Artykuł
Puste krzesło laureata Nagrody imienia Sacharowa
Prawa człowieka - 17-12-2008 - 18:04
Płomyk wolności zamigotał na chwilę w sali plenarnej Parlamentu w Strasburgu. Z ekranu do zgromadzonych a sali posłów, prosto z aresztu domowego w Pekinie, popłynęło poruszające przesłanie Zeng Jinyan, żony Hu Jia, uwięzionego opozycjonisty, którego Parlament wyróżnił za działalność w obronie ludzkiej godności. Zeng Jinyan mówiła o pogarszającym się zdrowiu męża, o jego nieustającej walce o prawa człowieka. Puste krzesło w samym środku sali wymownie przypominało o nieobecności laureata.
Owacją na stojąco posłowie uhonorowali przesłanie Zeng Jinyan, żony nagrodzonego opozycjonisty Hu Jia. Nagranie zostało zarejestrowane w pekińskim mieszkaniu pary aktywistów, zamienionym przez władze na areszt domowy. Zeng Jinyan opowiadała, że więzieni strażnicy zabronili jej rozmawiać o nagrodzie, gdy ostatni raz, 21 listopada, odwiedzała męża w celi. "Oboje dostaliśmy ostrzeżenie, że nie wolno nam nawet wspomnieć o tym, że Hu Jia otrzymał Nagrodę imienia Sacharowa."
W uroczystej ceremonii wzięli udział laureaci Nagrody imienia Sacharowa z poprzednich lat. Wśród nich znaleźli się między innymi białoruski opozycjonista Aleksander Milinkiewicz, czy nagrodzeni w ostatnich latach Salih Mahmoud Osman i Hauwa Ibrahim, walczący o prawa człowieka w Afryce.
Głos sumienia
Honorowe miejsce zajęła Elena Bonner, wdowa po Andrieju Sacharowie, również aktywnie angażująca się w działania na rzecz poszanowania ludzkiej godności i wolności. W krótkim, choć surowym przemówieniu przypomniała o misji patrona Nagrody i wspomniała dwudziestoletnią historię prestiżowego wyróżnienia.
Zaproszona nie szczędziła deputowanym gorzkich kwestii: "Czy wszyscy obecni na tej sali zrobili wystarczająco wiele, by chronić Hu Jia, jego żonę i ich dziecko przed państwem, z którym chcieliby mieć dobre relacje?", pytała. "Czy stanowisko Parlamentu Europejskiego i Zgromadzenia Rady Europy w kwestii praw człowieka było zawsze oparte na imperatywie moralnym?".
Represjom nie udało się zagłuszyć głosu odwagi
Otwierając ceremonię, przewodniczący Hans-Gert Pöttering mówił, iż "w takich chwilach przypominamy sobie fundamentalne wartości naszej Unii - pokój, postęp i poszanowanie dla praw człowieka. Andriej Sacharow powtarzał, iż nie da się osiągnąć żadnego z tych trzech celów, nie zwracając uwagi na dwa pozostałe".
"Dwadzieścia lat temu, w 1988, pierwszy laureat naszej Nagrody, Nelson Mandela był w więzieniu. W 1988 roku stało tu puste krzesło dla Andrieja Sacharowa - dzisiaj w sali plenarnej stoi puste krzesło dla Hu Jia", dodał przewodniczący. "Laureat Nagrody imienia Sacharowa, Hu Jia został wybrany, by mówić w imieniu uciszanych głosów obywateli Chin i Tybetu. Dziś ten głos jest dobrze słyszalny."
Hans-Gert Pöttering podkreślał, iż Parlament i cała Europa mówią o prawach człowieka jako przyjaciele narodu chińskiego: "Chiny i Europa są niezmiernie ważne dla siebie nawzajem, wspólnie możemy zrobić bardzo wiele dla dobra praw człowieka".
Pieniądze dla rodzin opozycjonistów
Zeng Jinyan w swoim oświadczeniu przypomniała, iż Hu Jia nie jest jedynym więźniem sumienia w Chinach. "Czasem trzeba zapłacić bardzo wysoką cenę. Policja prześladuje nie tylko samych działaczy. Również członkowie ich rodziny i bliscy tracą pracę lub są umieszczani w areszcie domowym. Co gorsza, wielu z nich wytacza się procesy i obciąża zarzutami".
"Hu Jia często powtarzał, że chciałby stworzyć sieć wsparcia dla rodzin działaczy praw człowieka. Miałaby ona zapewnić wsparcie moralne rodzinom i osłabić emocjonalne i bytowe naciski, którym są poddawane", mówiła Zeng Jinyan. Dodała, iż pieniądze z nagrody - 50 tysięcy euro, zostałyby przeznaczone właśnie na uruchomienie fundacji wspierającej rodziny aktywistów walczących o prawa człowieka".
Ostatni więzień sumienia
Zawsze był optymistą, wyznała żona Hu Jia: "jest przekonany, iż Chiny doświadczają obecnie czasów największej otwartości w swojej historii… niezależnie, czy życzą sobie tego chińskie władze. Chiny z ogromną prędkością zdążają w kierunku społeczeństwa otwartego i demokratycznego. Jesteśmy pełni nadziei, iż wkrótce będziemy mogli obwieścić nadejście otwartych Chin. Jesteśmy pełni energii, by Chiny stały się krajem, w którym gości pokój. Hu Jia zawsze miał nadzieję, że będzie ostatnim więźniem politycznym w Chinach".
Hu Jia jest znanym działaczem na rzecz praw człowieka i dysydentem w Chińskiej Republice Ludowej. Podejmował cały szereg inicjatyw: walczył z problemem HIV/AIDS, propagował ochronę środowiska i wzywał do oficjalnego śledztwa w sprawie masakry na Placu Tiananmen w 1989 roku. Koordynował również ruch "bosych prawników".
Dot.: 20081216STO44643

