Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Pełne sprawozdanie z obrad
Poniedziałek, 12 listopada 2007 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

19. Stosowanie dyrektywy 2004/38/WE w sprawie prawa obywateli Unii do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium Państw Członkowskich zmieniająca rozporządzenie (debata)
Protokół
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Kolejną kwestią jest oświadczenie w sprawie stosowania dyrektywy 2004/38/WE w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. − Panie przewodniczący! Bardzo uważnie śledziliśmy rozwój sytuacji we Włoszech. Martwi nas rosnąca przemoc na ulicach i chcielibyśmy przede wszystkim wyrazić nasze współczucie dla rodzin osób, które padły ofiarą działalności przestępczej.

Z zadowoleniem przyjmujemy środki mające na celu podjęcie współpracy dwustronnej, przedstawione w ubiegłym tygodniu przez premierów Włoch i Rumunii. Zapewniamy, że prawa Rumunów są przestrzegane, tak jak powinny być przestrzegane prawa wszystkich obywateli.

Na mocy przepisów przejściowych dotyczących zakończenia procesu otwarcia rynków pracy obywatele Rumunii w niektórych państwach członkowskich muszą ubiegać się o pozwolenie na pracę. Zapewnimy, by państwa członkowskie przestrzegały zasady niedyskryminacji w ustawodawstwie krajowym i praktyce administracyjnej.

Dyrektywa 2004/38/WE o swobodnym przemieszczaniu się osób pozwala na wydalenie obywatela europejskiego, w przypadku gdy dana osoba stanowi rzeczywiste, aktualne i dostatecznie poważne zagrożenie dla jednego z podstawowych interesów społecznych. Decyzje takie należy podejmować indywidualnie dla każdego przypadku i przy pełnym poszanowaniu gwarancji materialnych i formalnych. W przypadku natychmiastowego wydalenia działanie w trybie pilnym musi zostać należycie uzasadnione. Zgodnie z dyrektywą przyjmujące państwo członkowskie może wydalić obywatela europejskiego również wtedy, gdy ten przestał spełniać warunki, na mocy których otrzymał prawo pobytu. Nieaktywni zawodowo obywatele Unii mogą zostać wydaleni, jeżeli staną się nieuzasadnionym obciążeniem dla systemu pomocy społecznej danego państwa; innymi słowy, jeżeli nie będą dysponowali legalnie uzyskanymi środkami finansowanymi, zapewniającymi odpowiednie warunki codziennego życia. W takim przypadku wydalenie należy poprzeć obiektywnymi przesłankami. W przedmiotowej sytuacji nie można nałożyć zakazu ponownego wjazdu.

Wydalenie obywatela europejskiego jest środkiem ostatecznym. Stanowi ograniczenie podstawowych wolności Traktatu. Środki takie należy podejmować w celu utrzymania właściwej równowagi pomiędzy prawem do swobodnego przemieszczania się a obowiązkiem każdego państwa członkowskiego do działania w interesie uczciwych obywateli w sytuacji, gdy warunki prawne pobytu nie są spełnione.

Władze włoskie oficjalnie powiadomiły Komisję o treści dekretu 7 listopada 2007 roku. Włoski parlament musi przyjąć dekret w ciągu 60 dni. Jak państwo wiedzą, włoski parlament ma prawo zmienić treść dekretu. Stanowisko Komisji dotyczące ustawodawstwa włoskiego transponującego dyrektywę 2004/38/WE będzie oczywiście zależało od ostatecznej wersji dekretu opracowanej przez włoski parlament. Dekret natychmiast wszedł w życie, jednak postanowienia dyrektywy są wystarczająco precyzyjne, by mogły być bezpośrednio stosowane przez sądy krajowe. Oznacza to, że jeżeli obywatel Unii uważa, że zastosowane przeciw niemu wydalenie jest sprzeczne z prawami określonymi w dyrektywie, może on zaskarżyć tę decyzję w sądzie krajowym. W razie wątpliwości odnośnie do stosowania prawa europejskiego, jak państwo doskonale wiedzą, sądy krajowe są zobowiązane przekazać sprawę Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości. Będziemy nadal kontrolowali sytuację, w oczekiwaniu na rezultaty prac nad dekretem we włoskim parlamencie.

Martwią nas również rasistowskie i ksenofobiczne demonstracje, które towarzyszyły wprowadzeniu dekretu we Włoszech. Romowie są największą mniejszością w Europie. Społeczności romskie w całej Europie żyją w trudnych warunkach. Romowie od dawna są prześladowani. Przedmiotowa sytuacja prowadzi do cierpienia ludzkiego i napięć społecznych. Integracja wymaga wysiłków ze strony wszystkich zainteresowanych, również samych Romów. Należy zapewnić ludziom, w szczególności dzieciom i kobietom, szczególną ochronę.

Przestępcy każdej narodowości bardzo często wykorzystują szczególnie narażone grupy, takie jak dzieci. Dzieci romskie spotykają się z podwójną dyskryminacją. Po pierwsze, są ofiarami stereotypów i uprzedzeń. Mogą również zostać pogwałcone ich podstawowe prawa, nawet przez członków ich społeczności. Zbyt często widzimy zaniedbane romskie dzieci wałęsające się po ulicach lub żyjące w biedzie - sytuacja ta jest często na porządku dziennym we współczesnych europejskich dzielnicach nędzy. Dzieci mogą zostać wciągnięte w przestępczy świat lub zmuszone do żebrana. Dzieci romskie w wieku szkolnym zazwyczaj wcześnie kończą edukację, nie uzyskawszy kwalifikacji potrzebnych w przyszłości lub też umiejętności niezbędnych do zadbania o siebie i rodzinę.

Jeżeli myśląc o ochronie podstawowych praw, widzimy jedynie grupę, ryzykujemy pominięcie ochrony poszczególnych osób tworzących tę grupę oraz tracimy szansę na przełamanie kręgu bezprawia i strachu.

Jesteśmy gotowi, by towarzyszyć Włochom i Rumunii w jak najlepszym wykorzystaniu wszystkich możliwości już dostępnych w ramach prawodawstwa i funduszy europejskich. Należy również podkreślić, że społeczności romskie mieszkają w wielu państwach członkowskich, takich jak Francja, Irlandia, Hiszpania, Słowacja, Republika Czeska czy Węgry. W przedmiotowych państwach członkowskich integracja społeczności romskich może być dalej ulepszana, szczególnie poprzez fundusze strukturalne, które mogą okazać się bardzo przydatne.

Fundusze europejskie, przeznaczone specjalnie na potrzeby społeczności romskich, są już dostępne w takich obszarach jak integracja społeczna, zwalczanie dyskryminacji, rozwój regionalny czy edukacja. W poprzednim okresie programowania na projekty związane z Romami wydano w ramach funduszy strukturalnych ponad 275 milionów euro. Dodatkowe 60 milionów euro przeznaczono dla Rumunii i Bułgarii w latach 2004-2006 w postaci instrumentów przedakcesyjnych. Finansowanie projektów związanych z Romami zostanie uwzględnione również w okresie programowania funduszy strukturalnych na lata 2007-2013. Europejska dyrektywa dotycząca równości rasowej (200/43/WE), dotycząca Romów, zapewnia ochronę przed dyskryminacją w zakresie zatrudnienia, edukacji, ubezpieczeń społecznych, ochrony zdrowia, towarów i usług oraz mieszkalnictwa. Cały czas czuwamy, by przedmiotowe prawodawstwo było wdrażane w całej UE.

Wreszcie, Komisja nie będzie tolerowała żadnych form dyskryminacji czy nietolerancji swoich obywateli i równie zdecydowanie będzie wspierała państwa członkowskie, które zgodnie z prawem chronią swoich obywateli przed przestępczością, bez względu na fakt, czy są to obywatele danego kraju czy Unii w ogóle. W końcu wolność, sprawiedliwość i bezpieczeństwo idą w parze.

 
  
MPphoto
 
 

  Antonio Tajani, w imieniu grupy PPE-DE. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałbym pogratulować Franco Frattiniemu obszernego sprawozdania oraz wniosków, pomysłów, treści i wartości, których bronił w swym przemówieniu. Ponowne zjednoczenie Europy doprowadziło oczywiście do coraz częstszego przemieszczania się obywateli na terytorium Unii, co w niektórych przypadkach przeobraziło się w prawdziwe zjawisko migracji. Tak stało się w przypadku Włoch, gdzie dziś mieszka około 0,5 miliona obywateli rumuńskich.

UE starała się, w ramach dyrektywy 2004/38/WE, zagwarantować zarówno poszanowanie praw obywateli Wspólnoty, którzy emigrują z jednego państwa do drugiego, jak również prawa państw członkowskich do wydalenia obywateli UE, którzy nie przestrzegają pewnych zasad: mam na myśli zdolność utrzymania się oraz stwarzanie zagrożenia dla porządku oraz bezpieczeństwa publicznego. Niestety we Włoszech wdrażanie dyrektywy UE odbywało się na zbyt małą skalę i zbyt późno. Skutek? Niemożność wydalenia wielu obywateli, którzy, gdyby zostali deportowani, zapewne nie popełniliby przestępstw we Włoszech.

Niestety, przestępstwa, które wstrząsnęły opinią publiczną, zostały popełnione przez osoby z europejskim paszportem. Reakcją na nie okazały się niedopuszczalne akty przemocy o podłożu ksenofobicznym. Przemoc i morderstwa popełniane we Włoszech należy stanowczo potępić i wyrazić solidarność z rodzinami ofiar. Przejawy przemocy oraz ksenofobii należy wprawdzie tępić, choć niestety w przypadku niestosowania zasad i niewdrażania prawa obywatele ryzykują wymierzanie sprawiedliwości samemu, co jest również niedopuszczalne.

Państwa członkowskie, jak również władze lokalne, mają jasno sprecyzowane obowiązki w tym zakresie. W Rzymie, pomimo licznych sprawozdań, nie podjęto niestety żadnych działań w odpowiedzi na określone zjawiska społeczne, takie jak powstanie dzielnic nędzy zamieszkiwanych przez obywateli romskich. W takiej sytuacji należy szybko reagować. Czasami spóźniona reakcja na nic się nie zda przy rozwiązywaniu problemów, które już stały się poważne. Nie popieramy masowych wydaleń. Każdy obywatel, które popełnia przestępstwo, osobiście za siebie odpowiada. Nie jest to kwestia narodowości czy przynależności do określonej grupy etnicznej. Dalsza współpraca pomiędzy Rumunią i Włochami oczywiście bardzo się przyda. To nie przypadek, że ja i mój kolega, Marian Jean Marinescu, podpisaliśmy się pod wnioskiem PPE.

Jest to kwestia dotycząca bezpośrednio Romów. Nie dotyczy ona obywateli rumuńskich i dlatego prosimy o powołanie specjalnej agencji działającej na rzecz integracji społeczności romskich, agencji europejskiej, będącej dowodem, że Europa ma swój wkład w rozwiązywanie problemu, który w przeciwnym razie mógłby skutkować wybuchem jeszcze większej paniki społecznej.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Schulz, w imieniu grupy PSE. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Znajdujemy się w skomplikowanym położeniu. Sytuacja jest trudna, bowiem po wydarzeniach, które miały miejsce w Rzymie, światło dzienne ujrzała kwestia, której wcześniej nie dostrzegaliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec. Dokonane tam morderstwo jest odrażające i zasługuje na całkowite potępienie. Reakcje na przedmiotowe morderstwo są niepokojące. Fakt, że winowajca, który popełnił akt przestępczy, jest oceniany jako członek większej grupy ludzi, którzy ponoszą jak gdyby zbiorową odpowiedzialność za czyny jednego człowieka, nie jest niczym nowym w historii ludzkości - takie rzeczy działy się zawsze - i zawsze zasługują na takie samo potępienie. Dlatego też najpierw należy dokonać rozróżnienia. Należy przyjrzeć się przedmiotowej kwestii z uwagą. Wszystko jest prawdą: integracja Romów w naszym społeczeństwie nie funkcjonowała dobrze od bardzo dawna. Powiązane jest to również z bardzo niewielkim zaangażowaniem w integrację społeczną Romów. Są oni trudnymi ludźmi z własną, niezależną kulturą, dlatego też integracja ich wymaga wielkiego wysiłku, ale jest wykonalna. Należy jednak szanować Romów i ich kulturę.

Niemniej należy otwarcie powiedzieć, że państwo prawa musi być w stanie zapewnić swoje przetrwanie na mocy konstytucji. Państwo prawa musi zastosować wszelkie dostępne środki, by utrzymać bezpieczeństwo publiczne i porządek. W jaki sposób można to zrobić najlepiej? Najlepiej nie generalizować, lecz każdego oceniać indywidualnie, i dokładnie to należy zrobić w Europie. Jeżeli chodzi o swobodę przemieszczania się, musimy za każdym razem sprawdzić, jakie prawa nabył dany obywatel Unii, oraz, jeżeli przenosi się on z jednego państwa do drugiego, jakim prawom powinien podlegać.

W Unii Europejskiej swoboda przemieszczania się jest zapewniona. Wszyscy obywatele państw europejskich - a przynajmniej tych, które są częścią obszaru Schengen - mogą korzystać z pełnej swobody przemieszczania się. Nie oznacza to, że mogą robić, co tylko chcą, gdy przeprowadzają się z jednego państwa do drugiego. Muszą szanować prawo danego kraju. Jednak kraj należący do obszaru Schengen jest również zobowiązany przestrzegać na swoim terytorium praw obywateli Unii. Nie można generalizować w ten sposób, „to wina tej społeczności, trzeba się jej pozbyć, ponieważ żaden z jej członków nie ma pozwolenia na pracę, nie pasuje do naszych wyobrażeń lub kultury, bądź też wszyscy z nich są bezrobotni czy żebrzą“. Za każdym razem musimy natomiast ustalić, jakie prawa ma dany obywatel, w taki sam sposób, w jaki sprawdzamy, jakie przepisy złamał. To jest właśnie zadanie, którego właśnie podjęły się rządy włoski i rumuński. Również Komisja powinna zająć się tą kwestią.

Muszę stwierdzić, panie komisarzu Frattini, że nie wypełnia pan należycie swoich obowiązków. Bardzo zdziwiła mnie pańska wypowiedź na łamach Il Messaggero. Wcześniej miałem wrażenie, że jest pan komisarzem o bardziej umiarkowanych poglądach. Zdobył pan szacunek mojej grupy, ponieważ jak dotąd działał pan bardzo delikatnie w obszarach polityki, którego wymagają takiego podejścia. Jednak pańskie sądy wygłaszane na łamach Il Messaggero dotyczące pozwoleń na pracę i struktury dochodów - gdzie sugeruje pan, że zapewne dobrze byłoby pójść do określonej dzielnicy, zapytać ludzi, jak zarabiają na życie, i gdyby nie potrafili od razu udzielić odpowiedzi, z czego żyją, deportować ich - kojarzą się z państwem funkcjonującym na zasadzie całkowitej samowoli. Nie żyjemy jednak w takim państwie. Pańskim zadaniem jest, panie komisarzu Frattini, szczególnie jako komisarza odpowiedzialnego za prawa człowieka, bronić zasad Unii Europejskiej, jeżeli to konieczne, a nie promować się na przyszłego ministra w rządzie włoskim.

(Oklaski ze środka i lewej strony sali)

 
  
MPphoto
 
 

  Graham Watson, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Większość z nas rozumie, jakie korzyści płyną z migracji. Państwa członkowskie, które otworzyły swoje granice dla imigrantów z innych państw członkowskich, nie zanotowały wzrostu bezrobocia; zaobserwowano w nich natomiast zwiększenie wydajności, wzrost gospodarczy oraz powstawanie nowych miejsc pracy.

Wiadomo o tym już od dawna. Przybysze zza granicy wykonują prace, których mieszkańcy danego kraju nie chcą się podjąć, ciężko pracują, kosztują niewiele i mają dużo nowych pomysłów. Ważne jest jednak, by zrozumieć, że są ludzie, którzy nie przekraczają granicy z myślą o pracy, a przynajmniej nie z myślą o legalnej pracy. Kwestia ta, jak pan powiedział, panie komisarzu, jest uwzględniona w prawie Unii Europejskiej. Udzielając prawa pobytu w innych państwach członkowskich, państwo przyjmujące może je ograniczyć do trzech miesięcy, jeżeli nie są zapewnione środki utrzymania oraz odmówić tego prawa, jeżeli istnieje zagrożenie dla porządku publicznego.

Jednym z największych sukcesów Unii było prawo do swobodnego przemieszczania się, z którego obecnie korzystają miliony obywateli studiujących, zarabiających na życie lub będących na emeryturze. Oczywiście niesie to za sobą pewne wyzwania. Tak jak niegdyś Żydzi, naród bez ojczyzny, spotykali się często z niechęcią, tak dziś Romowie, około dziewięć milionów ludzi, są dyskryminowani w wielu państwach przyjmujących. Stawianie znaku równości pomiędzy Romami a Rumunią, nawet jeżeli wielu Romów jest obywatelami rumuńskimi, to dowód niezrozumienia natury obu tych grup. Równie dobrze można by utożsamiać Romów z Rzymem (wł. Roma).

Na integrację Romów przeznaczono środki z funduszy Unii Europejskiej. Współpracujemy z Georgem Sorosem, który stworzył Dekadę Integracji Romów. Potrzebujemy jednak, by wszystkie państwa członkowskie podpisały się pod tą strategią jak również pod wspólnotową strategią ramową dotyczącą integracji Romów.

Szkoda, że Włochy nie wykorzystały żadnego z tych funduszy. Hiszpania wykorzystała ok. 52 milionów euro, a Polska ok. 8 milionów euro. Nie chodzi jednak jedynie o krótkowzroczność włoskiego rządu; idzie ona bowiem w parze z krótkowzrocznością Komisji. Uważam, że José Barroso mylił się, mówiąc wczoraj w wywiadzie dla La Repubblica, że niewyobrażalnym jest, by władze Unii Europejskiej promowały integrację w tym zakresie. Nie powinno być to niewyobrażalne.

Panie komisarzu Frattini, podzielam poglądy pana posła Schulza. Nie powinien pan uprawiać polityki partyjnej w tej kwestii. Izba domaga się, by skoncentrował się pan na swoich obecnych obowiązkach, a nie na ewentualnej przyszłej karierze. Włosi, podobnie jak inne narodowości, wiedzą, jak wrażliwe są społeczności migrantów. W 1893 roku w Aigues-Mortes we Francji włoscy górnicy z kopalni soli w Peccais zostali zlinczowani w wyniku ksenofobicznych ataków mających na celu ochronę lokalnych miejsc pracy. Jednym z osiągnięć Unii jest fakt, że wydarzenia takie należą już do przeszłości.

Niemniej państwa demokratyczne zbyt często muszą korzystać z zarządzania kryzysowego. We Włoszech jest to być może częstsze niż gdzie indziej. Ale jeśli problemy pojawiają się we Włoszech, pojawią się również w innych państwach. Jeżeli prawo do pobytu za granicą jest prawem unijnym, nie możemy pozwolić państwom członkowskim, by dodawały szczególne przepisy, tak jak zrobił to włoski rząd w swoim dekrecie. Nie istnieje sposób, by powstrzymać państwo od nadania uprawnień prefektom, by zajęli się tą kwestią, dopóki obowiązuje prawo do apelacji. Apelacja do sędziego pokoju, który nie jest ekspertem prawnym, jest niewystarczająca, podobnie jak stosowanie jedynie włoskich lub angielskich aktów prawnych. Wierzę jednak, że parlament włoski poprawi przedmiotowe przepisy i zapewni spójność ustawodawstwa krajowego z prawem unijnym.

Dla nas był to pierwszy przypadek, gdy Parlament Europejski rzeczywiście nadzorował wraz z parlamentami krajowymi stosowanie prawa i ustawodawstwa krajowego. Musimy przyglądać się nie tylko tym kwestiom, z którymi są problemy, lecz również tym dobrze funkcjonującym. W tej kwestii potrzebujemy również pańskiego aktywnego zaangażowania, panie komisarzu.

(Oklaski ze środka i lewej strony sali)

 
  
MPphoto
 
 

  Roberta Angelilli, w imieniu grupy UEN(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałabym również podziękować panu komisarzowi Frattiniemu za szczegółowy raport, który dziś omawiamy. Moim zdaniem dyrektywa 2004/38/WE jest istotnym punktem odniesienia, gwarantującym pełne potwierdzenie prawa do przemieszczania się obywateli UE, zapobiegając jakiejkolwiek formie dyskryminacji i ustanawiając zasadę pełnej integracji.

Przedmiotowa dyrektywa dotyczy przede wszystkim ochrony praw osób mieszkających w państwach członkowskich, jak również praw obywateli państw członkowskich, nawiązując do zasady wzajemności. Zapewnia ona maksymalną ochronę osobom pracującym, studiującym bądź zainteresowanym integracją, piętnując jednocześnie jednostki łamiące prawo. To właśnie w sprawie tej drugiej grupy ludzi Parlament musi przeprowadzić wnikliwą debatę.

W odniesieniu do obywateli UE określono nie tylko prawa, lecz również obowiązki i przepisy, których należy przestrzegać. Nie możemy dalej ignorować faktu, że istnieje odsetek - bez wątpienia absolutna mniejszość, jednak istnieje - ludzi, którzy podróżują do innych państw członkowskich i nie mają zamiaru zgłaszać swojej obecności przyjmującym państwom członkowskim, bowiem po prostu nie chcą być rozpoznawani przez władze, ponieważ nie mają zamiaru przestrzegać prawa i legalnie pracować.

Musimy odpowiednio podejść do problemu osób migrujących do państwa członkowskiego i przekraczających jego granice, które planują żyć na marginesie społecznym. Narzędzia można oczywiście ulepszać, jednak część z nich jest już dostępna dla państw członkowskich zgodnie z dyrektywą 2004/38/WE. Dlatego najpierw musimy wezwać wszystkie państwa członkowskie, by jak najszybciej zaczęły dokładnie i w pełni stosować dyrektywę w konkretnych przypadkach.

Być może warto również ulepszyć dyrektywę i nie tylko nakładać na przyjezdnych obowiązek zgłaszania swojej obecności na określonych warunkach na terytorium danego państwa członkowskiego, lecz również zobowiązać państwa członkowskie do nakładania sankcji na każdego, kto nie będzie się stosował do tych przepisów. Przykładowo we Włoszech w dekrecie wprowadzającym dyrektywę określono warunki, jednak nie wprowadzono żadnych sankcji, więc prawo jest w rzeczywistości całkowicie nieskuteczne.

Przede wszystkim musimy upewnić się, że imigranci zostaną odwiezieni do swojego państwa, oczywiście w przypadkach, gdy są ku temu prawdziwe powody. Jednak chciałbym podkreślić, że każdego, kto popełnia przestępstwo, każdego, kto narusza prawa człowieka, bowiem to również ma znaczenie, kto wyzyskuje dzieci i kobiety lub stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, należy wydalić i przekazać na określonych warunkach z powrotem do władz jego kraju pochodzenia. Potrzebujemy również prawodawstwa w odniesieniu do ludzi, którzy nie pracują, którzy żyją z dnia na dzień i są zbyt dużym ciężarem dla społeczności przyjmującego państwa członkowskiego.

Na zakończenie chciałbym wspomnieć o romskich dzieciach i przytoczyć przykład Włoch. We Włoszech około 50.000 dzieci, lub raczej co najmniej 50.000 dzieci jest wyzyskiwanych. Dzieci są pochodzenia romskiego, zmusza się je do żebrania, nie szczepi się ich, dzieci te nie uczęszczają do szkoły, żyją w wyjątkowo godnych pożałowania warunkach sanitarnych. Chciałbym każdemu przypomnieć, że około tydzień zanim zabito w Rzymie panią Reggiani, w tym samym mieście nędzy, w którym mieszkał jej zabójca, zmarło z zimna dwumiesięczne rzymskie dziecko. Zdarzyło się to w Rzymie, jednej z najważniejszych stolic europejskich.

Dlatego zadam na koniec pytanie: czy to naprawdę jest integracja? Czy mamy do czynienia z poszanowaniem praw człowieka? Mamy obowiązek zadawać poważne pytania bez hipokryzji, jak również mamy obowiązek powiedzieć, że każdy jest równy wobec prawa.

 
  
MPphoto
 
 

  Monica Frassoni, w imieniu grupy Verts/ALE. – (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! 2 listopada pan komisarz Frattini stwierdził: „To proste, co należy zrobić: wejść na obozowisko w Rzymie i zapytać ludzi: 'Możecie mi powiedzieć, gdzie mieszkacie?' Jeżeli oznajmią, że nie wiedzą, należy odesłać ich do domu, do Rumuni.“

Tak właśnie działają dyrektywy europejskie, są jasne i proste, teraz musimy tylko od razu pozamykać obozowiska. Poinformował pan, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy zwykle wydalają obywateli, którzy pozostają bez pracy, a Włochy tak nie postępują i dlatego nie udało im się właściwie wdrożyć dyrektywy 2004/38/WE.

Przemawiam do państwa jako współprzewodniczący europejskiej grupy politycznej oraz jako komisarz europejski i dlatego też musimy zupełnie zapomnieć o fakcie, że we Włoszech należymy zapewne do innych koalicji, bowiem tu działamy i powinniśmy działać jako Europejczycy. Sądzę, że wypowiedzi udzielone Il Messaggero są nie do zaakceptowania i co więcej są całkowitym zaprzeczeniem tego, co mówił nam pan wczoraj. Który z Frattinich jest tym prawdziwym? Ten, który powiedział, że musimy pozbyć się romskich obozowisk, czy ten, który mówił, że w dyrektywie bardzo dobrze postanowiono, iż obywateli można wydalić jedynie na podstawie ściśle określonych przepisów oraz jeszcze bardziej precyzyjnych gwarancji? Byłbym bardzo wdzięczny za udzielenie odpowiedzi na to pytanie.

W odniesieniu do kwestii innych państw członkowskich byłbym wdzięczny o wyjaśnienie mi następującej sytuacji. Przeprowadziliśmy badania i odkryliśmy, że żadne ze wspomnianych państw - Wielka Brytania, Francja czy Niemcy - nigdy nie deportowało obywateli europejskich z przyczyn ekonomicznych, co jest zakazane przez dyrektywę niezależnie od danego przypadku. Żaden obywatel nie został również nigdy uznany za zbyt duży ciężar dla gospodarki kraju pobytu. Dlatego chciałbym wiedzieć, czy państwo o tym wiedzieli, bowiem wydaje mi się, że jest to kluczowa informacja.

W pełni popieram fakt, że dyrektywa wyznacza precyzyjne ramy. Sądzę jednak, że mogłyby one być jeszcze bardziej precyzyjne i lepiej zaplanowane; jestem nawet zdania, że przypadek bądź przypadki, o których dziś tu mówimy, symbolizują sposób, w jaki należy stosować dyrektywę oraz w jaki państwa członkowskie mają postrzegać rozszerzenie i swobodę przemieszczania się, które są dla nas absolutnym priorytetem. Chciałbym jedynie powiedzieć, panie przewodniczący, panie pośle Tajani i pani poseł Angelilli, że od państwa, w którym mafia prowadzi interesy o wartości ok. 90 miliardów euro oraz w którym dzieją się takie wydarzenia, jak te z ostatnich dni, niewiele nauczymy się o imigracji.

 
  
MPphoto
 
 

  Roberto Musacchio, w imieniu grupy GUE/NGL. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Dyskutujemy dziś nie o Włoszech czy Rumunii, a o Europie i życiu jej obywateli: zabito kobietę, musimy być myślami z członkami jej rodziny oraz współczuć im; Romowie i obywatele rumuńscy są haniebnie atakowani; musimy zakwestionować dziś naszą tożsamość, wartości, prawa i historię, w tym również takie tragedie, jak prześladowanie Romów, nie zapominajmy o tym, co było, i zagwarantujmy, że nie będzie już miejsca na jakiekolwiek formy rasizmu.

Tragedie te nauczyły nas, jak ważne jest prawodawstwo sankcjonujące przepisy: bezpieczeństwo nie istnieje bez prawa. Dlatego tak ważne jest nasze prawodawstwo, nasze traktaty, a nawet regulacje gospodarcze, które sankcjonują prawo do mobilności i pobytu, oraz są dowodem wartości tych praw przysługujących europejskim obywatelom, a nie pozwoleń, i które można kontrolować, lecz nie można ich odebrać. Ustawy europejskie są jasne: każdy ma prawo do mobilności i pobytu, wydalenie obowiązuje jedynie w skrajnych przypadkach, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo narodowe. Wydalenie jest kwestią ściśle indywidualną i nigdy nie jest rozpatrywane zbiorowo; towarzyszy mu również prawo do obrony. Są to odpowiednie działania, które umożliwiają zachowanie w każdej sytuacji prawa do mobilności, prawa, które nigdy nie zostanie odebrane obywatelowi z przyczyn ekonomicznych, bowiem ubóstwo nie może stać się piętnem bądź przyczyną dyskryminacji obywateli.

Jest to zgodne z prawem, a dokładnie z art. 27 dyrektywy. Kwestia ta ma tym większe znaczenie, bowiem dotyczy prawodawstwa. Prawo obowiązuje każdego, tak jak i wszystkich innych, tak i komisarzy - i muszę przyznać, panie komisarzu Frattini, że ciężko było mi odnaleźć w pańskich licznych wypowiedziach w Parlamencie ducha i literę prawa, właściwie nie dostrzegłem ani jednego, ani drugiego - oraz państwa członkowskie, które są zobowiązane transponować członkostwo w UE i unijne dyrektywy dla nas wszystkich.

W Europie wciąż umiera zbyt wielu ludzi. We Włoszech kobieta umarła na skutek brutalnego ataku, którego sprawcą był obywatel rumuński. Wyjątkowo mnie to niepokoi. Każdy, kto jest winny morderstwa, musi za to zapłacić, nie ma to jednak nic wspólnego z Romami bądź obywatelami rumuńskimi, członkowie tych społeczności również padli ofiarą niesłusznych ataków. Winą należy obarczać jednostkę, nie ogół ludzi. Tak wielu imigrantów umiera, próbując dotrzeć do Europy. Ludzie ci są zdruzgotani i wołają do nas o pomoc. To właśnie z powodu tego cierpienia musimy uczynić Europę miejscem poszanowania prawa, świętego prawa, szczególnie w odniesieniu do przyjmowania imigrantów. Przedmiotowe prawa stanowią podstawę bezpieczeństwa.

Chcemy raz jeszcze potwierdzić ten fakt, głosując w Parlamencie, tak by prawo europejskie nigdy więcej nie było niewłaściwie interpretowane.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Zgodnie z naszym regulaminem chciałbym prosić posłów, którzy się wypowiadają, by nie powoływali się na innych posłów z tego powodu, iż zgodnie z zasadami mogą oni sobie życzyć również zabrać później głos. Dlatego też, by debata przebiegała sprawnie, proszę wszystkich, by zwracali się do Parlamentu w ogóle, przytaczając fakty; oczywiście nie tyczy się to komisarza, który jest w pełni uprawniony do składania wyjaśnień pod koniec debaty.

 
  
MPphoto
 
 

  Jens-Peter Bonde, w imieniu grupy IND/DEM. – Panie przewodniczący! Moi przyjaciele z rumuńskiej partii NIP byli oburzeni, gdy dowiedzieli się o wydaleniu tysięcy Rumunów z Włoch. W pełni ich rozumiem.

Zadzwoniłem do pana komisarza Frattiniego, który zapewniał mnie, że żaden obywatel rumuński nie zostanie wydalony bez uprzedniego wydania wyroku sądu. Odstąpiono jednak od tego: gdy ludzie po trzech miesiącach pobytu nie mieli pieniędzy na życie, mogli zostać wydaleni bez wyroku sądu. Popieram tę procedurę, o ile jest ona stosowana w dobrej wierze. Swobodne przemieszczanie się nie obejmuje prawa do wsparcia finansowego ze strony państwa przyjmującego. Trzeba więc być w stanie żyć z własnych pieniędzy lub znaleźć pracę.

Przestępcy również mogą zostać wydaleni, jeżeli tak zadecydował sąd, jednak to nie od policji zależy, kto jest przestępcą. Takie wyroki muszą wydawać niezależni sędziowie. Mam nadzieję, że moi przyjaciele z włoskiego rządu akceptują tę fundamentalną zasadę istnienia Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli, w imieniu grupy ITS. – (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Na początku chciałbym podziękować panu Franco Frattiniemu za to, że znowu jest tu z nami, za jego zaangażowanie i pozostawanie do naszej dyspozycji. Jest pan skarbem dla swego kraju. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o innych włoskich przedstawicielach. Nie jestem zadowolony z tego faktu.

Rozmawialiśmy - i nadal rozmawiamy - o układzie z Schengen. Pomimo niepokojów społecznych, do których niewątpliwie prowadzi swobodne przemieszczanie się obywateli na terenie UE, pan Amato zdecydował, że dobrym pomysłem będzie skoncentrować się na innych kwestiach. Należy zrobić coś, by ten niepokój społeczny nie osiągnął takiego poziomu, jak ma to miejsce w naszym kraju. Jednak nie wydaje się, by cokolwiek było robione, choć przestępczość szerzy się we Włoszech na wszystkich szczeblach, od zachowań aspołecznych po przestępczość zorganizowaną, nie wspominając już o ciągłym napływie nielegalnych imigrantów do naszego kraju i przede wszystkim o fakcie, że część ludzi przybywających do Włoch z wizą studencką, turystyczną bądź z prawem do pracy nie wraca do swojego kraju po upływie ważności wizy. Ta ostatnia kwestia nie była szeroko poruszana przez media.

Ponadto wydaje się, że obecna administracja włoska i minister spraw wewnętrznych są nieświadomi faktu, że przestępstwa we Włoszech popełniane są w dużej mierze przez cudzoziemców, z których wielu jest obywatelami europejskimi, turystami bądź za takich się podaje. Na tę kwestię wskazał kilka miesięcy temu w swoim sprawozdaniu włoski prefekt, Achille Serra we włoskim parlamencie.

Naród włoski staje się coraz bardziej znużony i zażenowany swoim rządem i nie jest w tym odczuciu osamotniony. Przedmiotowy rząd nie potrafi zidentyfikować niepokojów społecznych oraz zapobiegać im, a w rezultacie nie ma pojęcia, jak rozwiązać problem. Rząd nie ma zamiaru przyznać się do porażki - i nikt się temu nie dziwi - obecnej polityki imigracyjnej oraz niestosowania europejskich dyrektyw, w tym przypadku dyrektywy 2004/38/WE.

W tej kwestii rząd włoski narzeka na problemy z określeniem dokładnej daty jej wejścia w życie. Oczywistym jest, że w kontekście układu z Schengen trudności te urastają do niewyobrażalnych rozmiarów. Jasne jest również, że ja oraz moja grupa chcielibyśmy anulować układ z Schengen. Nawet ciągłe akty chuligaństwa politycznego we Włoszech w ostatnich miesiącach, których ofiarą częstokroć padała również moja grupa i których dopuścili się zwolennicy anarchistycznego i prostackiego komunizmu chronieni przez instytucjonalną lewicę, są wciąż ignorowane przez pana Amato.

Niestety pan Amato i pan przewodniczący Prodi, podobnie jak wielu premierów, nie tylko z Rzymu, nie mieszkają w dzielnicach robotniczych, nie mają kontaktu z obozowiskami - legalnymi bądź nie - nie korzystają z transportu publicznego oraz nie są zastraszani, nie padają ofiarą przemocy czy matactw, jak to regularnie dzieje się nawet w przypadku osób przybyłych z UE. Nieodpowiedzialni politycy mówią o solidarności, w której imię wszyscy muszą ponosić konsekwencje ich nierozsądnych decyzji.

Unia Europejska, zamiast narzekać, że Włochy nie zwróciły się o finansowanie, powinna pomyśleć nad słowami przewodniczącego Barroso, innymi słowy zastanowić się, czego może oczekiwać państwo członkowskie od Komisji, gdy pozwala, by na jego terytorium powstawały slumsy? Pan Amato zdecydował nie uczestniczyć w debatach dotyczących tej kwestii. W międzyczasie Włosi zapragnęli uczynić jedyną słuszną rzecz: zagłosować i posłać rząd do diabła.

 
  
MPphoto
 
 

  Marian-Jean Marinescu (PPE-DE). - (RO) Unia Europejska jest wspólnotą wartości, z których najważniejszymi są poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności oraz której polityka obejmuje bezpieczeństwo obywateli, zwalczanie przestępczości jak również ochronę dzieci i walkę z podżeganiem do przemocy.

Zdecydowanie potępiam przemoc i przestępstwa oraz bardzo przykro mi z powodu tego, co wydarzyło się we Włoszech. Uważam jednak, że nadużycia i krzywdy popełniane w imię prawa są niedopuszczalne, wywołują strach i poniżenie oraz mogą wzniecać nienawiść wśród społeczności ludzkich.

Zaobserwowałem skłonność do nieuzasadnionego zwiększania skali takich zachowań, napędzaną również poprzez ksenofobiczne wypowiedzi niektórych polityków.

Jestem zaniepokojony faktem, że zgodnie z publikowanymi dotychczas informacjami z Włoch wydalono jedynie obywateli rumuńskich. Wszystkie państwa członkowskie mają prawo i obowiązek sporządzać akty ustawodawcze zapewniające porządek i bezpieczeństwo publiczne.

Wszyscy obywatele europejscy, bez względu na narodowość, mają obowiązek przestrzegać prawa na całym terenie Unii Europejskiej.

Jednocześnie musimy potępić brak tolerancji, ksenofobię, a w szczególności nieuzasadnione przenoszenie nieprzychylnego nastawienia do kilku osób będących z konflikcie z prawem oraz piętnowania ich na całą grupę etniczną, bądź, co gorsza, na cały naród.

Uważam, że Włochy, tak jak i pozostałe państwa członkowskie, mają obowiązek chronić prawa i wolności obywateli europejskich przebywających na ich terytorium, jeśli integrują się oni ze społeczeństwem oraz przestrzegają prawa.

Konieczne jest wspólne europejskie podejście w kwestii polityki imigracyjnej oraz integracji mniejszości. Kwestia mniejszości, szczególnie mniejszości romskiej, dotyczy całej Europy i należy ją traktować w spójny, jednolity sposób nie tylko w czasie kryzysu.

Wszystkie właściwe organy powinny ze sobą współpracować, tyczy się to w szczególności Komisji Europejskiej i Agencji Praw Podstawowych oraz właściwych instytucji w państwach członkowskich.

Wzywam Komisję Europejską do określenia priorytetów i mechanizmów funkcjonowania Europejskiego Funduszu Społecznego w celu rozszerzenia finansowania i wspólnych działań, które przyczynią się do integracji społecznej mniejszości romskiej.

Jednocześnie zwracam się do Komisji Europejskiej z prośbą o pilne zbadanie kwestii zgodności rozporządzenia z mocą ustawy, wydanego przez władze włoskie, z prawodawstwem europejskim oraz zagwarantowanie, że wdrożenie wszelkich przepisów tego typu nie będzie prowadziło do nadużyć przeciw uczciwym ludziom, niezależnie od ich narodowości.

 
  
MPphoto
 
 

  Gianni Pittella (PSE). - (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Uważam, że właściwym jest, by nasz Parlament złożył kondolencje rodzinie pani Reggiani. Pragnę również skrytykować ostatnie wypowiedzi pana komisarza Frattiniego, który we wspomnianych już wywiadach pomylił swoją rolę przedstawiciela Komisji z rolą członka opozycji, odmawiając panu posłowi Tajaniemu, podczas gdy powinien był wykorzystać swoje wysokie stanowisko, by poprawić klimat polityczny w swoim kraju.

Stwierdzam to z przykrością, bowiem wiele razy popieraliśmy wnioski i inicjatywy pana komisarza Frattiniego. Pan komisarz Frattini doskonale wie, jak wspomniało kilku moich kolegów posłów, że nie istnieje żaden europejski przepis, który umożliwiałby natychmiastowe wydalenie obywatela państwa członkowskiego z przyczyn ekonomicznych.

Przepisy wprowadzone niedawno przez rząd włoski są zgodne z dyrektywą europejską, zostały stworzone w poszanowaniu jej ducha oraz wzmacniają aspekty istotne w sytuacji, w jakiej znajdują się Włochy. Wszystkie instytucje włoskie - zwracam się tu do pana posła Tajaniego, pani poseł Angelilli oraz pozostałych członków opozycji - od miasta Rzym przez władze regionalne aż po najmniejsze rady gmin, są zobowiązane do przestrzegania tych przepisów. Nie godzi się rzucać błotem w osiągnięcia w zakresie cywilizacji i integracji zdobywane przez nasz kraj na przestrzeni lat.

Mam nadzieję, że Parlament Europejski potwierdzi, że odrzuca zasadę odpowiedzialności zbiorowej, wykorzystywanej do wzniecania nienawiści i przemocy w samym centrum Europy.

Należy natomiast uwzględnić potrzebę zwalczania wszelkich przejawów rasizmu i ksenofobii oraz dyskryminacji w odniesieniu do narodowości bądź pochodzenia etnicznego. W tej kwestii dysponujemy odpowiednim planem: kartą praw podstawowych. Ważne jest, byśmy postarali się, tak jak chcieli tego premierzy Włoch i Rumunii, zapewnić lepszą integrację społeczną narodów w niekorzystnym położeniu oraz współpracę pomiędzy państwami członkowskimi, zarówno w zakresie zarządzania zmianami w naszych ruchach migracyjnych jak też poprzez rozwój społeczny i programy opieki społecznej finansowane z funduszy strukturalnych.

To, co musimy zrobić w przyszłości, jest oczywiste: nikt z nas nie może zapomnieć, że imigracja jest zasobem, częścią naszej przyszłości, należy jednak nią zarządzać. Dlatego proponuję, by działania państw członkowskich były teraz skierowane ku ściślejszej koordynacji działań europejskich w kwestii regulacji ruchów migracyjnych w Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Adina-Ioana Vălean (ALDE). - Panie przewodniczący! Chciałam podziękować panu komisarzowi za zwrócenie się do Parlamentu z tą bardzo ważną kwestią.

Morderstwo Włoszki dokonane przez obywatela rumuńskiego wzbudziło we Włoszech wiele emocji. Równie wiele emocji wywołał w Rumunii odwet włoskich gangów na obywatelach rumuńskich.

Jednak gdy zapomnimy o emocjach, powrócimy do naszych podstawowych wartości i zasad: swobodnego przemieszczania się wszystkich obywateli, państwa prawa i przestrzegania prawa unijnego.

Proszę pozwolić, że przypomnę państwu, jeśli to konieczne, że swobodne przemieszczanie się obywateli europejskich jest podstawowym prawem gwarantowanym w traktatach założycielskich. Niestety ostatnie wydarzenia pokazały, że musimy poczynić więcej starań w celu wzmocnienia przedmiotowych praw i zapewnienia, że będą one odpowiednio egzekwowane w całej Europie.

W dzisiejszej Europie nie możemy tolerować nieodpowiedzialnych władz, wytykających palcem określone narody bądź grupy etniczne. Nie możemy również zgodzić się ze stwierdzeniem, że swobodne przemieszczanie się pracowników może prowadzić do wzrostu przestępczości, bowiem przestępstwa nie są przypisane ani do narodowości ani do pochodzenia etnicznego. Takie podejście może prowadzić jedynie do niebezpiecznych zjawisk i nasilenia się ksenofobii.

Wprost przeciwnie, uważam, że musimy nadal zachęcać ludzi do mobilności i dawać pracownikom takie same możliwości w całej Europie, by umacniać w ten sposób silne poczucie tożsamości europejskiej. Dokładnie tego pragnęli ojcowie założyciele, tworząc Unię Europejską.

Powtórzę raz jeszcze, że Unia Europejska musi zapewnić wszystkim swoim obywatelom wolność, bezpieczeństwo i sprawiedliwość. Uważam, że powinniśmy także przywiązywać większą wagę do integracji i swobodnego przemieszczania się.

Odpowiedzią na przestępczość nie jest zamykanie granic. Odpowiedzią na przestępczość nie jest szerzenie ksenofobii, dyskryminacji i piętnowanie osób określonej narodowości bądź określonego pochodzenia etnicznego. Właściwą reakcją nowoczesnej Europy jest lepsza współpraca policji i sądownictwa, więcej polityk integracyjnych i środków przeznaczonych dla osób służących naszym obywatelom i chroniących ich, bez względu na narodowość.

Chciałbym ujrzeć Europę, w której wszyscy obywatele mogą żyć, pracować i przemieszczać się bez ograniczeń. Komisja Europejska, jako instytucja stojąca na straży traktatów, musi teraz zapewnić, że podstawowe prawa będą należycie wdrażane i egzekwowane. Wzywam Komisję do zajęcia zdecydowanego stanowiska w kwestii przedmiotowych zasad.

 
  
MPphoto
 
 

  Elly de Groen-Kouwenhoven (Verts/ALE). - Panie przewodniczący! Sytuacja Romów w Europie pogarsza się. Dowodzą tego wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech. Wszyscy byliśmy świadkami, jak niekwestionowana histeria o ksenofobicznym i rasistowskim podłożu może zapanować nad zdrowym rozsądkiem. Przestępstwo popełnione przez jedną osobę napędziło niespotykany lincz w mediach. Zaczęliśmy skłaniać się do ograniczenia podstawowych praw obywateli europejskich, bazując na wszechobecnej histerii o rasistowskim i ksenofobicznym podłożu.

Nie możemy do tego dopuścić. Sprawami karnymi powinni zajmować się sędziowie, a nie politycy czy obywatele. Jakkolwiek przerażające i godne potępienia nie byłoby przestępstwo, które zdarzyło się w Rzymie, nie możemy powoływać się na zbiorową odpowiedzialność całego narodu. Wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech, odkryły prawdę o campo nomadi, w których żyje tak wielu Romów. Fakt, że napięcia i niestabilność biorą się właśnie z takiego stanu rzeczy, jest bezsporny. Dlatego właśnie musimy działać. Moim pierwszym asystentem jest Rom. Integracja może postępować szybko.

W 2005 r. przyjęliśmy rezolucję, w której nawoływano do wspólnych działań na szczeblu UE i państw członkowskich w celu przyspieszenia integracji Romów. Dlatego proponuję, byśmy, jako posłowie Parlamentu Europejskiego, pokazali, że nam zależy i wywierali nacisk na decydentów, by działali razem z nami. Uważam, że Parlament powinien powołać stałego sprawozdawcę Parlamentu Europejskiego do spraw romskich, który kontrolowałby sytuację Romów w Europie i przedstawiał co roku zalecenia Komisji i rządom państw. Dodatkowo powinniśmy wezwać Komisję, by stworzyła fundusz na rzecz integracji Romów w UE oraz strategię UE na rzecz integracji Romów i dział ds. Romów w Komisji Europejskiej. Zapewni to właściwe zarządzanie polityką integracyjną Romów w UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Umberto Guidoni (GUE/NGL). (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Na skutek brutalnego morderstwa Giovanny Reggiani, której rodzinie pragniemy złożyć nasze najszczersze kondolencje, dokonanego przez obywatela rumuńskiego, wiele włoskich ugrupowań politycznych zaczęło oskarżać Europę. Jednak tragedia ta nie wydarzyła się na skutek rozszerzenia, Schengen czy też europejskich dyrektyw w sprawie swobodnego przemieszczania się na terytorium Unii Europejskiej.

Są to dawne kwestie, które powinny być potraktowane mniej powierzchownie i których nie można rozwiązać za pomocą prawa uchwalonego na szybko przez Parlament, by zadowolić opinię publiczną. Właśnie dlatego musimy działać uważniej i ponownie przyjrzeć się całej sprawie w odniesieniu do ram prawnych, bez emocji i pilnych żądań. W państwie prawa odpowiedzialność karną należy rozpatrywać indywidualnie, nie zbiorowo. Odejście od tej zasady stanowiłoby niebezpieczny precedens, który mógłby prowadzić do kryminalizacji określonych narodów imigrantów.

Potencjalne skutki takiego zjawiska są niepokojące. We Włoszech nastawienie do Romów i obywateli rumuńskich zaczęło przypominać polowanie na czarownice z udziałem ekspedycji karnej: nawet dzieci w szkołach narażone są na pogardliwe, złe traktowanie. Zapewnienie bezpieczeństwa jest oczywiście uzasadnione, jednak nie możemy wpaść w pułapkę polemiki i wyzysku, pomyślanej właśnie, by sprzyjała szerzeniu nienawiści i ksenofobii wynikających ze stronniczości. Gdyby obiektywizm znowu zagościł we włoskiej polityce, opinia publiczna dowiedziałaby się, że we Włoszech wcale nie mieszka zbyt wielu imigrantów popełniających przestępstwa. Imigracja jest oczywiście kwestią, która wymaga koordynacji działań europejskich, jednak nie możemy posłużyć się Europą, by najzwyczajniej ograniczyć swobodny przemieszczanie się imigrantów.

Postępowanie pana komisarza Frattiniego zasługuje na potępienie. Wykorzystał on okazję, by włączyć się do krajowej debaty, głosząc poglądy sprzeczne z europejskimi dyrektywami. Lepiej byłoby, gdyby pan komisarz zaproponował serię działań w ramach polityki imigracyjnej, obejmujących przykładowo zwiększenie środków z funduszy integracyjnych oraz potrzebę uwolnienia krajowych polityk przyjmowania od ograniczeń narzuconych przez pakt stabilności, jak to już uczyniono w odniesieniu do polityki bezpieczeństwa.

Ważne jest również, byśmy nalegali na koordynację i wzmocnienie instrumentów prawnych oraz uprawnień policji w zakresie zorganizowanej przestępczości oraz przemytu, odrażającej zbrodni, która obecnie rozprzestrzeniła się na szczeblu transnarodowym. Dyskusja nad stosowaniem dyrektywy 2004/38/WE jest odpowiednim obszarem do przeprowadzenia debaty na temat wydalenia obywateli rumuńskich w odniesieniu do właściwego prawodawstwa; jest to szansa na potwierdzenie faktu, że swobodne przemieszczanie się obywateli rumuńskich stanowi niezbywalne prawo obywatela europejskiego.

Przekaz dyrektywy jest jasny: nie można wydalać ludzi w ramach środków prewencyjnych, należy natomiast indywidualnie ocenić odpowiedzialność i tę informację uznać za punkt wyjściowy, tak by dekrety rządowe pozostawały w zgodnie z proeuropejskimi tradycjami naszego kraju.

 
  
MPphoto
 
 

  Alfredo Antoniozzi (PPE-DE). - (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Chciałbym podziękować państwu za odwagę i konsekwentne działania bez cienia hipokryzji, która niestety często gości w naszych instytucjach i która w pewnym stopniu dała o sobie znać i dziś. Panie pośle Guidoni! Dekret, który pan krytykuje, został wydany przez pański rząd, domagamy się więc wyjaśnień w tej kwestii.

Niepokojące wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech, a w szczególności w Rzymie, są ostatnimi z wielu takich przypadków, które pozostały niezauważone lub też były ignorowane. Europę stworzono na zasadach wolności i szacunku dla podstawowych praw i wolności. Włosi zawsze wspierali niezbywalne wartości, takie jak niedyskryminacja, równość narodów i demokracja.

Uważam jednak, że należy dodać, na podstawie informacji pochodzących z oficjalnego raportu Caritas sporządzonego we współpracy z włoskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i informującego o poważnym problemie, że ma to miejsce od 1 stycznia 2007 roku, gdy obywatele rumuńscy zaczęli imigrować do Włoch na skalę niespotykaną dotąd w UE.

Mówię to z niechętnie, jednak musimy przyjrzeć się danym, by zrozumieć absurdalność sytuacji. Jedynie w 2006 r. we Włoszech aresztowana 17.900 Rumunów. Nie jest to wina całego narodu, a jedynie poszczególnych osób. Jednak, gdy się nad tym zastanowić, samo nasuwa się pytanie: Dlaczego włoski rząd wcześniej nie ratyfikował dekretu transponującego dyrektywę 2004/38/WE? Ponadto dlaczego w ramach dekretu nie są wdrażane przepisy dyrektywy odnoszące się do pobytu po upływie trzech miesięcy? Dlaczego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zapewniło właściwych środków wdrożenia w odniesieniu do warunków i wymogów do spełnienia oraz kontroli i ewentualnej repatriacji obywateli UE winnych nieprzestrzegania kluczowych warunków określonych w dyrektywie?

Taki brak stanowczości doprowadził do pobłażliwości, która jest nie do pojęcia. Skutkiem tego było masowe przybywanie ubogich ludzi, które każdego dnia coraz bardziej wzmagało poczucie ogarniającej desperacji i prowadziło ludzi wprost do konfliktu z prawem. Przykładowo, burmistrz Rzymu długo tolerował powstanie około stu obozów romskich i dzielnic nędzy, w których naginano podstawowe prawa człowieka oraz w których higiena i godność osobista były zupełnie ignorowane, zanim zdecydował się je zlikwidować. Była to bezmyślność, za którą płacimy do dziś. Popieramy solidarność i przyjmowanie imigrantów, jednak muszą one przebiegać zgodnie z prawem, zgodnie z zasadami prawa i porządku publicznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Adrian Severin (PSE). - Panie przewodniczący! Dziś spróbuję zapomnieć o tym, że jestem obywatelem rumuńskim. Spróbuję o tym nie myśleć, nawet jeżeli ludzie są deportowani, atakowani czy zabijani na terenie Unii Europejskiej za to, że są Rumunami - w odniesieniu do pochodzenia etnicznego bądź obywatelstwa.

Dziś staram się myśleć jak Włoch i jak Europejczyk. Gdybym był Włochem, uważałbym, że powinien mieć prawa do tego, by czuć się bezpiecznie w kraju moich przodków. Byłbym wściekły, gdyby wokół pięknych miast w moim kraju powstawały nędzne obozy nędznych ludzi. Oburzałaby mnie rosnąca liczba przestępców zagrażających spokojnemu życiu moich rodaków. Jednak, szukając bezpieczeństwa, zdałbym sobie sprawę, że każdego dnia gwarantuje mi je efektywna praca ponad miliona imigrantów, którzy produkują włoskie towary, oferują usługi, których świadczenia nie chcieli się podjąć włoscy pracownicy, kupują włoskie produkty i płacą podatki włoskim władzom. Tak więc czułbym, że moje poczucie bezpieczeństwa jest mniejsze, gdyby mieszkańcy niebędący Włochami opuścili mój kraj, gdyby naruszano ich prawa człowieka, czy gdyby padli ofiarą ksenofobii.

Gdyby podstawowe prawa jednostki zostały pogwałcone przez władze mojego kraju, które próbowałyby ukryć swe słabości, zaostrzając prawo poprzez rasistowskie koncepcje, ksenofobiczne wymówki i dyskryminację, moje własne prawa - oraz prawa wszystkich ludzi - byłyby zagrożone.

Nie po raz pierwszy bezpieczeństwo przeciwstawiono demokratycznym i humanitarnym wartościom. Tak dzieje się, gdy niektórzy sądzą, że ograniczenie praw człowieka i praw obywatelskich oznacza większe bezpieczeństwo lub gdy ludzie, którzy nie czują się bezpiecznie, szukają schronienia w swej narodowej społeczności, mylnie sądząc, że podobne pochodzenie etniczne stanowi lepszą ochronę. Nie jest to prawdą. Ofiarą zwykłego przestępstwa pada jedna lub kilka ofiar. Rasizm nie jest jednak zwykłym przestępstwem i może dotknąć, podobnie jak ksenofobia, każdego, nawet przestępcę. Rasizm i rządy jednej rasy są zatem źródłem braku bezpieczeństwa.

Jako europejski demokrata nie mogę się zgodzić, że różnorodność przyczynia się do osłabienia bezpieczeństwa lub że niektórych przestępców należy zintegrować ze społeczeństwem, a innych z niego wykluczyć. Niektórzy mają prawo do obrony, inni nie. Niektórym wolno mieć wątpliwości, innym nie, zależnie od ich narodowości i pochodzenia etnicznego. Jako Europejczyk nie mógłbym pozwolić, by jedno z państw członkowskich - przykładowo Rumunia - stało się romskim gettem lub Syberią Unii Europejskiej, na którą deportowano by niechcianych obywateli europejskich. Zdaję sobie sprawę, że skrajną prawicę cechuje ksenofobia, jednak nie mogę pojąć, dlaczego demokraci zaczęli uciekać się do ksenofobicznych i rasistowskich argumentów. Nie mogę zrozumieć słabości i demagogicznych, rasistowskich wypowiedzi demokratów oraz potępiam ich za ksenofobię bardziej niż skrajną prawicę.

Właśnie dlatego sytuacja ta powinna wzbudzić nasz niepokój i powinniśmy zacząć działać. Mam nadzieję, że projekt rezolucji Parlamentu Europejskiego, który ma zostać przyjęty, zjednoczy nas w kwestii wspólnej obrony wartości oraz przyszłości Europy.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Alfonso Andria (ALDE). - (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Rząd każdego państwa członkowskiego ma prawo i obowiązek walczyć z przestępczością, by zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom jak również wszystkim osobom mieszkającym i pracującym w danym kraju. W ramach debaty, w której dziś uczestniczymy, nie możemy dać się ponieść ani emocjom, ani instrumentalnym działaniom politycznym.

We Włoszech już od jakiegoś czasu przygotowywano projekt ustawy zwanej „pakietem bezpieczeństwa“. Tragiczne wydarzenia z października skłoniły rząd do wprowadzenia dekretu, który natychmiast wszedł w życie. Nie było to działanie przeprowadzone pochopnie czy bez przygotowania, a poza tym, jak wiemy, poprawki będą składane w Parlamencie. Przyjrzyjmy się istocie problemu, a zrozumiemy, że treść dekretu jest jak najbardziej sprawiedliwa: godzi ona w tych, którzy swoim postępowaniem zagrażają prawu i porządkowi, narażając bezpieczeństwo publiczne i szkodząc wszystkim tym, którzy przybywają do Włoch, by dzięki pracy poprawić swoją sytuację. Dekret ten nie jest wymierzony przeciw wszystkim, chroni on tych, którzy imigrują do Włoch i w pełni przestrzegają naszego prawa. To właśnie takie osoby stanowią znaczącą większość.

We Włoszech, tak jak i w każdym innym kraju, ludzie nieprzestrzegający przepisów utrudniają integrację reszty społeczeństwa. Zmierzam do tego, że powstaje podejście polegające na odrzuceniu, które utrudnia proces integracji. Dlatego też włoski rząd zareagował natychmiast. Szybkie działanie miało też na celu uniknięcie jakichkolwiek instrumentalnych postaw politycznych i niebezpiecznych sygnałów, takich jak ekspedycje karne czy patrole, które stanowiłyby mylący, lub nawet przewrotny przekaz dla opinii publicznej.

 
  
MPphoto
 
 

  Evgeni Kirilov (PSE). - Panie przewodniczący! Zgodnie z dyrektywą i zasadą niedyskryminacji wszyscy obywatele Unii oraz członkowie ich rodzin zamieszkujący dane państwo członkowskie powinni być równo traktowani. Mogą oni nie tylko korzystać z prawa do swobodnego przemieszczania się lecz również podejmować pracę w kraju zamieszkania - co wchodzi w zakres praw pokrewnych określonych w art. 23 dyrektywy.

W takim rozumieniu swobodne przemieszczanie się pracowników jest prawem podstawowym, zgodnym z koncepcją zjednoczonej Europy, której obywatele mogą być zatrudniani wszędzie bez ograniczeń. Niestety sytuacja wygląda inaczej w przypadku większości nowych państw członkowskich, w tym Bułgarii i Rumunii, na które nałożono ograniczenia.

Po publicznej debacie dotyczącej kwestii, czy Bułgaria będzie przestrzegała prawa wspólnotowego, czy nie oraz czy zastosować podejście polegające na wzajemności, zdecydowano, by tego nie robić i realizować wspólne cele UE, tak by Unia Europejska mogła odpowiednio reagować na współczesne, globalne wyzwania.

Kłaniając się w stronę państw członkowskich, które dotychczas zdecydowały się zająć takie samo stanowisko, wzywam jednocześnie pozostałe państwa członkowskie, by do nas dołączyły i uwzględniły fakt, że okresy przejściowe są przeszkodą na drodze do powstania jednolitego europejskiego rynku pracy oraz ograniczają jego konkurencyjność.

Analizy wykazują, że dla starych państw członkowskich, które otworzyły swoje rynki, przyjęcie pracowników oznaczało o wiele więcej korzyści niż problemów. Z drugiej strony nowe państwa członkowskie już zmagają się z poważnym brakiem wykwalifikowanej kadry. Z ostatnich badań Eurostatu, opublikowanych dzisiaj, wynika, że nie zaobserwowano migracji na dużą skalę z Bułgarii i Rumunii po przystąpieniu tych krajów do UE. W badaniu wykazano również, że 80% Bułgarów przebywających za granicą pracuje, co jest niewątpliwie współczynnikiem zatrudnienia, o jakim wiele państw UE może jedynie marzyć.

Pomimo osiągniętego jak dotąd postępu swobodne przemieszczanie się pozostaje nadal w tyle za innymi wolnościami europejskimi. Koncepcja obywatelstwa UE jest zniekształcana również poprzez tworzenie obywatelstwa pierwszej, drugiej czy trzeciej kategorii, czego jesteśmy świadkami podczas dzisiejszej debaty.

Prawdziwe przejście od obywateli wspólnego rynku UE do obywateli UE dysponujących pełnią praw i obowiązków powinno nastąpić tak szybko, jak to tylko możliwe, przynosząc korzyści nam wszystkim.

 
  
MPphoto
 
 

  Viktória Mohácsi (ALDE). - (HU) Dziękuję bardzo. Panie komisarzu, panie przewodniczący, panie i panowie! Jak państwo wiedzą na terytorium Włoch oficjalnie mieszka 560.000 obywateli rumuńskich, jednak zgodnie z niektórymi szacunkami liczba ta przekracza milion. Znacząca część z nich mieszka na przedmieściach Rzymu, Turynu, Mediolanu i Neapolu. Dla morderstwa, którego dokonano w Rzymie, nie ma wytłumaczenia: ktoś popełnił przestępstwo i powinien przed sądem odpowiedzieć za swoje czyny.

Jednak jako liberał nie mogę i nie będę akceptować sytuacji, w której przestępca jakiejkolwiek narodowości, należący do jakiejkolwiek grupy etnicznej, jest odniesieniem do sądzenia ogółu danej grupy, co prowadzi do aktów przemocy o skrajnej sile, których ofiarami padają niewinni ludzie, jak to miało miejsce w przypadku godnych pożałowania wydarzeń, które nastąpiły po popełnionym morderstwie.

Chciałabym przypomnieć, że wiele razy rozmawiałam z Ollim Rehnem, komisarzem ds. rozszerzenia, o tym, że poakcesyjna migracja ludzi żyjących w trudnych warunkach społecznych i skrajnym ubóstwie na terenie dwóch państw, które przystąpiły do Unii 1 stycznia 2007 roku, może stać się poważnym problemem w państwach członkowskich UE, wynikającym z braku integracji. Pomimo ostrzeżenia nie powzięto poważnych środków podczas negocjacji akcesyjnych. Nawet nie odważyłabym się oszacować liczby Romów w Europie, którzy uciekają z nowych państw członkowskich do państw Europy Zachodniej i Północnej w nadziei na lepsze życie, dając wyraz swojemu niezadowoleniu z polityki integracyjnej kraju, który opuszczają.

W okresie przed przystąpieniem do UE tych dwóch państw również mówiłem o tym, jak ważne jest przygotowanie się do problemów migracyjnych związanych z przemianą, wielu posłów odrzuciło jednak moje argumenty, postrzegając je jako ograniczenie swobody przemieszczania się. Nasza odpowiedź mogłaby brzmieć następująco: czy na nadzwyczajnym posiedzeniu wprowadzamy dekret rządu stanowiący podstawę prawną do wydaleń? Nasuwają się poważne wątpliwości dotyczące zgodności dekretu rządu z konstytucją oraz z prawem międzynarodowym i unijnym. Mam na myśli również naruszenie dyrektywy w sprawie swobodnego przemieszczania się i dyrektywy dotyczącej równości rasowej.

Czy naprawdę w ten sposób rozwiązuje się prawdziwe problemy? 27 państw UE nie może doprowadzić do sytuacji, w której będziemy przenosić problemy z terytorium jednego kraju do innego.

Proszę mi pozwolić przytoczyć dane ze sprawozdania Komisji Europejskiej i Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W latach 2002-2003 ponad połowę uczniów szkół specjalnych na Słowacji stanowili Romowie. W Niemczech zaledwie połowa dzieci romskich uczęszczała do szkoły, a 80% z nich uczyła się z szkołach specjalnych. Na Węgrzech i Słowacji oraz w Polsce, Bułgarii i Słowenii dzieci romskie stanowią większość dzieci w szkołach specjalnych. W 2003 r. 80% Romów na Słowacji nie miało zarejestrowanego miejsca pracy, 80% Romów mieszkających w Rumunii i Bułgarii osiągało dochód nieprzekraczający narodowego progu ubóstwa, mogłabym tak długo wyliczać... (Przewodniczący wyłączył mikrofon.) Mogłabym wyliczyć wiele takich przypadków. Dziękuję.

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Marinus Wiersma (PSE). (NL) Panie przewodniczący! Sądzę, że wszyscy zgadzamy się, że skuteczne podejście do przestępczości zasługuje na nasze poparcie oraz oczywiście że dla morderstwa nigdy nie ma wytłumaczenia. Uważam jednak, że jesteśmy również zgodni, iż prawo pobytu w strefie Schengen jest wielką korzyścią i namacalnym dowodem obywatelstwa europejskiego. Jeżeli ktoś próbuje je ograniczyć, musi przedstawić bardzo przekonujące argumenty. W tej kwestii musimy zwrócić szczególną uwagę na zbiorowe porozumienia, bowiem gdy mówi się o nich, szybko okazuje się, że odnosimy się do jednej grupy, którą w tym przypadku są Romowie. Uważam taką sytuację za wyjątkowo niefortunną.

Popieram argumenty pana komisarza Frattiniego dotyczące Romów i fakt, że Unia Europejska mogłaby więcej zdziałać dla tej grupy. Jednak oczywiście nie pochwalam jego wcześniejszej wypowiedzi w sprawie Romów w odniesieniu do wydarzeń, które miały miejsce we Włoszech. Dziś wiele się mówi o skutkach migracji, która rozpoczęła się po rozszerzeniu Unii Europejskiej oraz z którą mieliśmy do czynienia również wcześniej w rozszerzonej Unii. Oczywiście z pewnymi konsekwencjami należy walczyć. Uważam jednak, że powinniśmy również przyjrzeć się w pewnej mierze przyczynom tego zjawiska oraz sposobom, w jakie my, Unia Europejska, możemy uczynić więcej dla ludzi imigrujących do UE, bowiem szukają oni najzwyczajniej wyższego poziomu życia, zatrudnienia oraz poprawy warunków dla swoich rodzin i dzieci.

Zdecydowanie popieram lepsze wykorzystanie funduszy europejskich, by pomóc Romom, w szczególności w nowych państwach członkowskich, jednak należy ponownie podkreślić, że w przeszłości Parlament już wzywał do uznania Romów jako europejskiej mniejszości, wyjątkowej grupy, niedającej się porównać z innymi mniejszościami. Przyznanie Romom praw europejskiej mniejszości bezpośrednio umożliwiłoby Unii zwalczanie problemu na wiele więcej sposobów.

Powtórzę nasze wezwanie do powierzenia polityki romskiej jednemu członkowi Komisji, a nie jak jest to obecnie, wielu komisarzom zajmującym się tą kwestią i jednemu koordynatorowi. Odpowiedzialność musi spoczywać na jednej osobie.

Wreszcie dyskryminacja i wykluczenie społeczne należały do priorytetów Parlamentu, również podczas negocjacji z nowymi państwami członkowskimi. Oskarżam nowe państwa członkowskie, jednak wiemy, że również starsi członkowie UE mają w tej kwestii problemy.

Obecnie zawarto z rządami nowych państw członkowskich wszelkie możliwe umowy, jednak są one wdrażane w niezadowalający sposób lub nie są wdrażane w ogóle. Sądzę, że Unia Europejska, a dokładniej Komisja Europejska, musi również przyczyniać się do powracania do kwestii umów zawartych w podczas akcesji, szczególnie tych dotyczących sytuacji Romów. Chodzi tu o dyskryminację i wykluczenie społeczne.

Stąd apel naszej grupy, by ponownie omówić przedmiotowe sprawy z nowymi państwami członkowskimi. Oczywiście sami się tym zajmiemy, jednak jest to również apel do Rady, a w szczególności do Komisji: nie tylko do pana komisarza Frattiniego lecz także do jego kolegów.

 
  
MPphoto
 
 

  Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Oczywiście nawet w tej sprawie muszę zwracać się do Parlamentu, dla którego mam wielki szacunek, ze zwyczajową szczerością i otwartością, jednak nie odwiedzie mnie to od udzielenia odpowiedzi na oświadczenia i uwagi, których nie podzielam.

Działać i wypowiadać się w tej kwestii nie zacząłem kilka dni temu. Wielu z państwa przytaczało jeden czy dwa wersy wywiadu - jednego z wielu przeprowadzonych ze mną - którego udzieliłem 2 listopada. Sprawą tą zacząłem się interesować przed wieloma miesiącami. Poprosili mnie o to włoscy burmistrzowie, którzy, jak wiadomo, należą do różnych partii politycznych, większość z nich do centrolewicy.

Na konferencji włoskich burmistrzów, która odbyła się 19 maja, ważnym spotkaniu sprzed miesięcy - a zważywszy, jak często przytaczane są moje wypowiedzi, również ja o tym pamiętam - burmistrzowie rozmawiali o kwestii bezpieczeństwa w swoich miastach z włoskim ministrem spraw wewnętrznych, zrzucając winę za problemy na Europę. Na koniec tego spotkania pan Amato powiedział, że dużym błędem jest myślenie o kwestiach bezpieczeństwa wyłącznie jako o problemie zamożnych, którzy mają co chronić, oraz że sytuacja ta, jeżeli nie zostanie rozwiązana, przemieni sąsiadów we wrogów. W związku z tym jeszcze tego samego dnia zwrócono się w tej sprawie do Komisji Europejskiej.

Dnia 23 czerwca na Zgromadzeniu Ogólnym ANCI - będącego, jak wiedzą włoscy posłowie, związkiem włoskich władz lokalnych, któremu przewodniczy burmistrz Florencji - przedstawiono plan dotyczący przyjmowania Romów, omawiany na spotkaniu, które odbyło się kilka dni wcześniej pomiędzy mną i przedstawicielami władz. Na przedmiotowym spotkaniu w Bari zaprezentowano plan przyjmowania Romów i zwrócono się o fundusze europejskie - o które, jak dotąd, Włochy nie ubiegały się - na pokrycie kosztów realizacji planu. Burmistrzowie Włoch byli zgodni co do faktu, że system integracji powinien opierać się na zasadzie wzajemności i argumentowali, że mamy obowiązek przyjmować imigrantów i integrować ich ze społeczeństwem, pod warunkiem że przestrzegają przepisów obowiązujących w naszym kraju.

Stanowisko takie zajmowałem od miesięcy, właściwie od początku lata, aż do momentu, gdy wydarzenie nagłośnione przez burmistrzów Bolonii i Florencji wywołało krajową batalię przeciw ludziom czyszczącym szyby samochodów. Burmistrz Florencji - którego, jak państwo wiedzą, nie można podejrzewać o solidarność z rasistami - zaproponował nawet, by karać bezdomnych, którzy zajmują się czyszczeniem szyb samochodów.

Później ponownie spotkałem się z burmistrzami, a 25 października, kilka tygodni temu, włoska agencja prasowa opublikowała notatkę z jeszcze innego spotkania, w której pisano, że „burmistrzowie nie zgadzają się, chcą, by natychmiast wprowadzić nowe prawo i twierdzą, że ludzi nie rozumieją podziałów, które powstają wśród większości“. Wypowiedzi te zawierały skierowany do mnie apel włoskich burmistrzów i ministra spraw wewnętrznych, bowiem wtedy nikt nie sądził, że Europa dysponuje takimi narzędziami jak te zastosowanie później w odniesieniu do dekretu z mocą ustawy, mające na celu rozwiązanie kwestii stanowiącej jawne naruszenie dyrektywy 2004/38/WE.

Dlatego też zacząłem interesować się tą sprawą. A wszystkim tym, którzy zabrali głos, by mnie skrytykować, mówię: nie sądzę, by znaleźli państwo choć jeden przypadek, kiedy nie przyczyniłem się w pozytywny i uczciwy sposób do rozwoju sprawy oraz nie współpracowałem z panem Amato, odpowiedzialnym za przedmiotową kwestię we Włoszech. Wzywam państwa, by udowodnili państwo, że jest inaczej, że poproszony przez pana Amato odmówiłem współpracy i nie reagowałem na wnioski składane zgodnie z prawem przez włoski rząd do UE, jak to miało miejsce kilka dni temu.

Kilka tygodni po tych wydarzeniach burmistrz Rzymu opublikował pierwsze dane - dobrze to pamiętam, bowiem jako członek Komisji Europejskiej otrzymałem wtedy protesty z Bukaresztu - twierdząc, że Rumuni są odpowiedzialni za 75% przestępstw popełnianych we Włoszech, podczas gdy faktycznie chodziło o 75% przestępstw popełnianych przez obcokrajowców, a więc o dużo niższy procent przestępstw w ogóle. Wielu z państwa pamięta, że w Bukareszcie ludzie wychodzili na ulice protestować przeciw tym wypowiedziom, a ja pomimo tego kontynuowałem rozmowy z burmistrzem Rzymu i proponowałem mu środki z Europejskiego Funduszu Społecznego. Burmistrz wysłał do mnie pismo, które zostało oczywiście wpisane do protokołu, z prośbą o pomoc i wsparcie ze strony Europy w tworzeniu środków mających na celu integrację. Uznałem tę kwestię za swój obowiązek i rozpocząłem współpracę.

Podsumowując, nie sądzę, by ktokolwiek w Parlamencie mógł wątpić, że, abstrahując od tego, o czym niektórzy z państwa dziś tu mówili i co jest zaledwie jednym aspektem określonego wywiadu, ufam, że nikt z państwa nie zapomniał o mojej działalności na przestrzeni lat. Pracowałem i nadal pracuję nad tym, by strefa Schengen została rozszerzona przed Świętami Bożego Narodzenia o dziewięć nowych państw członkowskich.

Czym byłoby rozszerzenie, gdyby nie usprawniało swobodnego przemieszczania się? Jeżeli do niego dojdzie, będzie to po części moją zasługą. Pracowałem nad tą kwestią przez ostatnie 2,5 roku i nigdy nie obawiałem się mówić, że prawo do swobodnego przemieszczania się jest jednym z filarów Unii Europejskiej. Nie mogę uwierzyć, że jestem krytykowany za niechęć do uznania tego prawa.

Ostatnie słowo w sprawie Rumunii: Słuchałem wypowiedzi rumuńskich posłów. Oni wiedzą lepiej niż ktokolwiek inny, jak bardzo przyczyniłem się do wejścia Rumunii do UE, odwiedzając ten kraj i służąc radą. Cóż, nie sądzę, by ktokolwiek w Parlamencie podejrzewał choć przez chwilę, że brak mi wielkiego szacunku i głębokiej życzliwości dla Rumunii i Rumunów - nie dla rumuńskich przestępców, bowiem ich traktuję tak samo, jak włoskich kryminalistów - w przeciwnym razie nie uczyniłbym tego, co uczyniłem w ciągu ostatnich dwóch lat. Uważam, że generalizowanie na podstawie jednego zdania wywiadu nie zmieni faktów.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Debata została zamknięta.

Głosowanie odbędzie się w czwartek o godz. 12:00.

Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. (IT) Ostatnie tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Rzymie, wstrząsnęły międzynarodową opinią publiczną. Uważam za godne pożałowania zachowanie niektórych grup politycznych, które próbują nieporadnie wykorzystać sytuację do celów politycznych, czasem nawiązując w niebezpieczny i szkodliwy sposób do przeszłości. Prawodawstwo europejskie stanowi pewien wzorzec, do którego powinny dążyć wszystkie 27 państw członkowskich. Należy mieć na uwadze, że z przyczyn geograficznych i logistycznych niektórym państwom łatwiej jest go osiągnąć. Potrzebny jest system wynoszący prawo ponad wszystko, a jednocześnie uwzględniający obowiązki jednostki; to właśnie połączenie tych dwóch aspektów decyduje o skuteczności polityk w przedmiotowym sektorze. Należy również przyjąć podstawowe zasady, z jednej strony zobowiązujące państwa członkowskie do integrowania obywateli europejskich przestrzegających prawa, a z drugiej strony umożliwiające wydalenie tych, którzy łamią przepisy. W tej kwestii Europa odgrywa zasadniczą rolę.

 
  
MPphoto
 
 

  Silvia-Adriana Ţicău (PSE), na piśmie. – (RO) Przestępczość nie ma narodowości. Wyrażam ubolewanie z powodu każdego przestępstwa, niezależnie od tego, gdzie zostało popełnione, i wszystkie z nich potępiam oraz uważam, że sprawiedliwości powinno stać się zadość. Nie można jednak piętnować całego narodu lub całej grupy etnicznej za przestępstwo popełnione przez jednego z członków danej społeczności.

Zwalczanie przestępczości nie może naruszać prawa do swobodnego przemieszczania się osób, podstawowej zasady konstrukcji europejskiej.

Obywatele europejscy mają prawo żyć i podróżować bez ograniczeń i obaw, że będą prześladowani lub padną ofiarą aktów przemocy na terenie państw członkowskich.

Zwracam się do Komisji Europejskiej o analizę przyjętego ostatnio we Włoszech dekretu, zgodnie z którym dopuszczalne jest wydalenie z kraju bez zapewnienia żadnych gwarancji prawnych wydalonym osobom, w szczególności w odniesieniu do obywateli Unii Europejskiej. W ramach przedmiotowego dekretu zezwala się na nadużycia, z powodu których już ucierpieli niektórzy obywatele rumuńscy. Zwracam się do Włoch o podjęcie podjęcie działań mających na celu położenie kresu tym nadużyciom.

Uważam, że sytuacja ta powinna zostać w najbliższym czasie rozwiązana, tak by uniemożliwić dyskryminację obywateli Unii Europejskiej, niezależnie od tego, czy są Rumunami, Włochami, Niemcami, Hiszpanami czy Francuzami. Nie chcę, by przedmiotowy dekret stał się niebezpiecznym precedensem kwestionującym poszanowanie podstawowych zasad Unii. Może to negatywnie wpłynąć na wewnętrzną wiarygodność Unii Europejskiej jak również na jej wiarygodność jako gracza na arenie międzynarodowej.

 
  
  

PRZEWODNICZY: LUISA MORGANTINI
Wiceprzewodnicząca

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności