Powrót na stronę Europarl

Choisissez la langue de votre document :

  • bg - български
  • es - español
  • cs - čeština
  • da - dansk
  • de - Deutsch
  • et - eesti keel
  • el - ελληνικά
  • en - English
  • fr - français
  • ga - Gaeilge
  • hr - hrvatski
  • it - italiano
  • lv - latviešu valoda
  • lt - lietuvių kalba
  • hu - magyar
  • mt - Malti
  • nl - Nederlands
  • pl - polski (wybrano)
  • pt - português
  • ro - română
  • sk - slovenčina
  • sl - slovenščina
  • fi - suomi
  • sv - svenska
 Indeks 
 Pełny tekst 
Debaty
Środa, 30 stycznia 2019 r. - Bruksela Wersja poprawiona

Zwalczanie atmosfery nienawiści oraz przemocy wobec demokratycznie wybranych osób upoważnionych (debata)
MPphoto
 

  Janusz Lewandowski, w imieniu grupy PPE. – Panie Przewodniczący! Dziś tutaj, w samym sercu europejskiej demokracji, rozmawiamy o tym, jak chronić naszą demokrację przed mową nienawiści, która rujnuje wspólnotę, rodzi przemoc, a na końcu zbrodnicze reżimy. Przed chwilą uczciliśmy pamięć ofiar Holokaustu. Ta debata jest przede wszystkim – nie tylko, ale przede wszystkim – reakcją na zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, mego przyjaciela. Nóż wbito osobie, która nie potrafi żywić uczucia nienawiści nawet wobec swoich wrogów, w Gdańsku – mieście naznaczonym wielokulturowością, złą i dobrą historią, w finale wielkiej akcji charytatywnej, o tyle unikalnej, że mobilizuje dobrą energię milionów ludzi.

Ale nie chodzi dzisiaj o roztrząsanie tego, co było, ale – zgodnie z wolą rodziny obecnej dzisiaj w Parlamencie – chodzi o wyciągnięcie wniosków na przyszłość, bo problem jest europejski, a nie tylko polski. Przed Adamowiczem była wspomniana już Jo Cox – Anglia, 2016 r., Theo van Gogh – Holandia, 2004 r., Anna Lindh – Szwecja, 2003 r. Wcześniej Olof Palme, ale także Daphne Caruana Galizia na Malcie i Jan Kuciak na Słowacji. Za dużo tej motywowanej politycznie śmierci w XXI wieku, w którym powinniśmy wiedzieć wszystko, jak chronić się przed nieszczęściami XX wieku, czyli nieszczęściem wojen i totalitaryzmów, bo one żywiły się mową nienawiści. Żywiły się tym językiem, który był językiem nazizmu, bolszewizmu, wszelkiego totalitaryzmu. Jest to język pogardy, odzierający ludzi z godności ludzkiej, wykluczający ze wspólnoty albo jako wrogów ludu, albo jako wrogów ojczyzny.

Wraca to niestety w sojuszu z anonimowością internetu. Budzą się stare demony. W szczególnym przypadku Polski hejt był upaństwowiony, zadany mediom publicznym, które po stokroć linczowały prezydenta Adamowicza. Był tolerowany, skoro tolerowano sprawców „wieszania” europosłów na rynku w Katowicach, skoro umorzono postępowanie wobec sprawców symbolicznych aktów zgonu wystawionych prezydentom tych miast, które godziły się przyjąć uchodźców. To są znamiona choroby naszej demokracji.

Ale mowa nienawiści nie zna granic, podmywa Unię Europejską z różnych stron, bo Unia Europejska wspiera się na fundamencie zupełnie innych wartości: poszanowania osoby ludzkiej, różnorodności, otwartości i dialogu. Oby więc śmierć Pawła Adamowicza była przebudzeniem i otrzeźwieniem. Jeżeli wątpimy w samoograniczenie klasy politycznej, w rozmaite kodeksy dobrej praktyki, dobrowolne i trwałe, to znaczy, że trzeba ulepszać przepisy, również egzekwować te przepisy, ścigać konsekwentnie mowę nienawiści, zwłaszcza w otchłani internetu, bo tam jest najgroźniejsza, jest anonimowa.

Wzorem może być ustawa zaproponowana przez niemieckiego ministra Heiko Maasa. Mamy rekomendacje polskiego rzecznika praw obywatelskich, dwadzieścia rekomendacji, jak zwalczać mowę nienawiści, również w internecie. Wtedy i tylko wtedy zło, które się wydarzyło, można obrócić w dobro. Wtedy i tylko wtedy – zgodnie z życzeniem rodziny Pawła Adamowicza – jego śmierć nie będzie daremna.

(Oklaski)

 
Ostatnia aktualizacja: 17 maja 2019Informacja prawna