Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2008/2183(INI)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

A6-0108/2009

Debaty :

PV 24/03/2009 - 3
CRE 24/03/2009 - 3

Głosowanie :

PV 24/03/2009 - 4.20
Wyjaśnienia do głosowania
Wyjaśnienia do głosowania

Teksty przyjęte :

P6_TA(2009)0165

Debaty
Wtorek, 24 marca 2009 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

5. Wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania
zapis wideo wystąpień
PV
  

Ustne wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Martens (A6-0079/2009)

 
  
MPphoto
 

  David Sumberg (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Chylę czoła przed sprawozdaniem pani poseł Martens, ponieważ jego tytuł „Rok po szczycie w Lizbonie” daje mi sposobność do refleksji nad tym, gdzie znajdujemy się jako Unia Europejska rok po szczycie lizbońskim. Znajdujemy się zaś w kompletnym chaosie: jesteśmy niezdolni zareagować na kryzys gospodarczy i daje się dostrzec nawrót protekcjonizmu, zwłaszcza w przypadku rządu francuskiego. Pora stawić czoła faktom: traktat lizboński jest nie tylko zły, ale również nieskuteczny.

Wysłuchaliśmy – lub też powinniśmy byli wysłuchać – Irlandczyków, którzy wyraźnie powiedzieli w swoim referendum, że nie życzą sobie tego traktatu. Jeżeli jednak nie słuchaliśmy wcześniej, powinniśmy to uczynić teraz. Traktat ten nie cieszy się poparciem, jest niechciany oraz, co najważniejsze, nieskuteczny. Parlament powinien przyjąć ten fakt do wiadomości.

 
  
MPphoto
 

  Nirj Deva (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Mam pełną świadomość, że traktat lizboński, jak stwierdził to przed chwilą pan poseł Sumberg, jest katastrofą dla Unii Europejskiej.

Pragnę jednak skupić się na doskonałym sprawozdaniu pani poseł Martens. Poruszono w nim fundamentalne zagadnienie związane z wydatkowaniem naszej pomocy. Pani poseł Martens stwierdza, że jeżeli parlamenty w krajach AKP nie zyskają uprawnień do wglądu w krajowe dokumenty strategiczne i nie będą mogły ich omawiać w przejrzysty sposób, pojawi się zagrożenie niewłaściwego wykorzystania środków dostarczanych krajom AKP przez UE. W sprawozdaniu tym przyznaje się parlamentom krajów AKP uprawnienia do nadzorowania dostarczanej pomocy rozwojowej, podobnie jak traktat lizboński powinien był przyznać parlamentom krajowym w obrębie UE większe uprawnienia do nadzoru nad naszą działalnością. Popieram sprawozdanie pani poseł Martens, gdyż uwzględniono w nim kwestie odpowiedzialności i przejrzystości.

 
  
MPphoto
 

  Syed Kamall (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Podzielam refleksje pana posła Sumberga na temat traktatu lizbońskiego i naszego położenia rok po szczycie w Lizbonie. Chciałbym jednak skupić się na aspekcie dotyczącym partnerstwa UE-Afryka.

Uważam, że w przypadku każdego partnerstwa trzeba mieć świadomość, z kim prowadzimy dialog; często odbywa się on na szczeblu rządowym. Jednak gdy rozmawiamy z przedsiębiorcami – twórcami bogactwa – w wielu krajach afrykańskich, mówią oni nam: „pomóżcie nam dopomóc naszym rządom otworzyć rynki, byśmy zyskali dostęp do towarów i usług, które stanowią oczywistość na Zachodzie”. Przyczynić się do tworzenia bogactwa i wyciągnięcia kontynentu z ubóstwa możemy jedynie pomagając przedsiębiorcom. Nie zapominajmy, że kluczem do rozwoju są ci, którzy tworzą bogactwo, a niekoniecznie wyłącznie organizacje humanitarne.

 
  
MPphoto
 

  Philip Claeys (NI).(NL) Panie przewodniczący! Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pani poseł Martens, ale nie dlatego, bym uważał, iż jest ono całkowicie niewyważone. Wręcz przeciwnie, wiele spostrzeżeń tego sprawozdania jest w pełni i bez wątpienia prawidłowych. Kłopot pojawia się jednak, gdy w sprawozdaniu tego rodzaju nie porusza się w ogóle zagadnienia nielegalnej imigracji pomimo faktu, że jest to bardzo poważny problem, jeżeli chodzi o współpracę rozwojową z Afryką.

Uważam również za dziwne, iż w sprawozdaniu wzywa się do stworzenia europejskiego systemu niebieskich kart zniechęcającego do wyjazdu mieszkańców Afryki pracujących w sektorach, w których w Afryce występuje niedobór siły roboczej. To jest w istocie fundamentalny element całego systemu niebieskich kart. System ten prowadzi do drenażu mózgów właśnie w tych dziedzinach, w których pracują ludzie niezbędni dla dalszego postępu w krajach rozwijających się. Ściągamy ich tutaj, przez co problemy Afryki pogłębiają się, w efekcie dodatkowo zwiększając imigrację do Europy. To kwestia podstawowa i powinniśmy dyskutować właśnie o niej, zamiast poświęcać jej zaledwie wzmiankę w sprawozdaniu.

 
  
MPphoto
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE). (PL) – (początkowo wyłączony mikrofon) (…) stanowi kompleksowy zestaw instrumentów, które powinny wspomóc państwa afrykańskie w ich rozwoju. Pakiet jest kompleksowy, gdyż ze względu na ilość problemów, jakie skumulowały się w Afryce, tylko kompleksowe rozwiązania mogą odnieść skutek.

A co mamy? W ciągu ostatnich kilku lat obserwujemy duże zainteresowanie Afryką ze strony Chin, które prowadzą na jej obszarze ekspansywną politykę inwestycyjną. Takie inicjatywy przyspieszą rozwój kontynentu, ale tylko wtedy, gdy w budowaniu dobrobytu uczestniczyć będą w dużym stopniu obywatele Afryki, zwłaszcza lokalna ludność, a nie tylko pracownicy inwestujących przedsiębiorstw z innych krajów.

Unia Europejska odniosła sukces dzięki stopniowemu znoszeniu barier gospodarczych. Powinno się wspierać rozwój gospodarczy poszczególnych państw, jak też dążyć do rozwoju sieci wzajemnych powiązań, a także zwiększać dostęp afrykańskich produktów do światowego rynku.

 
  
  

- Sprawozdanie: Alexander Graf Lambsdorff (A6-0132/2009)

 
  
MPphoto
 

  Charles Tannock (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Wraz z delegacją brytyjskich konserwatystów wstrzymałem się od głosu podczas głosowania nad sprawozdaniem pana posła Lambsdorffa w sprawie priorytetów na 64. sesję Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Moja partia zdecydowanie popiera działania ONZ, choć zdajemy sobie sprawę z faktu, iż jest to organizacja niedoskonała i wymaga reform. W przedmiotowym sprawozdaniu pojawiły się jednak punkty, z którymi brytyjscy konserwatyści nie mogą się zgodzić: chodzi o rolę MTK oraz odebranie statusu stałych członków Rady Bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii i Francji, których miałaby zastąpić – jako jeden stały członek – Unia Europejska. Uważamy również, że wykonywanie kary śmierci w stosunku do osób dorosłych jest kwestią sumienia poszczególnych członków, a nasza partia nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. Tak więc wstrzymaliśmy się od głosu.

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Martens (A6-0079/2009)

 
  
MPphoto
 

  Gay Mitchell (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Chciałbym odnieść się do sprawozdania pani poseł Martens.

Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że traktat lizboński nie jest katastrofą, a takie stwierdzenia są bezsensowne. Traktat ten ratyfikowało lub ratyfikuje dwadzieścia sześć z dwudziestu siedmiu państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym parlament brytyjski. Szkoda, że brytyjscy posłowie wygłaszają tutaj takie uwagi, co świadczy o ich braku szacunku wobec własnego parlamentu.

Irlandczycy wyrazili zastrzeżenia co do pewnych kwestii, a rząd i parlament irlandzki starają się te sprawy wyjaśnić. Jeżeli uda nam się to, a pod koniec roku mieszkańcy Irlandii zagłosują w drugim referendum za przyjęciem traktatu, czy posłowie ci przyjdą w zielonych czapeczkach krasnali i będą zachowywać się w tak samo oburzający sposób, jak zeszłym razem? Zostawcie irlandzkie sprawy Irlandczykom. Nie potrzebujemy w tym zakresie żadnej pomocy od ludzi, których przepędzenie z naszego kraju zajęło nam siedemset lat!

Jeżeli chodzi o traktat lizboński, pragnę nadmienić, że w następnym pokoleniu ludność Unii Europejskiej będzie stanowić 6% ludności świata. Chiny i podobne kraje bardzo urosną w siłę.

 
  
  

- Sprawozdanie: Alain Hutchinson (A6-0085/2009)

 
  
MPphoto
 

  Zuzana Roithová (PPE-DE).(CS) Panie przewodniczący! Chciałabym wyjaśnić, dlaczego wstrzymałam się od głosu podczas głosowania nad sprawozdaniem pana posła Hutchinsona. Jako członek Zgromadzenia AKP-UE zgadzam się, że pomoc rozwojowa nie zawsze jest skuteczna. Nie jest ona dobrze skoordynowana, a koszty zarządzania nią są wysokie. Sprawozdawca stwierdza, że kraje partnerskie nie zawsze identyfikują się ze strategią rozwoju, lecz pomoc na szczeblu państw jest jedynym skutecznym narzędziem, z czym się zgadzam, choć powinna ona oczywiście być bardziej przewidywalna. Jestem przekonana, że musimy przede wszystkim zharmonizować priorytety z innymi podmiotami dostarczającymi pomocy finansowej, takimi jak Stany Zjednoczone oraz kraje wspierające swoje dawne kolonie. Sprawozdawca nie docenia również wpływu polityki inwestycyjnej Chin na kraje rozwijające się. Polityka ta nie respektuje milenijnych ani innych celów rozwoju, służąc tylko i wyłącznie interesom handlowym Chin.

 
  
MPphoto
 

  Nirj Deva (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Chciałbym pogratulować panu posłowi Hutchinsonowi doskonałego sprawozdania na bardzo ważny temat. Komisja i Unia Europejska wspomagają kraje rozwijające się ogromnymi kwotami, z których większość trafia do Afryki. Około 50% Afrykanów nadal żyje za mniej niż dolara dziennie, a 75% ofiar AIDS na świecie pochodzi z tego kontynentu.

W obliczu tych przerażających statystyk powinniśmy wspierać Afrykę, zapewnić dostęp do wody pitnej oraz umożliwić ludności kontynentu zrównoważony rozwój. Gdy jednak dajemy pieniądze rządom afrykańskim, co Komisja czyni obecnie w ramach „wsparcia budżetowego”, powinniśmy również nalegać, by takie wsparcie udzielane krajom Afryki podlegało rygorystycznemu nadzorowi ich parlamentów, a porozumienia finansowe podpisywane przez Komisję i państwa afrykańskie były jawne oraz poddane publicznej kontroli parlamentów w krajach tak Afryki, jak i AKP. To bardzo ważna kwestia z punktu widzenia ochrony pieniędzy europejskich podatników.

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Badia i Cutchet (A6-0093/2009)

 
  
MPphoto
 

  David Sumberg (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Wszyscy członkowie tej Izby popierają sztukę oraz są zwolennikami promowania sztuki i edukacji w swoich krajach. Mam nadzieję, że wszyscy się ze mną zgodzą.

Problem z tym sprawozdaniem polega jednak na tym, że ponownie wzywa się w nim do przyjęcia perspektywy europejskiej, co nie jest właściwe. Różnorodność Unii Europejskiej opiera się na fakcie, że jej poszczególne państwa narodowe mają odmienne kultury i historie, a ich drogi się różnią; dlatego też wydaje mi się ważne, by kwestie sztuki oraz edukacji były rozstrzygane na szczeblu krajowym. Unia Europejska ani Parlament Europejski nie powinny się do tego wtrącać.

Pamiętam słynne stwierdzenie: „Niech zakwitnie tysiąc kwiatów”. Cóż, niech w Unii Europejskiej zakwitnie co najmniej 27 kwiatów, pozwólmy im jednak kwitnąć osobno. Uważamy, że zakwitną wtedy o wiele piękniej i na dłużej.

 
  
MPphoto
 

  Hannu Takkula (ALDE).(FI) Panie przewodniczący! Chciałbym podziękować pani poseł Badii i Cutchet za jej sprawozdanie.

Nawiązując do poetyckiej przemowy pana posła Sumberga, chciałbym powiedzieć, że bardzo ważne jest, aby pozwolić kwiatowi kultury zakwitnąć w pełni, co ma związek z całą Europą. Jest niezwykle istotne, by edukacja nie skupiała się wyłącznie na wiedzy i egzaminach. Musimy także pamiętać o znaczeniu rozwoju człowieka. Kultura, sztuka i sport są bardzo ważnymi składnikami ludzkiej osobowości.

W związku z tym należy przypominać zarządcom państwowych systemów kształcenia, dzięki procesowi otwartej koordynacji, o potrzebie utrzymania wyższego szkolnictwa artystycznego. Trzeba tu uwzględnić kwestię europejską, gdyż Europa jest znana z różnorodności, pluralizmu, wielkich tradycji artystycznych i kultury. Powinniśmy również poznawać kulturę innych krajów oraz najważniejsze postaci z różnych dziedzin kultury europejskiej.

 
  
MPphoto
 

  Ewa Tomaszewska (UEN).(PL) Panie przewodniczący! Uniwersalny charakter sztuki europejskiej wskazuje na potrzebę przywrócenia szkołom roli głównego ośrodka upowszechniania kultury. Jest to szansa na demokratyzację dostępu do kultury. Edukacja artystyczna kształci wrażliwość i otwiera możliwości twórcze. Na wszystkich etapach rozwoju powinna być ona obowiązkowym elementem programów szkolnych.

Europejski Rok Twórczości i Innowacji jest doskonałą okazją, by sztuce przywrócić należne jej miejsce, także w edukacji, by docenić jej rolę integracyjną. Ochrona tradycji kulturalnych poszczególnych regionów i możliwość poznawania ich dzięki mobilności, także w sferze edukacji kulturalnej, to kolejna szansa rozwoju twórczego.

Dlatego tak ważne jest uruchomienie wspólnotowego programu mobilności dla Europejczyków prowadzących działalność artystyczną. To uzasadnienie mojego głosu za sprawozdaniem, ale także protest przeciw skróconemu trybowi debaty nad tym dokumentem, tzn. praktycznie przyjmowaniu go bez debaty.

 
  
MPphoto
 

  Avril Doyle (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Zawsze uważałam, że sport na wysokim poziomie jest sztuką. Jako przykład sztuki w Unii Europejskiej chciałabym przytoczyć sobotnie zwycięstwo wspólnej irlandzkiej drużyny rugby na stadionie Millennium w Cardiff – pokonaliśmy Walijczyków, dając niezrównany popis doskonałości sportowej i artystycznej. Pobiliśmy też Anglików, Francuzów, Włochów i Szkotów. Drużyna irlandzka wygrała Puchar Sześciu Narodów, zdobywając Wielkiego Szlema. Sport jest sztuką, a sztuka sportem. Trzeba odnotować to wspaniałe osiągnięcie.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. Pani poseł Doyle! Gdybym wiedział, że wspomni pani o drewnianej łyżce dla Włochów, nie przyznałbym pani głosu.

 
  
  

- Sprawozdanie: Gyula Hegyi (A6-0107/2009)

 
  
MPphoto
 

  Dimitar Stoyanov (NI).(BG) Chciałbym wyjaśnić, dlaczego delegacja partii Ataka głosuje za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

Z pewnością nie wynika to z zawartych w nim licznych wartościowych punktów dotyczących przejrzystości działania instytucji. Oczywiście opowiadamy się za przejrzystością funkcjonowania instytucji Unii Europejskiej, jesteśmy jednak przeciwni stwierdzeniu, że taką przejrzystość można osiągnąć jedynie przyjmując traktat lizboński, oraz ponownemu przywoływaniu tego dokumentu, który z naszego punktu widzenia jest już martwy. Tak jest w przypadku wielu nowych sprawozdań, które poza tym zajmują odmienne stanowisko lub dotyczą innych zagadnień.

Ponadto, jeżeli chodzi o traktat lizboński, jesteśmy przeciwni jego przyjęciu, gdyż umożliwi on członkostwo Turcji. Wejście tego kraju do Unii Europejskiej oznacza zaś dla Bułgarii wyrok śmierci z gospodarczego i demograficznego punktu widzenia. Dlatego też głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 

  David Sumberg (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Gdy zobaczyłem tytuł przedmiotowego sprawozdania – „aktywny dialog z obywatelami na temat Europy” – pomyślałem, że to chyba żart, gdyż to właśnie brak aktywnego dialogu z obywatelami Europy jest naszym problemem. Dialog nie może być monologiem: trzeba słuchać tego, co mówią obywatele Europy. Obywatele Europy w Holandii, Francji i Republice Irlandii wypowiedzieli się bardzo jasno na temat traktatu lizbońskiego, stwierdzając, że go nie chcą.

Jeżeli zatem ten Parlament i wszystkie instytucje europejskie pragną dialogu z obywatelami, co jest dobrym pomysłem, niech jednoznacznie stwierdzą, że chodzi o dialog, podczas którego będą udzielać odpowiedzi oraz słuchać tego, co mają do powiedzenia obywatele. Debata, sprawozdanie czy głosowanie w sprawie dialogu w tym Parlamencie jest kompletną stratą czasu, jeżeli jako całość – a taka jest prawda o tej Izbie – odmawia on przyjęcia do wiadomości tego, co się do niego mówi, i odmawia odpowiedzi na to. Na tym polega jego porażka.

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! To bardzo ważne sprawozdanie i zgadzam się ze sprawozdawcą, że być może trzeba było działać odważniej i podjąć śmielsze kroki.

Jako posłanka z kraju, który głosuje nad każdym traktatem, jestem w pełni świadoma potrzeby dalszego aktywnego dialogu z obywatelami. Z mojego doświadczenia wynika, że coraz więcej ludzi traci wiarę w instytucje. UE jest olbrzymią instytucją i spoczywa na nas wielki ciężar odpowiedzialności za zagwarantowanie, aby aktywny dialog stanowił podstawę naszych działań.

Szczególnie popieram punkt 32 i chciałabym podziękować sprawozdawcy za poparcie dla mojej poprawki stwierdzającej, że przypadający w 2011 roku Europejski Rok Wolontariatu jest dla instytucji UE idealną okazją do nawiązania kontaktu z obywatelami.

Wezwaliśmy Komisję do przedstawienia odpowiedniego prawodawstwa dotyczącego przygotowania do 2011 roku i proces ten rozpoczął się. Musimy teraz nawiązać prawdziwy dialog ze stoma milionami wolontariuszy z całej UE oraz zapewnić, aby ich poglądy i opinie stały się podstawą dla wszystkich nowych planów, obszarów polityki i programów – aktywny dialog z obywatelami ma zagwarantować siłę i stabilność UE.

 
  
MPphoto
 

  Hannu Takkula (ALDE).(FI) Panie przewodniczący! Sprawozdanie pana posła Hegyi jest bardzo dobre i potrzebne. Potrzebujemy aktywnego dialogu między narodami i obywatelami Europy. Potrzebujemy zrozumienia po obydwu stronach. Potrzebujemy także tolerancji, by słuchać tego, co mają do powiedzenia inni. Potrzebujemy jej również w tej Izbie, w Parlamencie Europejskim.

Bardzo zmartwił mnie fakt, że część posłów opuściła Izbę, gdy przemawiał prezydent Klaus – i stało się to podczas obecnej prezydencji czeskiej. Czy nie są oni gotowi wysłuchać poglądów innych obywateli, prezydentów, instytucji i osób dotyczących ogólnie spraw europejskich?

Powinniśmy być gotowi wysłuchać ludzi, których stanowisko jest odmienne od naszego. Potrzebujemy interakcji i dialogu, również oddolnego, aby społeczeństwo miało poczucie, że ma coś do powiedzenia w różnych sprawach i nie uważało Unii Europejskiej za zaledwie klub dyskusyjny dla nielicznych elit. Popieram propozycję poszerzenia zakresu aktywnego, tolerancyjnego dialogu ogólnoeuropejskiego na wszystkich szczeblach. Jest on naprawdę potrzebny.

 
  
MPphoto
 

  Nirj Deva (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Podczas trwającego kryzysu gospodarczego stało się coś bardzo dziwnego. Mieszkańcy Europy nie oczekiwali, że przed kryzysem uchroni ich Unia Europejska. Zwrócili się natomiast o pomoc do swoich państw członkowskich i własnych rządów. Za kilka godzin przybędzie tu człowiek, który twierdzi, że ocalił świat, ale pomijając to, obywatele państw członkowskich (którym mówi się też, że są obywatelami Europy), oczekują ratunku od swoich rządów – w Paryżu, Londynie, Waszyngtonie czy Rzymie – nie zaś od większej całości zwanej UE.

Dlaczego tak się dzieje? Chciałbym o to zapytać tych, którzy powtarzają, że UE jest wspaniałym wynalazkiem. Mogę też dać odpowiedź. Brzmi ona następująco: brakuje demos, brakuje związków między instytucjami UE a ludźmi. Ludzie nadal oczekują ratunku od swoich rządów.

 
  
MPphoto
 

  Ewa Tomaszewska (UEN).(PL) Panie przewodniczący! Protestuję przeciw takiemu trybowi pracy nad tym sprawozdaniem. Budowa zaufania obywateli państw należących do Unii Europejskiej do instytucji europejskich to nie tylko wiedza o ich strategiach i działaniu, której bardzo brak. To przede wszystkim poczucie, że jest się współdecydentem, że ma się w Unii coś do powiedzenia, że prawa traktatowe nie są naruszane.

Europejska debata obywatelska zorganizowana we wszystkich krajach Unii to najlepsza metoda, by uwierzyć, że w Unii Europejskiej rzeczywiście coś zależy od obywateli państw ją tworzących. By nie poczuła się oszukana ta setka osób, która w imieniu Polaków przygotowywała zadania dla nich najważniejsze, które instytucje Unii Europejskiej powinny zrealizować. Listę postulatów należy potraktować bardzo poważnie. To samo dotyczy opracowań uczestników debaty z innych państw. Tym bardziej dziwi zablokowanie rzeczywistej debaty na temat dialogu z obywatelami na forum Parlamentu Europejskiego.

 
  
MPphoto
 

  Martin Callanan (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Przedmiotowe sprawozdanie dotyczy aktywnego dialogu z obywatelami, a najlepszy sposób nawiązania takiego dialogu z obywatelami Europy polega na słuchaniu tego, co mówią w demokratycznych głosowaniach. Bardzo ironiczny jest fakt przyjęcia tego sprawozdania przez Parlament, który zarazem całkowicie ignoruje niektóre demokratyczne decyzje podjęte w państwach członkowskich. Nic dziwnego, że Unia Europejska jest tak niepopularna w moim okręgu wyborczym na północnym wschodzie Anglii oraz w innych regionach Europy. Jej koncepcja dialogu demokratycznego jest jednostronna: UE nie słucha, co ludzie mają do powiedzenia, mówiąc im jedynie, co mogą myśleć i jak głosować.

W ostatnich 10 latach Francja, Holandia, a teraz Irlandia – dwukrotnie – zagłosowały za wstrzymaniem pogłębiania integracji europejskiej, a mimo to UE całkowicie zignorowała ich opinię.

W jaki sposób słuchanie wyłącznie głosu finansowanych przez UE organizacji pozarządowych może dać pojęcie o poglądach ogółu wyborców? Najbardziej wartościowy dialog z obywatelami polega na słuchaniu tego, co mówią w wolnych demokratycznych głosowaniach i referendach.

 
  
MPphoto
 

  Syed Kamall (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Gdy mówimy o aktywnym dialogu z obywatelami na temat Europy, dochodzi do nieporozumień, gdyż często mylimy dialog z obywatelami z dialogiem ze społeczeństwem obywatelskim. Dialog z obywatelami nierzadko myli nam się z dialogiem z organizacjami finansowanymi w całości lub w części przez Komisję. W związku z tym instytucje UE rozmawiają z organizacjami finansowanymi przez Komisję, czyli w ostatecznym rozrachunku z pieniędzy podatników.

Tak więc, gdy rzeczywiście pozwalamy obywatelom się wypowiedzieć – jak miało to miejsce we Francji i w Holandii w sprawie konstytucji oraz w Irlandii w sprawie traktatu lizbońskiego – i mówią oni „nie”, cóż czynimy? Całkowicie ignorujemy wynik głosowania! Gdy ludzie mówią „nie”, dialog nie polega na tym, by kazać im głosować ponownie i jeszcze raz, dopóki nie uzyskamy wyniku, o który nam chodzi. To nie jest dialog. To zrzeczenie się demokracji. Najwyższa pora, byśmy rzeczywiście nawiązali aktywny dialog z obywatelami.

 
  
MPphoto
 

  Jim Allister (NI). – Panie przewodniczący! Po pięciu latach spędzonych w tej Izbie niewiele sprawozdań jest w stanie mnie zaskoczyć. Muszę jednak stwierdzić, że niesłychana arogancja przedmiotowego sprawozdania w niektórych kwestiach wprawiła mnie w osłupienie. To świadoma obraza tych, którzy odważają się nie sławić pod niebiosa projektu europejskiego. Zawarcie w tym sprawozdaniu stwierdzenia, że osoby gorzej wykształcone są bardziej skłonne przeciwstawiać się dalszej integracji europejskiej, jest bezczelną obelgą i świadectwem niewiarygodnej arogancji.

Prawda jest taka, że to właśnie ci, którym chciało się przeczytać konstytucję UE lub traktat lizboński i dowiedzieć się o nich czegoś więcej, częściej głosują przeciwko nim. Za przyjęciem tych dokumentów chętniej głosują zaś ci, którzy – podobnie jak komisarze – nigdy nie zechcieli nawet ich zgłębić i zadowalają się propagandą. Dlatego też potępiam obelgi zawarte w omawianym sprawozdaniu.

W odpowiedzi na pierwszą uwagę pana posła Mitchella – jego republikańską tyradę o tym, jak to Irlandczycy przez siedemset lat wypędzali wszystkich Brytyjczyków z wyspy – chciałbym także zauważyć, iż powinien on się cieszyć, że nie do końca się to udało, gdyż aby wygrać Puchar Sześciu Narodów, jego kraj potrzebował pomocy kilku poddanych brytyjskich z Irlandii Północnej.

 
  
MPphoto
 

  Neena Gill (PSE). – Panie przewodniczący! Za przyjęciem sprawozdania głosowałam z pewnym wahaniem, nie z powodu nonsensów serwowanych nam tutaj z drugiej strony Izby, lecz dlatego, że podzielam obawy sprawozdawcy, pana posła Hegyi.

Wymowa przedmiotowego sprawozdania została poważnie osłabiona przez członków tej Izby, którzy nie chcą aktywnego dialogu z obywatelami Europy. Uważam, że aktywny dialog nie sprowadza się do lśniących broszur; moim zdaniem Komisja poniosła porażkę w tym zakresie. Nie udało się jej nawiązać kontaktu z obywatelami i zapewnić ich zaangażowania. Nie udało się jej przekazać ogółowi, w jaki sposób działania na szczeblu UE wiążą się z wieloma realnymi zagadnieniami wpływającymi na codzienne życie obywateli. Mam nadzieję, że dzięki omawianemu sprawozdaniu Komisja powróci do tego problemu i znajdzie bardziej pomysłowe sposoby jego rozwiązania.

 
  
  

- Sprawozdanie: Wojciech Roszkowski (A6-0042/2009)

 
  
MPphoto
 

  Jim Allister (NI). – Panie przewodniczący! Witam przedmiotowe sprawozdanie z radością, gdyż podniesiono w nim kwestie wymagające dyskusji.

Zgadzam się zwłaszcza ze stwierdzeniem sprawozdawcy, że środki na rozwój obszarów wiejskich nie powinny uszczuplać środków na dopłaty bezpośrednie dla rolnictwa. Dlatego też przyłączam się do pytania, czy finansowanie rozwoju obszarów wiejskich powinno być w ogóle powiązane ze wspólną polityką rolną, nieuchronnie prowadzi to bowiem do pozbawienia rolników dotychczasowych metod finansowania. Gdyby natomiast było ono nieodłączną częścią finansowania spójności, możliwość podbierania środków przeznaczonych dla rolnictwa zniknęłaby.

Dlatego też popieram zawarte w sprawozdaniu stwierdzenie, że ludność zatrudniona w rolnictwie powinna być głównym beneficjentem środków pomocowych przyznawanych w ramach polityki rozwoju obszarów wiejskich. Tę równowagę zaburzono w wielu programach rozwoju obszarów wiejskich, także dotyczących mojego regionu Irlandii Północnej.

 
  
  

- Sprawozdanie: Dagmar Roth-Behrendt (A6-0484/2008)

 
  
MPphoto
 

  Kathy Sinnott (IND/DEM). – Panie przewodniczący! Głosowałam za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania i witam je z radością. Przez długi czas sądziliśmy, że na nasze zdrowie wpływa tylko to, co jemy i pijemy. Sądzę, że dzięki pracy włożonej w to sprawozdanie wyraźnie widać, iż wszystko, co nakładamy na skórę, trafia do naszego organizmu w taki sam sposób, jak gdybyśmy to zjedli.

Coraz bardziej rozpowszechnia się wiele chorób, które dotykają zwłaszcza kobiet, jak np. rak sutka, fibromialgia, zapalenie mózgu i rdzenia z mialgią. Sądzę, że powinniśmy pójść o krok dalej – nie tylko zapewnić bezpieczeństwo kosmetyków, lecz także wdrożyć prawdziwe badania nad związkami między niektórymi składnikami kosmetyków a tymi chorobami, które dotykają kobiet; powinniśmy także podjąć próbę opracowania bezpieczniejszych kosmetyków, ponieważ bez wątpienia nie chcemy z nich rezygnować.

 
  
MPphoto
 

  Neena Gill (PSE). – Panie przewodniczący! Z radością witam przedmiotowe sprawozdanie, gdyż zagadnienie testowania kosmetyków interesuje wielu wyborców z mojego okręgu West Midlands i otrzymałam bardzo wiele listów na ten temat. Cieszę się, że sprawozdanie to powstało, i poparłam je, ponieważ ustanowiono w nim ogólnoeuropejskie normy dotyczące wykorzystania potencjalnie szkodliwych substancji oraz normy dotyczące oświadczeń związanych z testowaniem składanych przez producentów kosmetyków; potrzebujemy jednak również podobnych norm w przypadku oświadczeń związanych z testami na zwierzętach. Gdy poprzednio pracowaliśmy nad tym sprawozdaniem, zajmowaliśmy się testami na zwierzętach w celach naukowych. Obecnie mamy ważne narzędzie służące zwiększaniu świadomości konsumentów w dziedzinie składu kosmetyków, którą można dodatkowo poprawić, skupiając się na testach na zwierzętach.

 
  
  

- Sprawozdanie: Daciana Octavia Sârbu (A6-0076/2009)

 
  
MPphoto
 

  Kathy Sinnott (IND/DEM). – Panie przewodniczący! Głosowałam za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania oraz za ściślejszą kontrolą produktów biobójczych. Pragnę jednak skorzystać ze sposobności, by nadmienić, że w Irlandii legalnie zanieczyszcza się wodę toksyczną substancją – produktem biobójczym o nazwie fluor. Chciałabym pogratulować Komisji otwarcia procesu konsultacyjnego, w ramach którego mają być nadsyłane artykuły naukowe oraz głosy opinii publicznej itp. dotyczące zanieczyszczenia wody pitnej toksycznym składnikiem – fluorem.

 
  
  

- Sprawozdanie: Zsolt László Becsey (A6-0121/2009)

 
  
MPphoto
 

  Avril Doyle (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Głosowałam za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania, ponieważ moim zdaniem osłabiono w nim wniosek Komisji dotyczący zastosowania wyższych stawek akcyzy do wyrobów tytoniowych. Badania systematycznie dowodzą, że opodatkowanie jest najskuteczniejszym sposobem wywarcia długotrwałego wpływu na zachowanie ludzi i zniechęcenia ich do konsumpcji tytoniu.

Badania przeprowadzone w Irlandii przez University College Cork wykazały, iż w roku następującym po wprowadzeniu całkowitego zakazu palenia w miejscu pracy w 2004 r. liczba odnotowanych zawałów serca w regionie spadła o 11%. Irlandia ma najwyższą stawkę akcyzy na tytoń w Unii, wynoszącą 4,99 euro za paczkę 20 papierosów, co podnosi cenę do ponad 8 euro za paczkę.

Podejście polegające na jednoczesnym wdrażaniu odstraszającej polityki cenowej i podatkowej, zakazów palenia i kampanii edukacyjnych oraz ułatwieniu dostępu do nikotynowej terapii zastępczej dla osób pragnących rzucić palenie ma niezliczone zalety ze zdrowotnego punktu widzenia, prowadząc do poprawy stanu zdrowia ogółu ludności.

Jedynym państwem członkowskim, które nie ratyfikowało jeszcze Ramowej konwencji ONZ o ograniczeniu użycia tytoniu, chociaż konsumpcja tytoniu spowodowała w UE śmierć ponad miliona osób, jest Republika Czeska. Panie przewodniczący, czy mógłby pan w imieniu nas wszystkich wezwać czeską prezydencję Rady do zaradzenia temu poważnemu zaniedbaniu przed zakończeniem okresu tej prezydencji?

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Martens (A6-0079/2009)

 
  
MPphoto
 

  Richard Corbett (PSE). – Panie przewodniczący! Mam wrażenie, że wielu posłów z drugiej strony Izby wykorzystuje wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania nad różnymi sprawozdaniami, by mówić o ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Wygłaszają oni bezpodstawne twierdzenia, jakoby ludzie wypowiedzieli się przeciwko traktatowi, a my nie chcemy ich słuchać.

Pomijając już fakt, że ratyfikacja traktatu lizbońskiego należy do państw członkowskich, nie zaś do nas, jest to oczywiście całkowitą nieprawdą. Jedno państwo członkowskie powiedziało „nie” i słuchamy go, a wręcz musimy słuchać. Inne państwa członkowskie wskazały, że są skłonne wysłuchać powodów tej odmowy, wziąć je pod uwagę i postępować dalej w odpowiedni sposób. Pan poseł Dover nie dostrzega jednak nawet różnicy między traktatem konstytucyjnym a traktatem lizbońskim i twierdzi, że Francja oraz Holandia odrzuciły ten traktat, celowo zapominając wspomnieć o krajach, które poparły go w referendach.

Nie chcemy słuchać tylko jednej strony w dyskusji. Chcemy wysłuchać obydwu stron i zaradzić różnicom, znajdując rozwiązanie możliwe do przyjęcia dla wszystkich państw członkowskich. Oni chcą natomiast słuchać tylko tych, którzy głosują na „nie”. To właśnie oni ignorują głos narodów Europy. I to oni nie akceptują demokratycznych wyników – przyjmują do wiadomości tylko ten wynik, który jest dla nich wygodny, a nie ogólną sytuację we wszystkich państwach członkowskich.

 
  
  

- Sprawozdanie: Cristiana Muscardini (A6-0054/2009)

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! W pełni popieram motyw 5 przedmiotowego sprawozdania. Obecnie mam do czynienia z takim przypadkiem w Irlandii – matka uciekła wraz z dwiema córkami z Nigerii po tym, gdy jej najstarsza córka zmarła w wyniku okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Jej sprawę rozpatruje teraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, który zwrócił się na piśmie do rządu Irlandii, by przedstawił argumenty obrony lub doprowadził do ugody.

Motyw 5 wskazuje, że okaleczanie żeńskich narządów płciowych stanowi pogwałcenie praw człowieka, a wzrastająca liczba wniosków o azyl ze strony rodziców jest uzasadniana niebezpieczeństwem, jakie grozi im w kraju pochodzenia za odmowę udzielenia przyzwolenia na przeprowadzenie na ich dziecku okaleczenia narządów płciowych. Mam nadzieję, że Trybunał Praw Człowieka weźmie pod uwagę nasze oświadczenie, wydając werdykt w tej sprawie.

Wreszcie zgadzam się z panem posłem Corbettem, że bardzo wiele mówi się tutaj dziś o demokracji, ale jeżeli poświęcimy trochę czasu i zadamy sobie wysiłek podsumowania liczby ludzi, którzy głosowali nad konstytucją oraz traktatem lizbońskim we wszystkich referendach zorganizowanych w Europie, okaże się, że ponad 27 milionów Europejczyków powiedziało „tak”, a 24 miliony „nie”. To jest właśnie demokracja w działaniu.

 
  
MPphoto
 

  Eleonora Lo Curto (PPE-DE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Dziękuję za udzielenie mi głosu. Pragnę wyrazić swoje pełne poparcie dla faktu, że Parlament poświęcił dzisiaj uwagę kwestiom tak ważnym jak prawo do zdrowia, prawo do tożsamości seksualnej i prawo do ochrony zdrowia psychicznego oraz fizycznej i psychicznej integralności kobiet, która jest bardzo często naruszana przez te wynikające z nienawiści do kobiet praktyki.

Jak usłyszeliśmy przed chwilą od przedmówczyni, Europę wyróżnia zaangażowanie w obronę praw człowieka. Te praktyki, które są całkowicie nie do przyjęcia, powodują śmierć dzieci i kobiet. Europa słusznie angażuje się w tę sprawę i wykazuje odpowiedzialność, próbując zagwarantować odpowiednią harmonizację ustawodawstwa.

 
  
MPphoto
 

  Kathy Sinnott (IND/DEM). – Panie przewodniczący! Z radością zagłosowałabym za przyjęciem sprawozdania pani poseł Muscardini w sprawie okaleczania żeńskich narządów płciowych, ponieważ od wielu lat opowiadam się za zakazem tej barbarzyńskiej praktyki. Obecnie również występuję po stronie rodziny, której groziłoby poddanie tej procedurze po powrocie do kraju pochodzenia.

Jak jednak regularnie ma to miejsce, moi koledzy wykorzystują ciężki los okaleczanych dziewcząt i kobiet, by propagować aborcję, zamieszczając w przedmiotowym sprawozdaniu wzmiankę o „prawach dotyczących seksualności i rozmnażania”.

 
  
 

(W wyniku korekty dotyczącej sposobu głosowania pana posła Mitchella nad przedmiotowym sprawozdaniem w związku z ostatecznym brzmieniem jego tekstu, jego ustne wyjaśnienie dotyczące sposobu głosowania stało się nieaktualne.)

 
  
  

- Sprawozdanie: Vasco Graça Moura (A6-0092/2009)

 
  
MPphoto
 

  Milan Gaľa (PPE-DE).(SK) Panie przewodniczący! Chciałbym podziękować koledze z Komisji Kultury i Edukacji, panu posłowi Graçy Mourze, za pracę nad sprawozdaniem, za przyjęciem którego głosowałem. Sprawozdanie to ma związek z dokumentami, którymi zajmowaliśmy się już wcześniej w Parlamencie Europejskim. Rozszerzenie przyczyniło się do zwiększenia różnorodności językowej UE. Dziś mówimy 23 językami, a oprócz tego w różnych regionach lub przez różne grupy wykorzystywanych jest ponad 60 dialektów.

Szeroką paletę języków używanych codziennie przez mieszkańców Europy powiększają dodatkowo globalizacja i emigracja. W związku z tym różnorodność językowa jest bez wątpienia jedną z najbardziej charakterystycznych cech Unii Europejskiej. Wpływa ona na życie społeczne, kulturalne i zawodowe jej obywateli, jak też działalność gospodarczą oraz polityczną państw członkowskich. Uważam komunikat Komisji dotyczący tego zagadnienia za niezwykle ważny. Zgadzam się ze sprawozdawcą, że różnorodność językowa i kulturowa UE zapewnia jej ogromną przewagę konkurencyjną. Bez wątpienia musimy zapewnić wsparcie dla nauczania języków obcych oraz programów wymiany szkolnej.

 
  
MPphoto
 

  Michl Ebner (PPE-DE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Jeżeli chodzi o sprawozdanie pana posła Graçy Moury, muszę powiedzieć, że doskonale wykonał on swoją pracę. Chciałbym jedynie zgłosić wniosek w sprawie przestrzegania Regulaminu – tę kwestię poruszyła już dzisiaj pani poseł Muscardini. Mam nadzieję, że przekaże pan nasze wnioski, w których stwierdzamy, iż nie powinno być możliwe poddanie pod głosowanie dwóch niemal identycznych sprawozdań, co jest niekorzystne dla sprawozdawcy. W tym przypadku zdarzyło się to mnie, mimo że tego nie chciałem.

Właśnie z tego powodu pragnę ponownie podkreślić wartość pracy wykonanej przez pana posła Graçę Mourę, chociaż ostatecznie przyjęta została inna rezolucja, za którą również głosowałem. Mój głos nie służył w żadnym wypadku zanegowaniu sprawozdania pana posła.

 
  
MPphoto
 

  Hannu Takkula (ALDE).(FI) Panie przewodniczący! Chciałbym zacząć od podziękowania panu posłowi Graçy Mourze za doskonale wykonaną pracę. Pan poseł bez reszty poświęcił się zagadnieniom lingwistycznym, a język stanowi niewątpliwie prawo podstawowe. Jest on fundamentem naszej tożsamości, dlatego też powinniśmy pielęgnować wielojęzyczność w Unii Europejskiej.

Zamiast głosować za pierwotnym sprawozdaniem, poparliśmy jednak rezolucję alternatywną. Brałem udział w jej redagowaniu i należałoby zapewne wyjaśnić, dlaczego opracowaliśmy propozycję alternatywną dla godnego uznania projektu pana posła Graçy Moury. Powodem był fakt, iż chcieliśmy w szczególności zagwarantować status języków mniejszości.

Mówi się, że jako Europejczycy jesteśmy tylko tak silni, jak nasze najsłabsze ogniwo, którym są najgorzej radzący sobie członkowie naszych społeczeństw. Dlatego też musimy zapewnić, by grupy mniejszościowe, jak na przykład Lapończycy w mojej ojczyźnie Finlandii, zachowali prawo do używania swojego języka ojczystego i załatwiania w nim podstawowych spraw. Musimy wziąć za nich odpowiedzialność, podobnie jak za wszystkie inne ludy tubylcze. Z tego powodu jest bardzo ważne, by Unia Europejska spełniła swój obowiązek kulturalny, gwarantując przetrwanie wszystkich języków, w tym używanych przez mniejszości.

 
  
MPphoto
 

  Frank Vanhecke (NI).(NL) Panie przewodniczący! Chociaż przyjęta ostatecznie alternatywna rezolucja dotycząca wielojęzyczności w Europie była znacznie lepsza niż tekst przedstawiony nam pierwotnie, po zastanowieniu zagłosowałem za jej odrzuceniem; ostatecznie obydwie rezolucje, tak przyjęta, jak i pierwotna, wzywają do stworzenia europejskiej agencji ds. różnorodności językowej. Chociaż brzmi to zachęcająco i w zasadzie mógłbym poprzeć taki krok, czytając dalej, dowiaduję się, że mamy na przykład zachęcać imigrantów spoza Europy, by nadal używali tutaj języka ojczystego, a Parlament Europejski wzywa wręcz do uwzględnienia języków ojczystych zagranicznych mniejszości lub mniejszości pochodzących z zagranicy w szkolnych programach nauczania, apelując do państw członkowskich nie tylko o wspieranie używania języka ojczystego, ale zwłaszcza o wspieranie używania przez imigrantów języka głównego. To jest obłęd. W ten sposób uzyskamy przeciwieństwo adaptacji i asymilacji. To kierunek przeciwny do tego, czego potrzebujemy we wszystkich krajach Europy.

 
  
MPphoto
 

  Philip Claeys (NI).(NL) Panie przewodniczący! Również głosowałem za odrzuceniem sprawozdania w sprawie wielojęzyczności. Chociaż pozostaję zdecydowanym zwolennikiem wielojęzyczności, zarówno sprawozdanie pierwotne, jak i przyjęta ostatecznie poprawka zawierają wiele koncepcji, które w praktyce okazałyby się problematyczne. W sprawozdaniu wzywa się na przykład do wspierania dalszego używania przez imigrantów języka ojczystego, co stanowi problem w wielu państwach członkowskich, gdyż nie opanowują oni w zadowalającym stopniu języka kraju przyjmującego, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Kolejny potencjalny problem tkwi w sposobie, w jaki w sprawozdaniu potraktowano państwa członkowskie o większej liczbie języków urzędowych. Trzeba rzecz jasna wziąć pod uwagę specyficzne sytuacje, takie jak na przykład w Belgii, gdzie każdy z regionów, z wyłączeniem Brukseli, jest oficjalnie jednojęzyczny. We Flandrii borykamy się z problemem znacznej liczby frankofońskich imigrantów, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że obowiązuje tam język niderlandzki. Europa nie powinna wtrącać się do takich kwestii i obiecywać przyznania nieistniejących praw.

 
  
MPphoto
 

  Mario Borghezio (UEN). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Jeżeli chodzi o wsparcie Unii Europejskiej dla dalszego używania i rozwoju języków ojczystych, podzielam wiele zastrzeżeń wyrażonych w omawianym sprawozdaniu, mimo że ogólna filozofia sprawozdań jest godna uwagi i wsparcia. Jest tak, ponieważ dzisiaj, w obliczu tych słusznie podniesionych problemów, stoimy przed jeszcze większym ryzykiem, które polega na tym, że języki Europy wymrą, gdyż zostaniemy zmuszeni – w tej Izbie i nie tylko – do posługiwania się standardowym językiem angielskim w mowie i na piśmie. To bardzo poważne zagrożenie, którym trzeba się zająć.

Nie wolno nam zapominać o prawach języków lokalnych. Języki narodowe wymierają, mając trudności ze znalezieniem środków wyrazu, ale języki lokalne znikają w sposób godny najwyższego ubolewania, podczas gdy należy je chronić. To właśnie ma być celem reformy federalistycznej, którą chcemy zaproponować i wdrożyć we Włoszech.

Czy Unia Europejska robi wszystko, co trzeba, by chronić języki lokalne? Chwilę temu usłyszeliśmy przemówienie pani poseł Lo Curto. Z pewnością byłoby czasem przyjemnie posłuchać, jak mówi w pięknym języku sardyńskim, który z pewnością zna. Chciałbym czasem móc przemówić w języku piemonckim, ale w bibliotece naszego Parlamentu brakuje dokumentów kulturalnych, magazynów i innych materiałów dotyczących języków tworzących tożsamość kulturową lub języków lokalnych.

Dlatego też, zanim Europa zacznie się martwić problemem standaryzacji języków krajów trzecich, powinna zająć się kwestią naszych mniejszości i naszych języków lokalnych.

 
  
MPphoto
 

  Eleonora Lo Curto (PPE-DE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie, panie pośle Borghezio! Jestem Sycylijką, a Sycylia jest kolebką wielkiej cywilizacji i krajem o wspaniałej historii. Mamy nadzieję, że w przyszłości zyska ona niepodległość, dlatego mogę tylko zgodzić się, iż musimy zwrócić większą uwagę na języki ojczyste, którymi powinniśmy się posługiwać coraz częściej i nade wszystko nauczyć się przekazywać je dzieciom.

Przede wszystkim przypominam sobie historię emigracji, nie tylko we Włoszech, lecz i w innych krajach. W związku z tą emigracją istnieje zagrożenie, że kolejne pokolenia Sycylijczyków – podobnie jak Wenecjan, Sardyńczyków i niezliczonych narodów Europy, których proces ten dotknął w przeszłości – nie będą już w stanie posługiwać się językami sycylijskim, weneckim oraz sardyńskim.

Wzywam zatem, panie przewodniczący, by ten wielki instytucjonalny teatr Europy również stał się kolebką różnorodności i autonomicznej tożsamości, którą, jak mam nadzieję, nauczymy się w przyszłości doceniać na złożonym z regionów kontynencie. Apeluję, by kolejne narody przypominały o swojej obecności, posługując się swoimi językami.

 
  
MPphoto
 

  Avril Doyle (PPE-DE). Panie przewodniczący! Choć w pełni zgadzam się z jego tytułem, który brzmi „Wielojęzyczność: atut dla Europy i wspólne zobowiązanie”, wstrzymałam się od głosu w sprawie przedmiotowego sprawozdania z dwóch powodów.

Wspomniano tutaj dziś, że sprawozdanie dotyczy „pewnych sporów narodowościowych w Hiszpanii”. Mam bardzo sceptyczne podejście do wykorzystywania debaty o wielojęzyczności oraz propagowaniu języków jako przykrywki lub narzędzia dla targów politycznych związanych z różnymi zagadnieniami narodowościowymi obecnymi w naszych państwach członkowskich, a tak stało się po części z tą debatą w komisji, jak i tutaj.

Nie jest moim celem atakowanie jakichkolwiek praw osób posługujących się językami mniejszości. Wręcz przeciwnie – bronię tych praw i naprawdę sądzę, że musimy szanować prawa współobywateli UE, których pierwszym językiem jest język mniejszości. W Parlamencie Europejskim musi znaleźć się miejsce dla tych języków, niekoniecznie jednak jako oficjalnych języków roboczych, zwłaszcza jeżeli obywatele ci równie sprawnie władają językiem angielskim, jak ma to miejsce w naszym przypadku. Na przykład posługiwanie się podczas ważnych debat plenarnych oraz toczących się w komisjach językiem mniejszości, który musi potem być tłumaczony na 20 innych języków i z powrotem, odbiera cały sens demokratycznej debacie, ponieważ w tłumaczeniu zagubią się niuanse, a być może dojdzie wręcz do nieporozumień. Nasz demokratyczny mandat polega na przekonaniu do swojego stanowiska jak największej liczby ludzi, a trudność ze znalezieniem wystarczającej liczby odpowiednio wykwalifikowanych tłumaczy jest zupełnie inną sprawą. Z tych dwóch powodów wstrzymałam się od głosu.

 
  
  

- Sprawozdanie: Lambert van Nistelrooij (A6-0083/2009)

 
  
MPphoto
 

  Michl Ebner (PPE-DE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałbym powiedzieć, że głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła van Nistelrooija, lecz jednocześnie pragnę skorzystać z okazji, by zapewnić tych kilku obserwatorów, którzy zostali na sali, że gdyby zamiast wciąż jeździć po całej Unii Europejskiej oraz swoich okręgach wyborczych i mówić źle o Unii, członkowie tej Izby, którzy dzisiaj tak bezlitośnie krytykowali UE oraz jej procedury, przedstawili bardziej obiektywne informacje, stworzyłoby to zupełnie odmienną atmosferę.

Jeżeli chodzi o sprawozdanie pana posła van Nistelrooija, politykę spójności stworzono właśnie w celu zapewnienia solidarności i współpracy, a zwłaszcza w obecnych czasach kryzysu regiony Europy – nie tylko kraje, lecz też i regiony – powinny współdziałać, wzmacniać swoją pozycję i poprawiać jakość życia mieszkańców. Z tego też powodu sprawozdanie pana posła van Nistelrooija zasłużyło na moje poparcie.

 
  
MPphoto
 

  Rumiana Jeleva (PPE-DE).(BG) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania w sprawie spójności terytorialnej, gdyż jestem przekonana, że koncepcję tę należy rozwijać i wdrażać jako zasadę o charakterze przekrojowym leżącą u podstaw wszystkich obszarów polityki i działań Wspólnoty.

Podczas dzisiejszej debaty o polityce spójności wezwaliśmy do znacznego wzmocnienia bezpośredniego udziału władz regionalnych i lokalnych w planowaniu i wdrażaniu dotyczących ich programów w następnym okresie programowania. Działania w różnych obszarach polityki Unii Europejskiej, w szczególności w zakresie polityki spójności, zapoczątkowały proces zmiany sposobu sprawowania rządów z systemu często scentralizowanego w kierunku coraz bardziej zintegrowanego systemu wielopoziomowego.

Dlatego też moim zdaniem państwa członkowskie należy zachęcać do ustanowienia terytorialnego systemu rządów opartego na zintegrowanym podejściu oddolnym, co umożliwi także większe zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego. Apeluję do państw członkowskich o rozpoczęcie rozważań na temat tego, w jaki sposób skonsolidować pojęcie spójności terytorialnej oraz w większym stopniu uwzględnić je w krajowych programach i obszarach polityki.

W tym kontekście uważam, że podstawowe zasady skoordynowanego rozwoju oraz partnerstwa miast i wsi są szczególnie ważne i muszą być ściśle przestrzegane.

 
  
MPphoto
 

  Marusya Ivanova Lyubcheva (PSE).(BG) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania w sprawie spójności terytorialnej, gdyż sądzę, że jest to polityka niezwykle ważna dla wszystkich regionów Unii Europejskiej.

W połączeniu z zasobami krajowymi środki z Funduszy Spójności mogą zmienić nawet najbardziej zacofane regiony w dobrze rozwinięte dzięki podniesieniu poziomu ich rozwoju. Jest to szczególnie ważne dla mojego kraju – Bułgarii. Jest także ważne, by na etapie planowania wszystkie zasoby były rozdzielane w sposób sprawiedliwy, a zasada spójności obowiązywała w przypadku wszystkich priorytetowych obszarów polityki Unii Europejskiej.

Uwzględniając wszystkie czynniki wpływające na zrównoważony rozwój regionalny i społeczny, musimy znaleźć najwłaściwsze mechanizmy pozwalające dać niektórym słabiej rozwiniętym nowym państwom członkowskim możliwość zrównania się z resztą.

Na etapie planowania potrzebujemy jasnych kryteriów, by zapobiec karaniu jakiegokolwiek kraju właśnie z tego powodu, że znajduje się w tej fazie, gdzie podział środków jest jeszcze nieadekwatny i nieskuteczny, co ma później wpływ na jakość życia jego obywateli.

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! Chciałabym pogratulować panu posłowi van Nistelrooijowi sprawozdania. Pragnę zwłaszcza wyrazić swoje poparcie dla punktu 42, w którym wzywa się do ustanowienia prawdziwych partnerstw pomiędzy wszystkimi stronami uczestniczącymi w rozwoju regionalnym i lokalnym, zarówno na szczeblu europejskim, jak i krajowym, regionalnym i lokalnym.

Jest to warunek wstępny w procesie tworzenia spójności terytorialnej. Wielokrotnie wykazano, że udział grup działających na rzecz rozwoju lokalnego i organizacji pozarządowych w wysiłkach zmierzających do rozwoju regionalnego i spójności terytorialnej owocuje rzeczywistymi korzyściami gospodarczymi oraz społecznymi. Biorąc pod uwagę fakt, że nie osiągnęliśmy spójności terytorialnej między regionami, ustanawianie i propagowanie takich partnerstw jest niezwykle ważne.

 
  
  

- Sprawozdanie: Miroslav Mikolášik (A6-0108/2009)

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! Chciałabym wyrazić poparcie dla punktu 22, w którym – podobnie jak w sprawozdaniu pana posła van Nistelrooija – wzywa się państwa członkowskie do wzmocnienia zasady partnerstwa we własnych programach na bieżący okres, zgodnie z art. 11 rozporządzenia ogólnego w sprawie EFRR, EFS i Funduszu Spójności.

Jako posłowie tworzymy te rozporządzenia, jednak ich wdrażanie jest zadaniem państw członkowskich, a monitorowanie wdrażania – zadaniem Komisji. Niedawne sprawozdanie dotyczące zaangażowania organizacji pozarządowych i innych w rozwój, wdrażanie oraz monitorowanie funduszy strukturalnych w nowych państwach członkowskich nosiło tytuł „Iluzja włączenia”; sądzę, iż mówi on sam za siebie. Państwa członkowskie i Komisja nie wypełniają swoich obowiązków. My, posłowie, musimy nadal się domagać, by to czyniły.

 
  
  

- Sprawozdanie: Zsolt László Becsey (A6-0041/2009)

 
  
MPphoto
 

  Zuzana Roithová (PPE-DE). – (CS) Głosowałam za przyjęciem całego zestawu sprawozdań posłów krytykujących przeszkody w realizacji polityki spójności. Chciałabym powiedzieć kilka słów zwłaszcza o sprawozdaniu pani poseł Krehl. Jeżeli chodzi o dzisiejszą dyskusję, pragnę wskazać, że moi koledzy zapomnieli wspomnieć o fakcie przyjęcia przez nas dwa tygodnie temu pakietu naprawczego. Chodzi o pakiet uzgodniony przez prezydencję czeską i Komisję. Pod naciskiem Parlamentu Europejskiego Komisja opracowała również jasne propozycje usprawnienia procedur administracyjnych, zwłaszcza poprzez ich uelastycznienie – każdy kraj korzystający z funduszy strukturalnych będzie teraz miał możliwość przenoszenia środków pomiędzy programami, a nawet wykorzystania ich jako pokrycia dla kredytów, co jest szczególnie ważne z punktu widzenia nowych państw członkowskich. Kolejne sprawozdanie z tego pakietu, które dotyczy mikrokredytów, stanowi oczywiście następny krok w tym samym kierunku. Ubolewam jedynie, że jak do tej pory brak jasnych wytycznych co do harmonizacji regulacji dotyczących wykorzystania mikrokredytów, które byłyby przydatne zwłaszcza małym przedsiębiorcom i władzom lokalnym.

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! Wyrażam szczególne poparcie dla przedmiotowego sprawozdania oraz zadowolenie z faktu, że wspomina się w nim o spółdzielniach kredytowych i ich udziale w udzielaniu mikrokredytów. Jako organizacje niekomercyjne, spółdzielnie kredytowe odgrywają wyjątkową rolę w udzielaniu mikrokredytów licznym osobom, które nie uzyskałyby kredytu w wielu innych instytucjach finansowych. Wiem, że spółdzielnie kredytowe nie dysponują mocną pozycją we wszystkich krajach Europy, są jednak dobrze zakorzenione w wielu spośród nich, a ich rezerwy przekraczają 40 milionów euro. Spółdzielnie kredytowe na całym świecie mają niemal 180 milionów członków i dysponują rezerwami przewyższającymi 1,1 biliona dolarów.

W czasie, gdy wielu ludzi traci wiarę w instytucje bankowe, niekomercyjne instytucje finansowe są realną alternatywą i należy je wspierać. Trzeba zwłaszcza uwzględnić je w programie JASMINE, aby jako podmioty udzielające mikrokredytów zyskały dostęp do usług pomocniczych dla przedsiębiorstw takich jak doradztwo, szkolenia, porady, finansowanie i edukacja itp.

Chciałabym wreszcie wyjaśnić jedną kwestię związaną ze sprawozdaniem pani poseł Muscardini. Wydaje mi się, że przegłosowaliśmy i przyjęliśmy poprawkę 1, która zmieniła termin „prawa dotyczące seksualności i rozmnażania” na „zdrowie seksualne i reprodukcyjne”. W tym kontekście nie jestem pewna, czy mogę zgodzić się z posłami z Irlandii, którzy przemawiali wcześniej na ten temat.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. − Jak widać, panie pośle Kamall, pozostał pan w Izbie jako jedyny.

 
  
MPphoto
 

  Syed Kamall (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Chciałbym zacząć od podziękowania panu i wszystkim tłumaczom za cierpliwość podczas tej bardzo długiej sesji wyjaśnień dotyczących sposobu głosowania.

Sądzę, że w Parlamencie panuje konsensus co do zalet mikrokredytów: to jedna z kwestii, co do których lewica i prawica w tej Izbie się zgadzają.

Chciałbym tutaj złożyć hołd zwłaszcza dwóm organizacjom. Pierwszą jest kierowana przez byłego prezesa banku centralnego kraju afrykańskiego Opportunity International, która prezentuje – co niestety nie jest powszechne – profesjonalne podejście do mikrokredytów. Drugą jest posiadająca doskonałą stronę internetową www.kiva.org. Organizacja ta pozwala poszczególnym osobom udzielać niewielkich, choćby i 25-dolarowych pożyczek, które są następnie łączone w większe mikrokredyty dla przedsiębiorców z całego świata, zwłaszcza z krajów rozwijających się, pozwalając im tworzyć bogactwo i miejsca pracy w społecznościach lokalnych.

Pragnę zwrócić uwagę na konieczność zapewnienia, aby władze lokalne, krajowe czy na szczeblu UE nie wyparły z rynku niewielkich, bazujących na społecznościach lokalnych i prywatnych podmiotów udzielających mikrokredytów. Znam przypadki, gdy organizacje działające w społecznościach w moim londyńskim okręgu zostały wyparte z rynku przez władze lokalne.

Ogólnie sądzę jednak, że zgadzamy się co do tego, iż mikrokredyty są doskonałym sposobem pomagania przedsiębiorcom w uboższych krajach.

 
  
  

Pisemne wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

- Sprawozdanie: Paolo Costa (A6-0071/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. – (PL) Głosuję za przyjęciem sprawozdania w sprawie wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie zawarcia umowy pomiędzy Wspólnotą Europejską a rządem Nepalu dotyczącej pewnych aspektów przewozów lotniczych.

Zgadzam się z wnioskiem sprawozdawcy o zawarcie powyższej umowy.

Uważam, że zmiany dotyczące kwestii klauzuli wyznaczania, opodatkowania paliwa lotniczego czy ustalania cen są zmianami słusznymi w stosunku do obecnie obowiązujących umów dwustronnych.

Wyrażam nadzieję, że opieranie się na wzajemnym zaufaniu do systemów drugiej strony będzie sprzyjało realizacji powyższej umowy.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Costy w sprawie umowy pomiędzy WE a rządem Nepalu dotyczącej pewnych aspektów przewozów lotniczych.

Zgadzam się ze sprawozdawcą, że taryfy stosowane przez przewoźników lotniczych wyznaczonych przez Nepal do celów wykonywania przewozów wyłącznie na terytorium Wspólnoty Europejskiej powinny podlegać prawu Wspólnoty Europejskiej. Popieram również opodatkowanie paliwa lotniczego wykorzystywanego podczas lotów wewnątrz Wspólnoty.

 
  
  

- Sprawozdanie: Geringer de Oedenberg (A6-0130/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Geringer de Oedenberg w sprawie kołowych ciągników rolniczych lub leśnych.

Zgadzam się z wnioskiem Komisji dotyczącym kodyfikacji obowiązujących tekstów prawnych wraz z dostosowaniami technicznymi.

 
  
  

- Sprawozdanie: Geringer de Oedenberg (A6-0129/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Geringer de Oedenberg w sprawie wspólnotowego systemu zwolnień celnych.

Zgadzam się z wnioskiem dotyczącym kodyfikacji obowiązującego prawodawstwa w celu zapewnienia uproszczenia i jasnego sformułowania prawodawstwa wspólnotowego.

 
  
  

- Sprawozdanie: Sirpa Pietikäinen (A6-0119/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LT) Biorąc pod uwagę rosnącą złożoność rynków finansowych, a zwłaszcza kryzys finansowy, konieczne jest zoptymalizowane zbieranie statystyk. Wiarygodność i terminowość danych winny leżeć u podstaw zmienionego rozporządzenia. Sprawozdawczyni jest zdania, że terminowe zbieranie informacji statystycznych ma najwyższą wagę. W związku z tym Europejski System Banków Centralnych i Europejski System Statystyczny powinny, w razie potrzeby, zbierać dane co miesiąc. Może to poprawić jakość statystyk i optymalizować ich użyteczność, zwłaszcza w odniesieniu do monitorowania sektora usług finansowych. Zgadzam się z wnioskiem Europejskiego Banku Centralnego w sprawie częściowej zmiany rozporządzenia Rady dotyczącego zbierania informacji statystycznych przez Europejski System Banków Centralnych, którego celem jest zwiększenie skuteczności zbierania tych informacji. Ponadto istniejące regulacje zostaną dzięki temu dostosowane do rozwoju wydarzeń na rynkach finansowych.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Zamierzam wstrzymać się od głosu w sprawie sprawozdania pani poseł Pietikäinen w sprawie zbierania informacji statystycznych przez Europejski Bank Centralny. Z przedmiotowym sprawozdaniem zgadzam się jedynie częściowo, gdyż zawiera ono kilka ważnych aspektów nie pozwalających mi wyrazić o nim opinii w pełni pozytywnej.

 
  
  

- Sprawozdanie: Alexander Graf Lambsdorff (A6-0132/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Philip Claeys (NI), na piśmie. (NL) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Lambsdorffa, ponieważ nie wskazuje się w nim jasno, że z punktu widzenia państw członkowskich UE najlepiej byłoby trzymać się z dala od Rady Praw Człowieka ONZ, jeżeli pewne niedopuszczalne elementy dokumentu końcowego dotyczącego durbańskiej konferencji przeglądowej nie zostaną usunięte. Należy powiedzieć raz na zawsze, że Europa nie potrzebuje lekcji na temat praw człowieka od islamskich teokracji ani innych dyktatur i półdyktatur.

 
  
MPphoto
 
 

  Glyn Ford (PSE), na piśmie. Chociaż z radością powitałem większą część sprawozdania pana posła Lambsdorffa w sprawie priorytetów UE na 64. sesję Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, uważam, że zawarte w nim wezwanie do przyznania Unii Europejskiej wspólnego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nie jest właściwe na obecnym etapie. Jestem zwolennikiem reformy Rady Bezpieczeństwa, która uwzględni nowe realia polityczne na świecie – istnieją silne argumenty za członkostwem Japonii, Niemiec, Indii i Brazylii, krzywdzące byłoby również pominięcie Afryki. Poparcia dla wspólnego miejsca dla UE, nawet jeżeli ma ono logiczne uzasadnienie, należy niemniej udzielić (lub odmówić) pod koniec procesu negocjacji, nie zaś na jego początku. Dlatego też zdecydowałem się wstrzymać od głosu w sprawie przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Neena Gill (PSE), na piśmie. Panie przewodniczący! Wstrzymałam się od głosu w sprawie przedmiotowego sprawozdania, uważam bowiem, że ONZ wymaga pilnego przeglądu i reform. Nie warto rozważać miejsca dla UE w Radzie Bezpieczeństwa w sytuacji, gdy cały system przedstawicielstwa stoi pod znakiem zapytania.

Gdzie jest w szczególności przedstawicielstwo Azji w Radzie Bezpieczeństwa? Obecnie ten kontynent jest reprezentowany jedynie przez Chiny, kraj niedemokratyczny i łamiący prawa człowieka. Dlaczego nie apelujemy o miejsce dla Indii, które szybko zbliżają się do Chin pod względem liczby ludności, i których pozycja polityczna, gospodarcza oraz strategiczna w regionie i na świecie jest znacząca?

Zanim zastanowimy się nad głosem UE w ONZ, musimy rozważyć, jak organizację tę można byłoby zmienić na lepsze. Właściwa reprezentacja w Radzie Bezpieczeństwa dla największej demokracji świata byłaby dużym krokiem w dobrym kierunku.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Zasada „jedno państwo, jeden głos” jest jedną z podstaw współpracy w obrębie Organizacji Narodów Zjednoczonych i powinna nią pozostać. Uważamy w związku z tym, że dążenia Parlamentu Europejskiego do przyznania w przyszłości UE wspólnego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ są rzeczą niewłaściwą. Nie ulega wątpliwości, że szwedzka polityka zagraniczna różni się od polskiej, a ta z kolei od greckiej. Kraje o podobnych stanowiskach mogą natomiast sprzymierzać się według własnego uznania.

Sprawozdanie zawiera jednak pewne elementy pozytywne, zwłaszcza jeżeli chodzi o wezwania do poszanowania praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego. Naszym zdaniem sformułowania te są tak ważne, że zdecydowaliśmy się poprzeć sprawozdanie pomimo jego różnych niedociągnięć.

 
  
MPphoto
 
 

  Richard Howitt (PSE), na piśmie. Posłowie brytyjskiej Partii Pracy do Parlamentu Europejskiego w pełni popierają prace Zgromadzenia Ogólnego ONZ oraz pozytywną rolę odgrywaną przez nie w pokojowej i konstruktywnej współpracy międzynarodowej. W omawianej rezolucji podoba nam się zwłaszcza fakt skupienia się na rozwijaniu współpracy na rzecz praw człowieka, pozytywnej reformie ONZ, nierozprzestrzenianiu broni jądrowej oraz osiągnięciu milenijnych celów rozwoju.

W sprawie rezolucji wstrzymaliśmy się od głosu, ponieważ pomimo faktu, iż popieramy wiele jej punktów, nie mogliśmy poprzeć zawartego w niej wezwania do stworzenia wspólnego miejsca dla Unii Europejskiej w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Karta Narodów Zjednoczonych nie przewiduje miejsc regionalnych w Radzie Bezpieczeństwa. Europa nie jest państwem członkowskim ONZ, a zgodnie z Kartą członkami ONZ mogą być jedynie państwa.

 
  
MPphoto
 
 

  Alexandru Nazare (PPE-DE), na piśmie. (RO) Sprawozdanie pana posła Lambsdorffa stanowi ważny wkład w zaangażowanie Unii Europejskiej w działalność i przemiany ONZ. Bez wahania udzielam mu poparcia.

Zalecenia zawarte w sprawozdaniu stanowią odbicie zagadnień polityki światowej najważniejszych z punktu widzenia większości państw członkowskich UE; w przekonujący sposób poruszono w nim także tematy leżące w zasięgu zainteresowania Rumunii oraz grupy PPE-DE.

Na przykład podstawowe wartości UE każą nam przywiązywać szczególną wagę do zasady odpowiedzialności za ochronę. Ponadto moja partia oraz inni członkowie grupy PPE-DE uważają prawa człowieka za jeden z kamieni węgielnych naszej polityki zagranicznej i podstawowy kanał wyrażania naszych poglądów na szczeblu ogólnoświatowym. Cieszę się, że we wspomnianych zaleceniach obszernie omówiono te kwestie. W celu utrwalenia postępu poczynionego w tych dziedzinach musimy również działać na rzecz bezpieczeństwa ludzkiego, nie tylko z perspektywy gospodarczej i społecznej, lecz także „twardego” bezpieczeństwa.

I wreszcie prawidłowe funkcjonowanie tej organizacji jest ważne dla wszystkich spośród nas, którzy pragną stanowczego, efektywnego i wielostronnego mechanizmu działania na rzecz wspomnianych wartości.

Ponieważ poruszono w nich te tematy oraz inne kwestie będące przedmiotem zainteresowania obywateli Europy, sprawozdanie i zalecenia pana posła Lambsdorffa stanowią krok naprzód, dlatego też głosuję za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Toomas Savi (ALDE), na piśmie. Głosowałem za przyjęciem sprawozdania Alexandra Grafa Lambsdorffa w sprawie projektu zalecenia Parlamentu Europejskiego dla Rady w sprawie priorytetów UE na 64. sesję Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Unia Europejska musi działać jednomyślnie, by wpłynąć na decyzje i zobowiązania, które zostaną podjęte podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2009 roku.

Jako członek Komisji Rozwoju chciałbym podkreślić wagę postępu w osiąganiu milenijnych celów rozwoju. Unia Europejska musi przyjąć w ONZ rolę przywódcy, aby zagwarantować wypełnienie naszych obietnic wobec krajów rozwijających się, które dzisiejszy kryzys gospodarczy dotyka najsilniej, gdyż niestety w chwili obecnej nasze czyny nie dorównują złożonym przyrzeczeniom.

Kryzys bez wątpienia doświadcza niemal wszystkie kraje, jednak zwłaszcza w czasach tak trudnych jak obecne wszystkie kraje rozwinięte muszą działać razem, nie oglądając się wyłącznie na partykularne interesy narodowe, gdyż od naszych działań i przyszłego postępowania zależy dosłownie życie milionów ludzi.

Konsekwencje ignorowania tych problemów teraz mogą być katastrofalne; co więcej, w przyszłości może nam już nie udać się ich rozwiązać.

 
  
MPphoto
 
 

  Kathy Sinnott (IND/DEM), na piśmie. Miałam zamiar głosować za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania w sprawie priorytetów UE na 64. sesję Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, ponieważ wiele z przedstawionych priorytetów jest godnych uznania i należy je wspierać, a nawet promować. Niestety moi koledzy umieścili na liście priorytetów „prawa dotyczące seksualności i rozmnażania”, tymczasem ja nie mogę się zgodzić i nigdy się nie zgodzę na zabijanie istot ludzkich – w tym przypadku nienarodzonych dzieci.

 
  
MPphoto
 
 

  Geoffrey Van Orden (PPE-DE), na piśmie. Chociaż popieram wysiłki na rzecz koordynacji stanowiska demokracji zachodnich w ONZ, oraz od dawna opowiadam się za reformą instytucjonalną struktur ONZ, nie zgadzam się, by UE działała w naszym imieniu. Poszczególni członkowie ONZ, a tym bardziej członkowie Rady Bezpieczeństwa, nie powinni w żadnym wypadku pozwolić UE na odebranie im prawa do wyrażania własnych poglądów. Odrzucam cel „obecności UE w Radzie Bezpieczeństwa”. W związku z tym z przyczyn zasadniczych – nie odrzucając jednocześnie w żaden sposób inicjatyw ONZ takich jak milenijne cele rozwoju czy koncepcja „prawa do ochrony” – wstrzymałem się od głosu w sprawie sprawozdania.

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Martens (A6-0079/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  John Attard-Montalto (PSE), na piśmie. Jednym z najtrudniejszych wyzwań stojących przed Unią Europejską jest nielegalna lub nieuregulowana imigracja. Zawsze uważałem, że warunkiem znajdowania rozwiązań jest to, by obydwie strony uważały się wzajemnie za partnerów. Aby zaradzić niedoli migrantów przekraczających Morze Śródziemne, Europa oraz państwa Afryki Północnej (Maghrebu) muszą współpracować. Malta prowadzi kampanię na rzecz takiego podejścia od lat 70. XX w., lecz wówczas większość przywódców europejskich nie była wystarczająco dalekowzroczna. Teraz, gdy stoimy w obliczu exodusu na biblijną skalę, Europa nagle przejrzała na oczy.

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Martens.

W odniesieniu do przyjętej w 2007 roku wspólnej strategii, której celem było wprowadzenie podejścia o bardziej dwustronnym charakterze, zapewniającego zrównanie statusu UE i Afryki, zgadzam się, iż taka strategia jest rzeczą ważną. Ma ona na celu rozszerzenie dialogu i współpracy „poza rozwój”, „poza Afrykę” oraz „poza instytucje” dzięki większej współpracy między UE a Afryką w ramach organów międzynarodowych i wielostronnych negocjacji dotyczących spraw takich jak prawa człowieka oraz zmiany klimatu.

Zgadzam się, że Unia Europejska i Afryka powinny działać na rzecz demokratyzacji i zwiększenia reprezentatywności w instytucjach międzynarodowych takich jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Światowa Organizacja Handlu, zapewniając, by wpływ Afryki stał się proporcjonalny do jej rozmiaru.

W sprawozdaniu zaznacza się cztery obszary, w których szczególnie istotne są rzeczywiste rezultaty zapewniające sukces wspólnej strategii: pokój, bezpieczeństwo, dobre rządy w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, kwestie handlowe, regionalne wspólnoty gospodarcze, odpływ kapitału oraz kluczowe zagadnienia dotyczące rozwoju, takie jak zdrowie i edukacja.

Popieram także wezwanie do stworzenia odrębnego instrumentu finansowego z myślą o wdrażaniu wspólnej strategii, który połączyłby istniejące źródła finansowania w jasny, przewidywalny i programowalny sposób.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI) , na piśmie. – (NL) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pani poseł Martens, chociaż uwzględniono w nim wiele słusznych i możliwych do przyjęcia elementów oraz jest ono stosunkowo bezstronne. Godny ubolewania jest jednak fakt, że sprawozdanie dotyczące partnerstwa UE-Afryka nie zawiera nawet wzmianki o problemie nielegalnej imigracji, który wymaga pilnego działania z punktu widzenia obydwu kontynentów, gdyż w Afryce prowadzi on do drenażu mózgów, a w Europie powoduje wiele problemów społecznych. Ponadto w sprawozdaniu wykazano się również pewną naiwnością, wzywając do stworzenia europejskiego systemu niebieskich kart zniechęcającego do wyjazdu mieszkańców Afryki pracujących w sektorach, w których występuje tam niedobór siły roboczej. Nie ma jednak ani słowa o tym, jak można zjawisko to ograniczyć w rzeczywistości.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie.(PT) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pani poseł Martens zatytułowanego „Rok po szczycie w Lizbonie: aktualny stan partnerstwa Afryka-UE”, gdyż przypomniano w nim o potrzebie zacieśnienia więzów między Unią Europejską a Afryką, zwłaszcza w kontekście obecnej światowej niestabilności gospodarczej.

Chciałabym podkreślić, że organizacja szczytu UE-Afryka w Lizbonie w 2007 roku była głównie zasługą wysiłków prezydencji portugalskiej Rady Unii Europejskiej. Nadal czeka nas jednak wiele pracy, by rozwinąć przedstawioną wówczas wspólną strategię, zwłaszcza w dziedzinie pokoju, bezpieczeństwa, rządów, praw człowieka, integracji regionalnej, zdrowia oraz edukacji.

Unia Europejska musi stworzyć odrębny instrument finansowy w celu wdrożenia wspólnej strategii oraz doprowadzić do rzeczywistego zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Sprawozdawczyni przedstawia zasadniczo trafny obraz wielu wyzwań stojących przed Afryką. Bez wątpienia ma również rację, opisując znaczenie międzynarodowych wysiłków i współpracy w uporaniu się z panującym ubóstwem, brakiem opieki zdrowotnej oraz konsekwencjami światowej zapaści gospodarczej.

Sprawozdawczyni uprawia jednak propagandę na rzecz zwiększenia roli Parlamentu Europejskiego w stosunkach między Afryką a UE. Bez żadnych obiektywnych argumentów proponuje się na przykład, by przewodniczący Parlamentu Europejskiego miał prawo uczestniczyć w spotkaniach pomiędzy przedstawicielami rządów afrykańskich a Komisją Europejską lub Radą. Sprawozdawczyni pragnie również, by Parlament Europejski ponosił w większym stopniu odpowiedzialność za strukturę i funkcjonowanie Europejskiego Funduszu Rozwoju. Uważamy, że taka zmiana byłaby wyjątkowo niepożądana. Dlatego też głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  David Martin (PSE), na piśmie. Popieram przedmiotowe sprawozdanie, w którym oceniono funkcjonowanie partnerstwa Afryka-UE. Stwierdza się w nim, że na wdrażanie wspólnej strategii udostępniono bardzo ograniczone środki finansowe, jak też wzywa się do stworzenia odrębnego instrumentu finansowego, który połączyłby istniejące źródła finansowania w jasny, przewidywalny i programowalny sposób.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pani poseł Martens w sprawie partnerstwa Afryka-UE.

Nie zgadzam się z przyjętym podejściem, które często okazuje się niedostosowane do potrzeb strony afrykańskiej – tak instytucji, jak i sektora prywatnego. Pod tym względem potrzebny jest ponadto większy wysiłek ze strony afrykańskich partnerów w celu zapewnienia rzeczywistego zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego na szeroką skalę we wdrażanie porozumień o partnerstwie.

Wdrażana do tej pory strategia partnerstwa przyniosła jedynie skromne rezultaty, znacząco odstające od oczekiwań i wyznaczonych celów. Ponieważ okres obowiązywania pierwszego planu działania kończy się w 2010 roku, sądzę, iż osiągnięcie tych celów nie będzie możliwe. Powtarzam, że jestem przeciwny przedmiotowemu sprawozdaniu z przedstawionych powodów.

 
  
MPphoto
 
 

  Geoffrey Van Orden (PPE-DE), na piśmie. Dobre rządy są podstawowym warunkiem postępu gospodarczego i dobrobytu w Afryce, powinny zatem być najważniejszym priorytetem. Szkoda, że w sprawozdaniu poświęcono im tak niewiele uwagi, omawiając zagadnienie w sposób przesadnie delikatny wobec afrykańskich reżimów. Nie wspomina się o fakcie, że większość rządów afrykańskich milcząco lub otwarcie popiera reżim Mugabego w Zimbabwe, przy wszystkich nieszczęściach, jakie sprowadził on na mieszkańców tego kraju. Nie powinniśmy również próbować narzucać struktury instytucjonalnej UE innemu kontynentowi, nie zastanowiwszy się nad właściwością takiej struktury dla Europy, nie wspominając już o Afryce.

 
  
MPphoto
 
 

  Frank Vanhecke (NI), na piśmie. – (NL) Niezwykłą rzeczą jest, że członkowie tej instytucji nadal upierają się przy iluzji lizbońskiej. Jeżeli się nad tym zastanowić, w sumie nie jest to aż tak niezwykłe, gdyż mamy tu doskonałą ilustrację sposobu, w jaki europejska biurokracja traktuje kwestie zgodności z prawem, prawa opozycji oraz szacunek dla swobodnie wyrażonych decyzji elektoratów.

Ostatecznie od czasu referendum w Irlandii Lizbona jest martwa z prawnego punktu widzenia. Dlaczego nie potrafimy tego przyjąć do wiadomości?

Zastanawiam się przede wszystkim, czy rzeczywiście musimy teraz inwestować kolejne 55 milionów euro, by wesprzeć instytucje Unii Afrykańskiej. Te instytucje właściwie zupełnie powstrzymują się od krytyki krwawych dyktatorów, którzy są ich członkami. Zastanawiam się też, jak pogodzić bardzo trafną uwagę o tym, że niebieskie karty powodują niepożądany drenaż mózgów wskutek emigracji do Europy, ze stanowiskami zajmowanymi przy innych okazjach. Ponadto w przedmiotowym sprawozdaniu nawet nie wspomina się o kwestii nielegalnej imigracji. Być może powinniśmy zainwestować te 55 milionów euro właśnie w tym obszarze.

 
  
  

- Sprawozdanie: Alain Hutchinson (A6-0085/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Hutchinsona i w pełni popieram wezwanie Komisji do dalszego uzależniania udzielenia pomocy w sektorach edukacji i zdrowia, a w szczególności w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej i edukacji podstawowej, od wyników odnotowanych w tych sektorach, oraz do poprawienia przewidywalności pomocy budżetowej dzięki wprowadzeniu w życie umów dotyczących milenijnych celów rozwoju.

Zgadzam się również ze stwierdzeniem, iż ważne jest objęcie zasadami wynikającymi z tych umów większej liczby państw, gdyż głównym celem umowy dotyczącej milenijnych celów rozwoju jest przyczynienie się do poprawy skuteczności pomocy i przyspieszenie postępów w realizacji MCR w państwach, które najbardziej tego potrzebują.

Sądzę, że jest niezwykle istotne, by komisja uzależniała udzielenie pomocy budżetowej nie tylko od wyników osiągniętych w dziedzinie dobrych rządów i przejrzystości, lecz również ochrony i poszanowania praw człowieka, w szczególności osób najuboższych i odsuniętych na margines, takich jak osoby niepełnosprawne, mniejszości, kobiety i dzieci, oraz dopilnowała, by pomoc budżetowa nie służyła do finansowania innych sektorów niewymienionych w umowie dotyczącej milenijnych celów rozwoju.

 
  
MPphoto
 
 

  David Martin (PSE), na piśmie. Głosowałem za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania, którego celem jest zawarcie umów dotyczących milenijnych celów rozwoju między UE a pewnymi krajami. Zgadzam się z zalecaną w sprawozdaniu potrzebą zapewnienia przejrzystości finansowej oraz stabilności pomocy świadczonej na podstawie umów, która umożliwi krajom partnerskim sprawniejsze planowanie przyszłych budżetów.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Mam zamiar wstrzymać się od głosu w sprawie sprawozdania pana posła Hutchinsona w sprawie umów dotyczących milenijnych celów rozwoju. Zgadzam się tylko z niektórymi jego punktami, w związku z czym nie mogę w pełni poprzeć tekstu sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Kathy Sinnott (IND/DEM), na piśmie. UE musi dołożyć wszelkich wysiłków na rzecz osiągnięcia milenijnych celów rozwoju, głosowałam jednak za odrzuceniem sprawozdania w sprawie milenijnych celów rozwoju, gdyż koledzy ponownie wzywają w nim do przestrzegania „praw seksualnych i rozrodczych”. Danie dzieciom szansy w życiu jest ważnym milenijnym celem rozwoju.

 
  
  

- Sprawozdanie: Maria Badia i Cutchet (A6-0093/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Göran Färm, Anna Hedh, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) Jako socjaldemokraci uważamy, że promowanie sztuki i kultury w UE jest kwestią ważną. W związku z tym z radością powitalibyśmy szerszą wymianę doświadczeń oraz współpracę między państwami członkowskimi w tym obszarze. Jest ona ważna zwłaszcza dlatego, by ułatwić słuchaczom studiów artystycznych naukę w innych państwach członkowskich.

Nie sądzimy jednak, by program kształcenia artystycznego w państwach członkowskich należało ustalać na szczeblu UE. Takie decyzje państwa członkowskie powinny podejmować we własnym zakresie. Dlatego też głosowaliśmy za odrzuceniem sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosowałem za przyjęciem sprawozdania.

„Wszystkie dzieci rodzą się artystami. Chodzi o to, by pozostać artystą, gdy się dorośnie”. W ten sposób opisał trudności związane z kształceniem artystycznym Pablo Picasso. Choć jest ono przedmiotem obowiązkowym w wielu systemach edukacyjnych, między państwami członkowskimi nadal istnieją poważne różnice w modelach kształcenia artystycznego.

Rozwój nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych przyczynił się do zwiększenia znaczenia gospodarki opartej na wiedzy, w której możliwości intelektualne i kreatywność zajmują szczególnie ważne miejsce. W tym kontekście kształcenie artystyczne staje się ważnym czynnikiem zachowania tożsamości oraz działania na rzecz porozumienia międzykulturowego i religijnego.

Kształcenie artystyczne daje także narodom środki wspomagające rozwój niezbędnych zasobów ludzkich zajmujących się eksploatacją bogactwa swojego dziedzictwa kulturowego. Należy do tego dodać narastającą potrzebę konkurencyjności w różnych dziedzinach, co wyjaśnia priorytetowe traktowanie w wielu systemach edukacyjnych promowania rozwoju kreatywności w ramach programów szkolnych, poprzez programy edukacyjne rozwijane dzięki właściwym metodom pedagogicznym, co ma znaczny wpływ na późniejszą integrację uczniów na rynku pracy.

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LT) Wspólny wniosek dotyczący koordynacji kształcenia artystycznego na szczeblu europejskim jest sprawą ważną.

Działalność artystyczna wymaga posiadania kompetencji, wiedzy i umiejętności obróbki materiałów mających ścisły związek z postępami naukowymi i technologicznymi. Na przestrzeni wieków w sztuce wykorzystywano najbardziej zaawansowane technologie danego okresu, a znaczna liczba teorii estetycznych powstała pod wpływem rozważań naukowych. Jednocześnie doświadczenie praktyczne i określone dyscypliny artystyczne przyczyniły się do postępu technicznego, a w efekcie do procesu nabywania wiedzy i zmieniania świata przez ludzkość. Mimo tego, że twórczości artystycznej nie można zredukować do ścisłego wykorzystania wiedzy naukowej czy technologicznej, technologie mogą być dla sztuki użyteczne, chociaż nie było to ich pierwotnym celem, tak jak sztuka może przyczynić się do rozwoju badań naukowych i technologii, obejmując zastosowania wychodzące poza sferę sztuki. Reasumując: kształcenie artystyczne XXI wieku przyczynia się do stworzenia bliższych i bardziej owocnych związków pomiędzy edukacją, kulturą, nowymi technologiami i sztuką.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicodim Bulzesc (PPE-DE), na piśmie. (RO) Głosowałem za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania, gdyż zgadzam się, że we wszystkich obszarach, w tym w dziedzinie kształcenia artystycznego, potrzebna jest równowaga między teorią i praktyką.

W sprawozdaniu pani poseł Badii i Cutchet stwierdza się, że nauczanie historii sztuki powinno się opierać także na spotkaniach z artystami oraz na odwiedzaniu miejsc związanych z kulturą w celu pobudzenia ciekawości i refleksji u uczniów. Mam nadzieję, że rządy europejskie oraz Komisja przyjmą zalecenia zawarte w sprawozdaniu i wkrótce doczekamy się poprawy sytuacji.

 
  
MPphoto
 
 

  Marie-Hélène Descamps (PPE-DE), na piśmie. (FR) W przedstawionym nam dzisiaj sprawozdaniu z własnej inicjatywy, które z całego serca popieram, wyrażono pogląd, że edukacja artystyczna i kulturalna, której częścią jest edukacja obrazem, stanowi podstawowy element systemu edukacyjnego. Lekcje te pomagają wyrównać szanse i zdemokratyzować dostęp do kultury. Zgodnie z zasadą pomocniczości w rezolucji wzywa się do działania na rzecz mobilności zarówno studentów, jak i wykładowców oraz do uznawania kwalifikacji na szczeblu europejskim. Państwa członkowskie wzywa się do współpracy w dziedzinie edukacji artystycznej i kulturalnej.

Podkreślono również potrzebę rozwoju programów szkolenia nauczycieli oraz innych uczestników (twórców i przedstawicieli innych zawodów) w celu wprowadzenia elementów artystycznych i kulturalnych do całego procesu edukacji oraz zapewnienia wysokiego poziomu nauczania. Ponadto słusznie podkreśla się potrzebę wykorzystania nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych w celu zagwarantowania nowoczesnego, wysokiej jakości nauczania odpowiadającego aspiracjom młodych ludzi. Odwołano się tutaj do europejskiej biblioteki cyfrowej Europeana, która stanowi w tym kontekście rzeczywistą wartość dodaną.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI) , na piśmie. – (NL) W co teraz wtrąca się Parlament? Na przykład w punkcie 1 przedmiotowego sprawozdania czytam, że kształcenie artystyczne musi być obowiązkowym elementem programów edukacyjnych na wszystkich poziomach kształcenia w celu sprzyjania demokratyzacji dostępu do kultury. Cóż za nonsens i skłonność do wtykania nosa w nie swoje sprawy! Niech państwa członkowskie same określą, w jaki sposób chcą kształtować swoje programy nauczania. Doskonale im to wychodzi od stu lat i będą w stanie to robić przez kolejny wiek bez potrzeby protekcjonalnego traktowania ze strony Unii Europejskiej czy Parlamentu Europejskiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Zdaniem Listy Czerwcowej zagadnienia kulturalne powinny należeć do kompetencji politycznych państw członkowskich. Przedmiotowe sprawozdanie nie stanowi elementu procedury legislacyjnej i odzwierciedla jedynie opinię federalistycznej większości w Parlamencie Europejskim, że UE powinna jeszcze głębiej ingerować w sferę kultury.

Dlatego też głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Zdzisław Zbigniew Podkański (UEN), na piśmie. – (PL) To prawda, że przedmioty artystyczne nauczane są w szkołach w całej Europie. Prawdą jest też, że Europa, czyli społeczeństwa, zmienia się szybko, a wraz z nią technologie informacyjne, komunikacyjne. Europa też jednoczy się, a edukacja kulturalna może służyć temu procesowi nie gorzej niż np. wspólny rynek.

Może się to odbywać poprzez kształcenie artystyczne na wszystkich poziomach edukacji, czyli pogłębianie wiedzy teoretycznej i praktycznej na temat różnorodności i wielokulturowości Europy. Tej wiedzy jest dużo, ciągle też jej przybywa, jednak fakt, że nauczana jest w poszczególnych krajach inaczej nie pozwala np. wykształcić artysty, którego wiedza i potencjał zostanie uznany i wykorzystany w innym kraju członkowskim.

Pojawia się więc kwestia koordynacji działań i tutaj sprawozdanie pani Badii i Cutchet proponuje ciekawe rozwiązanie, mianowicie otwartą metodę koordynacji, czyli – sprowadzając zagadnienie na grunt praktyczny – wzajemne uczenie się państw na przykładach tych, którym udało się rozwiązać dane problemy w najlepszy sposób. Metoda ta jest więc praktycznie całkowicie w rękach państw członkowskich.

Takie podejście jest elastyczne, pozwala koordynować złożone kwestie oraz szybko reagować na wyzwania dnia dzisiejszego. Kwestia kształcenia artysty jest bowiem skomplikowana: trzeba pobudzić jego kreatywność poprzez specjalne zindywidualizowane podejście mistrz-uczeń, wyposażyć w wiedzę o ciągle ewoluującej kulturze Europy oraz w narzędzia twórcze, a także umożliwić swobodną ścieżkę rozwoju kariery. Rozumna i konstruktywna refleksja nad kształceniem artystycznym jest inwestowaniem w przyszłość i tożsamość Europy zjednoczonej w różnorodności.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Z radością przyjmuję sprawozdanie pani poseł Badii i Cutchet w sprawie studiów artystycznych w Unii Europejskiej.

Obecnie, gdy nasze społeczeństwa stają się coraz bardziej różnorodne, kultura ma moim zdaniem podstawowe znaczenie jako czynnik zachowania tożsamości, a zarazem poprawy współżycia pomiędzy odmiennymi grupami i kulturami.

Zgadzam się, że sztuka jest przejawem kultury oraz pomaga w rozwoju tak bogactwa kulturowego kraju, jak i całego społeczeństwa. Ponadto działalność artystyczna może być przydatna z punktu widzenia badań i rozwoju technicznego, a jednocześnie pozostaje pod ich wpływem.

W związku z tym, biorąc pod uwagę znaczenie przedmiotów artystycznych, opowiadam się za ogólnoeuropejską koordynacją ich nauczania w instytucjach edukacyjnych.

 
  
MPphoto
 
 

  Carl Schlyter (Verts/ALE), na piśmie. (SV) Ważne jest, między innymi, danie twórcom możliwości swobodnego przemieszczania się, promowanie obiektów prezentujących sztukę niekomercyjną oraz dalszy rozwój europejskich bibliotek cyfrowych w celu ochrony naszego dziedzictwa artystycznego. Interpretuję punkt 9 dotyczący rodzaju i czasu trwania kształcenia artystycznego jako chęć włączenia kształcenia artystycznego do procesu bolońskiego; z tym zastrzeżeniem jestem gotowy głosować za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
  

- Sprawozdanie: Gyula Hegyi (A6-0107/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Philip Claeys (NI), na piśmie. – (NL) Głosowałem za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania ze względu na wyjątkową hipokryzję jego sformułowań. UE nie zważa na wyniki referendów dotyczących konstytucji europejskiej we Francji i w Holandii oraz wynik irlandzkiego referendum dotyczącego traktatu lizbońskiego, jednak w sprawozdaniu nie wyrażono ubolewania z tego powodu. Wręcz przeciwnie – w punkcie 5 sprawozdania stwierdza się w szczególnie protekcjonalny i obraźliwy sposób, że głosowanie kobiet na „nie” wynika z niewielkiego zaangażowania instytucji europejskich.

Odniesienia do tak zwanego „planu D” Komisji są także zupełnie nie na miejscu, ponieważ w większości państw członkowskich „plan B” sprowadzał się do dialogu ludzi o podobnych poglądach, którzy jasno wyrazili swój brak zainteresowania głosami krytycznymi. W przedmiotowym sprawozdaniu należało skrytykować nadużycia tego rodzaju, nie zaś milcząco je aprobować.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI) , na piśmie. – (NL) Z pełnym przekonaniem głosowałem za odrzuceniem tego federalistycznego i aroganckiego sprawozdania. Wielką arogancją jest twierdzić, jak w motywie B, że osoby, które zagłosowały przeciwko konstytucji europejskiej, nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat Europy. To oczywista nieprawda. Przeciwko konstytucji europejskiej zagłosowali właśnie ci obywatele, którzy aż za dobrze rozumieją, że UE stara się odebrać państwom członkowskim resztki suwerenności. Twierdzenie, że integracja jest popularna tylko wśród wykształconej części społeczeństwa, jest niezwykle aroganckie. Sprawozdawca wyraża się jednak jasno. Tych, którzy myślą „niewłaściwie”, trzeba uznać za przestępców lub idiotów. Wtedy będzie można rozmawiać o aktywnym dialogu z obywatelami.

 
  
MPphoto
 
 

  Brigitte Douay (PSE), na piśmie. (FR) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Hegyi w sprawie aktywnego dialogu z obywatelami na temat Europy. Taki dialog jest niezwykle istotny, a w sprawozdaniu zdecydowanie podkreślono wagę działań lokalnych. Aby obywatele mieli pełniejszy obraz tego, jak na ich życie codzienne wpływa działalność Unii Europejskiej, należy podjąć działania bezpośrednio ich dotyczące, po prostu informując ich o kwestiach europejskich.

Zachęta do prowadzenia takiego dialogu będzie kwestią kluczową przed czerwcowymi wyborami, zwłaszcza na obszarach wiejskich i wśród najbardziej eurosceptycznych grup takich jak ludzie młodzi oraz kobiety. Tego samego dotyczy niedawna podpisana przez Parlament, Radę i Komisję Europejską międzyinstytucjonalna deklaracja polityczna: „Partnerski proces komunikowania na temat Europy”. Należy cieszyć się z wagi, jaką instytucje przywiązują do tego dialogu oraz wysiłków, jakie zamierzają poczynić, by obywatele zaangażowali się w działanie Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) Głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania, gdyż uważamy, że presja, jaką pomimo wyniku referendum w Irlandii wciąż wywiera się na dokończenie procesu ratyfikacji traktatu lizbońskiego, jest nie do przyjęcia. Po pierwsze, reguły obecnego traktatu oraz poszanowanie suwerennej decyzji narodu irlandzkiego wymagałyby porzucenia projektu traktatu lizbońskiego. W przedmiotowym sprawozdaniu ponownie opowiedziano się za stanowiskiem antydemokratycznym. Nie do przyjęcia jest wspominanie przez Parlament Europejski o dalszym zwiększaniu „przejrzystości UE oraz zaangażowania obywateli w procesy decyzyjne”, podczas gdy przeważająca część odrzuciła referenda krajowe dotyczące projektu traktatu lizbońskiego właśnie dlatego, że obawiała się opinii większości swoich obywateli.

Godny ubolewania jest także fakt, iż ignoruje się sprzeciw wszystkich tych, którzy czują się oszukani procesem kapitalistycznej integracji, która wbrew składanym obietnicom pogarsza istniejące nierówności oraz powiększa ubóstwo i bezrobocie.

Nawet kilka zawartych w sprawozdaniu pozytywnych punktów ujęto w sposób mający na celu oszukanie opinii publicznej i obywateli poprzez kampanie propagandowe w miejsce skutecznego zapewnienia demokratycznego udziału oraz zmiany polityki w celu zaspokojenia uzasadnionych aspiracji jednostek i pracowników.

 
  
MPphoto
 
 

  Bruno Gollnisch (NI), na piśmie. (FR) Jesteście doprawdy niepoprawni. Sądzicie, że jeżeli obywatele Europy są nastawieni coraz bardziej sceptycznie do Unii Europejskiej, jest to wynikiem braku edukacji, ignorancji, a wręcz głupoty.

Sądzę, że jest wręcz przeciwnie. Są tacy, którzy zyskują dzięki otwarciu granic dla wszelkich przepływów ludzi, towarów, kapitału i tak dalej, i jest też zdecydowana większość, która płaci za to bezrobociem, utratą pewności pracy, spadkiem siły nabywczej, pogorszeniem stanu bezpieczeństwa i utratą tożsamości. Ci ludzie wiedzą, kogo za to winić.

Wasza Europa jest technokracją rządzoną przez garstkę niekontrolowanych i niedających się kontrolować oligarchów: 27 komisarzy i kilku członków zarządu Europejskiego Banku Centralnego. To technokracja dbająca o tysięcy lobby, które mają na nią wpływ, a zarazem całkowicie głucha na sprzeciw obywateli, z którymi łaskawie zgadzamy się konsultować w referendum. To system, którego polityka utorowała drogę obecnemu kryzysowi finansowemu, gospodarczemu oraz społecznemu, i który pogarsza ten kryzys, uniemożliwiając krajom ochronę przed nim oraz wyjście z niego.

Podobnie jak wy, mam nadzieję, że w czerwcu obywatele Europy masowo pójdą do urn i wykorzystają wybory jako referendum: by powiedzieć wam „nie”.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Przedmiotowe sprawozdanie nie stanowi elementu procedury legislacyjnej i odzwierciedla jedynie opinię federalistycznej większości w Parlamencie Europejskim. Postuluje się w nim dokończenie procesu ratyfikacji traktatu lizbońskiego.

Naszym zdaniem jednak traktat lizboński poniósł już porażkę dwukrotnie – ostatnio, gdy w 2008 roku zagłosowali przeciwko niemu obywatele Irlandii, ale również i wcześniej, gdy wyborcy francuscy oraz holenderscy sprzeciwili się zasadniczo takiej samej propozycji w 2005 roku. Kiedy federalistyczna większość w Parlamencie Europejskim zrozumie, że plan utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy nie znajduje poparcia wśród wyborców?

W umocowaniu B projektu sprawozdania stwierdza się wręcz: „osoby nieposiadające wystarczającej wiedzy na temat polityki Unii Europejskiej lub traktatów są bardziej skłonne do wyrażania sprzeciwu”. To dowód nonszalancji, arogancji i ignorancji federalistów w stosunku do wyborców wyznających wartości polityczne odmienne od przeważających w opowiadającym się za centralizacją Parlamencie Europejskim.

W związku z tym głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Adrian Manole (PPE-DE), na piśmie. (RO) Komunikacja z obywatelami i informowanie ich nie może nadal odbywać się w rutynowy, nieskuteczny sposób. W takich obszarach jak sprawne rządy, demokratyzacja, prawa człowieka, rozwój, zapobieganie wykluczeniu społecznemu, ochrona środowiska czy zrównoważony rozwój niezbędne jest zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego.

W kontekście światowego kryzysu finansowego i narastającego zadłużenia konsumentów aktywny dialog z obywatelami Europy oznacza konieczność podjęcia przez instytucje europejskie oraz społeczeństwo obywatelskie działań na rzecz podniesienia poziomu wiedzy finansowej konsumentów, w szczególności w zakresie ich praw i obowiązków, a także najlepszych praktyk związanych z kontami oszczędnościowymi i kredytami.

Ponadto państwa członkowskie powinny zwiększyć poziom zasobów finansowych i ludzkich przydzielonych Sieci Europejskich Centrów Konsumenckich w celu podniesienia poziomu wiedzy o prawach konsumentów w UE i lepszego ich zastosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) Niedawna kampania na rzecz obowiązkowego wprowadzenia żarówek energooszczędnych, na czym zyskają zwłaszcza producenci, ilustruje przepaść między Unią Europejską a jej obywatelami. Jak mieszkańcy Europy mogą czuć jakąkolwiek sympatię do Unii Europejskiej, która – gdy w ogóle organizuje referenda – powtarza je do chwili uzyskania właściwego wyniku? Jak na przykład obywatele austriaccy mogą identyfikować się z UE, która zalała ich lawiną ruchu tranzytowego, ukarała sankcjami za przeprowadzenie demokratycznych wyborów oraz zmusiła do wyzbycia się neutralności i tajemnicy bankowej?

UE stworzono w celach gospodarczych i nie ulega to wątpliwości. Nie jest ona dziełem obywateli, lecz unijnego establishmentu, który jest oderwany od rzeczywistości i wyznaje religię liberalizacji oraz swobodnego przepływu kapitału. Jeżeli nie zmienimy swojego sposobu myślenia, a niedostatek przejrzystości i demokracji utrzyma się, to choćbyśmy przyjmowali kolejne deklaracje woli, obywatele UE będą czuli się wyobcowani, a ich rozczarowanie Unią będzie narastać. Z tego powodu wstrzymałem się od głosu nad przedmiotowym sprawozdaniem.

 
  
MPphoto
 
 

  Zdzisław Zbigniew Podkański (UEN), na piśmie. – (PL) Dialog z obywatelami to rzecz poważna i trudna, ale sprawujący władzę muszą tę sztukę opanować dobrze. To istota ich pracy – dialog zakończony kompromisem. W tym kontekście wydaje się, że tło przedmiotowego sprawozdania kryje pewną sprzeczność. Nawołuje ono bowiem do jak najszybszego zakończenia procesu ratyfikacji traktatu z Lizbony jako jednego z ważnych warunków dialogu o Europie. Sprawozdanie stwierdza, że traktat zwiększy przejrzystość i zaangażuje obywateli w proces podejmowania decyzji. Można odnieść wrażenie, że ci, którym traktat się nie podoba, nie będą brani pod uwagę i ich głos nie będzie słyszalny. Trudno więc mówić o dialogu i kompromisie.

Kontrowersje budzi też idea tworzenia tzw. „wspólnej europejskiej wiedzy” poprzez naukę historii Europy i integracji europejskiej. Miałby temu służyć program uzgodniony na szczeblu wspólnotowym i przyjmowany na zasadzie dobrowolności przez państwa członkowskie, opłacany przez wspólnotowy budżet. Krótko mówiąc, chodzi tutaj o kompromis historyczny, który posłuży jako narzędzie budowania wspólnych europejskich wartości. Myślę, że nie należy sięgać aż tak daleko – kompromis historyczny to pojęcie co najmniej niejasne, o ile taki kompromis w ogóle jest potrzebny. Poza tym instrumentalne wykorzystanie historii budzi sprzeciw, nawet jeżeli intencje są szczere. Klucz do skutecznego dialogu leży w teraźniejszości, która stawia przed nami i tak wystarczająco dużo problemów. Rozmawiać trzeba! Krótko mówiąc: „tak” dla dialogu, „nie” dla sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Mam zamiar wstrzymać się od głosu w sprawie sprawozdania pana posła Hegyi w sprawie aktywnego dialogu z obywatelami na temat Europy.

Chociaż częściowo zgadzam się z przedstawionym tekstem, mam odmienne zdanie co do kilku kwestii, które uważam za znaczące. Dlatego też nie mogę w pełni poprzeć przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE), na piśmie. (PL) Dyskusja nad kwestią dialogu między Unią a jej obywatelami jest bardzo potrzebna. Postrzeganie Europy przez jej mieszkańców, zrozumienie zasad funkcjonowania Wspólnoty pozostaje kluczową kwestią. Ludzie akceptują to, co znają, natomiast to, co odległe, nieznane budzi ich niepokój. Przykłady referendum w Irlandii, a wcześniej we Francji i Holandii pokazują, że zdania naszych obywateli nie możemy lekceważyć. Decyzje nie powinny być podejmowane w zaciszu gabinetów z pominięciem opinii społeczeństwa. Nihil novi – nic nowego o nas bez nas.

Konieczne jest dotarcie do uboższych i mniej wykształconych obywateli. Potrzebny jest jasny i czytelny przekaz dla społeczeństwa – na czym polegają nasze działania, co chcemy osiągnąć i wreszcie jakie korzyści z tej aktywności będą płynąć dla naszych obywateli. Rzeczywista integracja jest niemożliwa bez pełnej akceptacji poczynań Unii ze strony naszych wyborców.

Badania pokazują, że jedynie nieco ponad 50% obywateli UE jest zadowolonych z przynależności ich kraju do Wspólnoty. Oczywiście wskaźnik ten waha się w zależności od kraju. Sukcesem będzie, gdy wskaźnik ten wyniesie 80%.

Obowiązek przybliżania UE jej mieszkańcom spoczywa nie tylko na szeroko pojętych unijnych instytucjach, ale w moim przekonaniu głównie na nas, posłach do Parlamentu Europejskiego. Sam co roku organizuję setki spotkań z młodzieżą, rolnikami, przedsiębiorcami. Nauczmy naszych obywateli korzystać z dobrodziejstw UE. Pierwszym sprawdzianem naszej skuteczności będą czerwcowe wybory.

 
  
MPphoto
 
 

  Søren Bo Søndergaard (GUE/NGL), na piśmie. Sprawozdanie pana posła Hegyi w sprawie działania na rzecz dialogu z obywatelami UE oparto na założeniu, że sceptyczny stosunek ludzi do Unii wynika z braku odpowiedniej wiedzy. W sprawozdaniu proponuje się różne środki zaradcze – edukację, Euronews oraz stworzenie muzeum historii UE. Ponieważ działania te znacznie bardziej niż dialog przypominają propagandę, sprzeciwiam się im. Podczas prawdziwego dialogu ceni się opinie obywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Eva-Britt Svensson (GUE/NGL), na piśmie. Sprawozdanie pana posła Hegyi w sprawie działania na rzecz dialogu z obywatelami UE oparto na założeniu, że sceptyczny stosunek ludzi do Unii wynika z braku odpowiedniej wiedzy. W sprawozdaniu proponuje się różne środki zaradcze – edukację, Euronews oraz stworzenie muzeum historii UE. Ponieważ działania te znacznie bardziej niż dialog przypominają propagandę, sprzeciwiam się im. Podczas prawdziwego dialogu ceni się opinie obywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Andrzej Jan Szejna (PSE), na piśmie. – (PL) Sprawozdawca stwierdza, że aktywny dialog z obywatelami na temat Europy jest słabo rozwinięty. Niestety ma rację. Często informacje na temat Unii trafiają tylko do mieszkańców dobrze wykształconych i zamożnych, co wpływa na sceptycyzm i antypatię pozostałej części obywateli krajów europejskich. Tym samym niezbędnym elementem dalszego rozwoju wspólnoty europejskiej jest edukacja europejska mieszkańców.

Sprawozdawca stara się znaleźć sposoby dotarcia do szerszego grona odbiorców, które umożliwi poszerzenie wiedzy mieszkańców o Unii Europejskiej. Opiera się w ten sposób na następujących pragmatycznych i zarazem najpopularniejszych metodach w celu dotarcia do jak największego grona odbiorców: wprowadzenie rocznej edukacji o Unii Europejskiej od 1945 roku w szkołach, stworzenie telewizyjnego kanału informacyjnego na wzór amerykańskiego CNN czy stron internetowych w formie jak najbardziej przystępnej dla młodych ludzi.

Zgadzam się i popieram ważność kampanii informacyjnej o Unii Europejskiej jako metody uświadamiania społeczeństwa, a także uważam za bardzo dobre pomysły sprawozdawcy na ich wdrażanie.

 
  
  

- Sprawozdanie: Thierry Cornillet (A6-0081/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Marie-Arlette Carlotti (PSE), na piśmie. (FR) Wspólne Zgromadzenie Parlamentarne (WZP) stało się kluczowym instrumentem dialogu politycznego oraz zapobiegania konfliktom i ich rozwiązywania.

Podczas kryzysów politycznych nasze debaty w trybie pilnym umożliwiły dogłębny, konstruktywny i wolny od tematów tabu dialog o sytuacji w Kenii, Zimbabwe oraz Mauretanii.

Jeżeli chodzi o wielkie wyzwania „przekrojowe” dotyczące tak Północy, jak i Południa, jak na przykład bezpieczeństwo żywnościowe, skuteczność pomocy państwa oraz praca dzieci, WZP zajmowało w 2008 roku konstruktywne, a nieraz śmiałe stanowiska.

W odniesieniu do ustanowienia Europejskiego Funduszu Rozwoju WZP uzyskało dokumenty strategiczne, które są obecnie przedmiotem rozważań jego komisji gospodarczej.

Podstawowym priorytetem politycznym WZP były jednak umowy o partnerstwie gospodarczym (EPA). Posiedzenia regionalne Zgromadzenia były bez wątpienia bardzo wartościowym narzędziem monitorowania EPA.

Tę wartość należy docenić i uszanować. WZP musi być podstawowym elementem kontroli parlamentarnej nad negocjowaniem i wdrażaniem umów.

Chciałabym wreszcie wyrazić tutaj szacunek dla pracy wykonanej przez współprzewodniczącą Glenys Kinnock. Dzięki niej WZP stało się wyjątkowym narzędziem dialogu między Północą a Południem oraz sposobnością dla sprawiedliwego, zrównoważonego i opartego na wzajemnej pomocy rozwoju.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosuję za odrzuceniem sprawozdania pana posła Cornilleta w sprawie prac Wspólnego Zgromadzenia Parlamentarnego AKP-UE w 2008 roku.

Uważam, że wyniki dotychczasowych posiedzeń roboczych nie zawsze były zadowalające – w rzeczywistości w pewnych ważnych kwestiach w ogóle nie podjęto rezolucji.

Ponadto negocjacje podjęte przez Zgromadzenie doprowadziły w niektórych przypadkach do zawarcia umów o partnerstwie, które nie przyniosły dobrych wyników ani dla Unii Europejskiej ani dla pozostałych stron. Dlatego też sprzeciwiam się przedstawionemu sprawozdaniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Frank Vanhecke (NI), na piśmie. – (NL) Wstrzymałem się właśnie od głosu w sprawie prac Wspólnego Zgromadzenia Parlamentarnego AKP-UE, choć teraz żałuję, że nie głosowałem przeciwko sprawozdaniu. Przez lata mojej obecności i pracy w Parlamencie nabierałem coraz silniejszego przekonania, że stanowiska w WZP służą głównie jako wymówka dla przyjemnych wycieczek po całym świecie. Odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie – co kiedykolwiek zmieniło się dzięki Zgromadzeniu?

Być może potrzebna jest po prostu ocena przydatności wielu stanowisk parlamentarnych. Są one bez wątpienia bardzo lukratywne. Poznawanie świata na koszt społeczeństwa jest z pewnością niezwykle przyjemne, ale bardzo wątpię, czy wszystkie te pieniądze podatników przyniosły jakiekolwiek korzyści komuś poza sektorem hotelarskim i lotniczym.

 
  
  

- Sprawozdanie: Constanze Angela Krehl (A6-0095/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  John Attard-Montalto (PSE), na piśmie. Fundusze strukturalne są jednymi z najważniejszych narzędzi Unii Europejskiej. Korzystanie z tych funduszy w dziedzinie polityki regionalnej jest zaś jednym z najtrudniejszych do opanowania obszarów. Sam tytuł sprawozdania zawiera już słowo „przeszkody”, które można sprowadzić do siedmiu punktów: - nadmiaru biurokracji;

- zbyt wielu skomplikowanych przepisów;

- częstych zmian kryteriów kwalifikowalności i wymaganej dokumentacji dokonywanych przez niektóre państwa członkowskie;

- nieprzejrzystych procedur podejmowania decyzji i zasad współfinansowania;

- opóźnień w dokonywaniu płatności, uciążliwej administracji centralnej w państwach członkowskich;

- niewystarczających zdolności administracji zdecentralizowanej;

- różnych modeli administracji regionalnej w państwach członkowskich, co uniemożliwia porównanie danych i wymianę dobrych praktyk.

 
  
MPphoto
 
 

  Brigitte Douay (PSE), na piśmie. (FR) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pani poseł Krehl dotyczącego dobrych praktyk w dziedzinie polityki regionalnej, ponieważ zawiera ono nowatorską definicję wspomnianych dobrych praktyk oraz przykłady sukcesów, jak też wymienia bardzo konkretne zalecenia dotyczące wszelkiego rodzaju interwencji UE w tej dziedzinie.

Zwróciłam zwłaszcza uwagę sprawozdawczyni na lepszą dostępność udogodnień miejskich i transportowych dla osób o ograniczonej możliwości poruszania się oraz możliwość lepszego godzenia życia prywatnego, rodzinnego i zawodowego, szczególnie w przypadku kobiet.

Mamy nadzieję, że te kompleksowe zalecenia pomogą stronom zainteresowanym polityką regionalną i zainspirują je.

 
  
MPphoto
 
 

  Emanuel Jardim Fernandes (PSE), na piśmie.(RO) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Krehl, ponieważ przedstawia ono dobre praktyki w wielu dziedzinach, w tym również środowiska i zrównoważonej polityki energetycznej. Przykładem takich praktyk może być uhonorowana nagrodą w ramach inicjatywy RegioStars elektrownia wodna Socorridos w autonomicznym regionie Madery.

Sprawozdanie pani poseł Krehl wymienia również najważniejsze przeszkody w przygotowaniu takich projektów, w tym:

- skomplikowane przepisy;

- niejasne zasady współfinansowania;

- nieliczne sposobności do wymiany doświadczeń; oraz

- niewystarczające możliwości prowadzenia współpracy międzyregionalnej i niewystarczające struktury regionalne dla takiej współpracy.

W związku z tym bardzo ważna jest konsolidacja i usprawnienie wskaźników, co zwiększy zasób wiedzy Wspólnoty w tej dziedzinie, zwłaszcza w odniesieniu do:

- przestrzegania zasady równości szans oraz zasad partnerstwa i innowacyjności działań;

- sprawnej organizacji projektów, efektywnego wykorzystania środków oraz jasnego określenia czasu ich trwania;

- zwiększenia możliwości przenoszenia wiedzy w celu jej wykorzystania również w innych regionach Unii Europejskiej.

Wszystkie te aspekty uwzględniono w sprawozdaniu pani poseł Krehl.

 
  
MPphoto
 
 

  Iosif Matula (PPE-DE), na piśmie. (RO) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania dotyczącego dobrych praktyk w dziedzinie polityki regionalnej, ponieważ uważam, że niezbędne jest adekwatne, przejrzyste oraz terminowe dostarczanie ważnych informacji na temat funduszy strukturalnych i spójności.

Celu polityki spójności nie uda się w pełni osiągnąć bez zwalczenia przeszkód biurokratycznych i administracyjnych, które utrudniają wykorzystanie zasobów strukturalnych Unii Europejskiej przez potencjalnych beneficjentów. Do dotychczasowych utrudnień należy zaliczyć nieprzejrzystą dokumentację, stale zmieniające się kryteria kwalifikowalności oraz krótkie terminy składania dokumentów.

Najlepsze rezultaty można osiągnąć dzięki aktywnej wymianie informacji, jak również stworzeniu na szczeblu Wspólnoty bazy danych o sukcesach we wdrażaniu projektów. Współpraca w obrębie regionów i między nimi, jak też gromadzenie oraz wymiana dobrych praktyk w dziedzinie polityki regionalnej poprawią zdolność absorpcji funduszy europejskich.

Ogólnoeuropejski portal we wszystkich językach urzędowych Unii Europejskiej może wnieść znaczący wkład we właściwe, przejrzyste rozpowszechnianie informacji o funduszach europejskich oraz wymianę dobrych praktyk w dziedzinie polityki spójności w regionach należących do nowych państw członkowskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pani poseł Krehl dotyczącego dobrych praktyk w dziedzinie polityki regionalnej i przeszkód w wykorzystaniu funduszy strukturalnych.

Jestem przekonany, że propozycje przedstawione w tym sprawozdaniu nie umożliwią usprawnienia realizacji polityki regionalnej, która jest niezwykle ważna z punktu widzenia likwidacji nierówności rozwojowych w Unii Europejskiej i na wdrożenie której przeznaczane są znaczne środki finansowe.

Nie sądzę zwłaszcza, by wymiana dobrych praktyk mogła pomóc w skuteczniejszym wykorzystaniu funduszy strukturalnych lub rzeczywiście przyczynić się do rozwoju innowacyjnych projektów.

 
  
  

- Sprawozdanie: Wojciech Roszkowski (A6-0042/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Göran Färm, Anna Hedh, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) Głosowaliśmy za przyjęciem sprawozdania pana posła Roszkowskiego, gdyż zgadzamy się z najważniejszymi celami dotyczącymi rozwoju obszarów wiejskich oraz dywersyfikacji działalności w celu maksymalizacji potencjału rozwoju lokalnego. Sprawozdanie to zawiera jednak punkty, z którymi się nie zgadzamy, zarówno jeżeli chodzi o przedstawione fakty, jak i o pewne sformułowania. Nie zgadzamy się na przykład, że finansowanie drugiego filaru WPR zostało znacznie okrojone. Nawet jeżeli istnieją ważne powody związane z polityką środowiskową i regionalną, nie sądzimy, by pewne rodzaje produkcji rolnej trzeba było utrzymywać przy wykorzystaniu dopłat „za wszelką cenę”. Uważamy także, że niektóre sformułowania uprzedzają wybory dokonywane przez ludność wiejską. Zdecydowaliśmy się jednak uznać powyższe punkty za niefortunne sformułowania odzwierciedlające dobre intencje, na przykład zapobiegania wyludnieniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Iosif Matula (PPE-DE), na piśmie. (RO) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania w sprawie komplementarności i koordynacji polityki spójności z polityką rozwoju obszarów wiejskich, ponieważ uważam, że ze względu na szczególny potencjał rolny Rumunii te dwa obszary polityki stanowią ważne filary rozwoju kraju.

Moim zdaniem ważne jest, by polityka rozwoju obszarów wiejskich miała na celu zmniejszanie różnic gospodarczych między obszarami miejskimi i wiejskimi poprzez określenie potencjału poszczególnych obszarów oraz działanie na rzecz rozwoju działalności charakterystycznej dla nich.

Polityka rozwoju obszarów wiejskich musi owocować opracowaniem strategii niepowodujących ograniczenia ani zahamowania działalności rolniczej prowadzonej przez ludność wiejską. Powinna ona natomiast przyczyniać się do zróżnicowania tej działalności poprzez wdrażanie lokalnej produkcji produktów organicznych oraz tradycyjnych potraw i napojów.

Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich utworzono w oderwaniu od funduszy strukturalnych w celu skuteczniejszego wykorzystania funduszy europejskich na obszarach wiejskich. Zaletą tego rozwiązania dla krajów-beneficjentów jest szersza oferta finansowania rozwoju obszarów wiejskich. Dzięki temu będziemy w stanie osiągnąć swój cel modernizacji struktur społecznych, zwiększając zarazem spójność terytorialną pomiędzy obszarami wiejskimi i miejskimi.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) W ostatnich latach obszary wiejskie cierpią nie tylko wskutek ciągłej migracji do miast, lecz również w wyniku likwidacji infrastruktury: komisariatów, sklepów spożywczych, transportu publicznego i tak dalej. W związku z tym stają się one coraz mniej atrakcyjne, a ich zapaść się pogłębia. Jeżeli deregulacja krajowych usług pocztowych doprowadzi do zamykania urzędów pocztowych, całe regiony pozostaną bez zasobów.

Nie powinien dziwić nas fakt, że tendencja do odchodzenia z rolnictwa będzie się nasilać, a wysokie współczynniki umieralności rolników będą wzrastać w kolejnych latach. Stopniowo ujawniają się konsekwencje błędnej polityki UE w zakresie dopłat, z której korzystają generalnie tylko duże podmioty, jak też długiego okresu zaniedbywania obszarów wiejskich. Nadal brakuje nam całościowej koncepcji. Bez niej pojedyncze działania są skazane na niepowodzenie. Dlatego też głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Roszkowskiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Roszkowskiego w sprawie komplementarności i koordynacji polityki spójności z polityką rozwoju obszarów wiejskich.

Mam zwłaszcza wątpliwości, czy wspieranie pozarolniczej działalności na obszarach wiejskich jest najskuteczniejszą metodą zwiększania spójności terytorialnej. Sądzę, że takie działania zagrażają bezpośredniej pomocy dla rolnictwa i przyczynią się do poważnej nierównowagi społecznej oraz gospodarczej na tych obszarach.

 
  
  

- Sprawozdanie: Dagmar Roth-Behrendt (A6-0484/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Adam Bielan (UEN), na piśmie. – (PL) Wprowadzenie tak rygorystycznych przepisów dotyczących niektórych substancji znajdujących się w kosmetykach jest działaniem przeciwko interesowi wielu polskich przedsiębiorstw. Polski przemysł kosmetyczny to głównie małe i średnie firmy, których nie stać na przeprowadzenie skomplikowanych badań testowych by wprowadzić substancje zastępcze w wielu kosmetykach. Składniki, których użycia zabrania to rozporządzenie, po pierwsze dotyczą tylko 5% kosmetyków, a poza tym mogłyby być stosowane przez przemysł w bezpiecznych dla zdrowia stężeniach. Niestety nie uznano zaproponowanych przez stronę polską zmian. Dlatego też nie poparłem sprawozdania pani Roth-Behrendt.

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LT) Z radością przyjmuję fakt, że w nowej wersji zdecydowano się na formę prawną rozporządzenia, nie zaś obecnej dyrektywy. Usunie to niepewności i niespójności prawne oraz wprowadzi definicję i środki wykonawcze. Kolejnym ważnym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa produktów kosmetycznych. Ponieważ obecna dyrektywa kosmetyczna nie zawiera jasnych wymogów dotyczących oceny bezpieczeństwa, rozporządzenie wprowadza podstawowe normy w tym zakresie.

 
  
MPphoto
 
 

  Hanne Dahl (IND/DEM), na piśmie. (DA) Głosujemy z pewną niechęcią za przyjęciem nowego rozporządzenia w sprawie produktów kosmetycznych, pomimo faktu, iż umożliwia ono odstępstwa od zakazu stosowania rakotwórczych substancji CMR. Na szczęście Parlament ograniczył tę możliwość, wymagając uwzględnienia podczas procesu dopuszczenia całkowitego narażenia na kontakt z substancjami CMR pochodzącymi ze wszystkich dróg i źródeł. Przyjęcie rozporządzenia oznacza, że w Danii nie będziemy mogli zabronić stosowania substancji, o których wiemy już, że są rakotwórcze, biomimetyków hormonalnych lub alergenów, ponieważ byłoby to uznawane za barierę dla swobodnego przepływu towarów, który ma zagwarantować ten akt prawny.

Równoważy to jednak fakt wprowadzenia przez Parlament regulacji nanocząsteczek, a więc zastosowania zasady ostrożności. Od teraz, zanim możliwe będzie zastosowanie nanocząsteczek, konieczne będzie wykazanie, że nie są one szkodliwe, nie trzeba zaś będzie wykazywać, iż są one szkodliwe w celu zapobieżenia ich wykorzystywaniu, co w praktyce jest zasadą dominującą w prawodawstwie UE.

Rozporządzenie wprowadza również ostrzejsze wymogi w zakresie szczegółowych opisów produktów.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie.(PT) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pani poseł Roth-Behrendt dotyczącego rozporządzenia w sprawie produktów kosmetycznych (tekst przekształcony), ponieważ moim zdaniem w celu ochrony zdrowia konsumentów konieczna jest poprawa bezpieczeństwa produktów kosmetycznych poprzez ustanowienie minimalnych norm, które muszą zostać spełnione przed wprowadzeniem produktu do obrotu.

Żałuję jednak, iż nie wprowadzono wymogu wskazania daty minimalnej trwałości w przypadku wszystkich produktów, w tym również tych o minimalnej trwałości dłuższej niż 30 miesięcy (art. 15). Należy zauważyć, że chociaż korzystanie z przeterminowanych produktów kosmetycznych nie wiąże się z żadnym ryzykiem dla zdrowia konsumentów, nie przynosi ono też sugerowanych korzyści.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) W przedmiotowym sprawozdaniu Parlament Europejski ogólnie zgadza się ze stanowiskiem Komisji Europejskiej, która zdecydowała o przekształceniu dyrektywy Rady 76/768/EWG z dnia 27 lipca 1976 r. w sprawie zbliżenia ustawodawstw państw członkowskich dotyczących produktów kosmetycznych. Dyrektywa kosmetyczna, do której zaproponowano 55 poprawek od momentu jej przyjęcia w 1976 roku, stała się nieefektywna i przedawniona; przestała także gwarantować konieczną pewność prawną w szybko rozwijającym się sektorze. Za sprawą przekształcenia Komisja dąży do usunięcia niepewności i niespójności prawnych poprzez wprowadzenie zestawu definicji i środków wykonawczych. Aby uniknąć rozbieżności w transpozycji do prawa krajowego, Komisja zmieniła formę prawną aktu z dyrektywy na rozporządzenie.

Kolejnym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa produktów kosmetycznych. Obecna dyrektywa kosmetyczna nie zawiera jasnych wymogów dotyczących oceny bezpieczeństwa, Komisja wprowadza zatem „minimalne normy” w tym zakresie. Sprawozdawczyni pragnie wzmocnienia kwestii bezpieczeństwa, by zapewnić ochronę konsumentów oraz ich zdrowie, co uważamy za właściwe podejście.

 
  
MPphoto
 
 

  Duarte Freitas (PPE-DE), na piśmie.(PT) Ogólnie popieram sprawozdanie pani poseł Roth-Behrendt i kompromis osiągnięty z Radą. Ubolewam jednak nad pewnym pominięciem, które może moim zdaniem pogorszyć ochronę konsumentów.

Obecna dyrektywa kosmetyczna oraz wniosek dotyczący rozporządzenia stanowią, że wskazanie daty minimalnej trwałości jest obowiązkowe wyłącznie w przypadku produktów kosmetycznych o minimalnej trwałości krótszej niż 30 miesięcy. Z powodów finansowych często wskazuje się, że data ta jest dłuższa niż 30 miesięcy. W ten sposób producenci są w stanie zapewnić zwolnienie wszystkich swoich produktów z wymogu wskazania daty minimalnej trwałości. Chociaż korzystanie z przeterminowanych produktów kosmetycznych nie wiąże się zazwyczaj z ryzykiem dla zdrowia konsumentów, nie przynosi ono też oczekiwanych korzyści.

Niestety służby prawne Parlamentu i Komisji zdecydowały – moim zdaniem niesłusznie – że tego postanowienia nie można zmienić w ramach procedury przekształcenia.

 
  
MPphoto
 
 

  Eija-Riitta Korhola (PPE-DE), na piśmie. (FI) Pragnę stwierdzić, że jestem bardzo usatysfakcjonowana naszym dzisiejszym osiągnięciem w dziedzinie regulacji produktów kosmetycznych. Na rynku kosmetycznym pełno jest nierealnych obietnic i pseudonaukowego bełkotu, przy czym jedyną miarą skuteczności produktu jest fantazja autora tekstu reklamowego. Teraz reguły będą ostrzejsze, i to bardzo dobrze. Na mocy nowego rozporządzenia reklamy mogą jedynie uwzględniać właściwości rzeczywiście charakteryzujące dany produkt. W związku z tym konieczny jest dowód skuteczności. Sprawozdawczyni zwróciła się do Komisji o opracowanie planu działania dotyczącego oświadczeń oraz przyjęcie wykazu kryteriów ich oceny.

Celem wniosku było uproszczenie istniejącego prawodawstwa. Objętość ustawodawstwa krajowego związanego z tą dziedziną przekracza 3 500 stron; teraz ma ono zostać zamknięte w jednym tekście. W ten sposób możliwe będzie zapewnienie wysokich standardów ochrony ludzi w całej UE, a zarazem zagwarantowanie działania rynku wewnętrznego. Przestarzałe prawodawstwo, zwłaszcza w branży kosmetycznej, niesie ze sobą ryzyko dla zdrowia, jak też ogranicza stopień, w jakim możemy polegać na prawie. Zasady te są logicznym następstwem prac rozpoczętych wraz z dyskusją nad rozporządzeniem REACH dotyczącym substancji chemicznych.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. – (SK) Jako sprawozdawczyni z ramienia Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów brałam udział w tworzeniu pakietu legislacyjnego dotyczącego wprowadzania produktów do obrotu, który został przyjęty przez Parlament w lutym 2008 roku. Pracowałam nad sprawozdaniem dotyczącym projektu decyzji w sprawie wspólnych ram dotyczących wprowadzania produktów do obrotu, przy czym moje propozycje poprawek skupiały się na zwiększeniu odpowiedzialności importerów, zmniejszaniu obciążeń administracyjnych MŚP, zachowaniu nowego podejścia jako podstawowych ram wprowadzania produktów do obrotu, jak też elastyczniejszym sposobie tworzenia i wykorzystywania norm europejskich.

Ten pakiet towarowy stał się podstawowym warunkiem wstępnym zmiany innych dyrektyw sektorowych, zwłaszcza przyjętej niedawno dyrektywy o zabawkach, rozporządzenia w sprawie produktów kosmetycznych i rozporządzenia w sprawie wyrobów budowlanych.

Rozporządzenie w sprawie produktów kosmetycznych opiera się na podstawowej zasadzie pakietu legislacyjnego dotyczącego wprowadzania produktów do obrotu. Z jednej strony obowiązkiem producentów jest zapewnienie, aby ich produkty odpowiadały obowiązującym przepisom europejskim, z drugiej zaś obowiązkiem państw członkowskich jest zapewnienie prawidłowego nadzoru rynku UE.

Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pani poseł Roth-Behrendt w sprawie wniosku dotyczącego rozporządzenia w sprawie produktów kosmetycznych, zastępującego obecną dyrektywę, która stała się nieporęczna i przestarzała. Branża kosmetyczna przeszła w ostatnich latach bezprecedensową ekspansję i obecne prawodawstwo nie gwarantuje już koniecznej pewności prawnej.

Z radością witam nowe prawodawstwo, które przyczyni się do zwiększenia ochrony konsumentów i zapewni ochronę przed szkodliwymi dla zdrowia produktami kosmetycznymi.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Roth-Behrendt w sprawie wniosku dotyczącego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie produktów kosmetycznych.

W pełni zgadzam się, że aby zwiększyć bezpieczeństwo produktów kosmetycznych w celu zapewnienia ochrony i zdrowia wszystkich konsumentów, konieczne jest jasne zdefiniowanie narzędzi kontroli. Zgadzam się także ze sprawozdawczynią, że w celu usprawnienia mechanizmu kontrolnego kwestię oświadczeń o produktach kosmetycznych należy powierzyć niezależnej organizacji, aby zagwarantować ich bezstronną ocenę.

 
  
MPphoto
 
 

  Flaviu Călin Rus (PPE-DE), na piśmie. (RO) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji legislacyjnej Parlamentu Europejskiego w sprawie wniosku dotyczącego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie produktów kosmetycznych (tekst przekształcony), gdyż sądzę, iż wszelkie produkty wprowadzane do obrotu muszą spełniać normy jakości oraz minimalne normy bezpieczeństwa. Takie rozporządzenie, którego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa produktów kosmetycznych, zagwarantuje ochronę i zdrowie konsumentów.

 
  
MPphoto
 
 

  Lydia Schenardi (NI), na piśmie. (FR) Ze względu na wprowadzenie nanocząsteczek do produktów kosmetycznych oraz fakt, że sektor kosmetyków jest jedną z głównych dziedzin działalności przemysłowej, w których występuje zjawisko podrabiania, ważne jest ustanowienie jasnych środków kontrolnych, zwłaszcza w celu identyfikacji kosmetyków, które są podrobione i tym samym nie spełniają wymogów prawnych.

Pewne produkty zasługują na szczególną uwagę – chodzi tu zwłaszcza o kosmetyki stosowane w okolicach oczu, na błony śluzowe, na skórę uszkodzoną, u dzieci i osób o osłabionym systemie odpornościowym. Należy bez wątpienia zwrócić szczególną uwagę na ocenę toksyczności lokalnej, działanie drażniące na skórę i oczy, działanie uczulające na skórę, a w wypadku pochłaniania promieniowania UV – na fototoksyczność. Ponadto zwalczanie podrabiania towarów przy wykorzystaniu tych mechanizmów kontrolnych ma podstawowe znaczenie dla zdrowia ludzkiego i oddziaływania na środowisko, lecz też dla konkurencyjności. W związku z tym popieramy przedmiotowe sprawozdanie, jednak w odniesieniu do gotowych produktów nie należy przeprowadzać nowych testów, jeżeli znane informacje o ich składnikach są zgodne z przepisami.

 
  
  

- Sprawozdanie: Daciana Octavia Sârbu (A6-0076/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) W przedmiotowym sprawozdaniu Parlament Europejski popiera z kilkoma poprawkami wniosek Komisji dotyczący zmiany dyrektywy 98/8/WE dotyczącej wprowadzania do obrotu produktów biobójczych. Komisja uznała, że zmiana ta okazała się konieczna w momencie, gdy ocena wdrożenia dyrektywy wykazała, że dziesięcioletni okres (do 14 maja 2010 r.), przewidziany na ocenę substancji czynnych wykorzystywanych w produktach biobójczych w celu ich włączenia do pozytywnego wykazu wspólnotowego, będzie niewystarczający. W związku z tym okres przejściowy, w trakcie którego rynek produktów biobójczych nadal będzie regulowany przepisami krajowymi, wygasłby przed utworzeniem pozytywnej listy wspólnotowej. Oznaczałoby to w praktyce, że ważne produkty, takie jak na przykład środki dezynfekujące stosowane w szpitalach, musiałyby zostać wycofane z rynku z dniem 15 maja 2010 r.

Aby uniknąć tego niepożądanego efektu, Komisja proponuje przedłużenie okresu przejściowego o trzy lata do dnia 14 maja 2013 r. Gdyby ten trzyletni okres okazał się niewystarczający, Komisja wprowadza możliwość jego dalszego przedłużenia na mocy decyzji podjętej w ramach procedury komitologii. Sprawozdawczyni chce jednak uniknąć wykorzystania tej możliwości w celu niekończącego się opóźniania całego procesu, w związku z czym proponuje ograniczenia.

 
  
MPphoto
 
 

  Duarte Freitas (PPE-DE), na piśmie.(PT) Popieram sprawozdanie pani poseł Sârbu oraz wniosek Komisji wprowadzające poprawki techniczne do obecnego prawodawstwa.

Obecna dyrektywa przewiduje trwający od 2000 do 2010 roku okres przejściowy, w trakcie którego rynek produktów biobójczych nadal będzie regulowany przepisami krajowymi. Przewiduje ona jednak również 10-letni program oceny substancji czynnych wykorzystywanych w produktach biobójczych w celu włączenia ich do tworzonego przez Komisję pozytywnego wykazu.

Ponieważ w związku z obecnym stopniem zaawansowania programu przeglądu na mocy tej dyrektywy nie uda się go ukończyć przed 2010 rokiem, jak planowano, niezbędne stało się wprowadzenie odpowiednich poprawek w celu wydłużenia okresów przejściowych dla przypadków największych opóźnień. Dlatego też przedmiotowy wniosek dotyczący poprawek jest słuszny.

 
  
MPphoto
 
 

  Rovana Plumb (PSE), na piśmie. (RO) Przedmiotowy wniosek Komisji, zmieniający dyrektywę 98/8/WE dotyczącą wprowadzania do obrotu produktów biobójczych, okazał się konieczny w momencie, gdy ocena wdrożenia dyrektywy wykazała, że dziesięcioletni okres (do 14 maja 2010 r.), przewidziany na ocenę substancji czynnych wykorzystywanych w produktach biobójczych w celu ich włączenia do pozytywnego wykazu wspólnotowego, będzie niewystarczający. W związku z tym okres przejściowy, w trakcie którego rynek produktów biobójczych nadal będzie regulowany przepisami krajowymi, wygasłby przed utworzeniem pozytywnej listy wspólnotowej. Oznaczałoby to w praktyce, że ważne produkty, takie jak na przykład środki dezynfekujące stosowane w szpitalach, musiałyby zostać wycofane z rynku z dniem 15 maja 2010 r.

Głosowałam za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania, gdyż wydłużenie obecnego okresu przejściowego umożliwi zakończenie oceny substancji czynnych wykorzystywanych w produktach biobójczych i da państwom członkowskim wystarczającą ilość czasu na transpozycję przepisów, wydanie zezwoleń oraz rejestrację tych produktów, a także da sektorowi czas na przygotowanie i złożenie pełnej dokumentacji. Ponadto takie wydłużenie umożliwi zastosowanie zasady zapobiegającej wytwarzaniu odpadów (substancje niepoddane ocenie stają się odpadami) oraz pomoże zapobiec nielegalnemu wprowadzaniu produktów biobójczych do obrotu.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Sârbu w sprawie wniosku dotyczącego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniającej dyrektywę 98/8/WE dotyczącą wprowadzania do obrotu produktów biobójczych w odniesieniu do przedłużenia niektórych terminów.

W związku z delikatnym charakterem i pracochłonnością procesu oceny substancji czynnych wykorzystywanych w produktach biobójczych zgadzam się ze sprawozdawczynią w kwestii przedłużenia okresu przejściowego z trzech do czterech lat, by dać sektorowi wystarczającą ilość czasu na wypełnienie jego obowiązków.

 
  
  

- Sprawozdanie: Zsolt László Becsey (A6-0121/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI) , na piśmie. – (NL) Mając świadomość, że ludzi, zwłaszcza młodych, należy zniechęcać do palenia, wstrzymałem się od głosu w sprawie przedmiotowego sprawozdania. UE chce podwyższyć cenę papierosów oraz drobno krojonego tytoniu przeznaczonego do skręcania papierosów i cygaretek, należy jednak zapytać, czy pełne hipokryzji podejście polegające na podnoszeniu podatków jest tutaj właściwym sposobem. Ostatecznie przemysł tytoniowy zatrudnia znaczną liczbę ludzi w państwach członkowskich, a w czasach kryzysu należy wnikliwie ocenić wpływ wszelkich tego rodzaju działań na sytuację na rynku pracy przed ich wdrożeniem.

Czy ograniczenie palenia dzięki edukacji, a nie poprzez opodatkowanie, nie byłoby lepszym wyjściem?

 
  
MPphoto
 
 

  Bruno Gollnisch (NI), na piśmie. (FR) W sprawozdaniu pana posła Becseya proponuje się ściślejszą harmonizację podatków na wyroby tytoniowe na wyższym poziomie, nieudolnie usiłując uzasadnić to ochroną zdrowia publicznego. Rzeczywistym celem jest jednak czysty, doskonały ogólnoeuropejski rynek papierosów, niepodzielny rynek z jednolitym opodatkowaniem i niczym niepowstrzymywaną konkurencją.

Przydałaby się odrobina konsekwencji. Albo chodzi nam przede wszystkim o zdrowie, albo o rynek. W przypadku pewnych wyrobów nie może chodzić o rynek. Komisja pozwała do sądu kilka krajów, na przykład Francję czy Belgię, za wprowadzenie progowych lub minimalnych cen sprzedaży. Handel wyrobami tytoniowymi nie bez powodu jest w takim stopniu regulowany na szczeblu krajowym (gdzie dystrybucja wymaga zezwoleń) i międzynarodowym (gdzie obowiązują limity na transgraniczne zakupy); nie bez powodu prowadzone są też kontrole graniczne, nawet jeżeli są one ograniczane przez regulacje europejskie.

To sprawozdanie jest wreszcie niepokojące z punktu widzenia przyszłości francuskich właścicieli trafik, którzy odgrywają bardzo ważną rolę w utrzymywaniu miejscowych sklepów i świadczeniu pewnych usług publicznych na obszarach wiejskich, a którym już poprzednia podwyżka podatków poważnie zagroziła.

 
  
MPphoto
 
 

  Jörg Leichtfried (PSE), na piśmie. (DE) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Becseya, w którym zaleca się podwyższenie stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych.

Z radością witam stopniowy wzrost podatków na papierosy oraz inne wyroby tytoniowe, który ma nastąpić od 2014 roku. Sądzę również, że aby zagwarantować wyższy poziom ochrony zdrowia niezbędna jest aktualizacja definicji pewnych rodzajów wyrobów tytoniowych.

Od wielu lat jestem zdecydowanym zwolennikiem ochrony osób niepalących i uważam, że przedmiotowe sprawozdanie jest kolejnym krokiem we właściwym kierunku. Wskazują na to również oczekiwania Komisji, że konsumpcja wyrobów tytoniowych zmaleje o 10% w ciągu najbliższych 5 lat.

 
  
MPphoto
 
 

  Astrid Lulling (PPE-DE), na piśmie. (FR) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Becseya, ponieważ wnioskowana przez Komisję drastyczna podwyżka stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych byłaby szkodliwa z punktu widzenia zatrudnienia w tym sektorze w Europie, zwłaszcza w obecnych warunkach poważnego kryzysu. Doświadczenie pokazuje, że polityka wysokich cen nie jest skuteczną metodą walki z uzależnieniem od nikotyny.

Dlatego jestem równie zadowolona z faktu, że uniknęliśmy harmonizacji minimalnych stawek opodatkowania tytoniu przeznaczonego do skręcania ze stawkami stosowanymi do papierosów. Tytoń przeznaczony do skręcania pełni ważną funkcję, zapobiegając gwałtownemu wzrostowi przemytu na terytorium Europy. Badania wykazują, że w niektórych krajach związkowych Niemiec więcej niż połowa papierosów pochodzi z przemytu. W celu ograniczenia tego zjawiska drobno krojony tytoń musi służyć jako substytut papierosów.

Ubolewam nad faktem, że pewne bardzo rozsądne poprawki zostały odrzucone niewielką większością głosów.

Mam niemniej nadzieję, że nasze przesłanie dotrze do Rady Ministrów, która musi podjąć decyzję jednogłośnie.

 
  
MPphoto
 
 

  David Martin (PSE), na piśmie. Chociaż jestem zwolennikiem opodatkowania wyrobów tytoniowych oraz minimalnej ogólnoeuropejskiej stawki podatku, wstrzymałem się od głosu ze względu na możliwe szkody z punktu widzenia brytyjskiego podatku od wyrobów tytoniowych. Rząd ma swobodę podwyższania opodatkowania tych wyrobów, co może stanowić dla ludzi bodziec do ograniczenia i rzucenia palenia, tym samym poprawiając nasz stan zdrowia oraz ograniczając obciążenie państwowej służby zdrowia. Przedmiotowe sprawozdanie ograniczyłoby zdolność rządu do opodatkowania wyrobów tytoniowych, dlatego też wstrzymałem się od głosu.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Becseya w sprawie wniosku dotyczącego dyrektywy Rady zmieniającej dyrektywy 92/79/EWG, 92/80/EWG i 95/59/WE w zakresie struktury oraz stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych.

Nie popieram powyższego wniosku, gdyż moim zdaniem może on osłabić wniosek Komisji, w rezultacie utrudniając osiągnięcie zamierzonego celu, którym jest przyczynienie się do zmniejszenia konsumpcji tytoniu o 10% do 2014 roku.

 
  
MPphoto
 
 

  Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. (SV) Celem wniosku Komisji jest harmonizacja opodatkowania wyrobów tytoniowych w obrębie UE w celu ograniczenia znaczącego handlu transgranicznego wyrobami tytoniowymi, który zagraża osiągnięciu celów państw członkowskich w dziedzinie zdrowia publicznego. Wniosek przedstawiony przez sprawozdawcę komisji opiniodawczej Komisji Spraw Gospodarczych i Monetarnych jest znacznie bardziej umiarkowany od zawartego w pierwotnym tekście Komisji. Jako przedstawiciel Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na Rzecz Europy uczyniłem wszystko, co było w mojej mocy, by udoskonalić sprawozdanie. Kwestia opodatkowania wyrobów tytoniowych jest bardzo trudna ze względu na znaczne różnice w stawkach podatku oraz poglądach na szkodliwe skutki konsumpcji tytoniu w UE. Podziały w obrębie poszczególnych grup, w tym mojej, były znaczące. Pomimo dokładanych wysiłków stwierdziłem ostatecznie, że wniosek Parlamentu nie idzie wystarczająco daleko. Podczas końcowego głosowania nad nowymi podatkami od wyrobów tytoniowych zdecydowałem się zatem wstrzymać od głosu.

 
  
MPphoto
 
 

  Peter Skinner (PSE), na piśmie. Partia Pracy w Parlamencie Europejskim zgadza się, że zbyt niski poziom stawek akcyzy zachęca do arbitrażu transgranicznego i prowadzi do niekontrolowanej/nielicencjonowanej odsprzedaży wyrobów tytoniowych. W związku z tym minimalne poziomy stawek są bardzo użytecznym narzędziem wprowadzania zmian niezbędnych, by zmienić ten stan rzeczy. Niektóre kraje europejskie mogą zdecydować się ustalić stawki na poziomie wyższym od minimalnych z uzasadnionych powodów naukowych i społecznych, co również jest rzeczą właściwą.

 
  
MPphoto
 
 

  Marianne Thyssen (PPE-DE), na piśmie. – (NL) Doceniam wysiłek sprawozdawcy włożony w przedmiotowe sprawozdanie, nie jestem jednak w stanie poprzeć jego wyników. Jestem całkowicie przekonana o korzyściach podnoszenia stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych w celu walki z konsumpcją tytoniu. Chciałabym podkreślić, że moim zdaniem uwarunkowania zdrowotne są ważniejsze od ekonomicznych. Za godny pożałowania uważam również fakt, że sprawozdawca osłabia propozycje Komisji. Z tych powodów głosowałam za odrzuceniem sprawozdania pana posła Becseya.

 
  
  

- Sprawozdanie: Cristiana Muscardini (A6-0054/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania.

Podczas ostatnich trzydziestu lat, w wyniku imigracji na stary kontynent, do Europy potajemnie przeniesiono barbarzyńskie i bezprawne praktyki stosowane w większej części Afryki.

Dane Światowej Organizacji Zdrowia są jasne: okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest powszechną praktyką w 28 krajach afrykańskich, na Bliskim Wschodzie oraz w niektórych krajach Azji. Na całym świecie od 100 do 140 milionów kobiet i dziewcząt poddanych zostało tej praktyce, a 4 miliony są potencjalnie narażone na jej ryzyko. Okaleczanie żeńskich narządów płciowych deprecjonuje proces integracji europejskiej, jak też uwłacza zasadzie równości płci.

Parlament Europejski, który od lat stoi na straży podstawowych praw wszystkich obywateli, przyjął już rezolucję w tej sprawie w 2001 roku. Obecnie nadszedł jednak czas, by uczynić krok naprzód, popierając również program DAPHNE III, który posłużył do tej pory sfinansowaniu 14 projektów związanych z kwestią okaleczania żeńskich narządów płciowych, oraz określając priorytety związane z zapobieganiem tej praktyce i jej eliminacją w Europie. Jedną z dziedzin, w których należy nasilić działania na rzecz zwalczania okaleczeń żeńskich narządów płciowych, jest zapobieganie tego rodzaju praktykom wykonywanym na dziewczętach. W tym celu kluczowe jest określenie, którym dzieciom grozi okaleczenie, i podjęcie działań zapobiegawczych we współpracy z ich rodzinami, przy wykorzystaniu wsparcia psychologicznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Callanan (PPE-DE), na piśmie. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej przerażającego i prymitywnego od okaleczania żeńskich narządów płciowych. Niestety ta barbarzyńska praktyka pojawiła się w UE w wyniku regularnego napływu imigrantów z krajów, gdzie dokonuje się jej regularnie.

W sprawozdaniu pani poseł Muscardini słusznie wyrażono naszą odrazę w obliczu dokonywania tutaj tych brutalnych praktyk, sugerując również sposoby przełożenia naszych wartości – równości i wolności – na konkretne działania przeciwko okaleczaniu żeńskich narządów płciowych. Pomimo poparcia Unii Europejskiej dla wielokulturowości musimy zagwarantować, że nieustanny strumień politycznej poprawności wylewający się z prawodawstwa UE nie utrudni nam wyplenienia tej haniebnej praktyki.

Nasze zdolności zapobiegania okaleczaniu żeńskich narządów płciowych w krajach trzecich są oczywiście ograniczone. Musimy jednak być gotowi uzależnić kontakty handlowe i pomoc humanitarną od poprawy przestrzegania praw człowieka, a zwłaszcza od delegalizacji tego odrażającego przestępstwa wobec kobiet.

 
  
MPphoto
 
 

  Charlotte Cederschiöld, Christofer Fjellner, Gunnar Hökmark i Anna Ibrisagic (PPE-DE), na piśmie. (SV) Zagłosowaliśmy dzisiaj za przyjęciem sprawozdania z własnej inicjatywy pani poseł Muscardini nr A6-0054/2009 w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE. W sprawozdaniu tym wskazano na bardzo poważny problem i jasno zilustrowano potrzebę przeciwdziałania takim praktykom. Przedstawiono także różne propozycje osiągnięcia celu. W związku z tym z radością witamy fakt, że państwa członkowskie współpracują ze sobą, by uporać się z tym problemem.

Chcielibyśmy jednak podkreślić, iż decyzja o systematycznych prewencyjnych badaniach zdrowotnych kobiet i dziewcząt, którym udzielono azylu w UE z powodu grożącego im okaleczenia żeńskich narządów płciowych, powinna pozostać w gestii poszczególnych państw członkowskich, przy czym należy zapewnić poszanowanie praw jednostki.

 
  
MPphoto
 
 

  Proinsias De Rossa (PSE), na piśmie. Popieram przedmiotowe sprawozdanie, w którym zajęto się poważnym problemem okaleczania żeńskich narządów płciowych. Na przestrzeni ostatnich 30 lat praktyka ta stała się w Europie powszechniejsza w związku z imigracją. Okaleczenia żeńskich narządów płciowych nie tylko powodują ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia zdrowia psychofizycznego poddawanych im kobiet i dziewcząt, a w niektórych przypadkach prowadzą do śmierci, lecz są także pogwałceniem podstawowych praw zapisanych w międzynarodowych konwencjach, są zakazane w prawie karnym państw członkowskich i naruszają postanowienia Karty praw podstawowych UE.

Szacuje się, że w Europie poddano tej praktyce około 500 tysięcy kobiet, a około 180 tysięcy kobiet imigrantek na kontynencie jest każdego roku poddawanych okaleczeniom narządów płciowych lub narażonych na nie.

W sprawozdaniu wzywa się Komisję i państwa członkowskie do współpracy w celu harmonizacji istniejącego ustawodawstwa. Celem jest skupienie się na prewencji poprzez lepszą integrację rodzin imigrantów oraz podnoszenie świadomości dzięki kampaniom edukacyjnym i organizacji forów dialogu dotyczących tradycyjnych praktyk. W sprawozdaniu zdecydowanie opowiedziano się za ściganiem każdej osoby dopuszczającej się okaleczania żeńskich narządów płciowych oraz za zapewnieniem ofiarom wsparcia medycznego i prawnego, jak też za ochroną osób narażonych na te praktyki, w tym za udzieleniem azylu w niektórych przypadkach.

 
  
MPphoto
 
 

  Avril Doyle (PPE-DE), na piśmie. Według Amnesty International praktyka okaleczania żeńskich narządów płciowych wpływa na życie 130 milionów kobiet, którym – z powodów kulturowych, religijnych lub innych przyczyn nieterapeutycznych – obrzezanie narzuca się jako „wartościowy” zwyczaj społeczny. Badania sugerują, że praktyka ta utrzymuje się ze względu na pogląd, iż obrzezanie temperuje potrzeby seksualne kobiet, tym samym zapewniając możliwość wydania ich za mąż, oraz że jest ona usankcjonowana religijnie. Wiadomo, że okaleczanie żeńskich narządów płciowych powoduje wiele natychmiastowych i długoterminowych powikłań, a nawet śmierć kobiet poddawanych tej praktyce. Zagadnienie to zwróciło naszą uwagę przede wszystkim w wyniku globalizacji oraz wzrostu mobilności ludzi i jest ono nieodłącznie związane z polityką imigracyjną oraz azylową.

Osoby obawiające się prześladowań mają prawo przekroczyć granicę i ubiegać się o schronienie oraz ochronę. Kwestia okaleczania żeńskich narządów płciowych jest obecnie ważnym czynnikiem podczas rozpatrywania wniosków o azyl. Nigeryjski minister sprawiedliwości Michael Aondoakaa oświadczył niedawno, że jest gotowy zeznawać przeciwko rodzinom ubiegającym się o azyl ze względu na zagrożenie tą praktyką w Nigerii, gdzie jest ona oficjalnie zakazana. Z nieoficjalnych źródeł wiem jednak, że jest ona nadal powszechna, również w Nigerii.

W Irlandii okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest uznawane za przejaw przemocy ze względu na płeć. Popieram sprawozdanie pani poseł Muscardini.

 
  
MPphoto
 
 

  Lena Ek i Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. (SV) Zajęliśmy dzisiaj stanowisko odnośnie do sprawozdania z własnej inicjatywy w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych. Zdecydowaliśmy się nie poprzeć przedstawionej w Parlamencie, między innymi przez naszą grupę, rezolucji alternatywnej, która ostatecznie uzyskała większość głosów. Uczyniliśmy tak, gdyż jesteśmy przekonani, że pierwotne sprawozdanie było lepsze. Rezolucja alternatywna zawierała wymóg regularnych badań lekarskich w przypadku kobiet, którym udzielono azylu ze względu na grożące im okaleczenie żeńskich narządów płciowych. Celem tego zapisu jest zapobieżenie tej praktyce w UE. Sądzimy jednak, że środek ten stanowi naruszenie prywatności i idzie zdecydowanie za daleko; złoży on na barki bezbronnych młodych kobiet ciężar nie do przyjęcia. Wizyta u lekarza powinna być dobrowolna. Dlatego też zdecydowaliśmy się nie poprzeć rezolucji alternatywnej.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie.(PT) Głosowałam za przyjęciem projektu rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE. Okaleczenia żeńskich narządów płciowych powodują ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia zdrowia psychofizycznego poddawanych im kobiet, jak też stanowią pogwałcenie podstawowych praw człowieka. Ze względu na to, że praktyka ta powoduje nieodwracalne uszkodzenia, musi ona zostać uznana przez społeczeństwo za bardzo poważne przestępstwo i należy energicznie ją zwalczać.

Ocenia się, że w Europie ofiarami tego przestępstwa padło około 500 tysięcy kobiet i dlatego niezwykle ważne jest, aby Komisja Europejska i państwa członkowskie współpracowały w celu harmonizacji istniejącego ustawodawstwa, by zapobiec okaleczaniu żeńskich narządów płciowych oraz wytępić tę praktykę w Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest okrutnym i nieludzkim zwyczajem, dla którego nie ma miejsca w nowoczesnym społeczeństwie. Ponieważ Lista Czerwcowa nie uznaje UE jedynie za mechanizm współpracy mający na celu zwiększenie wzrostu i handlu, lecz także za forum służące obronie podstawowych wspólnych wartości ludzkich, zdecydowaliśmy się głosować za przyjęciem sprawozdania.

Zdecydowanie sprzeciwiamy się jednak kilku daleko idącym sformułowaniom dotyczącym prawa karnego państw członkowskich. Ustawodawstwo, którego celem jest zapewnienie funkcjonowania społeczeństwa, powinno być proponowane i uchwalane przez parlamenty krajowe, nie zaś przez Parlament Europejski.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Ibrisagic (PPE-DE), na piśmie. (SV) Zagłosowałam dzisiaj za odrzuceniem sprawozdania z własnej inicjatywy pani poseł Muscardini nr A6-0054/2009 w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE. W sprawozdaniu tym wskazano na bardzo poważny problem, któremu trzeba oczywiście przeciwdziałać. Z radością witam współpracę między państwami członkowskimi w tym zakresie.

Zdecydowałam się jednak głosować za odrzuceniem sprawozdania, gdyż uważam, że opieka zdrowotna powinna być wyłącznie dobrowolna. Sprzeciwiam się regularnym prewencyjnym badaniom zdrowotnym dziewcząt i kobiet, którym udzielono azylu z powodu grożącego im okaleczenia żeńskich narządów płciowych, ponieważ uważam to za dyskryminację i naruszenie prywatności.

 
  
MPphoto
 
 

  Jörg Leichtfried (PSE), na piśmie. − (DE) Głosuję za przyjęciem sprawozdania pani poseł Muscardini w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych. Ofiarą tego odrażającego rytuału, którego należy zakazać raz na zawsze, a jego sprawców ścigać, padło ponad pół miliona kobiet. Środki oraz decyzje powzięte w przeszłości należy połączyć i rozszerzyć. Aby chronić kobiety przed archaiczną tradycją obrzezania, konieczne są kompleksowe strategie i plany działań.

Podczas negocjacji z krajami trzecimi Komisja musi nadal działać na rzecz włączenia klauzuli o eliminacji okaleczeń żeńskich narządów płciowych, a każdy, kto popełni przestępstwo żeńskiego obrzezania w jakimkolwiek państwie członkowskim UE, musi podlegać ściganiu.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Muscardini w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE.

Uważam takie praktyki za okrutne pogwałcenie prawa człowieka do osobistej integralności. W związku z tym zgadzam się ze sprawozdawczynią, że konieczna jest skuteczna strategia zapobiegania okaleczaniu żeńskich narządów płciowych i jego eliminacji.

 
  
MPphoto
 
 

  Lydia Schenardi (NI), na piśmie. (FR) Oczywiście poprzemy to odważne sprawozdanie, które atakuje przebrzmiałe praktyki szerzące się w Europie w związku z imigracją.

Zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka oraz Konwencją w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet dla praktyk takich nie może być już miejsca w Europie ani na świecie.

Zgodnie z danymi zebranymi przez Światową Organizację Zdrowia, na całym świecie od 100 do 140 milionów kobiet i dziewcząt poddanych zostało okaleczeniom narządów płciowych, a każdego roku około 2–3 miliony kobiet są potencjalnie narażone na ryzyko tych poważnie szkodliwych praktyk.

Trzeba pamiętać, że takie praktyki wynikają ze struktur społecznych opartych na nierówności między płciami i na zaburzonych stosunkach władzy, panowania oraz kontroli, w których przypadku presja społeczna i rodzinna jest przyczyną łamania podstawowych praw, powodując poważne i nieodwracalne szkody.

Musimy jednoznacznie potępić takie praktyki i karać je. Imigranci muszą przestrzegać naszych praw oraz wykazywać poszanowanie jednostki, nie przynosząc ze sobą tych niemożliwych do przyjęcia i barbarzyńskich praktyk.

 
  
MPphoto
 
 

  Søren Bo Søndergaard (GUE/NGL), na piśmie. Praktyka okaleczania żeńskich narządów płciowych zasługuje na potępienie ze strony państw członkowskich. Stanowi ona pogwałcenie podstawowych praw kobiet, a zwłaszcza prawa do osobistej integralności oraz praw dotyczących seksualności i rozmnażania. Nie mogę jednak udzielić pełnego poparcia pewnym punktom sprawozdania pani poseł Muscardini, jak na przykład sformułowaniom kwestionującym wiarygodność rodziców ubiegających się o azyl ze względu na odmowę udzielenia przez nich przyzwolenia na przeprowadzenie na ich dziecku okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Nie widzę powodu, by rzucać szczególne podejrzenia na osoby ubiegające się o azyl z tych konkretnych powodów. Kolejnym sformułowaniem w sprawozdaniu, którego nie popieram, jest propozycja regularnych badań lekarskich kobiet i dziewcząt, którym udzielono azylu z powodu grożącego im w kraju pochodzenia okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Uważam tę praktykę za dyskryminację w stosunku do wspomnianych kobiet i dziewcząt. Osoba, której udzielono azylu w państwie członkowskim, powinna mieć takie same prawa i obowiązki, jak inni obywatele tego kraju.

 
  
MPphoto
 
 

  Eva-Britt Svensson (GUE/NGL), na piśmie. Praktyka okaleczania żeńskich narządów płciowych zasługuje na potępienie ze strony państw członkowskich. Stanowi ona pogwałcenie podstawowych praw kobiet, a zwłaszcza prawa do osobistej integralności oraz praw dotyczących seksualności i rozmnażania.

Nie mogę jednak udzielić pełnego poparcia pewnym punktom sprawozdania pani poseł Muscardini, jak na przykład sformułowaniom kwestionującym wiarygodność rodziców ubiegających się o azyl ze względu na odmowę udzielenia przez nich przyzwolenia na przeprowadzenie na ich dziecku okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Nie widzę powodu, by rzucać szczególne podejrzenia na osoby ubiegające się o azyl z tych konkretnych powodów.

Kolejnym sformułowaniem w sprawozdaniu, którego nie popieram, jest propozycja regularnych badań lekarskich kobiet i dziewcząt, którym udzielono azylu z powodu grożącego im w kraju pochodzenia okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Uważam tę praktykę za dyskryminację w stosunku do wspomnianych kobiet i dziewcząt. Osoba, której udzielono azylu w państwie członkowskim, powinna mieć takie same prawa i obowiązki, jak inni obywatele tego kraju.

 
  
MPphoto
 
 

  Frank Vanhecke (NI), na piśmie. – (NL) Udzieliłem poparcia sprawozdaniu pani poseł Muscardini, a raczej jego poprawionemu tekstowi jako całości, gdyż każdy rozsądny człowiek może odczuwać jedynie odrazę, słysząc o okrutnym okaleczaniu narządów płciowych kobiet i dziewcząt w – i używam tutaj tego określenia z całkowitym brakiem szacunku – zacofanych kulturach oraz religiach.

Uważam za godny pożałowania fakt, że w dokumencie ponownie znalazły się typowe hasła o „prawach dotyczących rozmnażania”, chociaż nie są one tutaj stosowne i służą prawdopodobnie jedynie zapewnieniu poparcia poprawnej politycznie lewicy. Nie mam pojęcia, jaki jest związek między prawem do aborcji a zwalczaniem barbarzyńskiego okaleczania narządów płciowych.

Lepiej byłoby skorzystać z tej sposobności, by zadać sobie pytanie, czy na przykład islam w wystarczającym stopniu szanuje podstawową wartość, jaką jest równość płci, a jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, czy dla islamu powinno w związku z tym być miejsce w naszej Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Anders Wijkman (PPE-DE), na piśmie. (SV) Pierwotne sprawozdanie z własnej inicjatywy w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych było bardzo dobre, ale wersja poprawiona, która przeszła w głosowaniu, zawierała sformułowania, w których autorzy wyrazili chęć wprowadzenia regularnych badań lekarskich kobiet, którym udzielono azylu z powodu grożącego im okaleczenia żeńskich narządów płciowych. Celem tego zapisu jest zapobieżenie tej praktyce w przyjmujących państwach członkowskich UE. Moim zdaniem przymusowe badania lekarskie stanowią bardzo poważne naruszenie prywatności. Wizyta u lekarza musi być decyzją dobrowolną. Przymus w tej sytuacji jest całkowicie nie do przyjęcia. Dlatego też głosowałem za odrzuceniem wersji poprawionej.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Záborská (PPE-DE), na piśmie. – (SK) Dołożyłam szczególnych wysiłków w celu zagwarantowania, aby komisja, której przewodniczę, mogła ukończyć prace prowadzące do przyjęcia rezolucji. Jest to bez wątpienia temat ważny.

Okaleczenia żeńskich narządów płciowych powodują ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia zdrowia psychofizycznego poddawanych im kobiet oraz dziewcząt, stanowią nadużycie wobec ludzi i naruszenie ich integralności. W niektórych przypadkach prowadzą do śmierci.

W sprawozdaniu Parlament Europejski wzywa państwa członkowskie do wdrożenia strategii prewencyjnej w zakresie działań służących ochronie nieletnich kobiet bez stygmatyzowania społeczności imigrantów za pośrednictwem programów rządowych i usług socjalnych, mających na celu zapobieganie tym praktykom oraz pomoc dla ofiar, które zostały poddane tego typu okaleczeniom. Zwraca się też do państw członkowskich o rozważenie faktu, że zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony praw dziecka groźba lub niebezpieczeństwo poddania okaleczeniu narządów płciowych osoby nieletniej może stanowić powód uzasadniający interwencję władz.

Państwa członkowskie powinny opracować wytyczne skierowane do przedstawicieli zawodów związanych ze służbą zdrowia, nauczycieli i pracowników socjalnych w celu informowania rodziców w taktowny sposób i w razie potrzeby za pośrednictwem tłumaczy ustnych o ryzyku związanym z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych.

Rezolucja wzywa jednak również do poparcia dla zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. To pojęcie nigdy nie zostało zdefiniowane przez Światową Organizację Zdrowia ani w instrumentach tworzących wspólnotowy dorobek prawny. Dlatego też niektóre grupy wykorzystują je, by popierać aborcję.

Przykro mi, ale z tego powodu wstrzymałam się od głosu.

 
  
  

- Sprawozdanie: Vasco Graça Moura (A6-0092/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. − (IT) Już kilkakrotnie wypowiadałem się tu przychylnie o kwestiach związanych z wielojęzycznością, sądzę więc, że moje stanowisko jest jasne.

Różnorodność językowa i kulturowa Unii Europejskiej zapewnia jej ogromną przewagę konkurencyjną. Moim zdaniem niezwykle ważne jest promowanie w praktyce programów nauczania języków obcych, jak też wymiany kulturowej oraz wymian studentów, tak w obrębie UE, jak i poza nią; w związku z tym poparłem program Erasmus Mundus. Wielojęzyczność ma zasadnicze znaczenie dla skutecznej komunikacji i stanowi środek ułatwiający wzajemne zrozumienie, a przez to akceptację różnorodności i mniejszości.

Różnorodność językowa ma też istotny wpływ na codzienne życie obywateli UE ze względu na wszechobecność mediów, coraz większą mobilność i migrację oraz postępującą globalizację kulturalną. Zdobywanie różnorodnych umiejętności językowych uważane jest za bardzo ważne dla wszystkich obywateli UE, ponieważ pozwala im czerpać pełnię korzyści ekonomicznych, społecznych i kulturowych wynikających ze swobody przemieszczania się wewnątrz Unii oraz z jej kontaktów z krajami trzecimi. Język jest podstawowym czynnikiem integracji społecznej.

Dlatego też różnorodność językowa Europy stanowi ważny atut kulturalny i ograniczenie się przez Unię Europejską do jednego głównego języka byłoby błędem.

 
  
MPphoto
 
 

  Adam Bielan (UEN), na piśmie. – (PL) Wielojęzyczność w UE to atut w kontaktach z państwami trzecimi. Może nam to zapewnić znaczącą przewagę konkurencyjną, dlatego należy wspierać programy edukacyjne i wymiany językowe, ale nie tylko w obrębie aglomeracji miejskich, gdzie ten dostęp już jest łatwiejszy.

Przy prowadzeniu takiej polityki musimy też pamiętać, że zjednoczeni Europejczycy są przede wszystkim obywatelami swoich państw. Trzeba zadbać o to, by mogli identyfikować się z własnym językiem. Ten aspekt jest również poruszony w sprawozdaniu pana Moura.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Callanan (PPE-DE), na piśmie. Unia Europejska wydaje co roku w imię wielojęzyczności olbrzymie sumy z kieszeni podatników. Jak na organizację, która stara się likwidować różnice między państwami i narodami, UE przywiązuje wielką wagę do nacjonalizmu językowego. Jednym z tego przykładów jest ustępstwo wobec nacjonalistów irlandzkich, jakim było uczynienie gaelickiego jednym z języków urzędowych Unii.

Koszty i biurokracja, jakie pociąga za sobą błędna polityka wielojęzyczności, będą rosnąć w miarę dalszej ekspansji UE. Moi wyborcy mają słuszne zastrzeżenia wobec nieprzemyślanego wydawania pieniędzy publicznych w celu wdrażania polityki, która nie ma większego znaczenia praktycznego i służy jedynie stwarzaniu pozorów.

Pomimo faktu, że angielski stał się wspólnym językiem w Parlamencie Europejskim, nie czyniłbym go jedynym językiem roboczym. Biorąc pod uwagę entuzjastyczne podejście UE do harmonizacji, sądzę, że wspólny język jest naturalnym etapem na drodze do federalnego superpaństwa. W związku z tym uważam, iż powinniśmy posługiwać się kilkoma językami roboczymi. Jeżeli gromadząca około 200 państw członkowskich ONZ jest w stanie sobie poradzić, wykorzystując sześć języków, UE z pewnością też mogłaby dokonać redukcji ich liczby.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI) , na piśmie. – (NL) Głosowałem za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania ze względu na możliwość niewłaściwego wykorzystania jego zapisów przez pewne mniejszości we Flandrii. Z pewnością warto działać na wszelkie sposoby na rzecz różnorodności językowej w UE, zwłaszcza wśród ludzi młodych, lecz polityki takiej nie można prowadzić kosztem szacunku dla statusu prawnego miejscowego języka narodowego. Myślę tutaj na przykład o języku niderlandzkim we flandryjskiej prowincji Brabancja Flamandzka. Europejska agencja ds. różnorodności językowej szybko stałaby się dla frankofońskiej mniejszości narzędziem umożliwiającym ominięcie wymogu używania we Flandrii języka niderlandzkiego. Mamy mnóstwo przykładów z przeszłości na to, jak niewiele uwagi „Europa” przywiązuje do specyficznej sytuacji w państwach członkowskich. To imigranci i mniejszości powinni nauczyć się i używać języka obszaru, na którym mieszkają. Właśnie to, a nie zjawisko przeciwne, jest przejawem różnorodności językowej.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie.(PT) Głosowałam za odrzuceniem projektu rezolucji alternatywnego wobec sprawozdania pana posła Graçy Moury zatytułowanego „Wielojęzyczność: atut dla Europy i wspólne zobowiązanie”, ponieważ, odbierając rodzicom możliwość wyboru języka urzędowego, w którym nauczane będą ich dzieci w krajach lub regionach, w których obowiązuje więcej niż jeden język urzędowy lub regionalny, zaprzecza on pewnym zasadom, na straży których stoi Parlament Europejski.

W zamian alternatywny projekt rezolucji mówi jedynie o konieczności zwrócenia szczególnej uwagi na uczniów, którzy nie mogą pobierać nauki w języku ojczystym, pomniejszając w ten sposób wartość podstawowej zasady konieczności nauczania w języku ojczystym nie tylko w celu zapewnienia ogólnego sukcesu procesu nauczania, lecz także z punktu widzenia nauki innych języków obcych.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) Ogólnie jest to dokument bardzo dobry, którego założeniom i zaleceniom udzielamy poparcia. Podstawowe pytanie brzmi jednak, czy uda się go wdrożyć, ponieważ aby osiągnąć cele uznane w dokumencie za bardzo ważne, należy wykonać bardzo wiele pracy, również biorąc pod uwagę kierunek polityczny, jaki obiera Unia Europejska.

Jeżeli chodzi o niektóre poruszone zagadnienia, takie jak dominacja pewnych języków europejskich kosztem innych, zajmujemy oczywiście stanowisko negatywne. W tej kwestii chcielibyśmy wskazać spowodowaną przez politykę pewnych państw izolację lingwistyczną i kulturową niektórych grup etnicznych w Europie, która prowadzi do wyraźnej dyskryminacji. Stawką jest tutaj wyjątkowa spuścizna kulturowa narodów Europy oraz pomyślne przekazywanie jej przyszłym pokoleniom.

Chcielibyśmy również podkreślić wartościową rolę nauczycieli i tłumaczy – ich praca jest niezwykle ważna z punktu widzenia nauki, rozpowszechniania oraz wzajemnego zrozumienia języków używanych w Unii Europejskiej.

Żałujemy zatem, że przyjęto alternatywny projekt rezolucji, osłabiono w nim bowiem pewne punkty sprawozdania pana posła Graçy Moury, w tym w szczególności ochronę języka ojczystego oraz prawo rodziców do wyboru języka urzędowego, w którym nauczane będą ich dzieci w krajach lub regionach, w których obowiązuje więcej niż jeden język urzędowy lub regionalny.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Zdaniem Listy Czerwcowej zagadnienia kulturalne powinny należeć do kompetencji politycznych państw członkowskich.

Przedmiotowe sprawozdanie nie stanowi elementu procedury legislacyjnej i odzwierciedla jedynie opinię federalistycznej większości w Parlamencie Europejskim, że UE powinna jeszcze głębiej ingerować w sferę kultury.


Komisja Kultury i Edukacji Parlamentu Europejskiego jak zwykle postuluje powoływanie nowych, kosztownych programów oraz agencji na szczeblu UE. Członkowie Listy Czerwcowej nie sądzą, by wieloletni program czy europejska agencja ds. różnorodności językowej i nauki języka na szczeblu UE miały cokolwiek dać około 500 milionom mieszkańców Europy, oprócz dodatkowych obciążeń dla podatników.

Nie sądzimy też, by plany Komisji dotyczące kampanii informacyjnych i uświadamiających na temat korzyści uczenia się języków miały przynieść jakiekolwiek realne efekty. To państwa członkowskie powinny motywować obywateli do nauki języków poprzez swoją politykę edukacyjną. Nie jest to zadanie dla UE.

W związku z tym głosowaliśmy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Adrian Manole (PPE-DE), na piśmie. (RO) Europa wkroczyła w nową dobę globalizacji, większej mobilności i migracji. Dochodzi też to odrodzenia regionalnego, przy czym rośnie rola regionów transgranicznych. Dlatego też wielojęzyczność musi oferować nowe rozwiązania obywatelom Europy i naszemu społeczeństwu.

Chciałbym pogratulować sprawozdawcy przedmiotowego sprawozdania. Mam również nadzieję, że przedłożone przez nas poprawki zagwarantują wzajemny szacunek dla języków, w tym używanych przez mniejszości narodowe lub naszych imigrantów, ponieważ nasza żywa spuścizna językowa jest skarbem: zasobem, który trzeba doceniać.

Język stanowi dla każdego z nas najbardziej bezpośredni środek wyrazu dla naszej kultury. Dlatego też ucząc się języków obcych, odkrywamy inne kultury, wartości, zasady i postawy. Możemy odkryć w Europie nasze wspólne wartości. Ta otwartość na dialog stanowi bardzo ważną część naszego europejskiego obywatelstwa oraz powód, dla którego języki są jego podstawowym elementem.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) Z jednej strony opiewające na wiele milionów euro programy nauczania języków i wymiany UE mają służyć propagowaniu wielojęzyczności, a na ich stronach internetowych podkreśla się jej wagę jako bardzo ważnego czynnika z punktu widzenia zwiększenia przejrzystości, legitymacji oraz efektywności UE, z drugiej zaś strony sama UE nie przestrzega tych zasad. Nawet na stronach internetowych obecnej prezydencji nie uwzględniono faktu, że językiem niemieckim posługuje się jako ojczystym najwyższy odsetek osób w UE (18%), a kolejne 14% obywateli UE posługuje się nim jako językiem obcym.

To dla UE stracona sposobność zbliżenia się do obywateli. W praktyce konsekwentne wykorzystanie trzech języków roboczych – niemieckiego, angielskiego i francuskiego – umożliwiłoby dotarcie do większości ludzi. Ponieważ sprawozdawca najwyraźniej doszedł do podobnego wniosku, głosowałem za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. – (SK) Na przykładzie przedmiotowego sprawozdania ponownie widać, że artykuł 45 ust. 2 ma poważne braki. Nowe sprawozdanie, które oparto na poprawce i dodatkowej propozycji, umożliwi zmianę pierwotnego sprawozdania sprawozdawcy przegłosowanego przez zgłaszającą je komisję. Proponenci przejmują sprawozdanie i wstawiają nowe akapity, na które sprawozdawca nie ma wpływu. W efekcie sprawozdanie przyjęte przez komisję w formie przyjętej alternatywy zostanie zastąpione nowym tekstem. Uważam, że taka procedura jest bardzo niesprawiedliwa wobec sprawozdawcy. Mam nadzieję, że Parlament wkrótce ponownie przyjrzy się tej procedurze i przyjmie sprawiedliwsze rozwiązanie.

Sprawozdanie pana posła Graçy Moury uważam za bardzo wyważone, dlatego też nie głosowałam za alternatywną propozycją grup PSE, ALDE i Verts/ALE. Ponieważ propozycja ta przeszła, nad pierwotnym sprawozdaniem nie głosowano. Zgadzam się ze sprawozdawcą, że różnorodność językowa i kulturowa wywiera znaczący wpływ na codzienne życie obywateli. Stanowi ona ogromny atut UE, w związku z czym musimy zapewnić wsparcie dla nauczania języków obcych i programów wymiany szkolnej oraz kulturalnej, również sięgającej poza granice UE.

Programy wymiany dla nauczycieli na wszystkich szczeblach kształcenia, których celem jest uzyskanie praktyki w wykładaniu różnych przedmiotów w językach obcych, przygotowują pedagogów do przekazywania wiedzy językowej uczniom i studentom w krajach pochodzenia. Chciałabym wezwać państwa członkowskie do konsekwentnej koncentracji na szkoleniu nauczycieli języków obcych, a zarazem do zapewnienia im adekwatnego wynagrodzenia.

 
  
MPphoto
 
 

  Zdzisław Zbigniew Podkański (UEN), na piśmie. – (PL) Kwestia wielojęzyczności i jej zachowania to jedno z najtrudniejszych wyzwań stojących przed Wspólnotą. Skutki prowadzenia polityki wielojęzyczności są dalekosiężne i oczywiście, w przypadku błędnych jej założeń, mogą być opłakane.

Atutem Europy jest jej wielokulturowość, która wyraża się także w mnogości języków. Jest to jednocześnie wspólne zobowiązanie, które polega na potrzebie i trudzie przekucia wielokulturowości w siłę jednoczącą Wspólnotę, a także oddziałującą na zewnątrz i dającą Europie należne jej miejsce w świecie. Stawka jest więc duża. Zła polityka wielojęzyczności polega na faworyzowaniu jednego lub kilku języków i skazywaniu reszty na marginalizację we wszystkich przejawach działalności publicznej. Unia Europejska poprzez swoje prawodawstwo i instytucje ma ogromne możliwości realizowania dobrej polityki językowej. Tym większa spoczywa na niej odpowiedzialność.

Sprawozdanie Vasco Graçy Moury nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z prawem poszczególnych języków europejskich do współistnienia i wynikających z niego przywilejów. Poza językami urzędowymi mówi się przecież w Europie ogromną ilością innych języków, które są mniej lub bardziej zagrożone wyginięciem. Cechą dobrej polityki wielojęzyczności jest obrona tych języków. Sprawozdanie skupia się raczej na nauce języków oficjalnych aniżeli na realizowaniu idei wielojęzyczności. Kwestie te wymagają jednak rozumnej polityki o charakterze ewolucyjnym i myślę, że sprawozdanie na tej drodze jest do przyjęcia.

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie.(PT) Zagadnienie wielojęzyczności jest w kontekście europejskim niezwykle ważne. Z tego powodu uczestniczę w różnych inicjatywach, których celem jest propagowanie wielojęzyczności i zapewnienie jej należnego szacunku. Europa, w którą wierzę, jest również Europą różnorodności językowej. Z tych powodów identyfikuję się z pierwotnym sprawozdaniem pana posła Graçy Moury. Podobnie jednak jak sprawozdawca nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że właściwie wyrażany szacunek dla różnorodności językowej oraz dla wolności jednostki i rodziny może lub musi być wykorzystywany jako broń służąca forsowaniu skrajnego nacjonalizmu. W naszej debacie nie o to chodzi – i nie może o to chodzić.

Wielojęzyczność propaguje się i trzeba ją propagować w imię szacunku dla językowej oraz kulturowej różnorodności Europy. Nie ma tutaj jednak czasu ani miejsca dla innego rodzaju zmagań, zwłaszcza prowadzących do odrzucenia zasady pomocniczości i wolności.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Graçy Moury w sprawie wielojęzyczności jako atutu dla Europy i wspólnego zobowiązania.

Jako wykładowca uniwersytecki popieram zwłaszcza wniosek dotyczący wsparcia dla nauczania języków obcych i programów wymiany, zarówno w sferze edukacyjnej, jak i kulturowej, takich jak dobrze znane programy na rzecz mobilności młodzieży. Programy te, organizowane przez DG ds. Edukacji i Kultury Komisji, znacząco wzbogacają doświadczenia edukacyjne studentów, przyczyniając się tym samym do postępów UE na drodze do społeczeństwa opartego na wiedzy.

 
  
MPphoto
 
 

  Flaviu Călin Rus (PPE-DE), na piśmie. – (RO) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji Parlamentu Europejskiego zatytułowanej „Wielojęzyczność: atut dla Europy i wspólne zobowiązanie” (2008/2225(INI)), gdyż uważam, że różnorodność kulturowa i językowa w obrębie Unii Europejskiej jest skarbem stanowiącym znaczący wkład w „jedność w różnorodności”. Sądzę również, że wymiany szkolne i kulturalne, jak też programy nauczania języków obcych tak w krajach należących do UE, jak i poza nią, są korzystne, i trzeba je wspierać.

 
  
MPphoto
 
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE), na piśmie. – (PL) Wielojęzyczność jest niewątpliwie ogromnym walorem zjednoczonej Europy. Nabyte kompetencje językowe powinny stawać się pomocne w podnoszeniu kwalifikacji, zdobywaniu lepszej pracy czy nabywaniu nowych kontaktów interpersonalnych. Według badań przeprowadzanych corocznie przez lingwistów osoby wielojęzyczne mają większe zdolności, wykazują więcej polotu i cechują się silniej rozbudowaną wyobraźnią niż osoby jednojęzyczne. Są też bardziej kreatywne i posiadają szersze horyzonty myślowe. Nie będę wspominał już o oczywistych korzyściach, jakie wypływają z możliwości komunikowania się z większą ilością osób często o całkowicie innej mentalności, często wywodzących się z innych kultur czy narodów.

Wspomniane przeze mnie walory płynące z wielojęzyczności świadczą o tym, że wszyscy powinniśmy traktować naukę języków priorytetowo. Dlatego tak ważne jest, aby każdy z obywateli państw Wspólnoty miał taki sam dostęp do nauki języków obcych na równym poziomie. Popieram zatem wszelkie działania Komisji zmierzające do zbadania i oceny nauczania języków obcych, metod oraz programów nauczania. Wierzę, że działania te mają na celu ujednolicenie w przyszłości systemu nauczania języków obcych w całej Unii, co doprowadzi do podniesienia kompetencji językowych i będzie miało swoje odzwierciedlenie w ilości wysoko wykwalifikowanych obywateli Wspólnoty.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. Wielojęzyczność jest ogromnym atutem Parlamentu Europejskiego. Jako jedyny parlament świata, w którym dokonuje się tłumaczenia symultanicznego na 23 języki, powinniśmy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by zachować ten wyjątkowy aspekt naszej pracy. Wszyscy obywatele UE powinni być w stanie czytać o pracach instytucji unijnych we własnych językach, a państwa członkowskie powinny dołożyć wszelkich wysiłków, by dać wszystkim obywatelom UE możliwość posługiwania się innymi językami Unii.

 
  
MPphoto
 
 

  Andrzej Jan Szejna (PSE), na piśmie. – (PL) Zdecydowanie popieram wielojęzyczność Unii Europejskiej. Wielojęzyczność Europy podkreśla jej pluralizm kulturowy, co świadczy o jej wyjątkowości. Kompetencje językowe wśród obywateli zjednoczonej Europy powinny być stale rozszerzane. Wielojęzyczność to niezbędny element integracji europejskiej, pozwalający obywatelom Unii Europejskiej na swobodę wyboru miejsca zamieszkania i znalezienia pracy. Jednocześnie należy podkreślić znaczenie języka ojczystego, jako środka pozwalającego na zdobycie odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji zawodowych.

Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na potrzebę stałego podnoszenia kompetencji nauczycieli języków obcych oraz wprowadzania nowoczesnych technik nauczania. Sprawozdawca podkreśla znaczenie umożliwienia nauki języków obcych obywatelom, którzy chcą dokształcać się prywatnie, zaznaczając jednocześnie wagę poznawania języków także przez osoby starsze. Podobnie jak sprawozdawca uważam za istotne stałe wspieranie obywateli w nauce języków obcych oraz iż szczególną uwagę należy zwrócić na obywateli z gorszymi szansami. Uważam, że nauka języków będzie przeciwdziałać dyskryminacji i wspierać integrację krajów zjednoczonej Europy.

W pełni popieram postulaty Parlamentu Europejskiego w sprawie wielojęzyczności Europy.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Záborská (PPE-DE), na piśmie. – (SK) Rezolucja dotycząca wielojęzyczności jest atutem dla Europy oraz ważnym krokiem w kierunku wykształconej Europy, gdyż stwierdza się w niej, że wszystkie języki urzędowe UE są równoważne we wszystkich sferach życia publicznego. Jestem przekonana, że różnorodność językowa kontynentu stanowi ważny atut kulturalny. Ograniczenie się przez Unię Europejską do jednego języka byłoby błędem.

W rezolucji wspomina się o znaczeniu wielojęzyczności, które nie ogranicza się do aspektów ekonomiczno-społecznych, lecz dotyczy także twórczości i przekazu kulturalnego i naukowego, jak też o znaczeniu tłumaczenia, zarówno literackiego, jak i technicznego, w długofalowym rozwoju UE.

Wreszcie, języki odgrywają istotną rolę w kształtowaniu i umacnianiu tożsamości.

Wielojęzyczność niesie za sobą liczne konsekwencje. Ma ona wielki wpływ na życie obywateli Europy. Państwa członkowskie wzywa się do uwzględnienia jej nie tylko w polityce edukacyjnej, lecz również we wszystkich przyszłych obszarach polityki.

Doceniam fakt, że w rezolucji popiera się naukę drugiego języka UE przez urzędników, którzy podczas pracy mają kontakt z obywatelami innych państw członkowskich.

Instytucje UE odgrywają decydującą rolę w zapewnieniu przestrzegania zasad równości językowej – tak w kontaktach między państwami członkowskimi oraz w poszczególnych instytucjach UE, jak i w relacjach pomiędzy obywatelami Unii i instytucjami krajowymi, organami wspólnotowymi oraz instytucjami międzynarodowymi.

Głosowałam za przyjęciem rezolucji, gratuluję sprawozdawcy i jestem dumna, że jako pierwszy członek tej Izby ze Słowacji zapoczątkowałam swoim oświadczeniem pisemnym debatę o wielojęzyczności w ramach instytucjonalnych.

 
  
  

- Sprawozdanie: Lambert van Nistelrooij (A6-0083/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie.(PT) W związku ze znaczeniem spójności terytorialnej dla zapewnienia, aby Unia Europejska nadal podążała drogą zrównoważonego i harmonijnego rozwoju, w coraz większym stopniu przekształcając spójność terytorialną i różnorodność w swój atut, głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Nistelrooija.

Zielona księga stanowi ważny krok naprzód w rozwoju spójności terytorialnej oraz wspólnych obowiązków Unii. Zachęca się w niej także do szerokiej debaty na ten temat pomiędzy instytucjami europejskimi, władzami krajowymi i regionalnymi, partnerami gospodarczymi i społecznymi oraz innymi podmiotami zaangażowanymi w proces integracji europejskiej i rozwoju terytorialnego.

Najbardziej pozytywnymi aspektami są wartość przypisywana potencjałowi terytorium europejskiego oraz jego różnorodności, jak też trzy najważniejsze koncepcje bardziej zrównoważonego i harmonijnego rozwoju wszystkich regionów: redukcja niekorzystnych efektów związanych z różnicami gęstości zaludnienia, łączenie terytoriów w celu przezwyciężenia odległości oraz współpraca w celu zażegnania podziałów.

 
  
MPphoto
 
 

  Emanuel Jardim Fernandes (PSE), na piśmie.(PT) Pragnę pogratulować panu posłowi van Nistelrooijowi jego sprawozdania, a zwłaszcza jego gotowości do uwzględnienia różnych poprawek zgłoszonych do jego projektu.

W pełni popieram przedmiotowe sprawozdanie.

Bez zastrzeżeń zgadzam się z podejściem polegającym na łączeniu debaty dotyczącej spójności terytorialnej z debatą na temat przyszłości polityki spójności UE, gdyż reforma tej drugiej powinna uwzględniać wnioski wynikające z tej pierwszej.

Zgadzam się z przedstawioną w sprawozdaniu oceną zielonej księgi, jak też analizą pojęcia spójności terytorialnej; popieram również zalecenia dotyczące przyszłej spójności terytorialnej, zwłaszcza w odniesieniu do:

- definicji spójności terytorialnej;

- publikacji białej księgi w sprawie spójności terytorialnej;

- wzmocnienia dążenia do europejskiej współpracy terytorialnej;

- uwzględnienia spójności terytorialnej w przyszłym rozwoju wszystkich obszarów polityki Wspólnoty;

- opracowania dodatkowych wskaźników jakościowych;

- pomiaru wpływu terytorialnego wspólnotowej polityki sektorowej oraz propozycji dotyczących uzyskiwania synergii między polityką terytorialną a sektorową;

- opracowania kompleksowej europejskiej strategii dla regionów o szczególnych cechach geograficznych;

- opracowania kompleksowego systemu stopniowego przekazywania pomocy regionom w okresie przejściowym; oraz

- opracowania wieloszczeblowego systemu zarządzania terytorialnego.

W związku z tym głosowałem za przyjęciem sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) W swoim sprawozdaniu sprawozdawca stwierdza, że polityka spójności stanowi jedną z najbardziej udanych inwestycji UE. To zadziwiający wniosek, choćby dlatego, że jeszcze w listopadzie zeszłego roku Europejski Trybunał Obrachunkowy potwierdził, iż 11% z kwoty 42 miliardów euro, którą zatwierdzono w 2007 roku w ramach polityki spójności UE, nigdy nie powinno było zostać wypłacone.

Sprawozdawca wydaje się doskonale zdawać sobie z tego sprawę i w punkcie 17 wzywa uczestników debaty do unikania jakichkolwiek odniesień do budżetowych i finansowych konsekwencji proponowanej polityki – innymi słowy do ich przemilczenia.

Polityka spójności UE jest nieprzemyślana. Ze społeczno-ekonomicznego punktu widzenia, jeżeli chodzi o wykorzystanie pieniędzy podatników, jest ona kompletną katastrofą. Oczywiście Lista Czerwcowa opowiedziała się za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. (PT) Co oznacza odrzucenie przez Parlament Europejski naszych wniosków dotyczących rezolucji w sprawie przyszłości polityki spójności UE? We wnioskach tych wskazaliśmy, że:

- pierwszym i podstawowym celem polityki strukturalnej musi być działanie w kierunku realnej konwergencji, czyli musi ona być narzędziem redystrybucji na rzecz najsłabiej rozwiniętych krajów oraz regionów Unii Europejskiej;

- cel polegający na zredukowaniu zacofania obszarów najmniej uprzywilejowanych nie może być zaniedbywany na rzecz spójności terytorialnej;

- aby realizować nowe priorytety, Wspólnota musi znaleźć nowe zasoby finansowe, zwłaszcza ponieważ obecne zasoby finansowe Wspólnoty są niewystarczające, by spełnić wymogi prawdziwej konwergencji;

- istnieje potrzeba zwiększenia budżetu Wspólnoty w celu działania na rzecz spójności gospodarczej i społecznej na szczeblu UE;

- zagospodarowanie przestrzenne należy do zakresu odpowiedzialności poszczególnych państw członkowskich;

- trzeba wdrożyć działania w celu eliminacji tak zwanego efektu statystycznego;

- konkurencyjność nie może posłużyć za substytut konwergencji w tych państwach członkowskich i regionach, które zostają w tyle w rozwoju społeczno-gospodarczym, a polityka spójności oraz związane z nią zasoby finansowe nie mogą być podporządkowane proponowanym w strategii lizbońskiej konkurencji i liberalizacji.

Jedna z odpowiedzi brzmi, że zagrożona jest co najmniej proponowana polityka spójności…

 
  
MPphoto
 
 

  James Nicholson (PPE-DE), na piśmie. Spójność terytorialną uznaje się obecnie wraz ze spójnością społeczną i gospodarczą za jeden z głównych celów Unii.

Spójność terytorialna polega zasadniczo na zapewnieniu zrównoważonego rozwoju w całej UE; w tym kontekście powinna ona stanowić podstawowy cel wszystkich obszarów polityki wspólnotowej. W przedmiotowym sprawozdaniu wskazano, że spójność terytorialna będzie szczególnie istotna z punktu widzenia regionów o niekorzystnym położeniu geograficznym, np. obszarów górskich i wysp.

Aby osiągnąć spójność terytorialną, Komisja musi teraz przedstawić pakiet legislacyjny zawierający konkretne przepisy i działania polityczne z nią związane.

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie.(PT) Debata na temat spójności terytorialnej to znacznie więcej niż debata o budżecie lub polityce Wspólnoty; to debata o najważniejszych i pierwotnych zasadach leżących u podstaw naszej koncepcji Europy. W związku z tym ocena polityki spójności oraz poszukiwanie najwłaściwszych rozwiązań w poszerzonej do 27 państw i przechodzącej obecnie kryzys gospodarczy Europie zasługuje na nasze poparcie i uznanie. Nie oznacza to jednak, że zgadzamy się z całą treścią zielonej księgi lub ją popieramy.

Z punktu widzenia ważnych dla nas kryteriów prawidłowe są trzy podstawowe koncepcje wskazane w tej ocenie, a mianowicie redukcja niekorzystnych efektów związanych z różnicami gęstości zaludnienia, łączenie terytoriów w celu przezwyciężenia odległości oraz współpraca w celu zażegnania podziałów. Biorąc jednak pod uwagę charakter rozważanego zagadnienia, nie może to prowadzić do uzależnienia poziomu pomocy strukturalnej od liczby objętych nią mieszkańców; powinno być wręcz przeciwnie. Działania na rzecz spójności terytorialnej muszą zmierzać do uczynienia obszaru opuszczanego przez ludzi atrakcyjnym i zdolnym do dalszego funkcjonowania. To jeden z naszych celów, do którego należy w jednoznaczny sposób dążyć.

Koncepcja spójności to w istocie koncepcja solidarności, która wiąże nas wszystkich i dzięki której możemy wszyscy zyskać.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Nistelrooija w sprawie zielonej księgi w sprawie spójności terytorialnej oraz stanowiska w debacie na temat przyszłej reformy polityki spójności.

Powodem mojej niezgody jest odmienny pogląd na spójność terytorialną, który uniemożliwia mi poparcie wniosków sprawozdawcy.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. Zgadzam się ze sprawozdawcą, że konieczne jest jaśniejsze zdefiniowanie zasady spójności terytorialnej.

 
  
  

- Sprawozdanie: Oldřich Vlasák (A6-0031/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Filip Kaczmarek (PPE-DE), na piśmie. – (PL) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania posła Vlasáka o miejskim wymiarze polityki spójności w nowym okresie programowania. Mieszkam w mieście Poznań, które jest stolicą Wielkopolski. Niemalże codziennie doświadczam pozytywnego wpływu rozwoju miasta na rozwój całego regionu. Mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że między rozwojem miasta a rozwojem regionu występuje bardzo oczekiwana synergia.

Rozwój miast nie ma nic wspólnego z lokalnym centralizmem. Osoby atakujące wspieranie rozwoju dużych miast często nie rozumieją znaczenia tychże miast dla regionów, w których się one znajdują. Część funkcji ośrodków wielkomiejskich z natury rzeczy nie może być przeniesiona na obszary wiejskie. Na osobach zarządzających miastami spoczywa szczególna odpowiedzialność. Zadania stojące przed nimi – w zakresie planowania, zagospodarowania przestrzennego, dialogu społecznego, kultury i edukacji, wspierania tworzenia nowych, trwałych miejsc pracy, opartych na wiedzy – są bardzo trudne. Część tych zadań wymaga ścisłej współpracy z władzami samorządowymi innych szczebli.

Ważne jest również to, że wymiar miejski polityki spójności nie jest konkurencyjny, tylko komplementarny w stosunku do rozwoju obszarów wiejskich. I wieś, i miasta mogą i powinny rozwijać się, a oba procesy są wspierane przez Unię Europejską.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Vlasáka o miejskim wymiarze polityki spójności w nowym okresie programowania.

Chociaż rozumiem znaczenie zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich, moim zdaniem trudno będzie go osiągnąć bez wspólnej definicji obszarów miejskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Brian Simpson (PSE), na piśmie. Popieram przedmiotowe sprawozdanie i chciałbym skorzystać z okazji, by podkreślić, że konieczne jest zintegrowane podejście do polityki spójności.

Integracja ta powinna jednak nieść korzyści, a nie stanowić potencjalne ograniczenie – ten element wymaga uważnego monitorowania.

Spójność obszarów miejskich jest bardzo ważna z punktu widzenia trwałego postępu gospodarczego i społecznego. W związku z tym chciałbym podkreślić rolę transportu oraz zapewnienia nowoczesnej infrastruktury transportowej jako czynnika niezwykle ważnego dla realizacji polityki spójności na obszarach miejskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. Wymiar miejski polityki spójności powinien zyskać wyższy priorytet.

 
  
  

- Sprawozdanie: Miroslav Mikolášik (A6-0108/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. (IT) Głosowałem za odrzuceniem sprawozdania pana posła Mikolášika w sprawie wykonania rozporządzenia w sprawie funduszy strukturalnych w latach 2007–2013 – wyniki negocjacji dotyczących krajowych strategii spójności i programów operacyjnych.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. Wykonanie rozporządzenia w sprawie funduszy strukturalnych w latach 2007–2013 musi być wnikliwie monitorowane w celu zagwarantowania właściwego wykorzystania pieniędzy podatników oraz umożliwienia prawidłowej oceny programów po 2013 roku.

 
  
  

- Sprawozdanie: Zsolt László Becsey (A6-0041/2009)

 
  
MPphoto
 
 

  Adam Bielan (UEN), na piśmie. – (PL) Małe przedsiębiorstwa odgrywają istotną rolę w tworzeniu miejsc pracy w Europie i to właśnie im należy ułatwiać funkcjonowanie. Chciałbym podkreślić, że popieram podejmowanie wszelkich inicjatyw mających na celu promowanie małej przedsiębiorczości w Unii Europejskiej i wspieranie tych, którzy chcą rozpocząć działalność na zasadzie samozatrudnienia.

Poparłem sprawozdanie pana Becsey dlatego, że pozytywnie ocenia inicjatywę mikrokredytów w Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LT) Sukces europejskiej inicjatywy na rzecz rozwoju mikrokredytów mógłby w fundamentalny sposób przyczynić się do osiągnięcia celów odnowionej strategii lizbońskiej na rzecz wzrostu i zatrudnienia oraz do stworzenia innowacyjnej, twórczej i dynamicznej gospodarki europejskiej. Małe przedsiębiorstwa są istotnym źródłem wzrostu, zatrudnienia, umiejętności związanych z przedsiębiorczością, innowacji i spójności w UE. Mikrokredyty mogą przyczynić się zwłaszcza do realizacji jednego z czterech priorytetów strategii lizbońskiej, a mianowicie wyzwolenia potencjału gospodarczego poprzez wsparcie integracji lub ponownej integracji społecznej i gospodarczej osób oraz poprzez ich zatrudnienie. W rzeczywistości będzie można uznać, że strategia lizbońska odniosła sukces jedynie w sytuacji znacznego wzrostu poziomu zatrudnienia. Rezultat europejskiej inicjatywy w dziedzinie mikrokredytów powinien być innowacyjny i skupiać się przede wszystkim na grupach docelowych, którym do tej pory nie poświęcono wystarczającej uwagi.

 
  
MPphoto
 
 

  Małgorzata Handzlik (PPE-DE), na piśmie. – (PL) Sukces mikrokredytów w zmniejszaniu ubóstwa w krajach rozwijających się, w szczególności w Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej, nie został do tej chwili przeniesiony na grunt UE. Zapotrzebowanie na mikrokredyty jest jednak duże, zwłaszcza ze strony osób, które nie mogą uzyskać pożyczek w tradycyjnym sektorze bankowym. Przedsięwzięcie mikrokredytów różni się bowiem od tradycyjnej bankowości. Jest on przyznawany nie tylko z powodów ekonomicznych i nie tylko dla zysku, ale służy także celowi spójności poprzez próbę integracji osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji, a które chcą założyć mikroprzedsiębiorstwo.

Powodzenie europejskiej inicjatywy na rzecz rozwoju mikrokredytów mogłoby przyczynić się do osiągnięcia celów odnowionej strategii lizbońskiej na rzecz wzrostu i zatrudnienia oraz do stworzenia innowacyjnej, twórczej i dynamicznej gospodarki europejskiej. W szczególności mogą one służyć realizacji priorytetu: wyzwalanie potencjału gospodarczego poprzez wspieranie integracji lub ponownej integracji społecznej i gospodarczej osób za pomocą samozatrudnienia.

Popieram zatem wnioski sprawozdania, które wzywa do przyjęcia odpowiednich krajowych ram instytucjonalnych, prawnych i handlowych koniecznych do promowania korzystniejszego otoczenia dla rozwoju mikrokredytu oraz ustanowienie zharmonizowanych ram europejskich dla pozabankowych instytucji mikrofinansujących.

 
  
MPphoto
 
 

  Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. – (PL) Głosuję za przyjęciem sprawozdania zawierającego zalecenia dla Komisji w sprawie europejskiej inicjatywy na rzecz rozwoju mikrokredytów dla wsparcia wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Zgadzam się ze sprawozdawcą, że małe przedsiębiorstwa są istotnym źródłem wzrostu zatrudnienia, umiejętności związanych z przedsiębiorczością, innowacji i spójności w UE.

Należy podkreślić fakt, iż mikrokredyt jest często przyznawany nie tylko z powodów ekonomicznych i nie tylko dla zysku, ale służy również celowi spójności poprzez próbę integracji lub ponownej integracji ze społeczeństwem osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji.

Popieram przyjęcie sprawozdania. Mając na uwadze fakt, że mikrokredyty mogą przyczynić się do realizacji wyzwolenia potencjału gospodarczego poprzez wsparcie osób za pomocą samozatrudnienia, uważam, że należy przenieść tę metodę na grunt UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Jamila Madeira (PSE), na piśmie.(PT) Przedmiotowe sprawozdanie jest niezwykle ważne w kontekście działań UE w dziedzinie polityki spójności oraz polityki współpracy i rozwoju.

Ten pogląd Parlament Europejski poparł również w przyjętym w dniu 8 maja 2008 r. oświadczeniu pisemnym P6_TA(2008)0199, pod którym miałam zaszczyt złożyć podpis jako jedna z pierwszych.

W związku z tym głosowałam za przyjęciem przedmiotowego sprawozdania, gdyż wszelkie inwestycje oraz ekspansja w tej dziedzinie są ważne i pilne, zwłaszcza w kontekście obecnego kryzysu gospodarczego oraz finansowego. W rezultacie konkretne i szybkie działania na rzecz zwiększenia wiarygodności oraz spójności systemu stały się obecnie celem Komisji Europejskiej i Rady.

 
  
MPphoto
 
 

  David Martin (PSE), na piśmie. Sukces systemów mikrokredytów w zmniejszaniu ubóstwa w krajach rozwijających się nie został do tej chwili przeniesiony na grunt UE. Popieram przedmiotowe sprawozdanie, gdyż sukces europejskiej inicjatywy na rzecz rozwoju mikrokredytów mógłby istotnie przyczynić się do osiągnięcia celów odnowionej strategii lizbońskiej, bowiem małe przedsiębiorstwa są istotnym źródłem wzrostu, zatrudnienia, umiejętności związanych z przedsiębiorczością, innowacji i spójności w UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Alexandru Nazare (PPE-DE), na piśmie. (RO) Obecnie trwają dyskusje na temat środków mających przywrócić akcję kredytową. W warunkach obecnego kryzysu gospodarczego, a zwłaszcza w krajach takich jak Rumunia, które negocjują teraz pożyczki od międzynarodowych instytucji finansowych, bardzo ważne jest, by banki zaczęły ponownie spełniać swoją podstawową funkcję, którą jest dostarczanie kredytów ludności.

Uważam, że sprawozdanie pana posła Becseya jest nowatorskie, ponieważ wznawia dyskusję na temat tej kwestii, lecz z nowego punktu widzenia, wychodząc poza obręb systemu bankowego, by zidentyfikować sposoby przezwyciężenia obecnego paraliżu finansowego.

Grupy docelowe sprawozdania, które dotyczy mikrokredytów, to ludzie znajdujący się w niekorzystnej sytuacji, na przykład mniejszości, społeczność romska lub mieszkańcy obszarów wiejskich, którzy posiadają niewykorzystany potencjał i chcieliby założyć małe firmy, lecz nie są w stanie, gdyż nie mogą uzyskać kredytu od instytucji bankowych. Ci ludzie nie dysponują wieloma możliwościami.

Dlatego też uważam za aktualny wniosek pana posła Becseya dotyczący utworzenia wspólnotowego funduszu w celu propagowania mikrokredytów dla osób i firm pozbawionych bezpośredniego dostępu do kredytów bankowych oraz dostarczenia pełniejszych informacji o tych sposobach finansowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. – (IT) Mam zamiar wstrzymać się od głosu w sprawie sprawozdania pana posła Becseya w sprawie europejskiej inicjatywy na rzecz rozwoju mikrokredytów dla wsparcia wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.

Zgadzam się z pewnymi punktami sprawozdania, jednak jestem zdecydowanie przeciwny kilku innym punktom, w związku z czym nie mogę udzielić pełnego poparcia przedstawionemu tekstowi. Dlatego też wstrzymuję się.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. Mikrokredyty mogą pomóc wielu najuboższym mieszkańcom świata, zwłaszcza kobietom, wydobyć się ze skrajnego ubóstwa. Instytucje UE i państwa członkowskie powinny bardziej aktywnie popierać takie działania.

 
Ostatnia aktualizacja: 7 lipca 2009Informacja prawna