Bezpośredni dostęp do głównej nawigacji (Wciśnij klawisz Enter)
Dostęp do zawartości strony (kliknąć na "Wejście")
Bezpośredni dostęp do wykazu innych stron (Wciśnij klawisz Enter)

Parlament wzmacnia kontrolę nad budżetami

Europosłowie: Kraje UE muszą przestrzegać zasad dotyczących zadłużenia

 
 
Trwają negocjacje w Komisją Europejską i Radą.   Trwają negocjacje w Komisją Europejską i Radą.

Parlament Europejski chce dać Komisji Europejskiej większe pole do działania w kontrolowaniu zadłużenia państw Unii. Komisja Spraw Gospodarczych PE poparła projekt podczas głosowania 19 kwietnia. Są jednak różnice pomiędzy europosłami, część z nich obawia się, że niektóre rozwiązania mogą zaszkodzić gospodarkom krajów UE. Deputowani, którzy pracują nad sprawozdaniem tłumaczą nam dlaczego Unia potrzebuje przepisów dotyczących zadłużenia.


Jak wyjaśnia brytyjska deputowana Vicky Ford (Konserwatyści i Reformatorzy) problemy z nadmiernym deficytem i zadłużeniem szybko mogą się przerodzić w bardzo poważne kłopoty. Jeśli pojawia się zagrożenie, że kraj nie będzie w stanie spłacić swoich powinności, to koszty ich obsługi szybko rosną. "To szczególnie duże zagrożenie dla krajów strefy euro. Tak jak w Grecji, która jest związana wspólnymi dla strefy euro stopami procentowymi i nie może np. zdewaluować kursu swojej waluty by poprawić konkurencyjność" - tłumaczy Ford.


Portugalski deputowany Diogo Feio (Europejska Partia Ludowa) przypomina, że kraje o najmniejszym zadłużeniu i deficycie osiągają najlepsze wyniki gospodarcze, mają m.in. wyższy wzrost gospodarczy.


Dlaczego obecne zasady walki z deficytem się nie sprawdzają? "Okazało się, że nie działają już w 2003 r. gdy Francja i Niemcy złamały przepisy budżetowe, a Rada się na to zgodziła. Później trudno było dyscyplinować inne kraje" - wyjaśnia holenderska deputowana Corien Wortmann-Kool (Europejska Partia Ludowa).


Kamień u szyi państw UE


Niektórzy mają obawy, że te przepisy mogą zaszkodzić gospodarkom krajów członkowskich. Według francuskiej deputowanej Sylvie Goulard (Liberałowie) obciążenia związane z cięciem kosztów powinny być sprawiedliwie rozłożone na wszystkie grupy społeczne - zarówno na bogatych i biedniejszych.

"To zadłużenie publiczne jest tym kamieniem u szyi państw członkowskich. Jeśli tym się nie zajmiemy, to przyszłe pokolenia będą bardzo obciążone skutkami obecnej polityki" - argumentowała Wortmann-Kool.


"Musi być jakieś wyważenie pomiędzy zarządzaniem poziomem zadłużenia, a promowaniem wzrostu gospodarczego. A próba zwiększenia wydatków, by wyjść suchą nogą z kryzysu to nie jest dobre rozwiązanie" - dodała Ford.


Potrzebujemy nie tylko kija, ale i marchewki


Niemiecki deputowany Udo Bullmann (Sojusz Socjalistów i Demokratów) ostrzegał, że nie można krajom dawać tylko kijka, muszą też dostać jakąś marchewkę. "Obecny pakt nie rozróżnia między inwestowaniem w przyszłość i przeszłość, kupowaniem broni czy inwestowaniem w edukację. Naszym zdaniem Komisja Europejska powinna rozróżniać takie pozytywne wydatki" - mówił niemiecki europoseł.


Goulard przekonywała, że europosłom nie zależy na karaniu krajów Unii. "Chodzi o to, żeby było jasne, że zasad należy przestrzegać i dlatego muszą być jakieś sankcje" - dodała. "Żeby już na wczesnym etapie uniknąć dużych odstępstw od zasad" - mówiła.


Trwają negocjacje z Komisją i Radą


Jak zaznaczyła Ford, kraje będą karane nie za same kłopoty budżetowe, ale za brak działań naprawczych. "Chcemy systemu, dzięki któremu uda się uniknąć kolejnych kar. Takiego, w którym wcześnie uda się wykryć problemy i je naprawić. Bo przyszłość UE zależy od stabilności i szybkiego wzrostu gospodarczego we wszystkich państwach" - dodał Feio.


Zdaniem Goulard przepisy sprawdzą się, jeśli to same kraje będą się pilnować i naciskać na te stolice, które łamią zasady. A Ford dodała, że zanim będą nakładane kary państwa dostaną ostrzeżenia i rekomendacje, co należy zmienić. Według Wortmann-Kool wszystkie decyzje muszą być upublicznione, bo to wytworzy presję na kraje, które mają kłopoty budżetowe.


Feio przypomniał, że to ciągle wstępny etap prac i że trwają negocjacje z Komisją Europejską i Radą. "Mam jednak nadzieję, że uda nam się osiągnąć kompromis" - podkreślał.

Bullmann nie ukrywał, że jak na razie jest niezadowolony z kształtu projektu. "Obecny pakiet jest niesprawiedliwy, nieefektywny i nie przysłuży się modernizacji gospodarki" - zauważył.


Artykuł opublikowany został w kwietniu 2011 r.