Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2008/2617(RSP)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

RC-B6-0356/2008

Debaty :

PV 10/07/2008 - 11.2
CRE 10/07/2008 - 11.2

Głosowanie :

PV 10/07/2008 - 13.2
CRE 10/07/2008 - 12.2

Teksty przyjęte :

P6_TA(2008)0367

Debaty
Czwartek, 10 lipca 2008 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

11.2. Sytuacja w Bangladeszu
PV
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Następnym punktem obrad jest debata w sprawie sześciu projektów rezolucji dotyczących sytuacji w Bangladeszu(1).

 
  
MPphoto
 
 

  Ewa Tomaszewska, autorka. − Panie Przewodniczący! W związku z zamieszkami w styczniu 2007 roku rząd tymczasowy w Bangladeszu wprowadził stan wyjątkowy, a 11 czerwca tego roku przyjął nowe rozporządzenie ograniczające prawa człowieka poprzez nieprecyzyjną definicję aktu terrorystycznego.

W czerwcu w Bangladeszu miała miejsce potężna fala aresztowań z wykorzystaniem nadzwyczajnych uprawnień pozwalających na aresztowania bez nakazu, gdy istnieje przypuszczenie o związku osoby zatrzymanej z działaniami przestępczymi. W rzeczywistości aresztowania dotyczyły przywódców, członków i sympatyków dwóch głównych ugrupowań opozycyjnych: Ligi Awami i Partii Narodowej Bangladeszu, które odmówiły współdziałania z rządem w organizacji wyborów powszechnych, dopóki ich przywódczynie nie zostaną uwolnione z więzień. Dziś nadzieję budzi fakt rozpoczęcia negocjacji z Ligą Awami. Jednak gwałtowny wzrost cen żywności zagraża stabilności kraju. Planowane dopiero na grudzień wybory w tych warunkach nie gwarantują wejścia Bangladeszu na drogę demokracji.

Wzywamy rząd Bangladeszu do zniesienia stanu wyjątkowego i respektowania praw człowieka, co ułatwi zachowanie standardów demokratycznych w trakcie wyborów. Wzywamy do wycofania sił zbrojnych z działań związanych z organizacją wyborów.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean Lambert, autors. − Priekšsēdētāja kungs, kā zinām, Parlaments jau labu laiku ir biji nobažījies par situāciju Bangladešā. Mēs atbalstījām aicinājumus nodrošināt brīvas un godīgas vēlēšanas, un atbalstījām arī pilsoniskās sabiedrības aicinājumus ieviest pārskatītus un atjaunotus vēlēšanu reģistrus, lai nodrošinātu, ka šajās velēšanās būtu ir iespējama maksimāla dalība.

Es domāju, ka ir svarīgi sacīt, ka mēs patiesi atzinīgi vērtējam progresu, kas panākts saistībā ar jauno vēlēšanu reģistru. Tas ir liels uzdevums, ko esam uzņēmušies un kas patiesi tiek pildīts laikus, kā arī kas nodrošina, ka minoritātes u.c. arī tiek iekļautas reģistrā; tas patiesi būs Bangladešas iestāžu vēsturisks sasniegums. Mēs zinām, ka vēlēšanu reģistrs ir jau atstājis labvēlīgu ietekmi noteikti attiecībā uz sievietēm no nabadzīgākām ģimenēm un izcelsmes, kuras tagad beidzot izjūt savu identitāti un var tagad aizņemties mazas naudas summas, lai sāktu savu uzņēmējdarbību utt.

Tātad bijusi zināma pozitīva attīstība. Mēs arī atzinīgi vērtējam neseno rīcību, ko īstenoja attiecībā uz kara noziedzniekiem, un rīcību, kuru valdība vai vismaz tās daļa ir īstenojusi pret korupciju.

Bet esam ļoti nobažījušies par joprojām pastāvošās pagaidu valdības nozīmi un darbībām, kā arī par izsludināto ārkārtas stāvokli. Daži pārstāvji sacīja, ka ārkārtas stāvoklis ir tehniska problēma, kas paredzēta, lai nodrošinātu, ka valdība var turpināt savu darbību vismaz pēc pagaidu pilnvaru perioda.

Taču, vai nu piekrītam vai nē, es domāju, ka notiekošais saistībā ar ārkārtas stāvokli patiesi sāk atspoguļot reālu pārbaužu un līdzsvara trūkumu Bangladešas sistēmā, jo īpaši ņemot vērā ziņojumus, par kuriem mūs nupat informēja, par masveida apcietināšanām, pienācīgu procesu trūkumu, aizdomām par spīdzināšanu, ziņojumus par slepkavībām bez notiesāšanas, spiedienu uz žurnālistiem un pieaugošo vardarbību pret sievietēm.

Tātad pagaidu valdībai patiesi ir nepieciešams iegrožot drošības spēkus, lai apturētu masveida apcietināšanas un sāktu tiesas procedūras vai atbrīvotu šos cilvēkus, kā arī nodrošinātu pienācīgas procedūras. Šī rezolūcija noteikti atspoguļo vēlmi, kas, manuprāt, valda Parlamentā – atcelt ārkārtas stāvokli un nodrošināt, ka pilsoniskā sabiedrība var piedalīties pilnīgās, godīgās un brīvās vēlēšanās ar ES atbalstu, izmantojot savas velēšanu novērotājas spējas.

 
  
MPphoto
 
 

  Marios Matsakis, autor. − Panie przewodniczący! Bangladesz jest jednym z najbiedniejszych krajów na tej planecie i należy do tych państw, których fizyczna integralność ma określoną datę ważności, gdyż jeśli nie powstrzyma się postępów globalnego ocieplenia, większość tego kraju zniknie pod powierzchnią wody przed 2050 r. Stan wyjątkowy wraz ze wszystkimi swoimi antydemokratycznymi przejawami – ogłoszony przez rząd tymczasowy utworzony w styczniu 2007 r. pośród przemocy w okresie poprzedzającym wybory – powinien był zostać już zniesiony. Wszystkie jednostki przetrzymywane na mocy przepisów nadzwyczajnych powinny stanąć przed sądem lub zostać uwolnione.

Ponadto nowe rozporządzenie antyterrorystyczne powinno być niezwłocznie dostosowane do międzynarodowo akceptowanych standardów, chroniąc osobiste prawa i wolności. Co więcej, siły zbrojne kraju muszą przerwać swoje zaangażowanie w polityczne procesy kraju, a zbliżające się wybory powinny odbyć się w atmosferze niezmilitaryzowanego spokoju politycznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Esko Seppänen, autor. (FI) Panie przewodniczący! W rezolucji, którą właśnie przyjęliśmy, Parlament Europejski zażądał praw człowieka dla ludzi w Indiach.

Sytuacja w Bangladeszu jest bardzo problematyczna. Od 18 miesięcy w całym kraju obowiązuje stan wyjątkowy i na horyzoncie nie widać wolnych wyborów, lecz oczywiście świat pełen jest niedemokratycznych państw i przypadków łamania zasad demokracji. Spośród wszystkich niedemokratycznych państw jedynie Zimbabwe zostało potępione przez UE i Stany Zjednoczone Ameryki. Niedemokratyczny charakter wyborów w tym kraju może być swobodnie krytykowany przez zachodnie media, ponieważ kraj ten nie posiada złóż ropy naftowej. Ropa naftowa jest buforem chroniącym przed potępieniem przypadków łamania zasad demokracji.

Bangladesz również nie posiada złóż ropy naftowej. Dlatego media mogły naświetlić sytuację w tym kraju z milczącym błogosławieństwem potęg rządzących zależnych od ropy naftowej. Bangladesz ponownie wprowadził karę śmierci i po ogłoszeniu stanu wyjątkowego z niejasnych przyczyn aresztowano 300 000 osób, a 12 000 spośród nich zginęło w ubiegłym miesiącu. Niektóre osoby aresztowane w ostatnich tygodniach i uznane przez rząd za przestępców działały w obronie demokracji, były aktywnymi lokalnymi członkami partii politycznych i wspierały demokrację.

Również terroryzm jest słowem, które ostatnimi czasy bardzo rozpowszechniło się w Bangladeszu i stanowi przykrywkę dla przypadków łamania praw człowieka. Bangladesz nie jest państwem opartym na zasadach państwa prawnego. Łamanie praw człowieka przybiera tam formę najróżniejszych przypadków pozbawiania wolności, braków w zakresie prawa oskarżonego do obrony oraz wad dotyczących zarówno publikowania wyroków, jak i przyczyn leżących u ich podstaw. Nie przestrzega się praw człowieka ustanowionych w konstytucji. Dlatego wzywamy Parlament Europejski, aby poparł wspólną rezolucję domagającą się niezwłocznego zniesienia stanu wyjątkowego i zorganizowania wolnych wyborów we właściwym czasie.

 
  
MPphoto
 
 

  Thomas Mann, w imieniu grupy PPE-DE. – (DE) Panie przewodniczący! Rząd tymczasowy Ahmeda musi skupić się na swych prawdziwych celach: na walce przeciwko korupcji, na bezpieczeństwie kraju i na stworzeniu wstępnych warunków dla zorganizowania wyborów – w sierpniu na szczeblu regionalnym, a w grudniu w całym kraju. Wybory muszą być jednak przeprowadzone uczciwie, z poszanowaniem międzynarodowych konwencji oraz przy stworzeniu możliwości uczestnictwa mniejszościom etnicznym i religijnym, zarówno w wymiarze biernym, jak i czynnym. Obserwatorzy wyborów, w tym obserwatorzy z Unii Europejskiej, powinni przeprowadzić w tym kraju konieczny monitoring.

Trzeba oczywiście zapobiegać atakom ze strony ekstremistów. Nowe rozporządzenie antyterrorystyczne z 2008 r., mające osiągnąć ten cel, musi jednak pozostawać w zgodzie z prawem międzynarodowym. Na razie jest inaczej Obecnie wykorzystuje się je przede wszystkim przeciwko ofiarom prześladowania politycznego. Nic dziwnego, że w Bangladeszu panuje strach, skoro działacze na rzecz praw człowieka i obywatele wyrażający krytykę są arbitralnie aresztowani.

Osoby aresztowane mają prawo do uczciwego procesu. Organizacja działająca na rzecz ochrony praw człowieka Odhikar oświadczyła, że informacje o masowych aresztowaniach i nadużyciach są poparte dowodami. Jako członek Delegacji Parlamentu Europejskiego do Południowoazjatyckiego Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej (SAARC) wielokrotnie składałem wizyty w Bangladeszu. Było tam również wielu obecnych tu dziś posłów. W tym umiarkowanie islamskim kraju wiele ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach cechuje przychylne nastawienie. Rozpaczliwie czekają oni na jakiś wkład z zewnątrz, mianowicie z Unii Europejskiej – ze strony Komisji i Rady.

Panie przewodniczący! Składam panu gratulacje w związku z podjętą przed chwilą decyzją dotyczącą kworów w Parlamencie Europejskim. Pani poseł Gill, chciałbym, aby wszystkie nasze pilne sprawy pozostały żywe i abyśmy nie musieli ciągle mówić, że zostaną one rozpatrzone przez właściwą komisję. Pan poseł Matsakis ma całkowitą rację. Kolejnym krokiem w tym kierunku byłoby stwierdzenie nagłego rozwiązania zespołów międzypartyjnych. Taka decyzja również miałaby fatalne skutki, ponieważ komisje parlamentarne nie mogą wykonać tej pracy.

Musimy jak najlepiej wykorzystać szansę zdobycia wystarczającej ilości czasu, byśmy nigdy więcej nie znaleźli się w takiej sytuacji jak obecnie, kiedy to biedny pan przewodniczący musi używać młotka – ponieważ mamy nadzieję że w przyszłości będziemy mieli dwukrotnie więcej czasu na wystąpienia, dzięki czemu Parlament Europejski zasłynie jako głos na rzecz praw człowieka i będzie mógł zyskać na sile – a to wymaga czasu.

 
  
MPphoto
 
 

  Neena Gill, w imieniu grupy PSE. – Panie przewodniczący! Przewodniczyłam Delegacji do spraw stosunków z krajami Azji Południowej i składałam wizyty w Bangladeszu, więc mogę powiedzieć, że jest to słaby kraj, który doświadczył stanowczo zbyt wielu problemów politycznych, środowiskowych, gospodarczych i społecznych. Podczas wizyt w tym kraju byłam jednak pod wrażeniem żywych i wolnych mediów oraz zdecydowanego dążenia tych ludzi do przezwyciężenia trudności.

Uważam, że stosunki z Bangladeszem powinny skupiać się na wspieraniu demokratycznych ruchów w kraju i na wprowadzeniu państwa prawnego, a także na świadczeniu pomocy w zakresie budowania demokratycznych instytucji. Choć UE pełni ważną rolę w zakresie pomagania Bangladeszowi w osiąganiu tych celów, rola ta powinna przekładać się na konstruktywne działanie na rzecz pomocy temu krajowi, a nie na próby zarządzania jego problemami w skali mikro.

Z prawdziwą radością przyjmuję ogłoszenie wyborów zaplanowanych na trzeci tydzień grudnia tego roku i wzywam rząd tymczasowy, aby zagwarantował, że będą one wolne i uczciwe, oraz by pozwolił Komisji Wyborczej kontynuować działanie zgodnie z planem.

Chciałabym odnieść się do zarzutów pana posła Manna skierowanych pod moim adresem, ponieważ uważam, że poruszanie kwestii z wcześniejszej debaty jest niewłaściwe. Uważam, że jeśli traktujemy sprawy pilne naprawdę poważnie, pan Mann powinien dopilnować, by wspomniane osoby były obecne. Wszyscy mamy obowiązek upewnić się, że nasi koledzy są obecni, gdyż grupy mniejszościowe wpływają na sposób postrzegania Parlamentu Europejskiego na całym świecie. Powinniśmy pamiętać o tym podczas debat: sprawy pilne są ważne, lecz trzeba ściągnąć tu wszystkich naszych ludzi.

 
  
MPphoto
 
 

  Janusz Onyszkiewicz, w imieniu grupy ALDE. – Panie Przewodniczący! Jeśli chodzi o liczbę ludności, Bangladesz jest siódmym krajem na świecie, z liczbą ludności przekraczającą 150 mln. Jest to kraj, który w 1971 r. uzyskał niepodległość, ale który przez 20 lat cierpiał pod rządami autokratycznymi, bardzo często wojskowymi. Ale w 1991 r. zaczęło się tam coś innego. Zaczęła się tam demokracja, zaczął się pięcioprocentowy wzrost. Tak renomowana firma jak Goldman Sachs twierdziła, że Bangladesz jest krajem bardzo dobrze rokującym, jeśli chodzi o szybki wzrost gospodarczy. Dzisiaj mamy do czynienia z wielkim regresem, jest kryzys polityczny. Wojsko pojawiło się na ulicach. Co więcej, wojsko chciałoby zmienić konstytucję po to, żeby, jak twierdzi, wprowadzić własną formę demokracji. My to juz skądś znamy. Mieliśmy okazję przekonać się z bliska, co to jest specjalna forma demokracji. Jeśli tą nową formą ma być wprowadzenie wojska do polityki, to myślę, że to jest bardzo zły kierunek.

 
  
MPphoto
 
 

  Ryszard Czarnecki, w imieniu grupy UEN. – Panie Przewodniczący! Sytuacja w Bangladeszu jest bardzo poważna od zawsze, ale szczególnie od półtora roku – od momentu, gdy wprowadzono tam stan wyjątkowy. W jego efekcie np. zwiększono ilość wyroków śmierci, a ponad 300 tys. ludzi zostało aresztowanych, przy czym szereg osób torturowano. Problem w tym, że represje nie słabną. Półtora miesiąca temu aresztowano ponad 12 tys. osób. To wszystko dzieje się w dramatycznym kontekście ekonomicznym. O jedną trzecią wzrosły ceny ryżu i podstawowych produktów żywnościowych. Do tego dochodzi prawdopodobnie olbrzymia emigracja, która dojdzie do 25 mln w ciągu najbliższych 40 lat. Ten exodus będzie spowodowany bardzo prawdopodobnymi powodziami, które będą wynikiem podnoszenia się wody w Zatoce Bengalskiej. To wszystko prowadzi do jednego wniosku: Bangladesz jest krajem, którym musimy się interesować, musimy go wspierać. Musimy wspierać także przemiany ekonomiczne, gospodarcze i demokratyczne w tym kraju – najbiedniejszym kraju świata.

 
  
MPphoto
 
 

  Eija-Riitta Korhola (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Zgodnie z rozporządzeniem wyjątkowym wprowadzonym w 2007 r. człowieka można uwięzić na czas nieokreślony bez wyroku sądowego na podstawie uzasadnionego podejrzenia o zaangażowanie w działalność związaną z korupcją. Po niedawnym aresztowaniu Motiura Rahmana Nizamiego, trzej przywódcy najważniejszych partii politycznych Bangladeszu zostali aresztowani na podstawie fałszywych oskarżeń o korupcję.

Od marca 2008 r. co najmniej 12 000 osób aresztowano, odmawiając im prawa do ubiegania się o zwolnienie za kaucją. Liczba ta obejmuje setki członków partii politycznych, lecz ludzie interesu i dziennikarze również padli ofiarą tego antykorupcyjnego polowania na czarownice.

Na grudzień tego roku zaplanowano wybory, lecz najważniejsi przywódcy polityczni nie są w stanie uczestniczyć w dialogu, co hamuje proces demokratyczny. Choć rząd tymczasowy zaprzecza zarzutom mówiącym, że wspomniane aresztowania mają przyczyny polityczne, strategiczne umiejscowienie tych wydarzeń w czasie jest zbyt wyraźne, by móc je zignorować.

Zatrzymane osoby powinny zgodnie z prawem usłyszeć zarzuty poparte konkretnymi dowodami lub zostać niezwłocznie uwolnione. W przeciwnym razie wynik zbliżających się wyborów będzie fałszywy i daleki od demokratycznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Lidia Joanna Geringer de Oedenberg (PSE). - Panie Przewodniczący! Problemy w Bangladeszu, na które od lat zwracamy uwagę, pozostają wciąż nierozwiązane. Świat coraz to dowiaduje się o kolejnych przypadkach łamania praw człowieka w tym kraju. Od stycznia 2007 r. w Bangladeszu trwa stan wyjątkowy. Wprowadzony 11 czerwca dekret przeciwko terroryzmowi dodatkowo ogranicza prawa człowieka, stając się kolejnym narzędziem walki politycznej. W ciągu ostatniego półtora roku dokonano 300 tys. aresztowań i rozszerzono zakres stosowania kary śmierci. Więźniowie poddawani są torturom, giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Władze Bangladeszu nie robią za wiele, by wesprzeć gospodarkę kraju, w którym ceny żywności wzrosły o ponad jedną trzecią w ostatnich miesiącach i którego jedna czwarta terytorium zagrożona jest stałym ryzykiem powodzi i klęską humanitarną. Szansą na zmiany w kraju są wolne wybory parlamentarne poprzedzone zniesieniem stanu wyjątkowego. Niezbędne jest zagwarantowanie przez rząd tymczasowy w okresie przedwyborczym wolności mediów oraz udziału w nich przedstawicieli wszystkich mniejszości etnicznych i religijnych kraju. Unia powinna jak najszybciej wznowić misję obserwacyjną ds. wyborów w Bangladeszu, a do tego czasu przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Bangladeszu musi monitorować uważnie sytuację polityczną w kraju oraz stan przestrzegania podstawowych praw człowieka.

 
  
MPphoto
 
 

  Leopold Józef Rutowicz (UEN). - Panie Przewodniczący! Wolność i państwowość w Bangladeszu była wywalczona i okupiona śmiercią wielu milionów obywateli. Naród ten ponosi także ogromne straty z tytułu swojego położenia i ukształtowania terenu. Jest nękany klęskami żywiołowymi. Kraj jest przeludniony – 1040 mieszkańców na kilometr kwadratowy, niezurbanizowany, o bardzo niskim dochodzie na mieszkańca. Jest to kraj trudny do zarządzania ze względu na analfabetyzm, brak dróg i łączności. Wymaga stałej pomocy z zewnątrz, w tym w stworzeniu efektywnego systemu demokratycznego, co jest ważnym i trudnym zagadnieniem w krajach islamskich. Rozważenie efektywnych form pomocy jest sprawą bardzo istotną, tak aby w Bangladeszu nie zapanowały rządy totalitarne. Popieram rezolucję. Dyskusja na temat demokracji może przyczynić się do pozytywnych działań Parlamentu.

 
  
MPphoto
 
 

  Filip Kaczmarek (PPE-DE). - Panie Przewodniczący! Rząd tymczasowy Bangladeszu wspierany przez wojsko aresztuje tysiące ludzi, w tym członków opozycji. Nie przedstawiając im zarzutów, bezprawnie przetrzymuje się ich miesiącami w więzieniach. Robi się to pod pozorem walki z korupcją i terroryzmem. Rząd prześladuje też niezależne media i dopuszcza do stosowania tortur. Sytuacja ta ma miejsce w kraju znajdującym się w ścisłej czołówce najbiedniejszych i najludniejszych krajów świata. W tym kontekście należy z niepokojem zauważyć, że Unia Europejska przykłada zbyt małą wagę do problemów Bangladeszu. Należy to zmienić. Dobrą okazją powinny być zapowiadane na koniec roku wybory parlamentarne w Bangladeszu. Komisja Europejska i Rada powinny stanowczo odgrywać bardziej aktywną rolę w zniesieniu stanu wyjątkowego oraz zaprzestaniu łamania praw człowieka. Unia powinna położyć szczególny nacisk właśnie na zbliżające się wybory i przeprowadzić ścisły monitoring i przygotowań, i samego procesu wyborczego.

 
  
MPphoto
 
 

  Jo Leinen (PSE).(DE) Panie przewodniczący! Unia Europejska bardzo interesuje się demokratycznymi warunkami i przestrzeganiem praw człowieka w Bangladeszu. Ja również przyłączam się do apelu o wolne i uczciwe wybory oraz zniesienie środków nadzwyczajnych w bliskiej przyszłości. Oczywiste jest to, że żadna demokratyczna debata nie może odbywać się w atmosferze lęku i zastraszania.

Owszem, kierujemy nasze żądania do rządu tymczasowego, lecz poza tym należy zauważyć, że organy polityczne w Bangladeszu również prezentują dosyć niski poziom, i że omawiane wydarzenia nie rozgrywają się w atmosferze pokoju, lecz przybierają bardzo gwałtowne formy, zwłaszcza podczas kampanii wyborczych. Kampanie wyborcze niezmiennie wykorzystuje się do zastraszania mniejszości. Dlatego nasze przesłanie kierujemy do wszystkich podmiotów, przede wszystkim do rządu, lecz również do partii.

Niemniej jednak, panie przewodniczący, szanuję pańską decyzję, choć chciałbym zauważyć, że zgodnie z naszym Regulaminem „Jeśli wyniki głosowania wykażą brak kworum, głosowanie zostaje wpisane do porządku dziennego następnego posiedzenia” (art. 149 ust. 3). Mam nadzieję, że w tych głosowaniach będzie uczestniczyło nie 30, lecz 600 posłów, podobnie jak dzieje się w przypadku wszystkich głosowań w połowie dnia.

 
  
MPphoto
 
 

  Justas Vincas Paleckis (PSE).(LT) Bangladesz to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Ponadto należy on do najgęściej zaludnionych krajów świata. Bangladeszowi grozi największe niebezpieczeństwo ze strony zmiany klimatu. Jest on wreszcie jednym z najmniej demokratycznych krajów.

Wyliczyłem cztery problem, cztery zagrożenia, z których każde mogłoby doprowadzić do kapitulacji nawet doskonale prosperujący kraj. Zerwanie tych więzów wymaga zatem przywrócenia demokracji; nawet dzisiejsze debaty powinny zmierzać w tym kierunku.

 
  
MPphoto
 
 

  Marios Matsakis (ALDE). − Panie przewodniczący! Przepraszam, że ponownie zabieram głos, lecz znowu muszę odpowiedzieć na słowa pani poseł Gill. Twierdzi ona, że dyskusja, która odbyła się w czwartek po południu i rezolucje są wynikiem dążeń małych grup mniejszościowych. Chciałbym powiedzieć, że to niegrzeczne, nieuczciwe i nieuzasadnione. Rozporządzenia te poddawane są szczegółowym dyskusjom na posiedzeniach, gdzie obecni są przedstawiciele wszystkich grup – w tym również grupy PSE – kilka dni przed tym, zanim trafią tu w czwartek po południu. Są one zatwierdzane przez przedstawicieli tych grup, o ile ci zgadzają się z ich treścią, a następnie poddaje się je debacie i głosowaniu.

Jeśli zatem jest jakiś problem dotyczący grupy socjalistycznej, to nie nasze zmartwienie. To problem i zmartwienie grupy pani poseł Gill. Być może nie debatują nad tymi sprawami wystarczająco wnikliwie i w terminie, ale to jej problem. W przypadku czwartkowych popołudni sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie chodzi o grupy mniejszościowe. Grupa PPE-DE ma większość w czwartek po południu i wówczas przechodzi to, czego chce grupa PPE-DE, ponieważ to ona ma większość.

 
  
MPphoto
 
 

  Zdzisław Zbigniew Podkański (UEN). - Panie Przewodniczący! Praktyką Parlamentu Europejskiego stało się rozpatrywanie na sesjach plenarnych przypadków łamania praw człowieka, zasad demokracji i państwa prawa oraz podejmowania stosownych rezolucji. Dziś rozpatrujemy między innymi sytuację w Bangladeszu – kraju, w którym nie odbyły się planowane na 22 stycznia 2007 r. wybory i przełożono je na grudzień 2008 roku. Fakt ten zaostrzył sytuację, spowodował z jednej strony liczne protesty społeczno-polityczne, z drugiej zaś zaostrzenie przepisów prawnych i przeciwdziałania sił rządowych. Słowa terroryzm, działania na szkodę dla dóbr i osób, poważne przestępstwa padają często jako uzasadnienia do aresztowań i wyroków sądowych. Stan niezadowolenia potęguje kryzys żywnościowy, powodujący wzrost wydatków na żywność aż o 60%. Problemu nie da się rozwiązać siłą – aresztowaniami, wyrokami, więzieniami. Potrzebne jest porozumienie walczących stron. Porozumienie takie mogą przynieść demokratyczne wybory, dlatego rezolucja wzywająca do ich odbycia ma sens i poparcie.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Zanim udzielę głosu Komisji Europejskiej, chciałbym udzielić odpowiedzi mojemu przyjacielowi, panu posłowi Leinenowi.

Jo, mówiłeś, że jeśli nie będziemy głosować dziś po południu, głosowanie odbędzie się na następnym posiedzeniu. Miałbyś rację, gdyby nie chodziło o głosowanie nad sprawami pilnymi, ponieważ art. 115 ust. 6 naszego Regulaminu, zgodnie z interpretacją przedstawioną przez Komisję Spraw Konstytucyjnych, której przewodniczysz, bardzo wyraźnie stanowi, że projekty rezolucji w sprawach pilnych, które nie zostaną rozpatrzone w przewidzianym czasie debaty, upadają. To samo dotyczy projektów rezolucji, w przypadku których nie stwierdzono wymaganego kworum.

Zatem w wypadku spraw pilnych i tylko w takim wypadku głosowanie nie odbywa się, jeśli przed głosowaniem zostanie stwierdzony brak kworum. Nie może ono zostać odroczone, tak stanowi art. 115 ust. 6.

 
  
MPphoto
 
 

  Olli Rehn, komisarz. − Panie przewodniczący! Grudniowe wybory parlamentarne rzeczywiście mają ważne znaczenie dla zapewnienia trwałej demokracji w Bangladeszu. Czynione są postępy, lecz potrzeba znacznie większych postępów, szczególnie w dziedzinie praw człowieka.

Jak dotąd bardzo pozytywnie oceniamy kroki podejmowane przez rząd w celu przygotowania się do tych wyborów, dotyczące ram wyborczych i dialogu z partiami politycznymi. Poczyniono znaczne postępy w zakresie przygotowań technicznych.

Niemniej jednak, z uwagi na obowiązujący w Bangladeszu stan wyjątkowy, będziemy bacznie monitorować, czy stopniowe znoszenie ograniczeń dotyczących korzystania z praw obywatelskich i politycznych pozwala na przeprowadzenie wiarygodnych, wolnych i uczciwych wyborów. Pozwolę sobie również jasno oświadczyć, że nasze zaangażowanie w ten proces, obejmujące możliwość ponownego aktywizowania misji obserwacji wyborów zawieszonej na początku 2007 r., będzie powiązane z zaangażowaniem ze strony rządu.

Ponadto podzielamy obawy wyrażone w rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 6 września ubiegłego roku oraz w projektach przedłożonych przez grupy polityczne na dzisiejszą debatę. Restrykcje dotyczące korzystania z podstawowych wolności muszą zostać ograniczone do tego, co absolutnie niezbędne dla zagwarantowania bezpieczeństwa.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Ogłaszam zakończenie debaty.

Głosowanie odbędzie się na zakończenie debat.

 
  
MPphoto
 
 

  Charles Tannock (PPE-DE), na piśmie. – Bangladesz to ogromny i strategiczny kraj w Azji Południowej, zamieszkany przez 153 miliony osób i około 80 milionów zarejestrowanych wyborców, co czyni z niego jedną z największych demokracji na świecie.

Rząd tymczasowy poinformował UE i Stany Zjednoczone Ameryki, że po pomyślnym utworzeniu spisu wyborców, który zdecydowanie zapobiega oszustwom, zorganizuje demokratyczne wybory w grudniu 2008 r. Obecnie wojskowi zobowiązani są do wycofania się z tworzenia polityki. Były premier Sheikh Hasina został uwolniony z przyczyn humanitarnych. Siły nadzwyczajne, do których wyeliminowania słusznie dąży ta rezolucja, działają nadal i muszą ustąpić przed wyborami. Ogromne rzesze ludzi aresztowanych po ubiegłorocznej fali przemocy, która doprowadziła do stanu wyjątkowego, muszą zostać uwolnione, lub też należy postawić im zarzuty. Długoterminowi obserwatorzy UE powinni jak najszybciej tam wrócić, by monitorować sytuację przed wyborami.

UE bardzo uważnie przygląda się Bangladeszowi, zważywszy na obawy dotyczące pogarszania się sytuacji praw człowieka w ciągu kilku ostatnich lat oraz na wzrost islamskiej radykalizacji społeczeństwa tego kraju połączony z masowym odpływem hindusów, ahmadian i chrześcijan, oraz na widoczne porzucenie przez rząd skutecznego modelu świeckiej demokracji wielopartyjnej. Bangladesz ma zadatki na skuteczną demokrację w muzułmańskim świecie i UE musi okazać im zdecydowane wsparcie.

 
  

(1) Patrz protokół.

Ostatnia aktualizacja: 3 grudnia 2008Informacja prawna