Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2010/2540(RSP)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

B7-0091/2010

Debaty :

PV 09/02/2010 - 4
CRE 09/02/2010 - 4

Głosowanie :

PV 09/02/2010 - 5.1
CRE 09/02/2010 - 5.1
Wyjaśnienia do głosowania
Wyjaśnienia do głosowania

Teksty przyjęte :

P7_TA(2010)0009

Debaty
Uwaga
Wtorek, 9 lutego 2010 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

7. Wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania
zapis wideo wystąpień
PV
  

Wyjaśnienia ustne dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0091/2010

 
  
MPphoto
 

  Clemente Mastella (PPE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Porozumienie ramowe, które właśnie przyjęliśmy, znacznie zwiększa rolę Parlamentu Europejskiego dzięki wejściu w życie traktatu lizbońskiego.

Panie Przewodniczący Barroso! Daliśmy panu wotum zaufania i oczekujemy, że uszanuje pan nasze zwiększone prerogatywy.

Szczególnie ważna jest dla nas bardziej ścisła współpraca mająca na celu prowadzenie regularnego dialogu między naszymi dwiema instytucjami. Sygnałem dla nas są zobowiązania, jakie podjęliście w tej Izbie, wasza gotowość instytucjonalizacji regularnego dialogu w sprawie kluczowych, fundamentalnych kwestii i ważnych wniosków legislacyjnych, oraz wasze zobowiązanie dotyczące informowania o konkretnych działaniach podjętych w następstwie wniosków w sprawie każdej inicjatywy prawodawczej w ciągu trzech miesięcy od przyjęcia.

Panie przewodniczący! Nasze instytucje będą musiały zastosować tzw. „metodę demokratyczną” poprzez stworzenie szczególnego partnerstwa mającego na celu zdefiniowanie, wdrożenie i przede wszystkim zabezpieczenie prawdziwych interesów Europy. To większa odpowiedzialność dla Komisji, ale także dla nas, bezpośrednich przedstawicieli obywateli naszej Europy.

Panie przewodniczący! Wszystkie te cele wymagają większego zaangażowania Komisji, Parlamentu, parlamentów krajowych i rządów. Takiej Europy żądają od nas obywatele i taką Europę musimy im zagwarantować w kolejnych pięciu latach.

 
  
MPphoto
 

  Bernd Posselt (PPE).(DE) Panie przewodniczący! Głosowałem za Komisją i jestem za porozumieniem ramowym, które jest historycznym krokiem do przodu. Mimo to głosowałem przeciwko rezolucji, ponieważ otrzymaliśmy ją wczoraj jako tekst ukończony, nad którym nie mieliśmy okazji poważnie debatować, a diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego chcę wyjaśnić, że mam uwagi co do wielu sformułowań, na przykład w kwestii prawa poszczególnych posłów do zadawania pytań czy do ryzyka zmowy Komisji z Parlamentem w sprawie porządku obrad w przypadku uczestnictwa Komisji w Konferencji Przewodniczących.

Dlatego proszę o kolejne korekty na etapie ostatecznych negocjacji dotyczących tego tekstu. Słusznie powiedziano, że Parlament ma więcej uprawnień. Potrzebne nam zatem ścisłe partnerstwo z Komisją, ale nie zmowa. Potrzeba nam więcej demokracji. Tym nowym uprawnieniom towarzyszy właśnie potrzeba większej demokracji w Parlamencie.

 
  
MPphoto
 

  Daniel Hannan (ECR).(FR) Panie przewodniczący! Nikt w tej Izbie nie wierzy naprawdę w to, że spośród 500 milionów Europejczyków tych 27 kandydatów ma najlepsze kwalifikacje, by być komisarzami. Komisja ma nadmierne uprawnienia. Oprócz tego, że jest europejską władzą wykonawczą, ma prawo inicjatywy prawodawczej. A kogo my mianujemy do wykonywania tych uprawnień? Szereg kandydatów mianowanych przez rządy krajowe w wyniku kompromisu w podziękowaniu za ich usługi albo po prostu po to, by trzymać rywali na dystans.

Weźmy chociażby kandydatkę z mojego własnego kraju, baronessę Ashton. Mówi się nam, że rząd francuski jest jej przeciwny, bo nie mówi po francusku. A przecież, panie przewodniczący, to najmniejsza z jej wad! Baronessa Ashton nigdy nie miała do czynienia z uniwersalnym prawem wyborczym. Jak UE ma uczyć Iran czy Kubę demokracji, kiedy ta kobieta, która zajmuje się służbą zewnętrzną UE, sama nie została mianowana w wyniku wyborów? Pani Ashton i jej federalistyczni przyjaciele traktują nas jak anty-Europejczyków. Gdyby zaś ona i jej przyjaciele z Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego wygrali tę walkę, nasz kontynent byłby podzielony i setki milionów Europejczyków byłyby wciąż poddanych marksistowskiej tyranii. Żaden prawdziwy Europejczyk…

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0071/2010

 
  
MPphoto
 

  Viktor Uspaskich (ALDE).(LT) Ja także chcę powitać nową Komisję i pogratulować jej nowym członkom. Chcę też jednak zwrócić uwagę na pewne fakty, które nie były przedmiotem debaty ani w grupach politycznych, ani w sesjach parlamentarnych, sesjach plenarnych, sesjach służących mianowaniu samych komisarzy. W mojej grupie politycznej powiedziałem, że na kandydatów na komisarzy powinni być mianowani ci kandydaci, którzy mają poparcie przynajmniej dwóch trzecich swych parlamentów krajowych. To po pierwsze.

Drugą zaś sprawą, która nie podlegała debacie, a która jest moim zdaniem ważna, jest to, że nowa Komisja powinna zwracać szczególną uwagę na ochronę przedsiębiorców w UE przed importem z krajów, które nie podzielają wartości, jakie propagujemy. Wartości takich jak ochrona środowiska, gwarancje społeczne i wreszcie instytucje demokratyczne. Właśnie na te obszary należy bowiem wydawać więcej pieniędzy, ponieważ taki import powoduje wzrost cen naszych towarów i usług, i utrudnia naszym przedsiębiorcom konkurencję ...

 
  
MPphoto
 

  Daniel Hannan (ECR).(FR) Panie przewodniczący! Pani Ashton i jej federalistyczni przyjaciele traktują nas jak anty-Europejczyków. Gdyby zaś ona i jej przyjaciele z Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego wygrali tę walkę, nasz kontynent byłby podzielony i setki milionów Europejczyków byłyby wciąż poddanych marksistowskiej tyranii. Żaden prawdziwy Europejczyk, żaden prawdziwy demokrata nie może świadomie popierać tych kandydatów. Głosując na nich tylko ze względu na ich poparcie dla integracji europejskiej, ta Izba wydaje na siebie wyrok.

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0090/2010

 
  
MPphoto
 

  Iva Zanicchi (PPE) . – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Bardzo mnie cieszy, że oddałam głos na to nowe kolegium komisarzy. Cieszy mnie to, ponieważ widziałam tam ludzi, którzy są ekspertami i mają określone, konkretne programy. Chcę więc przede wszystkim życzyć sukcesów panu Tajaniemu, gdyż jest on człowiekiem bardzo wartościowym, który może włożyć duży wkład w przemysł UE.

Kończąc, jako wiceprzewodnicząca Komisji Rozwoju, muszę podkreślić, jak wspaniałe wrażenie wywarła kandydatka na komisarza, pani Georgieva. Jest ona naprawdę zdeterminowaną i zdolną kobietą, która będzie znakomitym partnerem dla Komisji Rozwoju. Życzę wszystkim sukcesów w tej pracy.

 
  
MPphoto
 

  Peter Jahr (PPE).(DE) Panie przewodniczący! Wobec wielkich wyzwań stojących przed Europą Komisja musi być przede wszystkim skuteczna. Ponadto do osiągnięcia sukcesu niezbędna jest oparta na zaufaniu, równorzędna współpraca między Parlamentem a Komisją. Przyjęte dziś porozumienie jest ważną podstawą skutecznej współpracy.

Parlament ma obecnie pełne uprawnienia decyzyjne, dlatego we wszystkich sprawach ma taką samą pozycję jak Komisja i Rada. W związku z tym będziemy intensywnie współpracować z Komisją na podstawie zaufania, choć nie bez czujności. Odrzucenie umowy SWIFT pokazuje, że nie można podejmować kolejnych decyzji bez Parlamentu. Spodziewam się, że będziemy tu w stanie jeszcze poprowadzić debatę na temat umowy SWIFT.

 
  
MPphoto
 

  Alfredo Antoniozzi (PPE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosowałem za Komisją pana Barroso, ponieważ jestem pewien, że będzie ona w stanie z odwagą i determinacją sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed nami kryzys gospodarczy i finansowy.

Mam też nadzieję, że pewne tematy, które są szczególnie bliskie memu sercu, zostaną rozpatrzone z należytą uwagą. Mam na myśli szczególnie politykę regionalną, która zyskuje na znaczeniu, kiedy mówimy o wzroście i rozwoju naszych terytoriów, i która nie może absolutnie ucierpieć od cięć w następstwie reformy budżetu Unii Europejskiej.

Mam także nadzieję, że otrzymamy wsparcie w zakresie kryzysu mieszkaniowego, z którym borykają się nasi obywatele, a który często osiąga alarmujące rozmiary, zwłaszcza w wielkich konurbacjach. Liczę zatem na to, że szczególne instrumenty finansowe dotyczące mieszkań czynszowych i innych rozwiązań w ramach polityki mieszkaniowej znów znajdą się wśród priorytetów nowej Komisji, której życzę samych sukcesów.

 
  
MPphoto
 

  Ryszard Czarnecki (ECR).(PL) Panie przewodniczący! Parę miesięcy temu z pełnym przekonaniem głosowałem za kandydaturą pana przewodniczącego Barroso na szefa Komisji Europejskiej. Tak naprawdę nie miał alternatywy. Verhofstadt (alternatywa liberalna), pan Juncker (alternatywa federalistyczna) – to nie było do przyjęcia. Dzisiaj, jako człowiek, który poparł pana Barroso, muszę ze smutkiem powiedzieć, że Komisja, którą przedstawił, ma bardzo wiele personalnych wad. Nie mogę poprzeć, moi koledzy również nie mogą poprzeć Komisji, w której zasiada komisarz, która tak naprawdę uczy się dopiero swojego zawodu. Gdyby wypowiadała się w ten sposób jak na przesłuchaniach będąc studentem, na egzaminie ze stosunków międzynarodowych, prawdopodobnie wyleciałaby z sali wraz z indeksem. W Polsce nie zdałaby żadnego egzaminu. Nie mogę poprzeć Komisji, w której duńska komisarz chce likwidować kopalnie także w moim kraju. Stąd też wstrzymałem się od głosowania. W moim przekonaniu ta Komisja ma przed sobą bardzo wiele znaków zapytania, będziemy jej patrzeć na ręce.

 
  
MPphoto
 

  Joe Higgins (GUE/NGL). – Panie przewodniczący! Głosowałem przeciwko nowej Komisji UE, ponieważ będzie ona zwyczajnie kontynuować tę samą prawicową neoliberalną politykę gospodarczą, która już doprowadziła do fatalnego kryzysu w gospodarkach kapitalistycznych wielu państw UE. Ta – rzekomo nowa – Komisja Europejska okaże się tym samym stęchłym winem z tą samą neoliberalną etykietą „Barroso”.

Owa polityka liberalizacji, deregulacji i prywatyzacji – wdrażana, bądźmy szczerzy, na zlecenie wielkiego biznesu europejskiego – ma katastrofalne konsekwencje dla klasy robotniczej stojącej w obliczu masowego bezrobocia i brutalnych zakusów na jej poziom życia. Z takim podejściem do kryzysu w Grecji i Irlandii przywódcy Komisji Europejskiej zakładają się, że cenę kryzysu zapłaci klasa robotnicza, a bankierom i spekulantom się upiecze. Europejscy robotnicy i ludzie biedni muszą zmobilizować swe siły przeciwko tej opłakanej polityce i sprzymierzyć się na rzecz prawdziwie demokratycznej i socjalistycznej Europy, a to oznacza sprzeciw wobec polityki tej nowej Komisji.

 
  
MPphoto
 

  Frank Vanhecke (NI). (NL) Ponieważ mam mało czasu, mogę tylko wspomnieć o kilku z wielu powodów, dla których nie głosowaliśmy za tą Komisją Europejską. Jednym z powodów jest na przykład fakt, że obecna Komisja Europejska kontynuuje zwyczajnie proces zmierzający do akcesji nieeuropejskiej, islamistycznej Turcji do UE, mimo że sprzeciwia się temu kategorycznie większość Europejczyków, którzy sami nigdy nie mieli możliwości wyrazić swej opinii w tej sprawie.

Innym powodem jest fakt, że ta Komisja Europejska wciąż agituje za ponowną imigracją milionów, a w dłuższej perspektywie nawet dziesiątek milionów nowych imigrantów spoza Europy na kontynent, który już i tak ma kilkadziesiąt milionów bezrobotnych. Kolejnym powodem jest fakt, stwierdzony już w trakcie przesłuchań, że ani jeden z nowych komisarzy nie ma żadnego pomysłu na to, co zrobić z deficytem demokratycznym.

To wystarczające powody, by nie głosować na tę nową Komisję.

 
  
MPphoto
 

  Francesco Enrico Speroni (EFD).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Nie uzyskaliśmy od nowej Komisji definitywnych ani zadowalających odpowiedzi na temat walki z nielegalną imigracją w UE. Już sam ten fakt wystarczyłby do wycofania aprobaty dla jej pracy i dla jej programu.

Natomiast jest jeszcze inna sprawa. Komisja oraz, co ważniejsze, jej przewodniczący, okazali się bardzo niechętni do zaakceptowania inicjatyw prawodawczych Parlamentu. Wygląda to trochę na naruszenie zasad demokracji. Tylko my, posłowie do PE, jesteśmy bezpośrednio wybieranymi przedstawicielami naszych obywateli. Nieprzestrzeganie naszego prawa inicjatywy, a w każdym razie próby zignorowania go – choć sankcjonuje to zgodnie z nowym traktatem lizbońskim Artykuł 255 Traktatu – nie pozwalają dać wotum zaufania panu Barroso ani jego komisarzom.

 
  
MPphoto
 

  Syed Kamall (ECR). – Panie przewodniczący! Patrząc na galerię zaprezentowanych nam kandydatów, większość posłów w tej Izbie, bez względu na ich poglądy polityczne, powiedziałaby, że jedni byli dobrzy, inni bardzo dobrzy, inni źli, a jeszcze inni dość mierni. Niestety, niektórzy z nich nie odpowiedzieli nawet na niektóre pytania dotyczące ich przeszłości. Jednak jako posłowie do PE nie możemy głosować na poszczególnych komisarzy, więc mieliśmy wybór: albo głosować na wszystkich, albo wszystkich odrzucić. To bardzo smutne i dlatego wstrzymałem się od głosu.

Pan Barroso mówił o Europie, która reaguje na kryzys. Jeżeli naprawdę chcemy reagować na kryzys, upewnijmy się, że nie mnożymy nieodpowiednich przepisów. Upewnijmy się, że mamy odpowiednie oceny wpływu dowolnej dyrektywy lub rozporządzenia. Weźmy na przykład dyrektywę w sprawie zarządzających alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi, której konsekwencją będzie zmniejszenie ilość środków dostępnych dla przedsiębiorców w Europie, a co za tym idzie odpływ twórców bogactwa z UE i zmniejszenie inwestycji w krajach rozwijających się. Gdybyśmy tylko mogli ograniczyć regulacje, jakie przewijają się przez to miejsce!

 
  
MPphoto
 

  Nirj Deva (ECR). – Panie przewodniczący! Wybrali mnie ludzie z południowo-wschodniej Anglii, bym reformował UE. Łączne głosowanie na wszystkich dwudziestu siedmiu komisarzy to tu rzecz normalna: brak reform, brak przejrzystości, brak odpowiedzialności, brak odpowiedzialnego potwierdzenia. Pana Barroso darzę osobistym zaufaniem, tak jak niektórych komisarzy, z którymi miałem do czynienia w przeszłości. Ale to nie oznacza wotum zaufania dla całego kolegium komisarzy. Każdy komisarz jest w historii politycznej odrębną postacią. Nikt inny w tak zwanej demokracji nie może inicjować, ustanawiać i wykonywać aktów prawnych, nie będąc jednocześnie indywidualnie przez kogoś wybranym. Panie przewodniczący! To niedopuszczalne! Dlatego z przykrością musiałem się wstrzymać od głosu.

 
  
MPphoto
 

  Philip Claeys (NI). (NL) Głosowałem przeciwko nowej Komisji, ponieważ brak mi choćby jednego dowodu na to, że nowa Komisja rozpocznie prace na zmniejszeniem luki pomiędzy przeciętnym Europejczykiem a Europejskimi instytucjami, w szczególności Komisją Europejską.

Przysłuchiwałem się na przykład wypowiedzi kandydata na komisarza ds. rozszerzenia w trakcie jego przesłuchania w Komisji Spraw Zagranicznych, w którym wykazał się on między innymi dużą skłonnością do ignorowania wszelkich skarg przeciwko akcesji nieeuropejskiej Turcji, jak to zresztą miało miejsce przez ostatnie pięć lat.

Nowa Komisja opowiada się także za większą imigracją gospodarczą, zachowuje się jeszcze bardziej protekcjonalnie i jeszcze bardziej nachalnie, a cały ten haniebny stan rzeczy związany jest z traktatem lizbońskim, który nie roztacza przed nami uspokajających perspektyw.

 
  
MPphoto
 

  Gerard Batten (EFD). – Panie przewodniczący! Głosowałem przeciwko Komisji, gdyż nie chcę, by rządziła mną jakakolwiek Komisja Europejska, choć mam też szczególne powody, by głosować przeciwko temu konkretnemu składowi Komisji. Szereg komisarzy było wcześniej członkami Partii Komunistycznej lub byli z nią związani. Należy do nich na przykład pan przewodniczący Barroso, pan komisarz Šefčovič, pan komisarz Füle, pan komisarz Piebalgs i pan komisarz Potočnik, że wymienię tylko kilku. Baronessa Ashton była skarbnikiem niewiele lepszej od organizacji komunistycznych Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego, która była po części finansowana przez blok sowiecki.

Nie nadaje się ona do ponoszenia odpowiedzialności za politykę bezpieczeństwa i obrony. Szanowna pani baronessa działała bowiem wbrew polityce obrony własnego kraju, kiedy stało przed nami najpoważniejsze zagrożenie, zagrożenie nuklearne ze strony naszych wrogów. Komisja jest faktycznie nowym rządem Unii Europejskiej. Unia bezwiednie zmierza ku zagładzie. Rządzą nami teraz komuniści, kolaboranci i Quislingowie.

 
  
MPphoto
 

  Seán Kelly (PPE). – Panie przewodniczący! Z zadowoleniem głosowałem dziś za Komisją, ponieważ w tych okolicznościach i zgodnie z regulaminem PE, było to rzeczą słuszną. Komisja jest nam potrzebna i teraz ją mamy.

Szereg posłów stwierdziło jednak – i słusznie – że lepszym systemem byłby wybór poszczególnych komisarzy indywidualnie, a nie głosowanie łączne. W końcu gdybyśmy ustalali reprezentację piłki nożnej, nie wybieralibyśmy drużyny ogółem. Wybieralibyśmy każdego piłkarza ze względu na jego własne osiągnięcia, aby uzyskać jak najlepszy wynik. Uważam, że właśnie do takiej sytuacji powinniśmy zmierzać. Powinniśmy zmienić regulamin, aby zapewnić, że następnym razem, gdy wybierać będziemy Komisję, każdy komisarz zostanie wybrany ze względu na własne zasługi. W ten sposób moglibyśmy skłonić państwa członkowskie do wystawienia najlepszych możliwych kandydatów, którzy czuliby, że muszą się bardzo starać. Myślę, że w ten sposób wystawilibyśmy lepszą drużynę. W międzyczasie jednak nastawiam się na ścisłą współpracę z Komisją w ciągu najbliższych pięciu lat.

 
  
MPphoto
 

  Paul Rübig (PPE).(DE) Panie przewodniczący! Cieszy mnie wysoki poziom zgodności w Parlamencie, jaki dziś obserwuję. Wielu posłów apeluje o silną Europę. Konsensus umacnia. Dlatego cieszy mnie, gdy widzę tak pozytywny wynik głosowania w sprawie nowej Komisji. W końcu tylko skuteczna Europa może być jednocześnie Europą socjalną. Komisja podjęła wyraźne zobowiązanie w tym zakresie, gdyż ostatecznie możemy dystrybuować tylko to, co zostało wyprodukowane. Dlatego musimy się zająć szkoleniami i edukacją, musimy się skoncentrować na infrastrukturze i na badaniach naukowych.

Uczynić bogatych biednymi jest stosunkowo łatwo, ale znacznie większej inteligencji, sprytu i dalekowzroczności trzeba, by uczynić biednych bogatymi. Taki zaś powinien być cel Europy.

 
  
  

Pisemne wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0091/2010

 
  
MPphoto
 
 

  Zigmantas Balčytis (S&D), na piśmie. – W związku z traktatem lizbońskim stosunki międzyinstytucjonalne pomiędzy Parlamentem a Komisją zmieniają kierunek. My, parlamentarzyści, wysyłamy Komisji wyraźny komunikat, że Parlament Europejski nigdy już nie będzie zwykłym obserwatorem, lecz równorzędnym partnerem w kształtowaniu polityki UE. Działaniom politycznym na szczeblu Wspólnoty brak spójności, co czyni Europę bezradną wobec niespodziewanych sytuacji. W obliczu trudności nie jesteśmy bowiem w stanie reagować w sposób skuteczny i skoordynowany. Przewodniczący Komisji zobowiązał się do zaangażowania w otwarte, przejrzyste i konstruktywne relacje z Parlamentem Europejskim w celu wspólnego ustalenia wyraźnych i realistycznych celów naszej polityki i zapewnienia wysokiej jakości prawodawstwa. Teraz czas, by pan Barroso dotrzymał swych obietnic i zadbał o to, by wnioski Parlamentu Europejskiego znalazły swe wyraźne odzwierciedlenie w porozumieniu ramowym.

 
  
MPphoto
 
 

  Vilija Blinkevičiūtė (S&D), na piśmie. (LT) Popieram porozumienie ramowe, ponieważ współpraca pomiędzy Parlamentem Europejskim a Komisją Europejską jest szczególnie ważna dla wzmacniania stabilności Unii Europejskiej i skuteczności jej działań. Zgodnie z tym porozumieniem, kiedy do Parlamentu Europejskiego wpłynie wniosek w sprawie inicjatywy prawodawczej, Komisja Europejska musi odpowiedzieć w ciągu miesiąca, a w ciągu roku musi przygotować odpowiedni wniosek legislacyjny UE. Jeżeli Komisja nie przedstawi stosownego wniosku legislacyjnego, będzie musiała szczegółowo uzasadnić swą decyzję. Dotychczas tylko Komisja Europejska mogła występować z inicjatywą prawodawczą w UE, natomiast w traktacie lizbońskim mowa o tym, że prawodawstwo UE ma prawo tworzyć większość w Parlamencie Europejskim. Parlament i Komisja będą ściśle współpracować na wczesnym etapie każdej inicjatywy prawodawczej wypływającej z inicjatyw obywatelskich. Eksperci Parlamentu Europejskiego będą także uczestniczyć w dyskusjach związanych z podpisaniem umów międzynarodowych. Dzięki porozumieniu ramowemu Parlament uzyskuje prawo uczestnictwa jako obserwator w niektórych rozmowach międzynarodowych UE, jak również prawo do uzyskania większej ilości informacji o umowach międzynarodowych.

 
  
MPphoto
 
 

  Andrew Henry William Brons (NI), na piśmie. – Zgadzamy się z tymi częściami wniosku, które przewidują równe traktowanie Parlamentu i Rady w odniesieniu do udziału w posiedzeniach i dostępu do informacji, regularny dialog między przewodniczącym Komisji a przewodniczącym Parlamentu, współpracę w zakresie inicjatywy obywatelskiej, oceny wpływu na prawodawstwo oraz zastosowanie „prawa miękkiego” (zamiast represyjnego?). Natomiast nie zgadzamy się z ponownym podkreśleniem ustanowienia wiążących terminów transpozycji ani z używaniem pochlebnego języka w stosunku do UE i jej urzędników.

 
  
MPphoto
 
 

  Maria Da Graça Carvalho (PPE), na piśmie. (PT) Z zadowoleniem przyjmuję przyjęty dziś projekt rezolucji w sprawie nowego porozumienia ramowego, które będzie regulować stosunki między Komisją Europejską a Parlamentem Europejskim i które wzmocni uprawnienia Parlamentu zgodnie z traktatem lizbońskim.

Jednym z aspektów ważnych dla nowej równowagi instytucjonalnej, które reguluje wspomniane porozumienie, jest gwarancja, że Komisja będzie stosować podstawową zasadę równego traktowania Parlamentu i Rady.

Podkreślam także wagę regularnego dialogu między Komisją a Parlamentem poprzez udział w posiedzeniach Konferencji Przewodniczących i Konferencji Przewodniczących Komisji, oraz w posiedzeniach kolegium komisarzy, odpowiednio.

Co więcej, wprowadzenie nowej tury pytań do komisarzy w sesjach plenarnych przyczyni się do zwiększenia odpowiedzialności władzy wykonawczej.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (S&D), na piśmie. (PT) Głosowałam za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie poprawionego porozumienia ramowego między Parlamentem Europejskim a Komisją na kolejną kadencję parlamentarną, gdyż jest to porozumienie ważne nie tylko ze względu na jego symboliczne znaczenie – jest ono bowiem wyraźnym sygnałem zaangażowania obu instytucji europejskich, Parlamentu i Komisji, we współdziałaniu na rzecz projektu europejskiego – lecz także ze względu na jego treść. Określa ono bowiem obowiązki stron, aby mogły lepiej odpowiadać na wyzwania przyszłości i rozwiązywać problemy obywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Diogo Feio (PPE), na piśmie. (PT) Komisja i Rada często stawiały Parlament Europejski przed faktem dokonanym, co sprowadzało jego rolę zaledwie do ratyfikacji już podjętej decyzji. Ta niekorzystna dla PE sytuacja doprowadziła do nierównowagi w stosunkach pomiędzy trzema głównymi instytucjami UE. Parlament, który jest coraz ważniejszym partnerem Rady w procesie decyzyjnym, powinien dziś zyskać sobie taką samą uwagę Komisji, jaką cieszy się Rada.

Mam szczerą nadzieję, że poprawione porozumienie ramowe między Parlamentem Europejskim a Komisją nie pozostanie tylko formalnością, ale że przyspieszy procedury, doprowadzi do ściślejszej współpracy i będzie sprzyjać sprawnej i skutecznej wymianie informacji, dzięki czemu głos wybieranych przedstawicieli państw członkowskich będzie słyszany i brany pod uwagę w stosownym czasie. Zważywszy na to, jak porozumienie to zostało przygotowane, sądzę, że będzie to możliwe.

Dlatego inicjatywa przewodniczącego Komisji Europejskiej dążąca do ustalenia szczególnego partnerstwa między Parlamentem a Komisją jest w pełni uzasadniona. Mam nadzieję, że współpraca ta nie tylko będzie kwitła, ale i przyniesie owoce.

 
  
MPphoto
 
 

  José Manuel Fernandes (PPE), na piśmie. (PT) W związku z implikacjami traktatu lizbońskiego co do zasad działania instytucji Unii Europejskiej i wzmocnienia wspólnego poczucia odpowiedzialności w procesie decyzyjnym niezbędne jest ustalenie zestawu procedur, który zapewni i zagwarantuje zdrową i skuteczną wymianę informacji i opinii na temat strategii konsolidacji i rozwoju integracji europejskiej. Możliwość systematycznego odbywania spotkań roboczych przed przygotowaniem materiału legislacyjnego i regulacyjnego przez każdą z instytucji z pewnością sprzyjać będzie współpracy, uzgodnieniu koncepcji, projektów i perspektyw, a także udoskonaleniu projektów decyzji. W ten sposób unikniemy administracyjnych i biurokratycznych procedur, szczególnie w odniesieniu do zwracania i wnoszenia poprawek do rezolucji. Unikniemy też ryzyka powielania propozycji i kontrpropozycji.

Przedmiotowe porozumienie wzmacnia współpracę między instytucjami UE i gwarantuje, że Komisja będzie stosować podstawową zasadę równego traktowania Parlamentu i Rady. Dlatego trzeba zadbać o sprawne wdrożenie wspomnianego porozumienia ramowego. Trzeba też odpowiedzieć na potrzebę ciągłej oceny służącej poprawie sprawności i skuteczności relacji między tymi instytucjami.

 
  
MPphoto
 
 

  Robert Goebbels (S&D), na piśmie.(FR) Wstrzymałem się od głosowania w sprawie porozumienia ramowego między Parlamentem Europejskim a Komisją. Parlament, jako współlegislator, powinien powstrzymać się od zwiększania swoich uprawnień kosztem Komisji. Cały ten traktat, i tylko on, pokazuje sposób w jaki Parlament ogranicza prawo Komisji do inicjatywy. Jak powiedział przewodniczący Buzek: „Zrobiliśmy krok w kierunku prawa posłów PE do inicjatywy prawodawczej”. Kiedy przyjedzie czas na wnioski legislacyjne ze strony posłów, każde lobby znajdzie posła, który zaspokoi jego interesy. Ja jestem za utrzymaniem sprawdzonej metody wspólnotowej – z Komisją jako strażnikiem i sędzią wspólnych interesów UE – z której wywodzi się wyłączne prawo do inicjatywy prawodawczej. Zwiększanie liczby spotkań Komisji z Parlamentem nie jest sposobem na zwiększenie skuteczności polityki UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. – Głosowałem za nowym porozumieniem ramowym między Parlamentem a Komisją. Zważywszy na obowiązujący teraz traktat lizboński Parlament Europejski zyskał więcej uprawnień i nasze robocze relacje z Komisją muszą zostać do tej sytuacji dostosowane. Ze szczególnym zadowoleniem przyjmuję ten zapis porozumienia ramowego, który wymaga od przewodniczącego Komisji stosownej reakcji w przypadku, gdyby Parlament wycofał swe wotum zaufania do danego komisarza. Choć głosowałem dziś za nową Komisją, sprzeciwiam się systemowi, który działa na zasadzie wszystko albo nic, przez co Parlament musi przyjąć lub odrzucić Komisję jako całość. Mile widziana byłaby jakakolwiek procedura, która dałaby nam możliwość wybierania poszczególnych komisarzy indywidualnie.

 
  
MPphoto
 
 

  Elisabeth Köstinger (PPE), na piśmie. (DE) Aprobata wyrażona przez Parlament Europejski w stosunku do nowej Komisji to nie carte blanche, ale wotum zaufania. Teraz możemy wreszcie rozpocząć współpracę z całkowicie kompetentną Komisją. Rola Parlamentu Europejskiego zwiększyła się wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego oraz przyjętego dziś porozumienia ramowego w sprawie stosunków między Parlamentem Europejskim a Komisją. Potwierdzony też został status Parlamentu Europejskiego jako równorzędnego partnera w relacjach z Komisją, z czego bardzo się cieszę. W ten sposób zbudowaliśmy solidne podstawy przyszłej współpracy. Będziemy na ten dialog nalegać jako równorzędny partner. Prawdopodobnie również w interesie Komisji będzie leżało angażowanie Parlamentu Europejskiego w inicjatywy prawodawcze na wczesnym etapie, aby proces ten był skuteczny, aby przynosił korzyść mieszkańcom Europy i sprzyjał aktywnej demokracji.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Luc Mélenchon (GUE/NGL), na piśmie. (FR) Posłowie PE wybierani są w drodze powszechnego prawa wyborczego i jako tacy reprezentują europejską opinię publiczną. Dlatego nie mieści mi się w głowie, by Konferencja Przewodniczących chciała błagać o dostęp do informacji, jakie uzyskuje Komisja i Rada, czy też o zgodę na udział w niektórych ich posiedzeniach, skoro to one same są zapraszane na posiedzenia Parlamentu! Jak to możliwe, by Parlament nie ugruntowywał swej pozycji jako reprezentant wyborców i wymagał, by jego inicjatywy były zatwierdzane przez Komisję? Dlaczego Parlament akceptuje fakt, że Komisja może odmówić mu zgody na wycofanie wotum zaufania do danego komisarza? Jak to możliwe, że Parlament nie może wydać wiążącej opinii, kiedy Komisja zmieni swój sposób działania?

Jak to możliwe, że Parlament nie żąda większych uprawnień dla przewodniczących delegacji, poprzestając jedynie na statusie obserwatora, skoro reprezentują oni Parlament na konferencjach międzynarodowych? To, że traktat lizboński ogranicza Parlament Europejski, to jedno, ale to, że posłowie mają wyrażać swą zgodę na ten nonsens, to rzecz całkiem inna. Będę głosować przeciwko tej decyzji z szacunku do rangi poselskiego mandatu, jaki otrzymałem od narodu francuskiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Melo (PPE), na piśmie. (PT) Wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego niezbędne stały się negocjacje na temat nowego porozumienia ramowego regulującego stosunki między Parlamentem Europejskim a Komisją. Projekt rezolucji przyjęty dziś ogromną większością głosów odzwierciedla nową i niezwykle ważną rolę PE. Z dokumentu tego przebija duch traktatu lizbońskiego, który rozszerza zakres odpowiedzialności Parlamentu, przewiduje równe traktowanie Parlamentu i Rady oraz nowe prerogatywy Parlamentu w różnych sprawach. Z tego punktu widzenia zatwierdzony projekt rezolucji jest wyrazem pogłębiania procesu konstytucyjnego UE rozwijającego się we właściwym kierunku.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) Projekt rezolucji w sprawie poprawionego porozumienia ramowego między Parlamentem Europejskim a Komisją na kolejną kadencję parlamentarną zawiera pewne elementy będące dobrym punktem wyjścia do dalszych działań. Należy do nich wezwanie do tego, by Komisja zagwarantowała, że w przyszłości stosować będzie zasadę równego traktowania Parlamentu i Rady oraz określenie konkretnych terminów, jakich Komisja musi dotrzymać w związku z przedstawianiem inicjatyw prawodawczych.

Jednak wniosek, by poszczególni komisarze rezygnowali na żądanie Parlamentu jest niedopuszczalny i bezsensowny. Miałoby to sens tylko wtedy, gdyby w wyborze Komisji możliwe było głosowanie na poszczególnych kandydatów indywidualnie, a tak nie jest. Dlatego głosowałem przeciwko przedmiotowemu projektowi rezolucji.

 
  
MPphoto
 
 

  Birgit Schnieber-Jastram (PPE), na piśmie. (DE) Z przykrością stwierdzam, że w porozumieniu ramowym brak odniesienia do mechanizmów kontroli Parlamentu Europejskiego i brak jasności co do zasad podziału władzy. Dlatego wstrzymałam się od głosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Teixeira (PPE), na piśmie. (PT) Traktat lizboński określa nową równowagę instytucjonalną, w której status Parlamentu Europejskiego w stosunku do pozostałych instytucji znacznie się zwiększa. Celem porozumienia ramowego jest uregulowanie codziennych stosunków między Parlamentem a Komisją w ramach wzmocnionego partnerstwa dostosowanego do nowych aspektów traktatu lizbońskiego, począwszy od obietnic złożonych przez nowo wybranego przewodniczącego Komisji, Joségo Manuela Durão Barroso, po jego propozycję dotyczącą „szczególnego partnerstwa między Parlamentem Europejskim a Komisją”. Wniosek dotyczący zobowiązania Komisji do szybkiego reagowania na wszelkie wnioski w sprawie inicjatywy prawodawczej, należy przyjąć z zadowoleniem, gdyż odzwierciedla on rosnącą wagę Parlamentu Europejskiego jako współlegislatora, szczególnie w obszarach takich jak polityka regionalna. Uważam też za rzecz niezwykle pozytywną, że porozumienie to obejmuje gwarancję, że Komisja stosować będzie podstawową zasadę równego traktowania Parlamentu i Rady, i że zwiększy się stopień współpracy międzyinstytucjonalnej w procesie opracowywania i wykonywania programu działalności legislacyjnej i rocznego programu prac. Z tych powodów, a przede wszystkim z powodu wzmocnienia roli Parlamentu Europejskiego i ożywienia UE głosowałem za przedmiotowym projektem rezolucji.

 
  
MPphoto
 
 

  Róża, Gräfin von Thun Und Hohenstein (PPE), na piśmie. (PL) Nowa umowa ramowa pomiędzy Parlamentem Europejskim a Komisją zawiera kilka ważnych elementów. Po pierwsze, zasadę równego traktowania Parlamentu i Rady, co wzmacnia demokratyczną legitymację Unii Europejskiej. Po drugie, daje Parlamentowi dodatkowe uprawnienia kontrolowania inicjatyw prawodawczych Komisji, dzięki czemu Parlament będzie mieć większy wpływ na tworzone prawo.

W umowie znalazł się zapis o obowiązkowej publikacji tabeli korelacji (o co upominałam się w moim raporcie dotyczącym tabeli wyników rynku wewnętrznego) i wiążących terminów wdrażania dyrektyw, które nie powinny przekraczać dwóch lat. Dzięki temu istnieje szansa, że projekt utworzenia wspólnego rynku zostanie szybciej zakończony. Umowa wzmacnia też podejście wspólnotowe i usprawnia działanie obydwu instytucji. Zobowiązuje je także do takiego funkcjonowania, które zapewni, że Unia Europejska będzie prawdziwą Wspólnotą.

 
  
MPphoto
 
 

  Silvia-Adriana Ţicău (S&D), na piśmie. (RO) Głosowałam za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie poprawionego porozumienia ramowego między Parlamentem Europejskim a Komisją na kolejną kadencję parlamentarną, gdyż uważam tę umowę za niezbędną do pogłębienia współpracy pomiędzy Parlamentem Europejskim a przyszłą Komisją Europejską. Instytucje UE muszą zadbać o skuteczne stosowanie metody wspólnotowej na rzecz europejskich obywateli. Zgodnie z postanowieniami traktatu lizbońskiego, który ustanawia nową równowagę instytucjonalną, Parlament Europejski może zwracać się do Komisji o przedstawienie wniosków legislacyjnych, a Komisja musi przedstawić stosowny wniosek legislacyjny w ciągu jednego roku. Rozszerzenie uprawnień Parlamentu, współpraca międzyintytucjonalna oraz propagowanie uproszczenia prawa UE sprzyjać będzie lepszemu przebiegowi procesu legislacyjnego oraz większemu, bardziej aktywnemu i bezpośredniemu zaangażowaniu obywateli w tworzenie prawodawstwa europejskiego. Komisja musi regulować procedury i warunki przewidziane w traktacie lizbońskim tak, by obywatele UE mogli się zwracać do Komisji o przedstawienie wniosku legislacyjnego w sprawach, które uważają za konieczne.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Záborská (PPE), na piśmie. (FR) Sesja plenarna, jaka odbyła się w lutym 2010 roku, doprowadziła dziś do rozpoczęcia współpracy, która będzie trwać przez następne pięć lat. Choć Parlament rozpoczął swe prace wewnętrzne po europejskich wyborach i szybko zdecydował się na dystrybucję odpowiedzialności i na własne, wewnętrzne zasady, sporo czasu zajęło nam wdrożenie ustaleń dotyczących współpracy międzyinstytucjonalnej między Radą a Komisją w świetle traktatu lizbońskiego. Równoległy proces mianowania przyszłych komisarzy zdecydowanie ułatwił wprowadzenie prawa do inicjatywy ustawodawczej, które od teraz przysługiwać będzie Parlamentowi Europejskiemu. Od tej pory Komisja musi składać sprawozdania z konkretnych działań podjętych w następstwie wniosków w sprawie inicjatywy prawodawczej po przyjęciu sprawozdania legislacyjnego z własnej inicjatywy zgodnie z art. 225 TFUE. Jeżeli Parlament Europejski zadecyduje o tym zwykłą większością głosów, Komisja musi przedstawić wniosek legislacyjny w ciągu jednego roku lub ująć to zagadnienie w programie działania na kolejny rok. Wzywam wszystkich ludzi dobrej woli, by bacznie obserwowali prace Parlamentu, ponieważ posłowie z pewnością wykorzystają ten przepis szczególnie w kontekście uniwersalnej etyki społecznej.

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0071/2010

 
  
MPphoto
 
 

  Andrew Henry William Brons (NI), na piśmie. – Niektórych zdziwi pewnie, że popieramy wniosek grupy GUE/NGL. Choć zgadzamy się z pewnymi obszarami krytyki UE wyrażanej przez tę grupę, to naszym zdaniem UE zastąpić mogłyby zupełnie inne rozwiązania. Co więcej, nasze ideologie są całkowicie odmienne. My jesteśmy nacjonalistami, którzy cenią sobie suwerenność państwa narodowego. Oni zaś są internacjonalistami. My wierzymy w system oparty na prywatnej przedsiębiorczości z umiarkowaną regulacją i z częściową własnością infrastruktury publicznej, podczas gdy oni woleliby chyba system o znacznie większej własności państwowej. Zgadzamy się natomiast co do odrzucenia neoliberalnej polityki gospodarczej; co do potrzeby większej sprawiedliwości społecznej (choć nasze definicje mogą się różnić); i co do krytyki uchylania się, braku spójności i niezadowalających odpowiedzi niektórych komisarzy. Będziemy jednak głosować z każdym, kto proponuje postulaty, z którymi się zgadzamy.

 
  
MPphoto
 
 

  Carlo Casini (PPE), na piśmie. (IT) Wyrażając swe poparcie, chcę podkreślić słowa, które wypowiedział przewodniczący Barroso. Słowa, które sygnalizują budowę bardziej zjednoczonej i silniejszej Europy w nadchodzących latach.

Pan Barroso rozpoczął swe przemówienie od przypomnienia fundamentalnych wartości jedności europejskiej, z których najważniejszą jest godność ludzka. Zgadzam się z tym całym sercem. Natomiast problem w tym, że słowo „godność” stało się niejednoznaczne i jest używane nie tylko w kontekście gwarancji życia i równości ludzi, lecz także w kontekście dyskryminacji i krzywdzenia najbardziej wrażliwych członków społeczeństwa, a nawet do uzasadnienia śmierci. Mam nadzieję, że w ciągu kolejnych pięciu lat Komisja będzie działać w taki sposób, by słowo „godność” odzyskało swe jednoznaczne i właściwe znaczenie.

Symboliczne znaczenie ma fakt, że dnia 15 grudnia ubiegłego roku, w okresie największych wysiłków nowej Komisji, 500 tysięcy europejskich obywateli z 17 krajów zażądało w zbiorowej petycji, by nasze instytucje zinterpretowały i wdrażały w każdej swej decyzji Kartę praw podstawowych UE w kontekście jednakowej godności każdej istoty ludzkiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Diogo Feio (PPE), na piśmie. (PT) Głosowałem za kandydatami na komisarzy, bo zdaję sobie sprawę z kluczowej roli, jaką Komisja odgrywa w strukturze Europy jako całości i z rosnącego znaczenia, jakie daje jej procedura inicjatyw ustawodawczych. Jako Portugalczyk nie mogę pominąć milczeniem mojego zadowolenia z faktu, że to wymagające stanowisko przewodniczącego Komisji po raz kolejny powierzono mojemu rodakowi, panu José Manuelowi Durão Barroso, człowiekowi, który pełnił wcześniej tę rolę z niezaprzeczalną dystynkcją.

Rozumiejąc trudności ostatnich czasów, mając jednak nadzieję na lepsze dni dla Unii Europejskiej i dla projektu europejskiego, życzę tak przewodniczącemu, jak i jego zespołowi, samych sukcesów.

 
  
MPphoto
 
 

  José Manuel Fernandes (PPE), na piśmie. (PT) Wobec zasad pomocniczości, reprezentacji i równych praw poszczególnych państw członkowskich podkreślam znaczenie podziału obowiązków i kompetencji pomiędzy komisarzami. W kontekście coraz bardziej pogłębiającej się współpracy między państwami członkowskimi i rosnącego znaczenia zdolności UE do globalnej interwencji niezrozumiałe byłoby dzielenie różnych strategicznych i politycznych decyzji i wyborów pomiędzy instytucje UE.

Wszystkim nowym komisarzom zadawano pytania i wszyscy oni mogli się wypowiedzieć przed Parlamentem Europejskim. Mogli wyrazić swe oczekiwania i opisać swe projekty dotyczące poszczególnych obszarów kompetencji, podkreślając zawsze znaczenie podziału obowiązków za pomocą interakcji pomiędzy różnymi profilami i kompetencjami, jakie składają się na Komisję Europejską. Podejście takie nie sugeruje bynajmniej nieumiejętności ani prezydencjonalizmu, natomiast wzmacnia ducha współdecyzji propagowanego przez liderów, którzy sami promują skuteczny i przydatny dialog na rzecz konsolidacji Unii Europejskiej. W związku z tym głosowałem przeciwko przedmiotowemu projektowi rezolucji.

 
  
MPphoto
 
 

  João Ferreira (GUE/NGL), na piśmie. (PT) Rezolucja przedstawiona przez Konfederacyjną Grupę Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordycką Zieloną Lewicę dotyczy ważnych aspektów naszej oceny kolegium komisarzy przedstawionego Parlamentowi oraz podsumowuje niektóre fundamentalne powody naszego głosowania przeciwko tej Komisji. Pierwszym powodem jest przedstawiony przez przewodniczącego Komisji program, z którym komisarze naturalnie będą się czuli związani i którego bez zastrzeżeń bronili oni w przesłuchaniach, które odbyły się przed Parlamentem, jest kontynuacją nieudanej polityki neoliberalnej poprzedniej Komisji. Kolejnym powodem jest fakt, że zespół ten został wybrany, aby zrealizować wspomniany program opracowany w następstwie strategii, która nie przyniesie niezbędnych zmian w orientacji politycznej w sensie zapewnienia większej sprawiedliwości społecznej, tworzenia miejsc pracy i eliminacji ubóstwa. Program ten zawiera niebezpieczne elementy, które zaostrzają te poważne problemy. A zatem Europa, o jaką walczymy – Europa, którą cechuje sprawiedliwość, postęp społeczny, spójność gospodarcza i społeczna, współpraca między suwerennymi państwami o równych prawach i Europa, która propaguje pokój – ma niewielkie szanse na powodzenie przy zastosowaniu wytycznych zaproponowanych przez tę Komisję.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Melo (PPE), na piśmie. (PT) Po kilku tygodniach przesłuchań nowych komisarzy nie jest to dobry czas, by kwestionować jakość kolegium komisarzy, które, po wielu godzinach przesłuchań w różnych komisjach, wyjaśniło już w sposób praktyczny politykę, jaką zamierza przyjąć. Teraz czas na to, by Europa dała Komisji legitymację umożliwiającą jej reagowanie na trudne wydarzenia naszych czasów.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Teixeira (PPE), na piśmie. (PT) Parlament i Komisja będą musiały się zmierzyć z kluczowymi problemami Unii Europejskiej, tj. z odwróceniem kryzysu za pomocą naprawy gospodarczej i zatrudnienia, zrównoważenia finansów publicznych państw członkowskich i negocjacji ram finansowych na okres po roku 2013, do czego niezbędna jest polityka spójności.

W czasie przesłuchań miałem możliwość rozmawiać z kandydatem na komisarza ds. polityki regionalnej, panem Johannesem Hahnem, o jego zainteresowaniu utworzeniem szczególnego programu stałego wsparcia finansowego dla najbardziej oddalonych regionów.

Przedstawiłem mu też propozycję utworzenia bardziej elastycznego systemu kwalifikowalności do funduszy strukturalnych dla regionów będących w okresie transformacji, tj. tych, które plasują się pomiędzy celem „konwergencji” a celem „konkurencyjności i zatrudnienia”.

Oprócz kompetencji i zdyscyplinowania wspomniany kandydat na komisarza pokazał, że jest przygotowany do zbadania tych możliwości, co pozwala mi ufać w jego przyszłą gotowość do działania i wrażliwość na potrzeby najbardziej oddalonych regionów takich jak Madera.


Udzieliłem wotum zaufania temu zespołowi komisarzy, któremu przewodniczyć będzie José Manuel Barroso, gdyż ogółem wykazał się on dobrym przygotowaniem technicznym i ambicją, by odpowiedzieć na wyzwania UE, nie zapominając o wartościach leżących u podstaw jej utworzenia, tj. o solidarności i spójności terytorialnej.

 
  
  

Projekt rezolucji B7-0090/2010

 
  
MPphoto
 
 

  Zigmantas Balčytis (S&D), na piśmie. (LT) Dziś zatwierdziliśmy skład nowej Komisji Europejskiej, choć musimy przyznać, że wątpliwości dotyczące kandydatów na komisarzy nie zostały całkowicie rozwiane. Zarówno w ramach inicjatyw Komisji, jak i w programach poszczególnych komisarzy brakuje przede wszystkim aspektu społecznego. Odnosi się wrażenie, że głównym kryterium formułowania celów i zadań jest wzmocnienie roli Europy w świecie. Natomiast prawa i nadzieje naszych obywateli oraz ochrona socjalna zeszły na plan dalszy. Grupa S&D zdecydowała się jednak poprzeć Komisję, gdyż w czasie, gdy Europę nęka niekończący się kryzys gospodarczy i społeczny oraz rosnące bezrobocie, a obywatele nie mają złudzeń co do UE, Parlament Europejski i Unia Europejska ogółem nie może stać się miejscem, gdzie panuje podział na obozy zwolenników i przeciwników. Teraz trzeba się skoncentrować na najważniejszych sprawach w programie politycznym, jak najszybciej zakończyć ten stan niepewności i niestabilności w Europie oraz szybko i skutecznie rozwiązać najpilniejsze problemy takie jak kryzys finansowy i bezrobocie.

 
  
MPphoto
 
 

  Bastiaan Belder (EFD), na piśmie. (NL) Komisja Barroso II to całkowita mieszanka. W ostatnich tygodniach poznaliśmy zarówno bardzo silnych, jak i bardzo słabych kandydatów. To nie ułatwia bynajmniej oceny tej Komisji jako całości. Nasze mieszane uczucia wzmacnia fakt, że w przesłuchaniach wielu kandydatów na komisarzy poważnie rozczarowało Parlament Europejski. Nawet teraz wciąż czasem niejasne są dla nas ich rzeczywiste zapatrywania.

Holenderska Polityczna Partia Protestantów w Parlamencie Europejskim postanowiła wstrzymać się od głosowania. W ten sposób wyrażamy swe mieszane uczucia, jakie wzbudzili w nas kandydaci na komisarzy. Mamy przy tym jeszcze inne obawy, a budzi je pani komisarz będąca jednocześnie pierwszą wiceprzewodniczącą. Baronessa Ashton ma wątpliwy zaszczyt być pierwszym urzędnikiem EU, który łączy karierę w Komisji ze stanowiskiem w Radzie Ministrów. Nie możemy popierać tego nieuzasadnionego i ryzykownego stanu rzeczy. Co więcej, pani Ashton nie przekonała nas ani trochę, że jest w stanie poradzić sobie z presją tej funkcji. Jest ona jednym z najsłabszych ogniw w tej Komisji. Baronessa Ashton nigdy nie sprawiała wrażenia, że naprawdę zna się na sprawach zagranicznych. Dlatego z trwogą oczekujemy na lata 2010-2014.

 
  
MPphoto
 
 

  Sebastian Valentin Bodu (PPE), na piśmie. (RO) Mamy nową Komisję, która rozpoczyna swój mandat w trudnym czasie. W jej skład wchodzą profesjonaliści, na których barkach spoczywa odpowiedzialność za wszystkie 27 państw członkowskich. Mamy traktat lizboński, który zmienia układ sił i wymaga od Komisji umiejętności adaptacji. Unia Europejska znalazła się zatem w nowej, delikatnej sytuacji, która wymaga skuteczności, stabilności i napędu w proponowaniu i wdrażaniu spójnych polityk.

Stoimy wobec nowych perspektyw finansowych, co wymaga od Komisji rozsądnej reakcji, reform i nowych dostosowań w każdym sektorze, od gospodarki począwszy.

Wszystkie państwa członkowskie odczuwają boleśnie konsekwencje kryzysu finansowego. Sygnał alarmowy uruchomiony przez Grecję odbija się silnym echem tak w państwach z dobrze wyregulowaną gospodarką, jak i w tych, które wszelkimi sposobami starają się zmniejszyć swój deficyt budżetowy. Stabilna, dobrze skoordynowana polityka gospodarcza w 27 krajach daje szansę na uniknięcie poważnego zaburzenia równowagi na szczeblu UE oraz na korzystny efekt w drugim etapie. Działania UE zmierzają do opracowania rozwiązań problemów związanych z kryzysem i wymagają kreatywności, by przywrócona mogła zostać stabilność państw członkowskich. Innymi słowy mają one na celu eliminację deficytu, zapobieganie różnicom oraz konsolidację gospodarki.

 
  
MPphoto
 
 

  Sophie Briard Auconie (PPE), na piśmie. (FR) Podobnie jak posłowie z trzech głównych grup politycznych w Parlamencie Europejskim, właśnie wyraziłam swe poparcie dla składu kolegium Komisji Europejskiej przedstawionego przez pana Barroso. To dobry zespół, w którym zgromadzili się ludzie o różnych, wzajemnie komplementarnych zapatrywaniach. Do roku 2014 chrześcijańscy demokraci, liberałowie i socjaliści zapomną o różnicach politycznych i geograficznych i w ramach kolegium będą współpracować na rzecz ogólnych interesów UE. Przez trzy tygodnie posłowie PE wykonywali ciężką pracę polegającą na monitorowaniu kompetencji kandydatów w procedurze przesłuchań parlamentarnych. Pod koniec tego okresu naszym obowiązkiem było wyrażenie pełnego poparcia dla tego nowego zespołu. Teraz oczekujemy, że ta „Komisja Barroso II” zaskoczy nas swą niezłomną determinacją w działaniu na rzecz rozwoju Unii Europejskiej. Jej głównym zadaniem będzie codzienne wnoszenie wkładu w realizację projektu europejskiego z korzyścią dla naszych europejskich współobywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Maria Da Graça Carvalho (PPE), na piśmie. (PT) W okresie tak krytycznym dla finansów, gospodarki i spraw społecznych Europy Komisja musi być silna, musi mieć ambitny i odważny program w kluczowych obszarach takich jak bezpieczeństwo energetyczne, zmiany klimatu, badania naukowe i innowacje.

Nowa struktura Komisji, w której znalazło się portfolio dotyczące wyłącznie zmian klimatycznych i portfolio, które łączy innowacje i badania, dowodzi wyraźnie, że Komisja ma ambitny projekt i wiarygodną strategię dla Europy do roku 2020.

Z taką nowa strukturą nowa Komisja pod przewodnictwem pana Barroso może stać się motorem naprawy gospodarczej pod warunkiem skutecznego wykorzystania środków i wprowadzania innowacji. Może też zapewnić większą sprawiedliwość społeczną.

Z zadowoleniem przyjmuję nowe kolegium komisarzy i przewodniczącego Barroso. Gratuluję im wyniku tego głosowania, odzwierciedla ono bowiem szersze poparcie Parlamentu niż miała poprzednia Komisja. Jest to sygnał zachęty do nowej międzyinstytucjonalnej współpracy między Parlamentem a Komisją. Instytucje te mogą dochodzić do coraz większej jednomyślności w UE, która jest światowym liderem.

 
  
MPphoto
 
 

  Françoise Castex (S&D), na piśmie. (FR) Głosowałam przeciwko tej Komisji tak jak wszyscy francuscy posłowie z grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim. Większość komisarzy prezentuje postawę liberalną w sprawie UE, którą my odrzucamy. Są i inni, nominowani przez swe państwa członkowskie, którzy nie mają żadnych ambicji związanych z Europą ani żadnej osobistej wizji. Jedno jest pewne: przyszli komisarze nie podjęli zobowiązania w ani jednej kwestii, które my uznajemy za istotne. Jaka strategia wyprowadzi nas z kryzysu? Jak powinniśmy reagować na zagrożenia społeczne i klimatyczne? Jak powinniśmy oceniać projekt europejski? Nie otrzymaliśmy zadowalających odpowiedzi na te pytania, dlatego głosowaliśmy przeciw. Nie możemy dać Komisji Europejskiej nieograniczonej swobody działania. Nie wierzę, że Komisja będzie w stanie zaoferować europejskim obywatelom nową przyszłość albo zapewnić Europie miejsce w świecie, jeśli nie osiągnie wspomnianych celów. Dlatego odmawiamy Komisji naszego poparcia. Natomiast oczywiście muszę teraz przez pięć lat rozważać propozycje tej Komisji. Mój dzisiejszy głos jest wyrazem braku zaufania i czujności politycznej, jaką będę okazywać w czasie tej kadencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Nessa Childers (S&D), na piśmie. – Wraz z moją grupą polityczną, Socjalistami i Demokratami, z wielkim zadowoleniem przyjęłam ostateczny skład nowej Komisji. Dla rozwoju Europy w nadchodzących latach kluczowa będzie działalność komisarzy ds. energii i środowiska. Cieszy mnie, że przewodniczący Barroso wybrał właściwych przedstawicieli.

 
  
MPphoto
 
 

  Nikolaos Chountis (GUE/NGL), na piśmie. (EL) Głosowałem przeciwko proponowanemu składowi kolegium komisarzy, ponieważ będą oni stosować tę samą neoliberalną politykę, która doprowadziła Unię Europejską do obecnego wieloaspektowego kryzysu i do ogromnych dysproporcji. Będą promować traktat lizboński i strategię UE na rok 2020, która wzmocni suwerenność rynków, zwiększy bezrobocie i niepewność związaną z miejscami pracy, rozbije system zabezpieczenia społecznego oraz ograniczy prawa demokratyczne i społeczne. Zawiłe procedury i deficyt demokratyczny w UE powoduje brak zaufania ze strony obywateli i zaostrzanie kryzysu zaufania do instytucji europejskich, czego wyrazem była skrajnie niska frekwencja na ostatnich wyborach. Kontynuacją tej polityki będzie działanie wbrew oczekiwaniom obywateli UE. Europejska lewica w Parlamencie Europejskim będzie się sprzeciwiać tej polityce. Będzie też wraz z pracownikami i ruchami społecznymi walczyć o to, aby ziściły się nadzieje młodego pokolenia związane z demokratyczną, społeczną, feministyczną, ekologiczną i kochającą pokój Europą.

 
  
MPphoto
 
 

  Carlos Coelho (PPE), na piśmie. (PT) Gratuluję panu Barroso nie tylko znakomitej pracy, jaką wykonał w pierwszej kadencji, ale i jego powtórnej nominacji na przewodniczącego Komisji Europejskiej w kolejnej kadencji. Mam nadzieję, że Parlament i Komisja będą ściśle współpracować, okazując pełne wzajemne poszanowanie dla swoich kompetencji i prerogatyw, mając na celu ustanowienie szczególnego partnerstwa między obiema instytucjami, jakie zaproponował przewodniczący Barroso w swych wytycznych politycznych. Jestem przekonany, że przewodniczący elekt dotrzyma obietnic złożonych Parlamentowi, które powinny zaowocować poprawionym porozumieniem ramowym. Tylko tak bowiem będziemy w stanie dokonać integracji Europy, której głównym celem jest obrona praw naszych obywateli.

Przesłuchania kandydatów na komisarzy są zawsze ważnym momentem, kiedy to ujawnia się głębia europejskiej demokracji. Parlament wykonał swe kompetencje, a proces przesłuchań cechował się godnością, bezpośredniością i przejrzystością. Wierzę, że druga Komisja Barroso będzie jeszcze silniejsza i lepiej przygotowana politycznie od poprzedniej. Mam nadzieję, że będzie spójna i że wszyscy jej członkowie sprostają swym obowiązkom w czasie, kiedy każdy marzy o naprawie gospodarczej i o nowych miejscach pracy.

 
  
MPphoto
 
 

  Mário David (PPE), na piśmie. (PT) Nowa Komisja Barroso została zatwierdzona przez Parlament Europejski znaczną większością głosów. Ja także głosowałem za nią. Nie tylko świadomie, lecz także w sposób zaangażowany i zdecydowany. Głosowałem za, ponieważ nowe kolegium komisarzy, bazując na swym doświadczeniu, ma znacznie większe możliwości polityczne i gwarantuje, że zdecydowanie i z determinacją stawi czoła wielkim wyzwaniom stojącym przed UE: poważnemu kryzysowi finansowemu, którego doświadczamy, i jego okropnym skutkom społecznym i gospodarczym, szczególnie zaś bezrobociu. Do wyzwań tych należy też kwestia bezpieczeństwa i walki z terroryzmem, wzmocnienie roli Europy w świecie, aktywnej wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, walki ze zmianami klimatu oraz konkurencyjności naszych gospodarek w obronie naszego modelu społecznego. Realistyczny i ambitny program, który przedstawił pan José Manuel Barroso, a który Parlament zatwierdził, może wreszcie być wdrażany z korzyścią dla 500 milionów obywateli UE. Życzę przewodniczącemu Komisji Europejskiej i jego zespołowi samych sukcesów.

 
  
MPphoto
 
 

  Marielle De Sarnez (ALDE), na piśmie. (FR) We wrześniu posłowie z partii MoDem nie głosowali na pana Barroso jako przewodniczącego Komisji, gdyż jego profil nie wskazywał na słuszność jego ponownego wyboru. Dziś nie głosowali na kolegium komisarzy, gdyż brak ambicji okazany przez wielu z nich w czasie przesłuchań daje niewielkie nadzieje na silną Komisję, jakiej potrzebuje Europa. Co więcej, ostatnie wydarzenia potwierdziły niestety niezdolność tego zespołu do panowania nad sytuacją. Pierwsze wątpliwości pojawiły się w grudniu, w czasie szczytu w Kopenhadze, gdzie UE okazała się niezdolna do jednomyślności. Wątpliwości te potwierdziły się w styczniu, kiedy pani Ashton nie udała się na Haiti, by okazać solidarność Europy ani nie uczestniczyła w konferencji w Montrealu, gdzie jej obecność była niezbędna z punktu widzenia koordynacji pomocy UE i państw członkowskich. Natomiast teraz, w lutym, kiedy Grecja jest atakowana przez spekulantów, a Komisja nie potrafi przedstawić wiarygodnego planu awaryjnego, nie mamy już żadnych wątpliwości. Przedstawiciel partii MoDem nie wyrażają zaufania do Komisji Barroso II.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Ehrenhauser (NI), na piśmie. (DE) Jako zaangażowany entuzjasta UE, nie mogę wyrazić aprobaty wobec nowej Komisji Europejskiej. Opiera się ona bowiem na nieprzejrzystych decyzjach partii krajowych i biur rządowych. Przedstawieni nam komisarze nie są niezależni politycznie, a tego słusznie oczekują szczególnie młodsi obywatele UE. W procesie selekcji nie zastosowano żadnych kryteriów dotyczących wiedzy specjalistycznej. Znamienny jest już sam fakt, że pomiędzy nominacją austriackiego komisarza, Johannesa Hahna a przedstawieniem zakresu jego obowiązków upłynęło cztery tygodnie. Mimo traktatu reformującego UE, tj. obowiązującego obecnie traktatu lizbońskiego, Parlament Europejski wciąż nie może głosować indywidualnie na poszczególnych komisarzy ani wyrazić swego braku zaufania. W takich okolicznościach znikną osobowości polityczne takie jak komisarze francuscy i hiszpańscy. Ta Komisja Europejska nie gwarantuje większej demokracji ani przebudzenia. Kontynuuje politykę, która doprowadziła nas do obecnego kryzysu.

 
  
MPphoto
 
 

  Göran Färm, Anna Hedh, Olle Ludvigsson, Marita Ulvskog and Åsa Westlund (S&D), na piśmie. (SV) Minionej jesieni głosowaliśmy przeciw panu Barroso, ponieważ nie podziela on naszego zdania na temat znaczenia dobrych warunków pracy, równego traktowania i zrównoważonego społeczeństwa. Dzisiejsze głosowanie dotyczy natomiast kolegium 26 komisarzy.

Przed ponownym wyborem pana Barroso na przewodniczącego Komisji postawiliśmy wyraźne żądanie w sprawie przeglądu dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników. Pan Barroso musiał przyznać i przyznał po raz pierwszy, że są problemy z orzeczeniami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości m.in. w sprawie Laval. Obiecał też, że jak najszybciej opracuje rozporządzenie, które pozwoli rozwiązać te problemy. Była to wprawdzie bardzo istotna zmiana stanowiska przewodniczącego Komisji, ale nie przekonała nas ona do poparcia jego kandydatury.

Dziś zajmujemy stanowisko w sprawie całej grupy komisarzy i mamy nadzieję, że niektórzy z nich – ci, którzy otrzymali stanowiska kluczowe do rozwiązania problemu bezrobocia, regulacji rynków finansowych i obrony fundamentalnych praw związków zawodowych – będą w stanie coś zdziałać. Szczególnie pozytywną rzeczą jest fakt, że pan Barnier i pan Andor przyznali wyraźnie, że są problemy z interpretacją dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Powiedzieli też jasno, że chcą rozpocząć prace nad wdrożeniem niezbędnych zmian w prawodawstwie europejskim.

 
  
MPphoto
 
 

  Diogo Feio (PPE), na piśmie. (PT) Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że traktat lizboński utrzymuje możliwość nominowania własnego komisarza przez każde państwo. To podejście jest istotne, jeśli chcemy, by Europejczycy reprezentujący różne opinie identyfikowali się z procesami i projektami opracowywanymi przez Komisję.

Żałuję pewnych trudności, które pojawiły się w czasie przesłuchań parlamentarnych, co doprowadziło do wycofania jednego z kandydatów i mam szczerą nadzieję, że takie przypadki nie będą się powtarzać.

Moim zdaniem przyjęta metoda poddawania kandydatów na komisarzy kontroli Parlamentu jest korzystna dla integracji europejskiej, gdyż zapewnia większą przejrzystość debat i oceny przydatności poszczególnych kandydatów na docelowe stanowiska. Apeluję, by PE był wymagający, a jednocześnie, by przesłuchania odbywały się w serdecznej atmosferze, ponieważ Parlament Europejski i posłowie powinni powstrzymywać się od prób przekształcenia przesłuchania w spektakl niepotrzebnych obelg i konfrontacji.

Mam nadzieję, ze Komisja wybierze lepszą legislację, pamiętając zawsze, że musimy przestrzegać zasady pomocniczości. Mam też nadzieję, że jej priorytetem będzie przyjęcie odpowiedzialności politycznej za walkę z kryzysem gospodarczym.

 
  
MPphoto
 
 

  José Manuel Fernandes (PPE), na piśmie. (PT) W fazie kluczowej dla naprawy gospodarczej doświadczenie i różnorodność tej Komisji pod przewodnictwem pana Joségo Manuela Durão Barroso oraz widoczne zaangażowanie komisarzy, ich kompetencje i uznanie dla ważnych spraw UE będzie decydujące dla utrzymania zjednoczonej i równej społecznie Europy, potrafiącej przyjąć wiodącą rolę w walce ze zmianami klimatu i we wzmacnianiu konkurencyjności naszych firm poprzez wspieranie badań naukowych i innowacji.

Podkreślam tu nasze nowe oczekiwania wobec zespołu, który uznaje wielką różnorodność kultur i tożsamości w Europie za okazję do utrwalenia najlepszych wartości każdego państwa członkowskiego. Jeśli chodzi o nowe stosunki międzyinstytucjonalne związane z wdrożeniem traktatu lizbońskiego oraz o wyzwania stojące na drodze rozwoju współczesnych społeczeństw, wierzę, że z tą Komisją Unią Europejska zwiększa swe możliwości interwencji w obecnych ramach gospodarczych, społecznych i politycznych, nie tylko wewnętrznie, ale i na szczeblu światowym.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. (PT) Nasz głos przeciwko Komisji Europejskiej jest naturalnym wynikiem naszego braku zgody na jej program, na większość zapatrywań przedstawionych w przesłuchaniach oraz na cele i treści samego traktatu lizbońskiego, których Komisja obiecuje bronić, z czym się nie zgadzamy.

Choć to prawda, że Komisja Europejska jest jednym z najważniejszych organów wśród instytucji UE, to prawdą jest też, że kolegium komisarzy składa się z osób nominowanych przez państwa członkowskie UE. Skoro większość ich rządów to prawicowi konserwatyści lub socjaldemokraci stosujący podobną politykę nic dziwnego, że Komisja Europejska skłania się w tym samym kierunku, pogłębiając politykę neoliberalną, militarystyczną i federalistyczną. W praktyce zatem nie usłyszeliśmy żadnej odpowiedzi na poważne problemy gospodarcze i społeczne, jakich doświadczają pracownicy i obywatele.

Walczymy o inną Europę, o sprawiedliwość i postęp społeczny, o Europę, w której spójność gospodarcza i społeczna jest faktem, i gdzie nadrzędną wartością jest współpraca między państwami, które są suwerenne, mają równe prawa i cieszą się pokojem.

 
  
MPphoto
 
 

  Robert Goebbels (S&D), na piśmie. (FR) Głosowałem za nową Komisją Barosso II. Od wyborów europejskich w czerwcu 2009 roku Unia Europejska trwa w politycznej próżni, którą pogorszyło jeszcze opóźnione wejście w życie traktatu lizbońskiego. Dlatego pilnie potrzebna jest nowa Komisja, jako jedyna instytucja europejska uprawniona do podejmowania inicjatywy ustawodawczej. Poza panią Jelevą, która musiała wycofać swą kandydaturę, wszystkich 26 nominowanych kandydatów otrzymało indywidualne poparcie posłów PE. Odrzucenie tego kolegium nie miałoby więc sensu. Głosowanie na samą Komisję było już tylko czystą formalnością, administracyjnym „tak”. Głosując na Komisję Barosso II, nie wyrażam jednak mojego bezwarunkowego politycznego poparcia. Będę oceniał Komisję na podstawie jej politycznych inicjatyw.

 
  
MPphoto
 
 

  Sylvie Goulard (ALDE), na piśmie. (FR) Mimo obecności w kolegium kilku osób zasługujących na uznanie, głosowałam przeciwko tej Komisji z dwóch powodów. Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze i monetarne (strategia lizbońska, nadzór nad strefą euro), powodem tym są dobrze znane porażki poprzedniej Komisji. Jeśli zaś chodzi o zewnętrzną reprezentację UE, to powodem tym jest fakt, że baronessa Ashton nie ma niezbędnych umiejętności i nie wygląda na to, by chciała się angażować, jak widzieliśmy na przykładzie tragedii na Haiti. Pani Ashton była w rządzie Blaira, który zaatakował Irak, naruszając prawo międzynarodowe, i który wynegocjował wycofanie się z Karty praw podstawowych UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Mathieu Grosch (PPE), na piśmie. (DE) Głosowałem za tą Komisją, ponieważ ogólnie pokazała ona – zwłaszcza poprzez nowe kandydatury – że potrafi działać skutecznie. Wynik negocjacji między Komisją a Parlamentem także jest zadowalający. Szczególnie ważne jest to, że Komisja nie otrzymała nieograniczonego pełnomocnictwa na kolejne pięć lat, lecz podlega swego rodzaju ciągłej ocenie.

Szczególnym wyzwaniem jest teraz doprowadzenie do spójności polityki w różnych obszarach – na przykład w dziedzinie ochrony środowiska, spraw społecznych i gospodarczych, oraz sformułowanie komunikatu do świata zewnętrznego w taki sposób, by europejska polityka stała się bardziej przejrzysta i zrozumiała dla obywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Sylvie Guillaume (S&D), na piśmie. (FR) Głosowałam przeciwko Komisji pana Barroso, ponieważ nie spełnia ona moich wymagań związanych z propagowaniem reform społecznych, które musimy przeprowadzić, jeżeli mamy wyjść z kryzysu. Komisja ewidentnie nie reprezentuje siły proaktywnej dążącej do silnej politycznie Europy. Jej wizja Europy jest całkiem inna niż moja. Źle określony rozdział obowiązków i zmniejszone uprawnienia sprawiają, że Komisji zabraknie możliwości działania i będzie ona z pewnością bardziej nastawiona na ochronę interesów narodowych niż europejskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. – Głosowałem za nowym kolegium komisarzy. Z punktu widzenia Szkocji – kraju, który reprezentuję – istnieją ważne kwestie i wyzwania, na które Komisja musi odpowiedzieć. Mając na horyzoncie reformę wspólnej polityki rybołówstwa i WPR, Szkocja jest tą polityką żywo zainteresowana. Wzywam więc komisarzy, by zadbali o to, by społeczności zamieszkujące wybrzeża i społeczności wiejskie w Szkocji mogły się rozwijać społecznie i gospodarczo. Szkocja jest głównym potencjalnym producentem energii, szczególnie pochodzącej ze źródeł odnawialnych, zatem Komisja powinna priorytetowo traktować inicjatywy, które pomogą rozwinąć ogromny potencjał Szkocji jako dostawcy czystej energii.

Jako członek partii proeuropejskiej mam nadzieję, że ta Komisja zdoła przywrócić trochę wiary w UE, którą wielu Szkotów utraciło np. bezpośrednio w wyniku doświadczeń Szkocji związanych z nieudaną wspólną polityką rybołówstwa.

 
  
MPphoto
 
 

  Cătălin Sorin Ivan (S&D), na piśmie. (RO) Druga Komisja Barroso będzie pierwszą, która podlegać będzie postanowieniom traktatu lizbońskiego, który rozszerza zakres uprawnień Parlamentu Europejskiego. PE staje się zatem bardziej widocznym i aktywnym partnerem niż kiedykolwiek wcześniej. Bazując na wynikach głosowania, mianowaliśmy kolegium komisarzy, których ogólne osiągnięcia pozostawiają nieco do życzenia, jak w przypadku kandydatki na komisarza nominowanej przez Bułgarię i jej późniejszej zamiany. Fakt, że udało nam się zmienić skład kolegium, jest zasługą Parlamentu Europejskiego ogółem, a szczególnie naszej grupy politycznej. Uważam jednak, że głosowanie na to kolegium jest najlepszym rozwiązaniem w czasie, gdy wszelkie opóźnienia w podjęciu tej decyzji mogłyby postawić UE w niewygodnej sytuacji, w której uzasadnione byłyby zarzuty braku skuteczności. Nowa Komisja musi się jak najszybciej zabrać do roboty i dogonić Parlament Europejski, który został wybrany już siedem miesięcy temu, przynajmniej w kwestii prac, które zostały wykonane. Możemy tylko mieć nadzieję na dobrą współpracę, w której cele i plany działania przyjmą formę bardziej konkretną niż w czasie przesłuchań.

 
  
MPphoto
 
 

  Danuta Jazłowiecka (PPE).(PL) Wstrzymałam się od głosowania nad składem Komisji Europejskiej, gdyż obok dobrych kandydatów pojawiło się wielu słabych bądź bardzo słabych. Nie do zaakceptowania jest dla mnie zgoda na to, by na przedstawiciela europejskiej dyplomacji, na komisarza ds. gospodarczych i monetarnych czy ds. zatrudnienia i polityki społecznej, były proponowane osoby, które są nieprzygotowane do sprawowania tej funkcji. Pamiętajmy, że wciąż jesteśmy w kryzysie i nadal poszukujemy wyjścia z tego kryzysu. Europy nie stać więc na komisarzy, którzy dopiero będą uczyć się swojej teki. Jestem zaskoczona postawą przewodniczącego Komisji Europejskiej, który po pięcioletniej kadencji, mając tak duże doświadczenie w kierowaniu Komisją, zaproponował tak słabych kandydatów. Tak naprawdę powinnam głosować przeciwko zaproponowanemu składowi Komisji, jednak obok słabych kandydatów było także kilku kandydatów bardzo dobrych - w tym kandydat polski Janusz Lewandowski. Mimo mojego wstrzymującego się głosu życzę całej Komisji samych sukcesów, które są tak ważne dla wszystkich Europejczyków.

 
  
MPphoto
 
 

  Tunne Kelam (PPE), na piśmie. – Głosowałem za kolegium komisarzy, by wyrazić swe zaufanie przede wszystkim do przewodniczącego Komisji. Nie twierdzę, że skład Komisji jest idealny. Wysoka przedstawiciel do spraw wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa ciągle jest dla mnie problemem, gdyż brak jej niezbędnego doświadczenia w sprawach zagranicznych i jasnej wizji tego, jak prowadzić politykę zagraniczną i bezpieczeństwa UE. Sądzę jednak, że Komisja musi rozpocząć działania w ramach swego pełnego mandatu. Duże poparcie Parlamentu Europejskiego uważam za bardzo ważne, ponieważ Komisja i Parlament Europejski są najbliższymi sojusznikami w kształtowaniu wspólnej polityki UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Alan Kelly (S&D), na piśmie. – Wszyscy dobrze życzymy nowej Komisji. Postawiła ona sobie wiele priorytetów, ale bez wątpienia obszarem, co do którego wszyscy się zgadzamy, jest potrzeba tworzenia miejsc pracy. To działanie powinno być podstawą do oceny tej nowej Komisji. Bądźmy szczerzy: wiele państw członkowskich doświadczyło już lub stoi w obliczu zapaści gospodarczej. Miarą sukcesu tej Komisji będzie zatem odwrócenie tej sytuacji i rozwinięcie inteligentnej społecznej gospodarki rynkowej z UE jako światowym liderem we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego. Mam szczególnie nadzieję, że irlandzka komisarz, pani Geogheghan Quinn, obejmie w nowej Komisji wiodącą rolę, biorąc pod uwagę jej obszar odpowiedzialności, jakim jest sfera innowacji i badań. Odegra ona kluczową rolę w naprawie gospodarczej Europy. Życzę jej w tym zakresie sukcesu.

 
  
MPphoto
 
 

  Morten Løkkegaard (ALDE), na piśmie. (DA) Panie przewodniczący! Na temat nowego kolegium komisarzy Barroso powiedziano wiele dobrych słów. I słusznie.

Ja zabieram natomiast głos, ponieważ chcę zwrócić państwa uwagę na poważny błąd, jaki został popełniony w związku z nową Komisją. Brak w niej komisarza ds. komunikacji. Funkcja ta została bowiem ZLIKWIDOWANA – i to w czasie, kiedy bardziej niż kiedykolwiek potrzebna nam odpowiednia, skoordynowana i dobrze przemyślana polityka komunikacji w UE.

Kilka tygodni temu w imieniu Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy wysłałem do pana Barroso wyrażające nasze obawy pismo, z pytaniem DLACZEGO nie ma już komisarza ds. komunikacji.

Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Być może fakt ten sam w sobie jest odpowiedzią, choć nie całkiem zadowalającą.

Wydaje się zatem, że nikt nie jest pewny, dlaczego UE nie ma komisarza do spraw tak wielkiej wagi, jeżeli nasze wspaniałe przemówienia o zbliżeniu do obywateli UE i utworzeniu wspólnej przestrzeni publicznej mają być czymś więcej niż pięknymi słowami.

Wciąż czekam na odpowiedź pana Barroso – najlepiej wraz ze stosownym planem komunikacji na kolejne pięć lat.

 
  
MPphoto
 
 

  Isabella Lövin (Verts/ALE), na piśmie. – Podzielam krytykę dotyczącą procedury nominacji Komisji, którą wyraziła Grupa Zielonych, szczególnie w kontekście braku przejrzystości, wyboru kandydatów przez państwa członkowskie bardziej ze względu na ich krajowe potrzeby polityczne niż ze względu na przydatność kandydata, oraz braku możliwości głosowania przeciwko poszczególnym kandydatom. Nie mogłam jednak glosować przeciw całej Komisji, gdyż kandydatów na komisarzy do spraw bezwzględnie ważnych i kluczowych takich jak klimat, ochrona środowiska, rozwój, pomoc humanitarna, rolnictwo i rybołówstwo uznano za bardzo kompetentnych i zaangażowanych. Dlatego wstrzymałam się od głosu w sprawie nowej Komisji.

 
  
MPphoto
 
 

  Thomas Mann (PPE), na piśmie. (DE) Właśnie poparłem wybraną Komisję Europejską, choć nie była to łatwa decyzja. A to dlatego, że w czasie przesłuchania okazało się, że niektórzy kandydaci zaproponowani przez państwa członkowskie nie mają odpowiedniej wiedzy specjalistycznej ani nie potrafią przedstawić konkretnych koncepcji co do swego zakresu obowiązków, a nawet nie mają żadnej wizji przyszłości. Porozumienie ramowe między Parlamentem Europejskim a Komisją w sprawie ich przyszłej współpracy także pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Teraz mamy tylko listę życzeń Parlamentu Europejskiego, a żadnych zobowiązań. W konkretnych negocjacjach trzeba będzie dopiero szczegółowo określić na ile zwiększą się nasze prawa jako przedstawicieli obywateli na mocy traktatu lizbońskiego. Porozumienie międzyinstytucjonalne jest jednak zapowiedzią pewnych ważnych kroków w dobrym kierunku. Wpływ wszystkich działań podjętych przez Komisję powinien być regularnie oceniany przez niezależną instytucję. Parlament będzie informowany na wczesny etapie o zmianach personalnych w Komisji. Przewodniczący delegacji Parlamentu będzie miał status obserwatora na konferencjach międzynarodowych. Parlament Europejski będzie miał prawo uczestniczyć w opracowaniu i wdrażaniu rocznego programu prac UE. Komisja Europejska zobowiązuje się zaś do do informowania o konkretnych działaniach podjętych w następstwie wniosków w sprawie inicjatywy prawodawczej w terminie trzech miesięcy. Dlatego głosowałem dziś za nową Komisją Barroso.

 
  
MPphoto
 
 

  Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz (PPE), na piśmie. (PL) Głos poparcia dla Komisji Europejskiej z mojej strony jest wyrazem kredytu zaufania oraz nadziei, jaką pokładam w nowo wybranym gabinecie José Manuela Durão Barroso. Uważam, że pomimo wielu kontrowersji oraz prawdopodobieństwa braku doświadczenia niektórych z komisarzy należy umożliwić Komisji Europejskiej zmierzenie się z pojawiającymi się problemami. Jedynie poprzez czynną działalność i wdrożenie w realny wymiar pracy komisarze będą mogli udowodnić swoją prawdziwą wartość. Mam nadzieję, że świeżo powstały gabinet przy ścisłej współpracy z Radą Unii Europejskiej oraz Parlamentem Europejskim, przy jego rzeczywistej kontroli, wykaże trafność podjętego przeze mnie wyboru.

 
  
MPphoto
 
 

  David Martin (S&D), na piśmie. – Z zadowoleniem przyjmuję nową Komisję i oczekuję na spełnienie jej obietnic. Ze szczególnym zadowoleniem przyjmuję potwierdzenie nominacji pani Cathy Ashton na wysokiego przedstawiciela i jestem pewien, że jej cicha dyplomacja przyniesie korzyść całej Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Luc Mélenchon (GUE/NGL), na piśmie. (FR) Jak pokazał wybór przewodniczącego, Komisja Barroso II jest kontynuacją poprzednich Komisji, których neoliberalna polityka doprowadziła UE do długotrwałego kryzysu gospodarczego, społecznego i ekologicznego. Ani program przedstawiony przez pana Barroso, ani nominowani komisarze nie rokują jakichkolwiek zmian w celach polityki Komisji.

Komisja Barroso II, będąca kontynuacją najgorszej możliwej sytuacji, jest ucieleśnieniem Europy zredukowanej do społecznej destrukcji i do atlantycyzmu umiłowanego przez neoliberalne elity; Europy, która nie chce się rozstać z neoliberalnym dogmatem koncentracji na samych zyskach, która niszczy ludzi i planetę. Moim zadaniem jako posła do PE jest budowanie Europy, w której możliwy jest równy podział dóbr i planowanie ekologiczne, którego ludzie potrzebują. Dlatego będę głosował przeciwko Komisji, która jest antytezą powyższych koncepcji.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Melo (PPE), na piśmie. (PT) Po kilku tygodniach przesłuchań nowych komisarzy nie jest to dobry czas, by kwestionować jakość kolegium komisarzy, które, po wielu godzinach przesłuchań w różnych komisjach, wyjaśniło już w sposób praktyczny politykę, jaką zamierza przyjąć.

Teraz czas na to, by Europa dała Komisji legitymację umożliwiającą jej reagowanie na trudne wydarzenia naszych czasów. Popieram zatem wnioski zawarte w wyjaśnieniu do głosowania złożonych w stosunku do projektów rezolucji B7-0071/2010, B7-0088/2010 i B7-0089/2010. Niżej podpisany ze szczególnym zadowoleniem przyjmuje fakt, że Unia Europejska jest teraz lepiej przygotowana, by zmierzyć się z obecnymi problemami, jak i z wyzwaniami przyszłości.

 
  
MPphoto
 
 

  Elisabeth Morin-Chartier (PPE), na piśmie. (FR) Jako zagorzała Europejka oraz po przyjęciu porozumienia ramowego między Komisję Europejską a Parlamentem Europejskim na kolejne pięć lat, wyrażam swe poparcie dla nowej Komisji Europejskiej tak jak większość posłów z Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów). Wynik głosowania jest jasny: 488 posłów tak jak ja udzieliło swego poparcia kolegium komisarzy Komisji Europejskiej. Chcę podkreślić, że po raz pierwszy w historii UE mianowaliśmy Komisję Europejską jako prawdziwy współlegislator. W obliczu kryzysu i wobec nowej organizacji stosunków między instytucjami potrzebna nam ambicja i duży projekt jednoczący, abyśmy mogli budować silniejszą Europę dla europejskich obywateli. Dlatego zdecydowanie wzywam Komisję Europejską do niezwłocznego podjęcia działania.

 
  
MPphoto
 
 

  Rareş-Lucian Niculescu (PPE), na piśmie. (RO) Głosowałem za Komisją Barroso II z dwóch powodów. Po pierwsze, przedstawiła ona wiarygodny i realistyczny program, który uważam za dostosowany do obecnych potrzeb. Mam nadzieję, że nowe kolegium szybko zacznie ten program wdrażać. Po drugie, zespół pana Barroso składa się z wielu wiarygodnych profesjonalistów, którzy – mocno w to wierzę – wniosą istotny wkład w sukces reform, których tak potrzebujemy w nadchodzących latach.

 
  
MPphoto
 
 

  Wojciech Michał Olejniczak (S&D), na piśmie. (PL) Delegacja polska w grupie S&D głosowała za udzieleniem wotum zaufania nowej Komisji Europejskiej, mamy jednak świadomość słabych stron nowo powołanej Komisji oraz zastrzeżenia co do kompetencji niektórych komisarzy. Długo przyszło nam czekać na nową Komisję Europejską. Trzeba jednak przyznać, że wotum zaufania otrzymała przygniatającą większością głosów. To silny mandat na przyszłość. Z drugiej jednak strony mało który poseł głosował na nową Komisję bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Na pewno pewnym problemem jest to, że przy liczbie 27 komisarzy ich kompetencje często nakładają się na siebie, przez co są one niezbyt czytelne.

Wielu posłów wskazuje również problem zbytniej kontroli poszczególnych komisarzy przez przewodniczącego Barroso. Jako osiągnięcie oceniamy fakt, że nowa Komisja dokona oceny społecznych i gospodarczych skutków kryzysu finansowego. Z dużym rozczarowaniem przyjmuję jednakże fakt, iż w przemówieniu przewodniczącego Barroso zabrakło konkretów na temat reformy wspólnej polityki rolnej oraz polityki spójności. Z pewnością będą to jedne z najważniejszych obszarów merytorycznych podczas rozpoczynającej się kadencji Komisji Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Justas Vincas Paleckis (S&D), na piśmie. (LT) Obywatele i instytucje wszystkich państw członkowskich powinni chcieć, by komisarzami zostawali najlepsi i najmocniejsi kandydaci. Kraje wysuwające swych kandydatów, jak i posłowie Parlamentu Europejskiego ponoszą w tym względzie wielką odpowiedzialność. Niestety, niektóre państwa nie podzielają tego podejścia. Odnosi się czasem wrażenie, że rządy państw członkowskich wysyłają słabych albo „niepożądanych” polityków do Brukseli, aby zwolnić jakieś stanowisko w stolicy. To niebezpieczna tendencja. Parlament Europejski próbuje jednak pokazać czerwoną kartkę słabym kandydatom, którzy jednak zostali zarówno wydelegowani przez swe rządy, jak i zaakceptowani przez przewodniczącego Komisji, pana Barroso, albo których sprawom finansowym brak przejrzystości. Pięć lat temu odrzuconych zostało dwóch kandydatów. W tym roku jeden. Jak dotąd posłowie nie mają jednak prawa głosowania na poszczególnych kandydatów. Głosujemy bowiem na kolegium komisarzy. Ponieważ zatem większość kandydatów zrobiła dobre wrażenie, głosowałem za nową Komisją Europejską.

 
  
MPphoto
 
 

  Alfredo Pallone (PPE), na piśmie. (IT) Europa pilnie potrzebuje autorytatywnego lidera, jakim jest właśnie nowa Komisja.

Nowa Komisja ma przed sobą trudne zadanie dotyczące umożliwienia UE zrównoważonego wzrostu poprzez pełne wdrożenie europejskiego modelu gospodarczego. Modelu społecznej gospodarki rynkowej.

Wzmocnienie rynku wewnętrznego musi być kluczem do utrzymania zdrowej konkurencji sprzyjającej tworzeniu nowych miejsc pracy i wzrostowi. Jestem szczególnie dumny z tego, że w nowej władzy wykonawczej UE Włochy reprezentuje pan Tajani, którego zasługi i kompetencje doceniono i uczyniono go odpowiedzialnym za jeden z kluczowych obszarów, tj. za przemysł, który ma strategiczne znaczenie w walce z kryzysem i w reorganizacji produkcji europejskiej.

W trakcie kolejnej kadencji Komisja musi sobie precyzyjnie określić priorytety i nadać polityce imigracji i polityce energetycznej europejski wymiar, zapewniając UE konsekwencję działania, o jaką obecnie tak trudno. Musi też zapewnić Unii Europejskiej odpowiednią politykę zagraniczną i politykę obrony.

 
  
MPphoto
 
 

  Teresa Riera Madurell (S&D), na piśmie. (ES) Komisja Przemysłu, Badań Naukowych i Energii odpowiada za badania, energię i rozwój społeczeństwa informacyjnego. Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim, chce by w tych trzech priorytetowych obszarach w procesie wychodzenia z kryzysu i odtwarzania naszego systemu produkcji zapewnić większą konkurencyjność i innowacyjność oraz większą równowagę społeczną i ekologiczną. Badania naukowe i innowacje to główna siła napędowa zmian. Pan Barroso zobowiązał się do 3 % inwestycji w badania i rozwój. Martwi nas jednak, że ten obszar stopniowo traci na znaczeniu w harmonogramach politycznych i w budżetach. Komisja wyraziła w tym względzie swe wyraźne zobowiązanie. Naprawa gospodarcza będzie w dużej mierze wynikiem zmiany naszego modelu energetycznego. Przyszłość gospodarki to gospodarka ekologiczna. Komisja potwierdziła i ten cel. Z kolei w odniesieniu do społeczeństwa informacyjnego rozumiemy, że stoi przed nami wiele wyzwań, jeżeli chcemy każdemu i w każdym miejscu zagwarantować dostęp do informacji i technologii komunikacyjnych. Komisarze, którzy uczestniczyli w przesłuchaniach w naszej komisji, podjęli ważne, konkretne zobowiązania, dlatego daliśmy im wotum zaufania, ale gwarantujemy, że przypilnujemy, aby te zobowiązania zostały spełnione.

 
  
MPphoto
 
 

  Bart Staes (Verts/ALE), na piśmie. (NL) Na pytanie, czy Komisja Barroso II może być motorem, inicjatorem i inspiracją dla projektu europejskiego odpowiedziałem, że „nie”. Barroso nie jest silnym liderem, jakiego potrzebujemy. Pozwolił on bowiem, by minęło pięć jakże ważnych lat, w ciągu których UE mogła stosować mniej neoliberalną, a bardziej socjalną politykę. Lat, w ciągu których UE mogła promować MSP. Lat, w ciągu których Barosso mógł wspierać jakość niezależnych europejskich mediów, jak i demokratyczny europejski proces decyzyjny, aby dać milionom obywateli więcej zaufania do europejskiego projektu współpracy. Nie zrobił nic z tych rzeczy.

Ślepa koncentracja na liberalizacji, wysokich cenach na rynku papierów wartościowych i na wzroście makroekonomicznym zamgliła socjalną i zrównoważoną twarz UE. Świat targany jest trzema kryzysami – finansowo-gospodarczym, społecznym i ekologicznym. Brak zbiorowej odpowiedzi podsyca cynizm obywateli i nihilizm polityczny, a słaba i mętna polityka Barroso daje nikłe nadziej na zmiany. Pogodził się on z tym, że państwa członkowskie czasem wysuwają całkowicie nieodpowiednich kandydatów i rozdzielił zakresy obowiązków niektórych komisarzy, powodując niepewność co do tego, kto za co teraz odpowiada. Przewodniczącemu Barroso brak wizji i odwagi politycznej, a to nie jest dobre dla Europy. To wyjaśnia moje głosowanie na „nie”.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Teixeira (PPE), na piśmie. (PT) Parlament i Komisja będą musiały się zmierzyć z kluczowymi problemami Unii Europejskiej, tj. z odwróceniem kryzysu za pomocą naprawy gospodarczej i zatrudnienia, zrównoważenia finansów publicznych państw członkowskich i negocjacji ram finansowych na okres po roku 2013, do czego niezbędna jest polityka spójności. W czasie przesłuchań miałem możliwość rozmawiać z kandydatem na komisarza ds. polityki regionalnej, panem Johannesem Hahnem, o jego zainteresowaniu utworzeniem szczególnego programu stałego wsparcia finansowego dla najbardziej oddalonych regionów. Przedstawiłem mu też propozycję utworzenia bardziej elastycznego systemu kwalifikowalności do funduszy strukturalnych dla regionów będących w okresie transformacji, tj. tych, które plasują się pomiędzy celem „konwergencji” a celem „konkurencyjności i zatrudnienia”. Oprócz kompetencji i zdyscyplinowania wspomniany kandydat na komisarz pokazał, że jest przygotowany do zbadania tych możliwości, co pozwala mi ufać w jego przyszłą gotowość do działania i wrażliwość na potrzeby najbardziej oddalonych regionów takich jak Madera. Udzieliłem wotum zaufania temu zespołowi komisarzy, któremu przewodniczyć będzie José Manuel Barroso, gdyż ogółem wykazał się on dobrym przygotowaniem technicznym i ambicją, by odpowiedzieć na wyzwania UE, nie zapominając o wartościach leżących u podstaw jej utworzenia, tj. o solidarności i spójności terytorialnej.

 
  
MPphoto
 
 

  Róża Gräfin Von Thun Und Hohenstein (PPE), na piśmie. − Głosowałam za przyjęciem KE, choć w przypadku kilku komisarzy chętnie wyraziłabym zdanie odrębne. Jak wiadomo Parlament Europejski głosuje jedynie nad całym składem Komisji. Mimo tego, że nie jestem zachwycona wyborem pani Ashton, w kolegium komisarzy przeważają osoby niezwykle kompetentne i doświadczone. Chrześcijańscy Demokraci, do których należę, zdecydowali się poprzeć Komisję, aby umożliwić sprawne działanie Unii Europejskiej. Mój głos sprzeciwu byłby demonstracją i mógłby być odczytany jako brak lojalności wobec mojej frakcji, ale nie wpłynąłby na decyzję Parlamentu. W nowej Komisji Przewodniczącego Barroso znaleźli się tak doświadczeni i rozsądni politycy, jak Michel Barnier czy Viviane Reding, z którymi będę blisko współpracować. Świetnym komisarzem będzie też z całą pewnością odpowiedzialny za budżet Janusz Lewandowski. Możemy być naprawdę dumni! Parlament Europejski był też w stanie wpłynąć na Bułgarię, która mało kompetentną w zakresie pomocy humanitarnej i rozwoju Rumianę Żelewą zastąpiła Kristaliną Georgiewą. Uważam to za duży sukces i konstruktywny udział PE w tworzeniu nowej Komisji. Rozsądne sugestie i pośrednie oddziaływanie na Przewodniczącego Barroso i kraje członkowskie uważam za najskuteczniejsze działanie, na które nas dzisiaj stać. Głosowanie przeciwko Komisji przedłużyłoby kosztowne negocjacje, a efekt końcowy niekoniecznie byłby lepszy, niż ten, który uzyskaliśmy.

 
  
MPphoto
 
 

  Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie. (EL) Członkowie Komisji Europejskiej otrzymali wotum zaufania od politycznych przedstawicieli kapitału, ale nie od pracowników. Komisarze zostali mianowani przez neoliberalne i socjaldemokratyczne rządy państw członkowskich UE i głosowanie Parlamentu Europejskiego, a jedynym politycznym kryterium ich wyboru była ich umiejętność skutecznego zaspokajania interesów kapitału. Komisarze dwoili się i troili, by potwierdzić to w trakcie przesłuchań w komisjach Parlamentu Europejskiego, bez wahania popierając imperialistyczny charakter UE, siłę jej polityki ignorującej potrzeby zwykłych obywateli, militarne interwencje na szczeblu międzynarodowym – wszystko dla zapewnienia rentowności kapitału. Podkreślali swe zaangażowanie w budowanie jednolitego rynku i w propagowanie czterech swobód przewidzianych w traktacie z Maastricht, konkurencyjności i kapitalistycznej restrukturyzacji, aby stworzyć warunki do koncentracji kapitału. Poparli zaostrzenie działań wymierzonych przeciwko zwykłym obywatelom i godzących w prawo do pracy, wynagrodzenia, zabezpieczenia społecznego i ubezpieczenia, a służących zwiększeniu zysków monopoli. Poparli wzrost i wzmocnienie reakcyjnych instrumentów ścigania służących tłumieniu demonstracji pracowników i zwykłych obywateli. Posłowie z Komunistycznej Partii Grecji głosowali przeciwko Komisji Europejskiej, która zamierza utrzymać i wzmocnić politykę wyzysku pracowników, biednych rolników i osób samozatrudnionych.

 
  
MPphoto
 
 

  Geoffrey Van Orden (ECR), na piśmie. – Chcemy pragmatycznej Komisji Europejskiej, która przeprowadzi reformę uwzględniającą deregulację i zmniejszenie wydatków UE, koncentrując się na kwestiach administracyjnych, a nie na integracji politycznej. Choć niektórzy z nominowanych komisarzy są kompetentni, inni kompetentni nie są. Urząd wysokiego komisarza jest produktem traktatu lizbońskiego. Nie popieram tego traktatu ani jego wytworów. Brak mu bowiem legitymacji demokratycznej. Baronessa Ashton została wybrana w drodze tajnego porozumienia partii socjalistycznych Europy, w machinalnym odruchu premiera Wielkiej Brytanii. Oprócz braku doświadczenia ma ona też niechlubną przeszłość jako skarbnik Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego. Ta wywrotowa organizacja chciała rozbroić Wielką Brytanię jednostronnie w środku zimnej wojny, siejąc panikę i przerażenie. Ponadto wielu nominowanych komisarzy ma komunistyczną przeszłość. Niektórzy, np. László Andor, nie bardzo rozumieją swój zakres obowiązków i wydają się zdeterminowani do nakładania coraz to nowych, zbędnych regulacji. To bardzo źle, że Parlament nie może głosować na indywidualnych kandydatów, tylko na całe kolegium. Choć znajduję w nim takich kandydatów, których mógłbym poprzeć, to są i tacy, których bym odrzucił. Dlatego w interesie solidarności naszej grupy wstrzymałem się od głosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Angelika Werthmann (NI), na piśmie. (DE) Panie przewodniczący Barroso! Praktycznym powodem głosowania za zaproponowaną Komisją jest po prostu to, że wreszcie będą mogły rozpocząć się niezbędne prace. To oszczędzi pieniędzy podatnikom. Panie Barroso! Wykazał się pan umiejętnością wyboru Komisji. Niektórzy z kandydatów na komisarzy są świetni. Są i tacy, którzy z pewnością mają potencjał rozwoju. Trzeba im dać możliwość zapoznania się z wyzwaniami stojącymi przed Europą. Są też jednak pewni kandydaci na komisarzy, którzy pozostawiają wiele do życzenia i nie mają wiedzy specjalistycznej ani niezbędnych ambicji, by zajmować najwyższe stanowiska w Europie.

Dlatego odrzuciłam taki skład Komisji. Chciałabym, aby komisarze byli mianowani w znacznie bardziej przejrzysty sposób. Chciałabym także, aby kandydatki na komisarzy miały lepsze kwalifikacje.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Záborská (PPE), na piśmie. (FR) Głosowałam za projektem rezolucji, a więc i za nową Komisją Europejską. Parlament Europejski nie daje panu Barroso i kolegium komisarzy nieograniczonej swobody działania. W trakcie pierwszej kadencji przewodniczącego Barroso spotykałam się z nim regularnie, nadzorując prace Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia. Mogłam więc obserwować jego wrażliwość w podejściu do zarządzania pracami Komisji Europejskiej, szacunek, jaki okazuje innym ludziom oraz dbałość o wspólne dobro. Cieszy mnie także kandydat ze Słowacji, choć został on narażony na niesprawiedliwe ataki wynikające z ignorancji i politycznej małostkowości. Kiedy w grę wchodzą pomówienia, kwestie mniejszościowe i oszczercze kampanie podważające prawość polityka z powodów politycznie nieistotnych, to oznacza początek końca kultury politycznej w instytucjach. W każdym razie szczerze życzę wszystkim członkom Komisji Europejskiej samych sukcesów w ich pracy.

 
Ostatnia aktualizacja: 7 maja 2010Informacja prawna