Duarte Freitas (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Harmonizacja i rzetelność gromadzonych danych i informacji na temat działalności morskiej ma nadrzędne znaczenie dla sektora rybołówstwa i wszelkie wysiłki podejmowane w celu podnoszenia jakości tych danych i informacji powinny uzyskać wsparcie.
Zważywszy na aktualne potrzeby sektora i dobro ekosystemu Komisja Europejska zaproponowała zmianę rozporządzenia Rady (WE) nr 1543/2000, podczas gdy Parlament Europejski dokonuje oceny wniosku o rozporządzenie Rady w sprawie nowych ram Wspólnoty dotyczących zbierania, zarządzania i wykorzystywania danych w sektorze rybołówstwa.
Należy zatem zmienić aktualne rozporządzenie Rady (WE) nr 1543/2000, aby nie dopuścić do pokrywania się dawnych i nowych rozporządzeń.
Obecny wniosek Komisji Europejskiej wprowadza te potrzebne i logiczne zmiany oraz został jednogłośnie zatwierdzony przez Komisję Rybołówstwa. Ponadto zagłosuję za jego przyjęciem na posiedzeniu plenarnym.
David Martin (PSE), na piśmie. − Zagłosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, które zatwierdza wniosek Komisji Europejskiej zmieniający (i przygotowujący do uchylenia) rozporządzenie 1543/2000 (ramy wspólnotowe w zakresie zbierania i zarządzania danymi niezbędnymi do prowadzenia wspólnej polityki rybołówstwa). Komisja Europejska ma na celu wprowadzenie w 2008 r. nowego, całościowego rozporządzenia dotyczącego zbierania danych; zmiana ta ułatwia przejście, eliminując aktualne wymogi przedkładania sześcioletnich programów krajowych dotyczących zbierania i zarządzania danymi z lat 2007-2012. Zamiast tego sporządzane są programy przejściowe obejmujące lata 2007-2008.
Gerard Batten, Godfrey Bloom, Derek Roland Clark, Roger Knapman, Michael Henry Nattrass (IND/DEM), na piśmie. − Partia UKIP dąży do zniesienia wspólnej polityki rolnej. Zatem pod żadnym pozorem nie możemy głosować za przyjęciem sprawozdania, dającego jeszcze większe uprawnienia Komisji Europejskiej, której legitymizacji nie uznajemy.
Françoise Castex (PSE), na piśmie. – (FR) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania Jorgo Chatzimarkakisa, które dąży do ulepszenia wykonania budżetu i zwiększenia przejrzystości WPR, innymi słowy do wskazania beneficjentów pomocy rolnej.
Odnoszę wrażenie, że legitymizacja WPR, jednego z największych źródeł wydatków UE, jest stanowczo zbyt często kwestionowana z uwagi na niejasności związane z zarządzaniem pomocą rolną. Zaletą tego sprawozdania jest to, że wyjaśnia ono sytuację.
Najbardziej zadowala mnie publikowanie w Internecie wszystkich krajowych list bezpośrednich beneficjentów pomocy UE oraz stworzenie połączeń między stronami internetowymi Komisji Europejskiej i organów państw członkowskich zajmujących się wypłatą środków.
Niemniej jednak monitorowanie finansowania WPR musi odbywać się ściśle z przepisami dotyczącymi ochrony danych. Dlatego głosowałam przeciwko poprawkom wymagającym rejestrowania użytkowników korzystających z tych danych, gdyż przejrzystość należy zagwarantować po obu stronach.
Ponadto uważam, że dane dotyczące płatności Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich powinny zostać przeanalizowane w celu zidentyfikowania największych beneficjentów.
Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Uznaliśmy, że sprawą najwyższej wagi jest wyrażona we wniosku Komisji Europejskiej i podkreśloną w sprawozdaniu parlamentarnym potrzeba zwiększenia przejrzystości zarówno w zakresie finansowania Wspólnej Polityki Rolnej, jak i w zakresie przedstawiania rachunków związanych z wydatkami instytucji UE. Ważne jest również polepszenie kontroli budżetowej. Jesteśmy jednak rozczarowani ograniczonym zakresem wniosku, jak również faktem, że Parlament Europejski nie podszedł wystarczająco ambitnie ani do swojego sprawozdania, ani do poprawek.
Naszym zdaniem nadal istnieją wnioski pozbawione praktycznego zastosowania, które w rzeczywistości ograniczają swobody i gwarancje dla obywateli, takie jak wymóg, zgodnie z którym „osoby korzystające z tych danych lub dokonujące wglądu do nich, muszą się zapisać lub zarejestrować”. Ponadto zarówno we wniosku Komisji Europejskiej, jak i w sprawozdaniu PE występuje pewna dwuznaczność, która dotyczy ciągłego publikowania informacji. Od samego początku proponuje się dokonywanie w przyszłości „oceny zalet lub wad publikacji tych danych” w przyszłości. Następną wątpliwą kwestią jest wzmocnienie uprawnień Komisji Europejskiej w zakresie kontrolowania państw członkowskich.
Na koniec, uważamy, że najlepszym sposobem na zwiększenie „przejrzystości i zrozumienia wspólnej polityki rolnej przez społeczeństwo” – czyli na osiągnięcie celu sformułowanego we wniosku – jest przeprowadzenie kompletnego przeglądu.
Duarte Freitas (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Wniosek Komisji Europejskiej dotyczący wprowadzenia pewnych zmian do rozporządzenia Rady (WE) nr 1290/2005 w sprawie finansowania wspólnej polityki rolnej (WPR) jest potrzebny, by proces ten stał się bardziej przejrzysty.
Uważam, że większa przejrzystość w połączeniu z lepszym wykorzystaniem funduszy rolnych pomoże wyeliminować brak zaufania obywateli Europy do WPR i instytucji europejskich.
Dlatego głosuję za przyjęciem sprawozdania pana posła Chatzimarkakisa, potwierdzającego stanowisko Komisji Europejskiej i dodającego pewne poprawki, które uważam za ważne.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, które proponuje szereg ulepszeń związanych z przejrzystością WPR. Wzywa ono do publikowania w Internecie krajowych list odbiorców bezpośredniej pomocy rolnej UE. Wielka Brytania robi to już teraz i chciałbym, aby tak samo postępowały inne państwa. Ponadto sprawozdanie wzywa do zastosowania lepszych procedur w przypadku nieprzestrzegania wymogu publikowania danych, oraz do uwzględnienia ochrony danych w treści rozporządzenia Komisji Europejskiej.
Andreas Mölzer (ITS), na piśmie. − (DE) Wszędzie nasi drobni rolnicy, będący solą ziemi, toną w morzu niepotrzebnej biurokracji, poddawani są satelitarnej kontroli i biada im, jeśli ich płot wysuwa się za bardzo w prawo lub w lewo. Nadszedł czas, aby znów okazać im ludzkie uczucia, zamiast bezsensownie gnębić naszych zapracowanych drobnych rolników pałkami biurokracji. Czarna owca, która fabrykuje całe pola i działalności gospodarcze i która spowodowała chorobę wściekłych krów i inne skandale, powinna zostać nazwana i potępiona.
Kpiną jest jednak mówienie, że przyczyną wzrostu cen są cięcia dotacji. Przed przystąpieniem do Unii austriaccy rolnicy zajmujący się uprawami organicznymi otrzymywali około siedmiu szylingów (równowartość około 95 centów) za litr mleka. Dziś dostają jedynie 30 centów, co oznacza, że tracą tysiące euro, a na dodatek muszą stosować się do nieustannie zmieniających się biurokratycznych przepisów, które dodatkowo utrudniają im życie!
Planowana ocena sytuacji musi zatem spełnić tylko jeden cel: stworzyć lepsze, bardziej niezawodne i trwalsze ramy, a nie wprowadzać reformę z użyciem brutalnej siły, zmuszając naszych ostatnich aktywnych rolników do poddania się. W obliczu masowego exodusu z sektora rolnictwa w Europie należy zdecydowanie odrzucić pomysł przekazania niewydanych na rolnictwo środków finansowych prestiżowym przedsięwzięciom takim jak Galileo. Musimy za wszelką cenę utrzymać naszą samowystarczalność i nie powinniśmy stawiać wszystkiego na jedną kartę, czyli na przedsiębiorstwa inżynierii genetycznej.
Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. − (SV) Sprawozdanie Jorgo Chatzimarkaka dodatkowo umacnia inicjatywę Komisji Europejskiej na rzecz zwiększenia legitymacji polityk UE między innymi poprzez ujawnienie wszelkich szczegółów dotyczących wydatków oraz ulepszenie księgowości i kontroli budżetowej w sektorze rolnym w wyniku szeregu zmian.
Poparłem te części sprawozdania, które dążą do zwiększenia publicznej przejrzystości wykorzystania funduszy wspólnotowych oraz do publikowania informacji na temat beneficjentów. Poparłem również potrzebę państw członkowskich w zakresie zapewnienia dorocznej publikacji ex-post za pośrednictwem Internetu beneficjentów Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji i Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich, a także kwot otrzymywanych przez beneficjenta każdego z tych funduszy.
Opowiedziałem się jednak przeciwko przepisom, zgodnie z którymi osoby korzystające lub poszukujące informacji mają obowiązek zapisania się lub zarejestrowania, gdyż jest to sprzeczne ze szwedzką zasadą prawa do zachowania anonimowości podczas korzystania z informacji publicznej.
Moje zamiary głosowania za odrzuceniem poprawki 20 z uwagi na silną szwedzką zasadę publicznego dostępu do oficjalnych dokumentów zostały zapisane w protokole, po błędnym oddaniu głosu w moim imieniu.
Jeffrey Titford (IND/DEM), na piśmie − Partia UKIP wstrzymała się od głosowania nad przyjęciem tego sprawozdania, ponieważ nie uznajemy legitymizacji Parlamentu. W żaden sposób nie odzwierciedla to naszej opinii na temat treści sprawozdania.
Partia UKIP dąży do zniesienia wspólnej polityki rolnej. Zatem pod żadnym pozorem nie możemy głosować za przyjęciem sprawozdania dającego jeszcze większe uprawnienia Komisji Europejskiej, której legitymizacji nie uznajemy.
Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Najważniejszym celem negocjacji prowadzonych przez Komisję Europejską w ramach mandatu otrzymanego od Rady jest ustanowienie otwartej przestrzeni lotniczej (OPL) między UE i Stanami Zjednoczonymi Ameryki, wykraczającej poza dwustronne umowy obowiązujące aktualnie między poszczególnymi państwami członkowskimi i Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Celem tego działania jest stworzenie jednolitego zliberalizowanego rynku transportu powietrznego między UE i Stanami Zjednoczonymi Ameryki, „na którym panowałaby swoboda inwestowania, a przedsiębiorstwa lotnicze z Unii Europejskiej i ze Stanów Zjednoczonych miałyby możliwość świadczenia usług komunikacji lotniczej bez żadnych ograniczeń, w tym także na krajowych rynkach obu stron”.
Celem UE jest zapewnienie wzajemności ze strony Stanów Zjednoczonych Ameryki w zakresie liberalizacji transportu powietrznego, w szczególności poprzez usunięcie „istniejących ograniczeń w zakresie własności i kontroli przedsiębiorstw lotniczych ze Stanów Zjednoczonych przez podmioty zagraniczne oraz w zakresie kabotażu”, a także w odniesieniu do „prawa przedsiębiorczości” i „pomocy państwa”.
Dlatego powtarzamy, że to państwa członkowskie, a nie Wspólnota powinny zawierać tego rodzaju porozumienie, tym bardziej że sprawa ta ma strategiczne znaczenie i „mogłaby posłużyć za model dalszej liberalizacji i spójności regulacyjnej na całym świecie”. W związku z tym ponownie wyrażamy sprzeciw wobec dążenia do liberalizacji tych ważnych usług publicznych w poszczególnych krajach.
Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. − Głosuję za przyjęciem sprawozdania w sprawie wniosku dotyczącego decyzji Rady i przedstawicieli rządów państw członkowskich Unii Europejskiej zebranych w Radzie w sprawie podpisania i tymczasowego stosowania umowy o transporcie lotniczym między Wspólnotą Europejską i jej państwami członkowskimi z jednej strony oraz Stanami Zjednoczonymi Ameryki z drugiej strony (8044/3/2007 – COM(2006)0169 – C6-0210/2007 – 2006/0058(CNS))
Poseł Saïd El Khadraoui słusznie zauważył, że istotne jest stworzenie otwartej przestrzeni lotniczej między UE i USA, umożliwiającej powstanie jednolitego rynku dla usług komunikacji lotniczej między UE i USA. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wówczas na rynku tym panowałaby swoboda inwestowania, a przedsiębiorstwa lotnicze z Unii Europejskiej i ze Stanów Zjednoczonych miałyby możliwość świadczenia usług komunikacji lotniczej bez żadnych ograniczeń, w tym także na krajowych rynkach obu stron – to duży postęp.
Ważne, że zwrócono przy tym uwagę na sprawę ochrony środowiska – sektor lotnictwa wywołuje szereg negatywnych skutków dla środowiska naturalnego, zwłaszcza poprzez emisję hałasu i przyczynianie się do zmian klimatycznych. W związku z powyższym zgadzam się z klauzulą, żeby zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone podjęły się skutecznych środków dla zmniejszenia negatywnego oddziaływania lotnictwa na środowisko.
David Martin (PSE), na piśmie. − Zagłosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, które zawiera plany liberalizacji umów dotyczących transportu powietrznego między UE i Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Zrównuje to pozycje europejskich linii lotniczych kursujących do Stanów Zjednoczonych Ameryki i powinno umożliwić bardziej racjonalną budowę tras, prowadząc do ulepszenia usług i wydajniejszego planowania lotów. Zwiększając liczbę możliwych tras transatlantyckich, może to nawet doprowadzić do obniżenia kosztów ponoszonych przez pasażerów.
Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Zawarcie tej umowy ma na celu zaspokojenie potrzeb odczuwanych od dawna po obu stronach Atlantyku, z oczywistymi korzyściami dla konsumentów wynikającymi z dalszej liberalizacji i spójności regulacyjnej na świecie. Dla UE będzie ono również gwarancją zgodności z prawodawstwem Wspólnoty.
Należy zatem nagrodzić oklaskami pracę wykonaną w celu zawarcia tej umowy, gdyż nowe ramy prawne gwarantują szerokie porozumienie w sprawie stworzenia zintegrowanego rynku lotnictwa transatlantyckiego, które przyniesie korzyści zarówno konsumentom, jak i przedsiębiorstwom.
Niemniej jednak podczas lektury tej umowy wyraźnie widać, że usunięcie ograniczeń dotyczących zagranicznej kontroli amerykańskich linii lotniczych jest nieco nieproporcjonalne, a ponadto treść umowy nie obejmuje kabotażu. Sugestia Parlamentu Europejskiego, aby zawrzeć w umowie kolejne etapy, ostateczne terminy zawarcia umowy i konsekwencje nieprzestrzegania postanowień w tym podzielonym na etapy podejściu do umowy jest zatem sprawą kluczową i powinna zyskać entuzjastyczne poparcie. Ponadto określono warunki ponownego ustanowienia pełnej wzajemności na rynku lotniczym UE-Stany Zjednoczone Ameryki, jeśli negocjacje nie doprowadzą do równowagi pożądanej przez obydwie strony.
Podsumowując, jest to dobry początek drogi w kierunku celów, które nie zostały jeszcze osiągnięte.
Peter Skinner (PSE), na piśmie. − Jestem przekonany, że taka umowa jest potrzebna, lecz powinna ona zostać zawarta przez obie strony. Lotniska w południowo-wschodniej części Anglii musiały otworzyć swoje „przydziały czasu na start i lądowanie” dla partnerskich linii lotniczych ze Stanów Zjednoczonych Ameryki i dla wielu innych potencjalnych partnerów. Stany Zjednoczone Ameryki nie odwdzięczyły się tym samym. Liniom lotniczym z UE nie zagwarantowano „wolności lotniczych” w wypadku lotów wewnątrz Stanów Zjednoczonych Ameryki. Oznacza to, że loty z Gatwick do Nowego Jorku nie mogą być kierowane do Los Angeles, lecz loty ze Stanów Zjednoczonych Ameryki do Gatwick mogą kończyć się w dowolnym miejscu w UE. Ponadto nie nastąpiło żadne złagodzenie zasad dotyczących zagranicznej własności amerykańskich linii lotniczych.
Na pierwszym etapie porozumienia występuje wyraźny brak równowagi; ten brak równowagi na niekorzyść UE należy natychmiast wyeliminować w drugim etapie negocjacji. Będę starał się wspierać te wysiłki w ramach Transatlantyckiego Dialogu Ustawodawczego.
– Sprawozdanie: Alain Lamassoure, Adrian Severin (A6-0351/2007)
Philip Claeys (ITS). – (NL) Pani przewodnicząca! Nie zamierzam ponownie komentować wczorajszej debaty. Wyjaśniłem wówczas, że naszym zdaniem sprawozdanie Lamassoure'a przypomina stawianie zaprzęgu przed koniem, gdyż nadal nie dysponujemy obowiązującym traktatem przejściowym, nadal nie mamy nowego Traktatu. Problem z tym sprawozdaniem polega na tym, że uwalnia on typowego eurofederalistycznego potwora z Loch Ness czyli widmo list transnarodowych, na podstawie których będą wybierani niektórzy posłowie do Parlamentu Europejskiego. No cóż, ja nadal wychodzę z założenia, że jesteśmy przedstawicielami naszego elektoratu w państwach członkowskich, mieszkańców naszych państw członkowskich, a nie tylko abstrakcyjnych obywateli Unii Europejskiej.
Ryszard Czarnecki (UEN). – Pani przewodnicząca! Uważam, że należy dom budować od fundamentów, a nie od dachu. Sprawozdanie panów Lamassoura i Severina jest budowaniem domu od dachu. Fundamentem jest traktat europejski. Najpierw on powinien być zatwierdzony, a to, jak sądzę, nastąpi przecież za parę tygodni. W związku z tym, mimo że sprawozdanie zawiera szereg dobrych sformułowań, głosowałem przeciwko, także dlatego, że nie zgadzam się z tym aby mój kraj był reprezentowany przez aż o 3 posłów mniej niż jest to obecnie: 54 do 51. Stąd moje głosowanie przeciwko.
Mikel Irujo Amezaga (Verts/ALE). – (ES) W zasadzie wczoraj przedstawiłem pisemne wyjaśnienie dotyczące głosowania i otrzymałem odpowiedź, że nadal jest ono rozważane i tak dalej. To jedna rzecz. Niemniej jednak nazywam się Irujo Amezaga. „Amenaza” oznacza w języku hiszpańskim coś zupełnie innego, mianowicie „zagrożenie”, a nie sądzę, abym stał się już zagrożeniem.
W każdym razie moje wyjaśnienie dotyczące głosowania wiązało się ze sprawozdaniem pana posła Lamassoure'a. Zagłosowałem przeciwko temu sprawozdaniu i zdaję sobie sprawę, że skład Parlamentu Europejskiego to trudna kwestia. Komisja odrzuciła moją poprawkę dotyczącą okręgów ponadpaństwowych, które uznają realia polityczne i kulturowe oraz wykraczają poza granice obecnych państw członkowskich. Jeśli naprawdę pragniemy Unii Europejczyków, jak oświadczono w traktacie WE, Parlament Europejski powinien otworzyć się na inne rodzaje realiów.
Przewodnicząca. − Przepraszam za moją wymowę – ciągle jeszcze uczę się hiszpańskiego.
Jim Allister (NI), na piśmie. − W kwestii przyszłego składu Parlamentu Europejskiego głosowałam przeciwko nieuprawnionym próbom (poprawka 26) zmniejszenia przedstawicielstwa Republiki Irlandii do trzynastu posłów. Irlandia Północna liczy sobie 1,7 miliona mieszkańców i posiada trzech posłów do PE; Republika Irlandii ma 4,3 miliona obywateli, a jednak zgodnie z poprawką 26 miałaby 13 posłów do PE, co oznacza jednego przedstawiciela na 330 000 obywateli, podczas gdy ten stosunek w wypadku Irlandii Północnej wynosi 1 do 630 000. Wyraźnie widać, że Republika Irlandii już teraz jest hojnie reprezentowana i powinna cieszyć się, że ma aż dwanaście miejsc w Parlamencie.
Jan Andersson, Göran Färm i Inger Segelström (PSE), na piśmie. − (SV) My, szwedzcy socjaldemokraci głosowaliśmy za przyjęciem sprawozdania. Uważamy, że zasada degresywnej proporcjonalności jest rozsądna i ma spore szanse na uzyskanie poparcia ze strony szefów państw i rządów UE. Pozostałe wysunięte propozycje nie mają żadnych realnych szans na akceptację na szczycie. Sprawozdanie daje Szwecji dwadzieścia miejsc zamiast osiemnastu, które dostalibyśmy na mocy traktatu nicejskiego. Ważne jest zatem przyjęcie Traktatu. W przeciwnym razie obowiązywał będzie miał traktat nicejski, co oznaczałoby, że wszystkie państwa członkowskie z wyjątkiem Niemiec stracą miejsca w Parlamencie.
Należy przeanalizować kwestie zdefiniowania pojęcia obywatela i sposoby określenia podstawy populacji, od której zależy podział miejsc w Parlamencie.
Mamy duże wątpliwości dotyczące transnarodowych list podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Jeśli jednak sprawa ta zostanie przeanalizowana, możemy je zaakceptować.
Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania moich kolegów Alaina Lamassoure'a i Adriana Severina dotyczącego składu Parlamentu Europejskiego. Obydwaj autorzy wiedzieli, że obecny skład PE ustanowiony w Akcie Przystąpienia Bułgarii i Rumunii z 2005 r. wymagał zmian, nawet jeśli oznaczały one powrót do przepisów traktatu nicejskiego.
Przyklaskuję podjętej przez Alaina Lamassoure'a próbie zmobilizowania jego politycznego grona i żałuję, że pewne postawy krajowe stojące w opozycji do decyzji Rady wymagały podjęcia niezręcznych debat, a w końcu rozstrzygnięcia sprawy na sesji plenarnej. W niektórych przypadkach debata ta uwydatniła rozmiary krajowego egoizmu.
Choć mam pewne obawy związane z pomysłem przeanalizowania możliwości wybierania niektórych posłów z list transnarodowych, cieszy mnie załącznik 2 do rezolucji, który wymaga od IGC zwrócenia się do Parlamentu, aby opracował projekt przewidujący wybór posłów w drodze powszechnego głosowania bezpośredniego, który dodatkowo zapewni bardziej trafną definicję pojęcia „obywatela” w art. 9 lit a) punkt 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Należy jasno zdefiniować pojęcie obywatela europejskiego.
Gerard Batten, Godfrey Bloom, Derek Roland Clark, Michael Henry Nattrass, Jeffrey Titford (IND/DEM), na piśmie. − Głosowałem przeciwko poprawce 25, ponieważ, choć Wielka Brytania nadal jest członkiem UE, liczba posłów do PE reprezentujących Wielką Brytanię nie powinna ulec zmniejszeniu. Zatem głosowanie za siedemdziesięcioma czterema posłami do PE byłoby opowiedzeniem się za zmniejszeniem ich liczby o czterech posłów. Zgodnie z proponowaną zasadą „degresywnej proporcjonalności”, która nie została jeszcze zdefiniowana, małe kraje i mikropaństwa byłyby reprezentowane nieproporcjonalnie, podczas gdy większe państwa, takie jak Wielka Brytania, miałyby zbyt mało przedstawicieli. Biorąc pod uwagę to, że ogromne rzesze obywateli Europy Wschodniej wyemigrowały do Wielkiej Brytanii po 2004 r., oraz że są one obecnie uprawnione do brania udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, liczba posłów do PE z Wielkiej Brytanii powinna być co najmniej taka sama jak obecnie, albo i zostać zwiększona.
Colm Burke, Avril Doyle, Jim Higgins, Mairead McGuinness i Gay Mitchell (PPE-DE), na piśmie. − Podczas głosowania nad sprawozdaniem Lamassoure'a konsekwentnie głosowaliśmy za sprawiedliwym podziałem miejsc między poszczególnymi państwami członkowskimi, a w szczególności za przyznaniem trzynastu miejsc Irlandii. Przez cały ten proces prowadziliśmy kampanię na rzecz trzynastu miejsc dla naszego kraju.
Argumenty na poparcie takiego stanowiska są dobrze znane. Liczba mieszkańców Irlandii gwałtownie rośnie – to najszybciej rosnąca populacja w Europie, zarówno pod względem naturalnego wzrostu populacji, jak i ogólnego wzrostu. Byliśmy też jednym z państw, które poniosły proporcjonalnie największe straty w wyniku postanowień traktatu nicejskiego dotyczących miejsc w Parlamencie Europejskim.
Niestety, rząd Irlandii nie uczynił wiele, by poprzeć kampanię na rzecz utrzymania obecnych trzynastu miejsc.
Nasze dzisiejsze głosowanie zapewni przynajmniej, że w ramach następnego mandatu Irlandia otrzyma nie mniej niż dwanaście miejsc, oraz że przed 2014 r. zostanie przeprowadzony pełny przegląd uwzględniający kłopotliwą kwestię stosowania podstawy statystycznej „populacja versus obywatel” podczas oceny przydziału miejsc w PE dla poszczególnych państw członkowskich.
Françoise Castex (PSE), na piśmie. – (FR) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Lamassoure'a dotyczącego podziału miejsc w PE po wyborach w 2009 r. Nowy podział równoważy liczbę miejsc zgodnie z trendami występującymi w populacjach państw członkowskich. Cieszę się, że Francja ma o dwóch posłów więcej niż w wersji przewidzianej w zmienionym traktacie nicejskim.
Ponadto popieram pomysł dokonania przeglądu nowych zasad podziału miejsc na długo przed rozpoczęciem kadencji parlamentarnej w latach 2014-2019 celem zapewnienia sprawiedliwego i obiektywnego systemu podziału miejsc w Parlamencie z uwzględnieniem zmian w zakresie wielkości populacji, co zapobiegnie typowym przepychankom między państwami członkowskimi.
Carlos Coelho (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Posłowie wybrani przez Partię Socjaldemokratyczną (SDP), choć uważają, że nie jest to idealne rozwiązanie i że nie nakłada ono wymogu kontynuowania negocjacji w kontekście dalszego rozszerzenia, popierają sprawozdanie pana posła Lamassoure'a dotyczące składu Parlamentu Europejskiego z trzech powodów:
1. Niektóre państwa członkowskie nie zgadzają się na zwykłe określenie ogólnych zasad i za warunek zatwierdzenia uznają jasno określoną definicję składu PE sformułowaną przed zaakceptowaniem traktatu reformującego. Może to przekreślić najważniejszy priorytet portugalskiej prezydencji Rady.
2. Pan poseł Lamassoure zaproponował zrównoważone rozwiązanie kompromisowe, które przewiduje minimalny limit gwarantujący pluralizm przedstawicielstwa mniejszych państw i który uwzględnia demograficzną wielkość innych państw poprzez zasadę degresywnej proporcjonalności, zapewniając sprawiedliwe stosunki między państwami.
3. Sprawozdanie blokuje zatem niedopuszczalne próby podejmowane przez posłów z Niemiec, Polski, Hiszpanii i Włoch dotyczące zwiększenia znaczenia najludniejszych krajów poprzez zmniejszenie liczby przedstawicieli państw średniej wielkości, takich jak Portugalia.
Glyn Ford (PSE), na piśmie. − Muszę wyrazić zaniepokojenie dotyczące zasady związanej z samym faktem przedstawienia tego sprawozdania na posiedzeniu plenarnym. To, że Parlament Europejski sam określa podstawę własnego składu wydaje mi się zasadniczym nieporozumieniem. Jak powiedział jeden z moich irlandzkich kolegów podczas debaty: „Turcy nie głosują nad Bożym Narodzeniem”.
Jestem posłem do tego Parlamentu od 1984 r.; mieliśmy wówczas 434 posłów, a teraz jest nas 785. Wraz z każdym kolejnym wzrostem liczebności parlamentarzystów, grup roboczych, komisji i posiedzeń plenarnych stajemy się coraz mniej sprawni i coraz bardziej nieskuteczni. Dąży się do instytucjonalizacji tego stanu rzeczy poprzez spodziewane „zmniejszenie” liczby posłów do 750, choć jest to o 30%-40% za dużo, aby działać skutecznie, chyba że chcemy wzorować się na liczącym 3000 członków chińskim Narodowym Kongresie Ludowym, który w zasadzie pełni funkcję dekoracyjną.
Następną uderzającą anomalią jest fakt, że choć możemy decydować o swoim składzie, czyli podejmować decyzję instytucjonalną niezwykle ważną dla wszystkich instytucji europejskich i całej Unii, nie wolno nam wybrać miejsca posiedzeń z powodu krnąbrności jednego państwa członkowskiego i „dajemy się wykiwać” miastu Strasburg wypełnionemu azbestem.
Lidia Joanna Geringer de Oedenberg (PSE), na piśmie. − Żałuję, że nie udało się znaleźć nowego, trwałego rozwiązania dotyczącego przydziału miejsc poszczególnym państwom członkowskim w Parlamencie Europejskim. Obecny rozdział miejsc to rozwiązanie tylko doraźne, jedynie na przyszłą kadencję Parlamentu.
Zastosowana metoda rozdziału miejsc nie jest jasna i zrozumiała dla obywateli UE. Oprócz zastosowania degresywnej proporcjonalności przy rozdziale miejsc Parlamentu Europejskiego znaczącą wagę odegrały jednak kryteria polityczne, przez co ucierpiała reprezentatywność obywateli, która de facto powinna być czynnikiem najważniejszym. Ponadto zaproponowany rozdział miejsc opiera się na liczbie mieszkańców, a nie obywateli danego państwa, na czym np. mój kraj, Polska, traci z powodu czasowej emigracji zarobkowej około 2 mln swoich obywateli, którzy obecnie pracują w innych państwach Unii. Na marginesie warto dodać, że jest to zupełnie niezrozumiałe, zważywszy, że w Unii Europejskiej promujemy mobilność pracowników.
Po raz kolejny przesyłamy sygnał, że zasady, którymi kieruje się Unia, są dla obywateli zbyt skomplikowane, co w efekcie powoduje ich coraz większą rezerwę do instytucji unijnych.
Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. − (SV) Stanowczo sprzeciwiamy się idei jednego okręgu wyborczego w całej UE i około 10% miejsc w Parlamencie Europejskim. Stworzenie osobnego okręgu wyborczego UE to sztuczny sposób na podjęcie próby stworzenia europejskiego demos. W Europie nie istnieje żadna wspólna arena polityczna dla mediów ani dla debaty dotyczących wszystkich państw członkowskich. Każdy kraj posiada własną agendę polityczną. Próba przełamania barier związanych z językiem i tradycją poprzez tworzenie partii UE całkowicie uzależnionych od składek UE skazana jest na porażkę.
Pamiętamy, że podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. 54,4% głosujących pozostało w domach. Partia „pozostających w domu” odniosła największy sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W nowych państwach członkowskich również nie widać entuzjazmu wobec wyborów do Parlamentu Europejskiego. Na Słowacji w wyborach w 2004 r. udział wzięło 16,96% uprawnionych do głosowania.
Z każdym kolejnym rozszerzeniem UE o takie państwa jak Ukraina i Turcja obecne państwa członkowskie będą musiały zmniejszać liczebność swoich delegacji. Oddziałuje to na mniejsze grupy i zmniejsza różnorodność polityczną. W Parlamencie Europejskim zabraknie miejsca na partie o zasięgu regionalnym i te reprezentujące mniejszości.
Chrześcijańscy Demokraci/Konserwatyści (PPE-DE) i Socjaliści (PSE) najprawdopodobniej zaczną realizować ukryty program polegający na dążeniu do wprowadzenia systemu dwupartyjnego w Parlamencie Europejskim.
Głosujemy za przyjęciem sprawozdania nie dlatego, że jest ono doskonałe, lecz dlatego, że stanowi postęp.
Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Musimy wyrażać się jasno, gdyż z tą sprawą wiąże się wiele liczb:
1. Wniosek ten oznacza, że od 1999 r. liczba posłów z Portugalii zmniejszyła się najpierw z 25 do 24, a teraz zostanie zmniejszona do 22, podczas gdy Niemcy, które wówczas utrzymały liczbę 99 posłów, teraz będą ich mieli 96. Innymi słowy Portugalia straciła 12% posłów, a Niemcy 3%.
2. Sześć najbardziej zaludnionych krajów zajmuje obecnie około 56% miejsc w Parlamencie Europejskim. Zgodnie z tym wnioskiem zakres ich kontroli jest w pełni utrzymany na poziomie 56%. Innymi słowy, z niczego nie rezygnują.
Zatem dzięki obecnej reformie Traktatów największe mocarstwa utrzymują kontrolę nad Radą poprzez zastosowanie nieważonego kryterium demograficznego, a także utrzymują pełną kontrolę nad PE. Portugalia traci! Gdy jedni sprawują kontrolę, inni muszą...
Chcąc ukryć swoje ciche przyzwolenie na tę niedopuszczalną sytuację, niektórzy mówią, że może być gorzej. Inni myślą, że to naturalne, iż niektóre kraje powinny mieć możliwość obrony swoich interesów... kosztem interesów innych krajów.
Wreszcie, choć nie zapominamy o innych ważnych aspektach – takich jak odrzucenie utworzenia ponadnarodowego organu wyborczego lub fakt, że im mniej posłów ma Portugalia, tym słabiej reprezentują oni polityczny pluralizm panujący w naszym kraju – powtarzamy, że sprawiedliwe rozwiązanie na szczeblu instytucjonalnym musi bezwzględnie przestrzegać zasady współpracy między suwerennymi państwami posiadającymi równe prawa.
Marian Harkin (ALDE), na piśmie. − Głosuję za przyjęciem poprawki 26, zgodnie z którą Irlandia powinna utrzymać 13 miejsc, które obecnie zajmuje. Na mocy traktatu nicejskiego Irlandii przydzielono 12 miejsc, lecz od czasu podpisania tego Traktatu liczba ludności Irlandii wzrosła o 12%. To najszybciej rosnąca populacja w UE, zarówno pod względem wzrostu krajowego, jak i ogólnego. Sprawozdanie przyznaje Irlandii 12 miejsc – o trzy mniej niż w kadencji przypadającej na lata 1999-2004, co oznacza, że stracimy 20% naszego przydziału z 2004 r.
Timothy Kirkhope (PPE-DE), na piśmie. − Brytyjscy konserwatyści są przeciwni konstytucji UE i projektowi traktatu reformującego UE. Nie zgadzamy się z warunkami projektu mandatu konferencji międzyrządowej sporządzonego przez Radę Europejską ani z tekstem projektu Traktatu opublikowanym dnia 5 października.
W kontekście wniosku Rady o opinię Parlamentu Europejskiego w sprawie przyszłego składu Parlamentu Europejskiego brytyjscy konserwatyści powstrzymali się od głosu w sprawie przyjęcia sprawozdania panów posłów Lamassoure'a i Severina. Postąpiliśmy tak, ponieważ nie zgadzamy się z modelem i metodologią zaproponowaną przez współsprawozdawców, uważając je za niemożliwe do utrzymania na dłuższą metę. Ponadto nie zgadzamy się z wezwaniem do wybierania posłów do PE z list transnarodowych.
Co więcej, głęboko ubolewamy nad faktem porzucenia ważnej historycznej równości w tym zakresie między Wielką Brytanią, Francją i Włochami. Mimo to postanowiliśmy działać w najlepszym interesie narodu Wielkiej Brytanii, uważając, że jego przedstawicielstwo w Parlamencie Europejskim nie jest wystarczająco liczne. Te fakty zadecydowały o naszym stanowisku podczas głosowania nad tym sprawozdaniem.
Carl Lang (ITS), na piśmie. – (FR) Jak to możliwe, że przedstawicielom państw członkowskich przedkłada się sprawozdanie używające pojęć prawnych i instytucjonalnych, które są równocześnie mgliste, nowe, niebezpieczne i utopijne?
Degresyjna proporcjonalność, najważniejszy element sprawozdania, oznacza nic innego jak tylko to, że większe państwa ponownie stracą miejsca w Parlamencie na rzecz mniejszych państw. To prawda, że na posiedzeniu Rady Europejskiej w Nicei prezydent Chirac rozpoczął ten proces, po raz pierwszy godząc się na odłączenie Francji od Niemiec, wbrew duchowi Traktatów.
Jeśli chodzi o wybór posłów z list transnarodowych, jego cel jest oczywisty: pozbycie się partii niepoprawnych politycznie, które nie akceptują ospałego konsensusu socjaldemokratów, oraz usunięcie wszelkich nawiązań do wszystkiego, co nadal stanowi królewską domenę państw narodowych. Oczywiście nie możemy tego zaakceptować.
Pojęcie obywatela europejskiego zaproponowane przez sprawozdawców jest zarówno niebezpieczne, jak i utopijne, oraz w rzeczywistości totalitarne. Implikuje ono, że przynależność państwowa jest reliktem przeszłości i że wspaniały nowy świat składa się z nowych „odpaństwowionych” ludzi, pozbawionych korzeni, historii i kultury.
Z uwagi na wszystkie powyższe kwestie sądzimy, że sprawozdanie pana posła Lamassoure'a jest niedopuszczalną prawną, polityczną i instytucjonalną regresją.
Kartika Tamara Liotard i Erik Meijer (GUE/NGL), na piśmie. – (NL) Podział miejsc w Parlamencie pomiędzy państwa członkowskie nie opiera się na obiektywnych danych demograficznych, lecz na obietnicach złożonych w przeszłości i na przegranych lub wygranych negocjacjach. To dlatego wielkie kraje – Francja, Włochy i Wielka Brytania – zawsze mają tę samą liczbę miejsc, pomimo różnic w wielkości populacji, podobnie jak Hiszpania i Polska. To samo dotyczy Grecji, Portugalii, Belgii, Republiki Czeskiej i Węgier. Niektóre kraje mają zbyt małą liczbę posłów, na przykład Holandia, która w 2000 r. była wystarczająco niemądra, by zgodzić się na mniejszą liczbę miejsc w Parlamencie w zamian za więcej głosów w Radzie. Popieramy wniosek sprawozdawców, ponieważ jest on bliższy sprawiedliwemu podziałowi niż wcześniejsze wnioski. Odrzucamy wszystkie poprawki, które domagają się mniej sprawiedliwego podziału, bez względu na to, kogo faworyzują, oraz te, które dokonują rozróżnienia między „obywatelami” i innymi mieszkańcami podczas ustalania liczby mieszkańców poszczególnych krajów. Popieramy poprawki, które automatycznie łączą przyszły podział miejsc z liczbą mieszkańców państw członkowskich. Odrzucamy przyszłe zmniejszanie liczby miejsc przypadających na państwo członkowskie, jeśli nie wynika ono ze spadku liczby mieszkańców, lecz z maksymalnej liczby 750 miejsc lub z poszukiwania zakresu potrzebnego do dokonania wyboru proporcjonalnej liczby posłów z list transnarodowych. Z tym zastrzeżeniem głosujemy za przyjęciem sprawozdania.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem sprawozdania Lamassoure'a-Severina dotyczącego składu Parlamentu Europejskiego i przyjmuję je z zadowoleniem. Niemniej jednak wydaje mi się dosyć dziwne, że Parlament ma prawdo do decydowania o podziale swoich miejsc, lecz nie może wybierać sobie siedziby. Wyraźnie widać, że Rada nie jest w stanie zaradzić bałaganowi związanemu z tym, że Parlament posiada trzy siedziby, więc wzywam ją, aby poszła za głosem rozsądku i dała mu prawo przydzielania miejsc decydujące o miejscu zwoływania posiedzeń.
Sprawozdanie zaleca nowy, bardziej sprawiedliwy skład Parlamentu Europejskiego, który miałby zastosowanie w latach 2009-2014. Zawarta w sprawozdaniu operacyjna zasada degresyjnej proporcjonalności, która wzywa większe państwa członkowskie do zaakceptowania mniejszej liczby posłów do PE, niż ta, na którą pozwalałby podział według zasady proporcjonalności, ma moje poparcie. Zapewni ona mniejszym państwom członkowskim posiadanie realnych delegacji parlamentarnych oraz zagwarantuje Parlamentowi możliwość powrotu do nieco bardziej rozsądnej liczby 750 posłów.
Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Zważywszy na potrzebę zmiany składu Parlamentu Europejskiego z uwagi na przeszłe i przyszłe rozszerzenia, uważam, że rozwiązanie przyjęte w tym sprawozdaniu ma zalety polegające na zachowaniu spójności z dotychczasowymi ustaleniami (Nicea), zaniechaniu zwiększania kontroli najbardziej zaludnionych państw nad innymi poprzez utrzymanie modelu równowagi między państwami, co wydaje się dosyć zrozumiałe, oraz na pomocy w zmniejszeniu trudności związanych z przyjęciem traktatu reformacyjnego.
Dlatego, pomimo że, jak widać na podstawie głosowania, preferowałem model oparty na koncepcji obywatelstwa a nie zamieszkania – zważywszy że związek między obywatelami i Unią Europejską musi być oparty na obywatelstwie, a nie na fakcie zamieszkania – głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania.
Marek Siwiec (PSE), na piśmie. − Dzisiejsze głosowanie miało decydujące znaczenie dla przyszłej pracy PE. W tak delikatnej kwestii konieczne było uzyskanie solidnego komunikatu politycznego ze strony PE skierowanego do Rady Europejskiej, wskazującego na fakt, że interesy krajowe mogą zostać poświęcone na rzecz porozumienia w sprawie lepszego sytemu, niż ten ustanowiony w traktacie nicejskim. Nawet jeżeli złożonemu dzisiaj wnioskowi daleko do ideału, jest on bardziej sprawiedliwy, niż sposób dystrybucji stanowisk określony w traktacie nicejskim. Po tym, jak PE jednogłośnie wezwał Radę do zdefiniowania terminu „obywatele”, o czy mowa w art. 9a ust. 2, w odpowiednim czasie przed kolejnymi wyborami w 2014 r., zdecydowałem się w interesie mojego kraju i na rzecz funkcjonowania PE, głosować za przedmiotowym sprawozdaniem, ponieważ odzwierciedla ono pewien postęp w odniesieniu do tego, co zostało uzgodnione wcześniej.
Eva-Britt Svensson (GUE/NGL), na piśmie. − (SV) Nie należy przeceniać roli tej sprawy. Nowy podział miejsc pomiędzy państwa członkowskie nie wpłynie na zmianę obecnych tendencji w UE. Większość miejsc pozostanie w rękach liberałów gospodarczych i federalistów w Parlamencie. Niemniej jednak sprawozdanie wyraźnie formułuje zasady dotyczące podziału miejsc, który ze swej natury będzie zbliżony w ostatecznych analizach. Podział będzie nawet lepszy niż obecnie, ponieważ największy kraj dostaje mniej posłów, a najmniejsze kraje więcej. Dlatego głosowałam za przyjęciem tego sprawozdania, pomimo że pewnych ustępów nie popieram, zwłaszcza przepisów dotyczących list transnarodowych i partii europejskich.
Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie. – (EL) Grecka Partia Komunistyczna w Parlamencie Europejskim głosowała przeciwko sprawozdaniu Lamassoure'a-Severina, ponieważ dodatkowo umacnia ono konfrontacyjną naturę Parlamentu Europejskiego.
Thomas Wise (IND/DEM), na piśmie. − Głosowałem przeciwko poprawce 25, ponieważ, choć Wielka Brytania nadal jest członkiem UE, liczba posłów do PE reprezentujących Wielką Brytanię nie powinna ulec zmniejszeniu. Zatem głosowanie za siedemdziesięcioma czterema posłami do PE byłoby opowiedzeniem się za zmniejszeniem ich liczby o czterech posłów. Zgodnie z proponowaną zasadą „degresywnej proporcjonalności”, która nie została jeszcze zdefiniowana, małe kraje i mikropaństwa byłyby reprezentowane nieproporcjonalnie, podczas gdy większe państwa, takie jak Wielka Brytania, miałyby zbyt mało przedstawicieli. Zważywszy na to, że ogromne rzesze obywateli Europy Wschodniej wyemigrowały do Wielkiej Brytanii po 2004 r., oraz że są one obecnie uprawnione do brania udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, liczba posłów do PE z Wielkiej Brytanii powinna być co najmniej taka sama jak obecnie, albo i zostać zwiększona.
Lars Wohlin (PPE-DE), na piśmie. − (SV) Szwecja powinna zorganizować referendum w sprawie nowej konstytucji, aby uzyskać zwolnienia i klauzulę „opt-in” (podobnie jak Wielka Brytania). Dzięki takiej klauzuli „opt-in” Szwecja uzyskuje, na przykład, prawo do samodzielnego decydowania o tym, czy, a jeśli tak to kiedy, wprowadzić euro i podpisać kartę społeczną. Nie oznacza to jednak, że nie chcę jasnego dokumentu będącego podstawą UE, który wyraźnie określa zakres kompetencji UE. Dokument taki musi zawierać między innymi przepisy dotyczące podziału miejsc w Parlamencie. Jestem zatem gotów poprzeć tę część wniosku w sprawie nowej konstytucji UE, która dotyczy konkretnie podziału miejsc.
Prawda jest taka, że dopóki wniosek w sprawie podziału miejsc nie będzie zgodny z wnioskiem dotyczącym nowej konstytucji UE, istnieje ogromne ryzyko, że będziemy musieli wrócić do traktatu nicejskiego. Konsekwencją traktatu nicejskiego jest to, że Szwecja dostaje jedynie osiemnaście miejsc, o dwa mniej niż zgodnie z wnioskiem w sprawie nowej konstytucji UE i o dwa mniej niż na podstawie relatywnej wielkości państw członkowskich UE.
Françoise Castex (PSE), na piśmie. – (FR) Głosowałam za przyjęciem rezolucji w sprawie sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy. Niepokoi mnie pogarszanie się wskaźników zdrowia w Palestynie i mam świadomość trudności stwarzanych przez zamknięcie punktów kontrolnych na granicy, ograniczające działalność gospodarczą i swobodny przepływ towarów, oraz żądam, aby umożliwiono dalszy niezakłócony dopływ nadzwyczajnej pomocy humanitarnej.
Potępiam coraz gorsze warunki życia rozprzestrzeniające się w Strefie Gazy: blokadę, która uniemożliwia przepływ osób i towarów, częściową prywatyzację dostępu do wody, żywności i energii elektrycznej, zniszczenie ziem uprawnych i podstawowych usług (takich jak wywóz śmieci), które przestały należycie funkcjonować i stoją na krawędzi upadku.
Uważam, że pilną sprawą jest zapewnienie pełnego poszanowania praw człowieka w Strefie Gazy i pragnę wezwać do zorganizowania międzynarodowej konferencji pokojowej, aby doprowadzić do sprawiedliwego i trwałego pokoju między Izraelczykami i Palestyńczykami; pokoju opartego na właściwych rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczących prawa Izraelczyków do życia w bezpiecznych uznanych granicach oraz prawa Palestyńczyków do realnego państwa.
Glyn Ford (PSE), na piśmie. − Popieram tę rezolucję. Aktualna sytuacja humanitarna w Strefie Gazy może jedynie budzić głęboki niepokój. Należy znieść izraelską blokadę Strefy Gazy oraz zapewnić dostawy energii elektrycznej i paliwa. Ponadto Izrael musi zagwarantować przepływ aktywów finansowych do Strefy Gazy, który został zawieszony we wrześniu 2007 r., gdyż jego brak wywarł poważny wpływ na gospodarcze, społeczne i codzienne życie Palestyńczyków.
Rada i Komisja Europejska muszą zastosować wszelkie możliwe naciski, aby nakłonić rząd Izraela do wycofania się i zagwarantowania w przyszłości podstawowej pomocy humanitarnej dla obywateli Palestyny.
Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Zważywszy na okropną sytuację, w jakiej znalazł się naród palestyński Parlament Europejski przyjął rezolucję, która, choć uznaje bardzo poważną sytuację nie tylko w Strefie Gazy, lecz również na innych palestyńskich terytoriach okupowanych, nie obarcza odpowiedzialnością Izraela ani nie potępia go, w szczególności za zniszczenie Autonomii Palestyńskiej i wspierających ją instytucji i infrastruktur, w tym tych, które zaspokajają najbardziej podstawowe potrzeby narodu, a także za dążenie do zapobiegnięcia utworzenia suwerennego, niezależnego i realnego państwa palestyńskiego.
Izrael nałożył brutalną blokadę na Strefę Gazy, tworząc tym samym - co już dawno potępili przedstawiciele ONZ - gigantyczne więzienie dla narodu palestyńskiego, pozbawiające go najbardziej podstawowych praw człowieka i uniemożliwiające świadczenie pomocy humanitarnej przez organizacje ONZ.
Zniesienie tej nieludzkiej blokady jest sprawą najwyższej konieczności, a Izraelowi należy nakazać położenie kresu agresji skierowanej na Palestyńczyków oraz pełne poszanowanie i przestrzeganie prawa międzynarodowego i rezolucji ONZ. Sprawą najwyższej wagi jest również pilne zapewnienie narodowi palestyńskiemu pomocy humanitarnej.
Sprawiedliwe i trwałe rozwiązanie problemu Bliskiego Wschodu będzie można osiągnąć jedynie dzięki poszanowaniu niezbywalnego prawa narodu palestyńskiego do własnego niezależnego i suwerennego państwa w granicach z 1967 roku i ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem tej rezolucji, która zwraca uwagę na trudną sytuację ludzi zamieszkujących Strefę Gazy. Wzywa ona Izrael do wypełnienia międzynarodowych zobowiązań wynikających z konwencji genewskich i dotyczących zagwarantowania strefie Gazy przepływu pomocy humanitarnej, wsparcia humanitarnego oraz podstawowych usług, takich jak energia elektryczna i paliwo. Wzywając do zorganizowania międzynarodowej konferencji pokojowej i do zakończenia blokady oraz zwracając się do Komisji Europejskiej i Rady, aby podjęły pracę w tym celu, łączę się z większością innych posłów do PE, rozwijając idee, które mogą poprawić sytuację ludzi cierpiących w wyniku konsekwencji aktualnego status quo.
Pierre Schapira (PSE), na piśmie. – (FR) Z zadowoleniem przyjmuję rezolucję PE w sprawie Strefy Gazy. Środek podjęty przez rząd Izraela, który ogłosił Strefę Gazy „wrogą jednostką” toruje drogę sankcjom gospodarczym. Środek ten zastosowano w czasie, gdy Strefa Gazy pogrąża się w kryzysie humanitarnym zaostrzonym przez zawieszenie bezpośredniej pomocy międzynarodowej dla Autonomii Palestyńskiej i niezwrócenie przez Izrael podatków należnych Autonomii Palestyńskiej od marca 2006 r.
Nawet gdy władze Izraela wpuszczają ciężarówki z żywnością do Strefy Gazy, Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie donosi o niedoborach podstawowych produktów spożywczych powodowanych częstym zamykaniem przejścia granicznego w Karni.
Przede wszystkim nie stalibyśmy w obliczu tak wielkiego kryzysu humanitarnego, gdybyśmy nie przerwali naszej pomocy dla narodu palestyńskiego. Wiele innych organizacji kontynuowało współpracę z Palestyną, zwłaszcza ogromna liczbą europejskich władz lokalnych. Czy nie nadszedł czas, abyśmy zrewidowali naszą politykę sankcji wymierzonych przeciwko Palestynie, aby polityka ta nie szkodziła dostawom najpotrzebniejszej pomocy humanitarnej dla lokalnej ludności?
Brian Simpson (PSE), na piśmie. − Chciałbym podkreślić ważną rolę sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy.
Choć akceptuję fakt, że sytuacja polityczna kształtuje losy ludności ze Strefy Gazy, to jednak cierpienie jest udziałem ludzi – mężczyzn, kobiet, dzieci – i tylko Bóg jeden wie, jakie będą długofalowe skutki tej sytuacji.
Zgadzam się, że Izrael musi mieć poczucie bezpieczeństwa we własnych granicach, lecz podjął on również zobowiązania dotyczące zapewnienia Strefie Gazy pomocy humanitarnej i wsparcia.
Strefa Gazy ma obowiązek zaniechać ataków na Izrael, a my wszyscy mamy obowiązek wspierać realne państwo dla Palestyńczyków, aby naród palestyński mógł żyć w bezpieczeństwie i pokoju.
Popieram to sprawozdanie, ponieważ obecnie sprawą absolutnie kluczową jest to, abyśmy jako mieszkańcy UE głośno wypowiedzieli się w imieniu ludzi ze Strefy Gazy. Oni potrzebują pomocy, a my powinniśmy ją zapewnić.
Peter Skinner (PSE), na piśmie. − Chciałbym poprzeć działania podejmowane przez tych posłów, którzy zwrócili naszą uwagę na ważne problemy dotyczące przede wszystkim mieszkańców Strefy Gazy i Państwa Izrael oraz obszarów palestyńskich.
Jedynym rozwiązaniem jest działanie zgodnie z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ i zorganizowanie międzynarodowej konferencji pokojowej w myśl ich postanowień.
− Sprawozdanie: Raül Romeva i Rueda (A6-0338/2007)
Bernadette Vergnaud (PSE). – (FR) Pani przewodnicząca! Kobiety zabija się dlatego, że są kobietami. Przyczyną tych morderstw, znanych jako kobietobójstwo, jest kontekst społeczny pozostający pod wpływem patriarchalnego sposobu myślenia, który uniemożliwia kobietom osiągnięcie społecznej niezależności.
Niezwykle dobrze zrównoważone sprawozdanie pana posła Romevy, pomimo że dotyczy przede wszystkim kobietobójstwa w Ameryce Łacińskiej i Meksyku, stanowi część globalnej strategii na rzecz wyeliminowania brutalnego uśmiercania kobiet na całym świecie i zapobiegania takim czynom. Dlatego głosowałam za: UE powinna promować i bronić wartości równości płci.
Moje poprawki, które zostały przyjęte przez sprawozdawcę, skupiły się na wsparciu rodzin ofiar; rodziny te często pozostają zupełnie bezradne i, co gorsza, muszą znosić ból związany z bezkarnością morderców. W związku z tym pragnę wezwać do opracowania programów zwiększających świadomość i zapewniających szkolenie na temat problemów płci, a także do podjęcia środków w celu wspierania tworzenia skutecznych systemów ochrony dla świadków, ofiar i ich rodzin, zapewnienia wsparcia psychologicznego i darmowej porady prawnej.
Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania naszego hiszpańskiego kolegi Raüla Romevy i Ruedy w sprawie mordowania kobiet zwanego inaczej kobietobójstwem w Ameryce Środkowej i w Meksyku oraz związanej z tym roli UE.
Żałuję, że skupiamy się tu na Ameryce Środkowej i Meksyku, gdyż na całym świecie istnieje wiele miejsc, gdzie nie rozwiązano problemu mordowania kobiet. Popieram wszelkie strategie globalne dążące do wyeliminowania przemocy wobec kobiet na całym świecie. Cierpienie kobiet nie może być traktowane z obojętnością i musimy wspierać kobiety, gdyż ich rewolta legnie u podstaw wielu trendów geopolitycznych wspierających ideały promowane przez Unię Europejską, zwłaszcza w zakresie równości płci.
Gerard Batten, Godfrey Bloom, Derek Roland Clark, Michael Henry Nattrass, Jeffrey Titford (IND/DEM), na piśmie. − Partia UKIP wstrzymała się od głosowania nad przyjęciem tego sprawozdania, ponieważ nie uznajemy legitymizacji Parlamentu. W żaden sposób nie odzwierciedla to naszej opinii na temat treści sprawozdania.
Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Głosowaliśmy za przyjęciem tego sprawozdania, które wyraża solidarność Parlamentu Europejskiego z kobietami cierpiącymi z powodu przemocy na całym świecie, w tym w krajach Unii Europejskiej, lecz ze szczególnym podkreśleniem poważnej sytuacji w Meksyku i niektórych krajach Ameryki Środkowej, gdzie panuje prawdziwa kultura kobietobójstwa obejmująca tysiące przypadków tragicznej śmierci kobiet w ostatnich latach, których nie można przypisać po prostu szeroko rozpowszechnionej atmosferze przemocy.
Sytuacja ta bierze się z przyczyn kulturalnych i kontekstów socjoekonomicznych, które są niekorzystne dla kobiet, i przybiera gorsze formy w wypadku kobiet autochtonicznych, które cierpią z powodu znacznej zależności ekonomicznej. Niemniej jednak sytuację pogarszają działania gangów przestępczych.
Mamy nadzieję, że sprawozdanie rzuci jaskrawe światło na tę poważną sytuację i w rezultacie pomoże zagwarantować, że w różnych przedmiotowych krajach podejmie się konieczne środki, aby położyć kres kobietobójstwu i przemocy wobec kobiet.
Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. − (SV) Partia June List uważa, że prawa człowieka powinny być przestrzegane we wszystkich społeczeństwach na świecie, zarówno w państwach członkowskich UE, jak i w innych krajach.
Sprawozdanie jest projektem rezolucji, który wzywa państwa członkowskie i przedmiotowe państwa do podjęcia pracy w celu przestrzegania praw kobiet. Sprawa jest słuszna, lecz nie jest to właściwe forum dla jej rozpatrywania. Jak zwykle sformułowano ustępy wskazujące na to, że UE dąży do mówienia jednym głosem w polityce zagranicznej. Dzięki zawartym w sprawozdaniu wnioskom dotyczącym nowych treści w budżecie, kampanii i zwiększenia obowiązków, UE dąży do uzyskania większych uprawnień i wykorzystania tego typu spraw w charakterze środków podejmowanych w ramach swoich dążeń.
Przestępstwa przeciwko kobietom są niedopuszczalne i dialog między suwerennymi państwami mający na celu położenie kresu tym przestępstwom przyjmowany będzie z zadowoleniem, ponieważ ważna jest poprawa niepewnej pozycji kobiet w wielu częściach świata. UE nie może jednak realizować wspólnej polityki zagranicznej i dlatego postanowiliśmy głosować przeciwko przyjęciu sprawozdania.
Jean Lambert (Verts/ALE), na piśmie. − W pełni popieram to sprawozdanie. Trwały rozwój jest niemożliwy bez uwzględnienia równości płci oraz prawa do godności i spokojnego życia. Tego typu przestępstw nie należy traktować jedynie jako przejawu kultury; ponadto nie powinny one być dyskredytowane jeśli dotyczą kobiet, które zarabiają na życie, świadcząc usługi seksualne. Niepodejmowanie żadnych poważnych i spójnych wysiłków w celu prowadzenia dochodzeń, ścigania i karania sprawców oznacza, że przemoc jest dopuszczalna i nikt nie jest bezpieczny. Wnioski przedstawione w sprawozdaniu zasługują na nasze poparcie i ufam, że Parlament będzie monitorował postępy w ich sprawie. Wymiar praw człowieka w naszych politykach zagranicznych jest niezwykle ważny: musimy pracować na rzecz praw ludzi do spokojnego i bezpiecznego życia umożliwiającego korzystanie z demokratycznych praw i wolności na wszystkich szczeblach społeczeństwa, bez względu na wykonywany zawód i posiadany status.
Erika Mann (PSE), na piśmie. − Sprawozdanie pana posła Raüla Romevy i Ruedy dotyczące mordowania kobiet w Ameryce Północnej i Meksyku oraz roli Unii Europejskiej w zapobieganiu tym czynom jest sprawozdaniem dobrze wyważonym. Chciałabym podziękować sprawozdawcy za jego doskonałą pracę i zaangażowanie. Prowadził on negocjacje w bardzo wrażliwym i pozytywnym stylu politycznym. Ponadto chciałabym podziękować mu za uwagę, jaką poświęcił tej sprawie.
Unia Europejska przywiązuje dużą wagę do praw człowieka. Na szczęście w stosunkach między UE i Meksykiem kwestie praw człowieka odgrywają ważną rolę; jako część Układu Wolnego Handlu mają nawet pewien formalny charakter, a także grają ważną rolę w naszej Wspólnej Delegacji Parlamentarnej, której mam przyjemność przewodniczyć wraz z senatorem Josém Guadarramą Márquezem po stronie meksykańskiej.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, które zdecydowanie popieram i które stanowi część globalnej strategii na rzecz wyeliminowania i zapobiegania kobietobójstwu oraz proponuje działania UE w ramach umów o partnerstwie. Mam nadzieję, że sprawą tą zajmą się rządy krajowe w ramach swoich dwustronnych stosunków z krajami Ameryki Łacińskiej, a także instytucje europejskie w ramach swojego partnerstwa strategicznego, w celu wspierania polityk na rzecz zapobiegania i ochrony podejmujących problem przemocy.
Tobias Pflüger (GUE/NGL), na piśmie. − (DE) Poparłem sprawozdanie pana posła Raüla Romevy i Ruedy, ponieważ jego autor jasno definiuje w kilku punktach najważniejsze przyczyny mordowania kobiet w Meksyku i w Ameryce Środkowej: morderstwa te nie napotykają przeszkód w kontekście społecznym i gospodarczym nastawionym wyłącznie na interesy ekonomiczne. Wysoki odsetek tych morderstw ma miejsce w tak zwanych strefach wolnego handlu charakteryzujących się przemysłem maquiladora (przedsiębiorstwa podwykonawców produkujące na rynek eksportowy), gdzie brakowi infrastruktury społecznej i wysokiemu poziomowi ubóstwa towarzyszy bezkarność półlegalnych sił bezpieczeństwa.
Struktury te są również wzmacniane przez stosunki UE z Meksykiem i Ameryką Środkową skupione na ułatwieniach w handlu. Układ o stowarzyszeniu UE z Ameryką Środkową, który ma zostać zawarty przed końcem bieżącego roku, pokazuje już w swej aktualnej postaci, że UE interesuje się przede wszystkim liberalizacją i deregulacją rynku. „Stworzenie klimatu korzystnego dla handlu i inwestycji”, za którym opowiada się Komisja Europejska, prowadzi jednak właśnie do tworzenia się tych struktur, które autor sprawozdania słusznie wskazuje jako przyczynę niekorzystnego kontekstu społecznego i gospodarczego sprzyjającego częstym przypadkom mordowania kobiet.
Ponadto sprawozdanie wysyła ważny sygnał, że klauzula dotycząca praw człowieka uzgodniona w tak zwanej „umowie globalnej” między UE i Meksykiem musi w końcu wywołać jakieś działanie. Należy również wzmocnić pracę stowarzyszeń krewnych i ofiar.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za tym sprawozdaniem, zalecając, aby w celu zapobiegania oszustwom finansowym dokonano komputeryzacji ruchów tranzytowych, przeglądu ram prawnych oraz ulepszenia przez Komisję Europejską i państwa członkowskie badań opartych na wspólnej analizie ryzyka. Sprawa ta dotyka Wielką Brytanię: do 4% potencjalnego dochodu z podatku VAT przepada na skutek oszustw finansowych dokonywanych w tej dziedzinie.
Andreas Mölzer (ITS), na piśmie. − (DE) Zniesienie granic bardzo szybko i wyraźnie daje się odczuć jako ogromny spadek obrotu papierosami, nie tylko w regionie przygranicznym, lecz również wewnątrz Unii. Beznadziejne warunki panujące na rynku pracy skłaniają liczne osoby prywatne do pieszego przemycania małych ilości produktów tytoniowych przez granicę w celu zwiększenia swoich dochodów.
Wyobrażone marginesy zysku pomimo wysokich kosztów transportu również przyczyniły się do ogromnego wzrostu przemytu wyrobów tytoniowych w ciągu ostatnich lat. Praktyka lekceważona jako niegroźne przestępstwo na niektórych obszarach zapewnia gangom przestępczym utrzymanie, nierzadko na bardzo wysokim poziomie: łatwo przecież dostarczyć te czarnorynkowe produkty palaczom w UE. Przemytnicy wiedzą, że kampanie informacyjne najprawdopodobniej nie zmienią sytuacji, gdyż jak pokazują badania, większość kupujących doskonale wie o wyższym stężeniu szkodliwych substancji w tych produktach i o karach grożących za przemyt.
Szczególnie niechlubna jest tu rola Czarnogóry, która stała się głównym węzłem Europy w dziedzinie przemytu wyrobów tytoniowych, z czego pokaźne zyski czerpie państwo. Trzeba będzie zastosować tu większy nacisk za pośrednictwem trwających obecnie rozmów oraz oczywiście poprzez zaostrzenie kar oraz wprowadzenie jednolitego systemu etykietowania, aby położyć kres sytuacji, w której lukratywna działalność wywozowa producentów tytoniu kończy się nielegalnym ponownym przywozem.
Glenis Willmott (PSE), na piśmie − EPLP popiera cele porozumienia Philip Morris na rzecz zwalczania oszustw finansowych i niedozwolonego handlu papierosami w UE. Rząd Wielkiej Brytanii nie podpisał jednak porozumienia, ponieważ mogło ono być sprzeczne z obowiązującym brytyjskim ustawodawstwem w sprawie przemytu wyrobów tytoniowych. Obowiązujące ustawodawstwo dotyczy wszystkich producentów tytoniu, co jest istotne dla zagwarantowania, że działalność przemytnicza nie skupia się jedynie na przedsiębiorstwach, które postanowiły nie podpisywać porozumienia lub które w pewnym momencie postanowią się z niego wycofać. Ponadto ustawodawstwo nie zawiera żadnych ważnych wyjątków, co pozwala Wielkiej Brytanii lepiej rozwiązywać konkretne aspekty problemu przemytu, z którym styka się ten kraj.
Nina Škottová (PPE-DE). – (CS) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Z zadowoleniem przyjmuję śmiałe sprawozdanie pani poseł Jensen, ponieważ spadająca jakość obsługi naziemnej staje się ostatnio coraz bardziej palącym problemem i prawdziwą piętą achillesową przemysłu lotniczego.
Taka sytuacja ma wiele przyczyn. Chciałabym rozważyć te związane ze zwiększeniem środków bezpieczeństwa stosowanych na niektórych lotniskach w UE. Środki takie graniczą często z brakiem poszanowania ludzkiej godności i zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, niemając żadnego odczuwalnego wpływu na bezpieczeństwo. Mówię tu, na przykład, o wymogu nakazującym podróżującym kobietom zdejmowanie żakietów i podobnych części garderoby, nawet gdy pod spodem mają tylko bieliznę. Podobnie jest w przypadku stania boso na lodowatych podłogach po zdjęciu obuwia, które poprzedza przejście przez bramkę. Co więcej, podczas przeszukiwania rzeczy osobistych pasażerów personel często nie przestrzega podstawowych zasad higieny.
Oczywiste jest to, że jeśli nie zwrócimy uwagi na te sprawy i nie zaczniemy domagać się lepszej kultury podróżowania, szacunku i uprzejmości podczas kontroli ze strony personelu naziemnego, lotnictwo cywilne w wymiarze obsługi naziemnej będzie czasami okropnym i nieprzyjemnym doświadczeniem.
Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Zwracając uwagę na gwałtowny rozwój transportu lotniczego towarów i osób, Komisja Europejska postanowiła opracować „Plan działania w zakresie przepustowości, efektywności i bezpieczeństwa portów lotniczych w Europie”, w którym proponuje szereg środków.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego, pomimo że zawiera aspekty, z którymi się zgadzamy – na przykład odwołuje się do potrzeby poszanowania praw społecznych i umów zbiorowych, szkolenia oraz wspomina o potrzebach regionów najbardziej oddalonych – przychyla się do koncepcji liberalizacji sektora i stworzenia tak zwanej „jednolitej europejskiej przestrzeni powietrznej”.
Choć podkreśla ona, że odpowiedzialność za planowanie infrastruktury lotniskowej musi spoczywać po stronie państw członkowskich, opowiada się za „globalnym podejściem UE w zakresie potrzeby zwiększenia przepustowości, ograniczeń przyszłych inwestycji w zwiększania przepustowości i osi strategicznych”.
Rezolucja potwierdza nadrzędność „wspólnotowych przepisów dotyczących konkurencji”, w szczególności w odniesieniu do świadczenia usług obsługi naziemnej, niewykluczając ich dalszej liberalizacji. Popiera ona zatem zwiększenie minimalnej liczby usługodawców przyjmowanych na lotniskach, zaniechanie wprowadzenia sztucznego ograniczenia liczby podmiotów trzecich oraz zniesienie ograniczeń uniemożliwiających usługodawcom świadczącym usługi z zakresu obsługi naziemnej wejście na rynek.
Tak wygląda nasze krytyczne stanowisko.
Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. − Panie przewodniczący! Głosuję za przyjęciem sprawozdania Anny Jensen w sprawie przepustowości portów lotniczych i obsługi naziemnej: w kierunku bardziej skutecznej polityki (2007/2092(INI)).
Sprawozdanie trafnie wychodzi naprzeciw problemowi zagwarantowania odpowiedniej przepustowości lotnisk. Ruch lotniczy zwiększa się rocznie o 5,2%. Według obliczeń do roku 2025 ponad 60 portów lotniczych nie będzie w stanie sprostać zapotrzebowaniu na przeloty. Zgodnie z duchem sprawozdania wzrostowi transportu lotniczego będą musiały towarzyszyć programy techniczne i regulacyjne ograniczające jego koszty zewnętrzne.
Sprawozdawczyni Anne Jensen słusznie zaznacza, że wyłącznie współistnienie różnych rodzajów portów lotniczych i dostosowanie do specyfiki każdego kraju, umożliwi Unii Europejskiej pokrycie zapotrzebowania w tej dziedzinie.
David Martin (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, które wzywa Komisję Europejską do przedstawienia do 2009 r. planu zwiększenia przepustowości lotnisk w Europie w celu promowania i lepszego koordynowania europejskich inicjatyw na rzecz budowania nowych przepustowości lotnisk z myślą o transporcie międzynarodowym oraz w celu lepszego wykorzystania aktualnych przepustowości. Jedynie współistnienie różnych modeli lotnisk zgodnie z warunkami krajowymi umożliwi UE zaspokojenie potrzeb w tej dziedzinie.
Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. − (SK) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania Jensen w sprawie „przepustowości portów lotniczych i obsługi naziemnej: w kierunku bardziej skutecznej polityki”, ponieważ uważam je za podstawę zapewnienia trwałego rozwoju regionalnego. Infrastruktura transportu to często decydujący czynnik dla lokalizacji inwestycji regionalnych, rozwoju turystyki i szybkiego transportu towarów. Transport lotniczy oferuje ważną wartość dodaną, szczególnie dla regionów słabiej rozwiniętych, peryferyjnych i wyspiarskich.
Globalizacja i gwałtowny rozwój gospodarczy powodują wzrost zapotrzebowania na loty w UE. Obecny i przyszły rozwój transportu powietrznego w Europie pilnie wymaga dalekowzroczności pozwalającej przewidzieć potrzebne kroki na szczeblu UE, które byłyby korzystne dla obywateli UE i jej gospodarki jako całości.
Moim zdaniem wizerunek wszystkich regionów europejskich można poprawić dzięki budowie nowych lotnisk, modernizacji istniejących oraz przekształceniu dawnych lotnisk wojskowych w lotniska cywilne. Budowa i rozwój infrastruktury lotniskowej i logistycznej wymaga właściwego wsparcia ze strony władz krajowych i regionalnych. Lotniska powinny zostać włączone do regionalnych planów rozwoju przestrzennego; ponadto powinny one stanowić część strategii rozwoju regionalnego oraz podlegać ocenie oddziaływania terytorialnego połączonej z rygorystyczną oceną oddziaływania na środowisko naturalne.
Za sprawę najwyższej wagi uważam finansowanie infrastruktury lotniskowej ze środków krajowych i regionalnych przy nieuniknionym wsparciu finansowym ze strony transeuropejskiej sieci transportu, Funduszu Spójności i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Poprzez wskazanie „stworzenie pomocniczych lotnisk w pobliżu ich zatłoczonych odpowiedników” jako jednego z rozwiązań problemu zatłoczenia lotnisk, zgodnie z ustaleniami z Lizbony, oraz poprzez zauważenie, że „tradycyjne linie lotnicze, tanie linie lotnicze, przedsiębiorstwa czarterowe, firmy transportowe i prywatne statki powietrzne mają odmienne wymogi pod względem usług lotniskowych i przydziału czasów startu i lądowań”, Parlament Europejski wspiera przedstawione możliwości jako mniej kosztowne i równocześnie mogące odpowiedzieć na rozwój transportu powietrznego, pamiętając o szczególnych cechach tego rozwoju.
Dlatego zagłosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, ponieważ uważam, że jego bilans jest sprzeczny z przychylnym Lizbonie stanowiskiem bronionym przez Demokratyczne i Socjalne Centrum/Partię Ludową (CDS-PP), które to stanowisko obejmuje opcję „Portela + 1”.
Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. − (SV) Sprawozdanie pani poseł Anne Jensen dotyczy problemu, który jest w najwyższym stopniu transnarodowy. Innymi słowy to nie brak istotnego znaczenia dla UE sprawił, że ostatecznie zagłosowałem przeciwko większości poprawek, a w końcu wstrzymałem się od głosu w sprawie przyjęcia całego sprawozdania Największy problem dotyczący tego sprawozdania polega na tym, że w swojej ostatecznej wersji stało się ono zbyt szczegółowe. Trudno mi pojąć potrzebę stworzenia na szczeblu UE planu dotyczącego sposobu organizacji pracy obsługi naziemnej na lotniskach, a tym bardziej nie rozumiem, dlaczego Bruksela miałaby tworzyć dodatkowe przepisy i koszty związane ze szkoleniem pracowników albo z lokalizacją lotnisk. Na przykład, nie zagłębiając się w sprawę lokalizacji lotniska Bromma, dochodzę do wniosku, że jej rozstrzygnięcie powinno należeć do Sztokholmu i Szwecji, a nie do Parlamentu Europejskiego.
Lars Wohlin (PPE-DE), na piśmie. − (SV) Sprawozdanie z inicjatywy własnej w sprawie przepustowości lotnisk obejmuje ambitne plany, które mogą być zrealizowane dzięki centralnemu planowaniu ze strony UE. Zgodnie ze sprawozdaniem, Europa doświadcza znaczącego wzrostu eksploatacji portów lotniczych, dlatego istnieje potrzeba „zoptymalizowania” dostępnych zasobów. Twierdzi się, że przyszły rozwój podkreśla potrzebę podjęcia interwencji na szczeblu UE „dla dobra jej obywateli i gospodarki jako całości”. Sprawozdanie podejmuje nawet kwestię infrastruktury pod połączenia z lotniskami.
W ogromnej większości przypadków istnieje konkurencja krajowa, między krajami i lotniskami, a decyzje strategiczne powinny być podejmowane na szczeblu krajowym. W niektórych krajach lotniska należą do prywatnych właścicieli, a decyzje inwestycyjne podejmuje się na podstawie oceny rentowności, podczas gdy w innych krajach obowiązuje własność publiczna. Idea planowania na szczeblu UE w tej dziedzinie jest zatem zupełnie pozbawiona realizmu. Nie wiemy, jakie będzie zapotrzebowanie w przyszłości; zapotrzebowanie to nieustannie się zmienia i cały czas przesuwa się między różnymi obszarami i krajami. Nie możemy też prorokować, jaki będzie wpływ postępu technicznego na rozwój. Nie znamy również związanych z tym kosztów. Co więcej, zwykle wszelkie koszty infrastruktury są dwukrotnie lub trzykrotnie wyższe niż te szacowane. Sprawa obsługi naziemnej także powinna zależeć od poszczególnych lotnisk, a nie być regulowana na szczeblu UE.
Sprawozdanie inspirowane jest ideą gospodarki planowej. Nie mogę poprzeć tego sprawozdania, które bardzo przypomina systemy dawnych krajów socjalistycznych, więc zagłosowałem przeciwko.