6. Sprawozdanie roczne 2008 na temat WPZiB - Wdrażanie europejskiej strategii bezpieczeństwa oraz wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony - Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (debata)
Przewodniczący. – Witam panią baronessę Ashton i ogłaszam otwarcie posiedzenia.
Kolejnym punktem porządku dziennego jest debata nad:
— sprawozdaniem (A7-0023/2010) sporządzonym przez posła Gabriele Albertiniego w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych, w sprawie rocznego sprawozdania Rady dla Parlamentu Europejskiego dotyczącego głównych aspektów i podstawowych wyborów w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (WPZiB) w 2008 roku, przedstawionego Parlamentowi Europejskiemu zgodnie częścią II pkt G ust. 43 porozumienia międzyinstytucjonalnego z dnia 17 maja 2006 r. (2009/2057 (INI))
– sprawozdaniem (A7-0026/2010) sporządzonym przez posła Arnauda Danjeana w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych, w sprawie wdrażania europejskiej strategii bezpieczeństwa oraz wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony (2009/2198 (INI)),
– pytaniem ustnym do Rady skierowanym przez posłów Gabriele Albertiniego i Arnauda Danjeana w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych, w sprawie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (O-0169/2009 - B7-0009/2010), oraz
– pytaniem ustnym do Rady skierowanym przez posłów Gabriele Albertiniego i Arnauda Danjeana w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych, w sprawie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (O-0170/2009 - B7-0010/2010).
Gabriele Albertini, sprawozdawca. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego Unia musi przyjąć nowe podejście oraz poczynić wspólny wysiłek w obliczu globalnych wyzwań. Uprawnienia uzyskane wskutek wejścia w życie traktatu wiążą się z zaangażowaniem Parlamentu w częste, nacechowane wolą współpracy oraz owocne dyskusje z naszym głównym interlokutorem, baronessą Ashton, która po raz pierwszy piastuje zaszczytne stanowisko wiceprzewodniczącej/
wysokiej przedstawiciel.
W styczniu osiągnęliśmy konsensus w głosowaniu nad jej mandatem, a Zgromadzenie Parlamentarne kilkakrotnie obiecywało, że Rada i Komisja będą stale angażować się we wszystkie najistotniejsze aspekty europejskiego bezpieczeństwa i obronności. Jak potwierdza sprawozdanie, wzywa się wysoką przedstawiciel do wystąpień w Izbie oraz częstych i regularnych konsultacji z Parlamentem Europejskim.
Wraz z traktatem lizbońskim działania zewnętrzne Unii Europejskiej nabierają nowego, istotnego wymiaru, lecz w istocie osiągnięcie założonego celu zależy również od tego, czy Unia Europejska dysponuje niezbędnymi środkami budżetowymi. Parlament Europejski ma w tej sferze kluczową rolę do odegrania, jako że stoi na straży demokratycznej legitymacji działań zewnętrznych. Wraz z utworzeniem Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych Unia Europejska zyskuje korpus oraz system dyplomatyczny, a dotąd zdawano się tylko na reprezentację krajową.
Rola oficjalnych przedstawicieli, za których powoływanie odpowiada wysoki przedstawiciel, nabiera ogromnego znaczenia i aktualności. Tym niemniej, jak stanowi sprawozdanie, Parlament apeluje o rozszerzenie demokratycznego nadzoru oraz kontroli nad rolą i mandatami poszczególnych przedstawicieli, strzegąc zasady przejrzystości i rzeczowości, którą powinien się kierować wysoki przedstawiciel podczas powoływania kandydatów. Przyświeca temu nadzieja, że ostatecznie dojdziemy do połączenia funkcji — z wyjątkiem specjalnego przedstawiciela, który powinien mieć regionalny zakres działania — i w ten sposób skorzystamy z ekonomii skali, polepszając skuteczność działań zewnętrznych Unii Europejskiej, przy jednoczesnym zmniejszeniu ich kosztów.
Po części wstępnej na temat strategii, w sprawozdaniu została poruszona kwestia europejskiej polityki zagranicznej w ujęciu tematycznym i geograficznym. Unia Europejska musi zaznaczyć swą obecność w organizacjach międzynarodowych, do których należy, zwłaszcza w ONZ, jako głównym gwarancie światowego bezpieczeństwa. Ma do odegrania istotną rolę, nie tylko z punktu widzenia jej pozycji w Radzie bezpieczeństwa, lecz również w zakresie personelu oraz delegacji będących łącznikiem między obiema organizacjami. Wzywamy wiceprzewodniczącą/wysoką przedstawiciel, aby umożliwiła Europie realizację ambicji zostania czynnym, strategicznym i niezależnym partnerem wielkiego sojusznika takiego jak Stany Zjednoczone, aby zareagować na globalny terroryzm, wyzwania finansowe, oraz kształtować nierzadko napięte stosunki z gigantami przemysłowymi takimi jak Rosja, Chiny i Japonia.
Następnie w sprawozdaniu znajdujemy analizę naszych zamierzeń w ujęciu geograficznym. Co do Bałkanów, został poruszony temat rozszerzenia: zadowolenie budzi stopniowa stabilizacja sytuacji w Kosowie, gdzie Unia Europejska posiada misję EULEX, lecz wciąż należy podejmować wysiłki w celu zapewnienia poszanowania standardów akcesyjnych w krajach będących blisko osiągnięcia statusu krajów kandydujących do przystąpienia — w Turcji oraz Bośni i Hercegowinie.
W części sprawozdania poświęconej współpracy w regionie wschodnim oraz Morza Czarnego została poruszona kwestia bezpieczeństwa dostaw energii oraz zależności Unii Europejskiej od tych dostaw. Wzywa się do podpisania nowej umowy o partnerstwie i współpracy z Rosją. Co się tyczy Zakaukazia, apeluje się o nienaruszalność terytorialną Gruzji oraz poszanowanie mniejszości, jak również o rozstrzygnięcie konfliktów w Górskim Karabachu i Naddniestrzu.
Bliski Wschód: jeżeli chodzi o konflikt izraelsko-palestyński, to Unia Europejska musi odegrać większą rolę polityczną w celu wznowienia procesu pokojowego, zgodnie z decyzją Rady z dnia 12 grudnia 2009 r. Unia dla Śródziemnomorza: rozwiązanie konfliktu turecko-cypryjskiego. Azja: Afganistan, który po wyborach wchodzi obecnie w decydujący i krytyczny okres w związku z utworzeniem nowego rządu; kluczowa rola Pakistanu w zwalczaniu terroryzmu; niepokój o naruszanie praw człowieka w Iranie. Afryka: pozytywny wkład w misję bezpieczeństwa morskiego u wybrzeży Somalii. Ameryka Łacińska: potrzeba utworzenia trwałego i stabilnego partnerstwa w stosunkach między UE a Ameryką Łacińską.
Z wielką uwagą wysłucham uwag posłów, a następnie udzielę na nie odpowiedzi.
Arnaud Danjean, sprawozdawca. – (FR) Panie przewodniczący, baronesso Ashton! Sprawozdanie w sprawie wdrażania europejskiej strategii bezpieczeństwa, które dziś przedstawiamy to coroczny dokument Parlamentu, który zawiera swoistą cząstkową ocenę europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony oraz propozycje poprawy skuteczności i widoczności tej polityki.
W tym roku owo sprawozdanie zostało ujęte w szczególnym kontekście, co powinno przydać argumentacji propozycjom. Ów szczególny kontekst charakteryzuje kombinacja trzech podstawowych cykli.
Pierwszy dotyczy dziesięciolecia europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony — ten jubileusz obchodziliśmy z końcem 2009 roku. Minione 10 lat pokazało, że Europa zdołała przeprowadzić operacje cywilne i wojskowe na arenach co najmniej 23 kryzysów. To istotne osiągnięcie daje nam podstawę do dalszych działań. Pokazuje, że jest zapotrzebowanie na Europę, oraz że Unia dysponuje potencjałem instytucjonalno-politycznym oraz operacyjnym, by podejmować te wyzwania.
Drugi ważny cykl, to — jak przed chwilą wspomniał poseł Albertini — wdrażanie traktatu lizbońskiego. Przemiana w sferze bezpieczeństwa i obronności wykracza daleko poza czysto semantyczną korektę. W istocie EPBiO staje się wspólną polityką bezpieczeństwa i obrony — WPBiO i musi nabrać nowego wymiaru. Traktat wzbogacił zbiór narzędzi oraz rozszerzył zakres polityki bezpieczeństwa i obrony, zwłaszcza poprzez zamieszczenie klauzul pomocowych, solidarnościowych, stałej uporządkowanej współpracy, a przede wszystkim poprzez utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych wraz ze stanowiskiem wysokiego przedstawiciela, wiceprzewodniczącego Komisji.
Wreszcie trzecie ważne wydarzenie, które charakteryzuje kontekst tego sprawozdania, to rewizja koncepcji strategicznej NATO, które dla 21 spośród 27 państw członkowskich jest wciąż głównym punktem odniesienia dla zbiorowego bezpieczeństwa kontynentu europejskiego. Ta ocena przeprowadzona przez NATO powinna sprawić, że Unia jaśniej określi warunki partnerstwa z NATO, którego znaczenie pozostaje fundamentalne.
W związku z tym cel z sprawozdania polega nie tyle na forsowaniu doktryny, ile na dostarczeniu wam mapy drogowej, koniecznie z polem do dalszego rozwoju, dla wszystkich nowo utworzonych instytucji, które muszą nauczyć się współpracować. Celem jest poprawa wiarygodności, skuteczności i widoczności Unii pod względem bezpieczeństwa i obrony. W związku z tym Parlamentowi Europejskiemu koniecznie należy powierzyć większą odpowiedzialność w tych delikatnych kwestiach, aby polityka, która służy przede wszystkim zapewnieniu bezpieczeństwa obywateli europejskich, zyskała pełną legitymację.
W sprawozdaniu chcieliśmy zaakcentować następujące punkty. Po pierwsze chcieliśmy podkreślić, że europejska strategia bezpieczeństwa i obrony oraz wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony mają służyć ludności Europy, stanowić gwarancję oraz wzmocnienie ich bezpieczeństwa. Nie jest to zbyteczna ambicja polityczna, ani działanie na pokaz. Odpowiada to dążeniom do zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego na naszym kontynencie, jak również chodzi o stabilizację w otaczającym nas świecie, zażegnanie kryzysów i zagrożeń, które narastają na naszym kontynencie. Wykraczając poza tradycyjne konflikty zbrojne, które wciąż trwają w naszym bezpośrednim otoczeniu, Europa winna potrafić wyrazić własne interesy oraz bronić ich w obliczu nowych zagrożeń — myślę tu o piractwie i cyberprzestępczości.
Naszym zdaniem należy również zwrócić uwagę na nieocenioną wartość dodaną Europy w zarządzaniu kryzysowym z uwagi na rozwiązania, jakich dostarcza oraz równowagę, którą zachowuje w każdej z operacji w wymiarze cywilnym i wojskowym. Co więcej, odrzucam krytykę, którą ktoś może wymierzyć w politykę bezpieczeństwa i obrony Unii, sugerując, jakoby chodziło w niej tylko o militaryzację. Szczerze ufamy w komplementarność instrumentów cywilnych i wojskowych, które posiada Unia, a ostatni kryzys na Haiti, gdzie się udaliście - i jak mniemam zdołaliście zaobserwować prawidłową współpracę - świadczy o potrzebie powiązania naszych zasobów cywilnych i wojskowych, abyśmy mogli radzić sobie z klęskami żywiołowymi i poważnymi kryzysami.
Jeżeli chodzi o te operacje, to pragnęliśmy poddać je wszystkie przeglądowi, po to by uwypuklić ich zalety, ale również i wady — trzeba się z nimi zapoznać, aby nastąpiła poprawa. Chcieliśmy również zwrócić uwagę na kilka regionów o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Unii oraz zachęcić Radę i Komisję do szybszego wdrażania globalnych strategii, zwłaszcza dla Rogu Afryki oraz regionu afgańsko-pakistańskiego.
Jeżeli chodzi o potencjał, zarówno cywilny, jak i militarny — kwestię kluczową dla wiarygodności naszej polityki, to należy poprawić zdolność reagowania Unii. Musimy szybciej i skuteczniej mobilizować zasoby materialne oraz kompetentny personel, którym dysponują państwa członkowskie. Musimy również posiadać walor, jakim jest wydajny przemysł obronny, który łączy w sobie nieocenioną wiedzę technologiczną z zapewnieniem setek tysięcy miejsc pracy w Europie. Winniśmy opracować programy wyposażenia odpowiadające naszym przewidywanym potrzebom.
Dzięki pakietowi obronności Europa przemysłowa i obronna zaczęła formować szyki na naszym kontynencie. Należy bezzwłocznie zająć się kwestią współpracy przemysłowej i handlowej z państwami trzecimi, zwłaszcza mając na względzie ostatnie problemy, na jakie napotkał przemysł europejski próbując wejść na rynek amerykański, a to tylko przykład.
Jest to zarys, zaledwie zarys priorytetów wymienionych w tym sprawozdaniu, pokrywających się z wyzwaniami, które należy podjąć. Parlament jest gotów odegrać swoją rolę, w pełni pozytywną i konstruktywną — pomóc Pani zrealizować tę ambicję, wspólną ambicję. Korzystając z okazji pragnę również podziękować wszystkim grupom politycznym, które ciężko pracowały nad zbogaceniem treści tego sprawozdania. Wszyscy dobrze współdziałaliśmy, aby utrzymać wysoki poziom ambicji, mając rzecz jasna na uwadze specyfikę każdej grupy.
Przy tej sposobności, baronesso Ashton, chcę również poruszyć z panią kwestię nierozprzestrzeniania broni jądrowej. W przeddzień konferencji poświęconej przeglądowi Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, która odbędzie się w maju, Parlament Europejski chce przyjrzeć się zaangażowaniu Unii w zapobieganie rozprzestrzenianiu broni jądrowej, w kontrolę arsenałów oraz rozbrojenie; o to chodziło autorom pytań ustnych, na które z pewnością pani pokrótce odpowie.
Wydaje się, że w przeddzień tego przeglądu pojawiły się nowe sposobności w kontekście międzynarodowym. Po pierwsze, prezydent Obama stanowczo potwierdził ambitne dążenie, jakim jest świat bez broni jądrowej, oraz zobowiązanie do czynnego zabiegania o ratyfikację przez USA traktatu zakazującego prób jądrowych. Po drugie, wydaje się, że jesteśmy na dobrej drodze do zawarcia z Rosją nowej umowy, która ma zastąpić porozumienie START. Wreszcie, musimy rozpocząć negocjowanie nowego traktatu o rozbrojeniu, który ma zakazywać produkcji materiałów rozszczepialnych na potrzeby broni jądrowej.
Jeżeli chodzi o redukcję arsenałów jądrowych, priorytetem jest rzecz jasna redukcja dwóch największych arsenałów, tj . Rosji i USA, które to państwa, jak się powszechnie uważa, posiadają 95 % broni jądrowej istniejącej na świecie Dlatego z zadowoleniem przyjmujemy deklaracje prezydentów Miedwiediewa i Obamy dotyczące zawarcia nowego układu o redukcji broni jądrowej w niedalekiej przyszłości. Jak w tym kontekście Unia zamierza popierać owe dążenia oraz współpracować z USA i Rosją?
Unia musi również sprostać wyzwaniom rzucanym systemowi nierozprzestrzeniania broni jądrowej — w bardziej szczegółowym ujęciu chodzi o dwa najpoważniejsze kryzysy w tym względzie, tj. Iran i Koreę Płn. — krajach stanowiących największe zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Czy Unia nadal będzie skutecznie i całkowicie angażować się w zażegnanie tych kryzysów, zwłaszcza kryzysu irańskiego? Baronesso Ashton, spodziewamy się pani opinii w tej ważnej sprawie. Ponadto Unia winna przyczynić się do promowania współpracy w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej. Wie pani, jak ważne to zadanie. Jakie działania są podejmowane w tym kontekście, jaka jest pani strategia w tej sprawie?
Wreszcie, Parlament Europejski chce, aby Unia odegrała czynną rolę w zbliżającej się konferencji na temat przeglądu Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Jeśli Unia chce bronić swojego zdania, to niezbędne jest przyjęcie nowego, ambitnego i wyważonego wspólnego stanowiska. Gdzie jest w tym miejsce państw członkowskich?
Catherine Ashton, wiceprzewodnicząca Komisji/Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa. – Panie przewodniczący, bardzo dziękuję. Cieszę się, że jestem tu z wami, by przedyskutować ważne zagadnienia z europejskiego programu polityki międzynarodowej.
Zacznę od podziękowań pod adresem posłów Albertiniego i Danjeana za ich znakomite sprawozdania. Podkreślił pan wielość, rangę i pilność wyzwań, w obliczu których stoimy.
Ich zakres rozciąga się od wzmocnienia rządów prawa w Kosowie po współpracę ze wschodzącymi potęgami w zakresie współdzielenia odpowiedzialności za światowe rządy, od krzewienia pokoju na Bliskim Wschodzie — tu podzielam zdanie wiceprzewodniczącego Bidena, który potępił decyzję o budowie 1600 nowych domów we Wschodniej Jerozolimie — po zapewnienie dachu nad głową ofiarom trzęsienia ziemi na Haiti, które odwiedziłam w zeszłym tygodniu, od problemów z rozprzestrzenianiem broni jądrowej m.in. w Iranie, po zapewnienie skutecznej reakcji na nowe wyzwania takie jak energia, zmiany klimatu i cyberbezpieczeństwo.
Europa przechodzi etap budowy czegoś nowego — ludzie muszą zmienić swoją mentalność, a instytucje muszą odnaleźć swoje nowe miejsce. Jest to trudne do ogarnięcia i skomplikowane — lecz również fascynujące. Nie sposób przecenić wagi tego momentu. Stoimy teraz przed szansą stworzenia czegoś — o czym wielu w Europie — i wielu w tej Izbie od dawna marzyło: silniejszej i bardziej przekonującej europejskiej polityki zagranicznej.
Kluczem do niej jest rzecz jasna Europejska Służba Działań Zewnętrznych. Musimy zbudować solidny system, który umożliwi nam radzenie sobie z problemami zarówno teraźniejszymi, jak i przyszłymi.
Przez lata usiłowaliśmy formułować i wdrażać kompleksowe strategie, lecz struktury oraz ustroje to utrudniały. Mając Służbę Działań Zewnętrznych powstałą na mocy traktatu lizbońskiego teraz możemy ten cel osiągnąć.
Sednem jest prosta prawda: aby chronić nasze interesy i krzewić nasze wartości, musimy angażować się za granicą. Nikt nie może łudzić się, że jesteśmy oazą stabilności i dobrobytu na pustyni niepewności i bezprawia.
Nasz świat ciągle się zmienia. Aby nasze działania były skuteczne, musimy najpierw uformować ich ramy. W moim odczuciu najbardziej znamienne wyróżniki dzisiejszego świata mają dwoisty charakter. Po pierwsze, głęboka wzajemna zależność w sferze polityki, gospodarki i bezpieczeństwa: technologie, idee, choroby, pieniądze — wszystko krąży. Jesteśmy połączeni w sposób, jakiego nie było nigdy dotąd. Po drugie, władza zmienia swoje ośrodki, zarówno wewnątrz systemów politycznych — od rządów do rynków, mediów i organizacji pozarządowych, jak i między systemami politycznymi, od „starego Zachodu” zarówno na wschód, jak i na południe. Wszystko to skutki globalizacji, nie jest nie tylko zjawiskiem gospodarczym, lecz także politycznym — chodzi zarówno o jej przejawy, jak i skutki.
Proszę pomyśleć o wzroście potęgi Chin i innych państw jako graczy na arenie politycznej, lub zastanowić się nad politycznym wpływem kryzysu finansowego. Długi są na zachodzie, a nadwyżki na wschodzie. Redystrybucja władzy finansowej również kształtuje nasze polityczne dyskusje. Weźmy pod uwagę zmiany klimatu — jest to nie tylko problem środowiskowy, lecz także problem dla bezpieczeństwa, mający konsekwencje geopolityczne.
Musimy zatem zająć się złożonymi problemami, i to w nowych uwarunkowaniach geopolitycznych. Musimy się dostosować. Nie czas lecieć na autopilocie ani trzymać się ciasnej obrony krajowych sposobów działania. Czas pokazać mądrość i ambicję.
Przytoczę kilka liczb, a zobrazować sytuację. Udział Europy w światowej populacji ludności wynosi 7 %, choć sto lat temu było to 25 %. W ciągu ostatnich 60 lat nasz udział w globalnym PKB skurczył się z 28 % do 21 %. Gospodarki Chin, Indii i innych państw wzrastają w tempie 10 % rocznie.
Znaczenie gospodarcze przekłada się na wpływ polityczny oraz pewność siebie. Można to odczuć wszędzie: od negocjacji w sprawie zmian klimatu po Iran, wielkie interesy energetyczne w Afryce czy Azji Środkowej. Jeśli się zjednoczymy, możemy bronić naszych interesów. Jeśli nie, inni podejmą decyzje za nas. To proste, naprawdę bardzo proste.
Moja wola jest jasna. Powinniśmy zareagować jako Europejczycy. Po pierwsze, jednocząc się, ponieważ jedność to warunek wstępny wywarcia wpływu, a po drugie, podejmując działania, ponieważ rozwiązaniem problemu nie może być papier czy posiedzenie. Jeśli chcecie rezultatów, to musicie działać i czasem podejmować ryzyko. Istotnie, w Europie panuje tendencja do przedkładania procesu nad wynik. Po trzecie, będąc jednocześnie zasadniczym i kreatywnym, ponieważ musimy wykazać obie te cechy: trzeba być zasadniczym w kwestiach obrony naszych wartości, a kreatywnym w sposobie znajdywania rozwiązań złożonych problemów,
Jak stanowi sprawozdanie posła Albertiniego, „potrzebne jest nowe podejście, aby UE mogła działać wspólnie i podejmować światowe wyzwania w spójny, konsekwentny i skuteczny”. Z całokształtu da się wyodrębnić kilka podstawowych celów: po pierwsze, zapewnienie większej stabilności i bezpieczeństwa w sąsiedztwie, propagując reformę polityczną i gospodarczą. Jest to istotne samo w sobie z oczywistych względów, lecz szerzej pojęta wiarygodność międzynarodowa również zależy od uzyskania praw sąsiedzkich.
Po drugie, sprostanie wyzwaniom w zakresie światowego bezpieczeństwa, wyzwaniom naszych czasów. Do tego potrzeba nam kompleksowej strategii, silnych organizacji międzynarodowych oraz rządów prawa zarówno w krajach, jak i w stosunkach miedzy nimi.
Po trzecie, budowa sieci strategicznych stosunków z najważniejszymi krajami i organizacjami, ponieważ problemów, z jakimi się mierzymy, nikt nie zdoła rozwiązać w pojedynkę.
Na to wszystko nakłada się utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych — jako środka do osiągnięcia trzech pozostałych celów oraz sposobu na dotrzymanie obietnic zawartej w traktacie lizbońskim.
Są to podstawowe zadania, na które poświęcam czas, odkąd objęłam stanowisko. Najpierw udałam się do Waszyngtonu i Nowego Jorku, co było właściwym początkiem naszych ważnych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i ONZ. Byłam także w Moskwie, w Kijowie, na Bałkanach i na Haiti. W następnym tygodniu udam się na Bliski Wschód, a potem, pod koniec miesiąca, znów do Nowego Jorku. W międzyczasie trzykrotnie przewodniczyłam posiedzeniu Rady Spraw Zagranicznych, uczestniczyłam w nieformalnej radzie Europejskiej oraz odbyłam spotkanie z Kolegium Komisarzy. Ciężko pracowałam, by zbudować niezbędny wewnętrzny konsensus — odwiedziłam kilka stolic państw UE: Berlin, Paryż, Londyn, Wiedeń i Lublanę. Naturalnie sporo czasu poświęciłam na tworzenie Służby Działań Zewnętrznych. Prace te będą kontynuowane w nadchodzących tygodniach, w tym praca w wami.
Również bacząc na interes tej Izby, zapewniłam udział Parlamentu Europejskiego w grupie koordynacyjnej, którą powołałam. Te kwestię omówię jeszcze dziś po południu na konferencji przewodniczących. Kiedy 23 marca odwiedzę Komisję Spraw Zagranicznych, będziemy mieli sposobność do dogłębnej wymiany poglądów w obecności wszystkich właściwych komisji.
Ilekroć tworzy się coś nowego, napotyka się opór. Niektórzy preferują minimalizować spodziewane straty zamiast maksymalizować zbiorowe korzyści. Jak zapatruję się na to inaczej i mam nadzieję, że Parlament również.
Stoimy przed jedną na pokolenie szansą stworzenia czegoś nowego, zebrania w końcu w jedno instrumentów naszego zaangażowania w poparcie jednolitej strategii politycznej. To dla Europy wielka szansa. Nie powinniśmy zaniżać naszych ambicji, a raczej stworzyć sobie środki do ich realizacji. Oto chwila, by ujrzeć wielki obraz, być kreatywnym i przyjąć zbiorową odpowiedzialność. Jeśli postąpimy prawidłowo — a nie mamy innego wyjścia — to zdołamy uformować europejską politykę zagraniczną na XXI wiek, wraz ze służbą działań zewnętrznych do jej realizacji: przy jej pomocy w sposób skoordynowany zmobilizujemy wszystkie nasze środki nacisku — narzędzia polityczne, gospodarcze, rozwoju i zarządzania kryzysowego. Służba ta reprezentuje również Unię Europejską pod względem geograficznym oraz płci. Sądzę, że to jedyna możliwa do zaakceptowania droga.
Pozwolę sobie zilustrować za pomocą kilku przykładów to, co przychodzi mi do głowy, kiedy mówię „kompleksowe podejście”.
Bałkany Zachodnie — miałam ostatnio przyjemność odwiedzić ten region. W pewnym sensie Bałkany to kolebka polityki zagranicznej UE. Tam bardziej niż gdziekolwiek indziej nie możemy pozwolić sobie na porażkę. Dążę do ustanowienia dobrych roboczych stosunków z liderami politycznymi, chcę zaangażować społeczeństwo obywatelskie w ideę przynależności do Europy. Nasunął mi się wniosek, że w regionie poczyniono postęp, nawet jeśli postęp ten jest nierówny i przejawia braki. Perspektywa europejska wciąż pozostaje nadrzędnymi ramami — zarówno jako nasz cel oraz główna zachęta do reform. Jak wszędzie podkreślałam, postęp na drodze do UE zależy od zaangażowania w reformy wewnętrzne. Reformy w sferze praw człowieka, rządów prawa i współpracy regionalnej.
Posiłkujemy naszą strategię dostępnymi narzędziami polityki zagranicznej. W Kosowie utrzymujemy największą naszą misję cywilną, która przynosi sukces. W Bośni skorygowaliśmy operację ALHTEA do stabilizującej się sytuacji oraz opracowaliśmy program szkoleń. Zdecydowanie forsujemy przekaz europejski w kampanii w okresie poprzedzającym październikowe wybory. W całym regionie osiągnęliśmy postęp w kwestii złagodzenia ograniczeń wizowych oraz kontaktów między ludźmi.
Zatem nasza bałkańska strategia wygląda tak, jak powinna: Strategiczna, jeśli chodzi o cele, wielopłaszczyznowa w zakresie instrumentów oraz skrojona na miarę w aspekcie wdrażania.
Kolejnym przykładem jest Róg Afryki. Przykład ten dowodzi zależności między niestabilnością państwowości, rywalizacją o zasoby, w tym wodę a piractwem, terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Jedyne możliwe rozwiązanie musi być kompleksowe, i dokładnie nad tym pracujemy. Nasza operacja morska, Atalanta została powszechnie uznana za sukces. Kolejnym krokiem jest dalszy rozwój wariantów przekazywania podejrzanych o piractwo organom ścigania działającym w regionie. Dokładamy do tego misję szkoleniową dla TFG w Somalii. Na miejscu zostanie rozmieszczona wiosną. Poprzez Instrument Stabilności finansujemy dodatkowe środki tworzenia potencjału, na potrzeby szkolenia władz morskich oraz postępów w długofalowym rozwoju w Jemenie i Somalii w zakresie zwalczania ubóstwa, analfabetyzmu i wzmocnienia służby zdrowia.
W Gruzji realizujemy podobny scenariusz. Kiedy w 2008 roku zamrożony konflikt przerodził się w otwarty konflikt, nasza odpowiedź była natychmiastowa. Objęliśmy przywództwo międzynarodowe, pośredniczyliśmy w rozejmie i w rekordowym czasie umieściliśmy trzystu osobową misję obserwatorów w regionie. Odtąd angażujemy całą gamę środków wspólnotowych i WPZiB służących zapobieżeniu nawrotu przemocy oraz stabilizacji sytuacji w Gruzji oraz w regionie.
Co się tyczy ONZ i OBWE, prowadziliśmy rozmowy genewskie, jedyne forum, na którym doszło do spotkania wszystkich interesariuszy. Byliśmy gospodarzami konferencji w sprawie odbudowy i wsparcia gospodarczego Gruzji; objęliśmy Gruzję — wraz z Armenią i Azerbejdżanem — europejską polityką sąsiedztwa. Cały czas wspieramy te reformy i zacieśniamy więzi. Pracujemy nad liberalizacją handlu i polityki wizowej, wspieramy środki sprzyjające tworzeniu zaufania, aby odbudować stosunki z wyodrębnionymi z ZSRR republikami.
W Gruzji jest więcej do zrobienia. Pełny program przyjmiemy po omówieniu go z Rosją — rozmawiałam już o tym z Siergiejem Ławrowem zaledwie 10 dni temu. W tej sprawie pokazaliśmy, na co stać UE, kiedy zmobilizujemy posiadane zasoby. Ci, którzy uczestniczyli w niezwykle gorączkowych wydarzeniach tych tygodni powiedzieli mi, że w tej sprawie dokonaliśmy rzeczy wyjątkowych. Potrzebujemy zatem silniejszych struktur, większej elastyczności i gotowości, jeśli chcemy, by Gruzja stała się wzorcem do porównań dla naszych działań w przyszłości.
Przejdę teraz do wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Zgadzam się z zasadniczą myślą sprawozdania posła Danjeana na temat wagi naszych misji. Ratują one ludzkie życie, tworzą miejsce dla pracy polityków, oznaczają, że Europa może sięgać po wszystkie instrumenty władzy, jakie ma, by podołać odpowiedzialności, jaka na niej ciąży.
Znamienne, jak daleko zaszliśmy w ciągu ostatniej dekady. W ponad 20 misjach zorganizowanych w tym okresie wzięło udział ponad 70 000 mężczyzn i kobiet. Prowadzimy zarządzanie kryzysowe na sposób europejski, stosując kompleksowe podejście, by stać po stronie prawa oraz umów międzynarodowych oraz działając w ścisłej współpracy z najważniejszymi partnerami. Z powodzeniem współdziałamy z NATO w Bośni i Hercegowinie oraz wzdłuż wybrzeży Somalii. Trudniej jest w Kosowie i Afganistanie z uwagi na kwestie polityczne. Potrzebujemy to uporządkować, zatem współpracuję z sekretarzem generalnym NATO, by polepszać stosunki UE-NATO w praktycznych obszarach oraz stworzyć sprzyjający klimat. Zobaczmy, jak możemy pragmatycznie kształtować nasze stosunki. ONZ to kolejny kluczowy partner. Mamy wiele praktycznych przykładów udanej współpracy UE z ONZ — Demokratyczna Republika Konga, Czad i w rzeczy samej Kosowo. W ostatnich czasach musieliśmy poznać się lepiej, lecz możemy i powinniśmy wzmocnić nasze więzi, skupiając się na takich sferach jak planowanie i dzielenie się najlepszymi praktykami.
Zarówno w sprawozdaniu posła Danjeana, a także w szerszym kontekście pada pytanie, czy nastał czas, aby UE miała własną, stałą główną kwaterę operacyjną. To poważna kwestia, która wymaga poważnej debaty. Nikt nie kwestionuje tego, że potrzebujemy kwatery głównej, aby móc planować i prowadzić operacje militarne. Pytanie brzmi, czy obecny system, bazujący na SHAPE lub dowództwach krajowych jest najskuteczniejszy, czy też lepiej sprawdziłoby się inne rozwiązanie.
Częstokroć stwierdzamy, że strukturalnie zbliżamy się do tego. Uważam, że najpierw musimy przeanalizować, jakie funkcje mamy wykonywać. Ja dostrzegam trzy główne funkcje dające bazę do podejmowania decyzji: pierwsza, zdolność do planowania i prowadzenia operacji militarnych, w tym planowanie zawczasu, oraz zdolność do szybkiego reagowania w razie potrzeby; druga, zdolność do ułożenia koordynacji cywilno-wojskowej w bardziej usystematyzowany sposób, aby zmaksymalizować nasz potencjał; oraz trzecia, zdolność do nawiązywania więzi z innymi, aby zoptymalizować całość koordynacji oraz tego, co ogólnie nazywamy „wspólnotą międzynarodową”. Jeśli posłużymy się ową analizą jako punktem wyjścia w naszych dyskusjach, zdołamy znaleźć potrzebny wspólny grunt i przejdziemy do określenia, co powinniśmy zrobić.
Sprawozdanie wzywa również do powołania Rady Bezpieczeństwa. Wiem, że pomysł ten krąży już od jakiegoś czasu. Następne posiedzenie w kwietniu potoczy się według ustalonej praktyki, lecz na nieformalnym spotkaniu ministrów obrony osiągnięto konsensus na podstawie moich propozycji zwoływania Rad Spraw Zagranicznych z ministrami obrony w składzie. Umożliwi to ministrom obrony wspólne spotkanie i podejmowanie decyzji, przykładowo w przedmiocie rozwoju potencjału.
Ostatni punkt mojego wystąpienia dotyczy propozycji formacji obrony cywilnej. Zacznijmy od doświadczeń z Haiti, które właśnie zdobywamy. Następnie w duchu traktatu lizbońskiego rozważmy, jakie mamy możliwości wspólnej mobilizacji zasobów państw członkowskich oraz instrumentów UE na potrzeby wsparcia ONZ, Koordynacji Pomocy Humanitarnej, bądź też samodzielnego działania UE. Powinno przyświecać nam hasło maksymalizacji synergii i unikania „trudnych” lub sztucznych podziałów w sposobach radzenia sobie z kryzysami wewnętrznymi i zewnętrznymi
Na koniec przejdę do zagadnienia nierozprzestrzeniania broni jądrowej, nawiązując do pytania ustnego, które padło. Pokrótce przypomnę dwa najbardziej znamienne elementy: po pierwsze, przegląd układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej zaplanowano na maj w Nowym Jorku. Wezmę w nim udział i zamierzam zabiegać o pomyślny rezultat. Nie możemy pozwolić sobie na błąd: Cały traktatowy system nierozprzestrzeniania broni u podstaw którego podstaw leży NPT, jest poddawany narastającej presji. Aby na to zareagować, musimy być gotowi wnieść własny wkład: chodzi o dostęp do pokojowych metod wykorzystania energii jądrowej, zwłaszcza na rzecz krajów rozwijających się, unikając rozprzestrzeniania ryzyka. Wiąże się z tym wypracowanie wielostronnych podejść do cykli paliw jądrowych — jak mniemam, 84 państwa skorzystały z programów pomocowych UE; o postęp w rozbrojeniu z broni jądrowej — politycznie fundamentalne znaczenie ma stworzenie konstruktywnej atmosfery; o zażegnanie regionalnych kryzysów dotyczących rozprzestrzeniania broni jądrowej, zwłaszcza przez Iran, który jest zdolny zasabotować całą konferencję.
Jak wiecie, UE przewodzi w zabiegach o znalezienie dyplomatycznych rozwiązań. W pełni popieramy przyjęty przez Radę Bezpieczeństwa kurs wprowadzania dalszych restrykcji, jeśli — jak ma to miejsce dziś — Iran nadal będzie ignorował swoje zobowiązania.
Po drugie, odbędzie się szczyt bezpieczeństwa jądrowego zwołany przez prezydenta Obamę. Popieramy cel szczytu, mianowicie wzmocnienie bezpieczeństwa materiałów jądrowych oraz uniemożliwienie dostępu do nich terrorystom. Jak mniemam, UE udzielała wsparcia dla Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) od 2004 roku, na rzecz pomocy krajom w tym zakresie, i nadal będziemy go udzielać.
Na koniec wrócę do punktu wyjścia. Popyt na zaangażowanie europejskie na arenie światowej jest ogromny. Musimy zadbać o to, by podaż zaspokoiła popyt. Traktat lizboński stwarza nam taką szansę. Powinniśmy działać zgodnie z literą oraz duchem traktatu, pamiętając dlaczego przywódcy europejscy w pierwszym rzędzie negocjowali traktat. Sądzę, że powód był oczywisty: aby stworzyć silniejszą, bardziej stanowczą i zdecydowaną europejską politykę zagraniczną dla dobra obywateli Unii Europejskiej. Wiem, że wielu tu zgromadzonym bliski jest ów cel. Liczę na wasze poparcie w jego urzeczywistnianiu.
Nadezhda Neynsky, sprawozdawca komisji opiniodawczej Komisji Budżetu. – Panie przewodniczący! Gratuluję pani Ashton tak krzepiącego wystąpienia.
Jednocześnie, będąc sprawozdawcą komisji opiniodawczej Komisji Budżetu w sprawie WPZiB, chcę również podkreślić, że absolutnie kluczowe znaczenie ma przeprowadzenie audytu byłych i obecnych operacji w ramach WPZiB oraz misji cywilnych WPBiO, aby określić ich mocne i słabe strony. W ten sposób Unia Europejska będzie mogła skuteczniej zapewniać bezpieczeństwo, zwiększy swoją autonomię, a w szczególności mądrzej wykorzysta stosowny budżet, który niestety wciąż będzie niedofinansowany.
Ioannis Kasoulides, w imieniu grupy PPE. – Panie przewodniczący! Strach wyobrazić sobie pocisk jądrowy, niewielkiego rozmiaru lecz zabójczy dla milionów ludzi, w rękach terrorystów. Parę lat temu powiedzielibyśmy, że to zupełnie nieprawdopodobne. Dziś nie możemy już tak stwierdzić.
Kraje takie jak Iran czy Korea Północna są w trakcie pozyskiwania, lub dysponują potencjałem do pozyskania broni jądrowej. Pewien naukowiec z Pakistanu rzekomo sprzedał know-how Iranowi, a Korea Północna zakupiła materiał jądrowy. Nikt nie sprzeciwia się, by Iran pozyskał energię jądrową dla celów pokojowych, lecz cierpliwość się kończy, kiedy Iran gra na zwłokę w dialogu z grupą 5+1, którą popieramy.
Dwutorowe podejście oraz przygotowanie inteligentnie ukierunkowanych sankcji przez Radę Bezpieczeństwa ONZ są zasadne. Rozprzestrzenianie broni jądrowej to kwestia krytycznej wagi — osobowości pokroju Henry'ego Kissingera utrzymywały, że tylko posunięcie się do całkowitej eliminacji zapewni jej nierozprzestrzenianie oraz globalne bezpieczeństwo.
Popieramy zatem traktat międzynarodowy zakładający sukcesywną eliminację broni jądrowej, zahamowanie produkcji materiałów rozszczepialnych, wprowadzenie kompleksowego układu zakazującego prób jądrowych, redukcję głowic jądrowych, START itp., sprowadzając wszelkie obchodzenie się z paliwem jądrowym pod kontrolę IAEA oraz wzmacniając jej mandat, a zarazem uprawnienia weryfikacyjne.
Adrian Severin, w imieniu grupy S&D. – Panie przewodniczący! Mam nadzieję, że porozumieliśmy się co do potrzeby proaktywnej polityki zagranicznej, której przyświecają nasze wspólne europejskie cele, opartej na wspólnych wartościach. Polityka ta powinna uznawać niepodzielność bezpieczeństwa w zglobalizowanym świecie, jako że jest ono źródłem solidarności interesów zarówno wewnątrz Unii Europejskiej, jak i poza nią.
Taka polityka wymaga odpowiedniego instrumentu instytucjonalnego i zakłada jego pozyskanie. Zatem priorytety są jasne i cieszę się, że priorytety, które zamierzam przytoczyć pokrywają się z priorytetami pani Ashton. Należą do nich skuteczna Służba Działań Zewnętrznych, energiczna polityka sąsiedztwa, wizjonerska polityka rozszerzenia, dobrze skonstruowane partnerstwa ze strategicznymi podmiotami, zarówno tradycyjnymi, jak i wschodzącymi, skuteczna strategia radzenia sobie z globalnymi wyzwaniami — chodzi mianowicie o bezpieczeństwo energetyczne, nierozprzestrzenianie broni jądrowej, migrację, międzynarodową przestępczość zorganizowaną, przejawy ubóstwa ponad granicami krajów, konflikty kulturowe itp.
Jeżeli chodzi o Służbę Działań Zewnętrznych, to potrzeba nam instytucji, której przyświeca nie tylko zasada odpowiedzialności politycznej i budżetowej, lecz także zasada skuteczności. Nie powinniśmy tworzyć służby utrzymującej starą konkurencję między krajami, ani posiadającej obecną biurokratyczną strukturę. Dwuosobowe szefostwo europejskich działań zewnętrznych musi stale nosić oba kapelusze naraz, zapewniając jedność służby oraz spójność jej działań.
W zewnętrznej polityce sąsiedztwa potrzebujemy podejścia, które nie wyklucza Rosji ani Turcji. Jeżeli chodzi o region Morza Czarnego, to musimy przejść od synergii do strategii. Co się tyczy zamrożonych konfliktów, trzeba podjąć regionalne inicjatywy oraz uruchomić mechanizmy regionalnej współpracy przy gwarancjach międzynarodowych.
W kwestii globalnego bezpieczeństwa potrzebujemy nowego porozumienia odzwierciedlającego realia po ustaniu dwubiegunowego układu. Musimy krzewić nasze wartości w świecie, lecz należy czynić to na sposób świecki, a nie niczym nowi krzyżowcy.
Uważam, że te oraz inne nasze priorytety wyznaczają zakres iście herkulesowego zadania. Pracujmy wspólnie — Parlament, Komisja i Rada — nad realizacją tego zadania.
Annemie Neyts-Uyttebroeck, w imieniu grupy ALDE.. – (NL) Panie przewodniczący, pani wysoka przedstawiciel/wiceprzewodnicząca Komisji, panie i panowie! Pani Ashton, przede wszystkim witam panią i żywię gorącą nadzieję, że pani znakomite i przekonujące dzisiejsze wystąpienie będzie faktycznie zwiastować koniec szczególnie trudnego okresu dla nas wszystkich, okresu rozpoczętego w listopadzie, po upływie poprzedniej kadencji Komisji. Jeśli zgodzimy się co do jednej rzeczy, mianowicie: że faktycznie nie stać nas na tak długie okresy rozterek. Od końca listopada aż do całkiem niedawna wydawało się — przykro mi to mówić — że UE zniknęła ze sceny światowej lub jest o włos od zniknięcia. Powtórzę, że nie możemy do tego dopuścić bez względu na okoliczności. Ponieważ świat nie będzie rzecz jasna na nas czekał. Przytoczyła pani dane liczbowe, które wyraźnie to obrazują. Byliśmy także świadkami serii wydarzeń, które wyraźnie to zilustrowały: klęski żywiołowe, które wciąż się zdarzają, koszmarne zamachy, które wciąż mają miejsce, fakt, że na Bliskim Wschodzie jakieś rządy zamiast zachowywać demokratyczny charakter, podjęły decyzje poważnie zakłócające proces pokojowy bądź też jego resztki. Potrzebujemy zatem wysokiego przedstawiciela /wiceprzewodniczącego Komisji, który zdoła zaznaczyć swą obecność nie tylko w europejskich ośrodkach decyzyjnych, ale również gdziekolwiek indziej na świecie. Zarówno pani, jak i my wiemy, że mówiła pani o zadaniu niemal niemożliwym. Podziwiam panią za jego przyjęcie. Obiecaliśmy nasze wsparcie w tym zakresie. Miło nam słyszeć dziś pani wystąpienie oraz wysłuchać stanowczego oświadczenia na temat Europejskiej Służby działań zewnętrznych, której wszyscy na gwałt potrzebujemy. Jeśli ktokolwiek wciąż ma wolę zakończenia tak zwanych wojen o wpływy — w których jedna strona walczy w rękawicach, a druga bez — pewien jestem, że współpracując zdołamy się przygotować na to, co nas czeka w przyszłości. Dziękuję państwu za uwagę.
Franziska Katharina Brantner, W imieniu grupy Verts/ALE. Panie przewodniczący, pani baronesso Ashton, panie i panowie! Uważnie słuchaliśmy pani wystąpienia, pani Ashton. Niestety musimy zauważyć, że prawdopodobnie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, nim przygotuje pani plany konkretnych przyszłych projektów z pani rozprawki na temat zasad, za którymi wszyscy jesteśmy w stanie się opowiedzieć.
Powiem kilka słów o Służbie Działań Zewnętrznych, o której naprawdę spodziewałam się usłyszeć więcej konkretów z pani ust. Powtarzała pani, że chodzi o spójność, która jest aktualnym trendem. W wielu sprawach potrzebujemy wspólnych planów i programów Służby Działań Zewnętrznych oraz Komisji. Każdy ze zwolenników pozostawienia licznych sfer polityki Komisji lub Sekretariatowi Rady powinien zdobyć się na szczerość i przyznać, że opowiada się za status quo, za systemem z traktatu nicejskiego.
Dla nas pierwszą ważną sprawą jest to, na ile zdołamy osiągnąć większość we wszystkich sprawach dotyczących zapobiegania kryzysom cywilnym, zarządzania kryzysami cywilnymi i odbudowy. Naszym zdaniem chodzi o rzeczy objęte zakresem pojęciowym budowania pokoju, czyli zapobiegania konfliktom, wczesnego ostrzegania, mediacji, pojednania oraz krótko- i długofalowej stabilizacji. Do tego potrzebna jest odpowiednia jednostka organizacyjna, proponujemy zatem utworzenie wydziału ds. zarządzania kryzysowego i budowania pokoju. Pytam zatem o pani stanowisko w kwestii utworzenia takiego wydziału. W tym punkcie chcę również zaznaczyć, że popieramy zarówno budżet wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (WPZiB) oraz włączenie Instrumentu Stabilności do Służby Działań Zewnętrznych, nie jako część Dyrekcji Zarządzania Kryzysowego i Planowania ani jako jednostkę jej podległą, lecz zamiast niej, w nowej strukturze, którą mam nadzieję pani utworzy. Chciałabym poznać pani stanowisko w tej sprawie.
Druga ważna dla nas kwestia dotyczy związków między obszarami tradycyjnej polityki zagranicznej a nowymi obszarami, takimi jak polityka energetyczna, polityka klimatyczna, sprawiedliwość i sprawy wewnętrzne. Jakie struktury planuje pani powołać, aby zapewnić Służbie Działań Zewnętrznych uporządkowany dostęp do tych sfer globalnej polityki UE oraz państw członkowskich?
Istotny dla nas jest jeszcze jeden punkt: ma to być nowoczesna służba ze zrównoważoną polityką kadrową. W tym tygodniu obchodziliśmy dzień 8 marca. Jest zatem najzupełniej oczywiste, że służba musi stanowić ostoję praw kobiet. Muszą w niej uczestniczyć kobiety. Baronesso Ashton, otrzymała pani list od posłanek z prośbą o dopilnowanie od samego początku wdrożenia rezolucji ONZ nr 1325 i 1820 w strukturach instytucjonalnych służby. W związku z tym moje pytanie brzmi: jakie są pani plany w tym zakresie?
Jak powiedziałam, ma pani nasze poparcie na drodze do utworzenia rzetelnej Służby Działań Zewnętrznych. Czekam na pani odpowiedzi.
Charles Tannock, w imieniu grupy ECR. – Panie przewodniczący! Traktat lizboński to teraz rzeczywistość prawna w porządku międzynarodowym, nawet jeśli brakuje mu demokratycznej legitymacji od społeczeństwa, ponieważ większość obywateli UE, w tym Brytyjczyków pozbawiono możliwości oddania głosu w referendum. Niemniej jednak Grupa ECR oraz brytyjscy konserwatyści stawiają na pozytywne zaangażowanie oraz postęp w tworzeniu nowych ram instytucjonalnych.
Chcielibyśmy widzieć podobne podejście ze strony państw członkowskich i Komisji. Moim zdaniem do cna paradoksalne jest to, że najważniejsze działanie instytucjonalne na mocy traktatu lizbońskiego, mianowicie utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych grozi wepchnięciem UE z powrotem w introspekcję, co kłóci się z tym, co Lizbona miała wykorzenić. Bez wątpienia utworzenie Służby Działań Zewnętrznych należy poddać pod debatę oraz potrzebny jest konsensus w sprawie powierzania zadań i wyboru najwłaściwszych osób, lecz elementy polityki zagranicznej WPZiB muszą stanowczo pozostać przy Radzie.
Potrzeba nam również silnego przywództwa, teoretycznie zapewnionego traktatem lizbońskim, aby urzeczywistniać niezatartą wizję dyplomacji europejskiej na świecie. Liczymy, że pani Ashton przejmie inicjatywę oraz zapewni autorytet i przywództwo przewidziane w traktacie, w razie potrzeby przywróci kogoś do porządku i wskaże drogę naprzód. Jeśli pokaże pani, że jest w stanie podjąć się tego niełatwego wyzwania, może pani liczyć na nasze wsparcie.
UE miała wiele lat na przemyślenie kształtu tej służby, zatem gmatwanie i wahanie, które ostatnio obserwujemy, nie idzie w parze z ambicją UE do odgrywania globalnej roli w polityce zagranicznej w ramach WPZiB.
Jest kilka bardziej ogólnych punktów. Sprawozdanie posła Albertiniego, które stanowczo popieram, określa priorytety polityki zagranicznej Unii i słusznie potwierdza aspiracje państw Bałkanów Zachodnich do członkostwa w UE, zwłaszcza Chorwacji, Macedonii i Czarnogóry. W tej sprawie jestem sprawozdawcą.
Lecz zawiera również wzmiankę o sojuszu transatlantyckim i NATO, które uważamy za podwaliny unijnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Słusznie podkreśla odpowiedzialność UE za rozstrzyganie zamrożonych konfliktów, zwłaszcza w Naddniestrzu i Górskim Karabachu, w naszym bezpośrednim sąsiedztwie, jak również dobre stosunki z Ukrainą.
Wreszcie w treści sprawozdania wspomniano Tajwan jako ważnego partnera dla UE, który również powinien mieć możliwość czynnego i pełnego udziału w organizacjach międzynarodowych, zgodnie z polityką UE oraz polityką „Jednych Chin”.
Willy Meyer, w imieniu grupy GUE/NGL. – (ES) Panie przewodniczący, baronesso Ashton! Poseł Albertini już zna powody, dla których moja grupa przedkłada opinię mniejszościową w sprawie sprawozdania na temat polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony. Robimy to zasadniczo dlatego, pani Ashton, że doszliśmy do konkluzji. W krajach nas otaczających, w Unii Europejskiej polityka bezpieczeństwa i obrony nie ma nic wspólnego z obroną terytorium: obecnie polityka bezpieczeństwa to projekcja polityki zagranicznej.
Sądzimy, że nadrzędnym celem polityki zagranicznej winno być rozbrojenie na szczeblu międzynarodowym: żadnych zbrojeń, pragmatyczna polityka skierowana na przyczyny niepokojów na świecie.
Podstawową bronią masowego rażenia na świecie jest głód i ubóstwo. Broni tej nie da się pokonać siłami wojskowymi. Sądzę zatem, że zważywszy na to powinniśmy skłaniać się ku tymczasowemu systemowi bezpieczeństwa, który umożliwi stopniową demilitaryzację wszystkich stref bezpieczeństwa na świecie. Nie zgadzamy się rzecz jasna na powiązanie Unii z NATO, ponieważ strategia NATO wiąże się z wyborem militarnej reakcji za zagrożenia dla bezpieczeństwa takie jak przestępczość zorganizowana i terroryzm — które nigdy nie były przedmiotem reakcji militarnej.
Uważam, że ta wzrastająca militaryzacja wymaga od państw członkowskich coraz prężniejszego przemysłu zbrojeniowego i zwiększenia wydatków na zbrojenie. Znajdujemy się na najwyższym poziomie cywilizacyjnym i zbrojeniowym, wyższym niż podczas zimnej wojny, co jest bardzo odległe od pragmatycznych polityk demilitaryzacyjnych.
Ani przestępczość zorganizowana, ani terroryzm nie powinny być celami wojskowymi. Powinny być to cele dla policji, międzynarodowego sądownictwa, służb wywiadowczych — stawianie przestępców przed wymiarem sprawiedliwości, ale nie cele reakcji militarnej.
Nie zgadzamy sie zatem z tym militarnym punktem widzenia. Nie zgadzamy się na bazy Stanów Zjednoczonych w Unii Europejskiej. Nie chcemy ich w żadnym kraju, nie chcemy aby żadne mocarstwo rozmieszczało siły wojskowe na świecie. Za bardzo istotne uważamy poszanowanie prawa międzynarodowego. Nie zgadzamy się na uznanie Kosowa — nie wierzymy w uznawanie żadnego państwa używającego siły poza prawem międzynarodowym, ponieważ wierzymy w prawo międzynarodowe, a stąd wierzymy, że w rzeczonym sprawozdaniu powinien zostać poruszony proces dekolonizacji Sahary Zachodniej. Żądamy rzecz jasna wycofania wojsk z Afganistanu, które powodują śmierć niewinnych cywilów, do czego NATO przyznaje się co tydzień. Nie zgadzamy się zatem na drogę militaryzacji.
Fiorello Provera,w imieniu grupy EFD. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie, baronesso Ashton! Znakomite sprawozdanie posła Albertiniego zawiera fragment, który uważam za niezmiernie ważny politycznie: chodzi o połączenie zjawiska imigracji z polityką współpracy z krajami rozwijającymi się.
Kontrolowanie tak ogromnych przepływów migracji za pomocą środków represyjnych oraz wewnętrznej polityki jest nie do pomyślenia. Rozmieszczanie imigrantów we wszystkich państwach członkowskich również nie rozwiąże problemu. Przeciwnie, zachęci do kolejnych przybyć. Najważniejszą reakcją na zjawisko migracji jest opracowanie polityki współpracy, najlepiej skoordynowanej na szczeblu europejskim, oraz nastawionej nie tylko na postęp gospodarczy, lecz także na postęp społeczny i demokratyczny. Emigracja ma być wyborem, a nie koniecznością.
Aby taka polityka współpracy stała się skuteczna i dotarła do naprawdę potrzebujących, istotne jest wspieranie dobrych rządów w wymiarze lokalnym, wolnych od niewydolności, korupcji, marnotrawienia zasobów czy słabych wyników. Celem polityki zagranicznej jest zapewnienie lokalnego zarządu oraz współpracy między rządami. Ważnym instrumentem europejskiej polityki zagranicznej musi być współpraca: to moje osobiste przesłanie do baronessy Ashton w sektorze bardzo mi bliskim, tj. w sektorze współpracy.
Andreas Mölzer (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Obecnie zaczyna nas dręczyć to, że w traktacie lizbońskim zdefiniowano tak niewiele dotąd niedookreślonych celów polityki zagranicznej. Prawdopodobnie będzie to również cena za to, że wysokim przedstawicielem do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa została baronessa Ashton, osoba bez żadnego prawdziwego doświadczenia w polityce zagranicznej, która została narzucona Unii jako najmniejszy wspólny mianownik, jaki państwa członkowskie zdołały znaleźć.
Jeśli zachowamy milczenie we wszystkich ważnych sprawach z zakresu polityki zagranicznej, to my, jako Europejczycy zdołamy osiągnąć tyle co zgraja dyplomatów, którzy wymieniają uściski dłonie na całym świecie, utrzymując jednocześnie zgoła odmienne kursy polityki zagranicznej.
Nie możemy pozwolić sobie również na nieporozumienia w sprawie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Ta nowa, bez wątpienia ważna nowa służba nie powinna i nie może podupadać ponad przywódcami państw członkowskich, wkraczając w sferę działalności eurokratów.
Prawdopodobnie nastał czas, aby utorować sobie drogę wyjścia z niedorozwoju Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, aby UE została ponownie usłyszana w świecie zewnętrznym. To również czas, aby wysoki przedstawiciel zadziałał z większym wyczuciem w tych sprawach, używając przykładowo wszystkich trzech języków roboczych Unii, w tym niemieckiego, w pracach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.
Musimy jak najlepiej wykorzystać doświadczenie oraz dobre stosunki, jakie poszczególne państwa członkowskie utrzymują z niektórymi regionami. Mam na myśli między innymi historyczne doświadczenie Austrii na Bałkanach Zachodnich. Musimy jednak zachowywać jasność co do tego, że bezpieczeństwa europejskiego broni się nie w Hindukuszu, lecz na zewnętrznych granicach UE na Bałkanach. UE musi przestać zachowywać się jako przedłużenie i główny fundator NATO i Stanów Zjednoczonych. Pieniądze europejskie bez wątpienia będą lepiej wydane na Frontex, zamiast na pustyniach Afganistanu.
Catherine Ashton, Wiceprzewodnicząca Komisji/Wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa. – Panie przewodniczący! Pragnę wygłosić kilka uwag bezpośrednio do podniesionych kwestii i skierowanych zapytań .
Do posła Kasoulidesa — co się tyczy układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, powodzenie tego przedsięwzięcia jest ważniejsze niż wszystko inne. Uważam, że musimy zrobić praktyczne kroki: wejście w życie kompleksowego traktatu zakazującego prób jądrowych, cięcie produkcji materiałów rozszczepialnych; pomoc w pokojowym wykorzystaniu energii jądrowej, znalezienie sposobów na zapobieżenie rozprzestrzeniania się jej, przykładowo nasz wkład w powstanie banku paliwa jądrowego, oraz wsparcie dla silnej i skutecznej IAEA. Jak mówiłam, musimy rzecz jasna pracować w szczególności w obszarach takich jak Bliski Wschód, co oznacza, że mamy nadal wywierać presję na Iran oraz zająć się sprawami, o których tu mowa.
Panie Severin, co do Służby Działań Zewnętrznych oraz wymienionych przez pana priorytetów, nasze stanowiska są zupełnie zbieżne. To dla mnie bardzo ważne, aby Służba miała odpowiedzialność polityczną i budżetową, dokładnie jak pan powiedział, i powinno to dojść do skutku poprzez połączenie funkcji. Istotne będzie również to, o czym pan wspominał, mianowicie przygotowanie i omówienie tych zagadnień z pozostałymi kluczowymi partnerami. Wydaje mi się, ze wspomniał pan o Rosji i Turcji. Cóż, Rosję już odwiedziłam. Spędziłam część weekendu z tureckim ministrem spraw zagranicznych. Była to prawdziwa sposobność do dogłębnego omówienia naszych przyszłych stosunków. Zatem zgadzam się w całej rozciągłości z wymienionymi priorytetami i dziękuję za to.
Dziękuję pani Neyts-Uyttebroeck za ciepłe słowa. Uważam, że nic się nie stało, że UE zniknęła ze sceny międzynarodowej. Niechybnie luka ta została naprawiona poprzez powołanie sprawnej Komisji. Z mojej strony było to ogromnie ważne, ponieważ do czasu powołania Komisji nie miałam nawet gabinetu, nie wspominając o Służbie Działań Zewnętrznych. Nasze obecne położenie pozwala nam na rozpoczęcie gromadzenia zasobów.
Uważam, że słusznie podnosi pan znaczenie widoczności. Mój kłopot polega na tym, że nie nauczyłam się jeszcze podróżować w czasie. Za absolutnie podstawową sprawę uważam natomiast, że jeśli spojrzeć przed siebie, widzimy określone priorytety, z którymi jak mniemam Izba zgodzi się w większości, oraz zapewnienie, by moje działania były ukierunkowane na te priorytety — jeden z nich to utworzenie służby, która wciąż nie powstała. Nie posiadam struktury kadrowej. Jeszcze nie. Lecz kiedy ona powstanie, to na całym świecie pokażemy siłę Europy w najlepszym rozumieniu tego słowa.
Pani Brantner, znów stara się pani pozyskać ode mnie jak najwięcej szczegółów: uważam to za bardzo ważne. Niektóre podniesione przez panią kwestie mają krytyczną wagę. Nie chcemy powielać naszych zadań w różnych instytucjach. Chcemy geograficznego podejścia do naszych działań. Zgadzam się z panią w kwestii budowania pokoju: To bardzo ważny aspekt wymagający działania UE.
I w pewnym sensie przychodzi do tworzenia różnych elementów tego, co robimy najlepiej - pracy nad tworzeniem państwowości, sprawiedliwości, rządów prawa, pracy nad programami rozwoju, nad problematyką zmian klimatu, wsparciem dla rządów oraz ludności — wszystko to zostało zaprojektowane z myślą o zapewnieniu nam większego bezpieczeństwa, stabilności i prosperity, lecz w istocie tak postępując tworzymy bardziej bezpieczny, stabilny i dobrze prosperujący świat.
Owe cele są niezwykle ważne.
Zgadzam się z panią na temat kobiet. Potrzeba nam więcej kobiet, między innymi w naszych misjach politycznych. Póki co widziałam ich bardzo niewiele. Musimy zadbać o właściwą integrację kobiet ze służbą na wszystkich szczeblach. Musimy mieć pewność, że podołamy temu wyzwaniu. Lecz co najważniejsze, Służba Działań Zewnętrznych pozostaje do usług całej Unii Europejskiej.
Co zatem robimy w sprawach sprawiedliwości i wewnętrznych na świecie, co chcą robić posłowie z innymi parlamentami? Musimy sprawić, aby budowana struktura służyła nam pomocą w przytoczonych kwestiach. Myślę o tych sprawach. Znajdujemy się dokładnie w tym samym miejscu..
Panie Tannock: zdecydowane przywództwo gotowe sprostać wyzwaniu. Cóż, mam nadzieję, że zacznie pan dostrzegać, jak należy pojmować zdecydowane przywództwo. Bardzo ważne, jak pan mówi, aby zająć się tymi krytycznymi kwestiami: Bałkany oraz stosunki transatlantyckie są absolutnie kluczowe dla naszych działań. Dlatego poświęcam dużo czasu na dyskusje ze Stanami Zjednoczonymi — osobiście spędzam mnóstwo czasu na dyskusjach i dialogu z nimi, oraz rzecz jasna z Ukrainą.
Mam nadzieję, że z zadowoleniem przyjął pan moją decyzję udania się na zaprzysiężenie oraz zaproszenie prezydenta Janukowycza do Brukseli, gdzie spędził jeden z pierwszych dni prezydentury. Został on zaprzysiężony w czwartek. Natomiast w Brukseli był w poniedziałek, aby poszerzyć i pogłębić nasze stosunki na przyszłość.
Panie pośle Meyer, mówił pan o polityce zagranicznej i rozbrojeniu, oraz o tym, czy właściwe jest pojmowanie pewnych zagadnień w kategoriach militarnych. Podam panu dwa krótkie przykłady. Jeden z nich opisałem już przy okazji Atalanty, a drugi dotyczy znaczenia kompleksowego podejścia do naszych działań..
Mamy u wybrzeży Somalii statki, które odniosły w ten weekend ogromny sukces, schwytawszy wraz z francuską marynarką piratów zamierzających narobić zamieszania w tej części morza. Wiąże się z tym zapewnienie, by podejrzanemu postawiono zarzuty i odpowiednio traktowano poprzez odniesienie się do naszych standardów sądownictwa w krajach regionu.
Wiąże się z tym program rozwoju, nad którym pracuje Komisja, aby wypróbować i wesprzeć gospodarkę w Somalii. Wiąże się z tym nasza praca nad rozpoczęciem szkoleń dla osób, które mają zaprowadzić bezpieczeństwo w regionie. Innymi słowy o wspólne podejście, kompleksowe podejście. Oznacza to, potrzebę użycia narzędzi, aby poradzić sobie z problemami, które dotykają ludność.
Inny przykład: po wizycie na Haiti w ostatnim tygodniu, składam wyrazy uznania pod adresem Włochów, których pracę obserwowałam. Byli tam ludzie świeżo po tragedii w Aquili, choć była również nasza marynarka, strażacy, organizacje pozarządowe, cywile, lekarze, psychiatrzy, dentyści, pielęgniarki, wszyscy pracowali pod jednym dowództwem, mianowicie kapitana statku szpitala pełnego ludzi leczonych z bezpośrednich skutków trzęsienia ziemi. Młodzi ludzie z amputowanymi kończynami, straszliwie poparzone dzieci, które przechodziły leczenie; były tam ekipy udzielające pomocy.
Zmierzam do tego, że warto pomyśleć o kompleksowej strategii oraz podejściu, które możemy zaoferować, związanym z użyciem środków, jakimi dysponujemy — użyciem ich z najlepszym skutkiem.
Panie Provera, podniósł pan ważny punkt dotyczący rozwoju współpracy imigracyjnej, mianowicie jeśli ludzie nie mają innego wyboru, wtedy podejmują ryzyko — nierzadko narażając życie — opuszczenia kraju, w którym mieszkają, urodzili sie i chcą mieszkać. Większość ludzi chce możliwości życia w kraju, w którym się wychowali.
Zatem ważny aspekt rozwoju moim zdaniem zawsze polegał na możliwości wsparcia warunków bytowych ludności w celu umożliwienia im pozostania i życia, aby pozyskać wsparcie w zakresie wykształcenia, wsparcie zdrowotne itp.
Będzie to bardzo duża część naszych zadań, pomocna zwłaszcza dla krajów, gdzie sytuacja może być bardzo niestabilna z uwagi na zmiany klimatu.
Wreszcie panie pośle Mölzer, moja rada — proszę nie być takim pesymistą. Nie chodzi o działanie ponad głowami przywódców państw członkowskich. Chodzi o budowanie czegoś autentycznie europejskiego — nie takiego samego jak w państwach członkowskich, m.in. w Niemczech, Włoszech, Francji czy Wielkiej Brytanii. To nie to samo. Budujemy coś innego. Dotyczy to długofalowej polityki bezpieczeństwa i stabilności, wzrostu gospodarczego. Przyczynienie się do tego leży w naszym interesie, lecz w istocie chodzi również o wartości które są nam drogie.
Co do języków, oui, je peux parler français, mais je ne suis pas très bien en français. Ich habe auch zwei Jahre in der Schule Deutsch gelernt, aber ich habe es jetzt vergessen.
Zatem radzę sobie z językami, i to coraz lepiej i lepiej. Czekam, aż nadejdzie moment, kiedy będę mogła przeprowadzić prawdziwą rozmowę z panem, posługując się znacznie lepszym niemieckim niż dziś.
Elmar Brok (PPE). – (DE) Panie przewodniczący, pani wiceprzewodnicząca, panie i panowie! Sprawozdania posłów Albertiniego i Danjeana, jak również projekt rezolucji w sprawie nierozprzestrzeniania broni jądrowej sygnalizują, że wkrótce będzie trzeba podjąć ważne decyzje i musimy się do tego przygotować. Przytoczę kilka kolejnych przykładów. Uważam, że Unia Europejska ma teraz ważną rolę do odegrania w kluczowej fazie, kiedy trzeba powstrzymać Iran od budowy arsenału jądrowego i teraz wymagane jest ożywienie działalności grupy 5+1, zwłaszcza w związku z przygotowaniem rezolucji ONZ oraz możliwym rozszerzeniem sankcji, aby środkami pozamilitarnymi zapobiec pojawieniu się nowego państwa jądrowego. Wiąże się tym, pośrednio lub bezpośrednio, dramatyczna sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz rozwiązanie tamtejszych problemów.
Baronesso Ashton, dziękuję za wizytę w Kijowie i rozmowę z prezydentem Janukowyczem. Wsparcie takich państw jest bardzo ważne, aby nie podejmowały one błędnych decyzji i miały jasność co do tego, że unia celna z Rosją oraz strefa wolnego handlu z Unią Europejską nie są przystające. Należy wyjaśnić korzyści z dokonania słusznego wyboru.
Mam do dodania jeszcze jedną uwagę. W przeciwieństwie do wielu ministrów spraw zagranicznych i bezpieczeństwa wykażemy cierpliwość potrzebną do utworzenia wraz z panią rzetelnej Służby Działań Zewnętrznych. Takiej Służby Działań Zewnętrznych chcemy. Musi być udana. To dla nas warunek wstępny mówienia jednym głosem. Źle by się stało, gdyby podejmować zbyt pospieszne i błędne decyzje. Nie działamy pod presją czasu — liczy na dobry rezultat. Musimy jednak mieć na uwadze, że w historii Unia odnosiła sukcesy, kiedy stosowano metodę Komisji, natomiast kiedy działano międzyrządowo, o sukces było trudno, a wręcz nie udało się go osiągnąć nigdy. Dlatego zależy uściślić, że spraw należących do polityki Wspólnoty nie należy ukradkiem przekształcać na politykę międzyrządową za pomocą Służby Działań Zewnętrznych. Musimy stworzyć odpowiednie środki ochronne, aby zabezpieczyć skuteczność jednolitej służby, a jednocześnie także politykę Wspólnoty oraz uprawnienia Parlamentu Europejskiego, które obejmują — w sferze budżetu, kontrolę budżetową i udzielanie absolutorium — oraz polityczny nadzór ze strony Parlamentu Europejskiego. Liczymy na pomyślną współpracę.
(Oklaski))
Hannes Swoboda (S&D). – (DE) Panie przewodniczący! Zwracam się do baronessy Ashton jako wiceprzewodniczącej Komisji, lecz również jako wysokiej przedstawiciel — w przeciwieństwie do ministrów spraw zagranicznych ja zakładam, że pani, jako wysoka przedstawiciel, również ponosi w pewnym stopniu odpowiedzialność polityczną przed tą Izbą. Dziś mija 100 dni od wejścia w życie traktatu lizbońskiego. Jeżeli chodzi o nasz kurs, pozostają do podjęcia dwie nieuchronne i ważne decyzje. Jedna z nich, jak powiedziała pani na początku swojego wystąpienia, dotyczy rozszerzenia zakresu polityki zagranicznej, ponieważ klimat, energia i pozostałe wspomniane sprawy należą do polityki zagranicznej, druga zaś dotyczy utworzenia dynamicznej i skutecznej Służby Działań Zewnętrznych.
Co się tyczy polityki energetycznej, szczyt kopenhaski pokazał, że jeśli zabraknie nam jedności, jeśli pozostaniemy w rozsypce, jeśli każdy z szefów rządów uzna, że ma do zrobienia coś szczególnego, to osiągniemy mniej niż osiągnęlibyśmy, okazując jedność. Nie w tym rzecz, że osiągnęlibyśmy coś niezwykłego, zważywszy na stanowisko Chin czy Stanów Zjednoczonych, ale ta okropna opera mydlana, jaka rozegrała się w Kopenhadze, naprawdę nie powinna się już powtórzyć.
Zatem potrzeba nam silnej Służby Działań Zewnętrznych i w tym względzie zgadzam się z posłem Brokiem. Sam, podobnie jak wielu z was, nie jestem zaskoczony, raczej przerażony, kiedy widzę, ilu ministrów spraw zagranicznych piętrzy przed panią problemy z czystej zazdrości. Powiedzmy to wprost. Wielu z nich udziela poparcia, lecz również wielu stwarza problemy. Zwyczajnie nie mogą pogodzić się z tym, że zostali pozbawieni wiodącej roli i zamiast tego znów stali się zwyczajnymi ministrami spraw zagranicznych. Ostatecznie być ministrem spraw zagranicznych nie jest tak źle i nie musi to oznaczać, że ma pani decydować o wszelkich szczegółach wydarzeń w Unii Europejskiej. Z tego względu również jasno oświadczamy, że użyjemy pełni naszych parlamentarnych uprawnień, nie aby blokować, a budować coś konstruktywnego. Służba Działań Zewnętrznych to konstruktywna rzecz – jak stanowi traktat lizboński — kiedy wyraźnie podlega ona pani, baronesso Ashton, a także wtedy, gdy ściśle współpracuje z Komisją.
Podobnie nie będziemy tolerować żadnych działań prawnych podejmowanych dotychczas w oparciu o metodę wspólnotową, czyli w kontynuacji tego, co na mocy traktatu lizbońskiego nagle zostało sprowadzone do statusu międzyrządowego. Jak pani widzi, właśnie tego chce wielu ministrów, a przypuszczalnie również szefów rządów, nie tylko po to, by nieco podważyć pozycję Komisji, lecz także umniejszać znaczenie wspólnotowego prawa. To niedopuszczalne. Należy narysować wyraźną granicę.
Kwestia rozegrania tego w odniesieniu do Służby Działań Zewnętrznych będzie jeszcze omawiana w nadchodzących tygodniach, podobnie jak dotąd. Na zakończenie nawiążę jeszcze do tego, co zostało już powiedziane. To nie kwestia czasu, nawet jeśli chcemy szybkiego rozwiązania, lecz prezentacja oparta na treści. Należy zatem powtórzyć, zwłaszcza pod adresem Rady ministrów spraw zagranicznych, że Parlament będzie korzystał ze swych praw — nie więcej, ale i nie mniej — w związku z budżetem oraz regulaminem pracowniczym, ponieważ przyświeca nam cel, jakim jest skuteczna i sprawna Służba Działań Zewnętrznych.
(Oklaski)
Andrew Duff (ALDE). – Panie przewodniczący! Jak sądzę, wszyscy spodziewaliśmy się kłopotów w początkowej fazie obowiązywania traktatu lizbońskiego, dlatego możemy poczuwać się do winy za niezamieszczenie w traktacie klauzuli o podróżowaniu w czasie, lecz nie spodziewaliśmy się rozpadu zaufania między Komisją a Radą w toku tworzenia Służby Działań Zewnętrznych i nie możemy się z tym pogodzić. W traktacie znajduje się rozwiązanie, które należy docenić i szczerze uszanować.
Artykuł 40 przewiduje zabezpieczenie odpowiednich funkcji Komisji i Rady. Obie te instytucje powinny wykazać się pragmatyzmem, jeżeli chcą utworzenia silnej, skutecznej i spójnej dyplomacji w całej rozciągłości polityki. Catherine Ashton przedstawiła nam graficzny opis UE jako wschodzącej potęgi z upadającego kontynentu. To oczywiste, że kampania w Afganistanie jest problemem przyciągającym naszą uwagę. Wymagana jest gruntowna reforma strategii oraz taktyki. Nasze zadanie powinno polegać na ponownej ocenie celu, kosztów oraz czasu trwania naszej operacji.
Grupa ALDE pragnie położyć nacisk na obronność. Musimy znaleźć wspólne interesy bezpieczeństwa 27 państw oraz posłużyć się porównywalnymi działaniami tych państw i sporządzić szczerą ocenę zalet misji WPZiB, tworząc otoczenie dla wprowadzenia stałej i usystematyzowanej współpracy w zakresie obrony.
Reinhard Bütikofer (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący, baronesso Ashton! Pragnę podziękować posłowi Danjeanowi za znakomite sprawozdanie, w którym wyjaśnia, gdzie obecnie się znajdujemy w sferze wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Wskazuje również, w których punktach nie osiągnęliśmy porozumienia.
Jeśli Parlament przyjmie jego sprawozdanie, to w kilku punktach posunie się dalej niż Komisja oraz Rada, jako że owo sprawozdanie np. ponownie wyraźnie i pozytywnie nawiązuje do sprawozdania Barniera w sprawie ochrony cywilnej. Należy żałować, że baronessa Ashton właśnie ponownie odrzuciła tę koncepcję.
Lady Ashton! Żałuję, że jednym z kilku punktów swojego wystąpienia w których powiedziała pani „nie”, był pomysł posła Barniera, choć w większości zagadnień pani stanowisko pokrywało się z opinią wszystkich innych.
(DE) Nowe sprawozdanie, podobnie jak sprawozdanie posła Albertiniego, popiera misję szkoleniową Unii w Somalii. Jako Grupa Zielonych/Wolnego Przymierza Europejskiego odrzucamy ten pomysł. Brniemy w misję, w której brak jej jasności co do wartości dodanej w stosunku do tego, co już zostało osiągnięte w regionie, i co do szerszych ram politycznych, w których została osadzona. Nie wiadomo nawet, czy wnosi ona jakikolwiek wkład w proces odbudowy Somalii. Wielce prawdopodobne jest to, że będziemy przepłacać za szkolenie piechoty, która następnie przyłączy się do kolejnego watażki płacącego najwięcej.
Dodam trzecią uwagę. W sprawozdaniu jest mowa o celu polegającym na osiągnięciu strategicznej autonomii w dziedzinie polityki bezpieczeństwa i obrony. Według mnie to przesada — odgryzamy więcej, niż zdołamy przeżuć. Nie sądzę, by którekolwiek z państw członkowskich mogło sobie pozwolić na gargantuiczną operację militarną, jaka może okazać się potrzebna, jeśli osiągnięcie „strategicznej autonomii” potraktujemy poważnie. Skoro tak się sprawy mają, uważam to w każdym razie za strategiczny błąd. Europa musi znaleźć swoją rolę w sieci bezpieczeństwa europejskiego i globalnego. Rola ta nie może polegać na samodzielności strategicznej. Dlatego lepiej, abyśmy zgodzili się, bardzo racjonalnie i realistycznie, na wzmocnienie potencjału oraz struktur, które dają nam możliwość bardziej autonomicznego działania.
Paweł Robert Kowal (ECR). – (PL) Pani przewodnicząca, panie przewodniczący! Wpływowy rosyjski wojskowy oświadczył, że gdyby Rosja posiadała Mistrale, to inwazja na Gruzję trwałaby kilkadziesiąt minut. W tym samym czasie Francja sprzedaje Mistrale Rosji pomimo, że plan Sarkozy’ego nie został wykonany. W tym samym czasie Francja udziela poparcia gazociągowi północnemu.
Trudno mówić o bezpieczeństwie Europy, jeżeli uciekamy od dyskusji o sytuacji na wschodniej granicy Unii Europejskiej, a tak było – i mówię to z wielkim żalem do przewodniczącego podkomisji do spraw obrony – podczas całych prac nad sprawozdaniem. Starano się za wszelką cenę nie mówić o takich sprawach jak manewry „Zapad 2009”, starano się nie mówić o tym, tak jakby polityka bezpieczeństwa i obrony – wspólna polityka Unii Europejskiej, którą mamy tworzyć – była polityką tylko kilku wielkich krajów. Mówiono bardzo dużo o tym, co się dzieje daleko na antypodach, o tym co się dzieje w każdym prawie zakątku kuli ziemskiej, natomiast za wszelką cenę (taką postawę przyjęło także wielu posłów) starano się uciec od istotnych problemów na wschodniej granicy Unii. Było to wyjątkowe pomieszanie swego rodzaju megalomanii europejskiej z ignorowaniem interesów niektórych państw członkowskich. To jest powód, dla którego nie będziemy popierali tego sprawozdania, ale to jest też moja prośba do pani przewodniczącej.
(Przewodniczący wyłączył mikrofon)
Przewodniczący. – Proszę wybaczyć pośle Kowal, ale przemawiał pan minutę i 44 sekundy zamiast przysługującej panu minuty.
Sabine Lösing (GUE/NGL). – (DE) Panie przewodniczący! W imieniu mojej grupy, Konfederacyjnej Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy pragnę oświadczyć, że jesteśmy głęboko zaniepokojeni tym, że polityka zagraniczna UE zmierza w kierunku militaryzacji i rosnącego interwencjonizmu. To niebezpieczny kierunek. Chcę jasno powiedzieć, że militarne podejście do rozwiązywania konfliktów lub rzekomej stabilizacji krajów lub regionów uważamy za absolutnie niewłaściwą drogę do osiągnięcia większego bezpieczeństwa UE i całego świata. Interwencje zbrojne — Afganistan jest tego aktualnym przykładem — przynoszą cierpienie, śmierć i długotrwałe spustoszenie, a nie pokój czy poprawę sytuacji miejscowej ludności.
Sprawozdanie Danjeana wskazuje najpoważniejsze zagrożenia, które stanowią wyzwania dla przyszłej polityki bezpieczeństwa UE. Należą do nich zmiany klimatu — w przeważającej mierze zawinione przez uprzemysłowione narody Zachodu. Jeśli ludność krajów południa będzie zmuszona porzucić swoje ziemie, ponieważ zabraknie im wody, a żywności będzie ciągle ubywać, to zaczną oni stanowić problem dla bezpieczeństwa UE. Taki pogląd jest cyniczny i nieludzki. Jeśli państwa pogrążą się w upadku na skutek neoliberalnej polityki gospodarczej, to dopiero będą stanowiły problem dla bezpieczeństwa. Nie potrzeba nam więcej wojska, potrzeba nam zmian, odejścia od neoliberalnej orientacji Unii Europejskiej.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych, Europejska Agencja Obrony, tworzenie struktur zarządzania kryzysowego i dyrekcji planistycznych oraz planowany fundusz zalążkowy na finansowanie operacji wojskowych zaprojektowano, by uczynić z UE globalne mocarstwo militarne. Uważamy posunięcia w kierunku centralizacji Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych za niebezpieczne i niedemokratyczne przemiany. UE powinno przejąć wiodącą rolę w demilitaryzacji i rozbrojeniu, zwłaszcza w zakresie broni jądrowej. Należy wywierać naciski na poszanowanie przez państwa jądrowe zobowiązania wynikającego z art. 6 układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, które przewiduje całkowite rozbrojenie jądrowe w perspektywie długofalowej. To najważniejsza z obietnic będąca podstawą, na której wiele państw zgodziło się podpisać układ o nierozprzestrzenianiu, i wskutek tego stanowczo powstrzymało się od pozyskiwania broni jądrowej. Wiarygodne gwarancje nieagresji to najlepsze środki służące nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. W innym przypadku kraje zagrożone interwencją zbrojną będą próbowały powstrzymywać ataki, sięgając po broń jądrową.
Ponadto w tym kontekście chcę jeszcze zaznaczyć i przestrzec, odnosząc się zwłaszcza do sytuacji z Iranem, że wszelkiego rodzaju operacje wojskowe lub działania militarne służące zapobieganiu rozprzestrzeniania broni jądrowej, przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego i stwarzają niebezpieczeństwo. Odrzucimy zatem sprawozdanie Danjeana. Przedłożyliśmy własny projekt rezolucji w sprawie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Bastiaan Belder (EFD). – (NL) Panie przewodniczący! Jeden z najnowszych nagłówków prasowych brzmi „Chińskie miliony dla Bałkanów”. Z pewnością jest to apel o europejską reakcję w ramach tej debaty, skoro chińskie inicjatywy inwestycyjne trafiają do krajów, które przyjęły członkostwo w UE, bądź aspirują do takiego statusu.
Rado oraz Komisjo! Jak postrzegacie rolę Chin na Bałkanach? Mimo wszystko pociąga to za sobą całą gamę inicjatyw gospodarczych: od finansowania i wykonawstwa najważniejszych robót publicznych, przez inwestowanie w przemysł i rolnictwo po wykupywanie portów. Sęk w tym, że chińskie podejście zupełnie nie przystaje do zachodnich standardów. Zatem nasuwa się poważne pytanie: czy aby chiński program nie zrujnował przy okazji wszystkiego w żmudnym scenariuszu rozszerzenia UE o ten region? Jakkolwiek brzmi wasza odpowiedź, chiński zegar tyka szybciej i skuteczniej niż zachodni, również i w tym regionie.
Wreszcie, pani wysoka przedstawiciel, udaje się pani z wizytą na Bliski Wschód. Noam Shalit, ojciec Gilada Shalita, izraelskiego żołnierza uprowadzonego prawie cztery lata temu liczy na pani pełne wsparcie, by doprowadzić do uwolnienia Gilada. Ja również.
Martin Ehrenhauser (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Pokrótce odniosę się do dwóch kwestii. Po pierwsze, obowiązek niesienia pomocy jest rzecz jasna sprzeczny z zasadą neutralności Austrii. Z tego względu ważne jest zamieszczenie w treści sprawozdania następujących punktów. Należy w nim zamieścić zapisy stanowiące, że po pierwsze obowiązek niesienia pomocy nie jest prawnie wiążący, po drugie, użycie środków militarnych nie jest koniecznością, a po trzecie, poszczególne państwa członkowskie zachowują niezależność, decydując o formie udzielanej pomocy.
Komisja nie przyjęła tych poprawek, przede wszystkim ze względu na ich treść. W moim odczuciu sposób ich odrzucenia świadczy również o poważnym braku szacunku. Zwracam się o większy szacunek z pani strony, baronesso Ashton, do nas, Austriaków, w tej bardzo delikatnej materii.
Druga sprawa dotyczy sprawozdania mniejszościowego. Miernikiem jakości demokracji i społeczeństw jest wciąż rzecz jasna sposób traktowania mniejszości. Według mnie to bardzo, bardzo dobrze, że mamy możliwość przedłożenia sprawozdania mniejszościowego. Nie zgadzam się z żadnym jego punktem, lecz cieszę się, że pani Lösing skorzystała z tej możliwości.
(Oklaski)
Mario Mauro (PPE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ja również zamierzam posłużyć się znakomitymi sprawozdaniami moich kolegów posłów Danjeana i Albertiniego, by ponownie poprzeć kluczową rolę wysokiej przedstawiciel. Dla wspólnego dobra należy mieć nadzieję, że baronessa Ashton zdaje sobie sprawę z wagi swojej roli, że będzie jej bronić, że jest zdeterminowana zapewnić tę rolę, nadając treść wymogom traktatowym, przykładowo w zakresie wzmocnienia stosunków Unii Europejskiej z partnerami strategicznymi oraz ugruntowania jej przewodniej roli na wielostronnych forach.
W skrócie trzeba nam strategii, w której zidentyfikowane zostaną prawdziwe interesy, do których realizacji mamy dążyć. Ważne jest zaangażowanie państw członkowskich w te dążenia. Nie należy również dopuścić do tego, byśmy byli uwarunkowani międzyinstytucjonalnymi sporami dotyczącymi podziału odpowiedzialności – odnoszę się zwłaszcza do przyszłej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. W istocie, baronesso Ashton, chcemy, aby odgrywała pani kluczową rolę. Chcemy, aby odgrywała pani kluczową rolę bez zbędnej biurokracji.
Pozwolę sobie zatem poczynić jedno spostrzeżenie: jest mi bardzo przykro, że zdecydowała się pani nie brać udziału w dzisiejszej dyskusji w sprawie Kuby. Wiem, że ma pani ku temu wszelkie powody i że chętnie weźmie pani udział w dyskusji o Arktyce, również niezwykle ważkiej. Lecz Cuba libre to nie tylko nazwa koktajlu: To wołanie o demokrację, które wiele osób zasiadających w tym Parlamencie nosi w sercach. Mam zatem nadzieję, że znajdzie pani czas, by wziąć udział w tej dyskusji. Uczestniczy pani w debacie o Arktyce, przekona się pani zatem, że Cuba libre smakuje lepiej z odrobiną lodu.
Kristian Vigenin (S&D). – (BG) Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych w sprawie sprawozdania rocznego Rady zostało sporządzone w duchu współpracy i dialogu, znamiennego dla naszego podejścia do wszystkich zagadnień strategicznych. Spora część sprawozdania jest poświęcona ramom traktatu lizbońskiego.
W tej kwestii pragnę skupić się na jednym ważnym aspekcie naszej współpracy. Sukces wspólnej polityki zagranicznej oraz faktyczne rezultaty przeprowadzonych reform instytucjonalnych stają się podstawowymi determinantami stosunku obywateli europejskich do umiejętności obrony własnych interesów przez Unię Europejską, do jej umiejętności przemian oraz rozwoju. Oczekiwania co do pokaźnego zwiększenia roli Unii Europejskiej na arenie światowej, bez względu na to, czy uzasadnione, są duże, a my nie mamy prawa rozczarować europejskich obywateli.
Niestety w ostatnich tygodniach europejska prasa — nie bezzasadnie — przedstawia politykę zagraniczną w bardzo niekorzystnym świetle, charakteryzując ją jako rywalizację państw członkowskich o stanowiska w nowej Służbie Działań Zewnętrznych, jako przepychankę między instytucjami o to, jaki kapelusz baronessa Ashton będzie nakładać częściej, ten Komisji, czy też ten Rady, a także jako nieuczciwą walkę Parlamentu Europejskiego o większy wpływ.
Zdają sobie państwo sprawę, że szkodzi nam to wewnętrznie. Ponadto jest to szczególnie szkodliwy komunikat do naszych zewnętrznych partnerów. W ich oczach takie podziały są oznaką naszej słabości.
Dlatego korzystając z okazji podczas tej debaty, chcę wygłosić apel. My wszyscy, którzy zajmujemy stanowiska w kwestii ukierunkowania i rozwoju wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, musimy skupić się na ważnych zagadnieniach strategicznych oraz postarać się bezzwłocznie pokazać wymierne rezultaty, poprzez intensywny dialog i konstruktywne podejście. Jesteśmy to winni obywatelom europejskim, musimy sprawić, by poczuli się częścią jednolitej Unii Europejskiej, której głos jest słyszalny i liczy się w globalnej polityce.
Pino Arlacchi (ALDE). – Panie przewodniczący! Wspólny projekt rezolucji w sprawie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej jest bardzo ważny. Grupa ALDE oraz ja sam odczuwamy dumę, że przyczyniliśmy się do jego powstania. Rezolucja ta ma charakter kompleksowy, jako że obejmuje kwestie rozbrojenia, od konferencji przeglądowej układu NPT po zagadnienie stref wolnych od broni jądrowej.
Rezolucja wzywa do niedopuszczenia broni jądrowej na Bliski Wschód oraz wycofania wszystkich głowic taktycznych z europejskiego terytorium, w kontekście braterskiego dialogu z Rosją. Rezolucja częstokroć odwołuje się do idei świata wolnego od broni jądrowej. Cel ten ma zostać osiągnięty za pomocą specjalnej konwencji, w „ambitnych” ramach czasowych — co oznacza, że wkrótce.
Nasza rezolucja stanowi europejską odpowiedź na propozycje prezydenta Obamy dotyczącą likwidacji broni jądrowej. Dokument ten należy zatem uznać za krok na drodze ku całkowitemu zakazowi broni jądrowej. Chodzi o zakończenie paradoksalnej sytuacji posiadania legalnych pocisków jądrowych przez niektóre kraje, przy całkowitym zakazie posiadania arsenałów broni chemicznej i biologicznej we wszystkich krajach. Bomby atomowe należy zdelegalizować, a ich posiadanie powinno się pewnego dnia uznać za zbrodnię. Ufam, że Parlament będzie nadal podążał w tym kierunku w większym tempie i z szerszą wizją.
Ulrike Lunacek (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący, pani wiceprzewodnicząca Komisji i wysoka przedstawiciel! Jako sprawozdawcy parlamentarnemu w sprawie Kosowa miło mi słyszeć, że uznała pani Bałkany Zachodnie za ognisko europejskiej polityki zagranicznej, oraz że Unia Europejska nie może pozwolić sobie na porażkę.
Stwierdziła pani również, że sytuacja w Bośni się ustabilizowała. Baronesso Ashton, w obecnym stanie rzeczy panującym w Bośni stabilność oraz stabilizacja są w istocie niebezpieczne. Nie każdy ma możność uczestnictwa w procesie demokratycznym. Obowiązująca konstytucja — konstytucja z Dayton — była oznaką stabilności w latach 90., lecz już nie dziś. Jaką strategią dysponujecie, dysponujemy jako UE, by to zmienić? Mówiła pani, że ma strategię dla Bośni. To podejście urzędu wysokiego przedstawiciela, ale gdzie jest strategia UE? Chcę się tego od pani dowiedzieć. Uważam, że UE wciąż potrzebuje przygotować strategię w tej sprawie.
Co się tyczy Kosowa, nazwała pani EULEX sukcesem. To zaledwie po części prawda. Jest wciąż wiele do zrobienia, przykładowo liberalizacja polityki wizowej dla obywateli. Pani Ashton! Apeluję, by dopilnowała pani bezzwłocznego rozpoczęcia prac w Komisji nad mapą drogową, aby wyjaśnić obywatelom Kosowa, że nie będą pozostawieni sami sobie.
Niestety nie odpowiedziała pani na pytanie pani Brantner. Specjalny wydział, specjalna dyrekcja generalna w strukturach Służby Działań Zewnętrznych odpowiedzialna za sprawy budowania pokoju byłaby na miejscu. Zgadza się pani z nami, że budowanie pokoju jest ważne, ale czy potwierdzi to pani, budując struktury Służby Działań Zewnętrznych? Czy utworzy pani specjalną dyrekcję generalną do spraw budowania pokoju? Jest to konieczne dla wyjaśnienia, dokąd zmierza Unia Europejska.
Jeżeli chodzi o sprawozdanie posła Danjeana, bardzo się cieszę, że komisja zaakceptowała, że dalsze zmiany polityki bezpieczeństwa i obrony będą w pełni respektowały status neutralności i niezaangażowania niektórych państw członkowskich. Oznacza to, że same będą decydowały gdzie, kiedy i jak uczestniczyć i udzielać pomocy.
Geoffrey Van Orden (ECR). – Panie przewodniczący! Ilekroć UE może przysporzyć wartości dodanej i nie narusza naszych suwerennych interesów i nie rywalizuje z organizacjami takimi jak NATO, może liczyć na nasze poparcie.
W większości przypadków oznacza to przyjmowanie wspólnych stanowisk w niektórych kluczowych zagadnieniach oraz zadaniach cywilnych w zakresie pomocy humanitarnej lub odbudowy i rozwoju po konflikcie, choć muszę stwierdzić, że przebieg działań EUPOL w Afganistanie nie napawa zbytnią pewnością.
Prosta prawda jest taka, że pani rola jako ministra spraw zagranicznych UE polega na działaniu w charakterze służebnicy na rzecz integracji politycznej UE. Działalność Służby Działań Zewnętrznych, czyli sieci ambasad UE na całym świecie, opływających w pieniądze pochodzące z naszych krajów i przejmujących cudzą politykę zagraniczną, przyczyni się do umniejszenia wagi reprezentacji krajowych w wielu stolicach.
Przedłożone sprawozdanie w sprawie unijnej polityki bezpieczeństwa i obrony jest manifestem integracji militarnej, celowo mylącym cywilne i wojskowe zarządzanie kryzysowe po to, by uzasadniać jedną z roli UE. Opiera się ono na fałszywych doniesieniach o operacji UE i w coraz większym stopniu zabiega o zaangażowanie Komisji w obszary, które w rzeczywistości stanowią sferę odpowiedzialności krajów oraz Rady.
W istocie w każdym punkcie sprawozdania popiera się dążenie do integracji militarnej UE kosztem NATO oraz suwerenności i integralności poszczególnych państw europejskich.
Przypomnę jedną z najważniejszych czerwonych linii stanowiska negocjacyjnego brytyjskiego rządu laburzystów, kiedy oznajmił, że sprzeciwi się koncepcji osobnego i stałego centrum operacji UE i odpowiedzialnego za planowanie operacyjne oraz prowadzenie operacji wojskowych, jako że byłby to niezbity przykład na powielanie NATO, którego kwatera główna SHAPE spełnia dokładnie tę rolę.
Baronesso Ashton! Pytałem panią o to 11 stycznia i odpowiedziała pani, że zgadza się z moim ówczesnym stanowiskiem. Wygląda na to, że teraz zmieniła pani zdanie. Bardzo jestem ciekaw, co pani naprawdę teraz myśli.
Nikolaos Salavrakos (EFD). – (EL) Panie przewodniczący! Sprawozdanie posła Albertiniego jest faktycznie znakomite i gratuluję mu. To poważna osoba, zawsze dostarcza poważne sprawozdania. Wystąpienie lady Ashton było równie ważne i znakomite.
Uważam, że ujęto liczne aspekty polityki zagranicznej, lecz uważam, że wszystkie kwestie wspomniane w obu sprawozdaniach odnoszące się do prawidłowego prowadzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa nierozerwalnie wiążą się z dwiema rzeczami. Po pierwsze, chodzi o wyraźnie wytyczenie granic Unii Europejskiej, aby Unia Europejska był traktowana z równym szacunkiem, oraz po drugie, chodzi o środki, innymi słowy pieniądze; w żadnym ze sprawozdań nie wyczytałem nic o środkach, choć są one podstawowym wymogiem skutecznej polityki zagranicznej.
Uważam, że nowy ład przyniósł ze sobą nowy globalny chaos ekonomiczny. Panuje chaos społeczny i polityczny, a chaos walutowy już się zbliża. Dlatego chcę, aby lady Ashton zajęła się koordynacją prac Komisji Gospodarczej i Monetarnej oraz Komisji Spraw Zagranicznych, abyśmy mogli porozmawiać o środkach na poparcie przyjętej polityki.
Philip Claeys (NI). – (NL) Panie przewodniczący, pani wysoka przedstawiciel! Obawiam się, że to, co dziś przynieśliście, jest katalogiem obszarów zainteresowania, czyli innymi słowy katalogiem komunałów. Niestety w pani wystąpieniu było bardzo mało o strategicznej wizji.
Przykładowo jakie działanie pani proponuje w celu większego zbliżenia z Rosją, zamiast pozwalać Rosji dalej dryfować w kierunku współpracy ze zbójeckimi reżymami, m.in. Iranem i Koreą Płn.? Jakie ma pani propozycje dotyczące irańskich prób opracowania broni jądrowej? Jakie stanowisko zamierza pani przyjąć w kwestii narastających nastrojów antyzachodnich i antyeuropejskich w świecie islamskim? Takie nastroje można również zaobserwować w krajach kandydujących, m. in. w Turcji.
Pani Ashton, czy jest pani gotowa zdecydowanie i bezkompromisowo bronić europejskich osiągnięć, takich jak wolność wyrażania poglądów i rozdział państwa od kościoła, w obliczu rosnącego w siłę politycznego islamu? Moim zdaniem nie można ponownie dopuścić do słabego stanowiska, jakie UE przyjęła kilka lat temu w sprawie kryzysu związanego z duńskimi rysunkami satyrycznymi.
Podobnie jak poseł Provera, ja również pragnę zapytać, czy jest pani gotowa posłużyć się naszą wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa do kontrolowania masowego napływu imigrantów do Europy? Mam tu na myśli zarówno legalną, jak i nielegalną imigrację. Nie odpowiedziała pani na to pytanie.
Jacek Saryusz-Wolski (PPE). – Panie przewodniczący! Witam wysoką przedstawiciel i wiceprzewodniczącą, oraz przewodniczącą Rady Spraw Zagranicznych, występującą w potrójnej roli. Ma bowiem trzy funkcje. Nasze sprawozdanie odnosi się do starych czasów. Pani urząd, baronesso Ashton, miał zapoczątkować nową erę, zatem do nowej ery nawiążę. Reprezentuje pani nowo powstały urząd, nowo narodzoną instytucję, która przechodzi trudne dzieciństwo.
Jest to hybryda z elektrycznym silnikiem metody unijnej oraz dieslem metody międzyrządowej. To sierota, której domniemani rodzice, państwa członkowskie, Rada i Komisja zerkają na nią z pewną podejrzliwością i dystansem. Parlament jest gotów wypełnić tę lukę po rodzicach.
Na tak wczesnym etapie istnieje ryzyko, że Służba będzie nękana rywalizacją oraz przeciwstawnymi interesami instytucji. Nasz Parlament był i nadal jest stanowczym rzecznikiem silnej polityki zagranicznej UE. Może pani na nas liczyć.
Proszę spojrzeć na Parlament jak na sojusznika, być może także uczciwego pośrednika między tymi, którzy chcą widzieć tylko jeden kapelusz na pani głowie, zamiast wszystkich trzech.
Parlament spodziewałby się nowej instytucji, jak inni związanej z nami umową międzyinstytucjonalną jasno określającą zasady współpracy. Zamierzamy współdecydować, jak przewiduje traktat, w sprawach finansowych i pracowniczych, w duchu integralnej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, a nie Służby rozerwanej. Proszę rozważyć wzmocnienie swojego urzędu w zakresie kompetencji i wagi politycznej, powołując zastępców dla swojego urzędu, swoistych wiceministrów, w tym parlamentarnych. To rozwiąże problem zaledwie 24-godzinnej doby, problem, którego w inny sposób rozwiązać się nie da. Jest pani potrzebna wszędzie i chcielibyśmy powielenia pani kompetencji do działania w naszym imieniu oraz w imieniu Unii.
Maria Eleni Koppa (S&D). – (EL) Panie przewodniczący, lady Ashton! My, socjaliści i demokraci wierzymy w Unię Europejską z silnie zaakcentowaną obecnością na arenie międzynarodowej, w Unię ze wspólną polityką zagraniczną, która może mówić jednym głosem w tym coraz bardziej skomplikowanym świecie, w Unię o odrębnej tożsamości obronnej, dającej jej niezależność wyboru i działania oraz szczególną rolę w sferze międzynarodowej. Odnoszę się w szczególności do znakomitego sprawozdania posła Danjeana, któremu dziękuję za owocną współpracę.
Zamierzam poruszyć cztery punkty:
Po pierwsze, po wejściu w życie traktatu lizbońskiego ważne stało się odniesienie do centralnej roli systemu ONZ oraz apel do ONZ o wzmocnienie wielostronnej współpracy.
Po drugie, opowiadamy się za ścisłą współpracą z NATO. Podkreślamy jednak, że ta współpraca nie może zakłócać niezależnego rozwoju potencjału obronnego Unii Europejskiej. Z drugiej zaś strony należy mieć pełen wzgląd na różnice między dwiema organizacjami, a ich wzajemne zależności muszą pozostać nienaruszone, zwłaszcza w aspekcie podejmowania decyzji.
Po trzecie, uważam, że należy poświęcić akapit potrzebie zacieśnienia współpracy z Rosją, która jest partnerem strategicznym dla Unii w sektorach takich jak bezpieczeństwo energetyczne, zarządzanie kryzysowe i nie tylko.
Tytułem podsumowania pragnę wyrazić moje zadowolenie, że teraz sprawozdanie zawiera odniesienia do potrzeby ogólnego rozbrojenia, kładąc nacisk na broń lekką, miny przeciwpiechotne i bomby kasetowe. Jednocześnie uważam, że Parlament Europejski powinien zająć jednoznaczne stanowisko i zwrócić się do państw członkowskich o udzielenie realnego wsparcia dla inicjatywy Obamy na rzecz świata bez broni jądrowej. Rozbrojenie i nierozprzestrzenianie broni jądrowej może dojść do skutku, jeżeli każdy zrobi krok naprzód w kierunku osiągnięcia tego ostatecznego celu.
Norica Nicolai (ALDE). – (RO) Pragnę wyrazić uznanie dla jakości sprawozdań posła Albertiniego i posła Danjeana. Dowodzi to, że są w Parlamencie ludzie z fachową wiedzą. Mam nadzieję, pani Ashton, że zechce pani skorzystać z tej wiedzy, co leży w interesie nas wszystkich.
W szczególności zwracam uwagę na zalecenie dotyczące współpracy tego zgromadzenia przy monitorowaniu polityk UE, które znalazło się w sprawozdaniu. W świetle ust. 1 traktatu lizbońskiego żywię nadzieję, że zdołamy jako Parlament Europejski współdzielić z parlamentami krajowymi odpowiedzialność za propagowanie nowego, spójnego podejścia do tego działania politycznego.
Przypomnę jednak pani Ashton, że oczekujemy od niej o wiele bardziej spójnej strategii dotyczącej polityki bezpieczeństwa. Jeżeli chodzi o Służbę Działań Zewnętrznych, to uważam, że personel, który będzie pracował w tej służbie, a tym samym na rzecz obywateli Europy, musi proporcjonalnie dysponować wiedzą państw członkowskich, ponieważ niestety bardzo wiele instytucji osiągnęło ukryty poziom niekompetencji i biurokracji zagrażający globalnej, spójnej wizji Unii Europejskiej.
Wreszcie zapytam panią o grupy bojowe, struktury, które utworzyliśmy, lecz niestety z nich nie skorzystaliśmy. Mogą one zniszczyć wizerunek polityki bezpieczeństwa. Chciałabym poznać pani wizję. Jeżeli chodzi o operację Atalanta, w moim odczuciu potrzebne jest bardziej realistyczne podejście, ponieważ niestety sukcesy naszych sił są nieproporcjonalne do skali pirackich incydentów.
Dziękuję za uwagę.
Paul Nuttall (EFD). – Panie przewodniczący! Pozwolę sobie na szczerość, jak jeden mieszkaniec Lancashire wobec drugiego, ponieważ sprawy nie idą zbyt dobrze, nieprawdaż? Faktycznie niezbyt. Baronesso Ashton! Wcześniej twierdziła pani, że Europa potrzebuje wiarygodnej polityki zagranicznej. Jak możemy mieć wiarygodną politykę zagraniczną, skoro mamy niewiarygodną wysoką przedstawiciel?
Wydaje się, że potyka się pani o kolejne kryzysy i doszło do tego, że brytyjski sekretarz spraw zagranicznych wysłał do pani list, by dodać pani otuchy w wypełnianiu misji. Lecz my w UKIP wiedzieliśmy to od początku. Sprzeciwialiśmy się tej nominacji, ponieważ stwierdziliśmy, że to dla pani zbyt głęboka woda — i okazało się, że mieliśmy rację.
Powiedziałem, że pani nominacja przez Komisję zatrzyma ruch uliczny w Tokio i Waszyngtonie. Lecz pani nie zdołała nawet powołać ambasadora w Waszyngtonie, ponieważ stary Barroso nieźle panią wrobił!
W brytyjskiej prasie napisano też, że nie włącza pani telefonu po 8 wieczorem. Lecz baronowo Ashton, jest pani najlepiej opłacaną kobietą-politykiem na świecie. Zarabia pani więcej niż Frau Merkel, więcej niż Hillary Clinton: to praca 24 godziny na dobę. Na domiar wszystkiego wczoraj pojawiła się informacja, że otrzyma pani Learjeta do dyspozycji. Ma pani pokonywać do 300 000 mil rocznie. To odległość na Księżyc, a obecnie większość chciałaby, żeby pani tam została.
Cristian Dan Preda (PPE). – (RO) (Teraz nie moja kolej na wystąpienie, ale będę kontynuował.) Zacznę od gratulacji dla posła Albertiniego za znakomite sprawozdanie, które podkreśla rolę, jaką ma do odegrania Unia Europejska na arenie międzynarodowej jako globalny gracz i wiodący podmiot.
Szczególnie cieszę się z umieszczenia pkt 47 w tekście, podkreślającego wagę regionalnej współpracy w ramach partnerstwa wschodniego oraz synergii czarnomorskiej, ponieważ uważam, że zaangażowanie Unii Europejskiej w tym obszarze może doprowadzić do rzeczywistych zmian zarówno w perspektywie gospodarczej, jak i politycznej.
Gratuluję również posłowi Arnaudowi Danjeanowi przygotowania sprawozdania, które z powodzeniem porusza nie tylko wszystkie oczekujące wyzwania, lecz także osiągnięcia Unii Europejskiej w sferze polityki bezpieczeństwa i obrony. Uważam, że w dwudziestą rocznicę zainaugurowania tej polityki propozycje zawarte w sprawozdaniu Danjeana są niezwykle ważne dla poprawy działań UE, co z pewnością przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa europejskich obywateli, a w ostatecznym rozrachunku do pokoju i międzynarodowego bezpieczeństwa.
W tym miejscu zwracam uwagę na jeden punkt z tego świetnego sprawozdania, dotyczący znaczenia partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie zarządzania kryzysowego, utrzymania pokoju oraz spraw militarnych w ogólności. W tym kontekście ważny jest projekt systemu obrony przeciwrakietowej realizowany przez naszych amerykańskich partnerów — ważny nie tylko dla mojego kraju, Rumunii, która postanowiła wziąć w nim udział, lecz także w szerszym ujęciu, ponieważ rozprzestrzenianie pocisków balistycznych stanowi poważne zagrożenie dla ludności europejskiej.
Dodam, że poparłem poprawkę 34 zgłoszoną do punktu 87 sprawozdania, ponieważ uważam, że jeżeli projekt tarczy antyrakietowej pomoże nawiązać dialog na szczeblu europejskim, to odwoływanie się do dialogu z Rosją w tym kontekście nie ma sensu.
Dziękuję.
Ioan Mircea Paşcu (S&D). – Panie przewodniczący! Sprawozdania sporządzone przez posłów Albertiniego i Danjeana to bardzo ważne dokumenty, które pojawiły się w kluczowym momencie: właśnie wszedł w życie traktat lizboński, UE ma nowy parlament, a współpraca transatlantycka wygląda bardziej obiecująco.
Sprawozdanie posła Danjeana porusza kwestię nowych wyzwań dla bezpieczeństwa członków UE. W związku z tym autor wzywa do przyjęcia białej księgi, która zapoczątkuje publiczną debatę oraz polepszy profil WPBiO, tworząc bardziej czytelne powiązania między celami i interesami z jednej strony, a środkami i zasobami do ich osiągnięcia z drugiej strony.
Sprawozdanie - co jest jego walorem - zawiera również konkretne propozycje oraz punkty odnoszące się do dziedzin, w których wymagane są dalsze wysiłki w dziedzinie wojskowości. Jednocześnie niektóre propozycje, m.in. wprowadzenie zasady preferencji europejskiej na potrzeby pozyskiwania środków obronnych oraz wzywanie do obowiązkowego uczestnictwa europejskiego przemysłu obronnego w przyszłym amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej wydają się trudne do pogodzenia, natomiast załatwianie każdej potrzeby z wykorzystaniem nowej instytucji nie zawsze jest praktyczne.
Ogólnie rzecz biorąc, skoro od zakończenia zimnej wojny Europa stale zmniejsza wydatki militarne, a społeczeństwo jest niechętne popieraniu działań wojskowych, podejście WPBiO powinno mieć aspekt nie tylko mechaniczny, lecz także polityczny. Wskrzeszenie woli politycznej w tym przedmiocie jest zatem niezbędne dla powodzenia polityki WPBiO.
Wreszcie sprawozdanie jest ważne, ponieważ porusza bardzo aktualną kwestię roli Parlamentu Europejskiego w odniesieniu do WPBiO. Dziękuję posłowi Danjeanowi oraz moim kolegom za ich wkład.
Mirosław Piotrowski (ECR). – (PL) Panie przewodniczący! Przedłożony projekt rezolucji Parlamentu w sprawie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony zmierza między innymi do utworzenia militarnych struktur w ramach Unii Europejskiej. Apeluję o utworzenie specjalnej rady obrony i militarnego centrum operacyjnego Unii. Instrumenty te służą nadaniu Unii charakteru światowego gracza w dziedzinie wojskowości.
Przypomnieć wypada, że na 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej aż 21 jest członkami NATO, tylko 6 krajów Unii do niego nie przynależy, a większość z nich opowiada się za neutralnością. Rodzi się więc zasadnicze pytanie – czy przedłożony projekt ma na celu zagospodarowanie kilku krajów Unii, czy też jest poważnym krokiem na drodze do budowania odrębnego bloku militarnego konkurującego z Paktem Północno-Atlantyckim? Nawet w perspektywie średnioterminowej nie da się utrzymać podwójnego członkostwa w obu organizacjach. Dlatego głosowanie za tym sprawozdaniem w dniu dzisiejszym de facto zburzy cywilny charakter Unii, będzie pokazaniem czerwonej kartki NATO i początkiem budowy alternatywnego bloku wojskowego.
Ernst Strasser (PPE). – (DE) Panie przewodniczący, baronesso Ashton, panie i panowie! Zacznę od serdecznych gratulacji pod adresem kolegów posłów za ich sprawozdania, które dały podstawę dla bardzo ciekawej debaty z wartościowymi rezultatami. Chcę powiedzieć o kilku przewodnich zasadach. Po pierwsze, wspólna polityka zagraniczna: Niestety obecnie Unia Europejska mówi wieloma głosami. Taki jest jej obraz. Pani wysoka przedstawiciel, proszę, apeluję o dopilnowanie, byśmy zdołali sprawić, żeby Unia przemówiła jednym głosem. To niezwykle ważne, jeżeli chcemy osiągnąć paneuropejską jedność.
Po drugie, faktycznie, była wzmianka o stosunkach transatlantyckich. Na polu dyplomatycznym, na polu gospodarczym, w polityce bezpieczeństwa i obrony potrzebujemy bliskiego partnerstwa z naszymi kolegami ze Stanów Zjednoczonych, lecz partnerstwa na równej stopie, z równymi sobie partnerami. Prawami obywatelskimi i kwestiami bezpieczeństwa również należy zająć się na równych warunkach, czego Parlament dobitnie i kategorycznie domagał się przy okazji porozumienia SWIFT.
Trzeci punkt: to prawda, że Bałkany Zachodnie są kluczem do przyszłego europejskiego bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Musimy stworzyć tym państwom europejskie perspektywy. Oznacza to politycznie stabilne stosunki, bezpieczeństwo osobiste i rozwój gospodarczy. Europejska Służba Działań Zewnętrznych powinna, i musi — a Parlament stoi tu po jej stronie — pomóc to wszystko osiągnąć. Postrzegamy rolę Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jako służbę dla Europy, a nie dla państw członkowskich, dla instytucji, na rzecz europejskiej mentalności i pracy, a nie dla innych interesów. W tej kwestii Parlament opowie się po pani stronie.
Popieram rzecz jasna również niemieckiego ministra spraw zagranicznych, który domaga się, by język niemiecki był jednym z języków roboczych Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.
Wolfgang Kreissl-Dörfler, (S&D). – (DE) Panie przewodniczący, baronesso Ashton, panie i panowie! Potrzebujemy wspólnej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony, lecz posłużmy się nią, aby urzeczywistnić wizję świata wolnego od broni jądrowej. Zdajemy sobie sprawę, że nie stanie się to w jedną noc; zbyt długo już o to walczyliśmy, by tak pomyśleć. Być może jednak wraz z prezydentami Obamą i Miedwiediewem zdołamy zrobić istotny krok bliżej tego celu.
Cieszę się również, że zgodnie z umową koalicyjną niemiecki rząd federalny zamierza zażądać wycofania amerykańskiej broni jądrowej z terytorium Niemiec. Byłby to jasny i jednoznaczny sygnał. Cieszę się również, że Sekretarz Generalny NATO zamierza zwołać kompleksową debatę w sprawie zbliżenia się do realizacji nadrzędnego celu, jakim jest świat bez broni jądrowej, nie zaniedbując jednak interesów bezpieczeństwa. Byłby to również znaczący krok naprzód.
Baronesso Ashton, ufam, że wyposażona w dobrze zorganizowaną Służbę Działań Zewnętrznych zdoła pani osiągnąć znacznie więcej. Pokładam w tym nadzieję i muszę stwierdzić, że z powodu wielu komentarzy, których wysłuchaliśmy w tej Izbie, zwłaszcza ze strony tak zwanej grupy parlamentarnej ze Zjednoczonego Królestwa, jakość debat w tej Izbie ogromnie ucierpiała.
Eduard Kukan (PPE). – (SK) Znakomite sprawozdania kolegów posłów Albertiniego i Danjeana zawierają wiele inspirujących pomysłów, jak usprawnić wiele aspektów oraz kluczowych możliwości we wdrażaniu Wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
Podkreślam, że obecnie, kiedy przerabiana jest koncepcja utworzenia Europejskiej Służby Działań Wewnętrznych oraz jej przyszłego prowadzenia, ogromnie ważne jest, aby służba była tworzona od samego początku na maksymalnie zracjonalizowanych podstawach. Chodzi o to, by służyła podstawowym celom Unii Europejskiej oraz przyczyniała się do wzmocnienia pozycji Unii na świecie.
Jak dziś możemy stwierdzić, nie jest to łatwe ani proste zadanie. Tworząc koncepcję służby już widzimy, że częstokroć kolidujące ze sobą interesy różnych instytucji europejskich oraz ich pojedyncze składniki, czasem nawet z grupami i jednostkami, nijak do siebie nie pasują. Do tego możemy dołożyć krajowe interesy poszczególnych państw członkowskich. W tej sytuacji konieczna jest reaktywność, szerokie horyzonty oraz obiektywność wszystkich graczy i uczestników tego procesu, aby zdołać wznieść się ponad własne ego i trzymać się głównie wspólnego celu, jakim jest utworzenie służby dyplomatycznej, która będzie działać jako jednorodny segment, służąc wyłącznie potrzebom Unii Europejskiej i jej państw członkowskich. W tym bardzo istotna jest rola zwierzchnika - rola pani, baronesso Ashton. Błędem byłoby pozwolić, aby partykularne interesy, chęć przeforsowania za wszelką cenę własnej opinii kosztem innych w zamiarze zademonstrowania własnego znaczenia i statusu wyparły zapotrzebowanie na szerszą perspektywę. Rezultat tych zabiegów będzie świadczył o tym, czy naprawdę troszczymy się o silniejszą Unię Europejską, czy też chodzi nam o kolejną demonstrację i rywalizację o to, czyja pozycja w strukturach Unii Europejskiej jest najsilniejsza.
Roberto Gualtieri (S&D). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie, pani wysoka przedstawiciel/wiceprzewodnicząca! Podkreślam, że omawiamy trzy znakomite dokumenty sporządzone przez Parlament: dokumenty ambitne, wyrażające precyzyjne stanowiska i czytelne wybory, wobec których wymagany jest szeroki konsensus między grupami Parlamentu troszczącymi się o Europę i jej przyszłość. To bardzo istotny fakt, dowodzący woli oraz zdolności Parlamentu do przedstawienia swojej kandydatury do odegrania centralnej roli w politykach WPZiB i WPBiO na podstawie tego, co nazywam dynamicznym czytaniem traktatu lizbońskiego.
Zamierzamy odegrać tę rolę w procesie tworzenia Służby Działań Zewnętrznych, nie tylko po to, by zagwarantować prerogatywy Parlamentu, lecz również po to, by przyczynić się do zrobienia ze służby organizacji zdolnej zadbać o spójność i skuteczność działań zewnętrznych UE, przy jednoczesnym ugruntowaniu i stopniowym rozszerzaniu metody wspólnotowej.
Jeżeli chodzi o sprawozdanie posła Danjeana, pragnę zaznaczyć, że koncepcja strategicznej autonomii została zaprezentowana w kontekście wielostronnego podejścia, oraz jest ona warunkiem wzmocnienia strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreślam też, że Parlament zachowuje jedność wnioskując o utworzenie Centrum Operacyjnego i cieszę się, że pani, Wysoka Przedstawiciel zadeklarowała gotowość do bardziej wyczerpującej dyskusji o tym pomyśle.
Co się tyczy rezolucji w sprawie nierozprzestrzeniania broni jądrowej, podkreślam znaczenie wizji świata wolnego od broni jądrowej, jasnego osądu anachronizmu, jakim jest taktyczna broń jądrowa oraz wartość ostatnio przyjętych przez rządy europejskiej stanowisk w tym względzie. Stad też komunikat Parlamentu jest czytelny, realistyczny i ambitny. Mamy nadzieję, że wysoka przedstawiciel zdoła go wychwycić i zaaprobować.
Tunne Kelam (PPE). – Panie przewodniczący! Gratuluję kolegom posłom Albertiniemu i Danjeanowi wyczerpujących i kreatywnych sprawozdań na temat polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
Jak powiedziała pani wysoka przedstawiciel, UE ma stać się globalnym graczem, lecz z zaledwie siedmioprocentowym udziałem w światowej populacji i jedną piątą światowego PKB będzie to możliwe wyłącznie na podstawie wzmocnionej współpracy transatlantyckiej opartej na wspólnych wartościach.
Przede wszystkim UE musi pokazać determinację w rozwoju spójnych strategii w pięciu kluczowych dziedzinach: wspólne strategie wobec Chin, Rosji, pokój na Bliskim Wschodzie, w Afganistanie, oraz bezpieczeństwo energetyczne.
Wciąż główną ułomnością, która osłabia naszą wiarygodność i skuteczność na świecie jest częsta niemożność sformułowania jednolitego stanowiska w tych obszarach. Podstawowym wyzwaniem dla pani będzie wcielanie w życie pani znakomitego oświadczenia o tworzeniu jednolitej strategii politycznej oraz przyjmowaniu zbiorowej odpowiedzialności.
Z zadowoleniem przyjąłem treść punktu 10 sprawozdania posła Danjeana, gdzie wzywa się Radę i Komisję do analizy zagrożeń cybernetycznych oraz do skutecznej i skoordynowanej reakcji na takie zagrożenia, na podstawie najlepszych praktyk. Wojna cybernetyczna nie jest wyzwaniem przyszłości: stała się teraźniejszą praktyką. Zatem przygotowanie europejskiej strategii cyberbezpieczeństwa to pilne zadanie dla UE.
Na koniec powiem o Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych: uważam, że tworzenie tej służby powinno przebiegać z zachowaniem równowagi geograficznej oraz równych szans dla przedstawicieli wszystkich państw członkowskich, nowych i starych, z zastosowaniem parytetu. Tylko takie rozwiązanie zagwarantuje skuteczność i przejrzystość, a wreszcie wiarygodność nowej służby dyplomatycznej.
Powodzenia i podziękowania dla wysokiej przedstawiciel.
Richard Howitt (S&D). – Panie przewodniczący! Wysoka przedstawiciel Ashton nakazała dziś rano zmianę mentalności, zakwestionowanie oporu wobec zmian instytucjonalnych oraz unikanie ciasnej obrony krajowych interesów. Jeśli Parlament znaczy tyle, ile mówi dla WPZiB, musimy wysłać czytelny komunikat, że będziemy wpierać silną, kompleksową i zintegrowaną Służbę Działań Zewnętrznych oraz bacząc na własne prerogatywy nie będziemy częścią niczyich partykularnych interesów zmierzających do ograniczenia potencjału, a tym samym skuteczności tej służby.
Powinno to oznaczać obsadę stanowisk wyłącznie według klucza merytorycznego, nominacje od ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich od pierwszego dnia i z całej Unii Europejskiej; oznacza to włączenie doradztwa strategicznego w kwestie takie jak dostawy energii czy polityka środowiskowa; oznacza to struktury organizacyjne odzwierciedlające globalny zasięg oraz przyznanie należnej wagi Afryce, stosunkom transatlantyckim, a także Azji, Ameryce Łacińskiej i naszemu sąsiedztwu; oznacza to wystarczający margines finansowy, nie tylko na nagłe reagowanie lub pomoc humanitarną, lecz przeznaczenie środków pieniężnych na odzwierciedlenie nowych priorytetów politycznych; oznacza to zaaprobowanie decyzji Cathy Ashton o przedłożeniu reakcji na katastrofy ponad turystykę katastroficzną oraz a dla niej samej najważniejsze słowo w programowaniu finansowym, oznacza to, że Parlament wspiera nowe rozwiązania w zakresie zastępstw, które odzwierciedlają praktykę międzynarodową, bez kurczowego trzymania się naszych starych reguł.
Na koniec cieszę się, że widzę dziś rano puste miejsce Komisji, a do tych wszystkich, którzy agitowali za traktatem lizbońskim: nie powinniśmy ograniczać ich lub naszego poparcia dla jego pełnego wejścia w życie.
Francisco José Millán Mon (PPE). – (ES) Panie przewodniczący! Polityka zagraniczna Unii wchodzi w nowy etap, jak powiedzieli dziś rano baronessa Ashton i poseł Albertini.
Artykuł 21 traktatu ustanawia obiektywne zasady. Traktat tworzy również nowe stanowiska, takie jak wysoki przedstawiciel, wiceprzewodniczący Komisji, stały przewodniczący Rady Europejskiej, Europejska Służba Działań Zewnętrznych oraz nowa polityka bezpieczeństwa i obrony, będąca przedmiotem sprawozdania mojego kolegi posła Danjeana itp.
Te innowacje mają zapewnić Unii Europejskiej znacznie silniejszy wpływ na świecie i uważam, że szczyty z udziałem państw trzecich nadal będą idealnym instrumentem do urzeczywistnienia tych zamierzeń. Unia Europejska nie zwołuje wielu szczytów z poszczególnymi krajami, zatem powinniśmy o to zadbać.
Zwołany w ostatnim tygodniu szczyt z udziałem Maroka był pierwszym szczytem z krajem arabskim, co również symbolizuje wyższy status przyznany Maroku. Życzyłem sobie tam pani obecności, baronesso Ashton. Żałuję również, że nie przybył król Maroka. Jego nieobecność zaważyła na tym że szczyt, który miał być historyczny, stracił na znaczeniu politycznym, randze i skuteczności.
Mam nadzieję, że szczyt Unii dla Środziemnomorza w Barcelonie dopisze w sensie szczebla delegacji.
Żałuję również, że szczyt z prezydentem Obamą planowany na wiosnę nie dojdzie do skutku. Jak stanowi sprawozdanie posła Albertiniego, traktat lizboński wytycza etap wzmacniania naszych mechanizmów dialogu ze Stanami Zjednoczonymi. To i inne zagadnienia powinny zostać poruszone na szczycie.
Unia Europejska i Stany Zjednoczone nie mogą przepuścić sposobności do załatwiania na wysokim szczeblu spraw dwustronnych, omawiania konfliktów i globalnych wyzwań, które teraz narastają w wymiarze światowym. Paradoksem byłoby — i na tym zakończę — gdybyśmy teraz, kiedy mamy traktat lizboński pozwolili na ryzyko utraty znaczenia we współczesnym świecie, który czasem nazywa się postzachodnim, lub postamerykańskim.
Libor Rouček (S&D). – (CS) Pani wysoka przedstawiciel, panie i panowie! W moim wystąpieniu zaakcentuję potrzebę utworzenia partnerstwa z Rosją. Państwa UE oraz Rosja zmagają się z wieloma wspólnymi wyzwaniami i zagrożeniami. Wspomnę o walce z terroryzmem, rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia, regionalnych konfliktach na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie, zmianach klimatu, bezpieczeństwie energetycznym, w tym bezpieczeństwie jądrowym itp. Ani UE ani Rosja nie zdoła rozwiązać tych problemów w pojedynkę. Współpraca jest niezbędna i powinna stanowić podstawę nowego, kompleksowego porozumienia między UE a Rosją.
Dlatego zwracam się do wysokiego przedstawiciela o skorzystanie z nowych uprawnień i przyspieszenie negocjacji z Rosją. Zwracam się również do pani baronessy o wykorzystanie nowych uprawnień do skuteczniejszej koordynacji stanowisk poszczególnych państw członkowskich, jak również pojedynczych stron zaangażowanych w naszą wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, ponieważ tyko w ten sposób zdołamy zapewnić jednolite podejście oraz krzewić wartości takie jak prawa człowieka, demokracja, państwo prawa, równość i wzajemne, równoprawne stosunki.
Laima Liucija Andrikienė (PPE). – Panie przewodniczący! Z zadowoleniem przyjmuję i popieram oba sprawozdania oraz gratuluję sprawozdawcom tych dokumentów.
Mam do poruszenia dwie kwestie. Po pierwsze, w sprawozdaniu posła Danjeana, chcę nawiązać do sprawy, która wywołała spore zdumienie w licznych państwach członkowskich. Mówię o wyłącznych rozmowach między Paryżem a Moskwą w sprawie możliwości sprzedaży czterech rakiet typu Mistral do Rosji.
Rakieta Mistral jest z natury bez wątpienia bronią ofensywną i to niepokojące, że niektóre państwa członkowskie trudnią się handlem uzbrojeniem z państwami trzecimi, który może mieć negatywne skutki dla bezpieczeństwa innych państw członkowskich UE lub sąsiadów UE.
Traktat lizboński wytycza wspólne aspiracje obronne i zawiera klauzulę o solidarności w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Dlatego na co pani zdaniem Parlament i inne instytucje UE powinny naciskać? Sprzedaż broni z państw członkowskich do państw trzecich reguluje wspólny zbiór przepisów wewnątrz UE.
Jeżeli chodzi o sprawozdanie posła Albertiniego, podkreślam znaczenie stabilności i bezpieczeństwa we wschodniej Azji. Z zadowoleniem przyjmujemy starania zarówno Taipei, jak i Pekinu o poprawę stosunków międzypaństwowych oraz poprawę dialogu i praktycznej współpracy. W tym kontekście UE powinno zdecydowanie wspierać członkostwo Tajwanu w Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego oraz podpisanie ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu, a członkostwo Tajwanu w tych organizacjach jest ważne dla UE, oraz leży w globalnym interesie.
Zoran Thaler (S&D). – (SL) Pani wysoka przedstawiciel! Zgadzam się z panią w całej rozciągłości, kiedy mówi pani, że naszym podstawowym celem jest lepsza i bardziej wiarygodna europejska polityka zagraniczna. Że większa stabilność i bezpieczeństwo na Bałkanach, w naszej części świata, jest kluczowe.
Naprawdę nie możemy pozwolić sobie na żadną porażkę w tym względzie. Dlatego zalecam zająć się dwiema kwestiami: po pierwsze, pilnie wyjaśnić stosunki między Grecją a Byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii, aby nasze państwo członkowskie Grecja mogła wreszcie poczuć się swobodniej na swoich północnych granicach; po drugie, dołożyć starań, aby Serbia, pogrążona w swoim sztucznym dylemacie, czy wybrać Unię Europejską, czy Kosowo, opowiedziała się za Unią Europejską, co oznacza, że nie będzie się izolować. Być może warto byłoby przypomnieć naszym serbskim przyjaciołom istotny fakt, że Serbia i Kosowo znów będą razem, kiedy oba państwa przystąpią do Unii Europejskiej.
Michael Gahler (PPE). – (DE) Panie przewodniczący, pani wiceprzewodnicząca! Dziś zasiada pani po drugiej stronie. Nie mam nic przeciwko zmianie miejsca co miesiąc.
Wraz ze zbliżaniem się debaty ku końcowi wyjaśniło się wiele początkowych ocen. Chcemy, aby przewodziła pani Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych, w której - jak zauważył wcześniej kolega poseł - może pani zakładać oba kapelusze naraz. Te dwa kapelusze będą zaledwie powieleniem, choć powielanie struktur jest przez nas niepożądane. Należy zadbać o utrzymanie metody wspólnotowej, nie tylko w odniesieniu do budżetu i nadzoru parlamentarnego. Aby mieć co do tego jasność, nowa służba nie może być wyłącznie zabawką ministrów spraw zagranicznych, którzy czują się obrażeni, że nie będą więcej zasiadać w Radzie Europejskiej. To samo dotyczy powoływania personelu i obsadzania ważnych stanowisk w służbie.
Co się tyczy sprawozdania posła Danjeana, udzielam pełnego poparcia dla linii przyjętej przez sprawozdawcę. Jeżeli chodzi o stałe centrum operacyjne, podobnie jak poseł Van Orden, zauważyłem, że baronessa Ashton ruszyła z miejsca tę kwestię od czasu jej wysłuchania i przyznam, że we właściwym kierunku, jak widzę. Przeszła pani od odrzucenia do fazy testowej. Wciąż uważam, że jeśli chcemy planować misje cywilne i wojskowe w pełnej integracji ze Służbą Działań Zewnętrznych, to ma sens przeniesienie i tej służby z jej własnej siedziby operacyjnej.
Co do propozycji Grupy Zielonych/Wolnego Przymierza Europejskiego dotyczącej utworzenia dyrekcji generalnej ds. budowania pokoju przyznam, że w przeciwieństwie do moich kolegów posłów zasiadających w lewym skraju Izby, ufam, że cały projekt UE, w tym również nasza polityka zagraniczna stanowi unikalny projekt budowania pokoju. W związku z tym nie jestem pewien, czy powinniśmy ograniczać to do jednego wydziału.
María Muñiz De Urquiza (S&D). – (ES) Panie przewodniczący! Uważamy, że nowe instytucje potrzebują czasu na ukonstytuowanie się, lecz uważamy też, że nie należy spuszczać oka z piłki. Ważne jest nie to, by wysoki przedstawiciel być obecny wszędzie tam, gdzie w grę wchodzi europejska polityka zagraniczna. Ważne jest, by Unia Europejska była obecna na arenie międzynarodowej i potrafiła przemawiać w obronie swojego stanowiska. To znajduje się w sprawozdaniach i nad tym dziś debatujemy.
Dlatego opowiadam się za szeroką polityką Unii Europejskiej w stosunkach współpracy ze wszystkimi krajami, gdzie mamy interes, zwłaszcza w sferze praw człowieka, od Białorusi po Kubę. Taką politykę powinniśmy mieć wobec wszystkich krajów, gdzie mamy interes w sferze praw człowieka, bezpieczeństwa i globalnych wyzwań, ponieważ Unia Europejska potrafi zrobić różnicę, co pokazało wspólne stanowisko większości państw członkowskich osiągnięte za prezydencji hiszpańskiej podczas Rady Praw Człowieka w Genewie, które musi zostać osiągnięte dla Bliskiego Wschodu oraz Kuby. Jest to proaktywny i reformacyjny krok naprzód w sferze działań zewnętrznych Unii Europejskiej. Chcemy silnej, autentycznej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, która zapewnia wsparcie w pracy wysokiego przedstawiciela oraz odpowiada na aspiracje Parlamentu.
Krzysztof Lisek (PPE). – (PL) Panie przewodniczący! Pani przewodnicząca! Chciałbym wyrazić satysfakcję z faktu, że możemy dzisiaj debatować z panią o wspólnej polityce zagranicznej i o wspólnej polityce bezpieczeństwa i obrony. Wbrew kilku głosom chciałbym powiedzieć, że jestem pewny, że większość tej Izby życzy pani dobrze i życzy zbudowania wspólnej polityki zagranicznej oraz profesjonalnej służby działań zewnętrznych, służby, w której będzie pani mogła wykorzystać najlepszych dyplomatów z wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.
Rozmawiamy dzisiaj o wspólnej polityce bezpieczeństwa i obrony, bazując na świetnym sprawozdaniu mojego szefa w podkomisji bezpieczeństwa i obrony, pana Danjeana. Unia oczywiście musi budować zręby wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Mamy wiele wyzwań przed sobą, nie tylko konflikty, ale także klęski żywiołowe, zagrożenia terrorystyczne itd. Musimy więc wzmocnić swoje możliwości operacyjne. Unia musi dbać o własne bezpieczeństwo, ale także być aktywna w obliczu wyzwań globalnych. Nie da się tego zrobić bez dobrej współpracy z sojusznikami z drugiej strony Atlantyku. Myślę, że nie tylko ze względu na to, że większość państw Unii należy do NATO, ale ze względu właśnie na te wyzwania wszyscy oczekują, że uda się pani nawiązać dobry dialog i zbudować koherentną współpracę pomiędzy Unią Europejską a NATO.
Kończąc humorystycznie chciałbym wyrazić nadzieję, że pani, baronesso, przesłała już swój numer telefonu nie tylko Henry'emu Kissingerowi, ale także Hilary Clinton.
Proinsias De Rossa (S&D). – Panie przewodniczący! Pragnę pogratulować wiceprzewodniczącej Ashton wystąpienia pełnego wizji oraz treści.
Problem, jaki mają z panią niektórzy polega na tym , że nie jest pani ani typem generała macho, ani typem ograniczonego nacjonalisty. Podobało mi się zwłaszcza zaakcentowanie rządów prawa w stosunkach między krajami, dlatego apeluję o naciski na tę sferę na Bliskim Wschodzie. Cieszy mnie również pani przekonanie do zasady zbiorowych korzyści przeciwstawionej minimalizacji strat pojedynczych państw członkowskich.
Bliski Wschód jest być może najbardziej zapalnym obecnie regionem, zdolnym w jednej chwili na dobre rozgorzeć pożarem. Musi pani ściśle współpracować ze Stanami Zjednoczonymi oraz zabiegać o to, by oświadczenie z 8 grudnia stanowiło główne ramy postępu.
Wreszcie zdecydowanie zalecam poparcie pomysłu na politykę uczynienia z Bliskiego Wschodu strefy wolnej od broni jądrowej.
Andrey Kovatchev (PPE). – (BG) Uważam, że sprawozdania posłów Danjeana i Albertiniego to krok w kierunku jakże potrzebnej wspólnej wizji dla Unii Europejskiej jako globalnego partnera w zapewnianiu pokoju i bezpieczeństwa. Gratuluję autorom.
Obcinanie budżetów na obronę oraz panujący kryzys gospodarczy jasno pokazują, że jeśli chcemy, aby Europa przemawiała jednym głosem na świecie i wysyłała autorytatywne sygnały, musimy bardziej rozważnie i skutecznie wykorzystywać wszelkie dostępne zasoby.
Rola Europejskiej Agencji Obrony, wzmocniona traktatem lizbońskim jest niezmiernie ważna dla maksymalizacji naszego potencjału poprzez zbiorowe zamówienia, gromadzenie zasobów i wspólne szkolenia. Należy wykorzystać wzajemne oddziaływania między militarnymi i cywilnym aspektami wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa do zwiększenia naszych możliwości i skuteczności.
Spodziewam się zobaczyć, jak pani Ashton, jako szefowa Europejskiej Agencji Obrony i wysoka przedstawiciel podejmuje się czynnej roli w tym kierunku. Wreszcie, życzę pani Ashton samych sukcesów w tworzeniu wspólnej Służby Działań Zewnętrznych. Liczę na poszanowanie zasady równowagi geograficznej podczas zatrudnienia personelu służby, aby prawdziwie reprezentowała ona Unię Europejską. Europa potrzebuje pani sukcesów.
Ágnes Hankiss (PPE). – (HU) Panie i panowie! Przede wszystkim pragnę pogratulować posłowi Arnaudowi Danjeanowi wyczerpującego, a zarazem wnikliwego sprawozdania. Mam do omówienia jeden punkt. Wśród państw członkowskich Unii Europejskiej jest wiele krajów, w tym moja ojczyzna, Węgry, które jako pełnoprawni i równi członkowie chcą odgrywać czynną rolę w koordynacji europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Jednocześnie z dobrze znanych względów historycznych ani środki materialne, ani posiadany potencjał, ani nawet wiedza nie pozwalają im być na tej samej stopie, co największe kraje. Dlatego głosowałem za proponowanymi poprawkami, które służą ułatwianiu tego typu uczestnictwa oraz odrabianiu dystansu. Z jednej strony dotyczy to trwającej współpracy strukturalnej, którą mogliśmy, a nawet być może zdołaliśmy uformować w taki sposób, by nie przekształciła się w klub dla elity najsilniejszych największych państw członkowskich, innymi słowy nie stawia jednolitych i takich samych żądań, gdyż inaczej niektóre kraje zostałyby zmarginalizowane, lecz zamiast tego umożliwia mniejszym krajom uczestnictwo zgodnie z ich wyspecjalizowanym potencjałem. Z drugiej strony należy utworzyć sieci szkoleniowe w tym zakresie. Dziękuję przewodniczącemu za zamieszczenie tych kwestii w sprawozdaniu.
Ivo Vajgl (ALDE). – (SL) Panie przewodniczący, pani baronesso Ashton! Gratuluję obu sprawozdawcom, którzy tak wspaniale poprowadzili tę debatę, przyniosła ona rezultat w postaci zatwierdzenia dokumentu, a raczej obu dokumentów sprawozdawców.
Dokumenty te zostały zatwierdzone we właściwym czasie, na początku kadencji baronessy Ashton. Pokazaliśmy bardzo szczegółowo jakie są nasze oczekiwania co do polityki zagranicznej UE. Baronesso Ashton, świetnie wykorzystała pani tę sposobność, przekładając oba bardzo szczegółowe dokumenty na własną wizję świata. Gratuluję. Oczywiście nie zawsze będę pani gratulował, chyba że będzie pani określać jasno swoje stanowiska dotyczące konkretnych problemów, dylematów i kryzysów. Dziś pragnę pogratulować pani w szczególności krytycznej uwagi pod adresem rządu Izraela za akcję budowania nielegalnych osiedli.
Na koniec dodam, że w przyszłości powinniśmy poświęcić więcej uwagi Japonii, naszej starej i zaufanej przyjaciółce i nie ulegać tak ogromnej fascynacji Chinami czy innymi szybko rozwijającymi się krajami.
Piotr Borys (PPE). – (PL) Panie przewodniczący! Pani przewodnicząca! Wyrażę poglądy chyba wszystkich obecnych na tej sali, że polityka zagraniczna jest jednym z najważniejszych wyzwań, które stoją przed Unią Europejską i życzylibyśmy sobie tego, aby pod pani przewodnictwem Unia Europejska była faktycznym regulatorem polityki zagranicznej na świecie.
Skupię się na dwóch elementach. Pierwszy to sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie. Oczekujemy od pani jasnego stanowiska w zakresie strategii dotyczącej walki z terroryzmem. Oczekujemy głównie tego, aby ta sytuacja, przede wszystkim w Afganistanie, mogła być sytuacją, która daje perspektywę wyjścia. Tutaj chciałbym wskazać na wykorzystanie wszystkich instrumentów, w tym głównie elementów operacji cywilnych w postaci modernizacji tego kraju, który jest dzisiaj zniszczony permanentną 30-letnią wojną. Myślę także, że zaangażowanie polityczne w zakresie odbudowy Afganistanu jest jednym z kluczowych elementów stabilizacji w tym kraju. Drugi element to Iran, który dzisiaj odgrywa kluczową rolę w polityce zagranicznej w tamtym rejonie. Myślę, że zaangażowanie w zakresie walki z rozpowszechnianiem broni jądrowej jest jednym z kluczowych zadań, które stoją także przed panią. Życzymy tutaj dużych sukcesów i dobrej korelacji z polityką amerykańską.
Myślę, że sytuacja polityczna w Afganistanie, Pakistanie, Indiach oraz Iranie jest kluczową z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa światowego. Dlatego pani rola w tym zakresie jest nieoceniona.
Izaskun Bilbao Barandica (ALDE). – (ES) Panie przewodniczący, baronesso Ashton! nazwała pani sukcesem operację Atalanta w Rogu Afryki, wymierzoną w walkę z piractwem.
Jednakże w ostatnim tygodniu doszło do zmasowanego ataku piratów za baskijskie, hiszpańskie i francuskie statki rybackie, co zmusiło flotę połowową do opuszczenia obszaru i wycofania się w miejsca, gdzie mogą liczyć na ochronę, lecz gdzie nie ryb, nie zapominając o setkach ludzi przetrzymywanych na różnych łodziach w charakterze zakładników.
Zwracam sie o stosowanie grudniowej rezolucji Parlamentu dotyczącej tej operacji ochrony statków rybackich i rozszerzenia ochrony. Wzywam również do ponownego przemyślenia strategii oraz pilnego przeglądu technik stosowanym w tej operacji na Oceanie Indyjskim, jak również aktualnie panujących tam warunków.
Struan Stevenson (ECR). – Panie przewodniczący! W niedzielę 58 osób straciło życie, a 140 zostało rannych próbując skorzystać z prawa do głosowania w wyborach w Iraku. Jednakże przemoc, zastraszanie, grożenie atakami i szantaż nie powstrzymały milionów odważnych Irakijczyków przed pójściem na wybory.
Powtarzały się próby manipulacji i fałszowania wyników wyborów. Zakazanie udziału ponad 500 świeckim, niesekciarskim kandydatom przez fikcyjną Komisję Prawa i Odpowiedzialności, powtarzające się ataki bombowe w dniu wyborów, oraz złowieszcza zwłoka w ogłoszeniu wyników to niepokojące oznaki brudnych gierek.
Złowroga ingerencja Iranu to stała cecha tych wyborów i dziś musimy wysłać surowe ostrzeżenie: Nie próbujcie umieszczać marionetkowego premiera w Iraku, nie próbujcie okradać narodu irackiego z demokratycznych praw, nie pogrążajcie Iraku z powrotem w sekciarskim chaosie, ponieważ Zachód was obserwuje, jesteście w świetle reflektora.
Andrew Henry William Brons (NI). – Panie przewodniczący! Rolę baronessy Ashton scharakteryzowano w art. 18 Traktatu o Unii Europejskiej jako przyczynianie się do rozwoju polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa, z upoważnienia Rady, w której zasiadają oczywiście przedstawiciele państw narodowych. Jednakże ten sam artykuł stanowi, że wysoki przedstawiciel musi być wiceprzewodniczącym Komisji, w której strukturach działa baronessa Ashton. Ponadto, jak rozumiem, przy obsadzaniu stanowisk Służby Działań Zewnętrznych pracownicy Komisji będą mieli uprzywilejowaną pozycję względem pracowników dyplomacji i ministerstw spraw zagranicznych.
Pani baronesso! To oczywiste, że pani rola została zaprojektowana po to, by ciągle ograniczać wpływ państw członkowskich na politykę zagraniczną, nie tylko indywidualny, ale również wspólny – za pośrednictwem Rady. Pani i pani następcy będą wyłącznie otrzymywali mandat Rady na papierze. Rzeczywistą siłą napędową unijnej polityki zagranicznej będzie Komisja; państwa członkowskie i Rada będą ciągle marginalizowane.
Andrzej Grzyb (PPE). – (PL) Polityka spójna i skuteczna to główne przesłanie sprawozdania pana przewodniczącego Albertiniego, któremu gratuluję tego sprawozdania, podobnie jak panu Danjeanowi.
Chciałbym zwrócić uwagę, że wykonanie tych zadań to jest oczywiście też strona personalna. Europejska Służba Działań Zewnętrznych, która pojawia się w sprawozdaniu, mimo że ono dotyczy roku 2008 – szkoda, że nie za rok 2009 już – jest tutaj takim wyznacznikiem, który będzie probierzem, jak rzeczywiście chcemy wykonać te zadania, które stoją przed urzędem pani Ashton. Sądzę, że ten balans geograficzny, którego się domagamy, i role dla Parlamentu Europejskiego oraz parlamentów narodowych w tym procesie wydają mi się tutaj bardzo ważne. Jasne kryteria naboru, rola Parlamentu Europejskiego w kształtowaniu tej służby to jest zadanie, które będzie w sposób szczególny w tej Izbie przedmiotem oceny.
Chcielibyśmy apelować, aby ten proces tworzenia był klarowny, jasny, aby był on zrozumiały również dla nas, jako dla reprezentantów poszczególnych wyborców, którzy tworzą przecież tę Unię Europejską.
Pragnę państwu przypomnieć o tragicznym zdarzeniu, które miało miejsce w Belgradzie 12 marca, siedem lat temu. Mówię o zabójstwie Zorana Đinđića, byłego premiera Serbii. Zabito go, bo chciano powstrzymać normalizację, demokratyzację i europeizację Serbii. Nie powstrzymano jej jednak. Udało się tylko ją opóźnić. To wydarzenie miało również negatywny wpływ na sąsiednie kraje i cały region.
Pani baronesso! Chciałbym panią poprosić, by pomagała pani i wspierała proeuropejskie siły wszędzie, gdzie to możliwe. Będzie pani musiała interweniować w porę i podejmować działania prewencyjne. Wybrała pani dla siebie nową instytucję i nową rolę, która de facto oznacza pełnienie dwóch funkcji w dwóch instytucjach, a zatem staje się pani podwójną figurą. I nie będzie odwrotu, ani dla pani, ani dla nas. Ponieważ może pani tylko podążać naprzód, proszę panią, by udowodniła nam pani, że słusznie obdarzyliśmy panią zaufaniem.
Franz Obermayr (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Zazwyczaj przedkładane sprawozdania budzą mieszane uczucia, i jest tak również w tym przypadku. Tak więc jestem za wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa, która zajmuje się nielegalną imigracją, oszustwami wizowymi, turystyką przestępczą i lewymi wnioskami azylowymi. Jestem również za wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa, która zajmuje się ochroną granic strefy Schengen i która zdecydowanie rozprawia się z przestępczością zorganizowaną. Krytykuję jednak i sprzeciwiam się wspólnej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, która przewiduje przyznanie UE aktywnej roli w kwestiach wojskowych, skoro istnieją już ONZ i NATO. To dublowanie się funkcji należy odrzucić – i oczywiście mówię to ze szczególnej perspektywy przedstawiciela państwa neutralnego. Sprzeciwiam się również likwidacji wymogu wizowego, nieprzemyślanej likwidacji tego wymogu dla państw bałkańskich, w skutek czego, po kilku miesiącach, do centralnej Europy zmierza 150 tysięcy Macedończyków, spośród których dwie trzecie już żyją nielegalnie.
Z pewnością nie jest to dobry sposób realizowania potrzeb europejskich obywateli w zakresie bezpieczeństwa – nie przyczynia się do bezpieczeństwa i nie przybliża nas w żaden sposób do realizacji pragnienia naszych obywateli, by w Europie było więcej Europy.
Miroslav Mikolášik (PPE). – (SK) Niepokoi mnie to, że w wyniku dotychczasowych konferencji nie uzyskano namacalnych wyników w obszarze nierozprzestrzeniania broni nuklearnej. Broń i technologia nuklearna są rozprzestrzeniane. Występuje rosnące ryzyko, że technologia nuklearna wpadnie w ręce organizacji przestępczych i terrorystycznych.
Unia powinna występować wspólnie w tym obszarze i zająć stanowisko w tej sprawie jako światowy gracz, by wzmocnić wszystkie filary Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i osiągnąć powszechne stosowanie i egzekwowanie przepisów i instrumentów na rzecz nierozprzestrzeniania. Uważam, że konieczne jest uczynienie nierozprzestrzeniania broni jądrowej jednym z unijnych priorytetów i rozpoczęcie konstruktywnego dialogu ze wszystkimi potęgami nuklearnymi, a nie tylko z USA i Rosją. Wśród krajów posiadających broń jądrową znajdują się inne kraje, a nie tylko pięciu członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dlatego w interesie bezpieczeństwa na świecie Unia powinna poczynić wysiłki polityczne i dyplomatyczne na rzecz zapewnienia, by Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej został również podpisany przez takie kraje jak Izrael, Indie, Pakistan i Korea Północna.
Catherine Ashton, Wiceprzewodnicząca Komisji/Wysoka przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. – Panie przewodniczący! Po pierwsze chciałabym wyrazić swoją wdzięczność za wystąpienia i powiedzieć, jak moim zdaniem bardzo ważna i cenna była ta debata z punktu widzenia naszego strategicznego kierunku.
Pragnę na wstępie powiedzieć, że całkowicie zgadzam się ze wszystkimi szanownymi posłami, którzy mówili o wartości i znaczeniu kontroli ze strony tej Izby, a także o roli tej Izby, nie tylko w zakresie tej kontroli, ale również pod względem wiedzy fachowej, którą ta Izba dysponuje. Mam zamiar korzystać z tej wiedzy i mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze jak najwięcej okazji do omówienia i przedyskutowania wielu, jeżeli nie wszystkich tych ważnych kwestii, które zostały dziś podniesione.
Będę się streszczać, niemniej spróbuję omówić kilka kluczowych obszarów, które są – jak sądzę – szczególnie bliskie szanownym posłom. Rozpocznę od oświadczenia, że nie powiedziałam “nie” sprawozdaniu Barniera. Powiedziałam tylko, opierając się na doświadczeniach wyciągniętych z Haiti i obecnych związanych ze wsparciem, jakie przekazujemy Chile, że chcemy zastanowić się, co więcej możemy uczynić, jak możemy funkcjonować w sposób bardziej skuteczny, jakim zapleczem powinniśmy dysponować i czy w ogóle powinniśmy mieć jakieś zaplecze. Wymaga to od nas strategicznego rozważenia, co powinniśmy uczynić, a sprawozdanie Barniera stanowi tego fundament. Jestem bardzo wdzięczna Michelowi za jego wkład w tym zakresie – jest nim ten fundament.
Co się tyczy układu o nierozprzestrzenianiu: wielu szanownych posłów podniosło wagę konferencji, która odbędzie się w maju – zgadzam się z nimi wszystkimi. Bardzo ważne jest, byśmy ruszyli teraz do przodu, wykorzystując możliwość, jaką daje nam majowa konferencja.
Zgadzam się również, że bezpieczeństwo rozpoczyna się od silnych związków politycznych. Musimy konsekwentnie dążyć do tego, by nasze podejście w szeroko pojętym świecie polegało na budowaniu silnych związków politycznych w celu propagowania bezpieczeństwa, nie tylko dla nas samych ale również dla państw trzecich, dla państw, z którymi pragniemy ustanowić takie silne związki lub z którymi prowadzimy dialog dotyczący naszych obaw.
Wielu szanownych posłów całkiem słusznie podkreśliło znaczenie Bałkanów. W swoich priorytetach wskazałam, że jest to niezwykle ważny obszar prac. Bardzo ważne w okresie poprzedzającym wybory w Bośni jest, byśmy promowali znaczenie Unii Europejskiej i upewnili się, że politycy tego kraju przedstawią swojemu narodowi ścieżkę, jaką planują obrać, by zacieśnić więzy z Europą i w ostatecznym rozrachunku stać się częścią Europy.
Zgadzam się co do znaczenia Valentina Inzko i pracy, jaką wykonuje w biurze wysokiej przedstawiciel. Wspólnie z nim pracujemy nad obmyśleniem podejścia strategicznego na przyszłość, które zabierze nas daleko poza wybory i sprawi, że dotrzemy tam, gdzie powinniśmy się znaleźć w nadchodzących miesiącach i latach, by zachować to bezpieczeństwo. Podzielam zdanie na temat wagi stabilności: nie tylko musimy ją tam zapewnić, ale musimy również ją tam utrzymać. W regionie tym wyrażane są obawy, że choć zmierzamy do przodu, to – jak czasami mi się zdaje – nieco utknęliśmy w miejscu i nie bardzo wiemy, co robić dalej. Musimy ruszyć do przodu.
To szczególnie istotne, jak zauważyło wielu szanownych posłów, w Kosowie, gdzie spotkałam się z rządem. Rozmawiałam z rządem, a w szczególności z premierem, by ustalić, co można uczynić w sprawie tego kraju w przyszłości. Pozostaje jeszcze Serbia, która bardzo usilnie próbuje stać się częścią Unii Europejskiej. Gdy spotkałam się z prezydentem Tadićem i członkami rządu, bardzo jasne stało się dla mnie, że gorąco wierzą oni, że przystąpienie do UE to ich przyszłość, i oni również rozumieją problemy, które budzą nasze zaniepokojenie w związku z tymi dążeniami.
Jeżeli chodzi o debatę w sprawie Kuby, uczestniczyłabym w niej. Chodzi o to, że zbiegły się w czasie dwa wydarzenia. Odbywało się posiedzenie Rady Przewodniczących, na którym dyskutowano nad Służbą Działań Zewnętrznych, a ja nie mogę być w dwóch miejscach naraz. To Parlament Europejski zdecydował o takich terminach. Muszę się dostosować i uczestniczyć w wyznaczanych spotkaniach. Niemniej myślę, że Kuba stanowi ważny problem i bez wątpienia powrócimy do tego tematu.
Jeżeli chodzi o wydzielenie departamentu ds. budowania pokoju, odpowiem, że dążenia na rzecz pokoju powinny być obecne we wszystkim, co robimy, i zawsze denerwuje mnie takie wydzielanie, tak jakby nie było to integralną częścią naszych prac. Jeżeli przyjrzycie się państwo, jak będzie funkcjonować Służba Działań Zewnętrznych, to przekonacie się, że będzie ona czymś w rodzaju parasola, która realizuje swoje obowiązki wynikające z traktatu, ale jednocześnie pełni służbę dla Parlamentu i Komisji.
Tak więc kiedy Komisja będzie realizowała działania w dziedzinie handlu, zmian klimatycznych, bezpieczeństwa energetycznego na świecie, służba działań zewnętrznych może być jednym z jej narzędzi, stanowiąc bezpośrednie ogniwo pomiędzy pracami Komisji a tym, co dzieje się w terenie. Wszystko to, jak sądzę, by zapewnić bezpieczniejszy, stabilniejszy świat. Tak więc z mojego punktu widzenia chodzi o to, jak wpiszemy się w założenie, że jesteśmy po to, by wspierać wysiłki na rzecz zapewnienia pokoju i jego utrzymania.
W sprawie Atalanty: Myślę, że przedstawiona sytuacja jest bardzo pozytywna. To bardzo ważna misja, ale musi ona zostać powiązana ze wszystkimi pozostałymi działaniami, które realizujemy w tym regionie. Ja również podzielam zdanie, że musimy myśleć o rybołówstwie i strategii w tym zakresie. To oczywiste.
Grupy robocze: myślę, że to bardzo ważny pomysł, by w Parlamencie funkcjonowały grupy robocze. Myślę, że wysocy urzędnicy dobrze się w nich odnajdują i musimy to kontynuować.
Co się tyczy sztabu operacyjnego: nie chodzi o to, że zmieniłam swoje stanowisko. W styczniu powiedziałam, że nadal jestem przekonana, że to słuszny pomysł. Przyglądaliśmy się teraz tej sprawie, ponieważ, skoro już spędziłam trochę czasu na swoim stanowisku, jestem bardziej wdrożona w prace naszych misji zagranicznych, czy to w Kosowie, czy w Bośni, czy to w stosunku do naszych działań w Atalancie, albo faktycznie w zakresie naszych niedawnych działań na Haiti itp.
W swoim wystąpieniu powiedziałam, że musimy sprawdzić, co jest konieczne i wówczas zdecydować, jak to osiągnąć. Panuje wiele poglądów, ale poglądy te będą – jak sądzę – skupiały się na wspólnym temacie i to właśnie powinniśmy robić. Tak więc chodzi o to, byśmy tak czy inaczej byli przekonani, jak to robić.
W kwestii praw człowieka: Są one niczym srebrna nić. Propagowanie naszych wartości i praw człowieka ma podstawowe znaczenie dla wszystkich naszych działań w Unii Europejskiej i w świecie. Chodzi o to, jak się upewnić, że ta srebrna nić przenika wszystkie nasze działania, wspierając pracę, jaką wykonujemy na całym świecie na rzecz propagowania naszych unijnych wartości. Mam zamiar bacznie się przyglądać, w jaki sposób to robimy, tak by nie było to tylko dodatkiem do dialogu. Chcę, by stało się to integralną częścią wszystkiego, co czynimy.
Zgadzam się również z potrzebą silnych relacji transatlantyckich ze Stanami Zjednoczonymi. Są one naszym silnym partnerem w wielu obszarach, szczególnie w zakresie zarządzania kryzysowego, i bardzo ważne jest, byśmy budowali na tym fundamencie. Jestem również chętna budować na fundamencie prac, które realizujemy z USA w obszarach rozwoju, szczególnie na przykład w Afryce, gdzie istnieje potencjał – tak przynajmniej sądzę – zrobienia o wiele więcej, zwłaszcza w świetle moich doświadczeń z programem Pomoc na rzecz handlu jako komisarz ds. handlu.
Musimy również myśleć o innych dużych partnerstwach. Rozmawiałam z ministrem ds. zagranicznych Brazylii o potencjale ponownej współpracy na rzecz rozwoju, tam gdzie ekonomia skali i możliwość współpracy umożliwiają nam bardziej efektywne uruchomienie zasobów dla niektórych części świata, które są w rzeczywistej potrzebie.
Zgadzam się również w kwestii zagrożeń w cyberprzestrzeni. To bardzo ważny problem. Jest aktualny. To kwestia, której będziemy musieli się nieustannie przyglądać, ponieważ zagrożenia te ciągle się zmieniają.
Tylko kilka słów o Służbie Działań Zewnętrznych. W Służbie Działań Zewnętrznych muszą być reprezentowane wszystkie regiony geograficzne Unii Europejskiej. Całkowicie się z tym zgadzam, ale zapewnienie tego zajmie mi trochę czasu. Jest jedna rzecz, którą powiedziałam wszystkim ministrom spraw zagranicznych i którą mówię Parlamentowi: proszę was, byście oparli się pokusie i nie zakładali, że z racji tego, że pierwsze cztery, pięć moich nominacji to osoby z państw członkowskich, których nie znacie najlepiej, nie oznacza to, że w przyszłości nie będę obsadzała stanowisk osobami z innych państw członkowskich. Musimy po prostu budować tę służbę krok po kroku. Należy pamiętać – o czym szanowni posłowie wiedzą - że obecnie służba ta nie istnieje. Nie dysponuję zespołem, czy pracownikami na potrzeby tej służby, ponieważ do czasu ustanowienia podstawy prawnej, nie mamy niczego. Mamy tylko to, co mieliśmy wcześniej, starając się uspójnić struktury.
Moje nominacje będą opierały się tylko i wyłącznie na kwalifikacjach. Nie ma tu faworytów. Liczy się tylko meritum. Chcę najinteligentniejszych i najlepszych, co zakomunikowałam państwom członkowskim i instytucjom. Chcę, by delegacje w terenie były czymś w rodzaju parasola, zdolnego do wspierania pracy Unii Europejskiej w poszczególnych obszarach jej działań, w trakcie gdy Unia jest reprezentowana w stosunkach z państwami trzecimi i gdy z nimi współpracuje.
Służba działań zewnętrznych musi tak postępować, ponieważ w przeciwnym razie znów skończy się naszym rozdrobnieniem. Pozostaje pytanie, jak to zrobić, dlatego też prowadzimy obecnie dialog z Radą i z Komisją. Gdyby to było bardzo proste, już byśmy to zrobili. Musimy się po prostu upewnić, że zrobimy to właściwie i skutecznie. Rozstrzygnięcie nadejdzie w ciągu następnych kilku tygodni.
Co się tyczy zasobów, będę upierała się przy elastyczności. Będę upierała się, że – jeżeli wystąpi kryzys w danym kraju lub jeżeli okaże się, że trzeba przesunąć zasoby, to będziemy musieli podjąć decyzję, ale z zastrzeżeniem kontroli Parlamentu. I znów, musimy przemyśleć, jak sprawić, by ten mechanizm funkcjonował, nie tylko teraz ale również w przyszłości.
Bezwzględnie musimy wystrzegać się dublowania; w przeciwnym razie jedynym naszym ociągnięciem będzie zwiększenie biurokracji, czego nie chcemy. Musimy zapewnić, by była to spójna, dobrze funkcjonująca służba, działająca jako podmiot Unii Europejskiej wspierający inne instytucje i wspierany przez nie. I jak już powiedziałam, musimy pamiętać, że służba ta jeszcze nie istnieje. Miejmy nadzieję, że będziemy mogli wykonać tę pracę w najbliższych kilku tygodniach. Jeżeli uzyskam wsparcie Parlamentu, jestem pewna, że uda nam się to urzeczywistnić. Możemy położyć fundament, ale cały proces budowania tej służby zajmie dużo czasu, a jest to tak ważne, że mam nadzieję, iż każdy szanowny poseł to zrozumie.
Kilka kwestii na koniec. W kwestii szczytów: mamy wiele różnych szczytów. Musimy zawsze pamiętać o jednej rzeczy, a mianowicie o ich wartości i znaczeniu. Nie mogę być na wszystkich szczytach. Jest ich po prostu zbyt wiele. Będę na niektórych. Byliśmy dobrze reprezentowani na szczycie w Maroko, ponieważ byli na nim obydwaj przewodniczący. Szczerze myślę, że jeżeli w szczycie uczestniczą zarówno przewodniczący Rady, jak i Komisji, to można mówić o silnej unijnej reprezentacji. Nie zawsze konieczna jest moja obecność na szczycie, i wszyscy zgodzą się z tym.
Na koniec, szanowni posłowie mówili o stosunkach z takimi krajami jak Japonia, z tak ważnymi dla nas krajami pod względem partnerstwa strategicznego jak Rosja, o znaczeniu i wartości Bliskiego Wschodu, po którym będę podróżowała począwszy od niedzieli, a także o znaczeniu i wartości Kwartetu, ponieważ będę przemierzała Bliski Wschód. Myślę, że odwiedzę pięć krajów i zakończę podróż w Moskwie na spotkaniu Kwartetu, w trakcie którego będziemy się zastanawiali i debatowali, jakie dalsze działania podjąć.
Wreszcie, szanowni posłowie, dziękuję, że zauważyliście, że jestem po stronie Rady i że Komisja jest nieobecna. Będę zmieniać strony. Dopóki nie będzie miejsca po środku, będę się przemieszczać. Państwa obowiązkiem będzie pamiętanie, po której stronie powinnam zasiąść w Parlamencie.
I na koniec pozwolę sobie ponownie podziękować panu Albertini i panu Danjeanowi za jakże doskonałe sprawozdania, które dały mi możliwość wyłożenia dziś moich poglądów.
(Oklaski)
Gabriele Albertini, sprawozdawca. – (IT) Dziękuję moim koleżankom i kolegom posłom, którzy tak licznie zabierali głos, szczególnie tym, którzy zaaprobowali główne części sprawozdania, chwaląc i popierając jego treść, ale również tym, którzy wyrazili krytykę i którzy uczynili to, kierując się pragnieniem zaradzenia podobnym tragicznym przypadkom użycia siły, jakie miały w przeszłości i budowania świata, na którym panuje pokój. Wielki grecki filozof, Platon, powiedział, że tylko martwi widzieli koniec wojny. Jednakże mimo naszej niezgody na tę filozofię i prób zapobiegania wojnie, rzeczywistość zmusza nas do stosowania siły nawet w trakcie misji pokojowych.
Gratuluję wysokiej przedstawiciel/wiceprzewodniczącej Ashton i dziękuję jej, że wspomniała o moim sprawozdaniu: podoba mi się w szczególności jeden aspekt jej podejścia, a mianowicie jego podwójna natura, sposób w jaki poszukiwana jest synergia między zadaniami Rady i Komisji. Już samo miejsce, na którym zasiada w tej sali – a raczej przemieszczanie się pomiędzy miejscami Rady i Komisji – świadczy o jej pragnieniu pogodzenia interesów tych dwóch organów.
Myślę, że jako Parlament musimy wspierać i promować to zaangażowanie oparte na synergii. Unia Europejska realizuje polityki na rzecz rozwoju, sąsiedztwa i stabilności, a także promowania praw człowieka i demokracji; Rada podejmuje misje pokojowe i misje na rzecz budowania państwa prawa. Wymieniony przeze mnie zbiór zagadnień musi znaleźć ostateczny wyraz w europejskiej zagranicznej służbie dyplomatycznej, która musi być sprawna, skuteczna i musi posiadać dostęp do odpowiednio wykwalifikowanych pracowników i zasobów, by mogła wypełniać tę rolę tak, jak powinna, i będziemy ciężko pracować, by to osiągnąć.
Dziękuję również wysokiej przedstawiciel – i będziemy o tym szerzej rozmawiali 23 kwietnia – za to, że zgodziła się uczestniczyć w przesłuchaniu w Komisji Spraw Zagranicznych w sprawie służby zewnętrznej, ponieważ wówczas będziemy mieli okazję omówić ją bardziej szczegółowo. Dzisiejszy dzień to pierwszy dzień naszej współpracy, ale z pewnością nie ostatni.
Arnaud Danjean, sprawozdawca. – (FR) Panie przewodniczący, pani baronesso Ashton, panie i panowie! Dziękuję za wszystkie wystąpienia, które raz jeszcze pomogły wzbogacić tę debatę, wzbogacić to sprawozdanie.
Chciałbym uspokoić tych, którzy wyrazili swoje wątpliwości, a miejscami również swoje podejrzenia, w związku z tym, że sprawozdanie to może doprowadzić do zwiększenia konkurencji, szczególnie z NATO, a nawet do izolacji. Z całą pewnością tak nie jest; absolutnie się z tym nie zgadzam i pragnę dodać, że nie wynika to z traktatu, a wręcz przeciwnie. Możecie państwo wierzyć jednemu z francuskich posłów do PE, który niestrudzenie walczył o ponowne włączenie jego kraju do zintegrowanych struktur NATO.
Kiedy mówimy o strategicznej autonomii, jaką wizję roztaczamy, jaką politykę realizowaliśmy w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Odpowiedzią jest zdolność Unii Europejskiej do interweniowania w drodze misji cywilnych i militarnych w dziedzinach, w których inne organizacje, w tym NATO, nie mogą interweniować. NATO nie mogło było interweniować, by położyć kres konfliktowi w Gruzji, w której nie jest obecne ani ONZ, ani OBWE. W Rogu Afryki NATO nie interweniowało tak szybko jak my, by położyć kres incydentom zagrażającym naszym interesom bezpieczeństwa.
Strategiczna autonomia oznacza również zdolność do interweniowania przy pomocy szerokiego zakresu instrumentów, którymi dysponujemy tylko i wyłącznie my: instrumentów cywilnych i wojskowych, instrumentów prawnych, instrumentów finansowych, instrumentów rozwojowych. Unia Europejska jest najlepiej przygotowana do rozwijania tego globalnego podejścia w obszarach kryzysowych.
Nasza strategiczna autonomia dotyczy również naszej zdolności – tam gdzie to konieczne – do nieinterweniowania, ani w ramach jednostronnych kampanii militarnych, ani – i wspomniało o tym kilkoro posłów z Austrii – z tego względu, że są wśród nas kraje neutralne i respektujemy ich status.
To właśnie kryje się pod pojęciem europejskiej polityki obrony i bezpieczeństwa. To właśnie kryje się pod pojęciem strategicznej autonomii, które budujemy za pomocą tej polityki. Nigdy nie wolno nam zapominać o początkach tej europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Powstała ona w wyniku tragicznej i krwawej porażki: porażki na Bałkanach w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to Unia Europejska nie była w stanie poradzić sobie z trudnym wyzwaniem w dziedzinie bezpieczeństwa na własnym kontynencie. Nigdy o tym nie zapominajmy. Nasi europejscy obywatele o tym nie zapomnieli i nie darowaliby nam, gdybyśmy porzucili ambicję odgrywania przez Europę ważnej roli na arenie międzynarodowej.
(Oklaski)
Przewodniczący. – Na tym kończymy ten punkt porządku dziennego. Zamykam debatę. Na zakończenie debaty otrzymałem sześć projektów rezolucji(1) złożonych w trybie art. 115 ust. 5 Regulaminu.
Głosowanie odbędzie się dzisiaj.
Elena Băsescu (PPE), na piśmie. – (RO) Chciałabym przede wszystkim pogratulować panu posłowi Albertini za przygotowanie tego sprawozdania. Jestem zadowolona, że poprawki, które zaproponowałam, zostały przyjęte. W zeszłym tygodniu Komisja Europejska ogłosiła finansowanie 43 dużych projektów energetycznych, w tym czterech dotyczących Rumunii. W przyszłości Komisja musi traktować z należytą priorytetowością paneuropejski rurociąg naftowy Konstanca-Triest, a także rozwijanie stosunków z krajami partnerstwa wschodniego. Należy również zintensyfikować wysiłki na rzecz projektów w ramach inicjatywy “Synergia czarnomorska”, by zapewnić bardziej skuteczną współpracę w tym regionie. Republika Mołdawii może odegrać ważną rolę zarówno w ramach partnerstwa wschodniego, jak i “Synergii czarnomorskiej”. Unia Europejska musi skoncentrować szczególną uwagę na stosunkach z tym państwem i wspierać je na drodze ku przystąpieniu do UE. UE musi bardziej zaangażować się na rzecz rozstrzygania nierozwiązanych konfliktów w regionie Morza Czarnego, w tym konfliktu w Transnistrii. Jednym z priorytetów unijnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa musi być rozwijanie partnerstwa transatlantyckiego. Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są niezwykle ważne we wspieraniu umacniania bezpieczeństwa i stabilności na świecie. Instalacja części amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej na terytorium Rumunii jest dowodem na zaufanie, jakim obdarzono mój kraj.
Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. – (PT) Godne ubolewania jest to, że międzynarodowy proces rozbrojenia został przerwany i że przez wiele lat nie było woli politycznej, by go wznowić. Dlatego też niezwykle ważna jest nadchodząca konferencja przeglądowa stron Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
W podpisanym przez nas projekcie rezolucji stwierdzamy, że jesteśmy głęboko zaniepokojeni niebezpieczeństwem, jakie stwarza nowy nuklearny wyścig zbrojeń. Dlatego konieczne jest natychmiastowe zaprzestanie opracowywania, produkowania i magazynowania broni nuklearnej.
USA musi koniecznie zaprzestać opracowywania nowej generacji taktycznej broni nuklearnej i – skłaniając się w zupełnie przeciwnym kierunku – podpisać i ratyfikować Traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową.
Opowiadamy się również za pokojowym rozwiązaniem sporu dotyczącego programów nuklearnych Iranu i apelujemy o wznowienie negocjacji, powtarzając nasz sprzeciw wobec działań wojskowych i gróźb użycia siły. Ponadto ostrzegamy, że każde działanie militarne może doprowadzić do pogłębienia kryzysu w regionie.
Edit Herczog (S&D), na piśmie. – (HU) Panie przewodniczący, panie i panowie! Konferencja przeglądowa Układu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej odbędzie się na przełomie kwietnia i maja 2010 roku. Ważne jest, by państwa członkowskie Unii Europejskiej prezentowały jednomyślne stanowisko na konferencji i by wzmocniły wszystkie trzy filary traktatu: nierozprzestrzenianie broni nuklearnej, rozbrojenie i współpraca w zakresie wykorzystania energii nuklearnej do zastosowań cywilnych. Państwa członkowskie muszą wyrazić swoje zobowiązanie do wyeliminowania handlu bronią nuklearną, stopniowo ograniczając istniejące arsenały broni nuklearnej i ściśle monitorując produkcję materiałów potrzebnych do produkcji broni nuklearnej i posiadanie produktów potrzebnych do ich produkcji. Państwa członkowskie muszą przyjąć na siebie rolę lidera we wdrażaniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 1887 przyjętej jesienią 2009 roku (24 września). Zgodnie z tą rezolucją państwa członkowskie muszą dołożyć starań na rzecz opracowania kompleksowej umowy międzynarodowej regulującej eliminowanie broni nuklearnej przy ścisłym nadzorze międzynarodowym. Ponadto państwa członkowskie muszą zmierzać do wprowadzenia dwóch konkretnych środków we wspomnianych obszarach, by dać przykład reszcie świata. Państwa członkowskie UE muszą propagować kompleksowy Układ o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową i przywrócenie umowy START między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. UE musi traktować działania związane z paliwem jądrowym jako jeden z obszarów priorytetowych i skupić się na harmonizacji, zaostrzeniu przepisów dotyczących składowania, transportu i obrotu paliwem jądrowym i na uczynieniu ich bardziej transparentnymi.
Filip Kaczmarek (PPE), na piśmie. – (PL) Szanowni państwo! Muszę powiedzieć, że podejrzewam, iż sprawozdanie roczne na temat WPZiB za rok 2008 nie wzbudzi takich emocji, jak nasza debata na ten temat w przyszłym roku. Mam nadzieję, że za rok będziemy bowiem wiedzieli, jak wygląda Europejska Służba Działań Zewnętrznych. A ta nowa służba będzie miała z kolei wielki wpływ na kształt europejskiej polityki zagranicznej.
Unia Europejska ma ambicje bycia globalnym graczem. To dobrze, ale ambicje te nie będą łatwe do zrealizowania. Czeka nas wytężona praca. Instytucje europejskie muszą się porozumieć w sprawie ESDZ. Nie będzie to zadanie proste, ale bez tego nie uda się usprawnić naszych polityk zewnętrznych. Powinniśmy wrócić do podstawowych wartości Unii Europejskiej. I na ich podstawie budować naszą politykę zagraniczną.
Musimy ciągle pamiętać o solidarności, o równości, o jednolitych standardach, o prawach człowieka i obywatela. Musimy pamiętać o równowadze wewnętrznej, o tym, że powinniśmy bronić tych interesów wszystkich członków Unii, które nie są wzajemnie wykluczające się. Jedną z kluczowych spraw jest zdecydowane poprawienie koordynacji między instytucjami wspólnotowymi i państwami członkowskimi. Partykularne interesy narodowe nie powinny uderzać w naszą spójność, naszą wspólnotę. Paradoksalnie nawet te państwa, które chcą uchodzić za motor integracji europejskiej, działają czasami przeciw zbiorowym interesom Unii. Zmieńmy to.
Kristiina Ojuland (ALDE), na piśmie. – (ET) Panie przewodniczący! Niektórzy przedmówcy wypunktowali problemy związane ze składem Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, która rozpoczęła swoją pracę wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego. Uważam, że bardzo ważne jest, by przestrzegać zasady równości geograficznej w powoływaniu kadr Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych i – tak jak w przypadku innych organów Unii Europejskiej – realizować zasadę pozytywnej dyskryminacji w odniesieniu do przedstawicieli z nowych państw członkowskich, co znajduje swoje odzwierciedlenie w okresie przejściowym i co pozwala przyspieszyć rozwój kariery zawodowej. Przedstawicielom nowych państw członkowskich brakuje kilkudziesięcioletniego doświadczenia w pracy w instytucjach Unii Europejskiej, które jest warunkiem wstępnym kandydowania na najwyższe urzędy. Niesprawiedliwe byłoby, gdyby najważniejsze stanowiska były obsadzone urzędnikami ze starych państw członkowskich a tymczasem urzędnicy z nowych państw członkowskich musieliby stać z boku. Byłoby to bez wątpienia marnotrawstwem zasobów, ponieważ, dajmy na to, przedstawiciel Malty może dysponować o wiele większym know-how w odniesieniu do krajów Afryki Północnej, przedstawiciel Cypru w odniesieniu do Bliskiego Wschodu, Bułgarii w odniesieniu do Turcji, Polski w odniesieniu do Białorusi i Ukrainy, państw bałtyckich w odniesieniu do Rosji itp. Mam nadzieję, że Unia Europejska nie popełni błędu, dopuszczając do kadr Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych wyłącznie stare państwa członkowskie, i mam nadzieję, że zamiast tego znajdzie optymalne rozwiązanie, które zadowoli wszystkie państwa członkowskie.
Czesław Adam Siekierski (PPE), na piśmie. (PL) – Sytuacja w świecie stawia nowe wyzwania przed unijną polityką zagraniczną i wymaga szerszego pojmowania problemów bezpieczeństwa. Powstają nowe potęgi które wchodzą do czynnej gry w polityce globalnej w różnych obszarach. Potrzeba przeto dialogu w wymiarze światowym i ustalenia nowych zasad współpracy i podziału ról. Ogromną rolę jaką wypełnią NATO i USA w zakresie bezpieczeństwa światowego musimy uzupełnić stworzeniem przy Unii specjalnych mobilnych sił do walki ze wszelkiego rodzaju klęskami żywiołowymi, kataklizmami. Unia będzie postrzegana nie tylko jako instytucja walcząca o demokrację, prawa człowieka ale także jako instytucja, która przychodzi z pomocą w trudnych momentach. Bardzo wyraźnie nasilają się inne formy zagrożeń, stąd ważne staje się bezpieczeństwo energetyczne czy żywnościowe. Wydaje się, że konieczne jest opracowanie koncepcji funkcjonowania unijnej służby zewnętrznej, gdzie określi się obszary wspólnotowe oraz zasady jej tworzenia, podziału ról i współpracy z dyplomacją krajów członkowskich. Jaka rola przypadanie poszczególnym instytucjom UE. Brak wypracowania już na początku podziału ról i kompetencji może być przyczyną nieporozumień pomiędzy różnymi instytucjami i przywódcami w Unii oraz pomiędzy UE a państwami członkowskim. Pierwsze doświadczenia z funkcjonowania Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa powszechnego oczekiwania na jego aktywność, obecność w różnych miejscach nakazuje zastanowić się na stworzeniem funkcji jego zastępców, bądź w te obszary działalności włączyć szerzej innych komisarzy, których mamy tak szerokie grono.
Traian Ungureanu (PPE), na piśmie. – (RO) Z zadowoleniem przyjmuję sprawozdanie pana posła Albertiniego zarysowujące główne aspekty wspólnej polityki bezpieczeństwa i zagranicznej, szczególnie punkty dotyczące rozwijania partnerstwa wschodniego i europejskiej polityki w regionie czarnomorskim. Partnerstwo wschodnie i zgromadzenie parlamentarne EURONEST zapewniają odpowiednie ramy dla zbliżenia wschodnich sąsiadów UE do europejskich standardów, a także dookreślenia perspektyw przystąpienia do UE niektórych krajów, takich jak Republika Mołdowy. Pragnę w szczególności podkreślić wagę szybkiej, konkretnej pomocy, którą należy zapewnić proeuropejskiemu rządowi Republiki Mołdowy. W tym zakresie należy przyspieszyć dwa europejskie działania: proces przyznawania wspólnotowej pomocy makrofinansowej i zlikwidowanie wiz dla obywateli Republiki Mołdowy podróżujących do UE. W regionie czarnomorskim zasadnicze znaczenie ma kontynuowanie realizacji europejskiego celu zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego UE. Popieram punkt 21 sprawozdania, w którym wezwano UE do pełnego wdrożenia projektu Nacucco i jak najszybszego działania. Kolejną równie ważną kwestią z punktu widzenia tej debaty jest odpowiednia ocena amerykańskiego projektu obrony antyrakietowej i jej znaczenia dla bezpieczeństwa Europy. Uczestnictwo Rumunii w tym projekcie dowodzi, że Rumunia stała się dostawcą bezpieczeństwa netto i że osiągnęła pełnię zdolności realizacji swoich zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa wobec sojuszników.
Janusz Władysław Zemke (S&D), na piśmie. – (PL) Chciałbym przekazać kilka uwag w sprawie europejskiej strategii bezpieczeństwa oraz wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony.
W projekcie rezolucji Parlamentu Europejskiego zdefiniowano poprawnie główne zagrożenia i wyzwania, przed jakimi stoi Europa. Problem w tym, że nie potrafimy na nie wystarczająco odpowiedzieć, przynajmniej nie zawsze dostatecznie szybko. Są trzy główne słabości, których przezwyciężenie radykalnie poprawiłoby skuteczność wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Pierwsza słabość – to brak determinacji wszystkich państw tworzących Unię Europejską w prowadzeniu wspólnej polityki, a nie tylko werbalnym deklarowaniu jej potrzeby. Po drugie – to słaba koordynacja poczynań licznych instytucji europejskich. Dalej na poziomie Unii nie ma centrum reagowania w sytuacjach krytycznych. Wreszcie – po trzecie – zbyt mały jest potencjał wojskowy i cywilny, jakimi w rzeczywistości dysponuje Unia, a nie tylko poszczególne państwa.
Przysłowiowe już są przykładowo problemy z transportem lotniczym, co ma zasadnicze znaczenie dla szybkości reakcji w sytuacjach kryzysowych. Dopiero postęp w tych trzech obszarach poprawiłby skuteczność wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony.
(Posiedzenie zostało zawieszone na kilka minut w trakcie oczekiwania na głosowanie)
PRZEWODNICZY: EDWARD McMILLAN-SCOTT Wiceprzewodniczący