W powiększeniu
Ulubione artykuły redakcji
Instytucje - 29-07-2010 - 08:02
Trudno jest wybrać kilka spośród wielu napisanych przez nas w tym roku artykułów, lecz po burzliwej naradzie nasi redaktorzy wybrali szereg artykułów poruszających różne kwestie, od spraw zagranicznych po przepisy dotyczące czasu pracy i problemu dyskryminacji.
Pod poniższym linkiem znajdują się artykuły na temat sytuacji w strefie Gazy i w Korei Północnej, lecz również na temat walki z homofobią i starań na rzecz zwalczania internetowego hazardu. Zachęcamy również do przeczytania artykułów na temat powiązań praw człowieka z internetem oraz od dawna stawianego pytania, czy przepisy regulujące czas pracy powinny mieć zastosowanie do zatrudnionych na własny rachunek kierowców autobusów i ciężarówek.
Sommaire du dossier :
Dot.: 20100630FCS77238
"Koniec z oblężeniem Gazy" – delegacja posłów do PE
Europarltv
"Pogarszająca się sytuacja humanitarna sprawia, że konieczne jest natychmiastowe, wszechstronne i trwałe zakończenie izraelskiej blokady Strefy Gazy" – stwierdziła w ubiegłym tygodniu dziewięcioosobowa delegacja PE odwiedzająca Izrael i terytoria palestyńskie. Jednocześnie przewodniczący Jerzy Buzek potępił izraelskie działania zbrojne przeciwko humanitarnemu konwojowi pomocowemu zmierzającemu do Gazy.
Posłowie do PE wrócili ze Strefy Gazy przed pojawieniem się doniesień o przechwyceniu przez siły izraelskie statków próbujących przełamać blokadę Strefy Gazy, by dostarczyć pomoc Palestyńczykom, co spowodowało straty w ludziach i śmierć co najmniej 12 osób. Przewodniczący Buzek potępił akcję Izraelczyków jako "nieproporcjonalną" i stanowiącą "niedopuszczalne naruszenie prawa międzynarodowego" oraz wezwał władze Izraela do wyjaśnienia tych działań.
Podkreślił też sprzeciw Parlamentu wobec zamknięcia Strefy Gazy, które instytucja ta uważa za "niedopuszczalne i bezowocne".
Izolacja i ubóstwo podsycające radykalne odłamy
Wizyta delegacji PE w Strefie Gazy była możliwa dzięki władzom egipskim, gdyż władze izraelskie odmówiły dostępu do Strefy Gazy.
Delegacja stwierdziła, że oblężenie całkowicie odizolowało ludność Gazy, skazując ją na życie w skrajnym ubóstwie i uzależnienie 80% populacji od pomocy żywieniowej. Blokada nie tylko krzywdzi ludność i sprzyja czarnemu rynkowi, ale też działa na korzyść najbardziej radykalnych ugrupowań i wzmacnia ich pozycję zapewniając im dodatkowe fundusze.
"Blokadę trzeba znieść, by umożliwić pełny dostęp do pomocy humanitarnej, odbudowę oraz wskrzesić legalną działalność gospodarczą i nadzieję w ludziach" – powiedzieli posłowie.
W kierunku inicjatywy UE
"UE musi bezzwłocznie rozpocząć polityczną inicjatywę na rzecz zniesienia blokady i rozpoczęcia odbudowy podstawowej infrastruktury. Żeby zrozumieć sytuację w Gazie, "trzeba zobaczyć, aby uwierzyć". Do tej pory zaledwie dwóch ministrów spraw zagranicznych państw UE odwiedziło Strefę Gazy. Zachęcamy pozostałych 25 do odwiedzenia Gazy osobiście. By zyskać status liczącego się gracza na arenie pokojowej, UE musi wykazać się zaangażowaniem" – stwierdziła delegacja.
Posłowie opowiadają się za finansowym wsparciem dla UNRWA
Delegacja odwiedziła w Gazie projekt budowy mieszkań prowadzony przez UNRWA (Agencję Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Zatrudnienia Uchodźców Palestyńskich), który został wstrzymany z powodu blokady, mimo jego pełnego finansowania.
"UNRWA świetnie się spisuje, brakuje jej jednak funduszy. UE i inni darczyńcy muszą jak najszybciej udostępnić większe środki finansowe, w szczególności na edukację. Co roku lawinowo rośnie liczba dzieci wchodzących w wiek szkolny, ale nie ma większych środków na budowę dodatkowych szkół i opłacenie nauczycieli" – stwierdziła delegacja.
Walka z homofobią
Co maja ze sobą wspólnego takie kraje jak Arabia Saudyjska, Uganda i Jamajka? Wszystkie one dopuściły się kryminalizacji homoseksualizmu. Jak możemy przeciwdziałać dyskryminacji osób o innej niż heteroseksualna orientacji seksualnej?
W przededniu obchodów Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią i Transfobią (17 maja) pytanie o to jak przeciwdziałać stygmatyzacji i dyskryminacji osób LGBT (z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders – skrót odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych) zarówno wewnątrz Unii jak i poza nią, nabiera szczególnego znaczenia.
"Homofobia stanowi rażące naruszenie ludzkiej godności, podważa ona podstawowe prawa człowieka i dlatego musi być zdecydowanie potępiona"- stwierdził w przededniu Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobia i Transfobią (ang. IDAHO) Prezydent Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. W dniu obchodów profesor Buzek zamierza wygłosić oświadczenie na temat konieczności walki z dyskryminacją wobec mniejszości seksualnych.
Mapa prześladowań
Homoseksualiści często płacą bardzo wysoką cenę za swoją orientację. Jeżeli nie chcą żyć w zakłamaniu bywają karani grzywną, wieloletnim więzieniem lub nawet karą śmierci (głównie w krajach afrykańskich i arabskich).
Raül Romeva - hiszpański deputowany z grupy Zielonych, mówiąc o dyskryminacji i prześladowaniach homoseksualistów wskazuje na niektóre państwa na Bliskim i Dalekim Wschodzie, Karaiby i kraje Afrykańskie, takie jak Uganda, Tanzania i Kenia. "Zasadą jest, że prawa mniejszości seksualnych są najbardziej tłumione w krajach wyznaniowych"- wyjaśnia poseł Romeva, którego aktualnym zadaniem jest wynegocjowanie z unijnymi ministrami porozumienia w sprawie dyrektywy antydyskryminacyjnej.
Przeciwdziałanie uprzedzeniom (nienawiści, odrzuceniu i przemocy) wewnątrz Unii
Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze w drugiej połowie dwudziestego wieku w wielu krajach Europejskich homoseksualizm uznany był za wykroczenie bądź przestępstwo. Czy od tego czasu udało nam się wyjść poza etykietowanie homoseksualistów, jako osoby "chore, z zaburzeniami psychicznymi"? Przypadki podżegania do nienawiści, terroryzowania, zakazywania marszów równości wskazują, że wiele jeszcze zostało w tej materii do zrobienia.
Poseł Romeva zauważa, że w niektórych krajach Unii homoseksualiści mają wybór: "życie w zakłamaniu albo wyjawienie swojej orientacji, co jest równoznaczne z narażeniem się na łamanie praw człowieka, utratę pracy, lub nawet i życia ".
Zdaniem deputowanego Romeva przestępstwa motywowane nienawiścią są najjaskrawszym przejawem homofobii i dyskryminacji. Tylko kampanie na rzecz tolerancji, wzmacnianie wewnątrzspołecznego dialogu oraz odpowiednia, przeciwdziałająca dyskryminacji legislacja mogą nas doprowadzić do wprowadzenia w życie ideału istnienia prawdziwie tolerancyjnych i "zjednoczonych w różnorodności" społeczeństw.
"Dyrektywa przeciwdziałająca dyskryminacji to nie tylko sygnał wysłany w kierunku krajów, które łamią prawa mniejszości seksualnych. To także przesłanie do świata poza granicami Unii, mówiąca o tym jak ważna jest ochrona podstawowych praw człowieka i unikanie dzielenia ludzi na lepszych i gorszych".
Powstrzymajmy dyskryminację
„Najbardziej zaogniona sytuacja w UE występuje na linii styku między krajami o liberalnym charakterze, gdzie społeczeństwo, politycy i ludzie o wysokim autorytecie wykazują się bardzo otwartym i tolerancyjnym podejściem do homoseksualistów, a krajami gdzie taka sytuacja nie występuje". - dodał Romeva.
"Kwestią kluczową jest, aby osoby o orientacji innej niż heteroseksualna były we wszystkich państwach członkowskich chronione przed dyskryminacją na mocy traktatu oraz Karty Praw Podstawowych. Jeżeli wystąpi taka konieczność, Komisja Europejska i Rada Ministrów powinny podjąć się dodatkowych działań w celu edukacji i poszerzenia świadomości polityków oraz autorytetów publicznych. Dzięki temu Unia będzie rzeczywiście przewodzić i dawać dobry przykład".
Nieformalna grupa zajmująca się kwestiami związanymi z problematyką LGBT gromadzi posłów z całego spektrum ugrupowań politycznych. Członkowie tacy jak Michael Cashman, Ulrike Lunacek czy Sophie in’t Veld ósmego maja wzięli udział w Bałtyckiej Paradzie Równości (Baltic Pride march), która odbyła się w Wilnie.
Cyberdysydenci kontra cenzorzy
Zdaniem uczestników publicznego przesłuchania w Komisji Praw Człowieka, które odbyło się w Parlamencie w dniu 2 czerwca br., rozwój nowych technologii stwarza ogromne możliwości w zakresie ochrony praw człowieka, ale także daje do ręki zamkniętym reżimom wyrafinowane narzędzia cenzorskie. Skoncentrowano się na Chinach – największym cenzorze internetu.
Internet daje rządom i – co ważniejsze – użytkownikom „znakomite możliwości lepszej ochrony praw człowieka”, ale stawia także ogromne wyzwania, stwierdził Andrew Puddephatt.
Przedstawiając wyniki zleconego przez komisję badania w sprawie technologii informacyjno-komunikacyjnych, A. Puddephatt powiedział, że „demokratyzacja wolności wypowiedzi została odebrana elitom i przekazana w ręce społeczeństw jako całości, ale przeciwnicy praw człowieka uruchamiają wyrafinowane i czasami ukryte narzędzia cenzorskie”.
Obrońcy praw człowieka wobec represyjnych reżimów
Litewska wiceprzewodnicząca Laima Andrikienė stwierdziła, że „internet stał się istotną siłą napędową protestu i mobilizacji”.
Cenzura a Internet
- 60 krajów cenzuruje internet
- Chiny to największy rynek online (338 milionów aktywnych użytkowników internetu, 70 milionów blogów)
- 18 000 stron internetowych w Chinach jest nieustannie blokowanych
- około 120 cyberdysydentów przebywa w więzieniu (72 w Chinach)
- najwięksi przeciwnicy wolności w internecie: Chiny, Arabia Saudyjska, Birma, Korea Północna, Kuba, Egipt, Iran, Uzbekistan, Syria, Tunezja, Turkmenistan, Wietnam
Zdaniem Lucie Morillon z organizacji „Reporterzy bez Granic” „blogerzy i cyberdysydenci są w stanie przekazać nam niezależne informacje” z zamkniętych krajów, jednak przypadki cenzury drastycznie się nasiliły.
L. Morillon powiedziała, że mamy do czynienia z cyberwojną, gdyż coraz więcej zaradnych użytkowników organizuje się przeciwko wzmożonej kontroli rządowej.
Między młotem a kowadłem: rola firm z branży informacyjno-komunikacyjnej
L. Morillon dodała, że przedsiębiorstwa z branży informacyjno-komunikacyjnej są w „niezręcznej sytuacji”, ponieważ rządy domagają się „narzędzi do kontroli i odłączania od sieci”. Skrytykowała firmy, które „uginają się pod żądaniami cenzorów”, zwłaszcza Microsoft czy Yahoo, doceniając jednak „odwagę Google w powstrzymywaniu cenzurowania korzystania z wyszukiwarki w Chinach”.
Simon Hampton z Google powiedział, że firma przekierowała ruch ze strony google.cn na google.hk w marcu po atakach na Gmail, nasileniu cenzury i oskarżeniach o szerzenie pornografii.
S. Hampton wezwał europejskie przedsiębiorstwa, aby przyłączyły się do globalnej inicjatywy sieciowej, której celem jest wzmocnienie prawa użytkowników do swobody wypowiedzi i do prywatności. Przewodnicząca komisji Heidi Hautala zgodziła się z powyższym i zapowiedziała, że komisja przeanalizuje, jakie działania należy podjąć.
Wielki (internetowy) Mur Chiński
Shiyu Zhou z Globalnego Konsorcjum Wolności w Internecie stwierdził, że Chiny są najlepszym przykładem cyberkontroli, blokowania i filtrowania. Oświadczył, że chiński „mur berliński XXI wieku” jest wykorzystywany do indoktrynacji, propagandy, dezinformacji i prześladowania. „Za każdego dolara wydanego na antycenzorskie technologie represyjne rządy muszą wydawać setki albo tysiące dolarów, żeby nas blokować.”
Według Hosuka Lee Makiyame z Europejskiego Centrum Międzynarodowej Ekonomii Politycznej prawdziwy powód chińskiej cenzury ma podłoże handlowe. Ostrzegł jednak przed ograniczaniem eksportu sprzętu informatycznego, zwracając uwagę, że tego właśnie oczekują cenzorzy. Zauważył, że w Iranie „ten sam sprzęt może być wykorzystywany zarówno do czatowania i dzwonienia do członków rodzin, jak i do ograniczania wolności słowa”.
„Internet światowym dobrem publicznym”
Francisco Sosa Wagner, hiszpański niezrzeszony poseł do PE, autor sprawozdania na temat zarządzania Internetem, które obecnie jest rozpatrywane przez Parlament, stwierdził, że „internet jest światowym dobrem publicznym”, wezwał jednak do większej przejrzystości w zarządzaniu siecią. Według niego podstawą takiego zarządzania powinno być partnerstwo publiczno-prywatne.
Zdaniem hiszpańskiego socjalisty Raimona Obiolsa „nie da się sprawować kontroli nad internetem”, można tylko próbować nim zarządzać.
Co powinna zrobić UE?
Uczestnicy wyrazili szereg zaleceń dla UE. A. Puddephatt stwierdził, że UE powinna opracować metody wspierania praw człowieka online, natomiast L. Morillon z organizacji „Reporterzy bez Granic” chciałaby, aby UE zachęcała przedsiębiorstwa informatyczne do opracowania dobrowolnego kodeksu postępowania oraz do wprowadzenia kontroli eksportu. Stwierdziła również, ze UE powinna domagać się uwolnienia cyberdysydentów.
Więcej informacji :
Korea Północna piekłem praw człowieka
- Totalitarny reżim torturuje i więzi swoich obywateli w obozach
- Głód dziesiątkuje populację Korei Północnej

Shin Dong-Hyuk uciekł z północnokoreańskiego obozu, w którym urodził się i wychował i w którym był świadkiem egzekucji swojej matki. Pokazuje ślady po torturach. ©BELGA_AFP PHOTO_JUNG YEON-JE
Głód i strach są chlebem powszednim dwudziestu trzech milionów ludzi w Korei Północnej. Trudno sobie wyobrazić, jak żyje się w państwie, które od lat wiedzie w niechlubnym rankingu łamania praw człowieka. Niedawna rezolucja ONZ popierana przez Unię wywarła presję na represyjną dyktaturę Kim Dzong Ila. Siódmego kwietnia parlamentarna podkomisja praw człowieka zorganizowała seminarium w sprawie Korei Północnej. Ocalały zbieg przedstawił posłom osobistą relację o losie więźniów koreańskich łagrów.
Portugalskia posłanka socjalistyczna, Ana Gomes powiedziała podczas seminarium, iż spojrzenie międzynarodowe na Koreę Północną jest często "zdominowane przez perspektywę nuklearną, mamy złą tendencję do zaniedbywania kwestii praw człowieka".
Na spotkaniu obecny był również Robert King, specjalny wysłannik administracji Obamy do spraw praw człowieka w Korei Północnej. Mówił, iż panujący w tym kraju system jest jednym z "najgorszych gwałcicieli praw człowieka na świecie".
ONZ szacuje, że ponad dwieście tysięcy osób może przebywać w obozach i więzieniach Korei Północnej w wyniku oskarżeń o "przestępstwa polityczne".
24 lata w łagrze Korei Północnej
Praca przymusowa, represje polityczne, prześladowania religijne, handel ludźmi, tortury, gwałty i morderstwa to tylko niektóre z nadużyć władz Korei Północnej, o których mowa była w trakcie przesłuchania. To świadectwa osób, którym udało się uciec z tego koszmaru, dostarczyły nam wgląd w działania zbrodniczego systemu.
Uchodźca z Korei Północnej, Shin Dong-Hyuk urodził się i spędził pierwsze lata swojego życia w politycznym obozie pracy dla osób, które dopuściły się "antypaństwowej" działalności. Mówił na konferencji w Parlamencie, iż w obozach ludzie faktycznie nie mają tożsamości. Nie mają prawa mówić, jeść ani poruszać się bez polecenia strażników. Wielu więźniów wysyłanych jest do pracy w kopalniach, nawet jeśli są ciężko chorzy, a egzekucja więźnia może odbyć się choćby za jego nieodpowiednie słowo.
Przewodnicząca komisji praw człowieka, fińska deputowana z grupy Zielonych, Heidi Hautala powiedziała, że w północnokoreańskich obozach mogło zginąć nawet milion osób.
Hazard w sieci: gramy razem czy osobno?
Posłowie żądają, by komisarz rynku wewnętrznego, Barnier, ustalił zasady sieciowego hazardu w Unii. Nowe prawo ma hamować dostęp nieletnich do gier, ograniczać nałóg i blokować pranie pieniędzy. Kasyna online walczą o zysk z sektora wartego rocznie siedemdziesiąt miliardów euro. Przeszkodą są państwowe monopole, które zdaniem Komisji gwałcą zasady konkurencji. Tymczasem, gdy Portugalia nie wpuściła na krajowy rynek kasyna z Gibraltaru, Trybunał Sprawiedliwości utrzymał kontrowersyjną decyzję.
Swoim orzeczeniem Europejski Trybunał Sprawiedliwości potwierdził, że każde państwo członkowskie ma swobodę ustalania celów swojej polityki w zakresie zakładów i gier hazardowych oraz określania odpowiedniego poziomu ochrony.
Każdy kraj Unii Europejskiej może zakazać działalności na swoim terytorium operatorom oferującym udział w grach losowych przez internet, nawet, jeżeli operatorzy działają z terytorium innego państwa członkowskiego, w którym legalnie świadczą podobne usługi. Ograniczenia swobodnego świadczenia usług muszą być proporcjonalne do zagrożeń i nie mogą służyć dyskryminacji.
Regulacji gier hazardowych w sieci poświecona była debata plenarna w Strasburgu w czwartek, jedenastego listopada. Wcześniej pięcioro posłów wraz z przewodniczącym parlamentarnej komisji rynku wewnętrznego, Malcolmem Harbourem, poprosiło Komisję Europejską o reakcję na niedawne orzeczenie Trybunału. Deputowanych interesowało przede wszystkim, czy Komisja zamierza objąć rosnący rynek gier pieniężnych online wspólnym prawem, które zapewni ochronę europejskim konsumentom.
Brytyjski konserwatysta, Malcolm Harbour podkreślał, iż konsumenci muszą mieć prawo wyboru: "Musimy szanować naszych obywateli i to, że wielu z nich chce mieć dostęp do gier hazardowych w sieci", zatem "nie można zakazać działalności hazardowej w Internecie firmie spoza własnego kraju".
Andreas Schwab z Europejskiej Partii Ludowej opowiedział się za szukaniem "jednolitych rozwiązań problemów transgranicznych na poziomie europejskim".
Niemiecka socjalistka Evelyne Gebhardt, która w Parlamencie odpowiadała za przygotowanie dyrektywy usługowej w 2006 roku, wezwała Komisję Europejską do zakończenia nieuzasadnionych jej zdaniem postępowań w związku z naruszeniem europejskiego prawa. "Komisja powinna w końcu zrozumieć, że nie można zmuszać państw członkowskich do otwarcia rynku, gdy ich systemy kontroli są silne i skuteczne", przekonywała.
Komisja Europejska zamierza do końca roku przedstawić "zieloną księgę", w której znajdzie się szczegółowa analiza zjawiska sieciowego hazardu. Komisarz do spraw rynku wewnętrznego, Michel Barnier obiecywał w Parlamencie, iż dokument będzie prezentował "nowe podejście" do gier pieniężnych i zakładów w internecie. "Pamiętajmy, że nie mamy tu do czynienia z usługą, jak wszystkie inne. Walka z przestępczością międzynarodową i ochrona nieletnich przed hazardem wymagają współpracy na poziomie europejskim", powiedział na zakończenie komisarz Barnier.
Weź udział w debacie na temat hazardu w sieci na stronie Parlamentu Europejskiego w serwisie Facebook.
Ograniczenie czasu pracy kierowców powinno objac osoby samozatrudnione
EuroparlTV
Kierowcy autobusów i ciezarówek, którzy pracuja na wlasny rachunek musza podlegac tym samym przepisom, co kierowcy zatrudnieni w firmach przewozowych. Takie jest stanowisko Parlamentu Europejskiego, który odrzucil w srode projekt Komisji Europejskiej.
Niewielka iloscia glosów (368/301/8) Parlament odrzucil propozycje Komisji Europejskiej w sprawie czasu pracy kierowców samozatrudnionych przewidujaca ich wylaczenie z zakresu dyrektywy o czasie pracy kierowców z 2002 roku. Deputowani stwierdzili, ze obawy o zdrowie i bezpieczenstwo kierowców oraz koniecznosc zachowania zasad uczciwej konkurencji wymagaja ustanowienia w dziedzinie transportu równych zasad dla wszystkich. Poniewaz przedstawiciel Komisji Europejskiej zadeklarowal, ze Komisja zastanowi sie ponownie nad mozliwymi rozwiazaniami, w tym nad wycofaniem propozycji dyrektywy, PE potwierdzil swoja decyzje glosujac nad rezolucja legislacyjna, która poparlo 383 poslów, 263 bylo przeciwnych, a 23 wstrzymalo sie od glosu.
Sprawozdawczyni Edit Bauer (EPL, SK) oraz wiekszosc czlonków z grup EPP, ALDE i ECR podziela stanowisko Komisji, która uwaza, ze wazniejsza kwestia niz wlaczenie samo zatrudnionych kierowców w sfere dzialania legislacji jest zwalczanie „falszywego samo zatrudnienia”, to jest sytuacji, w której kierowcy w praktyce nie moga pracowac dla wiecej niz jednego zleceniodawcy. Poslowie Ci przekonywali, ze kierowcy samozatrudnieni sa objeci zakresem dyrektywy 561/2006 i ze samozatrudnieni pracownicy w innych sektorach gospodarki nie sa dotknieci ograniczeniami czasu pracy.
Kierowcy pracujacy na wlasny rachunek byli tymczasowo zwolnieni z koniecznosci spelniania wymagan dyrektywy w sprawie czasu kierowców, ale okres zwolnienia uplywal 23 marca 2009. Jednak w pazdzierniku 2008 roku KE przedstawila projekt wylaczajacy ich z zakresu tej dyrektywy.
Wynik glosowania PE oznacza, ze jednoosobowe firmy przewozowe beda podlegaly tym samym zasadom pracy, co kierowcy zatrudnieni w firmach przewozowych. Beda podlegac tym samym zasadom dotyczacym przeladunku i rozladunku towarów, pomocy pasazerom, czasu postoju, czyszczenia pojazdu i utrzymania go w odpowiednim stanie. Czas pracy kierowców bedzie ograniczony do 48 godzin tygodniowo, moze zostac wydluzony do 60 godzin pod warunkiem, ze zachowany zostanie sredni tygodniowy limit 48 godzin pracy w okresie czterech miesiecy.
Co dalej?
Odrzucenie propozycji Komisji oznacza, ze obowiazuje bez zmian dyrektywa 2002/15, która przewiduje objecie swym zakresem kierowców samozatrudnionych poczawszy od 23 marca 2009 roku.









