Przewodnicząca. – Kolejnym punktem porządku obrad jest debata nad pytaniem ustnym skierowanym do Komisji przez pana posła Vitala Moreirę w imieniu Komisji Handlu Międzynarodowego w sprawie skutków kryzysu gospodarczego dla handlu światowego (O-0005/2010 – B7-0005/2010).
Vital Moreira, autor. – Pani przewodnicząca! Zadam pytanie w imieniu mojej komisji, tzn. Komisji Handlu Międzynarodowego, a także jako przewodniczący tej komisji.
Skutkiem kryzysu w handlu światowym będzie prawdopodobnie spadek obrotów w 2009 roku nawet o 10 %. Stanowiłoby to największy taki regres wywołany spadkiem popytu na świecie od czasów drugiej wojny światowej. Utrzymanie funkcjonowania handlu międzynarodowego ma zasadnicze znaczenie dla państw UE i innych państw-eksporterów. Pomimo zobowiązań podjętych na forum grupy G-20 odnotować można wzrost tendencji do wykorzystywania przez państwa G-20 oraz inne państwa świata w odpowiedzi na ten kryzys środków ograniczających i zakłócających handel.
Pierwsze pytanie cząstkowe brzmi: Jakie kroki zostały podjęte przez Komisję, żeby uporać się z problemem takich środków, a z drugiej strony, czy kraje trzecie podjęły jakieś działania w odpowiedzi na inne środki przyjęte przez UE w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego?
Drugie pytanie cząstkowe brzmi: Istnieją dane wskazujące, że niektóre mniej dotknięte tym kryzysem kraje wschodzące stają się motorem wzrostu w handlu międzynarodowym. W tym przypadku przemysł UE musiałby zmienić docelowe rynki eksportowe, a może także charakterystykę swoich produktów. Jaką strategię ma zamiar przyjąć Komisja w celu zwiększenia wzrostu konkurencyjności przemysłu UE?
A oto trzecie pytanie cząstkowe: Ogólnoświatowy kryzys i wywołany tym kryzysem spadek obrotów w handlu międzynarodowym pociągają za sobą wielorakie skutki dla krajów rozwijających się o najwyższym poziomie bezrobocia. Jakie środki dostosowawcze planuje podjąć Komisja w ramach naszych stosunków handlowych, a w szczególności w stosunku do najbiedniejszych krajów świata?
Po czwarte: Znaczne deficyty bilansów handlowych są z jednej strony następstwem nadmiernych wydatków i nadmiernego zadłużenia niektórych państw członkowskich i Stanów Zjednoczonych, a z drugiej strony nadwyżek bilansów handlowych dużych, opartych na eksporcie gospodarek niektórych krajów wschodzących. Te deficyty bilansów handlowych przyczyniły się do zachwiania równowagi w handlu międzynarodowym, co legło u podstaw ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Jaką strategię zamierza realizować Komisja w ramach swojej polityki handlowej w celu zmniejszenia takich dysproporcji w handlu międzynarodowym?
Po piąte i ostatnie: Społeczne skutki kryzysu gospodarczego oraz wywołanego tym kryzysem spadku obrotów w handlu międzynarodowym odczuwalne będą znacznie dłużej niż przez czas niezbędny do doprowadzenia do ożywienia gospodarczego. Przykładowo, widzimy już oznaki ożywienia gospodarczego, ale bezrobocie utrzymuje się nadal na bardzo wysokim poziomie. Kiedy Komisja planuje dokonać oceny wpływu skutków tego kryzysu na miejsca pracy w Europie i w krajach rozwijających się? Jaką strategię zamierza realizować Komisja w celu uwzględnienia w międzynarodowych regułach Światowej Organizacji Handlu wymiaru społecznego i środowiskowego handlu?
Jest to pięć pytań, które Komisja Handlu Międzynarodowego chciałaby skierować do nowego komisarza ds. handlu, pana De Guchta, którego zapraszam do zabrania głosu w ramach pierwszej publicznej wymiany poglądów z Parlamentem, a zwłaszcza z członkami Komisji INTA. Z góry dziękuję za odpowiedzi, których, jestem pewny, będzie pan w stanie udzielić na zadane przez nas pytania.
Karel De Gucht, komisarz. – Pani przewodnicząca! Zadano dość dużo złożonych pytań, które w istocie wymagałyby trochę więcej czasu, niż czas mi dostępny.
Sugeruję, żeby skupić się najpierw na sprawie udziału polityki handlowej w doprowadzeniu do ożywienia gospodarczego. Po pierwsze, jeśli chodzi o skutki obecnego kryzysu dla handlu, powinniśmy przyjąć z ulgą, że obroty w handlu światowym spadły jedynie o 10 %. Nie stało się tak przez przypadek, lecz dzięki zdecydowanej woli politycznej wyrażonej podczas różnych szczytów państw grupy G-20. Jest to także następstwem systematycznego monitorowania środków ograniczających handel przez Światową Organizację Handlu, Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju oraz Komisję.
Ogólnie rzecz biorąc, tylko kilka państw wprowadziło środki ochrony handlu. Społeczność międzynarodowa uniknęła w ten sposób wzrostu tendencji protekcjonistycznych tego rodzaju jakiego byliśmy świadkami w okresie wielkiego kryzysu. W celu utrzymania takiej sytuacji niezbędne jest zachowanie szczególnej czujności. W przypadku stwierdzenia, że wykorzystywane są środki ochrony handlu lub środki ograniczające handel, podejmiemy przeciwdziałania, wykorzystując do tego celu wszelkie dostępne nam środki handlowe, takie jak strategia dostępu do naszego rynku, a nawet mechanizm rozstrzygania sporów w ramach Światowej Organizacji Handlu.
Zasadnicze znaczenie dla doprowadzenia do ożywienia gospodarczego w UE będą miały zewnętrzne źródła wzrostu. Dlatego zgadzam się z państwem, że przemysł europejski powinien obrać sobie za cel ekspansję na nowe i szybko rosnące rynki wschodzące.
Dzięki naszej polityce handlowej możemy pomóc osiągnąć ten cel poprzez jeszcze większe otwarcie rynków i ograniczenie barier wszelkich rodzajów w handlu i inwestowaniu.
Zadanie to zrealizowane zostanie poprzez negocjowane przez nas obecnie umowy o wolnym handlu oraz poprzez pogłębienie partnerstw handlowych i gospodarczych z naszymi kluczowymi partnerami handlowymi, jak na przykład Stany Zjednoczone czy Chiny, w przypadku których stworzyliśmy już solidne podstawy poprzez ustanowienie Transatlantyckiej Rady Gospodarczej oraz dialogu wysokiego szczebla. To właśnie będzie moim priorytetem jako komisarza ds. handlu.
W najbliższych tygodniach Komisja opracuje nowy wspólny program UE na rzecz trwałego wzrostu i ożywienia gospodarczego w ramach strategii „UE 2020”. Strategia ta będzie miała skuteczny wymiar zewnętrzny, gdzie kluczową rolę odgrywać będzie polityka handlowa.
W zglobalizowanym świecie strategia „UE 2020” powinna być środkiem promowania otwartości i rozwoju konstruktywnych międzynarodowych stosunków gospodarczych. Będzie to także w przyszłości głównym przedmiotem komunikatu w sprawie priorytetów polityki handlowej, który zamierzam przedstawić jeszcze w tym roku.
Polityka handlowa dotyczy jednak czegoś więcej niż tylko konkurencyjności i wzrostu gospodarczego. Dotyczy także promowania naszych wartości na całym świecie i powinna również obejmować w odpowiedni sposób wymiar prorozwojowy handlu.
Wspieranie znacznego przyczyniania się do realizacji celów prorozwojowych stanowi już ważny element polityki handlowej UE. Prowadzone obecnie wielostronne negocjacje stanowią rundę dotyczącą rozwoju. Prowadzimy dwustronne i regionalne negocjacje z krajami rozwijającymi się, co obejmuje także kwestię autonomicznie udzielanych preferencji dla tych krajów. Pomagamy również tym krajom wnieść wkład w światową gospodarkę i korzystać z możliwości oferowanych przez tę gospodarkę, żeby mogły podnieść poziom życia tak, aby przyniosło to większą stabilność polityczną i postęp społeczny.
Jeśli chodzi o kwestie społeczne, zgadzam się, że wymiana handlowa powinna przyczyniać się do pomocy tym członkom naszego społeczeństwa, którzy najbardziej ucierpieli na skutek obecnego kryzysu gospodarczego, a zwłaszcza tym, którzy stracili pracę. W związku z tym uważam, że zachowanie naszego europejskiego systemu ochrony socjalnej wymagać będzie wymiany handlowej, i to większej wymiany handlowej
Nasz europejski model społeczny, opierający się na połączeniu swobody działalności gospodarczej z wysokim poziomem ochrony socjalnej, należy zachować zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju, a to wymagać będzie wzrostu gospodarczego.
Ogólnie rzecz biorąc, w ramach swojej strategii „UE 2020” Komisja zamierza wspierać wyjście w pełni z obecnego kryzysu, a jednocześnie szybsze przejście na gospodarkę, która byłaby bardziej inteligentna i przyjaźniejsza dla środowiska naturalnego. Istotnym elementem będzie tutaj polityka wolnego handlu, zarówno jako środek przyczyniający się do ożywienia gospodarczego w Europie, jak również upowszechniania w krajach trzecich naszych zasad, takich jak otwartość, ochrona socjalna i równowaga społeczna oraz ochrona i trwałość środowiska naturalnego, a ponadto konstruktywnych stosunków na arenie międzynarodowej.
Stworzenie odpowiedniej strategii wymagać będzie, oczywiście, ścisłej współpracy z Parlamentem i z Radą oraz z innymi zainteresowanymi stronami, a ja z niecierpliwością oczekuję współpracy z państwem w opracowywaniu wspólnej agendy.
Christofer Fjellner, w imieniu grupy PPE. – (SV) Pani przewodnicząca! Ja również chciałbym najpierw powitać serdecznie pana komisarza. Miło mi pana widzieć. Wiążemy z panem duże nadzieje i mamy wobec pana wysokie oczekiwania. Ma pan przed sobą ważne zadanie.
Rok temu miałem poważne obawy. Kiedy załamał się handel i oczekiwaliśmy zmian w handlu światowym, jakich nie byliśmy świadkami od czasów drugiej wojny światowej sytuacja była naprawdę poważna. Bank Światowy oświadczył, że 17 z 20 państw grupy G-20 wprowadziło łącznie 47 nowych ograniczeń handlowych i celnych. Rosja wprowadziła należności celne w przywozie samochodów, Chiny wprowadziły ograniczenia w przywozie żywności, Indie wprowadziły zakaz przywozu zabawek, a Argentyna wprowadziła licencje na przywóz wyrobów włókienniczych i skórzanych. Przypominało to wyścig zbrojeń, w którym orężem były praktyki protekcjonistyczne, coś na kształt sytuacji, której byliśmy świadkami w latach 30. ubiegłego wieku, a to napawało nas niepokojem.
Wojna handlowa jednak nie wybuchła. Uważam, że powinniśmy zatrzymać się i zastanowić się dlaczego tak się stało; sądzę, że podstawowym powodem było istnienie WTO, czyli międzynarodowego organu regulacyjnego ds. handlu, który zmusza kraje do przestrzegania obowiązujących reguł i nieodwoływania się do praktyk protekcjonistycznych ani do populistycznych haseł. Chcę powiedzieć, że za wcześnie jest jeszcze, żeby obwieszczać koniec obecnego kryzysu. Ten kryzys jeszcze się nie skończył. Wszyscy wiemy, że bezrobocie osiąga najwyższy poziom dopiero w ostatniej fazie danego cyklu ekonomicznego, a to właśnie wysokie bezrobocie wywołuje tendencje protekcjonistyczne i populistyczne. Jeżeli rozejrzymy się teraz dookoła zobaczymy, że szereg krajów nie wyszło jeszcze z obecnego kryzysu; możliwe, że najgorsze mają jeszcze przed sobą. Dlatego trochę niepokoi mnie, kiedy słyszę wypowiedzi niektórych członków Rady Ministrów, którzy nie mówią wiele o nowych rynkach i wolnym handlu, a zamiast tego krytykują globalizację i mówią o ochronie europejskich przedsiębiorstw i europejskich miejsc pracy. Nie muszą to być zawsze przejawy tendencji protekcjonistycznych, ale czasem niewiele brakuje. Jest to w każdym razie wyraz merkantylizmu, który uważam za szkodliwy.
Zamiast tego powinniśmy ze sobą współpracować i zastanowić się nad tym, jak możemy doprowadzić do jeszcze większego wzrostu konkurencyjności Europy poprzez zwiększenie jej otwartości. Wymagałoby to od nas podjęcia rozważnych działań i odgrywania wiodącej roli. Powinniśmy zastanowić się nad tym, co moglibyśmy zrobić, żeby doprowadzić do ograniczenia liczby barier w handlu, a nie jej wzrostu, zwłaszcza jeśli chodzi o podjęcie decyzji dotyczących Korei oraz obowiązkowego oznaczania pochodzenia, a także kiedy pojawiają się coraz częstsze żądania wprowadzenia opłat klimatycznych. My również powinniśmy rozważyć te kwestie w Parlamencie.
Kader Arif, w imieniu grupy S&D. – (FR) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Europa boryka się obecnie z bezprecedensowym kryzysem, który, oprócz gospodarczego i finansowego, jest przede wszystkim kryzysem systemowym.
Zanim jeszcze zaczniemy zajmować się skutkami obecnego kryzysu gospodarczego dla handlu światowego, co stanowi przedmiot naszej dzisiejszej debaty, chciałbym wyjaśnić jedną kwestię: handel nie jest ofiarą obecnego kryzysu; jest jednym z czynników, które przyczyniły się do wybuchu tego kryzysu.
W istocie jesteśmy obecnie świadkami olbrzymiej nierównowagi, będącej następstwem, z jednej strony, nadmiernych deficytów bilansów handlowych niektórych państw kosztem wzrostu zadłużenia krajowego, a z drugiej strony, nadwyżek bilansów handlowych stymulowanych eksportem niektórych innych państw, a zwłaszcza krajów wschodzących, w których konsumpcja krajowa nie wrasta w takim samym tempie jak wywóz.
Ponadto prowadzona dotychczas polityka liberalizacji handlu pogłębiła jedynie ten brak równowagi, osłabiając zwłaszcza najbiedniejsze kraje świata. Kraje te, które zachęcano do wyspecjalizowania się w monokulturach wywozowych, znalazły się zatem bez środków do życia w obliczu olbrzymich wahań cen surowców, których nieprzewidywalność zwiększała się w wyniku spekulacji na rynkach międzynarodowych.
Dziwny jest świat, który wyznacza sobie za pierwszy milenijny cel rozwoju eliminację ubóstwa i głodu, a jednocześnie spekuluje na wzroście cen pszenicy.
Jednakże ci samy ludzie, którzy w latach 90. XX. wieku bronili liberalizmu i deregulacji za każdą cenę znajdują się teraz również w trudnej sytuacji. Stały wzrost bezrobocia, brak wzrostu gospodarczego, a czasem nawet ujemny wzrost gospodarczy, oraz pogłębiający się kryzys społeczny stanowią czynniki, które oznaczają, że nie możemy już dłużej dopuszczać do likwidacji kolejnych miejsc pracy w imię tego kultu. Jak mamy zamiar wytłumaczyć pracownikom tracącym swoje miejsca pracy w następstwie obecnego kryzysu, że najważniejszą rzeczą jest zachowanie handlu wolnego od regulacji, nawet za cenę nagłych i niekiedy tragicznych przypadków delokalizacji?
Kryzys, którego jesteśmy obecnie świadkami, jest zatem zdecydowanie kryzysem systemowym, na który powinniśmy zareagować poprzez opracowanie i wdrożenie nowego modelu rozwoju. W przypadku swojej obecnej strategii „Globalny wymiar Europy”, proponowana przez Komisję wizja odzwierciedla przede wszystkim zasady nieograniczonego dostępu do rynków i liberalizacji wszystkich sektorów.
Panie komisarzu! Uważam, że powinniśmy przedefiniować tę strategię, która doprowadziła już nas do tego, że pobłądziliśmy, a niekiedy doświadczaliśmy porażek. Wywozu produktów naszego przemysłu nie da się ożywić poprzez zmuszanie krajów rozwijających się do jeszcze większego otwarcia swoich rynków. Doprowadziłby to jedynie do pogorszenia sytuacji w krajach, w których żyje już 70 % z 59 milionów osób, które straciły pracę w 2009 roku.
Wprost przeciwnie, niezbędne jest rozważenie konieczności opracowania, przyjęcia i wdrożenia nowej strategii, która zapewniałaby nam możliwość osiągnięcia właściwej równowagi pomiędzy otwartością, ochroną i wsparciem. Chciałbym idee te przywrócić do życia. Nie możemy ignorować wydarzeń, które zmusiły Stany Zjednoczone do zaostrzenia swojej polityki poprzez zastosowanie swojego instrumentu ochrony handlu, a Chiny, do konfliktu z WTO w przedmiocie europejskich środków antydumpingowych.
W rzeczy samej, kiedy jesteśmy świadkami stosowania nieuczciwych praktyk, kwestą oczywistą jest konieczność wprowadzenia środków ochrony; jednakże zasada ta wymaga akceptacji i obrony na szczeblu międzynarodowym, a wysuwane czasem fałszywe oskarżenia o protekcjonizm powinny zostać raz i na zawsze odrzucone.
Ponadto konieczność wspierania polityki UE w jej poszczególnych obszarach staje się każdego dnia coraz bardziej oczywista, a udzielanie takiego wsparcia uzależnione jest w szczególności od rzeczywistej spójności tej polityki. Jeżeli chcemy przyjąć nowy model rozwoju, musimy pamiętać, że spójność naszej polityki nie jest li tylko przedmiotem intelektualnej debaty, lecz bezwzględną koniecznością.
Metin Kazak, w imieniu grupy ALDE. – (BG) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Obecny kryzys finansowy wywiera rzeczywiście negatywny wpływ na wymianę handlową państw członkowskich Unii Europejskiej. Przykładowo, w przypadku państwa takiego jak Bułgaria import spadł w okresie pierwszych 11 miesięcy ubiegłego roku o całe 24 % w porównaniu z rokiem 2008, a eksport o 35 %. Dotyczy to zwłaszcza rynku nieruchomości i turystyki. Wywiera to także niezwykle duży wpływ na zatrudnienie. Niezbędne jest zwrócenie uwagi na gwałtowny wzrost zadłużenia w transakcjach pomiędzy podmiotami gospodarczymi, niewypłacalność krajowych i lokalnych organizacji użyteczności publicznej itp.
Problemy, o których powyżej mowa, są typowe także dla innych państw członkowskich UE. Niezbędne jest znalezienie kompleksowego rozwiązania tych problemów na szczeblu UE, co wymagałoby również ścisłej współpracy pomiędzy poszczególnymi dyrekcjami Komisji Europejskiej. Pan komisarz De Gucht podkreśla, jakie znaczenie ma wspieranie rozszerzenia zakresu działalności przedsiębiorstw europejskich oraz zapewnienia im większych możliwości, wykorzystanie w wymianie handlowej wyraźnie określonych instrumentów zapobiegawczych, doprowadzenie negocjacji rundy dauhańskiej do pomyślnego końca, wykorzystanie nowych mechanizmów bezpośrednich inwestycji zagranicznych i ich ochrony oraz nowej polityki inwestycyjnej w warunkach obecnego kryzysu finansowego.
Osiągnięcie tych celów, jak ostateczne podpisanie umów o współpracy gospodarczej z krajami Afryki, rejonu Karaibów i Pacyfiku, jest ściśle związane z wyjściem z obecnego kryzysu finansowego.
Pozostaje również do rozstrzygnięcia szereg innych kwestii, a niektóre z nich już tutaj poruszono. Czy wykorzystujemy skutecznie fundusze europejskie do celów zwalczania wysokiego poziomu bezrobocia? Co może zrobić Unia Europejska w obliczu obecnego deficytu, dewaluacji waluty i wysokiej inflacji, które wywierają bezpośredni wpływ na wymianę handlową? Jakimi instrumentami polityki handlowej dysponuje Unia Europejska, żeby uporać się z obecnym kryzysem finansowym i jego skutkami? Jakie środki należy podjąć, żeby zapobiec powtórzeniu się tak głębokiego kryzysu oraz zapewnić możliwość dalszego rozwoju handlu? Jaka jest nasza strategia w stosunku do krajów takich, jak Indie czy Chiny, których działalność może wywołać zmiany w całym systemie finansowym? Liczę, że rozwiązania tych problemów znajdziemy wyłącznie w ramach realizacji strategii „UE 2020”.
Yannick Jadot, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FR) Pani przewodnicząca, panie komisarzu! Dziękuję za umieszczenie we właściwym kontekście wymysłu, jakim jest protekcjonizm jako odpowiedź na obecny kryzys. Uważam, że w niniejszej debacie postąpił pan właściwie zwracając uwagę, że nie zagraża nam rychły wybuch wojny światowej związanej z odrodzeniem się tendencji protekcjonistycznych.
A teraz chciałbym niemal odwrócić problem, o którym tutaj mowa. Uważam, że problemem nie jest to, jakie są skutki obecnego kryzysu gospodarczego dla handlu, ale, co o wiele ważniejsze, jaki wypływ handel, a w szczególności polityka handlowa realizowana w okresie ostatnich dwudziestu lat, wywiera na kryzys, którego jesteśmy obecnie świadkami.
W pewnym sensie kryzys żywnościowy, którego byliśmy świadkami dwa i pół roku temu, pojawił się przed wybuchem obecnego kryzysu finansowego i był to rzeczywiście kryzys światowych rynków rolnych. Podobnie wmawia się nam, że liberalizacja wymiany handlowej z Chinami przyniesie nam korzyści. Uważam, że jeżeli nie uwzględnimy kwestii społecznych, kwestii monetarnych, kwestii fiskalnych, no i oczywiście kwestii dotyczących ochrony środowiska naturalnego, to w którymś momencie Chiny osiągną nie tylko przewagę względną nad Europą, ale przewagę bezwzględną.
Z powyższego wynika, że we wszystkich debatach krajowych – a wie pan to dobrze, będąc kluczową postacią belgijskiej sceny politycznej – wszystkie partie polityczne dochodzą teraz do wniosku że rozwiązanie problemów dumpingu socjalnego, dumpingu środowiskowego, dumpingu monetarnego i dumpingu fiskalnego jest w zglobalizowanym świecie niemożliwe.
Podobnie możemy dojść do przekonania, że strategia, której oczekiwaliśmy my wszyscy, Europejczycy, po upadku muru berlińskiego, tzn., że „socjaldemokracja urzeczywistniona zostanie poprzez wymianę handlową”, nie sprawdza się, co jest widoczne na przykładzie Chin.
Panie komisarzu! Wspomniał pan o strategii lizbońskiej, innowacyjności, gospodarce przyjaznej dla środowiska, i wie pan, że ta strategia europejska okazała się porażką. W rzeczy samej, jeżeli nie doprowadzimy do tego, żeby strategia lizbońska miała pierwszeństwo przed strategią „Globalny wymiar Europy” będziemy zastanawiać się, jakie sektory przemysłu będzie nadal miała Europa. Gdzie jest definicja wyborów dotyczących przemysłu, wyborów dotyczących rolnictwa, wyborów dotyczących gospodarki, no i oczywiście wyborów dotyczących kwestii społecznych i ochrony środowiska, których dokonujemy w całej Europie, żebyśmy mogli nauczyć się zasad funkcjonowania wymiany handlowej z resztą świata? Dopóki nie zdefiniujemy tych wyborów będziemy realizować strategię skazaną na niepowodzenie.
Mam także bardziej szczegółowe pytanie: 4 lutego 2010 roku odbyło się posiedzenie Komitetu ds. Handlu Usługami Finansowymi Światowej Organizacji Handlu, którego przedmiotem były w szczególności wyzwania związane z obecnym kryzysem finansowym i liberalizacją usług finansowych. Czy mógłby pan nam powiedzieć, jakie były rezultaty tego posiedzenia, a także, jakie jest pańskie stanowisko w tej sprawie, jeżeli miał pan możność śledzić przebieg tego posiedzenia?
Jacek Włosowicz, w imieniu grupy ECR. – (PL) Pani przewodnicząca! W dzisiejszych czasach globalnej gospodarki większość granic jest otwarta dla sprawniejszego przepływu ludzi, kapitału i usług. Oczywiście ma to na celu wzrost poziomu życia. Wszystko jest w porządku, jeśli większość państw notuje dodatnie wyniki wymiany handlowej i wzrost produktu krajowego brutto. Problem zaczyna się wtedy, gdy gospodarka zwalnia, indeksy giełd ostro spadają, pojawiają się problemy z bezrobociem. Otwarcie granic oprócz wzrostu poziomu życia spowodowało wzajemne uzależnienie się poszczególnych gospodarek od siebie. I to jest druga strona medalu. Widać to doskonale w aktualnej sytuacji. Na przykład spowolnienie gospodarcze w Niemczech negatywnie odbija się na polskiej gospodarce, a dzieje się tak dlatego, że Niemcy są kluczowym partnerem eksportowym dla Polski. Na szczęście produkt krajowy Polski jest na plusie, co jest wyjątkiem w Europie, jednak poziom bezrobocia niepokojąco rośnie od kilku miesięcy. Przykład ten dobitnie pokazuje, że rządy nie tylko powinny zastanawiać się, jak rozwiązywać problemy gospodarcze tylko i wyłącznie w swoim kraju, ale również muszą dojść do porozumienia, jak razem wypracowywać mechanizmy obronne tak, aby w przyszłości zabezpieczyć się przed podobnymi tego typu sytuacjami.
Uważam, że obecny kryzys będzie sprawdzianem dla nas wszystkich. Mam tu na myśli przede wszystkim kraje należące do Unii Europejskiej. Nie może być tak, że jedne państwa próbują ukradkiem stosować interwencjonizm państwowy, a innym się tego zabrania w imię wolnej konkurencji. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że poszczególne rządy mogą być w pewnym sensie zakładnikami swoich wyborców, jednakże jeśli mamy budować Wspólnotę Europejską w imię dobra nas wszystkich, musimy jasno sprecyzować reguły i ich przestrzegać. Musimy również wykorzystać nasze atuty, którymi są zaawansowane technologie i kapitał ludzki. Tylko w takim przypadku dalsze pogłębienie współpracy między naszymi krajami będzie efektywne, a my jako obywatele Unii Europejskiej będziemy mogli myśleć o przyszłości w lepszych perspektywach i mieć nadzieję, że nasza (...).
(Przewodnicząca odebrała posłowi głos)
Joe Higgins, w imieniu grupy GUE/NGL. – Pani przewodnicząca! Kapitalizm światowy przechodzi swój największy kryzys od czasów wielkiego kryzysu. Tak jak wtedy, to klasa robotnicza i biedni płacą za to najwyższą cenę i ponoszą największe konsekwencje tej sytuacji, zarówno w Europie, jak i w najbiedniejszych krajach świata.
Z badań przeprowadzonych przez Bank Światowy wynika, że w samym 2010 roku, prawdopodobnie 64 miliony osób popadnie na skutek obecnego kryzysu w skrajne ubóstwo, a także, że ze względu na ten kryzys tylko w roku 2009 z niedożywienia zmarło w Afryce 30-50 tysięcy dzieci. Kryzys ten wywołuje katastrofalne skutki dla handlu światowego, ale całkowicie błędne jest, na przykład, stanowisko przyjęte podczas szczytu finansowego zorganizowanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych w ubiegłym roku, że rozwiązaniem jest zakończenie dauhańskiej rundy negocjacji handlowych. Według szanowanej organizacji pozarządowej War on Want doprowadziłoby to do utraty pracy przez kolejnych 7,5 miliona pracowników, w tym w krajach najbiedniejszych.
Ten kryzys światowego kapitalizmu pogłębiają w ogromnym stopniu działania spekulantów finansowych na rynkach światowych. Nie chcąc poprzestać na tym, że wywołali ten kryzys, te pasożyty chcą teraz go wykorzystać, żeby zgarnąć kolejne miliardy. Czy Komisja UE widziała nagłówek we wczorajszym wydaniu dziennika „Financial Times”: „Traders in record bet against the euro”? A co zrobiła Komisja? Padła na kolana przed spekulantami i zażądała, żeby kraje, które najbardziej ucierpiały w skutek tego kryzysu, takie jak np. Grecja, ograniczyły drastycznie wynagrodzenia pracowników, świadczenia emerytalno-rentowe i usługi publiczne.
Jakie będą skutki realizacji takiego programu drakońskich cięć dla handlu, czy to w Europie, czy to w innych częściach świata? Jeżeli ograniczy się klasie robotniczej możliwość nabywania towarów i usług, ograniczy się popyt na takie towary i usługi, co oznaczać będzie doprowadzenie do utraty kolejnych milionów miejsc pracy pracowników, którzy by ją wykonywali. Tak właśnie wygląda rozwiązanie przyjęte przez Komisję. Dlatego dziesiątki tysięcy pracowników greckich maszerujących wczoraj miało całkowitą rację. Kapitalizm może spowodować jedynie więcej cierpienia i wywołać jedynie kolejny kryzys. Powinniśmy zastąpić kapitalizm systemem solidarności ludzkiej, opartym na wartościach demokratycznego socjalizmu.
William (The Earl of) Dartmouth, w imieniu grupy EFD. – Pani przewodnicząca! Wielki inwestor Warren Buffet powiedział kiedyś, że „podczas odpływu można zobaczyć, kto nie ma na sobie kostiumu kąpielowego”. W ubiegłym roku gospodarka brytyjska skurczyła się o 4,8 %. Podobny los spotkał gospodarkę włoską. Niemiecka gospodarka skurczyła się o 5 %, a obroty handlowe UE spadły jeszcze bardziej.
Skoncentruję się na trzecim pytaniu, tzn., jaką strategię ma zamiar realizować Komisja, żeby doprowadzić do wzrostu konkurencyjności przemysłu UE?
No cóż – zanim przyjęliśmy traktat lizboński mieliśmy strategię lizbońską i zgodnie ze strategią lizbońską UE miała zamiar, cytuję, „stać się najbardziej konkurencyjną i najbardziej dynamiczną gospodarką opartą na wiedzy na świecie”. Teraz jednym z warunków niezbędnych do stworzenia konkurencyjnej i dynamicznej gospodarki opartej na wiedzy jest posiadanie elastycznej siły roboczej. Co więc zrobiła UE, aby to osiągnąć?
W 2008 roku przyjęta została dyrektywa w sprawie pracy tymczasowej i było to tak, jakby ktoś posmarował klejem najbardziej elastyczną część rynku pracy. Dyrektywa w sprawie pracy tymczasowej jest jeszcze jedną nieprzemyślaną i nieodpowiednią dyrektywą UE, która, jak wiele z nich w przeszłości, wywarła nieproporcjonalnie duży, negatywny wpływ na sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie zatrudniana jest jedna trzecia wszystkich pracowników tymczasowych UE. A tak nawiasem mówiąc, to dzięki elastycznej sile roboczej można pomóc ludziom wyjść z ubóstwa.
Stworzenie w państwach członkowskich konkurencyjnej i dynamicznej gospodarki opartej na wiedzy uniemożliwia cała seria nieprzemyślanych dyrektyw UE.
Obecny kryzys gospodarczy w UE pokazuje, że UE nie ma ona na sobie, że tak powiem, kostiumu kąpielowego.
Béla Glattfelder (PPE). – (HU) Chciałbym poruszyć dwie sprawy, a mianowicie kwestię deficytu bilansu handlowego oraz kwestię emisji dwutlenku węgla. Dokument słusznie stanowi, że wzrost deficytu bilansu handlowego Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych przyczynił się w znacznym stopniu do wywołania obecnego kryzysu gospodarczego. Deficyt bilansu handlowego Unii Europejskiej wzrósł z 75 miliardów euro w 2004 roku do 243 miliardów euro w roku 2008. Jest to trzykrotny wzrost w okresie czterech lat. Oznacza to, że wartość konsumpcji każdego obywatela UE jest większa od wartości wytworzonych towarów o 500 euro. Sytuacja, w której mamy do czynienia z tak dużym deficytem bilansu handlowego oraz z tak dużą różnicą pomiędzy wartością konsumpcji a wartością produkcji jest nie do utrzymania w dłuższej perspektywie. Niezbędne jest podjęcie środków zmierzających do ograniczenia deficytu bilansu handlowego, ponieważ jeżeli tego nie zrobimy dobrowolnie, prawa gospodarki wymuszą taką zmianę samoistnie. Pociągałoby to za sobą jednak konieczność poniesienia znacznie wyższych kosztów społecznych. Dobrym przykładem są tutaj wydarzenia w Grecji, których jesteśmy obecnie świadkami.
Jeśli chodzi o kwestię energii, handel światowy uległ zakłóceniu nie tylko na skutek stosowania praktyk protekcjonistycznych, ale także na skutek stosowania mechanizmów wsparcia cenowego w przypadku surowców i nośników energii. Wykorzystywanie ropy naftowej jest subsydiowane w szeregu krajów rozwijających się, gdzie ropa naftowa jest dostępna po cenach niższych od cen na rynku międzynarodowym, a środki budżetowe przeznaczane są także na wspieranie wykorzystywania energii elektrycznej. Jednocześnie producenci europejscy muszą płacić podatki, kwoty na emisję dwutlenku węgla, jeżeli chcą wykorzystywać energię w produkcji. W Kopenhadze stało się jasne, że kraje rozwijające się nie chcą podpisania porozumienia dotyczącego ochrony klimatu, ponieważ nie są gotowe zaakceptować sankcji związanych z ograniczeniami. Niezbędne jest podjęcie działań mających na celu zapobieżenie tej tendencji, ponieważ szereg ekonomistów zwróciło już uwagę, że tani dwutlenek węgla zapewnia Chinom większą przewagę konkurencyjną niż tania siła robocza. Jeżeli nie ograniczymy zużycia energii istnieje niebezpieczeństwo, że wciąż...
(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)
David Martin (S&D). – Pani przewodnicząca! Jak stwierdzili już wcześniej moi przedmówcy wszystkie skutki obecnego kryzysu finansowego stają się teraz widoczne. Jeżeli wierzyć Komisji, obroty handlowe spadły w 2009 roku o 10 %. Jeżeli wierzyć Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu, obroty handlowe spadły w 2009 roku o 12, 3%.
Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że w 2009 roku bez pracy pozostawało na świecie 212 milionów ludzi, co stanowi wzrost o 34 miliony w porównaniu z rokiem 2007.
Afryka Subsaharyjska, która w 2008 roku miała nadwyżkę budżetową równą 0,3 % swojego PKB w 2009 roku odnotowała deficyt w wysokości 6,4 %. Innymi słowy, nadwyżka wynosząca trzy miliardy zamieniła się w deficyt wynoszący 64 miliardy, zmniejszając siłę nabywczą Afryki Subsaharyjskiej o 67 miliardów.
Kryzys ten dotknął wszystkie regiony świata, ale najbardziej ucierpiał trzeci świat, kraje rozwijające się. Dlatego też dzisiaj Oxfam wezwała do wprowadzenia podatku, który nazwała „podatkiem Robin Hooda”.
Jest to wersja podatku Tobina, który miał być formą opodatkowania spekulacyjnego handlu produktami finansowymi, akcjami, obligacjami, towarami i walutami. Podatek Robin Hooda stanowi zaledwie 0,05 % wartości transakcji, ale można by dzięki niemu zgromadzić miliardy na realizację projektów prorozwojowych w krajach trzeciego świata.
Realizacja milenijnych celów rozwoju wymaga 34 miliardów i 45 miliardów, a banki dofinansowane zostały kwotą biliona dolarów. Banki powinny zrobić coś więcej niż tylko zwrócić te pieniądze: powinny naprawić także szkody, które wyrządziły ogółowi społeczeństwa.
Tak więc ten podatek Robin Hooda byłby dobrym sposobem uporania się z problemem ubóstwa oraz zapewnienia, by banki wniosły społecznie użyteczny wkład.
Czy pan komisarz poważnie przemyśli propozycję Oxfam, która spotkała się już z oznakami poparcia ze strony brytyjskiego premiera, i poprze tę propozycję jako komisarz UE. ds. handlu?
Olle Schmidt (ALDE). – (SV) Pani przewodnicząca! Nasz kontynent jest bogaty. Unia Europejska powinna wziąć na siebie szczególną odpowiedzialność za utrzymanie wolnego i sprawiedliwego handlu. Obecny kryzys finansowy wywołuje recesję w gospodarkach wszystkich krajów świata, która doprowadziła do spadku obrotów w handlu w 2009 roku o 10 %, co zostało już tutaj powiedziane, a to z kolei oznacza, że obroty handlowe kształtują się obecnie na takim samym poziomie jak w 2005 roku. Kraje rozwijające się są szczególnie zagrożone, kiedy spada wielkość ich eksportu i mają problemy z pozyskaniem środków finansowych od banków. Przykładowo, obrót towarowy stanowi dla krajów AKP 50 % ich obrotów handlowych ogółem. Kraje te są zatem niezwykle podatne na kryzys. Spadek wzrostu gospodarczego o 1 % powoduje, że w ubóstwo popada 20 milionów osób.
Pod tym właśnie względem Unia Europejska powinna wziąć na siebie odpowiedzialność jako bogaty region świata i zadbać o to, żeby obecny kryzys finansowy nie doprowadził do ubóstwa i wykluczenia jeszcze większej liczby osób. Unia Europejska powinna dążyć do zapewnienia, żeby najbiedniejsze kraje stały się beneficjentami większej i bardziej efektywnej pomocy lub żeby ich długi zostały umorzone, stosownie do potrzeb. W związku z tym, moi przyjaciele, uważam, że kilka krajów, z których pochodzicie mogłoby uczynić więcej, aby pomoc udzielana przez wasze kraje została zwiększona, była jeszcze lepsza i bardziej skuteczna. Nie zawsze musimy zwracać się do UE; istnieją takie problemy, które możemy rozwiązać na szczeblu krajowym.
Najważniejszym dla Unii Europejskiej priorytetem jest zakończenie rundy dauhańskiej oraz zniesienie unijnej polityki rolnej. Niedorzeczne jest doprowadzanie biednych gospodarstw rolnych w Afryce do upadku na skutek konkurencji ze strony zamożnej UE. Zawarcie nowej umowy o wolnym handlu byłoby najlepszym sposobem na umożliwienie światu wyjścia z obecnego kryzysu finansowego i zapobieżenia wykorzystywaniu środków ochrony.
Unia Europejska nie tylko może, ale także powinna podjąć działania jako przewodnia siła liberalizacji handlu światowego. Globalizacja i handel międzynarodowy są co do zasady zjawiskami pozytywnymi. Protekcjonizm jest zjawiskiem złym i zawsze takim było. Ci z pośród państwa, którzy wierzą, że protekcjonizm może nauczyć czegoś świat i pomóc mu w czymś, powinni wyciągnąć wnioski ze swoich doświadczeń z przeszłości.
Janusz Wojciechowski (ECR). – (PL) Pani przewodnicząca! Jednym z obszarów, gdzie powinniśmy szukać rozwiązań do walki z kryzysem, jest handel produktami rolnymi. W ostatnich latach pod dyktando Światowej Organizacji Handlu wprowadziliśmy w Unii wiele samoograniczeń w produkcji i eksporcie produktów rolnych. Przeprowadziliśmy m.in. wielką reformę rynku cukru, która zlikwidowała jedną trzecią produkcji cukru w Europie, zlikwidowała wiele cukrowni, wiele gospodarstw zaprzestało uprawy buraków, zwiększyliśmy bezrobocie, a korzyści społeczne i gospodarcze z tego są żadne. To był prezent dla wielkich koncernów, które przeniosły swoją produkcję poza Europę i dziś importujemy od nich cukier.
Uważam, że w kryzysie powinniśmy silnie chronić naszą gospodarkę i naszych producentów. Tu nie chodzi o protekcjonizm, ale o politykę równych szans, których obecnie nasi producenci nie mają. W Unii Europejskiej obowiązują różne wysokie standardy, np. w rolnictwie standardy dobrostanu zwierząt, które należy promować, ale też należy wymagać spełnienia takich samych standardów przez tych, którzy eksportują swoje produkty do Unii Europejskiej. Jeśli np. w Unii wprowadzamy zakaz chowu klatkowego kur, to jednocześnie nie powinniśmy importować jaj z krajów, które taki chów stosują. Podobnie powinniśmy postępować w wielu innych kwestiach. Powinna obowiązywać prosta zasada – tyle samo wymagań od eksporterów, co od naszych producentów, bo bez tego oprócz kryzysu ekonomicznego (...).
(Przewodnicząca odebrała posłowi głos)
Jaroslav Paška (EFD). – (SK) Kryzys finansowy wywołany przez amerykański sektor finansowy przerodził się bardzo szybko w kryzys gospodarczy, który wywarł bezpośredni wpływ na wszystkie dziedziny życia gospodarczego. Nieuniknione konsekwencje obejmują gwałtowny spadek siły nabywczej konsumentów, spadek produkcji, wzrost bezrobocia, spadek wpływów podatkowych oraz spadek wartości środków zasilających budżety.
Spadkowi produkcji na całym świecie towarzyszył oczywiście spadek wartości sprzedawanych towarów. Panie i panowie! Jeżeli zadajemy sobie teraz pytanie, jak zapewnić stabilność, a nawet wzrost obrotów w handlu światowym, cel ten możemy osiągnąć jedynie poprzez podjęcie skutecznych środków zmierzających do zahamowania załamania gospodarczego drogą działań mających na celu ustabilizowanie gospodarki i stopniowy powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego.
Uważam, że obecny system gospodarczy jest tak pełen wzajemnych powiązań i tak zglobalizowany, że wykorzystywanie sztucznych, ograniczonych środków interwencji, ukierunkowanych na określone sektory i niewnoszących żadnej wartości dodanej, jest bezwartościową iluzją.
Iliana Ivanova (PPE). – (BG) Panie i panowie! Obecny kryzys doprowadził niewątpliwie do znacznego spadku obrotów w handlu światowym. Znajduje to odzwierciedlenie również w spadku produkcji i inwestycji oraz zmniejszeniu możliwości wzrostu gospodarczego. Jednocześnie rządy krajowe odczuwają przemożną pokusę wprowadzania ograniczeń mających ochronić zdolność produkcyjną swoich krajów.
W 2009 roku byliśmy świadkami niepokojącego wzrostu stosowania różnych form ochrony na szczeblu krajowym, zarówno w poszczególnych państwach członkowskich Unii Europejskiej, jak i w gospodarkach nowych krajów rozwijających się. Protekcjonizm ogranicza dostęp do rynków międzynarodowych małym i średnim przedsiębiorstwom, które stanowią podstawę europejskiej gospodarki, przyczyniając się z kolei do powstania kolejnych obciążeń i ograniczeń.
Uważam, że rozwiązanie tych problemów oraz wspieranie przedsiębiorczości i handlu wymaga funkcjonowania w Europie mocnego rynku wewnętrznego. Cel ten może zostać osiągnięty jeżeli gospodarka europejska będzie dostatecznie konkurencyjna i innowacyjna i będzie funkcjonować w oparciu o wysokie normy jakości. Jak zauważyła także Komisja Europejska, pomimo osiągniętych postępów nadal powinniśmy kontynuować działania zmierzające do zwiększenia potencjału systemów kształcenia, aby wnieść wkład w dynamiczne, innowacyjne społeczeństwo funkcjonujące w oparciu o wiedzę.
Uważam, że stabilne finanse publiczne w Unii Europejskiej, które zagwarantują zrównoważenie gospodarek krajowych oraz waluty europejskiej, stanowią istotny warunek niezbędny do przywrócenia równowagi bilansów handlowych. Stabilność euro jest kwestią o podstawowym znaczeniu dla zaufania naszych partnerów handlowych. Kolejnym bodźcem ożywienia handlu i inwestycji byłoby terminowe wdrożenie niezbędnych reform strukturalnych, mających na celu stworzenie nowych, stabilnych podstaw wzrostu gospodarczego.
I ostatnia, ale nie mniej ważna kwestia. Uważam, że rynek wewnętrzny zostałby również wzmocniony poprzez niezwłoczne, ale ostrożne, rozszerzenie strefy euro, które doprowadziłoby do integracji gospodarczej państw europejskich i zwiększyłoby znaczenie gospodarki europejskiej w stosunkach z międzynarodowymi partnerami.
Enrique Guerrero Salom (S&D). – (ES) Pani przewodnicząca! Jak wskazują dane za 2009 rok, i jak zostało już wskazane, kryzys finansowy, który wybuchł na początku 2008 roku, doprowadził do znacznego spadku obrotów w handlu.
W każdym razie wydaje się, że udało nam się uniknąć poważnej pokusy protekcjonizmu, jak miało to miejsce w okresie kryzysu lat 30. ubiegłego wieku, i wydaje się, że tendencja do wprowadzania nowych środków ograniczających zanikła pod koniec ubiegłego roku. Znajduje to potwierdzenie w piątym sprawozdaniu w sprawie środków mogących ograniczać handel przyjętym przez Komisję pod koniec ubiegłego roku.
Niemniej jednak wiele krajów o różnych systemach ekonomicznych takich, jak Stany Zjednoczone, Chiny, Argentyna, Rosja czy Indonezja, a ponadto wiele krajów rozwijających się, wprowadziło takie środki ograniczające. A to właśnie te kraje, kraje rozwijające się, potrzebują otwartych rynków, które mogłyby przyjmować ich produkty.
Dlatego wzywam pana komisarza De Guchta, jako komisarza ds. rozwoju, by zmierzał do zwiększenia zakresu i swobody wymiany handlowej na świecie, przejęcia przez Unię Europejską inicjatywy w eliminacji barier protekcjonistycznych w krajach rozwijających się oraz dążył do pogłębienia zobowiązania do uwzględnienia kwestii rozwoju podczas negocjacji handlowych.
Georgios Papastamkos (PPE). – (EL) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Uważam, że spadek obrotów w handlu światowym jest znacznie większy niż wskazywałby na to poziom obecnej recesji. Z przeprowadzonych już badań wynika, że spowolnienie w handlu jest w znacznej mierze następstwem ograniczenia przez banki środków finansowych na prowadzenie działalności gospodarczej.
Chciałbym zadać dwa pytania. Po pierwsze, jakie są losy międzynarodowych zobowiązań dotyczących wielostronnego finansowania handlu? A po drugie, jakie rezultaty przyniosło wprowadzenie bardziej elastycznych zasad finansowania, których celem miało być ułatwienie przedsiębiorstwom pozyskiwania środków finansowych na szczeblu europejskim?
Przechodząc do kwestii handlu światowego, chciałbym zwrócić uwagę, że reguły, sankcje i zobowiązania państw członków Światowej Organizacji Handlu zapobiegły w znacznej mierze wykorzystywaniu środków ograniczających handel, zapewniając jednocześnie elastyczność stosowania strategii zmierzających do ożywienia gospodarczego.
Wzywamy jednak Komisję do ścisłego monitorowania środków stosowanych przez naszych partnerów handlowych oraz wpływu wykorzystywania takich środków na wywóz produktów pochodzących z UE, w tym polityki „kupujcie wyroby krajowe”, stosowanej przez ważnych partnerów handlowych UE. Jednocześnie nie możemy lekceważyć dynamicznego wzrostu przywozu w przypadku określonych gospodarek wschodzących.
Jeśli chodzi o rozpatrywaną tutaj sprawę chciałbym podkreślić w szczególności znaczenie konkurencyjności produktów europejskich na rynkach światowych, która istniała w przeszłości i istnieje niezależnie od obecnego kryzysu gospodarczego.
Wreszcie, powinniśmy dążyć, między innymi, do zapewnienia wzajemności w stosunkach z naszymi partnerami handlowymi pod względem dostępu do rynków, przywrócenia warunków uczciwej konkurencji na rynkach międzynarodowych oraz objęcia produktów pochodzących z importu takimi samymi zasadami, jak wyrobów wytwarzanych w UE.
Laima Liucija Andrikienė (PPE). – Pani przewodnicząca! (niesłyszalne) znalazła się już w bardzo trudnej sytuacji ze względu na światową recesję oraz spadek popytu na szereg produktów na całym świecie. Odwoływanie się do protekcjonizmu prowadzi do dalszych szkód w handlu międzynarodowym, szkodząc bezpośrednio interesom UE.
Jednym z podmiotów międzynarodowej wymiany handlowej, którzy wprowadził dodatkowe i destrukcyjne bariery handlowe jest Rosja. Od początku obecnego kryzysu finansowego Rosja wprowadziła kilka tzw. „tymczasowych” antykryzysowych opłat celnych w przywozie szeregu produktów, takich jak mięso i przetwory mleczne, meble, a także produkty stalowe. Kolejnym przykładem, który można przywołać, jest wprowadzenie przez Rosję tymczasowych ceł w przywozie lekarstw z państw członkowskich UE.
Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że 1 stycznia 2010 r. Rosja ustanowiła unię celną z Białorusią i Kazachstanem. Skutkiem tego wzrosły cła w przywozie 30 % rodzajów produktów pochodzących z UE. Podstawowym problemem jest oczywiście to, że Rosja, tak jak Białoruś i Kazachstan, nie jest członkiem WTO, a zatem nie jest związana regułami WTO ograniczającymi jednostronne podnoszenie stawek celnych w przywozie i stosowanie innych środków ograniczających handel. Ponieważ Rosja nie jest członkiem WTO, nie możemy zastosować wobec niej mechanizmu rozstrzygania sporów.
Panie komisarzu! Chciałbym zadać panu dwa pytania. Jak Komisja ocenia problemy, które UE ma obecnie w wymianie handlowej z Rosją? Czy mamy jakąś strategię w sprawie ewentualnego przyjęcia Rosji do WTO?
Daniel Caspary (PPE). – (DE) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Słyszeliśmy już kilkakrotnie, że obroty w handlu światowym w okresie ostatnich trzech miesięcy gwałtownie spadły, pomimo udanych prób ze strony wielu członków Światowej Organizacji Handlu, zmierzających do utrzymanie otwartości rynków na ile jest to możliwe. Jestem także niezwykle wdzięczny, że Unia Europejska odegrała niezwykle skuteczną rolę w tej dziedzinie nie wprowadzając prawie żadnych środków protekcjonistycznych.
W moim kraju mówimy, że najlepszą formą obrony jest atak. Chciałbym nawiązać do tego, co powiedziała właśnie pani poseł Andrikienė na temat środków szczególnych podjętych przez Rosję. Należałoby postawić pytanie, jakimi skutecznymi środkami dysponujemy, aby przejść do ataku przeciwko tym partnerom handlowym, którzy nie przestrzegają umów zawartych w ramach grupy G-20, wprowadzili środki protekcjonistyczne, zamknęli swoje rynki i przyczynili się do doprowadzenia do jeszcze większego pogorszenia się wyników gospodarek na całym świecie, niż miałoby to miejsce bez takich działań z ich strony.
Czyż nie powinniśmy wykorzystać naszą strategię „Globalny wymiar Europy” w bardziej aktywny sposób i zdecydowanie wdrożyć jej zalecenia? Czy nie jest teraz najwłaściwszy moment, żeby aktywnie zadbać o nasze interesy, a nie po prostu zapobiegać stosowaniu przez innych protekcjonizmu? Mam tutaj na myśli możliwą nową inicjatywę, która umożliwiłaby nam wreszcie osiągnięcie postępów na forum Światowej Organizacji Handlu. Uważam, że powinniśmy podjąć logiczny krok, jakim jest szybkie wynegocjowania umów o wolnym handlu. Mamy jedno osiągnięcie w przypadku Korei Południowej. A co z Indiami, Kanadą, Kolumbią i Peru? Czyż nie wysłalibyśmy bardzo pozytywnego sygnału, gdyby udało nam się osiągnąć teraz postęp w negocjowaniu umów o wolnym handlu z tymi państwami?
Wielu innych posłów mówiło o krajach rozwijających się. Czy nie jest to znakomita szansa, żeby doprowadzić wreszcie do osiągnięcia postępów w negocjacjach dotyczących umów o partnerstwie gospodarczym, żeby kraje Afryki, rejonu Karaibów i Pacyfiku (kraje AKP) mogły uczestniczyć w większym stopniu w międzynarodowej wymianie handlowej, a także, żeby możliwe było podjęcie skutecznych działań zmierzających do zapewnienia wzrostu gospodarczego i zwalczania ubóstwa? W ostatnich dziesięcioleciach oczywiste się stało, że państwa uczestniczące w międzynarodowej wymianie handlowej odnotowały najwyższe tempo wzrostu gospodarczego. Z niecierpliwością oczekuję pana odpowiedzi, panie komisarzu De Gucht.
Theodoros Skylakakis (PPE). – (EL) Pani przewodnicząca! Po pierwsze, chciałbym oświadczyć, że współzależności w naszych stosunkach handlowych z gwałtownie wschodzącymi krajami nie są statyczne. Przykładowo, olbrzymie różnice we wskaźnikach wzrostu pomiędzy Unią Europejską i Chinami, wymierzone w nas pozataryfowe przeszkody, które uważaliśmy za mniej istotne, kiedy chińska gospodarka była mniejsza, mają coraz bardziej szkodliwy wpływ na naszą sytuację w miarę jak relatywne znaczenie Chin wrasta, a nasze maleje.
Jednocześnie, w miarę jak nasza względna wielkość maleje, zmniejsza się również nasza siła negocjacyjna. Istnieje zatem jeszcze szansa, dzięki której Unia Europejska mogłaby narzucić swoją politykę oraz doprowadzić do skutecznej eliminacji przeszkód w naszym eksporcie w gwałtownie wschodzących gospodarkach, a także do ograniczenia dumpingu socjalnego i środowiskowego. Ze względu na obecny kryzys czas działa na naszą szkodę jeszcze bardziej niż w przeszłości.
Moja druga uwaga dotyczy tego, że w miarę jak zmieniać się będą współzależności, wzrastać będzie znaczenie transatlantyckich stosunków handlowych oraz promowania lepszego funkcjonowania rynku amerykańskiego, co przyczyni się do wzrostu transatlantyckiej wymiany handlowej i zapewnienia stronom po obydwu stronach Atlantyku większej siły negocjacyjnej.
I w tym przypadku istnieje pewna szansa, ponieważ złożoność tego procesu spowoduje, że stworzenie rynku transatlantyckiego zajmie nam trochę czasu. Jak Stany Zjednoczone oceniają znaczenie tych stosunków? Niestety, to, że prezydent Obama nie weźmie udziału w nadchodzącym szczycie w Madrycie nie napawa optymizmem.
Pytanie brzmi: czy Komisja odczuwa potrzebę podjęcia niezwłocznych działań, póki posiadamy jeszcze niezbędną siłę negocjacyjną?
Tokia Saïfi (PPE). – (FR) Pani przewodnicząca! Gospodarcza i finansowa burza, której właśnie byliśmy świadkami, wyrządziła wiele szkód. W naszych gospodarkach zapanował chaos i nadal mamy trudności z przywróceniem normalności ze względu na konkurencję ze strony zdeterminowanych mocarstw wschodzących.
Panie komisarzu! Już czas, żeby pokierował pan realizacją ambitnej i znaczącej europejskiej polityki handlowej, której celem byłaby ochrona naszych interesów handlowych bez poczucia winy, w oparciu o wzajemną otwartość rynków oraz wykorzystywanie naszej przewagi konkurencyjnej.
Unia Europejska powinna przede wszystkim dążyć do znalezienia właściwej równowagi pomiędzy skrajnie wolnym handlem a protekcjonizmem. Uważam, że ta trzecia droga powinna być realizowana poprzez stworzenie ram wolnego handlu. Unia Europejska opiera się na określonych wartościach, takich jak poszanowanie ochrony własności intelektualnej, uczciwość w inwestycjach, dostęp do rynków, zwalczanie pozataryfowych barier handlowych oraz poszanowanie norm społecznych i środowiskowych. A zatem Unia Europejska ma obowiązek zapewnić uznanie tych wartości jako zasad przez Indie i Chiny, kraje wschodzące, które są nie tylko naszymi klientami i konkurentami, ale także naszymi partnerami.
Panie komisarzu! Oprócz ustanowienia zrównoważonej wymiany handlowej, powinien pan przyczynić się do zwiększenia konkurencyjności naszych europejskich przedsiębiorstw. Jak można ten cel zrealizować? Wygląda na to, że czynnikami, które mogłyby umożliwić nam wyjście z kryzysu są innowacyjność, inwestycje w badania i rozwój oraz międzynarodowy wpływ konkurencyjnych klastrów.
Powinniśmy skoncentrować nasze działania również na innowacyjnych przedsiębiorstwach, a zwłaszcza MŚP, poprzez uwolnienie ich od wszelkich nadmiernych obciążeń administracyjnych i fiskalnych, a ponadto na ekologicznych technologiach i usługach.
(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)
Krisztina Morvai (NI). – (HU) Musimy zadać sobie podstawowe pytanie, czy wolny handel, obowiązujący obecnie system nadzorowany przez Światową Organizację Handlu, jest dobry dla ludzi, czy też może powinniśmy rozważyć przyjęcie nowej zasady przewodniej, której nie nazywałabym raczej zasadą protekcjonizmu lecz zasadą samostanowienia w sprawach gospodarki? Chciałabym zaproponować, żeby zbadano różnice pomiędzy tymi dwoma zasadami przewodnimi w trzech obszarach. Co oznacza zglobalizowana, międzynarodowa wymiana handlowa w swojej obecnej formie i przy obecnym poziomie obrotów pod względem tworzenia nowych i zachowania istniejących miejsc pracy w Europie, zwłaszcza w przypadku drobnych przedsiębiorców, MŚP, firm rodzinnych oraz małych gospodarstw rolnych w krajach europejskich, które znajdują się w rozsypce i straciły możliwość rozwoju ze względu na zglobalizowaną i zliberalizowaną międzynarodową wymianę handlową? Jeżeli myślimy o solidarności, czy służy ona biednym, rozwijającym się krajom, które miast rozwijać swoje własne rolnictwo lub przemysł zmuszone są otworzyć swoje rynki? Czy środowisku naturalnemu służy to, że towary dowożone są z odległych krajów?
Chciałabym zaproponować, żebyśmy jako pierwszy krok rozważyli wprowadzenie, co najmniej w dziedzinie rolnictwa i żywności, zasady samostanowienia w sprawach dotyczących żywności, co oznaczałoby, że społeczności i kraje miałyby prawo podejmować decyzje dotyczące tego, jaką żywność chcą produkować, jak chcą ją produkować i jak chcą ją sprzedawać. Konsumenci mają prawo domagać się żywności zdrowej i pożywnej o wysokiej jakości, a wiemy, że nie jest to żywność, która w drodze do konsumenta musi pokonać tysiące kilometrów, lecz żywność produkowana lokalnie, przetwarzana lokalnie i sprzedawana lokalnie.
Rareş-Lucian Niculescu (PPE). – (RO) Chciałbym pogratulować panu komisarzowi mianowania na to stanowisko. Czy w miarę możliwości mógłby pan komisarz przedstawić jakieś szczegółowe informacje na temat skutków obecnego kryzysu gospodarczego dla międzynarodowego handlu produktami rolnymi? Pani poseł Andrikienė poruszyła już przypadek Federacji Rosyjskiej, która oświadczyła, że jest gotowa wprowadzić zakaz przywozu mięsa drobiowego do 2015 roku, ponieważ pokrywa zapotrzebowanie w tym zakresie z produkcji krajowej.
Biorąc pod uwagę, że popieranie wprowadzenia bardziej konkurencyjnego systemu obrotu produktami rolnymi w warunkach swobody międzynarodowej wymiany handlowej jest jednym z obowiązków powierzonych przez pana przewodniczącego Barroso nowemu komisarzowi ds. rolnictwa wykorzystam obecność pana komisarza w naszej Izbie, żeby zapytać, co pan komisarz sądzi o współpracy ze swoim kolegą odpowiedzialnym za rolnictwo w sprawie zakończenia negocjacji prowadzonych w ramach rundy dauhańskiej.
Seán Kelly (PPE). – Pani przewodnicząca! Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że należy pogratulować Komisji odrzucenia ostatniej propozycji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), żebyśmy wprowadzili zakaz sprzedaży wolnocłowego alkoholu i wolnocłowych wyrobów alkoholowych. Gdyby propozycja ta została przyjęta, kosztowałoby to gospodarkę europejską 2 miliardy euro oraz utratę setek miejsc pracy w całej Unii Europejskiej. Była to koncepcja odzwierciedlająca bardziej moralistyczny zapał niż dowody naukowe zgromadzone przez WHO, ale na szczęście Komisja ją odrzuciła.
Druga sprawa, którą chcę poruszyć dotyczy tego, że to przede wszystkim banki odpowiadają za wiele niedomagań, których jesteśmy obecnie świadkami, ale co się stało? Pojawiła się nowa teoria, zgodnie z którą banki są zbyt duże, żeby można było pozwolić im upaść. Uważam, że zamiast twierdzić, że są zbyt duże, żeby można było pozwolić im upaść, należałby zwrócić uwagę na to, że wiele z nich uważa, że więcej im wolno. Dowodem na to są niemoralnie wysokie wynagrodzenia wypłacane niektórym bankierom i groteskowe premie, które oprócz tych wynagrodzeń otrzymują. Żaden bankier nie powinien zarabiać więcej niż premier jego kraju, i powinniśmy dążyć do tego, żeby…
(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)
Czesław Adam Siekierski (PPE). – (PL) Pani przewodnicząca! Handel międzynarodowy obok sektora finansowego, to obszar gospodarki światowej, który ucierpiał najbardziej w następstwie kryzysu gospodarczego. Szacuje się, że w ubiegłym roku wskutek kryzysu obroty handlowe w skali świata spadły o około 10 %. Dodatkowo negatywnie na handel oddziałuje polityka protekcjonizmu przyjęta przez wiele państw jako podstawowe narzędzie walki z recesją. Zalet wolnego handlu w skali gospodarki globalnej nie trzeba nikomu tłumaczyć. Można śmiało stwierdzić, że dobrobyt, jaki kraje wolnorynkowe osiągnęły w drugiej połowie XX wieku jest w dużej mierze owocem swobodnego handlu, który rozwijał się w tym okresie bardzo dynamicznie. Spadek handlu światowego, a także wzrost bezrobocia, szczególnie w państwach rozwijających się, a co za tym idzie wzrost ubóstwa i wykluczenia społecznego – zatrzymanie tego niekorzystnego trendu możemy osiągnąć przez przywrócenie dynamiki wymiany handlowej na równych i sprawiedliwych (...).
(Przewodnicząca odebrała posłowi głos)
Michael Theurer (ALDE). – (DE) Pani przewodnicząca, panie komisarzu! Najpierw chciałbym pogratulować panu mianowania na stanowisko komisarza. Cieszymy się z powołania do Komisji tak zręcznego i skutecznego polityka i tak powszechnie cenionego liberała. Będzie pan potrzebował całej swojej umiejętności perswazji, żeby nadać w UE nowy impet polityce handlu międzynarodowego. Musimy zwalczać wszelkie tendencje protekcjonistyczne. Historia wyraźnie nam pokazuje, że kraje uczestniczące w międzynarodowej wymianie handlowej rozwijały się szybciej niż kraje, które tego nie robiły.
Stoimy także w obliczu nowego ładu światowego. Niektóre kraje, takie jak na przykład Chiny, mają system kapitalizmu państwowego, ale mogą też stosować na tej arenie zupełnie inne metody. Dlatego wzywam Komisję do opracowania nowej strategii handlu międzynarodowego. Oczywiste jest, że musimy pójść naprzód jeśli chodzi o dauhańską rundę rozwojową, ponieważ słuszne jest podejście wielostronne. Będziemy musieli jednak dołożyć wszelkich starań, żeby osiągnąć postępy jeśli chodzi o Chiny.
Daniel Caspary (PPE). – (DE) Pani przewodnicząca! Chciałbym powrócić do kwestii podniesionej już przez dwóch moich przedmówców. Panie komisarzu De Gucht! Na szczęście jest pan także odpowiedzialny za sprawę Transatlantyckiej Rady Gospodarczej. Byłbym niezwykle wdzięczny, gdyby mógł pan uznać tę sprawę za priorytetową w celu rozwiązania wszystkich problemów, o których tutaj mówiono.
Pozostaje faktem, że Europa i Stany Zjednoczone odpowiedzialne są nadal za niemal 60 % wyników gospodarczych całego świata. Gdyby udało się nam wyeliminować tylko niewielką część barier w wymianie handlowej na rynku transatlantyckim, moglibyśmy zrobić o wiele więcej dla naszych obywateli, w tym oczywiście dla pracowników, niż to co zostało osiągnięte dzięki wielu innym środkom, we wdrażanie których włożyliśmy w okresie ostatnich pięciu lat o wiele więcej wysiłku. Byłbym niezwykle wdzięczny, gdyby był pan tak dobry poświęcić uwagę sprawie Transatlantyckiej Rady Gospodarczej.
Karel De Gucht, komisarz. – Pani przewodnicząca! Gdybym miał podjąć próbę udzielenia wyważonej odpowiedzi na wszystkie zadane tutaj pytania i odniesienia się w wyważony sposób do wszystkich podniesionych tutaj kwestii potrzebowałbym, jak myślę, co najmniej pół godziny. A jeżeli dobrze rozumiem, mam tylko dwie lub trzy minuty.
Najpierw chciałbym przedstawić uwagę ogólną. Uważam, że protekcjonizm nie jest rozwiązaniem. Niezależnie od tego, czy jest się zwolennikiem, czy też przeciwnikiem stosowania takich środków, na podstawie danych historycznych można stwierdzić, że źródłem zamożności naszych państw jest handel międzynarodowy.
Po drugie, europejska gospodarka jest gospodarką opartą na przetwarzaniu, co oznacza, że musimy importować, żeby móc eksportować. Pogląd, że moglibyśmy eksportować nie importując, jest całkowicie błędny i sprzeczny z faktami.
Dlatego zdecydowanie uważam, że powinniśmy mieć umowy o wolnym handlu z podstawowymi partnerami gospodarczymi, powinniśmy zapewnić powodzenie rundy dauhańskiej i doprowadzić do dalszej liberalizacji handlu międzynarodowego, ale nie oznacza to, by nie należało uwzględniać, że handel międzynarodowy powinien być także sprawiedliwy i że mamy prawo do ochrony naszych interesów. Komisja będzie oczywiście chronić nasze interesy w każdym przypadku, w którym uzna to za stosowne, wykorzystując do tego celu dostępne jej instrumenty ochrony handlu, starając się mieć wpływ na to, co uważamy za jednostronne zakłócenia w wymianie handlowej.
Postawione zostały także bardzo konkretne pytania, na przykład przez pana posła Jadota, w sprawie posiedzenia Światowej Organizacji Handlu, które odbyło się 4 lutego, i w sprawie rezultatów tego posiedzenia. No cóż – głównym przesłaniem tego posiedzenia było to, że reguły układu ogólnego w sprawie handlu usługami (GATS) nie są sprzeczne z prawem poszczególnych państw do należytego uregulowania rynków finansowych. Wynika to stąd, że układ GATS ma bardzo szeroki zakres stosowania środków ostrożnościowych w odniesieniu do rynków finansowych, więc uregulowanie rynków finansowych, czy to na szczeblu krajowym, czy to na szczeblu UE, nie jest z całą pewnością sprzeczne z regułami układu GATS.
Wiąże się to ze źródłami kryzysu, który obecnie przechodzimy. Na szczęście najgorsze mamy już za sobą. Nie mam żadnych wątpliwości, że ten kryzys wywarł zasadniczy wpływ na wymianę handlową, ale źródłem tego kryzysu jest brak równowagi na rynkach finansowych, którego przyczyną jest dokonywanie przez instytucje finansowe całkowicie niewłaściwych wyborów. Kryzys finansowy nie rozpoczął się w Europie; kryzys finansowy rozlał się na Europę i resztę świata ze Stanów Zjednoczonych.
Mogę przyjąć, że kryzys żywnościowy sprzed dwóch lat, który ciągle jeszcze nie został zażegnany i z którego konsekwencji ciągle jeszcze nie zdaliśmy sobie w pełni sprawy, przyczynił się do pogłębienia się znacznej nierównowagi, zwłaszcza w przypadku krajów rozwijających się. Wiele można by mówić o krajach rozwijających się, o właściwym sprawowaniu rządów itp., ale na pewno nie można obwiniać krajów rozwijających się o przyczynienie się do wywołania obecnego kryzysu finansowego. Jest to oczywiste, a kraje rozwijające się ucierpiały mocno na skutek tego kryzysu, więc powinniśmy wziąć to w należyty sposób pod uwagę.
Postawione zostały także pewne pytania, przed chwilą przez pana posła Caspary’ego, a także wcześniej przez pana posła Jadota, którzy pytali, co zamierzamy zrobić w sprawie Transatlantyckiej Rady Gospodarczej oraz w sprawie strategicznej inicjatywy dla Chin.
Osobiście uważam, że jedynym rozwiązaniem problemów związanych z rozwojem gospodarczym Chin, którego nawiasem mówiąc nie zatrzymamy, jedynym właściwym rozwiązaniem jest, żebyśmy sami stali się mocniejsi. Uważam, że jest to jedyne dobre rozwiązanie.
Jeśli przyjrzeć się sytuacji uwzględniając deficyt bilansu handlowego, widać że deficyt bilansu handlowego z Chinami znacznie wzrósł, ale kiedy przyjrzymy się ogólnemu deficytowi bilansu handlowego z Azją, widać, że wzrost ten nie był aż tak znaczny. Ponadto w samej Azji inne kraje też stoją w obliczu ostrej konkurencji ze strony Chin.
Powinniśmy więc sami stać się mocniejsi. Przykładowo, uważam, że stworzenie rynku transatlantyckiego jest jednym z najlepszych rozwiązań, które moglibyśmy wdrożyć.
Mamy sprawozdanie przedstawione ostatnio na wniosek Parlamentu, z którego wynika, że gdybyśmy mogli ograniczyć bariery pozataryfowe pomiędzy Europą i Stanami Zjednoczonymi o 50 % przyniosłoby to korzyści o wiele większe możliwe korzyści z doprowadzenia rundy dauhańskiej do pomyślnego końca. Powinniśmy nad tym pracować, ale należy także pamiętać, że nie będzie to wcale łatwe.
Wracając do kwestii rundy dauhańskiej, zdecydowanie uważam, że powinniśmy dążyć do doprowadzenia tej rundy do pomyślnego końca, ponieważ dotyczy ona wielu ważnych kwestii, w tym między innymi tego, że obowiązujących obecnie stawek celnych nie można wiecznie podnosić, jak i tego, że bylibyśmy w stanie takie stawki wyeliminować. Po drugie, rundę dauhańską cechuje zdecydowane podejście prorozwojowe, które należałoby zachować w obecnym kształcie, i to powinno być celem Komisji Europejskiej.
Padło także pytanie, zadane przez pana posła Davida Martina, o tzw. podatek Robin Hooda. Po pierwsze, muszę przyznać, że miano Robin Hooda budzi we mnie lepsze skojarzenia niż nazwisko Tobina. Obawiam się jednak także, że ustanowienie podatku Robin Hooda napotka takie same trudności, jak ustanowienie podatku Tobina i będziemy mogli go wprowadzić jedynie w skali globalnej. Powinniśmy także pamiętać, że wprowadzenie takiego podatku, nawet w skali globalnej, wymagałoby ustanowienia bardzo kosztownego mechanizmu implementacyjnego. Odnosząc się do podatku Tobina, pan przewodniczący Barroso stwierdził, że jesteśmy gotowi poprzeć wprowadzenie takiego podatku pod warunkiem, że wprowadzą go też wszyscy inni, a to oczywiście jest w tym wszystkim kwestią sporną.
I jeszcze jedna sprawa. Między innymi pan poseł Higgins zadał pytanie dotyczące kwestii działań spekulacyjnych i do czego takie działania nas doprowadziły, także w przypadku Grecji.
Debata ta nie dotyczy Grecji więc nie będę odnosił się szczegółowo do tej kwestii, ale szczerze mówiąc uważam, że część winy ponosi także sama Grecja. W warunkach globalnej gospodarki i w samej Unii Europejskiej nie można tolerować pokusy popełniania nadużyć. To, że jest się państwem członkowskim Unii Europejskiej pociąga za sobą także określone obowiązki. Dlatego państwa członkowskie, które znalazły się w trudnej sytuacji – oczywiście jesteśmy gotowi wspierać takie państwa i pomagać im w miarę możliwości – powinny zdać sobie również sprawę, że muszą przestrzegać reguł, bo gdyby przestrzegały reguł, prawdopodobnie nie znalazłyby się w trudnej sytuacji, w której się teraz znajdują
Przewodnicząca. – Zamykam debatę.
Oświadczenia pisemne (art. 149 Regulaminu)
Edit Herczog (S&D), na piśmie. – (HU) Spadek obrotów w handlu międzynarodowym ma szczególnie szkodliwe skutki dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ spadek popytu dotyczy przede wszystkim produktów, które odgrywają znaczącą rolę w eksporcie, w tym samochodów, elektroniki użytkowej itp. Jednocześnie państwa te ucierpiały mocno na skutek obecnego kryzysu kredytowego. Zwiększenie eksportu byłoby niezwykle ważne w celu zapewnienia, by kraje te były w stanie wyjść z trudności, które pojawiły się na skutek tej podwójnej presji i związanych z nią problemów społecznych, takich jak wzrost bezrobocia. Brak środków finansowych dla eksporterów wydaje się główną przeszkodą w tym zakresie, ponieważ terminy płatności uległy wydłużeniu, kredyty stały się droższe i znacznie trudniej jest je uzyskać, a jednocześnie pogorszyły się warunki gwarantowania kredytów. Dlatego niezbędne jest opracowanie programów dla państw tego regionu, a zwłaszcza państw członkowskich UE, w celu udzielenie tym państwom pomocy w przezwyciężaniu tych trudności.
Andreas Mölzer (NI), na piśmie. – (DE) Nasilenie się w latach 90. XX wieku tendencji do zlecania usług na zewnątrz doprowadziło gospodarkę światową do bezprecedensowego transferu kapitału i wiedzy za granicę. Tworzenie w przeszłości i obecnie nowych miejsc pracy w krajach o niskim poziomie wynagrodzeń spowodowało spadek wynagrodzeń w Europie Środkowej i Zachodniej, co z kolei spowodowało tam spadek konsumpcji. Skutkiem tego przedsiębiorstwa europejskie nie osiągają już większości swoich zysków wytwarzając towary, co stanowi ich działalność podstawową. Dążą do poprawy swoich wyników drogą spekulacyjnych transakcji finansowych. To jest nasz punkt wyjścia. Powinniśmy wprowadzić procentowe ograniczenie tej części kapitału zakładowego, którą dane przedsiębiorstwo może zainwestować w udziały lub akcje innych przedsiębiorstw, a także tej części rezerw, którą może ulokować nabywając pakiety finansowe krajów trzecich. Po drugie, niezbędne jest wprowadzenie przepisów dotyczących przedsiębiorstw, które ucierpiały na skutek obecnego kryzysu. Po trzecie, gospodarka wymaga nie tylko świeżego kapitału dla banków, które są jednymi z głównych winowajców wybuchu tego kryzysu, ale także, i co ważniejsze, nowych przepisów dotyczących transferów środków pieniężnych, ścisłych wytycznych dotyczących sprzedaży pakietów kredytowych oraz niezależnego organu nadzoru dla nowej i szybko rozwijającej się działalności handlowej, obejmującej dziedziny takie jak sprzedaż krótka, której należałoby zakazać.
Artur Zasada (PPE), na piśmie. – (PL) Jeżeli sprawdzą się prognozy przedstawione przed chwilą przez pana Moreirę, to prognozowany spadek w obrocie handlowym na świecie będzie największy od czasu II wojny światowej. Jest oczywistym, że państwa zarówno Unii Europejskiej, jak i nienależące do Wspólnoty, podejmują aktywne działania w celu zwiększenia konkurencyjności i przezwyciężenia skutków kryzysu. Badania przeprowadzone przez Centre of Economic Policy Researche wykazały, że od pierwszego poświęconego kryzysowi spotkania grupy G-20 wszystkie państwa na świecie podjęły 425 inicjatyw legislacyjnych, których zadaniem jest walka ze skutkami kryzysu. Niektóre państwa uciekają się do praktyk protekcjonistycznych, inne zaś starają się liberalizować handel. W związku z tym, że ekonomia jest systemem naczyń połączonych, czy Komisja Europejska monitoruje inicjatywy legislacyjne podejmowane zarówno w Unii Europejskiej, jak i na świecie? Czy Komisja Europejska podejmując działania antykryzysowe bierze je pod uwagę? Wzajemna kumulacja działań protekcjonistycznych i liberalizujących doprowadzi do sytuacji, w której będą się one wzajemnie wykluczały i pozostaną bez wpływu na światowy handel.