Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2007/2678(RSP)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

B6-0543/2007

Debaty :

PV 12/12/2007 - 11
CRE 12/12/2007 - 11

Głosowanie :

PV 13/12/2007 - 6.8
CRE 13/12/2007 - 6.8
Wyjaśnienia do głosowania
Wyjaśnienia do głosowania

Teksty przyjęte :

P6_TA(2007)0622

Debaty
Środa, 12 grudnia 2007 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

11. Szczyt UE/Chiny - Dialog w sprawie praw człowieka UE/Chiny (debata)
PV
MPphoto
 
 

  Przewodnicząca. − Następnym punktem obrad jest oświadczenie Komisji na temat szczytu UE-Chiny.

 
  
MPphoto
 
 

  Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Pani przewodnicząca! Z zadowoleniem przyjmuję dzisiejszą debatę o dialogu na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami. Jak wiadomo, kwestia praw człowieka została podniesiona i przedyskutowana na ostatnim spotkaniu na szczycie w Pekinie, a wspólne oświadczenie również wyraźnie się do niej odnosi.

Myślę, że wypada zauważyć, iż choć nadal pozostaje wiele obaw i należy się do nich odnieść, na przestrzeni ostatnich lat Chiny dokonały znaczącego postępu w kwestii praw człowieka. Dotyczy to w szczególności praw socjalnych i gospodarczych, ale także i innych.

Planowane są działania mające na celu zreformowanie systemu „reedukacji przez pracę”. Pod tym względem z zadowoleniem przyjmujemy nową inicjatywę legislacyjną, która jest rozpatrywana, i mamy nadzieję, że wkrótce przygotowane zostaną konkretne reformy. Podstawową zasadą praw człowieka jest, aby bezpodstawnie i bez sprawiedliwego procesu nie pozbawiać ludzi wolności.

Chiny pracują nad wprowadzeniem w życie zaleceń specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. tortur. Przykładowo Ministerstwo Sprawiedliwości zaleciło sądom, aby nie polegały jedynie na zeznaniach jako wystarczających dowodach winy, ponieważ zeznania takie mogą być czasami efektem tortur ze strony policji lub personelu aresztu. Podobnie, Chiny rozpoczynają działania szkoleniowe ukierunkowane na te grupy personelu porządku publicznego.

Z radością również zwracamy uwagę na postęp, jaki dokonano w odniesieniu do Najwyższego Sądu Ludowego, który ma obecnie pełną kontrolę nad wyrokami skazującymi na karę śmierci wydanymi przez sądy niższych instancji. Sądzimy także, że efektem będzie zmniejszenie liczby prawomocnych wyroków skazujących na karę śmierci oraz liczby egzekucji. Fakt ten cieszy Unię Europejską. Jak wiadomo, od dawna jest to priorytetowy obszar interwencji.

Niemniej jednak – a teraz, oczywiście, muszę powiedzieć kilka negatywnych rzeczy – Komisja nadal obawia się o ogólną sytuację w kwestii praw człowieka w Chinach, a dokładniej w kwestii praw obywatelskich i politycznych. Mamy tutaj na myśli szczególnie wolność słowa, religii i zrzeszania się oraz ochronę praw mniejszości, na przykład w Tybecie i w prowincji Xinjiang.

W tym kontekście represje wobec obrońców praw człowieka pozostają nadal kluczowym problemem. Korzystanie z prawa do swobodnego wypowiadania się często prowadzi do pobić, aresztu domowego, a nawet kary pozbawienia wolności. Dostęp do Internetu – prawo do informacji – jest ściśle monitorowany i ograniczony, a przykładowo ci, którzy przychylnie wypowiadają się na temat większej autonomii Tybetu, są skazywani na niewspółmiernie długie okresy kary pozbawienia wolności. Wykorzystanie ustawodawstwa dotyczącego tajemnicy państwowej czy innych nieprecyzyjnie zdefiniowanych sankcji karnych ułatwia prześladowanie tych, którzy swobodnie wypowiadają się lub publikują.

Dlatego Komisja wzywa rząd chiński, aby zezwolił na wszelkie formy wyrażania opinii. Uważamy, że jest to również bardzo istotny czynnik, który wpływa na sposób postrzegania Chin przez społeczność międzynarodową, szczególnie w przyszłym roku w okresie poprzedzającym igrzyska olimpijskie, kiedy oczy wszystkich będą zwrócone w kierunku Chin. Historia pokazuje, że zezwalanie na wolność słowa na dłuższą metę prowadzi do powstania dużo bardziej stabilnego społeczeństwa. Wszyscy o tym wiemy.

Wszystkie te kwestie są regularnie omawiane w ramach dialogu na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami. Dlatego też z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że ostatni dialog, który miał miejsce w październiku w Pekinie, pozwolił na szczerą i dogłębną wymianę poglądów w kwestiach budzących nasze obawy, a wiele z dyskusji zaowocowało późniejszymi działaniami. Trzeba zauważyć, że dialog ten stanowi ważne forum, na którym obie strony mogą otwarcie mówić o swoich prawdziwych problemach, przyczyniając się tym samym do lepszego zrozumienia różnic między nami – a różnice te są znaczne.

W tym kontekście ubolewamy, że Chiny podjęły decyzję o wycofaniu się z udziału w seminarium na temat praw człowieka w Berlinie z powodu udziału w nim dwóch organizacji pozarządowych oraz że z podobnych powodów seminarium to nie mogło ostatnio odbyć się w Pekinie. Uważamy, że społeczeństwo obywatelskie ma do odegrania bardzo ważną rolę, a seminarium to stanowi stosowne forum dla organizacji pozarządowych, aby mogły one wnieść w tę sytuację swój cenny wkład. Ufam, że uda nam się znaleźć uzgodnione przez obie strony rozwiązanie, tak aby to ważne zadanie mogło w przyszłości z powodzeniem być kontynuowane, jak podkreślono na szczycie UE-Chiny.

Chciałabym zakończyć stwierdzeniem, że istnieją jeszcze dwie ważne kwestie związane z prawami człowieka, które regularnie poruszamy ze stroną chińską jako zagadnienia wysokopriorytetowe. Pierwszą z nich jest ratyfikacja Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych przez Chiny, a drugą - uwolnienie tych, którzy zostali aresztowani w czasie manifestacji na placu Tiananmen czy tych, którzy później upamiętniali wydarzenia z 1989 r. Zdecydowane działania z obu stron stanowiłyby pozytywny sygnał i zostałyby przyjęte z wielką radością.

 
  
MPphoto
 
 

  Edward McMillan-Scott, w imieniu grupy PPE-DE. - Pani przewodnicząca! Chciałbym podziękować komisarz Ferrero-Waldner za to oświadczenie.

Myślę, że w związku ze szczytem UE-Chiny, a szczególnie w związku z dialogiem na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami, trzeba stworzyć posłom tej Izby możliwość przeanalizowania wyników. Nie chcę rozwodzić się nad szczytem UE-Chiny. Chcę mówić o dialogu na temat praw człowieka, ponieważ właśnie on był powodem, dla którego udałem się do Pekinu w maju tego roku, kiedy wspólnie z panią posłanką Flautre przygotowywałem sprawozdanie na temat reformy Europejskiej Inicjatywy na rzecz Demokracji i Praw Człowieka.

Dziś chcę mówić w imieniu tych, którzy sami nie mogą wyrazić swojej opinii. Jest to, oczywiście, przeważająca większość ludności Chin, która chce zmian i reform. Ruchem tym kieruje jednak, między innymi, Gao Zhisheng, chrześcijański prawnik, który zniknął ze swojego domu w Pekinie, gdzie był przetrzymywany w areszcie domowym, po tym, jak pod koniec ubiegłego roku został skazany za „działalność wywrotową”.

Wiem, że w dialogu wymieniono m.in. jego nazwisko, ale wydaje mi się, że jeden z problemów, z którymi mamy do czynienia w tej Izbie, ma związek z tym dialogiem. Doceniam fakt, że pani komisarz mówi o szczerej i dogłębnej wymianie poglądów - i jestem pewien, że ze strony Europejczyków taka właśnie ta wymiana była, nie jestem jednak przekonany, czy to samo dotyczy strony chińskiej. Z mojego doświadczenia - od czasu, kiedy byłem sprawozdawcą ds. stosunków UE-Chiny w 1997 r., kiedy przed 10 laty ten proces się rozpoczął - wynika, że nie ma absolutnie żadnej poprawy w kwestii praw człowieka, tzn. nie poprawiła się sytuacja życiowa ludzi, nie uwolniono więźniów, nie zaniechano tortur ani nie zaprzestano masowych aresztowań, o których raporty przygotował Harry Wu z Fundacji Badającej Laogai. Szacuje on, że 6,8 milionów ludzi w Chinach jest dziś więzionych lub przebywa w areszcie, wielu z nich za przekonania religijne, a myślimy tu szczególnie o praktykujących Falun Gong, którzy są bez winy, ale są torturowani za swoje przekonania i w wielu przypadkach kończy się to dla nich śmiercią.

Chciałbym również podzielić się refleksją na temat nieuchronnie zbliżających się igrzysk olimpijskich. Nie wolno zapominać, że art. 1 Karty olimpijskiej stanowi, iż poszczególne kraje powinny wymagać „uniwersalnych podstawowych zasad etycznych”. Oznacza to tylko jedno: Chin nie można uważać za odpowiedniego gospodarza tych igrzysk, szczególnie jeśli nic się zasadniczo nie zmieniło od 2001 r. Mam nadzieję, że wszystkie grupy poprą wspólny wniosek, który wzywa MKOl do oceny, czy Chiny spełniają warunki ustalone jeszcze w 2001 r. Obawiam się, że ocena będzie negatywna. Moim zdaniem igrzyska powinny natychmiast zostać przeniesione do Aten i pozostać tam na zawsze.

 
  
MPphoto
 
 

  Hannes Swoboda, w imieniu grupy PSE. - (DE) Pani przewodnicząca! Przechodząc od razu do rzeczy, uważam, że igrzyska olimpijskie powinny odbyć się w Chinach, ponieważ mamy dobrą okazję, by wykorzystać te właśnie igrzyska do pogłębienia dialogu z Chinami. Jest to również wspólne oświadczenie, panie pośle, więc jeśli pana zdanie jest takie, jakie właśnie pan wyraził, to sprzeciwia się pan wspólnemu oświadczeniu.

Zwracam się teraz do pani komisarz Ferrero-Waldner. Jedna z osób piastujących kiedyś stanowisko odpowiadające pani stanowisku, Madeleine Albright, kiedy była Sekretarzem Stanu USA, zauważyła, że naturalnie dużo trudniej było podnosić kwestie praw człowieka w Chinach niż w Birmie, ponieważ w Chinach w grę wchodziły czynniki geopolityczne. Faktem jest, że w poszukiwaniu rozwiązań dla wielu globalnych problemów potrzebujemy Chin jako partnera. Nie może to jednak uniemożliwiać nam poruszania kwestii praw człowieka i dogłębnego ich przedyskutowania, choć niekoniecznie w tonie nauczyciela czy nauczycielki, którzy wiedzą wszystko. Cieszę się bardzo, że Karta praw podstawowych została dziś podpisana, ponieważ wielu mówców zauważało, że nie mamy prawa mówić o prawach człowieka, jeśli sami nie mamy dobrych notowań, jeżeli chodzi o poszanowanie praw człowieka. Istotnie, jesteśmy głęboko przekonani, że w interesie Chin leży, aby nie deptać praw człowieka, ale odnosić się do nich z właściwym poszanowaniem.

Chiny pragną stabilności. Jak Chiny mają pozostać stabilne, jeśli o kwestii praw człowieka nie mówi się bardziej dobitnie? Nie chcemy, aby Chiny się rozpadły. Nie ma sensu budowanie Europy przy jednoczesnym dążeniu do zniszczenia Chin, ale brak poszanowania praw człowieka zagraża stabilności Chin. Chcemy, aby Chiny były rządzone zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej. W kontekście procesu wzrostu na ogromną skalę, do którego odniósł się również pan Barroso, jedynym sposobem na zabezpieczenie stabilności jest uwzględnienie czynników społecznych. Nie da się jednak dążyć do sprawiedliwości społecznej, jeśli nie przestrzega się praw człowieka, a ludzie nie potrafią stworzyć związków zawodowych ani wyjść z inicjatywą.

Chcemy, aby Chiny skupiły się bardziej na sprawach związanych ze środowiskiem, ponieważ środowisko jest ważnym wspólnym dobrem globalnym. Wiemy, że w Chinach rozwijanych jest wiele inicjatyw mających na celu masowy protest przeciwko łamaniu minimalnych norm dotyczących środowiska. Dla Chin dobrze byłoby, gdyby naród słuchał tych głosów. Byłby to dla Chin krok naprzód.

Dlatego uważam, że nie jest to kwestia arogancji ze strony Europy, ale ochrony naszych wspólnych interesów. W interesie Chin powinniśmy poruszyć kwestię praw człowieka, a oświeceni przedstawiciele chińskiego systemu politycznego dobrze by zrobili, gdyby wysłuchali nas i tej rezolucji, która powstała dla dobra Chin i która pomogłaby Chinom iść naprzód, czego nie zrobią, jeśli nie będą przestrzegały praw człowieka.

 
  
MPphoto
 
 

  Graham Watson, w imieniu grupy ALDE. - Pani przewodnicząca! Podziwiam bardzo wkład Chin w rozwój światowej cywilizacji. Pod względem technologicznym, społecznym i kulturowym Chiny przyczyniły się do rozwoju ludzkości bardziej niż jakikolwiek inny kraj.

Ubolewam, że wzrastająca dojrzałość gospodarcza Chin nie idzie w parze ze wzrastającą dojrzałością polityczną. Ubolewam jednak także, że Unia Europejska niewiele robi, aby popchnąć Chiny we właściwym kierunku.

Przed dwoma dniami, w 60. rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Unia ogłosiła swoje zaangażowanie w „promowanie i ochronę praw człowieka na całym świecie jako podstawy naszej polityki działań”.

Tymczasem przed dwoma tygodniami panowie Barroso i Socrates szybko opuścili szczyt, zabezpieczywszy gospodarcze interesy Europy i pozostawiając urzędnikom kwestię wynegocjowania wniosków - wniosków, które, jak można było się spodziewać, niewiele mówiły o prawach człowieka, popierały zniesienie embarga na broń i sprzeciwiały się wystąpieniu Tajwanu o przyjęcie do struktur Organizacji Narodów Zjednoczonych.. W ubiegłym miesiącu zrobili oni wiele, aby podważyć ostrożnie dobrane słowa pana Solany.

Ciekawe, co powie świat, gdy Unia Europejska, samozwańczy obrońca uniwersalnych, współzależnych i niepodzielnych praw człowieka, nie będzie w stanie jasno wypowiedzieć się przeciwko jednemu z najbardziej łamiących prawa człowieka krajów.

Podejrzewam, że zarówno Chińczycy, jak i inni mogą zacząć żałować decyzji o organizacji igrzysk olimpijskich w Pekinie. Same władze chińskie obiecały, że stworzą lepszą atmosferę wolności i otwartości. Tymczasem z danych Human Rights Watch wynika, że na przestrzeni ostatnich siedmiu lat łamanie praw człowieka się nasiliło. Chiny nie tylko wciąż wykonują więcej egzekucji niż cała reszta świata razem wzięta, ale przed igrzyskami podejmują zdecydowane kroki przeciwko wewnętrznej różnicy poglądów i wolności mediów.

Taki rozwój wydarzeń jest sprzeczny z duchem Karty olimpijskiej. Jest to wbrew zobowiązaniom, które władze Pekinu same przyjęły w Kontrakcie Miasta Gospodarza, podpisanego przez nie z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim.

Kontraktu tego nie opublikowano. Dlaczego? Ponieważ, gdyby świat zobaczył zupełny rozdźwięk między chińskimi obietnicami a rzeczywistością, nie mielibyśmy innego wyjścia jak tylko zbojkotować Pekin w ten sam sposób, w jaki zbojkotowaliśmy apartheid w Republice Południowej Afryki.

Nie wierzę w bojkoty. Twierdzę również, że bardziej owocne od pustych pogróżek byłoby otwarcie się i nawiązanie dialogu z Chinami zaangażowanymi w reformy. Jednak prezydent Hu Jinato musi zaakceptować fakt, że umowa jest umową. Kontrakt Miasta Gospodarza, klauzula o prawach człowieka w konstytucji chińskiej, Powszechna Deklaracja Praw Człowieka - to obietnice złożone obywatelom Chin. Jeżeli Chiny chcą igrzysk po to, by udowodnić światu swoją praworządność i wiarygodność, muszą w zamian dowieść, że chcą wywiązać się z zobowiązań w kwestii praw człowieka: zwiększając wolność mediów zgodnie z olimpijskimi obietnicami, zawieszając karę śmierci zgodnie z żądaniami Organizacji Narodów Zjednoczonych, zaprzestając wspierania dyktatorów wojennych od Birmy po Darfur oraz zazwalając na wybory według powszechnego prawa wyborczego w Hongkongu. W taki właśnie sposób Chiny mogą wywalczyć swoje miejsce w centrum światowej wspólnoty.

 
  
MPphoto
 
 

  Konrad Szymański, w imieniu grupy UEN. – Pani Przewodnicząca! Chiny Ludowe to kraj, który możemy znaleźć na każdej liście łamania praw człowieka: wolność słowa, zrzeszania się, przymusowe aborcje, zniknięcia, tortury, w końcu wolność religijna i zapowiedzi agresji wobec Tajwanu.

Chiny wciąż prześladują wiernych Kościoła Katolickiego Od 1999 roku jedną z najbardziej szykanowanych grup jest Falun Gong, jak wynika ze sprawozdania Davida Kilgour'a, byłego sekretarza stanu ds. Azji w rządzie Kanady, w Chińskich obozach pracy przymusowo pobiera się im organy. W ostatnim czasie zniknęli bez śladu ludzie, których jedyną winą jest spotkanie z wiceprzewodniczącym tego Parlamentu, posłem McMillanem-Scottem.

Jednocześnie nasze relacje handlowe kwitną. Chiny rozpychają się w Afryce, a niebawem zaproszą miliony gości na olimpiadę. Nie mogę zrozumieć, dlaczego do tej pory nie pada najbardziej oczywisty postulat − olimpiada 2008 powinna być bojkotowana przez wolny świat.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Flautre, w imieniu grupy Verts/ALE. - (FR) Pani przewodnicząca! Rozmawiamy dziś z komisarz Ferrero-Waldner i bardzo nas to cieszy. Jednak 28 listopada na 10. szczycie UE-Chiny w Pekinie Unię Europejską reprezentował jej przewodniczący, komisarz ds. handlu oraz komisarz ds. gospodarczych i walutowych.

Prawdą jest, że od 2000 . handel między Unią Europejską i Chinami wzrósł o 150%, ale jednocześnie dużo trudniejsze stało się tworzenie statystyk dotyczących pogarszającej się sytuacji w kwestii praw człowieka w Chinach. Nie jest zakazane jednoczesne omawianie kwestii praw człowieka i kwestii związanych z handlem. Kwestie te łączy oczywisty związek, na przykład w odniesieniu do swobody w przystąpieniu do związku zawodowego oraz możliwości pracowników w Chinach do zmobilizowania się i domagania się lepszych warunków pracy. Ogólne nastawienie, jakie napotykamy, jest godne ubolewania, tym bardziej, że w efekcie tracimy czas: decyzje podjęte w 2001 r. stanowiły obietnice nowej otwartości w Chinach oraz postępu w kwestiach praw człowieka i demokracji. Ludność chińska czeka na spełnienie tych obietnic i spogląda w naszym kierunku.

Rozczarowali się, mając nadzieję, że owartość ta wyniknie z organizacji igrzysk olimpijskich w Chinach, a poczucie rozczarowania jest bolesne. Przygotowania do igrzysk przyniosły do tej pory jeszcze surowsze represje, a - co jeszcze bardziej godne jest pożałowania - nie da się przewidzieć skutków samej organizacji igrzysk, której używa się jako pretekstu do poważnych przypadków łamania praw człowieka. Myślę tu o przypadkach przymusowego wywłaszczania oraz wykorzystywania do pracy migrantów. Wszystko nie musi nas dziwić, gdyż dysydent Hu Jia informuje nas, że osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo w Pekinie jest również odpowiedzialna za zorganizowanie tam igrzysk olimpijskich.

Może powinniśmy wyrazić zdziwienie albo nawet przerażenie obrotem spraw, skoro zastraszanie i represjonowanie zagranicznych dziennikarzy - do którego już dochodzi - staje się coraz bardziej drastyczne, ponieważ już uniemożliwia im się pracę. Na przykład aresztowanie dwóch dziennikarzy Agence France Presse 12 września pokazuje, że przepisy wprowadzone w życie w styczniu 2007 r. stosuje się niejednolicie i jedynie wobec osób, które nie są kłopotliwe dla reżimu. Zobowiązania ze strony Chin są próżnymi słowami. Co więcej, Chiny są tak dalekie jest od zrealizowania swoich zobowiązań, że uciekają się do sporządzania czarnych list. Obecnie istnieje czarna lista 42 kategorii osób określanych jako persona non grata na czas igrzysk olimpijskich, od Dalajlamy po praktykujących Falun Gong, wliczając dysydentów.

W styczniu tego roku rozpoczęły się negocjacje na temat nowego porozumienia ramowego na linii UE-Chiny. Jest to przyjmowane z zadowoleniem, ponieważ nowe porozumienie oznacza nową klauzulę „prawa człowieka i demokracja”. Stwarza ono nową możliwość dla omówienia kwestii praw człowieka z władzami chińskimi. Rok 2007 był jednak także rokiem, w którym odwołano seminarium prawnicze przygotowujące do dialogu na temat praw człowieka, ponieważ władze chińskie odmówiły pozwolenia na udział dwóm konkretnym organizacjom pozarządowym - jedna z nich to dobrze znana organizacja, którą reprezentuje obrończyni praw człowieka Sharon Hom. Z pewnością zbawienny był fakt, że Unia zajęła w tej kwestii zdecydowane stanowisko. Oczywiście, jednocześnie musimy zadać pytanie, czy seminaria takie jak to mogą być kontynuowane. W naszej opinii te dwie rzeczy nie mogą się wzajemnie wykluczać. Ważne jest, aby seminaria prawnicze były nadal organizowane. Jednocześnie jednak nie możemy pozwolić władzom chińskim na dyktowanie, kto może w nich brać udział.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI). - (NL) Szanowni państwo! W minionych dziesięcioleciach Izba ta była świadkiem wielu płomiennych deklaracji dotyczących praw człowieka. Podpisanie Karty praw podstawowych ponownie zmusiło nas do skupienia się na prawdziwej istocie Europy. Jesteśmy wspólnotą wartości, opierającą się na solidarności, tolerancji i poszanowaniu praw człowieka.

Tak jest przynajmniej w teorii, ale rzeczywistość jest nieco inna. Dewiza Unii Europejskiej w kwestii praw człowieka naprawdę powinna się zmienić. Na przestrzeni ostatnich tygodni było aż nadto jasne, że ci, którzy mają dość wysłuchiwania o prawach człowieka, to często te same osoby, które stosują zasadę Realpolitik, tzn. erst das Fressen, dann die Moral, czyli „wprzód żarcie, potem czas na morał”, jak określił to Bertolt Brecht.

W Paryżu Nicolas Sarkozy, w zamian za dochodowe kontrakty, z wielkimi honorami przyjmuje masowego mordercę, który zaledwie przed paroma dniami zabiegał o usprawiedliwienie terroryzmu, chwaląc się, że nie przebierał w słowach, gdy w swoim kraju mówił o prawach człowieka. W Lizbonie taki krwiożerczy tyran jak Mugabe jest przyjmowany z pełnymi honorami, ponieważ również w Afryce musimy zabiegać o nasze interesy handlowe.

W Chinach idziemy tym samym tropem. W ubiegłym roku Amnesty International poinformowała, że Pekin zostaje w tyle w tak kluczowych kwestiach jak kara śmierci, procedury sądowe, wolność prasy i swoboda przemieszczania się dla działaczy na rzecz praw człowieka. Tymczasem w stolicy Chin starannie przeprowadzane jest gruntowne sprzątanie, podaje Amnesty International. Reedukacja przez przymusową pracę i pozbawienie wolności bez oskarżenia to środki wykorzystywane obecnie do karania takich przestępstw jak nielegalne rozklejanie plakatów, jeżdżenie niezarejestrowaną taksówką czy żebranie, by wymienić tylko kilka.

Szanowni państwo, działacze na rzecz praw człowieka zostaną w przyszłym roku uciszeni, ale stadiony będą lśnić w blasku fajerwerków. Wielu europejskich notabli na ceremonii otwarcia igrzysk będzie walczyć o miejsca w pierwszym rzędzie. A kiedy wrócą do domu, niewątpliwie będą kontynuować walkę z ekstremizmem w Europie. To wstrętne!

 
  
MPphoto
 
 

  Laima Liucija Andrikienė (PPE-DE). - (LT) Nie da się zaprzeczyć, że od 1998 r., kiedy rozpoczęły się spotkania na szczycie między Chinami a Europą, stosunki UE-Chiny - na płaszczyźnie politycznej, handlowej i naukowo-badawczej - intensywnie się rozwijały i przeobraziły się w strategiczne partnerstwo. Jednak strategiczne partnerstwa w naszym rozumieniu opierają się na wspólnych wartościach, poszanowaniu demokracji i prawach człowieka.

Poszanowanie praw człowieka zawsze było i nadal jest fundamentem, na którym zbudowana jest UE. Nie jest to krótkotrwała deklaracja, czego na przestrzeni ponad pół wieku dowiodły dzieje UE. Czas na to, by wszystkie kraje, partnerzy UE, zrozumiały, że są pewne sprawy, co do których UE nigdy się nie podda i których nigdy nie zostawi własnemu losowi. Dlatego chciałabym zauważyć, że przed paroma godzinami w tym właśnie pomieszczeniu podpisano historyczny dokument - Kartę praw podstawowych Unii Europejskiej.

W tym momencie chciałabym nadmienić, że pewne kwestie mają negatywny wpływ na stosunki UE-Chiny, a klucz do rozwiązania tych problemów w większości przypadków nie leży w rękach chińskich władz.

W trakcie naszych rozmów z chińskimi przedstawicielami, a nawet w trakcie negocjacji nad umowami handlowymi i gospodarczymi, zawsze pamiętaliśmy i nigdy nie zapomnimy, że w Chinach ludzie nadal cierpią w więzieniach za swoje przekonania polityczne, religię czy za przynależność do mniejszościowych grup etnicznych, a za przestępstwa na tle ekonomicznym, takie jak uchylanie się od płacenia podatków, są skazywani na karę śmierci.

Na przestrzeni ostatnich lat, gdy zbliżały się igrzyska olimpijskie w Pekinie, wiele nauczyliśmy się z innych przejawów „rozwoju”, jak na przykład z faktu, że wyburza się domy i mieszkania, nie wypłacając ludziom odszkodowania, tak aby zrobić miejsce na budowę infrastruktury na igrzyska, czy z faktu, że powstała lista 42 kategorii osób, które nie zostaną dopuszczone do udziału w igrzyskach, na której znalazł się Dalajlama, jego zwolennicy i obrońcy praw człowieka.

Mogę powiedzieć tylko jedno: jest to zupełnie niezgodne z tradycjami i duchem igrzysk olimpijskich. Sugerowałabym dlatego zlikwidowanie tych list, które nic Chinom nie dają, i zadbanie o to, aby dla uczczenia igrzysk olimpijskich uwolnić wszystkich więźniów politycznych i więźniów sumienia oraz aby ogłosić moratorium na wykonywanie kary śmierci.

Ubolewam, że spotkanie na szczycie UE-Chiny w Pekinie nie okazało się historycznym wydarzeniem i że obecni tam politycy nie byli w stanie przenieść stosunków UE-Chiny na nową płaszczyznę. Zabrakło tylko jednego: głębszych rozważań i większego poszanowania dla człowieka i jego praw.

 
  
MPphoto
 
 

  Glyn Ford (PSE). - Pani przewodnicząca! Wypowiadam się w tej debacie w sprawie szczytu UE-Chiny i dialogu na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami, choć z rezolucji przedstawionych przez grupy polityczne w tej Izbie nie byłoby wiadomo, że pierwsza część tej debaty w ogóle miała miejsce.

Dobrze, że poruszamy ze stroną chińską kwestię praw człowieka. Sytuacja w kwestii praw człowieka w Chinach jest daleka od ideału. Chiny nadal wykonują karę śmierci, jak w oświadczeniu otwierającym debatę stwierdziła komisarz Ferrero-Waldner. Chiny tłumią działania organizacji prowadzących kampanie na rzecz autonomii Tybetu, grup religijnych spoza wąskiego kręgu oficjalnie dozwolonych grup jak również i innych, którzy promują swoje religie, wolność prasy i próbują stworzyć związki zawodowe. Stoi przed nami także bariera nie do pokonania w odniesieniu do setek milionów migrujących pracowników w Chinach, którzy spróbują organizować się w związki zawodowe, aby położyć kres wykorzystywaniu i promować przyzwoite standardy pracy.

Tymczasem wiele osób w tej Izbie nie chce uznać postępu, jaki dokonał się w Chinach na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Sytuacja w kwestii praw człowieka w Chinach, choć daleka od ideału, jest w moim przekonaniu dużo lepsza niż w okresie wydarzeń na placu Tiananmen. Jak stwierdziła pani komisarz, przykładowo wykonanie kary śmierci wymaga obecnie zgody chińskiego Sądu Najwyższego. Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że w Chinach panuje obecnie w dużym stopniu wolność przekonań, ale nie swoboda organizowania się, ponieważ w dalszym ciągu jest to warunek sine qua non w odniesieniu do tego, czego Chiny i władze chińskie faktycznie zabraniają.

Musimy nadal naciskać Chiny w tych kwestiach, ale odmowa uznania jakiejkolwiek poprawy działa zniechęcająco na te postępowe i liberalne siły wewnątrz reżimu, które starają się przeć naprzód, gdyż nie docenia się ich za to, czego do tej pory dokonały.

Chiny są obecnie globalną potęgą gospodarczą, przemysłową i polityczną. UE musi zdecydowanie się zaangażować i we właściwy sposób skrytykować Chiny za błędy oraz wskazać, w jakim kierunku muszą dalej się rozwijać, tak samo jak angażuje się w dialog na temat opanowywania globalnego ocieplenia, negatywnych skutków globalizacji, rozwoju Afryki czy walki z terroryzmem.

 
  
MPphoto
 
 

  Dirk Sterckx (ALDE). - (NL) Pani przewodnicząca! Z wielką radością przyjmuję strategiczne partnerstwo z Chinami. Cieszę się bardzo, że łączy nas coś więcej niż tylko więzy gospodarcze i że przykładowo wymiana kulturalna pomiędzy nami w ostatnich latach ogromnie się zwiększyła. Cieszę się, że poświęca się wiele uwagi sferze politycznej i chciałbym przytoczyć jeden przykład.

Afryka: musimy utrzymywać współpracę z Chinami w kwestii ich polityki dotyczącej Afryki, a mamy teraz forum, na którym możemy to zrobić. Cieszę się, że pan komisarz Michel niedługo uda się do Pekinu, by przedyskutować tę i inne kwestie. W moim przekonaniu dobre jest to, że coraz częściej razem podejmujemy prace nad kwestiami gospodarczymi. Jednak martwi mnie bardzo brak równowagi w naszych stosunkach gospodarczych.

Nie widzę na przykład oznak tego, byśmy robili coś więcej, aby przekazać nasze doświadczenia z jednolitym rynkiem Chinom, które mogłyby w tym sensie znacząco poprawić funkcjonowanie swojego rynku. To samo dotyczy polityki regionalnej, w celu zniesienia różnic regionalnych. Mamy doświadczenie w tych dziedzinach. Trochę się nauczyliśmy. Ale nie wydaje mi się, by Chiny chciały iść z nami ręka w rękę.

Pan komisarz Mandelson powiedział, że istnieje spora niepewność co do inwestowania w Chinach oraz że naraża to na szwank nasz eksport do Chin jak i wzrost gospodarczy Chin. Myślę, że ma on rację. Aby gospodarka dobrze się rozwijała, potrzeba rządów prawa i pewności. W kwestiach własności intelektualnej, bezpieczeństwa produktów czy zarządzania kapitałem. Ale rządów prawa potrzeba oczywiście także w kwestiach poszczególnych praw człowieka. Jest to równie ważne, o ile nie o wiele ważniejsze.

Cieszę się, że przedstawione zostanie sprawozdanie o dialogu na temat praw człowieka. Myślę, że takie sprawozdania są bardzo potrzebne. Tak jak pan, panie komisarzu, dostrzegam wiele obiecujących oznak, ale Parlament Europejski musi skupić się na jednej czy dwóch kwestiach, które nie zostały jeszcze rozwiązane: wolności słowa, polityce wobec mniejszości, pracy przymusowej, o której niestety ciągle słyszymy, nadużywaniu władzy, którego niestety ciągle jest za dużo, oraz na karze śmierci, która wciąż istnieje. My jako Parlament Europejski musimy nadal podkreślać te kwestie, i to dzień w dzień.

 
  
MPphoto
 
 

  Helga Trüpel (Verts/ALE). - (DE) Pani przewodnicząca, szanowni państwo! Myślę, że wielokrotnie stajemy przed pytaniem, jak postępować w politycznych stosunkach z Chinami. Pan poseł Sterckx właśnie wypowiedział się na temat strategicznego partnerstwa, i słusznie. Uważam, że jest to absolutnie pożądany cel. Ale musimy być realistami, a obecnie najwyraźniej nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, ponieważ nie mamy fundamentu ze wspólnych wartości - praw człowieka, sprawiedliwego traktowania mniejszości, odrzucenia kary śmierci - na którym można by zbudować prawdziwe strategiczne partnerstwo.

Sądzę, że jak najbardziej właściwe - a mówię to z rozmysłem jako niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego z Partii Zielonych - było spotkanie Angeli Merkel z Dalajlamą, ponieważ pokazuje ono, że nie żartujemy, mówiąc o prawach człowieka.

Z drugiej strony jest coś, czego w ogóle nie uważam za słuszne. Prezydent Sarkozy, przemawiając tutaj niedawno, powiedział, że prawa człowieka muszą być cechą charakterystyczną Unii Europejskiej, a trzy tygodnie później udał się do Chin i nie poruszył tam tej kwestii. Są to podwójne standardy europejskie, a takich nie możemy tolerować.

Głęboko wierzę, że nasz dialog z Chinami, który popieram i do którego kontynuowania musimy mieć polityczną wolę, nie może obejmować tylko przymilnych, słodkich rozmów, ale musi zawierać konfrontację. Jeśli połączymy te elementy i będziemy sprawnie negocjować z Chinami, będziemy musieli także wyrazić otwartą krytykę. Również w kontekście igrzysk olimpijskich Chińczycy muszą osiągnąć cele, które sobie stawiają, a my Europejczycy powinniśmy być odważni i szczerzy i przedstawić Chińczykom naszą krytykę, jeśli zajdzie taka potrzeba.

 
  
MPphoto
 
 

  Tunne Kelam (PPE-DE). - Pani przewodnicząca! Przed paroma godzinami przewodniczący Parlamentu Europejskiego podpisał Kartę praw podstawowych i oświadczył, że „mamy moralny i polityczny obowiązek bronić ludzkiej godności. Dotyczy to każdego człowieka na tym świecie.” Portugalski premier stwierdził natomiast, że „karta ta jest częścią polityki zagranicznej UE”.

Wrócę teraz do tematu Chin. Domyślamy się, że, stając się gospodarzem igrzysk w Pekinie, rząd chiński zobowiązał się do pełnego poszanowania zarówno olimpijskiego ideału godności ludzkiej, jak i praw człowieka zagwarantowanych na arenie międzynarodowej.

Parlament Europejski dochodzi teraz do wniosku, że ostatnio miał miejsce wzrost liczby politycznych prześladowań związanych bezpośrednio z igrzyskami. Ponadto w Chinach wykonuje się więcej egzekucji niż we wszystkich krajach świata razem wziętych - nawet 10 000 rocznie.

Obrońcy godności człowieka są aresztowani, a nawet siedem milionów ludzi jest poddawanych torturom w cieszących się złą sławą obozach Laogai.

Co powinniśmy zrobić? Myślę, że odpowiedzi dostarczył tutaj wczoraj laureat Nagrody im. Sacharowa Salih Mahmoud Osman, który kazał nam bardziej naciskać na odpowiedni rząd, aby zrobił coś konkretnego. Zaczynamy rozumieć, że popełniliśmy grzech zaniedbania - odpowiedzialność za coś, co byliśmy w stanie i mogliśmy zrobić, ale nie zrobiliśmy. Nie wystarczy wyrażać nasze obawy, czas zastosować zasadę warunkowości i oświadczyć, jak powiedział nasz kolega, pan poseł Watson: umowa jest umową.

Jedynym sposobem sprawienia, aby komunistyczni dyktatorzy w Chinach szanowali swoich obywateli, jest wysłanie sygnału, że wystarczająco poważnie traktujemy nasze wartości solidarności i godności ludzkiej, aby dać dyktatorom poczuć prawdziwy ból za ich nadużycia i arogancję.

 
  
MPphoto
 
 

  Józef Pinior (PSE). - Pani Przewodnicząca! Wielokrotnie Parlament Europejski podkreślał łamanie praw człowieka w Chinach oraz brak demokracji w tym kraju. Są to kwestie oczywiste. Nawet wczoraj, przy okazji dyskutowania sprawozdania Unii Europejskiej za zeszły rok dotyczącego praw człowieka mówiliśmy o kwestii braku praw człowieka, demokracji, rządów prawa w Chinach.

Z drugiej strony nie wydaje mi się właściwe, aby nie dostrzegać także zmian na lepsze, które w Chinach się odbywają. Szczególnie nadchodzący rok igrzysk olimpijskich powinien być wykorzystany przez Unię Europejską do wywierania presji na władze Chin w kierunku liberalizacji, a także demokratyzacji, przestrzegania rządów prawa, uwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

W dniu 20 listopada b.r. delegacja Podkomisji Praw Człowieka Parlamentu Europejskiego do Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku spotkała się z przedstawicielami dyplomacji chińskiej przy ONZ, z dyplomatą Liu Zhenminem. Oceniam to spotkanie jako konstruktywne. Ze strony chińskiej mamy sygnały pewnego otwarcia i wrażliwości na wywieranie presji w kierunku praw człowieka i demokracji. Zostało to także podkreślone w rozmowach z delegacją Podkomisji Praw Człowieka przez przedstawicieli Human Rights Watch i Amnesty International.

 
  
MPphoto
 
 

  István Szent-Iványi (ALDE). - (HU) Pani przewodnicząca, pani komisarz! Miliardy ludzi z wielkim zainteresowaniem oczekują na dzień 8 sierpnia 2008 r., dzień otwarcia igrzysk olimpijskich. Oglądać je będą nie tylko miłośnicy sportu, ale również ci, którzy spodziewają się postępu ze strony Chin w kwestii praw człowieka. Niestety, nie możemy być zadowoleni z dotychczasowych efektów. Komunistyczna Partia Chin ma powody do radości, bo musiała odnieść wielki sukces, aby zalegalizować swoją władzę. Mamy jednak także okazję, by jak najlepiej wykorzystać okres poprzedzający igrzyska i stanowczo domagać się wyjaśnienia bezprawności przejawiającej się w kwestii praw człowieka. Dialog pomiędzy Unią Europejską i Chinami toczy się od 24 lat. Niestety, jego bilans nie jest wcale korzystny. Pewien postęp dokonał się w niektórych kwestiach, na przykład w kwestii stosowania kary śmierci, ale w wielu obszarach są mocne oznaki wycofywania się, jak w obszarze wolności słowa, wolności prasy i wolności Internetu. Abyśmy byli w stanie zaprowadzić zmiany, musimy także zaprowadzić zmiany w dialogu na temat praw człowieka.

Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że dialog na temat praw człowieka nie jest jedynym forum, na którym można poruszać takie problemy. Każde państwo członkowskie jest także zobowiązane do tego, by w tych kwestiach w ramach stosunków dwustronnych działać stanowczo i zdecydowanie.

Po drugie, musi zostać zapewniona obecność organizacji cywilnych i przejrzystość negocjacji. Przejrzystość jest bardzo ważna, abyśmy mogli monitorować, co tam się dzieje. Ponieważ dialog nie jest celem samym w sobie, będzie on miał sens tylko wtedy, kiedy będzie przyczyniał się do poprawy sytuacji w kwestii praw człowieka w Chinach.

Chciałbym w końcu powiedzieć o sytuacji mniejszości ujgurskiej. Mało się o niej mówi i jest ona mniejszością zapomnianą. Ujgurowie nie tylko są nękani ogólnymi represjami w Chinach, ale także padają ofiarą dyskryminacji na tle etnicznym, religijnym i językowym. Wzywam państwa do działania również w ich interesie. Dziękuję.

 
  
MPphoto
 
 

  Raül Romeva i Rueda (Verts/ALE). - (ES) Pani przewodnicząca! Chciałbym wykorzystać tę okazję, by przekazać europejskim rządom kilka uwag.

Pierwsza dotyczy zniesienia z Chin embarga na broń, do czego odnoszono się już kilka razy. Chciałbym zauważyć, że Izba ta często uparcie twierdziła, że zniesienie zakazu mogłoby mieć miejsce tylko wtedy, kiedy dokonałby się prawdziwy i konkretny postęp w związku z aresztowanymi w następstwie wydarzeń na placu Tiananmen w 1989 r., nie ogólny postęp, ale szczególnie w odniesieniu do tej kwestii, ponieważ właśnie tego oczekujemy obecnie od chińskich władz: konkretnego postępu, który umożliwiłby podjęcie takich działań.

Uważam, że do tego czasu zniesienie embarga byłoby nie tylko przedwczesne, ale stanowiłoby zupełnie błędne przesłanie i tworzyłoby bardzo zły obraz Europy. Powtórzę, że embargo to nałożono w swoim czasie z bardzo szczególnych powodów, których z pewnością nie wyjaśniono.

Druga uwaga, podzielając opinię mojej koleżanki, pani poseł Trüpel, dotyczy faktu, że dla niektórych krajów europejskich niedopuszczalne jest, aby poddawać się, a czasem ulegać, naciskom ze strony chińskich władz, które mają na celu uniemożliwienie im organizowania oficjalnych spotkań z ważnymi chińskimi osobistościami, w niektórych przypadkach dysydentami, czy z reprezentatywnymi osobami takimi jak Dalajlama w zamian za zapewnienie stosunków handlowych z Chinami.

Szczególnie dziś, kiedy podpisaliśmy Kartę praw podstawowych, jest to coś, co zupełnie kłóci się z podstawowym etosem, jaki chcemy wprowadzić w Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Ana Maria Gomes (PSE). - (PT) Na szczycie Europa wyraźnie mówiła o tym, jak Chiny naginają zasady WTO, nie przestrzegając praw pracowników, eksportując produkty, które są szkodliwe dla zdrowia, nielegalnie kopiując technologię i utrudniając Europie dostęp do chińskiego rynku. Chińscy przywódcy nie przywykli do słuchania UE wypowiadającej się tak szczerze i odpłacili się, opóźniając przez kilka dni wspólną deklarację, ale przywództwo europejskie niestety nie wytrzymało napięcia: nie tylko poszło na ustępstwa w sprawie referendum w Tajwanie, ale i nie sprzeciwiło się „polityce jednych Chin” ani nie skonfrontowało z Pekinem poważnych problemów związanych z prawami człowieka. Pan przewodniczący José Sócrates powiedział portugalskim dziennikarzom, że z powodu braku czasu sprawy te często omawia się przy obiedzie.

Kara śmierci i uwolnienie osób więzionych od czasu masakry na placu Tiananmen: oto niektóre powody, dla których ten Parlament jest za utrzymaniem embarga na broń dla Chin. Stronnicze zatrzymania i procesy, korupcja i przymusowe eksmisje, prześladowania oraz represjonowanie dziennikarzy i użytkowników Internetu, represjonowanie Tybetańczyków i mniejszości, odpowiedzialność za tragedie w Darfurze i Birmie: żadna z tych podstawowych kwestii nie znalazła się na szczycie w porządku obrad. Oczywiście, nie tylko UE ma obowiązek żądać od Pekinu wyjaśnień, zanim będzie on gospodarzem igrzysk olimpijskich w 2008 r. Skoro Międzynarodowy Komitet Olimpijski negocjuje jakość powietrza, to dlaczego nie ocenić Pekinu pod kątem ideału olimpijskiego i jego stosunków z własnymi obywatelami i obywatelami innych krajów? Nikt, a już na pewno nie Rada UE i Komisja, nie może ciągle zaniedbywać walki o wolności i prawa człowieka w Chinach. Jest to maraton, który w kontekście igrzysk w 2008 r. tylko nabierze impetu. Odbije się nie tylko na milionach Chińczyków, ale jego skutki odczuje cała ludzkość.

 
  
MPphoto
 
 

  Milan Horáček (Verts/ALE). - (DE) Pani przewodnicząca! Dialog na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami jest prowadzony za zamkniętymi drzwiami dwa razy do roku od jedenastu lat, a mimo to nie doprowadził jeszcze do poprawy sytuacji w kwestii praw człowieka w Chinach. Raporty o egzekucjach, torturach w więzieniach i obozach pracy oraz ucisku Tybetańczyków wyraźnie wskazują na to, że my Europejczycy nie bierzemy na siebie odpowiedzialności.

Zbliżają się igrzyska olimpijskie, które są dla Chin dobrą okazją na udowodnienie prawdziwego zapału do reform. Jednocześnie my także nie możemy stosować podwójnych standardów. Cieszy fakt, że pomimo ostrej krytyki kanclerz federalny Angela Merkel gościła Dalajlamę. Logiczne byłoby, gdyby przywódcy Belgii, Francji i innych krajów zrobili to samo. Głos UE w kwestii praw człowieka jest na świecie uznawany i najwyższy czas na to, byśmy w każdym kontekście działali konsekwentnie, również w kontekście naszego dialogu z Chinami.

 
  
MPphoto
 
 

  Alexandra Dobolyi (PSE). - Pani przewodnicząca! Uczestniczymy dziś w debacie dotyczącej szczytu UE-Chiny, który odbył się przed 10 dniami, oraz dotyczącej 24. rundy dialogu na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami, który miał miejsce przed dwoma miesiącami.

Szczególnie dziś chciałabym rozpocząć od dialogu. Poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności jest główną zasadą UE i jej polityki, a my wszyscy zasadę tę popieramy i bardzo nam na niej zależy. Jestem jednak jedną z tych osób, które uważają, że UE powinna, w promowaniu poszanowania praw człowieka, kierować się raczej podejściem zorientowanym na wyniku, a nie opierającym się wyłącznie na zasadach, a my, co najważniejsze, musimy zaakceptować fakt, że poprawa będzie następować krok po kroku. Nie oznacza to, że UE powinna powstrzymywać się od wyrażenia krytyki i wykorzystania swoich kompetencji, aby domagać się demokratycznych reform.

Należę również do grupy tych osób, którym zależy na bezpieczeństwie produktów na wysokim poziomie, mającym wpływ na 550 milionów obywateli Europy, które przywiązują wagę do nierównowagi handlowej, rzeczywistego dostępu do rynku, praw do własności intelektualnej i polityki dotyczącej konkurencji międzynarodowej, co ma wpływ na tysiące europejskich firm i miliony europejskich pracowników, oraz dla których ważna jest współpraca na rzecz ochrony środowiska, międzynarodowej polityki ochrony środowiska czy zmian klimatu, co ma wpływ na wszystkich ludzi na Ziemi.

Ponieważ zależy nam na wszystkich wyżej wymienionych kwestiach, zdecydowanie popieramy Komisję i Radę oraz prezydencję w nieustannym podnoszeniu, negocjowaniu i podkreślaniu każdej z tych kwestii w ramach normalnego dialogu ze stroną chińską. Samo przeczytanie 18-stronicowego wspólnego oświadczenia z ostatniego szczytu UE-Chiny wystarczy, by zrozumieć, że złożoność, wrażliwość i waga współpracy pomiędzy UE i Chinami...

(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)

 
  
MPphoto
 
 

  Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Pani przewodnicząca! Debata po raz kolejny pokazuje, że zmiany społeczne potrzebują czasu. Myślę, że musimy zawsze pamiętać, od czego Chiny wyszły. Jak powiedziałam na początku, uważam, że musimy także uznać pewien postęp. Jednak jednocześnie prawdą jest, że Chiny nie są jeszcze na etapie, na jakim chcielibyśmy, aby były.

Dlatego też myślę, że dialog na temat praw człowieka, połączony z seminarium organizacji pozarządowych, pozostaje fundamentem, na bazie którego możemy rozważyć wraz z Chinami nasze obawy dotyczące praw człowieka.

Uważam jednak, że musimy być stanowczy, ale także być realistami. Musimy być stanowczy, aby przekonać Chiny, że w ich najlepszym interesie leży udowodnienie pełnego poszanowania praw człowieka we wszystkich możliwych aspektach. Musimy być realistami, ponieważ trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jedynie poprzez zaangażowanie i długofalowy wysiłek możemy naprawdę mieć nadzieję na osiągnięcie w Chinach reform z prawdziwego zdarzenia. W tym kontekście chciałabym także powiedzieć, że we wspólnym interesie Chin i Unii Europejskiej leży, aby nadal organizować seminaria organizacji pozarządowych. Również szczyt właśnie to potwierdził.

Dlatego myślę, że są spore szanse na to, iż, wraz ze zbliżającym się kolejnym dialogiem na temat praw człowieka pod prezydencją słoweńską, będziemy mogli wznowić organizację tego seminarium społeczeństwa obywatelskiego.

Co do kilku innych pytań, chciałabym powiedzieć, że kwestia praw człowieka została poruszona również we wspólnym oświadczeniu, którego początek pozwolę sobie odczytać. „Obie strony podkreśliły swoje zobowiązanie do promowania i ochrony praw człowieka oraz potwierdziły wielką wagę dialogu na temat praw człowieka pomiędzy UE i Chinami, w tym również połączonego z nim prawniczego seminarium.” Widzą państwo: jest. Obie strony podkreślają, jak ważne są konkretne działania na polu praw człowieka, potwierdzają swoje zobowiązanie do dalszego pogłębiania dialogu itd.

Chciałabym również powiedzieć, że jest kilka konkretnych punktów, na które zwrócono uwagę w tej dyskusji, a co do których chcielibyśmy być świadkami postępu, np. kwestia Falun Gong. Ze względu na ich przekonania, sytuacja wyznawców Falun Gong, którzy są ofiarami represji, jest przedmiotem naszej troski. Poruszaliśmy tę kwestię wielokrotnie, szczególnie na sesjach dialogu na temat praw człowieka. Prosiliśmy i nadal będziemy prosić chińskie władze, aby położyły kres surowemu traktowaniu wyznawców Falun Gong.

Jeżeli chodzi o karę śmierci, powiedziałam wcześniej, że ta kwestia jest dla nas bardzo ważna i w programie tym namawiamy Chiny - i nadal będziemy podążać tym tropem - do ograniczenia zakresu przestępstw, za które grozi kara śmierci, a w perspektywie do zniesienia kary śmierci.

Pierwszym krokiem byłoby wprowadzenie moratorium na wykonywanie kary śmierci. Następnie, jak powiedziałam we wstępnych uwagach, Sąd Najwyższy dokonałby rewizji wyroków skazujących na karę śmierci, a byłby to pierwszy krok, który byłby stale monitorowany.

Myślę, ze debata bardzo wyraźnie pokazała, że obraz jest zróżnicowany: dokonał się postęp, ale ciągle pozostaje wiele do zrobienia. Mogę tylko powiedzieć, że będziemy nadal prowadzić rozmowy z Chinami, aby zachęcić je do czynienia postępów. Uważam, że igrzyska olimpijskie będą dobrą okazją dla Chin, by pokazać, że poczynili dalsze postępy.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodnicząca. − Otrzymałam sześć wniosków o rezolucję zgodnie z art. 103 ust. 2 Regulaminu.

Debata została zamknięta.

Głosowanie odbędzie się w czwartek, 13 grudnia 2007 r.

 
Ostatnia aktualizacja: 30 października 2008Informacja prawna