Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

O-0152/2009 (B7-0238/2009)

Debaty :

PV 15/12/2009 - 20
CRE 15/12/2009 - 20

Głosowanie :

Teksty przyjęte :


Debaty
Wtorek, 15 grudnia 2009 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

20. Obrona zasady pomocniczości – Eksponowanie symboli religijnych i kulturowych w miejscach publicznych (debata)
zapis wideo wystąpień
PV
MPphoto
 

  Przewodnicząca. – Kolejnym punktem porządku dziennego jest debata w sprawie:

- pytania ustnego skierowanego do Komisji (B7-0238/2009) przez pana posła Maria Borghezio, w imieniu grupy Europa Wolności i Demokracji, w sprawie obrony zasady pomocniczości (O-0152/2009);

- pytania ustnego skierowanego do Komisji (B7-0239/2009) przez państwa posłów: Antonia Canciana, Maria Mauro, Fiorella Proverę, Elisabettę Gardini, Salvatore Iacolina, Crescenzia Rivelliniego, Sergia Paola Francesa Silvestrisa, Alda Patriciello, Paola Bartolozziego, Cristianę Muscardini, Marę Bizzotto, Barbarę Materę, Larę Comi, Antonella Antinoro, Lorenza Fontanę, Robertę Angelilli, Amalię Sartori, Ivę Zanicchi, Licię Ronzulli, Giovanniego Collino, Marca Scurrię, Giancarla Scottà, Potita Salatto, Pabla Ariasa Echeverríę, Raffaela Baldassarrego, Pilar Ayuso, Luisa de Grandes Pascuala, Pilar del Castillo Verę, Santiaga Fisasa Ayxelę, Carmen Fragę Estévez, Salvadora Garrigę Polledo, Cristinę Gutiérrez-Cortines, Esther Herranz Garcíę, Carlosa José Iturgaiza Angulo, Veronicę Lope Fontagné, Antonia Lópeza-Istúriza White’a, Gabriela Mato Adrovera, Jaime’a Mayora Oreję, Pabla Zalbę Bidegaina, Salvatora Tatarellę, Magdiego Cristiana Allama, Mirosława Piotrowskiego i Konrada Szymańskiego. w sprawie eksponowania symboli religijnych i kulturowych w miejscach publicznych (O-0158/2009).

 
  
MPphoto
 

  Mario Borghezio, autor.(IT) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Stanowisko reprezentowanej przeze mnie grupy Europa Wolności i Demokracji jest bardzo jasne: kierując to pytanie ustne do Komisji, prosimy ją o sprzeciwienie się wykonaniu wyroku przeciw krzyżom w klasach szkolnych wydanego przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, który – pragnę podkreślić – nie jest instytucją UE.

Naszym zdaniem przedmiotowa decyzja – i chcę, by było to całkowicie jasne – stanowi niedopuszczalne naruszenie zasady pomocniczości. Zasada ta jest podstawą Unii Europejskiej, jak również gwarancją praw narodów oraz państw członkowskich. Unia Europejska, zgodna z naszym pojęciem i wyobrażeniem, byłaby nie do pomyślenia bez wsparcia i podstawy zasady pomocniczości.

Rozpocznę od uwagi ogólnej: oczywiście nikt – przyjrzyjmy się najpierw meritum przedmiotowego wyroku – nie mógłby uważać usunięcia kogoś i czegoś, co już jest, za akt demokracji i wolności, jak twierdzą niektórzy, lecz raczej za działanie policji myśli, akt antydemokratyczny. Jeśli na ścianie klasy szkolnej wisi krzyż i zostaje zdjęty, to ściana ta nie staje się ścianą świecką, lecz pustą, zaś puste miejsce po nim jest w zamiarze symbolem wyznania, aktem edukacji negatywnej, najgorszym, jaki można sobie wyobrazić, a który można postrzegać jako jeden z wielu znaków kulturowego i duchowego samobójstwa Zachodu.

Wyrok strasburskiego trybunału zakłada koncepcję swobody religijnej, która, jeśli logicznie rozumować, doprowadziłaby aż do zapewnienia, do narzucenia dominacji nad każdym obywatelem, od którego wymaga się życia w środowisku zgodnym z poglądami Trybunału. Nie sądzę, by na tym właśnie polegała wolność religijna: to wypacza prawdziwy sens wolności religijnej; mamy do czynienia z prawem negatywnym, czy też prawem do wolności od obowiązku wykonywania praktyk religijnych. Gdy mówimy o wolności religijnej nie może być miejsca na nieporozumienie: w żadnym razie nie mówimy o czymś niejasnym.

Mamy tu do czynienia z czymś zgoła innym: eksponowanie krzyża to w naszej kulturze nie tylko kwestia wiary, lecz coś o wiele ważniejszego – coś, co ma wartość uniwersalną. Symbol krzyża, symbolika krzyża niesie przesłanie mające wymiar uniwersalny; jest to ponadto przesłanie pokoju i braterstwa, jak nauczał nas wielki metafizyk René Guénon, że wymienię tylko jedno nazwisko. Z tradycjonalnego punktu widzenia tych wielkich badaczy tradycyjnej kultury wartość ta jest zupełnie oczywista, lecz jednocześnie równie oczywiste jest, że w przypadku przedmiotowego wyroku mamy do czynienia z wyrazem poglądów antytradycjonalistycznych z nakłanianiem wszystkich do jednakowego myślenia. Jest to sprzeczne z prawdziwym duchem Unii Europejskiej, i to właśnie jest zadziwiające.

To prawie tak, jakby istniał zamiar odwrócenia narodów od wszelkich elementów przypominających wartości i symboli wyrażających moralność i duchowość. Pomijając fakty historyczne czy związek z konkretną religią, jest to, powtarzam, symbol uniwersalny. Z drugiej strony Unia Europejska musi zapewnić narodom prawo do dalszego wykorzystywania symboli, poczynając od symbolu krzyża.

Europa musi być wystarczająco odważna, by przyjąć w tych zasadniczych kwestiach perspektywę metahistoryczną i ponownie przyjąć rolę kolebki i centrum, w tym w wymiarze duchowym. Musi przywrócić europejskim narodom wolność posiadania i czczenia symboli swej tożsamości zgodnie z kardynalną zasadą prawnej i politycznej struktury Unii Europejskiej: zasadą pomocniczości. Cała ta kwestia obraca się właśnie wokół tego aspektu – fundamentalnego charakteru zasady pomocniczości.

Podsumowując, omawiana kwestia pozwala nam zastanowić się i przeprowadzić dyskusję nad kluczowym pytaniem: co dla Europy oznacza wolność religijna? Chciałbym powiedzieć, że to właśnie przedmiotowy wyrok strasburskiego Trybunału poniewiera podstawowe prawo do wolności religijnej i chce uniemożliwić narodom takim jak Włosi zachowanie symbolu krzyża w klasach szkolnych jako niezbędnego przypomnienia ich chrześcijańskich korzeni.

 
  
MPphoto
 

  Antonio Cancian, autor.(IT) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! 3 listopada 2009 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka przychylił się do wniosku obywatela włoskiego fińskiego pochodzenia, zmierzającego do usunięcia krzyży z klas szkolnych. Podobne zdarzenia miały już miejsce w Hiszpanii, Niemczech, Francji, jak również we Włoszech, gdzie w roku 1988 Rada Stanu stwierdziła, iż krzyż nie jest tylko chrześcijańskim symbolem, lecz również posiada wartość niezwiązaną z tą konkretną religią. Włoska Rada Stanu, wyrażając ponownie swe stanowisko w 2006 roku, wyraźnie stwierdziła, że zasada świeckości państwa nie może nie uwzględniać kulturowej tożsamości i cywilizacji danego narodu.

W naszych pytaniach chcieliśmy podkreślić najbardziej świecki aspekt tej sprawy, przede wszystkim wskazując, że następnym krokiem mogłoby nawet być skierowanie do strasburskiego Trybunału katolickich symboli będących elementem wspólnych tradycji państw członkowskich, jak również artystycznych i kulturowych przedstawień znajdujących się w naszych miastach. Nawet stworzoną dla Rady Europy flagę Unii Europejskiej zdaniem jej projektanta inspirowała ikonografia maryjna.

Wyrok Trybunału Praw Człowieka zmierza do narzucenia z góry – choć tyle mówimy o pomocniczości – świeckiego modelu, z którym wiele państw członkowskich nie może się identyfikować lub, co gorsza, do prowadzenia nas w stronę nihilizmu: tej właśnie pustej ściany, o której przed chwilą wspomniał pan poseł Borghezio. Wyrok ten kwestionuje samą naszą tożsamość, nasze europejskie wartości pokoju, miłości i harmonii obywatelskiej, równości i wolności, stąd też podważa on wolność i równe prawa.

Instytucje UE są orędownikami przywilejów wolności. Eksponowanie symboli religijnych i kulturowych, z którymi narody się identyfikują, jest wyrazem wolności myśli – a jutro dokładnie w tym miejscu zostanie przyznana Nagroda im. Sacharowa – i jako takie powinno być chronione przez same instytucje UE oraz organizacje międzynarodowe ustanowione na zasadach demokratycznych.

 
  
MPphoto
 

  Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji.(FR) Pani przewodnicząca! Bardzo chciałbym wysłuchać pana posła Mauro, lecz będzie on miał możność zabrania głosu po mnie.

Jestem zobowiązany przestrzegać licznych zasad prawa. Komisja jest bardzo przywiązana do wolności myśli, sumienia i religii, zgodnie z zapisem art. 9 europejskiej konwencji praw człowieka i art. 10 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Prawdą jest jednak, że Komisja może działać jedynie w kontekście stosowania prawa UE. Faktem jest, że w UE krajowe ustawy dotyczące symboli religijnych w budynkach publicznych podlegają krajowym systemom prawnym państw członkowskich.

Zasada pomocniczości ma zastosowanie w kontekście Unii. To prawda, że omawiana zasada pomocniczości nie ma zastosowania w odniesieniu do wykonania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, międzynarodowego trybunału odpowiedzialnego za wykonanie europejskiej konwencji praw człowieka. To prawda, że odpowiedzialność za wykonanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ponosi Rada Europy. Prawdą jest również, że wykonanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest obowiązkowe dla wszystkich państw będących stronami europejskiej konwencji praw człowieka, zaś Włochy, jak każda inna zainteresowana strona w tym przypadku, mają prawo, na mocy art. 43 konwencji, wnioskować o przekazanie sprawy do Wielkiej Izby w okresie trzech miesięcy od daty wydania wyroku. Zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami – zaczerpniętymi z prasy – państwo włoskie korzysta z prawa do odwołania się przed Wielką Izbą.

Oto kwestie, które chciałem wyjaśnić. Raz jeszcze, odnośnie do prawodawstwa Unii Europejskiej, w tym przypadku mamy do czynienia z krajowym systemem prawnym państw członkowskich. Nie mogę odpowiedzieć jednak za Radę Europy czy Europejski Trybunał Praw Człowieka, które wydały decyzję, która jak rozumiem może być dla Parlamentu w jakimś sensie problematyczna.

Oto, co mogę państwu uczciwie powiedzieć, lecz będę uważnie słuchał kolejnych wystąpień.

 
  
MPphoto
 

  Mario Mauro, w imieniu grupy PPE.(IT) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Ja również pragnę podziękować panu komisarzowi za jasność osądu, zgodnie z którym kompetencje w zakresie regulacji w tym obszarze zwrócone zostają faktycznie państwom członkowskim.

Muszę powiedzieć, że jestem jak najmocniej przekonany o konieczności świeckiego charakteru naszych instytucji i równie mocno przekonany o tym, że religia nie stanowi rozwiązania żadnego problemu politycznego. Jednocześnie nie możemy rozwiązywać kwestii politycznych walcząc z religiami.

I właśnie dlatego wyjaśnię moje stanowisko posiłkując się paradoksem: co by było, gdybyśmy zastosowali przedmiotowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, to znaczy, gdybyśmy jednocześnie zastosowali argumentację obligującą nas do usunięcia krzyży z włoskich klas względem wszystkich miejsc, gdzie eksponowane są krzyże z powodu interesu publicznego? Co należałoby zrobić z tą flagą – z flagą Szwecji– , i co należałoby zrobić z tą oto flagą – z flagą Finlandii, czy z flagą Republiki Słowackiej, z flagą Malty, z flagą Danii, z flagą Grecji lub flagą Wielkiej Brytanii, na której znajdują się aż trzy krzyże?

Panie i panowie! Powód, dla którego na tych flagach pojawiają się krzyże jest bowiem taki sam jak powód, dla którego eksponowane są one we włoskich klasach, i nie jest to powód religijny, a raczej dotyczy kultury i tradycji. Niech więc to państwa członkowskie decydują, rozpatrując każdy przypadek indywidualnie, o odpowiedniości rozwiązań zgodnie z wrażliwością swych narodów, ze swą wolnością religijną oraz ze świeckim charakterem instytucji.

Tylko o to prosimy i czynimy to ponieważ przede wszystkim utrzymana musi być nie abstrakcyjna koncepcja prawa, lecz osobista prawda i pragnienie nieskończości kryjące się w każdym z nas.

 
  
MPphoto
 

  Juan Fernando López Aguilar, w imieniu grupy S&D.(ES) Pani przewodnicząca! Jako prawnik i poseł do Parlamentu Europejskiego jestem pewien, że naszą debatę śledzi wielu obywateli podzielających mój pogląd, że jest ona bezprzedmiotowa. Spróbujemy więc wyjaśnić kilka kwestii.

Po pierwsze, mówimy o wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który nie jest instytucją Unii Europejskiej, lecz sądem – stanowiącym element koncentrycznego kręgu Unii Europejskiej, lecz osobnym – przywiązanym do kwestii praworządności, demokracji przedstawicielskiej i praw człowieka.

Po drugie, mówimy o postanowieniu sądu, a żadna rezolucja Parlamentu nie może uchylić ani zmienić żadnego postanowienia trybunału sprawiedliwości.

Po trzecie, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w wysokim stopniu szanuje wolność religijną i jej konsekwencję, czyli religijny pluralizm. Wolność religijna stanowi element naszych wspólnych tradycji konstytucyjnych oraz prawa konstytucyjnego państw członkowskich, jest również prawem podstawowym chronionym europejską konwencją ochrony praw człowieka i podstawowych wolności.

Stąd też przedmiotowy wyrok daje powody, oparte na mocnych podstawach prawnych, do ochrony wolności religijnej. Wcale jej nie odmawia. Co więcej, jest to wyrok wydany jednogłośnie przez posiadający wysoki prestiż trybunał, który od niemal sześćdziesięciu lat wpływa na tworzenie kultury praw człowieka.

Ostatecznie jednak – co jest istotne – musimy pamiętać, że żaden wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie oznacza, że ustawodawstwo jakiegokolwiek państwa członkowskiego będącego stroną europejskiej konwencji ochrony praw człowieka musi być zmienione, gdyż w wyroku uznano jedynie prawo, w odpowiedzi na naruszenie w konkretnym przypadku.

Jedynie na podstawie tego, że w gestii państw członkowskich leży podejmowanie odpowiednich decyzji w sprawie zmiany ustawodawstwa czy polityk, jakie mogą być inspirowane doktryną Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w żadnym wypadku nie są one zobowiązane czy zmuszone do tego przez jakikolwiek wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Nie ma więc żadnego powodu do obaw ze strony żadnego państwa członkowskiego. Żadne z nich nie jest zobowiązane zmieniać swego ustawodawstwa lub polityk publicznych w wyniku określonego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dlatego też nie ma powodu, by ani Włochy, ani żaden inny kraj przyjmowały w wyniku tego wyroku jakiekolwiek zasady ogólne.

I wreszcie, powołano się tu jednakże na pomocniczość. Musimy powiedzieć, iż pomocniczość stanowi zasadę prawa europejskiego, która nie ma zastosowania w tym przypadku, gdyż jej koncepcja oraz stosowanie nie mają z tą sprawą nic wspólnego.

Myślę nawet, że można by przywołać zasadę prawa europejskiego pozwalającą na przełożenie głosowania w przypadku wątpliwości co do zasadności głosowania niemającego nic wspólnego z kwestiami dotyczącymi Parlamentu Europejskiego, co moim zdaniem ma właśnie miejsce.

Sądzę więc, że choć niniejsza debata jest uzasadniona, jest zdecydowanie bezprzedmiotowa i nie wymaga uznania za pilną, a tym bardziej protestu czy uchylenia wyroku wydanego przez trybunał sprawiedliwości niebędący instytucją Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 

  Sophia in 't Veld, w imieniu grupy ALDE. – Pani przewodnicząca! Nieco mylący tytuł dzisiejszej debaty zawiera słowo „pomocniczość”. Pomocniczość, tak jak ja ją rozumiem, oznacza podejmowanie decyzji na szczeblu najbliższym obywatelowi, a tym poziomem jest obywatel – pojedynczy obywatel. W państwa rezolucjach jest mowa o tym, że prawa państwa narodowego są ponad prawami pojedynczych obywateli. Naszym zadaniem w tej Izbie jest ochrona praw obywateli, nie praw państw.

Po drugie, jeśli uznamy – jak państwo twierdzą – że nie jest to sprawą Unii Europejskiej, to chciałabym zrozumieć, dlaczego te kwestie są uwzględnione w kryteriach kopenhaskich i dlaczego wymagamy od państw kandydujących poszanowania rozdziału kościoła od państwa, jeśli nie możemy wymagać tego od naszych własnych państw członkowskich.

Po trzecie, koledzy, skoro mówicie, że Parlament Europejski nie ma kompetencji, by wypowiadać się w tych sprawach, to zastanawiam się, czemu mamy kompetencje w zakresie omawiania takich kwestii jak kształt ogórka, ale nie w kwestii podstawowych praw naszych obywateli.

Co się zaś tyczy europejskiej konwencji praw człowieka i wyroku trybunału, dwa tygodnie temu wszedł w życie traktat lizboński, na mocy którego wymagane jest przystąpienie UE do konwencji praw człowieka. Czyż nie byłoby niezrozumiałe gdybyśmy jednocześnie odmówili uznania autorytetu strasburskiego trybunału? Nie jesteśmy w stanie wyjaśnić tego naszym obywatelom.

Po drugie, sądzę – i powiedział to już pan poseł López – że politycy nie powinni mieszać się do wyroków trybunału. Niech sędziowie wykonują swoją pracę. My możemy mieć swoje zdanie – wyrok może nam się podobać lub nie – lecz nie powinniśmy ingerować w ich pracę. Moja grupa, grupa ALDE – Europejscy Liberałowie – jest orędownikiem Europy dla wszystkich obywateli. ALDE wierzy w Europę różnorodności, gdzie wszyscy mają prawo do swego własnego sumienia, własnej religii, a nawet wolności od religii.

Zakończę moją wypowiedź. Państwa – nie sądy, lecz właśnie państwa – muszą zapewnić środowisko, gdzie wszyscy obywatele mogą żyć swobodnie, zgodnie z własnym sumieniem. Powinni być oni chronieni przez państwo i myślę, że sytuacja jest bardzo poważna, skoro uznają, że muszą zwrócić się do sądu, by bronić się przed państwem. Koleżanki i koledzy posłowie! Odrzućcie rezolucje autorstwa grup EPP i ECR.

 
  
MPphoto
 

  Mirosław Piotrowski, w imieniu grupy ECR. – Pani przewodnicząca! Zważywszy na historyczny fakt, że ojcami-założycielami Unii Europejskiej byli chrześcijańscy demokraci: Konrad Adenauer, Alcide De Gasperi, Robert Schuman, Jean Monnet, którzy konstrukcję tę oparli na chrześcijańskich wartościach i symbolach. Przypomnę, że przyjęta przez Unię Europejską flaga przedstawiająca okrąg złożony z dwunastu złotych gwiazd na lazurowym tle, która wisi za panią przewodniczącą, nawiązuje do 12 gwiazd nad głową Najświętszej Marii Panny – Apokalipsa św. Jana, rozdział 12.

Po ponad pół wieku warto zapytać, czy filozofia ojców założycieli jest nadal aktualna. W kontekście skandalicznego orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nakazującego zdjęcie krzyża we włoskiej szkole, trzeba dobitnie stwierdzić, że żadne grono sędziów wyznaczonych przez polityków, nawet Rady Europy, nie może nakazać zdejmowania krzyża, który ma wymiar religijny i uniwersalny. Tym werdyktem podeptane zostały wolność wyznania i dziedzictwo kulturowe Europy.

W tym kontekście chciałbym zapytać pana komisarza: czy nie uważa pan, że zamach na symbole chrześcijańskie jest jednocześnie rujnowaniem podstaw Unii Europejskiej? Czy nie mógłby pan w imieniu Komisji zainicjować debaty na temat roli oraz znaczenia symboli chrześcijańskich w Unii Europejskiej?

 
  
MPphoto
 

  Manfred Weber (PPE).(DE) Pani przewodnicząca! Jestem wdzięczny za możliwość przeprowadzenia niniejszej debaty. Pan poseł López Aguilar odniósł się do faktu, że jego zdaniem, jako prawnika, nie jesteśmy odpowiedzialni. Ja zabieram głos nie jako prawnik, lecz polityk. Przedmiotowy wyrok wydany przez sędziów w Strasburgu ma wpływ na miliony ludzi w Europie. Dlatego dobrze jest, że omawiamy teraz tę kwestię.

Stosunki państwo-kościół w Europie były zawsze przedmiotem sporów i doprowadziły do krwawych konfliktów. Właściwe i słuszne jest, że Unii Europejskiej udało się oddzielić państwo od religii. To dobrze. W Europie mamy jednak szeroką gamę różnych modeli. Francja jest w oczywisty sposób państwem niereligijnym, zaś w Wielkiej Brytanii głowa państwa, królowa, jest również głową kościoła. Mamy różne modele tego, jak rozwinęły się relacje państwo-kościół. Dlatego też sądzę, iż dobrze jest, że wzywamy w tym obszarze do pomocniczości i że każde państwo może iść własną drogą.

Chciałbym nawet pójść jeszcze o krok dalej. Nie chcę mówić o pomocniczości, lecz o podstawowej kwestii, czyli o tym, że z mojej perspektywy europejskie wartości solidarności, pomocniczości i wolności są nie do pomyślenia bez zakorzenienia w chrześcijaństwie oraz judeochrześcijańskim rozumieniu religii. Dlaczego nie znajdziemy tych wartości w Chinach czy na Bliskim Wschodzie? Dlatego że wartości te są oparte na naszej kulturze i naszych religiach. Można o tym wspomnieć bez zmuszania kogokolwiek do przyjmowania tej samej wiary. Jesteśmy dumni z naszej wolności religijnej.

Istnieje wolność religijna w tym sensie, że mogę postanowić, że zostanę ateistą. Jest to dopuszczalne i uzasadnione, i o to przecież walczyliśmy. Istnieje jednak również prawo do posiadania wyznania. W moim regionie, gdzie mieszka ponad milion osób, ponad 80 % stanowią katolicy. Tak jak ateiści wzywają innych do okazywania im tolerancji, katolicy stanowiący ponad 80 % ludności wzywają niewierzących do tolerancji wobec ich wiary. Chcą móc pokazywać swą wiarę publicznie, reprezentować ją, i chcą, aby chrześcijańskie symbole zostały zaakceptowane przez mniejszość w tej większościowej społeczności. Jest to również uzasadnione w kategoriach wolności religijnej.

Każdy, kto wzywa do tolerancji musi również okazać tolerancję względem osób praktykujących wiarę chrześcijańską.

 
  
MPphoto
 

  Joanna Senyszyn (S&D). – Pani przewodnicząca! Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu słusznie orzekł, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych narusza wolność religijną uczniów oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Sędziowie jednogłośnie uznali, że krzyż w szkole łamie Europejską Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Wyrok jest prosty, jasny i powszechnie zrozumiały. Właśnie dlatego wzbudza taką wściekłość i agresję duchownych oraz prawicowych polityków. Udają, że go nie rozumieją i domagają się wyjaśnień od Komisji i oficjalnego stanowiska Parlamentu. To bezprawne! Instytucje unijne nie są upoważnione od oceniania tego wyroku, jak zresztą i żadnego innego. Nie zapominajmy, że istnieje trójpodział władzy, a Trybunał jest organem Rady Europy, a nie Unii Europejskiej.

Odpowiadam autorom pytań, skoro mają takie wątpliwości: wyrok w sprawie krzyży nie narusza zasady pomocniczości. Przeciwnie, pomaga on przestrzegać prawa tym europejskim państwom, które zapomniały, że w ich konstytucjach jest zapis, jeśli nie o rozdziale kościoła i państwa, to przynajmniej o neutralności światopoglądowej. Wyrok Trybunału pomaga uzależnionym od kościoła krajowym władzom i sądom realizować prawa podstawowe obywateli łamane w wyniku klerykalizacji życia społecznego. Obywatele państw wyznaniowych nie są w stanie obronić swoich praw przed krajowymi sądami. Dobrze, że mogą się zwrócić do Trybunału i uzyskać sprawiedliwość.

Wyrok jest zgodny z poszanowaniem dla tożsamości narodowej państw członkowskich i powinien być wykonany. Nie dotyczy on zakazu umieszczania symboli religijnych w przestrzeni publicznej, a jedynie w niewielkim wycinku tej przestrzeni, jakim są szkoły państwowe. Nikt nie domaga się usuwania krzyży w kościołach, na placach czy z flag, jak to nieroztropnie mówił jeden z posłów.

Nie jest to ingerencja w stosunki państwo-kościół, a jedynie obrona obywateli, których prawa są naruszane. Również w moim kraju postępująca klerykalizacja ogranicza prawa podstawowe Polaków. Nie wyobrażam sobie, aby Parlament Europejski i Komisja uniemożliwiły moim rodakom dochodzenie swoich słusznych praw przed Trybunałem w Strasburgu. Negatywne stanowisko Komisji i Parlamentu w sprawie tego wyroku byłoby nieuprawnioną ingerencją, a w dodatku ośmieszałoby nas. Przestrzegam przed tym!

 
  
MPphoto
 

  Carlo Casini (PPE).(IT) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zmartwiła nie tylko wierzących, lecz również wszystkich, którzy przez wieki postrzegali krzyż jako znak nadziei i solidarności, coś co daje pociechę i wolność od strachu i bólu.

Mamy nadzieję, że Wielka Izba zmieni tę decyzję, gdyż jest ona w oczywisty sposób irracjonalna. Czy powinniśmy zlikwidować samą nazwę Czerwonego Krzyża? Czy mamy usunąć z górskich szczytów wielkie krzyże górujące nad miastami i dolinami? Czy zakazane zostanie sprawowanie przez angielską królową, jak już wspomniano, funkcji głowy kościoła anglikańskiego?

Sprawa ta jednak nasuwa bardzo istotną refleksję z perspektywy obywatelskiej i politycznej: czy prawa człowieka to tylko prawa jednostek jako stron wyizolowanych z otoczenia społecznego, czy też prawo do wyrażania konkretnej formy pobożności jest również prawem narodów? Czy tradycja, historia, inteligencja i sztuka, które przez tysiąclecia charakteryzują tożsamość narodu, nic nie znaczą?

Ponadto, omawiana sprawa dotyczy również słusznie relacji pomiędzy pomocniczością a prawami człowieka, i zwracam uwagę, że poza pewnymi zasadami podstawowymi które muszą być uznane za powszechne i niezbywalne, prawa człowieka należy interpretować na różne sposoby, a mogą one nawet być wzajemnie sprzeczne. Dlaczego państwo ma być pozbawione możliwości rozstrzygania poprzez swe ustawodawstwo tych sporów oraz interpretowania i realizacji praw człowieka zgodnie z etycznymi poglądami swego narodu? Dlatego też kwestia ta wykracza poza zagadnienie samych krzyży.

W innych przypadkach Europejski Trybunał uznawał w odniesieniu do prawa do życia wyłączną kompetencję państw w sprawie decydowania o kwestiach najbardziej kontrowersyjnych, np. regulacji przerywania ciąży i eutanazji. Obecnie traktat lizboński stawia przed nami wymóg przystąpienia do europejskiej konwencji praw człowieka i w rezultacie do poszanowania jako Unia Europejska decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Powinniśmy więc pomyśleć o nowym i innym kierunku obranym obecnie przez Trybunał. Byłoby sprawą poważną, gdyby władza ponadnarodowa, zwłaszcza wykonywana prze ograniczoną liczbę osób i nie jako demokratyczny wyraz woli ogółu, miała stać się represyjna i wymagająca, nieczuła na uczucia i serca ludzi, a tym samym ostatecznie przeciwna wolności. Dlatego też ufam, że rezolucja złożona przez Europejską Partię Ludową (Chrześcijańscy Demokraci) zostanie przyjęta głosami dużej liczby posłów.

 
  
MPphoto
 

  Miroslav Mikolášik (PPE). (SK) Historia Europy, jej poszczególnych państw, a więc i UE, jest, czy nam się to podoba, czy nie, ściśle związana z dziedzictwem chrześcijańskim. W konsekwencji nawet konstytucje wielu państw zawierają odniesienie do tradycji chrześcijańskich. Nawet Traktat o Unii Europejskiej w swej preambule czerpie inspirację między innymi z religijnego dziedzictwa Europy, z którego rozwinęły się uniwersalne wartości.

Prawa podstawowe w UE są dziś zagwarantowane w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej oraz w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, lecz przede wszystkim wynikają one z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim, które przez wieki się rozwinęły. Uważam zatem, że UE musi w pełni szanować historię, kulturę i tradycje poszczególnych krajów oraz stanowczo odmawiać karania państw członkowskich broniących swego prawa do własnej szczególnej natury i charakteru, w tym dziedzictwa chrześcijańskiego i chrześcijańskich symboli. Na koniec pragnę jedynie dodać, że ani karta, ani europejska konwencja nie zwiększają kompetencji Unii.

 
  
MPphoto
 

  Agustín Díaz de Mera García Consuegra (PPE).(ES) Pani przewodnicząca! Pragnę rozpocząć posługując się pożyczonymi słowami, które uczynię swoimi. Krzyż nie jest znakiem zniewolenia. Od ponad 2 tysięcy lat jest on symbolem reprezentującym wartości pozytywne, będące elementem naszej historii, naszej kultury i społeczeństwa. Nie możemy twierdzić, iż chronimy prawa podstawowe zaprzeczając tym właśnie wartościom, które je stworzyły.

Demokracja funkcjonuje dzięki wolności i szacunkowi, ułatwianiu realizacji praw, nie zaś ich narzucaniu czy ograniczaniu. Oczywiście, zasada pomocniczości winna być szanowana i uznawana przez wszystkie europejskie instytucje, organizacje i sądy – szczególnie zaś wolność, czy to wolność wyrażania opinii, czy wolność wyznania.

Kompetencje państw członkowskich w zakresie eksponowania symboli religijnych w miejscach publicznych jako symboli stanowiących o tradycji i tożsamości ich narodów nie powinny i nie mogą być naruszane. Wolność to zasadniczy element naszego społeczeństwa oraz podstawowy filar, na którym opiera się jednolita przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Gdyby miała być ona ograniczana lub cenzurowana, upadłyby same podwaliny Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 

  Georgios Papanikolaou (PPE).(EL) Pani przewodnicząca! Ja również uważam, że Trybunał błędnie uznał, iż krzyż w klasie jest równoznaczny z brakiem szacunku dla przekonań religijnych innych ludzi. Kwestia, którą dziś omawiamy ma raczej charakter społeczny niż prawny. Oczywiście, musimy przestrzegać zasady pomocniczości. Obecność symboli religijnych to nie znak dyskryminacji czy przymusu religijnego. Jest to wynik tradycji i historii każdego kraju, a często jego konstytucji, jak to ma miejsce w moim kraju, Grecji.

W Grecji w klasach szkolnych mamy ikony religijne, nie po to by narzucać uczniom jakąś konkretną religię, lecz dlatego, że stanowi to element naszej tradycji i jest bezpośrednio związane z wartościami i strukturami naszego społeczeństwa, bezpośrednio związane z czterema wiekami prześladowań i ucisku religijnego ze strony Imperium Osmańskiego.

 
  
MPphoto
 

  Anna Záborská (PPE). (SK) Pokrótce chciałabym odnieść się do trzech kwestii. Pod koniec roku i w okresie przedświątecznym, przed północą we wtorek, niemal sześćdziesiąt lat po założeniu Unii Europejskiej, wciąż omawiamy dziś jeden z filarów integracji europejskiej. Debatujemy o zasadzie pomocniczości.

Po drugie, pytanie pana posła Borghezio dotyczy postanowienia Europejskiego Trybunału w Strasburgu w którym stwierdza on, że obecność krzyży we włoskich szkołach stanowi naruszenie europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka. Postanowienie to wywołało obawy w wielu krajach. W ubiegłym tygodniu słowacki parlament przyjął uchwałę, w której stwierdza, że przedmiotowa decyzja jest sprzeczna z dziedzictwem kulturowym i chrześcijańską historią Europy.

I wreszcie, nie czułam się całkiem usatysfakcjonowana podczas czytania projektu wspólnej rezolucji, nad którą będziemy głosować we czwartek. Jestem rozczarowana naszym brakiem odwagi zawarcia w rezolucji odnoszącej się do pomocniczości tych punktów z traktatu lizbońskiego, które są bezpośrednio związane z przyjętym programem.

 
  
MPphoto
 

  Magdi Cristiano Allam (PPE).(IT) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Jeśli rozważymy fakt, że dziś na debacie w sprawie krzyży mało kto jest tu obecny, uwzględniając fakt, że by mówić o krzyżach musimy przywoływać kwestię pomocniczości, jedyny logiczny wniosek jest taki, że znajdujemy się w Europie która wstydzi się historycznej prawdy o swych własnych judeochrześcijańskich korzeniach i prawdy historycznej o chrześcijaństwie, które, jak powiedział Goethe, jest wspólnym językiem Europy.

W Parlamencie Europejskim są 23 języki urzędowe, co pokazuje, że jeśli nie chrześcijaństwo, to nic innego Europy nie jednoczy. Pragnę zadać pytanie panu komisarzowi Barrotowi: dlaczego po tym, jak w referendum powszechnym Szwajcaria powiedziała „nie” minaretom, Komisja Europejska, Unia Europejska, Organizacja Narodów Zjednoczonych, Liga Arabska i Organizacja Konferencji Islamskiej wszystkie potępiły wynik tego referendum – mimo że Szwajcaria nie jest członkiem Unii Europejskiej – a dziś zajmuje pan neutralne stanowisko w kwestii dotyczącej naszych korzeni, naszej tożsamości i naszej duszy?

 
  
MPphoto
 

  Csaba Sógor (PPE).(HU) Jako duchowny protestancki, którego tradycja za najważniejszy symbol uznaje ośmioramienną gwiazdę, a nie krzyż, pragnę poczynić skromny wkład w prowadzoną tu debatę. W istocie reprezentuję okręg wyborczy, gdzie 99 % głosujących to katolicy. Czwórka moich dzieci chodzi do szkoły z dziećmi katolickimi. Krzyż nam nie przeszkadza. Chciałbym wprowadzić tu rozróżnienie – jeśli można, w kwestii technicznej – pomiędzy krucyfiksem a krzyżem. Musimy mieć świadomość, że nawet jeśli mnie osobiście on nie przeszkadza, są ludzie, którzy mają odmienne zdanie, gdyż krzyż lub krucyfiks przypomina im o Inkwizycji.

Moim zdaniem jest to właściwe w krajach, gdzie ta praktyka rozwinęła się z powodu katolickiej tradycji obecności krzyża w szkołach, zwłaszcza w szkołach wyznaniowych. Parlament nie powinien jednak omawiać tych kwestii, a raczej kwestię ubóstwa, kryzysu gospodarczego lub to, jak Europa Wschodnia ma nadrobić zapóźnienie. Prowadzona przez nas debata jest bezproduktywna. Musimy spojrzeć na to, kto protestował w tej włoskiej szkole i dlaczego. Powinniśmy byli zbadać ten jednostkowy przypadek zamiast omawiać tą nieaktualną już kwestię na tym forum.

Chce oczywiście podkreślić raz jeszcze, że nie mam nic przeciwko krzyżowi, gdyż ja też żyję codziennie patrząc na krzyż, co mi nie przeszkadza. Musimy stworzyć odpowiednie warunki bytowe we Włoszech czy Rumunii, tak by ta kwestia nie stała się przedmiotem debaty.

 
  
MPphoto
 

  Diane Dodds (NI). – Pani przewodnicząca! W ostatnich latach obserwujemy ciągłą kampanię tłumienia swobody dawania wyrazu swoim przekonaniom religijnym. Chrześcijańskie pielęgniarki dyscyplinuje się za to, że proponują pacjentom wspólną modlitwę, a właśnie dzisiaj Lillian Ladele, chrześcijanka i urzędniczka stanu cywilnego, której nakazano przeprowadzanie zawierania związków partnerskich pod groźbą zwolnienia, w brytyjskim sądzie apelacyjnym przegrała sprawę o dyskryminację na tle religijnym.

Ustawy równościowe nie chronią chrześcijan – w istocie jest zupełnie odwrotnie. Dwa tygodnie temu Izba Gmin odrzuciła poprawkę do ustawy równościowej mającą na celu ochronę wolności religijnej kościołów, wśród oskarżeń co do ingerencji Komisji Europejskiej. W uzasadnieniu swej opinii Komisja twierdziła, że Wielka Brytania musi zawęzić gwarancję wolności religijnej w swym prawie pracy. Powiem tyle: Wstydź się, Komisjo! Należy uznać fakt, że ludzie wierzą i mają prawo tą wiarę wyrażać. Prawo powinno chrześcijan chronić, a nie karać.

 
  
MPphoto
 

  Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji.(FR) Pani przewodnicząca! W kraju, który jest mi najlepiej znany, dochodziło do różnych ostrych konfrontacji dotyczących omawianych kwestii i chciałbym po prostu, na poziomie osobistym, wyrazić życzenie, by polityka Parlamentu Europejskiego pozostała polityką wzajemnej tolerancji i szacunku.

Rzeczywiście istnieją rodziny, które pragną postępować zgodnie z tradycją chrześcijańską. Są rodziny, które mogą kwestionować tę tradycję. Ta różnorodność religijna i kulturowa nas kształtuje, kształtuje Europę. Sądzę, że musimy zachowywać się bardzo rozważnie zajmując się kwestiami takimi jak ta. Pozwalam sobie to powiedzieć wprost, gdyż w kraju, który jest mi najlepiej znany sam ucierpiałem wskutek skrajnych postaw z obu stron.

Jestem jednak prawnikiem i mówiąc zupełnie szczerze nie rozumiem, jak ta debata może odbywać się tutaj, gdy powinna odbyć się najpierw na forum Zgromadzenia Rady Europy i w naszych parlamentach krajowych. Moim zdaniem właśnie tam powinna się ona naprawdę odbyć. Ponadto, jesteśmy zobowiązani – ja w imieniu Komisji – do powiedzenia, że Komisji z pewnością bardzo zależy na poszanowaniu zasady wolności religijnej i oczywiście byłaby zmuszona zareagować przeciwko jakiejkolwiek formie dyskryminacji wobec osób określonego wyznania.

Komisja nie może jednak działać poza ramami prawnymi ustanowionymi traktatami. Ponadto nie może ingerować jako strażnik traktatów w kwestiach dotyczących jakiegoś państwa członkowskiego, jeśli te kwestie nie dotyczą prawa Unii Europejskiej. Mam po prostu obowiązek to powiedzieć. Komisja może jedynie odnotować różne stanowiska wyrażone na forum Izby, nie może jednak wyrazić zdania w sprawie kwestii niepodlegającej prawu europejskiemu. Raz jeszcze powtarzam: kwestie te podlegają krajowemu systemowi prawnemu państw członkowskich. Tyle mogę powiedzieć z mojej strony jako prawnik.

Uważam jednak, iż niniejsza debata jest przydatna i że była ona oczywiście ciekawa, chociaż zachęcałbym wszystkich jej uczestników do tego, by po prostu zachowali konieczne poczucie proporcji i pozwolili z kolei Radzie Europy oraz Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przeprowadzić pożyteczną debatę na temat możliwych interpretacji jakiejś europejskiej deklaracji praw człowieka. Mówiąc całkiem szczerze, jako strażnicy traktatów nie możemy jednak ingerować w debatę, która zasadniczo dotyczy Rady Europy i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Przepraszam, że nie jestem w stanie udzielić państwu dziś wieczór lepszej odpowiedzi, ale jestem zobowiązany, całkiem uczciwie i zgodnie z prawem, odpowiedzieć właśnie w ten sposób. Szczerze uważam, że mówimy o problemach, które rozwiązuje się dzisiaj w Unii w ramach krajowych systemów prawnych każdego państwa członkowskiego.

 
  
MPphoto
 

  Przewodnicząca. – Otrzymałam sześć projektów rezolucji(1) złożonych zgodnie z art. 115 ust. 5 Regulaminu.

Zamykam debatę.

Głosowanie odbędzie się w czwartek, 17 grudnia 2009 r.

Oświadczenia pisemne (art. 149 Regulaminu)

 
  
MPphoto
 
 

  Herbert Dorfmann (PPE), na piśmie. – (DE) Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stanowi wyraz agresywnej laicyzacji i daje władzę tym. którzy chcą, by przestrzeń publiczna była wolna od religii. Tak czyniąc ignorują fakt, iż nasz kontynent nie może istnieć bez chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo określiło Europę, jej ludność, kulturę i sztukę oraz sposób myślenia w takim stopniu, że utraciłaby ona swoją tożsamość, gdyby usunięte miały zostać wszelkie ślady chrześcijaństwa. Z pewnością nie chodzi tu o kwestionowanie swobody wyzwania. Rozdział kościoła od państwa jest ogromnie korzystny dla demokracji i chciałbym, byśmy zadbali o to, że obie instytucje wykonywać będą swe zadania przy zachowaniu wzajemnego szacunku. W tym wszystkim chodzi jednak właśnie o ten szacunek. Kościół chrześcijański nie może wymagać, by wszyscy podzielali jego wierzenia, jednak ma prawo domagać się od wszystkich szacunku.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Kastler (PPE), na piśmie. (DE) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Co w rzeczywistości oznacza wolność religijna? Odpowiedź jest dość prosta. Jest to wolność praktykowania religii. Wolność religijna to nie wolność od religii, lecz wolność wyznawania religii. Wolność religijna nie tworzy społeczeństwa bez religii, a raczej daje ludziom prawo praktykowania swej religii otwarcie w społeczeństwie. Krzyż w klasie nie zmusza nikogo, by wierzył lub nie wierzył. Nie narusza więc wolności religijnej. Nie słyszałem również nigdy, by istniało prawo do niebycia konfrontowanym z symbolami religijnymi. Gdyby tak było, musielibyśmy natychmiast zakazać wszystkich krzyży na nagrobkach i na wszystkich iglicach wież kościelnych. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyży stanowi więc nie tylko atak na zasadę pomocniczości, lecz również narusza samo prawo do wolności religijnej. My, Parlament Europejski, nie możemy zaakceptować tego wyroku i nie wolno nam tego uczynić. Europejski Trybunał Praw Człowieka powinien wymierzać sprawiedliwość, a nie stawać się marionetką interesów ideologicznych i antychrześcijańskich. W przeciwnym razie będziemy musieli na poważnie zastanowić się, czy ten trybunał rzeczywiście w ogóle ma nadal sens.

 
  
MPphoto
 
 

  Joanna Katarzyna Skrzydlewska (PPE), na piśmie. – Wyrok Trybunału, w mojej ocenie nie ma nic wspólnego z ochroną wolności religijnej. Sama obecność krzyża w sali lekcyjnej nie jest wywieraniem presji światopoglądowej i nie narusza prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców. Podobnie jak nie narusza tego prawa noszenie stroju, świadczącego o wyznawanej wierze. U podstaw wspólnej, zjednoczonej Europy leży wzajemne zrozumienie i otwarcie na innych. Zarówno jak poszanowanie odmienności kulturowych państw oraz korzeni i tradycji narodów tworzących Unię Europejską. Nie jest tajemnicą, iż źródła naszej europejskiej tożsamości ściśle wywodzą się z tradycji chrześcijaństwa. Dlatego dla zdecydowanej większości Europejczyków, krzyż jest symbolem religijnym i jednocześnie symbolem wartości. Nie wyobrażam sobie, by wzajemny dialog, który na co dzień ze sobą prowadzimy, wyzuty był z wyznawanych przez nas wartości. Byśmy w imię wolności religijnej, zmuszani byli do zaprzeczania ważnym i świętym dla nas symbolom, bez względu na to, czy jest to krzyż, Gwiazda Dawida, czy też Półksiężyc. Tak jak nie wolno nikogo zmuszać do wyznawania określonej wiary, czy systemu wartości, tak też w imię wolności nie wolno zmuszać do zdejmowania ważnych dla całej ludzkości symboli. Trybunał Praw Człowieka swoim wyrokiem, w rzeczywistości nie chroni wolności religijnej, ale dyskryminuje wszystkich tych, dla których symbole wiary, mają w życiu istotne znaczenie.

 
  

(1)patrz protokół

Ostatnia aktualizacja: 30 kwietnia 2010Informacja prawna