Anneli Jäätteenmäki, autorka. − Panie przewodniczący! Po raz kolejny omawiamy trudną sytuację w Zimbabwe.
Obecnie obserwujemy w tym kraju utrzymywanie się wysokiej stopy inflacji, która wynosi setki milionów procent oraz wysokiej stopy bezrobocia, co sprawia, że ponad 90 milionów mieszkańców nie ma źródła utrzymania. Obserwujemy również liczne przypadki łamania praw człowieka.
Parlament zastanawia się, jakie kroki należy podjąć w tej sprawie. Wielokrotnie oświadczaliśmy, że nie akceptujemy łamania praw człowieka. Mimo iż przyjęliśmy postawę nakazującą w stosunku do krajów afrykańskich, nic się nie zmieniło.
Uważam, że udzielanie pomocy humanitarnej krajom afrykańskim w przyszłości powinno być uwarunkowane przestrzeganiem przez nie praw człowieka. W pewnych sprawach nie byliśmy wystarczająco stanowczy, a w innych przypadkach jedynie dyktowaliśmy krajom afrykańskim, jak powinny postępować.
Być może powinniśmy zacieśnić współpracę ze wszystkimi krajami afrykańskimi oraz Unią Afrykańską, aby umożliwić tym krajom lepsze zrozumienie sytuacji oraz aby w przyszłości Unia Europejska nie udzielała pomocy finansowej w przypadkach dalszego łamania praw człowieka.
Judith Sargentini, autorka. − Panie przewodniczący! W pierwszym tirecie naszej rezolucji podsumowaliśmy tę sytuację słowami: „Uwzględniając poprzednie liczne rezolucje w sprawie Zimbabwe, z których ostatnia została przyjęta w dniu 8 lipca 2010 r.”. Dyskutowaliśmy wtedy na temat przypadków łamania praw człowieka w kopalniach diamentów w Zimbabwe, dziś natomiast zajmujemy się sprawą przymusowych eksmisji w okolicach Harare.
Eksmisja dotknęła ponownie ludzi wysiedlonych w 2005 roku w ramach operacji „Murambatsvina”, której nazwa nota bene oznacza „wyrzucanie śmieci”. Tym samym osoby, które w tamtym okresie zostały wyrzucone z własnych domów jak śmieci, są ponownie eksmitowane. W pierwszym przypadku to rząd prezydenta Mugabego prowadził walkę z MDC. Obecnie walka toczy się między rządem jedności narodowej ZANU a MDC. Muszę przyznać, że jestem głęboko rozczarowana faktem, że również w czasie sprawowania władzy przez rząd jedności narodowej nadal mają miejsce przypadki łamania praw człowieka.
Sądzę, że nie jest to nasza ostatnia rezolucja w sprawie Zimbabwe. Zapewne spotkamy się ponownie, a ja jeszcze raz będę zwracać uwagę na ten problem.
Véronique De Keyser, autorka. − (FR) Panie przewodniczący! Podczas dyskusji na temat rezolucji w sprawie pomocy humanitarnej, która powinna zostać przyjęta w trybie pilnym, należy koniecznie uwzględnić tło polityczne, którym jest konflikt między prezydentem Robertem Mugabem a Morganem Tsvangiraiem. Ze względu na ten konflikt Unia Europejska nie powinna przyjmować nowych ambasadorów mianowanych wyłącznie przez prezydenta Mugabe. Jednak tę rezolucję, która powinna zostać przyjęta w trybie pilnym, można również łączyć ze sprawą wyborów oraz z możliwymi korzyściami politycznymi związanymi z wypędzeniem mieszkańców z osiedli.
Cofnijmy się myślami w czasie do czerwca 2005 roku i operacji „Murambatsvina”, o której już wspomnieli moi przedmówcy: domy 700 tysięcy osób zamieszkujących nieoficjalne osiedla zostały zniszczone przez spycharki w wyniku gwałtownej interwencji z polecenia prezydenta Roberta Mugabe, która miała czysto polityczny charakter. Taka sama sytuacja ma miejsce obecnie: 20 tysiącom najuboższych mieszkańców Zimbabwe, którzy zamieszkują nieoficjalne osiedle Hatcliffe Extension w okolicach Harare, grozi eksmisja, ponieważ nie stać ich na zapłacenie nałożonych przez władze niewspółmiernie wysokich opłat za najem. Działania te prowadzi się na szeroką skalę.
Nie zapominajmy również o tym, że sytuacja humanitarna i ekonomiczna milionów obywateli Zimbabwe stale się pogarsza, kraj ten zajmuje czwartą pozycję na świecie pod względem liczby chorych na AIDS, a śmiertelność wśród dzieci jest nadal wysoka.
Istnieje wiele powodów, aby przyjąć tę rezolucję w trybie pilnym oraz zaapelować do społeczności międzynarodowej, by to pojednanie – nie mam tu na myśli pseudopojednania wewnątrz rządu koalicyjnego Zimbabwe, lecz ogólne pojednanie – nie zostało zniszczone podczas przygotowań do agresywnej kampanii wyborczej.
Marie-Christine Vergiat, autorka. − (FR) Panie przewodniczący! Nigdy nie przypuszczałam, że sytuacja przestrzegania praw człowieka w Zimbabwe zostanie potraktowana w sali posiedzeń plenarnych jako kwestia nadzwyczajna.
Jak można zaobserwować na podstawie licznych rezolucji poddawanych pod głosowanie w tej sali, w Zimbabwe w rzeczywistości nadal łamie się prawa człowieka. Jak wspominali moi przedmówcy, w ostatniej rezolucji z 22 lipca 2010 r. potępiliśmy aresztowanie Faraia Maguwu, założyciela i dyrektora Centrum Badań i Rozwoju, który został zatrzymany za rozpowszechnianie informacji na temat aktów okrucieństwa na terenie kopalni diamentów, dokonanych – między innymi – przez władze wojskowe.
Dziś poruszamy kwestię przymusowych eksmisji. Nie jest to nowy problem. Co więcej – jak wspomniała pani poseł De Keyser – tego typu działania zostały rozpoczęte przez władze Zimbabwe w 2005 roku. Nadano im nazwę „operacji Murambatsvina”, co oznacza „przywrócenie porządku”. Był to ważny program, który – jestem pewna, że wszyscy się ze mną zgodzą – jasno oddaje, co władze Zimbabwe rozumieją pod pojęciem porządku. W wyniku tego programu ucierpiało siedemset tysięcy ludzi.
Społeczność międzynarodowa jednogłośnie potępiła tego typu metody działania. A jak dzisiaj wygląda sytuacja? Większość z osób, które ucierpiały w wyniku eksmisji, nadal mieszka w namiotach. Co gorsza, w sierpniu uzbrojeni policjanci – i celowo używam tutaj słowa „policjanci” – podpalili schronienie 250 osób wysiedlonych, które przeniosły się na peryferie Harare. Dwudziestu tysiącom osób – i na to również zwracaliśmy uwagę – grozi obecnie taki sam los, ponieważ nie zapłaciły podatku mieszkaniowego, na którego zapłatę naprawdę ich nie stać.
Ci mężczyźni, te kobiety i dzieci należ do najuboższych obywateli. Czy pozwolimy, aby taka sytuacja miała miejsce? Czy może po raz kolejny przypomnimy władzom Zimbabwe o podpisanych przez nie zobowiązaniach międzynarodowych, jak zrobiła to baronessa Ashton podczas ostatniego lipcowego szczytu UE-Zimbabwe?
Mamy pełną świadomość istnienia sporu pomiędzy prezydentem Mugabem a premierem w sprawie ogólnego porozumienia politycznego podpisanego 15 września 2008 r. oraz powołanego 13 lutego 2009 r. rządu jedności narodowej.
W ostatnim czasie prezydent Mugabe groził rozwiązaniem rządu, ponieważ rząd odważył się przypomnieć mu o jego obowiązkach wynikających z konstytucji.
Najwyższy czas, aby zareagować na sytuację w Zimbabwe oraz wielu innych krajach na całym świecie i zaprzestać dialogu z dyktatorami, którzy utrzymują się przy władzy za pomocą siły i oszustw, a których jedynym celem jest sprzeniewierzanie gospodarczych zasobów kraju dla własnych korzyści.
Alain Cadec , autor. − (FR) Panie przewodniczący! Postaram się nie przekroczyć jednej minuty, która mi przysługuje.
Panie przewodniczący, szanowni państwo! To mroczne dni dla Zimbabwe. Po raz kolejny jesteśmy zmuszeni pilnie przyjąć rezolucję w sprawie tego afrykańskiego kraju. W rezolucji tej potępiamy przypadki pogwałcenia praw człowieka, do jakich doszło w trakcie operacji „Murambatsvina”, o której właśnie debatowaliśmy. Operacja ta, rozpoczęta w 2005 roku, doprowadziła nie tylko do wysiedlenia 700 tysięcy osób, ale również do zniszczenia ich domostw i środków do życia. Dwadzieścia tysięcy tych wysiedleńców zmusza się do życia w obozach przejściowych w warunkach skrajnej nędzy, braku bezpieczeństwa i rozwiązłości.
Jesteśmy zaniepokojeni tą niedopuszczalną sytuacją. Musimy wezwać rząd jedności narodowej Zimbabwe – jak już wspomniano, nie jest to tak naprawdę rząd jedności narodowej – by zapewnił im minimum, którego potrzebują, żeby przeżyć i by zniósł podatki od nieruchomości, jak te nałożone w dzielnicy Hatcliffe, na przedmieściach Harare, które można nazwać wręcz rekietem. Należy potępić tę sytuację w głosowaniu.
Wzywam Republikę Południowej Afryki, która ma kluczową rolę do odegrania w Afryce, a także Unię Europejską, by razem doprowadziły do dialogu z władzami Zimbabwe w sprawie warunków społeczno-gospodarczych, w których obecnie znalazł się ten kraj. Nasze przyszłotygodniowe spotkanie z naszymi południowoafrykańskimi kolegami będzie również – mam taką nadzieję – sposobnością do omówienia tej tragedii.
Nirj Deva, autor. − Panie przewodniczący! Parlament wielokrotnie przyjmował rezolucje potępiające tragedię w Zimbabwe. Za każdym razem prezydent Mugabe ignorował nas i dalej postępował tak, jak gdybyśmy nie istnieli, jakby nasze opinie nie miały znaczenia.
Możemy jednak bezpośrednio pokazać prezydentowi Mugabe, że nasze opinie są ważne. Nie powinniśmy mianowicie przyjmować kandydatury Margaret Muchady, która została jednostronnie mianowana przez prezydenta Mugabego na stanowisko ambasadora Zimbabwe przy UE, co zdecydowanie stanowi naruszenie konstytucji Zimbabwe.
Mój kolega, pan poseł Geoffrey van Orden, napisał w tej sprawie do przewodniczącego Komisji, Manuela Barroso, oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya. Jeżeli naprawdę chcemy działać skutecznie, musimy uświadomić prezydentowi Mugabemu, jak ważną instytucję ignoruje, i udowodnić, że nasze opinie są ważne – zażądać powrotu nominowanej przez niego pani ambasador do kraju.
Filip Kaczmarek, w imieniu grupy PPE. – (PL) Wysiedlenia w Zimbabwe są oburzającym brakiem poszanowania dla uznanych przez społeczność międzynarodową praw człowieka. Przymusowe wysiedlenia bez zapewnienia rekompensat i zastępczego lokum są całkowicie sprzeczne z prawem międzynarodowym. Rząd Zimbabwe w rażący sposób łamie prawa obywatelskie, polityczne, ekonomiczne i społeczne gwarantowane przez Afrykańską Kartę Praw Człowieka i Ludów. Kontynuacja tych wysiedleń naraża coraz to nowe osoby na obrażenia i bezdomność.
Wzywamy rząd Zimbabwe do zaprzestania tych praktyk, do zrezygnowania z przymusowych wysiedleń. Osoby już wysiedlone i ich własność należy objąć ochroną prawną, poszkodowanym zapewnić rekompensaty i zadośćuczynienie, a przede wszystkim zapewnić schronienie, dostęp do żywności i wody.
Lidia Joanna Geringer de Oedenberg, w imieniu grupy S&D. – (PL) Wystarczy spisać nagłówki prasowe dotyczące Zimbabwe w ostatnich pięciu latach, aby zyskać wyobrażenie o tym, jakie warunki panują w kraju rządzonym od trzech dekad przez prezydenta Roberta Mugabe. Tytuły takie jak „Zimbabwe. Policja bije opozycję” czy „Mugabe zniszczył Afrykę” należą do najłagodniejszych sformułowań, a władze tego afrykańskiego reżimu znajdują się pod stałą presją międzynarodowej opinii publicznej. Skrajna bieda i brak dostępu do podstawowych usług medycznych, gigantyczne bezrobocie sięgające 90 % oraz niska średnia długość życia wynosząca dziś tylko 44 lata, to prawdziwy obraz Zimbabwe.
W tych okolicznościach trudno zrozumieć, dlaczego rząd za priorytetową uznaje eksmisję 20 tysięcy obywateli z przedmieść stolicy Harare, zmuszając ich do opuszczenia skromnego dobytku. Przyłączam się do apelu międzynarodowych organizacji takich jak Amnesty International, by rząd Zimbabwe zaprzestał represji wobec swych obywateli i skupił się na faktycznej pomocy dla nich w szkołach, szpitalach i na rynku pracy. Biednego państwa, jakim jest Zimbabwe, nie stać na marnotrawstwo czasu i pieniędzy inwestowanych w tematy zastępcze.
Marietje Schaake, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Tematem kolejnego szczytu UE–Afryka, który odbędzie się w Libii w listopadzie następnego roku, powinni być prezydent Mugabe i jego bliscy współpracownicy jako przeszkoda w procesie odbudowy politycznej i gospodarczej oraz pojednania w Zimbabwe. Dla własnych korzyści sprzeniewierzają oni gospodarcze zasoby kraju, nie przestrzegając jednocześnie praw podstawowych współobywateli.
Około 20 tysiącom osób mieszkających na peryferiach Harare grozi przymusowa eksmisja. Rząd zażądał wniesienia opłat za odnowienie umowy najmu, w wysokości do 140 dolarów, jednak w kraju, gdzie dochód na jednego mieszkańca wynosi poniżej 100 dolarów, żądanie to jest w rzeczywistości niemożliwe to spełnienia i de facto stanowi przyzwolenie na nadużycia. W 2005 roku eksmitowano 70 tysięcy osób, które do dziś mieszkają w tragicznych warunkach.
Ogólnie sytuacja humanitarna, polityczna i gospodarcza w Zimbabwe ulega stałemu pogorszeniu, a milionom obywateli kraju nadal grozi śmierć głodowa. Kraj ten zajmuje czwartą pozycję na świecie pod względem liczby zakażeń HIV, a śmiertelność dzieci jest wysoka. Mieszkańcy Zimbabwe nie mają wielu możliwości wzrastania w zdrowiu i dobrobycie, a jeżeli mają taką szansę, to są pozbawieni podstawowych wolności, takich jak wolność wypowiedzi.
Zimbabwe zajmuje 123. miejsce pod względem wolności prasy. Przywrócenie niezależnych dzienników to krok naprzód w kierunku publicznego dostępu do informacji, jednak sytuacja jest nadal bardzo delikatna. Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na sytuację lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transgenderycznych oraz interseksualnych w Zimbabwe. Organizacje pomocowe i humanitarne potrzebują nieograniczonego dostępu do osób poszkodowanych w celu świadczenia im niezbędnej pomocy, co z kolei pozwoli władzom Zimbabwe na próby osiągnięcia milenijnych celów rozwoju. Jest to zdecydowanie warunek konieczny.
Timo Soini, w imieniu grupy EFD. – (FI) Panie przewodniczący! Przygnębiająca sytuacja w Zimbabwe oraz panująca w tym kraju od ponad 30 lat dyktatura to wstyd zarówno dla społeczności międzynarodowej, jak i dla tego kraju.
Dyktatura, w ramach której ciemiężeni są obywatele danego kraju, jest niedopuszczalna. Kohorty prezydenta Mugabe obżerają się, żyją w luksusowych warunkach i mają mnóstwo pieniędzy, podczas gdy inni obywatele Zimbabwe żyją na ulicy lub w ruderach, z których teraz są eksmitowani.
Należy zaznaczyć, że istnieje pewna granica, której przekroczenia nie mogą tolerować ani społeczność międzynarodowa, ani Unia Europejska. To prawdziwie karygodna sytuacja, a społeczność międzynarodowa powinna poprzeć całkowity bojkot Zimbabwe. Powinno to oznaczać koniec pomocy finansowej dla tego kraju. Najwyższy czas, aby raz na zawsze usunąć ze stanowiska dyktatora, który ciemięży własnych obywateli. Należy to uczynić, ponieważ każdy dzień takich rządów ukazuje nie tylko naszą bezsilność, lecz również fakt, że społeczność międzynarodowa nie ma wystarczających środków, by to powstrzymać.
Trzeba też zauważyć, że Mugabe stale prześladuje przedstawicieli różnych mniejszości – rasowych, seksualnych i innych – w ich własnym kraju. To jest po prostu niedopuszczalne, dlatego w pełni popieram zamysł usunięcia dyktatora. W tym celu musimy przyjąć zdecydowane stanowisko UE w tej sprawie, co właśnie słusznie zamierzamy uczynić.
Cristian Dan Preda (PPE). – (RO) Zgadzając się ze słowami moich przedmówców, chciałbym zauważyć, że stajemy w obliczu bardzo trudnej sytuacji, ponieważ 20 tysiącom mieszkańców osiedla Hatcliffe Extension grozi eksmisja. Jak wiadomo, osoby te należą do najbardziej poszkodowanej części społeczeństwa Zimbabwe, kraju doświadczającego poważnych problemów politycznych oraz znajdującego się w tragicznej sytuacji gospodarczej.
Powołany w lutym 2009 roku rząd jedności narodowej Zimbabwe jak dotąd uczynił bardzo niewiele dla poprawy sytuacji obywateli, w szczególności tych, którzy doświadczyli eksmisji w 2005 roku. Sądzę, że nasza odpowiedź czy też reakcja na tę sytuację jest zupełnie oczywista. Rząd Zimbabwe musi podjąć działania zmierzające do przestrzegania międzynarodowych zobowiązań. Oznacza to powstrzymanie przymusowych eksmisji oraz zapobieganie przyszłym wysiedleniom. Z drugiej strony, wszyscy pragniemy przywrócenia demokracji w Zimbabwe. Sytuacja, która tam panuje, nie może być tak daleka od sytuacji w krajach demokratycznych.
Corina Creţu (S&D). – (RO) Jak już zauważono, według sprawozdania Międzynarodowego Instytutu Badawczego Polityki Żywnościowej opublikowanego w zeszłym tygodniu, Zimbabwe to jeden z krajów, w których głód osiąga katastrofalne rozmiary. Poziom niedożywienia ludności, powszechna niedowaga u dzieci oraz wysoka śmiertelność noworodków to trzy czynniki, które podkreślają wyjątkowo złą sytuację pod względem niedostatku żywności, co dotyka miliony osób.
W tym samym czasie setki tysięcy najuboższych mieszkańców Zimbabwe zostało eksmitowanych z własnych domów w ramach barbarzyńskich działań wysiedleńczych o okrutnej nazwie, tłumaczonej jako „wyrzucanie śmieci”. Osoby te straciły nie tylko swoje domy, ale również pracę, powiększając tym samym stopę bezrobocia do 90 % w skali kraju. Równocześnie dyktator Mugabe oświadczył, że jego obywatele są niezwykle zadowoleni. Ta cyniczna uwaga została wypowiedziana przez człowieka, który zapisze się w historii jako twórca najbardziej okrutnej i najdłuższej dyktatury na świecie.
Uważam, że musimy zażądać od panującego w Zimbabwe reżimu jak najszybszego powstrzymania przymusowych eksmisji, zaprzestania tak poważnych sytuacji łamania praw człowieka oraz prześladowania działaczy społeczeństwa obywatelskiego, jak również zaprzestania wszelkich aktów przemocy, których liczba wzrasta w niepokojąco szybkim tempie.
Jaroslav Paška (EFD). - (SK) Zimbabwe to kraj, którego potężni przywódcy od długiego czasu gardzą swoimi obywatelami i ukazują to aż nadto wyraźnie.
Oczywiście, możemy protestować, argumentując, że bezbronni ludzie nie mogą być traktowani jak bydło, nie mogą być wyrzucani ze swoich domów bez żadnego powodu i pozostawiani bez pomocy. Przymusowe eksmisje osób najuboższych w Harare to jedynie skromny przykład rządów Roberta Mugabego i jego wspólników, którzy obsiedli bogactwa naturalne kraju jak muchy, sprzeniewierzając gospodarcze zasoby dla własnych korzyści i pozwalając jednocześnie rodakom na śmierć głodową. Sądzę, że oczekiwanie, iż możliwe będzie osiągnięcie zmian poprzez perswazję czy krytykę, może okazać się naiwnością. Powinniśmy podjąć bardziej stanowcze kroki. Ludzie tacy jak Mugabe reagują jedynie na konsekwencje finansowe lub brutalną siłę. Sądzę, że mamy pewne środki finansowe do dyspozycji. Musimy ponownie rozważyć przyznawanie pomocy finansowej i materialnej reżimom przypominającym reżim prezydenta Mugabego oraz poszukać innych sposobów, w tym sankcji, które zmuszą tego typu dyktatorów do poszanowania podstawowych – podkreślam – podstawowych praw człowieka.
Eija-Riitta Korhola (PPE). - (FI) Panie przewodniczący! Nic dziwnego, że postępowanie prezydenta Mugabego tak rozgniewało koleżanki i kolegów posłów. Mugabe sprawił, że jego kraj, swoisty spichlerz Afryki, stał się nieustającym źródłem złych wiadomości.
Zapewnione przez rząd mieszkania zastępcze okazały się zupełnie nie do przyjęcia, co doprowadziło do pogorszenia i tak już bardzo złych warunków życia obywateli Zimbabwe. Jednym z głównym powodów przeprowadzenia całej operacji była próba zapobieżenia rozprzestrzenianiu się choroby, jednak fakt, że po przeprowadzeniu eksmisji nie podjęto żadnych działań w tym zakresie, podaje w wątpliwość motywy rządu.
Wszyscy wiedzą, jak wygląda sytuacja w Zimbabwe. Skorumpowany rząd oraz ogólny bałagan, zarówno w gospodarce, jak i społeczeństwie, prowadzi do sytuacji, w której brakuje podstawowych warunków do życia. W związku z tym musimy wymagać od władz Zimbabwe wyraźnych oznak możliwości oraz chęci zabezpieczenia poziomu życia obywateli.
Niezależnie od innych ważnych powodów rozpoczęcia ważnego przedsięwzięcia, które dotyczy tak wielu ludzi, decydującym powodem rozpoczęcia działań powinno być zawsze dobro osób wysiedlonych. To właśnie niewątpliwie przeoczyły władze Zimbabwe, niezależnie od tego, czy podawane przez nie powody rozpoczęcia działań są prawdziwe, czy nie.
Monica Luisa Macovei (PPE). - Panie przewodniczący! Obecna sytuacja w Zimbabwe jest przerażająca i nie do przyjęcia. Blisko 700 tysięcy osób stało się ofiarami przymusowych eksmisji przeprowadzonych w 2005 roku w ramach operacji „Murambatsvina”. Obecnie 20 tysiącom obywateli grozi przymusowa eksmisja z osiedla Hatcliffe Extension niedaleko Harare.
Rząd nałożył na wyeksmitowanych wysokie opłaty za odnowienie umowy najmu, na których zapłatę ich nie stać, i nie przedyskutowano tego z mieszkańcami. Ponadto nie poinformowano ludności o zbliżających się zmianach w przepisach. „Operacja Garikai”, mająca na celu pomoc ofiarom eksmisji z 2005 roku, okazała się jedynie kontynuacją łamania praw człowieka.
Dołączam do moim przedmówców, żądających od władz Zimbabwe powtrzymania eksmisji mieszkańców okolicy Harare. Namawiam rząd Zimbabwe do wprowadzenia natychmiastowych zmian w „operacji Garikai”, tak aby spełniała ona wszystkie zobowiązania wynikające z prawa międzynarodowego oraz praw człowieka.
Proszę Komisję, aby wraz z rządem Zimbabwe zajęła się tą kwestią w trybie pilnym.
Charles Tannock (ECR). - Panie przewodniczący! Nie zamierzałem zabierać głosu, niestety jednak mój kolega, poseł Geoffrey van Orden, nie może być w tym tygodniu z nami. Od dłuższego czasu zajmuje się on krytyką przerażającego i brutalnego reżimu prezydenta Roberta Mugabego. Niestety, obawiam się, że koniec dyktatury partii ZANU-PF z prezydentem Mugabem nastąpi dopiero w momencie jego śmierci.
Wierzyłem w możliwość pojednania i pokoju oraz zmian na rzecz prawdziwej demokracji jeszcze kilka lat temu, gdy Morgan Tsvangirai obejmował stanowisko premiera w następstwie porozumienia o podziale władzy. Jednak okazało się, że zmiana ta umożliwiła prezydentowi Mugabemu umocnienie władzy absolutnej oraz powrót do takich działań, z których jest bardzo dobrze znany, mianowicie do przemocy, eksmisji i represji. Ostatecznie to nieszczęśni obywatele Zimbabwe odczuwają skutki stanu gospodarki, której grozi załamanie. Kraj ten nie przetrwałby bez kompleksowej pomocy udzielanej przez rządy innych krajów, takich jak Chińska Republika Ludowa, przyznająca Zimbabwe subwencje, czy Libia, udzielająca pomocy finansowej.
Muszę przyznać, że rozczarowała mnie ostatnia wizyta w Parlamencie prezydenta Zumy. Prosił on Unię Europejską o zniesienie sankcji wobec Zimbabwe ze względu na napływających do Republiki Południowej Afryki uchodźców. Obawiam się, że musimy odpowiedzieć prezydentowi Zumie, iż jest to niemożliwe. Musimy okazać wyraźną dezaprobatę dla sposobu traktowania obywateli przez prezydenta Mugabego. Chciałbym wyrazić poparcie dla wypowiedzi mojego przedmówcy, pana posła Nirja Devy, który zaproponował odrzucenie akredytacji nowo mianowanej pani ambasador Zimbabwe przy Unii Europejskiej.
Máire Geoghegan-Quinn, komisarz. – (GA) Panie przewodniczący, szanowni koledzy i koleżanki! Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim posłom za uczestnictwo w tej debacie.
Unia Europejska bardzo uważnie śledzi tę sprawę, szczególnie z uwagi na przeprowadzoną w 2005 roku „operację sprzątania”, mającą katastrofalne skutki dla warunków życia 700 tysięcy obywateli Zimbabwe.
W 2005 roku biuro pomocy humanitarnej UE ECHO przyznało 3,25 miliona euro na rzecz zapewnienia dostępu do żywności, rozwoju działalności rolniczej oraz rozdzielenia racji żywnościowych wśród osób najbardziej poszkodowanych.
Obecna sytuacja nie stanowi powtórki wydarzeń, które miały miejsce w Zimbabwe w 2005 roku. Komisja odnotowuje rezolucję Parlamentu i jej zalecenia. W tej sprawie dotychczas nie otrzymaliśmy od naszych partnerów żadnych sygnałów, które w sposób jasny potwierdzałyby informacje, że obecna sytuacja stanowi powtórkę wydarzeń z 2005 roku.
Sytuację w Zimbabwe uważnie obserwują nasze przedstawicielstwo oraz tamtejsze biuro ECHO. Kontaktujemy się również z Międzynarodową Organizacją ds. Migracji oraz lokalnymi organizacjami praw człowieka zaangażowanymi w tę sprawę.
Tym razem obywatelom wysłano informację o opłatach za przedłużenie najmu, które obowiązują przez 5 lat. Najemców, którzy nie są w stanie zebrać niezbędnych na ten cel funduszy, proszono o zgłoszenie się do ministerstwa samorządu lokalnego i przedstawienie tam sprawy, po czym otrzymywali oni pomoc od lokalnych organizacji NGO współpracujących z osobami bezdomnymi.
Dzięki pomocy lokalnej organizacji NGO broniącej praw człowieka, Zimbabwe Lawyers for Human Rights, tego typu przypadki zostaną rozpatrzone w tym tygodniu przed sądem.
UE wspiera pracę tej organizacji NGO, broniącej praw człowieka i reprezentującej interesy osób najuboższych, które nie mają wystarczających środków na wymagane opłaty i mogłyby z tego powodu stracić ziemię.
Niemniej jednak pragnę zapewnić, że UE będzie nadal uważnie obserwować sytuację w tym regionie oraz organizować pomoc w zależności od potrzeb.