Bezpośredni dostęp do głównej nawigacji (Wciśnij klawisz Enter)
Dostęp do zawartości strony (kliknąć na "Wejście")
Bezpośredni dostęp do wykazu innych stron (Wciśnij klawisz Enter)

Szczyt UE: Deputowani zadowoleni z rezultatu, chcą szybkich działań

Rada Europejska / Instytucje / Sprawy gospodarcze i walutowe 03-07-2012 - 15:04
 
 
Debata w PE nad wynikami szczytu Unii.   Debata w PE nad wynikami szczytu Unii.

Zagwarantowane pieniądze na pobudzanie wzrostu, mechanizm nadzorujący europejskie banki i możliwość ich bezpośredniego dokapitalizowania - to niektóre decyzje ostatniego szczytu UE w Brukseli. Zdaniem europosłów ostatnie decyzje przywódców to krok w dobrym kierunku, choć mocno spóźniony.


"Rada podjęła decyzje, które pozwolą ustabilizować rynki, pogłębią wzrost gospodarczy i uspokoją unię monetarną" - podkreślał przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. "Celem jest zagwarantowanie, że dokapitalizowanie banków nie pogłębi zadłużenia publicznego w krajach członkowskich" - argumentował.


Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso ocenił, że podczas szczytu było czuć, że przywódcom zależy na szybkich rezultatach. "Komisja zawsze podkreślała, że konsolidacja nie może się odbywać kosztem wzrostu, potrzebna nam solidarność oparta na odpowiedzialności" - zauważył.


Jego zdaniem debata na temat wzrostu gospodarczego nie może być rozdzielona od rozmów o przyszłym budżecie Unii na lata 2014-2020. Dodał, że unia bankowa jest niezbędnym krokiem w dalszym zbliżeniu ekonomicznym UE. Według Barroso w pracach nad przyszłością Unii należy uwzględnić głos Parlamentu.


Światło na końcu tunelu


"Plany integracji politycznej Unii są ledwie gotowe, choć rzeczywiście udało się osiągnąć (podczas szczytu - red.) pewien postęp" - mówił lider chadeków, francuski deputowany Joseph Daul. Według niego to krok w dobrą stronę. "Zwłaszcza, że określa unię polityczną jako ostateczny cel" - cieszył się Daul.


Lider socjalistów Austriak Hannes Swoboda alarmował, że "trzeba dokonać zmian, inaczej Europa zginie jako całość".


"Ale jest światło na końcu tunelu" - zaznaczył. Mówiąc o fińskich i holenderskich zastrzeżeniach dotyczących uruchomienia funduszu ratunkowego strefy euro, powiedział, że premierzy tych krajów muszą podpisać to, co ustalono w Brukseli. Swoboda powtórnie zwrócił uwagę na konieczność wspólnego nadzoru bankowego.


Przywódca liberałów Belg Guy Verhofstadt przywitał przychylnie decyzję Rady, ale zarazem wezwał do konkretnego i błyskawicznego działania. Jego zdaniem, do września Komisja Europejska powinna wystąpić z pakietem legislacyjnym, aby stworzyć prawdziwą unię bankową i zintegrowane ramy budżetowe łącznie z funduszem ratunkowym.


Współprzewodnicząca grupy Zielonych Niemka Rebecca Harms oświadczyła, że "Rada Europejska zrozumiała, że UE ma do czynienia z kryzysem walutowym, a nie kryzysem długu państwowego. Euro może funkcjonować, jeśli będziemy w stanie wypracować wspólną politykę fiskalną, wspólny nadzór i unię bankową" - dodała.


Trzeba słuchać obywateli


Przewodzący konserwatystom w PE Brytyjczyk Martin Callanan oświadczył, że ostatni szczyt Rady Europejskiej pokazał, że nawet dla krajów euro najważniejsze są narodowe interesy. "W pełni popieram rządy krajowe walczące zażarcie o swoje racje, ale euro nigdy nie było narzędziem pomagającym krajom bronić ich interesów narodowych". - dodał Callanan.


Z dystansem wyniki szczytu oceniła Niemka Gabriele Zimmer, która stoi na czele Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy. "Nie możemy po prostu jeździć ze szczytu na szczytu. Musimy też przyglądać się ludziom w całej UE, którzy wybrali członków Parlamentu Europejskiego" - zaapelowała Zimmer.


Brytyjski lider eurosceptyków Nigel Farage nie szczędził decyzjom Rady ostrej krytyki. "To był już 19. szczyt w sprawie kryzysu. Choć obwieszczono przełom, to nikt już w niego nie wierzy" - powiedział Farage. Jego zdaniem,  plany ratowania wspólnej waluty  od samego początku nie były wiarygodne. Przywódca eurosceptyków ocenił, że nie ma wyjścia z kryzysu euro i że jest on jeszcze spotęgowany przez brak przywództwa.

Dot. : 20120628STO47899