Przewodniczący. − Następny punkt to oświadczenia w sprawie sytuacji w Gazie wygłoszone przez wysokiego przedstawiciela ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz Komisję.
Javier Solana, wysoki przedstawiciel UE ds. WPZiB. − (ES) Panie przewodniczący! Dziękuję za umożliwienie mi udziału w tej ważnej debacie, którą za chwilę rozpoczniemy.
Panie przewodniczący! Otwieramy debatę na temat tragicznych wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich tygodniach i dniach: na temat Gazy, otwarcia granic między Gazą i Egiptem oraz przejść granicznych między Gazą i Izraelem.
W ciągu ostatnich dni byliśmy świadkami tragedii: gwałtownie pogorszyła się nie tylko sytuacja humanitarna, ale także sytuacja w zakresie bezpieczeństwa.
Uważam, że dzisiejsza debata powinna być poświęcona temu, co możemy zrobić, żeby rozwiązać te problemy.
Odbyliśmy w tej Izbie wiele debat na temat problemów w przeszłości. Uważam, że dziś powinniśmy się zastanowić nad tym, czy jako Unia Europejska możemy przyczynić się do rozwiązania tej ważnej kwestii (ponieważ będzie to także miało wpływ na konferencję w Annapolis i proces pokojowy).
Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że jako Unia Europejska od dawna apelujemy o otwarcie przejść granicznych i zapewnienie swobodnego przepływu osób i towarów, z zachowaniem gwarancji bezpieczeństwa, i to nie tylko towarów związanych z dostarczaniem pomocy humanitarnej, ale towarów, które mogą się przyczynić do rozwoju gospodarczego regionu, w szczególności Zachodniego Brzegu i Gazy.
Jeśli zabraknie tych trzech podstawowych elementów – rozwoju politycznego, rozwoju gospodarczego i zmian w sytuacji wewnętrznej – bardzo trudno będzie nam posuwać się do przodu. Musimy zadbać o postępy jednocześnie we wszystkich tych trzech obszarach.
Co możemy zrobić jako Europejczycy?
Odkąd zaistniała ta nowa sytuacja, jesteśmy w stałym kontakcie z głównymi zainteresowanymi stronami.
Jak państwo wiedzą, w niedzielę odbyło się ważne posiedzenie Ligi Arabskiej, na którym poruszono wszystkie te kwestie i poczyniono starania, aby wypracować formułę rozwiązania: formułę, która nie jest zbyt odległa od tej, którą minister Fajad przedstawił Radzie Europejskiej kilka tygodni temu i powtórzył w niedzielę na szczycie Ligi Arabskiej, czyli posiedzeniu Ligi Arabskiej na szczeblu ministerialnym: należy szukać sposobu na odzyskanie kontroli nad granicami, tak by władze Autonomii Palestyńskiej mogły być za nie odpowiedzialne.
Gdyby miało do tego dojść, moim zdaniem Unia Europejska powinna ponownie poruszyć kwestię Rafah, tak jak w roku 2005.
Jak państwo wiedzą, nie jesteśmy fizycznie obecni na tym terenie; możemy rozmieścić oddziały, kiedy tylko zostaniemy wezwani, ale na dzień dzisiejszy nie jesteśmy tam fizycznie obecni; nie ma nas na granicy od czasu, kiedy Gaza znalazła się pod kontrolą Hamasu, ponieważ nie uzyskaliśmy pozwolenia.
Uważam, że powinniśmy działać zgodnie z wynikami poniedziałkowej debaty w Radzie Europejskiej i rezolucjami Rady, ponieważ uważam, że poniedziałkowe rezolucje są bardzo dobre i dzięki nim udało się określić, w jakim kierunku zmierzamy, co wszystkie strony - Egipt, Palestyńczycy i Izrael - przyjęły z zadowoleniem.
Dlatego uważam, że jesteśmy na właściwej drodze. Musimy dojść do tego, w jaki sposób sprawić, żeby ta droga, którą wytyczamy zgodnie z rezolucjami Rady, mogła szybko stać się rzeczywistością.
Cierpienia, jakich doświadczają ludzie, są niewyobrażalne: dotyczy to również cierpienia ludzi w południowym Izraelu, który też jest ostrzeliwany rakietami wystrzeliwanymi z północnej Gazy, kierowanymi we własnych rodaków. Sprawia to, że stabilność jest de facto niemożliwa.
Jeśli mamy opracować pakiet obejmujący wszystkie te kwestie, w tym wyzwolenie Al-Haram ash-Sharif, które musimy uwzględnić, jeśli chcemy dążyć do ustabilizowania sytuacji, warto byłoby współpracować, aby rozwiązać tę sytuację, dlatego jestem bardzo zainteresowany współpracą.
Jak wspomniałem, jestem w ciągłym kontakcie z najważniejszymi graczami. Udam się do Egiptu zaraz po zakończeniu rozpoczętych dziś sesji roboczych z udziałem Palestyńczyków i Egipcjan. Jutro lub pojutrze będę na miejscu, więc także będę mógł w nich uczestniczyć i przedstawić w zarysie wkład, jaki Unia Europejska mogłaby wnieść.
Jestem szczerze przekonany, że najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do bardziej ogólnej sytuacji, w której Autonomia Palestyńska miałaby kontrolę nad granicami i istniałby swobodny przepływ towarów i osób; nie tylko towarów związanych z dostarczaniem pomocy humanitarnej, ale także dla celów rozwoju gospodarczego i handlu, które są konieczne, jeśli mamy osiągnąć realne postępy.
Szanowni Państwo! Uważam, że stajemy w obliczu bardzo trudnej sytuacji, ponieważ, jak powiedziałem na początku, na Bliskim Wschodzie mamy do czynienia z mnóstwem powiązań.
Jeśli nie poczynimy postępów na drodze do rozwiązania kwestii Gazy, proces pokojowy również czekają trudności. Dlatego spoczywa na nas wielka odpowiedzialność. Proszę pamiętać o tym, co nas czeka i o tym, że zarówno ja, jak i pani komisarz uczynimy wszystko, co w naszej mocy, żeby w ciągu tych kilku tygodni, które nam pozostały, ustalić, czy możemy pomóc w znalezieniu rozwiązania w imieniu grupy Unii Europejskiej.
Panie przewodniczący! Nie mam nic więcej do dodania. Chciałbym jedynie powiedzieć, że mam nadzieję, iż będę mógł pomóc w osiągnięciu tego celu i że będę mógł liczyć na poparcie członków tej Izby.
Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Panie przewodniczący! Sądzę, że kiedy byliśmy w Annapolis, przeżyliśmy chwile nadziei. Zawsze mówiłam o ostrożnym optymizmie, wiedząc, jak trudnym zadaniem będzie rozpoczęcie dwustronnych negocjacji pomiędzy premierem Olmertem a prezydentem Abbasem, a w tamtym czasie w Paryżu odbywała się konferencja gwarantująca zobowiązania, którą nazwałabym bardzo udaną. Otrzymaliśmy wtedy wielkie wsparcie, do takiego stopnia, iż myśleliśmy, że nastąpił nowy przełom. Lecz jednocześnie cały czas mieliśmy świadomość, że ten nowy przełom w każdej chwili może stracić na znaczeniu. Uważam, że sytuacja w Strefie Gazy oraz wiele aktów przemocy, jakie miały tam miejsce w styczniu, to jedna z tych bardzo trudnych sytuacji, pośród wielu innych aspektów - jak ataki rakietowe i moździerzowe, które przyniosły ofiary wśród cywilnych mieszkańców Izraela - za sprawą której cały proces może zostać zaprzepaszczony. Rozumiemy oczywiście zobowiązanie państwa izraelskiego do obrony swoich obywateli. Militarna reakcja Izraela przyniosła wiele ofiar i rannych wśród Palestyńczyków żyjących w Strefie Gazy. Zawsze powtarzaliśmy, że środki ograniczające obywateli nie będą wykonalne i zawsze opowiadaliśmy się za swobodą dostępu i przemieszczania się. Zebrały one wielkie żniwo pośród mieszkańców Strefy Gazy. A zatem nic dziwnego, że sprawy zaszły zbyt daleko, kiedy ludzie przedzierali się przez rozmaite zasieki i mury oddzielające Egipt od Strefy Gazy.
Pytanie, jakie należy obecnie postawić - i całkowicie popieram w tej kwestii Javiera Solanę - brzmi: co możemy uczynić, by ponownie osiągnąć przełom? Przez długi czas prowadziliśmy Misję Unii Europejskiej ds. Szkolenia i Kontroli na przejściu granicznym w Rafah, lecz niestety w ostatnich miesiącach nie było żadnej możliwości działania, a więc być może my, Europejczycy, mamy szansę podjąć się tej misji ponownie i spróbować wypracować jakieś rozwiązanie. Myślę, że dobrze się stało, że Javier Solana jedzie do Egiptu, aby zacząć konsultacje na temat tego, co możemy zrobić oraz być może zbliżyć wszystkie strony do siebie, co jest niezwykle trudnym zadaniem. Uważam ponadto, że to pozytywne, że Salem Fayed od jakiegoś czasu był przygotowany, aby zaangażować Autonomię Palestyńską w celu kontrolowania granic, ponieważ to również jest istotne. W końcu to ich własny obowiązek. Aby to umożliwić, uważam, że Unia Europejska mogłaby ponownie pełnić rolę strony ułatwiającej negocjacje. Być może nie będziemy w tym konflikcie mediatorami, lecz będziemy ułatwiać negocjacje. W Paryżu niedawno odbyło się pierwsze spotkanie podsumowujące, na którym spotkali się Bernard Kouchner, minister spraw zagranicznych Norwegii, oraz Tony Blair. Jestem jedną z współprzewodniczących tej Konferencji. Próbowaliśmy określić, co można zrobić, by poczynić postępy w tej sprawie, aby nie mieć jedynie negatywnych doświadczeń. Wszyscy postanowiliśmy zająć się tak zwanymi szybkimi projektami, dotyczącymi z jednej strony infrastruktury bezpieczeństwa, a z drugiej w szczególności szkół, ponieważ jest to obszar, w którym wszyscy widzą i czują, że istnieje nadzieja, że chcemy wzbudzić nadzieję oraz że swoboda dostępu i przemieszczania się jest rzeczywiście jednym z koniecznych warunków, ponieważ w przeciwnym razie nie będzie możliwe zapoczątkowanie rozwoju gospodarczego. A zatem udzielamy temu pełnego poparcia i obecnie próbujemy kontynuować tę strategię.
José Ignacio Salafranca Sánchez-Neyra, w imieniu grupy PPE-DE. – (ES) Panie przewodniczący! Gdybym miał jednym słowem opisać to, czego byliśmy świadkami w ciągu ostatnich kilku dni na południowej granicy Strefy Gazy, użyłbym słowa „rozpacz”.
Dwa lata temu w Palestynie odbyły się wybory. Kilkoro posłów do tego Parlamentu – pani posłanka De Keyser, pan poseł McMillan-Scott i inni — było obecnych podczas procesu wyborczego. Dziś, po dwóch latach, sprawa palestyńska legła w gruzach, a sytuację można określić następującymi słowami: smutek, przygnębienie i rozpacz, co dowodzi, że umacnianie demokracji nie oznacza jedynie prawa głosu, ale że konieczne są także reprezentatywne instytucje, sprawiedliwy rozdział władzy i poszanowanie praw człowieka, począwszy od prawa do życia.
Społeczność międzynarodowa wzywała Hamas do zaniechania przemocy. Hamas tego nie uczynił, dlatego pozostał na liście organizacji terrorystycznych sporządzonej przez Unię Europejską.
Nie ma wątpliwości co do tego, że po drugiej stronie również nie podejmowano odpowiednich działań: Izrael z zadowoleniem przyjął podział w kwestii palestyńskiej, kontynuował politykę osiedlania, dopuszczał się masowych represji i nałożył straszliwą blokadę, której jedynym skutkiem było wzmocnienie Hamasu.
Co możemy zrobić? Myślę, że pan Solana trafił w sedno: wspierać wysiłki wysokiego komisarza, wspierać podejście przyjęte podczas konferencji w Neapolu przez kwartet i umiarkowane kraje arabskie, a przede wszystkim wspierać politykę, w kontekście której powinniśmy wyrazić uznanie dla pani komisarz Ferrero-Waldner. Mam na myśli politykę, która w centrum działań Unii Europejskiej stawia ludzi: ludzi, którzy cierpią, umierają, doznają bólu, cierpienia, i którzy od dawna niepotrzebnie giną na Bliskim Wschodzie.
PRZEWODNICZY: MARIO MAURO Wiceprzewodniczący
Véronique De Keyser, w imieniu grupy PSE. – (FR) Panie przewodniczący! Wszystkie mury kiedyś upadają: mury Jerycha, mury warszawskiego getta, mur berliński, mur atlantycki, mur obojętności. Mur w Rafah, z jego symbolicznym znaczeniem, jest częścią tego niepohamowanego pędu człowieka do wolności.
Co jednak mieszkańcy Gazy zrobili z nowo odkrytą wolnością? Uciekli do Egiptu? Uzbroili się w kałasznikowy? Nie, ponieważ niestety broń zawsze trafi do celu, z murem czy bez niego. Ludzie gromadzili artykuły pierwszej potrzeby. Poszli do sklepów kupić leki i mleko dla dzieci, niedostępne w Gazie. Do Rafah wśród okrzyków tłumu wciągano dźwigami motorowery, kozy i bydło. Był to surrealistyczny widok. Potem wszyscy rozeszli się do domów. Te obrazy mówią wszystko: to, co było wcześniej nieosiągalne, nagle znalazło się w zasięgu ręki, a potem ludzie wrócili do normalnego życia.
Spoczywa na nas historyczna odpowiedzialność. Pytanie nie dotyczy już tego, kto otworzy drzwi zewnętrznego więzienia, ale kto od nowa je zamknie, skazując ludność Gazy na dalszą powolną agonię. Od chwili rozpoczęcia konferencji w Annapolis Unia Europejska znalazła się na marginesie. Z uwagi na mapę drogową przekazała kontrolę nad procesem pokojowym Stanom Zjednoczonym. Zapewnienie wspólnego przewodnictwa konferencji darczyńców w Paryżu było prawdziwym osiągnięciem. Brawo! Jednak Europejczycy mieli mandat na dostęp do Gazy od roku 2005. Czy, wraz z Egipcjanami, Autonomią Palestyńską, Hamasem i Izraelem, będziemy w stanie wznowić dialog i zapewnić Palestyńczykom dostęp do świata zewnętrznego, czy też zamierzamy biernie przyglądać się represjom, które muszą nadejść? Na tym polega cały problem. Oprócz zadań misji EU BAM obejmuje to przyszłość jedności palestyńskiej i procesu pokojowego, poszanowanie prawa międzynarodowego i reputację Unii Europejskiej. W imieniu mojej grupy chcę wystąpić do pana Solany ze zdecydowanym apelem: na miłość boską, proszę działać!
Chris Davies, w imieniu grupy ALDE. - Panie przewodniczący! Jako członek delegacji parlamentarnej do Palestyńskiej Rady Legislacyjnej próbowałem ustalić, dlaczego, gdy apelujemy o zakończenie budowania osad, Izraelczycy nas ignorują, a my nie robimy nic. Dlaczego, gdy domagamy się zlikwidowania punktów kontrolnych, Izraelczycy nas ignorują, a my nie robimy nic. Dlaczego, gdy domagamy się położenia kresu zbiorowemu karaniu ludności zamieszkującej Strefę Gazy, Izraelczycy nas ignorują, a my nie robimy nic.
A więc jestem naprawdę wdzięczny Markowi Otte, specjalnemu przedstawicielowi UE na Bliskim Wschodzie, który wczoraj pojawił się na posiedzeniu delegacji i stwierdził, że nasza polityka - polityka europejska - ma podążać za przywództwem Ameryki.
Kilka tygodni temu premier Izraela powiedział o prezydencie Bushu: "Nie robi on niczego, z czym bym się nie zgadzał. Nie wspiera niczego, czemu ja bym się sprzeciwiał. Nie mówi nic takiego, co jego zdaniem utrudniłoby życie Izraelczykom."
A więc polityka Ameryki jest polityką Izraela, a my, Europejczycy, mamy podążać za przywódcą. Nic zatem dziwnego, że nasze potępienie dla działań Izraela wydaje się Palestyńczykom takie puste. Nic w tym dziwnego, że działania te nie odnoszą sukcesu. Podejście europejskie doprowadziło nas do sponsorowania wyborów w Palestynie przed dwoma laty, lecz następnie nie wzięliśmy pod rozwagę ich wyników - co podważyło nasze poparcie dla demokracji w całym regionie Bliskiego Wschodu.
Podejście to doprowadziło nas do apelowania o utworzenie palestyńskiego rządu jedności - a gdy rząd taki powstał, odmówiliśmy rozmawiania z jego premierem oraz z połową gabinetu, i rząd się rozpadł.
Zgodnie z tym podejściem odmawialiśmy prowadzenia rozmów z przedstawicielami Hamasu w Strefie Gazy, mimo iż mają oni w tym regionie realną władzę. Jakie wyciągnęliśmy wnioski z tych faktów? Czy nie nadszedł czas, aby Europa zerwała więzi, które nas ograniczają i przywiązują nas do jednostronnej polityki Ameryki i Izraela? Czyż nie nadszedł czas, abyśmy przemawiali niezależnie i działali zgodnie z naszą wizją?
Daniel Cohn-Bendit, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FR) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Wzięcie całego narodu na zakładników było porażką. Z przeszłości wiemy, że to nie mogło się udać, jednak najgorsze jest zaostrzenie sytuacji, zarówno w wymiarze politycznym, jak i humanitarnym. Dlatego musimy sobie zadać kilka pytań. Polityka izolowania Hamasu, a tym samym izolowania Gazy, okazała się nieskuteczna. Hamas cieszy się teraz większą popularnością niż kiedykolwiek. Bardzo dziwne: pan Solana i pani komisarz powiedzieli, że Palestyńczycy muszą odzyskać kontrolę nad granicami, ale jak Autonomia Palestyńska może odzyskać kontrolę w Gazie? Zachodni Brzeg to nie granice. To jeden problem. Drugi to granice Gazy. Poza tym istnieje porozumienie między Egiptem a Izraelem, zgodnie z którym Egipcjanie na Półwyspie Synaj nie mogą posiadać broni. To porozumienie sprzed 20 lat, zawarte w traktacie pokojowym. Dlatego nawet gdyby Egipcjanie chcieli powstrzymać terrorystów na Półwyspie Synaj, nie wolno im. Ta sytuacja jest zupełnie obłędna i prawdą jest, że w tej obłędnej sytuacji musimy uznać naszą odpowiedzialność. Po pierwsze jesteśmy odpowiedzialni za to, by ludność Gazy mogła żyć, dlatego musimy negocjować z tymi, którzy posiadają uprawnienia administracyjne w Gazie. Nie możemy powiedzieć: „Chcemy im dać jedzenie i picie, chcemy im zapewnić dostęp do leków, ale nie chcemy rozmawiać z tymi, którzy mogą je im dostarczyć”.
Po drugie, trzeba powiedzieć, że Palestyńczycy uwierzą w pokój, kiedy pokój coś im da. Obecnie na Zachodnim Brzegu sytuacja na granicach nie poprawia się, nie ma też poprawy w kwestii swobody przemieszczania się. Pokój jest czymś konkretnym, nie abstrakcyjnym. Rakiety nie powstrzymają tego, co się teraz dzieje, i jeżeli Izrael ma być bezpieczny, musimy mu powiedzieć: „Blokada uniemożliwia Palestyńczykom egzystencję i zagraża bezpieczeństwu Izraela”. Taka jest prawda. Musimy też powiedzieć prezydentowi Bushowi: „Tak czy inaczej za kilka miesięcy pana nie będzie. Proszę więc milczeć i zostawić politykę tym, którzy lepiej orientują się w sytuacji”. Niezależnie od tego, czy to Izrael postępuje zgodnie z amerykańską polityką, czy odwrotnie, polityka ta zakończyła się porażką i nie możemy jej popierać. Dlatego nie wystarczy, że Unia Europejska powie: „Działajmy”, musi powiedzieć: „Działajmy we właściwym kierunku, rozmawiajmy z tymi, którzy są u władzy, i rozmawiajmy z przywódcami izraelskimi. Trzeba zaznaczyć, że nasza solidarność z Izraelem nie oznacza, że będziemy dalej popierać jego samobójczą politykę.
Francis Wurtz, w imieniu grupy GUE/NGL. – (FR) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Bohaterowie Gazy po raz kolejny udowodnili, że żaden mur nie może uwięzić wolnego ducha ludzkości i że żadna forma przemocy nie poskromi życia. W zeszłą sobotę te słowa wypowiedział u bram Gazy izraelski działacz na rzecz pokoju i laureat nagrody Sacharowa Nurit Peled, który był tam z palestyńskimi i izraelskimi demonstrantami.
Nie sposób nie podzielać jego odczuć, kiedy, niczym Matka Courage, patrzył na tych ludzi, uciemiężonych i poniżonych w niewyobrażalny sposób, pokonujących blokadę nałożoną przez Izrael i wreszcie oddychających świeżym powietrzem, mogących zdobyć mleko dla dzieci, żywność dla rodzin i choć trochę podnieść się na duchu.
Co teraz? Wszyscy dostrzegamy podwójne zagrożenie ze strony izraelskich przywódców. Po pierwsze, widzimy zamiar odseparowania tej małej wolnej przestrzeni, czy raczej jej ponownego odseparowania. Drugie, bardziej ogólne zagrożenie, to perspektywa, że Izrael będzie chciał pozbyć się odpowiedzialności państwa okupującego Gazę i przerzucić ją na Egipt.
Jeśli słuszne słowa zawarte w oświadczeniu Rady z 28 stycznia mają mieć jakieś realne znaczenie, Unia Europejska musi zgodzić się na wywarcie na władze Izraela nacisku większego niż zwyczajowe pokrętne wielosłowie, na wywarcie nacisku bezpośrednio i w ramach kwartetu, aby Izrael zaakceptował zasadę stałego otwarcia punktów tranzytowych, w ramach kompetencji Autonomii Palestyńskiej i przy wsparciu Unii Europejskiej i Ligi Arabskiej. Jeśli władze Autonomii Palestyńskiej nadal nie będą mogły dać swoim obywatelom choćby cienia nadziei na przyszłość i działać na rzecz koniecznego pojednania w kwestii narodu palestyńskiego, oznaczałoby to zaakceptowanie najgorszego możliwego scenariusza. Obawiam się, że jak na razie zmierzamy prosto w tym kierunku.
Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że potrzebny jest impuls ze strony społeczności międzynarodowej dla Gazy i Zachodniego Brzegu, w tym Jerozolimy Wschodniej. Tego impulsu nie da znużony i zdyskredytowany amerykański prezydent. Czas, by Europa zaczęła działać.
Charles Tannock (PPE-DE) - Panie przewodniczący! Strefa Gazy pozostaje obszarem ludzkiej tragedii, i nikt z nas zgromadzonych w tej Izbie nie może winić cierpiących od dawna Palestyńczyków za to, że przedzierają się przez wyłom w murze granicznym w Rafah, aby kupować towary w Egipcie.
Niemniej jednak nieuznawana przez UE organizacja terrorystyczna Hamas utrzymuje brutalną kontrolę nad całym terytorium oraz nad mieszkańcami Strefy Gazy, Hamas kontynuuje masowe zbrodnie wojenne, jakimi jest moim zdaniem wystrzeliwanie rakiet Qassam w kierunku cywilów w Izraelu, a ostatnio wystrzeliwanie ich wersji o większym zasięgu w kierunku Aszkelonu. Oznacza to, że nie można winić Izraelczyków za utrzymywanie blokady ekonomicznej, przez którą może przejść tylko niezbędna pomoc humanitarna.
Przykro mi, panie Davies, przykro mi panie Cohn-Bendit: jeżeli Hamas wstrzyma ataki rakietowe, Izrael zniesie blokadę - to proste.
Ioan Mircea Pascu (PSE) - Panie przewodniczący! Oddzielenie Strefy Gazy od Zachodniego Brzegu Jordanu z jednej strony jeszcze bardziej komplikuje już i tak trudny obraz sytuacji. Lecz z drugiej strony, upraszcza go.
Pozwolę sobie wyjaśnić to drugie stwierdzenie. Po pierwsze ułatwiło ono dialog pomiędzy Izraelem a Autonomią Palestyńską z Zachodniego Brzegu Jordanu. Po drugie powstrzymało ono radykalne islamskie bojówki, pozwalając na opracowanie jasnego podejścia to tych bojówek, ponieważ, z jednej strony mamy radykalnych przywódców Hamasu i resztę populacji, i w tym względzie nie jest żadną tajemnicą, kogo musimy wspierać.
Po trzecie, co wynika z powyższego, zamiast dwóch czynników w tym równaniu (jednego oczywistego - Izrael - a drugiego, Palestyńczyków, trochę niewyraźnego), mamy teraz trzy wyraźnie określone czynniki - w tym Strefę Gazy - w równaniu, w którym należy postawić znak mnożenia pomiędzy czynnikami, co oznacza, że jeżeli jeden z nich wynosi zero, to wynik także będzie równy zero.
David Hammerstein (Verts/ALE). – (ES) Panie przewodniczący! Tylko kilka konkretnych pytań: jak możemy wrócić do umieszczenia misji EU BAM na przejściu w Rafah, mając na uwadze dotychczasowy brak stabilności? Przecież to nieuzbrojony europejski korpus! Czy jeśli padnie choć jeden strzał, jeśli dojdzie do sytuacji, w której pojawi się choć najmniejsze zagrożenie bezpieczeństwa, wszyscy funkcjonariusze wrócą do hotelu w Aszkelonie?
Jak możemy negocjować porozumienie z Palestyńczykami, Egiptem i Izraelem, żeby zmienić tę sytuację? Jeśli nie uda nam się tego zrobić, powrót do poprzedniej sytuacji nie będzie miał większego sensu, jak zauważyła pani Ferrero-Waldner. Musimy mieć sytuację niezależną od wahań w kwestii bezpieczeństwa.
Po drugie, jak możemy dążyć do pokoju, nie rozwiązawszy problemu Gazy? Podczas procesu neapolitańskiego prześlizgnięto się po sytuacji w Gazie; uważam, że nie sposób podtrzymywać takiego stanowiska: żadne władze Autonomii Palestyńskiej nie poradzą sobie z brakiem stabilności w Gazie, jeżeli nie będzie pokoju.
Wreszcie, chciałbym zapytać o rozwiązania w perspektywie średnioterminowej, jeśli chodzi o dostawy wody i energii do Gazy. Czy nie można by zaproponować jakichś rozwiązań w strefie przygranicznej między Gazą i Egiptem podobnych do tych zawartych w propozycji uruchomienia instalacji odsalania i produkcji energii?
Luisa Morgantini (GUE/NGL). – (IT) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Wczoraj w szpitalu Szifa w Gazie zmarło dziecko, a 80 zmarło w szpitalu w Gazie, ponieważ nie można ich było wysłać do Izraela na leczenie. Dziś izraelski Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie na korzyść rządu, tzn. ministra Baraka, jeśli chodzi o blokady i ograniczenie dostaw paliwa. Tak obecnie wygląda sytuacja.
Pan Solana zapytał: co my, Europejczycy, możemy zrobić? Pani komisarz powiedziała, że powinniśmy osiągnąć przełom. Przełom może zapewnić prawda. Przełom oznacza zdobycie się na odwagę, nie tylko na to, żeby powiedzieć: „Wiem, że macie przed sobą wielkie zadanie, że cały czas działacie, że współczujecie cierpiącym Palestyńczykom i Izraelczykom”. Na litość boską, trzeba coś zrobić! Musimy wyraźnie powiedzieć rządowi izraelskiemu, że jeśli chce pomóc Salamowi Fajadowi i Mahmudowi Abbasowi, powinien nie tylko znieść blokadę Gazy, ale przestać zabijać młodych chłopców, co miało miejsce wczoraj w Betlejem, i zamykać Palestyńczyków w getcie na Zachodnim Brzegu.
Nie chodzi tylko o Gazę. Gaza znalazła się w centrum zainteresowania, ale okupacja ma miejsce każdego dnia. Pokój jest niezbędny wszystkim, zarówno Palestyńczykom, jak i Izraelczykom. Musimy zablokować …
(Przewodniczący wyłączył mikrofon)
Reinhard Rack (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący! Dobrze się stało, że możemy przeprowadzić tę debatę w tak krótkim czasie po tragicznych wydarzeniach w Strefie Gazy. Dobrze też, że Parlament ma okazję przedstawić swoje stanowisko panu Solanie i pani Ferrero-Waldner. Jednocześnie ważne, abyśmy wykorzystali tę okazję, aby zyskać pełniejszy ogląd. Pan poseł Cohn-Bendit powiedział, że nie wystarczy dostarczyć żywność, ale trzeba również rozmawiać. Dysponujemy teraz mechanizmami takimi jak program Pegasus, które mogą wspierać bardziej owocny dialog i współpracę. Może pani komisarz mogłaby powiedzieć nam coś więcej na ten temat.
Frieda Brepoels (PPE-DE). – (NL) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Całkowicie zgadzam się z kolegami, którzy mówili, że minął czas na samo deklarowanie zaniepokojenia dramatycznymi wydarzeniami i sytuacją humanitarną w Gazie i że sama pomoc finansowa nie wystarczy.
Myślę, że sytuację w Gazie i blokadę trzeba postrzegać w kontekście całego konfliktu między Izraelem i Palestyną. Palestyńczycy w oczywisty sposób pokładają całe nadzieje w UE i tym, że wreszcie uda jej się osiągnąć jakieś rezultaty. W przeszłości złożono wiele obietnic, ale widzimy, że w rzeczywistości, w ramach działań po przeprowadzeniu negocjacji w ramach konferencji w Annapolis i w ramach ONZ, UE nie okazuje się czynnym mediatorem. Myślę, że to niedopuszczalne, UE nie może dłużej pozostawać w cieniu Stanów Zjednoczonych, ale musi zająć niezależne stanowisko.
Bairbre de Brún (GUE/NGL). – (GA) Panie przewodniczący! Z uwagą wysłuchałam wypowiedzi pani komisarz Ferrero-Waldner, ale nie sądzę, by w sytuacji, w której rząd Izraela prowadzi taki rodzaj polityki, który mieliśmy okazję zobaczyć na granicy między Strefą Gazy a Egiptem, wystarczyło jedynie mówienie o ułatwieniach i zachętach.
Instytucje europejskie muszą podjąć działania. Muszą opowiedzieć się przeciwko rządowi Izraela. Głośno i jasno wyrazić swój sprzeciw wobec nieludzkiego blokowania Strefy Gazy dławiącego wszelkie przejawy życia.
Politykę tę cechuje niezwykłe okrucieństwo i wrogość wobec całej ludności żyjącej pod okupacją izraelską. Takie działania nie znajdują uzasadnienia w XXI wieku. To absurdalne, że Izrael utrzymuje, że występuje jedynie w obronie własnej, podczas gdy zwykli Palestyńczycy szukają życia wolnego od zadawanego im cierpienia.
Musimy podjąć działania zamiast spędzać dni, tygodnie i miesiące na mówieniu i nicnierobieniu.
Rodi Kratsa-Tsagaropoulou (PPE-DE). – (EL) Panie przewodniczący! Wydarzenia w Gazie są tragiczne i moi przedmówcy wyrazili oburzenie. Niestety są także powodem do ubolewania dla Unii Europejskiej. Nie tylko jesteśmy słabi politycznie; nie wiem także, jak możemy spełnić nasze zobowiązania polegające na świadczeniu skutecznej pomocy finansowej i humanitarnej, do której się zobowiązaliśmy. TIM przekształca się w PEGASE, a my inwestujemy w zasoby ludzkie, mechanizmy i zasoby wspólnotowe.
Pytanie brzmi: jak w tej sytuacji możemy osiągać pożądane rezultaty?
Czy ma pani jakieś wieści, pani komisarz? Czy pomoc humanitarna dociera do Gazy? Czy ma miejsce współpraca z Izraelem, choćby tylko w tej kwestii? Czy władze Autonomii Palestyńskiej mogą w jakiś sposób przyczynić się do poprawy sytuacji i ułatwienia przepływu pomocy humanitarnej? Logicznie rzecz biorąc, wdrożenie PEGASE powinno mieć miejsce jutro. Pani służby zadbały o szczegóły, planowanie i zasoby ludzkie. Jak możemy zrobić właściwy użytek z tej wizji i tych zasobów?
Kyriacos Triantaphyllides (GUE/NGL). – (EL) Panie przewodniczący! Sytuacja w Gazie wymaga bezzwłocznego zniesienia izraelskiej blokady. Należy zapewnić mieszkańcom Gazy pomoc, aby spełnić ich najpilniejsze potrzeby. Liga Arabska, Unia Europejska, a nawet Izrael muszą ułatwiać kontakty między Fatahem a Hamasem, aby zapewnić jedność w narodzie palestyńskim, tak jak miało to miejsce, gdy u władzy był rząd jedności narodowej. Aby to się stało, wszyscy palestyńscy wybrani przedstawiciele będący członkami Hamasu muszą zostać zwolnieni z izraelskich więzień. Należy stworzyć odpowiednie warunki do zorganizowania wyborów powszechnych. Zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone muszą wyraźnie zobowiązać się do całkowitego poszanowania wyniku wyborów, jaki by nie był.
Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − (DE) Pozwolą państwo, że jeszcze raz krótko przedstawię moje stanowisko w tej naprawdę drażliwej kwestii, którą ponownie obszernie omawialiśmy na poniedziałkowym posiedzeniu Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych. Muszę powiedzieć, choć to oczywiste, że nie ograniczamy się do dyskusji: wraz ze Stanami Zjednoczonymi, Palestyńczykami i Izraelem oraz, rzecz jasna, ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją w ramach kwartetu bliskowschodniego Unia Europejska odegrała rolę w przyjęciu wspólnej strategii.
W kontekście Annapolis wspominałam krótko o jednym aspekcie tej strategii, mianowicie o dwustronnym procesie negocjacji między prezydentem Abbasem i premierem Olmertem. Drugi aspekt, który w większym stopniu dotyczy mnie i Komisji, to dążenie do stworzenia impulsu, który zapewni poprawę sytuacji ludności; w pełni zdaję sobie sprawę z ogromu tego zadania. Zawsze doskonale wiedziałam o trudnościach, ale oczywiście chcieliśmy uczynić, co w naszej mocy, by pomóc, i takie jest nadal nasze stanowisko. Dlatego w naszej polityce koncentrujemy się na udzieleniu wsparcia panu Abbasowi w jego dążeniu do zapewnienia pokoju poprzez prowadzone przez niego rozmowy; chcielibyśmy wykorzystać ten pokój, aby doprowadzić do procesu pojednania z Hamasem. Taki zamysł przyświeca tej strategii.
Wciąż zamierzamy popierać dalsze spotkania. W ostatnich dniach miało miejsce spotkanie pana Olmerta i pana Abbasa. Zdajemy sobie sprawę, że nie udało się osiągnąć dużo w kwestiach merytorycznych, ale to zrozumiałe, jako że obecna bardzo napięta sytuacja kładzie się cieniem na wszystkich spotkaniach. Musimy jednak dalej podążać w tym kierunku. Wciąż możemy otworzyć niejedne drzwi przed następnym posiedzeniem w Moskwie, jeśli pomożemy obu stronom.
To jedna strona medalu. Druga strona to perspektywa humanitarna i gospodarcza. W tym kontekście chciałabym zwrócić się do osób, które nie miały okazji zapoznać się z moim oświadczeniem: 21 stycznia przedstawiłam zdecydowane stanowisko w sprawie sytuacji w Gazie, ponieważ i ja zdałam sobie sprawę z tego, że sprawy zwyczajnie zaszły za daleko. To oświadczenie i oświadczenia innych ministrów spraw zagranicznych i organizacji międzynarodowych pomogły uzyskać poprawę sytuacji. Oczywiście nie nastąpiło pełne zniesienie blokady, ale sytuacja znacznie się poprawiła. Jeśli chodzi o aspekt humanitarny – myślę, że stanowi to odpowiedź na pytanie pani posłanki Kratsy-Tsagaropoulou – obecnie do Gazy dociera wiele dostaw.
Mimo to jesteśmy świadomi, że to nie wystarczy. Zdaję sobie sprawę, panie pośle Cohn-Bendit, że czeka nas przytłaczający ogrom pracy. Ma pan całkowitą rację, mówiąc, że sytuacja jest niezwykle trudna; wysoki przedstawiciel doskonale zdaje sobie z tego sprawę i być może również powie coś na ten temat. Mimo to na razie będziemy kontynuować realizację wspólnej strategii, którą razem określiliśmy i którą zamierzamy razem wdrażać, ponieważ nie ma alternatywy dla dalszych działań na rzecz otwarcia granicy, które, jak państwo wiedzą, sam Salam Fajad uważa za krok o kluczowym znaczeniu.
Chciałabym tylko powiedzieć kilka słów na temat mechanizmu, który opracowaliśmy i który zacznie funkcjonować za dwa dni, czyli pierwszego lutego. Jest to stały mechanizm, co odróżnia go od poprzedniego tymczasowego mechanizmu międzynarodowego TIM, który musieliśmy przedłużać. Z uzasadnionych przyczyn Autonomia Palestyńska została włączona w tworzenie tego mechanizmu na zasadzie partnerstwa. Podczas tego projektu ściśle współpracowaliśmy z panem Fajadem, tak aby rezultaty odpowiadały jego dążeniu do stworzenia planu rozwoju i postępów dla gospodarki, i rzecz jasna infrastruktury, w Palestynie.
Powinna być to wspólna europejska inicjatywa, dzięki której mechanizm – mechanizm finansowy – będzie mógł być wykorzystywany nie tylko przez nas, ale także przez państwa członkowskie. Zamysł jest taki, że także niektóre organizacje międzynarodowe i kraje spoza Europy co do zasady powinny móc korzystać z mechanizmu. Podobnie jak TIM mechanizm umożliwia pełen nadzór i monitorowanie, ponieważ chcemy oczywiście spełnić wszelkie kryteria przejrzystości, i ma na celu świadczenie bezpośredniej pomocy budżetowej, uruchomienie pomocy za pośrednictwem Agencji Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Zatrudnienia Uchodźców Palestyńskich i innych organizacji lub finansowanie naszych projektów. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że obecnie kwestia ta schodzi na dalszy plan wobec kluczowego pytania natury politycznej, które brzmi: co możemy zrobić, żeby znaleźć rozwiązanie obecnej sytuacji? Oczywiście jestem w pełni świadoma problemu, ale na chwilę obecną jest to jedyna odpowiedź, jaką mogę państwu dać.
Javier Solana, wysoki przedstawiciel ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. − Panie przewodniczący! Z wielką uwagą słuchałem tego, co zostało tu powiedziane. Mógłbym powiedzieć to samo, z takimi samymi emocjami i odczuciami, ponieważ mamy w tej kwestii identyczne odczucia.
Lecz mówią państwo, że musimy działać, a nie rozmawiać. Czy sądzą pastwo, że działanie zmieni w obecnej sytuacji naszą politykę o 180 stopni? Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest to rozsądne podejście.
Co się zdarzyło w ciągu ostatnich dni, oprócz dramatu ludzkiego? Moglibyśmy poświęcić na to wiele godzin i naprawdę wyrazić nasze odczucia, ponieważ mamy takie same odczucia, co państwo - przynajmniej ja - a jestem pewien, że pani komisarz również.
Na początku tygodnia, zaledwie kilka godzin po eskalacji napięcia, doszło do spotkania Ligi Arabskiej. Zgromadzenie to podjęło decyzję, popartą przez Radę ds. Spraw Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych w poniedziałek, decyzję, którą będziemy usiłowali wdrożyć w kolejnych godzinach po odbyciu dzisiejszego spotkania pomiędzy Autonomią Palestyńską a Egiptem - które właśnie trwa i które przeciągnie się do nocy, a prawdopodobnie także do jutra lub nawet do pojutrza - kiedy to doszli do etapu, na którym naprawdę możemy być pomocni.
Jednak uważam, że miesiąc po konferencji w Paryżu, półtora miesiąca od konferencji w Annapolis, kiedy wszystkie kraje arabskie są zaangażowane, kiedy inne kraje odgrywają po raz pierwszy konstruktywną rolę, myślę, że musimy podążać w tym kierunku. Obecnie nie byłoby z naszej strony poważne, gdybyśmy sami chcieli odgrywać swoją rolę. Musimy działać razem z tamtejszymi partnerami. Popieramy - a konkluzje Rady są w tym względzie jasne - rezolucję Ligi Arabskiej z niedzieli, w zakresie dotyczącym granic, i udowodniliśmy to w poniedziałek. Kontynuujemy rozmowy w środę i czwartek.
Sądzę, że to jest działanie; nie wiem jednak, co ja mogę zrobić. To inna historia, jeśli mnie pytacie
(FR) „dalej podążać we właściwym kierunku". To oznacza, że obecnie podążamy w niewłaściwym kierunku.
(Wtrącenie Daniela Cohna-Bendita: „... nieznanym kierunku ...”)
Panie przewodniczący, myślę, że jeśli pan poseł Cohn-Bendit,
wybitny poseł mówi, że dzisiejsza strategia Unii Europejskiej jest "nieznana", nic nie rozumiem. Mogą państwo mówić, co państwo chcą. Mogą państwo mówić, że dzisiejsza strategia Unii Europejskiej po Annapolis, po przewodniczeniu konferencji paryskiej, po udzieleniu poparcia dla Ligi Arabskiej, jest "nieznana", mogą państwo mówić inne rzeczy, lecz nie sądzę, że można obronić opinię, że strategia jest "nieznana". Może się to państwu nie podobać -
(Sprzeciw)
Mogą państwo się nie zgadzać, lecz trudno mówić, że strategia jest nieznana. Podzielam wiele opinii, które bardzo dobitnie państwo wyrazili. Mógłbym stwierdzić, że mają państwo, że my mamy, obowiązki w nadchodzących dniach i godzinach, z którymi będziemy musieli sobie poradzić. Czy jesteśmy w stanie rozwiązać tę sytuację? Nie wiem. Państwo nie wiedzą. Lecz mogą państwo być pewni, że będziemy próbować, będziemy próbować udzielić wsparcia panu Fayyadowi, ponieważ był on naszym rozmówcą przez ten cały czas. Jest to człowiek dobrej woli, dlatego też nie możemy go zawieść. Ja nie zamierzam go zawieść.
A zatem musimy kontynuować pracę w tym kierunku. Nadejdą frustracje. To będzie frustrujące. Czy rozwiążemy wszystkie problemy? Nie wiem. Lecz będziemy próbować, angażując w to całą naszą energię i nasze najlepsze chęci.
Podzielam odczucia, które zostały wyrażone. Nie powiem, że silniej, ale co najmniej tak silnie, jak państwo, jak wszyscy przyjaciele tu zgromadzeni, ponieważ jesteśmy po tej samej stronie, od dawna razem angażujemy się w tę walkę. Zatem nie istnieją różnice w naszych odczuciach, musimy kontynuować to, co dotychczas robiliśmy.
Myślę, że powinniśmy podążać dalej w tym kierunku. Obiecuję państwu, że tam dojdziemy. Będę próbował spotkać się z Egipcjanami, z Saudyjczykami oraz ze wszystkimi stronami - z Amerykanami, Rosjanami, ze wszystkimi - aby się przekonać, czy możemy opracować takie rozwiązanie, którego jeszcze nie było. Musi to być coś całkowicie innego. W przeciwnym razie nie sądzę, byśmy mogli dojść do jakichkolwiek wyników.
Mogą państwo powiedzieć, że od kilku lat nie widzieli państwo wyników. Od 1967 r. nie wypracowaliśmy wyniku, wspólnie, jako społeczność międzynarodowa. To prawda. Ponosimy za to odpowiedzialność. Jednak sądzę, że możemy rozwiązać ten problem jutro, podejmując decyzję, która tym razem będzie różnić się od tej podjętej w Radzie w poniedziałek.
Mamy teraz konstrukcję pochodzącą z poniedziałkowego posiedzenia Rady, którą musimy spróbować wdrożyć. Z chęcią powrócę do państwa i omówię bardzo szczerze, tak jak dzisiaj, konsekwencje naszych działań.
Lecz proszę nie sądzić, że nie mamy tych samych odczuć. Bo jest przeciwnie. Mamy doświadczenie na temat sytuacji na miejscu i nie możemy powiedzieć więcej. Jeśli chodzi o działanie, zapewniam państwa, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy.
Przewodniczący. − Debata została zamknięta.
Głosowanie odbędzie się podczas sesji lutowej.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie. – (IT) Dziękuję, panie przewodniczący. W ciągu długich debat prowadzonych w tej Izbie zbyt wiele razy omawiano problem izraelsko-palestyński. Powinniśmy jednak zdać sobie sprawę z tego, że - obiektywnie patrząc - rola jaką do tej pory zdołała odegrać Unia Europejska w odniesieniu do tej sytuacji była całkowicie znikoma: tak wiele deklaracji, oświadczeń woli, wniosków i dokumentów, ale w rzeczywistości bardzo mało konsekwencji w odniesieniu do działań. Niedawno byłem w Palestynie i spotkałem się z atmosferą pełną cierpienia, rozczarowania oraz rezygnacji wśród tamtejszej ludności, która ma dość lat złamanych obietnic: sytuacja robi się coraz gorsza i istnieje poważne ryzyko przejęcia kontroli nad palestyńskimi terytoriami przez ekstremistów z Hamasu. Sytuacja tam jest bardzo napięta, a rozwiązania siłowe wydają się praktycznie nieuniknione. Teraz czas naprawdę się już kończy: albo Europa znajdzie siłę i sposób, aby zmienić tę sytuację, albo my wszyscy poniesiemy odpowiedzialność za to, że nie zrobiliśmy wszystkiego, aby uniknąć najgorszego.
Tunne Kelam (PPE-DE), na piśmie. - Jak zauważył mój kolega Michael Gahler, aktualna rezolucja podąża za kierunkiem obranym przez sześć mocarstw w celu wywarcia presji na Iranie.
W mojej opinii, praktycznym problemem jest to, jak rezolucja zostanie odebrana przez reżim irański. W sytuacji, w której wielkie podmioty polityki międzynarodowej nie chcą lub nie mogą zgodzić się na nałożenie poważnych sankcji na Iran, prawie nie ma szans, aby ta rezolucja dokonała jakiejkolwiek zmiany.
Jednak istnieje nadal jeszcze jedna droga - dotychczas niewypróbowana - droga wywarcia wpływu.
Polega na daniu szansy opozycji irańskiej, poprzez zakończenie politycznego izolowania uprawianego przez rządy UE. W grudniu 2006 r. Europejski Trybunał Pierwszej Instancji orzekł, że nie istnieją absolutnie żadne podstawy, aby izolować w ten sposób opozycję irańską, a sądy brytyjskie potwierdziły to w listopadzie. Jeżeli damy irańskiej opozycji możliwość pokojowego działania, UE zyska nie tylko skuteczną możliwość wywierania wpływu na reżim mułłów, lecz także otworzy trzecią, bardziej realistyczną drogę, pomiędzy życzeniową dyplomacją z jednej strony a interwencją militarną w stylu USA - z drugiej.
Naszym szczerym zamiarem jest doprowadzenie do pozytywnej zmiany w Iranie, dajmy zatem szansę trzeciej drodze.