Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Debaty
Środa, 30 stycznia 2008 r. - Bruksela Wydanie Dz.U.

18. Amerykański system obrony przeciwrakietowej (debata)
PV
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Następny punkt dotyczy deklaracji Rady i Komisji w sprawie amerykańskiego systemy obrony przeciwrakietowej.

 
  
MPphoto
 
 

  Janez Lenarčič, urzędujący przewodniczący. − (SL) Rada nie poddała pod dyskusję kwestii związanych z instalacją amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej na terytorium Unii Europejskiej. Przykro mi, ale w związku z tym nie mogę przedstawić opinii Rady w tej sprawie. Chciałbym jednak przypomnieć, że decyzja dotycząca ulokowania jakichkolwiek sił zbrojnych lub instalacji sprzętu wojskowego leży w gestii poszczególnych państw członkowskich. Dlatego też państwa członkowskie samodzielnie podejmują decyzje dotyczące tego rodzaju kwestii.

Proszę pozwolić mi wyjaśnić jedno: jak do tej pory pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi nie odbyły się żadne negocjacje dotyczące instalacji przedmiotowego systemu przeciwrakietowego. Ponadto żadna ze stron nie planowała ewentualnej współpracy w tym zakresie. Dlatego też Rada Unii Europejskiej nie planowała przeprowadzenia dyskusji na ten temat - ani ze Stanami Zjednoczonymi, ani z NATO. Jak wiadomo, obrona przeciwrakietowa jest przedmiotem współpracy w ramach NATO, a także w ramach współpracy NATO i Rady Federacji Rosyjskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Panie przewodniczący! Będę dzisiaj mówić krótko, ponieważ Komisja ma w tej sprawie bardzo ograniczone kompetencje.

Jednak niech mi będzie wolno powiedzieć, że stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Rosją i państwami UE w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony mają szersze konsekwencje dla tych istotnych partnerstw. To jest oczywiste. A zatem, mimo iż, jak powiedziałam, naprawdę nie mamy odpowiednich kompetencji lub obowiązków, mamy nadzieję, że będzie możliwe znalezienie wyważonego rozwiązania, które w konsekwencji będzie satysfakcjonujące dla nas wszystkich.

Od samego początku z zadowoleniem przyjmowaliśmy rozmowy na wysokim szczeblu rozpoczęte w październiku w Moskwie, po których miały miejsce spotkania specjalistów. Również w ostatnim bezpośrednim dialogu pomiędzy Moskwą a Warszawą dostrzegamy możliwość wyjaśnienia odpowiednich stanowisk dotyczących suwerenności narodowej.

Podsumowując, niezależnie od tego, na jakim forum kwestie te są rozstrzygane, w NATO czy też w OBWE, myślę, że istotne jest, by w podejmowaniu decyzji dotyczących przyszłości architektury bezpieczeństwa europejskiego brała również udział Unia Europejska.

 
  
MPphoto
 
 

  Karl von Wogau, w imieniu grupy PPE-DE. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Kiedy w Europie rozmawiamy na temat obrony przeciwrakietowej, to dyskusja ta zwykle obraca się wokół planowanych amerykańskich instalacji w Polsce i w Czechach. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że jest to jedynie rozszerzenie istniejącego systemu, stworzonego w celu obrony Stanów Zjednoczonych. Jednakże w Parlamencie Europejskim musimy przede wszystkim skoncentrować się na konsekwencjach, jakie ten system będzie miał w odniesieniu do bezpieczeństwa kontynentu europejskiego. Jak wiemy, Stany Zjednoczone do tej pory wydały ponad 100 miliardów dolarów na budowę tego systemu obrony przeciwrakietowej i każdego roku inwestują dodatkowe 10 miliardów w celu jego ciągłego rozbudowywania. Obecnie Stany Zjednoczone znajdują się o wiele dalej od potencjalnych źródeł zagrożenia niż my w Europie. Przypomina to teraz sytuację, w której Luksemburg wydawałby pieniądze na budowę wałów ochronnych, a Holandia nie widziałaby potrzeby postępować w podobny sposób.

Musimy zadać sobie pytanie czy rzeczywiście istnieje określone zagrożenie i jeżeli tak jest, czy musimy na nie zareagować. Debata z panem Solaną, której przed chwilą wysłuchaliśmy, wskazuje na to, że sytuacja w Iranie wciąż jest powodem do obaw. Jesteśmy także świadomi zagrożenia, jakie może być rezultatem niestabilnej sytuacji w Pakistanie.

W podkomisji ds. bezpieczeństwa i obrony zaangażowaliśmy się w prowadzenie intensywnego dialogu z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych, w tym z generałem broni Henrym Oberingiem, dyrektorem Agencji Obrony Przeciwrakietowej. Z rozmów tych wynika jasno, że amerykański system będzie teoretycznie zdolny do ochrony części Europy, ale nie całego kontynentu. Nie będzie on w stanie w szczególności ochraniać Cypru, Malty, części Grecji, Rumunii, Bułgarii i południowej części Włoch. Jednakże z europejskiego punktu widzenia nie możemy tolerować podziału naszego kontynentu na obszary o różnym stopniu bezpieczeństwa. W związku z tym musimy razem określić nasze wspólne europejskie cele dotyczące bezpieczeństwa w tym zakresie.

Aktualna ocena przypomina nam, że obecnie nie istnieje żadne forum, na którym kwestia ta byłaby omawiana i na którym określane byłyby te wspólne europejskie cele dotyczące bezpieczeństwa. Wyraźnie jest to kolejny obszar, w którym wymagana jest ścisła współpraca z Rosją.

Spodziewamy się, że na kwietniowym szczycie NATO w Bukareszcie zostaną przedstawione wnioski w sprawie utworzenia wspólnego systemu oraz że w odpowiedni sposób zostaną w tych wnioskach uwzględnione określone europejskie cele dotyczące bezpieczeństwa.

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Marinus Wiersma, w imieniu grupy PSE. – (NL) Panie przewodniczący! Nie jest to pierwszy raz, kiedy omawiamy tę kwestię; nie jest to również pierwszy raz, kiedy otrzymujemy od Rady takie same odpowiedzi, w których stwierdza się, że Rada nie ma w tym kontekście kompetencji, jakimi dysponuje Komisja, chociaż pani komisarz ostatecznie stwierdziła - i muszę jej za to pogratulować - że w Unii Europejskiej te kwestie muszą zostać zorganizowane w inny sposób.

W przypadku zdarzeń, które mają wpływ na bezpieczeństwo wszystkich Europejczyków i które podlegają strategii bezpieczeństwa opisanej przez pana Solanę, musimy być w stanie wzajemnie omówić taką sytuację. Na szczęście Parlament ma taką możliwość. Jest to kwestia, która dotyczy zarówno obywateli jak i państw członkowskich Unii Europejskiej, dlatego też uważamy, że w zupełności słusznym byłoby, aby kwestia ta znalazła się w porządku dziennym.

Nie zamierzam wracać do wszystkich zastrzeżeń, jakie nasza grupa wyraziła w związku z opracowanym przez Amerykanów planem. To, co naszym zdaniem jest niesłuszne, to fakt, że dwustronne negocjacje są prowadzone z dwoma państwami członkowskimi NATO, które - przypadkowo lub nie - są także państwami członkowskimi Unii Europejskiej oraz że ma to wpływ na stosunki z Rosją, w tym na stosunki Unii Europejskiej z tym krajem. Niesłuszne jest także to, że przedmiotowy system jest opracowywany jednostronnie, aczkolwiek w ramach NATO, oraz że jasno nie wyjaśniono konkretnych przyczyn budowy systemu, nie udowodniono czy będzie on działał i czy nie okaże się zbyt kosztowny.

Obecnie w Polsce toczy się interesująca debata na ten temat, a nowy polski rząd stwierdził, że może być gotowy na współpracę w ramach tego systemu, ale że jest tak, ponieważ tego chcą Amerykanie oraz że jest to raczej kwestia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych niż Polski. W rzeczywistości przedmiotowy system stanowi raczej zagrożenia a nie poprawę bezpieczeństwa Polski. Dlatego też Polacy domagają się na przykład większego wsparcia przy rozwijaniu systemów obrony przeciwlotniczej dla polskiej armii, tworząc tym samym pewnego rodzaju wyścig zbrojeń.

Interesujące jest więc to, że w Polsce ponownie rozpoczęto debatę na temat tego, czy przedmiotowy system będzie przydatny i czy jest koniczny, a także to, że nowy polski premier lub przynajmniej minister spraw zagranicznych miał odwagę, aby omówić tę sprawę z Rosją. W zupełności wspieramy takie zachowanie.

Inna sytuacja ma miejsce w Czechach, gdzie odnieśliśmy wrażenie, że system i wkład Czech w jego rozbudowę są forsowane wbrew woli narodu, ponieważ moim zdaniem 70% Czechów jest przeciwnych rozbudowie systemu. Obawiam się w związku z tym, że przygotowywane są działania, mająca na celu przeforsowanie decyzji w tym roku i zawarcie umów z Polską i Czechami jeszcze zanim w Stanach Zjednoczonych władzę obejmie - miejmy nadzieję - nowa administracja. Wiemy, że demokraci są dość sceptyczni w odniesieniu do rozbudowywania systemu obrony przeciwrakietowej.

W każdym razie mamy nadzieję, że w Radzie odbędzie się dyskusja i apelujemy, aby bardzo poważnie odnieść się do tej kwestii. Jeżeli ten plan zostanie zrealizowany, to z pewnością będzie to miało wpływ na nasze i tak dość trudne stosunki z Rosją. Opinia publiczna niepokoi się. Mamy do czynienia z nowym wyścigiem zbrojeń i istnieje kilka innych kwestii, o których naszym zdaniem Parlament Europejski musi mówić otwarcie. Postępowaliśmy tak w przeszłości i powinniśmy wciąż tak postępować.

Uważam, że naszą główną rolą jest określenie tego, czy jest to konieczne, czy jest to początek nowego wyścigu zbrojeń, czy rzeczywiście poprawi to bezpieczeństwo i czy rzeczywiście umożliwi nam to zwalczyć "państwa bandyckie". Wciąż nie jestem przekonany, czy Irańczycy będą w stanie odpalać pociski rakietowe tak szybko, jak twierdzą Amerykanie. Jest to inna kwestia, na temat której dysponujemy sprzecznymi informacjami. Mam więc nadzieję, że tu w Parlamencie będziemy w stanie rozwinąć dyskusję na ten temat, a także monitorować sytuację w Czechach i Polsce. Moja grupa wciąż jest przeciwna budowie tego systemu.

 
  
MPphoto
 
 

  Anneli Jäätteenmäki, w imieniu grupy ALDE. – (FI) Panie przewodniczący! Największym zagrożeniem dla ludzkości jest nie rozpowszechnianie broni jądrowej do innych krajów. Prawdziwym problemem jest samo istnienie broni jądrowej. Jedyną etyczną i trwałą opcją w naszym podejściu do systemów obrony przeciwrakietowej i innych systemów broni jądrowej jest zaniechanie ich stosowania. UE także powinna zawrzeć nowe umowy w sprawie kontroli zbrojeń oraz powinna w sposób proaktywny próbować zainicjować proces rozbrojeniowy.

Amerykański system obrony przeciwrakietowej zwiększyłby ryzyko wojny jądrowej. Tarcza jądrowa planowana dla Polski i Czech jest oparta na założeniu, że wojnę jądrową można wygrać. Rodzaj obrony przeciwrakietowej wykorzystywany przez Stany Zjednoczone radykalnie różni się od wcześniejszej polityki odstraszania prowadzonej przez ten kraj, ponieważ jej założeniem było uniemożliwienie jednemu krajowi dokonania zemsty na innym kraju. Dawny efekt odstraszania jaki miała broń jądrowa w związku z tym przestał się liczyć. Dlatego równowaga utrzymywana przy pomocy strachu zniknęła. Z tego powodu amerykański system obrony przeciwrakietowej w Polsce i w Czechach jest zasadniczą niepokojącą kwestią dla całej Europy i wszystkich państw członkowskich. W tych okolicznościach istotne jest, aby UE przeprowadziła debatę na ten temat i poznała obawy swoich obywateli. Powinniśmy także naprawdę rozważyć kwestię tego, czy system ten zwiększy bezpieczeństwo w Europie i ulepszy europejski system obrony, czy w rzeczywistości będzie miał on odwrotny skutek i zmniejszy poziom bezpieczeństwa w Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Ģirts Valdis Kristovskis, w imieniu grupy UEN. – (LV) Panie i panowie! Chwilami prezydent Putin przypomina nam o możliwości wycelowania rosyjskich rakiet w stronę Europy. Wskazuje to na istnienie określonej strategicznej równowagi między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Jednakże tego rodzaju równowagi nie ma między Europą a Rosją. Nie można jej również osiągnąć przy pomocy francuskiego czy brytyjskiego "parasola jądrowego". W związku z tym uważam, że należy zadać pytanie w jaki sposób można zorganizować wspólną europejską, a nie amerykańską, obronę przeciwrakietową. Czy omawiamy te kwestie jedynie z uwagi na fakt, że Stany Zjednoczone dbają o własny system obronny? Pani Ferrero-Waldner, członkowie Komisji i Unii Europejskiej nawet nie zajmują się tego rodzaju formą obrony. Czy nie uważacie państwo, że jest to jedynie naturalne dla Stanów Zjednoczonych, NATO oraz niektórych państw członkowskich, aby podejmować decyzje w tej sprawie wspólnie? Uważam, że Unia Europejska musi sformułować jednoznaczne stanowisko, które następnie powinno zostać przyjęte wspólnie z NATO i Stanami Zjednoczonymi. W przeciwnym przypadku nie powinniśmy tutaj marnować naszego czasu, ponieważ o wszystkim zadecyduje NATO.

 
  
MPphoto
 
 

  Daniel Cohn-Bendit, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FR) Panie przewodniczący, panie ministrze, panie komisarzu! Przyznaję, że bez wątpienia jest to nowa europejska polityka. Przypomina mi to mojego syna, gdy ten miał cztery lata. Kiedy się go pytało: "Gdzie jesteś?", zasłaniał oczy dłońmi i odpowiadał: "Nie ma mnie". Właśnie to mówi nam Komisja: "Nie ma nas. To nie ma nic wspólnego ani z nami, ani z Europą".

(DE) Proszę mi wybaczyć, ale to kompletne bzdury. Musimy teraz podjąć decyzję w kwestii tego, czy pragniemy wspólnej europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Mamy nawet nowy Traktat, który daje nam własnego ministra spraw zagranicznych, odpowiedzialnego za wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, a ponieważ mamy wspólnego ministra spraw zagranicznych z pewnością musimy omawiać te sprawy na szczeblu europejskim, a nie jako poszczególne rządy dyskutujące na temat bezpieczeństwa ich krajów z innymi poszczególnymi rządami, ani jak pan von Wogau, który twierdzi, że Europa jest zagrożona przez Iran lub przez Bóg jeden wie jakie inne kraje. Nie podzielam tego poglądu i musimy te kwestie omawiać co najmniej na szczeblu europejskim. Nie możemy po prostu powiedzieć, że amerykanie wpadli na szalony plan, że George Bush za sześć miesięcy nie będzie już prezydentem, więc mogą realizować ten swój zwariowany plan, ale Europejczycy nie mają z tym nic wspólnego.

Jesteśmy bardzo sceptycznie nastawieni do tej całej strategii obrony przeciwrakietowej, ale mocno wierzymy, że jest to kwestia, o której Europejczycy są zobowiązani dyskutować. Nie jest to kwestia podjęcia decyzji przez posłów polskich, czeskich czy posłów jakiejkolwiek konkretnej narodowości - jutro rumuńskich i bułgarskich, później sycylijskich lub innych. Nie. Mamy wspólny interes w podejmowaniu decyzji dotyczących naszego bezpieczeństwa. Jest to przede wszystkim określone w Traktacie, który wy już ratyfikowaliście a my zamierzamy ratyfikować, w postanowieniach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. W związku z tym to zagadnienie musi być kwestią, dotyczącą Unii Europejskiej. Decyzja nie może zostać podjęta dwustronnie przez Polskę i Stany Zjednoczone czy przez Czechy i Stany Zjednoczone. To jest decyzja Europy. Jest to problem europejski i musimy znaleźć europejskie rozwiązanie.

 
  
MPphoto
 
 

  Vladimír Remek, w imieniu grupy GUE/NGL. – (CS) Panie i panowie! Cieszę się, że kwestia umieszczenia elementów amerykańskiego systemu przeciwrakietowego w Czechach i w Polsce, czyli na terytorium Unii Europejskiej, jest rozpatrywana przez Parlament Europejski, który jest najbardziej demokratyczną instytucją, gdyż jest on wybierany bezpośrednio przez obywateli Unii, których ta kwestia bezpośrednio dotyczy.

W tym kontekście chciałbym podkreślić, że mam za sobą poparcie moich kolegów z grupy GUE/NGL oraz że wykorzystuję moje własne doświadczenie eksperta wojskowego, ale co najważniejsze popiera mnie większość obywateli mojego kraju, w którym 70% ludności jest przeciwna instalacji amerykańskiego systemu radarowego.

Amerykański system obrony przeciwrakietowej jest nam przedstawiany jako tarcza obronna, dlaczego więc na przykład Czechom nie zezwolono sprzedać pasywnego systemu radarowego bez aktywnych elementów wojskowych Chinom? Wskazanym powodem było to, że Chiny zyskałyby w ten sposób nieodpowiednią przewagę w swoich relacjach z innymi krajami. Czyż nie jest to manipulowaniem słowami? Czy nie prawdziwym zamierzeniem ulokowania radaru w Czechach także jest osiągnięcie przewagi? Nawet laik jest w stanie zrozumieć to, co wiedzieli już wojownicy na długo przed czasami Hannibala: tarcza w ręku wojownika jest sposobem na lepsze i bardziej skuteczne wykorzystanie jego miecza.

Mówi się o zwiększonym bezpieczeństwie, ale czy w rzeczywistości nie chodzi o zwiększenie zagrożenia dla bezpieczeństwa? Jest to całkowicie logiczne, że od razu staniemy się celem numer jeden dla potencjalnych przeciwników. Mówi nam się, że powinniśmy wyświadczyć Stanom Zjednoczonym przysługę, aby udowodnić, że jesteśmy dobrymi sojusznikami. Kanada również nie wyświadczyła Stanom przysługi - czy to czyni z niej złego sojusznika? Czy nie jest to kwestia tego, że Kanada prawdopodobnie wyciągnęła wnioski z opartego na celu usprawiedliwienia dla akcji zbrojnej w Iraku?

Jesteśmy zaskoczeniu reakcją ze strony Rosji. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, że Stany Zjednoczone jednostronnie wycofają się z traktatu ABM i będą działać na własną rękę, reakcja Rosji nie jest pozbawiona logiki. Czy dawniej Stany Zjednoczone były zadowolone z bliskości sowieckich rakiet na Kubie?

Nie ma wątpliwości, że Stany Zjednoczone to supermocarstwo oraz że poglądów, propozycji i żądań tego kraju nie można tak po prostu ignorować. Jednakże, jeżeli rzeczywiście jesteśmy zainteresowani większym bezpieczeństwem, szczególnie w Europie, to droga do jego osiągnięcia jest bardziej skomplikowana i wiedzie poprzez negocjacje i porozumienia, a nie przez kroki podejmowane jednostronnie. Jest to odpowiedzialność nie tylko największych graczy, czyli Stanów Zjednoczonych i Rosji, ale i Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Jana Hybášková (PPE-DE). – (CS) Na progu XXI wieku panuje ogromne rozprzestrzenienie rakiet średniego i średnio-dalekiego zasięgu. Niestety przy braku międzynarodowego systemu bezpieczeństwa jedynym sposobem na jego powstrzymanie jest skuteczna obrona.

Skuteczna obrona jest nadrzędnym prawem państw członkowskich UE. Negocjacje w ramach SOFA, które są obecnie prowadzone w Pradze, stanowią należne prawo Czech. Z powodu tego, że radar umieszczony na terytorium Czech zagwarantuje bezpieczeństwo wielu europejskim krajom oraz że będzie to pierwsza okazja dla Czech, kraju okupowanego przez wiele lat, aby czynnie przyczynić się do zwiększenia europejskiego bezpieczeństwa, czeski rząd musi być niezwykle odpowiedzialny podczas podejmowania swoich działań.

System obrony przeciwrakietowej musi być wiarygodny i służyć celom obronnym, a także musi szanować niepodzielność bezpieczeństwa. W zawiązku z tym z zadowoleniem przyjmujemy informację dotyczącą szczytu w Bukareszcie, na którym powinna zostać podjęta decyzja dotycząca budowy uzupełniającego systemu wielowarstwowej obrony przeciwrakietowej teatru działań (LTBMD). Przeniesienie negocjacji pod egidę NATO zagwarantuje realizację zasady niepodzielności. Jasne określenie tego, że jest to system wyłącznie obronny, stanowi przedmiot negocjacji amerykańsko-polsko-czesko-rosyjskich.

Moja końcowa uwaga dotyczy skuteczności. Biorąc pod uwagę to, co wiemy na temat listopadowych irańskich testów, musimy zdać sobie sprawę z twego, że odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich. Nie wolno nam zniszczyć skuteczności naszego wspólnego systemu obronnego poprzez sprzeczki na temat tego, czy w ogóle powinniśmy się bronić.

 
  
MPphoto
 
 

  Libor Rouček (PSE). – (CS) Proszę pozwolić mi wykorzystać tę jednominutowe wystąpienie na wezwanie Rady Unii Europejskiej i wysokiego przedstawiciela ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa na omówienie amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej na szczeblu europejskim.

Instalacja amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Europie jest sprawą o charakterze ogólnoeuropejskim. Nie jest to jedynie sprawa Czechów, Polaków czy Amerykanów. Wewnętrzne relacje Unii Europejskiej, relacje UE-NATO, relacje UE-Stany Zjednoczone oraz UE-Rosja są zagrożone. W związku z tym prosiłbym o włączenie tej kwestii do porządku dziennego Rady.

Jeżeli chodzi o Czechy, to chciałbym wspomnieć o jednym fakcie: 70% obywateli Czech jest przeciwnych temu systemowi. Trzy czwarte obywateli Czech pragnie przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Rząd czeski nie przekazuje informacji opinii publicznej; rząd czeski nie informuje posłów do czeskiego parlamentu; rząd czeski podejmuje wszystkie działania za plecami narodu czeskiego. Warto o tym wiedzieć i należy zwrócić na to uwagę w Radzie Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Janusz Onyszkiewicz (ALDE). – Panie Przewodniczący! Po pierwsze chciałbym przypomnieć wszystkim, że sprawa tarczy antyrakietowej to nie jest sprawa tylko Polski i Czech, to jest także sprawa Wielkiej Brytanii i Danii, dlatego że instalacje, które są w tych krajach, mają wejść w skład tego systemu. W związku z tym nie mówmy tylko wyłącznie o Polsce i o Czechach.

Druga uwaga jest taka: tarcza antyrakietowa, instalacje tej tarczy rakietowej to nie jest magnes, który będzie przyciągał terrorystów. Przecież terroryści uderzają w cele miękkie, a nie w te bazy, w których będzie dosyć dobra ochrona.

I wreszcie trzecia sprawa. Unia Europejska nie jest sojuszem militarnym. Może szkoda, że nie jest, ale tak to jest i nowy traktat, traktat lizboński, niczego tutaj nie zmienia. W związku z tym sprawa obrony to jest sprawa, która jest po prostu albo w odpowiedzialności NATO, albo tych krajów, które się nie zdecydowały na sojusz i chcą bronić się oddzielnie. Konieczna jest oczywiście dyskusja w ramach NATO nad tym, jak ulokować ten system w ramach innych systemów, które NATO chce rozwijać, to jest koniecznie potrzebne. I pamiętajmy, że 21 krajów Unii Europejskiej to są kraje natowskie.

 
  
MPphoto
 
 

  Milan Horáček (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący! Jedna z najlepszych antywojennych powieści autorstwa Jaroslava Haška opowiada o dobrym wojaku Szwejku. Jednakże stanowisko, jakie zajęła Komisja i Rada, przyćmiewa Szwejka, przewyższa także Franza Kafkę, a nawet przewyższa zachowanie strusia. Nie możemy uprawiać polityki chowania głowy w piasek. Musimy omówić tę kwestię między sobą, na forum Parlamentu Europejskiego, ale oczywiście musimy ją również omówić z członkami NATO. Musimy ją omówić z Czechami, Polską i Rosją. Jest to istotny proces, który musi zostać przeprowadzony na skalę ogólnoeuropejską.

 
  
MPphoto
 
 

  Tobias Pflüger (GUE/NGL). – (DE) Panie przewodniczący! Technicznym zadaniem planowanego systemu obrony przeciwrakietowej jest wyeliminowanie potencjalnej zdolności wroga do tzw. drugiego uderzenia - co do tego nie ma wątpliwości. Innymi słowy, jest to także system przeznaczony do ataku. Należy uwzględnić tę kwestię w dyskusji. Bez względu na to, czy taki system rakietowy zostanie stworzony przez Stany Zjednoczone, NATO wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi czy w ramach jakiejkolwiek innej współpracy, to wciąż pozostaje on programem zbrojeniowym. Dla mnie istotnym punktem jest to, że Unia Europejska nie jest w stanie osiągnąć wspólnego stanowiska w tej sprawie. W przypadku tej sprawy wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Unii Europejskiej jest wystawiona na pośmiewisko. Pan poseł Cohn-Bendit może cytować traktat reformujący do bez końca, ale tak długo, jak obecna sytuacja będzie się ciągnąć i nie zostanie określone żadne wspólne stanowisko, Unia będzie po prostu robić z siebie pośmiewisko.

Musimy jasno stwierdzić, że nie chcemy tego systemu przeciwrakietowego. Faktem jest, że znaczna większość Parlamentu Europejskiego mówi "nie" temu systemowi. W krajach europejskich, w tym w Czechach, opinia publiczna jest zdecydowanie przeciwna temu systemowi przeciwrakietowemu, a rząd polski bez wątpienia zmienił swoje wcześniejsze stanowisko. Dlatego właśnie pragnąłbym, abyśmy przyjęli rezolucję, w której ta Izba stanowczo odrzucałaby przedmiotowy system rakietowy.

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Zahradil (PPE-DE). – (CS) Chciałbym podziękować Radzie, reprezentowanej przez prezydencję słoweńską, a także Komisji, reprezentowanej przez panią komisarz Ferrero-Waldner, za na prawdę ścisłe stosowanie się do tonu europejskich traktatów. Zgodnie z traktatami, przedmiotowe zagadnienia leżą wyłącznie w gestii państw członkowskich. Powinienem wspomnieć, że nawet nowy traktat lizboński wyraźnie określa, że kwestie dotyczące bezpieczeństwa narodowego leżą wyłącznie w gestii poszczególnych państw członkowskich UE.

Jestem przekonany, że europejskie bezpieczeństwo jest nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem całego regionu euroatlantyckiego, a w sytuacji, w której Unia Europejska nie jest w stanie ochronić swoich członków przed nowymi zagrożeniami - zarówno finansowymi jak i technicznymi - to powiązanie staje się sprawą najwyższej wagi.

W odniesieniu do opinii publicznej, o której kilkukrotnie tu wspominano, mogę jedynie dodać, że ci, którzy odwołują się do badań opinii publicznej i wzywają do przeprowadzenia referendum, to często osoby, które sprzeciwiały się przeprowadzeniu referendum na temat innej bardzo istotnej kwestii, a mianowicie nowego europejskiego traktatu.

 
  
MPphoto
 
 

  Oldřich Vlasák (PPE-DE). – (CS) Panie i panowie! Pozwólcie, że podsumuję wszystkie argumenty.

Zasadniczo sprawa ta nie dotyczy jedynie zwiększenia bezpieczeństwa Czech i Polski, a zwiększenia bezpieczeństwa całej Europy. Negocjacje dotyczące ulokowania tego rodzaju systemu leżą w gestii państw jako takich. Podobne systemy istnieją w innych krajach, w państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Wszyscy dzisiejsi mówcy jasno podkreślili, że istnieje prawdziwe zagrożenie. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli chodzi o sprawę związaną z bezpieczeństwem, decyzje należy podejmować bardzo szybko. Takie decyzje mogą także stanowić czynnik zapobiegawczy. Jedynie jeżeli jesteśmy gotowi i silni, możemy zmusić agresora do negocjacji oraz do przestrzegania wymogów dotyczących bezpieczeństwa.

Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że całkowicie odrzucam pogląd, że rząd czeski nie informował swoich obywateli na temat przedmiotowego sytemu. Kampania informacyjna była prowadzona przez kilka miesięcy.

 
  
MPphoto
 
 

  Miloslav Ransdorf (GUE/NGL). – (CS) Chciałbym przedstawić cztery uwagi dotyczące tego tematu.

Pierwsza odnosi się do aktu założycielskiego pomiędzy NATO i Federacją Rosyjską, zawartego w maju 1997 r. W ramach tego dokumentu obydwie strony wspólnie zobowiązały się do wyeliminowania stosowania siły, a nawet groźby zastosowania siły, na kontynencie europejskim. Jeżeli ten dokument jest wiążący, to w rzeczywistości wyklucza on możliwość zaistnienia sytuacji powstającej na naszym kontynencie, na temat której tutaj dyskutowaliśmy.

Druga sprawa dotyczy procesu helsińskiego. Sygnatariusze porozumień i deklaracji zobowiązali się w Helsinkach do ograniczenia obecności systemów wojskowych w Europie. Takie działanie odwróciłoby tę tendencję. Moim zdaniem ograniczanie liczby systemów wojskowych na kontynencie europejskim powinno być kontynuowane.

Trzecia kwestia dotyczy liczby baz. Bazy amerykańskie istnieją w 18 europejskich krajach. Jeżeli uwzględnimy te nowe, to ich liczba zwiększy się do 20. W ten sposób potwierdzilibyśmy słowa Zbigniewa Brzezińskiego w kwestii tego, że Unia Europejska znajduje się de facto pod amerykańskim protektoratem.

Czwarta kwestia dotyczy celu całego systemu. Uważam, że jest on wystarczająco oczywisty: uzyskanie dostępu wywiadowczego i kontroli wywiadowczej nad całym europejskim kontynentem.

 
  
MPphoto
 
 

  Urszula Gacek (PPE-DE). – Panie Przewodniczący! Rząd premiera Tuska jest wrażliwy na argumenty swoich europejskich sąsiadów. Ewentualne uczestnictwo Polski w tym amerykańskim projekcie nie może stać się przedmiotem nieporozumień w samej Unii. Nowy rząd w Polsce ceni sobie dobre stosunki ze Stanami, ale pamięta, że Polska jest przede wszystkim częścią europejskiej rodziny.

Polska wsłuchuje się również w zastrzeżenia Rosji, reaguje spokojnie pomimo ostrej retoryki niektórych przedstawicieli rosyjskich sił zbrojnych. W chwili obecnej, kiedy Unia Europejska nie ma wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ostateczna decyzja Polski o umieszczeniu elementów tarczy na jej terytorium będzie jej suwerenną decyzją. Polska szanuje zdania odmienne, nie obraża się na głosy krytyki.

Szanowni Państwo! Uszanujcie nasze stanowisko, które musi postawić bezpieczeństwo polskich obywateli na pierwszym miejscu.

(oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Janez Lenarčič, urzędujący przewodniczący. − (SL) Chciałbym podziękować panu posłowi Cohenowi-Benditowi za przypomnienie nam faktu, że wczoraj Słowenia była drugim państwem członkowskim, które ratyfikowało nowy traktat lizboński. Jednakże Traktat nie wszedł jeszcze w życie. Jak wiemy, muszą go jeszcze ratyfikować 24 kraje, a prezydencja słoweńska ma nadzieję, że państwa członkowskie ratyfikują traktat lizboński na czas oraz że wejdzie on w życie przed planowanym ostatecznym terminem.

Chciałbym podkreślić fakt, że nie wprowadzi on znaczących zmian ani nic nowego w kwestii podstawowych założeń, na których opiera się europejska polityka bezpieczeństwa i obrony. Nie zmieni on w szczególności faktu, że polityka ta opiera się na krajowych kompetencjach, która państwa członkowskie zatrzymują w odniesieniu do bezpieczeństwa narodowego i obronności.

Unia Europejska dysponuje już europejską polityką bezpieczeństwa i obrony, która zapewnia ramy dla prowadzenia tego rodzaju dyskusji, także w Radzie. Ewentualnie tego rodzaju dyskusje będą prowadzone w ramach działalności Rady, ale nie będzie to w tak dużym stopniu zależnie od prezydencji, jak od woli i zainteresowania państw członkowskich. Pragnę państwa zapewnić, że Rada zostanie poinformowana o szczegółach dzisiejszej debaty i wyrażonych podczas niej opiniach.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Debata została zamknięta.

 
Ostatnia aktualizacja: 9 października 2008Informacja prawna