Bezpośredni dostęp do głównej nawigacji (Wciśnij klawisz Enter)
Dostęp do zawartości strony (kliknąć na "Wejście") (Wciśnij klawisz Enter)
NOT FOUND ! (Wciśnij klawisz Enter)

Goście VIP w pierwszej połowie 2010 r.

Lidia Jusupowa apeluje o pokój na Kaukazie

 
 
Lidia Jusupowa: "Strach pozwala władzy kontrolować społeczeństwo"   Lidia Jusupowa: "Strach pozwala władzy kontrolować społeczeństwo"

Lidia Jusupowa działała jako adwokat praw człowieka w rosyjskiej organizacji Memoriał. Później została dziennikarką, przebywała między innymi w Groznym w Czeczenii. Czternastego kwietnia gościła w Parlamencie, gdzie zaprezentowała film dokumentalny o życiu zamordowanej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej.


W 2009 roku posłowie przyznali organizacji Memoriał Nagrodę imienia Sacharowa za niestrudzone działania na rzecz praw człowieka. Lidia Jusupowa zdecydowanie krytykuje brutalne działania wobec ludności Kaukazu wspierane przez instytucje państwowe. Uważa też, że milczenie mediów i obywateli sprzyja prześladowcom.


Pokaz dokumentu "Anna, siedem lat na froncie" odbył się w sali imienia Anny Politkowskiej, w której odbywają się w Parlamencie konferencje prasowe.


Prezentację, w ramach festiwalu praw człowieka, "Jeden Świat", nad którym patronat objęli przewodniczący Parlamentu, Jerzy Buzek i były prezydent Czech Vaclaw Havel, zorganizowała przewodnicząca komisji praw człowieka, fińska posłanka Heidi Hautala we współpracy z czeską organizacja pozarządową, "Ludzie w potrzebie".


Jako prawnik Lidia Jusupowa oferowała praktyczną pomoc ofiarom przemocy. Zebrała archiwum, w którym znalazły się zeznania ofiar łamania praw człowieka oraz rodzin i bliskich zamordowanych i osób, które rzekomo zaginęły. Zapewniała też pomoc prawną w zakresie roszczeń wobec rosyjskiej armii i służby bezpieczeństwa.


W rozmowie z nami przyznała, iż "syndrom czeczeński" rozprzestrzenił się na całym Kaukazie, a terror, za którym stoją siły państwowe spotyka się z nieuniknioną kontrakcją. Jeszcze nie jest za późno, by Unia Europejska zwróciła się do rosyjskiego rządu domagając się rozwiązania problemu, mówiła Jusupowa.


Czy ostatnie tragiczne zamachy w moskiewskim metrze są objawem poważniejszej choroby?


Te eksplozje są tylko kontynuacją działań, jakich byliśmy świadkami jakieś pięć, siedem lat temu - to tylko kolejny rozdział. Sytuacja jest tylko pozornie pod kontrolą. Działania opresyjnego systemu na Kaukazie uruchamiają spiralę odwetu.


Memoriał wciąż funkcjonuje, ponieważ jego członkowie uważają, że Rosji trudno pogodzić się z przeszłością od stalinowskich represji do wojny w Czeczenii. Skąd ten problem?


Mamy chorobę genetyczną, wirusa. Od czasów Lenina, Stalina i bolszewików naród ma mentalność stada - być częścią masy, czasem nie mieć własnego zdania, nigdy nie być sobą. Tylko nieliczni ludzie w Rosji mogą sobie pozwolić na bycie sobą. Większość ludzi żyje tak, jak jest im najwygodniej. Powiedzą im, że czarne jest białe, to będą powtarzać. Oczywiście, nie wszyscy są tacy sami.


W obecnym klimacie strachu chodzi nie tylko o obawę przed ludźmi z Kaukazu. To strach polityków, którzy tracą władzę i strachu, w którym żyje cały rosyjski naród. Ten strach jest jak wirus, sztucznie rozprzestrzeniany przez reżim, ponieważ najniższe ludzkie instynkty najszybciej wychodzą na powierzchnię. Wyzwalając strach da się uzyskać kontrolę psychologiczną nad masami.


Czy ostatnie zamachy w Moskwie zmienią postawę Rosji wobec własnej historii?


Nie, nie. Wiesz, co bym zrobiła w dniu ataku terrorystycznego na miejscu rosyjskiego narodu? Ogłosiłabym obywatelskie nieposłuszeństwo. Jeśli mówicie, że wiedzieliście, iż szykują się zamachy terrorystyczne, dlaczego nas przed nimi nie ochroniliście? Dlaczego pozwalacie, by nas wysadzano w powietrze? Zdziwiłam się, gdy usłyszałam wypowiedź młodej dziewczyny: "Dlaczego nas wysadzacie? Nie zabijajcie nas, my nie jesteśmy winni temu, że wam dzieje się krzywda". W ten sposób ludzie myślą.


Nikomu nie musi dziać się krzywda, nikogo nie trzeba skazywać na zagładę i zabijać. Chciałem powiedzieć tej dziewczynie - żałuję tych, którzy stracili życie i ich rodzin, ale również żal mi tych, którzy są codziennie porywani, zabijani i bombardowani, dzień i noc. Dowódcy, którzy dopuszczają się tych czynów opłacani są z pieniędzy podatników.


Stąd bierze się takie myślenie z klapkami na oczach: "nie zrobiliśmy wam przecież nic złego"? Problem właśnie w tym, że nic nie zrobiliście. Powinniście domagać się od rządu, by zakończył tę niepotrzebną wojnę. Ci ludzie nie rozumieją nawet, że konflikt na Kaukazie prowokuje reakcję odwetową, i że sami stali się ofiarami tej polityki.