Przewodniczący. − Wznawiam posiedzenie zawieszone we czwartek 25 października 2007 r.
2. Oświadczenia Przewodniczącego
Przewodniczący. − Panie i panowie! Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznym wydarzeniu w Finlandii, w którym śmierć poniosło osiem osób - uczniów i nauczycieli. W imieniu całej Izby, chciałbym złożyć ich rodzinom i narodowi fińskiemu wyrazy najgłębszego współczucia.
Grupy zwróciły się do mnie o wygłoszenie oświadczenia na temat Konwencji o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu (konwencja ottawska). Dziesiąta rocznica podpisania Konwencji o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu przypada już za kilka tygodni. Ten historyczny traktat został podpisany w dniu 3 i 4 grudnia 1997 r. przez122 państwa. Ofiarą min przeciwpiechotnych pada bez różnicy ludność cywilna i personel wojskowy. Ich celem są ludzie, których zabijają lub okaleczają. Wprowadzenie tego zakazu przy pomocy konwencji ottawskiej jest zwycięstwem dla ludzkości.
Konwencja jest także sukcesem połączonego międzynarodowymi więzami społeczeństwa obywatelskiego. W ramach niespotykanego jak dotąd procesu, koalicja organizacji pozarządowych oraz oddane sprawie rządy i parlamenty, działając poza zwyczajnymi forami dyplomatycznymi, doprowadziła do podpisania traktatu międzynarodowego. W dowód uznania dla tego osiągnięcia, Międzynarodowa Kampania na rzecz Zakazu Min Przeciwpiechotnych otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 1997 r.
Parlament Europejski popierał kampanię na rzecz zakazu min lądowych od samego początku. Po podpisaniu konwencji ottawskiej, Parlament Europejski przy użyciu rezolucji, wysłuchań i opinii prowadził kampanię na rzecz jej skutecznego wdrożenia. Dziś jest jasne, że przeprowadzona kampania międzynarodowa była niezwykle skuteczna. Ponad trzy czwarte wszystkich państw ratyfikowało konwencję ottawską. Użycie min przeciwpiechotnych dramatycznie spadło, podobnie jak ilość państw, które produkują miny lądowe. Pomimo tych sukcesów, nadal aż 69 państw nie wprowadziło zakazu stosowania min lądowych. Stało się jasne, że cel ten nie zostanie powszechnie osiągnięty bez dodatkowego wsparcia finansowego.
Europa wniosła ważny wkład we wdrożenie konwencji ottawskiej na przestrzeni ostatnich lat. W latach 1997-2004, Unia Europejska zainwestowała ponad miliard euro w walkę przeciwko minom lądowym. Realizowana przez Komisję Europejską strategia zwalczania min zaliczana jest do najbardziej udanych elementów w procesie rozwoju europejskich stosunków zewnętrznych. Jest to nie tylko wyraz naszych zobowiązań humanitarnych, ale także opłacalna inwestycja w zrównoważony rozwój i bezpieczeństwo ludzi.
Rada Unii Europejskiej przyjmie w najbliższym czasie nowe wspólne działanie w sprawie min lądowych w ramach Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Przyjmujemy z zadowoleniem zamiar prowadzenia prac na rzecz powszechnej ratyfikacji konwencji ottawskiej i organizacji owocnej konferencji przeglądowej w 2009 r.
Wyrażamy chęć bliskiej współpracy z Radą i Komisją w zakresie wdrażania przedmiotowego wspólnego działania. Mam nadzieję, że będziemy mieli niedługo okazję przedyskutować z Radą i Komisją ich indywidualne inicjatywy w dziedzinie min lądowych i kwestię ich wzajemnej koordynacji. Ostatecznym celem, który przyświeca nam wszystkim jest świat bez min lądowych; by go osiągnąć, Unia Europejska musi posiadać spójną wspólną politykę.
(Oklaski)
3. Zatwierdzenie protokołu z poprzedniego posiedzenia: patrz protokół
4. Skład Parlamentu: patrz protokół
5. Skład komisji i delegacji: patrz protokół
6. Harmonogram okresów sesyjnych: Patrz protokól
7. Podpisanie aktów przyjętych w trybie współdecyzji: patrz protokół.
12. Teksty porozumień przekazane przez Radę: Patrz protokól
13. Działania podjęte w wyniku rezolucji Parlamentu: Patrz protokól
14. Petycje: Patrz protokól
15. Porządek obrad
Przewodniczący. – Rozdano ostateczną wersję projektu porządku dziennego obecnej sesji miesięcznej, sporządzoną przez Konferencję Przewodniczących na posiedzeniu w czwartek 8 listopada, zgodnie z art. 130 i 131 Regulaminu. Do przedmiotowego projektu zgłoszono następujące poprawki:
Wtorek:
Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy wniosła o włączenie do porządku dziennego oświadczenia Rady i Komisji na temat wypadków morskich na Morzu Czarnym we wtorek po południu, po sprawozdaniu pana posła Leinena i stosowne wydłużenie popołudniowego posiedzenia do godz. 18.30. W rezultacie pytania do Komisji nie rozpoczęłyby się przed 18.30 i co za tym idzie, byłyby o pół godziny krótsze.
Kto z państwa chciałby uzasadnić przedmiotowy wniosek?
Jeżeli nikt nie chce zabrać głosu za wnioskiem lub przeciw niemu, sprawę uznaję za zamkniętą.
(Wniosek upadł)
Środa:
Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie wnosi o włączenie do porządku dziennego oświadczenia Rady i Komisji na temat sytuacji w Gruzji i poddanie go debacie razem ze sprawozdaniem pana posła Tannocka i pana posła Obiols i Germà oraz, co za tym idzie, o przedłużenie popołudniowego posiedzenia do godz. 18.30 i skrócenie pytań do Rady o pół godziny. Grupa wnosi także o to, by zakończyć debatę zgłoszeniem wniosków w sprawie rezolucji oraz o poddanie ich pod głosowanie podczas listopadowej sesji miesięcznej w Brukseli.
Kto z państwa chciałby uzasadnić wniosek?
Daniel Cohn-Bendit (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący! Nie ma tu za bardzo co uzasadniać - wszyscy wiemy, co się dzieje w Gruzji i jasne jest, że powinniśmy poruszyć ten temat w ramach dyskusji o polityce sąsiedztwa. Powinno to zostać sformułowane tak, by Rada miała jasny obraz sytuacji. Następnie powinniśmy spokojnie opracować projekt rezolucji, ponieważ uważam za istotne, by Parlament Europejski stworzył jasną rezolucję na temat wydarzeń w Gruzji. Powinna ona zostać następnie przyjęta w Brukseli. Jest to prawidłowa procedura formalna i mam nadzieję, że zyska poparcie wszystkich państwa i będziemy mogli według niej prowadzić dalsze prace.
Przewodniczący. − To było uzasadnienie. Kto z państwa opowiada się za wnioskiem?
Hannes Swoboda (PSE). – (DE) Panie przewodniczący! Popieramy wniosek z jednego bardzo ważnego powodu. Rewolucja róż w Gruzji przyniosła ze sobą wiele pozytywnych elementów, w szczególności w porównaniu do reżimu Szewardnadze. Obecnie istnieje niebezpieczeństwo, że ten niezaprzeczalny sukces zostanie zaprzepaszczony, jeżeli podnoszone przez opozycję problemy pozostaną bez odpowiedzi.
Inicjatywa ze strony Parlamentu Europejskiego mogłaby pomóc prezydentowi Saakaszwilemu wrócić na właściwą drogę, to jest, rozpocząć dialog z opozycją.
Chciałbym także zwrócić się do pana, panie przewodniczący, o pozostanie w kontakcie z przewodniczącą gruzińskiego parlamentu, która jest także bardzo aktywną postacią tamtejszej sceny politycznej, i podjęcie próby przekonania jej, by także obrała drogę dialogu. Taki jest cel tej debaty, a także przedmiotowej rezolucji i dlatego z całego serca ją popieram.
(Parlament przyjął wniosek.)
Alfonso Andria (ALDE). - (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Bardzo przepraszam. Zgłaszałem się do głosu wcześniej, jednak pomimo że wstałem z miejsca i kilkukrotnie to sygnalizowałem, nie zostało mi to umożliwione. Chciałbym jedynie zrozumieć pewna kwestię. Zamierzałem, w imieniu Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, wnieść o oświadczenie Rady i Komisji na temat Morza Czarnego. Nie usłyszawszy głosów za ani przeciw, nie wiem do końca, co zostało postanowione. Jak już mówiłem, miałem zamiar zabrać głos i sygnalizowałem swoją prośbę. Miałem zamiar skierować następujący wniosek do pana przewodniczącego: Rada i Komisja powinny wygłosić oświadczenie na temat katastrofy na Morzu Czarnym. Proszę jedynie o wyjaśnienie, co Parlament zadecydował w tym względzie.
Przewodniczący. − Panie pośle Andria! Proszę mnie cierpliwie wysłuchać. Bardzo wyraźnie wezwałem posłów, którzy chcieliby uzasadnić wniosek o zabranie głosu. Nikt się nie zgłosił. Na sali nie było także w tym momencie żadnej z osób odpowiedzialnych za kwestie proceduralne. Rozejrzałem się bardzo uważnie, jednak nikt nie głosił się do zabrania głosu, czy to w celu uzasadnienia wniosku, czy poparcia go, a zatem Izba uznała, że nie ma potrzeby, by ktoś zabierał głos przeciwko wnioskowi, skoro nie został on uzasadniony. Siedzące tu ze mną osoby uznały, podobnie jak zgromadzenie plenarne, że w ten sposób wniosek został odrzucony i nie znajduje się już na porządku dziennym. Dlatego proszę, byśmy kontynuowali obrady zgodnie z podjętymi przed chwilą ustaleniami.
Alfonso Andria (ALDE). - (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Pozwólcie, że wytłumaczę. Wstałem z miejsca i sygnalizowałem chęć zabrania głosu, nawet ustnie, jednak pan przewodniczący pokazał mi, bym przestał. Wstawałem parę razy. Proszę o włączenie tej inicjatywy do porządku dziennego i zadbanie, by Rada i Komisja wydały oświadczenie. Tak czy inaczej, na początku posiedzenia pan przewodniczący powiedział, że złożono wniosek Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy.
Nie rozumiem, dlaczego debata nie może się odbyć tylko dlatego, że przypadkowo przeoczono zgłoszenie do zabrania głosu. Prosiłem o udzielenie mi głosu, nikt nie zauważył, wstałem nawet z miejsca.
Przewodniczący. − Nikt ze zgromadzonych tu osób nie zauważył, stąd moje słowa. Jednakże, jeżeli uważa pan to za konieczne, z chęcią poddamy wniosek pod głosowanie.
Przewodniczący Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy pragnie zabrać głos.
Graham Watson (ALDE). - Panie przewodniczący! Wiem, że mój kolega próbował zabrać głos, gdy pan poniósł sprawę, ale myślę, że małe wyjaśnienie byłoby pomocne Izbie: nie jest naszym celem przeprowadzenie debaty z Komisją i Radą w przedmiotowej sprawie; wiemy, jak mało czasu na pytania do Rady mamy w tym tygodniu. Jednak wystarczyłoby, gdyby Komisja wygłosiła oświadczenie, na podstawie którego następnie przeprowadzilibyśmy debatę.
W odniesieniu do poprawek w porządku obrad: patrz protokół
16. Jednominutowe wypowiedzi w znaczących kwestiach politycznych
Kinga Gál (PPE-DE). - (HU) W zeszłym tygodniu, już po raz trzeci, Węgierska Akademia Nauk zorganizowała Światowe Forum Naukowe we współpracy z UE, UNESCO i Międzynarodową Radą Nauki. W forum wzięli udział naukowcy i decydenci z ponad 60 krajów, w tym głowy państw, dyrektor generalny UNESCO i odpowiedzialny za ochronę środowiska w Komisji […] (wtrącenie: Przepraszam, panie przewodniczący, ale nie mogę kontynuować w tych warunkach!).
W ślad za propozycją pana László Sólyoma, prezydenta Republiki Węgierskiej, by utworzyć światową organizację ds. ochrony środowiska, przywódcy Programu Środowiskowego Narodów Zjednoczonych (UNEP) ogłosili powstanie nowej organizacji międzynarodowej. Na forum uznano także za pożądane, by parlamenty jak największej liczby państw ustanowiły instytucję rzecznika odpowiedzialnego za przyszłe pokolenia.
Główne przesłanie Światowego Forum jest takie, że świat nauki i polityki muszą działać razem, by zatrzymać zmiany klimatyczne i zniszczenie środowiska. Jak stwierdzili uczestnicy, w Budapeszcie powstało „naukowe Davos”, innymi słowy, Budapeszt jest tym dla nauki, czym dla spraw gospodarczych jest Davos.
Kolejne wydarzenie z tej serii odbędzie się w 2009 r., kiedy to do Budapesztu przybędą ministrowie nauki, edukacji i finansów z całego świata, by wziąć udział w głównym wydarzeniu Roku Kreatywności. Chciałabym prosić Komisję i wszystkich państwa o poparcie tego wydarzenia i przyświecającej mu idei, którą jest to, że musimy chronić siebie i przyszłe pokolenia oraz środowisko naturalne i jego zrównoważony rozwój. Dziękuję za udzielenie głosu, panie przewodniczący!
Eluned Morgan (PSE). - Panie przewodniczący! Jednym z największych problemów związanych z polityką UE jest jej wdrażanie. Odnosi się do w szczególny sposób do dyrektyw dotyczących strategii lizbońskiej i zmian klimatycznych.
W dniu 4 stycznia 2006 r. przepisy dotyczące charakterystyki energetycznej budynków zawarte w dyrektywie 2002/91/WE powinny były zostać wdrożone we wszystkich państwach członkowskich. Pozwoliłoby to na ogromną oszczędność energii. Problem polega na tym, że tylko osiem państw notyfikowało pełną transpozycję w terminie. Oznacza to, że wszystkie pozostałe państwa nie wdrożyły przepisów, pod którymi same się podpisały: Francja, Włochy, Belgia, Luksemburg, Wielka Brytania, Hiszpania, Austria, Finlandia, Szwecja, Estonia, Łotwa, Polska, Czechy, Słowenia, Węgry, Rumunia, Grecja, Cypr i Malta.
Unia Europejska straci wiarygodność, a jej wysiłki na rzecz zmniejszenia emisji dwutlenku węgla nie będą traktowane poważnie, jeżeli przepisy unijne nie będą wdrażane na czas. Wzywam pana o zwrócenie się na piśmie do wymienionych przeze mnie przed momentem państw, by przyspieszono wdrożenie tej ważnej dyrektywy.
Cristian Silviu Buşoi (ALDE). - (RO) Bezpieczeństwo włoskich obywateli na terytorium Włoch podlega wyłącznej jurysdykcji włoskiego rządu. Rząd Rumunii nie może w żaden sposób ingerować w tę kwestię. To, co rząd rumuński może zrobić, i co już robi, to prowadzenie współpracy i dostarczanie wszelkich informacji potrzebnych do zapobieżenia popełnianiu ewentualnych przestępstw przez obywateli Rumunii.
Do tej pory, rząd Włoch nie miał żadnej strategii na rzecz poprawy sytuacji Romów na swoim terytorium. Świadczy o tym najlepiej fakt, że rząd włoski nie wystąpił z wnioskiem o fundusze unijne na integrację Romów, mimo że już od paru dobrych lat jest jasne, że problem Romów wymaga podjęcia jakichś działań.
Państwa członkowskie Unii Europejskiej mają prawo wydalić obywateli, którzy popełnili przestępstwo, jednak żadne z nich nie może mieć prawa wydalić obywateli Unii, którzy przestępcami są tylko potencjalnie, którzy nie popełnili żadnego niedozwolonego czynu.
W dyrektywie 38 z 2004 r. jasno określono tego typu sytuacje i rząd włoski działa niezgodnie z duchem europejskiej dyrektywy.
Parlament Europejski i europejscy funkcjonariusze powinni zająć stanowisko w kwestii dekretu 181 z 1 listopada 2007 r. i zwrócić się do włoskiego parlamentu, by ostateczna wersja tego aktu była zgodna z duchem dyrektywy europejskiej.
Mirosław Mariusz Piotrowski (UEN). - Panie Przewodniczący! Ostatnio Valéry Giscard d'Estaing, były prezydent Francji i główny architekt traktatu konstytucyjnego, odrzuconego w referendum we Francji i Holandii, stwierdził, że przyjęty w Lizbonie Traktat reformujący Unię Europejską jest jedynie zrewidowaną wersją traktatu konstytucyjnego, z którego z premedytacją usunięto odniesienia do konstytucji.
Cytuję jego słowa: „Przede wszystkim po to, żeby zapobiec groźbie jakichkolwiek referendów, unikając nazewnictwa przywodzącego na myśl konstytucję” - koniec cytatu.
Tak oto obywatele państw Unii Europejskiej dowiedzieli się, że referendum w sprawie traktatu reformującego stanowi dla Europy zagrożenie, a autorzy tego traktatu przyznają, że celowo dopuszczają się manipulacji, wprowadzając w błąd narody Europy.
Ta bulwersująca wypowiedź pokazuje, że referenda w sprawie traktatu są konieczne, ale zanim się odbędą, potrzebna jest wreszcie uczciwa debata, także na forum Parlamentu. Nasi wyborcy muszą wiedzieć, czym naprawdę jest ten dokument.
Věra Flasarová (GUE/NGL). - (CS) Panie i panowie! Podczas niedawnego spotkania z obywatelami Czech, dowiedziałam się, że w dalszym ciągu są osoby, które doświadczają trudności w związku z nadal niezakończoną harmonizacją ustawodawstwa państw członkowskich dotyczącego ułatwień dla osób niepełnosprawnych podróżujących poza terytorium swojego państwa. Mówiłam już w tym roku w Parlamencie o tym, że harmonizacja ustawodawstwa w ramach UE, pozwalająca osobom z różnym stopniem niepełnosprawności umysłowej i fizycznej otrzymać jednolity dokument uprawniających do ułatwień na terenie całej Unii, umożliwiłaby takim osobom realizację ich prawa do swobodnego przemieszczania się, a tym samym, pełniejszy udział w naszym społeczeństwie.
Inna kwestia poruszona przez moich rozmówców, która zasługuje na naszą uwagę, dotyczy ostatecznego terminu ogłaszania wezwań do składania wniosków o dofinansowanie projektów z Europejskiego Funduszu Społecznego. Cieszy mnie fakt, że fundusze te są skierowane do osób, które naprawdę ich potrzebują. Jednakże sporządzenie i złożenie wniosku w okresie pomiędzy ogłoszeniem wezwania a terminem wyznaczonym na zgłaszanie projektów jest, w opinii organizacji osób niepełnosprawnych, czasem nadludzkim osiągnięciem nawet dla zupełnie zdrowej osoby. Wiem, że w traktacie reformującym w większym stopniu uwzględniono interesy osób niepełnosprawnych, jednak to nie rozwiąże wszystkich problemów. Musimy się zatem zastanowić, czy powinniśmy poświęcać więcej uwagi osobom niepełnosprawnym. Gdzie przebiega granica pomiędzy sprawnością a niepełnosprawnością? Jeżeli chodzi o pomoc, kto jest jej dawcą, a kto stoi po stronie odbiorców? Każdy z nas może któregoś dnia znaleźć się po drugiej stronie tego równania.
Bernard Wojciechowski (IND/DEM). - Panie Przewodniczący! Prasa w Polsce podała, że w Madrycie na pomniku upamiętniającym ofiary zamachu terrorystycznego z 11 marca 2004 r., brakuje nazwisk dwóch Polek. Nie ma nazwisk Danuty Teresy Szpili i Aliny Marii Bryk. Ich rodziny są oburzone. Pomnik odsłonięto osiem miesięcy temu.
Podobno pominięto także nazwiska imigrantów z Maroka i Rumunii. Stąd moje pytanie do kolegów i koleżanek z Hiszpanii: czy naprawiono już ten błąd? Dlaczego nie zamieszczono na pomniku tych nazwisk? Proszę również pana przewodniczącego o zainteresowanie się i interwencję w tej sprawie.
Ahmed Dogan, przywódca antykonstytucyjnej partii tureckiej Ruch na rzecz Praw i Wolności (MRF), która jest popierana przez bułgarski rząd, ogłosił w wieczór drugiej tury wyborów lokalnych, że kupowanie głosów wyborczych to w Europie normalna praktyka. To haniebne stwierdzenie wzbudziło słuszny gniew bawarskiego ministra spraw europejskich Markusa Södera. W wywiadzie dla Die Welt Söder zażądał przeprowadzenia dochodzenia i wstrzymania wypłaty funduszy unijnych dla Bułgarii.
MRF jest politycznym spadkobiercą tureckiej organizacji terrorystycznej. Ahmed Dogan był założycielem tej organizacji, za co został skazany i osadzony w więzieniu jako terrorysta. Od samego początku, partia Ataka sprzeciwiała się istnieniu tej mafijnej struktury, której zasoby finansowe są wykorzystane do kupowania głosów wyborczych, a także wymuszania haraczu i straszliwej dyskryminacji Bułgarów w ich własnym kraju.
Wstrzymanie wypłaty funduszy unijnych będzie równoznaczne z ukaraniem narodu bułgarskiego z powodu politycznego mafiosa. Należy raczej zatrzymać samego Dogana! Skoro uznał kupowanie głosów wyborczych za normalną praktykę europejską, możecie sobie państwo wyobrazić, w jaki sposób czterej przedstawiciele Ruchu na rzecz Praw i Wolności znaleźli się w grupie liberałów tu w Parlamencie Europejskim!
Ten Parlament powinien potępić antydemokratyczne stwierdzenia Ahmeda Dogana i utworzyć komisję śledczą do zbadania ostatnich wyborów lokalnych i wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbyły się w maju tego roku. Dziękuję!
Jaroslav Zvěřina (PPE-DE). - (CS) Panie i panowie! Ostateczna decyzja o wejściu dziewięciu państw członkowskich UE do strefy Schengen została przyjęta z entuzjazmem przez obywateli Czech. Spowoduje ona formalne zmiany w systemie bezpieczeństwa i ochronie granic państwowych, ułatwi swobodny przepływ towarów i osób, jednak przyniesie także zaskakujące komplikacje. Podczas niedawnego spotkania władz lokalnych z kraju południowoczeskiego, Bawarii i Górnej Austrii, niektórzy eksperci wspomnieli o tym, że wzdłuż dawnych granic państwowych może powstać nowa bariera w postaci tzw. strefy ochrony ścisłej Parku Narodowego Šumava. Niektóre szlaki turystyczne po stronie bawarskiej graniczą ze strefą ochrony ścisłej, a restrykcyjne przepisy ochrony środowiska nie zezwalają na to, by szlaki te przecinały terytorium Czech. Nie tak dawno wzdłuż granicy czesko-austriackiej i czesko-niemieckiej przebiegała żelazna kurtyna, odcinając dawne Niemcy Wschodnie i Czechosłowację od demokratycznego świata. Możemy dożyć sytuacji, w której mieszkańcy tych regionów będą podzieleni nie przez żelazną, ale zieloną kurtynę.
Bernd Posselt (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący! Najmocniej przepraszam, ale przekładając przedostatnie wystąpienie nasz, skądinąd niezwykle kompetentny tłumacz języka niemieckiego stwierdził, że pan Söder jest bułgarskim ministrem do spraw europejskich. Sądzę, że należy jednak sprostować, że w rzeczywistości jest on ministrem do spraw europejskich Bawarii, pokazuje to jednocześnie, jak ważne jest byśmy znów otrzymywali protokoły w formie pisemnej, nie jedynie nagrania audiowizualne.
Przewodniczący. − Odnotujemy tę uwagę.
Oddaję głos panu posłowi Dîncu. Czy pan poseł jest nieobecny?
Richard Corbett (PSE). - Panie przewodniczący! To jest debata na zasadzie zgłoszeń z ław poselskich.
Jak pan poseł zdołał się zgłosić będąc nieobecny na sali?
Przewodniczący − Rozumiem, że pan poseł jest zainteresowany propagowaniem zgłoszeń z ław poselskich i się to panu bardzo dobrze udaje!
Kristian Vigenin (PSE). - Panie przewodniczący! Chciałbym zwrócić pańską uwagę na wzmożoną aktywność sił skrajnie prawicowych, o której jesteśmy skłonni czasami zapominać lub nawet ją wybaczać.
W przeciągu niecałego miesiąca byliśmy świadkami kilku niepokojących wydarzeń. W październiku grupa młodych Włochów znieważyła pamięć o Holokauście skandując prohitlerowskie hasła w obozie koncentracyjnym Dachau. W Hiszpanii doszło do rasistowskich ataków na imigrantów w Barcelonie i Madrycie. Paramilitarna Straż Węgierska pokazała swoje brutalne oblicze w Budapeszcie. W ostatnich dniach widzieliśmy, jak skrajnie prawicowe idee, sprzeczne z najbardziej podstawowymi wartościami naszego wspólnego projektu europejskiego zatruwają życie polityczne Belgii i Włoch, wpływając na decyzje i działania polityczne.
Na szczególną uwagę zasługuje zeszłotygodniowy wiec skrajnej lewicy w Pradze, zorganizowany 9 listopada dla uczczenia pogromu antyżydowskiego z 1938 r., znanego jako noc kryształowa. Wszystkie te wydarzenia stają się częścią naszego codziennego życia. Czas się obudzić. My, europejscy parlamentarzyści, powinniśmy stać na czele bitwy o zasady, które sprawiły, że znaleźliśmy się w tej Izbie: pokój, demokracja, tolerancja, sprawiedliwość i solidarność. Pozwolę sobie podkreślić, że obecność skrajnie prawicowej grupy politycznej w tym Parlamencie stanowi zachętę dla ekstremistów w całej Europie. Mam tylko nadzieję, że temu nadużyciu demokracji już wkrótce położony zostanie kres.
Marios Matsakis (ALDE). - Panie przewodniczący! Jest prawie pewne, że wirus pryszczycy, który spowodował ogromne straty gospodarcze w Wielkiej Brytanii zeszłego lata wydostał się z laboratorium w Pirbright w hrabstwie Surrey. Placówka ta jest unijnym laboratorium referencyjnym, którego zadaniem ma być ochrona naszych zwierząt przed chorobami zakaźnymi, nie zaś wywoływanie epidemii przez swoją niekompetencję.
W ostatnich dwóch tygodniach to samo laboratorium zanotowało kolejną, jak się wydaje, porażkę. Publikowano w nim masę dezorientujących, a czasami sprzecznych, wyników badań na temat pryszczycy, które zostały przeprowadzone na próbkach zwierzęcych pochodzących z Cypru. To ewidentnie nieodpowiedzialne zachowanie miało poważny wpływ na setki rolników brytyjskich. Władze cypryjskie za całe zamieszanie winią Komisję Europejską, a obywatele są, co zrozumiałe, dość wzburzeni.
Zanim w laboratorium w Pirbright dojdzie do kolejnego niebezpiecznego niedopatrzenia, apeluję, dla dobra rolnictwa, by zwrócił się pan do Komisji o usunięcie go z listy laboratoriów referencyjnych prowadzących testy zwierzęce i zastąpienie bardziej wiarygodną placówką.
Mieczysław Edmund Janowski (UEN). - Panie Przewodniczący! Chciałbym poruszyć kwestię, która niedawno nas wszystkich dotknęła, mianowicie zmiany czasu z letniego na zimowy, (a w marcu będzie odwrotnie).
Mówi się o tym, że są to duże oszczędności w zużyciu energii elektrycznej. Wydaje mi się, że jest to nieprawda, bowiem długość dnia słonecznego się nie zmienia w żaden sposób. Nie zmienia się także zużycie energii na oświetlenie ulic, bo to jest regulowane automatycznie w zależności od natężenia światła.
Nie zmienia się zużycie energii elektrycznej w zakładach przemysłowych. Można mówić jedynie o niewielkich oszczędnościach energii elektrycznej w domu, ale drukuje się nowe rozkłady jazdy, zatrzymuje się pociągi, są perturbacje dla osób w wieku starszym, dla dzieci również, są perturbacje w systemach informatycznych. Byłbym rad, panie przewodniczący, gdyby Parlament usłyszał kompetentną informację Komisji na temat zysków i strat spowodowanych zmianami czasu.
James Nicholson (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Chciałbym zwrócić uwagę Izby na propozycję FIFA, organu zarządzającego piłką nożną, w myśl której zawodnicy urodzeni w Irlandii Północnej będą mogli grać w reprezentacji Republiki Irlandii. Północnoirlandzka drużyna narodowa ma bardzo chwalebną historię, sięgającą wiele dekad wstecz i pamiętającą wiele wspaniałych drużyn piłkarskich, które przez te wszystkie lata zdołały wygrać rywalizację z wieloma dużymi krajami europejskimi. Przez te wszystkie lata Irlandia Północna doświadczyła wielu trudności, podobnie jak w ciągu ostatnich 30 lat, lecz przez cały ten czas piłka nożna jednoczyła ludzi między sobą. Dlatego, zwracając się do FIFA, chcę jasno powiedzieć: droga, którą obieracie jest niesłuszna i z pewnością nie zwiększy szans Irlandii Północnej na osiągnięcie pełnego rozwoju w przyszłości, w szczególności w momencie, kiedy sądziliśmy, że wracamy do normalności.
Glyn Ford (PSE). - Panie przewodniczący! Chciałbym podnieść kwestę spółki Cadbury Schweppes, która właśnie ogłosiła w moim okręgu wyborczym, że zamierza zamknąć swoją fabrykę w Keynsham, likwidując 500 miejsc pracy i przenosząc produkcję do Polski. Zamiarowi temu sprzeciwiły się brytyjskie i polskie związki zawodowe sądząc, że w ten sposób Cadbury Schweppes usiłuje dokonać tzw. wyścigu w dół, zatrudniając osoby gotowe przyjąć najniższe wynagrodzenie.
Czekolada jest produkowana w Keynsham od 250 lat, od prawie 100 lat - przez Cadbury Schweppes. Zamkniecie fabryki spowoduje likwidację 500 miejsc pracy, a uwzględniając pośrednie skutki dla podwykonawców, liczba ta sięga około 1 500.
Spółka ma nadzieję uzyskać fundusze europejskiej na pokrycie części kosztów przeniesienia produkcji. W pełni popieram projekty służące tworzeniu nowych miejsc pracy w Europie i mam nadzieję, że Komisja będzie je nadal realizować - czy to w Wielkiej Brytanii, Polsce, czy innym kraju - jednak fundusze z Unii Europejskiej mają służyć tworzeniu miejsc pracy, nie zaś ich przenoszeniu. Mam nadzieję, że Komisja zostanie bardzo wyraźnie poinformowana, że oczekujemy, iż nie sfinansuje likwidacji tych miejsc pracy.
Czesław Adam Siekierski (PPE-DE). - Panie Przewodniczący! Integracja w Unii Europejskiej przechodzi kolejne etapy. Oto w wyniku wdrażania traktatu z Schengen kolejna grupa państw wejdzie do obszaru, gdzie zlikwidowano ograniczenia i kontrole graniczne. Przyjmujemy to z ogromnym zadowoleniem. Znaczna część wschodniej granicy Polski to także granica Unii Europejskiej.
Wprowadzanie w życie ustaleń z Schengen nakłada na Polskę dodatkowe systemy kontroli na tej granicy. Myślę tu o granicy z Ukrainą, państwem, które po przemianach demokratycznych i gospodarczych staje się ważnym partnerem Unii. Polskę i Ukrainę wiążą wieki wspólnej sąsiedzkiej historii. Dziś potrzebujemy szczególnie bliskich kontaktów i współpracy naszych obywateli, naszych narodów.
Dlatego musimy tworzyć dobre warunki i udogodnienia, a ograniczać do minimum niepotrzebne wymogi administracyjne i koszty dla osób przemieszczających się przez granicę ukraińsko-polską, a właściwie ukraińsko-unijną. To nie ma być granica podziału, lecz granica dobrosąsiedzkiej współpracy. Granica, która w przyszłości pozostanie jedynie formalnie na papierze, kiedy Ukraina zintegruje się z Unią -miejmy taką nadzieję.
Viktória Mohácsi (ALDE). - (HU) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałabym zabrać głos na temat sytuacji zaistniałej w związku z rumuńskimi Romami we Włoszech. Jest godne ubolewania, że musiało dojść do takiej tragedii, żeby decyzja władz włoskich, różnie interpretowana przez różne osoby, naświetliła rzeczywisty problem, o którym, odkąd pamiętam, mówiłam na każdym możliwym forum.
W tej Izbie wspominałam o braku polityki integracyjnej względem Romów podczas dyskusji na temat akcesji Rumunii i Bułgarii. Fakt, że mniejszości opuszczają swoją ojczyznę w nadziei na lepsze życie jest niewątpliwym problemem. Jednak ogromnym problemem jest także to, że na terenie Unii Europejskich mają miejsce przypadki dyskryminacji i że pewne mniejszości zmuszone są opuścić kraj swojego urodzenia.
Nadszedł czas, by stworzyć całościową strategię, za którą opowiedzieliśmy się w decyzji z kwietnia 2005 r. - opowiedział się za nią ten Parlament - zwracając się do Komisji, by wystąpiła do państw członkowskich o stworzenie takiej strategii. Rumunia, Bułgaria, Węgry i Słowacja już stworzyły taką strategię i biorą udział w programie „Dekada integracji Romów”.
Skoro wytyczne z 2005 r. i decyzja Parlamentu to dla Komisji, czy państw członkowskich za mało, sprawę należy podjąć ponownie. Musimy stworzyć nie tylko całościowa strategię na rzecz Romów, ale także, w celu przyspieszenia jej stworzenia i podkreślenia jej wagi, musimy jak najszybciej powołać tak zwany fundusz unijny, który pomoże dokonać pełnej integracji Romów, w szczególności położyć kres segregacji edukacyjnej.
Hanna Foltyn-Kubicka (UEN). - Panie Przewodniczący! Miałam wprawdzie mówić dzisiaj o sytuacji w Birmie, jednak informacje, które otrzymałam, zmuszają mnie, aby ponownie zwrócić państwa uwagę na Rosję.
Podczas gdy w Mafrze trwały przygotowania do szczytu Unia Europejska - Rosja, w położonym 720 kilometrów od Moskwy mieście Kazań rozegrał się kolejny akt ciągnącego się od dawna dramatu walki władzy z mediami. Tym razem rolę ofiary odegrała Natalia Pietrowa, twórczyni filmów dokumentalnych między innymi o Czeczenii. W rolach oprawców wystąpili nieumundurowani funkcjonariusze miejscowej policji.
Zatrzymali oni Pietrową w jej domu na oczach rodziców oraz dwójki małych dzieci. Podczas aresztowania straciła przytomność, była kilkukrotnie bita oraz przypalana papierosami. Ocknęła się na komisariacie policji, skąd wypuszczono ją po kilku godzinach. Obrażeń nie uniknęły też jedna z córek oraz matka dziennikarki. Czy to są standardy działań policji w demokratycznym państwie będącym członkiem Rady Europy? Czy są to wydarzenia, które stanowczo trzeba nagłaśniać na tym forum, aby uświadomić Europie, co tak naprawdę dzieje się w Rosji?
Pedro Guerreiro (GUE/NGL). – (PT) Chciałbym skorzystać z otwarcia sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, by wyrazić naszą solidarność z pracownikami Gestnave i Erecta, którzy z determinacją i odwagą kontynuują swoją walkę o włączenie do Lisnave. Włączenie to, jeżeli nastąpi, będzie jedynie realizacją postanowień umowy podpisanej 10 lat temu pomiędzy rządem portugalskim a Mello Group w ramach restrukturyzacji przemysłu stoczniowego na półwyspie Setúbal, a także przepisów portugalskiego kodeksu pracy.
Kończąc, chciałbym wyrazić pełne poparcie dla niezliczonych inicjatyw podejmowanych przez pracowników Gestnave, Erecta i Lisnave przez te wszystkie lata w celu wyegzekwowania prawa, osiągnięcia sprawiedliwości dla pracowników i zapewnienia przyszłości przemysłowi stoczniowemu w Portugalii.
Avril Doyle (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Z przeprowadzonego niedawno w Irlandii sondażu wynika, że poparcie dla traktatu reformującego plasuje się na alarmująco niskim poziomie - niecałe 25% badanych jest za, a ponad 62% jest niezdecydowane. Jednak w opublikowanym w tym tygodniu projekcie programu działań legislacyjnych Komisji na 2008 r. zapisano, że „kontynuowane będą także prace nad stworzeniem dla przedsiębiorców możliwości wybrania jednej podstawy opodatkowania obejmującej całą UE”.
Dr Sean Barrett, starszy wykładowca ekonomii w Trinity College w Dublinie, określił dzisiaj obniżenie w Irlandii stawki podatku od osób prawnych z 50% w latach 80. XX w. do 12,5% dekadę później mianem „najważniejszego posunięcia politycznego, które doprowadziło do transformacji gospodarczej Irlandii”.
Idea wprowadzenia jednej podstawy opodatkowania w całej UE, połączona z niebezpieczną możliwością pobierania od osób prawnych podatku od obrotu w oparciu o tę samą podstawę w każdym państwie, podważa zaufanie, przyczynia się do wzrostu eurosceptycyzmu w Irlandii i jest zupełnie chybiona w kontekście ratyfikacji traktatu reformującego.
Dlatego też wnoszę o pilne poruszenie tej sprawy z Komisją. Powinniśmy położyć nacisk na istotnych elementach proponowanego Traktatu i rzeczywistych barierach na rynku wewnętrznym, nie zaś stwarzać zagrożenie dla rozwijających się rynków, inwestycji zagranicznych i przyszłej ratyfikacji Traktatu, pracując nad niemądrym, budzącym nieufność, a tym samym niemożliwym do zaakceptowania wnioskiem dotyczącym wprowadzenia jednej podstawy opodatkowania.
Przewodniczący. − Jest tu obecny pan komisarz Figeľ i na pewno starannie odnotował tę uwagę.
Anna Záborská (PPE-DE). - (SK) Zbliżający się 17 listopada ma dla Czechów i Słowaków takie same symboliczne znaczenie, jak upadek muru berlińskiego dla Niemców.
Osiemnaście lat temu nastąpił w tych krajach kres barbarzyńskiego reżimu totalitarnego. Następnie Czesi i Słowacy ponownie stali się częścią Europy. Ze względu na te wydarzenia, 17 listopada jest rocznicą nadal żywą, symbolem czegoś, o czym należy pamiętać. Zjednoczona Europa powstała ze zwycięstwa nie tylko nad nazizmem, ale także komunizmem. Tak jak nierozliczenie zbrodni i zbrodniarzy nazistowskich było zagrożeniem dla Europy, tak samo zagrażają jej nierozliczone zbrodnie reżimu komunistycznego.
Chciałabym tu przypomnieć spuściznę papieża Jana Pawła II, którego słynne słowa „nie lękajcie się” były dla słowackiej opozycji ważnym wyrazem solidarności. Chciałabym także wspomnieć prezydenta Reagana, którego słowa o „imperium zła” sprawiły, że stał się naszym prezydentem, chociaż na niego nie głosowaliśmy. Dzięki odwadze kobiet i mężczyzn, komunizm został pokonany; niesprawiedliwość ustąpiła sprawiedliwości. Wolność jest wielkim darem i cieszę się, że mogę to dziś powiedzieć jako poseł do Parlamentu Europejskiego.
Csaba Sándor Tabajdi (PSE). - (HU) Zdecydowana większość Parlamentu Europejskiego była słusznie oburzona wydarzeniami we Włoszech, jednak kryje się w tym niezwykle wielka hipokryzja, panie i panowie! Tak jak byśmy nie wiedzieli, że 3-4 miliony Romów żyje w trudnych warunkach w Rumunii; tak ja byśmy nie wiedzieli, że 12 milionów Romów żyje w Europie. Pokazuje to również, że nie ma w Unii Europejskiej polityki wobec mniejszości, ani wobec rdzennych mniejszości, Romów, ani imigrantów.
Cieszę się i jestem dumny, że Europejscy Socjaliści potępili zasadę odpowiedzialności zbiorowej w odniesieniu do Włoch i cieszyłbym się również, gdyby moja grupa zrobiła to samo w odniesieniu do zbiorowego etykietowania węgierskiej mniejszości żyjącej na Słowacji.
Panie przewodniczący! Chciałbym bardzo prosić, by podczas tego posiedzenia parlamentarnego na sali była przynajmniej obecna osoba odpowiedzialna za kwestie mniejszościowe w Parlamencie Europejskim, podkomisja do spraw praw człowieka powinna wreszcie stać się normalną komisją, należy także stworzyć wreszcie jakiś monitoring, jako że nasz przewodniczący jest naprawdę „przyjazny mniejszościom”. Dziękuję.
Milan Horáček (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący! Niedawno minęła czwarta rocznica uwięzienia Michaiła Chodorkowskiego oraz Platona Lebiediewa, który ma problemy z sercem i cierpi na zapalenie wątroby. To niedopuszczalne, że ci dwaj mężczyźni pozostają w więzieniu w syberyjskim mieście Czyta wbrew przepisom rosyjskiego prawa.
Ich wnioski o wcześniejsze zwolnienie, co nie jest możliwe na podstawie rosyjskiego prawa, zostały z wątpliwych powodów odrzucone, pomimo dobrego sprawowania. Celem tego posunięcia było z pewnością ograniczenie do minimum wpływu opozycji przed przyszłorocznymi wyborami.
Podczas wizyty naszej grupy w Moskwie dwa tygodnie temu spotkałem się z prawnikiem pana Chodorkowskiego, panem Juriem Schmidtem. Spotkaliśmy się także z wieloma innymi przedstawicielami Memoriału, z Garrym Kasparowem i Grigorijem Jawlińskim, którzy potwierdzili, że problem Jukosu ma w dużym stopniu tło polityczne. Z tego względu wzywam Unię Europejską, by w ramach dialogu z Rosją bardziej wyraźnie i energicznie podnosiła kwestię łamania praw człowieka. Nie chodzi tu o zemstę, ale o humanitaryzm i sprawiedliwość.
Rodi Kratsa-Τsagaropoulou (PPE-DE). – (EL) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałabym poruszyć kwestię tragicznej sytuacji politycznej w Libanie i roli, do odegrania której wzywana jest Unia Europejska. Dzień dzisiejszy jest aż zbyt typowym przykładem tego kryzysu, ponieważ po raz kolejny przełożono dziś wybory Prezydenta Republiki.
Na skutek dotykających Liban regionalnych przepychanek o władzę, pogłębił się rozdźwięk pomiędzy tamtejszymi grupami politycznymi. W rezultacie ludzie są przetrzymywani jako zakładnicy, istnieje ryzyko wybuchu wojny domowej, a cały obszar jest niestabilny.
Unia Europejska, prowadząca partnerstwo z Libanem, realizuje plan działania ustalony na podstawie polityki sąsiedztwa. Unia Europejska i jej państwa członkowskie dostarczają 40% międzynarodowej pomocy rozwojowej. Unia wypełniła swoje zobowiązania we wzmocnionych siłach pokojowych. Jednak to wszystko nie zda się na nic, jeżeli nie dojdzie do zawarcia narodowego porozumienia w celu zażegnania kryzysu. Zadanie to jest trudne, być może niemożliwe, ze względu na niepowodzenie wyborów prezydenckich. Unia musi odegrać tu rolę skutecznego negocjatora i zainicjować prawdziwy dialog. Nie mamy czasu na niezdecydowanie; nie możemy biernie czekać na rozwój wypadków.
Gerard Batten (IND/DEM). - Panie przewodniczący! Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał ostatnio orzeczenie o daleko idących skutkach. Mówię tu o sprawie Zjednoczone Towarzystwo Maszynistów i Palaczy (ASLEF) przeciwko Wielka Brytania. Dotyczyła ona pana Jaya Lee, członka ASLEF i Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP). Pan Lee został wykluczony z ASLEF ze względu na swoje członkowstwo w BNP. Trybunał podtrzymał tę decyzję.
BNP jest partią polityczną z neonazistowskimi korzeniami. Jednakże, zgodnie z prawem brytyjskim, członkostwo w niej jest całkowicie legalne. Rząd brytyjski przyznał, że należy obecnie zmienić prawo o związkach zawodowych tak, by mogły one wykluczać członków, których poglądów politycznych nie akceptują.
Rolą związków zawodowych jest zbiorowa reprezentacja materialnych interesów ich członków w miejscu pracy, nie zaś orzekanie, jakie poglądy polityczne są do przyjęcia, a jakie nie. Decyzja Trybunału to kolejny gwóźdź do trumny brytyjskich wolności.
Toomas Savi (ALDE). - Panie przewodniczący! Jesteśmy zszokowani gwałtownymi starciami pomiędzy protestującymi i policją, które miały miejsce w zeszłym tygodniu w Tbilisi w Gruzji. Fakt, że prezydent Michaił Saakaszwili ogłosił stan nadzwyczajny, by stłumić rozruchy i przeprowadził brutalną pacyfikację jest wielce niepokojący.
Jak twierdzą uczestnicy wydarzeń, rozruchy nie miały nic wspólnego z wpływami zewnętrznymi, były natomiast wyrazem silnego niezadowolenia wobec rządu.
Prezydent Saakaszwili zareagował przesadnie, gdyż przemoc nie jest właściwą odpowiedzią na uzasadnione niepokoje opozycji. Ponadto prezydent Saakaszwili oświadczył, że w styczniu 2008 r. odbędą się w Gruzji wybory prezydenckie.
Nie wolno nam zlekceważyć tych niepokojów. Unia Europejska doradzała Gruzji, jako krajowi docelowemu europejskiej polityki sąsiedztwa, w kwestii przeprowadzenia zmiany władzy. Musimy sobie zadać pytanie, czy zrobiliśmy wszytko, co w naszej mocy, by uniknąć zaistnienia takiego kryzysu, a ponadto, czy możemy mieć pewność, że sytuacja ta nie powtórzy się w innym kraju docelowym.
Tunne Kelam (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Na niedawnym szczycie w Mafrze, strona rosyjska zaproponowała stworzenie instytutu monitorującego przestrzeganie praw człowieka w państwach UE. Przedstawiciele Rosji opowiadają się za tą inicjatywą jako za posunięciem politycznym mającym stanowić przeciwwagę dla nieprzerwanej krytyki Unii Europejskiej w związku z pogarszającą się sytuacją w zakresie praw człowieka w Rosji. Przedmiotowy instytut będzie finansowany przez Rosję.
Moim zdaniem, przywódcy UE powinni zasadniczo unikać takich prób upolityczniania kwestii praw człowieka. Prawdą jest, że między Unią Europejską a Rosją istnieją odpowiednie mechanizmy dialogu w zakresie praw człowieka. Niestety nie zostały one w odpowiedni sposób wykorzystane, głównie na skutek braku odpowiedzi ze strony Rosji na kwestie podnoszone przez UE.
Idąc tym tokiem rozumowania, można sobie wyobrazić, że teraz prezydent Ahmadinejad będzie naciskał na utworzenie na terytorium UE finansowanego ze środków irańskich instytutu do spraw praw człowieka i studiów nad Holokaustem. Jestem przekonany, że tego typu inicjatywy mogą jedynie zdyskredytować szlachetną ideę obrony praw człowieka.
PRZEWODNICZY: MARTINE ROURE Wiceprzewodnicząca
17. Rola sportu w edukacji (debata)
Przewodnicząca. - Następnym punktem porządku dziennego (A6-0415/2007) jest sprawozdanie pana posła Pála Schmitta w imieniu Komisji Kultury i Edukacji, na temat roli sportu w edukacji (2007/2086(INI)).
Pál Schmitt (PPE-DE), sprawozdawca. – (HU) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Pozwólcie państwo, że na wstępie wyrażę wdzięczność za liczne uwagi i propozycje udoskonaleń nadesłane do mojego sprawozdania. Moim celem było omówienie kwestii wzmocnienia roli wychowania fizycznego i sportu w edukacji.
Prawie jedna czwarta dzieci mieszkających w Unii Europejskiej ma nadwagę, a 50% nie podejmuje żadnej aktywności sportowej poza lekcjami wychowania fizycznego w szkole, których liczba jednocześnie systematycznie spada. W rezultacie tego niebezpiecznego procesu, w Europie rozprzestrzenia się cukrzyca, nadciśnienie krwi, choroby serca i układu nerwowego, dolegliwości kręgosłupa i naczyń krwionośnych, co w znaczący sposób zwiększy przyszłe wydatki na ochronę zdrowia w poszczególnych państwach członkowskich.
Nie możemy sobie pozwolić, by naszą odpowiedzią wobec typowego dla europejskiej młodzieży siedzącego trybu życia i braku aktywności na co dzień było zaniedbanie tak prostego i jednocześnie skutecznego instrumentu jakim są lekcje wychowania fizycznego. Uważam, że jako były olimpijczyk, obecny dyrektor sportowy i naturalnie jako poseł do PE, mam obowiązek znaleźć sposób, w jaki Unia mogłaby wnieść swój wkład w walkę z otyłością uczniów, wspieranie zdrowego, aktywnego trybu życia, budowanie zdrowia europejskiej młodzieży oraz proces wychowania poprzez sport.
Pozwólcie państwo, że pogratuluję szefom państw członkowskich ich mądrej decyzji, by nie pominąć sportu podczas ostatniego szczytu w Lizbonie i dać Unii prawo inicjatywy w obszarze sportu po przyjęciu traktatu reformującego. Komisja przygotowała liczne programy na rzecz promocji zdrowego trybu życia i w dziedzinie zdrowego żywienia, jednak brak jest koordynacji między tymi programami. Ich wdrażanie musi się odbywać przy większym udziale specjalistów sportowych, nauczycieli wychowania fizycznego i trenerów.
Należy stwierdzić, że opublikowana przez Komisję w lipcu biała księga na temat sportu i związany z nią plan działań są krokiem w odpowiednim kierunku. Liczymy także na współpracę z Komisją w kwestii promowania badań istotnych z punktu widzenia specjalistów sportowych i w gromadzeniu danych statystycznych do celów mierzenia aktywności sportowej uczniów i ich kondycji fizycznej.
Uważam, że istotne jest, byśmy przy użyciu uczenia się przez całe życie i ram stworzonych przez proces boloński mogli propagować mobilność i ustawiczne szkolenie trenerów i nauczycieli wychowania fizycznego, wzajemnie uznawać dyplomy potwierdzające ich kwalifikacje oraz wspierać coraz skuteczniejszą współpracę pomiędzy organizacjami specjalistów sportowych.
Poza sprawnością fizyczną, lekcje wychowania fizycznego w szkole wyrabiają takie istotne cechy jak wytrwałość, duch zespołowy, siła woli i poszanowanie dla fair play, z których nasi podopieczni będą mogli czerpać korzyści przez całe życie. Szkolne zaplecze sportowe i sale gimnastyczne w państwach członkowskich są często niezwykle zaniedbane, źle utrzymane i niechlujne. Kolejny problem to brak wykwalifikowanych nauczycieli, a dokładniej dezorganizacja systemu ich dalszego szkolenia zawodowego i fakt, że program nauczania wychowania fizycznego jest przestarzały.
Niestety, wychowanie fizyczne w szkole straciło na znaczeniu, pomimo że stanowi podstawę zarówno fizycznego, jak i psychicznego rozwoju. Delikatne i zdecydowane ruchy, które można wykształcić przez sport, popularne gry zespołowe, czy inne czynności ruchowe, są również kluczowe przy nauce pisania i czytania. To nie przypadek, że dzieci z dysleksją i dysgrafią są także poddawane terapii ruchem.
Zajęcia wychowania fizycznego są jedynym przedmiotem w programie szkolnym, który koncentruje się nie tylko na rozwoju umysłowym, ale także rozwoju fizycznym, rozwoju kultury czynnej i higieny. Nauczyciele i rodzice muszą wspólnie uczyć i zachęcać dzieci, by prowadziły zdrowy tryb życia i regularnie wykonywały ćwiczenia fizyczne, a także zwracać ich uwagę na szkodliwe pod względem fizycznym i psychicznym działanie niedozwolonych leków zwiększających wydajność, alkoholu i innych używek.
W celu polepszenia stanu zdrowia i kondycji fizycznej dzieci w wieku szkolnym, zalecamy uczynienie wychowania fizycznego przedmiotem obowiązkowym w szkołach podstawowych i średnich oraz umożliwienie dzieciom aktywności fizycznej przynajmniej trzy razy w tygodniu w ramach programu nauczania. Sport odgrywa istotną rolę w propagowaniu integracji społecznej i wzmacnianiu spójności społecznej, jako że jest on ważnym instrumentem socjalizacji i dialogu międzykulturowego.
Kwestii równości płci nadano w sprawozdaniu dużą rolę. Uważam ponadto, że osoby żyjące z niepełnosprawnością powinny także uczestniczyć w zwykłych lekcjach wychowania fizycznego w szkole, które powinny być dostosowane do ich potrzeb i coraz bardziej zintegrowane. Wspominam także w swoim sprawozdaniu, że wychowanie fizyczne i zorganizowane zajęcia sportowe w szkole odgrywają ważna rolę, nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychicznym, w zdrowym rozwoju dzieci i jednocześnie w procesie ich socjalizacji. W sprawozdaniu zalecam, by regiony pozostające w tym obszarze w tyle miały możliwość ubiegania się o dotacje z Funduszu Spójności na inwestycje sportowe.
Kończąc, chciałbym podziękować Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia oraz Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych za ich cenny wkład w to sprawozdanie. Panie i panowie! Uprzejmie proszę o poparcie mojego sprawozdania. Dziękuję za uwagę.
Hans-Peter Martin (NI). – (DE) Pani przewodnicząca! Prosiłem o udzielenie głosu zanim ogłoszono sprawozdanie. Przewodniczący prowadzący obrady przed panią wezwał do zabrania głosu dużą liczbę posłów - w ramach procedury zgłoszeń z ław poselskich - którzy nie byli nawet obecni na sali. Został za to upomniany przez żywe wcielenie regulaminu, pana posła Corbetta.
Próbowałem zabrać głos kilkanaście razy, złożyłem także wniosek, mimo to zostałem zignorowany. Uważam, że to, co właśnie zrobił przewodniczący prowadzący obrady przed panią jest sprzeczne z zasadami tej Izby i niegodne tego Parlamentu.
Przewodnicząca. - Panie pośle Martin! Było stanowczo za wiele wystąpień jednominutowych. Normalnie część ta trwa pół godziny. Znacznie jednak przekroczyły ten czas, tak więc przykro mi.
Ján Figeľ, komisarz. − Pani przewodnicząca, przede wszystkim gratuluję panu posłowi Schmittowi i całej komisji za sprawozdanie z własnej inicjatywy. To sprawozdanie jest aktualne i bardzo inspirujące. Wykorzystaliśmy je przy sporządzaniu naszej białej księgi, gdyż uważam je za istotne dla wspólnej strategii na rzecz sportu w Europie i jestem zadowolony, że między białą księgą przyjętą w lipcu i przedmiotowym sprawozdaniem istnieje dużo konkretnych zbieżności.
Ogólnie rzecz biorąc, i w sprawozdaniu i w naszej białej księdze stwierdzono, że ogólny kierunek, w którym zmierza wychowanie fizyczne nie do końca odpowiada obecnym potrzebom społecznym. Przedmiot ten jest coraz bardziej spychany na margines w szkolnych programach nauczania i stąd potrzeba poprawy sytuacji.
Chciałbym wspomnieć o paru kwestiach, czy obszarach poruszonych w sprawozdaniu i białej księdze. W obu dokumentach zaleca się wzmocnioną współpracę pomiędzy sektorami zdrowia, edukacji i sportu w celu opracowania i wdrożenia strategii na rzecz zmniejszenia takich zagrożeń zdrowotnych jak nadwaga.
Jeżeli chodzi o czas przeznaczony na wychowanie fizyczne, opracujemy na ten temat zestaw wytycznych dotyczących aktywności ruchowej. Prace nad wytycznymi powinniśmy wraz z państwami członkowskimi zakończyć do końca następnego roku, to jest 2008. Rozpatrujemy także wprowadzenie europejskiego oznaczenia, które byłoby przyznawany szkołom, które są aktywnie zaangażowane we wspieranie i propagowanie zajęć fizycznych w środowisku szkolnym.
W kwestii badań, w białej księdze zaproponowaliśmy wykorzystanie siódmego programu ramowego do wsparcia multidyscyplinarnych badań w tej dziedzinie, głównie w zakresie wpływu trybu życia na zdrowie. Zaleciliśmy także, by rola sportu w zakresie społecznego włączenia, integracji społecznej i równych szans była uwzględniana w programowaniu funduszy strukturalnych.
W kwestii inwestycji, jeżeli chodzi o sport najwyższej klasy, opracowujemy ekspertyzę na temat szkolenia najlepszych młodych sportowców w Europie. Dzięki temu powinniśmy być w stanie zidentyfikować odpowiednie narzędzia służące rozwojowi szkolenia i edukacji młodych sportowców, a także zapewnieniu lepszej jakości i jakości w ogóle.
W międzyczasie wspieramy sport i aktywność fizyczną poprzez program „Uczenie się przez całe życie”, program „Młodzież w działaniu” i program „Europa dla obywateli”. Podkreślę tutaj, że wychowanie fizyczne i sport zostały włączone do priorytetów ogólnego wezwania do składania wniosków na rok 2008, 2009 i 2010 w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”, co otworzy nowe możliwości finansowania tej dziedziny edukacji.
Konkludując, czekamy z niecierpliwością, jak wspomniał pan poseł Schmitt, na ratyfikację i wejście w życie traktatu reformującego, ponieważ stworzy to nowe możliwości. Dzięki naszemu doświadczeniu, wynikającemu z planu działania im. Pierre'a de Coubertina i sprawozdaniu pana posła Schmitta będziemy mogli lepiej ukształtować te możliwości, by wspierać wysiłki państw członkowskich na rzecz propagowania roli sportu w edukacji w najbliższych latach. Raz jeszcze dziękuję za pański wkład, panie pośle.
Christa Prets (PSE), sprawozdawczyni komisji opiniodawczej Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia. – (DE) Pani przewodnicząca, panie komisarzu! W sporcie - i mówimy tu o sprawiedliwości - nie można czynić rozróżnień ze względu na płeć; kobiety muszą być traktowane tak samo jak mężczyźni. Musi się to zaczynać w okresie szkoły, na lekcjach wychowania fizycznego, i rozciągać się aż do wysokowydajnościowego treningu w sporcie najwyższej klasy, dlatego że tutaj w stanowczo za małym stopniu uwzględnia się kobiece cechy i kobiece wymagania biologiczne. Należy poświęcić tym kwestiom więcej uwagi.
W sporcie najwyższej klasy odnosi się do też do opinii publicznej i zainteresowania mediów, co ma wpływ na finansowanie. Kobiety są w dużo gorszym położeniu niż mężczyźni w sporcie najwyższej klasy i nadszedł już czas sprawić, by zasada fair miała zastosowanie do wszystkich, także w tym zakresie.
Musimy także sprawić, by dziewczynki z różnych grup kulturowych były bardziej włączane w szkolne zajęcia sportowe, musimy się starać, by w zajęciach takich brali udział wszyscy, bez względu na różnice religijne i kulturowe.
Manolis Mavrommatis, w imieniu grupy PPE-DE. – (EL) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Pozwólcie, że pogratuluję naszemu koledze, panu posłowi Schmittowi, który wykorzystał swoje doświadczenie do napisania tego sprawozdania. Pragnę podkreślić, że sport i uczestnictwo dzieci w zajęciach sportowych są dzisiaj niezwykle potrzebne w obliczu zmian, które zaszły w naszym codziennym życiu.
W dzisiejszych czasach dzieci spędzają dużą ilość czasu przed telewizorem, konsolą gier wideo i komputerem. O ich diecie można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest zdrowa. Otyłość u dzieci stała się narastającym problemem, który nieuchronnie prowadzi do poważnych zagrożeń zdrowotnych. Sport jest dla dzieci jedynym sposobem wyćwiczenia i wykształcenia nowych umiejętności grupowych; pełni także funkcję rekreacyjną i uczy pracy zespołowej. Ćwiczenia fizyczne, z którymi łączy się uprawianie sportu mają korzystny wpływ na zdrowie fizyczne młodych ludzi. Panie komisarzu, dzieci nie jedzą więcej tylko są mniej aktywne i mniej ćwiczą. Siedzący tryb życia i otyłość często wywołują wysokie ciśnienie krwi i cukrzycę, które stopniowo dotykają coraz większą część populacji UE.
Państwa członkowskie muszą dzisiaj propagować ćwiczenia fizyczne jako przedmiot szkolny po to, by przygotować dzieci do zdrowego trybu życia. Państwa członkowskie i ich właściwe organy muszą sprawić, by w programach nauczania położono większy nacisk na propagowanie zdrowia i by wychowanie fizyczne było traktowane na równi z innymi przedmiotami w planie zajęć. Państwa członkowskie muszą także ustalić minimalne wymagania dotyczące liczby lekcji wychowania fizycznego w szkołach.
W końcu, państwa członkowskie muszą aktywnie wspierać wszelkie formy wychowania fizycznego i propagować dialog między rodzicami, nauczycielami wychowania fizycznego i stowarzyszeniami sportowymi spoza szkoły.
Christel Schaldemose, w imieniu grupy PSE. – (DA) Pani przewodnicząca! Chciałabym podziękować pani posłowi Schmittowi za dobre sprawozdanie i konstruktywną współpracę podczas jego tworzenia. Rola sportu w ogóle i w edukacji konkretnie jest niezwykle ważną kwestią. Pan komisarz Kyprianou powiedział niecały miesiąc temu, że jego zdaniem największym zagrożeniem dla zdrowia obywateli UE jest otyłość. Niestety, obawiam się, że ma rację i dlatego jest niezwykle istotnie, byśmy skupili się na tym problemie oraz na tym, co możemy zrobić, by go rozwiązać. Mamy w stosunku do naszych dzieci istotne zobowiązanie, w szczególności do tych, które nie nabywają dobrych nawyków żywieniowych i sportowych w domu ze względów społecznych i rodzinnych. Dlatego skupienie się na roli sportu w edukacji jest istotne.
Szkoła może i powinna odgrywać ważną rolę w nabywaniu przez dzieci dobrych nawyków, jako że dzieci spędzają w niej dużą część dnia. Jak wskazano w sprawozdaniu, nie ma potrzeby rozpatrywać, czy sport jest istotny w edukacji. Ważne jest jednak, byśmy dyskutowali o tym, jak sprawić, by w szkole było więcej sportu. Ważne jest też, by dzieci nabywały dobrych nawyków w zakresie ćwiczeń fizycznych tak wcześnie, jak to możliwe. To oczywiste ze względów zdrowotnych, ale jednocześnie, jak pan poseł Schmitt również powiedział, wiemy, że ćwiczenia fizyczne i sport mogą rozwinąć relacje społeczne wśród dzieci i młodych ludzi oraz umożliwić integrację społeczną bez względu na pochodzenie etniczne czy klasę społeczną. Dlatego właśnie sport jest tak ważnym narzędziem. Cóż zatem możemy zrobić? Musimy zadbać, by dzieci miały możliwość ćwiczyć więcej niż obecnie. Sport nie powinien być zarezerwowany dla zamożnych dzieci. Sport powinien być naturalną częścią życia każdego dziecka. Jednocześnie konieczne jest także zadbanie o to, by sport nie ograniczał się do rywalizacji, ale był czymś, w czym każdy może uczestniczyć i dlatego właśnie sport powinien stać się integralną częścią edukacji.
Istnieje więc ogólna potrzeba, by poszczególne państwa członkowskie nadały sportowi w edukacji większą rangę niż obecnie i w ramach tego zapewniły na przykład odpowiednie zaplecze sportowe i wykwalifikowanych nauczycieli. Główny ciężar odpowiedzialności w tym obszarze spoczywa zatem bezsprzecznie na państwach członkowskich, jednak przy pomocy tego sprawozdania chcemy skierować więcej uwagi na ten problem i jego możliwe rozwiązania oraz pokazać oczywiście to, co Unia może zrobić w tym zakresie. Ponadto konieczne są trzy rzeczy. Nauczyciele muszą mieć większy wgląd w powody powstawania barier dla uprawiania sportu przez dzieci. Należy także stworzyć lepszą relację między sportem w szkole a sportem w czasie wolnym. Ponadto, jak już wcześniej wspomniano, musimy nadać większą wagę zasobom, czasowi i zapleczu sportowemu. Jestem bardzo zadowolona z tego sprawozdania; to jest dobre sprawozdanie, określające warunki konieczne do poprawy zdrowia dzieci przez sport. Dlatego Grupa Socjalistyczna w Parlamencie Europejskim z całego serca popiera to sprawozdanie, uważając jednocześnie, że powinno być ono jedynie pierwszym krokiem na drodze do poważnej inicjatywy na rzecz walki z problemem otyłości. W naszej opinii konieczne jest, byśmy tej dziedzinie poświęcili więcej czasu i zasobów.
Hannu Takkula, w imieniu grupy ALDE. – (FI) Pani przewodnicząca! Po pierwsze chciałbym podziękować sprawozdawcy, panu posłowi Schmittowi, za to sprawozdanie. Trzeba powiedzieć, że jest to temat niezwykle ważny i aktualny. W sprawozdaniu podniesiona została kwestia wychowania fizycznego i roli sportu w szkołach. Patrząc 20-30 lat wstecz, my, europejczycy widzimy, że jest to jedyna dziedzina edukacji szkolnej, którą zaniedbaliśmy. Jest to widoczne w całej Europie w postaci spadku ogólnej kondycji fizycznej. Przejawia się to także w serii efektów ubocznych. Na przykład nastąpił zauważalny wzrost przypadków otyłości. Cukrzyca także stała się częstszym zjawiskiem, podobnie jak choroby układu krążenia. Częstsze są także problemy ze zdrowiem psychicznym. Można też nadmienić, jak już to tu czyniono i jak powiedział wcześniej pan poseł Mavrommatis, który pochodzi z kraju znanego nam jako starożytna Grecja, że w dawnych czasach mawiano, że najlepszym rozwiązaniem jest zdrowy duch w zdrowym ciele i do tego właśnie powinniśmy znów dążyć w Europie. Musimy także zrozumieć, że ćwiczenia fizyczne mają decydujące znaczenie dla ogólnego samopoczucia człowieka.
Żyjemy w Europie w tak zwanym społeczeństwie informacyjnym, ale mam nadzieję, że to społeczeństwo informacyjne może stać się czymś więcej. Powinno ono być społeczeństwem edukacyjnym, co odnosi się także do edukacji w dziedzinie naszego organizmu i ćwiczeń fizycznych. W Finlandii nasz zwycięzca olimpijski Tapio Korjus kieruje obecnie projektem edukacyjnym w dziedzinie ludzkiego organizmu, który ma propagować ideę, że zdrowe wychowanie fizyczne ma wpływ na ogólne samopoczucie człowieka. Wiele wskazuje na to, że na horyzoncie pojawią się dobre wyniki.
Kluczową kwestią jest jednak szkolenie nauczycieli i szkoły, a dokładniej faktyczne uznanie ćwiczeń fizycznych za priorytet w szkoleniu nauczycieli. Tego samego powinno się wymagać od nauczycieli, ponieważ z wieloma dziećmi mieszkającymi na odległych terenach związane są szczególne problemy.
Mam szczerą nadzieję, że w dziedzinie wychowania fizycznego zostaną wprowadzone zmiany na lepsze, że szkoły i organizacje propagujące kondycję fizyczną łatwiej nawiążą wzajemne kontakty oraz że wszystkie dzieci i młodzi ludzie będą mogli doświadczyć w swoim życiu przyjemności płynącej z wychowania fizycznego i zbudować na tej podstawie swoją przyszłość.
Zdzisław Zbigniew Podkański, w imieniu grupy UEN. – Pani Przewodnicząca! Aktywność fizyczna jest niewątpliwie ważnym czynnikiem w życiu każdego człowieka. Można powiedzieć, że poprawia ona stan naszego zdrowia i ducha.
Według licznych badań i statystyk stan zdrowia obywateli krajów członkowskich w Unii ulega z roku na rok pogorszeniu w wyniku coraz to szybszego trybu życia, co przyczynia się do skracania czasu na uprawianie sportu, na rekreację. Jeżeli do tego dołożymy nieracjonalne odżywianie się, jak na przykład wprowadzanie do codziennego menu żywności z tzw. fast foodów, to można powiedzieć, że zrywany ze zdrowym stylem życia. Gorzej, my odpowiadamy za zdrowie dzieci i młodzieży, które w coraz większej liczbie cierpią na otyłość i choroby wieńcowe.
Styl życia, jaki narzucamy dzieciom, to jest jazda samochodem do szkoły, niedostatek zajęć z wychowania fizycznego w szkole, samochodem powrót do domu, w domu komputer, telewizor, to nienajlepszy styl. Dlatego czas na refleksję i wspieranie wszelkich użytecznych inicjatyw zmierzających do kreowania aktywnego trybu życia. Czas na przyjęcie rezolucji w sprawie roli sportu w edukacji wraz z uwagami i propozycjami zgłoszonymi przez pana posła Schmitta. Czas na poważne potraktowanie tematu.
Mikel Irujo Amezaga, w imieniu grupy Verts/ALE. – (ES) Pani przewodnicząca! W imieniu mojej grupy chciałbym najpierw pogratulować panu posłowi Schmittowi jego sprawozdania i podkreślić wagę zwiększenia liczby godzin lekcyjnych poświęconych wychowaniu fizycznemu w szkołach. Spędzanie odpowiedniej ilości czasu na wykonywaniu właściwych ćwiczeń fizycznych jest najlepszym sposobem uzupełnienia całościowego rozwoju osobistego, zarówno z punktu widzenia psychicznego, jak i fizycznego.
Wyważenie odpowiednich proporcji pomiędzy czasem przeznaczonym na naukę, a czasem potrzebnym na sport to wyzwanie, które musimy podjąć dla dobra naszych dzieci tak szybko, jak to możliwe, ponieważ umożliwi to nam zapewnienie im dobrej jakości życia w przyszłości. Trzeba również wziąć pod uwagę fakt, że jest to kluczowy czas wyrabiania w nawyków, co oznacza, że wychowanie fizyczne ma istotne znaczenie. Chciałbym także podkreślić potrzebę organizowania kampanii skierowanych do dzieci i z tą prośbą zwracam się do Komisji. Takie kampanie i programy powinny być skierowane do dzieci i rodziców i propagować zdrowy tryb życia, obejmujący aktywność fizyczną i pozbawiony takich nawyków jak palenie, które pozostaje jedną ze skaz na zdrowiu w Europie.
Kończąc, chyba wszyscy dotychczasowi mówcy wspomnieli o ulepszeniu szkolenia dla nauczycieli wychowania fizycznego, jako że bez nich ten program ostatecznie się nie powiedzie.
Nils Lundgren, w imieniu grupy IND/DEM. – (SV) Pani przewodnicząca! W niniejszym sprawozdaniu na temat roli sportu w edukacji szczegółowo omówiono, jak państwa członkowskie mają zorganizować naukę wychowania fizycznego w szkole. To kolejny przykład tego, jak politycy i funkcjonariusze UE wkraczają w dowolnie wybraną przez siebie dziedzinę, na dowolnym poziomie szczegółowości, gorliwie dążąc do skupienia władzy politycznej w tym miejscu. Pomocniczość jest wymieniana w wielu przemówieniach, ale nigdy się jej nie przestrzega w praktyce politycznej. Mamy tu nowy rekord w dziedzinie absurdalnie szczegółowych uregulowań.
Niech mi będzie wolno podać kilka przykładów. W paragrafie 10 zapisano, że państwa członkowskie zostaną wezwane do uczynienia zajęć wychowania fizycznego przedmiotem obowiązkowym w szkołach podstawowych i średnich oraz że uczniowie powinni mieć zagwarantowane co najmniej trzy lekcje wychowania fizycznego w tygodniu. W paragrafie 24 mówi się o znaczeniu umożliwiania koedukacji sportowej dzieciom w przedszkolach i szkołach podstawowych.
Właśnie tego typu rzeczy są w planach. Są to bezwstydne i absurdalne próby rozszerzania wpływu Unii na obszary, w których decyzje powinny podejmować same społeczeństwa Europy.
Slavi Binev, w imieniu grupy ITS – (BG) Pani przewodnicząca, szanowni koledzy! Z satysfakcją odnotowuję fakt, że tak znana i wybitna postać świata sportu jak Pál Schmitt użyła swojego autorytetu, by podnieść w Parlamencie Europejskim kwestię bardzo ważną z punktu widzenia przyszłości europejczyków. Dlatego że podejście do sportu równa się tak naprawdę podejściu do zdrowia mieszkańców zjednoczonej Europy. Czuje się zaszczycony i dumny zabierając głos na temat tego sprawozdania jako sportowiec, przedstawiciel starożytnego narodu odznaczającego się niezwykłym duchem sportowym, a także jako osoba zatroskana o przyszłość dzieci w zjednoczonej Europie, o przyszłość naszych dzieci.
Moim zdaniem sprawa jest absolutnie jasna: więcej sportu w szkole, to mniej narkotyków w szkole; więcej wydatków na sport w szkole, to mniej wydatków na opiekę zdrowotną, gdyż jest zupełnie oczywiste, że dla naszych dzieci jest dziesięć razy lepiej, by były szczęśliwe niż lepiej leczone; więcej rywalizacji sportowej na najwcześniejszym etapie, to mniej agresji w innych sferach życia; więcej międzynarodowych zawodów sportowych z udziałem uczniów, to mniej napięć między grupami etnicznymi i państwami w Unii Europejskiej i na świecie w ogóle. Dlatego, ze względu na ograniczenia czasowe, chciałbym podkreślić aspekty, które wymagają dalszego rozwinięcia w oparciu o sprawozdanie autorstwa mistrza sportu i wysoko cenionego zawodnika i polityka, pana posła Pála Schmitta.
Chciałbym, by Parlament Europejski skierował zalecenie dla państw członkowskich, by zwiększyły liczbę lekcji wychowania fizycznego w szkole do pięciu godzin w tygodniu. Proponuję, by Parlament Europejski poważnie rozważył tę kwestię i przewidział w swoim przyszłym budżecie propozycję organizacji pod jego auspicjami międzynarodowych zawodów dla uczniów w wybranych dyscyplinach, które są najbardziej korzystne dla młodzieży. W sprawozdaniu stwierdzono, że sport w szkole jest nieatrakcyjny. Zastanawialiście się kiedykolwiek państwo, dlaczego piłka nożna jest atrakcyjna? Dlatego, że piłkarze są gwiazdami. Niech Europa wyłoni szkolne gwiazdy sportu w różnych dyscyplinach! W ten sposób nadamy sportowi w szkole więcej rozgłosu niż jakakolwiek dyrektywa, czy zalecenie. Będą to europejscy mistrzowie lekkiej atletyki, piłki nożnej i koszykówki, sztuk walki, czy pływania. Tym sposobem być może nie przywrócimy spartańskiemu ideałowi zdrowego ducha w zdrowym ciele, mens sana in corporare sano, dawnego znaczenia, ale zdziałamy więcej niż jest w stanie zdziałać jakiekolwiek sprawozdanie.
Decyzja o organizacji olimpiady dla młodzieży w 2010 r. podąża tym torem, jednak duch olimpijski nie zawładnie szkolnym sportem, jeżeli oprzemy się wyłącznie na czteroletnim cyklu olimpijskim. Powinniśmy bardziej intensywnie wykorzystać czas pomiędzy igrzyskami, oferując uczniom znaczący kalendarz wydarzeń sportowych.
Parlament Europejski powinien podjąć szczególne wysiłki, by zapobiec rozprzestrzenianiu się w szkole narkotyków poprzez sport. Kończąc, wierzę, że zgoda tego Parlamentu co do sportu w najmłodszym wieku dobrze rokuje na przyszłość...
(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)
Ljudmila Novak (PPE-DE). - (SL) Znaczenie ćwiczeń fizycznych dla rozwoju i zdrowia młodych ludzi jest powszechnie znane. Jednakże wiemy również, że dzisiejszy tryb życia sprawia, że wiele dzieci spędza dużą ilość czasu w zamkniętym pomieszczeniu przed komputerem. Dlatego sprawozdanie pana posła Schmitta, którego celem jest zachęcenie państw członkowskich i nas wszystkich do przemyślenia na nowo roli sportu w edukacji, jest bardzo ważne.
Chciałabym zwrócić uwagę na dwa aspekty, o których z grubsza napomknięto w sprawozdaniu. Po pierwsze, znaczenie edukacji sportowej dla dzieci ze specjalnymi potrzebami. Istnieje tendencja przyjmowania możliwie jak największej liczby takich dzieci do zwykłych szkół. Jednakże ze względu na szczególne potrzeby tych dzieci i młodzieży nie zawsze jest możliwe zapewnienie im odpowiedniego sprzętu i opieki w zwykłych szkołach. Z drugiej strony, te dzieci właśnie wymagają szczególnej uwagi i aktywności fizycznej, jako że na przykład dzieci upośledzone ruchowo spędzają dużą ilość czasu w pozycji siedzącej i dlatego potrzebują więcej okazji do ćwiczeń. Jeżeli więc są przyjmowane do zwykłych szkół należy zapewnić im warunki dostosowane odpowiednio do ich potrzeb w zakresie aktywności fizycznej.
Drugi aspekt, który chciałabym poruszyć to rola klubów sportowych i wpływu trenerów sportowych na rozwój młodych ludzi. Ważne są nie tylko osiągnięcia sportowe, ale także zdrowie i praca wychowawcza z młodymi ludźmi, czemu trenerzy w klubach powinni także poświęcić ogromną uwagę. Rodzice chcą powierzać swoje dzieci osobom, które nie będą dążyć jedynie do możliwie najlepszych osiągnięć sportowych, ale będą także dbać o zdrowie dzieci, być ich wychowawcami i wzorami do naśladowania pod wszelkimi względami. Tylko w takim przypadku można mówić o pozytywnej roli sportu w życiu młodych ludzi.
Christa Prets (PSE). – (DE) Pani przewodnicząca! Mieliśmy oczywiście Europejski Rok Edukacji przez Sport i myślę, że możemy, a nawet powinniśmy, wrócić do wielu głębszych wniosków, które wypływają dla nas z tej inicjatywy. Przyjęliśmy już parę rezolucji w różnych sprawach. Nadal wiele pozostaje do rozpatrzenia, w tym sprawozdanie pana posła Schmitta, i sądzę, że posiadamy już dużo materiału, by zilustrować i potwierdzić wszystko, o czym teraz dyskutujemy; to jest, jak ważny jest sport oraz czego powinniśmy się dzięki niemu nauczyć i co z niego wynieść. Jednak wciąż za mało dzieje się w sporcie - to znaczy, za mało dzieje się dla sportu.
Ludzie są bardziej świadomi kwestii zdrowotnych, jednak otyłość i cukrzyca są coraz częstsze, szczególnie wśród dzieci. Wiele zostało powiedziane na temat szkolenia nauczycieli i myślę, że należy zaczynać w szkole podstawowej. W szkołach podstawowych nie ma wykwalifikowanych nauczycieli wychowania fizycznego - przynajmniej wiem, że taka jest sytuacja w moim kraju - zamiast tego, nauczyciele z ogólnym wykształceniem prowadzą także w-f. Tu również potrzeba specjalnie wyszkolonych nauczycieli tak, by zaczynać tak wcześniej, jak to możliwe.
Uważam, że współpraca między stowarzyszeniami, szkołami i władzami państwowymi jest bardzo ważna. Stowarzyszenia robią bardzo dużo w dziedzinie wychowania i szkolenia dzieci, lecz otrzymują stanowczo za mało wsparcia. Borykają się z problemami finansowymi, podczas gdy ich działalność jest bezcenna. Jestem dumna z obecnie realizowanego w Austrii projektu, w ramach którego działaczom sportowym udało się dostać do szkół i zwiększyć dotychczasowy wymiar wychowania fizycznego we współpracy z nauczycielami i organizacjami szkolnymi w każdym landzie. Szczególny nacisk położono na uzdolnienia i umiejętności uczniów.
Uważam, że bardzo istotne jest angażowanie rodziców. Nie można, a nawet nie wolno, pozostawiać wszystkiego w gestii organów państwowych; musimy raczej uświadomić ludziom, że żywienie i aktywność fizyczna są ważne dla dzieci. W tym względzie również należy zacząć od rodziców.
Karin Resetarits (ALDE). – (DE) Panie przewodnicząca! Gratuluję panu posłowi Schmittowi sprawozdania z własnej inicjatywy. Mam odmienną opinię niż pan poseł Lundgren. Szkoda, że w kwestiach szkoły Unia Europejska jest ograniczana przez państwa członkowskie, ponieważ jakakolwiek obiektywna analiza problemu szybko pokazuje, jak ważne jest ujednolicenie podejścia do różnych aspektów nauczania. Odnosi się to do wychowania fizycznego, tak samo jak do szkolenia w zakresie kreatywnego myślenia, czy zaangażowania społecznego.
Pan poseł Schmitt koncentruje się w swoim sprawozdaniu na wychowaniu fizycznym. Podczas, gdy w USA tylko bardzo wysportowani uczniowie, mający jednocześnie świetne oceny dostają się na dobre uniwersytety, w Europie sytuacja jest dokładnie odwrotna. Im wyższy poziom nauczania, tym mniej czasu młodzi ludzie mają na zaangażowanie w sport.
Wychowanie fizyczne ma niski status w świecie szkolnym. Sport błędnie uważa się wyłącznie za sposób spędzania czasu wolnego. Sport pozwala ludziom pokonać bariery psychiczne, a tego właśnie potrzebujemy w Europie. W obecnych czasach wielu osobom udaje się zrobić karierę sportową pomimo szkoły, nie dzięki niej. Jest to błąd w naszym systemie, błąd, który został naświetlony w przedmiotowym sprawozdaniu.
W końcu, chciałabym zabrać głos w imieniu społeczności, która nie może sama tego tutaj zrobić. Ze względu na sytuację polityczną w ich kraju, młodzi sportowcy z tureckiej części Cypru nie mogą brać udziału w zawodach międzynarodowych. Mają nadzieję, że Unia Europejska położy kres ich izolacji. Na obecnym etapie, w trzy lata od wstąpienia Cypru do Unii Europejskiej, powinien być już opracowywany przynajmniej projekt ostatecznego rozwiązania.
Ewa Tomaszewska (UEN). - Pani Przewodnicząca! Dbamy o zrównoważony rozwój naszej gospodarki, a często zaniedbujemy potrzebę zrównoważonego rozwoju naszych dzieci, nie tylko rozwoju intelektualnego, ale także fizycznego.
Okres szkolny jest okresem dynamicznego wzrostu dzieci i młodzieży oraz szybkiego rozwoju i dojrzewania biologicznego. Ruch fizyczny, ćwiczenie różnych grup mięśni jest w tym okresie szczególnie pożądane dla zdrowia.
Młodzież wiele czasu spędza przed ekranem telewizora lub monitorem komputera. Może to sprzyjać rozwojowi intelektualnemu, ale negatywnie wpływa na rozwój fizyczny. Generuje skrzywienia kręgosłupa. Równoległe uprawianie sportu może temu zapobiec. Tymczasem obiekty sportowe szkół często nie są dostępne po lekcjach, młodzież nie może z nich korzystać. Popieram przedstawione sprawozdanie.
Rolf Berend (PPE-DE). – (DE) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Zarówno w białej księdze Komisji, jak i w wyśmienitym sprawozdaniu pana posła Schmitta mówi się o funkcji wychowawczej lekcji wychowania fizycznego w szkole oraz roli sportu w integracji społecznej i rozwijaniu dobrego zdrowia. Należy zwiększyć świadomość społeczną wszelkich aspektów tego zagadnienia.
Obok tego, czego nauczyliśmy się dzięki Europejskiemu Rokowi Edukacji przez Sport oraz programom „Uczenie się przez całe życie”, „Młodzież” i „Europa dla obywateli”, nadszedł czas stworzyć inicjatywy pozwalające wykorzystać w największym obecnie możliwym stopniu różnorodne formy aktywności fizycznej obejmującej sport, zarówno w szkołach, klubach i stowarzyszeniach, jak i w postaci spontanicznej, niesformalizowanej aktywności fizycznej.
W dobie, kiedy podejmowanie aktywności fizycznej jest bardzo rzadkie, sport ma znacznie większe znaczenie niż w epoce naszych rodziców i dziadków. W czasach, kiedy dzieci wolą gry komputerowe, rośnie potrzeba propagowania aktywnego, zdrowego trybu życia wśród dzieci i młodych ludzi. Niestety dużo wskazuje na to, że w wielu szkołach nawet czas wyznaczony na wychowanie fizyczne nie jest w rzeczywistości do tego celu wykorzystywany - to jest, istnieje rozdźwięk między zobowiązaniami prawnymi a ich wdrażaniem. Wydaje się, że w wielu szkołach należy sprawdzić, jak wygląda faktyczna sytuacja pod tym kątem.
Popieram również wezwanie pana posła sprawozdawcy, by Komisja sporządziła wytyczne dotyczące stosowania reguł pomocy publicznej w zakresie państwowego zaplecza sportowego - oczywiście z pełnym poszanowaniem zasady pomocniczości - razem z krajowymi i europejskimi organizacjami patronackimi działającymi na rzecz sportu. Należy jasno określić, jaki rodzaj wsparcia państwa jest uznawany za dopuszczalny i zgodny z prawem oraz jakie aspekty mogą być ze sobą łączone, być może z uwzględnieniem większych inwestycji w wychowanie fizyczne i w zakresie finansowania modernizacji i wyposażenia szkół, w razie potrzeby z wykorzystaniem wsparcia ze środków europejskich w ramach funduszy strukturalnych.
Ryszard Czarnecki (UEN). - Pani Przewodnicząca! W pełni popieram projekt rezolucji i dziękuję sprawozdawcy za bardzo dobre przygotowanie tego tekstu. Dla mnie sprawa jest jasna, w mojej młodości, w młodości większości z państwa, sport szkolny, młodzieżowy, dotyczył dużo większego procentu młodzieży. Teraz spada ilość godzin gimnastyki w szkołach. To oczywiście odbija się - mówiła o tym pani poseł Tomaszewska - na zdrowiu młodzieży.
Należy nadać zajęciom sportowym odpowiedni prestiż. Sposobem na to może być włączenie sportu w zakres stosowania europejskiego transferu punktów kredytowych w szkoleniu i kształceniu zawodowym. Wzajemne uznawanie dyplomów i licencji uprawniających do świadczenia usług w sektorze sportowym w całej Unii Europejskiej na pewno przyczyni się do zagwarantowania swobodnego przepływu studentów, sportowców i pracowników w Europie oraz polepszy szanse znalezienia dobrej pracy dla ludzi z tej branży. Trzeba też podkreślić społeczny i kulturowy aspekt istnienia klubów i związków sportowych dla społeczności lokalnych i wspólnot narodowych.
Ovidiu Victor Ganţ (PPE-DE). - (RO) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, szanowni koledzy! Z radością witam i popieram sprawozdanie pana posła Pála Schmitta na temat roli sportu w edukacji, ponieważ dzięki niemu mamy po raz kolejny możliwość zaangażować się aktywnie w poprawę życia naszych współobywateli.
Wspierając wychowanie fizyczne i sport, Parlament Europejski zwraca uwagę nie tylko na zdrowsze życie, ale także na propagowanie wspólnych wartości europejskich, które wszyscy otrzymaliśmy w spadku po Grecji i starożytnym Rzymie.
Musimy nadać bardziej realny wydźwięk maksymie mens sana in corpore sano , podejmując konkretne działania, które są jednak często uzależnione od kwestii finansowych.
Dlatego zwracamy się do Komisji, Rady i państw członkowskich, by znalazły odpowiednie narzędzia służące zwiększeniu inwestycji w dziedzinie szkolnej infrastruktury i sprzętu.
Jeden z niezwykle skutecznych sposobów, by to osiągnąć to europejskie fundusze dla nisko rozwiniętych regionów, szczególnie w nowych państwach członkowskich, które potrzebują wsparcia, by zwiększyć swoją zdolność do absorpcji.
Ponadto uważam, że Unia Europejska powinna rozpocząć długofalową kampanię medialną, szczególnie w telewizyjnych programach dla dzieci i młodzieży, zachęcającą odbiorców do uprawiania sportu w celu ograniczenia otyłości, palenia tytoniu i zażywania narkotyków, propagującą właściwe zachowanie, ducha drużynowego, dyscyplinę, solidarność i tolerancję, a także zwalczającą dyskryminację.
Jeżeli chodzi o posłów do Parlamentu Europejskiego, wielu z nas uprawiało sport. Uważam, że powinniśmy znaleźć sposób, by co roku wyróżniać najlepsze inicjatywy w dziedzinie propagowania wychowania fizycznego i sportu, na przykład wręczając za nie nagrody.
Ivo Belet (PPE-DE). – (NL) Pani przewodnicząca! Gratuluję panu posłowi Schmittowi wyśmienitego sprawozdania oraz po raz kolejny panu komisarzowi Figelowi z powodu białej księgi. Z chęcią powtórzę to jeszcze wiele razy, ponieważ jest to bardzo ważny krok naprzód, szczególnie biorąc pod uwagę fragment poświęcony sportowi, zapisany w traktacie reformującym UE.
Panie i panowie! Zaangażowanie Unii Europejskiej w sport nie jest dla każdego rzeczą oczywistą, jednakże, czy to nam się podoba, czy nie, pewnie aspekty sportu muszą być rozpatrywane z perspektywy europejskiej.
Wspomnę tu o jednym z nich: zawarty w sprawozdaniu pana posła Schmitta apel o dodatkowe wsparcie finansowe dla klubów sportowych, które aktywnie współpracują ze szkołami. Wpisuje się to idealnie w politykę otwartego boiska sportowego, także w odniesieniu do zawodowych klubów sportowych. Poza tym, panie i panowie, sport to wyśmienite narzędzie przywracające entuzjazm do szkoły i nauki młodym ludziom należącym do grup społecznie poszkodowanych. Myślę, że ten aspekt sportu również zasługuje na maksymalne wsparcie.
Kolejny problem to otyłość. Kwestia ta pilnie wymaga działania. Jak stwierdzono w sprawozdaniu pana posła Schmitta, coraz więcej młodych ludzi staje w obliczu tego problemu. Wśród mieszkańców 27 państw członkowskich UE jedno na czworo dzieci ma nadwagę, nie dlatego, że za dużo jedzą, czy mają nieodpowiednią dietę, ale głównie z powodu niewystarczającej aktywności fizycznej.
Stąd wyrażony w sprawozdaniu apel do państw członkowskich i regionów, by wprowadziły w planach zajęć szkół podstawowych i średnich minimum trzy godziny sportu w tygodniu. Apel ten pojawia się w idealnym momencie. Nie możemy wprowadzić takiego rozwiązania na szczeblu europejskim - ani oczywiście nie chcemy tego robić - możemy jednak ocenić państwa członkowskie i regiony, które nie zastosują się do tych zaleceń jako najgorsze w klasie. Zaiste, jest to także konieczne ze względów gospodarczych, gdyż - jak wiemy - otyłość w dzieciństwie jest jedną z przyczyn chorób układu krążenia, także w dalszym życiu.
Stąd powinniśmy być żywotnie zainteresowani inwestowaniem większej ilości czasu i energii w szkolne zaplecze sportowe.
Ján Figeľ, komisarz. ?(SK) Z zadowoleniem odnotowuję bardzo obiecującą atmosferę tej debaty, co dowodzi, że sport i wychowanie fizyczne rzeczywiście mają wpływ na zdrowie, ale także pewne wartości posiadane przez młodych ludzi i całe społeczeństwo.
Myślę, że zgadzamy się co do najbardziej praktycznych argumentów, które przedstawiono na temat prewencyjnej roli wychowania fizycznego. Nadszedł odpowiedni moment, by przeznaczyć na ten cel więcej zasobów. Poprzez sport propagujemy także takie wartości jak fair play, duch drużynowy, dyscyplina, poszanowanie dla zasad, akceptacja innych i solidarność. Dlatego też przy użyciu narzędzia jakim jest sport można wspierać integrację, na przykład integrację społeczną, na szczeblu lokalnym lub europejskim, co nie oznacza asymilacji, czy wchłonięcia innych grup, ale stymulowanie uczestnictwa na ustalonych zasadach. Z tego względu, im więcej edukacji i im więcej sportu w edukacji, tym lepsze będzie nasze współżycie społeczne.
Jak wielu z państwa stwierdziło, co do tego istnieje konsensus. Jednak co robić, by osiągnąć więcej: ważne że się zgadzamy, ale trzeba też działać. Sądzę, że wiele elementów jest już dojrzałych i gotowych, wspomniałem o jednym na samym początku. W programie „Uczenie się przez całe życie” na lata 2008-2010, umieszczono sport i wychowanie fizyczne wśród priorytetów w wezwaniach do zgłaszania indywidualnych projektów na rzecz mobilności, współpracy w zakresie programów nauczania i partnerstwa szkół. Jest to zaproszenie, przestrzeń do wykorzystania. To samo odnosi się do funduszy strukturalnych i modernizacji naszych szkół.
Przedmiotowa biała księga jest bardzo całościowym dokumentem. Problematyka ta została w taki sposób ujęta po raz pierwszy od 50 lat, dzięki przejściu od współpracy w dziedzinie węgla i stali do zagadnień, które są dziś bardziej powiązane ze społeczeństwem opartym na wiedzy. Sport, w tym kontekście, jest bardzo popularnym i ważnym zajęciem i dlatego dzisiejsze sprawozdanie jest bardzo ważne i zostało opracowane w odpowiednim momencie. Zawarto w nim 53 zadania na następne lata, wiele z nich łączy wspólny element edukacji poprzez sport.
Na koniec powiem, że w artykule 149, który odnosi się do sportu i młodzieży, po raz pierwszy zawarto także fragment na temat sportu. Mam nadzieję, że wsparcie dla sportu zostanie odzwierciedlone także w procesie ratyfikacji, który rozpocznie się po podpisaniu Traktatu, a również, że w ciągu kilku lat, w efekcie stopniowych zmian, Unia Europejska będzie nawet w stanie ustanowić program sportowy, oparty oczywiście na zasadzie pomocniczości, jak to zapisano w Traktacie. Jest to nieuchronny element przedmiotowej debaty, jak również decyzji, które mogą zapaść w ramach podobnych dyskusji. Chciałbym jeszcze raz podziękować panu posłowi Schmittowi i wszystkim, którzy wnieśli swój wkład w to inspirujące sprawozdanie, a także wyrazić nadzieję na dalszą współpracę.
Przewodnicząca. - Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się we wtorek, 13 listopada 2007 r.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Zita Gurmai (PSE), na piśmie. – (HU) Sport to obecnie coś znacznie więcej niż sposób spędzania wolnego czasu: jest nieodłącznie związany z gospodarką i społeczeństwem. Sport jest idealnym narzędziem wychowawczym: dzięki niemu uczymy się współżycia społecznego i tego, że należąc do jakiejkolwiek grupy jednostka może stać się jej pożytecznym członkiem.
Poprzez sport nabywamy szacunku dla towarzyszy, przeciwników i zasad, a także uczymy się solidarności, ducha przedsiębiorczości i zbiorowej dyscypliny. Kluczowa rola sportu w świecie jest powszechnie uznawana, sport stał się ważnym narzędziem rozpowszechniania pozytywnego przesłania i wartości oraz budowania gospodarki zrównoważonej pod względem społecznym i ekologicznym.
Wzrost liczby siedzących zawodów, większa ilość samochodów, mniej ćwiczeń fizycznych oraz rosnące spożycie wysokoenergetycznych pokarmów i napojów wywołuje poważne problemy zdrowotne u naszych obywateli. Dlatego trzeba dziś od najmłodszych lat przekonywać ludzi, by żyli zdrowiej, czego głównym elementem są ćwiczenia fizyczne, a także zapewnić im oczywiście odpowiednią infrastrukturę i możliwości uprawiania sportu.
Dotyczy to szerokiego, specyficznego zakresu obszarów i działań, opierających się na instytucjach, czynnikach społecznych, powszechnej komunikacji, rozpowszechnieniu się usług i odpowiedzialności politycznej. Wyrobienie nawyków w zakresie ćwiczeń fizycznych i zdrowego trybu życia przez obywateli Europy wymaga wspólnego wysiłku sektora publicznego i prywatnego tak, by zmienić sposoby myślenia, zwiększyć świadomość, stworzyć konkretne, praktyczne inicjatywy i zbudować infrastrukturę; szczególną rolę mają tu do odegrania władze lokalne.
Toomas Savi (ALDE), na piśmie. – Pani przewodnicząca! Jako dawny oszczepnik, a obecnie przewodniczący Estońskiego Związku Narciarskiego, jestem niezwykle rad, że Pál Schmitt stworzył sprawozdanie na temat roli sportu w edukacji. W Europie występuje duże zróżnicowanie jeżeli chodzi o dyscypliny, które są popularne w poszczególnych państwach członkowskich - od narciarstwa w Finlandii, poprzez piłkę nożną w Wielkiej Brytanii, hokej w Czechach, po kolarstwo w Holandii.
Wspólnie dysponujemy wieloma utalentowanymi trenerami, którzy mogliby częściej uczestniczyć w wymianie zawodowej, by propagować różne dyscypliny sportu w całej Europie i dostarczać uczniom w każdym wieku bardziej wszechstronnych możliwości. W pełni popieram artykuł 50 sprawozdania, w którym zawarto wezwanie do Komisji o propagowanie przemieszczania się nauczycieli wychowania fizycznego i trenerów w obrębie Europy. Unia Europejska, będąc zjednoczona w różnorodności, powinna skorzystać z szerokiego doświadczenia w dziedzinie sportu, którym dysponuje.
Inny artykuł, który uważam za niezwykle istotny to art. 10, w którym wzywa się państwa członkowskie, by uczyniły wychowanie fizyczne obowiązkowym w szkole podstawowej i średniej oraz zagwarantowały uczniom przynajmniej trzy lekcje wychowania fizycznego w tygodniu, a jeszcze lepiej - jedną lekcję każdego dnia, co służy upowszechnieniu zdrowego trybu życia wśród europejskiej młodzieży.
18. Statut Agencji Dostaw Euratomu (debata)
Przewodnicząca. - Następny punkt to sprawozdanie (A6–0376/2007) pani poseł Romany Jordan Cizelj w imieniu Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w sprawie wniosku dotyczącego decyzji Rady ustanawiającej statut Agencji Dostaw Euratomu (COM(2007)0119 - C6-0131/2007 -2007/0043(CNS)).
Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. − Pani przewodnicząca! Chciałbym zacząć od gratulacji dla autorki sprawozdania.
Energia jądrowa jest ważnym elementem europejskiej polityki dywersyfikacji źródeł energii i jesteśmy dzisiaj świadkami odrodzenia zainteresowania tego typu energią, zarówno na szczeblu europejskim, jak i międzynarodowym.
Podczas 45 lat swojego istnienia, Agencja Dostaw Euratomu pomagała zapewnić dostawy paliw jądrowych na rzecz użytkowników we Wspólnocie.
Agencja Dostaw to organ ustanowiony na mocy traktatu Euratom, co oznacza, że wywodzi się bezpośrednio z aktu prawa pierwotnego. Jego celem jest zapewnienie długoterminowego bezpieczeństwa zaopatrzenia poprzez rozsądną dywersyfikację źródeł dostaw paliw jądrowych. Jednakowy dostęp do źródeł dostaw jest ważnym elementem traktatu Euratom, a Agencja Dostaw jest jego gwarantem.
Dzisiaj Agencja funkcjonuje w oparciu o statut z 1958 r., kiedy to Wspólnota składała się z sześciu państw członkowskich. Rozszerzenie Unii Europejskiej rodzi potrzebę modernizacji przedmiotowego statutu. Taki jest cel naszego wniosku; jest to także powód, dla którego nie można uznawać Agencji Dostaw za nowy organ w znaczeniu porozumienia międzyinstytucjonalnego Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej.
Parlament Europejski od dawna postulował o dokonanie przeglądu roli Agencji i pełne wykorzystanie uprawnień zawartych w traktacie Euratom. W szczególności wymieniłbym tu sprawozdanie Maldeikisa stworzone w 50. rocznicę podpisania traktatu Euratom, które ta Izba przyjęła w tym roku. Mogę z przyjemnością powiedzieć, że Komisja przyjmuje z zadowoleniem większość z zaproponowanych poprawek. Podzielam pogląd pani poseł, że należy wzmocnić rolę komitetu doradczego. Zgadzam się także, że powinien on mieć większy wkład w przygotowanie analiz rynku Agencji.
Podsumowując, z zadowoleniem przyjmuję poparcie Parlamentu Europejskiego dla wzmocnienia roli Agencji Dostaw Euratomu. Z niecierpliwością oczekuję dyskusji.
Romana Jordan Cizelj (PPE-DE), sprawozdawczyni – (SL) Rola energii jądrowej staje się coraz bardziej widoczna, nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Pewność dostaw, konkurencja na rynku energetycznym i minimalizowanie oddziaływania produkcji i użycia energii na środowisko stanowią podstawę polityki energetycznej Unii Europejskiej. Jednocześnie zrównoważony rozwój energii wywiera także pozytywny wpływ na rozwój technologii, wzrost gospodarczy i zatrudnienie. Wszystko to wskazuje na osiągnięcie celów strategii lizbońskiej.
Zrównoważona struktura produkcji energii elektrycznej pod względem rodzajów paliw jest jednym z warunków zrównoważonego rozwoju, walki z globalnym ociepleniem i zmianami klimatycznymi, zmniejszenia zależności od importu i zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii. Energia jądrowa jest elementem tej struktury w Unii Europejskiej. Musimy zatem zapewnić sobie bezpieczne i pewne dostawy materiałów jądrowych oraz konkurencyjne, prawidłowo funkcjonujące rynki energetyczne, na których będziemy mogli polegać.
W tym właśnie celu została utworzona Agencja Dostaw Euratomu. Jej rola musi być dalej wzmacniana w świetle zmieniających się warunków na światowych rynkach energii. Oczywiście zgadzam się także z Komisją, że w związku z rozszerzeniem Unii Europejskiej do 27 państw członkowskich i przyjętym rozporządzeniem finansowym Agencji, należy stworzyć nowy, zmodernizowany i ulepszony statut Agencji Dostaw Euratomu.
W moim sprawozdaniu podkreśliłam także rosnącą rolę Agencji. Potrzebujemy silnego organu, który poza swoja podstawową funkcją monitorowania podaży i popytu na materiał i usługi jądrowe, będzie również regularnie przeprowadzał i publikował badania ryzyka oraz długoterminowych tendencji cenowych na rynku materiałów jądrowych. Organ taki musiałby sprawować kontrolę nad zawieraniem kontraktów długoterminowych na dostawę paliw jądrowych oraz stworzyć ramy dla inwestycji, etc.
By wszystkie te zadania zostały z powodzeniem zrealizowane, zaproponowałam wzmocnienie roli komitetu doradczego, który postrzegam głównie jako ciało eksperckie. Ze względu na różnorodność wiedzy fachowej swoich członków, komitet jest w stanie w wyjątkowy sposób wesprzeć Agencję w realizacji zadań powierzonych jej na mocy traktatu Euratom. Dlatego też uważam, że należy zwiększyć liczbę członków komitetu doradczego, głównie pod względem ekspertów. Uważam, że państwa członkowskie, które prowadzą działania w ramach cyklu paliwa jądrowego, a także ponoszą największe wkłady finansowe mają prawo do wyznaczenia dodatkowego członka komitetu doradczego.
Aby zapewnić pracom komitetu spójność i stworzyć możliwości nabycia zaawansowanej wiedzy fachowej jego członkom, proponuję utworzenie biura, czy też ciała, dyrektorów zarządzających, w którego skład wejdzie przewodniczący, dwóch wiceprzewodniczących i dwóch doradców. Spójność może zostać osiągnięta jedynie przy pomocy prostej struktury i jasnego wytyczenia roli dyrektorów zarządzających wchodzących w skład komitetu doradczego, którzy są ogniwem pośredniczącym pomiędzy komitetem a dyrektorem generalnym Agencji. Ich zadaniem jest koordynowanie działań komitetu doradczego, w szczególności tych, które odnoszą się do przygotowywania, oceny i weryfikacji jego sprawozdań oraz poszerzania fachowej wiedzy. Bez inwestowania w wiedzę i zasoby ludzkie, trudno będzie osiągnąć wytyczone cele w zakresie konkurencyjności i postępu technologicznego Europy.
Chciałabym również podkreślić potrzebę przejrzystości, co w dużym stopniu odnosi się do rocznego sprawozdania z działalności Agencji. Uważam, że Parlament Europejski powinien być także informowany o każdej większej inicjatywie podejmowanej przez Agencję. Należy jaśniej określić rolę Parlamentu w procesie ustanawiania budżetu Agencji.
Roczne sprawozdanie z działalności Agencji, wyniki badań i inne istotne teksty powinny być przekazywane nie tylko Parlamentowi Europejskiemu, ale także Radzie, Trybunałowi Obrachunkowemu i państwom członkowskim. Jedynym sposobem poprawy funkcjonowania Agencji jest dobry przepływ informacji i ustanowienie dobrych praktyk.
Sposób finansowania Agencji, który do tej pory był raczej skomplikowany i niejasny ze względu na specyfikę Agencji, może również przyczynić się do poprawy przejrzystości. Chciałabym, by sposób finansowania Agencji został uproszczony i uważam, że Agencja powinna funkcjonować na takich samych zasadach, jaki inne agencje europejskie. Energia jądrowa jest składnikiem struktury produkcji energii elektrycznej i uważam, że powinna podlegać tym samym warunkom, co inne źródła energii.
Aby sytuacja stała się prostsza, bardziej przejrzysta i zgodna z przepisami traktatu Euratom, proponuję, by Agencja Dostaw miała swój własny budżet, odrębny od budżetu jednostek organizacyjnych Komisji, w którym wydatki administracyjne byłby jasno oddzielone od wydatków na realizację zadań Agencji. Pozwoliłoby to Parlamentowi Europejskiemu, w ramach jego uprawnień budżetowych, objąć kontrolę nad budżetem Agencji, wprowadzając jednocześnie więcej przejrzystości i demokracji w Europie.
Czy zgadzamy się z tym, czy nie, wzrost znaczenia energii jądrowej jest dzisiaj faktem. Z pewnością zależy nam na bezpieczeństwie dostaw i dobrze funkcjonujących rynkach, a to można osiągnąć tylko przy pomocy długoterminowej wizji i silnego organu, dysponującemu dostatecznymi uprawnieniami i podlegającemu demokratycznej kontroli. Cele te przyświecają nowemu statutowi Agencji Dostaw Euratomu.
Wreszcie, chciałabym podziękować Komisji za współpracę i udzielenie odpowiedzi na dość trudne pytania na temat statutu. Chciałabym także podziękować członkom Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii za ich konstruktywną współpracę przy tworzeniu i przyjęciu tego sprawozdania. Chciałbym również prosić państwa o poparcie go podczas głosowania na sesji plenarnej i z przyjemnością wysłucham uwag pań i panów posłów.
Giles Chichester, w imieniu grupy PPE-DE. – Pani przewodnicząca! Przede wszystkim dołączam się do gratulacji pod adresem autorki sprawozdania, pani poseł Jordan Cizelj. Włożyła dużo pracy we wprowadzenie wielu poważnych i rozsądnych poprawek do przedmiotowego wniosku.
Muszę powiedzieć, że mam szczerą nadzieję, że Komisja je uwzględni. Zdaje sobie sprawę, że nasza rola ogranicza się tu tylko do wydania opinii. Z zadowoleniem przyjmuję nacisk, jaki położono w sprawozdaniu na otwartość - otwartość w odniesieniu do funkcjonowania Agencji - oraz podkreślenie roli, jaką ten Parlament powinien odgrywać w pracach Agencji.
Podobnie popieram poprawki zgłoszone przez Komisję Budżetową, która realizuje powierzone nam uprawnienia w ramach władzy budżetowej.
Przyjmuję również z zadowoleniem przedstawione przez panią poseł Jordan Cizelj propozycje dotyczące wyjaśnienia roli Agencji, w szczególności roli jej komitetu. Choć osobiście nie jestem raczej zbyt wielkim zwolennikiem wzrostu liczebności jego członków, to uważam, że więcej otwartości i konkretów jeżeli chodzi o rolę komitetu jest jak najbardziej wskazane.
Jednocześnie muszę jednak wyrazić swoje rozczarowanie w związku z paroma nieudanymi poprawkami, szczególnie poprawką 39, która, w mojej opinii, raczej przekornie - a być może celowo - jest zupełnie sprzeczna z celem i rolą Agencji oraz całego traktatu Euratom. Cóż zrobić. Może nie jest to aż tak zaskakujące, zważywszy, że pochodzi od grupy Verts/ALE.
Na koniec jednak chciałbym wyrazić zadowolenie z odrodzenia energii jądrowej - jak powiedział pan komisarz - zarówno na szczeblu europejskim, jak i międzynarodowym - ze względu na kluczową rolę, jaką ma ona do odegrania w zakresie walki ze zmianami klimatycznymi.
Atanas Paparizov, w imieniu grupy PSE – (BG) Szanowni państwo! W imieniu Grupy Socjalistycznej, chciałbym wyrazić uznanie dla sprawozdawczyni, pani poseł Cizelj za jej skrupulatność i dobrą współpracę z Komisją Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w trakcie tworzenia przedmiotowego sprawozdania.
Uważam, że przyjęcie nowego statutu Agencji Dostaw Euratomu powinno odzwierciedlać nie tylko nową liczbę państw członkowskich, ale także nowoczesne zasady finansowe. Przede wszystkim statut powinien stanowić podstawę do wzmocnienia roli Agencji i zapewnienia regularnych dostaw odbywających się na najbardziej korzystnych warunkach dostarczania surowców i materiału jądrowego.
W związku z tym, popieram propozycję wzmocnienia analitycznych funkcji Agencji w zakresie rozwoju rynku materiałów jądrowych i prowadzenia regularnych badań, w tym analiz ryzyka rynkowego. Prestiż Agencji i fachowość jej pracy wzrośnie dzięki zaproponowanemu szczegółowemu określeniu i rozwinięciu roli komitetu doradczego Agencji. Szczególną uwagę należy poświęcić propozycjom propagowania przejrzystości działań Agencji.
Z perspektywy roli Parlamentu Europejskiego byłoby wskazane przeprowadzenie dwojakich zmian: wyraźniejsze określenie roli Parlamentu Europejskiego w procedurze budżetowej oraz przedkładanie Parlamentowi Europejskiemu programu prac, rocznych sprawozdań z działalności i badań Agencji w celu dostarczania mu systematycznych i szczegółowych informacji na temat funkcjonowania Agencji. Jestem pewien, że przyjęcie przez Radę wniosków Parlamentu Europejskiego dostarczy podstaw do propagowania autorytetu Agencji tak, by objęła wiodącą rolę w realizacji postulatu skierowanego przez Parlament Europejski do społeczności międzynarodowej, które zostało zawarte w punkcie 9 jego rezolucji z 14 marca 2007 r. i które dotyczy nierozprzestrzeniania broni jądrowej oraz rozbrojenia jądrowego, nawołując o wsparcie inicjatyw na rzecz utworzenia wielostronnych międzynarodowych centrów wzbogacania uranu pod kontrolą Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Jak stwierdził Javier Solana 6 listopada w Lizbonie na spotkaniu w ramach Euromed, sprawa ta stała się jeszcze bardziej aktualna w związku z ogłoszeniem przez państwa takie jak Maroko, Egipt i Joradania ambitnych planów produkcji energii jądrowej.
Kończąc, chciałbym wyrazić przekonanie, że przyjęcie nowego statutu Agencji Dostaw Euratomu przyczyni się do objęcia przez Unię Europejską nowej roli w zakresie stosowania rygorystycznych zasad co do nierozprzestrzeniania broni jądrowej oraz bezpieczeństwa jądrowego. (Mówca kontynuuje swoje wystąpienie w języku angielskim)
Chciałbym szczególnie podziękować wiceprzewodniczącemu Komisji, panu Frattini, za poparcie udzielone wnioskom zgłoszonym przez Komisję Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, a także za stwierdzenie, że Agencja powinna stać się istotnym organem Unii Europejskiej w obliczu odrodzenia roli energii jądrowej i nowego, bardziej wyważonego podejścia do niej.
Šarūnas Birutis, grupa ALDE. – (LT) Panie i panowie! Po pierwsze, chciałbym podziękować sprawozdawczyni za wspaniałe efekty jej pracy w postaci dobrze wyważonego sprawozdania.
Głównym zadaniem Agencji Dostaw Euratomu jest zapewnienie jednakowego dostępu i bezpieczeństwa dostaw energii jądrowej wszystkim użytkownikom w Unii Europejskiej. Dziś Agencja Dostaw funkcjonuje na podstawie statutu przyjętego prawie 50 lat temu. W związku z wyzwaniami powstałymi na skutek rozszerzenia Unii Europejskiej oraz koniecznością przyjęcia w ramach Agencji nowoczesnego podejścia finansowego, pojawiły się głosy wzywające do uchwalenia nowego statutu. Podejście finansowe przyjęte w nowym statucie jest zgodne z ogólną perspektywą finansową Wspólnoty Europejskiej i uwzględnia rozszerzenie Unii Europejskiej.
W związku ze złożonym charakterem Agencji, dyskusje nad jej nowym statutem nie były łatwe. Jasne jest, że Agencja faktycznie funkcjonowała jako organ Komisji, mimo że zgodnie z traktatem Euratom została utworzona jako agencja posiadająca osobowość prawną i znaczną niezależność finansową. W przeciwnym razie nie nadawanoby jej statutu, jako że organy Komisji zazwyczaj ich nie mają. Ma to ogromne znaczenie dla niektórych państw członkowskich ze względu na rodzaj zadań, które Agencja miała realizować. Dlatego nie stanowi ona typowej zdecentralizowanej agencji w sensie unijnym.
Chciałbym wyrazić swoją radość z faktu, że w ramach Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii udało się osiągnąć konsensus co do liczby członków komitetu doradczego Agencji. Z całym szacunkiem dla Komisji, chciałbym powiedzieć, że propozycja ograniczenia wpływu komitetu i zmniejszenia liczby jego członków do 42 nie była zbyt dobra, szczególnie w świetle zalecanego przez Komisję powołania takich narzędzi, czy struktur, jak Biuro Obserwatorium Energetycznego, w celu stworzenia wydajnej europejskiej polityki energetycznej.
Komitet dostarcza Agencji wsparcia w zakresie realizowanych przez nią zadań, wydając opinie i dostarczając informacji. Pośredniczy pomiędzy Agencją a producentami i użytkownikami funkcjonującymi w sektorze jądrowym. Ze względu na zróżnicowaną wiedzę fachową swoich członków, Komitet może dostarczać Agencji wyjątkowego wsparcia w zakresie zadań powierzonych jej na mocy Traktatu.
Popieram niewprowadzanie limitów kadencji członków komitetu doradczego. Zapewni mu to stabilność i trwale wysoki poziom kompetencji. Przedmiotowa poprawka ma ogromne znaczenie dla małych państw, mam tu na myśli mój kraj, Litwę, oraz kilka innych, dlatego popieram ją i przyjmuję z zadowoleniem.
PRZEWODNICZY: MARIO MAURO Wiceprzewodniczący
Liam Aylward, w imieniu grupy UEN. – Panie przewodniczący! W pełni rozumiem, że decyzje dotyczące energii powinny być podejmowane w Europie przez poszczególne rządy. Uważam jednak, że obecnie nadszedł czas, by Unia Europejska, w miarę możliwości dzięki traktatowi Euratom, ustanowiła w Europie niezależny inspektorat energii jądrowej, który byłby uprawniony do nadzorowania w pełnym wymiarze standardów bezpieczeństwa w elektrowniach jądrowych w Europie. W związku z powyższym rząd brytyjski opracowałby szczegółowy plan zamknięcia elektrowni jądrowej w Sellafield, wymagany ze względu na przypadki poważnych uchybień w zakresie bezpieczeństwa oraz awarii systemu w tym zakładzie.
W osadniku B30 w elektrowni jądrowej w Sellafield od 1959 roku nagromadziły się ogromne ilości nieprzetworzonych materiałów radioaktywnych. Nawet brytyjski organ likwidacyjny nie wie, ile dokładnie nieprzetworzonych materiałów radioaktywnych znajduje się w zakładzie B30. Rząd brytyjski musi przedstawić szczegółowy plan likwidacji tego radioaktywnego składu, zwanego osadnikiem B30. Na skutek wycieku 83.000 litrów materiałów radioaktywnych w kwietniu 2005 roku z zakładu przetwarzania paliwa jądrowego THORP zakład ten pozostaje od tego czasu zamknięty. Rząd brytyjski powinien w tej sytuacji zapewnić, że z powodu dobrze udokumentowanych problemów z bezpieczeństwem działalność tego zakładu nie zostanie nigdy wznowiona.
Satu Hassi, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FI) Panie przewodniczący! Dziękuję sprawozdawczyni za dogłębne zbadanie omawianej kwestii, choć moja grupa nie zgadza się z wieloma aspektami przedmiotowego zagadnienia. Grupa Zielonych uważa, że traktat Euratom jest zgubny dla ludzkości, bowiem przedkłada energię jądrową nad bezpieczniejsze źródła energii. Niemniej jednak moglibyśmy zaakceptować Statut Agencji Dostaw Euratomu, jeżeli zostałyby spełnione trzy warunki: przejrzystość, samofinansowanie oraz niezależny monitoring. Niestety na razie sytuacja wygląda inaczej.
Po pierwsze, Agencja Dostaw jest finansowana przez podatników. Oznacza to ukryte dotacje na energię jądrową. Zgodnie z art. 54 traktatu Euratom Agencja może zbierać fundusze, jeżeli materiały jądrowe są sprzedawane odpłatnie. Grupa Zielonych uważa, że samofinansowanie powinno być wymagane przez prawo.
Po drugie, należy zagwarantować niezależny monitoring. Przyjęcie przedmiotowego wniosku doprowadziłoby do sytuacji, w której Dyrekcja Generalna ds. Energii i Transportu zarówno promowałaby stosowanie energii jądrowej jak i monitorowała ten proces, co nie jest właściwe, szczególnie ze względu na fakt, że na szczeblu międzynarodowym Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej również pełni dwie sprzeczne role: organu monitorującego bezpieczeństwo jądrowe oraz promującego energię jądrową.
Po trzecie, struktura Komitetu Doradczego Agencji Dostaw jest zniekształcona, nieproporcjonalnie wielki udział mają w nim kraje produkujące energię jądrową, a sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej po przyjęciu poprawki przez Komisję Przemysłu, Badań Naukowych i Energii.
Zważywszy na wspomniane problemy niestety nie możemy poprzeć tego wniosku.
Ján Hudacký (PPE-DE). - (SK) Chciałbym podziękować sprawozdawczyni, Romanie Jordan Cizelj, za wspaniałe i inspirujące sprawozdanie.
Niekorzystna sytuacja energetyczna na świecie, wysoka zależność UE od przywozu energii i zwiększenie emisji gazów cieplarnianych oznaczają, że energia jądrowa, pomimo iż ma wielu ideologicznych przeciwników, wzbudza coraz większe zainteresowanie na szczeblu UE i stała się już integralną częścią koszyka energetycznego niektórych państw europejskich.
W tej sytuacji Agencja Dostaw Euratomu musi stawić czoła przedmiotowym wyzwaniom i przedstawić konsumentom bogatą i wydajną ofertę usług o wysokim stopniu elastyczności i dostępie do źródeł dostaw. Proszę pozwolić, że krótko omówię trzy fundamentalne aspekty niezbędne do wypełnienia mandatu przez Agencję.
Po pierwsze, chciałbym wspomnieć o zadaniach Agencji. W pełni zgadzam się ze sprawozdawczynią, że zadania Agencji powinny być dużo jaśniej określone, zgodnie z postanowieniami Traktatu i celami wspólnej polityki bezpieczeństwa dostaw materiałów jądrowych w obliczu nowej sytuacji w energetyce. Drugie z moich spostrzeżeń odnosi się do samej Agencji. Nowy Statut Agencji proponowany przez Komisję na pierwszy rzut oka wydaje się wystarczająco skuteczny zarówno w odniesieniu do struktury organizacyjnej, np. obniżenia liczby członków Komitetu Doradczego, jak i budżetu. Jednak biorąc pod uwagę ogólną rolę Agencji, powinna ona utrzymywać wysoki poziom kompetencji w celu pełnienia swojej misji polegającej na monitorowaniu ocen, proponowaniu zaleceń i przeprowadzaniu określonych badań rynkowych. Agencja powinna dysponować personelem o wysokich kwalifikacjach z zakresu przemysłu, znakomitej znajomości rynku oraz cyklu paliwowego.
W dziedzinie kontaktów międzyinstytucjonalnych Parlament Europejski powinien regularnie otrzymywać od Agencji istotne sprawozdania, które zwiększyłyby przejrzystość jej działań oraz budżetu. Trzecia kwestia dotyczy przejrzystości finansów Agencji. Pomimo że Agencja została utworzona na podstawie postanowień traktatu Euratom jako podmiot prawny o wysokim stopniu autonomii finansowej, jej kontakty z Komisją stanowią skomplikowany i mało przejrzysty mechanizm finansowy, umożliwiający jedynie ograniczony dostęp do informacji finansowych.
Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. −Panie przewodniczący! Chciałbym jeszcze raz podziękować sprawozdawczyni za użyteczną pracę, jakiej dokonała. Chciałbym również podziękować wszystkim państwu za debatę, które jest potwierdzeniem faktu, że modernizacja Statutu Agencji Dostaw Euratomu jest potrzebna.
Wniosek w sprawie Statutu Agencji przyjęliśmy wiosną tego roku. Państwa sprawozdanie wzbogaci pierwotny wniosek Komisji. Dlatego też mogę państwa zapewnić, że podczas końcowej dyskusji w Radzie Komisja poprze większość poprawek złożonych przez Parlament.
Jeszcze raz dziękuję państwu za wsparcie i uwagę.
Przewodniczący. − Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się jutro o godz. 11.30.
19. Stosowanie dyrektywy 2004/38/WE w sprawie prawa obywateli Unii do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium Państw Członkowskich zmieniająca rozporządzenie (debata)
Przewodniczący. − Kolejną kwestią jest oświadczenie w sprawie stosowania dyrektywy 2004/38/WE w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.
Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. − Panie przewodniczący! Bardzo uważnie śledziliśmy rozwój sytuacji we Włoszech. Martwi nas rosnąca przemoc na ulicach i chcielibyśmy przede wszystkim wyrazić nasze współczucie dla rodzin osób, które padły ofiarą działalności przestępczej.
Z zadowoleniem przyjmujemy środki mające na celu podjęcie współpracy dwustronnej, przedstawione w ubiegłym tygodniu przez premierów Włoch i Rumunii. Zapewniamy, że prawa Rumunów są przestrzegane, tak jak powinny być przestrzegane prawa wszystkich obywateli.
Na mocy przepisów przejściowych dotyczących zakończenia procesu otwarcia rynków pracy obywatele Rumunii w niektórych państwach członkowskich muszą ubiegać się o pozwolenie na pracę. Zapewnimy, by państwa członkowskie przestrzegały zasady niedyskryminacji w ustawodawstwie krajowym i praktyce administracyjnej.
Dyrektywa 2004/38/WE o swobodnym przemieszczaniu się osób pozwala na wydalenie obywatela europejskiego, w przypadku gdy dana osoba stanowi rzeczywiste, aktualne i dostatecznie poważne zagrożenie dla jednego z podstawowych interesów społecznych. Decyzje takie należy podejmować indywidualnie dla każdego przypadku i przy pełnym poszanowaniu gwarancji materialnych i formalnych. W przypadku natychmiastowego wydalenia działanie w trybie pilnym musi zostać należycie uzasadnione. Zgodnie z dyrektywą przyjmujące państwo członkowskie może wydalić obywatela europejskiego również wtedy, gdy ten przestał spełniać warunki, na mocy których otrzymał prawo pobytu. Nieaktywni zawodowo obywatele Unii mogą zostać wydaleni, jeżeli staną się nieuzasadnionym obciążeniem dla systemu pomocy społecznej danego państwa; innymi słowy, jeżeli nie będą dysponowali legalnie uzyskanymi środkami finansowanymi, zapewniającymi odpowiednie warunki codziennego życia. W takim przypadku wydalenie należy poprzeć obiektywnymi przesłankami. W przedmiotowej sytuacji nie można nałożyć zakazu ponownego wjazdu.
Wydalenie obywatela europejskiego jest środkiem ostatecznym. Stanowi ograniczenie podstawowych wolności Traktatu. Środki takie należy podejmować w celu utrzymania właściwej równowagi pomiędzy prawem do swobodnego przemieszczania się a obowiązkiem każdego państwa członkowskiego do działania w interesie uczciwych obywateli w sytuacji, gdy warunki prawne pobytu nie są spełnione.
Władze włoskie oficjalnie powiadomiły Komisję o treści dekretu 7 listopada 2007 roku. Włoski parlament musi przyjąć dekret w ciągu 60 dni. Jak państwo wiedzą, włoski parlament ma prawo zmienić treść dekretu. Stanowisko Komisji dotyczące ustawodawstwa włoskiego transponującego dyrektywę 2004/38/WE będzie oczywiście zależało od ostatecznej wersji dekretu opracowanej przez włoski parlament. Dekret natychmiast wszedł w życie, jednak postanowienia dyrektywy są wystarczająco precyzyjne, by mogły być bezpośrednio stosowane przez sądy krajowe. Oznacza to, że jeżeli obywatel Unii uważa, że zastosowane przeciw niemu wydalenie jest sprzeczne z prawami określonymi w dyrektywie, może on zaskarżyć tę decyzję w sądzie krajowym. W razie wątpliwości odnośnie do stosowania prawa europejskiego, jak państwo doskonale wiedzą, sądy krajowe są zobowiązane przekazać sprawę Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości. Będziemy nadal kontrolowali sytuację, w oczekiwaniu na rezultaty prac nad dekretem we włoskim parlamencie.
Martwią nas również rasistowskie i ksenofobiczne demonstracje, które towarzyszyły wprowadzeniu dekretu we Włoszech. Romowie są największą mniejszością w Europie. Społeczności romskie w całej Europie żyją w trudnych warunkach. Romowie od dawna są prześladowani. Przedmiotowa sytuacja prowadzi do cierpienia ludzkiego i napięć społecznych. Integracja wymaga wysiłków ze strony wszystkich zainteresowanych, również samych Romów. Należy zapewnić ludziom, w szczególności dzieciom i kobietom, szczególną ochronę.
Przestępcy każdej narodowości bardzo często wykorzystują szczególnie narażone grupy, takie jak dzieci. Dzieci romskie spotykają się z podwójną dyskryminacją. Po pierwsze, są ofiarami stereotypów i uprzedzeń. Mogą również zostać pogwałcone ich podstawowe prawa, nawet przez członków ich społeczności. Zbyt często widzimy zaniedbane romskie dzieci wałęsające się po ulicach lub żyjące w biedzie - sytuacja ta jest często na porządku dziennym we współczesnych europejskich dzielnicach nędzy. Dzieci mogą zostać wciągnięte w przestępczy świat lub zmuszone do żebrana. Dzieci romskie w wieku szkolnym zazwyczaj wcześnie kończą edukację, nie uzyskawszy kwalifikacji potrzebnych w przyszłości lub też umiejętności niezbędnych do zadbania o siebie i rodzinę.
Jeżeli myśląc o ochronie podstawowych praw, widzimy jedynie grupę, ryzykujemy pominięcie ochrony poszczególnych osób tworzących tę grupę oraz tracimy szansę na przełamanie kręgu bezprawia i strachu.
Jesteśmy gotowi, by towarzyszyć Włochom i Rumunii w jak najlepszym wykorzystaniu wszystkich możliwości już dostępnych w ramach prawodawstwa i funduszy europejskich. Należy również podkreślić, że społeczności romskie mieszkają w wielu państwach członkowskich, takich jak Francja, Irlandia, Hiszpania, Słowacja, Republika Czeska czy Węgry. W przedmiotowych państwach członkowskich integracja społeczności romskich może być dalej ulepszana, szczególnie poprzez fundusze strukturalne, które mogą okazać się bardzo przydatne.
Fundusze europejskie, przeznaczone specjalnie na potrzeby społeczności romskich, są już dostępne w takich obszarach jak integracja społeczna, zwalczanie dyskryminacji, rozwój regionalny czy edukacja. W poprzednim okresie programowania na projekty związane z Romami wydano w ramach funduszy strukturalnych ponad 275 milionów euro. Dodatkowe 60 milionów euro przeznaczono dla Rumunii i Bułgarii w latach 2004-2006 w postaci instrumentów przedakcesyjnych. Finansowanie projektów związanych z Romami zostanie uwzględnione również w okresie programowania funduszy strukturalnych na lata 2007-2013. Europejska dyrektywa dotycząca równości rasowej (200/43/WE), dotycząca Romów, zapewnia ochronę przed dyskryminacją w zakresie zatrudnienia, edukacji, ubezpieczeń społecznych, ochrony zdrowia, towarów i usług oraz mieszkalnictwa. Cały czas czuwamy, by przedmiotowe prawodawstwo było wdrażane w całej UE.
Wreszcie, Komisja nie będzie tolerowała żadnych form dyskryminacji czy nietolerancji swoich obywateli i równie zdecydowanie będzie wspierała państwa członkowskie, które zgodnie z prawem chronią swoich obywateli przed przestępczością, bez względu na fakt, czy są to obywatele danego kraju czy Unii w ogóle. W końcu wolność, sprawiedliwość i bezpieczeństwo idą w parze.
Antonio Tajani, w imieniu grupy PPE-DE. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałbym pogratulować Franco Frattiniemu obszernego sprawozdania oraz wniosków, pomysłów, treści i wartości, których bronił w swym przemówieniu. Ponowne zjednoczenie Europy doprowadziło oczywiście do coraz częstszego przemieszczania się obywateli na terytorium Unii, co w niektórych przypadkach przeobraziło się w prawdziwe zjawisko migracji. Tak stało się w przypadku Włoch, gdzie dziś mieszka około 0,5 miliona obywateli rumuńskich.
UE starała się, w ramach dyrektywy 2004/38/WE, zagwarantować zarówno poszanowanie praw obywateli Wspólnoty, którzy emigrują z jednego państwa do drugiego, jak również prawa państw członkowskich do wydalenia obywateli UE, którzy nie przestrzegają pewnych zasad: mam na myśli zdolność utrzymania się oraz stwarzanie zagrożenia dla porządku oraz bezpieczeństwa publicznego. Niestety we Włoszech wdrażanie dyrektywy UE odbywało się na zbyt małą skalę i zbyt późno. Skutek? Niemożność wydalenia wielu obywateli, którzy, gdyby zostali deportowani, zapewne nie popełniliby przestępstw we Włoszech.
Niestety, przestępstwa, które wstrząsnęły opinią publiczną, zostały popełnione przez osoby z europejskim paszportem. Reakcją na nie okazały się niedopuszczalne akty przemocy o podłożu ksenofobicznym. Przemoc i morderstwa popełniane we Włoszech należy stanowczo potępić i wyrazić solidarność z rodzinami ofiar. Przejawy przemocy oraz ksenofobii należy wprawdzie tępić, choć niestety w przypadku niestosowania zasad i niewdrażania prawa obywatele ryzykują wymierzanie sprawiedliwości samemu, co jest również niedopuszczalne.
Państwa członkowskie, jak również władze lokalne, mają jasno sprecyzowane obowiązki w tym zakresie. W Rzymie, pomimo licznych sprawozdań, nie podjęto niestety żadnych działań w odpowiedzi na określone zjawiska społeczne, takie jak powstanie dzielnic nędzy zamieszkiwanych przez obywateli romskich. W takiej sytuacji należy szybko reagować. Czasami spóźniona reakcja na nic się nie zda przy rozwiązywaniu problemów, które już stały się poważne. Nie popieramy masowych wydaleń. Każdy obywatel, które popełnia przestępstwo, osobiście za siebie odpowiada. Nie jest to kwestia narodowości czy przynależności do określonej grupy etnicznej. Dalsza współpraca pomiędzy Rumunią i Włochami oczywiście bardzo się przyda. To nie przypadek, że ja i mój kolega, Marian Jean Marinescu, podpisaliśmy się pod wnioskiem PPE.
Jest to kwestia dotycząca bezpośrednio Romów. Nie dotyczy ona obywateli rumuńskich i dlatego prosimy o powołanie specjalnej agencji działającej na rzecz integracji społeczności romskich, agencji europejskiej, będącej dowodem, że Europa ma swój wkład w rozwiązywanie problemu, który w przeciwnym razie mógłby skutkować wybuchem jeszcze większej paniki społecznej.
Martin Schulz, w imieniu grupy PSE. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Znajdujemy się w skomplikowanym położeniu. Sytuacja jest trudna, bowiem po wydarzeniach, które miały miejsce w Rzymie, światło dzienne ujrzała kwestia, której wcześniej nie dostrzegaliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec. Dokonane tam morderstwo jest odrażające i zasługuje na całkowite potępienie. Reakcje na przedmiotowe morderstwo są niepokojące. Fakt, że winowajca, który popełnił akt przestępczy, jest oceniany jako członek większej grupy ludzi, którzy ponoszą jak gdyby zbiorową odpowiedzialność za czyny jednego człowieka, nie jest niczym nowym w historii ludzkości - takie rzeczy działy się zawsze - i zawsze zasługują na takie samo potępienie. Dlatego też najpierw należy dokonać rozróżnienia. Należy przyjrzeć się przedmiotowej kwestii z uwagą. Wszystko jest prawdą: integracja Romów w naszym społeczeństwie nie funkcjonowała dobrze od bardzo dawna. Powiązane jest to również z bardzo niewielkim zaangażowaniem w integrację społeczną Romów. Są oni trudnymi ludźmi z własną, niezależną kulturą, dlatego też integracja ich wymaga wielkiego wysiłku, ale jest wykonalna. Należy jednak szanować Romów i ich kulturę.
Niemniej należy otwarcie powiedzieć, że państwo prawa musi być w stanie zapewnić swoje przetrwanie na mocy konstytucji. Państwo prawa musi zastosować wszelkie dostępne środki, by utrzymać bezpieczeństwo publiczne i porządek. W jaki sposób można to zrobić najlepiej? Najlepiej nie generalizować, lecz każdego oceniać indywidualnie, i dokładnie to należy zrobić w Europie. Jeżeli chodzi o swobodę przemieszczania się, musimy za każdym razem sprawdzić, jakie prawa nabył dany obywatel Unii, oraz, jeżeli przenosi się on z jednego państwa do drugiego, jakim prawom powinien podlegać.
W Unii Europejskiej swoboda przemieszczania się jest zapewniona. Wszyscy obywatele państw europejskich - a przynajmniej tych, które są częścią obszaru Schengen - mogą korzystać z pełnej swobody przemieszczania się. Nie oznacza to, że mogą robić, co tylko chcą, gdy przeprowadzają się z jednego państwa do drugiego. Muszą szanować prawo danego kraju. Jednak kraj należący do obszaru Schengen jest również zobowiązany przestrzegać na swoim terytorium praw obywateli Unii. Nie można generalizować w ten sposób, „to wina tej społeczności, trzeba się jej pozbyć, ponieważ żaden z jej członków nie ma pozwolenia na pracę, nie pasuje do naszych wyobrażeń lub kultury, bądź też wszyscy z nich są bezrobotni czy żebrzą“. Za każdym razem musimy natomiast ustalić, jakie prawa ma dany obywatel, w taki sam sposób, w jaki sprawdzamy, jakie przepisy złamał. To jest właśnie zadanie, którego właśnie podjęły się rządy włoski i rumuński. Również Komisja powinna zająć się tą kwestią.
Muszę stwierdzić, panie komisarzu Frattini, że nie wypełnia pan należycie swoich obowiązków. Bardzo zdziwiła mnie pańska wypowiedź na łamach Il Messaggero. Wcześniej miałem wrażenie, że jest pan komisarzem o bardziej umiarkowanych poglądach. Zdobył pan szacunek mojej grupy, ponieważ jak dotąd działał pan bardzo delikatnie w obszarach polityki, którego wymagają takiego podejścia. Jednak pańskie sądy wygłaszane na łamach Il Messaggero dotyczące pozwoleń na pracę i struktury dochodów - gdzie sugeruje pan, że zapewne dobrze byłoby pójść do określonej dzielnicy, zapytać ludzi, jak zarabiają na życie, i gdyby nie potrafili od razu udzielić odpowiedzi, z czego żyją, deportować ich - kojarzą się z państwem funkcjonującym na zasadzie całkowitej samowoli. Nie żyjemy jednak w takim państwie. Pańskim zadaniem jest, panie komisarzu Frattini, szczególnie jako komisarza odpowiedzialnego za prawa człowieka, bronić zasad Unii Europejskiej, jeżeli to konieczne, a nie promować się na przyszłego ministra w rządzie włoskim.
(Oklaski ze środka i lewej strony sali)
Graham Watson, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Większość z nas rozumie, jakie korzyści płyną z migracji. Państwa członkowskie, które otworzyły swoje granice dla imigrantów z innych państw członkowskich, nie zanotowały wzrostu bezrobocia; zaobserwowano w nich natomiast zwiększenie wydajności, wzrost gospodarczy oraz powstawanie nowych miejsc pracy.
Wiadomo o tym już od dawna. Przybysze zza granicy wykonują prace, których mieszkańcy danego kraju nie chcą się podjąć, ciężko pracują, kosztują niewiele i mają dużo nowych pomysłów. Ważne jest jednak, by zrozumieć, że są ludzie, którzy nie przekraczają granicy z myślą o pracy, a przynajmniej nie z myślą o legalnej pracy. Kwestia ta, jak pan powiedział, panie komisarzu, jest uwzględniona w prawie Unii Europejskiej. Udzielając prawa pobytu w innych państwach członkowskich, państwo przyjmujące może je ograniczyć do trzech miesięcy, jeżeli nie są zapewnione środki utrzymania oraz odmówić tego prawa, jeżeli istnieje zagrożenie dla porządku publicznego.
Jednym z największych sukcesów Unii było prawo do swobodnego przemieszczania się, z którego obecnie korzystają miliony obywateli studiujących, zarabiających na życie lub będących na emeryturze. Oczywiście niesie to za sobą pewne wyzwania. Tak jak niegdyś Żydzi, naród bez ojczyzny, spotykali się często z niechęcią, tak dziś Romowie, około dziewięć milionów ludzi, są dyskryminowani w wielu państwach przyjmujących. Stawianie znaku równości pomiędzy Romami a Rumunią, nawet jeżeli wielu Romów jest obywatelami rumuńskimi, to dowód niezrozumienia natury obu tych grup. Równie dobrze można by utożsamiać Romów z Rzymem (wł. Roma).
Na integrację Romów przeznaczono środki z funduszy Unii Europejskiej. Współpracujemy z Georgem Sorosem, który stworzył Dekadę Integracji Romów. Potrzebujemy jednak, by wszystkie państwa członkowskie podpisały się pod tą strategią jak również pod wspólnotową strategią ramową dotyczącą integracji Romów.
Szkoda, że Włochy nie wykorzystały żadnego z tych funduszy. Hiszpania wykorzystała ok. 52 milionów euro, a Polska ok. 8 milionów euro. Nie chodzi jednak jedynie o krótkowzroczność włoskiego rządu; idzie ona bowiem w parze z krótkowzrocznością Komisji. Uważam, że José Barroso mylił się, mówiąc wczoraj w wywiadzie dla La Repubblica, że niewyobrażalnym jest, by władze Unii Europejskiej promowały integrację w tym zakresie. Nie powinno być to niewyobrażalne.
Panie komisarzu Frattini, podzielam poglądy pana posła Schulza. Nie powinien pan uprawiać polityki partyjnej w tej kwestii. Izba domaga się, by skoncentrował się pan na swoich obecnych obowiązkach, a nie na ewentualnej przyszłej karierze. Włosi, podobnie jak inne narodowości, wiedzą, jak wrażliwe są społeczności migrantów. W 1893 roku w Aigues-Mortes we Francji włoscy górnicy z kopalni soli w Peccais zostali zlinczowani w wyniku ksenofobicznych ataków mających na celu ochronę lokalnych miejsc pracy. Jednym z osiągnięć Unii jest fakt, że wydarzenia takie należą już do przeszłości.
Niemniej państwa demokratyczne zbyt często muszą korzystać z zarządzania kryzysowego. We Włoszech jest to być może częstsze niż gdzie indziej. Ale jeśli problemy pojawiają się we Włoszech, pojawią się również w innych państwach. Jeżeli prawo do pobytu za granicą jest prawem unijnym, nie możemy pozwolić państwom członkowskim, by dodawały szczególne przepisy, tak jak zrobił to włoski rząd w swoim dekrecie. Nie istnieje sposób, by powstrzymać państwo od nadania uprawnień prefektom, by zajęli się tą kwestią, dopóki obowiązuje prawo do apelacji. Apelacja do sędziego pokoju, który nie jest ekspertem prawnym, jest niewystarczająca, podobnie jak stosowanie jedynie włoskich lub angielskich aktów prawnych. Wierzę jednak, że parlament włoski poprawi przedmiotowe przepisy i zapewni spójność ustawodawstwa krajowego z prawem unijnym.
Dla nas był to pierwszy przypadek, gdy Parlament Europejski rzeczywiście nadzorował wraz z parlamentami krajowymi stosowanie prawa i ustawodawstwa krajowego. Musimy przyglądać się nie tylko tym kwestiom, z którymi są problemy, lecz również tym dobrze funkcjonującym. W tej kwestii potrzebujemy również pańskiego aktywnego zaangażowania, panie komisarzu.
(Oklaski ze środka i lewej strony sali)
Roberta Angelilli, w imieniu grupy UEN – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałabym również podziękować panu komisarzowi Frattiniemu za szczegółowy raport, który dziś omawiamy. Moim zdaniem dyrektywa 2004/38/WE jest istotnym punktem odniesienia, gwarantującym pełne potwierdzenie prawa do przemieszczania się obywateli UE, zapobiegając jakiejkolwiek formie dyskryminacji i ustanawiając zasadę pełnej integracji.
Przedmiotowa dyrektywa dotyczy przede wszystkim ochrony praw osób mieszkających w państwach członkowskich, jak również praw obywateli państw członkowskich, nawiązując do zasady wzajemności. Zapewnia ona maksymalną ochronę osobom pracującym, studiującym bądź zainteresowanym integracją, piętnując jednocześnie jednostki łamiące prawo. To właśnie w sprawie tej drugiej grupy ludzi Parlament musi przeprowadzić wnikliwą debatę.
W odniesieniu do obywateli UE określono nie tylko prawa, lecz również obowiązki i przepisy, których należy przestrzegać. Nie możemy dalej ignorować faktu, że istnieje odsetek - bez wątpienia absolutna mniejszość, jednak istnieje - ludzi, którzy podróżują do innych państw członkowskich i nie mają zamiaru zgłaszać swojej obecności przyjmującym państwom członkowskim, bowiem po prostu nie chcą być rozpoznawani przez władze, ponieważ nie mają zamiaru przestrzegać prawa i legalnie pracować.
Musimy odpowiednio podejść do problemu osób migrujących do państwa członkowskiego i przekraczających jego granice, które planują żyć na marginesie społecznym. Narzędzia można oczywiście ulepszać, jednak część z nich jest już dostępna dla państw członkowskich zgodnie z dyrektywą 2004/38/WE. Dlatego najpierw musimy wezwać wszystkie państwa członkowskie, by jak najszybciej zaczęły dokładnie i w pełni stosować dyrektywę w konkretnych przypadkach.
Być może warto również ulepszyć dyrektywę i nie tylko nakładać na przyjezdnych obowiązek zgłaszania swojej obecności na określonych warunkach na terytorium danego państwa członkowskiego, lecz również zobowiązać państwa członkowskie do nakładania sankcji na każdego, kto nie będzie się stosował do tych przepisów. Przykładowo we Włoszech w dekrecie wprowadzającym dyrektywę określono warunki, jednak nie wprowadzono żadnych sankcji, więc prawo jest w rzeczywistości całkowicie nieskuteczne.
Przede wszystkim musimy upewnić się, że imigranci zostaną odwiezieni do swojego państwa, oczywiście w przypadkach, gdy są ku temu prawdziwe powody. Jednak chciałbym podkreślić, że każdego, kto popełnia przestępstwo, każdego, kto narusza prawa człowieka, bowiem to również ma znaczenie, kto wyzyskuje dzieci i kobiety lub stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, należy wydalić i przekazać na określonych warunkach z powrotem do władz jego kraju pochodzenia. Potrzebujemy również prawodawstwa w odniesieniu do ludzi, którzy nie pracują, którzy żyją z dnia na dzień i są zbyt dużym ciężarem dla społeczności przyjmującego państwa członkowskiego.
Na zakończenie chciałbym wspomnieć o romskich dzieciach i przytoczyć przykład Włoch. We Włoszech około 50.000 dzieci, lub raczej co najmniej 50.000 dzieci jest wyzyskiwanych. Dzieci są pochodzenia romskiego, zmusza się je do żebrania, nie szczepi się ich, dzieci te nie uczęszczają do szkoły, żyją w wyjątkowo godnych pożałowania warunkach sanitarnych. Chciałbym każdemu przypomnieć, że około tydzień zanim zabito w Rzymie panią Reggiani, w tym samym mieście nędzy, w którym mieszkał jej zabójca, zmarło z zimna dwumiesięczne rzymskie dziecko. Zdarzyło się to w Rzymie, jednej z najważniejszych stolic europejskich.
Dlatego zadam na koniec pytanie: czy to naprawdę jest integracja? Czy mamy do czynienia z poszanowaniem praw człowieka? Mamy obowiązek zadawać poważne pytania bez hipokryzji, jak również mamy obowiązek powiedzieć, że każdy jest równy wobec prawa.
Monica Frassoni, w imieniu grupy Verts/ALE. – (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! 2 listopada pan komisarz Frattini stwierdził: „To proste, co należy zrobić: wejść na obozowisko w Rzymie i zapytać ludzi: 'Możecie mi powiedzieć, gdzie mieszkacie?' Jeżeli oznajmią, że nie wiedzą, należy odesłać ich do domu, do Rumuni.“
Tak właśnie działają dyrektywy europejskie, są jasne i proste, teraz musimy tylko od razu pozamykać obozowiska. Poinformował pan, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy zwykle wydalają obywateli, którzy pozostają bez pracy, a Włochy tak nie postępują i dlatego nie udało im się właściwie wdrożyć dyrektywy 2004/38/WE.
Przemawiam do państwa jako współprzewodniczący europejskiej grupy politycznej oraz jako komisarz europejski i dlatego też musimy zupełnie zapomnieć o fakcie, że we Włoszech należymy zapewne do innych koalicji, bowiem tu działamy i powinniśmy działać jako Europejczycy. Sądzę, że wypowiedzi udzielone Il Messaggero są nie do zaakceptowania i co więcej są całkowitym zaprzeczeniem tego, co mówił nam pan wczoraj. Który z Frattinich jest tym prawdziwym? Ten, który powiedział, że musimy pozbyć się romskich obozowisk, czy ten, który mówił, że w dyrektywie bardzo dobrze postanowiono, iż obywateli można wydalić jedynie na podstawie ściśle określonych przepisów oraz jeszcze bardziej precyzyjnych gwarancji? Byłbym bardzo wdzięczny za udzielenie odpowiedzi na to pytanie.
W odniesieniu do kwestii innych państw członkowskich byłbym wdzięczny o wyjaśnienie mi następującej sytuacji. Przeprowadziliśmy badania i odkryliśmy, że żadne ze wspomnianych państw - Wielka Brytania, Francja czy Niemcy - nigdy nie deportowało obywateli europejskich z przyczyn ekonomicznych, co jest zakazane przez dyrektywę niezależnie od danego przypadku. Żaden obywatel nie został również nigdy uznany za zbyt duży ciężar dla gospodarki kraju pobytu. Dlatego chciałbym wiedzieć, czy państwo o tym wiedzieli, bowiem wydaje mi się, że jest to kluczowa informacja.
W pełni popieram fakt, że dyrektywa wyznacza precyzyjne ramy. Sądzę jednak, że mogłyby one być jeszcze bardziej precyzyjne i lepiej zaplanowane; jestem nawet zdania, że przypadek bądź przypadki, o których dziś tu mówimy, symbolizują sposób, w jaki należy stosować dyrektywę oraz w jaki państwa członkowskie mają postrzegać rozszerzenie i swobodę przemieszczania się, które są dla nas absolutnym priorytetem. Chciałbym jedynie powiedzieć, panie przewodniczący, panie pośle Tajani i pani poseł Angelilli, że od państwa, w którym mafia prowadzi interesy o wartości ok. 90 miliardów euro oraz w którym dzieją się takie wydarzenia, jak te z ostatnich dni, niewiele nauczymy się o imigracji.
Roberto Musacchio, w imieniu grupy GUE/NGL. – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Dyskutujemy dziś nie o Włoszech czy Rumunii, a o Europie i życiu jej obywateli: zabito kobietę, musimy być myślami z członkami jej rodziny oraz współczuć im; Romowie i obywatele rumuńscy są haniebnie atakowani; musimy zakwestionować dziś naszą tożsamość, wartości, prawa i historię, w tym również takie tragedie, jak prześladowanie Romów, nie zapominajmy o tym, co było, i zagwarantujmy, że nie będzie już miejsca na jakiekolwiek formy rasizmu.
Tragedie te nauczyły nas, jak ważne jest prawodawstwo sankcjonujące przepisy: bezpieczeństwo nie istnieje bez prawa. Dlatego tak ważne jest nasze prawodawstwo, nasze traktaty, a nawet regulacje gospodarcze, które sankcjonują prawo do mobilności i pobytu, oraz są dowodem wartości tych praw przysługujących europejskim obywatelom, a nie pozwoleń, i które można kontrolować, lecz nie można ich odebrać. Ustawy europejskie są jasne: każdy ma prawo do mobilności i pobytu, wydalenie obowiązuje jedynie w skrajnych przypadkach, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo narodowe. Wydalenie jest kwestią ściśle indywidualną i nigdy nie jest rozpatrywane zbiorowo; towarzyszy mu również prawo do obrony. Są to odpowiednie działania, które umożliwiają zachowanie w każdej sytuacji prawa do mobilności, prawa, które nigdy nie zostanie odebrane obywatelowi z przyczyn ekonomicznych, bowiem ubóstwo nie może stać się piętnem bądź przyczyną dyskryminacji obywateli.
Jest to zgodne z prawem, a dokładnie z art. 27 dyrektywy. Kwestia ta ma tym większe znaczenie, bowiem dotyczy prawodawstwa. Prawo obowiązuje każdego, tak jak i wszystkich innych, tak i komisarzy - i muszę przyznać, panie komisarzu Frattini, że ciężko było mi odnaleźć w pańskich licznych wypowiedziach w Parlamencie ducha i literę prawa, właściwie nie dostrzegłem ani jednego, ani drugiego - oraz państwa członkowskie, które są zobowiązane transponować członkostwo w UE i unijne dyrektywy dla nas wszystkich.
W Europie wciąż umiera zbyt wielu ludzi. We Włoszech kobieta umarła na skutek brutalnego ataku, którego sprawcą był obywatel rumuński. Wyjątkowo mnie to niepokoi. Każdy, kto jest winny morderstwa, musi za to zapłacić, nie ma to jednak nic wspólnego z Romami bądź obywatelami rumuńskimi, członkowie tych społeczności również padli ofiarą niesłusznych ataków. Winą należy obarczać jednostkę, nie ogół ludzi. Tak wielu imigrantów umiera, próbując dotrzeć do Europy. Ludzie ci są zdruzgotani i wołają do nas o pomoc. To właśnie z powodu tego cierpienia musimy uczynić Europę miejscem poszanowania prawa, świętego prawa, szczególnie w odniesieniu do przyjmowania imigrantów. Przedmiotowe prawa stanowią podstawę bezpieczeństwa.
Chcemy raz jeszcze potwierdzić ten fakt, głosując w Parlamencie, tak by prawo europejskie nigdy więcej nie było niewłaściwie interpretowane.
Przewodniczący. − Zgodnie z naszym regulaminem chciałbym prosić posłów, którzy się wypowiadają, by nie powoływali się na innych posłów z tego powodu, iż zgodnie z zasadami mogą oni sobie życzyć również zabrać później głos. Dlatego też, by debata przebiegała sprawnie, proszę wszystkich, by zwracali się do Parlamentu w ogóle, przytaczając fakty; oczywiście nie tyczy się to komisarza, który jest w pełni uprawniony do składania wyjaśnień pod koniec debaty.
Jens-Peter Bonde, w imieniu grupy IND/DEM. – Panie przewodniczący! Moi przyjaciele z rumuńskiej partii NIP byli oburzeni, gdy dowiedzieli się o wydaleniu tysięcy Rumunów z Włoch. W pełni ich rozumiem.
Zadzwoniłem do pana komisarza Frattiniego, który zapewniał mnie, że żaden obywatel rumuński nie zostanie wydalony bez uprzedniego wydania wyroku sądu. Odstąpiono jednak od tego: gdy ludzie po trzech miesiącach pobytu nie mieli pieniędzy na życie, mogli zostać wydaleni bez wyroku sądu. Popieram tę procedurę, o ile jest ona stosowana w dobrej wierze. Swobodne przemieszczanie się nie obejmuje prawa do wsparcia finansowego ze strony państwa przyjmującego. Trzeba więc być w stanie żyć z własnych pieniędzy lub znaleźć pracę.
Przestępcy również mogą zostać wydaleni, jeżeli tak zadecydował sąd, jednak to nie od policji zależy, kto jest przestępcą. Takie wyroki muszą wydawać niezależni sędziowie. Mam nadzieję, że moi przyjaciele z włoskiego rządu akceptują tę fundamentalną zasadę istnienia Unii Europejskiej.
Luca Romagnoli, w imieniu grupy ITS. – (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Na początku chciałbym podziękować panu Franco Frattiniemu za to, że znowu jest tu z nami, za jego zaangażowanie i pozostawanie do naszej dyspozycji. Jest pan skarbem dla swego kraju. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o innych włoskich przedstawicielach. Nie jestem zadowolony z tego faktu.
Rozmawialiśmy - i nadal rozmawiamy - o układzie z Schengen. Pomimo niepokojów społecznych, do których niewątpliwie prowadzi swobodne przemieszczanie się obywateli na terenie UE, pan Amato zdecydował, że dobrym pomysłem będzie skoncentrować się na innych kwestiach. Należy zrobić coś, by ten niepokój społeczny nie osiągnął takiego poziomu, jak ma to miejsce w naszym kraju. Jednak nie wydaje się, by cokolwiek było robione, choć przestępczość szerzy się we Włoszech na wszystkich szczeblach, od zachowań aspołecznych po przestępczość zorganizowaną, nie wspominając już o ciągłym napływie nielegalnych imigrantów do naszego kraju i przede wszystkim o fakcie, że część ludzi przybywających do Włoch z wizą studencką, turystyczną bądź z prawem do pracy nie wraca do swojego kraju po upływie ważności wizy. Ta ostatnia kwestia nie była szeroko poruszana przez media.
Ponadto wydaje się, że obecna administracja włoska i minister spraw wewnętrznych są nieświadomi faktu, że przestępstwa we Włoszech popełniane są w dużej mierze przez cudzoziemców, z których wielu jest obywatelami europejskimi, turystami bądź za takich się podaje. Na tę kwestię wskazał kilka miesięcy temu w swoim sprawozdaniu włoski prefekt, Achille Serra we włoskim parlamencie.
Naród włoski staje się coraz bardziej znużony i zażenowany swoim rządem i nie jest w tym odczuciu osamotniony. Przedmiotowy rząd nie potrafi zidentyfikować niepokojów społecznych oraz zapobiegać im, a w rezultacie nie ma pojęcia, jak rozwiązać problem. Rząd nie ma zamiaru przyznać się do porażki - i nikt się temu nie dziwi - obecnej polityki imigracyjnej oraz niestosowania europejskich dyrektyw, w tym przypadku dyrektywy 2004/38/WE.
W tej kwestii rząd włoski narzeka na problemy z określeniem dokładnej daty jej wejścia w życie. Oczywistym jest, że w kontekście układu z Schengen trudności te urastają do niewyobrażalnych rozmiarów. Jasne jest również, że ja oraz moja grupa chcielibyśmy anulować układ z Schengen. Nawet ciągłe akty chuligaństwa politycznego we Włoszech w ostatnich miesiącach, których ofiarą częstokroć padała również moja grupa i których dopuścili się zwolennicy anarchistycznego i prostackiego komunizmu chronieni przez instytucjonalną lewicę, są wciąż ignorowane przez pana Amato.
Niestety pan Amato i pan przewodniczący Prodi, podobnie jak wielu premierów, nie tylko z Rzymu, nie mieszkają w dzielnicach robotniczych, nie mają kontaktu z obozowiskami - legalnymi bądź nie - nie korzystają z transportu publicznego oraz nie są zastraszani, nie padają ofiarą przemocy czy matactw, jak to regularnie dzieje się nawet w przypadku osób przybyłych z UE. Nieodpowiedzialni politycy mówią o solidarności, w której imię wszyscy muszą ponosić konsekwencje ich nierozsądnych decyzji.
Unia Europejska, zamiast narzekać, że Włochy nie zwróciły się o finansowanie, powinna pomyśleć nad słowami przewodniczącego Barroso, innymi słowy zastanowić się, czego może oczekiwać państwo członkowskie od Komisji, gdy pozwala, by na jego terytorium powstawały slumsy? Pan Amato zdecydował nie uczestniczyć w debatach dotyczących tej kwestii. W międzyczasie Włosi zapragnęli uczynić jedyną słuszną rzecz: zagłosować i posłać rząd do diabła.
Marian-Jean Marinescu (PPE-DE). - (RO) Unia Europejska jest wspólnotą wartości, z których najważniejszymi są poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności oraz której polityka obejmuje bezpieczeństwo obywateli, zwalczanie przestępczości jak również ochronę dzieci i walkę z podżeganiem do przemocy.
Zdecydowanie potępiam przemoc i przestępstwa oraz bardzo przykro mi z powodu tego, co wydarzyło się we Włoszech. Uważam jednak, że nadużycia i krzywdy popełniane w imię prawa są niedopuszczalne, wywołują strach i poniżenie oraz mogą wzniecać nienawiść wśród społeczności ludzkich.
Zaobserwowałem skłonność do nieuzasadnionego zwiększania skali takich zachowań, napędzaną również poprzez ksenofobiczne wypowiedzi niektórych polityków.
Jestem zaniepokojony faktem, że zgodnie z publikowanymi dotychczas informacjami z Włoch wydalono jedynie obywateli rumuńskich. Wszystkie państwa członkowskie mają prawo i obowiązek sporządzać akty ustawodawcze zapewniające porządek i bezpieczeństwo publiczne.
Wszyscy obywatele europejscy, bez względu na narodowość, mają obowiązek przestrzegać prawa na całym terenie Unii Europejskiej.
Jednocześnie musimy potępić brak tolerancji, ksenofobię, a w szczególności nieuzasadnione przenoszenie nieprzychylnego nastawienia do kilku osób będących z konflikcie z prawem oraz piętnowania ich na całą grupę etniczną, bądź, co gorsza, na cały naród.
Uważam, że Włochy, tak jak i pozostałe państwa członkowskie, mają obowiązek chronić prawa i wolności obywateli europejskich przebywających na ich terytorium, jeśli integrują się oni ze społeczeństwem oraz przestrzegają prawa.
Konieczne jest wspólne europejskie podejście w kwestii polityki imigracyjnej oraz integracji mniejszości. Kwestia mniejszości, szczególnie mniejszości romskiej, dotyczy całej Europy i należy ją traktować w spójny, jednolity sposób nie tylko w czasie kryzysu.
Wszystkie właściwe organy powinny ze sobą współpracować, tyczy się to w szczególności Komisji Europejskiej i Agencji Praw Podstawowych oraz właściwych instytucji w państwach członkowskich.
Wzywam Komisję Europejską do określenia priorytetów i mechanizmów funkcjonowania Europejskiego Funduszu Społecznego w celu rozszerzenia finansowania i wspólnych działań, które przyczynią się do integracji społecznej mniejszości romskiej.
Jednocześnie zwracam się do Komisji Europejskiej z prośbą o pilne zbadanie kwestii zgodności rozporządzenia z mocą ustawy, wydanego przez władze włoskie, z prawodawstwem europejskim oraz zagwarantowanie, że wdrożenie wszelkich przepisów tego typu nie będzie prowadziło do nadużyć przeciw uczciwym ludziom, niezależnie od ich narodowości.
Gianni Pittella (PSE). - (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Uważam, że właściwym jest, by nasz Parlament złożył kondolencje rodzinie pani Reggiani. Pragnę również skrytykować ostatnie wypowiedzi pana komisarza Frattiniego, który we wspomnianych już wywiadach pomylił swoją rolę przedstawiciela Komisji z rolą członka opozycji, odmawiając panu posłowi Tajaniemu, podczas gdy powinien był wykorzystać swoje wysokie stanowisko, by poprawić klimat polityczny w swoim kraju.
Stwierdzam to z przykrością, bowiem wiele razy popieraliśmy wnioski i inicjatywy pana komisarza Frattiniego. Pan komisarz Frattini doskonale wie, jak wspomniało kilku moich kolegów posłów, że nie istnieje żaden europejski przepis, który umożliwiałby natychmiastowe wydalenie obywatela państwa członkowskiego z przyczyn ekonomicznych.
Przepisy wprowadzone niedawno przez rząd włoski są zgodne z dyrektywą europejską, zostały stworzone w poszanowaniu jej ducha oraz wzmacniają aspekty istotne w sytuacji, w jakiej znajdują się Włochy. Wszystkie instytucje włoskie - zwracam się tu do pana posła Tajaniego, pani poseł Angelilli oraz pozostałych członków opozycji - od miasta Rzym przez władze regionalne aż po najmniejsze rady gmin, są zobowiązane do przestrzegania tych przepisów. Nie godzi się rzucać błotem w osiągnięcia w zakresie cywilizacji i integracji zdobywane przez nasz kraj na przestrzeni lat.
Mam nadzieję, że Parlament Europejski potwierdzi, że odrzuca zasadę odpowiedzialności zbiorowej, wykorzystywanej do wzniecania nienawiści i przemocy w samym centrum Europy.
Należy natomiast uwzględnić potrzebę zwalczania wszelkich przejawów rasizmu i ksenofobii oraz dyskryminacji w odniesieniu do narodowości bądź pochodzenia etnicznego. W tej kwestii dysponujemy odpowiednim planem: kartą praw podstawowych. Ważne jest, byśmy postarali się, tak jak chcieli tego premierzy Włoch i Rumunii, zapewnić lepszą integrację społeczną narodów w niekorzystnym położeniu oraz współpracę pomiędzy państwami członkowskimi, zarówno w zakresie zarządzania zmianami w naszych ruchach migracyjnych jak też poprzez rozwój społeczny i programy opieki społecznej finansowane z funduszy strukturalnych.
To, co musimy zrobić w przyszłości, jest oczywiste: nikt z nas nie może zapomnieć, że imigracja jest zasobem, częścią naszej przyszłości, należy jednak nią zarządzać. Dlatego proponuję, by działania państw członkowskich były teraz skierowane ku ściślejszej koordynacji działań europejskich w kwestii regulacji ruchów migracyjnych w Unii Europejskiej.
Adina-Ioana Vălean (ALDE). - Panie przewodniczący! Chciałam podziękować panu komisarzowi za zwrócenie się do Parlamentu z tą bardzo ważną kwestią.
Morderstwo Włoszki dokonane przez obywatela rumuńskiego wzbudziło we Włoszech wiele emocji. Równie wiele emocji wywołał w Rumunii odwet włoskich gangów na obywatelach rumuńskich.
Jednak gdy zapomnimy o emocjach, powrócimy do naszych podstawowych wartości i zasad: swobodnego przemieszczania się wszystkich obywateli, państwa prawa i przestrzegania prawa unijnego.
Proszę pozwolić, że przypomnę państwu, jeśli to konieczne, że swobodne przemieszczanie się obywateli europejskich jest podstawowym prawem gwarantowanym w traktatach założycielskich. Niestety ostatnie wydarzenia pokazały, że musimy poczynić więcej starań w celu wzmocnienia przedmiotowych praw i zapewnienia, że będą one odpowiednio egzekwowane w całej Europie.
W dzisiejszej Europie nie możemy tolerować nieodpowiedzialnych władz, wytykających palcem określone narody bądź grupy etniczne. Nie możemy również zgodzić się ze stwierdzeniem, że swobodne przemieszczanie się pracowników może prowadzić do wzrostu przestępczości, bowiem przestępstwa nie są przypisane ani do narodowości ani do pochodzenia etnicznego. Takie podejście może prowadzić jedynie do niebezpiecznych zjawisk i nasilenia się ksenofobii.
Wprost przeciwnie, uważam, że musimy nadal zachęcać ludzi do mobilności i dawać pracownikom takie same możliwości w całej Europie, by umacniać w ten sposób silne poczucie tożsamości europejskiej. Dokładnie tego pragnęli ojcowie założyciele, tworząc Unię Europejską.
Powtórzę raz jeszcze, że Unia Europejska musi zapewnić wszystkim swoim obywatelom wolność, bezpieczeństwo i sprawiedliwość. Uważam, że powinniśmy także przywiązywać większą wagę do integracji i swobodnego przemieszczania się.
Odpowiedzią na przestępczość nie jest zamykanie granic. Odpowiedzią na przestępczość nie jest szerzenie ksenofobii, dyskryminacji i piętnowanie osób określonej narodowości bądź określonego pochodzenia etnicznego. Właściwą reakcją nowoczesnej Europy jest lepsza współpraca policji i sądownictwa, więcej polityk integracyjnych i środków przeznaczonych dla osób służących naszym obywatelom i chroniących ich, bez względu na narodowość.
Chciałbym ujrzeć Europę, w której wszyscy obywatele mogą żyć, pracować i przemieszczać się bez ograniczeń. Komisja Europejska, jako instytucja stojąca na straży traktatów, musi teraz zapewnić, że podstawowe prawa będą należycie wdrażane i egzekwowane. Wzywam Komisję do zajęcia zdecydowanego stanowiska w kwestii przedmiotowych zasad.
Elly de Groen-Kouwenhoven (Verts/ALE). - Panie przewodniczący! Sytuacja Romów w Europie pogarsza się. Dowodzą tego wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech. Wszyscy byliśmy świadkami, jak niekwestionowana histeria o ksenofobicznym i rasistowskim podłożu może zapanować nad zdrowym rozsądkiem. Przestępstwo popełnione przez jedną osobę napędziło niespotykany lincz w mediach. Zaczęliśmy skłaniać się do ograniczenia podstawowych praw obywateli europejskich, bazując na wszechobecnej histerii o rasistowskim i ksenofobicznym podłożu.
Nie możemy do tego dopuścić. Sprawami karnymi powinni zajmować się sędziowie, a nie politycy czy obywatele. Jakkolwiek przerażające i godne potępienia nie byłoby przestępstwo, które zdarzyło się w Rzymie, nie możemy powoływać się na zbiorową odpowiedzialność całego narodu. Wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech, odkryły prawdę o campo nomadi, w których żyje tak wielu Romów. Fakt, że napięcia i niestabilność biorą się właśnie z takiego stanu rzeczy, jest bezsporny. Dlatego właśnie musimy działać. Moim pierwszym asystentem jest Rom. Integracja może postępować szybko.
W 2005 r. przyjęliśmy rezolucję, w której nawoływano do wspólnych działań na szczeblu UE i państw członkowskich w celu przyspieszenia integracji Romów. Dlatego proponuję, byśmy, jako posłowie Parlamentu Europejskiego, pokazali, że nam zależy i wywierali nacisk na decydentów, by działali razem z nami. Uważam, że Parlament powinien powołać stałego sprawozdawcę Parlamentu Europejskiego do spraw romskich, który kontrolowałby sytuację Romów w Europie i przedstawiał co roku zalecenia Komisji i rządom państw. Dodatkowo powinniśmy wezwać Komisję, by stworzyła fundusz na rzecz integracji Romów w UE oraz strategię UE na rzecz integracji Romów i dział ds. Romów w Komisji Europejskiej. Zapewni to właściwe zarządzanie polityką integracyjną Romów w UE.
Umberto Guidoni (GUE/NGL). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Na skutek brutalnego morderstwa Giovanny Reggiani, której rodzinie pragniemy złożyć nasze najszczersze kondolencje, dokonanego przez obywatela rumuńskiego, wiele włoskich ugrupowań politycznych zaczęło oskarżać Europę. Jednak tragedia ta nie wydarzyła się na skutek rozszerzenia, Schengen czy też europejskich dyrektyw w sprawie swobodnego przemieszczania się na terytorium Unii Europejskiej.
Są to dawne kwestie, które powinny być potraktowane mniej powierzchownie i których nie można rozwiązać za pomocą prawa uchwalonego na szybko przez Parlament, by zadowolić opinię publiczną. Właśnie dlatego musimy działać uważniej i ponownie przyjrzeć się całej sprawie w odniesieniu do ram prawnych, bez emocji i pilnych żądań. W państwie prawa odpowiedzialność karną należy rozpatrywać indywidualnie, nie zbiorowo. Odejście od tej zasady stanowiłoby niebezpieczny precedens, który mógłby prowadzić do kryminalizacji określonych narodów imigrantów.
Potencjalne skutki takiego zjawiska są niepokojące. We Włoszech nastawienie do Romów i obywateli rumuńskich zaczęło przypominać polowanie na czarownice z udziałem ekspedycji karnej: nawet dzieci w szkołach narażone są na pogardliwe, złe traktowanie. Zapewnienie bezpieczeństwa jest oczywiście uzasadnione, jednak nie możemy wpaść w pułapkę polemiki i wyzysku, pomyślanej właśnie, by sprzyjała szerzeniu nienawiści i ksenofobii wynikających ze stronniczości. Gdyby obiektywizm znowu zagościł we włoskiej polityce, opinia publiczna dowiedziałaby się, że we Włoszech wcale nie mieszka zbyt wielu imigrantów popełniających przestępstwa. Imigracja jest oczywiście kwestią, która wymaga koordynacji działań europejskich, jednak nie możemy posłużyć się Europą, by najzwyczajniej ograniczyć swobodny przemieszczanie się imigrantów.
Postępowanie pana komisarza Frattiniego zasługuje na potępienie. Wykorzystał on okazję, by włączyć się do krajowej debaty, głosząc poglądy sprzeczne z europejskimi dyrektywami. Lepiej byłoby, gdyby pan komisarz zaproponował serię działań w ramach polityki imigracyjnej, obejmujących przykładowo zwiększenie środków z funduszy integracyjnych oraz potrzebę uwolnienia krajowych polityk przyjmowania od ograniczeń narzuconych przez pakt stabilności, jak to już uczyniono w odniesieniu do polityki bezpieczeństwa.
Ważne jest również, byśmy nalegali na koordynację i wzmocnienie instrumentów prawnych oraz uprawnień policji w zakresie zorganizowanej przestępczości oraz przemytu, odrażającej zbrodni, która obecnie rozprzestrzeniła się na szczeblu transnarodowym. Dyskusja nad stosowaniem dyrektywy 2004/38/WE jest odpowiednim obszarem do przeprowadzenia debaty na temat wydalenia obywateli rumuńskich w odniesieniu do właściwego prawodawstwa; jest to szansa na potwierdzenie faktu, że swobodne przemieszczanie się obywateli rumuńskich stanowi niezbywalne prawo obywatela europejskiego.
Przekaz dyrektywy jest jasny: nie można wydalać ludzi w ramach środków prewencyjnych, należy natomiast indywidualnie ocenić odpowiedzialność i tę informację uznać za punkt wyjściowy, tak by dekrety rządowe pozostawały w zgodnie z proeuropejskimi tradycjami naszego kraju.
Alfredo Antoniozzi (PPE-DE). - (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Chciałbym podziękować państwu za odwagę i konsekwentne działania bez cienia hipokryzji, która niestety często gości w naszych instytucjach i która w pewnym stopniu dała o sobie znać i dziś. Panie pośle Guidoni! Dekret, który pan krytykuje, został wydany przez pański rząd, domagamy się więc wyjaśnień w tej kwestii.
Niepokojące wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech, a w szczególności w Rzymie, są ostatnimi z wielu takich przypadków, które pozostały niezauważone lub też były ignorowane. Europę stworzono na zasadach wolności i szacunku dla podstawowych praw i wolności. Włosi zawsze wspierali niezbywalne wartości, takie jak niedyskryminacja, równość narodów i demokracja.
Uważam jednak, że należy dodać, na podstawie informacji pochodzących z oficjalnego raportu Caritas sporządzonego we współpracy z włoskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i informującego o poważnym problemie, że ma to miejsce od 1 stycznia 2007 roku, gdy obywatele rumuńscy zaczęli imigrować do Włoch na skalę niespotykaną dotąd w UE.
Mówię to z niechętnie, jednak musimy przyjrzeć się danym, by zrozumieć absurdalność sytuacji. Jedynie w 2006 r. we Włoszech aresztowana 17.900 Rumunów. Nie jest to wina całego narodu, a jedynie poszczególnych osób. Jednak, gdy się nad tym zastanowić, samo nasuwa się pytanie: Dlaczego włoski rząd wcześniej nie ratyfikował dekretu transponującego dyrektywę 2004/38/WE? Ponadto dlaczego w ramach dekretu nie są wdrażane przepisy dyrektywy odnoszące się do pobytu po upływie trzech miesięcy? Dlaczego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zapewniło właściwych środków wdrożenia w odniesieniu do warunków i wymogów do spełnienia oraz kontroli i ewentualnej repatriacji obywateli UE winnych nieprzestrzegania kluczowych warunków określonych w dyrektywie?
Taki brak stanowczości doprowadził do pobłażliwości, która jest nie do pojęcia. Skutkiem tego było masowe przybywanie ubogich ludzi, które każdego dnia coraz bardziej wzmagało poczucie ogarniającej desperacji i prowadziło ludzi wprost do konfliktu z prawem. Przykładowo, burmistrz Rzymu długo tolerował powstanie około stu obozów romskich i dzielnic nędzy, w których naginano podstawowe prawa człowieka oraz w których higiena i godność osobista były zupełnie ignorowane, zanim zdecydował się je zlikwidować. Była to bezmyślność, za którą płacimy do dziś. Popieramy solidarność i przyjmowanie imigrantów, jednak muszą one przebiegać zgodnie z prawem, zgodnie z zasadami prawa i porządku publicznego.
Adrian Severin (PSE). - Panie przewodniczący! Dziś spróbuję zapomnieć o tym, że jestem obywatelem rumuńskim. Spróbuję o tym nie myśleć, nawet jeżeli ludzie są deportowani, atakowani czy zabijani na terenie Unii Europejskiej za to, że są Rumunami - w odniesieniu do pochodzenia etnicznego bądź obywatelstwa.
Dziś staram się myśleć jak Włoch i jak Europejczyk. Gdybym był Włochem, uważałbym, że powinien mieć prawa do tego, by czuć się bezpiecznie w kraju moich przodków. Byłbym wściekły, gdyby wokół pięknych miast w moim kraju powstawały nędzne obozy nędznych ludzi. Oburzałaby mnie rosnąca liczba przestępców zagrażających spokojnemu życiu moich rodaków. Jednak, szukając bezpieczeństwa, zdałbym sobie sprawę, że każdego dnia gwarantuje mi je efektywna praca ponad miliona imigrantów, którzy produkują włoskie towary, oferują usługi, których świadczenia nie chcieli się podjąć włoscy pracownicy, kupują włoskie produkty i płacą podatki włoskim władzom. Tak więc czułbym, że moje poczucie bezpieczeństwa jest mniejsze, gdyby mieszkańcy niebędący Włochami opuścili mój kraj, gdyby naruszano ich prawa człowieka, czy gdyby padli ofiarą ksenofobii.
Gdyby podstawowe prawa jednostki zostały pogwałcone przez władze mojego kraju, które próbowałyby ukryć swe słabości, zaostrzając prawo poprzez rasistowskie koncepcje, ksenofobiczne wymówki i dyskryminację, moje własne prawa - oraz prawa wszystkich ludzi - byłyby zagrożone.
Nie po raz pierwszy bezpieczeństwo przeciwstawiono demokratycznym i humanitarnym wartościom. Tak dzieje się, gdy niektórzy sądzą, że ograniczenie praw człowieka i praw obywatelskich oznacza większe bezpieczeństwo lub gdy ludzie, którzy nie czują się bezpiecznie, szukają schronienia w swej narodowej społeczności, mylnie sądząc, że podobne pochodzenie etniczne stanowi lepszą ochronę. Nie jest to prawdą. Ofiarą zwykłego przestępstwa pada jedna lub kilka ofiar. Rasizm nie jest jednak zwykłym przestępstwem i może dotknąć, podobnie jak ksenofobia, każdego, nawet przestępcę. Rasizm i rządy jednej rasy są zatem źródłem braku bezpieczeństwa.
Jako europejski demokrata nie mogę się zgodzić, że różnorodność przyczynia się do osłabienia bezpieczeństwa lub że niektórych przestępców należy zintegrować ze społeczeństwem, a innych z niego wykluczyć. Niektórzy mają prawo do obrony, inni nie. Niektórym wolno mieć wątpliwości, innym nie, zależnie od ich narodowości i pochodzenia etnicznego. Jako Europejczyk nie mógłbym pozwolić, by jedno z państw członkowskich - przykładowo Rumunia - stało się romskim gettem lub Syberią Unii Europejskiej, na którą deportowano by niechcianych obywateli europejskich. Zdaję sobie sprawę, że skrajną prawicę cechuje ksenofobia, jednak nie mogę pojąć, dlaczego demokraci zaczęli uciekać się do ksenofobicznych i rasistowskich argumentów. Nie mogę zrozumieć słabości i demagogicznych, rasistowskich wypowiedzi demokratów oraz potępiam ich za ksenofobię bardziej niż skrajną prawicę.
Właśnie dlatego sytuacja ta powinna wzbudzić nasz niepokój i powinniśmy zacząć działać. Mam nadzieję, że projekt rezolucji Parlamentu Europejskiego, który ma zostać przyjęty, zjednoczy nas w kwestii wspólnej obrony wartości oraz przyszłości Europy.
(Oklaski)
Alfonso Andria (ALDE). - (IT) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Rząd każdego państwa członkowskiego ma prawo i obowiązek walczyć z przestępczością, by zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom jak również wszystkim osobom mieszkającym i pracującym w danym kraju. W ramach debaty, w której dziś uczestniczymy, nie możemy dać się ponieść ani emocjom, ani instrumentalnym działaniom politycznym.
We Włoszech już od jakiegoś czasu przygotowywano projekt ustawy zwanej „pakietem bezpieczeństwa“. Tragiczne wydarzenia z października skłoniły rząd do wprowadzenia dekretu, który natychmiast wszedł w życie. Nie było to działanie przeprowadzone pochopnie czy bez przygotowania, a poza tym, jak wiemy, poprawki będą składane w Parlamencie. Przyjrzyjmy się istocie problemu, a zrozumiemy, że treść dekretu jest jak najbardziej sprawiedliwa: godzi ona w tych, którzy swoim postępowaniem zagrażają prawu i porządkowi, narażając bezpieczeństwo publiczne i szkodząc wszystkim tym, którzy przybywają do Włoch, by dzięki pracy poprawić swoją sytuację. Dekret ten nie jest wymierzony przeciw wszystkim, chroni on tych, którzy imigrują do Włoch i w pełni przestrzegają naszego prawa. To właśnie takie osoby stanowią znaczącą większość.
We Włoszech, tak jak i w każdym innym kraju, ludzie nieprzestrzegający przepisów utrudniają integrację reszty społeczeństwa. Zmierzam do tego, że powstaje podejście polegające na odrzuceniu, które utrudnia proces integracji. Dlatego też włoski rząd zareagował natychmiast. Szybkie działanie miało też na celu uniknięcie jakichkolwiek instrumentalnych postaw politycznych i niebezpiecznych sygnałów, takich jak ekspedycje karne czy patrole, które stanowiłyby mylący, lub nawet przewrotny przekaz dla opinii publicznej.
Evgeni Kirilov (PSE). - Panie przewodniczący! Zgodnie z dyrektywą i zasadą niedyskryminacji wszyscy obywatele Unii oraz członkowie ich rodzin zamieszkujący dane państwo członkowskie powinni być równo traktowani. Mogą oni nie tylko korzystać z prawa do swobodnego przemieszczania się lecz również podejmować pracę w kraju zamieszkania - co wchodzi w zakres praw pokrewnych określonych w art. 23 dyrektywy.
W takim rozumieniu swobodne przemieszczanie się pracowników jest prawem podstawowym, zgodnym z koncepcją zjednoczonej Europy, której obywatele mogą być zatrudniani wszędzie bez ograniczeń. Niestety sytuacja wygląda inaczej w przypadku większości nowych państw członkowskich, w tym Bułgarii i Rumunii, na które nałożono ograniczenia.
Po publicznej debacie dotyczącej kwestii, czy Bułgaria będzie przestrzegała prawa wspólnotowego, czy nie oraz czy zastosować podejście polegające na wzajemności, zdecydowano, by tego nie robić i realizować wspólne cele UE, tak by Unia Europejska mogła odpowiednio reagować na współczesne, globalne wyzwania.
Kłaniając się w stronę państw członkowskich, które dotychczas zdecydowały się zająć takie samo stanowisko, wzywam jednocześnie pozostałe państwa członkowskie, by do nas dołączyły i uwzględniły fakt, że okresy przejściowe są przeszkodą na drodze do powstania jednolitego europejskiego rynku pracy oraz ograniczają jego konkurencyjność.
Analizy wykazują, że dla starych państw członkowskich, które otworzyły swoje rynki, przyjęcie pracowników oznaczało o wiele więcej korzyści niż problemów. Z drugiej strony nowe państwa członkowskie już zmagają się z poważnym brakiem wykwalifikowanej kadry. Z ostatnich badań Eurostatu, opublikowanych dzisiaj, wynika, że nie zaobserwowano migracji na dużą skalę z Bułgarii i Rumunii po przystąpieniu tych krajów do UE. W badaniu wykazano również, że 80% Bułgarów przebywających za granicą pracuje, co jest niewątpliwie współczynnikiem zatrudnienia, o jakim wiele państw UE może jedynie marzyć.
Pomimo osiągniętego jak dotąd postępu swobodne przemieszczanie się pozostaje nadal w tyle za innymi wolnościami europejskimi. Koncepcja obywatelstwa UE jest zniekształcana również poprzez tworzenie obywatelstwa pierwszej, drugiej czy trzeciej kategorii, czego jesteśmy świadkami podczas dzisiejszej debaty.
Prawdziwe przejście od obywateli wspólnego rynku UE do obywateli UE dysponujących pełnią praw i obowiązków powinno nastąpić tak szybko, jak to tylko możliwe, przynosząc korzyści nam wszystkim.
Viktória Mohácsi (ALDE). - (HU) Dziękuję bardzo. Panie komisarzu, panie przewodniczący, panie i panowie! Jak państwo wiedzą na terytorium Włoch oficjalnie mieszka 560.000 obywateli rumuńskich, jednak zgodnie z niektórymi szacunkami liczba ta przekracza milion. Znacząca część z nich mieszka na przedmieściach Rzymu, Turynu, Mediolanu i Neapolu. Dla morderstwa, którego dokonano w Rzymie, nie ma wytłumaczenia: ktoś popełnił przestępstwo i powinien przed sądem odpowiedzieć za swoje czyny.
Jednak jako liberał nie mogę i nie będę akceptować sytuacji, w której przestępca jakiejkolwiek narodowości, należący do jakiejkolwiek grupy etnicznej, jest odniesieniem do sądzenia ogółu danej grupy, co prowadzi do aktów przemocy o skrajnej sile, których ofiarami padają niewinni ludzie, jak to miało miejsce w przypadku godnych pożałowania wydarzeń, które nastąpiły po popełnionym morderstwie.
Chciałabym przypomnieć, że wiele razy rozmawiałam z Ollim Rehnem, komisarzem ds. rozszerzenia, o tym, że poakcesyjna migracja ludzi żyjących w trudnych warunkach społecznych i skrajnym ubóstwie na terenie dwóch państw, które przystąpiły do Unii 1 stycznia 2007 roku, może stać się poważnym problemem w państwach członkowskich UE, wynikającym z braku integracji. Pomimo ostrzeżenia nie powzięto poważnych środków podczas negocjacji akcesyjnych. Nawet nie odważyłabym się oszacować liczby Romów w Europie, którzy uciekają z nowych państw członkowskich do państw Europy Zachodniej i Północnej w nadziei na lepsze życie, dając wyraz swojemu niezadowoleniu z polityki integracyjnej kraju, który opuszczają.
W okresie przed przystąpieniem do UE tych dwóch państw również mówiłem o tym, jak ważne jest przygotowanie się do problemów migracyjnych związanych z przemianą, wielu posłów odrzuciło jednak moje argumenty, postrzegając je jako ograniczenie swobody przemieszczania się. Nasza odpowiedź mogłaby brzmieć następująco: czy na nadzwyczajnym posiedzeniu wprowadzamy dekret rządu stanowiący podstawę prawną do wydaleń? Nasuwają się poważne wątpliwości dotyczące zgodności dekretu rządu z konstytucją oraz z prawem międzynarodowym i unijnym. Mam na myśli również naruszenie dyrektywy w sprawie swobodnego przemieszczania się i dyrektywy dotyczącej równości rasowej.
Czy naprawdę w ten sposób rozwiązuje się prawdziwe problemy? 27 państw UE nie może doprowadzić do sytuacji, w której będziemy przenosić problemy z terytorium jednego kraju do innego.
Proszę mi pozwolić przytoczyć dane ze sprawozdania Komisji Europejskiej i Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W latach 2002-2003 ponad połowę uczniów szkół specjalnych na Słowacji stanowili Romowie. W Niemczech zaledwie połowa dzieci romskich uczęszczała do szkoły, a 80% z nich uczyła się z szkołach specjalnych. Na Węgrzech i Słowacji oraz w Polsce, Bułgarii i Słowenii dzieci romskie stanowią większość dzieci w szkołach specjalnych. W 2003 r. 80% Romów na Słowacji nie miało zarejestrowanego miejsca pracy, 80% Romów mieszkających w Rumunii i Bułgarii osiągało dochód nieprzekraczający narodowego progu ubóstwa, mogłabym tak długo wyliczać... (Przewodniczący wyłączył mikrofon.) Mogłabym wyliczyć wiele takich przypadków. Dziękuję.
Jan Marinus Wiersma (PSE). – (NL) Panie przewodniczący! Sądzę, że wszyscy zgadzamy się, że skuteczne podejście do przestępczości zasługuje na nasze poparcie oraz oczywiście że dla morderstwa nigdy nie ma wytłumaczenia. Uważam jednak, że jesteśmy również zgodni, iż prawo pobytu w strefie Schengen jest wielką korzyścią i namacalnym dowodem obywatelstwa europejskiego. Jeżeli ktoś próbuje je ograniczyć, musi przedstawić bardzo przekonujące argumenty. W tej kwestii musimy zwrócić szczególną uwagę na zbiorowe porozumienia, bowiem gdy mówi się o nich, szybko okazuje się, że odnosimy się do jednej grupy, którą w tym przypadku są Romowie. Uważam taką sytuację za wyjątkowo niefortunną.
Popieram argumenty pana komisarza Frattiniego dotyczące Romów i fakt, że Unia Europejska mogłaby więcej zdziałać dla tej grupy. Jednak oczywiście nie pochwalam jego wcześniejszej wypowiedzi w sprawie Romów w odniesieniu do wydarzeń, które miały miejsce we Włoszech. Dziś wiele się mówi o skutkach migracji, która rozpoczęła się po rozszerzeniu Unii Europejskiej oraz z którą mieliśmy do czynienia również wcześniej w rozszerzonej Unii. Oczywiście z pewnymi konsekwencjami należy walczyć. Uważam jednak, że powinniśmy również przyjrzeć się w pewnej mierze przyczynom tego zjawiska oraz sposobom, w jakie my, Unia Europejska, możemy uczynić więcej dla ludzi imigrujących do UE, bowiem szukają oni najzwyczajniej wyższego poziomu życia, zatrudnienia oraz poprawy warunków dla swoich rodzin i dzieci.
Zdecydowanie popieram lepsze wykorzystanie funduszy europejskich, by pomóc Romom, w szczególności w nowych państwach członkowskich, jednak należy ponownie podkreślić, że w przeszłości Parlament już wzywał do uznania Romów jako europejskiej mniejszości, wyjątkowej grupy, niedającej się porównać z innymi mniejszościami. Przyznanie Romom praw europejskiej mniejszości bezpośrednio umożliwiłoby Unii zwalczanie problemu na wiele więcej sposobów.
Powtórzę nasze wezwanie do powierzenia polityki romskiej jednemu członkowi Komisji, a nie jak jest to obecnie, wielu komisarzom zajmującym się tą kwestią i jednemu koordynatorowi. Odpowiedzialność musi spoczywać na jednej osobie.
Wreszcie dyskryminacja i wykluczenie społeczne należały do priorytetów Parlamentu, również podczas negocjacji z nowymi państwami członkowskimi. Oskarżam nowe państwa członkowskie, jednak wiemy, że również starsi członkowie UE mają w tej kwestii problemy.
Obecnie zawarto z rządami nowych państw członkowskich wszelkie możliwe umowy, jednak są one wdrażane w niezadowalający sposób lub nie są wdrażane w ogóle. Sądzę, że Unia Europejska, a dokładniej Komisja Europejska, musi również przyczyniać się do powracania do kwestii umów zawartych w podczas akcesji, szczególnie tych dotyczących sytuacji Romów. Chodzi tu o dyskryminację i wykluczenie społeczne.
Stąd apel naszej grupy, by ponownie omówić przedmiotowe sprawy z nowymi państwami członkowskimi. Oczywiście sami się tym zajmiemy, jednak jest to również apel do Rady, a w szczególności do Komisji: nie tylko do pana komisarza Frattiniego lecz także do jego kolegów.
Franco Frattini, wiceprzewodniczący Komisji. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Oczywiście nawet w tej sprawie muszę zwracać się do Parlamentu, dla którego mam wielki szacunek, ze zwyczajową szczerością i otwartością, jednak nie odwiedzie mnie to od udzielenia odpowiedzi na oświadczenia i uwagi, których nie podzielam.
Działać i wypowiadać się w tej kwestii nie zacząłem kilka dni temu. Wielu z państwa przytaczało jeden czy dwa wersy wywiadu - jednego z wielu przeprowadzonych ze mną - którego udzieliłem 2 listopada. Sprawą tą zacząłem się interesować przed wieloma miesiącami. Poprosili mnie o to włoscy burmistrzowie, którzy, jak wiadomo, należą do różnych partii politycznych, większość z nich do centrolewicy.
Na konferencji włoskich burmistrzów, która odbyła się 19 maja, ważnym spotkaniu sprzed miesięcy - a zważywszy, jak często przytaczane są moje wypowiedzi, również ja o tym pamiętam - burmistrzowie rozmawiali o kwestii bezpieczeństwa w swoich miastach z włoskim ministrem spraw wewnętrznych, zrzucając winę za problemy na Europę. Na koniec tego spotkania pan Amato powiedział, że dużym błędem jest myślenie o kwestiach bezpieczeństwa wyłącznie jako o problemie zamożnych, którzy mają co chronić, oraz że sytuacja ta, jeżeli nie zostanie rozwiązana, przemieni sąsiadów we wrogów. W związku z tym jeszcze tego samego dnia zwrócono się w tej sprawie do Komisji Europejskiej.
Dnia 23 czerwca na Zgromadzeniu Ogólnym ANCI - będącego, jak wiedzą włoscy posłowie, związkiem włoskich władz lokalnych, któremu przewodniczy burmistrz Florencji - przedstawiono plan dotyczący przyjmowania Romów, omawiany na spotkaniu, które odbyło się kilka dni wcześniej pomiędzy mną i przedstawicielami władz. Na przedmiotowym spotkaniu w Bari zaprezentowano plan przyjmowania Romów i zwrócono się o fundusze europejskie - o które, jak dotąd, Włochy nie ubiegały się - na pokrycie kosztów realizacji planu. Burmistrzowie Włoch byli zgodni co do faktu, że system integracji powinien opierać się na zasadzie wzajemności i argumentowali, że mamy obowiązek przyjmować imigrantów i integrować ich ze społeczeństwem, pod warunkiem że przestrzegają przepisów obowiązujących w naszym kraju.
Stanowisko takie zajmowałem od miesięcy, właściwie od początku lata, aż do momentu, gdy wydarzenie nagłośnione przez burmistrzów Bolonii i Florencji wywołało krajową batalię przeciw ludziom czyszczącym szyby samochodów. Burmistrz Florencji - którego, jak państwo wiedzą, nie można podejrzewać o solidarność z rasistami - zaproponował nawet, by karać bezdomnych, którzy zajmują się czyszczeniem szyb samochodów.
Później ponownie spotkałem się z burmistrzami, a 25 października, kilka tygodni temu, włoska agencja prasowa opublikowała notatkę z jeszcze innego spotkania, w której pisano, że „burmistrzowie nie zgadzają się, chcą, by natychmiast wprowadzić nowe prawo i twierdzą, że ludzi nie rozumieją podziałów, które powstają wśród większości“. Wypowiedzi te zawierały skierowany do mnie apel włoskich burmistrzów i ministra spraw wewnętrznych, bowiem wtedy nikt nie sądził, że Europa dysponuje takimi narzędziami jak te zastosowanie później w odniesieniu do dekretu z mocą ustawy, mające na celu rozwiązanie kwestii stanowiącej jawne naruszenie dyrektywy 2004/38/WE.
Dlatego też zacząłem interesować się tą sprawą. A wszystkim tym, którzy zabrali głos, by mnie skrytykować, mówię: nie sądzę, by znaleźli państwo choć jeden przypadek, kiedy nie przyczyniłem się w pozytywny i uczciwy sposób do rozwoju sprawy oraz nie współpracowałem z panem Amato, odpowiedzialnym za przedmiotową kwestię we Włoszech. Wzywam państwa, by udowodnili państwo, że jest inaczej, że poproszony przez pana Amato odmówiłem współpracy i nie reagowałem na wnioski składane zgodnie z prawem przez włoski rząd do UE, jak to miało miejsce kilka dni temu.
Kilka tygodni po tych wydarzeniach burmistrz Rzymu opublikował pierwsze dane - dobrze to pamiętam, bowiem jako członek Komisji Europejskiej otrzymałem wtedy protesty z Bukaresztu - twierdząc, że Rumuni są odpowiedzialni za 75% przestępstw popełnianych we Włoszech, podczas gdy faktycznie chodziło o 75% przestępstw popełnianych przez obcokrajowców, a więc o dużo niższy procent przestępstw w ogóle. Wielu z państwa pamięta, że w Bukareszcie ludzie wychodzili na ulice protestować przeciw tym wypowiedziom, a ja pomimo tego kontynuowałem rozmowy z burmistrzem Rzymu i proponowałem mu środki z Europejskiego Funduszu Społecznego. Burmistrz wysłał do mnie pismo, które zostało oczywiście wpisane do protokołu, z prośbą o pomoc i wsparcie ze strony Europy w tworzeniu środków mających na celu integrację. Uznałem tę kwestię za swój obowiązek i rozpocząłem współpracę.
Podsumowując, nie sądzę, by ktokolwiek w Parlamencie mógł wątpić, że, abstrahując od tego, o czym niektórzy z państwa dziś tu mówili i co jest zaledwie jednym aspektem określonego wywiadu, ufam, że nikt z państwa nie zapomniał o mojej działalności na przestrzeni lat. Pracowałem i nadal pracuję nad tym, by strefa Schengen została rozszerzona przed Świętami Bożego Narodzenia o dziewięć nowych państw członkowskich.
Czym byłoby rozszerzenie, gdyby nie usprawniało swobodnego przemieszczania się? Jeżeli do niego dojdzie, będzie to po części moją zasługą. Pracowałem nad tą kwestią przez ostatnie 2,5 roku i nigdy nie obawiałem się mówić, że prawo do swobodnego przemieszczania się jest jednym z filarów Unii Europejskiej. Nie mogę uwierzyć, że jestem krytykowany za niechęć do uznania tego prawa.
Ostatnie słowo w sprawie Rumunii: Słuchałem wypowiedzi rumuńskich posłów. Oni wiedzą lepiej niż ktokolwiek inny, jak bardzo przyczyniłem się do wejścia Rumunii do UE, odwiedzając ten kraj i służąc radą. Cóż, nie sądzę, by ktokolwiek w Parlamencie podejrzewał choć przez chwilę, że brak mi wielkiego szacunku i głębokiej życzliwości dla Rumunii i Rumunów - nie dla rumuńskich przestępców, bowiem ich traktuję tak samo, jak włoskich kryminalistów - w przeciwnym razie nie uczyniłbym tego, co uczyniłem w ciągu ostatnich dwóch lat. Uważam, że generalizowanie na podstawie jednego zdania wywiadu nie zmieni faktów.
Przewodniczący. − Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się w czwartek o godz. 12:00.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. – (IT) Ostatnie tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Rzymie, wstrząsnęły międzynarodową opinią publiczną. Uważam za godne pożałowania zachowanie niektórych grup politycznych, które próbują nieporadnie wykorzystać sytuację do celów politycznych, czasem nawiązując w niebezpieczny i szkodliwy sposób do przeszłości. Prawodawstwo europejskie stanowi pewien wzorzec, do którego powinny dążyć wszystkie 27 państw członkowskich. Należy mieć na uwadze, że z przyczyn geograficznych i logistycznych niektórym państwom łatwiej jest go osiągnąć. Potrzebny jest system wynoszący prawo ponad wszystko, a jednocześnie uwzględniający obowiązki jednostki; to właśnie połączenie tych dwóch aspektów decyduje o skuteczności polityk w przedmiotowym sektorze. Należy również przyjąć podstawowe zasady, z jednej strony zobowiązujące państwa członkowskie do integrowania obywateli europejskich przestrzegających prawa, a z drugiej strony umożliwiające wydalenie tych, którzy łamią przepisy. W tej kwestii Europa odgrywa zasadniczą rolę.
Silvia-Adriana Ţicău (PSE), na piśmie. – (RO) Przestępczość nie ma narodowości. Wyrażam ubolewanie z powodu każdego przestępstwa, niezależnie od tego, gdzie zostało popełnione, i wszystkie z nich potępiam oraz uważam, że sprawiedliwości powinno stać się zadość. Nie można jednak piętnować całego narodu lub całej grupy etnicznej za przestępstwo popełnione przez jednego z członków danej społeczności.
Zwalczanie przestępczości nie może naruszać prawa do swobodnego przemieszczania się osób, podstawowej zasady konstrukcji europejskiej.
Obywatele europejscy mają prawo żyć i podróżować bez ograniczeń i obaw, że będą prześladowani lub padną ofiarą aktów przemocy na terenie państw członkowskich.
Zwracam się do Komisji Europejskiej o analizę przyjętego ostatnio we Włoszech dekretu, zgodnie z którym dopuszczalne jest wydalenie z kraju bez zapewnienia żadnych gwarancji prawnych wydalonym osobom, w szczególności w odniesieniu do obywateli Unii Europejskiej. W ramach przedmiotowego dekretu zezwala się na nadużycia, z powodu których już ucierpieli niektórzy obywatele rumuńscy. Zwracam się do Włoch o podjęcie podjęcie działań mających na celu położenie kresu tym nadużyciom.
Uważam, że sytuacja ta powinna zostać w najbliższym czasie rozwiązana, tak by uniemożliwić dyskryminację obywateli Unii Europejskiej, niezależnie od tego, czy są Rumunami, Włochami, Niemcami, Hiszpanami czy Francuzami. Nie chcę, by przedmiotowy dekret stał się niebezpiecznym precedensem kwestionującym poszanowanie podstawowych zasad Unii. Może to negatywnie wpłynąć na wewnętrzną wiarygodność Unii Europejskiej jak również na jej wiarygodność jako gracza na arenie międzynarodowej.
PRZEWODNICZY: LUISA MORGANTINI Wiceprzewodnicząca
20. Ochrona gleby - Strategia tematyczna w dziedzinie ochrony gleby (debata)
Przewodnicząca. − Następnym punktem obrad jest debata łączna na temat:
– sprawozdania Christiny Gutiérrez-Cortines w imieniu Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności w sprawie wniosku dotyczącego dyrektywy Parlamentu Europejskiego oraz Rady ustanawiającej ramy dla ochrony gleby oraz zmieniającej dyrektywę 2004/35/WE (COM(2006)0232 – C6-0307/2006 – 2006/0086(COD)) (A6-0410/2007) oraz
– sprawozdania Vittorio Prodiego w imieniu Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności w sprawie tematycznej strategii dotyczącej ochrony gleby (2006/2293(INI)) (A6-0411/2007).
Martin Schulz (PSE). – (DE) Pani przewodnicząca! Nie prosiłbym raz jeszcze o udzielenie głosu, gdyby pan komisarz nie próbował robić z siebie ofiary w uwagach końcowych. Panie komisarzu! Musi się pan pogodzić z faktem, że występuje pan na forum europejskim, gdzie jest pana obowiązkiem uważać na słowa, jakie pan wypowiada; to, o czym mówił pan w wywiadzie dla Il Messaggero, jest niezgodne z faktami.
Żaden organ w Europie nie ma prawa wejść na teren któregoś obozu i spytać się kogoś: „Jak zarabiasz na życie?”, a następnie deportować tę osobę, jeśli tylko nie będzie w stanie szybko udzielić odpowiedzi. Jest to całkowita i absolutna nieprawda, ale tak mówił pan w wywiadzie dla Il Messaggero, proszę się więc nie irytować, kiedy się o tym panu wspomina.
Przewodnicząca. − W każdym razie debata została zamknięta. Przykro mi, ale to niemożliwe. Myślałam, że chce pan dodać pozycje do porządku obrad. Debata została zamknięta. Przejdźmy dalej. ... Sprzeciwiam się tej interwencji. Nie możemy dalej brnąć w ten temat; myślałam, że pan poseł Schulz chce dodać pozycję do porządku obrad.
Stavros Dimas, komisarz. − (EL) Pani przewodnicząca! Chciałbym podziękować Parlamentowi Europejskiemu oraz w szczególności sprawozdawcom, pani poseł Gutiérrez-Cortines i panu posłowi Prodiemu, Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności oraz innym komisjom za ich wkład w pierwsze czytanie.
Wniosek komisji dotyczący tematycznej strategii dla ochrony gleby powstał na podstawie rozpoczętej w 1998 roku pracy z inicjatywy niemieckiego Ministerstwa Ochrony Środowiska. W wyniku przedłużających się konsultacji z zainteresowanymi stronami i państwami członkowskimi glebę uznano za cenny zasób naturalny, którego degradacja w Europie zaczyna stanowić problem. W następstwie Komisja współpracowała z zaangażowanymi stronami, przede wszystkim z Parlamentem i Radą, po to by kwestia ochrony gleby była lepiej zrozumiana, a konsensus w tym obszarze został osiągnięty.
W rezolucji Parlamentu w sprawie ochrony gleby znalazły się ważne zalecenia dla Komisji dotyczące kierunku, jaki musi ona obrać, by zagwarantować właściwą ochronę gleby w Europie. Na podstawie wniosków przyjętych na Majorce w 2002 roku Rada Europejska wezwała Komisję do zaproponowania wyczerpującej dalekosiężnej strategii ochrony gleb; strategia ta miałaby uwzględniać ogólne zasady, właściwe cele ilościowe i jakościowe oraz harmonogramy mierzenia i oceny planowanych środków.
Chciałbym teraz przejść do bardziej szczegółowych kwestii. Cieszę się, że degradację gleby uznano za poważny problem, problem który musimy przezwyciężyć. Dla przykładu, w świetle obecnego znacznego zainteresowania Parlamentu kwestią pustynnienia, ważne jest, abyśmy tu w Europie otwarcie deklarowali nasze zaangażowanie w radzenie sobie z przyczynami tego problemu; powinniśmy deklarować to otwarcie zarówno w Europie jak i na świecie. Zmiana klimatu i pewne nieodpowiednie praktyki uprawy gleby są dla gleby zagrożeniem. Określenie stopnia degradacji, a następne rozwinięcie metod zapewniających zrównoważone użytkowanie gleby jest bezpośrednim zastosowaniem opartego na wiedzy podejścia do tej sprawy - podejścia, które Parlament słusznie sobie ceni. Zagwarantujemy podjęcie bardziej skoncentrowanych wysiłków, a zasoby będą wykorzystane efektywniej, by służyć naszym celom.
Przedsiębiorstwa mają prawo oczekiwać, że państwa członkowskie spójnie zastosują wspólnotowe prawodawstwo. W przygotowanych przez Komisję środowiskowych analizach wpływu oszacowano, że prawdopodobnie około 3,5 miliona terenów w UE jest zanieczyszczonych. Część z nich, zapewne 15%, na pewno została zanieczyszczona. Przedsiębiorstwa powinny mieć pewność, że podobne procedury zostaną wprowadzone w celu określenia stopnia zanieczyszczenia terenów; działanie takie umożliwi tym samym planowanie inwestycyjne.
Musimy też mieć na uwadze bezpośredni związek, jaki istnieje pomiędzy klimatem a glebą. Dla przykładu podam, że, zgodnie z ostatnim badaniem opublikowanym w uznanym międzynarodowym przeglądzie artykułów naukowych Nature, w samej Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich 25 lat każdego roku uwalniało się z gleby do atmosfery 13 milionów ton CO2 - jest to ilość, jaką mogłoby wydzielić 5 milionów dodatkowych samochodów każdego roku. Warto też odnotować, że nie wykorzystano w pełni zdolności gleby do absorpcji węgla i przetworzenia jej w przydatny humus.
W świetle tego proszę mi pozwolić podsumować podstawowe cele środków zaproponowanych przez Komisję:
Po pierwsze, musimy rozwinąć wysoce elastyczną, ale spójną i wyczerpującą politykę dotyczącą europejskiej gleby. Polityka ta dzięki stworzeniu ram dla zrównoważonego użytkowania gleb oraz dzięki zastosowaniu środków u źródeł zapobiegnie dalszej degradacji gleby, której najważniejsze funkcje społeczne, środowiskowe i ekonomiczne zostaną w ten sposób zabezpieczone.
Po drugie, aby podejmować oparte na wiedzy decyzje polityczne oraz aby ukierunkować nasze wysiłki w te miejsca, gdzie dostrzeżono najpoważniejsze zniszczenia, musimy zdobyć niezbędne informacje na temat kondycji gleby w Europie.
Po trzecie, zdegradowane gleby powinny zostać poddane rekultywacji wszędzie tam, gdzie to możliwe; powinno się to odbyć na podstawie przeprowadzonej przez państwa członkowskie analizy środowiska glebowego. Celem rekultywacji powinno być osiągnięcie jakości gleby odpowiadającej przynajmniej aktualnemu i docelowemu zużyciu terenu.
Po czwarte, w celu zapewnienia spójnego podejścia państw członkowskich do kwestii ochrony gleby cała UE powinna przyjąć niezbędne minimum wspólnych zasad. Te wspólne zasady pomogą wprowadzić przejrzystość i zapobiegną zakłóceniom na rynku wewnętrznym.
Celem strategii i dyrektywy jest wprowadzenie długoterminowej polityki ochrony gleby w Europie, tak aby w ciągu kilku lat wszystkie państwa członkowskie dokonały zauważalnego postępu w tym obszarze.
Chciałbym zwrócić uwagę na pewne kluczowe aspekty dyrektywy ramowej dotyczącej ochrony gleby:
Po pierwsze, dokument, który ma powstać w wyniku podjęcia wspólnej decyzji, musi być jednoznaczny i zagwarantować wszystkim zainteresowanym stronom jasność prawną za pomocą procedury legislacyjnej. Musimy unikać wprowadzania poprawek zawierających luki prawne, prowadzących do niepotrzebnego ograniczenia zakresu przedmiotowej dyrektywy.
Po drugie, wniosek w znacznym stopniu uwzględnia zasadę pomocniczości i elastyczności. Rozumiem, że wnioskuje się o pewne poprawki po to, aby wciąż zwiększać stopień pomocniczości. Jednak muszą być państwo pewni, że poprawki te nie przyczynią się do dodatkowych trudności w zastosowaniu dyrektywy przez wszystkie państwa członkowskie. Odnosi się to w szczególności do wyszczególnionych w dyrektywie poprawek dotyczących programu środków zastosowanych na obszarach priorytetowych.
Po trzecie, aby osiągnąć wysoki stopień ochrony środowiska musimy opracować wspólne podejście wszystkich państw członkowskich do identyfikacji zanieczyszczonych gleb. Zaproponowane skreślenie załącznika II oddali nas od osiągnięcia naszego celu.
Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że Komisja będzie śledzić postępy w tej sprawie podczas dyskusji w Radzie i w Parlamencie Europejskim nad swoim wnioskiem. Odpowiednio określi ona wtedy swoje stanowisko w tej sprawie.
Cristina Gutiérrez-Cortines (PPE-DE), sprawozdawczyni. –(ES) Pani przewodnicząca! Przed dyskusją nad wnioskiem, nad którym odbędzie się głosowanie tego ranka, chciałabym podziękować sprawozdawcom ze wszystkich grup politycznych, w szczególności zaś chciałabym podziękować pani poseł Sornosie z Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim oraz naszemu przyjacielowi, panu posłowi Prodiemu, który, pracując z nami ramię w ramię, wzbogacił przedmiotową dyrektywę; podobnie współpracowali z nami: Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie oraz wielu innych posłów.
Dokument, nad którym jutro odbędzie się głosowanie, zawiera kilka poprawek, które powstały w wyniku porozumienia; na jego kształt miały zatem wpływ inne partie polityczne. Jest to dokument, który w znacznej mierze oparty jest na konsensusie, co rzadko zdarza się w przypadku polityki środowiskowej; dokument ten, można powiedzieć, będzie generował nową europejską politykę i da początek nowej drodze.
Przedmiotowy dokument, dzięki temu, że podlega nowemu sposobowi rozstrzygania o dyrektywach, jest niesłychanie innowacyjny. Musimy stawić czoła sytuacji, w której tylko dziewięć z 27 państw zastosowało prawodawstwo w sprawie ochrony gleby; jest to kwestia, z którą musimy sobie w przyszłości poradzić. Europa rozwija się asymetrycznie i jest w niej obecnie wiele państw osiągających wysoki poziom rozwoju w zakresie polityki glebowej, nadal wiele państw ma jednak w tym zakresie bardzo słabe wyniki.
W jaki sposób możemy stworzyć politykę konsensusu, wspólną politykę, jeśli rozbieżności są tak potężne? Jest to wyzwanie, któremu musieliśmy sprostać. Jakie znaleźliśmy rozwiązanie? Zajrzeliśmy do Traktatu i zauważyliśmy, że w artykule 249 stwierdzono, iż dyrektywy są wspólnymi celami, a sposób ich wdrożenia i stosowania zależy od państw członkowskich; tak też uczyniliśmy.
W celu ustalenia jasnych wspólnych celów poszerzyliśmy artykuł 1 i 2 aż do artykułu 6. Innymi słowy, ustanowiliśmy sobie cel. Wiemy, w jakim kierunku mamy teraz podążać; musimy uznać zrównoważony rozwój za proces wymagający jasno określonych celów, nie wszystkie państwa mogą jednak rozwijać się w tym samym tempie. Nie możemy oczekiwać od państw, które jeszcze nie rozpoczęły działań w tym obszarze, że będą robiły to samo, co reszta.
Chcielibyśmy zatem, przy maksymalnym poszanowaniu zasady pomocniczości, by wybór sposobu wdrażania dyrektyw zależał od państw członkowskich; w ten sposób państwa, które już zrobiły postępy w przedmiotowej dziedzinie, nie będą musiały obawiać się powtarzania oficjalnych ustaleń. Nie ma potrzeby, aby państwa, które prowadzą przejrzystą politykę ochrony gleb, wprowadzały ją raz jeszcze.
Polityka elastyczności przejawia się też w następujący sposób: po zapoznaniu się z klimatem i warunkami w każdym państwie, każde państwo przed przyjęciem tej polityki musi dojść do porozumienia z mieszkańcami co do sposobu jej wprowadzania. W artykule 8 gwarantujemy rolnikom możliwość osiągnięcia porozumienia w sprawie ochrony gleby z państwem członkowskim, z którego pochodzą; ci zaś, którzy już to zrobili, nie będą musieli powtórnie przechodzić przez proces legislacji.
Oznacza to, iż musimy jednocześnie mieć pewność, że prowadzimy jasną politykę ochrony gleby; zdrowie obywateli jest w tym kontekście sprawą najważniejszą, zaraz obok celów dotyczących ochrony zdrowia i przejrzystości w dostarczaniu obywatelom informacji; jest to oczywiste
Dlaczego uważam, że warto wprowadzić dyrektywę, choć pomysł ten jest krytykowany? Jest to ważne, panie i panowie, ponieważ chcemy budować Europę opartą na naszych mocnych stronach; musimy zatem podążać za tymi państwami, które poszły już tą drogą. Z drugiej strony, jeśli nie przeprowadzimy legislacji, narażeni będziemy na niepewność i brak bezpieczeństwa; niepewność zaś i brak bezpieczeństwa stanowią zagrożenie zarówno dla rynku jak i dla zdrowia.
Budujmy Europę na jej mocnych stronach, a nie na jej słabościach. To jest droga, którą musimy obrać.
Ponadto, pomocniczość jest w tym przypadku zagwarantowana i, jak stwierdzono, nie ma potrzeby duplikowania oficjalnych ustaleń czy prawodawstwa. Państwa członkowskie są odpowiedzialne za wprowadzenie w życie tych ustaleń, a wolność oznacza tutaj odpowiedzialność.
Musimy się nauczyć, iż w Europie składającej się z 27 państw członkowskich niemożliwe jest stworzenie takiej polityki ochrony środowiska, która byłaby wprowadzana poprzez system sądowniczy. Wprowadzając tę politykę, nie możemy polegać jedynie na prokuratorach i Trybunale Sprawiedliwości. Musimy polegać na wspólnej polityce oraz na wiarygodności i zdolności państw członkowskich do stworzenia i wprowadzenia jak najlepszej polityki. Dlatego też tak wnikliwie obserwowaliśmy dobre praktyki w tym zakresie.
Dyrektywa ta jest też innowacyjna z innego powodu: po raz pierwszy podjęto w niej kwestię zmiany klimatu w odniesieniu do gleby, uwzględniając odpowiednie przygotowanie gleby do powodzi, do walki z pustynnieniem i erozją. Musimy wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz: Europa i obszary wiejskie na jej terenie są kształtowane przez działalność człowieka; zostały stworzone przez rolników - ogrodników tej wsi. Musimy wziąć pod uwagę, że Europę przyszłości muszą budować jej obywatele, zatem powtarzam, musimy ustanowić wspólne cele, ale niech idą one w parze z prawidłowym wdrażaniem i zobowiązaniem do przejrzystości.
Bardzo państwu dziękuję i raz jeszcze dziękuję partiom politycznym.
Vittorio Prodi (ALDE), sprawozdawca. –(IT) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! Chciałbym podziękować państwu oraz sprawozdawczyni, pani poseł Gutiérrez-Cortines. Pracowaliśmy nad tym zadaniem razem i mam nadzieję, iż współpraca ta przyczyniła się do ulepszenia tekstu.
Dyrektywa, nad którą dziś debatujemy, ma na celu chronić glebę europejską przed takimi zjawiskami jak pustynnienie, erozja i zasolenie; zjawiska te w coraz większym stopniu związane są ze zmianą klimatu i specyficznym zanieczyszczeniem gleby. Paradoksalnie, pomimo licznych regulacji dotyczących użycia i uwolnienia do środowiska substancji zanieczyszczających, nie było jak dotąd dyrektywy ustanawiającej działania mające na celu zidentyfikowanie gleb mocno zanieczyszczonych przed podjęciem działań naprawczych.
Sprawa ta jednak poruszyła kilka osób w Parlamencie i poza nim, poruszyła osoby nastawione krytycznie w odniesieniu do - jak to nazywają - ataku na pomocniczość i utrudniającej działalności instytucji europejskich; instytucje te korzystają ze środków takich jak ramowa dyrektywa glebowa po to, aby nękać grupy rolników lub przedsiębiorstwa niesprawiedliwymi uregulowaniami prawnymi, niesłusznymi przepisami oraz nowymi barierami administracyjnymi i/lub prawnymi.
O czym mówimy? Mówimy o tej samej dyrektywie, która daje państwom członkowskim czas 25 lat na zidentyfikowanie wszystkich obszarów w obrębie kraju, które mogłyby być uznane za poważnie zanieczyszczone i w ten sposób narażone na wpływy zarówno publiczne jak i prywatne; przedmiotowa dyrektywa ma też na celu zidentyfikowanie wszystkich obszarów poważnie zagrożonych pustynnieniem, erozją, zasoleniem czy utratą gęstości gleby.
Mówimy też o wytycznych do stworzenia tam, gdzie to tylko konieczne, systemu systematycznego polepszania stanu gleby; leży to we wspólnym interesie. Mówimy o ochronie zdrowia ludzkiego jak też o ochronie środowiska. Mówimy o ramowej dyrektywie, w której nie tylko nie naruszono autonomii państw członkowskich, ale która również nie zawiera uciążliwych przepisów.
Pytam się zatem, skąd bierze się niechęć niektórych państw członkowskich i Parlamentu - jak zwykle tych samych podejrzanych - do zaakceptowania zestawu działań i punktów, które mają zostać poddane obszernemu badaniu przez władze krajowe. Cóż takiego jest do ukrycia? Skąd bierze się niechęć tych państw, skoro ich przedstawiciele w Radzie zaakceptowali już wiążący charakter badania odnośnie do wszystkich punktów zaproponowanych przez Komisję w aneksie 2, jak również przyjęli oni zasadę przejrzystości, która ma mieć zastosowanie we wszystkich transakcjach dotyczących kwestii gleby?
Co więcej, w ogólnoeuropejskim podejściu do monitorowania stanu gleby widzimy wartość dodaną, która poprawi zdolność państw członkowskich w zakresie poznawania swojej gleby. W każdym wypadku sprawozdania dla Komisji będą sporządzane prawie że automatycznie, ponieważ będą się one opierały na satelitarnych pomiarach. Może powszechnie tego nie wiadomo, ale Komisja przeprowadziła już projekt tego typu, który doprowadził do powstania Atlasu Gleb Europy; jest to dobry przykład tego, co możemy osiągnąć, pracując razem.
Innym jeszcze argumentem na rzecz podejmowania ogólnowspólnotowych działań w celu ochrony gleby jest zmiana klimatu; Europa musi teraz sprostać temu wyzwaniu. Będą się na nie składać ekstremalne zjawiska klimatyczne: większa ilość opadów deszczu, dłuższe susze, mniejsza ilość opadów śniegu i podwyższony poziom morza. Oznacza to, iż naszym obowiązkiem jest, by precyzyjnie uprawiać ziemię, aby sprostać tym wyzwaniom; zwiększyć czas retencji wody na całym obszarze, aby zapobiec powodziom i zwiększyć absorpcję wód gruntowych, szczególnie wzdłuż wybrzeży oraz zapobiec infiltracji wody słonej, wywołanej prawdopodobnie podwyższeniem poziomu morza.
Powinniśmy też prowadzić gospodarkę leśną i w jej zakresie kontrolować ryzyko wybuchu pożarów lasów, ponieważ wzmożone susze będą sprzyjać większemu ryzyku pustynnienia w razie pożarów. Nawiasem mówiąc, ten typ uprawy ziemi zachęca do wykorzystywania odnawialnych źródeł energii, takich jak energia wodna czy biomasa. Wreszcie, nie powinniśmy zapominać, jaką rolę odgrywa gleba w przywracaniu równowagi emisji gazów cieplarnianych.
Podczas głosowania w środę poproszę, by rozważyli państwo fakt, że to, czego potrzebujemy ponad wszystko, to strategia i dyrektywa, które zagwarantują przyszłym pokoleniom możliwość użytkowania ziemi i radość z tego płynącą - z ziemi, której losy leżą teraz w naszych rękach; pamiętajmy też, iż każde państwo członkowskie musi sprostać tym samym zagrożeniom i temu samemu ryzyku środowiskowemu. Ziemia jest zasobem, którego jest coraz mniej w Europie, my zaś musimy zmaksymalizować jego dostępność.
Joan Calabuig Rull (PSE), sprawozdawca komisji opiniodawczej Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. – (ES) Dziękuję, pani przewodnicząca! Dziękuję też panu, panie komisarzu Dimas za zdecydowane poparcie tej dyrektywy.
Z radością przyjmujemy wniosek Komisji, jako że oczywiście ma on na celu ochronę gleby i zachowanie jej zdolności do spełniania funkcji środowiskowych, ekonomicznych, społecznych i kulturowych, które to funkcje są niezbędne dla działalności człowieka.
Ponadto, jak pan komisarz prawidłowo powiedział, we wniosku zaproponowano elastyczne zasady, w ramach których założono ambitne, a przy tym nie zbyt restrykcyjne cele. Dzięki wspólnej ramie, minimalnemu wspólnemu mianownikowi, państwa członkowskie będą mogły określić własny poziom interwencji, pozwalając na skuteczniejsze wykorzystanie potencjału administracyjnego na szczeblu krajowym.
Pomimo przesadzonego oporu niektórych sektorów wobec przedmiotowej dyrektywy oczywiste jest, że gleba jest niezwykle ważnym zasobem zasadniczo nieodnawialnym, zasobem zagrożonym wskutek rosnącego nacisku środowiskowego, za który w znaczącym stopniu odpowiedzialna jest działalność człowieka.
Zgodnie z omawianym tutaj sprawozdaniem obliczono, że koszta degradacji gleby wynoszą blisko 40 000 milionów euro rocznie; koszt ten społeczeństwo ponosi w postaci zniszczenia infrastruktury, wzrostu opłat za opiekę zdrowotną jak i wielu innych czynników.
Dyrektywa ta oparta jest oczywiście na zasadzie ostrożności i zasadzie działania zapobiegawczego, jak również na zasadzie, zgodnie z którą zniszczenia środowiskowe muszą być naprawione u ich źródeł, za co płaci ten, kto spowodował zanieczyszczenie.
Przedmiotowe prawodawstwo złagodzi efekty transgranicznej degradacji gleby, która niestety również istnieje; pomoże też w zapewnieniu równych warunków na rynku wewnętrznym.
Chciałbym podkreślić ten aspekt, ponieważ różne zobowiązania, jakie podmioty gospodarcze mogą nakładać zgodnie z różnym krajowym ustawodawstwem ochrony gleb, mogą doprowadzić do zakłócenia konkurencji.
Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że dyrektywa dotycząca ochrony gleby jest krokiem naprzód wzmacniającym konkurencję z większą przejrzystością, krokiem który będzie chronił obszary wspólnego zainteresowania, takie jak woda, bezpieczeństwo żywności i zdrowie ludzkie.
Neil Parish (PPE-DE), sprawozdawca komisji opiniodawczej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Pani przewodnicząca! Naprawdę wolałbym, aby dyrektywa nie została nam przedłożona. Będę popierał jej odrzucenie - nie z tego powodu, że nie zależy mi na ochronie gleby, gdyż jej ochrona leży w interesie nas wszystkich. Ale czy przedmiotowa dyrektywa jest krokiem we właściwym kierunku?
Panie komisarzu Dimas! Powiedział pan, że obecnie jedynie dziewięć państw członkowskich posiada ustawodawstwo dotyczące ochrony gleby. Proponuję, aby to od pozostałych 18 państw członkowskich zależało wprowadzenie ustawodawstwa dotyczącego ochrony gleby; nie musimy koniecznie wprowadzać nowej dyrektywy. Mamy już dyrektywę dotyczącą wód gruntowych oraz dyrektywę dotyczącą azotanów. W zakresie rolnictwa mamy wiele współzależnego prawodawstwa dotyczącego gleby i jej gęstości. Wiem, że sprawozdawca robi wszystko, by z wniosku wykluczyć sprawy rolnictwa, ale obawiam się że przysporzy to jeszcze więcej biurokracji i trudności dla rolników.
Pan komisarz stwierdził też, iż mamy 300 rodzajów gleb w Unii Europejskiej. Bardzo trudno stworzyć ogólną dyrektywę, która obejmie wszystkie jej rodzaje. Weźmy pod uwagę rolnictwo w roku takim jak ten, kiedy to w niektórych państwach członkowskich były susze, a w innych bardzo wilgotna pogoda i silne opady deszczu. Gdybyśmy wykopywali ziemniaki w wielu północnych państwach członkowskich, w których spadło dużo deszczu, doprowadziłoby to oczywiście do zagęszczenia gleby. Jest to konieczne, by uzyskać zbiory. Można to jednak poprawić w następnym roku poprzez głęboszowanie i naprawianie zniszczeń w glebie.
Potrzebujemy elastyczności w tej kwestii. Naprawdę uważam, że pomysł wprowadzania kolejnej dyrektywy nakładającej na rolników jak i całą tę branżę jeszcze większej ilości regulacji nie jest właściwym rozwiązaniem.
Karsten Friedrich Hoppenstedt, w imieniu grupy PPE-DE. – (DE) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Dyrektywa dotycząca ochrony gleby oraz ramowa dyrektywa glebowa wraz z tematyczną strategią dotyczącą ochrony gleby należą do kluczowych tematów tej sesji miesięcznej, jak i były tematem rozmów w komisjach w ciągu ostatnich tygodni i miesięcy.
Zazwyczaj strategia - w tym przypadku dotycząca gleby - dla dobrego przykładu omawiana jest w kontekście wcześniejszej właściwej dyrektywy. Zaletą postępowania etapami jest zazwyczaj to, że kwestie dyskutowane są otwarcie na tyle wcześnie, aby można było uwzględnić podczas formułowania dyrektywy nowo odkryte punkty widzenia. W związku z silną krytyką wniosku Komisji w sprawie dyrektywy dotyczącej ochrony gleb, bez wątpienia wcześniejsza dyskusja nad tym tematem będzie tu pomocna także po to, aby obniżyć ogólne napięcie w tej sprawie.
W przeciwieństwie do naturalności ramowej dyrektywy, wniosek Komisji - i ja również tak uważam - zawiera bardzo surowe, szczegółowe regulacje i zobowiązuje państwa członkowskie do licznych badań i sprawozdań, które doprowadzą do znacznego administracyjnego obciążenia. Jest to niedopuszczalne.
Nowe państwa członkowskie posiadają już dobrze funkcjonujące krajowe ustawodawstwo dotyczące ochrony gleby. Od tych państw wniosek Komisji będzie w niektórych przypadkach wymagał całkowitej restrukturyzacji systemów: dojdzie do wysokiego stopnia duplikacji uregulowań i dodatkowego obciążenia biurokratycznego. Zatem jak już wcześniej stwierdzono, wiele państw członkowskich jest sceptycznych odnośnie do przedmiotowej dyrektywy.
Niemniej jednak w ciągu kilku ostatnich miesięcy byłem mocno zaangażowany w prace nad wnioskiem Komisji i starałem się go ulepszyć. Chodziło zasadniczo o to, by pozwolić państwom członkowskim na większy zakres działań, realizując równocześnie cel ograniczenia wzrastającego pogarszania się stanu gleb na szczeblu europejskim.
Mam nadzieję, że wraz z panią poseł Gutiérrez-Cortines, uwzględniając znaczenie zagadnienia ochrony gleby, osiągniemy ostatecznie rozsądny wynik, który będzie stanowił wzór zarówno w Europie jak i na całym świecie. Chciałbym zatem raz jeszcze bardzo mocno podziękować sprawozdawczyni za zaproponowanie rozwiązania, które umożliwi znalezienie kompromisu.
María Sornosa Martínez, w imieniu grupy PSE. – (ES) Pani przewodnicząca, panie komisarzu, panie i panowie! W europejskim prawodawstwie w odniesieniu do ważnych naturalnych zasobów (woda, powietrze, gatunki, siedliska flory i fauny) istnieją szczegółowe akty prawne, podczas gdy gleba jako zasób nie posiada żadnego. Najwyższy czas położyć kres temu brakowi równowagi, dziękuję zatem Komisji za jej wniosek, dziękuję też sprawozdawczyni, pani poseł Gutiérrez-Cortines za pracę, jaką wykonała.
Jak wielu z nas wcześniej stwierdziło, gleba jest nieodnawialnym, a zatem ograniczonym naturalnym zasobem, który spełnia wiele ważnych ekologicznych i ekonomicznych funkcji i który jest podstawą prawie całej działalności człowieka. Nie ma wątpliwości, że zaangażowanie europejskiego systemu legislacyjnego w ten obszar znacząco ulepszy ustawodawstwo, które jest obecnie wprowadzane w wielu państwach poprzez nadanie mu spójnych ram wspartych europejskimi regulacjami i być może również europejskimi środkami.
Zgodnie z nieruchomą naturą gleby, co przytaczane jest przez niektórych jako dowód uzasadniający ich preferencje na rzecz raczej krajowego ustawodawstwa niż polityki ogólnoeuropejskiej, oświadczenie Komisji Europejskiej jest wystarczającym argumentem za stanowiskiem, że potrzebujemy strategii na szczeblu europejskim; niektórzy posłowie, jak na przykład pan poseł Calabuig Rull, już o tym wspominali.
Niektóre państwa członkowskie są niechętne standaryzacji ochrony gleby na szczeblu europejskim; uważamy zatem, że słusznie zwracamy uwagę na strategię i na dyrektywę jako na elastyczne i wymagające, a przy tym nie zbyt restrykcyjne, instrumenty prawne. Oznacza to, iż każde państwo członkowskie może dostosować przedmiotowe instrumenty do swoich własnych potrzeb, do swojej społecznej i ekonomicznej sytuacji, zgodnie z ustalonymi już ramami i długoterminowymi celami.
W skrócie chciałbym powiedzieć, że metodologia wniosku dla tej dyrektywy, oparta na prewencji, zwiększaniu świadomości obywateli, dostarczaniu informacji, identyfikowaniu priorytetowych obszarów degradacji, sporządzaniu wykazu zanieczyszczonych gleb i tworzeniu programów uwzględniających środki krajowe i strategie rehabilitacji jest spójnym, skutecznym i elastycznym podejściem do radzenia sobie z problemem degradacji ziemi w Europie, podejściem uwzględniającym sytuację i możliwości każdego kraju.
Proszę Izbę przede wszystkim o wyraźne sprzeciwienie się całkowitemu odrzuceniu tego wniosku przez niektóre sektory oraz o poparcie dla poprawek kompromisowych, które wprowadziliśmy podczas ostatnich długich negocjacji.
Może nie jest to dyrektywa, którą każdy chciałby przyjąć, ponieważ w jakimś sensie wszyscy jesteśmy jej przeciwni, ale dyrektywa ta może okazać się bardzo pomocna w przyszłości.
Holger Krahmer, w imieniu grupy ALDE. – (DE) Pani przewodnicząca! Przede wszystkim chciałbym bardzo szczerze podziękować sprawozdawczyni, pani poseł Gutiérrez-Cortines, która w ostatnich miesiącach poświęciła mnóstwo energii na pośredniczenie między zwolennikami i przeciwnikami dyrektywy i której ostatecznie udało się wypracować podstawę realnego kompromisu.
Niemniej jednak, podobnie jak inni posłowie w Izbie, jestem i zawsze byłem za odrzuceniem wniosku Komisji. Chcę, aby było to jasne: nasza gleba jest podstawą naszej egzystencji. Bez zdrowej gleby nie ma rolnictwa, naturalnego cyklu krążenia nawozów, a w dłuższej perspektywie czasowej nie ma i życia. Jesteśmy odpowiedzialni za ochronę naszych gleb przed szkodliwym działaniem tam, gdzie to tylko możliwe, oraz za utrzymanie ich w dobrym stanie.
Dyrektywa ta nie jest jednakże najlepszym sposobem osiągnięcia tych celów. Nie uważam, abyśmy wahali się między tym, czy chcemy chronić nasze gleby, czy nie; wydaje mi się natomiast, że sprawą sporną na szczeblu europejskim jest pytanie, czy powinno się to odbywać za pomocą jurysdykcji, czy nie? Uważam, że nie powinno.
Oczywiście wiele państw członkowskich rozwinęło swoje własne ustawodawstwo dotyczące ochrony gleby, które w większym stopniu uwzględnia lokalne problemy i możliwości ich rozwiązania, niż uwzględniałyby to scentralizowane regulacje z Brukseli. Chciałbym poprosić zatem Izbę, aby poparła poprawki dotyczące zachowania zakresu działania państwom członkowskim.
Ponadto jesteśmy gotowi stworzyć liczne nowe organy biurokracji oraz zwiększyć wydatki na instytucje administracyjne i na przedsiębiorstwa. Niektóre z przepisów będą wymagać od przedsiębiorstw przemysłowych bardziej szczegółowych badań i sprawozdań.
Podam państwu jako przykład budowanie zakładów produkcji gazów przemysłowych. Zakłady te rozkładają normalne powietrze, będące mieszaniną gazów, na składniki; procedura ta w ogóle nie jest szkodliwa dla gleby. Nie powinniśmy martwić się podobnymi sprawami; powinniśmy martwić się tylko wtedy, gdy istnieje uzasadniona obawa zanieczyszczenia gleby przez zakłady produkcyjne.
Uważam, że nadszedł najwyższy czas, by zakończyć przygotowania i publikowanie sprawozdań dotyczących stanu gleby. Kontynuowanie tej działalności jest ingerencją w swobodę zawierania kontraktów. Sprzedaż ziemi jest z uzasadnionych powodów regulowana prawem cywilnym i tak powinno zostać. Panie i panowie! Mam nadzieję, iż ostatecznie stworzymy dyrektywę, która naprawdę zagwarantuje nam ochronę gleby i która przede wszystkim nie doprowadzi do obciążenia administracyjnego.
Janusz Wojciechowski, w imieniu grupy UEN. – Pani Przewodnicząca! Istnieje powiedzenie, znane pewnie w wielu krajach: „Lepiej późno niż wcale”. Ochroną gleby zajmujemy się późno, po wielu dziesiątkach lat dewastacji, co najbardziej widoczne jest w regionach przemysłowych, ale dobrze, że jednak dostrzegamy, iż gleba nas żywi i nie wolno jej niszczyć. Nie wolno traktować jej jak towaru i prowadzić takiej polityki, w myśl której największym biznesem staje się zakup ziemi rolnej i wyłączenie jej z produkcji rolniczej na inne cele.
Taka polityka już się obraca przeciwko nam. Dobrze, że wreszcie to dostrzegamy i zaczynamy chronić glebę - naszą żywicielkę. Zwracam uwagę na myśl zawartą w opinii Komisji Rolnictwa, że warunkiem skutecznej ochrony gleby jest utrzymanie i rozwój rolnictwa. Gleba pielęgnowana przez rolników zachowuje swoją żyzność, a pozbawiona tej troski zamienia się w pustynię. W imieniu grupy Unii na rzecz Europy Narodów popieram sprawozdanie pani Gutiérrez-Cortines i pana Prodiego.
Hiltrud Breyer, w imieniu grupy Verts/ALE. –(DE) Pani przewodnicząca! Jesteśmy za zdecydowanym „tak” dla ogólnoeuropejskiej ochrony gleby. Usłyszeliśmy już, że gleba jest naszym najważniejszym nieodnawialnym zasobem. Spadek jakości gleby kosztuje UE ponad 38 bilionów euro rocznie. W Niemczech tylko 2% gleby zachowało się w pierwotnym stanie. Dwanaście procent gleb w UE jest dotkniętych erozją.
Jakość gleby obniża się bez względu na granice państw. Kładziemy sobie kłody pod nogi, w taki sposób wykorzystując nasze ziemie. Propozycja UE była dobra; poszła ona w dobrym kierunku i powinniśmy zmierzać do jej ulepszenia. Wiem, że sprawozdawczyni walczyła o to, lecz niestety Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności pod naciskiem konserwatywnego i rolniczego lobby osłabiła, a następnie zniszczyła sporą liczbę punktów tego wniosku. Nie mogę zrozumieć, dlaczego my w Komisji Ochrony Środowiska zgodziliśmy się zataić informacje o glebach, które zostały wcześniej zanieczyszczone. Mam nadzieję, że jutro uda nam się to naprawić. Nie sprzyja to przejrzystości i jest sprzeczne z konwencją z Aarhus.
Wiemy również, że zmiana klimatu i dobrej jakości gleba są ze sobą ściśle związane; wiemy, że gleba jest ważnym zasobnikiem dwutlenku węgla i że nieustannie traci ona zdolność wiązania CO2. Z powodu osłabienia, które nastąpiło w Komisji Ochrony Środowiska, obawiam się, że ambitna dyrektywa ochrony gleby jest niestety niemożliwa do wprowadzenia. Potrzeba nam jednak skutecznej ochrony gleby z uwzględnieniem uzgodnionych ram czasowych i wspólnych kryteriów.
W skrócie, potrzebujemy skutecznych i dobrze określonych celów, które położą kres procesowi pogarszania się gleby w Unii Europejskiej. Nie możemy rezygnować ze stworzenia prawnie wiążącego prawodawstwa z powodu tak zwanego kompromisu. Tylko prawnie wiążące środki umożliwią nam wprowadzenie w życie ambitnej strategii glebowej.
Roberto Musacchio, w imieniu grupy GUE/NGL. – (IT) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Mamy przed sobą bardzo ważną i wartościową dyrektywę. Chciałbym podziękować panu komisarzowi Dimas, który nad nią pracował. Jako członek grupy, która często krytykuje dyrektywy i Komisję, mogę powiedzieć, że tym razem jest inaczej.
Ta dyrektywa będzie potężnym krokiem naprzód dla Europy zarówno z punktu widzenia jakości jej polityki jak i jej skuteczności. Wraz z ukończeniem ramowych dyrektyw dotyczących naturalnych elementów biosfery glebę będziemy uważać za kluczową jej część, fundamentalną część składową ważną dla zachowania środowiskowej i klimatycznej równowagi, a nie jedynie za miejsce, na którym można budować.
Gleba żyje, pochłania CO2, jest źródłem biomasy: należy ją chronić i ulepszać, ponieważ gleba europejska jest szczególnie zanieczyszczona. W Europie wszyscy mają tego świadomość. Przeprowadziliśmy długą i trudną dyskusję z Komisją i chciałbym podziękować pani poseł Gutiérrez-Cortines za tak wielkie zaangażowanie się w tę sprawę.
Jednakże istnieje ryzyko, że Parlament będzie ingerował w tekst Komisji. Wolałbym, aby do takiej sytuacji nie doszło; zdecydowanie wolę, gdy Parlament podejmuje decyzje po Komisji. Niektórzy z państwa zalecili nawet, aby odrzucić tę dyrektywę; byłoby to poważnym błędem. Europa musi patrzeć w przyszłość. Ziemia, po której chodzimy, jest ziemią należącą do nas wszystkich i jest ona częścią naszej planety. Jest to jedyna ziemia, jaką mamy, i musimy się nią opiekować.
Kathy Sinnott, w imieniu grupy IND/DEM. – Pani przewodnicząca! W ustawodawstwie na szczeblu europejskim regulującym sprawy wody i jakości powietrza jest sporo logiki. Dzielimy się nim zarówno w UE jak i tak naprawdę globalnie. Logika ta jednakże zawodzi, jeśli wziąć pod uwagę ochronę gleby. Gleby są o wiele mniej mobilne, dlatego też kompetencje państw członkowskich oraz władz lokalnych powinny wykraczać poza ustalanie rozsądnych standardów ochrony. Zanim jednak UE ustanowi za dużo kontroli nad sprawami gleby musimy dobrze przemyśleć wiele kwestii.
W Irlandii kilka problematycznych zasad dotyczących degradacji gleby zostało wprowadzonych odgórnie z Europy. Dla przykładu, reforma UE dotycząca cukru usunęła buraki z rotacji pszenicy. Dodanie buraków polepszyło stan gleby i uczyniło ją bardziej odpowiednią dla zbóż. Co więcej, granty unijne na lasy przyczyniły się do nieodpowiedniej uprawy świerków, na skutek której gleba uległa zakwaszeniu; uprawa świerków doprowadziła w niektórych przypadkach do zagęszczenia ziemi, prowadząc do jej nieurodzaju; w innych przypadkach doszło do obsunięcia gleby ze zboczy i zmycia ziemi do rzek i jezior.
Gleba jest bardzo zróżnicowana, ale w każdym wypadku należy ją nawozić i poprawiać jej stan. Niszczenie gleby w UE powinno być zakazane, a dbanie o nią i jej uprawianie powinno zostać zlecone tym, którzy rozumieją jej złożoność w każdym obszarze.
Irena Belohorská (NI). - (SK) Zanim spojrzymy na kształt zaproponowanej dyrektywy ramowej dotyczącej ochrony gleby powinniśmy zastanowić się, czy prawodawstwo UE w tym obszarze jest rzeczywiście potrzebne.
Musimy wziąć pod uwagę opinię Komisji Prawnej. Opowiedziała się ona zdecydowanie przeciw wprowadzeniu prawodawstwa dotyczącego ochrony gleby w UE na podstawie tego, że gleba nie niesie za sobą żadnych transgranicznych implikacji i jest ona sprawą regionalną. Chociaż inne komisje w swoich opiniach zasadniczo popierały prawodawstwo UE w tej sprawie, pewne frakcje wciąż się wahają. Dla przykładu, poprawka do artykułu 5 według Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi jasno wskazuje na to, że degradacja gleby ma swoje lokalne lub regionalne przyczyny i skutki, wymaga zatem zastosowania krajowych, a nie europejskich środków. Stanowisko to jest sprzeczne z pozostałą częścią tekstu, w której jasno poparto wprowadzenie ramowej dyrektywy. Podobne stwierdzenie można znaleźć w poprawce do artykułu 2, wprowadzonej przez Komisję Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności.
Z drugiej strony ważne jest, by zrozumieć, że degradacja ziemi - nieodnawialnego zasobu - ma znaczące konsekwencje dla innych aspektów, dla których prawodawstwo już istnieje - mowa tu o takich aspektach, jak jakość wody, bezpieczeństwo żywności, zmiana klimatu, itp. Nawet jeśli obydwie strony miałyby częściowo rację odnośnie do potrzeby ramowej dyrektywy, uważam że decyzja wprowadzenia lub odrzucenia ramy europejskiej będzie decyzją polityczną.
Chciałbym omówić zmianę charakteru sprawozdania z negatywnego na pozytywny. Jednym przykładem jest zamiana terminu „obszar ryzyka” na termin „obszar priorytetowy”. Uważam, że dla obszarów, w których degradację gleby należy natychmiast zatrzymać, musimy wprowadzić odpowiednią terminologię; o zagrożonej glebie musimy mówić, używając negatywnych terminów po to, aby podkreślić powagę sytuacji.
Jan Březina (PPE-DE). - (CS) Pani przewodnicząca, panie komisarzu! Na wstępie chciałbym podziękować sprawozdawcom za ich pracę nad przedmiotowym wnioskiem. Niestety muszę jednak poprzeć stanowisko Komisji Prawnej, która wzywa komisję przedmiotowo właściwą do odrzucenia wniosku Komisji.
Powody wymienione przez komisję są ważne i pozostają takimi pomimo zasadniczych zmian wprowadzonych do wniosku w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Gleba naprawdę nie ma żadnych transgranicznych implikacji, powinna zatem pozostać w zakresie kompetencji państw członkowskich. Pomimo pozytywnych zmian wprowadzonych do wniosku przyczynia się on do naruszania zasady pomocniczości. Dopóki bierzemy pod uwagę proporcjonalność, wprowadzenie takiego prawodawstwa może być postrzegane jako marnowanie zasobów. Ważne jest ponadto, by pamiętać o tym, że w UE mamy wiele rodzajów gleby użytkowanych w różny sposób.
Prawdą jest, że przedmiotowa dyrektywa stała się, jak ją możemy nazwać, elastyczną ramową dyrektywą. Co więcej, w wyniku naszego nowego podejścia, dyrektywa ta jest wiążąca w odniesieniu do wyników; decyzję co do kształtu i metody jej zastosowania zostawiono zaś państwom członkowskim. Korzystne jest też to, że istniejące ustawodawstwo państw członkowskich, które umożliwia realizację tych celów, nie musi być poprawiane. W ten sposób rzeczywiście przybliżamy się ku realizacji zasady pomocniczości i proporcjonalności. Pozytywnym efektem ubocznym prawodawstwa byłoby wywarcie nacisku na państwa członkowskie mające obecnie niewłaściwe ustawodawstwo dotyczące ochrony gleby; nie jestem jednak pewien, czy jest to najlepszy sposób wywierania wpływu. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw uważam, że wprowadzenie proponowanej dyrektywy nie jest konieczne. Państwa członkowskie mogą chronić swoją glebę samodzielnie. Na koniec chciałbym przywołać słowa francuskiego filozofa, który mówił, że jeśli tylko prawo nie jest konieczne, nie powinno być spisywane.
Karin Scheele (PSE). – (DE) Pani przewodnicząca! Również jestem zdania, że ochrona gleby należeć powinna zdecydowanie do obowiązków Unii Europejskiej oraz że Parlament Europejski powinien wprowadzić tę ramową dyrektywę. Nie rozumiem jednak, jeśli mam być szczera, komentarzy, na podstawie których nie wzięliśmy pod uwagę różnych rodzajów gleby w państwach członkowskich. Zamierzam przeczytać przedmiotową dyrektywę raz jeszcze i postaram się dostrzec, do czego odnoszą się pozostali posłowie; nie zauważyłam żadnych mało elastycznych środków i propozycji.
Chciałabym również wspomnieć o roli rolnictwa, dla którego w moim przekonaniu poprawka kompromisowa wprowadzona przez różne partie jest bardzo ważna. Wymaga ona od państw członkowskich wykorzystujących glebę do celów rolniczych, aby wprowadzały metody uprawy i zalesiania, które w korzystny sposób będą wpływać na materię organiczną gleby i jej żyzność, a w konsekwencji zapobiegną osuwaniu się terenu i pustynnieniu.
Podobnie też powinny zostać wprowadzone metody rolnicze zapobiegające zagęszczeniu gleby i erozji. Wiemy, że bardzo często rolnictwo jest problemem dla jakości gleby, wierzę zatem, że takie wyjaśnienie jest absolutnie konieczne. Nie uważam, aby formuła „wsparcia dla rolnictwa, bez względu na wszystko” była formułą właściwą dla ochrony gleby na szczeblu regionalnym, krajowym czy nawet europejskim.
Zbigniew Krzysztof Kuźmiuk (UEN). - Pani Przewodnicząca! Dyrektywa ramowa w sprawie ochrony gleb będzie, moim zdaniem, instrumentem sprzyjającym zabezpieczeniu produkcji żywności oraz wystarczającej ilości czystej wody dla następnych pokoleń, mieszkańców Unii Europejskiej.
Gleba pełni także wiele innych ważnych funkcji: stanowi podstawy dla działalności człowieka, łącznie z miastami i infrastrukturą, a także dla przyrody i cennych krajobrazów. Ochrona gleby jest wreszcie niezbędna dla zachowania naszego dziedzictwa naturalnego oraz surowców naturalnych.
W tej sytuacji elastyczna dyrektywa ramowa uznająca zasadę pomocniczości będzie instrumentem zachęcającym państwa członkowskie do ochrony swoich gleb. Tak skonstruowana dyrektywa jest bowiem wiążąca dla państw członkowskich w odniesieniu do wyników, jakie mają zostać osiągnięte w zakresie ochrony gleb, ale pozostawia krajom członkowskim wybór form i metod tej ochrony.
Na uwagę zasługują zawarte w dyrektywie propozycje sporządzania przez państwa członkowskie wykazów obszarów zanieczyszczonych, w tym także w wymiarze regionalnym, podawanych do wiadomości publicznej i aktualizowanych co pięć lat. To ważne informacje dla ochrony zdrowia i życia mieszkańców Unii Europejskiej.
Marie Anne Isler Béguin (Verts/ALE). - (FR) Pani przewodnicząca! Na początek chciałabym podziękować naszym sprawozdawcom i wyrazić swoje uznanie dla pani poseł Gutiérrez za trud pracy, którą wykonała w sprawie ochrony naszej gleby.
W przeciwieństwie do innych posłów uważam, że bardziej restrykcyjne legislacyjne podejście umożliwi lepszą ochronę gleby.
Szkoda, że inni posłowie pochodzący z państw o bardziej surowych regulacjach od tych zaproponowanych tutaj wciąż próbują osłabić przedmiotowe sprawozdanie poprawkami, które, usilnie proszę, niech państwo jutro odrzucą.
Działalność rolnicza i przemysłowa oraz fabryki przemysłowe drastycznie osłabiły jakość naszej gleby. Ta sama gleba jest jednak podstawą bioróżnorodności i naszej żywności. Filtruje ona i przechowuje materię organiczną oraz minerały, umożliwia nam również dostęp do wody. Odgrywa bardzo ważną rolę w walce przeciw zmianie klimatu. Ponadto, w związku z wzrastającym zapotrzebowaniem na produkcję żywności i energii, podstawą jest, byśmy zabezpieczyli i przywrócili jakość naszej gleby i byśmy zapobiegli pustynnieniu.
Bez prawodawstwa na szczeblu europejskim nie mamy szans na odniesienie sukcesu w tym obszarze.
Bastiaan Belder (IND/DEM). –(NL) Pani przewodnicząca! Przemawiam tutaj w imieniu mojego kolegi, pana posła Bloklanda.
Debata ta jest kolejnym dowodem na to, że zaproponowana polityka glebowa jest bardzo kontrowersyjna. Teraz właściwie mamy dwie propozycje - strategię i dyrektywę - wygląda na to, że wprowadzamy nową gałąź polityki środowiskowej. Mówię „wygląda na to”, ponieważ nie ma nic bardziej mylnego. Kwestia zrównoważonej uprawy gleby została podjęta w 33 dyrektywach europejskich takich jak ramowa dyrektywa wodna. Dlaczego zatem przedstawiamy prawodawstwo pokrywające się z innymi aktami prawnym, narzucające jeszcze więcej ograniczeń w szczególności państwom członkowskim, które stworzyły już dobrze funkcjonującą politykę glebową?
Popieram tematyczną strategię pana posła Prodiego. Uważam, że państwa członkowskie, które powinny jeszcze rozwinąć swoją politykę glebową, muszą dokonać tego w oparciu o przedmiotową strategię. Z drugiej strony, ramowa dyrektywa jest nieproporcjonalna i według mnie narusza ona zasadę pomocniczości. Gleba, w przeciwieństwie do powietrza i wody, nie posiada transgranicznego wymiaru, dlatego też polityka jej dotycząca jest często ustanawiana na skalę regionalną lub lokalną. Jest to również powód, dla którego ja - przemawiam w imieniu pana posła Bloklanda - podpisałem poprawkę odrzucającą wniosek Komisji.
Jim Allister (NI). - Pani przewodnicząca! Znane jest nam stwierdzenie, zgodnie z którym grabież ziemi jest bezzasadnym przywłaszczeniem własności należącej do innych. Wydaje mi się, że przedmiotowa dyrektywa glebowa prowadzi do nieuzasadnionego przejęcia władzy przez Brukselę i oczywiście stwarza nieuniknioną kolejną warstwę biurokracji.
Gleba, jak już powiedziano w tej debacie, w przeciwieństwie do powietrza i wody, nie przepływa od państwa do państwa. Nie posiada wymiaru transgranicznego. Tak więc polityka dotycząca gleby jest i powinna pozostać sprawą państw członkowskich.
Dyrektywa ZZZK, zasady współzależności, dyrektywa w sprawie składowania odpadów oraz dyrektywa dotycząca azotanów, wszystkie one zbytnio angażują UE. Dlatego też zdecydowanie popieram całkowite tego „żądnego władzy” wniosku.
Niemniej jednak, jeśli UE zdecyduje się wtrącić do tej krajowej kwestii, jedyną inicjatywą, jakiej mogłaby się podjąć, jest wprowadzenie opłat dla rolników w zamian za zastosowanie sekwestracji węgla w praktykach uprawy gleb i innych praktykach rolniczych.
Françoise Grossetête (PPE-DE). - (FR) Pani przewodnicząca! Moja pierwsza myśl odnośnie do wniosku w sprawie dyrektywy była taka, aby go odrzucić. Uważam też, że dyrektywa ramowa być może nie była najlepszym rozwiązaniem.
Po co nam kolejny dokument dotyczący ochrony gleby, skoro mamy już wiele regulacji dotyczących gleby, odpadów, pestycydów i ochrony natury? W ramach lepszego stanowienia prawa nie powinniśmy raz jeszcze przechodzić przez trudy podejmowania decyzji przez Komisję Europejską. Spróbowałam postawić się w miejscu burmistrzów naszych samorządów, którzy musieliby zastosować się do kolejnych wytycznych.
Faktem jest to, że ludzie w swoich działaniach nie szanowali gleby. Zniszczyliśmy glebę intensywną produkcją. Dodatkowo sprawę pogorszyła zmiana klimatu i pustynnienie. Polityka planowania przestrzennego doprowadziła do mineralizacji gleby, zdegradowała ją; nasi obywatele zaś dziwią się teraz, gdy doświadczają katastrofalnych powodzi, których powodem jest to, że gleba nie jest w stanie dokonać absorpcji deszczu. Kto z nas nie widział krajobrazu zniszczonego kamieniołomami zaopatrującymi nas w tak cenne materiały?
Zubożała, wysuszona, zdegradowana, zanieczyszczona, okaleczona gleba - tyle pozostało z tej ziemi, o której wcześniejsze pokolenia mówiły z głębokim szacunkiem, ponieważ ziemia była dla nich wszystkim: ich pracą, ich pokarmem, ich życiem, a dla wielu - ich jedyną własnością. Do tego, co niegdyś zwaliśmy naszą Matką Ziemią, dziś podchodzimy podejrzliwie. Jaki będzie skutek tego zniszczenia i zanieczyszczenia dla naszego środowiska i zdrowia?
Pani poseł Gutiérrez wykonała imponującą pracę, próbując znaleźć możliwe do zaakceptowania podejście, próbując zbliżyć do siebie tych, którzy nie chcą przyjąć tej dyrektywę, jak i tych, którzy ją popierają. Wysłuchała ona opinii posłów Parlamentu. Udało jej się znaleźć zrównoważone stanowisko, które ze względu na potężne dysproporcje pomiędzy państwami członkowskimi uwzględnia potrzebę pomocniczości w wyborze metod. Tekst końcowy okazał się bardzo dobry. Nie przyczynia się on do zwiększenia obciążeń w postaci kosztów administracyjnych poprzez zachęcanie do naprawiania błędów przeszłości - ulepszania naszych rolniczych, przemysłowych i urbanistycznych praktyk, przez które nie szanowaliśmy gleby. Przedmiotowe sprawozdanie, w całości przeformułowane przez panią Gutiérrez, jest satysfakcjonujące. Zróżnicowanie gleb w Unii Europejskiej jest tak duże, że zagwarantowanie zasady pomocniczości jest konieczne do zapewnienia ochrony i zrównoważonego użytkowania gleby.
Gyula Hegyi (PSE). - (HU) Naszym podstawowym celem jest zapewnienie obywatelom zdrowego środowiska; rygorystyczne prawodawstwo unijne przeprowadzane jest w odniesieniu do większości elementów naszego środowiska. Jedynie kwestia gleby nadal nie została uregulowana, obecnie nie istnieje instrument unijny, który umożliwiłby zatrzymanie procesu zanieczyszczenia i erozji gleby, mimo iż procesy te powodują zniszczenia, które kosztują nas wszystkich dziesiątki milionów euro.
Zgodnie z obecnym prawodawstwem działania przeciw zanieczyszczeniu gleby należy obowiązkowo podjąć, gdy zanieczyszczenie dotyczy również innych elementów środowiska: wód podziemnych, świeżej wody, produktów rolniczych, albo gdy za późno już na działania praktyczne. Popieram wprowadzenie nowej dyrektywy przez Unię Europejską i stworzenie pakietu kompromisowego, który jest bardziej akceptowalny z perspektywy ochrony środowiska.
Dla Węgier równie ważne jest to, że wielu z nas zaproponowało, aby prawodawstwo dotyczyło też kwestii zakwaszenia gleby. Zakwaszenie gleby jest poważnym zagrożeniem dla produkcji rolnej, z tego też powodu musi być zwalczone za pomocą instrumentów unijnych. Rozpoznanie zanieczyszczonych obszarów wspomoże ich odbudowę; możemy w ten sposób zapobiec zanieczyszczeniu zasobów wody pitnej oraz naturalnie wspomóc uprawę zanieczyszczonych plantacji. Uregulowanie kwestii gleby leży zatem w interesie rolników.
Mam nadzieję, że niektórym posłom prawicy, włączając w to niektórych węgierskich posłów, nie powiodą się wysiłki mające na celu zapobieżenie stworzeniu dyrektywy, która będzie chroniła interesy węgierskiego rolnictwa i środowiska. Zgodnie z przedmiotową dyrektywą rekultywacja obszarów z zanieczyszczoną bądź zniszczoną glebą będzie zadaniem Unii, zadaniem, na które będzie trzeba znaleźć środki w przyszłym wspólnotowym budżecie.
Jeffrey Titford (IND/DEM). - Pani przewodnicząca! Wniosek dotyczący dyrektywy w znacznym stopniu nie odpowiada rzeczywistości. Po pierwsze, składniki gleby jak i jej jakość różnią się od siebie w poszczególnych częściach jednego państwa. O ile więcej różnic będzie zatem pomiędzy glebami 27 różnych państw o zupełnie innym klimacie? Absurdem jest sugerować, że UE może wprowadzić uniwersalną dyrektywę glebową obejmującą region od Morza Śródziemnego do Skandynawii.
Teraz słowo w imieniu rolników, na których i tak wywierany jest już ogromny nacisk; wielu z nich pisało do mojego biura poselskiego, by zdecydowanie podać w wątpliwość potrzebę dyrektywy dotyczącej ochrony gleby. Całkiem słusznie podkreślili oni, że ochrona gleby leży w ich interesie, ponieważ jest ona źródłem ich utrzymania. Zasugerowali też, że dyrektywa ta nałoży na nich kolejną uciążliwą barierę; wszystko dlatego, że nie uwzględniono w niej w wystarczającym stopniu ustawodawstwa krajowego.
Drugą potężną lukę dostarczyła krótkowzroczna polityka UE dotycząca otwartych granic; polityka ta wspomogła masowe imigracje z Europy Wschodniej do mojego państwa. To zaś wygenerowało potrzebę stworzenia programu budowania domów na odpowiednio dużą skalę na każdym dostępnym metrze ziemi - jak nam powiedziano, do 2020 roku zbudujemy około trzech milionów nowych domów. Zagrożona jest nawet strefa zielonego pierścienia. Chowanie rozległych powierzchni pod trwałym betonem nie jest najlepszym pomysłem ochrony gleby.
Lambert van Nistelrooij (PPE-DE). – (NL) Pani przewodnicząca, panie komisarzu! Popieram strategię glebową opracowaną w sprawozdaniu pana posła Prodiego, przeciwną dyrektywie glebowej. Decyzję tę podjąłem w oparciu o zasadę pomocniczości i proporcjonalności.
Złożyłem poprawkę odrzucającą tę dyrektywę, wniosłem również o zastosowanie innego instrumentu, mianowicie otwartej koordynacji. Za pomocą tych środków można w pełni zrealizować określone cele. Jest w pełni jasne, że wszystkie one skupiają się na symulacji, dzieleniu się wiedzą i na monitoringu. Wszystko jest możliwe, łącznie z finansowym wsparciem z Unii.
Ryzyko duplikacji jest wciąż obecne: raz jeszcze zakreślamy obszary priorytetowe, w debacie powrócono nawet do kwestii dna morskiego. Obywatele mojego kraju, Holandii, nie rozumieją sensu wprowadzania zbędnego, odgórnie narzuconego prawodawstwa na szczeblu europejskim. Jak już wcześniej powiedziano, mamy już ponad 30 dyrektyw bezpośrednio lub niebezpośrednio uwzględniających kwestię jakości gleby. Jaki jest sens centralnego prawodawstwa skoro zdecentralizowane podejście jest również możliwe? Niemniej jednak doceniam starania pani poseł Gutiérrez-Cortines do takiego kierowania przepisami, aby zmierzały one ku zasadzie pomocniczości.
I na koniec, przedłożyłem o wiele więcej wniosków z 40 podpisami: są to poprawki mające na celu zwiększanie nacisku na jakość i ochronę gleby odpowiadające nowym wyzwaniom, takim jak zmiana klimatu. Pomimo to nie powinniśmy wprowadzać prawodawstwa na szczeblu europejskim. Apeluję do kolegów posłów o poparcie moich poprawek w tej sprawie.
Dorette Corbey (PSE). – (NL) Pani przewodnicząca! Dziękuję pani poseł Gutiérrez-Cortines, niestety muszę przyznać, że się z nią nie zgadzamy.
Jest bardzo wiele miejsc w Europie z zanieczyszczoną glebą lub innymi problemami z nią związanymi, takimi jak erozja. Problemy te muszą być rozwiązane tak szybko, jak to tylko możliwe. Przypuszczam, że w tej sprawie wszyscy się ze mną zgadzają.
Komisja proponuje, aby problemy związane z glebą rozwiązywać na szczeblu europejskim - i o ile wiem - tu tkwi problem. W końcu problemy gleby są często problemami lokalnymi, a tylko w specyficznych przypadkach mają rzeczywiście znaczenie transgraniczne.
Współpraca europejska jest pożądana w przypadku tych problemów z glebą, które mają wpływ na szczeblu transgranicznym, w tym przypadku solidarność i współpraca mają zasadnicze znaczenie. Jednakże w przypadku problemów z glebą na skalę lokalną i krajową, polityka europejska jest zupełnie niepotrzebna. Wiele państw członkowskich prowadzi dobrą krajową politykę, w ramach której rozwiązuje się problemy związane z glebą oraz zapobiega się im. Polityka tych państw oferuje taki poziom ochrony, który jest przynajmniej tak wysoki jak ten, który w tym momencie rozważamy.
Dyrektywa glebowa powinna uwzględnić te państwa - powinny one być wyłączone z obowiązków europejskich - dlatego też planujemy głosować przeciw tej dyrektywie.
Mairead McGuinness (PPE-DE). - Pani przewodnicząca! Dołączam się do tej debaty jak przedstawiciel Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w której odrzucono wniosek w sprawie dyrektywy. Popieram strategię pana posła Prodiego, jednak z kilkoma zastrzeżeniami.
Wszyscy chcemy, by gleba była należycie chroniona, ale uważam, że ci z nas, którzy są zaniepokojeni tą dyrektywą, myślą, że nie jest konieczne, by przeprowadzać ją w ten sposób. Pan poseł van Nistelrooij pokazał nam znacznie lepszy sposób jej wprowadzenia, poprzez otwartą koordynację. Trudność, którą widzę w sprawie ochrony gleby, jest następująca: nie prowadzimy wystarczająco dużo badań dotyczących kwestii ochrony gleby, a znaczna ilość badaczy i doradców z obszaru rolniczego zaangażowana jest w wypełnianie formularzy, które stwarzane są tu w Unii Europejskiej, a które uniemożliwiają im zaangażowanie się w najlepsze praktyki pracy z rolnikami - najlepsze ze względu na ochronę gleby.
Bardzo trudno rolnikom pogodzić się z większą ilością biurokracji. Z zasadą wzajemnej zgodności muszą radzić sobie codziennie. Wierzę, że gleby są ochraniane dzięki dobrym rolniczym praktykom. Kwestie te powinny rozpatrywać państwa członkowskie. Miałem nadzieję, że dzisiejsza debata przekona mnie do tego, że potrzebujemy dyrektywy, ale jak dotąd nie zostałem do tego przekonany.
Doceniam pracę, którą wykonała sprawozdawczyni, i z pewnością uwzględniła ona wiele naszych obaw; mimo to wciąż zastanawiam się, po co nam to wszystko. Myślę, że rolnicy irlandzcy, którzy w dużej mierze obawiają się teraz traktatu reformującego, będą postrzegać go jako kolejną próbę przytłumienia ich codziennej działalności, o ile nie przekonamy ich, że nie o to tu chodzi.
Obawiam się, że badanie jak i praca doradcza w rzeczywistości niszczone są przez biurokrację powstałą w UE. Tak, musimy poradzić sobie z zanieczyszczonymi glebami, ale mamy już dyrektywy, które się tą sprawą zajmują; one już działają. Dzisiejsza debata nie przekonała mnie, że potrzebujemy takiej dyrektywy. Postaram się nie podejmować ostatecznej decyzji do końca tej debaty i zobaczymy, czy dam się przekonać, ale na razie obawiam się, że się to nie uda. Strategii mówię „tak”, dyrektywie mówię „nie”.
PRZEWODNICZY: MARIO MAURO Wiceprzewodniczący
Péter Olajos (PPE-DE). - (HU) Dziękuję, panie przewodniczący. Po pierwsze, chciałbym pogratulować pani poseł Gutiérrez poświęcenia ogromnej ilości czasu i energii na przygotowanie projektu tekstu, który szczęśliwie stał się przedmiotem debaty plenarnej i głosowania, mimo pewnego sprzeciwu w Parlamencie.
Dzisiaj, kiedy skrajne warunki pogodowe spowodowane zmianami klimatycznymi i rozwojem cywilizacji są coraz większym obciążeniem dla gleby, a tym samym dla całego żyjącego świata, legislacja ta ma szczególnie istotne znaczenie. Moim zdaniem, omawiana dyrektywa jest jednym z najważniejszych oświadczeń dotyczących znaczenia działalności rolnej, a także wyrazem dozgonnej wdzięczności dla osób, które swoją pracą utrzymują, chronią i podnoszą wartość gleby. Bez nich, nie tylko bylibyśmy pozbawieni żywności, ale zostałyby wyrządzone poważne szkody otaczającemu nas środowisku.
Świadome wdrażanie zrównoważonego rolnictwa jest jednym z filarów ochrony środowiska naturalnego. Ale jednym z najważniejszych warunków tego jest posiadanie informacji. Publicznie dostępne informacje o stanie gleby byłby jednym z owoców nowej legislacji, która wreszcie chroniłaby zwykłych obywateli i rolników, a nie podmioty zanieczyszczające.
W moim ojczystym kraju, którym są Węgry, sytuacja przedstawia się dwojako: z jednej strony mamy grunty o wyjątkowo wysokiej jakości, objęte w dużym stopniu ochroną prawną, ale z drugiej strony, mamy zanieczyszczenia przemysłowe kumulowane przez czterdzieści lat komunizmu, a pozbycie się ich potrwa co najmniej kolejnych czterdzieści lat i będzie kosztować 4 mld euro. Obecnie wydajemy unijne pieniądze na naprawienie tej sytuacji, ale w przyszłości chcielibyśmy przyspieszyć ten proces, więc legislacja ta okazałaby się wielce pomocna.
W końcu, panie i panowie, przyjmując dyrektywę w sprawie ochrony gleby, działamy również w wymiarze teologicznym. Prawnie uregulowaliśmy już wszystkie żywioły tworzące wszechświat: powietrze, wodę, ogień - w znaczeniu energii - i ich znaczenie jest gruntownie i odpowiednio chronione przez Unię; teraz przyszła więc kolej na czwarty żywioł, ziemię, który pozwoli nam zamknąć ten cykl. Dziękuję bardzo.
Frieda Brepoels (PPE-DE). - (NL) Panie przewodniczący, sekretarzu! Chciałabym rozpocząć swoje wystąpienie złożeniem serdecznych gratulacji naszej sprawozdawczyni, pani Gutiérrez-Cortines, a także wyrazów wdzięczności za ogromny wysiłek, jaki włożyła w osiągnięcie równowagi między zwolennikami i przeciwnikami przedmiotowej dyrektywy, bo jest to przecież bardzo trudne zadanie.
Osobiście jestem stanowczo przekonana, że o konieczności wdrożenia unijnej dyrektywy w sprawie ochrony gleby, i to z różnych względów. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze przekonać panią poseł McGuinness.
Niektórzy posłowie odrzucają dyrektywę ramową, ponieważ w ich kraju obowiązuje już szeroko zakrojona legislacja dotycząca gleby. W moim regionie - Flandrii - również prowadzona jest od kilku lat progresywna polityka w dziedzinie ochrony gleby. Od dłuższego czasu obowiązuje, na przykład, system obowiązkowych zaświadczeń o stanie gleby, wymaganych przy przenoszeniu prawa własności do nieruchomości - w niektórych państwach członkowskich zaświadczenia takie nadal są w sferze marzeń.
Chciałabym zmienić kierunek myślenia niektórych z obecnych tu posłów. Taka elastyczna dyrektywa nie tylko zapewnia ramy działania tym państwom członkowskim, które nie prowadzą jeszcze polityki dotyczącej gleby, ale także może zapobiec osłabieniu konkurencyjnej pozycji tych krajów i regionów, które podjęły już pewne starania. W związku z tym ważne jest, aby wszystkie państwa członkowskie podjęły działania przedstawione w sprawozdaniu.
W wielu przypadkach istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia konsekwencji wykraczających poza granice jednego kraju: na przykład, erozja we Flandrii mogłaby spowodować pojawienie się osadów wodnych w Holandii, i odwrotnie. Dyrektywa ta zapewnia również spójne ramy dla dotychczasowej legislacji dotyczącej ochrony gleby.
Mogłabym przytoczyć jeszcze więcej powodów, ale z uwagi na ograniczenia czasowe zakończę swoje wystąpienie stwierdzeniem, że omawiane dzisiaj sprawozdanie o wiele lepiej zaspokaja wspomniane wcześniej potrzeby niż pierwotny wniosek Komisji. Sama również zgłosiłam wiele poprawek i jestem bardzo zadowolona z uzyskanego rezultatu.
Wniosek daje państwom członkowskim dostateczną swobodę działania, nie tworzy dodatkowych obciążeń administracyjnych i nie powiela stosowanych już rozwiązań, a także wyraźnie uznaje rolę władz regionalnych. Dlatego mam nadzieję na uzyskanie od moich kolegów i koleżanek silnego poparcia w jutrzejszym głosowaniu.
Robert Sturdy (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Pozwolę sobie na wstępie pogratulować pani poseł Gutiérrez-Cortines. Sądzę, że znakomicie wykonała ona swoje zadanie związane ze sprawozdaniem, którego nie potrzebuje bądź nie chce większość z nas, i które moim zdaniem - panie komisarzu Dimas - okrywa Parlament i Komisję niesławą. Przedstawia pan legislację, która jest całkowicie niepotrzebna.
Powinien pan zamiast tego egzekwować przepisy, które już mamy. Jednak zazwyczaj Komisja zupełnie nie radzi sobie z egzekwowaniem obowiązującej już legislacji. Mogę podać wiele przykładów, ale nie chcę robić tego teraz. Gdybyśmy mieli, na przykład, przyjrzeć się panu koledze, panu Kyprianou: właśnie nastąpił kolejny wybuch pryszczycy w Wielkiej Brytanii; mamy chorobę niebieskiego języka, a dzisiaj ogłoszono, że panuje ptasia grypa. Obiecał, że położy temu kres. Miał zrobić wszystko, aby temu zaradzić. Wierzyłem mu. Wierzę Komisji, jeśli coś mówi, a jednak okazuje się, że nie egzekwuje ona obowiązującej legislacji, aby przeciwdziałać pojawianiu się tego typu sytuacji. Wzywam Parlament do bezwzględnego odrzucenia proponowanej legislacji.
Sądzę, że pani poseł Gutiérrez-Cortines absolutnie znakomicie wykonała swoje zadanie i udzielę jej pełnego wsparcia, jeśli Parlament postanowi nie odrzucać tej legislacji, zatem dodam parę słów do tego, co panie poseł Scheele i Corbey powiedziały już o erozji. W pełni się z nimi zgadzam. Erozja jest dużym problemem, ale niekoniecznie w Unii Europejskiej. Jest to problem tam, gdzie mamy do czynienia z wycinaniem lasów, czyli czymś, czemu możemy zaradzić.
Uważam, że uwagi pana posła Allistera są w pełni słuszne. Sądzę, że Komisja trochę nas zawiodła. Nie egzekwuje ona przepisów.
Pozostawiam państwa z jednym, ostatnim przemyśleniem. Jestem rolnikiem i uprawa roli jest moim życiem. Będę chronił ją, jak umiem najlepiej. Nie wprowadzajcie jeszcze większej liczby przepisów. Pozwólcie mi dalej chronić ziemię, która jest źródłem pożywienia, a dla mieszkańców społeczności wiejskich - źródłem dochodów.
Horst Schnellhardt (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Prawdą jest to, co mówi Komisja - mianowicie, że gleba jest zasadniczą podstawą długoterminowej i zrównoważonej produkcji żywności, paszy i biomasy.
Prawdą jest również to, że nie możemy być zadowoleni ze stanu gleb w Unii Europejskiej, ale wyciąganie stąd wniosku, że potrzebujemy dyrektywy na szczeblu europejskim, oznacza, że zmierzamy w złym kierunku. Dlaczego? Nie bierzemy pod uwagę faktu, że mamy już wiele uregulowań w Unii Europejskiej, które mają zastosowanie do gleby, i które moglibyśmy skutecznie stosować. Jako przykład można wymienić dyrektywę siedliskową, dyrektywę dotyczącą zintegrowanego zapobiegania zanieczyszczeniom i ich kontroli, ramową dyrektywę wodną, dyrektywę w sprawie ochrony wód gruntowych, a także przepisy dotyczące zasady wzajemnej zgodności: biorąc to wszystko pod uwagę, możemy wpływać na poprawę sytuacji w poszczególnych krajach stosując sankcje finansowe. Są to istniejące już środki, a jeśli dodamy do nich jeszcze dyrektywę w sprawie ochrony gleby, doprowadzimy do dublowania przepisów - legislacji równoległej - która tak naprawdę tylko zwiększa biurokrację.
Mówimy, że do roku 2010 chcemy zmniejszyć biurokrację o 25%, ale w ten sposób osiągniemy dokładnie odwrotny rezultat! Uzyskamy 25-procentowy wzrost. W Traktacie zobowiązaliśmy się do prawnego regulowania na szczeblu lokalnym takich spraw, które mogą najlepiej zostać uregulowane na tym szczeblu, zatem właśnie to musimy robić i ten proces przyspieszać. Jednak twierdzenie, że pogarszanie się stanu gleby przyczynia się do zmian klimatycznych, jest nie do przyjęcia. Naukowcy są jednomyślni w tym względzie, twierdząc, że pogarszanie się stanu gleby jest wynikiem zmian klimatycznych, a nie ich przyczyną.
Sprawozdawczyni z pewnością włożyła dużo wysiłku w przygotowanie sprawozdania, ale widząc, że przepisy wdrażane na mocy innych dyrektyw mają pierwszeństwo, jest to nie do przyjęcia: nie dzielimy dyrektyw na wysoce priorytetowe i nisko priorytetowe.
Jeśli naprawdę chcemy coś osiągnąć, niech będzie nam można stosować metodę otwartej koordynacji, przekazując fachową wiedzę z kraju do kraju. Oto właściwe podejście, które z pewnością przyniesie rezultaty. Tymczasem przedmiotowa dyrektywa prowadzi jedynie do większej biurokracji i dezorientacji prawnej.
Markus Pieper (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący! Gdzie jest wartość dodana? Gdzie jest uzasadnienie dla unijnych uregulowań w sprawie ochrony gleby? Przedstawione przez Komisję argumenty, dotyczące transgranicznych konsekwencji, są raczej wydumane - przynajmniej z ekologicznego punktu widzenia. Nie mogę również przyjąć argumentu, że funkcjonowanie rynku wewnętrznego jest zakłócone przez odmienne krajowe przepisy w dziedzinie ochrony gleby. Gdyby Komisji rzeczywiście o to chodziło, nie przedstawiłaby nam dyrektywy ramowej, która przyznaje państwom członkowskim możliwie najszersze prawo do samostanowienia w określaniu celów związanych z ochroną gleby. Raczej zaostrzyłoby to, aniżeli zniwelowało różnice w przepisach o ochronie gleby. Czy podejście to nie ujawnia niepewności Komisji co do należytego postępowania w odniesieniu do subsydiarności, gdy chodzi o legislację dotyczącą gleby w konkretnych miejscach? Czy w takim przypadku, gdy wszyscy dążymy do lepszej ochrony gleby, ale krajowe przepisy są odmienne, nie powinniśmy najpierw skorzystać z instrumentu otwartej koordynacji? Uważam, że powinniśmy.
Przyjmując dyrektywę ramową wykonujemy drugi krok, pomijając pierwszy. Nie pozwalamy krajom, które nie mają odpowiedniej legislacji, skorzystać z możliwości uczenia się od innych krajów, w których są doskonałe praktyki w dziedzinie ochrony gleby. Zwiększymy również biurokrację, zwłaszcza w tych krajach, w których obowiązuje już surowa legislacja. Dlaczego mamy je zmuszać do analizowania powierzchni całego kraju i określania obszarów ryzyka, jeśli stosowana przez nie legislacja jest wzorcowa? Nie potrzebujemy związanej z tym biurokracji, tak jak i nie potrzebujemy pierwszorzędnego systemu ochrony gleby, jakiego obecnie wymaga od nas Europa.
W końcu, chciałbym przedstawić parę uwag związanych z argumentem, że w przeszłości Parlament sam wnioskował o taką dyrektywę. To prawda, było tak pięć lat temu, albo i więcej. Ale w międzyczasie wdrożyliśmy już dyrektywę siedliskową, dyrektywę dotyczącą zintegrowanego zapobiegania zanieczyszczeniom i ich kontroli, ramową dyrektywę wodną i wiele innych. Ponadto, w przeciwieństwie do komisarzy, jesteśmy rozliczani lokalnie. W związku z tym nie trzymamy się kurczowo pięcioletnich i dziesięcioletnich planów, gdy firmy i władze lokalne mówią nam, że już za dużo tego dobrego. Doceniam wysiłki sprawozdawczyni, która starała się złagodzić surowość tej dyrektywy, ale biurokracji najlepiej unikać u źródła. Nadal możemy jej uniknąć odrzucając tę dyrektywę.
Mam nadzieję, że dajemy Radzie wyraźny sygnał, iż nie może oczekiwać, by państwa członkowskie zaakceptowały taką falę biurokracji.
Stavros Dimas, komisarz. −Panie przewodniczący! Przede wszystkim chciałbym podziękować za cenny wkład osobom, które zabrały głos w tej debacie, a także chciałbym przedstawić w zarysie zdanie Komisji na temat kilku kluczowych kwestii podniesionych przez Parlament.
Pozwolę sobie przypomnieć, że Komisja będzie śledziła losy swojego wniosku w Radzie i w Parlamencie, a swoje stanowisko przedstawi z uwzględnieniem rozwoju sytuacji.
Zacznę od tych aspektów strategii tematycznej, które zostały poruszone w sprawozdaniu Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, a które nie są uwzględnione w dyrektywie.
Cieszę się z udzielonego w sprawozdaniu wsparcia dla ochrony gleby na szczeblu europejskim oraz dla istotnych powiązań między ochroną gleby a innymi strategiami na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym, utracie bioróżnorodności oraz pustynnieniu.
Zgadzam się również z tym, że należy dokonać przeglądu dotychczasowej legislacji w dziedzinie ochrony środowiska, aby w pełni wykorzystać i jeszcze bardziej wzmocnić potencjalne synergie z ochroną gleby.
Wreszcie, w przyjętej rezolucji przedstawionych jest szereg zaleceń dotyczących nowej dyrektywy w sprawie odpadów organicznych oraz komunikatu w sprawie pustynnienia.
Komisja uwzględni te zalecenia podczas opracowywania dalszych środków wdrażających strategię tematyczną.
Pozwolę sobie teraz przejść do ramowej dyrektywy w sprawie gleby i zarysować bieżące stanowisko Komisji w odniesieniu do omawianych kwestii.
Wiele z poprawek zaproponowanych przez Komisję Ochrony Środowiska Naturalnego jest użytecznym uszczegółowieniem wniosku. Chodzi mi przede wszystkim o lepsze objaśnienie celu legislacji oraz o rolę różnych funkcji gleby w zapewnieniu zrównoważonego korzystania z gleby w art. 1, zgodnie z poprawką 36. Ponadto, takie elementy, jak wprowadzenie dobrowolnych kodeksów dobrej praktyki, czy też niewiążący załącznik przedstawiający możliwe do podjęcia środki przeciwdziałające degradacji gleby, mogą zostać poparte w art. 4 i 8, zgodnie po części z poprawkami 58 i 65.
Dodanie zakwaszania do listy procesów degradacji gleby, którymi należy się zająć, aby uwzględnić odmienne warunki glebowe istniejące w niektórych nowych państwach członkowskich. Komisja uważa również, że objaśnienie wprowadzone w przepisie o identyfikacji miejsc zanieczyszczonych w art. 10, zgodnie z poprawką 74, poprawiło przejrzystość tekstu.
Jednakże przedstawionych zostało również szereg poprawek, które budzą obawy Komisji. Po pierwsze, poprawka 38 do art. 1, która czyni ramową dyrektywę w sprawie gleby podrzędną w stosunku do pozostałej legislacji UE, ażeby przepisy dotyczące ochrony gleby, zawarte już w prawodawstwie wspólnotowym, miały pierwszeństwo przed postanowieniami przedmiotowej dyrektywy.
Po drugie, oczywiste jest, że należy wyznaczyć termin sporządzenia programów środków eliminujących zagrożenia w rolnictwie.
Po trzecie, niektóre poprawki, jak na przykład poprawka 77 dotycząca art. 12, eliminują przepisy dotyczące przedstawiania informacji o zanieczyszczeniu gleby dla potrzeb niektórych transakcji związanych z gruntem.
Sprawozdanie o stanie gleby jest bardzo istotną częścią wniosku Komisji. Zwiększy ono przejrzystość transakcji sprzedaży/zakupu ziemi, pomoże właściwym władzom w identyfikowaniu miejsc zanieczyszczonych i przyspieszy tworzenie wykazu takich miejsc. Koszty związane ze sporządzeniem takiego sprawozdania są znikome w porównaniu do kwot w transakcjach sprzedaży/zakupu ziemi w przypadku obszarów przemysłowych.
Chciałbym podkreślić znaczenie prowadzenia wspólnego wykazu działań w załączniku II. Załącznik ten ma fundamentalne znaczenie, jeśli mamy sporządzić sensowny, możliwy do wyegzekwowania, metodyczny i efektywny kosztowo wykaz miejsc zanieczyszczonych.
Wiele państw członkowskich i regionów korzysta już z bardzo podobnego wykazu, aby prowadzić własne postępowania. Posiadanie wspólnego wykazu jest niezmiernie ważne, aby zapewnić zharmonizowane wdrażanie i uniknąć zakłócenia rynku wewnętrznego w różnych sektorach.
Dzięki temu inwestorzy, podmioty gospodarcze, organy publiczne i ogół społeczeństwa będą mieli większą pewność prawną oraz wspólną podstawę do oceny postępów w identyfikowaniu miejsc zanieczyszczonych.
Pełną listę przedstawiającą obecne stanowisko Komisji w sprawie poprawek dostarczę do parlamentarnego sekretariatu(1). Jak już wspomniałem, mogę Was zapewnić, że Komisja będzie śledziła losy swojego wniosku w Radzie i Parlamencie, a swoje stanowisko przedstawi z uwzględnieniem rozwoju sytuacji.
Raz jeszcze pragnę podziękować sprawozdawcom za podjęty trud.
Member of the Commission. −
Stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie poprawek Parlamentu
Sprawozdanie sporządzone przez panią poseł Cristinę Gutiérrez-Cortines (A6-0410/2007)
Komisja będzie śledziła losy swojego wniosku w Radzie i Parlamencie, a swoje stanowisko przedstawi z uwzględnieniem rozwoju sytuacji. Obecne stanowisko Komisji w sprawie proponowanych poprawek jest następujące: Komisja może przyjąć w całości, w części lub zasadniczo 50 poprawek.
Głosowanie nad sprawozdaniem pani poseł Cristiny Gutiérrez-Cortines odbędzie się w środę o godz. 12.00, a głosowanie nad sprawozdaniem pana posła Vittorio Prodiego - we wtorek o godz. 11.30.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Richard Seeber (PPE-DE), na piśmie. -(DE) W świetle ostatniego porozumienia w sprawie traktatu reformującego, Parlament Europejski, a wraz z nim cała UE, musi wspierać i wzmacniać na nowo potwierdzonego ducha bliskości względem obywateli oraz ochronę pomocniczości, poczynając od bieżących inicjatyw.
Obecny wniosek dotyczący ramowej dyrektywy w sprawie ochrony gleby nie czyni zadość temu zamierzeniu. Wynikająca z dyrektywy biurokracja nie ma żadnego związku z jej rzeczywistą użytecznością i w żaden sposób nie da się tego uzasadnić obywatelom Europy. Wprost przeciwnie, jest ona sprzeczna z decyzją Rady Europejskiej o zmniejszeniu biurokracji na szczeblu UE o 25% przed rokiem 2012. Gleba jest przede wszystkim zasobem lokalnym.
Skuteczna ochrona gleby musi zatem być prowadzona na najodpowiedniejszych ku temu szczeblach - na szczeblu regionalnym lub lokalnym. Tylko na tych szczeblach można w pełni i wyczerpująco zająć się wszelkimi właściwościami gleby. Mimo wprowadzenia przez sprawozdawczynię wielu udoskonaleń, odrzucam niniejszy wniosek, ponieważ narusza on zasadę pomocniczości. W niektórych państwach członkowskich funkcjonują już wyjątkowo dobre uregulowania, które nawet mogłyby zostać osłabione przez przedmiotową dyrektywę. Jeśli to konieczne, rozwiązaniem mogłaby być metoda otwartej koordynacji.
Witold Tomczak (IND/DEM). - Degradacja gleb jest faktem. Jednym z czynników będących powodem tego stanu jest także...Wspólna Polityka Rolna. Osiągnięcie samowystarczalności żywnościowej zostało okupione intensyfikacją rolnictwa i degradacją gleby.
Wzrost efektywności ekonomicznej doprowadza do eliminacji drobnych i średnich rolników, którzy w zdecydowanej większości są bardziej przyjaźni środowisku od wielkich przedsiębiorstw rolniczych nastawionych na zysk. Jest już ostatni dzwonek, by proces porzucania działalności rolniczej zahamować i wrócić do racjonalnego i zrównoważonego modelu rolnictwa, chroniącego glebę! Obecna dystrybucja subsydiów rolniczych jest jednak sprzeczna z tym modelem. Subsydia są bowiem kierowane przede wszystkim do koncernów rolniczych oraz dużych, intensywnych gospodarstw - 1,39% beneficjentów otrzymuje prawie 30% dotacji!
WPR musi być zmieniona. Głównym jej celem winna być produkcja zdrowej żywności, a nie wzrost konkurencyjności. Dobra gleba winna być kluczowym elementem tej nowej polityki. Dlatego popieram wszystkie te działania, które służą ochronie gleb i przywróceniu jej żyzności
Nie konkurujmy z produkcją pochodzącą z monokultur i intensywnym chowem zwierząt. Powiedzmy: NIE! taniemu nafaszerowanemu hormonami mięsu. Nie konkurujmy z owocami o niskiej zdrowotności, z tanim winem o niskiej jakości czy żywnością GMO, o której skutkach tak mało jeszcze wiemy.
Europejski model rolnictwa powinien rzeczywiście nas wyróżniać na świecie i być dla niego przykładem.
Jeśli chodzi o stanowisko Komisji w sprawie poprawek Parlamentu, jest ono dostępne w załączniku.
21. Zmiana dyrektywy 2003/87/WE w celu uwzględnienia działalności lotniczej w systemie handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie (debata)
Przewodniczący. − Kolejnym punktem porządku obrad jest sprawozdanie pana posła Petera Liese'a, w imieniu Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, w sprawie wniosku dotyczącego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniającej dyrektywę 2003/87/WE w celu uwzględnienia działalności lotniczej w systemie handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie (COM(2006)0818 – C6-0011/2007 – 2006/0304(COD)) (A6-0402/2007).
Stavros Dimas, komisarz. − (EL) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ze szczególną satysfakcją otwieram dzisiejsze obrady dotyczące wniosku w sprawie uwzględnienia działalności lotniczej w systemie handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie, znanym jako system ETS.
Chciałbym wyrazić słowa podziękowania dla sprawozdawcy, pana posła Petera Liese'a, a także dla Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności za ich dotychczasowe starania. Chciałbym również podziękować pozostałym trzem komisjom za udział w dyskusji i wniesiony do niej wkład.
Powszechnie zgadzamy się już z tym, że następuje zmiana klimatu i że jest ona wynikiem działalności człowieka. Od środków, jakie podejmiemy w ciągu następnych 10 lat, zależy czy uda nam się przejąć kontrolę nad sytuacją, czy może pozwolimy na zaistnienie tak ogromnych zmian klimatycznych, że będą stanowiły one zagrożenie dla dobrobytu i stabilności naszych społeczeństw. UE posiada zdolności, zasoby i wolę, aby przewodniczyć globalnym staraniom na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Jest to wyraźny komunikat, który będziemy przekazywać za kilka tygodni na Bali, gdzie omawiane będą przyszłe międzynarodowe działania przeciwdziałające zmianom klimatycznym. Okazja ta pozwoliła trzem organom, Parlamentowi Europejskiemu, Radzie i Komisji, wyznaczyć ambitne i wiążące cele związane ze zmniejszaniem emisji. Aby osiągnąć te cele, wszystkie sektory, w tym także międzynarodowy transport lotniczy, muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności.
Do tej pory międzynarodowy transport lotniczy był dość faworyzowany w porównaniu do innych gałęzi sektora transportowego. Jeśli chodzi o opodatkowanie i podatek VAT, międzynarodowy transport lotniczy nadal korzysta z przywilejów, które otrzymał po II Wojnie Światowej, gdy był małym, dopiero raczkującym sektorem gospodarki. W negocjacjach dotyczących Protokołu z Kioto w latach 90-tych, transport lotniczy i morski zostały zwolnione z osiągania celu polegającego na obniżaniu emisji gazów cieplarnianych. Obowiązek ten dotyczy jedynie lotów wewnętrznych. Obecnie transport lotniczy osiągnął dość pokaźne rozmiary i stał się kamieniem węgielnym globalizacji, zbliża bowiem narody i gospodarki. Komisja w pełni uznaje znaczenie transportu lotniczego dla międzynarodowej wymiany handlowej i rozwoju gospodarczego. Z drugiej strony, zaczynamy odczuwać negatywny wpływ transportu lotniczego na środowisko naturalne, ewidentnym przykładem tego jest dramatyczny wzrost emisji gazów cieplarnianych. Udział transportu lotniczego w globalnej emisji gazów cieplarnianych jest równy całkowitej emisji Wielkiej Brytanii czy Kanady. W UE emisja dwutlenku węgla pochodzącego z samolotów wynosi prawie dwukrotnie więcej niż jej całkowita ilość w 1990 roku, a do 2012 roku prognozuje się 150% wzrost.
Nie możemy oczywiście pozwolić, by taka sytuacja trwała bez podejmowania przeciwdziałających jej działań. Sektor transportu lotniczego musi również wnosić wkład w walkę ze zmianą klimatu, bo w przeciwnym razie będziemy świadkami faworyzowania transportu lotniczego nad innymi gałęziami gospodarki, które już podejmują znaczne starania w celu zmniejszenia swojej emisji. To właśnie dlatego Komisja zaproponowała w swoim komunikacie z września 2005 roku całościowe podejście do przeciwdziałania wpływowi transportu lotniczego na klimat.
Nasza strategia nie tylko opiera się na polityce prowadzonej już przez Wspólnotę, ale także umacnia ją i rozszerza jej zakres. Nasza bieżąca polityka przewiduje badania nad nowymi i czystszymi technologiami oraz dalsze doskonalenie systemu zarządzania ruchem lotniczym w Europie dzięki wdrażaniu takich programów, jak Jednolita Europejska Przestrzeń Powietrzna oraz Czyste Niebo. Ale same takie środki nie wystarczą; potrzebne są dalsze działania i z tego też względu w grudniu 2006 roku Komisja zaproponowała, by transport lotniczy został włączony do wspólnotowego systemu handlu przydziałami emisji. Ten właśnie wniosek jest przedmiotem naszej dzisiejszej debaty.
Podejście Komisji zakłada dwa etapy. Po pierwsze, od 2011 roku wszystkie loty w obrębie UE zostaną włączone do systemu. Na etapie drugim, czyli od 2012 roku, uwzględnione zostaną wszystkie loty kończące się lub rozpoczynające w portach lotniczych UE. Rozpoczynamy od lotów wewnętrznych: świadczy to o naszej gotowości na arenie międzynarodowej do objęcia przywództwa w tym zakresie. Jednocześnie usilnie namawiamy naszych międzynarodowych partnerów do przyłączenia się do wspólnych starań.
Na ostatniej konferencji Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO), która odbyła się we wrześniu, spotkaliśmy się ze stanowczym sprzeciwem wielu krajów trzecich wobec naszych planów uwzględnienia wszystkich samolotów, niezależnie od przynależności państwowej, w systemie handlu emisjami. Przyczyny są różne w różnych krajach, ale stało się jasne, że zwłaszcza kraje rozwijające się uważają. iż powinniśmy zacząć na własnym podwórku zanim obejmiemy systemem loty kończące się lub rozpoczynające w portach lotniczych w ich krajach oraz ich linie lotnicze.
W konsekwencji musimy okazać większą determinację. Jeden z głównych aspektów sprawozdania dotyczy konieczności uwzględnienia wszystkich linii lotniczych obsługujących trasy objęte systemem, niezależnie od przynależności państwowej, aby uniknąć dyskryminacji. Wniosek jest zgodny z Konwencją z Chicago i umowami dwustronnymi o komunikacji lotniczej. Stanowisko to zostało poparte przez wszystkie 42 państwa Europy na konferencji Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Europa wniosła formalne zastrzeżenie dotyczące tej kwestii, dając nam pole do manewru.
Ambitność wniosku Komisji można zmierzyć jej wezwaniem do stabilizacji emisji na poziomie średniej z lat 2004 - 2006. Uwzględniając prognozy gwałtownego rozwoju transportu lotniczego, będzie miało to znaczący wpływ na środowisko naturalne. W 2020 roku będziemy oszczędzać ogółem 183 mln ton CO2 rocznie, co stanowi równowartość dwukrotności bieżącej rocznej emisji gazów cieplarnianych ze wszystkich źródeł w Austrii. Oznacza to 46% redukcję emisji w porównaniu do sytuacji, w której transport lotniczy nie zostałby włączony do wspólnotowego systemu handlu.
Jeśli chodzi o przydział praw do emisji liniom lotniczym, proponujemy zastosować proste podejście. W okresie poprzedzającym rok 2013, pewien odsetek praw do emisji w transporcie lotniczym będzie udostępniany w drodze licytacji, stosownie do odsetka podlegającemu licytacji dla innych sektorów. Pozostała część rozdzielana będzie bez opłat w oparciu o wzorzec porównawczy, stanowiąc formę wynagrodzenia linii lotniczych osiągających dobre wyniki. Od 2013 roku ilość przydziałów udostępnianych w drodze licytacji musi być zgodna z ilością uzgadnianą w ogólnym przeglądzie systemu ETS. W końcu ta sama zharmonizowana metoda rozdzielania przydziałów oparta na wzorcu porównawczym nadal będzie stosowana do rozdziału pozostałej części przydziałów.
Panie i panowie, przeciwdziałanie zmianie klimatu jest obecnie najwyższym priorytetem UE. Omawiany wniosek dotyczy jednego z najszybciej zwiększających się źródeł emisji gazów cieplarnianych. Odzwierciedla on zatem stanowczość Unii w tej kwestii. Oferując konkretne środki, ma on kontrolować trudny problem w takiej gałęzi gospodarki, w której dotychczas nie wdrożono pomyślnie skutecznej polityki. Europa ma obowiązek odgrywać wiodącą rolę, jednak w taki sposób, by nie prowokować swoich partnerów międzynarodowych. W świetle wyrażonych przez wielu z nich poważnych wątpliwości, musimy zarówno okazać swoje zdecydowanie, jak i przyjąć rozsądne stanowisko. Komisja stanowczo uważa, że omawiany dzisiaj wniosek dokładnie odpowiada takiej potrzebie.
Peter Liese (PPE-DE), sprawozdawca - (DE) Panie przewodniczący, komisarzu, panie i panowie! W ciągu kilku ostatnich miesięcy prawie każdy zdał sobie sprawę, że musimy coś zrobić, aby zapobiec radykalnej zmianie klimatu.
Ze sprawozdań Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) oraz byłego głównego ekonomisty Banku Światowego, Sir Nicholasa Sterna, jasno wynika, że koszt nicnierobienia jest o wiele wyższy niż koszt podjęcia jakiegokolwiek działania. Sir Nicholas Stern stwierdził nawet, że jeśli zmiany klimatyczne nadal będą postępować w sposób niekontrolowany, mogą pod względem gospodarczym wywołać takie same negatywne skutki, co dwie Wojny Światowe. Przykład ten wyraźnie pokazuje, że nie jest to sprawa trywialna, ani jakieś mrzonki Zielonych, ale kwestia o namacalnym gospodarczym znaczeniu i coś, co rzeczywiście dotyczy każdego z nas. Logiczną zatem konsekwencją jest, że na marcowym szczycie głów państw i szefów rządów państw członkowskich UE postanowiono, iż Unia Europejska zmniejszy swoje emisje o co najmniej 20% do 2020 roku, a także - jeśli dojdzie do międzynarodowego porozumienia, czego naprawdę chcemy - o 30%.
W związku z tym niekonsekwencją jest pozwolenie istotnemu obszarowi gospodarki na niezmniejszanie emisji i dalszy niekontrolowany rozwój. Jak wspomniał komisarz, emisje pochodzące z lotnictwa wzrosły od 1990 roku dwukrotnie. To dobrze więc, że Komisja przedstawiła wniosek mający na celu zmniejszenie emisji CO2 w sektorze lotniczym. Niemniej wniosek ten ma również wady i jestem przekonany, że Parlament Europejski zajmie się nimi jutro, wprowadzając liczne poprawki.
Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy umożliwili nam dojść do tego, co jak mniemam, okaże się jutro zadowalającym rozwiązaniem, a w szczególności sprawozdawcom pomocniczym, panu posłowi Jarzembowskiemu, sprawozdawcy w Komisji Transportu i Turystyki, który był zaangażowany w procedurę Hughesa, a także wszystkim uczestnikom z innych komisji, które przedstawiły swoją opinię. Chociaż niektóre stanowiska były rozbieżne, myślę, że zgodziliśmy się w wielu istotnych kwestiach i że osiągniemy porozumienie również jutro, gdy nadejdzie pora głosowania.
Zgadzamy się, iż chcemy jedną datę rozpoczęcia. Zarówno loty w obrębie Europy, jak i loty międzykontynentalne, które rozpoczynają się lub kończą w Europie, należy uwzględnić w systemie w tym samym dniu. Jest to istotne przez wzgląd na konkurencyjną neutralność, a także dlatego, że dwie trzecie emisji CO2 pochodzi raczej z lotów międzykontynentalnych niż z lotów wewnętrznych w Europie. Musimy oczywiście rozmawiać z krajami trzecimi, aby Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności również przyjęła wniosek, że Komisja Europejska powinna kontynuować negocjacje z krajami trzecimi. Jeśli możemy zatem zgodzić się w kwestii wspólnych celów i wspólnego podejścia, osiągając prawie tyle, ile wniosek Komisji, powinniśmy więc także przystąpić do negocjacji z krajami trzecimi
Zgodni jesteśmy - i to jest druga kwestia, którą chciałbym podkreślić - że chcemy objąć licytacją o wiele większą liczę przydziałów. Jest to nie tyle ważne dla nowych podmiotów wchodzących na rynek, ile ze względu na zmniejszenie „niespodziewanych zysków” tak widocznych w sektorze energetycznym. Ceny energii elektrycznej wzrosły mimo iż przydziały rozdzielane były bezpłatnie. Dlatego należy objąć licytacją większą część, a przychody zwrócić obywatelom w formie niższych podatków i opłat za ekologiczne środki transportu; tak też postanowiła komisja.
Zgodni jesteśmy, że górna granica emisji powinna znajdować się poniżej 100%, ponieważ chodzi nam o zmniejszanie, a nie jedynie stabilizowanie poziomów CO2. Ponadto, Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego postanowiła wprowadzić mnożnik dwa, aby uwzględnić emisje tlenku azotu. Jeśli Komisja Europejska złoży wniosek - który zostanie następnie przyjęty - dotyczący alternatywnego sposobu uwzględniania tlenków azotu, wówczas ze wspomnianego mnożnika można zrezygnować, ale na chwilę obecną potrzebujemy go. Co więcej, bardzo ważne jest również wprowadzenie zasady efektywności i Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego również się tym zajęła. Cele, które wyznaczają sobie linie lotnicze w zakresie poprawy efektywności, muszą zostać osiągnięte i nie wolno pozwolić, by przemysł lotniczy po prostu się wykupił.
Panie i panowie! W niektórych obszarach jutrzejsze głosowanie okaże się jedynie formalnością. W niektórych aspektach mamy jednak odmienne zdania. W imieniu swojej grupy - nie jako sprawozdawca - mogę powiedzieć, że w niektórych aspektach Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego posunęła się zbyt daleko. Na przykład, nie możemy poprzeć górnego limitu na poziomie 75% i nadal będziemy chcieli uzyskać ulgę dla małych i średnich przedsiębiorstw. Niemniej Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów będzie głosowała za sprawozdaniem i wierzę, że Parlament jako całość wyśle Radzie wyraźny sygnał.
Stawiając czoło zmianie klimatu, nie wolno nam poprzestawać na formułowaniu ogólnych celów; powinniśmy także wdrażać konkretne przepisy. Będziemy z dużym zainteresowaniem obserwować, czy Rada wprowadzi swoje słowa w czyn, czy też może nie zrealizuje swoich własnych celów, a nawet osłabi wniosek Komisji. Parlament Europejski nie będzie tego akceptował.
(Oklaski)
PRZEWODNICZY: GÉRARD ONESTA Wiceprzewodniczący
Alain Lipietz (Verts/ALE), sprawozdawca komisji opiniodawczej ECON. - (FR) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie sprawozdawco! Na wstępie chciałbym gorąco podziękować Komisji za to, iż ośmieliła się złamać lotnicze tabu, nie czekając na decyzje IATA, a także pogratulować sprawozdawcy za udzielenie poparcia.
Jako sprawozdawca Komisji Gospodarczej i Monetarnej skoncentruję się tylko na jednym aspekcie, mianowicie konkurencji.
Wspomniał pan, panie komisarzu, że dyrektywa ta usuwa błąd w przepisach, które faworyzują inne środki transportu nad lotnictwem. To doskonała uwaga.
Nie chodzi o to, że sposób jej stosowania kładzie kres faworyzowaniu jednych przedsiębiorstw nad innymi. Praktycznie każdy z nas, przynajmniej raz w tym roku, korzystał z linii lotniczych, które nie istniały trzy lata temu. Nie możemy więc gwarantować przychodów istniejącym przedsiębiorstwom. Im więcej przydziałów rozdzielimy w drodze licytacji, tym lepsza będzie konkurencja.
Silvia Ciornei (ALDE), sprawozdawczyni Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. - (RO) Panie przewodniczący, panowie komisarze, drodzy koledzy! Będąc sprawozdawczynią komisji opiniodawczej ITRE mogę powiedzieć, że dyrektywa ta była przedmiotem intensywnych debat również w naszej komisji.
Staraliśmy się osiągnąć równowagę, możliwie najbardziej poprawną, między koniecznymi działaniami na rzecz ochrony przyrody z jednej strony, a działaniami niezbędnymi do zapewnienia konkurencyjności europejskiego przemysłu lotniczego i równego traktowania wszystkich linii lotniczych w Unii Europejskiej z drugiej strony.
Cieszę się, że w sprawozdaniu pana posła Liese'a znalazły się również sugestie Komisji Przemysłu, zwłaszcza jeśli chodzi o jednoczesne włączenie do systemu handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych wszystkich lotów kończących się lub rozpoczynających w portach lotniczych UE oraz zapis o zapewnieniu dostępu do rynku wszystkim nowym operatorom linii lotniczych.
Jednocześnie muszę przyznać, że nie popieram rozwiązania polegającego na ustanowieniu całkowitej ilości przydziałów, które będą okresowo rozdzielane między operatorów linii lotniczych.
Okres sprawozdawczy 2004-2006, któremu towarzyszył trwały okresowy spadek całkowitej liczby przydziałów, nie uwzględnia faktu, że sektor lotniczy intensywnie rozwija się w nowych państwach członkowskich, stawiając tym samym w niekorzystnym położeniu operatorów linii lotniczych w tych krajach, a jednocześnie mógłby zablokować konkurencyjny rozwój europejskiego sektora lotniczego, stosownie do wymogów transportowych narzuconych przez gospodarczy i społeczny rozwój Unii Europejskiej.
Rozumiem, że wariant popierany przez komisję ITRE, która proponuje przyjąć za okres sprawozdawczy lata 2008 - 2010, z możliwością zmiany całkowitej liczby przydziałów w celu uwzględnienia przyszłego rozwoju w sektorze, albo rosnąco, albo malejąco, lepiej wyznacza konieczne ramy dla prawidłowej konkurencji między operatorami linii lotniczych w Unii Europejskiej oraz dla konkurencyjności całej europejskiej gospodarki.
Mam nadzieję, że wynik głosowania, które odbędzie się w tym tygodniu, będzie możliwie najbliższy stanowisku przyjętemu przez komisję ITRE.
Georg Jarzembowski (PPE-DE), sprawozdawca komisji opiniodawczej TRAN. - (DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Wszyscy w komisjach jednomyślnie sądzimy, że data rozpoczęcia dla europejskich linii lotniczych i linii lotniczych z innych krajów, które docierają do naszego regionu, musi być taka sama, ponieważ musimy mieć na uwadze konkurencyjność naszych linii. Niemniej na konferencji ICAO byliśmy świadkami sprzeciwu innych krajów wobec tej kwestii. Pod tym względem nie ma sensu wprowadzanie podwójnego terminu.
W Komisji Transportu i Turystyki uważamy jednak, że terminem tym powinien być rok 2012. Panie komisarzu, słusznie pan zauważył, że lotnictwo zostało wyłączone z Protokołu z Kioto. Biorąc to pod uwagę, rok 2012 jest odpowiednią datą, ponieważ daje on nam najlepszą możliwość przekonania krajów trzecich do uczestnictwa. Zapewnia on tym krajom dostatecznie dużo czasu na przyłączenie się do naszego systemu lub wprowadzenie systemu równoważnego. Nie możemy zaakceptować pana wiodącej roli oraz roli Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, która idzie jeszcze dalej, chcąc by był to rok 2010, ponieważ całkowicie zapomina się o globalnym wymiarze lotnictwa, o charakterze konkurencji między liniami lotniczymi. Nie możemy postawić w niekorzystnym położeniu naszych portów lotniczych, naszych linii lotniczych i pracowników w tym obszarze. W związku z tym najlepszym do zaakceptowania terminem byłby rok 2011, ale data ta musi odnosić się do wszystkich linii lotniczych.
Poza tym musimy zachować równowagę. Chcemy zmniejszyć wpływ lotnictwa na klimat, ale musimy również pamiętać o konkurencyjności naszych linii lotniczych oraz brać pod uwagę porty lotnicze i pasażerów - zwłaszcza tych z odległych rejonów - i utrzymywać ceny w granicach ich możliwości finansowych.
Dlatego wyrażamy poparcie dla szybkiego wyznaczenia okresu referencyjnego, a także dla ustalenia rozsądnego odsetka rozdzielanych przydziałów - Komisja Transportu proponowała 110, ale niewiele poniżej 100 również byłoby akceptowalne - oraz rozsądnego odsetka przydziałów przyznawanych w drodze licytacji. Jednej rzeczy nie wolno nam zrobić: podróżowanie samolotem z bardziej odległych obszarów nie może być zbyt drogie dla naszych pasażerów w Europie, więc proszę, abyśmy mogli łagodnie przejść do handlu emisjami.
John Purvis, w imieniu grupy PPE-DE. - Panie przewodniczący! Pan poseł Liese przedstawił doskonałe sprawozdanie. Niemniej będąc sprawozdawcą pomocniczym grupy PPE-DE w Komisji Gospodarczej i Monetarnej, popieram poprawki wniesione przez moją grupę, które naszym zdaniem pozwolą osiągnąć lepszą równowagę między pobożnymi życzeniami a rzeczywistością.
Moim zdaniem, system handlu uprawnieniami do emisji jest najbardziej ekonomicznym, wrażliwym na popyt i obiektywnym instrumentem rynkowym umożliwiającym rzeczywistą realizację celu w postaci ograniczenia przez Europę emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 20% do roku 2020.
Udział sektora lotniczego w emisji gazów cieplarnianych szybko się zwiększa i dlatego w pełni popieram włączenie tego sektora do systemu handlu uprawnieniami do emisji.
Musimy mieć jedną datę rozpoczęcia. Sądzę, że rok 2011 jest rozsądnym kompromisem między różnymi datami wyznaczanymi w przyszłości. Dzięki temu Europa będzie silnym przywódcą dla reszty świata.
Ilość przydziałów rozdzielanych w drodze licytacji powinna zostać ustalona na względnie wysokim i rosnącym poziomie, aby uniknąć zakłócania konkurencji kojarzonego z przyznawaniem uprawnień na podstawie historycznych poziomów emisji oraz w oparciu o wielkość produkcji przy określonym poziomie odniesienia. Pod względem gospodarczym licytacja jest o wiele bardziej efektywna; zachęca do wejścia na rynek nowe podmioty, wspomaga innowacyjność oraz redukcję emisji w drodze usprawnień technologicznych i operacyjnych. Przychody pochodzące z licytacji przydziałów powinny być ponownie inwestowane w prace badawczo-rozwojowe w przemyśle lotniczym.
Potencjał tkwiący w innowacjach technologicznych jest ogromny, jeśli chodzi o zmniejszanie emisji CO2 w tym sektorze. Ponadto gdy zostanie wdrożona Jednolita Europejska Przestrzeń Powietrzna, o której wspominała Komisja Europejska, emisje CO2 zostaną zredukowane nawet o 12%, więc jej wdrożenie należy traktować jako sprawę pilną.
W naszych poprawkach podkreślaliśmy znaczenie zwrócenia szczególnej uwagi na odległe i odizolowane regiony. Tera pozostaje nam mieć nadzieję, że Rada pozytywnie odpowie na nieustające apele Parlamentu.
Matthias Groote, w imieniu grupy PSE. - (DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Zacznę od podziękowania sprawozdawcy, panu posłowi Liese'owi, za jego uczciwą i budującą współpracę w ostatnich kilku miesiącach.
Włączenie lotnictwa do systemu handlu uprawnieniami do emisji jest pierwszą procedurą legislacyjną po szczycie wiosennym, na którym głowy państw i szefowie rządów wyznaczyli ambitne cele. My w Parlamencie Europejskim również wysunęliśmy to zagadnienie na sam szczyt naszej politycznej agendy, powołując komisję tymczasową do spraw zmian klimatycznych. Eksperci i klimatolodzy przypomnieli nam podczas posiedzeń komisji tymczasowej do spraw zmian klimatycznych, że musimy odwrócić trend w emisjach CO2 w ciągu kolejnych 8 do 10 lat. Po tym czasie emisje gazów cieplarnianych nie mogą już wzrastać; muszą być one zmniejszane, żeby globalne ocieplenie nie przekroczyło dwóch stopni.
Data rozpoczęcia wyznaczona na dzień 1 stycznia 2010 roku, którą poddano pod głosowanie w Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, ma zasadnicze znaczenie. Musimy za datę rozpoczęcia przyjąć rok 2010, ponieważ przeciwdziałając zmianom klimatycznym nie możemy marnować czasu, gdyż „odległość hamowania” w przypadku zmiany klimatu jest bardzo duża i zwiększa się wraz z upływem czasu.
Jeśli chodzi o wniosek Komisji, a dokładnie o rozróżnienie między lotami w obrębie Europy i lotami międzykontynentalnymi, muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony - wspominał już o tym pan poseł Jarzembowski - że jesteśmy zgodni w Parlamencie, iż chcemy jedną datę rozpoczęcia.
Tak jak aspekty związane z czasem, określenie górnej granicy przydziałów emisji również jest bardzo istotne. W tym przypadku musimy przyjąć realistyczne i ambitne podejście. Ustalenie górnej granicy emisji z lotnictwa na poziomie 80% liczby z lat 2004-2006 jest dobrym i słusznym podejściem. Wyznaczenie górnej granicy jest konieczne, aby 87% wzrost w sektorze lotniczym w latach 1990-2004 nie osłabił znaczenia redukcji emisji w innych sektorach przemysłowych. Aby zapewnić, że przydziały osiągną odpowiednią cenę, która zapewni efektywność systemu handlu uprawnieniami do emisji, stosunek przydziałów przyznawanych w drodze licytacji musi być o wiele wyższy niż proponowany przez Komisję.
W związku z tym Grupa Socjalistyczna w Parlamencie Europejskim proponuje zwiększyć ilość przydziałów emisji podlegających licytacji do 25%. Jeśli chodzi o przychody z licytacji przydziałów, państwa członkowskie powinny przeznaczyć je na środki nakierowane na przystosowanie do zmian klimatycznych oraz na przeciwdziałanie zmianie klimatu, zarówno w Unii, jak i poza Unią Europejską.
I kolejna ważna kwestia: w systemie handlu przydziałami emisji należy uwzględnić wszystkie samoloty o masie startowej powyżej 5,7 tony. Jutro będziemy głosować nad poprawką, która uwzględnia w systemie jedynie samoloty o maksymalnej masie startowej powyżej 20 ton. Naszym celem nie może być wyłączenie z systemu handlu uprawnieniami do emisji odrzutowców biznesowych i pełne włączenie samolotów przewożących wczasowiczów.
Chciałbym wierzyć, że jutro ośmielimy się opowiedzieć za większą ochroną klimatu i mam nadzieję, że jutro wprowadzimy ją w czyn.
Holger Krahmer, w imieniu grupy ALDE. - (DE) Panie przewodniczący! Przede wszystkim kieruję słowa podziękowania do dwóch sprawozdawców zajmujących się tym tematem, do panów posłów Liese'a i Jarzembowskiego, którzy najwyraźniej nie zawsze mieli do wykonania łatwe zadanie. Razem z inwestycjami w nowe technologie oraz tworzeniem dalszej infrastruktury, handel emisjami może wnieść istotny wkład w redukcję emisji CO2 w lotnictwie. W związku z tym handel emisjami musi raczej umożliwiać rozwój, aniżeli go wstrzymywać. Powinien on zapewniać bodźce do odnawiania flot oraz tworzenia bardziej efektywnych i nowocześniejszych samolotów.
Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy opowiada się za włączeniem wszystkich linii lotniczych od jednej daty rozpoczęcia, którą będzie rok 2011. Naszym zdaniem, punktem odniesienia powinny być emisje z lat 2004-2006. Jest to nagrodą dla tych linii lotniczych, które unowocześniły i zmodernizowały swoje floty w przeszłości. Moja grupa proponuje ustalenie górnej granicy na poziomie 90%. Jest ambitny plan, ambitniejszy nawet niż wniosek Komisji, ale realny. Uważamy, że licytacją powinno zostać objęte co najwyżej 30% przydziałów, aby ułatwić nowym operatorom wejście na rynek.
Przychody z licytacji powinny być zasadniczo wykorzystywane przez sektor lotniczy na potrzeby obniżania emisji. Popieramy również zwiększenie masy startowej do 20 ton, ponieważ chcemy zmniejszać do niezbędnego minimum przeszkody biurokratyczne stojące przed małymi operatorami. Wyrażam poparcie dla włączenia lotnictwa do systemu handlu możliwie najbardziej otwartego i efektywnego. Ograniczanie sposobów wykorzystania kredytów nie ma uzasadnienia pod względem ekologicznym. Każdy wyemitowany gram CO2 należy traktować tak samo, tak jak i redukcja emisji wywiera wszędzie taki sam skutek. Istnieje dobre uzasadnienie gospodarcze dla nieograniczonego, elastycznego dostępu do kredytów, jeśli emisje mogą zostać zredukowane w innym miejscu przy niższych kosztach.
Lotnictwo jest niezmiernie ważne dla gospodarczego rozwoju Europy. Globalizacja nie byłaby realna bez linii lotniczych, które są konkurencyjne. W przyszłości ludzie będą chcieli latać więcej, a nie mniej, i to nie tylko w Europie, ale w szczególności także do innych części świata; i musimy się z tym zgodzić.
UE na własną rękę decyduje o włączeniu lotnictwa do handlu emisjami, zdobywając w tym czasie na arenie międzynarodowej zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Jeśli my, Europejczycy, chcemy objąć przywództwo w polityce klimatycznej, musimy samych siebie zapytać nie tylko o to, jak daleko powinniśmy iść, ale także jak możemy zabrać wszystkich innych ze sobą. Pytanie to pojawi się raz jeszcze na Bali. Panie i panowie, czas zdystansować się od wyizolowanych rozwiązań UE w polityce klimatycznej.
Guntars Krasts, w imieniu grupy UEN. - (LV) Dziękuję, panie przewodniczący. Handel emisjami gazów cieplarnianych jest prawidłową odpowiedzią na redukcję gazów cieplarnianych w lotnictwie. Niemniej musimy dokładnie ocenić warunki wprowadzenia kwot, aby uniknąć zakłócenia konkurencji w przypadku przedsiębiorstw lotniczych państw członkowskich oraz możliwości podróżowania w przypadku mieszkańców UE. Większość przewoźników lotniczych w nowych państwach członkowskich UE pozostaje daleko w tyle za przedsiębiorstwami lotniczymi w starszych państwach członkowskich i to zarówno pod względem liczby przewożonych pasażerów, jak i ilości emitowanych gazów cieplarnianych na jednego mieszkańca. Trudno jest ocenić zakres przyszłego rozwoju przewoźników lotniczych w nowych państwach członkowskich UE, ale nie mam żadnych wątpliwości, że aby zrównoważyć wskaźniki mobilności dla mieszkańców państw członkowskich, wolumeny transportu w nowszych państwach członkowskich muszą znacząco wzrosnąć. Wyrównanie mobilności mieszkańców UE będzie utrudnione, jeśli warunki nie zostaną określone w przepisach dotyczących handlu emisjami gazów cieplarnianych w celu określenia jak szybko rozwijające się przedsiębiorstwa lotnicze będą w stanie kontynuować swój wzrost, aby środki wydawane na zakup kwot emisji nie stały się hamulcem dla ich rozwoju. Parlamentarna Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności poparła propozycję utworzenia rezerwy dla nowych operatorów lotniczych i jest to prawidłowe podejście. Niemniej, aby upewnić się, że operatorzy lotniczy o odmiennych pozycjach początkowych i tendencjach wzrostu są traktowani jednakowo, powinniśmy zarezerwować część kwot dla operatorów lotniczych o szybko rosnących zdolnościach. Wzrost przewyższający średnią roczną stopę wzrostu w UE pod względem co najmniej dwukrotności liczby pasażerów mógłby zostać uznany za wskaźnik szybkiego wzrostu zdolności. Obie te propozycje mają istotne znaczenie dla wspierania konkurencji w przemyśle transportu lotniczego. Dziękuję.
Caroline Lucas, w imieniu grupy Verts/ALE. - Panie przewodniczący! Chciałabym podziękować panu posłowi Liese'owi za wspaniałą współpracę i pogratulować mu wykonania zadania.
Niemniej muszę przyznać, że o wiele bardziej ceniłam sobie jego pracę przed osiągnięciem przez niego kompromisów wewnątrz własnej grupy politycznej, które - jeśli zostałyby przyjęte - znacząco osłabiłyby stanowisko przyjęte ogromną większością głosów w Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności zaledwie w ubiegłym miesiącu. Ma to znaczenie, ponieważ musimy znacząco wzmocnić pierwotny wniosek Komisji, jeśli mamy mieć realną szansę poważnego zmniejszenia wpływu lotnictwa na nasz klimat. Według własnych danych Komisji, wszystkie jej propozycje zmierzają obecnie do tego, by do roku 2020 emisje z lotnictwa wzrosły zamiast o 83% w sytuacji nicnierobienia, o 78%. Redukcja ta jest równa wartości mniejszej niż roczny wzrost w podróżach lotniczych. To nie jest ani poważne, ani ambitne, ani globalne przywództwo.
Doprowadzenie do redukcji emisji w drodze handlu polega zasadniczo na niedoborze pozwoleń. Ponieważ emisje pochodzące z lotnictwa zwiększyły się od 1990 roku już dwukrotnie, propozycja, by początkowy podział był równy średnim emisjom z okresu 2004-2006, albo nawet 80-90% tej wartości, jest po prostu zbyt hojna. W związku z tym zachęcam Was do poparcia poprawek mojej Grupy, która wstępną alokację ustala na poziomie 50% tej wartości. Potrzebna nam również 100% licytacja, aby nie było niespodziewanych zysków czerpanych kosztem pasażerów.
Wreszcie apeluję do Was o głosowanie przeciwko wręcz skandalicznej poprawce grupy ALDE, której celem jest zniesienie restrykcji w dostępie do kredytów pozyskiwanych w ramach mechanizmu czystego rozwoju lub wspólnego wdrożenia, i to nie tylko dla lotnictwa, ale dla wszystkich sektorów w systemie ETS. Usunięcie takich ograniczeń jest otwartym zaproszeniem do zwykłego biznesu. Lotnictwo i inne gałęzie przemysłu będą mogły kontynuować zwiększanie swoich emisji bez ograniczeń, wykupując po prostu przypuszczalne redukcje dokonane gdzie indziej, a to, uwzględniając ostatnie doniesienia, że kwestionowana jest niemal połowa redukcji wynikająca z mechanizmu czystego rozwoju lub wspólnego wdrożenia, zasadniczo podważy integralność całego systemu.
Jutro Parlament Europejski zostanie poddany poważnemu testowi, w wyniku którego okaże się czy Parlament naprawdę chce podjąć realne działania w sprawie zmiany klimatu i czy zamierza objąć prawdziwe przywództwo, jeśli tak, konieczne jest udzielenie poparcia poprawkom Zielonych.
Bairbre de Brún, w imieniu grupy GUE/NGL. - (GA) Sprawozdawca pomocniczy grupy GUE/NGL, Jens Holm, jest nieobecny, proszę zatem przyjąć jego przeprosiny za to, iż nie może on być z nami na dzisiejszej debacie. W takiej sytuacji obowiązek przestawienia stanowiska GUE/NGL spada zatem na mnie.
Czas, by linie lotnicze zaangażowały się w starania związane z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym. Od 1990 roku emisje gazów cieplarnianych z międzynarodowego lotnictwa wzrosły dwukrotnie i odpowiadają za 5% do 12% emisji dwutlenku węgla w całej UE.
Przywódcy UE zobowiązali się w marcu tego roku do osiągnięcia 20% redukcji emisji dwutlenku węgla - w porównaniu do poziomu z 1990 roku - przed rokiem 2020. Teraz mamy okazję pokazać światu, że osiągniemy wyznaczone cele.
W swoim wniosku Komisja zaleca, by sektor lotniczy nie musiał stosować się do średniej z lat 2004-2006. To ponad 90% powyżej poziomu z 1990 roku. Komisja zaleca również, by rozdział w drodze licytacji nie dotyczył więcej niż około 3% przydziałów. Linie lotnicze nie będą miały żadnej motywacji do obniżenia swoich poziomów emisji, jeśli będą mogły uzyskać swoje pozwolenia na emisję tlenków węgla bezpłatnie. Odsetek podlegający licytacji powinien być równy 100% - tak jak proponujemy to my i Zieloni - gdyż byłoby to zgodne z zasadą „zanieczyszczający płaci”.
Grupa GUE/NGL uważa, że odsetek przydziałów podlegających alokacji powinien wynosić 20% średniej z lat 2004-2006; ograniczyłoby to ilość przydziałów, które sektor lotniczy mógłby kupić od innych sektorów lub w ramach systemu ETS; a odsetek podlegający licytacji mógłby wzrosnąć do 100%.
Linie lotnicze są jednym z największych producentów gazów cieplarnianych w Europie i na świecie. Czas położyć kres specjalnemu traktowaniu i wziąć pod uwagę wpływ na środowisko i zmianę klimatu.
Hélène Goudin, w imieniu grupy IND/DEM. - (SV) Panie przewodniczący! Zmiana klimatu jest transgranicznym problemem ekologicznym, a UE odgrywa ważną rolę w globalnych działaniach na rzecz klimatu. Emisje zwiększają się globalnie, a czasu pozostaje niewiele. Dlatego szwedzka Lista Czerwcowa popiera główny nurt wniosku omawianego na dzisiejszej debacie.
Włączenie lotnictwa do unijnego systemu handlu przydziałami emisji jest oczywistym i opłacalnym krokiem w działaniach na rzecz ochrony klimatu. Jednak to nie handel jako taki prowadzi do obniżenia emisji, ale ustalony przez nas pułap całkowitych emisji. Aby osiągnąć cele, które wyznaczyliśmy sobie w zakresie przeciwdziałania zmianie klimatu, system należy poszerzyć tak, aby uwzględniał inne sektory wywierające wpływ na klimat.
Popieramy propozycję komisji parlamentarnej dotyczącą wyznaczenia jednej daty rozpoczynającej dla tej dyrektywy. Fakt, iż Komisja Europejska pozwoliła sobie poddać się międzynarodowym naciskom politycznym nakierowanym na opóźnienie działań na rzecz ochrony klimatu i zakłócenie konkurencji, jest nie do przyjęcia. Dyrektywa powinna również stosować się do każdego. Nie możemy pozwolić na wyjątki dla poszczególnych osób lub wydarzeń. Głowy państw muszą płacić tak samo, jak i my. Każde inne rozwiązanie byłoby nierozsądne.
Wreszcie pragnę zauważyć, że wspólne cele ekologiczne nie powinny być środkiem do wprowadzenia wspólnej polityki podatkowej. Przychody z podjętych działań nie powinny być przenoszone na UE, jak proponuje się to w poprawce 14. Każdemu państwu członkowskiemu należy pozwolić, aby samo decydowało, jak wykorzystać przychody ze sprzedaży przydziałów emisji.
Roger Helmer (NI). - Panie przewodniczący! Chcemy włączyć nową gałąź przemysłu, lotnictwo, do europejskiego systemu handlu przydziałami emisji (ETS), mimo że system ten spektakularnie się załamuje. Wcale nie doprowadził on do zmniejszenia emisji tlenków węgla, ale wytworzył zupełnie nowe pokłady biurokracji, administracji i wydatków w przemyśle. Przesunął on duże kwoty pieniędzy z krajów, które zachowały się odpowiedzialnie przy początkowej alokacji, do krajów, które okazały się rozrzutne, mianowicie z Wielkiej Brytanii do Francji i Niemiec. W Wielkiej Brytanii wywołał on odwrotny skutek, przesuwając środki ze szpitali do dużych przedsiębiorstw naftowych.
System ETS wytworzył złożoną sieć politycznie wpływowych żywotnych interesów i umożliwił lobbystom manipulowanie systemem dla własnych potrzeb. Plany Komisji związane z przyjęciem twardego stanowiska wobec przydziałów tylko pogorszy problem. Przy zbyt swobodnych ograniczeniach związanych z przydziałami kupowanymi spoza Europy, fundusze UE będą płynąć do takich krajów, jak Chiny, gdzie uregulowania są na poziomie minimalnym, a dokumentacja może nie być rzetelna. Więc duże zagraniczne podmioty zanieczyszczające będą czerpały spore zyski przy małym wysiłku, a gospodarki europejskie będą ponosiły straty i emisje CO2 będą nadal rosły w sposób niekontrolowany. Panie przewodniczący, to po prostu skandaliczne, że proponujemy wprowadzić nowy przemysł do upadającego systemu. Chcę powiedzieć, że trzeba najpierw zrobić porządki na własnym podwórku, zanim zaczniemy zaprowadzać porządek gdzie indziej.
Richard Seeber (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący! Zawsze ciekawie jest posłuchać, jak niektórzy posłowie nie chcą zaakceptować rzeczywistości. Uważam, że wniosek Komisji jest dobry. Wierzę również, że pan poseł Liese jeszcze go udoskonalił. Jest to klasyczny przypadek internalizowania kosztów zewnętrznych.
Rynki mogą funkcjonować tylko wtedy, gdy stworzymy odpowiednie warunki ramowe. Wszyscy zobowiązaliśmy się stosować zasadę „zanieczyszczający płaci”, a oznacza to również, że ci, którzy stwarzają koszty, muszą również zapłacić pewną cenę. Oznacza to uwzględnienie wszystkich kosztów, w tym także kosztów ochrony środowiska generowanych przez emisje CO2 w przemyśle lotniczym. Uważam również, że musimy okazać w związku z tą kwestią więcej odwagi i ambicji. Wszyscy wiemy, że dla nas wszystkich, w tym dla wielu osób w Wielkiej Brytanii, brak działania w tym przypadku byłby o wiele droższy niż podjęcie takiego działania.
Musimy jednak być również sprawiedliwi. Wszystkie sektory powinny wnosić wkład w rozwój tego systemu. Wiemy, że emisje CO2 na dużej wysokości mają o wiele bardziej szkodliwy wpływ niż emisje CO2 przy powierzchni ziemi. To także należy uwzględnić, gdy mówimy o włączeniu emisji pochodzących z lotnictwa. Ponadto jest to sektor, który charakteryzuje się bardzo wysokimi stopami wzrostu. Po drugie, musimy przyznać, że mamy potencjał do wprowadzenia różnorakich środków zarządzania, aby dalej ograniczać emisje CO2. To również należy brać pod uwagę.
Wspólnota ma obowiązek dawania przykładu na arenie międzynarodowej. Nie możemy oczekiwać od innych krajów, że przyłączą się do nas, jeśli nie dajemy im dobrego przykładu. Uważam również, że na tym polu mamy znaczne możliwości wykorzystania konkurencyjnej przewagi w tym właśnie sektorze, a już w pewnym stopniu ją osiągnęliśmy, więc powinniśmy zapewniać w szczególności innowacyjnym przedsiębiorstwom takie wsparcie, jakiego wymagają.
Dorette Corbey (PSE). - (NL) Panie przewodniczący! Po pierwsze, moje gratulacje dla pana posła Liese'a, który przygotował doskonałe sprawozdanie. Słowa podziękowania kieruję również do naszego sprawozdawcy pomocniczego, pana posła Groote'a.
Lotnictwo, podobnie do innych sektorów, musi wnosić wkład w przeciwdziałanie zmianie klimatu. Nasz klimatyczny cel polegający na osiągnięciu 20 lub 30% redukcji do 2020 roku zostanie zrealizowany tylko wtedy, gdy każdy wniesie swój wkład. Przemysł lotniczy jest całkowicie przeciwny przyjmowaniu wyjątkowo surowych środków, ale takie głosy słyszymy ze wszystkich sektorów i jeśli będziemy zadowalać każdego, absolutnie nic nie wyjdzie z naszej polityki klimatycznej.
Zatem to dobrze, że Komisja chce wprowadzić lotnictwo do systemu ETS, ale jest ona zbyt hojna, jeśli chodzi o liczbę przydziałów emisji, które planuje alokować do tego sektora. Moim zdaniem górna granica emisji nie powinna naprawdę przekraczać 80%. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności chce widzieć stopniowe obniżanie tego pułapu, zgodnie z europejskim celem w ochronie klimatu zakładającym redukcję na poziomie 20 lub 30%.
Operatorzy linii lotniczych obiecali 50% zwiększenie efektywności silników samolotowych. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego zamierza dopilnować, by spełnili swoją obietnicę, i bardzo dobrze: im bardziej ekonomicznie, tym lepiej.
Trzecia ważna kwestia dotyczy sprzedaży przydziałów w drodze licytacji. Moim zdaniem licytacją należy objąć możliwie najwięcej przydziałów: 25% to naprawdę minimum. Wpływy z licytacji powinny być przeznaczane na przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, a zwłaszcza na przystosowanie krajów rozwijających się do zmiany klimatu. Kraje najsłabiej rozwinięte praktycznie nie wnoszą wkładu w ochronę klimatu, ale muszą ponosić najcięższe konsekwencje. Proponowana legislacja umożliwia nam podjęcie w związku z tym jakiegokolwiek działania.
Chris Davies (ALDE). - Panie przewodniczący! Mam tutaj pismo od General Motors, w którym krytykowane jest stanowisko Parlamentu w sprawie redukcji emisji dwutlenku węgla z samochodów. Kolejne pismo od British Airways - będące kolejnym przykładem wywodów pomijających korzystne aspekty tej sprawy - zawiera krytykę tego środka i stwierdzenie, że dodatkowe koszty sprawią, iż o wiele trudniej będzie tej firmie inwestować w pożądaną przez nią technologię zapewniającą niższą emisję tlenków węgla w samolotach.
Nie wierzę ani jednemu słowu z tych listów! Mamy błagalne prośby od każdego sektora przemysłu. Czy żaden z dyrektorów nie czytał sprawozdania ONZ? W sprawozdaniu tym napisano, że w ciągu 20 lat prawie dwa miliardy ludzi poważnie odczuje brak wody, częściowo właśnie w wyniku zmiany klimatu. Coś musimy z tym zrobić. Michael O’Leary z Ryanair może i jest najgorszym przedstawicielem PR przemysłu lotniczego, ale w tym, co mówi, jest wiele prawdy, a mówi on bardzo wyraźnie, że guzik obchodzi go środowisko, jeżeli może wypchać złotem kieszenie swoje i spółki.
No cóż, musimy wprowadzić trochę równowagi. Musimy pozwolić naszym wyborcom, którzy podróżują, na wyrażanie własnego stanowiska, ale musimy także upewnić się, że odpowiednio rozwiązywane są problemy ekologiczne.
Omawiany tutaj środek nieco spowalnia spektakularny wzrost przemysłu lotniczego. Skłoni on przemysł do inwestowania w środki łagodzące. Zapewni, że przynajmniej podstawowa zasada „zanieczyszczający płaci” zostanie uwzględniona w naszym podejściu.
Ale przede wszystkim musimy zapewnić, że wprowadzimy pułap, który zachęci do podejmowania działań, pułap, który - jak sądzę - musi być przynajmniej trochę bardziej ambitny niż proponowany obecnie przez Komisję.
Mieczysław Edmund Janowski (UEN). - Panie Przewodniczący! Panie Komisarzu! Dziękuję wszystkim sprawozdawcom. Stajemy przed złożonym problemem. Z jednej strony mamy aspekty ekologiczne odnoszące się do naszej atmosfery, z drugiej zaś należy widzieć rozwój komunikacji lotniczej, będącej ważnym rodzajem działalności gospodarczej, obejmującej transport, turystykę, prowadzonej na rynku silnie konkurencyjnym.
Decyzje w tej materii powinny być roztropne i jednoznaczne, ale w żadnym wypadku nie powinny one dyskryminować przewoźników europejskich, w tym także z nowych państw członkowskich. Można bowiem poważnie zaszkodzić lotnictwu europejskiemu, nie uzyskując efektu zmniejszenia emisji szkodliwych gazów. Jest bowiem oczywiste, że atmosfera ziemska nie zna granic. Należy więc uznać za zasadne włączenie emisji dwutlenku węgla przez lotnictwo cywilne do systemu unijnego.
Uważam ponadto, iż powinniśmy uwzględnić także emisję innych gazów, np. toksycznych tlenków azotu. Za najważniejsze uznaję działania, które będą skutecznie ograniczały emisję szkodliwych gazów poprzez między innymi stosowanie innowacyjnych rozwiązań w zakresie silników lotniczych, konstruowanie samolotów o lepszych parametrach aerodynamicznych, radykalną poprawę zarządzania ruchem powietrznym, ograniczającą niepotrzebne przebywanie w powietrzu. Handel emisjami uznaję w tej chwili za coś zastępczego. Na dziś za racjonalne widziałbym przyjęcie okresu bazowego 2007-2009, ustalenie pułapu emisji na poziomie od 5 do 10% wyższym niż 100% za względu na rosnące zainteresowanie lotnictwem i włączenie również przewoźników pozaunijnych operujących na terenie Unii.
Umberto Guidoni (GUE/NGL). - (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Zmiana klimatu jest jednym z najpoważniejszych problemów, które przed nami stoją. Jeżeli chcemy zabezpieczyć sobie przyszłość, nie możemy dłużej ignorować pytań o charakterze ekologicznym i musimy być gotowi na zmianę naszego stylu życia, zwłaszcza pod względem mobilności.
Transport jest jednym z tych sektorów, który przyczynia się do największego zużycia energii i który w największym stopniu opiera się na wykorzystaniu paliw kopalnych. W tym sektorze coraz większą rolę odgrywa lotnictwo. W 2004 roku emisje gazów cieplarnianych z samolotów w UE wzrosły o 87% w porównaniu do roku 1990. Europa odpowiada za około połowę emisji CO2 pochodzącego z lotnictwa. Tendencja ta przestała być bezpieczna dla środowiska, więc istotne jest, byśmy podejmowali odpowiednie działania w formie, na przykład, cofnięcia ulg podatkowych dla tego przemysłu.
Uważam, że wniosek Komisji dotyczący dyrektywy w sprawie kwot emisji dla lotnictwa jest istotnym narzędziem do zdecydowanego rozwiązywania problemów związanych ze zmiana klimatu i z zadowoleniem przyjmujemy sprawozdanie Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, które wzmacnia oddziaływanie pierwotnej dyrektywy.
Niemniej, i należy to podkreślić, musimy utrzymać niektóre punkty kwalifikujące w debacie i jutrzejszym głosowaniu. Spośród nich, uważam, że wspólnotowy system handlu emisjami powinien obowiązywać wszystkie loty, zarówno kończące się, jak i rozpoczynające w UE. Nie można tego odkładać i czekać aż minie rok 2010.
Ważne jest również, by znacząca część kwot rozdzielana była w drodze licytacji, a wpływy z niej były wykorzystywane na dotowanie najczystszych form transportu, na przykład poprzez zniesienie podatków od transportu ekologicznego, aby doprowadzić do taniej turystyki opartej na mniej zanieczyszczających środkach transportu, takich jak kolej. Musimy również zachęcać do badań nad bardziej efektywnymi silnikami samolotowymi i skuteczniejszym zarządzaniem ruchem lotniczym.
Mam nadzieję, że Parlament nie zdewaluuje przedstawionego kompromisu, który pozwoli Europie stać się liderem w walce ze zmianą klimatu.
Bastiaan Belder (IND/DEM). - (NL) Panie przewodniczący! Zabieram głos w imieniu mojego kolegi, posła Bloklanda.
Propozycja włączenia lotnictwa do systemu handlu emisjami powinna być wyraźnym sygnałem z Unii Europejskiej mówiącym o konieczności przyczynienia się do osiągania ambitnych celów redukcji uzgodnionych na początku tego roku. W związku z tym właściwa komisja parlamentarna poparła wniosek Komisji, a nawet zaproponowała jego zaostrzenie.
W ubiegłym tygodniu wydawało się, że jesteśmy na drodze do osiągnięcia porozumienia w pierwszym czytaniu. Nadzieja ta została wzmocniona przez prezydencję Rady, ale okazała się bezpodstawna, gdyż nie można było uzyskać żadnego mandatu od Rady.
Ważne jest, moim zdaniem, abyśmy w tym tygodniu nie osłabiali wniosku Komisji, ale dążyli do stworzenia wniosku ambitnego, aby zachować zgodność z kursem wytyczonym tej wiosny w związku z redukcją emisji. Zatem w pełni popieram kurs wyznaczony przez Komisję Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności.
Reinhard Rack (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący! Zgadzam się z uwagami, które przedstawili prawie wszyscy posłowie. Mówię „prawie” wszyscy posłowie i dlatego skoncentruję się na trzech formalnych aspektach.
Punkt 1: Cały czas powielamy w Parlamencie ten sam schemat i to samo znowu zrobiliśmy dzisiaj: odsuwamy ważne wnioski legislacyjne na wieczorne posiedzenie. W ten sposób zapewniamy, że debacie przysłuchuje się możliwie najmniej osób, że - z małymi wyjątkami - nikt nie siedzi w galerii dla odwiedzających, a dziennikarze, którzy powinni wszystko to relacjonować, najprawdopodobniej skupili swoją uwagę wieczorem na innych rzeczach.
Po drugie, zawsze słyszymy, i usłyszeliśmy to również podczas tej debaty, że my, Parlament Europejski, musimy wychylić się podczas pierwszego czytania i zająć szczególnie wymagające stanowisko, gdyż Rada i tak wprowadzi później ograniczenia, i w końcu nie osiągniemy tego, co chcieliśmy. Przestrzegam przed taką postawą: tak było jakiś czas temu, ale dzisiaj coraz częściej jest inaczej. Widzieliśmy to, na przykład, w związku z uregulowaniami w sprawie jakości powietrza, kiedy przedstawiane były i nadal są inicjatywy, w których głowy państw i szefowie rządów, a nawet ministrowie ds. ochrony środowiska, dotrzymują nam kroku nawet podczas pierwszego czytania. Przyjęte przez nas rozwiązania oznaczają, że za 10 - 15 lat będziemy musieli otoczyć kordonem w Europie Środkowej wszystkie miasta, od Norymbergii po Bolonię, ponieważ nie będziemy w stanie utrzymać się w wyznaczonym przedziale wartości.
Po trzecie, tutaj, w Parlamencie Europejskim, musimy dbać o mające szanse powodzenia stosunki robocze, aby wypracowywać rozsądne, wspólne rozwiązania. W tym kontekście, jeśli chodzi o przedmiotową dyrektywę, widzę, że w ciągu ostatnich tygodni i miesięcy wkroczyliśmy na dobrą drogę i podejmujemy udane starania. W rozsądnym kompromisie nie zostały jeszcze uwzględnione aspekty ekologiczne, transportowe, gospodarcze i przemysłowe, ale wierzę, że zostaną, gdy poznamy wynik jutrzejszego głosowania. Teraz, jedyne co pozostaje nam do zrobienia, to przekonać resztę świata, by przyłączyła się do nas i zrobiła coś dla środowiska.
Eluned Morgan (PSE). - Panie przewodniczący! Na początku chciałabym powiedzieć, że dobrze znowu widzieć pana komisarza Dimasa.
Powszechnie wiadomo, że emisje tlenków węgla w lotnictwie mają obecnie bardzo mały udział w całkowitej emisji tlenków węgla w UE. Ale trzeba byłoby być głupcem, żeby nie widzieć niesamowitego rozwoju w sektorze w ostatnich latach i nie uwzględniać szeroko zakrojonych planów rozwojowych tego sektora. Obecnie możliwości pozyskiwania alternatywnych, mniej zanieczyszczających rodzajów paliw dla lotnictwa są dość ograniczone. Dlatego właśnie całkowicie rozsądne jest przyjęcie do wiadomości faktu, że lotnictwo będzie prawdopodobnie nadal się rozwijać, ale musimy zapewnić, że rozwój ten będzie równoważony w innych sektorach gospodarki, w których rzeczywiście dostępne są alternatywne rozwiązania w zakresie redukcji emisji tlenków węgla. Oto dlaczego tak ważne jest uwzględnienie lotnictwa w systemie handlu przydziałami emisji (ETS).
Chciałabym również podkreślić, że UE stosuje zasadę, że to zanieczyszczający powinien płacić. W ramach obecnego systemu ETS, który daleko odbiega od zasady „zanieczyszczający płaci”, widzieliśmy wiele przypadków, w których pomioty zanieczyszczające osiągały niespodziewane zyski dzięki systemowi ETS. To musi się skończyć. To dobrze zatem, że wielu z tych producentów tlenku węgla powinno zostać objętych licytacją, zwłaszcza w świetle reformy związanej ze sprzedażą hurtową.
Być może jednym z najciekawszych aspektów tej debaty jest szukanie odpowiedzi na pytanie: na co należy wydać pieniądze z licytacji prowadzonej w ramach systemu ETS. W zbliżającym się przeglądzie systemu ETS można byłoby potencjalnie zebrać 200 mld euro, gdybyśmy zdecydowali się na pełną licytację. Jestem przekonana, że wielu z nas mogłoby wymieniać w nieskończoność sposoby wydatkowania tych pieniędzy, ale uważam, że rozsądnie byłoby przekierować te środki, poprzez budżet UE, jeśli to możliwe, na inicjatywy przeciwdziałające zmianie klimatu, które mogłyby obejmować transfer środków do krajów rozwijających się, na przykład na opłacenie zalesiania terenów w tych krajach.
Należy również uświadomić sobie, że nawet w naszych państwach członkowskich będziemy prawdopodobnie świadkami dużego wzrostu ubóstwa energetycznego. Może powinniśmy pomyśleć o transferze tych pieniędzy również w tym kierunku. Zatem decyzje, które podejmiemy jutro, pokażą nam, w którą stronę powinniśmy zmierzać w ramach reformy całego systemu ETS.
Jeanine Hennis-Plasschaert (ALDE). - (NL) Panie przewodniczący! Zamiast wszelkiego rodzaju nieefektywnych podatków i opłat, Komisja proponuje obecnie instrument oparty na mechanizmach rynkowych, czyli rozwiązanie, które w pełni popieram. Jest ono efektywne pod względem ekologicznym i gospodarczym oraz wyjątkowo nadaje się do szerszego zastosowania; przynajmniej ma potencjał, aby takim się stać.
Dość wcześnie stało się jasne, że zdania w Parlamencie są nieco podzielone. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności zajęła ostatecznie stanowisko całkowicie odmienne od Komisji Transportu i Turystyki. Mój kolega, pan poseł Krahmer, powiedział wszystko, co należało o tym powiedzieć. Obecnie przedstawiono poprawki kompromisowe, a jutrzejsze głosowanie pokaże, czy kierują nami emocje.
Zmiana klimatu jest obecnie gorącym tematem, a głosowanie proekologiczne jest wyjątkowo pociągające. Nie jest to złe samo w sobie, ale moim zdaniem pełna kontrola nad europejskim sektorem lotniczym i związanym z nim zatrudnieniem nie może być celem.
Uważam, że próba sztucznego osłabienia konkretnego środka transportu, w tym przypadku lotnictwa, względem innych, przyniesie skutki odwrotne od zamierzonych. Wszelkie dane wskazują, że popyt na szybki transport przewyższa podaż. Potrzebujemy różnych środków transportu; nie możemy poprzestać wyłącznie na pociągach i autobusach.
Celem było opracowanie modelu, który możliwie najlepiej nadaje się do zastosowania i który mógłby zostać rozpowszechniony i/lub powielony w innych częściach świata, co - jeśli naprawdę chcemy skutecznie chronić środowisko - jest niezwykle istotne.
W przeciwnym razie nasze starania będą tylko przysłowiową kroplą w morzu, a tego właśnie chciałabym uniknąć. Niezwykle trafnie ujął to pan poseł Rack mówiąc, że nasza skuteczność zależy od przekonania reszty świata, bo tylko wtedy nasze działania na coś się przydadzą.
Sérgio Marques (PPE-DE). - (PT) Panie komisarzu, panie i panowie! Będąc posłem wybranym przez jeden z siedmiu najbardziej oddalonych regionów, zmuszony jestem poinformować tu zgromadzonych, że wdrożenie omawianej dyrektywy budzi wielkie zaniepokojenie w tych regionach. I to z jednej prostej przyczyny: regiony peryferyjne prawie wyłącznie uzależnione są od transportu lotniczego i każdy wzrost ceny tej usługi, który będzie nieuchronną konsekwencją wdrożenia dyrektywy, sprawi, że dostęp do tejże usługi będzie utrudniony, zwiększając odizolowanie tych regionów, które było decydującym czynnikiem w przyznaniu regionom peryferyjnym specjalnego statusu na poziomie europejskim, zgodnie z art. 299 ust. 2 traktatu WE.
Z drugiej strony, wzrost kosztów transportu lotniczego doprowadzi do jeszcze bardziej niekorzystnej sytuacji w tych regionach pod względem ich konkurencyjności, gdyż uderzy on w turystykę będącą głównym sektorem gospodarczym dla większości z nich. Możemy oczekiwać zmniejszenia liczby turystów i/lub wydawanych przez nich kwot, czyli spodziewać się spadku PKB o 2% według analiz przeprowadzonych przez Rząd Wysp Kanaryjskich. Tymczasem poprawa dostępności do regionów peryferyjnych w celu zmniejszania ich odizolowania, a także promowanie ich konkurencyjności, to dwa z trzech zasadniczych priorytetów polityki UE w odniesieniu do najbardziej oddalonych regionów, które to priorytety zostały określone w komunikacie Komisji pt. „Wzmocnione partnerstwo na rzecz regionów peryferyjnych”. Musimy wziąć pod uwagę, że wdrożenie tej dyrektywy będzie zasadniczo sprzeczne i niezgodne z tymi priorytetami.
Sądzę, że po raz pierwszy mamy przed sobą wspólnotowy akt prawny, którego skutkiem byłoby zwiększenie odizolowania tych regionów. Z pewnością poprawki 5 i 6 złożone przez Grupę Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów) i Europejskich Demokratów po kompromisie między sprawozdawcą, panem posłem Liese'em - któremu muszę pogratulować doskonałej pracy - i panem posłem Jarzembowskim a panią poseł De Veyrac, w pewnym zakresie równoważą takie skutki tej dyrektywy, ale nie w stopniu wystarczającym. W związku z tym apeluję do trzech instytucji, aby postarały się znaleźć lepsze rozwiązania, na następnych etapach procesu legislacyjnego, które zmniejszą wpływ przedmiotowej dyrektywy na regiony peryferyjne.
Ulrich Stockmann (PSE). - (DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Szybko rozwijający się sektor lotniczy musi zostać możliwie najszybciej włączony do systemu handlu emisjami. Oznacza to, że ta forma transportu również zaczyna wnosić wkład w redukcję antropogenicznego efektu cieplarnianego.
Z punktu widzenia polityki transportowej, nasza praca legislacyjna polega obecnie na udoskonaleniu warunków ramowych. Owe warunki ramowe należy zdefiniować w taki sposób, by potencjalny bodziec do oszczędzania dostarczany był poprzez odpowiednią cenę za tonę CO2, bez drastycznego zmniejszania liczby lotów. Aby to osiągnąć, gdy linie lotnicze po raz pierwszy otrzymają przydziały, na przykład, należy to zrobić w taki sposób, by brak takich przydziałów mógł być realnie równoważony na rynku, bo w przeciwnym razie loty musiałyby zostać odwołane, a nie wiem ile my i społeczeństwo jesteśmy w stanie tego znieść. Nawet gdy linie lotnicze otrzymałyby 100% przydziałów z chwilą wejścia do systemu - przy czym nikt z nas o to nie zabiega - roczny wzrost w lotnictwie na poziomie 5% wymagałby równie wysokiego wolumenu oszczędności w kategoriach emisji CO2. To spore wyzwanie.
Największy potencjał związany z redukcją leży we wdrożeniu Jednolitej Europejskiej Przestrzeni Powietrznej, co oznacza, że zależy on od woli politycznej państw członkowskich. Na razie jedyną opcją dla linii lotniczych jest w związku z tym unowocześnianie swoich flot, jeśli na ten cel zostanie jeszcze wystarczająco dużo kapitału po uwzględnieniu planowych kwot z licytacji. Niestety nie będzie to dotyczyło regionalnych linii lotniczych.
Avril Doyle (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Pamiętając, że polityka jest sztuką możliwego i że czasami najlepsze może być wrogiem dobrego, chciałabym podziękować mojemu koledze, panu posłowi Liese'owi, za włożenie ogromnego wysiłku w wypracowanie stanowiska - porozumienia - nie tylko wśród wszystkich nas w grupie PPE-DE, ale także pośród naszych kolegów w Parlamencie.
Lotnictwo międzynarodowe znajduje się poza zobowiązaniami z Kioto, a kompletny brak postępów w pracach Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) przez okres 10 lat, w którym organizacja ta miała zająć się problemem emisji, sprawia, że istotne staje się objęcie przywództwa przez UE. Proponowany system handlu emisjami powinien stosować się do wszystkich lotów, w tym z krajów trzecich, od wspólnej daty rozpoczęcia z przyczyn związanych z konkurencyjnością.
Teraz chciałabym poświęcić czas pozostały z moich dwóch minut na poruszenie jednej kwestii, o której chyba nie wspomniał żaden z moich kolegów. Kwestia ta jest dla Irlandii bardzo poważnym problemem o randze ogólnokrajowej.
Zgodnie z wnioskiem proponowana jest bezpłatna zamiana czy też wymiana przydziałów emisji dla lotnictwa na przydziały określone w protokole z Kioto. Linia lotnicza może zażądać zamiany swoich lotniczych przydziałów na przydziały oparte na protokole z Kioto, a wydające je państwo członkowskie musi się na to zgodzić. Dla nas w Irlandii jest to ogromny problem, ponieważ jeśli linie lotnicze miałyby dokonywać wymiany bezpłatnie, bylibyśmy zmuszeni zastąpić przydziały z Kioto przydziałami, które państwo irlandzkie będzie musiało kupić na rynku po pełnej cenie rynkowej.
Irlandzki rejestr będzie obejmował nieproporcjonalny odsetek lotów w naszych księgach z powodu wielkości i geograficznego zasięgu niektórych linii lotniczych, gdyż takie linie lotnicze, w szczególności Ryanair, zarejestrowane są przez irlandzki Urząd ds. Lotnictwa dla wszelkich prowadzonych przez siebie rodzajów działalności w UE. Sukces Ryanair oznacza, że linie te posiadają 20 baz operacyjnych w UE obsługujących prawie 130 miejsc docelowych i cały czas wykazują tendencję wzrostową. Niemniej linie te obsługują jedynie niewielką liczbę lotów w Irlandii.
Chciałabym, aby Komisja jednoznacznie wypowiedziała się, czy przyjmie poprawkę 47, która usuwa te wyjątkowo kłopotliwe zapisy.
Zasady „zanieczyszczający płaci” nie można interpretować jako oznaczającej, że irlandzki podatnik płaci za zanieczyszczenie w innych państwach członkowskich UE.
Riitta Myller (PSE). - (FI) Panie przewodniczący! Aby przeciwdziałać zmianie klimatu, pilnie potrzebne jest podjęcie działania, a także, jak już tutaj wspomniano, wszystkie gałęzie przemysłu emitujące gazy cieplarniane do atmosfery muszą być zaangażowane w takie działanie. Lotnictwo nie może korzystać z okazji, by stać się wyjątkiem. Ilość gazów cieplarnianych emitowanych przez ruch lotniczy szybko się zwiększa. Warto o tym pamiętać, gdyż często mówi się, że ruch lotniczy odpowiada jedynie za dwa lub trzy procent emitowanych gazów cieplarnianych ogółem. Jak już wspomniałam, emisje gazów cieplarnianych z lotnictwa wzrosły od 1990 roku o połowę.
Obecny pomysł włączenia ruchu lotniczego w handel emisjami jest głównie propozycją UE. Celem jest również wprowadzenie w dłuższym okresie globalnego systemu, w którym ruch lotniczy również ponosi odpowiedzialność. Teraz możemy wyciągnąć naukę z ujemnych stron dyrektywy w sprawie handlu emisjami i zwiększyć odsetek przydziałów sprzedawanych w drodze licytacji we wstępnej alokacji uprawnień. Wstępna alokacja, a także system jako całość, muszą zachęcać do redukcji emisji, tak aby krótkie przeloty były zastępowane podróżą koleją, a to odpowiadałoby przede wszystkim regionom o dużych aglomeracjach miejskich i dużej liczbie ludności. Z drugiej strony, mamy problemy w obszarach, w których jest mniejsza liczba mieszkańców i które są znacznie oddalone od ośrodków miejskich, toteż ważne jest, aby europejski system w zrównoważony sposób uwzględniał obszary peryferyjne.
Corien Wortmann-Kool (PPE-DE). - (NL) Panie przewodniczący! Wprowadzając handel emisjami do lotnictwa, Europa ma ambicje, ambicje zmniejszenia emisji CO2 i przeciwdziałania zmianie klimatu. Bo przecież do tej pory nigdzie na świecie - nawet w Kalifornii - nie zaproponowano tak ambitnego podejścia. Nawet w porównaniu do systemu handlu emisjami w przemyśle, jest to bardzo ambitny plan.
Tymczasem co zrobiła nasza Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności? Znacząco zaostrzyła wniosek w kluczowych kwestiach i w związku z tym minęliśmy się z naszym celem. Europa musi wykazać cechy przywódcze, ale przywództwo oznacza nie tylko objęcie kierownictwa, ale także umiejętność przekonania innych, pozyskania ich - i to na dodatek w wysoce konkurencyjnym środowisku lotnictwa międzynarodowego. Dlatego nowy reżim nie powinien w żadnym razie prowadzić do wysokich kosztów i biurokracji, zwłaszcza w przypadku europejskich linii lotniczych, ale nieść korzyści również dla klimatu. Musi powstać korzyść netto dla klimatu, najlepiej w ujęciu ogólnoświatowym.
Dlatego jestem zadowolona, że zostały obecnie wniesione poprawki przez Grupę Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów) i Europejskich Demokratów, a także przez Grupę Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, które mam nadzieję pozwolą nam jutro obrać realistyczny kurs. Jest to konieczne przez wzgląd na promowanie bardziej ekologicznego latania w praktyce, gdyż konieczność przejścia przez biurokratyczny młyn licytacji - nawet przy ekologicznym samolocie - jest dalekie od bycia pożytecznym. Jeśli chodzi o liczbę dostępnych przydziałów, to także czekam jutro na bardziej realistyczny wynik.
Niemniej sam taki wniosek z pewnością nie wystarczy. Komisja i Parlament Europejski muszą stać ramię w ramię, aby urzeczywistnić Jednolitą Europejską Przestrzeń Powietrzną, gdyż dzięki niej uzyskamy pięć razy więcej korzyści dla środowiska naturalnego.
Panie przewodniczący, mam nadzieję, że możemy zwiększyć w tym względzie nacisk na państwa członkowskie, gdyż tylko wówczas nasze działania będą miały prawdziwe znaczenie dla ochrony klimatu.
Robert Evans (PSE). - Panie przewodniczący! Dzisiaj choć raz Parlament może wskazać drogę w ochronie środowiska naturalnego. Uważam, podobnie do pana posła Beldera, że Komisja dość nieśmiało prezentowała swoje stanowisko w pierwotnym wniosku. Sądzę, że społeczeństwo Europy spodziewa się po tym Parlamencie wyznaczenia najwyższych standardów i ambitnych celów.
Będąc członkiem Komisji Transportu, a także podobnie do moich kolegów z grupy PSE, nie udzieliłem poparcia panu posłowi Jarzembowskiemu, którego stanowisko zostało przepchnięte, stwierdzam to z żalem, dzięki poparciu grupy liberałów, czyli ALDE. Chcieliśmy wzmocnić, a nie osłabić pierwotny wniosek.
Zatem moje gratulacje dla pana posła Liese'a za jego sprawozdanie, i tu posłużę się cytatem: „Ziemi nie odziedziczyliśmy po naszych przodkach, my ją tylko pożyczyliśmy od naszych dzieci”. I podobnie do pani poseł Lucas, apeluję do wszystkich grup w tym Parlamencie, by przemyślały jak będą jutro głosować; bądźcie przygotowani na kompromis, bądźcie rozsądni, bądźcie realistyczni, ale przede wszystkim bądźcie stanowczy, ponieważ Parlament ma szansę stanąć w dziedzinie ochrony środowiska na czele grupy 500 milionów obywateli i ich potomków.
Thomas Ulmer (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Na początku chciałbym przekazać serdeczne podziękowania dla sprawozdawcy, pana posła Liese'a, za przygotowanie dobrego sprawozdania, oraz dla pana posła Jarzembowskiego. Uważam, że w ujęciu ogólnym osiągnięcie kompromisów jest w dużym stopniu wykonalne. Polityka często zależy od symboli, a my tutaj wysyłamy wyraźny sygnał: jest to pierwszy wniosek legislacyjny od czasu wiosennego szczytu. Zatem aktywnie przystępujemy do pracy, aby wdrożyć ochronę klimatu w życie.
Siedem kluczowych aspektów tego sprawozdania - data rozpoczęcia handlu emisjami, okres referencyjny, liczba zezwoleń, wykorzystanie przychodów, wyjątki dla mniejszych samolotów i metoda kalkulacji - zostało, moim zdaniem, wystarczająco i rzetelnie przeanalizowanych w ramach kompromisów. Nie chciałbym wprowadzać żadnych derogacji, choć przyznaję, że konieczne są specjalne, dodatkowe ustalenia dotyczące regionów peryferyjnych, aby obszary te nie znalazły się w niekorzystnym położeniu.
Sądzę, że wniosek ten jest bardzo dobry i że konkurencja została w stopniu wystarczającym uwzględniona. Nie powinniśmy zapominać: nawet jeśli licytacją objętych zostanie 100% przydziałów - czysto teoretycznie, jak już słyszeliśmy - daje to kwotę 2 mld euro, z pewnością możliwą sumę dla linii lotniczych, która bez wątpienia będzie miała wpływ na ustalanie cen. Nie przewiduję jednak w związku z tym żadnych problemów, ani też z dużą liczbą lotów.
Chciałbym widzieć, jak UE dalej kontynuuje swoje działania w kontekście ochrony klimatu i mam nadzieję, że uda nam się przekonać wszystkie największe, konkurujące ze sobą linie lotnicze do przyłączenia się do tego porozumienia.
Gyula Hegyi (PSE). - Panie przewodniczący! W przeszłości lotnictwo cywilne wydawało się luksusem, gdyż z dobrodziejstwa szybkich przelotów korzystali w większości bogaci i grupa ludzi z samolotami odrzutowymi. Dzisiaj, przynajmniej w Unii Europejskiej, lotnictwo cywilne jest nieodzownym elementem naszego życia, bez którego takie organa, jak Parlament i Rada, nie mogłyby po prostu pracować. Jeżeli odległość od Brukseli jest większa niż 1000 km, nie ma realnej alternatywy dla samolotów, jeśli nie ma szybkich pociągów.
Wraz z przystąpieniem nowych państw członkowskich i rozkwitem tanich linii lotniczych, liczba lotów zwiększyła się dwu- lub trzykrotnie w porównaniu do stanu sprzed rozszerzenia UE. Lotnictwo międzynarodowe nie zostało jeszcze objęte protokołem z Kioto. Tymczasem bezpośrednie emisje z lotnictwa stanowią około 3% ogółu emisji gazów cieplarnianych w UE i szybko rosną. Sądzę, że ilość tych trzech przydziałów powinna była zostać oparta na wskaźniku emisji gazów cieplarnianych per capita w różnych państwach członkowskich, gdyż są wyraźne różnice między nimi. Wydaje mi się niesprawiedliwe, że kraje w Europie Zachodniej mają prawo emitować około trzech razy więcej gazów cieplarnianych pochodzących z lotnictwa w porównaniu do Węgier i innych nowych państw członkowskich. Myślę, że zasada wymagająca redukcji pod względem ilości ogólnej a nie procentowej powinna być zastosowana w pozostałych politykach ochrony środowiska. W przeciwnym razie, ukarani zostaną ci, którzy w przeszłości generowali mniej zanieczyszczeń.
Christofer Fjellner (PPE-DE). - (SV) Lotnictwo musi pokryć swoje koszty ochrony środowiska i dlatego wniosek ten jest dobry. Lotnictwo nie może zostać zwolnione z kosztów ochrony środowiska, które płacą inne środki transportu. Ale widzę tu problem w szalonym sprzeciwie wobec lotnictwa, który zdominował tę debatę, tak jakby lotnictwo było głównym winowajcą w zanieczyszczeniu środowiska i jakby najlepszym rozwiązaniem była całkowita rezygnacja z latania. Jest to po prostu nieprawda. Lotnictwo odpowiada za pięć procent emisji dwutlenku węgla. Pełny samolot zużywa mniej paliwa w przeliczeniu na pasażerokilometr niż samochód. Można i należy zmienić to na lepsze, ale dzięki stawianiu przez nas twardych wymagań wobec przemysłu lotniczego, które prowadzą do rozwoju, a nie dzięki naszej rezygnacji z latania.
Podróże i spotkania z ludźmi z innych części świata są ważne. Jestem przekonany, że Ryanair uczynił więcej dla wzajemnego zrozumienia między narodami Europy niż wszystkie kulturowe projekty UE razem wzięte. Zmniejszenie częstości podróżowania nie powinno więc być celem samo w sobie. Izolowanie ludzi cofa nas w historii do mroków średniowiecza.
Propozycja Komisji zmierza we właściwym kierunku, ale ma cyniczną perspektywę - to inni powinni mniej latać. Spróbowano uczynić wyjątek dla lotów przywódców państw lub członków administracji rządowej, podczas gdy równocześnie wymaga się odpowiedzialnego postępowania od obywateli. Takie propozycje ściągają na polityków zasłużoną wzgardę i cieszę się, że w Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego usunęliśmy te konkretne sformułowania.
Równie cyniczne są żądania pewnej grupy naszych kolegów z Lewicy, by ograniczyć latanie o ponad połowę w ciągu zaledwie kilku lat. Ci, którzy wnoszą takie propozycje, sami raczej nie pojadą pociągiem, na przykład, ze Sztokholmu do Brukseli. Wygląda to, jakby ich własne przejazdy były wręcz bezcenne, a inni podróżowali tylko dla przyjemności.
Przy tak nieodpowiedzialnej propozycji, do płacenia zmuszeni zostaną zwykli ludzie, nie politycy czy dyrektorzy przedsiębiorstw, bo za nich rachunek otrzymają inni. Będą to studenci, którzy nie będą mogli dłużej pozwolić sobie na studia zagranicą, aby wyjść i zobaczyć świat. Będą to babcie w Norrland, które nie będą mogły tak często widywać swoich wnuków z miasta. Cofa nas to do okresu w latach 80-tych, gdy pokłady samolotów SAS wypełniali wyłącznie dyrektorzy przedsiębiorstw, politycy i przywódcy związków zawodowych.
W zamian, powinniśmy jutro zagłosować za twardymi, ale realistycznymi wymaganiami wobec przemysłu lotniczego, które wymuszą rozwój lepszych i bardziej przyjaznych środowisku technologii lotniczych, ale które przede wszystkim umożliwiają priorytetyzowanie, porównanie lotnictwa z prawdziwymi winowajcami zanieczyszczania dwutlenkiem węgla, takimi jak elektrownie węglowe. Istotne jest ograniczanie emisji, nie latania.
Emanuel Jardim Fernandes (PSE). - (PT) Panie przewodniczący! Chociaż zgadzam się z wnioskiem Komisji i sprawozdawcy, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na fakt, iż nie jest to zgodne z celami Parlamentu wymienionymi w szczególności w sprawozdaniu dotyczącym ograniczenia wpływu lotnictwa na zmiany klimatyczne; zwrócę uwagę przede wszystkim na sytuację najbardziej oddalonych terytoriów, zwłaszcza regionów peryferyjnych, które są szczególnie uzależnione od transportu lotniczego.
Rozmija się to również z pytaniem postawionym przez samą Komisję w jej komunikacie z września dotyczącym „Strategii w sprawie regionów najbardziej oddalonych”. Cytuję: „W związku z celem jakim jest ograniczenie emisji, jakie działania są konieczne, aby zapobiec negatywnym skutkom dla dostępności, gospodarki i obywateli RNO?”. Głosując za poprawkami 99 i 100 popieranymi przez Grupę Socjalistyczną w Parlamencie Europejskim, Parlament zajmie się kwestiami przedstawionymi w drodze potencjalnego przeprowadzenia oceny wpływu i wprowadzenia odpowiednich środków pośredniczących, aby zapewnić, że regiony peryferyjne zostaną w przyszłości włączone do systemu handlu emisjami - to konieczny krok, który należy uczynić w odpowiedni sposób i który musi gwarantować zrównoważony rozwój pod względem ekologicznym i gospodarczym oraz mobilność w tych regionach, które są całkowicie uzależnione od transportu lotniczego z powodu swojego położenia geograficznego.
Małgorzata Handzlik (PPE-DE). - Panie Przewodniczący! Dyskutujemy dzisiaj nad projektem dotyczącym włączenia europejskiego lotnictwa cywilnego do systemu handlu emisjami w Unii. Moim zdaniem, ten bardzo ważny projekt został przygotowany w pośpiechu, bez należytej konsultacji z branżą lotniczą, szczególnie z nowych państw członkowskich, oraz bez analizy skutków ekonomicznych i społecznych jego wdrożenia, a również z punktu widzenia ochrony środowiska, jak i skutków dla lotnictwa cywilnego oraz zagrożenia dla rozwoju gospodarczego Europy, na przykład w obszarze turystyki, która stanowi główne źródło dochodu dla bardzo wielu regionów.
Projekt stanowi także zagrożenie dla konkurencyjności linii lotniczych i może przyczynić się do radykalnego pogorszenia już trudnej sytuacji finansowej wielu europejskich towarzystw lotniczych. Dlatego uważam, że najwcześniejszym momentem rozpoczęcia funkcjonowania systemu z uwzględnieniem sektora lotniczego dla wszystkich połączeń jest rok 2012.
Zdecydowanie popieram tak zwany szeroki zasięg geograficzny systemu, czyli objęcie wszystkich lotów z i do Unii bez względu na przynależność państwową przewoźnika. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje uzyskanie pożądanego skutku ekologicznego i nie naraża europejskich przewoźników na drastyczne obniżenie ich konkurencyjności.
Uważam, iż łączna liczba przydziałów przyznawanych sektorowi lotnictwa powinna być określana na poziomie wspólnotowym poprzez odniesienie do średnich poziomów emisji pochodzących z lotnictwa, co najmniej z lat 2005 - 2007, natomiast limit emisji powinien być ustanowiony na poziomie 100%.
Biorąc pod uwagę prezentowane podczas naszej dyskusji rozbieżne stanowiska oraz to, że projekt ten dotyczy zarówno środowiska, jak i gospodarek wszystkich państw Unii, a także naszych obywateli, powinniśmy podjąć takie decyzje, które będą wyważone i dobre.
Alexander Stubb (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Mniemam, że pochodzę z jednego z tych ultraperyferyjnych regionów, który w tym przypadku nazywa się Finlandią. Gdybym nie mógł tutaj przylecieć, podróż zajęłaby mi prawdopodobnie dwa dni. I to nie rowerem, ale statkiem, samochodem i pociągiem. To tak tytułem wstępu.
Uważam, że w tym przypadku naprawdę ważnych jest sześć kwestii, przedstawię je wszystkie, ale chciałbym skoncentrować się na jednej. Punkt numer jeden: data wejścia w życie - popieram kompromis PPE-DE, innymi słowy, rok 2011. Górna granica w przypadku uprawnień do emisji: dla mnie 95%. Okres referencyjny, tak, według mnie lata 2005-2007; licytacja, według mnie na poziomie 25%; zyski: częściowo zwrot dla linii lotniczych, a częściowo na inne szczytne cele związane ze zmianą klimatu. Jednak dla mnie największym problemem jest punkt numer 6: podstawa alokacji; innymi słowy pojemność samolotu (ATK) względem ładunku handlowego (RTK). Teraz zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest to trudna kwestia, ale dla mnie, nie jest to w tym sensie problem ekologiczny. W praktyce granica została już wyznaczona. Mówiąc o ATK i RTK, interesuje nas podział między różne linie lotnicze.
Żaden system nie jest idealny, ale nie możemy być w sytuacji, w której linie lotnicze z bardziej peryferyjnych obszarów będą karane i nierówno traktowane w porównaniu do tych linii lotniczych, które mogą mieć swoją siedzibę we Frankfurcie, Berlinie, Londynie, Brukseli czy Paryżu. Kolej nie jest dla nas rozwiązaniem: to przecież oczywiste. Biorąc pod uwagę kierunek zmian klimatycznych, obawiam się, że jedynym miejscem, w którym będziemy mieć zimą śnieg w przyszłości, jest Laponia. Wiem, że takie loty mogą być pełne, gdy lecą w tamtą stronę, ale nie zawsze będą pełne, gdy wracają, więc musimy być bardzo ostrożni, by nie zrobić z tego obcinania w nieskończoność. Zachęcam zatem wszystkich moich przyjaciół i kolegów, aby w jutrzejszym głosowaniu opowiedzieli się za ATK, a nie za RTK. Jest to sprawa życia i śmierci dla obszarów peryferyjnych, ale zdaję sobie sprawę, że nie za taką uważają ją ci, którzy są pośrodku.
Przewodniczący. - Zobaczymy, czy sanie Świętego Mikołaja zostaną uwzględnione we wspólnotowym systemie handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych.
Bogusław Sonik (PPE-DE). - Panie Przewodniczący! Ja przylatuję z Krakowa, gdzie wczoraj było biało i śnieg zasypał całe miasto, więc nie jest jeszcze tak źle.
Ochrona środowiska naturalnego oraz przeciwdziałanie negatywnym zmianom klimatycznym stało się wyzwaniem dla całej ludzkości. Jako obywatel Unii wysoko oceniam zaangażowanie w ochronę środowiska Unii Europejskiej. Nigdy nie należy jednak zapominać o wpływie legislacji w tym obszarze na gospodarkę europejską.
Dyskutując dzisiaj nad dyrektywą dotyczącą emisji CO2 w lotnictwie, spotykamy się z tym problemem. Transport lotniczy przeżywa obecnie wyraźny wzrost. Dotyczy to szczególnie nowych państw członkowskich, gdzie rynek ten rozwija się niezwykle dynamicznie, dając coraz więcej miejsc pracy. W skali makro przyczynia się do wzrostu produktu krajowego brutto.
Dlatego uważam, że nowe państwa członkowskie powinny mieć szansę na dostosowanie poziomu rozwoju lotnictwa do państw starej Unii Europejskiej, co można uzyskać poprzez jak najdłuższy okres wprowadzania dyrektywy w życie. Nowa dyrektywa w proponowanym kształcie może zahamować rozwój tego sektora, co stałoby w sprzeczności z polityką wyrównywania szans we Wspólnocie.
Innym niebezpieczeństwem jest utrata konkurencyjności przez firmy europejskie w stosunku do państw trzecich, dlatego ważną kwestią jest, aby nowe przepisy zostały zaakceptowane globalnie, nie tylko przez Unię Europejską.
Posiłkując się opinią naukowców chciałbym zauważyć, że nie przewiduje się w najbliższym czasie opracowania nowych technologii, mogących skutecznie obniżać poziom emisji CO2 w lotnictwie. Dlatego niezwykle ważne jest, by szukać ograniczeń emisji gazów tam, gdzie jest to możliwe. Jednym ze skutecznych narzędzi jest modernizacja zarządzania ruchem lotniczym, gdzie, jak podają analitycy, można uzyskać od 6 do 12% procent oszczędności w zużyciu paliwa.
Kończąc swoją wypowiedź chciałbym podkreślić, iż prowadząc politykę proekologiczną powinniśmy pamiętać o jej wpływie na każde z państw członkowskich. Dlatego okres bazowy powinien według mnie objąć jak najdalej idący okres, czyli lata 2007 - 2009.
Stavros Dimas, komisarz. −Panie przewodniczący! Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim, którzy zabrali głos w dzisiejszej debacie, za ich wartościowy wkład, a także chciałbym szczegółowo omówić niektóre z poprawek.
Jest wiele poprawek, które są akceptowalne, przynajmniej w części lub w zasadzie. Na przykład, Komisja zgadza się, że użyteczne byłoby wprowadzenie obowiązku opracowywania przez operatorów statków powietrznych planów monitorowania i składania sprawozdań. W obecnym systemie operatorzy muszą również to wykonywać, aby uzyskać zezwolenie na emisję. Ułatwi to wiarygodną weryfikację, a przez to zabezpieczy ekologiczną integralność systemu poprzez zapobieganie oszustwom.
Inne przykłady obejmują wyłączenie specjalnego rodzaju działalności, takiej jak loty humanitarne i przeciwpożarowe. Niemniej chociaż w pełni zgadzam się, że musimy wystartować tak szybko, jak to możliwe, data rozpoczęcia przypadająca na rok 2010 byłaby prawdziwym wyzwaniem. Byłoby zbyt mało czasu, żeby zakończyć prace przygotowawcze, a zwłaszcza żeby zakończyć proces alokacji, który wymaga więcej czasu niż proces stosowany w obecnym systemie.
Jeśli chodzi o zakres, wyjaśniłem już dlaczego Komisja nadal uważa, że dwuetapowe podejście byłoby pomocne w przekonaniu krajów trzecich, że Unia Europejska jest gotowa do objęcia przewodnictwa, zgodnie z naszymi specjalnymi zobowiązaniami jako regionu krajów rozwiniętych.
Jeśli chodzi o objęcie licytacją większej liczby przydziałów, dobrze zdaję sobie sprawę, że jest to zgodne z rosnącym konsensusem co do zalet licytacji i oczekuję, że już wkrótce omówimy to bardziej szczegółowo w kontekście ogólnego przeglądu systemu ETS. Niemniej w okresie poprzedzającym rok 2013, lotnictwo powinno być traktowane w sposób możliwie najbardziej podobny do tego, w jaki traktowane są inne sektory.
Odsetek przydziałów sprzedawanych w drodze licytacji powinien zatem być średnim odsetkiem stosowanym w przypadku licytacji w innych sektorach, jak zostało to określone w krajowych planach rozdziału uprawnień na lata 2008-2012. To, co będzie działo się po 2012 roku powinno zależeć od ogólnego przeglądu systemu ETS.
Wreszcie chciałbym podzielić się z Wami naszymi obawami związanymi z poprawkami, które dotyczą ograniczenia wykorzystania kredytów spoza lotnictwa, wprowadzenia mnożnika odzwierciedlającego wpływy inne niż związane z dwutlenkiem węgla oraz dodatkowego współczynnika efektywności energetycznej. Wszystkie te poprawki skutkują ograniczeniem możliwości wykorzystania przez operatorów lotniczych przydziałów innych niż przydziały dla lotnictwa w celu pokrycia swoich emisji. Nie jest to zgodne z zasadniczą koncepcją otwartego handlu emisjami, a przecież zapewnia ona opłacalność rozwiązań. Ponadto takie zmiany znacznie skomplikowałyby system.
Wniosek Komisji zapewnia już operatorom statków powietrznych dodatkowe zachęty do poprawy wydajności pod względem zużycia paliwa. Naszym zdaniem nie ma potrzeby wprowadzania dodatkowych aspektów, które tylko bardziej komplikują sytuację.
Podsumowując, Komisja może przyjąć w całości, w części lub zasadniczo 27 ze 100 wniesionych poprawek. Przekażę do sekretariatu Parlamentu szczegółowy opis stanowiska Komisji wobec wniesionych poprawek(1), łącznie z poprawką 47, w przypadku której chciałbym powiedzieć, że Komisja utrzyma przepisy, które przewidują zmianę uregulowań dotyczących rejestru, ale jest otwarta na rozważenie sposobów, które zapewnią, że konwersja przydziałów dla lotnictwa nie zagrozi osiągnięciu przez państwa członkowskie celu z Kioto.
Member of the Commission. −
Stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie poprawek Parlamentu
Komisja może przyjąć w całości, w części lub zasadniczo 27 poprawek: numery 1, 3-5, 7, 8, 10, 14, 17, 26, 29, 30, 36-38, 40, 45, 47, 49, 51-53, 57, 65, 70, 76, 79.
Poprawki, których Komisja nie może przyjąć to numery 2, 6, 9, 11-13, 15, 16, 18-25, 27, 28, 31-35, 39, 41-44, 46, 48, 50, 54-56, 58-60, 61-64, 66-69, 71-75, 77, 78, 80-100.
Przewodniczący. - Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się jutro o godz. 11.30.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Christine De Veyrac (PPE-DE),na piśmie. - (FR) Konieczność szybkiego i skutecznego działania w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych jest oczywistym faktem, któremu nie można już dłużej zaprzeczać. W tym kontekście, zmniejszenie wpływu transportu na globalne ocieplenie będzie odgrywało decydującą rolę. Tekst będący przedmiotem debaty jest jednym z środków podjętych w tym celu i dlatego popieram tę inicjatywę.
Jednak legislacja ta okaże się sukcesem tylko wtedy, gdy uda nam się pogodzić cel polegający na ochronie środowiska z celem, jakim jest mobilność obywateli, przy poszanowaniu krajów spoza UE.
W związku z tym istotne jest dla nas zmniejszenie emisji CO2 przy możliwie najniższym koszcie dla pasażerów. To, czego wymaga się od lotnictwa, powinno być wystarczające, by nie narazić na szwank redukcji osiągniętych w innych sektorach, ale dostatecznie zrównoważone, by nie hamować rozwoju sektora lotniczego.
Dlatego uważam, że cele mówiące o zbyt szybkiej i zbyt surowej redukcji CO2, mimo iż godne pochwały z czysto ekologicznego punktu widzenia, nijak się mają do rzeczywistości i stwarzają ryzyko przyniesienia skutków odwrotnych od zamierzonych.
Mam nadzieję, że w naszym jutrzejszym głosowaniu weźmiemy pod uwagę te różne parametry.
Eija-Riitta Korhola (PPE-DE), na piśmie. - (FI) Mamy wprowadzić unikalny system, w którym ruch lotniczy będzie miał własny instrument polityki klimatycznej. Handel emisjami w obszarze ruchu lotniczego niesie ze sobą różnorakie ryzyko, toteż apeluję do wszystkich Was, abyście zwrócili uwagę na jedną albo może dwie ważne kwestie.
Chociaż martwimy się, i to nie bez powodu, o wzrost emisji z lotnictwa, sam ruch lotniczy jest jednak przyszłością. Mogłabym nawet powiedzieć, że jest on nieuchronny dla środowiska. Na przykład, według bardzo poważanego badania MIPS na temat ogólnego zasięgu zanieczyszczenia środowiska, ruch lotniczy przynosi własne korzyści i wydaje się być rozwiązaniem przyszłości. Lotnictwo zupełnie pozbawione emisji rozwiązałoby więc problem emisji pochodzących z transportu, a to powinno być naszym celem priorytetowym.
Z tego względu, starając się wypracować kompromis, chciałam skierować przychody z handlu emisjami w szczególności na działalność badawczo-rozwojową w obszarze lotnictwa. Jeśli rosnące emisje naprawdę nas martwią, dostępne środki należałoby wydać w szczególności na rozwój bezemisyjnego transportu. Na szczęście Rada również rozumie, jak jest to ważne.
Z drugiej strony, dyrektywa powinna również zapewnić, że regiony peryferyjne Unii będą w stanie uczciwie konkurować w ramach systemu handlu emisjami. Jest to szczególnie istotne w przypadku uprawnień nieobjętych licytacją w systemie rozdzielania przydziałów. Model ATK (oferowane tonokilometry), który opiera się na maksymalnej pojemności samolotu, byłby najlepszym sposobem zagwarantowania uczciwości w handlu emisjami, a co za tym idzie, rozwiązaniem lepszym dla klimatu. Jest to prawdą, ponieważ system, w którym uprawnienia do emisji nieobjęte licytacją są rozdzielane względem wolumenu przewożonego ładunku i liczby pasażerów, zachęcałby do korzystania z lotów z przesiadką i podróżowania przez miasta o ogromnej liczbie pasażerów.
System, który ma chronić klimat, powinien być systemem, w którym taryfy lotnicze są zasadniczo ustalane w oparciu o rzeczywistą liczbę kilometrów przebytych samolotem. Obecnie często zdarza się, że tańsze są loty dłuższe, a zatem bardziej szkodliwe dla klimatu, które także mają postój po drodze. Jeśli chodzi o ochronę środowiska, to nie jest racjonalne.
Marian-Jean Marinescu (PPE-DE), na piśmie. - (RO) Włączenie lotnictwa do europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji jest pozytywnym działaniem, podkreślającym pionierską pracę Europy w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym.
Handel emisjami w lotnictwie nie powinien skutkować spadkiem liczby lotów i wzrostem cen, czyli negatywnymi konsekwencjami dla pasażerów, dla przemysłu lotniczego i dla zrównoważonego rozwoju środków transportu. W takich warunkach ważne jest rozwiązanie przyczyn technicznych.
Zmniejszenie emisji można osiągnąć poprzez produkcję silników nowego typu, które zapewniłyby większą wydajność pod względem zużycia paliwa, poprzez usprawnienie aerodynamiki samolotów oraz wykorzystanie nowych stopów metalu i materiałów kompozytowych w konstrukcji kadłubów.
Musimy również wziąć pod uwagę badania w dziedzinie paliw alternatywnych. NASA ogłosiła rozpoczęcie programu, którego celem jest znalezienie rozwiązań wzbogacających naftę.
W związku z tym konieczne jest zwiększenie środków finansowych na badania i rozwój oraz zachęcanie do inwestycji prywatnych w tym obszarze, przy czym środki finansowe pozyskane z licytacji w ramach systemu powinny zostać wykorzystane w dziedzinie badań i innowacji aeronautycznych, które są w stanie dostarczyć konkretnych rozwiązań.
Zwracam się również do Rady i Komisji z prośbą o kontynuowanie ich starań w negocjacjach z międzynarodowymi organami i partnerskimi krajami trzecimi w celu wypracowania wszelkich niezbędnych porozumień, które pozwolą uniknąć międzynarodowych sporów sądowych w przypadku egzekwowania odnośnych przepisów.
James Nicholson (PPE-DE), na piśmie. - Lotnictwo powinno zostać objęte systemem handlu uprawnieniami do emisji. System ETS pokazał swoją wartość od czasu jego wprowadzenia dwa lata temu. Powinien on być użytecznym sposobem pokazania, że przemysł lotniczy ma do odegrania swoją rolę w walce ze zmianą klimatu. Ale potrzebna jest nam także reforma systemu, żeby mógł on skutecznie spełniać swoją funkcję.
Oczywiście nikt z nas nie wierzy, że sam rozwój tego systemu jest odpowiedzią na problem emisji, ale jest to znaczący krok w dobrym kierunku. Ponadto pokazuje on, że istnieje wola polityczna, by podejmować trudne decyzje dla dobra naszej planety i jej mieszkańców. Musimy jednak zauważyć, że potrzebna jest zasadnicza reforma sposobu funkcjonowania systemu handlu emisjami.
We wszystkim tym musimy zapewnić, by konsument nie został niesprawiedliwie obciążony ogromnym wzrostem kosztów latania i rozważać poszukiwanie innych sposobów redukcji emisji CO2 z przemysłu lotniczego. Jestem świadomy, że Ministrowie Transportu UE obecnie to czynią, poszukując sposobów modernizowania kontroli ruchu lotniczego i wprowadzając nowe systemy opłat lotniskowych związanych z emisjami gazów cieplarnianych.
Péter Olajos (PPE-DE), na piśmie. - (HU)Coraz większy odsetek populacji w krajach rozwiniętych rozumie zagrożenie wynikające ze zmiany klimatu. Musimy jednak podejmować stanowcze kroki, jeśli mamy zmniejszyć nasze emisje o 20% w ciągu 13 lat.
Niestety, w tym kierunku nie są podejmowane prawie żadne działania. Nieważne, które z zanieczyszczających obszarów analizujemy, zawsze będzie słychać „głosy”, które chcą chronić właśnie ten przemysł, o którym teraz rozmawiamy.
Jednocześnie wiemy, że wyznaczony cel możemy osiągnąć tylko wtedy, gdy zaangażujemy w zmniejszanie emisji każdy obszar, którego to dotyczy. Jeśli zrobimy wyjątek dla jednego, będziemy musieli nadrobić to gdzie indziej. Co zatem nie będzie pasować do reszty?
Dzisiaj podróżowanie samolotem jest maleńkim obszarem, ale obszar ten dynamicznie się rozwija. Jego rozwój jest ściśle związany z globalną ceną surowców, na którą on sam wywiera duży wpływ. My, jako politycy, będziemy szczerze wspierać europejskie przedsiębiorstwa ze strategicznej perspektywy, jeśli stworzymy dla nich środowisko, które zachęca do innowacyjności.
Nic z tych rzeczy nie wpływa na pasażerów, gdyż działania podejmowane na rzecz zmniejszania CO2 spowodują wzrost ceny biletów na trasach w obrębie Europy o kwotę nie większą niż około 1 euro. Jest to ułamek tego, co musimy płacić za antyterrorystyczne środki bezpieczeństwa! W związku z tym jednak dobrej jakości kolej na trasie 1000 km musi konkurować z lotnictwem i, aby to osiągnąć, linie lotnicze muszą ponosić koszty, które stwarzają, w takim samym zakresie, w jakim oczekujemy tego od kolei i ruchu drogowego.
Stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie poprawek Parlamentu: patrz załącznik.
22. Komitologia (debata)
Przewodniczący. - Kolejnym punktem jest oświadczenie Komisji w sprawie komitologii.
Margot Wallström, wiceprzewodnicząca Komisji. − Panie przewodniczący! Reforma komitologii, w sprawie której decyzję podjęto w lipcu 2006 roku, wprowadziła „procedurę regulacyjną połączoną z kontrolą”, która daje Parlamentowi Europejskiemu prawo weta w odniesieniu do środków o zakresie ogólnym, które zmieniają podstawowy akt prawny przyjęty w ramach procedury współdecyzji.
W ramach tej reformy trzy instytucje wydały wspólne oświadczenie, w którym zobowiązały się do dostosowania 26 priorytetowych aktów podstawowych do tej nowej procedury, a Komisja przyjęła 26 priorytetowych wniosków w sprawie dostosowania pod koniec ubiegłego roku. W naszym wspólnym interesie leży, aby te instrumenty dostosowujące zostały możliwie najszybciej przyjęte. Dlatego Komisja z ogromnym zadowoleniem obserwuje, że Parlament jest obecnie gotowy do poddania pod głosowanie kilka rezolucji legislacyjnych po wypracowaniu słusznych rozwiązań kompromisowych między tymi trzema instytucjami.
Pozostałe ważne dokumenty zostaną uwzględnione w porządku obrad innej sesji Parlamentu Europejskiego nieco później w tym miesiącu i jestem przekonana, że będziemy w stanie również je zamknąć. Chciałabym podziękować sprawozdawcom z różnych komisji za ich chętne do współpracy i konstruktywne podejście.
W rezultacie cały pakiet 26 priorytetowych wniosków w sprawie dostosowania mógłby zostać przyjęty jeszcze przed końcem tego roku. Byłby to bardzo dobry rezultat, który utoruje drogę do tak zwanego „ogólnego dostosowania”. Jak wiecie, Komisja zobowiązała się dokonać przeglądu wszystkich dostępnych podstawowych aktów prawnych opartych na współdecyzji, oprócz tych 26 aktów priorytetowych, w celu dostosowania ich do nowej procedury regulacyjnej połączonej z kontrolą. Komisja będzie respektowała to zobowiązanie i zaproponuje ogólne dostosowanie wszystkich aktów niepriorytetowych. Dotyczy to ogółem około 220 aktów. Przyjmie to formę czterech lub pięciu wniosków zbiorczych lub pakietowych, z których pierwszy powinien dotrzeć do Parlamentu Europejskiego już w listopadzie. Dwa kolejne wnioski zbiorcze zostaną przedstawione w ciągu kilku tygodni, a ostatni wniosek tuż przed końcem roku lub zaraz na początku roku przyszłego.
Trzeci aspekt weryfikacji uprawnień kontrolnych Parlamentu dotyczy weryfikacji porozumienia zawartego w 2000 roku między Komisją i Parlamentem w odniesieniu do procedur komitologii. W tym miejscu chciałabym podziękować Parlamentowi, a szczególnie posłom Galeote i Corbettowi za współpracę we wspaniałym duchu, który dominował w czasie negocjowania tego porozumienia. Chciałabym również podziękować im za uwzględnienie tego, iż specjalne procedury przewidziane w porozumieniu będą stosować się we wszystkich wyjątkowo pilnych przypadkach.
Z zadowoleniem ogłaszam, że wyniki tych negocjacji uzyskały poparcie od strony politycznej oraz że Komisja będzie gotowa przystąpić do formalnego przyjęcia zrewidowanego porozumienia jak tylko Parlament wyrazi formalne poparcie dla wyniku negocjacji. Jestem pewna, że porozumienie to pomoże naszym dwóm instytucjom skuteczniej współpracować w przyszłości.
Alexander Radwan, w imieniu grupy PPE-DE. - (DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu! Debata na temat komitologii toczy się już od dłuższego czasu. Na podstawie sprawozdania „Bazylea II” Parlament Europejski wreszcie pozyskał uprawnienia kontrolne, które w rzeczywistości powinny być normą w demokratycznym społeczeństwie, mimo wielkiego sprzeciwu ze strony Rady oraz sprzeciwu Komisji. Teraz musimy zadbać o właściwe dostosowanie dyrektyw. Uwaga została tutaj skierowana na dostosowanie odpowiednich dyrektyw - i jest to zrozumiałe. Kwestia zakresu, w jakim dostosujemy dyrektywy pod względem legislacyjnym, jest z pewnością ważna.
Niemniej w porozumieniu między Parlamentem, Komisją i Radą chodzi o to, jak można w odpowiedni sposób zaangażować Parlament. Pani komisarz wyraziła nadzieję, że Parlament przyjmie odpowiednie środki dostosowawcze w bieżącym roku. Dla nas ważne jest, aby Parlament był informowany o stosowanych procesach w odpowiednim czasie oraz aby wymiana informacji z Parlamentem poprzez komisje w ramach procedury komitologii odbywała się szybko. Właściwa faza wdrażania dopiero się zacznie, a czas pokaże czy uprawnienia Parlamentu zostaną wzmocnione.
To samo dotyczy próśb o pilną debatę. Żeby podać jeden przykład: następnym punktem porządku obrad jest rachunkowość, międzynarodowy standard sprawozdawczości finansowej (MSSF) 8. W tym przypadku procedura była taka, że my, w ramach komitologii byliśmy, niestety, tylko informowani przez Komisję w ostatniej chwili. Następnie oczekiwało się od nas względnie szybkiego podjęcia decyzji. Zasadniczą kwestią, oprócz formalnego procesu dostosowania, będzie to, czy Komisja, właściwe Dyrekcje Generalne oraz urzędnicy pracujący w tym obszarze będą chętni włączyć Parlament w prowadzone prace w odpowiednim czasie. Tylko wówczas możliwe będzie prowadzenie efektywnej kontroli. I właśnie wtedy okaże się, czy Komisja jako całość jest za czy przeciw.
Pervenche Berès, w imieniu grupy PSE. - (FR) Panie przewodniczący, panie komisarzu! No i proszę, znów rozmawiamy o komitologii. Jak już wspomniano, zasadniczo jest to kwestia wdrożenia porozumienia, które z zadowoleniem przyjęliśmy jako sukces podpisując je w lipcu 2006 roku.
Wiążą się z nim dwa aspekty: aspekt praktyczny, którego nie będę ponownie omawiała, ale także jego przełożenie na każdą z dyrektyw oraz, na dzień dzisiejszy, mamy 26 priorytetowych dyrektyw. Mówię w odniesieniu do tych kierowanych do Komisji Gospodarczej i Monetarnej. Z tego punktu widzenia chciałabym wyrazić naszą determinację, że stanowisko Parlamentu Europejskiego podczas rozpatrywania tych 26 priorytetowych dyrektyw powinno być możliwie najbardziej spójne. Do tych 26 dyrektyw należy stosować to samo porozumienie w sprawie komitologii, stąd pomysł o podejściu równoległym. Jednakże, jak dobrze wiemy, w tych negocjacjach diabeł tkwi w szczegółach, a udało się nam go napotkać podczas negocjowania trzech punktów, które chciałabym w skrócie omówić.
Punkt pierwszy dotyczy czegoś, co w Komisji Gospodarczej i Monetarnej - i nie tylko w niej - odczuliśmy jako pewnego rodzaju prowokację. W kwestii standardów rachunkowości, czyli w obszarze, w którym Parlament Europejski w pełni wykonuje swoje uprawnienia i kompetencje, Komisja przedstawiła wniosek, w którym stwierdzała, iż oznaczanie klauzulą pilności powinno być stosowane jako procedura automatyczna. Nie przyjęliśmy tej propozycji i na szczęście widzę, że zdołaliśmy skłonić Komisję do wycofania się w tym punkcie i zmusić ją do porzucenia swych żądań systematycznej pilności, która pozbawiłaby Parlament skutecznej kontroli w obszarze, w którym wykazał się on swoją użytecznością, skutecznością i odpowiedniością.
Punkt drugi dotyczy oczywiście zagadnienia, które znamy jako klauzule automatycznego wygaśnięcia („sunset clauses”) lub klauzule weryfikacji. Komisja i Rada naprawdę chciały sprawić, by te klauzule zniknęły. Instytucje te miały poczucie, iż stanowiło to nieodłączny element zawartego w ubiegłym roku porozumienia w sprawie komitologii. W duchu współpracy zapewniliśmy, że Komisja będzie zapraszana do weryfikacji efektywności i demokratycznego funkcjonowania warunków przekazania uprawnień wykonawczych regularnie, co trzy lata. Wierzę, iż jest to dobry sposób, by kontynuować i widzę, iż w swoim zobowiązaniu Komisja zgodziła się podpisać to, co obecnie znane jest pod nazwą klauzuli weryfikacji, jest ona zapraszana, by ocenić zakres swoich kompetencji i uzasadnić wszelkie zmiany w legislacji lub brak takich zmian.
Trzeci obszar to oczywiście kwestia zakresu. Widzimy, że Rada nie zawsze postępuje zgodnie z wnioskami Komisji, czy to w odniesieniu do przejrzystości, broszur informacyjnych, definicji misji transgranicznych czy też równoważności.
Naprawdę wierzę jednak, że w duchu współpracy, również ze strony prezydencji portugalskiej, osiągamy rezultat, który powinien zaspokoić wszystkie instytucje i jestem z tego zadowolona.
Manuel Medina Ortega (PSE). - (ES) Panie przewodniczący! Po wystąpieniach wiceprzewodniczącej Komisji i mojej koleżanki, pani poseł Berès, moje wystąpienie jest prawie zbyteczne.
Byłem odpowiedzialny za przygotowanie sprawozdania dla Komisji Prawnej i - w porozumieniu z naszymi kolegami, posłami z Komisji Gospodarczej i Monetarnej - doszliśmy do wniosku, że ta pilna procedura, a którą prosiła Komisja w art. 6 ust. 2 punkt 2, była niepotrzebna, ponieważ obecnie współpraca między Parlamentem i Komisją, a także Radą, jest doskonała.
W konsekwencji Komisja Prawna w swoim sprawozdaniu wnosi o usunięcie tego artykułu i przyjęcie dwóch dodatkowych akapitów, dwóch kolejnych zmian w akapitach, których celem jest podkreślenie elastyczności procedury.
Po przyjęciu akapitów 1 i 2 w komisji odbyły się negocjacje między Parlamentem i Komisją, o których wspomniała pani wiceprzewodnicząca Wallström, i złożyliśmy końcową poprawkę, Poprawkę 4, która zastępuje obecną Poprawkę 2, i określa model współpracy między tymi trzema instytucjami. Innymi słowy, w tym tekście ważne jest ostatnie zdanie, które mówi, że Komisja, Rada i Parlament Europejski muszą działać w trybie pilnym, aby zapewnić, że zasady te i interpretacje mogą zostać przyjęte w odpowiednim czasie, aby nie zakłócić postrzegania inwestorów i, w konsekwencji, nie podważyć ich zaufania.
Myślę, że w tym momencie taki model kompromisu między Parlamentem, Radą i Komisją mógłby pomóc rozwiązać problemy bez konieczności odwoływania się przez nas do procedury pilnej, którą Komisja pierwotnie proponowała.
Margot Wallström, wiceprzewodnicząca Komisji. − Panie przewodniczący! Dziękuję za konstruktywne uwagi wygłoszone o tak późnej już porze.
Pozwolę sobie jeszcze na przedstawienie dwóch krótkich i ostatnich już uwag. Po pierwsze, w sprawie rejestru, sądzę, że macie absolutną rację podkreślając konieczność posiadania informacji o procedurze, bycia dobrze poinformowanym o postępach prac w odniesieniu do różnych akt, oraz jeden z uzgodnionych przez nas środków, czyli oczywiście konieczność aktualizowania naszego rejestru dokumentów komitologii.
Tak uzgodniliśmy między instytucjami, a Komisja angażuje się w to i jesteśmy przekonani, że pełna realizacja nastąpi do marca przyszłego roku. Uważam zatem, że przynajmniej to pomoże, ale oczywiście będziemy także zachęcać nasze służby do jak najbliższej współpracy z Parlamentem.
Jeśli chodzi o drugą uwagę, po prostu powiem, że mam nadzieję, iż zgodzimy się, że cała koncepcja stojąca za tą konkretną procedurą polega na zapewnieniu, że w sposób konsekwentny i spójny stosujemy nowe zasady. Również dlatego zaproponowaliśmy tego rodzaju wnioski pakietowe lub zbiorcze i jest to, jak mniemam, droga naprzód: upewnić się, że dokładnie stosujemy się do tego, co zostało uzgodnione i że możemy, między dwiema instytucjami, zajmować się tym możliwie najbardziej efektywnie.
Przewodniczący. - Kolejnym punktem obrad jest wniosek dotyczący rezolucji w sprawie międzynarodowych standardów rachunkowości (B6-0437/2007).
Pervenche Berès (PSE), przewodnicząca Komisji Gospodarczej i Monetarnej. - (FR) Panie przewodniczący, panie komisarzu! Jest pewna logika w sekwencji prowadzonych przez nas dyskusji, ponieważ w tej debacie musimy postanowić, czy przyjąć tak zwany standard MSSF 8 na poziomie europejskim.
W poprzedniej debacie, która odbyła się 25 kwietnia 2007 roku, kiedy to Parlament musiał podjąć decyzję w sprawie tego standardu, jednoznacznie oświadczyliśmy, że w naszym odczuciu warunki umożliwiające nam wykonanie tego nie są dla nas gotowe. Odpowiadały za to dwie przyczyny.
Pierwsza polegała na tym, iż właśnie przekazaliśmy Komisji Europejskiej i Radzie bardzo wyraźną wiadomość, iż w naszym odczuciu proces konwergencji, który właśnie zaczyna Unia Europejska z krajami spoza UE w celu uznania ich standardów rachunkowości, nie mógł po prostu polegać na metodzie wytnij i wklej standard międzynarodowy zamiast swoich. Wydawało nam się również, że proces konwergencji powinien być procesem opartym na wzajemności.
W przypadku standardu MSSF 8, mieliśmy wrażenie, iż nie taką ścieżką podążała międzynarodowa organizacja i chcieliśmy ostrzec o tym opinię publiczną.
Drugą przyczyną naszego działania były ostrzeżenia płynące od wielu osób, wierzę zresztą, że całkiem słusznie, iż ten standard rachunkowości był proponowany wszystkim użytkownikom, czyli audytorom, inwestorom i osobom odpowiedzialnym za nadzór, bez wcześniejszego wykonania oceny jego skutków.
Obecnie znamy obsesyjne wręcz dążenie Komisji pod przewodnictwem Barroso do regularnego wykonywania takich ocen skutków w ramach zapewnienia lepszego otoczenia regulacyjnego, które wykorzystuje jako mapę drogową. Wydaje nam się, że to, co ma zastosowanie na poziomie Unii Europejskiej, powinno również mieć zastosowanie wobec samoregulujących się międzynarodowych organów standaryzacyjnych. Dlatego skierowaliśmy do Komisji prośbę o wykonanie wspomnianej oceny skutków przez nią samą, z braku jakiejkolwiek oceny przeprowadzonej przez organ międzynarodowy.
Komisja spełniła swoje formalne zobowiązanie przedstawiając na początku września, jak uzgodniono, Komisji Gospodarczej i Monetarnej wnioski ze swojej oceny skutków. Niemniej w przyszłości musimy przyjąć do wiadomości, iż zakres tej oceny i sposób ankietowania wszystkich stron niewątpliwie powinien zostać poddany weryfikacji w celu ulepszenia spektrum osób objętych badaniem, aby były to nie tylko osoby określane jako przygotowujące, czyli te, które prowadzą księgi rachunkowe.
Dzięki pragnieniu posuwania się naprzód w tej debacie i, być może przekształcenia międzynarodowych standardów w punkt odniesienia na całym świecie, Parlament wciąż chce dzisiaj przyjąć standard MSSF 8 i pokazuje to zarówno jego poczucie wagi realizowania procedury przyjmowania standardów rachunkowości, jak i jego poczucie odpowiedzialności.
Rozpoczyna się ważna dyskusja ze Stanami Zjednoczonymi w celu określenia warunków przyjęcia przez nie standardów rachunkowości, więc ważne wydaje się dla nas pokazanie naszej determinacji w czynieniu tego przez nas samych w sposób jasny i odpowiedzialny.
Mam nadzieję, że ten Parlament przyjmie jutro standard MSSF 8, podkreślam przy tym, iż podczas jego weryfikacji - która jest już w toku w Radzie Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (IASB) - brana jest pod uwagę potrzeba precyzyjnych informacji finansowych o realiach działań wewnątrz grupy przedsiębiorstw. Wiele organizacji pozarządowych jest wrażliwych na fakt, iż dzięki takim informacjom można przedstawić bardziej czytelny obraz działań grup - np. działalności wydobywczej w danym obszarze geograficznym lub kraju - tym, na których mają one wpływ.
Wreszcie, na zakończenie chciałabym ponownie przekazać Komisji, iż mamy wrażenie, że wynikiem tej procedury jest bardzo ważne wezwanie do respektowania głosu Europy, w ramach równoważności, oraz do umożliwienia wszystkim stronom wyrażenia swojego punktu widzenia w przypadku wykonywania ocen skutków.
Przewodniczący. - Chciałbym zauważyć, że głosowanie nie odbędzie się jutro, ale w środę.
Charlie McCreevy, komisarz. − Panie przewodniczący! Chciałabym gorąco podziękować Komisji Gospodarczej i Monetarnej za wykonanie doskonałej pracy związanej z przyjmowaniem Międzynarodowego Standardu Sprawozdawczości Finansowej (MSSF) 8 - Segmenty Operacyjne, nowego standardu w zakresie informacji o segmentach.
Po przedstawieniu standardu w listopadzie 2006 roku przez Radę Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (IASB), rozpoczęła się debata na temat odpowiedniości MSSF w kontekście europejskim. Debata okazała się pożyteczna. Musieliśmy upewnić się, że Unia Europejska nie przyjmie nowego standardu rachunkowości tylko przez wzgląd na zbieżność z równoważnym standardem amerykańskim, ale głównie dlatego, że poprawia on jakość informacji finansowej i sprzyja dobru publicznemu w Europie.
Przed podjęciem ostatecznej decyzji Komisja i Parlament uzgodnili w maju 2007 roku, że służby Komisji przeprowadzą analizę potencjalnych konsekwencji przyjęcia MSSF 8. W lipcu i sierpniu odbyły się publiczne konsultacje, podczas których zapoznano się z poglądami zainteresowanych stron w odniesieniu do potencjalnych kosztów/korzyści wynikających z przyjęcia MSSF 8 oraz jego ogólnego wpływu. Na podstawie prawie 200 odpowiedzi moje służby przygotowały sprawozdanie, które przedstawiono Parlamentowi w dniu 10 września 2007 roku. W głównym wniosku sprawozdania stwierdzono, że korzyści płynące z przyjęcia MSSF 8 byłby większe niż wynikające stąd koszty. Ponadto wielu ankietowanych podkreślało, że szybkie zatwierdzenie MSSF 8 zlikwidowałoby niepewność co do sposobu przedstawienia sprawozdań finansowych za okres kończący się w grudniu 2007 roku.
Pozwolę sobie podkreślić, że nie ignorowaliśmy obaw, które zgłaszano w związku z wprowadzeniem tak zwanego „podejścia zarządczego”, które przyznaje kadrze kierowniczej więcej swobody w porównaniu z istniejącymi standardami w zakresie sprawozdawczości dotyczącej segmentów. Niektórzy ankietowani obawiali się, że w MSSF 8 brakuje ścisłych wymogów w zakresie szczegółowej informacji geograficznej, gdyż rzekomo nie są wymagane wystarczająco szczegółowe informacje w każdym z krajów. Podczas dyskusji z ankietowanymi okazało się jednak, że od MSSF 8 oczekuje się raczej poprawy w ujawnianiu tego rodzaju informacji. Ponadto wydaje się, że szczególne obawy w tym obszarze, nie mogą naszym zdaniem - i zdaniem większości respondentów uczestniczących w konsultacjach z nami - zostać rozwiązane za pośrednictwem standardu sprawozdawczości finansowej dotyczącego informacji o segmentach. Można byłoby to lepiej zrobić w drodze dalszego rozwoju ram regulujących aspekty społecznej odpowiedzialności biznesu.
Uzgodniliśmy, że MSSF 8 nie powinny być przyjmowane tylko przez wzgląd na zbieżność, mimo iż uważamy, że ważne jest zobaczenie tej kwestii również w szerszym kontekście Unii Europejskiej przyjmującej zbiór standardów o prawdziwie globalnym charakterze. Kilka lat temu wszyscy zgodziliśmy się, że Europa nie powinna opowiadać się za własnym zbiorem standardów, ale raczej wspierać i promować rozwój standardów, podobnych do MSSF, o wysokiej jakości i globalnym charakterze.
Pracujemy nad doskonaleniem systemu zarządu IASB. Dnia 7 listopada Komisja Europejska, amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz japońska Agencja Usług Finansowych wydały wspólne oświadczenie, w którym ogłaszały, że zawarły porozumienie w celu wprowadzenia pewnych zmian, które umocnią ramy instytucjonalne Fundacji Komitetu Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (IASC). Zmiany te mają wzmocnić rozliczalność administratorów Fundacji, w szczególności poprzez zastąpienie obecnego procesu samonominacji procesem mianowania administratorów, w którym organa publiczne odpowiedzialne są za ostateczne zatwierdzenie administratorów.
We wspólnym oświadczeniu uznano również wagę dalszego wzmacniania właściwego procesu IASB, w tym w drodze przeprowadzania ocen wpływu. Porozumienie to zapewnia mocny fundament do rozpatrywania obaw przedstawionych przez ten Parlament. Odzwierciedla również kwestie zidentyfikowane w dwóch sprawozdaniach monitoringowych Komisji dla ECOFIN dotyczących systemu zarządu IASB. Będziemy pracować z Fundacją IASC oraz partnerami międzynarodowymi w celu wypracowania bardziej szczegółowych propozycji w nadchodzących miesiącach. Będziemy oczywiście prowadzić bliski dialog z Parlamentem Europejskim w trakcie całego tego procesu. Jestem pewien, że wynik tego procesu zapewni, iż standardy będą odpowiadały europejskim potrzebom, a także będą łatwo akceptowalne i stosowane przez wszystkie zainteresowane strony w UE i na całym świecie.
Pozwolę sobie podsumować. Szybkie przyjęcie MSSF 8 jest ważne z dwóch powodów. Poprawia jakość informacji finansowych oraz daje pewność wszystkim uczestnikom rynku. Dyskusje prowadzone w ubiegłych miesiącach pokazały, że konieczne jest silniejsze zaangażowanie Parlamentu Europejskiego w proces zatwierdzania. Komisja będzie również nadal współpracowała z IASB i Fundacją IASC oraz naszymi międzynarodowymi partnerami, aby zapewnić, że proces opracowywania międzynarodowych standardów rachunkowości cechuje się pełną rozliczalnością i przejrzystością oraz zaspokaja potrzeby europejskich zainteresowanych stron.
Alexander Radwan, w imieniu grupy PPE-DE. - Panie przewodniczący, panie komisarzu! Proces związany z MSSF 8 jest charakterystyczny dla sytuacji, w której się dzisiaj znajdujemy, jeśli chodzi o wdrażanie i zatwierdzanie MSSF w Europie. Chciałbym powiedzieć bardzo wyraźnie już na początku, szczególnie tym, którzy być może zawsze przyjmują stanowisko odmienne od Parlamentu, że większość w Parlamencie Europejskim jest za MSSF, za globalnym standardem i za obraniem takiego samego kursu w tym zakresie, prawidłowego kursu.
Powinniśmy dokonać analizy procesu MSSF, zwłaszcza w odniesieniu do tego, czy w tym momencie wszystko jest z nim w porządku: Komisja przedstawia standard Parlamentowi Europejskiemu ze zbyt małym wyprzedzeniem, oczekuje się, że Komisja i przemysł wdrożą go relatywnie szybko, presja ze strony przemysłu staje się coraz silniejsza, a tym, którzy mają obowiązek uzasadnienia go zwykłym obywatelom, nie stwarza się żadnej możliwości wyrobienia na jego temat opinii.
Komisja zaleciła odpowiednią fazę, ale będziemy musieli szczerze porozmawiać o tym, co dzieje się teraz, bo faza wdrożenia jest obecnie przesuwana wstecz. Aby uniknąć takich sytuacji w przyszłości, istotne jest, aby instytucje legislacyjne, takie jak Parlament Europejski, były informowane o prowadzonych pracach w odpowiednim czasie. Z zadowoleniem przyjmuję ubiegłotygodniowe obwieszczenie Komisji, wraz z SSI, japończykami i IOSCO. To, co prezentowała wtedy organizacja MSSF - w odniesieniu do zapewnienia własnego zarządu - jest prawidłowym, ale dość spóźnionym krokiem w kierunku odpowiedniej legitymizacji i zarządu. My w Parlamencie Europejskim zwrócimy szczególną uwagę, czy przestrzegane są demokratyczne zasady gry.
Nie oznacza to, że Parlament Europejski musi być bezpośrednio zaangażowany, ale tylko jeśli proces ten będzie działał prawidłowo, będziemy w stanie zapewnić, że będzie działał optymalnie w przyszłości, gdy wdrażany będzie każdy pojedynczy standard - bo w przyszłości będą konsultować się z nami w sprawie każdego pojedynczego standardu.
Sharon Bowles, w imieniu grupy ALDE. - Panie przewodniczący! Przyjęcie standardu MSSF 8 pozwoli naszym przedsiębiorstwom skorzystać ze standardu w sprawozdaniach za bieżący rok finansowy i położy kres niepewności.
Podejście zarządcze pozwoli naszym spółkom na sprawozdawczość publiczną, przy wewnętrznym wykorzystaniu tej samej struktury, przez co zmniejszy się ciężar związany z obowiązkiem sprawozdawczym. Użytkownicy uzyskają dostęp do informacji, które do tej pory dostępne były jedynie wewnętrznie. Zatem MSSF 8 przynosi korzyści zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla inwestorów.
Niepokoi mnie jednak ocena wpływu, która odbywa się według schematu, o którym wspominałam już wcześniej. Tym razem respondentami byli w większości producenci aniżeli użytkownicy, a jeśli chodzi o użytkowników, nie było pytań dotyczących porównywalności. Być może trzeba będzie przyjąć ogólnie bardziej proaktywne podejście do ocen wpływu, a z pewnością nie mogło pomóc w tym przypadku to, że jednej części respondentów nie zadano kluczowych pytań.
Ponadto, niektóre uzasadnienia w sprawozdaniu niewiele mają wspólnego z uzasadnieniem. W rzeczywistości dla mnie wygląda to na taki typ dokumentu, który przygotowuje się przed spotkaniem w nadziei na osiągnięcie porozumienia.
Jestem w tym względzie bardzo brytyjska i wolę, by moje protokoły, odpowiedzi i sprawozdania wyglądały jak sporządzone już po wystąpieniu danego wydarzenia.
Żałuję, że europejskie przedsiębiorstwa zmuszone były czekać na zatwierdzenie przez nas standardu, ale nie należy oczekiwać, że Parlament wyda swoją zgodę tylko dlatego, że ktoś mówi, iż tak trzeba, nie mając czasu i odpowiednich informacji do przeprowadzenia oceny.
Niemniej jestem zadowolona, że ostatnio nastąpiła poprawa we współpracy i mam nadzieję, że będzie ona kontynuowana.
Piia-Noora Kauppi (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Nie wyolbrzymiajmy znaczenia odpowiednich standardów rachunkowości. W dzisiejszym świecie jest coraz większe zapotrzebowanie wśród inwestorów na wyraźne, porównywalne i wystarczające informacje, a także na ułatwianie prowadzenia biznesu poprzez obniżanie kosztów związanych z zapewnieniem zgodności.
Dlatego zgadzam się z moimi kolegami, że ważna jest rozwaga w stawianiu pytań. Decyzji nie należy podejmować pochopnie i doprawdy uważam, że niezwykle ważne są poglądy wszystkich kolegów, którzy wspomnieli o wykonywanej w porę ocenie wpływu będącej ważnym narzędziem do wyszukiwania zrównoważonych rozwiązań i upewniania się, że uwzględnione zostały wszystkie zainteresowane strony i ich opinie.
Parlament powinien, oczywiście, być należycie informowany. Równie ważne jest zapewnienie, że system zarządu EASB zostanie poddany weryfikacji i dostosowany, ażeby organa regulacyjne mogły udzielić poparcia jej wyznaczającemu standardy procesowi i jego rezultatowi. Jest to przecież jedyny nasz organ do przeprowadzenia procesu wyznaczania transgranicznych standardów rachunkowości.
Chociaż proces ten nie jest idealny, nie możemy pozwolić, by opóźniało to naszą pracę, która polega na zamknięciu luki między nami i naszymi partnerami gospodarczymi. W dzisiejszym świecie jest o wiele więcej wzajemnych powiązań, toteż w naszym interesie leży, by wszystko funkcjonowało możliwie najbardziej bezawaryjnie, a kompatybilne standardy są nieodzowne, by osiągnąć ten cel.
W ramach Transatlantyckiej Rady Gospodarczej, obie strony wykazują chęć do wykonania tej pracy, a standardy i sprawozdania finansowe MSSF są ważnym narzędziem w osiąganiu takiego wzajemnego uznania standardów.
Jak na razie IASB prezentuje najlepszy dostępny nam sposób. Trzeba zaangażować europejskie strony zainteresowane, a funkcjonowanie MSSF powinno być monitorowane. Można i należy również wprowadzić takie zmiany, które umożliwią poprawianie potencjalnych błędów, jeśli je popełnimy. Demokracja, oczywiście, wymaga czasu, ale czasami potrzebna jest do poprawiania błędów. Wielu z moich kolegów wspomniało, że bardzo istotne jest, by Parlament mógł przedstawiać swoje obawy i wprowadzać poprawki w odniesieniu do procesu.
Przewodniczący. - Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się w środę o godz. 12.00.
24. Skład grup politycznych: patrz protokół
25. Porządek dzienny następnego posiedzenia: patrz protokół
26. Zamknięcie posiedzenia
Przewodniczący. - Teraz pozostaje mi tylko podziękować za uczestnictwo naszym sześciu ostatnim kolegom posłom, którzy dotrwali do tej pory, naszym dwóm odważnym gościom w galerii, około 15 urzędnikom i naszym 69 tłumaczom - a jest ich więcej niż wszystkich przysłuchujących się razem wziętych.