Najważniejsze tematy
 

Najważniejsze tematy w Parlamencie Europejskim 2004-2009

Wybory 2009 - Instytucje - 14-05-2009 - 15:52
Wyślij do znajomego
W ciągu pięcioletniej kadencji Parlament Europejski podejmował decyzje, które można uznać za ustawodawczą rutynę, ale też i takie, które stanowiły punkty zwrotne; prowadził debaty na temat bieżących zdarzeń politycznych oraz złożonych zagadnień technicznych; niektóre decyzje zyskiwały poparcie zdecydowanej większości, przyjęcie innych zależało od kilku głosów. Poniżej przedstawiamy najważniejsze tematy, najistotniejsze debaty i głosowania w kadencji 2004-2009.
 
Każda pozycja przedstawia przebieg procesu podejmowania decyzji w Parlamencie i wyjaśnia ich konsekwencje. Czasem prezentujemy również poglądy polityczne wyrażone przez różne strony w dyskusji.
 
Dot.: 20090120TMN46722

REACH: redukcja zagrożeń chemicznych bez nadmiernego obciążania przedsiębiorstw

Początek stronyNastępny
 
Na przedsiębiorstwach spoczywać będzie ciężar dowodu, że ich produkty są bezpieczne. Taką zasadę przyjął Parlament uchwalając w grudniu 2006 r. przepisy dotyczące chemikaliów.  Celem jest zwiększenie bezpieczeństwa produktów chemicznych, często szkodliwych dla zdrowia ludzi i dla środowiska naturalnego. Przedsiębiorstwa mają korzystać ze zwiększonej konkurencyjności i ułatwień w handlu.
 
Zgodnie z rozporządzeniem „REACH” (rejestracja, ocena i udzielanie zezwoleń w zakresie chemikaliów) konieczna będzie rejestracja około 30 000 z 100 000 substancji chemicznych znajdujących się w obrocie. Przepisy te weszły w życie w czerwcu 2007 r. i zastąpiły około 40 wcześniejszych aktów prawnych. Mają one na celu zgromadzenie większej ilości informacji dotyczących bezpieczeństwa lub innych właściwości około 30 000 substancji po raz pierwszy wprowadzonych do obrotu przed 1981 rokiem (kiedy to wprowadzono wymóg uzyskiwania zezwolenia na komercjalizację) i wytwarzanych lub przywożonych w ilościach przekraczających jedną tonę rocznie.
 
Nowe przepisy nakazują zastąpienie najniebezpieczniejszych substancji ich bezpieczniejszymi odpowiednikami, jeśli takowe istnieją. Producent będzie prawnie zobowiązany do wykazania się ostrożnością i odpowiedzialnością jeśli chodzi o wpływ jego produktów na zdrowie i środowisko naturalne. Przepisy zawierają też wymóg propagowania rozwiązań alternatywnych dla badań na zwierzętach. Podczas trzyletniej debaty z Komisją Europejską i państwami członkowskimi Parlament wprowadził daleko idące zmiany do pierwotnego projektu Komisji z 29 października 2003 r.,.
 
Zdrowie publiczne a konkurencyjność przemysłu chemicznego
 
Nowoczesne społeczeństwo nie może się obyć bez chemikaliów, a przemysł chemiczny ma istotne znaczenie dla gospodarki UE. Ale chemikalia mogą również stanowić zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i środowiska naturalnego. Bywają przyczyną takich dolegliwości jak alergie, astma, niektóre postaci raka i problemy reprodukcyjne. Często brak jednak absolutnej pewności, ponieważ w wielu przypadkach nie przeprowadzono wystarczających badań.
 
Ochrona zdrowia i środowiska naturalnego jest oczywiście priorytetem, pytanie jednak jak osiągnąć ten cel nie zmniejszając konkurencyjności przemysłu. Podczas długich i intensywnych debat w Parlamencie ten dylemat budził najwięcej kontrowersji. Początkowo między grupami politycznymi i komisjami występowały zdecydowane różnice poglądów, zwłaszcza w sprawie wymogów dotyczących rejestracji i udzielania zezwoleń. Zdaniem posła sprawozdawcy, Guido Sacconiego (PSE, IT), skrajne stanowiska po obu stronach utrudniały uzyskanie porozumienia: „Część przedsiębiorców usilnie lobbowała za odrzuceniem wniosku lub takim jego osłabieniem, by nie był skuteczny. Natomiast najbardziej radykalne postawy ekologiczne mogły zaprzepaścić szanse na to, by projekt ujrzał światło dzienne”.
 
Stopniowo wynegocjowano jednak kompromisy, które uzyskały poparcie większości w Parlamencie. Komentując głosowanie, rzeczniczka grupy PPE-DE, posłanka do PE Ria Oomen-Ruijten (NL) powiedziała: „przemysł chemiczny ma istotne znaczenie dla UE. Jego obroty wynoszą 440 mld euro rocznie. 27 000 przedsiębiorstw zatrudnia około 1,3 mln ludzi. Nowe rozporządzenie w sprawie chemikaliów przywróci zaufanie do sektora i stosowania substancji chemicznych. Dzięki rozporządzeniu w ciągu 11 lat w Europejskiej Agencji Chemikaliów zostanie zarejestrowanych ponad 30 000 substancji, łącznie z ich najważniejszymi cechami”. Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) z siedzibą w Helsinkach rozpoczęła działalność w czerwcu 2007 r. i od 1 czerwca 2008 r. może przyjmować rejestracje.
 
Rejestracja i raporty bezpieczeństwa chemicznego
 
Zatwierdzony tekst zobowiązuje unijnych wytwórców i importerów chemikaliów produkowanych lub przywożonych w ilości przekraczającej jedną tonę rocznie do wykazania ich bezpieczeństwa. Odpowiadające ścisłym kryteriom dowody mają znajdować się w dossier rejestracyjnym przedkładanym Europejskiej Agencji Chemikaliów. Brak rejestracji oznacza, że dana substancja nie może być przywożona do UE ani w niej wytwarzana.
 
Posłowie do PE i Rada ostatecznie zgodzili się na obniżenie wymagań w zakresie informacji dotyczących rejestracji substancji produkowanych w ilościach nieprzekraczających 10 ton rocznie. W przypadku ilości przekraczających 10 ton rocznie wymagany jest również raport bezpieczeństwa chemicznego, który ma udokumentować ocenę bezpieczeństwa substancji.
 
Zezwolenia na substancje niebezpieczne
 
Rozporządzenie REACH zawiera również wymóg uzyskania zezwolenia na substancje ocenione jako substancje „wzbudzające szczególnie duże obawy”. To jedna z kwestii, które budziły największe kontrowersje w Parlamencie. Osiągnięty kompromisowi przewiduje ograniczenie okresu ważności zezwoleń na najniebezpieczniejsze substancje i ustanowienie wymogu ich zastąpienia bezpieczniejszymi odpowiednikami, gdy takowe będą dostępne. takie rozwiązanie sprawia, że ochrona środowiska naturalnego i zdrowia stała się głównym filarem systemu.
 
Szacuje się, że spośród 30 000 substancji, które mają zostać zarejestrowane w systemie REACH, około 3 000 mogą być uznane za niebezpieczne. Oznacza to, że będą podlegać szczególnie rygorystycznej procedurze uzyskiwania zezwoleń – bez gwarancji, że będą one mogły pozostać w obrocie. Wytwórcy substancji niebezpiecznych muszą przedłożyć plany zastąpienia ich bezpieczniejszymi odpowiednikami. W razie ich braku wytwórcy winni przedstawić plan badawczy mający na celu opracowanie odpowiednika.
 
„Ponad 17 000 chemikaliów produkowanych w bardzo niewielkich ilościach nie będzie objętych wymogiem ścisłego badania, lecz produkty niebezpieczne będą podlegać tak rygorystycznej kontroli jak nigdy dotąd. Substancje trwałe, wykazujące zdolność do bioakumulacji i toksyczne, a także biomimetyki hormonalne, będą musiały zostać wycofane z obrotu, jeśli dostępne są ich odpowiedniki” – powiedział Chris Davies (UK), rzecznik parlamentarnego klubu ALDE ds. środowiska naturalnego i negocjator ds. REACH.
 
Najniebezpieczniejsze substancje oraz substancje występujące w największych ilościach muszą zostać zarejestrowane do dnia 1 grudnia 2010 r., natomiast rejestracja substancji bezpieczniejszych i substancji występujących w mniejszych ilościach może zostać odroczona do 1 czerwca 2013 r. lub 1 czerwca 2018 r. w zależności od stopnia ryzyka i rocznej ilości produkcji.
 
Ciężar dowodu
 
Rozporządzenie REACH przenosi ciężar dowodu (tj. badania i ocenę chemikaliów pod kątem ich bezpieczeństwa) z władz na przedsiębiorstwa. Stara struktura regulacyjna zawiodła, jeśli chodzi o ocenę – jak się szacuje – 100 000 chemikaliów znajdujących się już w obrocie. W ciągu 20–25 lat stwierdzono, że należy przeprowadzić pełną ocenę ryzyka około 140 chemikaliów, z czego przebadano jedynie 40.
 
Obowiązek zachowania ostrożności i badania na zwierzętach
 
Na wniosek Parlamentu rozporządzenie nakłada również na wytwórców „obowiązek zachowania ostrożności” w celu zapewnienia braku negatywnego wpływu na zdrowie ludzkie i środowisko naturalne oraz poinformowania obywateli o zagrożeniach. Rozporządzenie przewiduje również ochronę informacji poufnych i zawiera przepisy mające na celu zapobieżenie powielaniu badań na zwierzętach. Posłom do PE zależało przede wszystkim na propagowaniu alternatyw dla badania chemikaliów na zwierzętach. To jeden z celów rozporządzenia REACH.
 
Wprowadzenie w życie
 
Jeśli wziąć pod uwagę ambitne założenia, zakres i stopień złożoności technicznej rozporządzenie REACH było jednym z największych aktów prawnych, które kiedykolwiek analizował Parlament Europejski. W pracach udział brało aż 10 komisji parlamentarnych. Tekst, który w pierwszym czytaniu w listopadzie 2005 r. obejmował ponad 1 000 stron, udało się ograniczyć do 750 stron.
 
„Rozważając dokładnie możliwość wprowadzenia przepisów w życie, szczególną uwagę zwracaliśmy na małe i średnie przedsiębiorstwa. Rozporządzenie REACH zapewni stosowanie zasady «jedna substancja, jedna rejestracja». Oznacza to, że producenci tej samej substancji mogą korzystać ze wspólnego systemu rejestracji i proporcjonalnie dzielić się kosztami. Dostąp do informacji pozwoli uniknąć powielania badań naukowych obniża się wiec ogólne koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa w tym zakresie.
 
Wzięto też pod uwagę przypadki produkcji na niewielką skalę. "Małe przedsiębiorstwa będą musiały sprostać bardziej elastycznym wymaganiom a Komisja będzie musiała podać im wytyczne dotyczące sposobu wdrożenia systemu” – powiedział Guido Sacconi.  Irlandzki poseł do PE Liam Aylward (UEN) uznał, że Parlament i Rada Ministrów „bardzo się starały, aby obciążenia dla przedsiębiorstw, zwłaszcza mniejszych, nie były zbyt duże, (...) a jednocześnie, aby stworzona została sytuacja korzystna dla wszystkich – dla obywateli, pracowników i naszego ekosystemu”.
 
Inne poglądy posłów do PE
 
Nie wszystkie grupy polityczne były zadowolone z ostatecznych rezultatów. Grupa Zielonych i grupa GUE/NGL przedstawiły plan alternatywny przewidujący bardziej rygorystyczne wymogi dotyczące zastępowania niebezpiecznych chemikaliów i ściślejsze wymagania wobec przedsiębiorstw w zakresie dostarczania informacji o produkowanych przez nie chemikaliach. „Dzisiaj Parlament Europejski zawiódł obywateli – powiedział Jens Holm, członek grupy GUE/NGL ze Szwecji. – Ten pakiet legislacyjny sprawia wrażenie adekwatnego do sytuacji, w rzeczywistości jest jednak pełen luk prawnych”.
 
Inny szwedzki poseł do PE Carl Schlyter, tym razem z Grupy Zielonych, powiedział: „PE mechanicznie zatwierdził porozumienie w sprawie REACH (...), chociaż jest zbyt wcześnie na ocenę, czy nowe rozporządzenie zapewni obywatelom UE znacznie większą ochronę przed niebezpiecznymi chemikaliami”.
 
Natomiast holenderski poseł do PE Hans Blokland (IND/DEM) pocieszał krytyków następującymi słowami: „Lepsze jest wrogiem dobrego. Możliwe, że bez kompromisu cały wniosek zostałby wycofany lub odrzucony”.
 
Początek stronyNastępny

Działania CIA w Europie: Parlament Europejski ujawnia brak przejrzystości w niektórych państwach członkowskich

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Ponad tysiąc lotów w europejskiej przestrzeni powietrznej oraz prawdopodobieństwo tworzenia tajnych ośrodków przetrzymywania w amerykańskich bazach wojskowych w Europie zarzuca CIA komisja tymczasowa Parlamentu Europejskiego ds. działań CIA. W sprawozdaniu końcowym, przyjętym w 2007 r., komisja krytykuje rządy niektórych państw członkowskich za pasywność w obliczu nielegalnych działań oraz Radę za brak współpracy.
 
Zgodnie z końcowym sprawozdaniem komisji tymczasowej, przyjętym przez zgromadzenie plenarne w dniu 14 lutego 2007 r., niektóre kraje europejskie „przymykały oko” na obsługiwane przez CIA loty, które „w pewnych przypadkach były wykorzystywane do wydania w trybie nadzwyczajnym lub niezgodnego z prawem przewożenia zatrzymanych”.
 
W sprawozdaniu podkreślono, że w niektórych krajach europejskich „tajne ośrodki przetrzymywania mogły znajdować się w amerykańskich bazach wojskowych” oraz że „zachodziła możliwość braku kontroli” nad tymi bazami ze strony goszczących je krajów europejskich.
 
W tym kontekście Parlament zwrócił się do Rady o „wywarcie presji na wszystkie zaangażowane państwa członkowskie, aby przedstawiły Radzie i Komisji wyczerpujące i obiektywne informacje, a w razie konieczności – rozpoczęcie przez Radę przesłuchań i bezzwłoczne wszczęcie niezależnego dochodzenia”.
 
Wobec braku odpowiedzi ze strony zaangażowanych państw członkowskich członkowie komisji LIBE, której powierzono monitorowanie sprawy, utworzyli w tym celu grupę roboczą, której przewodniczą Carlos COHELO (PPE-DE, PT) i Claudio FAVA (PSE, IT), odpowiednio były przewodniczący i sprawozdawca komisji tymczasowej.
 
Grupa ta zaproponowała komisji parlamentarnej zwrócenie się bezpośrednio do parlamentów państw członkowskich, aby dowiedzieć się, czy od tamtej pory uzyskały one jakieś nowe informacje. Konsultacje w tej sprawie trwają.
 
Loty CIA
 
„W okresie od końca 2001 r. do początku 2005 r. CIA wykonało co najmniej 1 245 lotów w europejskiej przestrzeni powietrznej lub lądowań na europejskich lotniskach”, chociaż, jak podkreślają posłowie, „nie wszystkie te loty były wykorzystywane do celów związanych z wydawaniem w trybie nadzwyczajnym”.
 
Dokumenty robocze opublikowane przez sprawozdawcę, Claudio Favę, „dostarczają dodatkowych informacji w sprawie analizowanych przez komisję tymczasową przypadków wydania w trybie nadzwyczajnym, firm powiązanych z CIA (...) oraz krajów europejskich, w których samoloty CIA dokonywały międzylądowań”. W sprawozdaniu posłowie przytaczają 21 udokumentowanych przypadków wydań w trybie nadzwyczajnym, w sytuacji gdy ofiary przekraczały terytorium państwa członkowskiego lub zamieszkiwały na tym terytorium w chwili wydania. W związku z tym „występują do krajów europejskich o rekompensatę dla niewinnych ofiar wydawania w trybie nadzwyczajnym”.
 
Parlament potępił zatem tego rodzaju wydania w trybie nadzwyczajnym jako „niezgodny z prawem instrument wykorzystywany przez Stany Zjednoczone w walce z terroryzmem”, jak również „akceptowanie i ukrywanie tych praktyk przy licznych okazjach przez tajne służby i organy rządowe niektórych krajów europejskich”. W konsekwencji posłowie zwrócili się do Rady i państw członkowskich „o wydanie oświadczenia, w którym w jasny i stanowczy sposób wystąpią do rządu USA o zaprzestanie praktyk przetrzymywania i wydawania w trybie nadzwyczajnym”.
 
Uzyskiwanie informacji za pomocą tortur
 
W sprawozdaniu stwierdzono, że przypadki wydania w trybie nadzwyczajnym analizowane przez komisję tymczasową w większości obejmowały przetrzymywanie w pełnej izolacji i poddawanie torturom podczas przesłuchań, co potwierdziły zeznania ofiar lub ich adwokatów zeznających przed komisją tymczasową PE ds. nielegalnych działań CIA w Europie. Zgodnie z zeznaniami Craiga Murraya, byłego brytyjskiego ambasadora w Uzbekistanie, praktyka wymiany informacji uzyskanych za pomocą tortur między tajnymi służbami państw trzecich a tajnymi służbami brytyjskimi była znana i tolerowana przez rząd Wielkiej Brytanii.
 
W świetle zgromadzonych dowodów posłowie uważają, że „realna staje się możliwość, że niektóre kraje europejskie otrzymywały informacje uzyskane przy pomocy tortur”.
 
Brak współpracy z komisją
 
Posłowie stwierdzili też z dezaprobatą „brak współpracy z komisją tymczasową wielu państw członkowskich oraz Rady Unii Europejskiej”. Uznali, że „niepokojący brak konkretnych odpowiedzi w kwestiach wskazanych przez poszkodowanych, organizacje pozarządowe, media i parlamenty jedynie wzmocniły zasadność już i tak dobrze udokumentowanych zarzutów”.  Posłowie tłumaczyli, że „Rada najpierw ukrywała informacje” o regularnie prowadzonych rozmowach z wysokiej rangi urzędnikami rządu amerykańskiego, by ostatecznie udzielać jedynie zdawkowych informacji, co zdaniem komisji jest „sytuacją zupełnie nie do przyjęcia”. Takie „zaniedbania” Rady, napisali posłowie w sprawozdaniu, „rzucają cień na rządy wszystkich państw członkowskich, ponieważ jako członkowie Rady ponoszą one odpowiedzialność zbiorową”. Zdaniem posłów „nie była przestrzegana zasada lojalnej współpracy zapisana w traktatach, zgodnie z którą od państw członkowskich i instytucji UE wymaga się przyjęcia środków zapewniających wykonanie zobowiązań wynikających z traktatów, w których zakres wchodzi poszanowanie praw człowieka (...)”.
 
W swoim sprawozdaniu komisja tymczasowa skrytykowała brak woli współpracy ze strony rządów takich państw, jak Austria, Włochy, Polska, Portugalia i Wielka Brytania. W sprawozdaniu znalazły się także konkretne dowody przypadków wydań w trybie nadzwyczajnym lub lotów samolotów CIA w Bośni, Danii, byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii, Niemczech, Grecji, Irlandii, Rumunii, Hiszpanii, Szwecji, Turcji i na Cyprze.
 
Opinie posłów do PE
 
Stanowisko posłów wobec końcowego sprawozdania było dalekie od jednomyślności – zostało ono przyjęte 382 głosami za, przy 256 głosach przeciw i 74 wstrzymujących się. Autor sprawozdania, włoski poseł z Grupy Socjalistycznej Giovanni Claudio Fava, wyraził „zadowolenie z wyniku głosowania”, ponieważ jedynie jedna trzecia posłów odrzuciła sprawozdanie. W jego opinii świadczyło to o „autonomii Parlamentu Europejskiego względem rządów państw członkowskich”. Zdaniem posłanki brytyjskiej Sary Ludford z grupy ALDE „nikt nie lubi krytykować własnego kraju. Sprawozdanie wskazuje jednak na aktywny udział niektórych rządów w tajnym porozumieniu czy ukrywaniu faktów i posłowie europejscy, których sprawa dotyczy, nie mogą pozwalać na taką sytuację – jest to nasz obowiązek wobec naszych obywateli”.
 
„W sprawozdaniu dowiedziono, że posądzenia były uzasadnione, wykazano odpowiedzialność Stanów Zjednoczonych i niesprawiedliwość Guantanamo, ale też unaoczniono, że Europejczycy nie byli tylko widzami, lecz także, w pewnych przypadkach, popierali niesprawiedliwość” – ocenił z kolei Cem Özdemir (Verts/ALE, DE). Zjednoczona Lewica Europejska wysunęła bardziej ogólne oskarżenie: „amerykańska strategia była realizowana dzięki tajnej współpracy rządów państw UE, ich służb specjalnych, ale też instytucji europejskich” – oświadczył włoski poseł Giusto Catania.
 
Przeciw sprawozdaniu
 
Niektóre grupy krytykowały jednak brak dowodów i odmówiły przyjęcia sprawozdania. Jas Gawronski (IT) wypowiedział się w tym kontekście w imieniu grupy PPE-DE: „Komisja tymczasowa dysponuje niewielką liczbą dowodów. Mimo to kształt sprawozdania wydaje się wskazywać na to, że kraje UE były masowo zaangażowane w przetrzymywanie i niezgodne z prawem wydawanie więźniów”.
Grupa UEN także głosowała przeciw. Zdaniem Konrada Szymańskiego (PL) „nie można mówić o kryminalnej działalności służb specjalnych tylko z powodu tych lotów. Loty są sprawą normalną i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że wiele państw współpracuje z CIA, zwłaszcza po 11 września”. Brytyjski poseł Gerard Batten z grupy IND/DEM odrzucił sprawozdanie, przedstawiając je jako „typowo antyamerykańskie”. Jego zdaniem treść sprawozdania opiera się w głównej mierze na czystych „spekulacjach”. Wreszcie Luca Romagnoli z grupy ITS wezwał do „odrzucenia” wniosków ze sprawozdania jako zbyt „słabych” i, w jego opinii, opartych głównie na doniesieniach prasowych.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Liberalizacja usług bez szkody dla europejskiego modelu społecznego: zadanie PE wykonane

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Począwszy od końca 2009 r. usługodawcy – od pilotów wycieczek po osoby zajmujące się sprzątaniem biur – będą mogli wykonywać swój zawód na terytorium całej UE dzięki wejściu w życie jednego z najważniejszych dokumentów przygotowywanych przez Parlament Europejski w ostatnich latach. Dyrektywa usługowa, którą zaproponował w 2004 r. komisarz Bolkestein, była źródłem poważnych niepokojów w całej UE, zanim została całkowicie przekształcona przez PE, co dało zadowalający rezultat.
 
Celem tej dyrektywy jest urzeczywistnienie czwartej z podstawowych swobód stanowiących filary struktury europejskiej – obok swobodnego przepływu osób, towarów i kapitału – przy jednoczesnym utrzymaniu obecnych standardów socjalnych państw członkowskich. Trudność zadania polegała na pogodzeniu interesów konsumentów, pracowników i usługodawców w warunkach konfliktu między zwolennikami liberalizacji i obrońcami standardów socjalnych. Problem ten został ostatecznie rozwiązany przez Parlament. Po długich i trudnych debatach grupom politycznym PE udało się osiągnąć kompromis, który został zaakceptowany przez rządy.
 
Trzeci sektor stanowi prawie dwie trzecie gospodarki europejskiej. Aby jednak rynek ten przynosił korzyści, należałoby uczynić go bardziej konkurencyjnym i otwartym. Wniosek dotyczący dyrektywy w sprawie usług, przedstawiony przez Komisję Europejską na początku 2004 r., wywołał polemikę, do tego stopnia, że zaważył na decyzji Francuzów o odrzuceniu traktatu konstytucyjnego. Główną tego przyczyną była zawarta w nim „zasada kraju pochodzenia”, która umożliwiałaby usługodawcom prowadzenie działalności w innym państwie członkowskim na takich samych warunkach, jak w kraju pochodzenia. W Parlamencie Europejskim, tak jak i w społeczeństwie europejskim, istniały z jednej strony obawy, że zasada ta otworzy drogę do szkodliwej konkurencji między państwami członkowskimi i dumpingu społecznego, z drugiej zaś strony pojawiały się głosy podkreślające konieczność ułatwienia swobodnego przepływu pracowników i poprawy konkurencyjności sektora. Podczas gdy przedstawiciele państw członkowskich zasiadający w Radzie byli głęboko podzieleni, posłom do PE udało się przezwyciężyć rozbieżności i doprowadzić do opracowania dyrektywy, która umożliwi szersze otwarcie wewnętrznego rynku usług dla konkurencji transgranicznej przy jednoczesnym zachowaniu europejskiego modelu społecznego.
 
Równowaga między gospodarką i prawami socjalnymi przywrócona przez Parlament
 
Przez półtora roku dziesięć komisji parlamentarnych rozważało rozmaite rozwiązania w celu uzyskania bardziej jednomyślnego podejścia do dokumentu. W wyniku tej momentami burzliwej debaty w lutym 2006 r. zostało osiągnięte porozumienie między dwiema największymi grupami politycznymi w Parlamencie – PPE-DE i PSE.
 
Po pierwszym czytaniu na posiedzeniu plenarnym w tekście zawarto wyraźne sformułowanie, że dyrektywa nie naruszy w żaden sposób prawa pracy w państwach członkowskich ani też warunków pracy, zatrudnienia czy stosunków umownych między pracodawcą i pracownikiem, zarówno opartych na ustawodawstwie, jak i na umowach zbiorowych. Kompromis ten został następnie przyjęty w zasadniczej części przez państwa członkowskie i potwierdzony przez znaczną większość posłów PE w drugim czytaniu, które miało miejsce w listopadzie 2006 r. Grupy GUE/NGL, Verts/ALE i posłowie francuscy należący do PSE wyrazili sprzeciw wobec dyrektywy.
 
Ułatwienia w świadczeniu usług pod pewnymi warunkami
 
Dyrektywa, która powinna wejść w życie w całej UE najpóźniej dnia 28 grudnia 2009 r., powinna w znacznym stopniu ułatwić rozpoczynanie i prowadzenie działalności gospodarczej przez usługodawców w innym państwie członkowskim. Dla przykładu, przedsiębiorca pragnący prowadzić hotel w innym państwie członkowskim UE będzie mógł odtąd wypełniać wszystkie formalności administracyjne w punkcie kompleksowej obsługi, bez potrzeby zwracania się do wielu różnych organów (krajowych, regionalnych czy lokalnych).
 
Dyrektywa zawiera wyraźny zakaz ograniczania swobody świadczenia usług. Łatwiejsze stanie się zatem czasowe świadczenie usług w innym państwie członkowskim UE. Nie będzie można odtąd np. wymagać od przewodnika górskiego, aby zamieszkał na terytorium państwa, w którym zamierza wykonywać czasowo swój zawód. Usługodawca świadczący usługi czasowo będzie natomiast podlegał przepisom prawa pracy i prawa społecznego państwa, w którym pracuje. Co więcej, dyrektywa nie będzie naruszać ani prawa pracy, ani praw zbiorowych pracowników państw członkowskich.
 
Usługi nieobjęte dyrektywą
 
Pewna liczba usług została wyłączona z zakresu stosowania dyrektywy. Chodzi tu w szczególności o usługi użyteczności publicznej nieposiadające charakteru gospodarczego, niektóre usługi społeczne oraz usługi objęte już prawodawstwem dla poszczególnych sektorów (usługi audiowizualne, finansowe czy transportowe). Jeżeli chodzi o usługi świadczone w interesie ogólnym, traktat z Lizbony, będący w trakcie ratyfikacji, zawiera pewne przepisy dotyczące tej kwestii, w szczególności zaś uznaje odrębność tego rodzaju usług. Niektórzy posłowie wyrażają jednak ubolewanie z powodu tego, że Komisja Europejska nie przedstawiła propozycji w tym zakresie. Kwestia pozostaje zatem otwarta.
 
Jeżeli chodzi o usługi zdrowotne, także nieobjęte dyrektywą, Parlament rozpatruje obecnie wniosek Komisji Europejskiej z lipca 2008 r. w sprawie praw pacjentów do transgranicznej opieki zdrowotnej. Wniosek ten ma na celu ułatwienie zwrotu kosztów usług zdrowotnych świadczonych w innym państwie członkowskim. Także tutaj trudność polega na znalezieniu równowagi między interesem społecznym i rynkowym z jednej strony, a z drugiej – między kompetencjami Wspólnoty i poszczególnych państw członkowskich.
 
Opinie posłów
 
W opinii sprawozdawczyni Evelyne Gebhardt (PSE, DE) starania PE umożliwiły „pogodzenie interesów pracowników i konsumentów, a także gospodarki. Dzięki temu dokumentowi udało się nam rzeczywiście przyczynić do umieszczenia człowieka w centrum polityki”. „Czasem, gdy mowa o takich koncepcjach, jak wewnętrzny rynek, zapominamy, że umieszczamy obywateli w centrum wydarzeń i włączamy ich do pracy politycznej, którą tu wykonujemy – dodał Malcolm Harbour (PPE-DE, UK) – dyrektywa ta ma na celu poprawę warunków życia wszystkich obywateli Unii Europejskiej oraz wspieranie wzrostu i dynamiki gospodarki”.
 
Fińska posłanka z grupy ALDE Anneli Jäätteenmäki oświadczyła, że „usługi są głównym źródłem wzrostu i zatrudnienia w UE. W latach 1997–2002 blisko 96% nowych miejsc pracy pochodziło z sektora usług. Ważne jest więc, aby nie było żadnych zbędnych przeszkód dla wzrostu na szczeblu krajowym. Dyrektywa w sprawie usług stanowi krok we właściwym kierunku”.
 
Heide Rühle (Verts/ALE, DE) zwróciła tymczasem uwagę na „brak jasności w odniesieniu do definicji i wyłączenia usług w ogóle i usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym w szczególności. (...) Są to kwestie o znaczeniu fundamentalnym, którymi posłużyli się przeciwnicy traktatu konstytucyjnego w celu doprowadzenia do jego odrzucenia w referendum we Francji”. Natomiast poseł francuski Francis Wurtz (GUE/NGL) sformułował zarzut, że dyrektywa „uzależnia ochronę prawa pracy w państwach członkowskich od przestrzegania prawa wspólnotowego. Jest to sformułowanie nieostre, które odsyła do przepisów dotyczących konkurencji”. Delegacja francuska w PSE także głosowała przeciw, z powodu tego, że zgodnie ze słowami Harlema Désira „całość usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym nie została wyłączona z zakresu stosowania dyrektywy” oraz że dyrektywa „nie ustanawia w sposób jasny zasady kraju przeznaczenia”.
 
Poseł UEN Adam Bielan (PL) ocenił z kolei, że „trudności są umyślnie piętrzone przez kraje, które obawiają się konkurencji ze strony innych państw i zamierzają za wszelką cenę chronić własny rynek. Odbywa się to głównie kosztem konsumenta, któremu proponuje się usługi droższe i niższej jakości”. Przewodniczący grupy IND/DEM Jens-Peter Bonde (DK) ocenił, że jest to „dyrektywa opracowana dla prawników i sędziów. To, co zostało postanowione, określą sędziowie w Luksemburgu. Przepisy są zbyt nieostre”. Należący do tej samej grupy brytyjski poseł Nigel Farage (UK) zagłosował przeciw, motywując to tym, że jednolity rynek doprowadził tylko do „utworzenia kolejnych przepisów, kosztów i zmarnowanych okazji”.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Przewozy kolejowe w UE: większy wybór i jasne prawa pasażerów

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Od stycznia 2010 r. pasażerowie kolei podróżujący pomiędzy państwami członkowskimi UE mogą spodziewać się większej liczby przedsiębiorstw kolejowych konkurujących ze sobą w zakresie przewozów międzynarodowych. We wrześniu 2007 r. Parlament Europejski przyjął przepisy umożliwiające konkurencję transgraniczną pomiędzy europejskimi przedsiębiorstwami kolejowymi. Nowe prawo gwarantuje podstawowe prawa pasażerom i wymaga wysokich kwalifikacji od maszynistów.
 
Po trzech latach żmudnych negocjacji wewnątrz PE oraz między Parlamentem a Radą Ministrów Transportu Parlament zalecił zwiększenie konkurencji transgranicznej, a także wywalczył szereg podstawowych praw dla użytkowników kolei, w tym prawo do odszkodowania za opóźnienia w przypadku przewozów międzynarodowych. Decyzja w sprawie ewentualnego otwarcia krajowych sieci kolejowych państw członkowskich na zagraniczną konkurencję ma zostać podjęta w późniejszym czasie, zależnie od sytuacji na rynku.
 
Swoboda świadczenia międzynarodowych usług kolejowych
 
Od 2010 r. przewoźnikom przysługiwać będzie prawo do swobodnego świadczenia międzynarodowych pasażerskich usług kolejowych pomiędzy państwami członkowskimi UE (co oznacza ewentualną konkurencję dla przewoźników Thalys i Eurostar). Pasażerowie na wszystkich odcinkach otrzymają gwarancje minimalnych standardów jakości usług. Nowa, europejska licencja dla maszynistów uprawniać będzie do obsługiwania sieci dowolnego państwa członkowskiego UE.
 
W 2012 r. Komisja Europejska dokona przeglądu funkcjonowania przepisów i oceni, czy należy zaproponować, by liberalizacją objęto także sieci krajowe.
 
Otwarcie na konkurencję transgraniczną dotyczyć będzie międzynarodowych pasażerskich przewozów kolejowych, nie obejmuje jednak przewozów krajowych. W styczniu 2007 r. w głosowaniu w drugim czytaniu Parlament jednogłośnie odrzucił zalecenie Komisji Transportu i Turystyki, postanawiając nie ustalać terminu liberalizacji krajowych przewozów kolejowych.
 
Prawa pasażerów
 
Od początku 2009 r., gdy wchodzi w życie rozporządzenie w sprawie praw pasażerów w UE, wszystkim pasażerom kolei, zarówno w przypadku przewozów międzynarodowych jak i krajowych, przysługiwać będą podstawowe prawa, dotyczące między innymi odpowiedzialności przewoźnika za bagaż oraz przewozu osób o ograniczonej sprawności ruchowej. Prawa te pierwotnie miały przysługiwać tylko pasażerom przewozów międzynarodowych. W wyniku trudnych negocjacji z Radą posłom do PE udało się rozszerzyć zakres obowiązywania praw pasażerów na przewozy krajowe.
 
Przepisy odszkodowawcze
 
W rozporządzeniu określa się główne zasady na rzecz ochrony praw pasażerów kolei, przypominające istniejące już w prawie UE ustalenia dotyczące pasażerów linii lotniczych.
 
W odniesieniu do transgranicznych przewozów kolejowych odszkodowanie za opóźnienia z winy przedsiębiorstwa kolejowego wynosić będzie 25% opłaty za przejazd w przypadku opóźnienia trwającego co najmniej jedną godzinę oraz 50% opłaty za przejazd w przypadku opóźnienia trwającego co najmniej dwie godziny.
 
W przypadku opóźnienia trwającego dłużej niż jedną godzinę, z pewnymi zastrzeżeniami natury praktycznej, pasażerom należy również zaoferować darmowe napoje oraz, w razie potrzeby, zakwaterowanie w hotelu lub transport z unieruchomionego pociągu.
Ostatecznie przepisy te odnosić się będą także do wszystkich przewozów międzymiastowych. Niemniej jednak państwa członkowskie mogą wyłączyć przewozy krajowe z zastosowania przepisów odszkodowawczych na okres do 15 lat, zaś przewozy miejskie, podmiejskie i regionalne – na czas nieokreślony. Sprawozdawca Dirk Sterckx (ALDE, Belgia) wyraził zadowolenie z faktu, że uczyniono „rozróżnienie tam, gdzie miało to znacznie, nie pomiędzy ruchem międzynarodowym i krajowym, ale pomiędzy ruchem dalekobieżnym a lokalnym”.
 
Łatwiejszy dostęp dla osób niepełnosprawnych i dla rowerzystów
 
Przedsiębiorstwa muszą ułatwić dostęp do stacji i peronów dla osób niepełnosprawnych lub osób z ograniczoną sprawnością ruchową oraz usunąć wszelkie przeszkody utrudniające wsiadanie, wysiadanie lub przebywanie w pociągu. Na stacjach, na których nieobecny jest personel, przedsiębiorstwa „muszą podjąć wszelkie uzasadnione działania”, by zapewnić osobom niepełnosprawnym lub osobom z ograniczoną sprawnością ruchową dostęp do transportu kolejowego.  Pasażerom należy również zezwalać na przewożenie pociągiem rowerów, pod warunkiem że tabor kolejowy to umożliwia.
 
Licencja dla maszynistów w UE
 
Wszyscy maszyniści zobowiązani będą posiadać zaświadczenie o spełnianiu minimalnych wymogów w zakresie wykształcenia i sprawności fizycznej oraz umiejętności zawodowych. Wymóg ten powinien zwiększyć bezpieczeństwo przewozów kolejowych w UE, ułatwiając jednocześnie maszynistom podjęcie pracy w innym państwie członkowskim UE. Początkowo nie będzie on odnosił się do innych pracowników kolei. Jednak posłowie do PE uzyskali zobowiązanie ze strony Komisji, zgodnie z którym przyjrzy się ona tej kwestii w ciągu roku od wejścia w życie dyrektywy i, w razie konieczności, przedłoży nowy wniosek, by powyższym wymogiem objąć pracowników wykonujących zadania o zasadniczym znaczeniu dla bezpieczeństwa.
 
Bezpieczeństwo i interoperacyjność
 
By móc przekroczyć granicę, pociągi muszą spełniać wymogi przepisów o bezpieczeństwie państw członkowskich po obu stronach granicy. Przepisy te niekiedy są sprzeczne, na przykład we Włoszech pociągi muszą być wyposażone w gaśnice proszkowe, a nie pianowe, podczas gdy w Austrii – na odwrót. Przedsiębiorstwa kolejowe chcące świadczyć międzynarodowe usługi zwyczajowo muszą poddać się procedurom zatwierdzenia taboru kolejowego w każdym państwie członkowskim, co może trwać wiele lat.  W lipcu 2008 r. Parlament zatwierdził porozumienie z Radą Ministrów w sprawie zatwierdzania taboru kolejowego na szczeblu UE, które to porozumienie zmieni dyrektywę w sprawie bezpieczeństwa kolei (2004/49/WE), w celu zapewnienia, by tabor kolejowy zatwierdzony do użytku w jednym państwie członkowskim został również zatwierdzony w innych państwach członkowskich. Ograniczyłoby to biurokrację, a także powinno przyśpieszyć rozwój transportu kolejowego w Europie. Dodatkowe krajowe wymogi bezpieczeństwa wciąż będą mogły istnieć, choć w jasno określonych granicach.  W odpowiedzi na wniosek ze strony posłów do PE dyrektywą nie zostaną objęte koleje zabytkowe, muzealne i turystyczne.
 
Opinie posłów
 
Sprawozdawca Georg Jarzembowski (PPE-DE, Niemcy) wyraził zadowolenie, że pakiet kolejowy „otworzy drogę dla szerszych ofert prezentowanych przez szeroki wachlarz przedsiębiorstw kolejowych, z korzyścią dla konsumentów. Jeśli takie rozwiązanie odniesie sukces mamy szansę ożywić transgraniczny transport kolejowy. I […] w związku z tym będziemy mieć także możliwość ograniczenia zanieczyszczenia środowiska w Unii Europejskiej”.
 
Gilles Savary, francuski poseł do PE z Grupy Socjalistycznej i sprawozdawca w sprawie licencji dla maszynistów wyraźnie zaznaczył, że „opowiada się za liberalizacją, pod warunkiem że podlega ona regulacji i że utrzymane zostają usługi publiczne”. Bogusław Liberadzki z Polski, również z Grupy Socjalistycznej, powiedział, że jego grupa popiera liberalizację, ale też podkreślił, że „tutaj jest pewna różnica między moją grupą, a na przykład (stanowiskiem grupy ALDE). Chciałbym bardzo wyraźnie powiedzieć, że ten pakiet tworzy całość”.
 
Anne Jensen (ALDE, Dania) zauważyła, że jej grupa zawsze popierała liberalizację kolei, i stwierdziła, że liberalizacja oznacza „wzmocnienie transportu kolejowego, zarówno w odniesieniu do transportu pasażerskiego jak i towarowego. Najlepszymi narzędziami w tym zakresie są liberalizacja i wolna konkurencja, która prowadzi do większego zainteresowania spółek życzeniami konsumentów”.
 
Robert Zile (UEN) z Łotwy wyraził ubolewanie, że niektóre państwa członkowskie UE, w tym Łotwa, „w rzeczywistości nie posiadają żadnego międzynarodowego połączenia kolejowego z krajami UE” i że w związku z tym pakiet kolejowy „nie funkcjonuje na terytorium całej poszerzonej Unii Europejskiej”. Grupa Verts/ALE z zadowoleniem odniosła się do wyniku długotrwałej procedury. Sepp Kusstatscher, włoski poseł do PE, stwierdził, że „pasażerowie europejskich kolei uzyskają obecnie silniejsze prawa, zarówno w ramach transportu krajowego, jak i międzynarodowego”.
 
Natomiast niezadowolenie z otwarcia sieci kolejowych na konkurencję wyraziła grupa GUE/NGL. Erik Meijer, holenderski poseł do PE stwierdził: „Rozpoczyna się to od międzynarodowego transportu towarowego, ale ostatecznie obejmuje cały ruch kolejowy, także krajowy ruch pasażerski. Oznacza to, że gorsze warunki pracy w drogowym i lotniczym transporcie towarowym stają się normą także w transporcie kolejowym.. Nie zgadzam się, że konkurencja jest lepszym rozwiązaniem problemów międzynarodowego transportu towarowego lub nawet transportu pasażerskiego, niż dobra współpraca pomiędzy krajowymi przedsiębiorstwami kolejowymi. I nie będziemy głosować za tymi wnioskami w trzecim czytaniu”.
 
Równie niezadowolony był Michael Nattrass (IND/DEM, Wielka Brytania), choć z innego powodu: „Harmonizacja linii kolejowych w 27 państwach jest mało atrakcyjna dla Wielkiej Brytanii. Konkurencja może być dobra dla handlu, lecz w tym względzie możecie nas pominąć, gdyż sami będziemy się zajmować gospodarowaniem naszymi kolejami”. Niemniej Johannes Blokland, holenderski poseł do PE z tej samej grupy uznał, że pakiet kolejowy stanowi „konstruktywny krok w kierunku ustanowienia europejskiego rynku transportu kolejowego”.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Kiedy Parlament odrzuca...

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Parlament Europejski może uczynić coś więcej niż wprowadzanie poprawek do projektów aktów prawnych, które uważa za wadliwe. Jeśli projekt jest całkowicie nie do przyjęcia i nie ma perspektywy na dokonanie zadowalających ulepszeń, może on zostać odrzucony w całości. Na przykład w latach 2004–2009 Parlament odrzucił w całości dwa istotne wnioski legislacyjne: tzw. "dyrektywę w sprawie patentów na oprogramowanie” i plany liberalizacji usług portowych.
 
Brak dyrektywy w sprawie patentów na oprogramowanie
 
W lipcu 2005 r., po trzyletniej burzliwej debacie, Parlament Europejski prawie jednomyślnie odrzucił tak zwaną „dyrektywę w sprawie patentów na oprogramowanie”.
 
Gdyby dyrektywa ta została przyjęta, pozwoliłaby na patentowanie wynalazków realizowanych za pomocą komputera, tj. z wykorzystaniem komputera, sieci komputerowej lub podobnego sprzętu.
 
Zgodnie z Konwencją o patencie europejskim (która nie jest prawem UE, lecz obejmuje szerszy obszar) ochrony patentowej można udzielić wyłącznie wówczas, gdy wynalazek jest nowy, zawiera element nowatorski i może mieć zastosowanie przemysłowe. Udzielanie patentów na programy komputerowe (tj. oprogramowanie) jest jednoznacznie wykluczone z zakresu konwencji – zamiast tego są one chronione prawem autorskim. Jednakże tysiące patentów na wynalazki wykorzystujące oprogramowanie zostały wydane przez Europejski Urząd Patentowy (EPO – nie jest organem UE, lecz został utworzony na mocy Konwencji o patencie europejskim) i urzędy krajowe.
 
Przykładem jest objęcie ochroną patentową metody wykrywania, czy system zapobiegający blokowaniu kół przy hamowaniu działa prawidłowo. W tym przypadku uznaje się, że oprogramowanie jest „wkładem technicznym”, a zatem zgodnie z praktyką EPO ma zdolność patentową. W takim razie ochroną patentową objęty jest zarówno wynalazek (system zapobiegający blokowaniu kół przy hamowaniu), jak i zastosowane oprogramowanie.
 
W praktyce istnieją znaczne różnice w sposobie interpretacji tych zasad przez krajowe urzędy patentowe oraz w sposobie interpretacji patentów EPO dotyczących tej dziedziny przez władze krajowe. Komisja Europejska zaproponowała dyrektywę UE w celu bardziej precyzyjnego określenia, co ma zdolność patentową, a co nie.
 
Duże firmy komputerowe a powszechna dostępność kodu źródłowego?
 
W tej kwestii w Parlamencie prowadzony był intensywny lobbing. Jedna strona, reprezentująca głównie większe firmy komputerowe, twierdziła, że uznanie wynalazków realizowanych przy pomocy komputera za mające zdolność patentową w Europie zachęciłoby do większych wydatków na badania i chroniłoby wynalazki europejskie przed nieuczciwą konkurencją, zwłaszcza ze strony Stanów Zjednoczonych, gdzie często łatwiej jest uzyskać patenty na podobne wynalazki. Niektóre mniejsze firmy i działacze popierający powszechną dostępność kodu źródłowego oprogramowania kontrargumentowali, że wynalazki w dziedzinie oprogramowania są już chronione prawem autorskim, a objęcie wynalazków realizowanych za pomocą komputera ochroną patentową może podwyższyć koszty prawne i wyeliminować je z rynku.
 
Posłowie do PE wysłuchali obu stron. Większość posłów z Grupy Socjalistycznej oraz grup Verts/ALE i GUE/NGL chciała węższej ochrony patentowej, aby zapewnić większe możliwości innowacji w oparciu o powszechną dostępność kodu źródłowego, natomiast posłowie do PE z grup PPE-DE, ALDE, UEN i IND/DEM uważali, że dyrektywa pomoże firmom, także mniejszym, w czerpaniu korzyści ze swoich wynalazków oraz że powinna zawierać więcej precyzyjnych przepisów i zapewniać większą ochronę.
 
Głosowanie w pierwszym czytaniu i rozwój sytuacji w Komisji i Radzie
 
W pierwszym czytaniu w Parlamencie (które miało miejsce przed wyborami w 2004 r.) większość posłów do PE zadecydowała, że projekt dyrektywy przygotowany przez Komisję nie jest wystarczająco jasny w kwestii „wkładu technicznego”. Parlament przyjął poprawki mające na celu wykluczenie możliwości obejmowania ochroną patentową programów komputerowych jako takich. Inne poprawki miały na celu ochronę małych przedsiębiorstw i zawierały apel do Komisji o monitorowanie wpływu wywieranego na nie przez dyrektywę.
 
Po wyborach w 2004 r. nowy Parlament zwrócił się do Komisji o wycofanie wniosku i ponowne rozpoczęcie prac, lecz Komisja tak nie uczyniła, ponieważ, jak twierdziła, Rada ma właśnie przyjąć swoje stanowisko, a sprawa i tak wróci do Parlamentu.
 
Rada faktycznie przyjęła wspólne stanowisko, które zawierało istotne definicje techniczne określające, co ma zdolność patentową, a co jej nie ma, lecz definicje te były nie do przyjęcia dla obu stron sporu w Parlamencie. Niektórzy utrzymywali, że wspólne stanowisko nadmiernie ogranicza możliwości udzielania ochrony patentowej w porównaniu z aktualną praktyką, natomiast inni wręcz przeciwnie – że definicje dopuszczają patenty na oprogramowanie pod inną nazwą.
 
Głosowanie w drugim czytaniu
 
W debacie poprzedzającej głosowanie widoczne były różnice poglądów. W imieniu grupy PPE-DE Noora Kauppi (FI) powiedziała, że „nie można odrzucać patentów udzielanych na produkt technologiczny wyłącznie dlatego, że oprogramowanie stanowi jego składnik. Istotne jest jednak również zapobieżenie sytuacji, w której patenty byłyby wykorzystywane do utrudniania tworzenia zgodnego oprogramowania”. Natomiast sprawozdawca Michel Rocard (PSE, FR) skomentował sprawę następująco: „w długoterminowej perspektywie obronie naszego przemysłu europejskiego lepiej przysłuży się wolność i swoboda dostępu niż patenty”.
 
W imieniu liberałów w następujący sposób wypowiedział się Toine Manders (NL): „należy wprowadzić sprawiedliwy system wynagradzania wynalazców, którzy powinni mieć możliwość ochrony swoich pomysłów, swojej własności intelektualnej”. Obawiał się on, że w przeciwnym razie „ogromna liczba działów przedsiębiorstw zajmujących się badaniami naukowymi i rozwojem” opuści Europę. Austriacka posłanka do PE Eva Lichtenberger, należąca do Grupy Zielonych, wyraziła jednak całkowicie odmienny pogląd: „Nie miejmy złudzeń co do tego, czy przedsiębiorstwa chcą pełnej zdolności patentowej oprogramowania jako dobrego źródła dodatkowych dochodów, które zasilą kasę, i oczywiście jako sposobu na wyeliminowanie z rynku małych i średnich przedsiębiorstw wraz z innowacjami”. Jej pogląd podzieliła portugalska posłanka Ilda Figueiredo (GUE/NGL): „Koncentracja praw do tworzenia oprogramowania w rękach nielicznych doprowadziłaby do niebezpiecznych ograniczeń. (...) Oprogramowanie przyczyniło się do rozwoju gospodarek oraz umożliwiło automatyzację i uproszczenie wielu zadań stosunkowo niskim kosztem. Nie byłoby to możliwe w systemie prawnym, w którym oprogramowanie podlega ochronie patentowej”.
 
Holenderski poseł do PE Hans Blokland (IND/DEM) wygłosił następującą uwagę: „Niestety nawet eksperci nie byli w stanie stwierdzić, czy dyrektywa będzie wspierać innowacje w małych i średnich przedsiębiorstwach, czy też faktycznie stworzy przeszkody dla ich działalności i innowacji. Niemożliwe okazało się rozwianie panujących wśród małych przedsiębiorstw obaw przed niechcianymi konsekwencjami”. Ponadto Brian Crowley (IRL) w imieniu grupy UEN powiedział, że bez ochrony „przedsiębiorstwa amerykańskie, japońskie lub inne będą patentować same pomysły europejskich twórców oprogramowania i europejskich wynalazców, a następnie będą zmuszać tych samych europejskich wynalazców  do odkupywania pomysłów”.
 
Tuż przed głosowaniem sprawozdawca Michel Rocard (PSE, FR) zwrócił uwagę, że Parlament jest równo podzielony w kwestii wniosku, a komisarz Joaquín Almunia poinformował posłów do PE, że w razie odrzucenia wspólnego stanowiska przez Parlament Komisja nie przedłoży nowego wniosku, co oznacza, że nie będzie prawodawstwa UE dotyczącego patentów na oprogramowanie.
 
W braku perspektywy na osiągnięcie zadowalającego kompromisu wszystkie grupy polityczne mogły zgodzić się, że brak przepisów jest lepszy niż złe przepisy, w związku z czym zagłosowały za odrzuceniem tekstu.
 
Brak dyrektywy w sprawie usług portowych
 
W styczniu 2006 r. Parlament stosunkiem głosów 532 do 120 – 25 osób wstrzymało się od głosu – odrzucił proponowaną dyrektywę w sprawie usług portowych, której celami – według Komisji – były „modernizacja portów i zintensyfikowanie ich pracy”, otwarcie usług portowych (takich jak załadunek i rozładunek statków) na konkurencję zgodnie z traktatem UE oraz zmniejszenie natężenia ruchu drogowego, z jednoczesną ochroną bezpieczeństwa, miejsc pracy i zabezpieczenia społecznego.
 
W sektorze przeładunku towarów w UE zatrudnione są tysiące osób, zwłaszcza w Holandii, Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii.
 
Odrzucenie tej dyrektywy zakończyło długą debatę, rozpoczętą w 1997 r. dokumentem Komisji przeznaczonym do dyskusji, która toczyła się między osobami twierdzącymi, że większa konkurencja między portami jest potrzebna do zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego i zatrudnienia a osobami uważającymi, że skutkiem liberalizacji będzie utrata pracy przez wiele osób (wśród robotników portowych) oraz pogorszenie się warunków i bezpieczeństwa pracy (np. w przypadku marynarzy, którzy będą musieli dokonywać załadunku lub rozładunku statków zamiast robotników portowych – tzw. „samodzielny przeładunek”).
 
Podczas demonstracji robotników portowych przed siedzibą Parlamentu w Strasburgu doszło do aktów przemocy ze strony mniejszości.
 
Wobec odrzucenia dyrektywy Komisja wycofała wniosek.
 
Poglądy posłów do PE
 
Przed głosowaniem wyrażane były różne poglądy dotyczące merytorycznych aspektów propozycji.
 
Przed głosowaniem końcowym sprawozdawca Georg Jarzembowski (PPE-DE, DE) zwrócił uwagę na „różnice poglądów” dotyczących dostępu do rynku: „Obecni usługodawcy mogą nie chcieć tych przepisów, lecz właściciele statków i przewoźnicy uważają, że są one potrzebne – umożliwiłyby im wybranie dostawców najlepszych pod względem ceny oraz rozbiłyby monopole”. Stephen Hughes (PSE, UK) powiedział, że ważne jest spokojne podjęcie decyzji i jednoczesne uwzględnienie frustracji robotników portowych. „Komisja powinna była dokładnie przemyśleć tę sprawę, zanim przedstawiła dyrektywę, która została odrzucona przez Parlament”. Samodzielny przeładunek nie miał szans powodzenia – powiedział Stephen Hughes – ponieważ sektor ten potrzebuje przeszkolonych i wykwalifikowanych pracowników.
 
Anne Elisabet Jensen (ALDE, DE) powiedziała, że liberałowie są „za dyrektywą w sprawie portów, aczkolwiek nie w formie przedstawionej we wniosku Komisji. (...) Potrzebujemy dyrektywy w sprawie portów, która mogłaby stworzyć wolną konkurencję między usługodawcami w portach i swobodniejszą konkurencję między portami, w sposób zabezpieczający przed udzielaniem pomocy państwa, która zakłóca konkurencję”. Robert Zile (UEN, LV) wyraził obawę, że zgodnie z tą dyrektywą państwa bałtyckie będą musiały konkurować z portami rosyjskimi w warunkach nieuczciwej konkurencji”. Joost Lagendijk (Verts/ALE, NL) powiedział, że istnieje „znaczne ryzyko, iż dobrze wykształcone, doświadczone osoby zostaną zastąpione tanią, źle przeszkoloną załogą statków”.
 
Erik Meijer (NL), występujący w imieniu GUE/NGL, przewidywał olbrzymie problemy w zakresie liberalizacji usług portowych: „Wskutek obowiązkowych okresowych przetargów na operatorów osoby tam pracujące mogłyby stracić pracę po wygaśnięciu umowy. Ciągłość będzie zatem możliwa wyłącznie w portach prywatnych, to znaczy o ile nie staną się one przedmiotem postępowania upadłościowego ani nie zostaną wykupione przez konkurencję”. Patrick Louis (IND/DEM, FR) był zdania, że „transport morski potrzebuje suwerennych państw, które zajmują jasne stanowisko”.
 
Po raz drugi
 
Podczas poprzedniej kadencji parlamentarnej posłowie do PE w podobny sposób odrzucili wcześniejszy wniosek, co miało miejsce w listopadzie 2003 r., kiedy to w dążeniu do porozumienia, które prawie udało się osiągnąć po rozmowach z ministrami transportu zebranymi w Radzie, najbardziej kontrowersyjną kwestią był kompromis w sprawie „samodzielnego przeładunku”.
 
Po pierwszym odrzuceniu Komisja nie zrezygnowała, jak by się można było spodziewać. Wręcz przeciwnie – przedstawiła nowy projekt dyrektywy w sprawie dostępu do rynku usług portowych, nie skonsultowawszy się z zainteresowanymi stronami. Nieuwzględnienie przez nią pierwotnego głosowania w Parlamencie i brak dialogu z osobami pracującymi w sektorze wywołały rozczarowanie posłów do PE. To w pewien sposób wyjaśnia, dlaczego w głosowaniu zdecydowana większość postanowiła odrzucić wniosek po raz drugi.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Roaming: Parlament zmniejsza koszt używania telefonów komórkowych zagranicą

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Parlament Europejski obniżył koszty połączeń, wiadomości tekstowych i zdalnego dostępu do Internetu z telefonów komórkowych podczas pobytu za granicą. Skorzysta na tym co najmniej 140 milionów użytkowników
 
W maju 2007 r. posłowie znaczną większością głosów poparli w pierwszym czytaniu kompromis zawarty miedzy Parlamentem i Radą. Porozumienie, wypracowane po intensywnych negocjacjach, określa ceny maksymalne za używanie telefonów komórkowych zagranicą, zwane roamingiem. Nowe prawo weszło w życie w czerwcu 2007.
 
Użytkownicy telefonów komórkowych korzystają z roamingu odbierając lub inicjując połączenia zagranicą przy wykorzystaniu sieci zagranicznego operatora. Klient nie otrzymuje rachunku od zagranicznego operatora, który obciąża operatora sieci klienta zgodnie z "hurtową" opłatą uzgodnioną przez oba przedsiębiorstwa. Operator sieci klienta pokrywa swe koszty fakturując je klientowi lub obciążając jego kartę kredytową.
 
Przed wprowadzeniem rozporządzenia regulującego opłaty roamingowe zagraniczne połączenie kosztowało klienta średnio 1,15 euro za minutę, co pięciokrotnie przewyższało koszt świadczenia hurtowych usług roamingowych.
 
Celem rozporządzenia nie było ustalenie przez UE wysokości opłaty roamingowej, lecz wyznaczenie górnego pułapu, poniżej którego operatorzy mogą konkurować cenowo, nadal osiągając odpowiedni zysk.
 
Eurotaryfa ogranicza opłaty telefoniczne do 0,46 euro za minutę – latem 2009 nastąpi dalsze obniżenie opłat
 
Rozporządzenie w sprawie roamingu umożliwia konsumentom korzystanie z tak zwanego limitu cenowego taryfy europejskiej. Operatorzy mogą obecnie obciążać klientów maksymalną kwotą 0,46 euro na minutę (bez VAT) za wychodzące połączenia roamingowe oraz 0,22 euro za minutę (bez VAT) za połączenia odbierane. Ta górna granica cen detalicznych ulegnie dalszemu obniżeniu (do odpowiednio 0,43 euro i 0,19 euro) poczynając od 1 lipca 2009 r.
 
Automatyczne stosowanie eurotaryfy i automatyczna informacja o taryfie przy przekraczaniu granicy
 
Posłowie opowiedzieli się za tak zwanym modelem opt-out, który zapewnia automatyczne stosowanie taryfy europejskiej, jeśli klient nie zdecyduje inaczej. Przepisy nakładają również na operatorów obowiązek podawania klientom podstawowych zindywidualizowanych informacji o opłatach roamingowych (z uwzględnieniem VAT) od odbieranych i wykonywanych połączeń, gdy tylko przekroczą oni granicę. Uznano, że jeśli użytkownik będzie musiał wyrazić chęć korzystania z eurotaryfy, wielu nie uczyni tego, ponieważ operatorzy nie będą zainteresowani podawaniem tego do wiadomości.
 
Nowa Eurotaryfa na lata po roku 2010
 
Z przeprowadzonego w 2008 r. przez Komisję badania rozporządzenia w sprawie roamingu wygasającego z końcem 2010 wynika, że nie ma jeszcze silnej konkurencji pomiędzy operatorami, ponieważ opłaty roamingowe nie odbiegają wystarczająco od maksymalnego poziomu.  Dlatego w kwietniu 2009 Parlament i Rada doszły do porozumienia w sprawie wprowadzenia limitu opłat roamingowych na lata 2010-2012. Krajowi operatorzy będą mogli obciążać klientów kosztami połączeń w roamingu według następujących stawek (wszystkie stawki bez podatku VAT):
 
•           Od 1 lipca 2010 roku: nie wyższe niż 0,39 € za minutę za połączenia wychodzące  
             i nie wyższe niż € 0,15 za minutę za połączenia przychodzące;
•           Od 1 lipca 2011 roku: nie wyższe niż 0,35 € za minutę za połączenia wychodzące i nie wyższe niż 0,11 € za 
             minutę za połączenia przychodzące.
 
Naliczanie opłat w cyklu minutowym powoduje ukryte koszty
 
Pracując nad nowymi przepisami, posłowie zajęli się również sprawą naliczania opłat przez operatorów, które czasem opierają się na cyklu minutowym, a nie sekundowym. Powoduje to dodanie ukrytych kosztów do opłat roamingowych. Od 1. lipca 2009 operatorzy będą musieli stosować naliczanie sekundowe, nowe prawo daje im jednak możliwość minimalnego czasu połączenia wynoszącego 30 sekund.
 
Zmniejszenie opłat za wiadomości tekstowe i mobilny Internet
 
Parlament i państwa członkowskie UE (Rada) uzgodniły w kwietniu 2009, że wysłanie wiadomości tekstowej (short message services - SMS) w roamingu będzie kosztować nie więcej niż  0,11 euro (netto) począwszy od 1 lipca 2009 roku. Obecnie opłaty te bywają dziesięciokrotnie wyższe od opłat krajowych. Na przykład belgijscy podróżni płacą za SMS zagranicą do 0,75 euro.
 
Pozostałe stawki opłat za usługi transmisji danych – takie jak wysyłanie emaili, plików graficznych i wiadomości multimedialne (MMS), surfowanie po internecie zostały uregulowane na poziomie hurtowym, a więc w rozliczeniach między operatorami. Pułapy cen określają maksymalne stawki, jakie operator sieci, w której realizowana jest usługa może zażądać od operatora macierzystej sieci klienta (wszystkie stawki bez podatku VAT):
 
•           Od 1 lipca 2009 roku: nie wyższe niż  1,00 € za megabajt;
•           Od 1 lipca 2010 roku: nie wyższe niż 0,80 € za megabajt;
•           Od 1 lipca 2011 roku: nie wyższe niż 0,50 € za megabajt.
 
Obecne ceny za usługi roamingowej transmisji danych, według badań Komisji z czerwca 2008 r., wahają się od 5 do 10 euro za megabajt (patrz link poniżej).
 
Koniec "rachunków-niespodzianek"
 
Niejednokrotnie klienci korzystający z usług w roamingu bywają niemiło zaskoczeni wysokością wystawionego im rachunku. Aby uniknąć takich sytuacji, będą oni mogli od 1 marca 2010 roku wybrać dla siebie  maksymalny limit wydatków. Jeden z tych pułapów powinien zostać określony na poziomie 50 euro (netto) lub odpowiadającej mu ilości danych. Ten limit zostanie automatycznie przypisany klientom, którzy przed 1 lipca 2010 roku nie dokonają innego wyboru.
 
Ponadto, operatorzy będą musieli zawiadomić klienta w chwili, kiedy wykorzysta on 80% swojego limitu. Kiedy klient wykorzysta cały limit operator wyśle mu kolejne zawiadomienie wraz z informacją, co powinien zrobić, aby dalej korzystać z usługi przesyłu danych w roamingu. Jeśli klient nie odpowie, operator zawiesi wszystkie usługi przesyłu danych w roamingu.
 
Nowe prawo pod lupą
 
Do połowy 2011 roku Komisja Europejska dokona oceny korzyści, jakie odnieśli klienci z obniżenia stawek opłat za usługi telefonii komórkowej w roamingu oraz przyjrzy się sytuacji rynkowej mniejszych, niezależnych lub nowych operatorów telefonicznych. Komisja powinna przedstawić propozycje innych niż regulacja cenowa metod stymulowania konkurencji na wewnętrznym rynku usług roamingowych. Rozporządzenie wygaśnie 30 czerwca 2012 roku.
 
Zdaniem posłów
 
Parlament zaniepokojony ryzykiem zawierania przez operatorów porozumień niezgodnych z zasadami konkurencji i wykorzystywania dominującej pozycji na rynku już w grudniu 2005 r. wzywał ich do zmniejszenia opłat roamingowych. W tzw. „sprawozdaniu z własnej inicjatywy” posłowie wezwali Komisję do opracowania nowych kroków w celu ograniczenia wysokich kosztów transgranicznych połączeń telefonii komórkowej.
 
Przemawiając w czerwcu 2007 r., sprawozdawca Paul Rübig (PPE-DE, AT) stwierdził, że dzięki eurotaryfie podróżni będą mieli możliwość łączenia się podczas urlopu lub podróży służbowych mając pewność, że rachunek telefoniczny na koniec miesiąca nie będzie wyższy od kosztu hotelu lub lotu i pozostanie w rozsądnych granicach.
 
Większość posłów z największych grup politycznych opowiedziała się za tym rozwiązaniem. Niektórzy z nich, jak Joseph Muscat (PSE, MT) uznali, że możliwe jest dalsze ograniczenie opłat, lecz gotowi byli do kompromisu, ponieważ w przypadku zwłoki poszkodowani byliby konsumenci.  Romano La Russa (UEN, IT) stwierdził, że kompromis nadal pozostawia operatorom marżę zysku i odniosą oni korzyści ze zwiększenia liczby połączeń w przyszłości. Sarūnas Birutis (ALDE, LT) powiedział, że  mogąc telefonować taniej, będziemy telefonować więcej. Tak więc operatorzy telefoniczni nie stracą dochodów, a jednocześnie korzyść odniosą konsumenci i będzie to miało pozytywny wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstw europejskich.
Według Umberto Guidoniego (GUE/NGL, IT) rozporządzenie w sprawie roamingu wykazało, że europejskie instytucje mogą dać praktyczną odpowiedź w kwestiach, których żadne państwo nie może rozwiązać w pojedynkę. Stanęliśmy po stronie konsumentów zgodził się David Hammerstein (Zieloni/Wolne Przymierz Europejskie).
 
Z drugiej strony było jednak kilka głosów sprzeciwiających się bezpośredniej interwencji w ustalanie cen.  Alexander Alvaro (ALDE, DE) powiedział na przykład, że nie ma powrotu do porzuconej przez EU przed dwudziestu laty polityki regulowania cen i ubolewa nad tym rozwiązaniem. Nigel Farage (IND/DEM, UK) wyraził obawę, że regulacja kosztów roamingu może doprowadzić do podwyżek cen na rynku wewnętrznym.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Bilety lotnicze: ceny bez niespodzianek

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Począwszy od 1 listopada 2008 r. podróżni w transporcie lotniczym mają gwarancję, że podana cena biletu lotniczego jest ceną, którą rzeczywiście muszą zapłacić. Opublikowane taryfy lotnicze, również te w internecie, muszą zawierać wszystkie podatki, należności i opłaty dodawane do podstawowej ceny biletu. Tego wymaga rozporządzenie UE przyjęte przez Parlament w lipcu 2008 r.
 
„Rozporządzenie upowszechnia przejrzyste i uczciwe ceny dla pasażerów . Pasażer ma prawo znać rzeczywistą cenę biletu obejmującą podatki i opłaty dodatkowe” zapewniał poseł sprawozdawca Arūnas Degutis (ALDE, LT) w momencie głosowania.
 
Cena, którą płacimy
 
W poprawkach przyjętych przez Parlament wprowadzono zasadę „wszystko wliczone w cenę”. Rozporządzenie powinno wyeliminować wprowadzające w błąd oferty, na przykład reklamy lotów kosztujących rzekomo 1 lub 2 euro, które jednak na końcowym etapie rezerwacji okazują się wielokrotnie droższe. Posłowie zwrócili szczególna uwagę na rezerwacje internetowe, które w przypadku tanich przewoźników lotniczych stanowią często jedyną możliwość zakupu biletu. Na mocy nowego rozporządzenia UE wszyscy przewoźnicy muszą obecnie przedstawiać klientom, również za pośrednictwem internetu, pełne informacje dotyczące taryf lotniczych. Taryfy lotnicze „bezpośrednio skierowane do podróżnych” będą musiały zawierać wszystkie należne podatki, obowiązkowe opłaty, dopłaty i należności znane w momencie publikacji oferty.
 
Wymagane informacje
 
Należy podać co najmniej następujące informacje: taryfę lotniczą lub stawkę lotniczą, opłaty lotniskowe i inne opłaty, dopłaty i należności, na przykład związane z bezpieczeństwem lub paliwem. Na wstępie każdej procedury rezerwacji należy podać w jasny, przejrzysty i jednoznaczny sposób informacje o dodatkowych opłatach uzupełniających, np. za dodatkowy bagaż, a nabywca musi wyrazić jednoznacznie zgodę zakup dodatkowej usługi.
 
Ponadto Parlament rozszerzył zakres przejrzystości ustalania taryf, tak by uwzględniały one wszystkie loty rozpoczynające się w portach lotniczych UE (niezależnie od portu docelowego, który może znajdować się poza unijnym terytorium).
 
Podatki i opłaty związane z bezpieczeństwem
 
Wymogi bezpieczeństwa przyczyniły się do znacznego wzrostu opłat za przeloty. Parlament zmienił pierwotny projekt Komisji Europejskiej w taki sposób, aby zapewnić konsumentom prawo do uzyskania informacji o wysokości tych opłat i ich wykorzystaniu. Jeżeli opłaty lotniskowe lub koszty bezpieczeństwa pokładowego są wliczone w cenę biletu lotniczego, koszty te będą musiały zostać wskazane osobno na bilecie lub zakomunikowane pasażerowi w inny sposób. Ponadto podatki oraz opłaty związane z bezpieczeństwem, pobierane przez państwo, przez przewoźników lotniczych lub inne jednostki, muszą być przejrzyste i wykorzystywane jedynie w celu pokrycia kosztów zapewnienia bezpieczeństwa lotniska lub samolotu.
 
Opinie posłów do PE
 
Niemiecka posłanka Elisabeth Jeggle (PPE-DE) podkreśliła, że posłowie do PE „od początku domagali się ukrócenia praktyki publikowania wprowadzających w błąd reklam oferujących absurdalnie niskie taryfy lotnicze. (…) Niniejsze rozporządzenie UE wyeliminuje reklamowe sztuczki i zachęty, które często wprowadzają nabywców w błąd. Linie lotnicze nie będą już mogły nabierać klientów, reklamując, szczególnie w internecie, loty po śmiesznych cenach, na przykład 9,99 euro, a potem zaskakiwać nabywcę wysokimi kosztami dodatkowymi w postaci podatków i innych opłat”. Ulrich Stockmann (PSE, DE) również wyraził swoje zadowolenie, stwierdzając, że „(linie lotnicze) utracą możliwość nabierania obywateli europejskich za pomocą kuszących ofert. (...) Stanowi to wielki wkład w ochronę konsumentów”. Z zadowoleniem przyjął także wyraźne stwierdzenie, że „przepisy polityki społecznej na szczeblu UE i na szczeblu krajowym muszą być właściwie stosowane” niezależnie od tego, w którym państwie UE dana linia lotnicza posiada siedzibę.
 
Seán Ó Neachtain (UEN, IRL) podkreślił, że „zyski linii lotniczej nie powinny umniejszać bezpieczeństwa pasażerów i personelu ani osłabiać innych aspektów społecznych”. Czeski poseł Jaromir Kohlicek (GUE/NGL) z satysfakcją przyjął dążenie do „zapewnienia bardziej przejrzystego działania operatorów” i podobnie jak Ulrich Stockmann wyraził zadowolenie, że rozporządzenie również „ograniczy możliwości społecznego dumpingu”.
 
Całość debaty na posiedzeniu plenarnym można prześledzić za pośrednictwem łącza podanego poniżej.
 
Element pakietu
 
Zasady dotyczące taryf lotniczych obejmujących wszystkie koszty stanowiły część szerszego „trzeciego pakietu środków liberalizacji” mających na celu zwiększenie skuteczności funkcjonowania rynku, podniesienie bezpieczeństwa usług lotniczych oraz poprawę ochrony pasażerów. Rozporządzenie ustanawia przepisy dotyczące, między innymi, licencji na prowadzenie działalności, leasingu statków powietrznych, zobowiązań wynikających ze świadczenia usług publicznych, podziału ruchu i przejrzystości cen.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Nielegalna imigracja: Parlament Europejski określa wspólne standardy w zakresie wydaleń

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
UE jest coraz bliższa wprowadzenia jednolitej polityki imigracyjnej odkąd Parlament Europejski przyjął w czerwcu 2008 r. tzw. "dyrektywę w sprawie powrotów". Wspólne zasady będą stosowanie od 2011 r. Przyznają one nielegalnym imigrantom gwarancje prawne mające zachęcić ich do dobrowolnych powrotów. Obejmują też minimalne standardy dotyczące czasu aresztowania i zakazu wjazdu deportowanych. Państwa członkowskie zachowują prawo do stosowania własnych standardów, jeśli są one bardziej korzystne.
 
Wcześniejsze Negocjacje z Radą, który poprzedziły głosowanie, otworzyły drogę do porozumienia już w pierwszym czytaniu. Przyjęte poprawki uniemożliwiają państwom członkowskim stosowanie wobec nielegalnych imigrantów standardów dotyczących zatrzymań i deportacji bardziej restrykcyjnych niż ustanowione w UE. Mają one natomiast prawo utrzymania lub przyjęcia korzystniejszych standardów. Zasady zapisane w dyrektywie regulują działania następujące już po przyjęciu przez władze danego państwa decyzji o zobowiązaniu nielegalnego imigranta spoza UE do powrotu. Dyrektywa pozostawia w gestii państw członkowskich kwestie legalizacji osób przebywających nielegalnie na ich terytorium. Głosowanie poprzedziła burzliwa debata. Grupy PPE i UEN w całości poparły dokument, podczas gdy Zieloni i GUE głosowały przeciw. Głosy PSE, ALDE i IND/DEM podzieliły się zgodnie z przynależnością państwową posłów.
 
Zachęcanie do dobrowolnych powrotów
 
Kompromis polityczny, osiągnięty w wyniku negocjacji prowadzonych przez posła sprawozdawcę Manfreda Webera (PPE-DE, DE), zakłada podejście dwuetapowe: po wydaniu decyzji nakazującej nielegalnemu imigrantowi powrót rozpoczyna się okres (trwający od siedmiu do trzydziestu dni), kiedy może on dobrowolnie wyjechać. Po tym okresie może zostać wydana decyzja o "zobowiązaniu do powrotu". W przypadku, gdy decyzję taką wydaje organ sądowy podejrzenie, że imigrant będzie próbował nie podporządkować się decyzji, wystarcza, aby na mocy decyzji sądowej lub administracyjnej umieścić go w ośrodku dla imigrantów "tzw. ośrodku detencyjnym". Dyrektywa ustanawia maksymalny okres stosowania środka detencyjnego – który obecnie w niektórych państwach członkowskich jest nieograniczony – i określa standardy dla warunków pobytu, jakie należy zapewnić przetrzymywanym, obejmujące między innymi prawo do opieki medycznej i edukacji dla dzieci.
 
Jeżeli dana osoba zostaje wydalona po upływie terminu dobrowolnego wyjazdu, może ona zostać objęta zakazem ponownego wjazdu. W czasie obowiązywania zakazu osoba ta nie może ponownie wjechać na terytorium Unii.
 
Półroczny okres stosowania środka detencyjnego z możliwością przedłużenia o rok
 
Okres stosowania środka detencyjnego wynosi maksymalnie sześć miesięcy, ale w pewnych przypadkach może zostać przedłużony o kolejnych dwanaście miesięcy. Czas trwania zakazu ponownego wjazdu wynosi maksymalnie pięć lat, jeżeli osoba została wydalona po upływie terminu dobrowolnego wyjazdu, a może wynieść więcej, jeśli osoba stanowi „poważne zagrożenie” dla bezpieczeństwa publicznego. Państwa członkowskie mają jednak możliwość zdjęcia, anulowania lub zawieszenia tego zakazu.
 
Jeżeli wobec danej osoby zastosowano środek detencyjny w następstwie decyzji administracyjnej, decyzja ta powinna zostać „jak najszybciej” zatwierdzona przez sędziego – początkowy wniosek ustanawiał kontrolę sądową w terminie 72 godzin, natomiast komisja LIBE skróciła ten termin do 48 godzin. Poprawka PSE dotycząca przywrócenia terminu 72 godzin została odrzucona.
 
Dzieci i rodziny przetrzymywane „w ostateczności”
 
Tekst odnosi się wreszcie do sytuacji dzieci i rodzin – wobec nich nie można stosować żadnego środka przymusu, a środek detencyjny może zostać podjęty jedynie w ostateczności. Małoletni bez opieki mogą zostać wydaleni jedynie w przypadku, gdy rodzina lub ośrodek przyjmujący zapewnią im opiekę po powrocie.
 
Sytuacje nadzwyczajne
 
Artykuł dodany przez Radę zapewnia organom administracyjnym szersze pole manewru w sytuacjach nadzwyczajnych: jeżeli „wyjątkowo duża liczba” obywateli państw trzecich podlegających wydaleniu „w sposób nieprzewidziany znacząco obciąża” zasoby administracyjne i sądowe państwa członkowskiego, kontrola sądowa może zostać przeprowadzona w późniejszym terminie, a warunki przetrzymywania mogą być mniej komfortowe.
 
Państwa członkowskie powinny ponadto uwzględniać sytuację panującą w kraju pochodzenia, zgodnie z zasadą non-refoulement (która stanowi, że żadne państwo członkowskie nie odsyła imigranta do kraju, w którym jego życie lub wolność byłyby zagrożone). W następstwie niedawnej decyzji Trybunału Sprawiedliwości Parlament Europejski i Rada, w ramach procedury współdecyzji, sporządzą listę krajów, które mogą zostać uznane za „bezpieczne”.
 
Pomoc prawna dla uchodźców
 
Dyrektywa przewiduje udzielanie bezpłatnej pomocy prawnej nielegalnym imigrantom bez zasobów finansowych, zgodnie z ustawodawstwami krajowymi i dyrektywą w sprawie procedur nadawania i cofania statusu uchodźcy z 2005 r., która obejmuje udzielanie pomocy osobom ubiegającym się o azyl.
 
Środki z Europejskiego Funduszu Powrotu Imigrantów, ustanowionego na lata 2008–2013, mogą także zostać wykorzystane na zapewnienie pomocy prawnej.
 
Europejski Fundusz Powrotu Imigrantów, ustanowiony na lata 2008–2013 i dysponujący kwotą 676 mln euro, powinien zostać wykorzystany na zapewnienie pomocy prawnej i doradztwo dla nielegalnych imigrantów aby ułatwić im powroty dobrowolne. Korzystanie z funduszu było zawieszone w chwili przyjmowania dyrektywy w sprawie powrotów.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Zreformowany Parlament od 2009 roku

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Procedury wyborcze, metody pracy i wynagrodzenia w instytucji staną się bardziej przejrzyste dla obywateli dzięki reformom wprowadzanym w 2009 r., jeszcze przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Europejskie partie polityczne otrzymają nowe unijne środki na kampanie, wspólne reguły położą kres znaczącym różnicom w wysokości diet posłów do PE z różnych krajów, a dostęp lobbystów do posłów będzie podlegać nowym wymogom, takim jak ujawnienie informacji finansowych i obowiązkowe umieszczenie nazwiska w publicznym rejestrze. 
 
Wybory do Parlamentu Europejskiego będą bardziej europejskie
 
Europejskie partie  polityczne (tzn. takie, które działają na szczeblu UE, w odróżnieniu od partii krajowych) uzyskały prawo  do finansowania samodzielnych kampanii wyborczych przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2009 r. Chodzi o to, aby wybory te miały bardziej europejski charakter. Stało się to prawnie możliwe dzięki poparciu przez Parlament  w listopadzie 2007 r. wniosku Komisji.
 
Nowe przepisy prawne polepszają stabilność finansową europejskich partii, umożliwiając im zaoszczędzenie części funduszy z jednego roku celem ich wykorzystania w następnym, a zatem ułatwiają im długofalowe planowanie. Pozwalają także na tworzenie europejskich fundacji politycznych, które uzupełniają cele partii politycznych na szczeblu europejskim, np. uczestnicząc w publicznych debatach politycznych, wspierając seminaria, szkolenia i konferencje oraz tworząc fora współpracy krajowych fundacji politycznych i instytucji naukowych.
 
Przed głosowaniem sprawozdawca Jo Leinen (PSE, DE), powiedział: „Projekt umocnienia europejskich partii i finansowania europejskich fundacji politycznych ulepsza demokratyczną infrastrukturę w UE”, i dodał, że „debata na temat konstytucji pokazała, że informowanie o europejskich strategiach oraz udział obywateli w europejskich debatach są bardzo skromne. Dlatego też należy wzmocnić europejskie partie polityczne, stanowiące więź między obywatelami Unii i instytucjami UE, oraz utworzyć europejskie fundacje polityczne”.
 
Europejskie partie polityczne, za pośrednictwem Parlamentu Europejskiego, otrzymują łącznie ze środków publicznych UE około 10 mln euro rocznie. Budżet UE na 2008 r. uwzględnia także łączną kwotę w wysokości 5 mln euro, przeznaczoną na nowe fundacje polityczne. Obecnie (w 2008 r.) dziesięć europejskich partii politycznych otrzymuje środki finansowe z Parlamentu:
 
Europejska Partia Ludowa (PPE),
Partia Europejskich Socjalistów ((PSE),
Europejska Liberalno-Demokratyczna Partia Reform (ELDR),
Europejska Federacja Partii Zielonych (EFGP),
Zjednoczona Lewica Europejska (EL),
Europejska Partia Demokratyczna (PDE/EDP),
Przymerze na rzecz Europy Narodów (AEN),
Porozumienie Niezależnych Demokratów w Europie (ADIE),
Wolne Przymierze Europejskie (ALE),
Demokraci UE (EUD).
 
Europejskich partii politycznych nie należy mylić z siedmioma grupami politycznymi w Parlamencie: do grup politycznych należą w większości posłowie do PE należący do co najmniej jednej europejskiej partii dzięki członkostwu w swojej partii krajowej. Mimo to, ponieważ partie krajowe są stowarzyszone z europejskimi partiami politycznymi, których poglądy podzielaja, a posłowie do PE przystępują do grup politycznych na podobnych zasadach, nie może być niespodzianką, że członkostwo w grupach i partiach europejskich w znacznym stopniu się zazębia.
 
Nie można finansować partii krajowych
 
Przyjmując wniosek Komisji w sprawie finansowania kampanii wyborczych europejskich partii politycznych, Parlament poparł jednocześnie ogólną zasadę, że w żadnym wypadku przyznane im fundusze nie mogą stanowić bezpośredniego lub pośredniego finansowania innych partii, a zwłaszcza partii i kandydatów krajowych.
 
Środki finansowe przydzielone dziesięciu unijnym partiom kwalifikującym się do finansowania w 2009 r. zapisane są w części budżetu UE na 2009 r. dotyczącej Parlamentu (pozycja 402, rozdział 40, tytuł IV, sekcja I (Parlament) – patrz link poniżej). Środki te są nadzorowane i zarządzane przez Parlament.
 
Fundacje
 
W nowym rozporządzeniu dotyczącym statutu i finansowania partii politycznych na szczeblu europejskim wprowadzono nowe podstawy prawne tworzenia europejskich fundacji politycznych. W rozporządzeniu stwierdza się, że aby fundacje mogły mieć dostęp do środków finansowych, muszą być oficjalnie stowarzyszone z istniejącą europejską partią polityczną – fundacja może otrzymać te środki jedynie składając wniosek za pośrednictwem partii politycznej, z którą jest stowarzyszona.
 
Te środki finansowe są kierowane jedynie do europejskich partii politycznych, a nie do grup politycznych w samym Parlamencie.
 
Zreformowane metody pracy Parlamentu
 
Skuteczność i przejrzystość pracy Parlamentu już się poprawia dzięki zmianom w procedurach stosowanych na posiedzeniach plenarnych, posiedzeniach komisji i delegacji ds. kontaktów z parlamentami krajów spoza UE.
 
W październiku 2007 r. Konferencja Przewodniczących grup politycznych w Parlamencie jednogłośnie przyjęła zalecenia grupy roboczej ds. reformy parlamentarnej, które miały uczynić pracę Parlamentu skuteczniejszą i atrakcyjniejszą dla opinii publicznej.
 
Pierwszy zestaw środków obejmował pięć dziedzin: proces ustalania porządków obrad i organizację posiedzeń; ustalanie priorytetów i formę dorocznych debat; organizację debat, organizację głosowań i postępowanie z poprawkami; posiedzenia odbywające się jednocześnie i plan miejsc w Izbie.
 
Porządek obrad jest obecnie podzielony na sekcje: najważniejsze pozycje legislacyjne są rozpatrywane we wtorki, debata na temat uznany za priorytet tygodnia odbywa się w środę rano, a środowe popołudnie jest poświęcone zagadnieniom politycznym wywołującym szczególne zainteresowanie.
 
Posłowie sprawozdawcy mają teraz więcej czasu na wypowiedzi, mogą też dokonywać podsumowania podczas debat legislacyjnych na posiedzeniach plenarnych. W programie każdej debaty przewidziano dodatkowe pięć minut na deklaracje i pytania posłów, którzy nie znaleźli się na liście mówców. By wziąć udział w dyskusji wystarczy, że zwrócą się do przewodniczącego o udzielenie im głosu.
 
Zmiany te obowiązują od początku 2008 r.
 
Jednakowa płaca dla posłów do PE
 
Jednolity statut posła do Parlamentu Europejskiego został zatwierdzony przeważającą większością głosów w czerwcu 2005 r.
 
Od czerwca 2009 r. wszyscy posłowie do PE mają zarabiać około 7.665 euro miesięcznie. Dotychczas  różnice w płacach bywały bardzo znaczne, bo w obecnym systemie posłowie do PE z danego kraju zarabiają tyle samo, ile posłowie do parlamentu krajowego w ich państwie. Przepisy określają wysokość wynagrodzenia posła do PE na poziomie 38,5% wynagrodzenia sędziego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
 
Posłowie do PE będą płacić podatek dochodowy do budżetu UE, państwa członkowskie zachowują jednak możliwość zastosowania dodatkowo opodatkowania w granicach stawek podatkowych w danym kraju.
 
Porozumienie przewiduje okres przejściowy, w którym każde państwo członkowskie może nadal stosować wobec posłów do PE wybranych przez jego obywateli przepisy inne niż przepisy określone w statucie. Obecni posłowie do PE, którzy zostaną wybrani ponownie, mogą także zdecydować się na pozostanie w obecnym systemie podatkowym swego kraju.
 
Większa przejrzystość dotycząca wydatków i emerytur
 
Nowy statut zmieni także sposób refundowania kosztów podróży posłów do PE: zamiast stawki ryczałtowej zostaje wprowadzona refundacja obejmująca jedynie rzeczywiście poniesione koszty.
 
Posłowie do PE będą także należeć do wspólnego funduszu emerytalnego, składki będzie płacił Parlament. Wszystkie płatności z budżetu Parlamentu na rzecz posłów do PE są dokonywane w euro lub (na żądanie posła) w walucie państwa członkowskiego będącego jego miejscem zamieszkania.
 
Nowe przepisy dotyczące wynagrodzeń asystentów
 
W nowym Parlamencie wejdą także w życie nowe przepisy dotyczące dodatków otrzymywanych przez posłów na zatrudnienie asystentów. Pozwoli to rozwiązać problem niedoskonałości stwierdzonych w systemie.
 
Od czerwca 2009 r. umowami asystentów posłów do PE pracujących w państwach członkowskich będą zarządzać specjalistyczne podmioty wypłacające, specjalizujące się w kwestiach podatkowych i aspektach umów o pracę związanych z zabezpieczeniem społecznym; podmioty te będą odpowiadać za przestrzeganie odnośnych krajowych przepisów w zakresie zabezpieczenia społecznego i podatków. Poseł do PE będzie mógł wykorzystać do 25% dodatku otrzymywanego na zatrudnienie asystentów na takie usługi, jak opracowania naukowe lub inne prace doradcze.
Natomiast asystenci z siedzibą w Brukseli będą objęci uzupełnieniem do statutu, które dotyczy urzędników UE i innych pracowników. Umowami i wypłatami wynagrodzeń asystentów będą się zajmować służby Parlamentu, ale posłowie do PE będą mieli pełną swobodę wyboru asystentów, przydzielanych im zadań i czasu obowiązywania umów o pracę.
PE zdecydował także, że w przyszłości posłowie do PE nie będą mogli zatrudniać jako swoich asystentów członków bliskiej rodziny.
 
Obowiązkowy publiczny rejestr lobbystów
 
W maju 2008 r. Parlament zaproponował utworzenie obowiązkowego publicznego rejestru lobbystów, wspólnego dla Rady, Komisji i Parlamentu, przewidującego „ujawnienie wszystkich informacji finansowych”. Lobbyści musieliby się zarejestrować tylko raz, aby mieć dostęp do Parlamentu, Komisji i Rady. Trzy instytucje stworzyły wspólną grupę roboczą, która ma przygotować wniosek dotyczący wspólnego rejestru.
 
„Ujawnienie wszystkich informacji finansowych” i sankcje 
Zgodnie z rezolucją z maja 2008 r. lobbyści musieliby przestrzegać kodeksu etycznego, a w przypadku naruszenia zasad mogliby utracić akredytację.
 
Ponadto posłowie do PE zaproponowali, aby wpis do rejestru obejmował „ujawnienie wszystkich informacji finansowych” przez lobbystów. W szczególności profesjonalne firmy consultingowe i kancelarie prawnicze musiałyby ujawniać względne znaczenie swoich najważniejszych klientów i koszty związane z lobbingiem. Organizacje pozarządowe i ośrodki analityczne miałyby obowiązek podać, jaki jest ich ogólny budżet i główne źródła finansowania.
 
W listopadzie 2008 r. druga międzyinstytucjonalna grupa robocza Parlamentu i Komisji rozpoczęła pracę nad konkretnymi propozycjami dotyczącymi kodeksu etycznego, sankcji i zakresu wymaganego „ujawnienia wszystkich informacji finansowych”.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Czas pracy: nie więcej niż 48 godzin tygodniowo

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Aby nie narażać zdrowia i bezpieczeństwa pracowników, należy zachować ograniczenie czasu pracy do 48 godzin tygodniowo. Wbrew Radzie Ministrów UE, posłowie do PE chcą również znieść przyznane niektórym krajom odstępstwa od zasady (opt-out). Ponadto uważają, że dyżury w przypadku niektórych zawodów zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości, należy uznać za czas pracy. Brak porozumienia między dwiema instytucjami oznacza, że dyrektywa z 1993 roku, znowelizowana w 2003, pozostaje w mocy.
 
Prace nad nowelizacją dyrektywy w sprawie czasu pracy z 2003 r. rozpoczęto w 2004 r. Celem było przede wszystkim zbadanie zasadności utrzymywania odstępstw od obowiązujących przepisów i uwzględnienie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie dyżurów, zwłaszcza w przypadku lekarzy. W 2005 r. Parlament Europejski wypowiedział się w tej kwestii w pierwszym czytaniu, lecz projekt został zablokowany w Radzie (reprezentuje ona państwa członkowskie).
 
Rada osiągnęła wspólne stanowisko w czerwcu 2008 r., po trzech latach dyskusji (przeciw głosowały Hiszpania i Grecja, wstrzymały się Belgia, Cypr, Malta, Portugalia i Węgry). W grudniu 2008 r., potwierdzając swoje stanowisko z pierwszego czytania, Parlament Europejski odrzucił jednak ten kompromis, który zezwalał państwom członkowskim na odstąpienie od ograniczenia czasu pracy do 48 godzin tygodniowo.
 
Zniesienie klauzuli wyłączającej opt-out
 
Od pierwszego czytania przejrzanego tekstu dyrektywy Parlament sprzeciwiał się klauzuli wyłączającej (opt-out) przyznanej Wielkiej Brytanii w 1993 r. Umożliwia ona przedłużenie maksymalnego czasu pracy powyżej zapisanego w dyrektywie limitu 48 godzin tygodniowo. Klauzula ta jest obecnie stosowana nie tylko przez Wielką Brytanię, lecz także przez inne państwa członkowskie. Wynika to z kompromisu, który wynegocjowały między sobą rządy państw członkowskich UE. Przyjmuje on, co prawda, jako zasadę ograniczenie tygodnia pracy w UE do 48 godzin, ale jednocześnie pozwala państwu członkowskiemu na zastosowanie klauzuli opt-out. Zgodnie z kompromisem dla pracowników, którzy zdecydują się na korzystanie z odstępstwa, przewiduje się specjalny pułap 60 lub 65 godzin tygodniowo, obliczanych jako średnia z 3 miesięcy.
 
Stosowanie dwunastomiesięcznego okresu rozliczeniowego do obliczania średniego czasu pracy
 
17 grudnia 2008 r., w drugim czytaniu, Parlament potwierdził swoje stanowisko w sprawie zniesienia klauzuli opt-out trzy lata po wejściu w życie dyrektywy 421 głosami za przy 273 głosach przeciw i 11 głosach wstrzymujących się. Większość posłów stwierdziła, że możliwość stosowania dwunastomiesięcznego okresu rozliczeniowego do wyliczenia 48 godzin pracy tygodniowo zapewni dostateczną elastyczność przepisów.
 
W pierwszym czytaniu Parlament zaproponował, aby przedłużyć okres rozliczeniowy do obliczania tygodniowego czasu pracy z czterech miesięcy (zgodnie z obowiązującym tekstem) do dwunastu
miesięcy. Celem propozycji było znalezienie równowagi między ochroną zdrowia i bezpieczeństwa pracowników a elastyczną organizacją pracy.
 
Wliczanie dyżurów do czasu pracy
 
Podczas głosowania w drugim czytaniu ponad 500 posłów opowiedziało się za tym, aby wliczać cały wymiar dyżuru do czasu pracy, zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.. Rada zamierzała natomiast wprowadzić rozróżnienie między okresem aktywności w czasie dyżuru, podczas którego pracownik musi pozostawać do dyspozycji pracodawcy w miejscu pracy tak, aby na jego polecenie wykonywać swoje czynności lub obowiązki, a okresem nieaktywności, który nie jest uznawany za czas pracy, kiedy pracownik pełni dyżur, lecz nie jest zobowiązany przez pracodawcę do wykonywania swoich czynności lub obowiązków.
 
Inne przepisy
 
Parlament chce również ułatwić pracownikom godzenie życia zawodowego i rodzinnego. Poprawki wprowadzone do tekstu dyrektywy nakładają na pracodawcę obowiązek informowania pracowników o zmianie godzin pracy z dużym wyprzedzeniem. Również pracownik ma prawo domagać się zmiany godzin pracy. Pracodawcy muszą jego wniosek wziąć pod uwagę, a odrzucenie go jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach.
 
W kwestii okresów odpoczynku stosuje się ogólną zasadę, zgodnie z którą pracownicy powinni móc skorzystać z okresów odpoczynku wyrównawczego w przypadku, gdy nie mogą korzystać z normalnych okresów odpoczynku. Parlament wprowadził dodatkowe obwarowanie, uznając, że okresy odpoczynku wyrównawczego należy przyznawać „po okresach pracy” zgodnie prawem lub umową między partnerami społecznymi.
 
Parlament sprecyzował również sytuację pracowników związanych więcej niż jedną umową: czas pracy jest wówczas sumą okresów pracy w ramach każdej umowy.
 
Parlament określił również kategorie pracowników wyższego szczebla nieobjętych dyrektywą: są to kierownicy, pracownicy wyższego szczebla bezpośrednio podlegający kierownikom i osoby mianowane bezpośrednio przez radę administracyjną.
 
Brak porozumienia miedzy Parlamentem i Radą
 
Gdy, tak jak tym razem, Parlament i Rada nie dojdą do porozumienia na etapie drugiego czytania projektu, przedstawiciele instytucji zwołują tak zwany komitet pojednawczy. Jego prace zaczęły się 17 marca 2009.
 
Jednak mimo sześciu tygodni negocjacji nie udało się osiągnąć kompromisu w trzech zasadniczych kwestiach: derogacji typu opt-out (Parlament był w stanie zaakceptować jedynie ich "wyjątkowy i czasowy charakter"), wliczania dyżurów do czasu pracy i sytuacji osób mających więcej niż jedna umowę o pracę. Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w dziedzinie dyżurów, zgodnie z którym należy je traktować jako czas pracy, stanowi problem dla niektórych państw członkowskich. Należy się spodziewać, że Komisja Europejska przygotuje nowy projekt prawa, zawierający między innymi propozycje rozwiązania tej kwestii.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Zmiany klimatyczne – nowy pakiet działań Unii Europejskiej przeciw globalnemu ociepleniu

Początek stronyNastępnyPoprzedni
 
Unia Europejska przyjęła w grudniu 2008 r. pierwszy na świecie kompleksowy zestaw środków mających na celu ograniczenie skutków globalnego ocieplenia. Chodzi o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych przez samochody, obiekty przemysłowe i elektrownie oraz promowanie wykorzystywania energii ze źródeł odnawialnych. To wynik przyjęcia przez Parlament Europejski nowych przepisów klimatyczno-energetycznych.
 
Wynik głosowania w Parlamencie Europejskim powinien ułatwić osiągniecie do 2020 r. celów, które postawiła sobie UE: ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o 20%, zwiększyć efektywność energetyczną o 20% oraz zwiększyć udział w bilansie energetycznym Unii Europejskiej energii ze źródeł odnawialnych do 20%. Unia Europejska jest pierwszym regionem na świecie, który wyznaczył sobie tak ambitne i obowiązujące prawnie cele dla wszystkich sektorów gospodarki. Unia Europejska zobowiązała się także posunąć się jeszcze dalej i ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o 30%, pod warunkiem, że porozumienie międzynarodowe, które pod koniec 2009 r. ma zostać zawarte w Kopenhadze, okaże się wystarczająco ambitne.
 
Parlament Europejski przyjął nowy pakiet środków zdecydowaną większością już na etapie pierwszego czytania. Głosowanie musiało jednak być poprzedzone intensywnymi negocjacjami z Radą Ministrów. Pakiet obejmuje zmianę Europejskiego Systemu Obrotu Uprawnieniami do Emisji Gazów Cieplarnianych (system UE-ETS), cele ograniczenia emisji dwutlenku węgla przez poszczególne państwa członkowskie w sektorach nieobjętych systemem ETS, ramy prawne dla wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (technologia CCS) w sposób bezpieczny dla środowiska naturalnego, obowiązujące cele w zakresie wykorzystywania energii ze źródeł odnawialnych oraz regulację kwestii emisji dwutlenku węgla przez samochody.
 
Objęcie systemem ETS całego terytorium Unii Europejskiej od 2013 r.
 
Zmieniony Europejski System Obrotu Uprawnieniami do Emisji Gazów Cieplarnianych (system UE-ETS) ma być stosowany w okresie 2013–2020. Jego celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 20% w stosunku do poziomu z 2005 r. System UE-ETS jest systemem obejmującym obowiązkowe limity i handel uprawnieniami do emisji. Ogranicza on dopuszczalny całkowity poziom emisji w UE, ale w ramach tego ograniczenia przedsiębiorstwa uczestniczące w tym systemie mogą nabywać i zbywać uprawnienia do emisji w zależności od potrzeb. Ilość dwutlenku węgla objęta uprawnieniami wydawanymi każdego roku dla całego terytorium Wspólnoty ulegać będzie stopniowemu zmniejszaniu, żeby co roku sukcesywnie obniżać poziom dopuszczalnych emisji ogółem.
 
Avril Doyle (PPE-DE, IE), która kierowała pracami Parlamentu Europejskiego nad tym projektem legislacyjnym, stwierdziła, że „Unia Europejska jest jedynym regionem na świecie dysponującym obecnie sprawnym systemem handlu uprawnieniami do emisji, funkcjonującym w oparciu o założenie, że dwutlenek węgla ma swoją cenę, oraz o zobowiązanie do jednostronnego ograniczenia emisji dwutlenku węgla o 20%. W rzeczywistości realizujemy projekt pilotażowy dla reszty świata, dla innych regionów”.
 
Obecnie systemem UE-ETS objętych jest 10 tys. obiektów sektora energii i przemysłu, odpowiadających za niemalże 50% emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej ogółem, a w przypadku gazów cieplarnianych za 40% emisji (pozostałe 60%, nieobjęte systemem UE-ETS, objęte jest decyzją w sprawie wspólnych starań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych). W 2012 r. systemem UE-ETS objęty zostanie także sektor lotnictwa, jak zostało to uzgodnione w lipcu 2008 r. przez Parlament Europejski i Radę.
 
Jeśli chodzi o pierwszy i drugi okres handlu uprawnieniami w ramach systemu UE-ETS (tzn. lata 2005–2012), zdecydowana większość uprawnień przyznana została bezpłatnie. Zmieniona dyrektywa przewiduje, że od 2013 r. uprawnienia sprzedawane będą z zasady w drodze przetargu; niemniej jednak przewiduje też kilka wyjątków zalecanych przez Radę Europejską obradującą w dniu 12 grudnia 2008 r.
 
Odstępstwa od przyjętych zasad są dopuszczalne, jednak musza one mieć charakter tymczasowy i spełniać określone warunki. Dotyczą one głównie sektorów wytwarzania energii elektrycznej nowych państw członkowskich UE. Kilku posłów do Parlamentu Europejskiego wyraziło obawę, że wprowadzenie od 2013 r. w sektorze wytwórców energii elektrycznej systemu sprzedaży wszystkich uprawnień do emisji dostępnych dla tego sektora drogą przetargu mogłoby skutkować wzrostem cen energii elektrycznej. Przykładowo poseł Zdzisław Zbigniew Podkański (UEN, PL) zwrócił uwagę, że „niektóre gospodarki, takie jak gospodarka polska, oparte są na węglu i nie będą w stanie przejść na inny model z dnia na dzień. W Polsce węgiel będzie nadal stanowił podstawowe źródło energii, a zatem musimy szybko podjąć jakieś inne działania”.
 
Wyjątki od zasady sprzedaży w drodze przetargu wszystkich uprawnień do emisji dopuszcza się także w przypadku sektorów wytwórczych charakteryzujących się produkcją wysokoemisyjną. Chodzi o unikniecie ryzyka przeniesienia wysokoemisyjnej produkcji z UE do krajów o mniej restrykcyjnej polityce przeciwdziałania zmianom klimatycznym, co skutkowałoby wzrostem emisji dwutlenku węgla w tych krajach.
 
Osiągnięty kompromis nie zadowolił jednak wszystkich posłów. Jens Holm (GUE/NGL, DK) był rozczarowany faktem, że „emisja dwutlenku węgla nie została ograniczona bardziej ani szybciej”. Opracowanie i przyjęcie tego pakietu to „krok w dobrym kierunku, ale mogliśmy posunąć się jeszcze dalej”, powiedział. Johannes Blokland (IND/DEM, NL) stwierdził, że „nie możemy być w pełni usatysfakcjonowani, ponieważ wszystkie uprawnienia mogły zostać objęte systemem sprzedaży w drodze przetargu już od 2013 r.”, ale przyznał, że podziela pogląd wielu posłów do Parlamentu Europejskiego, że osiągnięty „kompromis jest jednak do przyjęcia”.
 
Wspólne starania – cele ograniczenia emisji dwutlenku węgla w poszczególnych państwach członkowskich
 
Decyzja w sprawie wspólnych starań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych (pierwsza decyzja tego rodzaju na świecie) określa dla każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej docelowe poziomy ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Poziomy te mają charakter obowiązkowy i dotyczą sektorów nieobjętych systemem UE-ETS (np. sektora transportu drogowego i morskiego, budynków, usług, rolnictwa i mniejszych obiektów przemysłowych). Sektory te są obecnie źródłem mniej więcej 60% emisji gazów cieplarnianych w całej Unii Europejskiej. Celem decyzji jest ograniczenie tych emisji w latach 2013–2020 o 10%.
 
Podjęcie tej decyzji umożliwi państwom członkowskim „kompensację” emisji, tzn. nabywanie kredytów uzyskiwanych na skutek realizacji w państwach trzecich projektów w ramach wprowadzonego przez ONZ mechanizmu czystego rozwoju (mechanizm CDM), jako jeden ze środków wypełnienia ich zobowiązań w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych
 
Sprawozdawczyni Parlamentu Europejskiego, Satu Hassi (Verts/ALE, FI), nie była w pełni usatysfakcjonowana osiągniętym porozumieniem, uważa bowiem, że w zbyt dużym stopniu umożliwia ono wypełnianie zobowiązań do ograniczenia emisji poprzez zastąpienie ograniczenia emisji na swoim terytorium działaniami w państwach trzecich. „Przyjęcie tej decyzji stanowi krok w dobrym kierunku, ale o wiele mniejszy niż ten, na który liczyłam”, powiedziała posłanka, apelując do państw członkowskich, „żeby nie uchylały się od obowiązku ograniczenia emisji na swoim terytorium poprzez podejmowanie działań w państwach trzecich i nie przerzucały tego obowiązku na państwa trzecie, ale żeby dążyły do ograniczenia emisji na swoim terytorium”. Poprawki mające ograniczyć wykorzystywanie CDM do takich celów zostały zgłoszone przez Verts/ALE i GUE/NGL i poparte przez Satu Hassi, ale odrzucono je głosem większości.
 
Elektrownie i obiekty przemysłowe mogą składować dwutlenek węgla pod ziemią
 
Obiekty przemysłowe i elektrownie mogą w przyszłości ograniczyć emisję dwutlenku węgla poprzez wychwytywanie oraz bezpieczne składowanie tego gazu na stałe pod ziemią. W celu zachęcenia do wykorzystywania technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (technologii CCS) posłowie do Parlamentu Europejskiego postanowili przeznaczyć środki z przychodów ze sprzedaży 300 mln uprawnień do emisji dwutlenku węgla na sfinansowanie realizacji w Unii Europejskiej dużych projektów demonstracyjnych i badawczych w zakresie technologii CCS. Środki te mają umożliwić sfinansowanie realizacji w Unii Europejskiej do dziewięciu projektów demonstracyjnych w zakresie technologii CCS. „Kwota środków, którą uda się pozyskać w ten sposób, zależy od ceny dwutlenku węgla, ale z tego, co słyszałem, można będzie w ten sposób przeznaczyć na sfinansowanie inwestycji kapitałowych od 6 do 9 mld euro”, powiedział sprawozdawca Parlamentu Europejskiego, Chris Davies (ALDE, UK).
 
Ograniczenie emisji dwutlenku węgla przez nowe samochody
 
Celem nowego rozporządzenia określającego normy emisji dla nowych samochodów osobowych rejestrowanych w Unii Europejskiej jest umożliwienie osiągnięcia przez przemysł motoryzacyjny do 2012 r. celu obniżenia średniego poziomu emisji dwutlenku węgla z obowiązującego obecnie poziomu 160 g/km do 120 g/km. Jeśli chodzi o nowe samochody, cel obniżenia średniego poziomu emisji dwutlenku węgla do 130g/km ma zostać osiągnięty poprzez wprowadzenie lepszych rozwiązań technologicznych do silników samochodowych; obniżka o kolejne 10g/km, niezbędna do osiągnięcia 120 g/km, zostanie uzyskana dzięki wprowadzeniu innych środków technicznych (określonych w innym akcie prawnym), takich jak lepsze opony, stosowanie biopaliw czy minimalne wymogi efektywności systemów klimatyzacyjnych.
 
Posłom do Parlamentu Europejskiego udało się także wyznaczyć długoterminowy cel ograniczenia emisji dwutlenku węgla do 95 g/km do 2020 r. „Priorytetem Parlamentu Europejskiego było dodanie długoterminowego celu ograniczenia emisji”, powiedział Guido Sacconi (PSE, IT), który kierował pracami Parlamentu nad odnośnym wnioskiem legislacyjnym. Cel ten ma „zasadnicze znaczenie, ponieważ uwzględnienie go dostosowuje odnośny akt prawny do innych aktów prawnych i oznacza, że producenci samochodów mogą snuć plany na przyszłość odnośnie do środków inwestycyjnych i innowacji”, dodał. Guido Sacconi zauważył także, że odnośny akt prawny przyjęty został „w najtrudniejszym czasie, tzn. w czasie kryzysu w sektorze produkcji samochodów”.
 
Każdemu producentowi tego sektora wyznaczony zostanie tymczasowy cel średniego poziomu emisji dwutlenku węgla, który producent ten będzie musiał zrealizować: od stycznia 2012 r. nową normę spełnić musi 65% produkowanych przez niego samochodów, od stycznia 2013 r. – 75%, od stycznia 2014 r. – 80%, a od 2015 r. – 100%. Każdy producent, który nie spełni którejkolwiek z tych tymczasowych norm, będzie musiał zapłacić karę.
 
Wzrost udziału odnawialnych źródeł energii w przypadku wytwarzania energii elektrycznej, transportu, ogrzewania i chłodzenia
 
Nowa dyrektywa dotycząca odnawialnych źródeł energii wyznacza obowiązujące cele krajowe dla każdego państwa członkowskiego w celu zapewnienia, że do 2020 r. energia ze źródeł odnawialnych zaspokajać będzie co najmniej 20% zapotrzebowania Unii Europejskiej na energię ogółem. Taka energia wytwarzana jest np. z wykorzystaniem energii wodnej, słonecznej, wiatrowej i geotermicznej, a także z biomasy.
Według Claude’a Turmesa (Verts/ALE, LU), który kierował pracami Parlamentu Europejskiego nad odnośnym wnioskiem legislacyjnym, nowa dyrektywa stanowi „milowy krok europejskiej polityki energetycznej”, ponieważ „nie tylko zapewni, że sektor wytwórców energii elektrycznej, ogrzewanie i transport w Europie staną się bardziej przyjazne dla środowiska naturalnego, lecz także oznacza, że miejsca pracy i środki finansowe pozostaną w Europie”.
 
Biopaliwa - w imię zrównoważonego rozwoju społecznego i ochrony środowiska
 
Do 2020 r. każde państwo członkowskie musi zwiększyć udział energii ze źródeł odnawialnych (biopaliw, energii elektrycznej i wodoru pozyskiwanych ze źródeł odnawialnych) w bilansie energetycznym sektora transportu do 10%. Biopaliwa „drugiej generacji” (tzn. biopaliwa wytwarzane nie z roślin spożywczych czy pastewnych, lecz z surowców alternatywnych, takich jak glony, odpady drzewne czy makulatura) będą dla realizacji tego celu liczone podwójnie.
 
Posłowie do Parlamentu Europejskiego zapewnili, że nowe przepisy prawa określają kryteria niezbędne do zagwarantowania, że wytwarzanie biopaliw będzie bezpieczne dla środowiska naturalnego oraz zgodne z zasadą zrównoważonego rozwoju pod względem społecznym i nie będzie prowadziło do wylesiania i wzrostu cen żywności. W grudniu 2006 r. Parlament Europejski wezwał Komisję Europejską do opracowania instrumentu, który „obiektywnie mierzyłby, czy i na ile paliwa mineralne i biopaliwa wytwarzane są w sposób bezpieczny dla środowiska naturalnego oraz zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego”.
 
Kolejne kroki
 
W lutym 2009 Parlament Europejski przyjął rezolucje oparta na sprawozdaniu końcowym komisji do spraw zmian klimatycznych. Wezwał w niej Unię Europejską i państwa uprzemysłowione na świecie do wyznaczenia wspólnego średniookresowego celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do 2020 r. o 25–40% oraz długoterminowego celu ograniczenia emisji takich gazów do 2050 r. o co najmniej 80% w stosunku do poziomu z 1990 r.
 
Prowadzone są obecnie negocjacje dotyczące nowej międzynarodowej umowy w sprawie zmian klimatu, która miałaby zastąpić protokół z Kioto wygasający w 2012 r. Podczas konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, która odbyła się w grudniu 2008 r. w Poznaniu z udziałem posłów do Parlamentu Europejskiego, obecne na niej strony postanowiły przejść od wstępnych dyskusji do „trybu pełnych negocjacji” i uzgodniły, że pierwszy projekt tekstu przyszłej umowy w sprawie zmian klimatycznych udostępniony zostanie podczas ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC), która odbędzie się w czerwcu 2009 r. w Bonn.
 
Początek stronyNastępnyPoprzedni

Traktat lizboński: większe uprawnienia Parlamentu Europejskiego

Początek stronyPoprzedni
 
Gdyby państwa członkowskie UE ratyfikowały traktat lizboński, stworzyłby on ramy i narzędzia prawne potrzebne do stawienia czoła najpilniejszym wyzwaniom stojącym przed Europą oraz spełnienia oczekiwań obywateli. Parlament, wybierany w wyborach bezpośrednich, otrzymałby większe uprawnienia w procesie decyzyjnym UE w obszarach takich jak sprawy wewnętrzne, rolnictwo i budżet. Tym samym traktat lizboński sprawiłby, że UE całościowo stałaby się bardziej demokratycznie odpowiedzialna.
 
Wzmocnienie demokratycznej odpowiedzialności
 
Traktat uczyniłby UE bardziej demokratyczną, pozwalając obywatelom zabierać głos w sposób bardziej bezpośredni oraz umożliwiając Parlamentowi Europejskiemu i parlamentom krajowym odgrywanie ważniejszej roli w europejskim procesie decyzyjnym.
 
W zakresie stanowienia prawa, z kilkoma wyjątkami, Parlament Europejski zająłby równoważną pozycję z Radą, reprezentującą państwa członkowskie UE, w obszarach, w których dotąd nie miało to miejsca, w szczególności w zakresie opracowywania budżetu UE, polityki rolnej, wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Parlamentom krajowym przysługiwałoby prawo sprzeciwu wobec wniosku, gdyby uznały, że naruszono zasadę pomocniczości, to jest gdyby np. stwierdziły, że dany wynik można by osiągnąć lepiej, działając na szczeblu krajowym niż na szczeblu UE.
 
Kandydat na przewodniczącego Komisji proponowany byłby przez szefów rządów UE w oparciu o wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego i musiałby zostać wybrany przez Parlament Europejski. Mianowanie wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa również wymagałoby zgody Parlamentu.
 
Większe prawa i przejrzystość dla obywateli
 
Wzmocniono by także prawa obywateli. Przykładowo na mocy traktatu Karta praw podstawowych UE stałaby się wiążąca dla UE jako takiej i tym samym instytucje UE zobowiązane byłyby czuwać nad tym, by ich działania nie naruszały praw obywatelskich ani praw politycznych, gospodarczych lub społecznych obywateli.
 
Nowe prawo inicjatywy obywatelskiej pozwoliłoby grupom, które są w stanie zebrać milion podpisów, wezwać Komisję do przedłożenia nowych wniosków legislacyjnych i tym samym zwiększyłoby udział obywateli w procesie decyzyjnym UE.
 
Ponadto traktat lizboński ponownie podkreśliłby, że to państwa członkowskie nadają uprawnienia UE, która musi szanować tożsamości narodowe.
 
Większa skuteczność
 
Traktat dąży także do zwiększenia skuteczności procesu decyzyjnego UE. Większe wykorzystanie głosowania większością kwalifikowaną, zastępującego jednomyślność, ułatwiłoby osiąganie porozumień w Radzie Ministrów. Nowy przewodniczący Rady Europejskiej i wysoki przedstawiciel do spraw zagranicznych, przy wsparciu ze strony nowej europejskiej służby działań zewnętrznych, powinni zwiększyć spójność i wpływ działań UE zarówno w Unii, jak i poza nią.
 
Traktat zwiększyłby możliwości działania UE w obszarach polityki dotyczącej wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, takich jak zwalczanie terroryzmu czy przeciwdziałanie przestępczości. Powinien także zwiększyć możliwości UE w zakresie podejmowania przydatnych działań w innych obszarach, takich jak polityka energetyczna, zdrowie publiczne, ochrona ludności, zmiana klimatu, usługi świadczone w interesie ogólnym, badania naukowe, przestrzeń kosmiczna, spójność w regionach i pomiędzy nimi, polityka handlowa, pomoc humanitarna, sport i turystyka.
 
Większe uprawnienia legislacyjne dla Parlamentu Europejskiego
 
Na mocy traktatu lizbońskiego Parlament Europejski stanowiłby prawo wspólnie z Radą w wielu nowych dziedzinach. Niektóre z nich, podlegające obecnie wyłącznie Radzie, objęte zostałyby procedurą współdecyzji, która stałaby się zwyczajową procedurą w odniesieniu do znacznej części prawodawstwa. Inne dziedziny są w pełni nowymi obszarami polityki dla UE.
 
Istniejące obszary polityki UE, które będą podlegały procedurze współdecyzji (wykaz niepełny)
  • rolnictwo i rybołówstwo
  • wizy,
  • azyl,
  • imigracja,
  • współpraca sądowa w sprawach karnych, współpraca policyjna, Eurojust i decyzje w sprawie Europolu,
  • minimalne przepisy o sankcjach karnych wobec poważnej przestępczości o charakterze transgranicznym,
  • wspólne przepisy finansowe,
  • działania konieczne do stosowania euro,
  •  fundusze strukturalne.
 
Nowe obszary polityki, które wprowadziłby traktat lizboński i które na jego mocy podlegałyby procedurze współdecyzji (wykaz niepełny)
  • energia,
  • kontrole graniczne,
  • sport,
  • usługi świadczone w ogólnym interesie gospodarczym,
  • ochrona danych osobowych,
  • imigracja (zwalczanie handlu ludźmi i wspieranie integracji),
  • prawa własności intelektualnej w UE,
  • zdrowie publiczne: działania ustanawiające wysokie standardy jakości (ale nie ujednolicenie),
  • polityka kosmiczna,
  • wdrażanie europejskiego obszaru badawczego,
  • turystyka.
 
Stanowisko Parlamentu w sprawie traktatu lizbońskiego: apel do państw członkowskich o ratyfikowanie go do końca 2008 r.
 
Sprawozdanie z własnej inicjatywy w sprawie traktatu lizbońskiego, sporządzone wspólnie przez Richarda Corbetta (PSE, Wielka Brytania) i Íñigo Méndeza de Vigo (PPE-DE, Hiszpania), zostało zatwierdzone przez Parlament Europejski 525 głosami za, przy 115 głosach przeciw i 29 wstrzymujących się w dniu 20 lutego 2008 r.
 
Poglądy posłów do PE
 
Choć – a może ponieważ – traktat lizboński nadałby większe uprawnienia Parlamentowi Europejskiemu, niektóre grupy polityczne opowiadały się i głosowały przeciw traktatowi. Niektóre z nich apelowały o większą liczbę referendów i mówiły o braku demokratycznej odpowiedzialności.
 
Richard Corbett podkreślił, że „prawodawstwo UE w przyszłości podlegać będzie uprzedniej analizie parlamentów krajowych, zanim trafi do Rady Ministrów i Parlamentu Europejskiego. Tego rodzaju analizy prawa nie dokonuje się w żadnych innych strukturach międzynarodowych”. Iñigo Méndez de Vigo zaznaczył, że sytuacja w Kosowie pokazała, iż „Europa musi zapewnić ujście dla ambicji innych narodów”, zaś „innymi kwestiami, takimi jak zmiana klimatu, imigracja, rozprzestrzenianie broni jądrowej, można by lepiej się zajmować w oparciu o traktat lizboński”.
 
W imieniu grupy ALDE Andrew Duff (Wielka Brytania) wskazał na „wydające się nie mieć końca spory o nasz system rządów” i dodał, że „powinniśmy na dłuższy czas rozwiązać niektóre z tych spornych problemów. Bez wątpienia z niecierpliwością oczekuję chwili, gdy będziemy mogli skoncentrować się na poprawie jakości polityki płynącej z Brukseli i Strasburga”.
 
Brian Crowley (Irlandia) w imieniu grupy UEN stwierdził, że „traktat zapewni skuteczniejsze funkcjonowanie Unii Europejskiej w nadchodzących latach. Skuteczniejsza Unia oznacza silniejszą gospodarkę dla Europy i Irlandii”. Johannes Voggenhuber (Verts/ALE, Austria) powiedział z kolei, że „można szczegółowo zapoznać się z treścią i osiągnięciami traktatu, których bynajmniej nie jest mało. Kładziemy podwaliny pod pierwszy w historii ponadnarodowy traktat”. Następnym zadaniem byłoby „stworzenie i zbudowanie europejskiej unii społecznej”.
 
Mary Lou McDonald (GUE/NGL, Irlandia) wspomniała jednakże o „strachu przed referendami” we wszystkich państwach członkowskich oprócz Irlandii. „Traktat lizboński zobowiązuje nas do przeznaczania większych środków na cele wojskowe i podejmowania większych wysiłków na rzecz zbrojeń. Dlaczego wciąż rywalizujemy z USA?” – zapytała. „W traktacie nie chodzi o reformę ani skuteczność. Daje on carte blanche do dalszego osłabiania demokracji”. Nigel Farage (IND/DEM, Wielka Brytania) powiedział natomiast posłom do PE ze swojej grupy: „Głosi się stek kłamstw, ponieważ nie chcecie, by europejskie narody miały referenda, które im obiecaliście. Tym samym klasa polityczna narzuca obywatelom swoją wolę. Wszyscy znamy prawdę, wiemy bowiem, że traktat lizboński jest taki sam jak traktat konstytucyjny UE – z dokładnie taką samą liczbą nowych kompetencji i dokładnie taką samą liczbą odstępstw od prawa weta”.
 
Początek stronyPoprzedni