Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Debaty
Czwartek, 10 lipca 2008 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

8. Prezentacja programu prezydencji francuskiej (debata)
PV
MPphoto
 
 

  Przewodniczący - Następnym punktem porządku dziennego jest oświadczenie Rady w sprawie programu przedstawionego przez prezydencję francuską.

Panie prezydencie Sarkozy! Pragnę pana powitać w Parlamencie Europejskim jako urzędującego przewodniczącego Rady.

(Oklaski)

Wiem, że dołączył pan do nas dzisiaj po długiej podróży z Japonii. Panie urzędujący przewodniczący! Witamy w Parlamencie Europejskim.

(Oklaski)

 
  
  

Pragnę również powitać przewodniczącego Komisji Europejskiej, José Manuela Durão Barroso, który, podobnie jak urzędujący przewodniczący Rady Europejskiej, właśnie wrócił z Japonii. Podróż była wyczerpująca, dlatego na tym zakończę uwagi wstępne.

 
  
  

Panie urzędujący przewodniczący Rady! Pragnę, bez dalszej dyskusji, poprosić pana o zabranie głosu przed Parlamentem Europejskim.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady.– (FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! To dla mnie wielki zaszczyt, stanąć przed Zgromadzeniem w tak ważnym dla Europy momencie. Jestem w pełni świadom wielkiej odpowiedzialności, jaka na nas ciąży. Oczywiście jako urzędujący przewodniczący Rady ponoszę olbrzymią odpowiedzialność, jednak odpowiedzialność wszystkich zwolenników integracji europejskiej jest taka sama.

Jak wyciągnąć Europę z kryzysu, w którym się znalazła? Jak można zapobiec brakowi mobilności? Jak można przezwyciężyć różnice zdań i wykorzystać je na rzecz tego samego europejskiego ideału? Oto znaleźliśmy się w samym sercu europejskiej demokracji. Wszyscy, którzy dostąpili zaszczytu zasiadania w tym Parlamencie, muszą zdobywać poparcie swoich rodaków. Są tu mężczyźni i kobiety reprezentujący lewicę, są osoby z centrum i z prawicy. Mamy przedstawicieli 27 państw. Niemniej jednak dzisiaj musimy z różnic między nami uczynić siłę na rzecz niedomagającej Unii Europejskiej.

Musimy sprawić, aby te różnice stały się okazją do uspokojenia zmartwionych mieszkańców Europy. Musimy utrzymać demokrację przy życiu, co oznacza, że musimy rozpocząć debatę, a jednocześnie zapewnić wizerunek Europy, która odrzuca brak mobilności. Cała europejska rodzina, wszystkie 27 państw członkowskich, musi się w to zaangażować. Nikt nie może pozostać w tyle. Od ważnego dla Parlamentu Europejskiego dnia dzieli nas już zaledwie kilka miesięcy. Rozsądne jest, aby wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Jednocześnie musimy dziś sprawiać wrażenie Europy, która pracuje dla wszystkich.

Widziałem korzystniejsze sytuacje od tej, w jakiej obecnie znajduje się Europa. Powiem bez ogródek, świadom faktu, że jako urzędujący przewodniczący Rady, muszę mówić w imieniu wszystkich, muszę uwzględnić wszystkie uczucia, a jednocześnie udzielić właściwych odpowiedzi.

Pierwsza uwaga: mamy problem instytucjonalny. Głowy państw lub rządów usiłowały odnaleźć kompromis w stosunku do traktatu lizbońskiego. Nikt nie mówił, że traktat lizboński rozwiąże wszystkie nasze problemy, lecz było to i nadal jest świadectwem kompromisu dopuszczalnego dla każdego. Ja sam, jako prezydent Republiki Francuskiej, musiałem sprostać moim obowiązkom. W 2005 r. Francja głosowała „przeciwko”, co było dla Francji przyczyną problemu. Panie i panowie! Kwestie, którymi musimy się zająć są niezwykle trudne i złożone. Sprawmy, aby inni odnieśli wrażenie, że pracujemy nad tym bez żadnego ukrytego motywu i bez uprzedzeń. Tego się od nas oczekuje.

(Oklaski)

Przed wyborami zaoferowałem swoim rodakom ratyfikację parlamentarną traktatu z Lizbony. Przed wyborami powiedziałem, że we Francji nie zorganizuję referendum. Powiedziałem to obywatelom Francji w duchu demokratycznym. Wyboru tego dokonałem na trzy dni przed tym, kiedy zostałem wybrany, co mogło mieć ogromne znaczenie. Nie żałuję swojego wyboru. Naprawdę wierzę, że kwestie instytucjonalne, sposób załatwiania spraw w Europie, to sprawa posłów Parlamentu, a nie powód do referendum. Jest to mój wybór polityczny (oklaski), którego dokonałem przed wyborami we własnym kraju. W związku z tym jest on absolutnie demokratyczny.

Pojawił się obecnie problem głosowania przez Irlandię „przeciwko”. Z pewnością obywatel Francji nie powinien oceniać tego rezultatu, zważywszy na wcześniejsze głosowanie „przeciwko” przez Holandię i Francję. Dlatego też dnia 21 lipca po raz pierwszy jako urzędujący przewodniczący Rady udam się do Irlandii, aby się wsłuchać, wziąć udział w dialogu i postarać się wypracować rozwiązania. Prezydencja francuska zaproponuje sposób i, mam nadzieję, rozwiązanie w porozumieniu z rządem Irlandii w październiku lub w grudniu.

Problem jest następujący: musimy unikać ponaglania naszych kolegów z Irlandii, jednocześnie ustalając, na jakich warunkach i na mocy jakiego traktatu zorganizujemy wybory europejskie w 2009 r. Mamy w związku z tym jeszcze trochę czasu, choć nie tak wiele. Naszym współobywatelom jesteśmy winni ustalenie, na jakiej podstawie zorganizujemy wybory europejskie. Podstawą tą będzie albo traktat z Lizbony, albo traktat nicejski. Nie odbędzie się nowa konferencja instytucjonalna. Nie powstanie nowy traktat. Będzie to albo traktat z Lizbony, albo traktat z Nicei.

Pozwolę sobie, gwoli wyjaśnienia, dodać, choć jest to jedynie moja opinia, a nie fakt, że należę do osób, które zawsze popierały rozszerzenie UE. Rozszerzenie UE w 2004 r. zakończyło się sukcesem. Rodzina znów jest razem. Nie powinniśmy tego żałować. Należę jednak do osób, które zawsze chciały, aby Europa była na tyle roztropna, aby przed rozszerzeniem stworzyć nowe instytucje. To był błąd, za który dziś płacimy. Utworzenie instytucji przed rozszerzeniem byłoby aktem odwagi.

Chcę powiedzieć jasno. Oczywiście, że nie żałuję rozszerzenia. Rodzina musi trzymać się razem. Panie przewodniczący! Będę jednak stanowczo obstawał przy tym, abyśmy nie popełnili znów tych samych błędów. Jeśli będziemy trzymać się traktatu nicejskiego, mamy do czynienia z Europą 27 państw. Jeśli opowiemy się za rozszerzeniem, co osobiście popieram, potrzebujemy przed tym nowych instytucji. Kto by pomyślał, że Europa, wraz z 27 państwami członkowskimi, nie byłaby zdolna do utworzenia własnych instytucji oraz, że oprócz dalszego rozszerzania, nie miałaby innych priorytetów? Należy postawić sprawę jasno: jeśli chcemy rozszerzenia, a faktycznie go chcemy, potrzebujemy nowych instytucji.

(Oklaski)

Dodam tylko, a uwagę tę kieruję do pana Schulza, że popieram przyłączenie Bałkanów i że nasi chorwaccy przyjaciele, podobnie jak Serbowie, bez wątpienia są Europejczykami. Jednak państwa w największym stopniu popierające rozszerzenie nie mogą mówić, że „nie chcą traktatu z Lizbony", jednocześnie opowiadając się za rozszerzeniem. Trzeba uwzględnić i Lizbonę, i rozszerzenie. Nie jest to szantaż. W Europie nikogo nie szantażujemy. Jest to kwestia konsekwencji, szczerości i logiki. W związku z tym w przypadku Chorwacji musimy kontynuować negocjacje, jednak wszyscy muszą wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Jeśli Europa ma się rozszerzać, a faktycznie musi, proces ten musi się odbywać z nowymi instytucjami.

Kolejna kwestia: raz na jakiś czas słyszy się podczas europejskich debat osoby, mówiące „cóż, nie jest ważne, czy zwycięży koncepcja Europy wielu prędkości”. Być może pewnego dnia będziemy, niestety, opierać się na tolerancji dla różnego tempa dochodzenia do jednolitych europejskich standardów socjalnych, jednak powinna to być jedynie ostatnia deska ratunku. Europa drogo zapłaciła za podzielenie ścianą wstydu. Drogo zapłaciła również za dyktaturę narzuconą 80 milionom Europejczyków. Zastanówmy się poważnie, zanim zostawimy kogoś w tyle.

Podczas negocjacji w sprawie traktatu z Lizbony w Brukseli, Francja walczyła o zapewnienie miejsca Polski w Traktacie. Jak mamy wytłumaczyć 38 milionom Polaków, że o wiele łatwiej jest zrzucić jarzmo dyktatury, jakie na nich ciążyło i od którego się uwolnili dzięki postaciom wielkiego formatu, jak Lech Wałęsa i Jan Paweł II, niż pozostać w wolnej Europie? W naszej rodzinie jest 27 członków. Nikogo nie możemy pozostawić samemu sobie. Do europejskiej rodziny musimy przyjąć wszystkich. Przynamniej na tym właśnie skupi się prezydencja francuska.

(Oklaski)

Jeśli chodzi o pozostałe kwestie, a wierzę, że możemy dojść w ich sprawie do porozumienia, nie ma nic gorszego, niż stwarzanie przez Europę wrażenia braku mobilności, gdyż przeżywa ona właśnie kolejny dramat instytucjonalny. Wpadlibyśmy przez to w straszną pułapkę. Odrzucamy instytucje skazujące nas na brak mobilności, choć jednocześnie Europejczycy wykazują niecierpliwość, twierdząc, że jesteśmy zbyt mało mobilni.

Pomimo problemu instytucjonalnego, być może również ze względu na problem instytucjonalny, Europa ma obowiązek działania i to teraz. Francuska prezydencja chciałaby, abyśmy wszyscy prezentowali Europejczykom takie przesłanie. Właśnie rozwiązujemy problemy instytucjonalne, jednak nie jesteśmy skazani na brak działania. Jakie są zatem nasze priorytety?

Pierwszym z nich jest pokazanie Europejczykom, że Europa może ich chronić. Chciałbym w tym miejscu powiedzieć coś na temat słowa „ochrona”. Od czasów starożytnych, zawsze gdy lud wybierał rząd, robił to po to, by wybrany rząd go chronił. Panie przewodniczący! Europa musi oferować ochronę bez protekcjonizmu. Protekcjonizm zaprowadzi nas do nikąd. Będąc świadkami tego, jak Europejczycy postrzegają Europę, która miała ich chronić, jako źródło zmartwień, a nie ochrony, to prawdziwy krok wstecz. W związku z tym to my musimy pokazać, jak Europa będzie ich chronić w konkretnych kwestiach.

Pierwsza kwestia to pakiet energetyczny i klimatyczny. Jeśli mamy wymienić jeden obszar, na którym nasze narody nie mogą nic zdziałać, jeśli działają w pojedynkę, będzie to zachowywanie równowagi ekologicznej na naszej planecie. Jeśli chodzi o zanieczyszczenie, dwutlenek węgla oraz dziurę ozonową, granice między naszymi krajami nie mają znaczenia. Stawka jest wysoka: od czasu posiedzenia ekspertów IPCC zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może zapobiec katastrofie. Ostatnim pokoleniem! Jeśli teraz niczego nie zrobimy, przyszłe pokolenia mogą mieć możliwość ograniczenia szkód, lecz nie uda im się ich zatrzymać.

Każde państwo świata utrzymuje: „Chętnie coś zrobię, pod warunkiem, że inni zrobią to najpierw.” Przy takim rozumowaniu wnuki naszych wnuków nigdy nie doczekają się żadnych decyzji. Jeśli my, Europejczycy, będziemy czekać, aż inni zrobią coś przed nami, może nam przyjść długo czekać. Stworzyliśmy Europę, aby przedstawić światu nasz model cywilizacji oraz aby chronić nasze wartości.

Do wartości tych należy pewność, że świat jest skazany, o ile natychmiast nie podejmiemy jakiejś decyzji. Europa musi stanowić przykład. Europa musi prowadzić innych jako przykład. Mamy cel: konferencja w 2009 r. Konferencja ta musi zarządzać kontynuacją protokołu z Kioto i zorganizować ją. Europa musi się w tym celu zjednoczyć, zadecydowawszy o przyjęciu pakietu energetycznego i klimatycznego. Jeśli tak się nie stanie, nie będziemy w stanie wywrzeć nacisku na Chińczyków, Hindusów, wschodzące kraje i Amerykanów, aby podjęli wysiłki, na które my przystaliśmy. W związku z tym konieczne jest, abyśmy podczas prezydencji francuskiej przyjęli pakiet energetyczny i klimatyczny, przedstawiony przez Komisję.

(Oklaski)

Jest to pakiet wymagający, jest to pakiet trudny, jednak chciałbym przemówić każdemu do rozsądku. Jeśli każde państwo będzie chciało renegocjować swój własny, konkretny problem, wówczas, panie i panowie, nigdy nie uda nam się osiągnąć porozumienia. Dlatego właśnie prezydencja francuska zwraca się do Parlamentu Europejskiego z prośbą o mobilizację, abyśmy mogli przyjąć pakiet energetyczny i klimatyczny w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Taki jest priorytet. Nie jest to priorytet prawicowy ani lewicowy, to zwyczajny zdrowy rozsądek. Jeśli każde państwo członkowskie zacznie negocjować, nigdy nie uda nam się osiągnąć celu.

Teraz rzecz jasna trzeba się zająć kwestiami, które muszą być wyjaśnione lub przyjęte. W szczególności chodzi mi o bardzo trudną kwestię: mam na myśli problemy dla naszych firm, którym słusznie zamierzamy narzucić zasady utrzymania równowagi na planecie. Czy powinniśmy w Europie nakładać na nasze firmy zasady, kontynuując jednocześnie przywóz produktów z państw, które nie stosują się do żadnej z zasad, jakie narzuciliśmy naszym przedsiębiorcom? Nie jest to kwestia protekcjonizmu. Jest to problem uczciwości, sprawiedliwości i odrzucenia naiwności. Jest to problem zdecydowania w sprawie szerszego mechanizmu. Czy powinniśmy wprowadzić wolne kwoty czy mechanizmy dostosowawcze? Ja tego nie wiem, ale niezależnie od rozwoju sytuacji, musimy tę kwestię omówić.

(Oklaski)

Drugi problem: Rozumiem, że w przypadku niektórych państw - mam w szczególności na myśli te państwa, które przystąpiły do UE w 2004 r. i których energetyka w dużej mierze opiera się na paliwach kopalnych – wysiłki, jakich od nich wymagamy są znaczne. Kraje te mówią nam „przez 10 lat odnotowywaliśmy wzrost. Prosimy, nie odbierajcie nam tego.” Bez wątpienia istnieje sposób na uwzględnienie każdego. Wraz z przewodniczącym Komisji musimy nad tym popracować, aby wszyscy uświadomili sobie, że nie będą skazani na recesję, nieszczęście, ubóstwo ani bezrobocie. Pakiet energetyczny i klimatyczny to dla nas absolutny priorytet. Świat nie może czekać. Europa musi wskazać innym drogę.

Drugi problem: spośród 27 państw, 24 państwa znajdują się obecnie w strefie Schengen. Innymi słowy 24 spośród 27. Mówią państwo, że 23? W porządku, niech będą 23, choć i taki wynik wcale nie jest zły. Wynik ten nie obejmuje państw, które nie są państwami członkowskimi UE, ale należą do strefy Schengen, co często jest powodem naszych debat. Co to zatem oznacza? Oznacza to, że zadecydowaliśmy o pełnej wolności przemieszczania się między państwami strefy Schengen.

Chciałbym powiedzieć naszym liderom ugrupowań politycznych i posłom do parlamentu, że my, we Francji, podjęliśmy wraz z Bernardem Kouchnerem i Jean-Pierre’em Jouyetem decyzję, która nie była łatwa. Od dnia 1 lipca przestały istnieć bariery zapobiegające dostępowi do francuskiego rynku pracy, gdyż ogłosiłem, że zniosę wszelkie ograniczenia wynegocjowane przez moich poprzedników. Każdy pracownik z państwa członkowskiego UE może do nas przyjechać i pracować we Francji.

(Oklaski)

Nie było tak prosto, nie było tak łatwo. W każdym razie powiedziano mi, a posłowie z Francji poprawią mnie, jeśli się mylę, że katastrofą byłoby, gdybym ogłosił tę decyzję. Jak zwykle decyzję podjęliśmy, a żadna katastrofa nie nastąpiła. Nie byłem zadowolony z dyskusji na temat osławionego „polskiego hydraulika”, która nie nadała mojemu krajowi ani w rzeczy samej Europie dobrej renomy. Nie dlatego budowaliśmy Unię Europejską.

(Oklaski)

Niemniej jednak, kiedy nie ma już między nami żadnych granic, czy to uczciwe i uzasadnione, abyśmy wszyscy decydowali o własnej polityce imigracyjnej, nie uwzględniając ograniczeń innych? „Europejski pakt w sprawie imigracji i azylu” to dla prezydencji francuskiej dokument kluczowy z dwóch względów.

Po pierwsze – w tym miejscu zwrócę się do lewej strony Izby – jeśli my wszyscy i wszystkie państwa europejskie stworzymy europejską politykę imigracyjną, usuniemy imigrację z debat krajowych, podczas których ekstremiści wykorzystują ubóstwo i strach na rzecz wartości, które nie są nasze. Jedynym sposobem na odpowiedzialną debatę w sprawie imigracji jest dopilnowanie, aby stała się ona polityką europejską. Koniec ze stronniczymi ukrytymi motywami, zmuszającymi państwa o różnych opiniach do wspólnego działania.

Zatwierdzona przez wszystkich ministrów sugestia pana Brice’a Hortefeux, która powinna zostać omówiona przez Komitet Stałych Przedstawicieli oraz Radę Europejską, jest według mnie priorytetem. Pokaże ona, że Europa nie chce być fortecą, nie odmawia przyjęcia nowych osób, że potrzebuje pracowników z zagranicy, jednak nie może przyjąć każdego, który chciałby do Europy przyjechać.

Pozwolę sobie dodać, że gdy mowa o azylu politycznym, nie ma logiki w składaniu przez jedną osobę 27 wniosków do 27 demokratycznych państw i nieuzyskiwaniu przez tę osobę tych samych odpowiedzi na ten sam problem. Dodam jeszcze, że jeśli chodzi o rozwój stosunków z Afryką, będziemy silniejsi, gdy zewrzemy szeregi. Jest to drugi priorytet prezydencji francuskiej.

Trzeci priorytet: chcemy opracować koncepcję, o której często się mówi w Europie, jednak osiąga się w jej zakresie powolne postępy. Chodzi o europejską obronność. Zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że w kwestii tej istnieje wiele niezgodności. Pozwolę sobie jednak powiedzieć, co myślę. Jak według państwa Europa może stać się potęgą polityczną i odegrać istotną rolę, jeśli nie może się bronić i lokować zasobów na rzecz wsparcia swojej polityki?

Weźmy za przykład Kosowo, które jest według mnie świadectwem sukcesu Unii Europejskiej. Jest to problem Europy, który musi być rozwiązany przez Europejczyków. Jak Europejczycy mają to robić, jeśli nie zdobędą zasobów wojskowych i ludzkich na rzecz wykonywania decyzji, które razem podjęliśmy? Jak według państwa Europa może się stać najlepiej prosperującym obszarem gospodarczym na świecie, jeśli nie jest w stanie się obronić?

Owszem, mamy NATO. Nikomu nie przyszłoby na myśl, na pewno nie mnie, aby podważać przydatność NATO. Nie jest to kwestia wyboru między polityką obronną Europy a NATO, ale kwestia posiadania NATO - sojuszu z Amerykanami – i autonomicznej europejskiej polityki bezpieczeństwa. Chodzi o te dwa elementy razem, a nie jeden zamiast drugiego. Pozwolę sobie dodać, że nie możemy trwać przy zapewnianiu sobie bezpieczeństwa przez Europę w oparciu o wkład zaledwie czterech czy pięciu państw, podczas gdy inne polegają na wysiłkach tych czterech, pięciu państw. Państwa członkowskie nie mogą dalej oddzielnie budować swoich sił powietrznych, posiadać oddzielnego przemysłu zbrojeniowego, który konkuruje z innym, doprowadzając do jego upadku i automatycznego osłabienia tylko dlatego, że nie są na tyle silne, by wprowadzić europejską politykę obronną.

Czwarty priorytet: wyjątkowo trudna kwestia wspólnej polityki rolnej. Zbliżam się do mojej konkluzji, która jest z tym problemem powiązana. Konkretnie dlatego, że uciążliwy jest fakt konieczności rozmowy na ten temat. Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że są pośród nas państwa, które zajadle bronią pracy swoich rolników, podczas gdy jednocześnie są państwa, które uważają, że ta polityka kosztuje zbyt wiele.

Panie i panowie! Zwrócę się do państwa zdrowego rozsądku. W 2050 r. świat zamieszkiwać będzie 9 miliardów osób. Już teraz 800 milionów osób umiera z głodu. Co 30 sekund z głodu umiera jedno dziecko. Czy słusznie jest prosić Europę o ograniczenie jej produkcji rolnej, kiedy na świecie istnieje tak duże zapotrzebowanie na środki spożywcze? Moim zdaniem nie jest to słuszne. Nie chodzi o rolnictwo francuskie. Chodzi o zdrowy rozsądek.

(Oklaski)

Pozwolę sobie dodać drugą kwestię: niezależnie od tego, czy pochodzą państwo z kraju rolniczego, bezpieczeństwo żywnościowe dotyczy wszystkich. Czy ma sens słuszne narzucanie zasad identyfikowalności i bezpieczeństwa na naszych hodowców i rolników oraz dalszy przywóz do Europy mięsa z krajów, które nie stosują się do żadnych zasad, jakie narzucamy na naszych rolników?

(Oklaski)

Trzecia sprawa: ceny rolne nigdy dotąd nie były tak wysokie. Właśnie teraz nadszedł odpowiedni czas, by pomówić o cenach, o dopłatach oraz o preferencjach Wspólnoty. Uważam również, że pomiędzy oceną funkcjonowania a arbitrażem finansowym wspólnej polityki rolnej być może uda nam się opracować pewne pomysły, dotyczące np. samowystarczalności w zakresie żywienia oraz bezpieczeństwa żywnościowego Europy.

Panie i panowie! Jest jeszcze cała masa innych tematów: kwestia społeczna to np. poważny temat. Pozwolę sobie na jedną uwagę. Czasami zauważam pewną sprzeczność: od czasu do czasu uparcie pojawia się twierdzenie, że Europa nie powinna się we wszystko wtrącać oraz, że powinna interweniować wyłącznie w sprawach, które jej dotyczą. Tymczasem te same osoby, które oskarżają Europę o wtrącenie we wszystko swojego nosa, jako pierwsze zabierają głos, gdy nie dyskutujemy na temat kwestii społecznej. Do tej pory państwa członkowskie zawsze chciały, aby polityka społeczna należała przede wszystkim do kompetencji krajowych, z uwagi na to że emerytury i opieka zdrowotna to przede wszystkim kwestie krajowe.

Panie i panowie! Istnieje szereg dyrektyw społecznych, które przewodniczący Barroso włączył do porządku dziennego. Mam na myśli dyrektywy dotyczące rad zakładowych, pracy czasowej i szeregu podstawowych zasad, które wszyscy w Europie powinni stosować. Dla prezydencji francuskiej będzie to priorytet.

Prezydencja francuska włączy do porządku dziennego również inne tematy, choć nie leżą one w zakresie uprawnień Europy. Pozwolę sobie wziąć za przykład coś, co dotyczy nas wszystkich: chorobę Alzheimera. (Uwaga pana Cohn-Bendita poza zasięgiem mikrofonu: “jeszcze nie teraz"). Panie pośle! Nigdy bym nie pomyślał, że osoba tak młoda, jak pan, już cierpi na chorobę, która pana osobiście nie dotyczy, choć chorują na nią miliony Europejczyków. Te miliony Europejczyków są dla mnie tak samo ważne, jak pańskie zdrowie.

(Oklaski)

Rzecz jasna zasada pomocniczości oznacza, że nie należy to do kompetencji europejskich. Niemniej jednak chciałbym, aby prezydencja francuska zorganizowała posiedzenie wszystkich specjalistów ze wszystkich państw Europy, abyśmy mogli się dzielić dobrymi praktykami, aby nasi naukowcy mogli połączyć swoje umiejętności, by dowiedzieć się więcej o tej chorobie i byśmy mogli razem znaleźć rozwiązanie. Proszę sobie tylko wyobrazić, co Europejczycy mówiliby wówczas o Europie: jest to sposób na wyleczenie tych okropnych chorób. To, co powiedziałem na temat Alzheimera, można odnieść do raka, który rozbija rodziny. Nie ma sensu poszukiwanie lekarstwa na raka przez każdego z osobna, gdy razem będziemy mieli większe zasoby i siłę.

(Oklaski)

Na zakończenie, jeśli chodzi o kulturę i sport, stwierdzam, że dużym błędem jest nieomawianie kwestii, które dotyczą codziennego życia Europejczyków. Istnieje europejski wyjątek kulturowy. Musimy sprawić, aby kultura stała się w Europie elementem codziennej debaty. Świat nie musi chylić czoła przed jednym językiem i jedną kulturą. Musimy się jednoznacznie zająć kwestią VATu na wideokasety i CD, tak jak VATu na książki, którą udało się już rozwiązać.

Jeśli chodzi o sport, który wykracza poza podziały polityczne, pozwolę sobie tylko powiedzieć, że chciałbym, aby w Europie zaistniał wyjątek dla sportu, tak jak dla kultury. Popieram swobodę przemieszczania się osób i towarów, jednak nie akceptuję idei zmuszania naszych klubów piłki nożnej do płacenia, podważając inwestycje wielu klubów w nastoletnich chłopców, którzy muszą pozostać w klubach na potrzeby szkoleń. Wyjątek dotyczący sportu, który oznaczałby, że sport nie jest zobowiązany wobec gospodarki rynkowej, powinien zyskać wsparcie posłów.

(Oklaski)

Panie i panowie, panie przewodniczący! Na koniec pragnę przedstawić ostatnie spostrzeżenie, przepraszając jednocześnie za niewątpliwie zbyt długą wypowiedź. Wiem, gdzie przedstawię to spostrzeżenie: w samym sercu europejskiej demokracji. Europa dużo wycierpiała. Po pierwsze cierpiała ze względu na tchórzostwo niektórych z nas, którzy z radością pozwolili Europie zapłacić za zobowiązania, które faktycznie były zobowiązaniami przywódców politycznych, niechętnych do publicznego dokonywania wyborów, których nie bronili w Brukseli.

(Oklaski)

To oznaka tchórzostwa. Mówię to do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i przewodniczącego Komisji: prezydencja będzie was popierać. Jeśli którekolwiek państwo członkowskie jest przeciwko, pozwólmy mu się wypowiedzieć. Jak powiedziałem prezydentowi Polski, sam negocjował on traktat lizboński, dał słowo, a słowo takie trzeba szanować. Nie jest to kwestia polityki, ale moralności.

(Oklaski)

Jednak Europa cierpi jeszcze z innego powodu. Europa cierpi ze względu na brak debaty. Pragnę na tej kwestii zakończyć, gdyż jest ona dla mnie niezwykle ważna. Nasze instytucje są niezależne, jednak niezależność nie oznacza obojętności. Jeśli my, przywódcy polityczni, nie zdobędziemy się na odwagę, by zorganizować debatę, kto się na nią zdobędzie? Ma to być debata na jaki temat? Jaka jest właściwa strategia gospodarcza? Jaka jest właściwa strategia walutowa? Jaka jest właściwa strategia dotycząca kursu przeliczeniowego? Jaka jest właściwa strategia dotycząca stóp procentowych? Rzecz jasna wszyscy są upoważnieni do własnych sądów. Zwracam się w tej sprawie szczególnie do naszych kolegów z Niemiec. Tymczasem nie każdy posiada prawo do zapobieżenia debacie, konstruktywnej debacie.

Oczywiście każdy pragnie porozumienia, np. porozumienia handlowego, które właśnie podlega negocjacjom. Niemniej jednak nikt nie musi się bać stwierdzenia, że Europa nie może być naiwna. Musimy omówić zalety wolnego handlu, lecz jednocześnie musimy powiedzieć wschodzącym krajom, że nie ma podstaw, aby domagały się one tych samych praw, nie biorąc na siebie tych samych zobowiązań. Nie możemy się obawiać debaty europejskiej. Musimy wziąć udział w poważnej europejskiej debacie, jednak nie możemy się bać obrony naszych przekonań.

Nie kwestionujemy niezależności EBC, kiedy pytamy, czy podnoszenie stóp procentowych do 4,25% jest uzasadnione, gdy stopy procentowe w Ameryce wynoszą 2%. Prowadzimy debatę. Debatę pokojową, gdzie nikt nie ma monopolu na prawdę. Ja na pewno nie mam, podobnie jak eksperci, którzy muszą wykazać skuteczność swoich decyzji.

Panie i panowie! W tym właśnie duchu zamierzam wraz z ministrami francuskimi wziąć na swoje barku tę odpowiedzialność. Wiem, że to sprawa trudna. Wiem, że gdy się jest urzędującym przewodniczącym Rady, nie broni się interesów własnego kraju, a interesów Unii. Panie przewodniczący, panowie przewodniczący! Wiem, że musimy pracować jako zespół w interesie Europy 27 państw i mam nadzieję, że w ciągu sześciu miesięcy wszyscy będą mogli powiedzieć: „Europa robi postępy dzięki pana uczestnictwu i wsparciu.”

(Głośne oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. - Panie urzędujący przewodniczący Rady! Dziękuję za przemowę. Życzymy panu nieustającej odwagi, determinacji, a w szczególności sukcesów podczas pańskiej prezydencji, bo gdy pan odnosi sukcesy, sukcesy odnosi również Unia Europejska, a wraz z nią Parlament Europejski. Zapewniamy pana, że Parlament Europejski popiera pana w jego zdecydowanym wkładzie w zapewnianie Unii Europejskiej dobrej przyszłości. Parlament Europejski będzie pana w tym zadaniu wspierał.

Pragnę również przywitać przybyłych tu dziś z panem ministrów: pana Bernarda Kouchnera, pana Brice’a Hortefeux, panią byłą poseł, a w szczególności ministra stanu do spraw europejskich, Jean-Pierre’a Jouyeta, który prawie zawsze pojawia się w Parlamencie. Witam wszystkich bardzo gorąco w Parlamencie Europejskim.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji.– (FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady, panie i panowie! Cieszę się, że jestem tu dziś z państwem w Parlamencie Europejskim podczas przedstawienia okresu sześciu miesięcy prezydencji francuskiej Rady Unii Europejskiej. Uważam, że będzie to prezydencja pełna zapału i determinacji oraz bogata w konkretne rezultaty, które wszyscy będziemy się starali osiągnąć. Panie urzędujący przewodniczący! Chciał pan, aby Francja wróciła do Europy. To bez wątpienia dla nas wszystkich świetna wiadomość.

Mieszkańcy Europy oraz zgromadzony tu dzisiaj Parlament Europejski oczekują od prezydencji francuskiej wielu rzeczy. Jak powiedziałem na naszym spotkaniu w Paryżu 1 lipca, Komisja poprze prezydencję francuską, oferując pełne wsparcie w celu zapewnienia sukcesu Unii Europejskiej w ciągu tych sześciu miesięcy. Wyzwań będzie wiele.

Globalizacja przetrwa, a konkurencja międzynarodowa robi się coraz cięższa. Świat stoi przed nowymi wyzwaniami, dotyczącymi np. niedoboru paliw kopalnych oraz zmiany klimatu. Musimy działać teraz, aby znaleźć wspólne rozwiązania tych wyzwań. Wszystkie te czynniki oznaczają, że Europa musi zreformować swoje gospodarki, aby odznaczać się większą konkurencyjnością, zmodernizować swoje modele społeczne oraz zainwestować w edukację, badania i innowację. Europa posiada wiele asów w rękawie, w szczególności jako jedna ze światowych potęg handlowych. Niemniej jednak musi zdobyć się na odwagę, aby się przystosować. Jeśli chcemy zaoferować ochronę, musimy się przystosować. To jest najistotniejsze.

Nie ma sensu zaprzeczać, że Europa przechodzi trudny okres: głosowanie Irlandii „przeciwko” oraz światowy klimat gospodarczy, szybujące w górę ceny ropy i towarów, gwałtowny wzrost cen żywności oraz naciski inflacyjne, które są największym wrogiem siły nabywczej. Inflacja to również największy wróg sprawiedliwości społecznej, gdyż tam, gdzie mamy do czynienia z silną inflacją, najbardziej cierpią osoby o najniższych płacach lub emeryci. Wszystkie te czynniki kładą się cieniem na naszych gospodarkach i zmuszają naszych polityków na szczeblu europejskim i krajowym do podejmowania trudnych decyzji. Musimy stawić czoła rzeczywistości i odnieść się do niej z realizmem i determinacją.

Właśnie wróciliśmy ze szczytu G8 w Japonii, gdzie wyraźnie dostrzegłem, że wpływ Unii Europejskiej oraz oczekiwania i respekt, jaki Unia budzi na świecie, kontrastują wyraźnie z przygnębieniem, jakie często panuje w UE. Mogę teraz silniej niż zwykle podkreślić, że Unia Europejska jest poza Europą postrzegana jako pozytywny i zdecydowany podmiot, który posiada ogromny wpływ na arenie międzynarodowej.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na dwa konkretne, główne tematy szczytu G8: zmianę klimatu i rozwój – dwie kwestie, w sprawie których Europa podjęła inicjatywę na szczeblu światowym. Stany Zjednoczone Ameryki przyłączyły się do nas w walce przeciwko zmianie klimatu, znacznie przychylając się do naszych poglądów. Pamiętam, że w ubiegłym roku w Heiligendamm bardzo trudno było mi i prezydentowi Sarkozy’emu przekonać Amerykanów i Rosjan do zaakceptowania zasady obowiązkowych celów na rok 2050. Teraz udało nam się to osiągnąć. Było to możliwe dzięki naszej roli przywódcy europejskiego. Jestem z tego faktu dumny jako przewodniczący instytucji europejskiej. Jest to sukces, który znów należy przypisać jedności Europy.

Drugim przykładem jest rozwój, a konkretnie szybujące w górę ceny żywności, które zagrażają Milenijnym Celom Rozwoju. Również w tej dziedzinie udało nam się przyjąć rolę katalizatora dzięki konkluzjom ubiegłomiesięcznej Rady Europejskiej, które, cytuję, z radością przyjęły „zamierzenie Komisji związane z przedstawieniem wniosku dotyczącego nowego funduszu na rzecz wsparcia rolnictwa w krajach rozwijających się.”

Komisja Europejska przyjmie ten wniosek w przyszłym tygodniu. Liczę na pełne wsparcie obu organów władzy budżetowej, dzięki czemu Europa będzie mogła szybko zapewnić konieczną pomoc rolnikom, zwłaszcza rolnikom w Afryce, w ścisłej współpracy z właściwymi organizacjami wielostronnymi. Wsparcie to jest niezbędne w celu zagwarantowania „zielonej rewolucji”, której Afryka potrzebuje, by zyskać stabilizację i dobrobyt, co, jak wszyscy państwo wiedzą, leży również w bezpośrednim interesie Europy. Zgodnie z żądaniem Rady Europejskiej nasz wniosek zamknie się w ramach obecnej perspektywy finansowej. Nasze podejście obejmuje przydzielenie oszczędności, których poczynienie umożliwia Europie wzrost cen międzynarodowych w ramach jej polityki wsparcia dla rolnictwa na rzecz tych, których wzrost ten dotknął w największym stopniu. Na całym świecie dochodzi do wyjątkowych sytuacji i klęsk. Jeśli słyszeli państwo, co powiedział przewodniczący Banku Światowego, jeśli słyszeli państwo, w jaki sposób niektórzy przywódcy państw afrykańskich i innych państw reprezentowanych na rozszerzonych posiedzeniach mówią o głodzie i śmierci głodowej, które obecnie stanowią faktyczne zagrożenie dla tak wielu osób na świecie, rozumieliby państwo, w jakim stopniu pomoc Europy jest potrzebna i niezastąpiona.

(Oklaski)

Dlatego właśnie znów podkreślam, że możemy stanowić dobry przykład solidarności między rolnikami europejskimi i afrykańskimi, podkreślając fakt, że wspólna polityka rolna (WPR) oraz polityka rozwoju mogą i muszą funkcjonować razem, gdyż, jak powiedział przed chwilą pan prezydent Sarkozy, bezpieczeństwo żywnościowe to kwestia istotna dla całego świata i musimy się nią zająć razem. Nie samotnie, ale razem.

W związku z tym to prawda, że istnieją pewne obawy, jednak prawdą jest również to, że pierwszy raz Unia Europejska odgrywa tak centralną rolę w rozwiewaniu tych obaw. Zamiast pogrążać się w czymś, co czasem nazywam „kryzysofilią” – w Europie mówi się nawet o zjawisku deklinizmu – podkreślajmy znaczenie konkretnych i pozytywnych działań UE. W każdym razie jest to najlepszy sposób na rozwiązanie kwestii międzynarodowych, które pojawiły się w związku z odmową Irlandii ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Musimy się zająć tym problemem, gdyż traktat lizboński mógłby się przyczynić do naszej skuteczniejszej pracy, pracy bardziej demokratycznej, choć nie możemy tego faktu wykorzystywać jako usprawiedliwienia braku natychmiastowej reakcji na potrzeby naszych obywateli.

Mieszkańcy Europy zwracają się do nas po odpowiedzi. Najlepszą odpowiedzią, jakiej możemy im udzielić, jest uczciwa rozmowa oraz pokazanie, że kieruje nami odwaga polityczna. Prezydencja francuska posiada w bród obu tych elementów.

Kiedy Europa znajduje się w okresie próbnym, musimy przedstawić dowód jej pracy. Musimy skupić się na politykach, które przybliżają Europę do jej obywateli i zmieniają ich codzienne życie. Po raz pierwszy tak istotnie określamy kurs dla Europy oparty na wynikach.

Ja osobiście patrzę na to z ufnością. Priorytety waszej prezydencji umożliwią Europie sprostanie głównym wyzwaniom, które przed nią stoją, jednocześnie przygotowując ją na przyszłość.

Z zadowoleniem odnoszę się do priorytetowego potraktowania przez prezydencję francuską wprowadzenia zintegrowanej polityki i polityki dotyczącej zmiany klimatu. Panie urzędujący przewodniczący! Zgodnie z pana słowami jest to główny priorytet pańskiej prezydencji i wiemy, jak stanowczo pragnie pan sfinalizować to strategiczne porozumienie przed końcem roku, dzięki czemu Europa miałaby możliwość rozpocząć w ciągu roku negocjacje kopenhaskie. Komisja zapewni pełne wsparcie, abyśmy mogli osiągnąć ambitne i zrównoważone porozumienie z Parlamentem Europejskim i państwami członkowskimi. Jest to priorytet mojej instytucji. Jeszcze raz chciałbym podziękować urzędującemu przewodniczącemu za jego bezustanne popieranie pakietu energetycznego i klimatycznego, przedstawionego przez Komisję Europejską.

Musimy także starać się wypracować w Europie politykę kontrolowanej imigracji. Najpierw musimy się zająć imigracją, czego potrzebuje starzejąca się Europa w niektórych, kluczowych sektorach gospodarki i czemu musi towarzyszyć właściwa integracja, abyśmy byli w naszej humanistycznej Europie dumni z integracji oferowanej tym, którzy rzeczywiście pragną przyjechać tu do pracy. Przyjęcie „niebieskiej karty” w ramach prezydencji francuskiej byłoby istotnym krokiem w tym kierunku.

Niemniej jednak musimy się także zająć nielegalną imigracją oraz wyzyskiem, który często z niej wynika, zwłaszcza poprzez złożenie wniosku w sprawie kar dla tych, którzy zatrudniają nielegalnych pracowników. Właśnie w tej kwestii musimy podjąć największe, skuteczne starania. Nie możemy grozić biednym pracownikom, którzy chcą tylko pracować w Europie, lecz musimy karać tych, którzy chcą ich wyzyskiwać. Praktyka ta to hańba dla Europy. Nie możemy sobie pozwolić na błędy: musimy patrzeć na sprawę imigracji realistycznie.

Panie i panowie! Jestem przekonany, że nasza niezdolność do poważnego i odpowiedzialnego zajęcia się tym problemem stanowi jedno z największych zagrożeń dla Europy. Nie uda nam się rozwiązać kwestii imigracji, zajmując liberalne stanowisko na wszystkich frontach. Byłaby to najlepsza wymówka dla sił ekstremistycznych, sił ksenofobicznych. Musimy być nieustępliwi w kwestii nielegalnej imigracji, jednocześnie pokazując, że jesteśmy hojni i zjednoczeni w kwestii integracji społeczności migrujących, które chcą się przyczynić do wzrostu i rozwoju Europy. Uważam, że musimy zająć w tej sprawie wyraźne stanowisko. Musimy być bezwzględni w stosunku do przestępstw, jednocześnie nadal okazując poszanowanie dla praw człowieka, które stanowią znak firmowy cywilizacji europejskiej oraz naszych planów na rzecz integracji europejskiej.

Rzecz jasna są to kwestie delikatne, które łatwo stają się ofiarą polemik i nieporozumień. Dlatego właśnie Komisja chciała przedstawić zrównoważony wniosek i dlatego określiła 10 kluczowych zasad, abyśmy mogli dalej iść razem. Z zadowoleniem odnotowałem, że prezydencja francuska oraz francuskie ministerstwo sprawiedliwości i spraw wewnętrznych lansują to zintegrowane podejście podczas ich nieoficjalnego posiedzenia w Cannes w tym tygodniu.

Panie i panowie! Z przyjemnością podkreślę, że w Europie, w strefie Schengen, gdzie swoboda przemieszczania się to rzeczywistość, utrzymywanie 27 różnych polityk imigracyjnych jest absurdalne. Potrzebna jest nam europejska polityka imigracyjna.

W przygotowaniu znajduje się również nasza agenda społeczna. Nie można wprowadzić dynamicznego, konkurencyjnego modelu gospodarczego bez rzeczywistych inwestycji społecznych w celu zapobieżenia ryzyku ubóstwa, wykluczenia i marginalizacji. Przedstawioną przez Komisję Europejską agendę społeczną Francja uczyniła kilka dni temu jednym ze swoich priorytetów. Przyjąłem ten fakt z zadowoleniem. Aby przygotować Europejczyków na przyszłość, musimy zaoferować im możliwości, dostęp do wysokiej jakości usług, edukacji, opieki zdrowotnej i nieprzerwanej solidarności. Nikogo w Europie nie możemy pozostawić na skraju drogi. W Europie chodzi o możliwości i solidarność.

Panie i panowie! W ciągu najbliższych sześciu miesięcy uruchomionych zostanie wiele innych projektów. Nie mogę ich wszystkich w tym miejscu opisać, lecz gdybym mógł opisać krótko dwa z nich, chciałbym polecić projekty na rzecz obronności Europy i dotyczące Unii Śródziemnomorskiej, które zostaną przedstawione w Paryżu w najbliższą sobotę. Są to moim zdaniem dla Europy dwie okazje do potwierdzenia jej roli na świecie. Również w tym miejscu możemy sami zadecydować o obróceniu ambicji w czyn.

Życzę francuskiej prezydencji Rady samych sukcesów, gwarantując pełne wsparcie Komisji w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, które roztaczają ekscytującą perspektywę.

Pierwszym obowiązkiem polityków jest stawienie czoła wyzwaniom oraz podwojenie wysiłków na rzecz skuteczności tych starań.

Razem możemy osiągnąć wiele. Chciałbym w tym miejscu złożyć wyrazy uznania dla starań podjętych w ciągu kilku ostatnich miesięcy przez rząd francuski na najwyższym poziomie na rzecz ścisłej współpracy z instytucjami europejskimi. Instytucje te muszą pracować razem z prezydencją i państwami członkowskimi. Oto klucz do wspólnego sukcesu, który jesteśmy winni obywatelom Europy. Chciałbym złożyć wyrazy uznania za oddanie, wyrażone dziś ponownie przez urzędującego przewodniczącego, dzięki czemu Rada, Parlament i Komisja mogą wspólnie poszukiwać konkretnych rozwiązań konkretnych problemów, którym nasi obywatele codziennie muszą stawiać czoła.

 
  
MPphoto
 
 

  Joseph Daul, w imieniu grupy PPE-DE.– (FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady, panie przewodniczący Komisji, panie i panowie! Francja zdecydowała, że jej prezydencja będzie synonimem zaangażowania politycznego.

Potrzebujemy zaangażowania politycznego, aby poradzić sobie z problemami na drodze do integracji europejskiej. Najgłębszym problemem jest bez wątpienia głosowanie przez Irlandię „przeciwko”, o czym mówiliśmy już dzisiaj rano. Musimy zaangażować obywateli Europy. Istnieje wiele powodów ich wątpliwości, w tym obawy związane z globalizacją, rosnącymi cenami i zmianami tradycyjnych wartości rodzinnych i społecznych.

Jeśli nie uda nam się wszystkich przekonać, że najważniejsze kwestie, tj. bezpieczeństwo, zmiana klimatu, energia i migracja, można negocjować skutecznie jedynie na szczeblu europejskim - a w odniesieniu do największych regionów na świecie Europa musi być również na tyle silna, by przekonać Stany Zjednoczone Ameryki, Indie, Chiny i Brazylię - nie możemy przewidywać spokojnej przyszłości.

Prezydencja francuska będzie także potrzebować zaangażowania politycznego, by przekonać swoich partnerów, że traktat lizboński przyczyni się do skuteczniejszego podjęcia bardziej demokratycznej decyzji w sprawie tych wszystkich wspólnych kwestii. Członkowie mojej grupy, którzy są członkami Europejskiej Partii Ludowej chcieliby, aby wszystkie państwa członkowskie, które dotąd nie ratyfikowały traktatu, zrobiły to w czasie prezydencji francuskiej. Po okresie refleksji i z całym należytym szacunkiem mamy nadzieję, tak jak w przypadku Francji i Holandii, że Irlandia zaoferuje swoim 26 partnerom rozwiązanie tej sytuacji bez wyjścia. Zwracamy się do wszystkich państw członkowski z prośbą o powstrzymanie się od dążenia do bycia zawsze na przedzie oraz o odpowiedzialne zachowanie. Nasza grupa chciałaby być świadkiem końca tej debaty instytucjonalnej. Jesteśmy pewni, że prezydencja francuska będzie się starała osiągnąć ten cel.

Panowie przewodniczący, panie i panowie! Podczas gdy staramy się zapewnić sobie lepsze narzędzie decyzyjne, nasze problemy się nawarstwiają. Pochłaniają one energię, którą można lepiej spożytkować, tworząc miejsca pracy, chroniąc nasze interesy oraz promując nasz model społeczny i Europę w ogóle. Jak powiedziałem wcześniej, zdecydowanie będziemy potrzebować zaangażowania politycznego. Powinniśmy się również upewnić, że nasze zaangażowanie umożliwia nam uwzględnienie priorytetów, o których dopiero co wspomniał urzędujący przewodniczący Rady. Musimy bezzwłocznie podjąć kroki w celu uwzględnienia kwestii zmiany klimatu, energii, migracji, bezpieczeństwa żywnościowego i obrony.

Jeśli chodzi o zmianę klimatu i energię, możliwość jest jasna: albo przekonamy państwa członkowskie, że muszą osiągnąć postęp i stanowić przykład przed szczytem kopenhaskim, a jeśli to uczynią, musimy do grudnia podjąć jasne decyzje, by zapewnić wzajemność naszych partnerów międzynarodowych, albo państwa członkowskie zdecydują, że pomimo pogarszających się warunków klimatycznych i naszego uzależnienia energetycznego, nie ma potrzeby podejmowania bezzwłocznych działań. Nie muszę chyba mówić, którą drogę popiera moje ugrupowanie polityczne.

Jeśli chodzi o migrację, również chcemy położyć kres tej hipokryzji. Podczas gdy szereg państw na świcie przyjął już politykę imigracyjną z dosyć zadowalającym skutkiem, większość naszych państw opóźnia swoje decyzje. Nadszedł czas na debatę i podjęcie decyzji w tej sprawie, musimy być pozytywni, humanitarni i odpowiedzialni. Europejski Pakt o Imigracji i Azylu, który będzie omawiany w październiku, stanowi krok we właściwym kierunku. Pragnę pogratulować ministrom UE ich reakcji w tym tygodniu na projekt przygotowany przez pana Brice’a Hortefeux. Pani Hortefeux. Ma pan nasze wsparcie.

Na koniec chciałbym wspomnieć dwie kwestie, które są mi bardzo bliskie, a jednocześnie kluczowe dla przyszłości i naszej niezależności: bezpieczeństwo żywności i obrona. Chciałbym, abyśmy myśleli o najbardziej pokrzywdzonych osobach, zarówno na świecie, jak i w naszych państwach. Dla nich rosnące ceny stanowią rzeczywisty problem. Chciałbym, aby Europa i prezydencja francuska podjęły wysiłek na rzecz wsparcia tych osób w tych ciężkich czasach.

Jeśli chodzi o obronę, chciałbym zadać tylko jedno pytanie: jak Europa może być wiarygodna, jeżeli jej obrona nie zasługuje na swoją nazwę? Potrzebujemy obrony, aby zagwarantować w Europie pokój oraz pomóc najbardziej pokrzywdzonym na świecie osobom. Nasza grupa popiera zaangażowanie prezydencji francuskiej, która przyjęła wiodącą rolę poprzez składanie swoim partnerom śmiałych propozycji na tych dwóch strategicznych obszarach.

Panie i panowie! Integracja europejska to kwestia zdecydowanie polityczna. Jestem pewien, że jeśli będziemy na tyle odważni, by podjąć wyraźne polityczne decyzje, Europa odzyska sympatię naszych obywateli. Jestem przekonany, że nowa prezydencja będzie nas do tego zachęcać. Posiadamy pełne możliwości, by zaskarbić sobie zaufanie naszych obywateli przed wyborami europejskimi w 2009 r.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Schulz, w imieniu grupy PSE. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! W niektórych aspektach podzielamy pana poglądy, panie Sarkozy, i w pierwszej kolejności chciałbym w sposób bardziej szczegółowy omówić niektóre z nich. Cieszy mnie fakt, że bezpiecznie powrócił pan z Japonii. Przed chwilą wysłuchaliśmy informacji na temat kolejnych zobowiązań w sprawie zmian klimatycznych – nadszedł czas, abyśmy zobowiązania te wypełnili.

Ma pan rację twierdząc, że pakiet klimatyczny stanowi priorytet; nasza grupa podziela ten pogląd. Ma pan także rację mówiąc, że poszczególne kraje nie będą w stanie samodzielnie zrealizować stawianych celów – nie osiągną tego nawet Niemcy i Francuzi, mimo, że zawarli między sobą porozumienie w Straubing. W procesie tym uczestniczy też 25 innych krajów, a przede wszystkim to Parlament Europejski podejmuje ostateczną decyzję. Zrealizujemy te cele, współdziałając, ale proszę, aby nie podejmował pan żadnych inicjatyw poza tym forum – nawet z Angelą Merkel, bez względu na to, jak dobrym pomysłem może się to wydawać.

Skoro wspomniał pan o sporcie, dziś rano przejrzałem francuskie gazety zastanawiając się, co takiego napiszą o wizycie pana Sarkozy’ego w Parlamencie Europejskim. Nic! Mnóstwo pisze się o Tour de France, a żółtą koszulkę nosi obecnie kolarz z Niemiec.

(Okrzyki)

Słuchałem pana uważnie, panie urzędujący przewodniczący, gdy wypowiadał się pan w pozostałych sprawach, na temat zmian klimatycznych, a w szczególności na temat traktatu lizbońskiego. To prawda: jeśli chcemy zrealizować cele, potrzebne nam będą do tego stosowne narzędzia, co z kolei stawia nas przed dylematem. Obywatele oczekują od nas większej skuteczności, większej przejrzystości, wyższego poziomu demokracji, a jednocześnie oczekują, że parlamenty krajowe będą bardziej demokratyczne i będą dysponowały większymi wpływami. To wszystko wspaniale, jednak za każdym razem, gdy chcemy wywiązać się ze zobowiązań narzędzie, którego nam trzeba – poprawiony traktat – zostaje nam odebrane.

Ma pan rację: oznacza to, że potrzebna nam nowa perspektywa – nowy początek. Powinniśmy próbować wprowadzić traktat w życie. To wspaniale, że jedzie pan do Irlandii i zamierza pan konstruktywnie współpracować w tym zakresie z narodem irlandzkim. Jeśli wolno mi udzielić panu osobistej rady, proponowałbym tym razem pozostawić Bernarda Kouchnera w Paryżu. Odniosłem wrażenie, że jego poprzednie wystąpienia niekoniecznie pomogły w przekonaniu Irlandczyków.

(Oklaski, okrzyki)

Mówię jednakże o sprawie, co do której nasze poglądy kompletnie się różnią. Wspomniał pan o czterech priorytetach swojej prezydencji, a ja czekałem, czy pojawi się priorytet piąty. Następnie mówił pan o kilku innych sprawach, które pana zdaniem są istotne – nie o priorytetach, ale o innych sprawach. Wśród tych „innych spraw” znalazła się Europa socjalna, która pana zdaniem pozostaje w gestii poszczególnych państw. Uważam to za poważny błąd.

(Oklaski)

Chciałbym przekazać panu, że od prezydencji Francji oczekujemy innego podejścia. Europa socjalna nie oznacza, że zależy nam na uruchomieniu biura ubezpieczeń społecznych w Europie czy wprowadzić świadczenia rodzinne. Europa socjalna to coś zupełnie innego: przez długi czas ludzie wierzyli – i słusznie – że Europa umożliwi postęp gospodarczy. Od 50 lat dążymy do tego, by postęp gospodarczy w Europie przekładał się na rozwój i nowe miejsca pracy, gwarantując zarazem wyższy poziom bezpieczeństwa socjalnego.

Ostatnio coraz bardziej rozpowszechnione jest przekonanie, że dzieje się odwrotnie – że postęp gospodarczy Europy służy jedynie kilku wielkim konglomeratom, niektórym firmom ubezpieczeniowym, funduszom hedgingowym i wielkim przedsiębiorstwom, ale nie obywatelom. Zadaniem Unii Europejskiej jest przywrócenie ich wiary w to, że rozwój w Europie, postęp gospodarczy tego kontynentu nie służy bankom i wielkim konglomeratom, lecz poszczególnym obywatelom. Co więcej, jeśli poszczególne państwa mają to zagwarantować, to pan, jako urzędujący przewodniczący Rady Europy, będzie zobowiązany do poinformowania pozostałych głów państw lub rządów, że powinni oni dopilnować, aby centralnym punktem ich polityki krajowej stała się sprawiedliwość społeczna, a nie wolnorynkowy radykalizm.

(Oklaski)

Chciałbym jednocześnie dodać, że w naszych strukturach funkcjonuje Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, który codziennie wydaje orzeczenia, a orzeczenia te mogą zmienić zakres opieki socjalnej w poszczególnych państwach członkowskich, nawet jeśli państwa te nie dysponują żadnymi środkami sprzeciwu. Dlatego potrzebujemy Europy socjalnej, panie urzędujący przewodniczący, i dlatego oczekuję, że zmieni pan swoje stanowisko w tej sprawie do grudnia. W przeciwnym razie Grupa Socjalistyczna w Parlamencie Europejskim nie będzie mogła pana popierać.

Panie urzędujący przewodniczący, obawy dotyczące wykluczenia społecznego prowadzą do niebezpiecznych wydarzeń, a jednym z nich jest fakt, iż rządy znajdujące się w defensywie są przekonane, że można odwrócić uwagę obywateli od obaw związanych z wykluczeniem społecznym, prześladując mniejszości narodowe. Sytuację taką obserwujemy obecnie w jednym z państw członkowskich Unii Europejskiej. Nie wiem, jaki odsetek społeczeństwa włoskiego stanowią dzieci romskie, ale wiem, że gdy rząd mówi: „będą wpisywane do rejestrów policyjnych; musimy pobierać ich odciski palców”, rzekomo w celu zapewnienia im opieki socjalnej, jest to poważne naruszenie fundamentalnych praw europejskich.

Pana kraj, Francja, dała europejskiej wspólnocie narodów pierwszą kartę praw podstawowych. Pierwsza deklaracja praw człowieka pochodzi z pana kraju. Jako prezydent tej republiki jest pan częścią tradycji własnego kraju. Zwracam się do pana, by jako urzędujący przewodniczący Rady Europy wpłynął pan na rząd Silvio Berlusconiego i przekazał mu, że Europa jest wspólnotą powstałą w oparciu o praworządność, a nie unią kaprysów.

(Głośne oklaski)

Unia Europejska stawia czoła wielu istotnym wyzwaniom, jeśli jednak nie zagwarantujemy w Europie opieki społecznej, ludzie odwrócą się od takiej Europy, a gdy się odwrócą, traktat lizboński na nic się nie zda – cały projekt upadnie. Potrzebujemy zatem odwagi. Wiem, że jest pan odważnym człowiekiem. Popieramy pana priorytety i prosimy o poparcie naszych – Europy socjalnej i zmian klimatycznych, reform instytucjonalnych i praw człowieka. Wtedy pana prezydencja uwieńczona zostanie sukcesem.

(Oklaski z lewej strony)

 
  
MPphoto
 
 

  Graham Watson, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Chciałbym zwrócić uwagę urzędującemu przewodniczącemu, że irlandzkie głosowanie przeciwko traktatowi przysporzy kłopotów tej tak wspaniale przygotowanej prezydencji. Ponadto, głosowanie to potwierdza bardziej niż cokolwiek innego zasadność budowania Europy praktycznej, nastawionej na rozwiązywanie problemów.

Sprawa pakietów energetycznych i klimatycznych z dnia na dzień staje się coraz bardziej paląca. Ustalenie górnego limitu podatku VAT to rozwiązanie dobre na krótką metę: Europa powinna starać się uniezależnić w zakresie dostaw ropy naftowej i gazu. Potrzeba nam kolejnych inwestycji w energię odnawialną – przedsięwzięć na mniejszą skalę o charakterze lokalnym, które pozwolą nam obniżyć domowe rachunki za energię, a także na wielką skalę, takich jak wykorzystanie Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego, aby zainwestować w Afryce Północnej w produkcję energii wysokiego napięcia pochodzącej z energii słonecznej.

We wtorek grupa G8, odpowiedzialna za niemal dwie trzecie łącznej emisji CO2, zatwierdziła cel zmniejszenia emisji o 50%. Jednak gospodarki wschodzące mają rację twierdząc, że cel powinien być wyższy – może nawet sięgać 80% – i uwzględniać cele pośrednie.

Aby ustabilizować ceny żywności, potrzebujemy dobrych pomysłów, takich, jak reformy WPR, proponowane ostatnio przez komisarza Fischera Boela, a nie protekcjonizmu, nieważne, w jakim przebraniu. Prawda jest taka, że ludzie bardziej dbają o ceny paliw i chleba, niż o szczytne dążenia naszej Unii. Dziś nikt nie powinien mówić: „Qu’ils mangent de la brioche” („Niech jedzą ciastka”).

Urzędujący przewodniczący słusznie skupia uwagę na migracji. Jednakże migrację będzie można kontrolować dopiero, gdy uda nam się zapanować nad desperacją, która skłania tak wielu ludzi do najwyższego ryzyka, aby się tu dostać. Powinny istnieć drogi legalnej migracji, powinniśmy rozprawić się z przemytem ludzi i zreformować naszą politykę rolną, aby ożywić wzrost w krajach pochodzenia. Wnioskowanie do francuskiej prezydencji o liberalizację rynków jest być może dowodem optymizmu. Jednakże, chcąc zapewnić sobie bezpieczeństwo wewnątrz naszych granic, musimy dać nadzieję tym, którzy znaleźli się po ich drugiej stronie.

Francuska prezydencja może też doprowadzić do przełomu w jeszcze jednej dziedzinie. Francja dała nam prawa człowieka. Teraz Francja jako pierwsza powinna stanąć w ich obronie: u siebie w kraju, wdrażając dyrektywę antydyskryminacyjną, za granicą – jako propagator pokoju na Bałkanach, znajdując dla nich miejsce w Unii Europejskiej przyszłości; wykorzystując Unię na rzecz regionu Morza Śródziemnego dla skuteczniejszej ochrony praw człowieka w Afryce Północnej; a także wprowadzając jednolity front w naszych stosunkach z Rosją i potępiając chiński sposób rozprawiania się z przeciwnikami politycznymi.

(FR) Panie urzędujący przewodniczący! Proszę nie jechać do Pekinu. Grajmy w jednej drużynie!

(Oklaski)

To Wolter powiedział: „Śmiertelnicy są równi; to nie urodzenie, lecz jedynie cnota sprawia, że są różni.”

Przejmując pałeczkę, Europa może dowieść swej cnoty i domagać się szacunku dla godności każdego mężczyzny i każdej kobiety.

Panie urzędujący przewodniczący! Aby odnieść sukces, będzie pan musiał osiągnąć consensus. Będzie pan potrzebował współpracy ze strony Parlamentu, Rady i Komisji na rzecz realizacji wspólnych celów ustanowionych przez 27 państw członkowskich i tę Izbę. Jeśli mamy się spierać, spierajmy się o program, a nie o posłańców. Wdał się pan w polemikę z prezesem EBC i dwoma komisarzami, a przecież oni reprezentują naszą Unię oraz zasady, jakie sami uzgodniliśmy. „Dziel i rządź” to nie europejski sposób wykonywania władzy. Musimy bronić naszych zasad, ale współpracować w realizacji naszych wspólnych celów.

(FR) Panie przewodniczący! Wiem, że zbliżam się do końca, ale proszę o „soixante petites secondes pour ma dernière minute” z mężem Carli Bruni.

(Śmiech)

Panie urzędujący przewodniczący! Jeśli będzie pan bronił swoich zasad i pozwoli nam pan na współpracę w realizacji naszych wspólnych celów, jeśli pan to uczyni, Liberałowie i Demokraci będą z panem współpracować.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Cristiana Muscardini, w imieniu grupy UEN.(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Aby zbliżyć obywateli do Europy, jak stwierdziłam na forum Konwentu przygotowującego nowy traktat, musimy sprawić, aby duch Europy bazował na poszanowaniu różnorodności języków i tożsamości, aby potwierdził on wspólne korzenie i wartości – pan, panie urzędujący przewodniczący, starał się wyrazić tego ducha w swoim dzisiejszym wystąpieniu.

Tak, jak Strasburg jest symbolem odnowionego pokoju, tak europejska flaga, powiewająca dziś obok flag narodowych, powinna stać się widocznym symbolem wszystkich obywateli, zjednoczonych w ramach wspólnego projektu obronności, bezpieczeństwa, rozwoju kulturowego i gospodarczego, a także przejrzystości działań Banku Centralnego – być może tego właśnie brakuje nadal nowym traktacie.

Polityka powinna wskazać młodym określone cele. Nie ma przyszłości gospodarczej bez dbałości o środowisko naturalne i nie ma poszanowania praw bez uznania związanych z nimi obowiązków. Jesteśmy pełni nadziei, że prezydencja francuska uwzględni w swoich celach europejską kartę zobowiązań. Demokracja i wolność opierają się na stosowaniu zasad. Internet nie może być środkiem wspierającym rozwój terroryzmu, handel dziećmi czy zachęcającym do przemocy. Powinniśmy ujednolicić prawa naszych krajów, od imigracji po ochronę małoletnich, od energii po odpowiedni poziom rozwoju.

Nowa Europa na rzecz nowej ery stosunków z Afryką. Nie tylko zielone certyfikaty czy handel, ale wzajemny rozwój przy obopólnym wykorzystaniu projektu eurośródziemnomorskiego; pamiętajmy o ogniskach terroryzmu w Mogadiszu i przemocy w Zimbabwe, które uniemożliwiają rozwój demokracji. W UE zbyt wiele jest wahania: zwracamy się do Rady o zatwierdzenie wyrażenia „wyprodukowano w”, by handel międzynarodowy opierał się na przejrzystych zasadach.

Zwalczanie fałszerstw i bezprawia jest problemem gospodarczym, choć ma także wpływ na zdrowie naszych obywateli, a małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią wartość kulturową, której należy bronić. Oferujemy prezydencji francuskiej nasze pełne poparcie, aby nadzieja stała się rzeczywistością dla obywateli, także po to, abyśmy, o ile to możliwe, popierając rozwój badań naukowych w zakresie zwalczania rzadkich chorób, mogli też pokonać endemiczną antypatię naszego błyskotliwego kolegi, pana posła Schulza, wobec premiera Berlusconiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Daniel Cohn-Bendit, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FR) Panie prezydencie! Głoszony przez pana woluntaryzm europejski i ambicje dla Europy to wyzwania, któremu stawi pan czoła, mając poparcie naszej Grupy Zielonych/Wolnego Przymierze Europejskiego. Powiedziałbym nawet, parafrazując słowa znanej panu piosenki, że to „narkotyk, od którego wszyscy jesteśmy uzależnieni.”

Chciałbym jednakże wypowiedzieć się w jednej sprawie. Jeśli mamy ambicję w jednej chwili twierdzić, że konieczne jest zatwierdzenie pakietu klimatycznego w obecnej postaci, a potem ustępować niemieckiemu lobby producentów samochodów, jesteśmy przegrani, gdyż za chwilę wszyscy będą wołać: „nie zapominajcie o nas”. Na tym polega problem. Nie możemy narzekać, że ceny paliw są zbyt wysokie, a jednocześnie zezwalać przemysłowi motoryzacyjnemu na produkowanie paliwożernych pojazdów. Od 15 lat dostępna jest technologia budowy energetycznie wydajnych pojazdów, ale ponieważ nie istnieją zasady zmuszające producentów do zastosowania się do niej, konsumenci płacą obecnie za benzynę tyle, ile płacą. Taka jest prawda w tej sprawie; tak to wygląda.

(Oklaski ze środka i lewej strony)

Wspomniał pan o Europejskim pakcie w sprawie imigracji i azylu. W porządku, wprowadźmy Europejski pakt w sprawie imigracji i azylu. Rozpocznijmy dialog: jeśli chodzi o legalną emigrację, niech Parlament Europejski uczestniczy w pracach nad stosownymi rozwiązaniami zgodnie z procedurą współdecydowania, abyśmy mieli do czynienia z prawdziwie polityczną debatą, prawdziwie demokratyczną debatą. Mam dość, panie pośle Daul, gdyż za każdym razem, gdy toczy się debata na temat emigracji, po 15 sekundach zaczynamy mówić o nielegalnej imigracji, zagrożeń imigracji. Przede wszystkim, jeśli Europa jest dziś tym, czym jest, to tylko dzięki ludziom, którzy ją z nami zbudowali. Taka jest prawda.

(Oklaski ze środka i lewej strony)

Panie i panowie, nie jestem aniołem, ale zbudowaliśmy dom bez drzwi. Ludzie wchodzą przez okna. Mówię zatem: „Otwórzmy drzwi, aby ludzie mogli przyjść do Europy, a potem zdecydujemy, co zrobić z tymi, którzy trafiają tu nielegalnie.” Mówicie nam: „Potrzebujemy wykwalifikowanej siły roboczej”, a jednocześnie rok w rok Europa odsyła do domu dziesiątki tysięcy studentów, którzy przyjeżdżają tu studiować. Niech u nas zostaną – jeśli tu studiowali, nie są nielegalnymi imigrantami.

Zajmijmy się teraz kwestiami, względem których pana zdaniem wymiar społeczny nie leży w ramach kompetencji europejskich. Panie urzędujący przewodniczący, nie zapewni pan ochrony mieszkańcom Europy, jeśli nie podejmiemy wspólnej walki z dumpingiem społecznym i fiskalnym. Europejczycy powinni stawić czoła temu problemowi. Powinniśmy powstrzymać ten trend – i popieramy pana w tej kwestii. Potrzebny nam dialog z Bankiem Centralnym? W takim razie zainicjujmy go. Potrzebny nam dialog z Irlandczykami? Proszę bardzo. Musimy w końcu przestać twierdzić, że wymiar społeczny nie należy do kompetencji europejskich. Tak dalej być nie może.

(Oklaski ze środka i lewej strony)

A teraz chciałbym odnieść się do spraw, względem których wiele nas dzieli. Wybiera się pan do Chin, aby wziąć udział w otwarciu Igrzysk Olimpijskich wraz z chińskim prezydentem. Mam nadzieję, że się panu spodoba! Osobiście będę myślał o wszystkich więźniach gnijących w chińskich więzieniach. Będę myślał o tych wszystkich, którzy zostali aresztowani. Będę myślał o wszystkich maltretowanych w Tybecie. Mówiąc: „Nie pojadę na ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich, tej maskarady zorganizowanej przez Komunistyczną Partię Chin” miał pan jedyną w swoim rodzaju okazję obrony europejskich wartości demokracji i wolności. To chcieliśmy usłyszeć.

(Oklaski ze środka i lewej strony)

Mogę panu powiedzieć, że gdy przyjdzie czas spisywania wspomnień, będzie pan tego żałował. Będzie pan żałował, gdyż ludzie, którzy zamknęli tych niewinnych obywateli w więzieniach powiedzą im: „Widzicie, możemy robić, co chcemy – zachodniemu światu jedynie zależy na naszych rynkach”. Panie przewodniczący! To wstyd, to żałosne jechać na ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich.

(Oklaski ze środka i lewej strony)

 
  
MPphoto
 
 

  Francis Wurtz, w imieniu grupy GUE/NGL. – (FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady, panie przewodniczący Komisji! Chciałbym skupić się na dwóch stronach prezydencji Francji, a mianowicie na jej niepodważalnym atucie i jej wyraźnej słabości.

Jej silny atut, w porównaniu z głosami przeważającymi w Unii, polega na tym, że nie twierdzi ona, iż Europie świetnie się powodzi i powinna podążać dalej tą samą drogą, choć coraz więcej Europejczyków uważa, że sytuacja jest zła i powinna ulec zmianie. Jak dotąd wszystko w porządku. Ale co dalej? I tu leży problem. Jakie wnioski wyciąga pan, panie przewodniczący, z oczywistego kryzysu prawomocności, jakiego doświadcza dziś Unia, a w szczególności jej model gospodarczy i metody działania?

Mówi pan, że chce zrozumieć i że szanuje pan obawy Europejczyków względem Unii, ale wywiera pan presję na Irlandczyków, by przemyśleli swoją decyzję, podczas gdy oni jedynie wyrazili, tak jak Francuzi czy Holendrzy, to, co myślą miliony innych mieszkańców Europy. Krytykuje pan, i słusznie, sposób, w jaki Europejski Bank Centralny zarządza euro ze swojej wieży z kości słoniowej, ale nie zaleca pan rewizji ustawodawstwa, które nadaje mu takie prawo, a nawet przydziela mu takie zadanie!

Twierdzi pan, w odniesieniu do kwestii imigracji, że chce pan „służyć naszym wartościom”, jednak popiera pan żenującą dyrektywę, potępioną przez Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, przez wszystkie organizacje praw człowieka oraz europejskie kościoły, właśnie z tego powodu, że narusza ona podstawowe wartości odnoszące się do praw człowieka. Ignoruje pan kwestię społeczną, która – pana zdaniem – powinna pozostać w wyłącznej gestii państw członkowskich, jednak nie wspomina pan o Trybunale Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, który wydaje kolejne orzeczenia, stosując coraz to inne modele socjalne w ramach Unii, stojące ze sobą w sprzeczności, w oparciu o artykuły 43 i 49 traktatu.

Wspomniał pan, że nie podobał się panu wizerunek „polskiego hydraulika”. Mnie także nie. To wyrażenie zostało utworzone przez populistyczny ruch prawicowy i spopularyzowane w telewizji przez pana Bolkesteina. A ja mówię: „Witamy robotników ze wszystkich krajów” na równych warunkach we wszystkich branżach.

(Oklaski z lewej strony)

Właśnie na to nie pozwalają obecne przepisy europejskie. Panie urzędujący przewodniczący! Proszę pozwolić mi przypomnieć, że według Komisji, w Dolnej Saksonii za tę samą pracę na tej samej budowie robotnik z innego państwa członkowskiego może otrzymać połowę minimalnej stawki wynagrodzenia należnej robotnikowi niemieckiemu. Tego właśnie nie chcemy. Czy wie pan, jakie jest zdanie człowieka, którego nie można oskarżyć o populizm, a mam tu na myśli Johna Monksa, Sekretarza Generalnego Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych? Uważa on, że są to decyzje „mocno problematyczne”, ponieważ, jak twierdzi, ustanawiają one „prymat swobód gospodarczych nad fundamentalnymi prawami i poszanowaniem prawa pracy”. Jaką ma pan na to odpowiedź?

Twierdzi pan, że zależy panu na budowie „Europy, która chroni”, jednak nie słychać, by krytykował pan te wszystkie działania strukturalne, które zagrażają codziennej egzystencji Europejczyków: obowiązek otwarcia sektora usług komunalnych na konkurencję; presję wywieraną na pakt stabilizacyjny w sprawie płac i wydatków socjalnych oraz szereg „wytycznych”, opracowanych przez Komisję i przyjętych przez Radę, które z zapałem wdraża pan w swoim kraju.

Mógłbym wspomnieć o wytycznej nr 2: reforma programów emerytalnych, ubezpieczeń społecznych i systemów opieki zdrowotnej. Wytyczna nr 5: elastyczność rynku pracy. Wytyczna nr 13: usunięcie przeszkód regulacyjnych, handlowych i innych, które nadmiernie blokują konkurencję. A przecież nie wymieniłem ich wszystkich.

Zmiana stanowiska Francji – i Włoch – umożliwiła Radzie wykroczenie poza zobowiązania, jakie sama ustaliła, wyrażając zgodę na projekt dyrektywy zezwalającej na 65-godzinny tydzień pracy. I tak uczyniliśmy Dickensa nowym ojcem Europy!

I na koniec, panie przewodniczący: podczas minionego weekendu, w obecności gości z Europy – przewodniczącego Parlamentu, przewodniczącego Komisji oraz 2000 prawicowych przedstawicieli firm francuskich – zakończył pan swoją wypowiedź słowami, które zostały zinterpretowane przez cały ruch związków zawodowych jako zaczepka – i to bardzo nierozsądna – mówiąc, że dziś, gdy dochodzi do strajku, na mieszkańcach Francji nie robi to już wrażenia. Dzień po tym doniosłym wydarzeniu minister edukacji w pana rządzie wyjaśnił, że była to próba „uspokojenia naszych europejskich partnerów w obecności ich najwybitniejszych przedstawicieli”. No cóż, jeśli już musi pan obrażać związki zawodowe, aby uspokoić przywódców europejskich, dla Europy z pewnością nadszedł czas na zmiany.

(Oklaski z lewej strony)

 
  
MPphoto
 
 

  Philippe de Villiers, w imieniu grupy IND/DEM.(FR) Panie prezydencie Republiki Francuskiej! W swym życiu codziennym, mieszkańcy Europy są, niestety, zmuszeni stawiać czoła katastrofalnym skutkom polityki władz europejskich w Brukseli i we Frankfurcie. Obywatele Europy widzą coraz wyraźniej, dzień po dniu, że władza przecieka im przez palce, że odbiera im się swobody, czy to w zakresie siły nabywczej, czy drogiego euro, organizmów modyfikowanych genetycznie, podatków, obszarów połowu ryb, braku ochrony handlu, imigracji, a nawet piłki nożnej, o której wspomniał pan przed kilkoma minutami. Wszystko przecieka im przez palce, a powiedziałbym, panie prezydencie Republiki, panie przewodniczący Unii Europejskiej, że wszystko przecieka panu przez palce. Sam pan to mówi, wypowiada się pan o tym krytycznie. Otóż najwyższy czas zacząć działać i dostosować czyny do słów.

Chwilę temu krytykował pan brak preferencji wspólnotowej, i ma pan rację. Chciałbym jednakże przypomnieć panu, że została ona usunięta w wyniku Porozumienia z Marrakeszu, które pan zatwierdził, i brak jej także w traktacie lizbońskim, który pan sporządzał.

Boleje pan nad nieodpowiedzialnością Banku Centralnego i wnioskuje o rozpoczęcie debaty. Jeśli chodzi o nas, domagamy się decyzji. Może wolno mi będzie przypomnieć panu, że ta niezależność Banku Centralnego, ta nieodpowiedzialność, jaką dzień w dzień widzimy w pracy, zrodziła się i została sformalizowana przez traktat z Maastricht. Żałuje pan, że uzyskał pan zgodę Brukseli na obniżenie opodatkowania ropy naftowej, a to jest jedynie konsekwencją zapisów traktatów nicejskiego i amsterdamskiego, które ratyfikował pan drogą parlamentarną.

Mówiąc w skrócie, narzeka pan dziś i przy każdej okazji na skutki tego, do czego sam pan codziennie namawia, innymi słowy, pozbawienia państwa władzy na rzecz post-demokratycznych forów złożonych z urzędników, bankierów i sędziów. Pana przewodnictwo Unii Europejskiej to historyczna okazja, aby poprowadzić we właściwym kierunku Europę, bazującą na wolności narodów, które szanują demokrację. Dlatego zwracamy się do pana, aby uszanował pan głos narodu irlandzkiego i obwieścił koniec traktatu lizbońskiego. To nie Europejczycy muszą dostosowywać się do Brukseli, to Bruksela powinna dostosować się do mieszkańców Europy!

(Oklaski z grupy mówcy)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Marie Le Pen (NI).(FR) Panie prezydencie! Oto objął pan na krótki okres sześciu miesięcy rotacyjny urząd przewodniczącego Unii Europejskiej. W przeciwieństwie do większości francuskiego elektoratu, dowiódł pan, że jest pan żarliwym zwolennikiem Europy, posuwając się nawet do ponownego zaprezentowania, w formie prawie niezmienionej w stosunku do traktatu lizbońskiego, konstytucji, którą naród francuski, a także holenderski, odrzucił w roku 2005. Niestety, realizację pańskich planów sparaliżowała niespodziewana przeszkoda w postaci woli wyrażonej przez naród irlandzki.

Traktat lizboński jest zatem martwy, choć miał narzucić liczne projekty mieszkańcom Europy zgodnie z wolą rządzącej euro-globalistycznej koterii.

Jako młody poseł w roku 1957 głosowałem za odrzuceniem traktatu rzymskiego, pierwszego etapu procesu, który, w opinii jego promotorów, między innymi Monneta i Coudenhove-Kalergiego, miał doprowadzić do powstania Stanów Zjednoczonych Europy, tej wieży Babel, która może zostać zbudowana jedynie na zgliszczach narodów, a w pierwszej kolejności mojej ojczyzny, Francji. Od tamtej pory jestem zdecydowanym jej przeciwnikiem.

Mówią nam, że globalizacja wszędzie prowadzi do fundamentalnych zmian, którym powinniśmy się poddać. W rzeczywistości jednak, narody na całym świecie rosną w siłę, wspierane gorącym patriotyzmem, z wyjątkiem jednego regionu – Europy – gdzie narody i ojczyzny są poświęcane, likwidowane i demoralizowane na rzecz projektu, któremu brak siły i tożsamości, podczas, gdy stopniowo zalewają nas fale imigrantów z zewnątrz, a otwarcie granic gospodarczych umożliwia dostęp do Europy zaciekłej konkurencji z innych części świata.

Nie dotrzymano żadnej z obietnic złożonych mieszkańcom Europy, aby skłonić ich do akceptacji utraty swej niezależności, suwerenności, tożsamości oraz kultury: ani wzrostu, ani pełnego zatrudnienia, ani dobrobytu, ani bezpieczeństwa, a dziś, gdy stoimy w przededniu nadciągającego kryzysu energetycznego, żywnościowego i finansowego, dominującym odczuciem jest niepokój. Tymczasem wiadomo, że cyrk medialny będzie trwał. Wczoraj mistrzostwa Europy w piłce nożnej, turniej tenisowy na kortach Roland Garros, jutro Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, a dziś cudowna saga bożyszcza, Ingrid, która śmieje się, płacze, modli się i przechadza wsparta o pana braterskie ramię!

Marząc o odegraniu roli wyzwoliciela, zaangażował się pan w negocjacje z terrorystami z FARC, ale to nie pan czy pan Chavez wyzwolili kolumbijską senator, panią Betancourt. To prezydent Uribe, który wytrwale, wbrew ogólnemu ruchowi globalnego progresywizmu, przeprowadził zwycięską batalię z terroryzmem kryminalnym. Podejmował pan kolejne nieudane próby, a nawet posunął się pan do zaoferowania skruszonym komunistycznym terrorystom z FARC azylu we Francji, ale przed kim chce pan ich chronić? Przed prezydentem Uribe, demokratą? Skoro już do tego się pan posunął, to dlaczego nie zaprosić talibów, członków Hezbollahu czy Tamilskich Tygrysów? Jest pan jak amfisbaena, która była tak droga Césaire’emu. Może być pan pewien, panie przewodniczący, że wszystkie pana talenty, które wykorzystuje pan do dyrygowania mediami, nie wystarczą, aby uchronić nas przed nadciągającymi zagrożeniami, jakim będzie pan musiał stawić czoła przed końcem roku.

Nasza Europa jest statkiem, który zboczył z kursu, poturbowanym przez wiatr i fale, jedynym regionem świata, który celowo rozbił swoje struktury polityczne i moralne, który nie posiada granic i pada stopniowo ofiarą inwazji masowej imigracji, ta zaś dopiero się rozpoczęła! Ekonomicznie zrujnowanym przez ultra-liberalizm, społecznie zubożonym, demograficznie osłabionym, bez ducha i siły obrony, który w najlepszym razie może stać się amerykańskim protektoratem, a w najgorszym razie uzyskać status dhimmitude. Najwyższy czas porzucić zgubną iluzję federalizmu i przystąpić do budowy Europy narodów, zjednoczonych bardziej realnymi sojuszami, które z pewnością będą miały mniejszy rozmach, a większą skuteczność. Podwójna porażka konstytucji i traktatu powinny posłużyć jako ostrzeżenie. Mieszkańcy Europy nie chcą mieć nic wspólnego z tymi planami i nie pozwolą sobie ich narzucić, gdyż nie chcą umierać.

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady. (FR) Panie i panowie! Dziękuję państwu za wasze wystąpienia.

W pierwszej kolejności chciałbym podziękować panu posłowi Daulowi, przewodniczącemu Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów) i Europejskich Demokratów, który wraz ze swą grupą udzielił mi poparcia, z punktu widzenia prezydencji francuskiej nieocenionego. Zgadzam się z pana analizami i jestem przekonany, że potraktuje pan wyrozumiale fakt, że nie skomentowałem każdego z poruszonych punktów, jakkolwiek pańskie zaangażowanie w kwestie polityki obronnej jest w pełni uzasadnione.

Panie pośle Schulz, chciałbym powiedzieć, że doceniam poczucie odpowiedzialności, któremu dał pan wyraz w swoim wystąpieniu. Podobnie, jak z panem posłem Daulem, tak i z panem spotykaliśmy się już i prowadziliśmy rozmowy, więc nie ma między nami tajemnic. Demokracja nie powinna być teatrem cieni. Powinna umożliwiać nam porównywanie naszych koncepcji i osiąganie kompromisów. Może być pan pewien, że tak samo, jak w przypadku pana posła Daula, prezydencja Francji docenia poparcie Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim oraz wsparcie w kwestiach consensusu. Co więcej, nie widzę powodu, aby uważać, że poparcie to będzie dla mnie mniej istotne ze względu na to, że udziela mi go przewodniczący Grupy Socjalistycznej, ani też nie sądzę, aby mógł pan szukać konfliktów z prezydencją pod pretekstem dzielących nas różnic politycznych.

W kwestii pakietu energetycznego i klimatycznego chciałbym powiedzieć, że jestem całkowicie świadomy, i tu zwracam się także do pana posła Daula, że to Parlament będzie miał decydujące słowo w tej kwestii; chodzi jednak o coś więcej, niż tylko o kwestię ostatniego słowa. Chodzi o mobilizację Parlamentu, aby wywrzeć presję na państwach członkowskich, które nie podzielają ambicji Parlamentu, Komisji i prezydencji. Nie twierdziłbym, panie pośle Schulz, że będziecie mieli ostatnie słowo. Twierdzę, że wasze zaangażowanie jest absolutnie konieczne.

Chciałbym także powiedzieć panu posłowi Cohn-Benditowi, że nie chodzi o to, abyśmy zgięli kolano przed kimkolwiek, a już w szczególności przed przemysłem motoryzacyjnym, francuskim, włoskim czy niemieckim. Dlaczego mowa tylko o przemyśle niemieckim? W tym wypadku urzędujący przewodniczący Rady powinien wziąć pod rozwagę także zasadne interesy każdego z państw członkowskich. Musimy stawić opór lobby przemysłowemu, a zarazem zaoferować mu uczciwe warunki i otwarcie wyjaśniać, że fakt, iż bronimy pakietu energetycznego i klimatycznego, nie jest świadectwem naszej naiwności.

Innymi słowy, panie pośle Cohn-Bendit, nie chciałbym, aby oskarżano nas o popieranie relokacji, gdy dążymy do osiągnięcia światowej równowagi. Nie chodzi o to, by chronić środowisko naturalne i akceptować relokacje, ale o to, aby chronić środowisko i odrzucić relokacje. Każdy inny sposób myślenia prowadzić będzie do samobójstwa. Jeśli każemy państwom członkowskim wybierać pomiędzy ochroną środowiska i wzrostem gospodarczym, znajdziemy się w impasie. Zrównoważony rozwój i poszanowanie środowiska to czynniki wzrostu gospodarczego. Z tego też powodu, panie pośle Cohn-Bendit, przynajmniej tym razem nie powinien pan mieć mi za złe, że bardziej przychylnie traktuję analizy pana posła Schulza czy pana posła Daula.

Przejdźmy zatem, panie pośle Schulz, do kwestii, którą określił pan jako punkt sporny. Pozwolę sobie nie zgodzić się z panem. Chciałbym także powiedzieć, że Europa nie ponosi odpowiedzialności za fakt, iż naszym niemieckim przyjaciołom nie udało się uzyskać porozumienia w kwestii minimalnej stawki wynagrodzeń, lecz to raczej niemiecka debata polityczna spowodowała odrzucenie stawki minimalnej. Proszę nie obciążać Europy odpowiedzialnością za porażkę społeczną, której przyczyny leżą w narodowej debacie politycznej!

W tym wypadku, jako urzędujący przewodniczący Rady, nie mam podstaw do ferowania wyroków. Powiedziałbym wprost: „Niech pan nie prosi nas, panie pośle Schulz, o rozwiązywanie problemów, których wy, Niemcy, nie potraficie rozwiązać między sobą”. Chciałbym jednocześnie dodać, że w kwestii spraw socjalnych, we Francji przywiązujemy ogromną wagę do minimalnego wynagrodzenia. Co oznaczałaby harmonizacja socjalna? Wy, Niemcy, odrzuciliście stawkę minimalną. My, Francuzi, chcemy utrzymania naszej płacy minimalnej. Harmonizacja socjalna oznaczałaby zatem, że musielibyśmy także odrzucić naszą płacę minimalną ze względu na jej brak u Niemców. Odrzucam taką regresję społeczną, także w imię moich europejskich ideałów. Dziękuję, panie pośle Schulz, za umożliwienie mi wyjaśnienia moich zobowiązań społecznych.

Chciałbym jednakże dodać, panie pośle Schulz, że ma pan całkowitą rację w kwestii podnoszenia standardów moralnych kapitalizmu finansowego, zasad mających zastosowanie do agencji ratingowych oraz absolutnie nagannego postępowania niektórych instytucji finansowych – chciałbym dodać coś jeszcze: we wszystkich państwach członkowskich pojawiali się dyrektorzy wielkich banków, którzy lubili pouczać polityków co do zasad rządzenia państwem.

Obserwując wydarzenia w wielu dużych bankach prywatnych, mogę powiedzieć, że ci, którzy nas pouczali, że nie mieli do tego podstaw, a teraz sami powinni przygotować się na przyjmowanie rad od innych. Chciałbym przy tym dodać, panie pośle Schulz – i mówię to pod bacznym okiem pana posła Watsona – że jestem przeciwny protekcjonizmowi. Jestem zwolennikiem wolności, ale nie możemy dalej funkcjonować w świecie bez zasad, w którym agencje ratingowe postępują według własnego uznania, w którym liczne instytucje finansowe chcą zarobić miliardy euro w kilka sekund, spekulując na parkietach giełdowych.

Europa, jakiej chcemy, a prezydencja francuska, panie pośle Schulz, przedstawi stosowne propozycje w tym zakresie, propozycje uregulowań zmierzających do poprawy standardów moralnych kapitalizmu finansowego, gdyż widzimy obecnie, że powody, dla których globalny wzrost zatrzymał się od roku to kryzys rynku kredytów hipotecznych o obniżonej wiarygodności i kryzys zaufania do instytucji finansowych, które postępowały tak, jak chciały i kiedy chciały, pożyczając pieniądze dowolnym pożyczkobiorcom na dowolnych warunkach. Jeśli Europa ma jakikolwiek sens, musi zaprowadzić porządek w świecie, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Chciałbym powiedzieć panu posłowi Schulzowi, że całkowicie się z nim zgadzam.

Jeśli zaś chodzi o Europejski pakt w sprawie imigracji, chciałbym powiedzieć panu posłowi Schulzowi i panu posłowi Cohn-Benditowi, że prezydencja francuska zaangażuje w prace w tym zakresie Parlament Europejski. To najlepsza metoda, aby uniknąć przebrania miary. Wspominał pan o pewnym kraju, panie pośle Schulz, który przebrał miarę - nie moja rola w tym, aby o tym mówić – lecz jeśli wszyscy zgodzimy się co do minimalnej podstawy kosztów, problemy, które pan wymienił, zostaną wyeliminowane, a chciałbym spytać, panie Cohn-Bendit, i jestem pewien, że pan poseł Daul mnie poprze, dlaczego Parlament Europejski nie miałby być w to zaangażowany? Nie jestem pewien, czy byłoby to możliwe z instytucjonalnego punktu widzenia.

(Poseł Cohn-Bendit zabrał głos przy wyłączonym mikrofonie)

Panie pośle Cohn-Bendit, wiem, że jest pan szczodry. Jak zwykle jest pan gotów udzielać rad, szczególnie mnie. Nawet, gdybym był tak skromny, jak pan, nie potrzebowałbym tych rad. Wiedziałem, że jednomyślność jest niezbędna, mimo to jednak, nie potrzebuję jednomyślności, aby móc powiedzieć Parlamentowi Europejskiemu, iż kwestia imigracji jest na wystarczająco istotna, by zasługiwać na debatę polityczną i na wasze zaangażowanie, także jeszcze przed przyjęciem traktatu lizbońskiego lub jego poprawionej wersji. Składam zobowiązanie polityczne – odwiedzę Parlament wraz z Bernardem Kouchnerem i Brice’em Hortefeux, aby zaprezentować państwu pakt i omówić go z wami. Wspólnie z przewodniczącym Parlamentu i być może Konferencją Przewodniczących rozważymy sformułowane przez państwa warunki jego ewentualnego wdrożenia.

Panie pośle Watson, trudności można przekuć na szanse. Oczywiście, jeśli ktoś decyduje się na objęcie stanowiska prezydenta kraju oraz wzięcie odpowiedzialności za prezydencję Unii na okres sześciu miesięcy, a nie lubi problemów i trudności, lepiej, żeby nie był Europejczykiem i nie angażował się w życie polityczne. Osobiście uważam, że pojawiające się trudności stwarzają pewne szanse. Czy dostrzegacie, dlaczego? Dlatego, że dają nam możliwość wykroczenia poza nasz narodowy egoizm i nasze tendencyjne uprzedzenia.

Pozwolę sobie powiedzieć, że gdyby wszystko układałoby się tak, jak należy, moje wystąpienie w Parlamencie Europejskim niekoniecznie wypadłoby lepiej, gdyż po roku od wyborów, mając wiatr za plecami, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, każdy myśli wyłącznie o własnych partykularnych lub narodowych interesach. Jestem przekonany, że w tym miejscu zdecydowana większość posłów to Europejczycy, którzy mają świadomość powagi sytuacji. Każdy z nas musi się postarać. Nie jestem pewien, panie pośle Schulz i panie pośle Cohn-Bendit, czy byliby panowie tak otwarci wobec prezydencji francuskiej, gdyby sprawy miały się lepiej. Osobiście uważam, że te trudności mogą stworzyć nam nowe szanse.

W jednym miejscu, panie pośle Watson, popełniłem wyraźny błąd. Powinienem był bardziej szczegółowo omówić europejską politykę energetyczną. Na sali znajduje się wiele osób, które mają na sobie koszulki wskazujące, iż są przeciwni pewnym rodzajom energii. Szanuję to. Inni dokonali odmiennych wyborów. Istnieje jednak sprawa, która mogłaby zjednoczyć nas wszystkich – fakt, że potrzebujemy europejskiej polityki energetycznej, charakteryzującej się przejrzystością zasobów i mobilizacją środków w celu wykorzystania energii słonecznej, fotowoltaicznej, pochodzącej z biomasy i wody. Wybaczcie, proszę, że nie powiedziałem o tym podczas mojej mowy wstępnej, jednak zdefiniowanie polityki energetycznej – mimo dzielących nas różnic w kwestii energii jądrowej, bez względu na te różnice – stanie się priorytetem prezydencji Francji. Nie sądzę, aby przewodniczący Barroso miał mi za złe, że to mówię, gdyż to także jego priorytet. Jest to sprawa nie cierpiąca zwłoki.

Chciałbym przekazać panu posłowi Watsonowi, że nie jestem protekcjonistą. Nigdy nim nie byłem i nie będę. Z drugiej jednak strony, liberałowie powinni także zastanowić się nad pewną kwestią: otwieramy nasze granice i korzystamy na tym. Jednocześnie, inni nie mogą od nas żądać, abyśmy robili tutaj to, czego nie pozwalają nam robić gdzie indziej. Chiny, Indie, Brazylia, Meksyk – te wielkie wschodzące gospodarki – nie mogą mówić: „Otwórzcie granice, zredukujcie dopłaty, ale tutaj my będziemy czynić według naszego uznania”. To nie jest wolny handel ani przysługa, jaką powinniśmy im wyświadczyć. Tak, jak miłość do własnego kraju nie jest nacjonalizmem, domaganie się wzajemności i ochrony nie jest protekcjonizmem. Możliwe jest popieranie wolnego handlu i dążenie do osiągnięcia w nim stanu równowagi.

Panie pośle Watson, przed nami wiele spraw do omówienia. Jedni chcą protekcjonizmu, inni chcą wolności. Być może spotkamy się w połowie drogi.

Chciałbym także panu pogratulować, panie pośle Watson. Wygląda na to, że mamy podobny gust, jeśli chodzi o piosenki.

(Śmiech)

Przekażę pana uznanie osobie, o której mowa i jestem pewien, że złoży dla pana autograf na swojej ostatniej płycie, panie pośle Watson. Bez urazy.

(Śmiech)

Panie pośle Cohn-Bendit, odpowiedziałem już na wiele z pańskich pytań. Chciałbym jednak odnieść się do dwóch zagadnień. Po pierwsze, do kwestii studentów, która jest sprawą wielkiej wagi. To oczywiste, że Europa musi otworzyć się na szkolenie elit całego świata. Od pewnego czasu wyznaję nawet pogląd, że oznacza to przyjęcie tych elit na nasze uniwersytety, a także umożliwienie im zdobycia pierwszych doświadczeń zawodowych. Mam na myśli w szczególności lekarzy. Musimy jednak uważać, panie pośle Cohn-Bendit, aby nie zagrabić do siebie elit krajów rozwijających się. We Francji, nad czym warto się zastanowić, jest więcej praktykujących benińskich lekarzy, niż w samym Beninie. Uważam, że Benin potrzebuje swoich elit. Odmowa pustoszenia światowych elit nie oznacza odmowy imigracji. Tej debaty nie zakończymy w ciągu kilku minut. Jestem panu wdzięczny za to, że pan o tym wspomniał, lecz powinien pan zrozumieć, że kwestia ta zasługuje na dogłębną debatę, a nie na parodię debaty. Nie chodzi o to, że po jednej stronie mamy ludzi hojnych, a po drugiej – bezdusznych. Niektórzy z mężów stanu będą starali się znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Jeśli pozwolicie, chciałbym powiedzieć tylko jedno w kwestii Chin, która jest niezwykle poważna i trudna. Chciałbym powiedzieć, panie pośle Cohn-Bendit, że jak wszyscy na tej sali, ja także słyszałem w pana głosie emocje, które wystawiają panu doskonałe świadectwo, i chciałbym powiedzieć, że podzielam pana odczucia. Panu posłowi Watsonowi, który prosił mnie, abyśmy grali w jednej drużynie, chciałbym powiedzieć, że właśnie to uczyniłem, gdyż jako urzędujący przewodniczący Rady rozmawiałem ze wszystkim państwami członkowskimi, chcąc poznać ich zdanie oraz wysłuchać ewentualnych sprzeciwów względem mojego udziału – za chwilę przejdę do meritum, teraz tylko chciałbym omówić formę. Chciałbym powiedzieć, że uzyskałem zgodę wszystkich państw członkowskich na udział w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Jak wiecie, jest to temat trudny, który powinniśmy rozważać z rozwagą, gdyż nie możemy sobie pozwolić na żaden fałszywy ruch.

Mimo to pan poseł Watson wzywa mnie do „grania w jednej drużynie”. Chciałbym, abyście wiedzieli, że omówiłem tę sprawę ze wszystkimi państwami członkowskimi. Żadne z nich nie sprzeciwiło się mojemu udziałowi w ceremonii, a według obecnych danych, w ceremonii otwarcia będą uczestniczyli przedstawiciele trzynastu spośród tych państw. To nie jest powód mojego uczestnictwa, panie pośle Watson, tylko moja odpowiedź na wezwanie do „gry w jednej drużynie”.

A teraz pozwólcie, że przejdę do sedna sprawy. Rozumiem tych, którzy twierdzą, że Europejczycy nie powinni uczestniczyć w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Każdy ma prawo do poglądów co do najlepszego sposobu obrony praw człowieka i muszę uszanować tych, którzy nawołują do zbojkotowania ceremonii. Moim osobistym zdaniem jednakże – i uważam, że zdanie to powinno zostać uszanowane, ponieważ na to zasługuje – poniżając Chiny, nie dokonamy przełomu w kwestii ochrony praw człowieka – w tym celu powinniśmy raczej podjąć szczery i bezpośredni dialog. Chciałbym ponadto dodać, że nie uważam, iż będziemy w stanie zbojkotować jedną czwartą ludności świata. Nie sądzę, aby skierowanie do jednej czwartej ludzkości przekazu: „Nie przyjedziemy – poniżamy Was w oczach całego świata” było inteligentnym czy rozsądnym posunięciem ze strony osoby, na której ciąży odpowiedzialność urzędującego przewodniczącego Rady. Chcę tam jechać i chcę rozmawiać.

Co do istoty kwestii obrony praw człowieka – zgadzamy się. W kwestii sposobu obrony tych praw człowieka, proszę uznać, że możliwa jest debata, która nie zakończy się na igrzyskach olimpijskich. Dlatego też chcę tam pojechać, mówić o prawach człowieka i bronić ich. Posunę się nawet dalej, panie pośle Cohn-Bendit. Są sprawy, o których w Chinach nie powiem, gdyż Chinon należy się szacunek; są jednak sprawy, których Chiny nie powinny poruszać w stosunku do krajów europejskich, a w szczególności Francji, gdyż Francji i krajom europejskim należy się szacunek, tak samo, jak Chinom. Chiny nie będą ustalać mojego harmonogramu i terminarza spotkań.

Tak samo i ja nie będę ustalał harmonogramu i terminarza spotkań chińskiego prezydenta. Będę zatem stał na straży praw człowieka, a jednocześnie, jako głowa państwa, muszę rozważyć pewną sprawę. Zawsze mówimy o porozumieniach. Chciałbym to zakwestionować, ponieważ demokratycznie wybrana głowa państwa ma prawo bronić gospodarczych interesów i miejsc pracy swoich współobywateli. Chcę tu powiedzieć coś jeszcze. Chiny są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. Potrzebujemy Chin, aby zakończyć skandal w Darfurze, gdyż Chiny mają swoje wpływy w Sudanie. Potrzebujemy Chin, aby doprowadzić do wyizolowania Iranu, tak aby ani Iran ani nikt inny, kto śmie twierdzić, że zmiecie Izrael z mapy świata, nie miał dostępu do broni jądrowej. Jak możemy powiedzieć Chinom: „Pomóżcie nam zaprowadzić pokój na świecie, zapewnić stabilizację na świecie”, a jednocześnie bojkotować ten kraj, gdy jest gospodarzem wydarzenia znaczącego dla 1,3 miliarda jego obywateli? Nie byłoby to rozsądne, nie byłoby to odpowiedzialne i nie byłoby to godne szanującego się męża stanu.

(Oklaski)

Wyraziwszy mój szacunek dla opinii i odczuć reprezentowanych przez pana posła Cohn-Bendita, a także wszystkich innych w tej Izbie, którzy myślą podobnie, chciałbym na koniec dodać: szanujmy tych, którzy myślą podobnie jak ja. Przed wyjazdem spytałem o to pana posła Watsona i pana posła Schulza, przewodniczącego Grupy Socjalistycznej, i myślę, że mogę w jego imieniu powiedzieć, że całkowicie zgadza się on z koniecznością powstrzymania się od bojkotu Chin. Jest socjalistą, ja nim nie jestem. Pytałem też o to pana posła Daula, który całkowicie się z tym zgadza.

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Spójrzmy, jak pragmatycznie Chiny podeszły do Hong Kongu. Pamiętacie, panie i panowie, jaka to była trudna sprawa? Piętnaście lat temu w Hong Kongu dochodziło do demonstracji. Chiny potrafiły w sposób pragmatyczny rozwiązać kwestię Hong Kongu. Spójrzmy na Makao. Chiny były w stanie, poprzez dialog, rozwiązać kwestię Makao. Posunę się nawet dalej. Popatrzmy na kwestię Tajwanu, gdzie niezwykłych postępów dokonuje prezydent Hu Jintao. Pięć lat temu wszyscy sądzili, że konfrontacja między Tajwanem a Chinami stanie się nieunikniona – nie doszło do niej. Czy popchniemy Chiny do działania za pośrednictwem szczerego, odważnego i bezpośredniego dialogu, czy za pomocą poniżeń? Ja wybrałem drogę dialogu, szczerości i odwagi.

(Oklaski)

Panie przewodniczący, jeszcze tylko minuta, przez wzgląd na pana posła Wurtza. Przede wszystkim chciałbym zapewnić go, że nie obrażam związków zawodowych, ale dziękuję mu za wskazanie, że Francja może się zmieniać, co właśnie ma miejsce, nie popadając w paraliż. Zniewagą dla związków byłoby twierdzenie, że potrafią wyłącznie paraliżować. Związki mają swoją rolę do odegrania w demokracji społecznej, tak samo jak przywódcy polityczni. Nie więcej i nie mniej. Jednak chciałem powiedzieć, że nikt nie ma prawa traktować użytkowników jak zakładników. Jestem pewien, że człowiek tak uprzejmy jak pan, panie pośle Wurtz, który nigdy niczego nie blokował, zrozumie to, co mam na myśli.

Co do reszty, panie pośle Wurtz, nie zgadzamy się, co nie przeszkadza mi darzyć wielkim uznaniem sposobu, w jaki wyraża pan swoje odmienne od moich poglądy.

Panie pośle de Villiers, chciałbym powiedzieć, że pańska wypowiedź jest dla mnie tym bardziej zrozumiała, że bezspornie reprezentuje pan znaczącą tendencję polityczną w naszym kraju, a także w Europie. Powiem nawet więcej, panie pośle de Villiers. Osobiście nie postrzegam pana wypowiedzi jako głosu przeciwko Europie, lecz jako wezwanie do budowania Europy w inny sposób. Panie pośle de Villiers, nie chciałbym rozstawiać dwóch obozów „za” i „przeciw”. Staram się zjednoczyć wszystkich na rzecz innej Europy, opartej na demokracji, pokoju i rozwoju. Odnotowałem pańskie zastrzeżenia, jestem ich świadom i postaram się na nie odpowiedzieć, nie słowami, lecz faktami.

Co do pana, panie pośle Le Pen, słuchając pana mówiłem sam do siebie, że przez lata Francja miała wielkie nieszczęście posiadać najbardziej wpływową radykalną prawicę w Europie. Słuchając pana, panie pośle Le Pen, cieszę się, że już tak nie jest.

(Głośne oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Philip Bushill-Matthews (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Witam urzędującego przewodniczącego Rady. Przede wszystkim pozwolę sobie podziękować panu, w imieniu delegacji brytyjskich konserwatystów, za pana gościnność w minionym tygodniu, oraz wyrazić naszą radość z faktu, iż będziemy mogli współpracować z panem nad sukcesami nowej prezydencji.

Jesteśmy pewni pańskiego zapału i zaangażowania, a także, po zapoznaniu się z pewną bardzo dobrą książką, jesteśmy przekonani co do pańskiej wizji. Mam na myśli, oczywiście, pana książkę pod tytułem Témoignage. Wszystkim koleżankom i kolegom, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z tą niezwykłą pozycją proponuję nadrobienie zaległości, a w szczególności proponuję otwarcie książki na stronie 146. Opisuje pan tam szaleństwa 35-godzinnego tygodnia pracy, a następnie opisuje pan jego korzyści: aby posłużyć się sloganem UMP: „travailler plus pour gagner plus”. Następnie stwierdza pan: „Zamiast jednolitej i sztywnej polityki pracy przez 35 godzin i gilotyny emerytury w wieku 60 lat, uważam, że nasi współobywatele oczekują polityki wolnego wyboru, która pozwoli więcej pracować tym, którzy chcą więcej zarabiać, a wszystkim zapewni możliwość regulowania godzin pracy odpowiednio do ich stylu życia.”

Panie przewodniczący! Zrozumiał pan w lot! Taka jest prawdziwa Europa socjalna. To nie rządy powinny zmuszać obywateli do dłuższej lub krótszej pracy, lecz to rządy powinny umożliwiać ludziom pracę w większym wymiarze godzin, jeśli ci ostatni takie mają życzenie.

Pana partia to partia wolności, partia wyboru – brytyjska Partia Konserwatywna kieruje się tymi samymi ideałami. Jeśli więc zasady te znajdą się u podstaw pana prezydencji, przez cały czas będziemy z panem. Po zmianie dyrektywy dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy, znajdziemy się po stronie wolności i wyboru; po zrewidowaniu projektu dyrektywy dotyczącej tymczasowych pracowników agencyjnych, także będziemy po stronie wolności i wyboru.

Wreszcie, panie urzędujący przewodniczący, pozwolę sobie powiedzieć, że nasze partie nie powinny tylko i wyłącznie kierować się wolnym wyborem; powinny kierować się poszanowaniem wyborów ludzi, którzy ich dokonali. Dlatego też namawiam, aby uszanował pan wybór narodu irlandzkiego w niedawnym referendum. Namawiam, aby uznał pan tę decyzję nie za problem, z jakim należy się zmierzyć, lecz za możliwą do wykorzystania szansę – szansę dla Europy nawiązania ponownego kontaktu ze swoimi obywatelami. Oznaczać to będzie, co oczywiste, znaczną ilość pracy z panem i pana kolegami w Radzie. Ale jak pan sam zauważył: travailler plus pour gagner plus.

 
  
MPphoto
 
 

  Bernard Poignant (PSE).(FR) Panie prezydencie! Jestem francuskim i europejskim socjalistą. To znaczy, że w Paryżu nie zaliczam się do pana zwolenników, ale w Strasburgu nie jestem całkowicie pana przeciwnikiem, zwłaszcza, gdy widzę pana w towarzystwie dwóch socjaldemokratów. Nawet, jeśli mój prezydent jest winny sytuacji w kraju, nadal jest moim prezydentem. Dlatego życzę prezydencji Francji, a tym samym prezydencji Europy, powodzenia.

Od samego początku obserwowałem pana ze spokojem, gdyż pańskie dążenie do tego, by znaleźć się w parlamencie francuskim było dla mnie zrozumiałe. Widzę głowę państwa, to jasne, lecz także dość szczerego premiera. Odnosząc się do spraw socjalnych i pana priorytetów uważam, że należy dokonać rozróżnienia. Z pewnością są sprawy, które powinny pozostać w gestii poszczególnych krajów. Mam tu na myśli świadczenia emerytalne. Jednakże w odniesieniu do wszystkiego, co dotyczy zatrudnienia, jak na przykład wspólnego rynku czy wspólnej waluty i swobodnego przemieszczenia się, powinniśmy dążyć do jak najlepszego ujednolicenia naszych zasad.

Należy zatem dokonać rozróżnienia. Chciałbym jednak dodać, że wolałbym, aby na tym etapie podjął pan wysiłek ustanowienia dyrektywy ramowej dla usług publicznych. Dokonał pan tego w odniesieniu do restauratorów, a należy ją także opracować dla usług publicznych.

Na koniec chciałbym powiedzieć, iż nie sądzę, aby europejski kryzys wynikał jedynie z kwestii socjalnych i demokratycznych. Uważam, że mamy także do czynienia z kryzysem tożsamości. Od czasu uzyskania pokoju, ustanowienia wolności i demokracji, świat, jaki znamy uniemożliwił wielu naszym obywatelom poznanie historii Unii i jej zrozumienie.

Stąd sprawy takie jak kultura, edukacja, mobilność artystów, ludzi młodych, studentów, a także zawieranie porozumień o współpracy miast bliźniaczych, wszystkie te kwestie mają fundamentalne znaczenie, gdyż świadomość europejska nie może być uważana za oczywistość. Świadomość ta będzie się rozwijać, a ja jestem zdania, że prezydencja francuska powinna zająć się tymi zagadnieniami.

Oczywiste jest, że ocenimy pana po upływie sześciu miesięcy. Dla Francuzów nie stanowi to problemu, gdyż we Francji to bardzo długi czas, jak pan wie. Tak więc w grudniu będziemy już mieli wyniki. Pewne jest, że do tego czasu traktat nie zostanie ratyfikowany. Chciał pan uproszczonego traktatu, a ma pan skomplikowaną sytuację – proszę więc rozwiązać ten problem!

Chciałbym zakończyć fragmentem zapożyczonym od polskiego autora, który mówi, panie przewodniczący, jeśli pan pozwoli, że: „Być Francuzem to znaczy brać pod uwagę coś więcej niż Francję”. Taką mamy reputację, a być może dotyczy to w pewnym stopniu i pana, panie przewodniczący.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady. (FR) Panie przewodniczący! Chciałbym szczerze przeprosić panią posłankę Cristianę Muscardini, gdyż tak bardzo zaaferowałem się własnym entuzjazmem, co pan poseł Poignant uprzejmie podkreślił, że zapomniałem odpowiedzieć pani posłance i powiedzieć, jak bardzo potrzebne nam będzie wsparcie jej grupy.

Wiem, kto wchodzi w skład waszej grupy, i wiem, że kochacie państwo Europę, a także, że znajdują się wśród was posłowie, którzy tak samo kochają własne narody. Pani posłanko Muscardini! Może być pani pewna, że wezmę pani komentarze pod rozwagę i że w okresie kolejnych sześciu miesięcy będę się starał, wraz z instytucjami europejskimi, budować Europę, która nie pozostanie obojętna na wasze obawy.

A zatem jest pani osobą, która wykazała – potwierdzając racje pana posła Poignanta – że mam skłonność zapominać, jak dalece się mnie przecenia.

 
  
MPphoto
 
 

  Marielle De Sarnez (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Kilka tygodni temu Irlandia powiedziała „nie”; sądzę, że fakt ten, jak wszyscy wiemy, dowodzi postępującego rozłamu między obywatelami Europy.

To „nie” w sposób oczywisty nie powinno zostać zlekceważone, ja zaś myślę, że wręcz przeciwnie, powinno skłonić wszystkich przywódców politycznych do uszanowania oczekiwań i obaw obywateli oraz do przedstawienia im odpowiedzi bez względu na to, który traktat pozostaje w mocy. Nie jest tak, że gdybyśmy mieli traktat lizboński, już jutro wszystkie problemy zniknęłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Prezydencja Francji zdecydowała się skoncentrować uwagę na czterech obszarach, co jest oczywiście bardzo pożyteczne, zwłaszcza w odniesieniu do zmian klimatycznych. Jednakże w okresie głębokiego kryzysu, kryzysu finansowego i żywnościowego, eksplozji cen surowców, a także stopniowego ograniczania dostępności i wzrostu cen ropy naftowej, wydaje mi się, że ludzie oczekują nie tylko zajęcia się tymi sprawami, ale także przedstawienia im wizji – ludzie oczekują, że przedstawimy im dostępne perspektywy.

Na chwilę obecną, chciałabym zaproponować trzy drogi refleksji. Pierwsza z nich odnosi się do fundamentalnej i istotnej kwestii naszej tożsamości. Uważam, a nawet jestem głęboko przekonana, że istnieje model europejski, europejski plan społeczny. Ten europejski model jest ekonomiczny, trwały, a także socjalny. Model ten dąży, na przykład, do niwelowania rosnących nierówności. Istnieje zatem model europejski i powinniśmy być z niego dumni, powinniśmy go manifestować, nieść go, dzierżyć, bronić i chronić. To pierwsza z tych dróg.

Teraz druga droga refleksji. Uważam, że potrzebna nam nowa wizja organizacji świata. Mówiąc to, mam na myśli w szczególności Afrykę. Mam na myśli kwestię produktów rolnych; uważam, że powinniśmy zaprzestać dopłat do eksportowanych produktów rolnych, a zamiast tego podjąć wysiłek zmierzający do tego, by Afryka stała się samowystarczalna w zakresie żywności i energii. To nowa rewolucja, jakiej nam trzeba, aby w przyszłości świat mógł działać w oparciu o bardziej uczciwe zasady.

(Oklaski)

Wreszcie uważam, że nie powinniśmy nigdy zapominać o określonych europejskich wartościach, których nie wolno nam się wyrzec: demokracji i prawach człowieka, które obowiązują u nas w Europie, i będą obowiązywały w przyszłości w Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego, która nie będzie stawiała na pierwszym miejscu kwestii gospodarczych, zaniedbując przy tym prawa człowieka. W nadchodzących dekadach kwestia praw człowieka będzie bardzo istotna – wiąże się ona z najgłębiej zakorzenioną tożsamością Europy, która zasługuje na obronę.

Panie przewodniczący! Przed nami wiele zagadnień; dotyczą one spraw fundamentalnych, czyli wizji głębszego znaczenia, jakie musimy i chcemy nadać Europie. Zagadnienia te to nie tylko kwestia polityki, lecz także kwestia sumienia.

 
  
MPphoto
 
 

  Brian Crowley (UEN). - Panie przewodniczący! Chciałbym ponownie powitać prezydenta Sarkozy’ego w Strasburgu i pogratulować mu zaangażowania w sprawy Parlamentu, realizmu w odniesieniu do przedstawianych koncepcji, mimo tego, że wiedział, iż nie da się osiągnąć powszechnej zgody względem tych koncepcji w tej Izbie.

Już zbyt długo tkwimy we własnych sidłach nietrafionych ideologii przeszłości, nieumiejętności poszukiwania nowych granic i stawiania czoła wyzwaniom. Prowadziliśmy bezpieczną grę, moszcząc się wygodnie wśród dawnych ideałów imperializmu czy reżimów będących spuścizną faszyzmu, a nawet, ośmielę się to powiedzieć, nowego, XX-wiecznego sposobu postrzegania życia i praw człowieka.

To dlatego, że złożoność dzisiejszego świata jest bardzo odmienna i zdecydowanie bardziej zróżnicowana od tego, co może zaoferować jakakolwiek pojedyncza ideologia czy jakikolwiek spójny plan. Słusznie wspomina pan o znaczeniu zaangażowania innych rządów świata: zaangażowania Chin w rozwiązanie problemu Czadu i Sudanu, dbając o to, by wprost podejmować problemy Afryki i państw rozwijających się.

Już dziś wspominamy siedmiu funkcjonariuszy sił pokojowych z Sudanu, którzy zginęli pod flagą ONZ tylko dlatego, że rządy innych krajów nie były w stanie interweniować i wywrzeć presji na władze w Czadu i Sudanu, aby chroniły one życie uchodźców i osób ubiegających się o azyl.

Tu, w Parlamencie, bardzo łatwo jest mętnie mówić na temat znaczenia imigracji i swobody przemieszczania się ludności. Lepiej pozwólmy ludziom pozostać u siebie. Pochodzę z Irlandii, kraju, który musiał wyeksportować 12 milion obywateli w okresie stu lat. Żaden z nich nie chciał opuszczać Irlandii. Zostali do tego zmuszeni. Jeśli umożliwimy ludziom pozostanie we własnych krajach, zapewnimy im wsparcie za pośrednictwem mechanizmów regulacyjnych, jakie tworzymy, czy to w handlu czy w innych dziedzinach, odniesiemy sukces.

Na koniec, panie urzędujący przewodniczący, chcę powiedzieć, że wspomniał pan wcześniej, że mandat, na mocy którego przekazał pan traktat lizboński do ratyfikacji przez parlament, był jedynym sposobem, aby osiągnąć ten cel. Zgadzam się z panem. Sprawdziło się to we Francji. Jednakże równie zasadne jest prawo do przeprowadzenia referendum, którego musimy zawsze chronić. Nie jest to kwestia albo-albo. Z wynikiem referendum w Irlandii wiążą się problemy i trudności, ale nie jest to wyłącznie problem stosunków pomiędzy Irlandią i Europą. Sytuacja ta odzwierciedla głębszy marazm obywateli i samej Europy.

 
  
MPphoto
 
 

  Mikel Irujo Amezaga (Verts/ALE).(FR) Panie prezydencie! Chciałbym pana zapytać o stanowisko prezydencji Francji względem różnorodności językowej. To jedna z fundamentalnych zasad Europy. Wszystkie języki świata stanowią część dziedzictwa ludzkości, a obowiązkiem instytucji publicznych jest podejmowanie działań w celu ich ochrony.

(ES) Panie przewodniczący! Wnioski Rady z dnia 22 maja w sprawie wielojęzyczności skłoniły Komisję do sporządzenia szczegółowych ram w tym zakresie, które, według zapowiedzi, powinny być gotowe do jesieni.

Jakie będzie stanowisko prezydencji Francji i jakie podejmie ona działania względem polityki wielojęzyczności? Jakie będzie stanowisko prezydencji i jaką rolę zamierza ona nadać nieoficjalnym językom UE, zwanym także językami „regionalnymi” i „mniejszościowymi”?

Pytam, panie przewodniczący, gdyż oczekując na głosowanie we francuskim Senacie w przyszłym tygodniu, Francja daje dziś bardzo niedobry przykład tym wszystkim spośród nas, którzy uważają, że różnorodność językowa jest wspólnym dziedzictwem wszystkich Europejczyków.

(Mówca zabrał głos po baskijsku)

 
  
MPphoto
 
 

  Nigel Farage (IND/DEM). - Panie przewodniczący! Chciałbym odpowiedzieć panu Sarkozy’emu. Jest pan bardzo dobrym oratorem, panie Sarkozy, ale nie jestem pewien, czy jest pan tak samo dobrym słuchaczem. Program prezydencji, który odkrył pan dziś przed nami dowodzi, że zmierza pan do Unii Europejskiej, która kontroluje dosłownie każdy aspekt naszego życia, wszystko – od wspólnej polityki imigracyjnej aż po sposób zarządzania szpitalami czy klubami piłkarskimi.

Z pana wypowiedzi wyciągnąłem wniosek, że zależy panu na znacznym odizolowaniu od reszty świata, że jeśli inni nie będą stosowali tych samych standardów co my, nie będziemy z nimi prowadzili handlu. Jednak najgorsza z tego wszystkiego jest arogancja w stwierdzeniu, że najlepiej się pan orientuje w projekcie europejskim. Okazuje pan pogardę nie tylko wobec narodu irlandzkiego, lecz także wobec samej koncepcji demokracji, za orędownika której się pan uważa.

Powiedział pan, że polski prezydent musi dotrzymać słowa, że musi ratyfikować traktat, gdyż wyraził na to zgodę. Cóż, naród irlandzki przemówił. Czy uszanuje pan irlandzkie głosowanie? Czy będzie pan trzymać się swojej strony układu, która mówi, że traktat jest martwy? Nie sądzę, aby pan to rozumiał, prawda? Narody Europy nie chcą już głębszej integracji politycznej. Dlatego we Francji powiedziano „nie”, i w Holandii powiedziano „nie”, i w Irlandii powiedziano „nie”, i gdybyśmy mieli głosowanie w Wielkiej Brytanii, przytłaczająca większość z nas powiedziałaby „nie”.

Demokracja za jaką cenę, panie Sarkozy? 21 lipca wybiera się pan do Dublina. Proszę nie próbować postępować z jego mieszkańcami tak, jak postąpił pan we Francji, dążąc do ominięcia drugiego referendum, do zmiany zasad i ratyfikowania traktatu tylnymi drzwiami. Oznaczałoby to okazanie demokracji całkowitej pogardy. Proszę tego nie czynić.

 
  
MPphoto
 
 

  Margie Sudre (PPE-DE).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Aby spełnić nasze oczekiwania i oczekiwania naszych współobywateli, Rada, której pan przewodniczy oraz Parlament muszą okazać jasną, zrozumiałą i konkretną wolę polityczną. Już sama pana obecność w przewodnictwie Rady stanowi gwarancję determinacji. Pod tym względem wszyscy odnotowaliśmy, tu w Strasburgu i Brukseli, poziom przygotowań do tej półrocznej prezydencji oraz zakres dostępności przedstawicieli francuskiego rządu.

Priorytety, o których pan mówił, pozwolą nam właściwie zareagować na obawy obywateli UE. W ten sam sposób pozostałe wyzwania, o jakich pan wspomniał, w tym rządy gospodarcze strefy euro w odpowiedzi na eksplozję globalnych cen surowców i węglowodorów, czy stworzenie obszaru stabilizacji i dobrobytu w basenie Morza Śródziemnego, w całości odzwierciedlają pana oddanie sprawom Unii Europejskiej oraz promowany przez pana sposób reagowania na problemy i uważnego słuchania obywateli.

Gdy opinia publiczna wyraża wątpliwości, a ludzie ulegają niekiedy pokusie powrotu do szukania rozwiązań na szczeblu krajowym, bardziej niż kiedykolwiek istotne staje się przypomnienie, że nasz kontynent dysponuje wieloma atutami i nadal pozostaje jednym z nielicznych stabilnych obszarów w coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie. Unia Europejska powinna pokazywać, że nie poddaje się globalizacji, lekceważąc przy tym ochronę swych obywateli - z radością przyjęłam pańskie zobowiązania w tym zakresie.

Wreszcie, w czasie, gdy Unia przechodzi znaczący kryzys wiary, szczerze pragniemy, aby prezydencja Francji zakończyła ponad piętnastoletni okres wysiłków na rzecz reformy funkcjonowania powiększonej Europy. Traktat lizboński powinien wejść w życie tak szybko, jak to tylko możliwe –potwierdził pan to jasno. Wszyscy wierzymy w powodzenie pana negocjacji z naszymi irlandzkimi przyjaciółmi oraz w przekonanie nielicznych państw członkowskich, które nadal się wahają przed ratyfikacją traktatu, aby ostatecznie to zrobiły.

Panie przewodniczący! W miniony weekend powiedział pan, że nie jest pan gotów włożyć do kieszeni flagi Europy – widzieliśmy jak wciągał ją pan na maszt pod Łukiem Triumfalnym obok flagi francuskiej. Ten symboliczny gest interpretujemy jako dowód pana determinacji w działaniu na rzecz Wspólnoty, i za to panu dziękujemy, panie przewodniczący.

 
  
MPphoto
 
 

  Poul Nyrup Rasmussen (PSE). - Panie przewodniczący! Pozwolę sobie zwrócić się do urzędującego przewodniczącego i powiedzieć, że nazywam się Rasmussen I, nie mylić z Rasmussenem II, chcę jednak zapewnić pana o jednym. Mówi pan mądrze o nowym traktacie lizbońskim, a panu posłowi Farage chciałbym powiedzieć, że zapomniał już, jak było w Danii. Głosowaliśmy na „nie” względem traktatu z Maastricht, ale głosowaliśmy na „tak” względem decyzji edynburskiej i nigdy nie śniłoby nam się mówić o tym, że ponieważ głosowaliśmy na „nie” w pierwszym przypadku, zablokujemy resztę Europy. Nigdy byśmy czegoś takiego nie powiedzieli. Pan poseł Farage się myli: to nie jest demokracja.

Chcę pana zapewnić, panie urzędujący przewodniczący, a także zapewnić Francję, że znaleźliśmy rozwiązanie dla Danii, a zatem znajdziemy rozwiązanie także dla narodu irlandzkiego.

Oto druga sprawa, którą chciałem poruszyć: chciałbym zwrócić się do pana z apelem w imieniu Partii Europejskich Socjaldemokratów oraz wszystkich moich kolegów, przywódców i całej mojej rodziny politycznej. Chcę prosić, aby dodał pan jeszcze jeden priorytet do wspomnianych czterech. Mój priorytet – a mam nadzieję, że stanie się i pańskim, i wiem, że nim jest – dotyczy miejsc pracy, rozwoju, trwałości. Powiedział pan – co z radością przyjąłem – „Potrzeba nam lepszego uregulowania rynków finansowych”. Zgadzam się z panem całkowicie. Obecnie w tym Parlamencie pracujemy nad przyjęciem sprawozdania i mam nadzieję – a jednocześnie apeluję do moich kolegów z grupy PPE-DE i grupy ALDE – że będziemy w stanie dostarczyć francuskiej prezydencji mądre sprawozdanie na temat lepszych uregulowań.

Chodzi mi o przejrzystość. Chodzi mi o lepsze uregulowania dotyczące uczciwości, premii i opcji na akcje i tego wszystkiego, o czym tak mądrze pan mówił. Chodzi mi o odpowiedzialność, która sprawi, że rynek finansowy będzie długoterminowym, cierpliwym źródłem finansowania dla naszych długoterminowych potrzeb inwestycyjnych, zapewniających większą liczbę i wyższą jakość miejsc pracy.

Łączy się z tym kolejny pomysł dla pana. Ma pan rację, twierdząc, że tracimy obecnie wzrost, że tracimy miejsca pracy, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, lecz także we Francji. Dlaczego nie mielibyśmy przyjąć nowej inicjatywy rozwoju, nowej skoordynowanej akcji inwestycyjnej? Proszę sobie wyobrazić następujący scenariusz wydarzeń: jeśli zainwestujemy jedynie jeden procent więcej w edukację, struktury, w istotne obszary, w ciągu kolejnych czterech lat powstanie co najmniej 10 milionów dodatkowych miejsc pracy. Proszę sobie wyobrazić, co moglibyśmy razem uczynić.

Powiedział pan, że sport to nie tylko gospodarka rynkowa. Dodałbym także: zgoda, i ma to zastosowanie do całej Europy. Europa to nie tylko gospodarka rynkowa. To miejsca pracy i ludzie. Zadbajmy o nich. Prezydencji Francji życzę samych sukcesów.

 
  
MPphoto
 
 

  Silvana Koch-Mehrin (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Powiedział pan: „Francja nie może wydawać wyroku w sprawie irlandzkiego „nie”.

(DE) Zgoda. Irlandzkie „nie” musi zostać uszanowane. Naród irlandzki postępuje zgodnie z przysługującym im prawem głosując w taki, a nie inny sposób. Jednakże wszystkie pozostałe kraje w Europie mają także prawo zmierzać ku bardziej demokratycznej i przejrzystej Europie, która będzie w stanie podejmować działania. Traktat lizboński jest krokiem w tym kierunku. Z tego też powodu cieszy mnie fakt, że ratyfikacja trwa. Z drugiej jednak strony uważam także – i w tej kwestii nie podzielam pana poglądu, nie zgadzam się z nim – że zasadne byłoby mówienie wprost o istnieniu Europy wielu prędkości. Proszę pomyśleć o euro, układzie z Schengen, Karcie Praw Podstawowych i wielu innych obszarach. Wrażliwość i dążenia państw członkowskich UE znajdują odzwierciedlenie w ich wyborze różnych prędkości realizacji wspólnych przedsięwzięć.

Europa wielu prędkości umożliwia działanie tym krajom, które chcą wspólnie czynić więcej, gdyż istotne jest, abyśmy nadal kierowali się w Europie zasadą dobrowolności. Ważne jest, aby kraje, które chcą coś wspólnie uczynić, robiły to z własnej woli, a także, by wszystkie kraje miały możliwość przyłączenia się do takich przedsięwzięć w dowolnym czasie. Żaden kraj nie powinien być zmuszany do okazywania większego stopnia solidarności.

Europa wielu prędkości ułatwia także kontynuację negocjacji akcesyjnych. Moim zdaniem, błędem jest karanie Chorwacji i Turcji za to, że większość narodu irlandzkiego głosowała na „nie”.

Panie urzędujący przewodniczący! Ma pan pełne prawo być dumnym z tego, że pana kraj jest ojczyzną praw człowieka. Prawa człowieka są ponadczasowe; są powszechne. Igrzyska olimpijskie to wydarzenie sportowe, a nie polityczne. Dlatego uważam, że nie ma pan racji chcąc pojechać do Chin na ceremonię otwarcia i cieszy mnie, że Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, pan Pöttering, nie pojedzie do Chin.

Panie urzędujący przewodniczący! Na koniec pozwolę sobie powiedzieć, że na swoim miejscu znalazł pan pozdrowienia od wielu moich koleżanek posłanek – różę i list. W liście tym proszą one, aby odegrał pan swoją rolę dążeniu do zwiększenia liczby kobiet w szeregach władzy Unii Europejskiej. Kobiety pokładają w panu wielkie nadzieje, jako, że jest pan mężczyzną przychylnym kobietom. Proszę jeszcze o jedno: liczę na to, że jako demokratycznie wybrany przedstawiciel, udzieli pan nam swojego wsparcia w kwestii podjęcia przez Parlament Europejski niezależnej decyzji co do miejsca jego siedziby.

 
  
MPphoto
 
 

  Adam Bielan (UEN). - Panie Przewodniczący! Panie Prezydencie Sarkozy! Chciałem Panu przede wszystkim serdecznie pogratulować objęcia prezydencji Unii Europejskiej. Nie będzie to łatwa prezydencja. Przypada na trudny okres, ale oczywiście życzę sukcesu. Irlandia odrzuciła Traktat Lizboński. Nie można wykluczyć, że zmieni zdanie w przyszłości, ale na pewno nie można wpływać na decyzję Irlandczyków za pomocą gróźb. Tak jak nie grożono Francuzom i Holendrom, gdy odrzucili Traktat 3 lata temu i zapoczątkowali dzisiejsze problemy. Państwa UE nie mogą dzielić się na lepsze i gorsze. Dlatego dziękuję za dzisiejsze słowa, że żadnego z 27 państw członkowskich nie można wykluczyć z europejskiej rodziny, tak jak być może chciałaby tego moja przedmówczyni, pani poseł Koch-Mehrin.

Panie Prezydencie! Korzystając z okazji dziękuję również za niedawne otwarcie rynku pracy we Francji, m.in. dla Polaków. Długo na to czekaliśmy. Znacznie dłużej niż w innych krajach, ale lepiej późno niż wcale.

W dzisiejszym przemówieniu zabrakło mi chociażby słowa o naszym największym europejskim sąsiedzie: Ukrainie. Mimo tego, mam nadzieję, że zaplanowany na 9 września 2008 r. szczyt w Evian znacząco przybliży nas do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Bowiem jasny sygnał płynący od nas jest teraz dla naszych przyjaciół na Ukrainie niezwykle ważny. Szczególnie w momencie, gdy kolejne groźby płyną z Rosji.

Na koniec w imieniu milionów Europejczyków, których dotyka coraz większa drożyzna, chciałbym Panu, Panie Prezydencie, podziękować za pańskie działania na rzecz obniżenia podatku VAT od paliw. Wyrażam nadzieję, że podczas francuskiej prezydencji uda się Panu przekonać do tego pomysłu innych przywódców, w tym premiera mojego kraju, Polski.

 
  
MPphoto
 
 

  Werner Langen (PPE-DE).(DE) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Chciałbym wyrazić swoje szczere uznanie dla urzędującego przewodniczącego Rady. Obecna prezydencja Rady jest dla mnie dwudziestą dziewiątą, i muszę stwierdzić stanowczo, że nigdy dotąd nie widziałem tak przekonującej prezentacji programu i idei europejskiej, jak ta, i mówię to całkiem szczerze.

(Oklaski)

Jak dotąd, tylko raz urzędujący przewodniczący Rady spotkał się z cieplejszym przyjęciem, ale tak było tylko na początku. Ostatecznie okazało się, że nie zrealizował żadnego z założonych planów. Był to premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair. Jesteśmy przekonani, panie prezydencie Sarkozy, że za sześć miesięcy zakończy pan swoją prezydencję w Radzie z dobrym rezultatem. Sposób, w jaki udzielił nam pan dziś wyjaśnień – sposób, w jaki omówił pan kwestie zgłoszone przez naszych kolegów, fakt, że zapoznał się pan z ich aktami, a zamiast ‘listy życzeń’ przestawił pan szereg uzasadnionych odpowiednio priorytetów – daje mi nadzieję, że rzeczywiście będzie pan w stanie zrealizować swój ambitny program.

Jeśli zakończenie prac nad pakietem klimatycznym będzie uzależnione od współpracy z panem, może pan liczyć na poparcie tego Parlamentu. Obawiam się jednak, iż bardziej prawdopodobne jest pojawienie się dalszych problemów w Radzie, problemów związanych z odpowiedzialnością Rady i poszczególnych państw członkowskich: że zakładane kwoty emisyjne nie zostaną przez nie zaakceptowane. Zgadzamy się też z panem, że pakiet klimatyczny powinien obejmować energię jądrową. Tu, w naszym Parlamencie, zdecydowana większość popiera cywilne zastosowanie energii nuklearnej. Niech nie zwiodą pana te koszulki.

Jeśli chodzi o dążenie Niemiec i Francji do wspólnego objęcia przywództwa w Unii Europejskiej w kwestiach konkretnych - a nie tylko w formie ogólnych deklaracji politycznych – jesteśmy po pana stronie. Muszę powiedzieć panu, że pani Koch-Mehrin najwyraźniej nie słuchała, gdy wyjaśniał pan przyczyny stanowiska zajętego w stosunku do Chin. Dla Parlamentu była to ciekawa lekcja stosunków zagranicznych, i mogę jedynie zachęcać pana do konsekwentnego i niewzruszonego trwania przy prezentowanym dotąd stanowisku w tym zakresie.

 
  
MPphoto
 
 

  Robert Goebbels (PSE).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady, panie przewodniczący Komisji! 10 krajów generuje 60% łącznej emisji dwutlenku węgla. Wśród tych 10 krajów znajduje się tylko jeden kraj europejski – Niemcy. 27 państw członkowskich odpowiada jedynie za 14% emisji globalnej. Stany Zjednoczone – za 17%; Brazylia, Rosja, Indie i Chiny wytwarzają łącznie ponad jedną trzecią światowej emisji dwutlenku węgla. To wszystko dowodzi, że inicjatywy europejskie na rzecz zwalczania zmian klimatu pozostaną bezskuteczne, o ile podobnych wysiłków nie podejmą Amerykanie, Chińczycy oraz inne kraje uprzemysłowione.

Oczekując takiego porozumienia, Europa musi walczyć przeciwko przenoszeniu produkcji wysokoemisyjnej do krajów trzecich. Na chwilę obecną, żadna duża grupa przemysłowa nie inwestuje w Europie. ArcelorMittal zamyka zakłady we Francji, inwestuje jednak w Brazylii, Rosji, Turcji, Indiach i Chinach. ThyssenKrupp inwestuje w Brazylii; austriacka Vöest Group inwestuje w Indiach. W północnej Afryce powstaje obecnie 10 fabryk, które będą produkowały szkło typu float.

Przy braku konkretnych zobowiązań ze strony innych krajów uprzemysłowionych, Europa musi wykazać się determinacją w obronie swoich zakładów przemysłowych, swojego know-how branżowego. Zmuszanie obywateli Europy do poświęceń na nic się nie zda, jeśli reszta świata nie pójdzie w nasze ślady.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Marie Cavada (ALDE).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Podobnie jak przewodniczący Parlamentu Europejskiego i wielu kolegów posłów jestem dzieckiem zgliszczy drugiej wojny światowej i ogromnie doceniam żarliwość pańskiej przemowy, w której odrzucił pan sceptycyzm. Postrzegam sceptycyzm jako element ducha monachijskiego; to kwas, który przeżera wolę Europy. Dlatego też ogromnie podoba mi się energia bijąca z pańskiej przemowy, która, jak stwierdziła ostatnio w telewizji choćby pani Lulling, była przejrzysta, precyzyjna, a także, co mogę powiedzieć całkowicie szczerze, przekonująca.

Po drugie, panie prezydencie, chciałbym powiedzieć, że oczywiście ma pan rację, co należy tu stwierdzić. Obawy towarzyszące Europie i czyhające na nią zagrożenia były z pewnością szczególnie wyraźne w latach 50. XX wieku, kiedy powstawał jej obecny kształt, jednakże jakkolwiek charakter tych obaw uległ zmianie, nie ulega wątpliwości, że wiele z nich towarzyszy nam nadal. Dlatego zdecydowane działanie jest dziś niezbędne.

Bardzo mnie cieszą przyjęte priorytety: mówię to szczerze, ponieważ są one realistyczne, w szczególności polityka imigracyjna, którą będzie realizował pański minister, pan Hortefeux, jeden z naszych dawnych kolegów – posłów. Dwa lata temu miałem zaszczyt reprezentować Parlament Europejski podczas Konferencji UE-Afryka w Rabacie. Po raz pierwszy spotkały się wtedy kraje, na których ciąży ta sama odpowiedzialność, bez względu na to, czy są one państwami pochodzenia, tranzytu czy też państwami przyjmującymi migrantów, i jak powiedział przed chwilą pan poseł Watson, sadzę, że to bardzo ważne, zwłaszcza – dlaczego nie? – poprzez strukturę Unii w obszarze śródziemnomorskim, abyśmy realizowali szczodrą politykę bliskości i obserwacji.

Na koniec, panie prezydencie, chcę powiedzieć, iż nie możemy zapominać, że Europa cieszy się na świecie wyjątkowymi wpływami, ponieważ jest kolebką kultury; ponieważ to kultura jest spoiwem dla naszej różnorodności; ponieważ kultura jest platformą dla naszych systemów politycznych, i dlatego jesteśmy postrzegani w sposób zupełnie odmienny. Pańska energia niewątpliwie przyda się, jeśli do działań na rzecz kultury przystąpi pan z równą determinacją.

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Zahradil (PPE-DE).(CS) Panie prezydencie! Chciałbym przede wszystkim wyrazić aprobatę dla Faktu, że Francja otworzyła swój rynek pracy dla nowych państw członkowskich od dnia 1 lipca, usuwając tym samym ostatnią barierę, dzielącą stare i nowe państwa członkowskie. Mam tylko nadzieję, że pani Merkel pójdzie za tym przykładem. Francja, Czechy i Szwecja przygotowały wspólnie 18-miesięczny program prezydencji, i cieszę się, że za priorytet uznano kwestię energii, która jest absolutnie kluczowa, a także kwestię reformy wspólnej polityki rolnej, ponieważ jest ona związana z ramami finansowymi po roku 2013, a tym samym z kwotami, jakimi będziemy dysponować w przyszłości. Cieszę się, że Francja chce rozwiązać te jakże aktualne kwestie i problemy, ponieważ są one przedmiotem troski i zainteresowania obywateli.

Jeśli chodzi o kwestie instytucjonalne, mówię nie w imieniu PPE, ale jako członek DE, nic więc dziwnego, że nie możemy w pełni zgodzić się w tym zakresie. Uważam, że nie możemy stać przed traktatem lizbońskim jak zając oślepiony światłami reflektorów. To nie koniec świata i nie chcemy tworzyć atmosfery kryzysu, dlatego sytuację należy rozważyć spokojnie, bez presji politycznej, bez sztuczek prawnych i zgodnie z przyjętymi przez nas zasadami. Zasady te stanowią, iż żaden traktat nie może wejść w życie bez jednogłośnego poparcia, a na chwilę obecną nie dysponujemy takim poparciem. Nie wierzę, że dalsza ekspansja bez traktatu lizbońskiego nie jest możliwa. Uważam, że przynajmniej Chorwacja może zostać przyjęta do Unii Europejskiej bez traktatu lizbońskiego. Podobnie nie uważam, abyśmy musieli wybierać pomiędzy Niceą i Lizboną. Z pewnością mamy do wyboru szereg opcji i musimy być w stanie przeanalizować je na trzeźwo, bez histerii, aby rozwiązać sytuację. W każdym razie, panie prezydencie, życzę panu wielu sukcesów w czasie pańskiego przywództwa w Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Pasqualina Napoletano (PSE).(IT) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Prowadziliśmy Unię ku inicjatywie śródziemnomorskiej, na której będzie skoncentrowany szczyt w Paryżu, który odbędzie się w przyszłą niedzielę, i mamy nadzieję, że inicjatywa ta okaże się sukcesem.

Chciałabym jednak wyjaśnić kilka spraw. Inicjatywa ta ma na celu umocnienie wielostronnej współpracy UE z krajami śródziemnomorskimi. Wierzę w jej słuszność i uważam, że powinniśmy podążać w tym kierunku. Uważam jednakże, że polityka sąsiedztwa z krajami południa wymaga krytycznej oceny w szczególnym stopniu, ponieważ polityka ta prowadzi do rywalizacji i podziałów między tymi krajami. Dlatego musimy pracować nad wzajemną integracją tych krajów oraz nad zintegrowaniem ich z Europą, przeznaczając na ten cel odpowiednie zasoby.

Powiem panu otwarcie, panie urzędujący przewodniczący Rady, że nie byliśmy zadowoleni – zwracam się także do pana przewodniczącego Barroso – z decyzji o wstrzymaniu finansowania programu Audiovisuel Méditerranée, który był jedynym instrumentem współprodukcji kulturowej. Mówi pan o europejskiej wyjątkowości kulturowej, ja jednak dodałabym, panie przewodniczący, że istnieje też wyjątkowość kulturowa europejskiego obszaru śródziemnomorskiego. Gdybyśmy mieli rozważać dwudziestu najwybitniejszych myślicieli na świecie, w pierwszej dziesiątce znalazłby pan wielu przedstawicieli kultury muzułmańskiej i wielu pochodzących z europejskiego obszaru śródziemnomorskiego.

Dlatego pomóżmy sobie nawzajem w tworzeniu skutecznej polityki, która pozwoli nam odmienić życie wielu ludzi w tych krajach, zwłaszcza młodych ludzi i kobiet, którzy pokładają nadzieję w Europie. Nie potrzeba nam dobrych uczniów: musimy zmienić realia w zakresie tych relacji, a Parlament jest gotów współpracować z prezydencją, o ile uzna ona za stosowne realizować działania w tym kierunku.

 
  
MPphoto
 
 

  José Ignacio Salafranca Sánchez-Neyra (PPE-DE).(ES) Panie przewodniczący! Priorytety ustalone przez francuską prezydencję UE są realistyczne, ponieważ w mojej opinii są w stanie zwalczyć krytykę, o której mówił pan  Durão Barroso, przewodniczący Komisji, zarzut, że Europa jest bezsilna i niezdolna do rozwiązywania codziennych problemów swoich obywateli: problemu konstytucji, cen żywności i energii, obronności i imigracji w Europie.

Dziś, śmierć imigranta, który zamarzł w ciężarówce – chłodni w tunelu pod kanałem, czy został wyrzucony z łodzi patera zmierzającej w kierunku Wysp Kanaryjskich – jak to miało miejsce kilka godzin temu – jest jedną z największych tragedii współczesnego świata. To ważny i palący problem, a Unia Europejska musi go odpowiednio rozwiązać.

Przewodniczący Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów, pan Daul, mówił o konieczności zmobilizowania woli politycznej i sądzę, że tej prezydencji jej nie brakuje.

Jednakże, panie przewodniczący, wola polityczna jest niezbędna, ale nie wystarczająca; liczą się też okoliczności, i nawet, jeśli mają one charakter przejściowy, krótkotrwały lub terminowy, w czasie, gdy istnieją, mają na nas wpływ i nakładają na nas konkretne ograniczenia, dlatego cieszę się, że prezydent Sarkozy powiedział, iż musimy przekuwać okoliczności na możliwości.

Żałuję, że nie ma z nami w tej chwili pana Schulza, ponieważ, gdy mówił o sporcie, przywiodło mi to na myśl pewną szczególną okoliczność. Chciałbym, aby żółta koszulka wróciła do Hiszpana, tak, jak podczas pierwszego etapu Tour de France.

Ma pan jednak rację, panie urzędujący przewodniczący, że sportowi należy nadać wymiar europejski, a kilku kolegów posłów prosiło mnie o przekazanie panu prośby o rozważenie, czy byłoby właściwe, aby sportowcy francuscy, którzy będą brali udział w igrzyskach olimpijskich, o czym dziś rozmawialiśmy, nosili godło UE obok flagi narodowej, tak, aby inne państwa członkowskie mogły dobrowolnie wziąć udział w tej inicjatywie.

Panie urzędujący przewodniczący, mamy nadzieję, że prezydencja francuska zdoła połączyć siły i wykuwać konsensus, tak, aby zgodnie z pańską propozycją, Unia Europejska mogła zdecydowanie przeć do przodu w czasie pańskiej prezydencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Harlem Désir (PSE).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Pana życzeniem jest, aby pańska prezydencja była realizowana pod egidą Europy, która chroni, i sądzę, że poziom oczekiwań wśród obywateli Europy jest pod tym względem ogromny. Pozostaje to jednak w sprzeczności – a zrozumiał pan kluczową treść przekazu Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim – z faktem, że wymiar społeczny integracji europejskiej nie uzyskał statusu jednego z czterech głównych priorytetów pańskiej prezydencji.

W rzeczy samej, jak widzieliśmy podczas ostatnich referendów, ludzie są pytani o instytucje i traktaty, w rzeczywistości jednak wyrażają opinie na podstawie tempa integracji europejskiej, a tym samym – tempa realizacji zasad polityki europejskiej. Sądzę, że nierównowaga, jaka wytworzyła się w ostatnich latach pomiędzy tempem integracji gospodarczej – która posuwa się do przodu, co jest zjawiskiem pozytywnym – i stagnacją wymiaru społecznego, jest także źródłem rozczarowania obywateli Unii i ich niechęci w stosunku do instytucji europejskich.

Dlatego nie chodzi o to, abyśmy stwierdzili że Europa powinna angażować się we wszystkie sprawy społeczne, ale raczej, gdy tylko powstanie jednolity rynek, w tym jednolity rynek zatrudnienia, niezbędne stanie się ustalenie wspólnych zasad walki z nierównościami, które w przeciwnym razie doprowadzą do dumpingu społecznego, a także dążenie do konwergencji w górę, ku najwyższym standardom, zamiast obniżania warunków socjalnych.

Komisja opublikowała właśnie agendę społeczną, jeśli jednak Rada nie skupi się na określonych konkretnych problemach – mówiono tu o „konkretnej Europie” – na umocnieniu władzy komitetów pracowniczych, poprawy dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników, tak – i to trzeba dodać – aby powstała dyrektywa dotycząca ochrony usług publicznych i socjalnych w interesie ogólnym, nie będzie mowy o zaspokajaniu potrzeby ochrony.

Jednym z naszych priorytetów jest Europa imigracji, ale Europa imigracji nie może ograniczać się do Europy wydalania. Dlatego musimy tu dodać pakt na rzecz integracji, o którym rozmawialiśmy z panem Hortefeux – i pakt na rzecz rozwoju. Wrócił pan właśnie z konferencji G8; Europa i niektóre państwa członkowskie, w tym Francja, zostały oskarżone o nie wypełnianie swoich zobowiązań w zakresie pomocy publicznej na rzecz rozwoju. Proszę zapewnić w trakcie pańskiej prezydencji realizację zobowiązania do osiągnięcia 0,7% PKB, co będzie bardziej efektywne niż niesławna „dyrektywa w sprawie powrotu”, przyczyniając się w większym stopniu do zwalczania nielegalnej imigracji.

 
  
MPphoto
 
 

  Jerzy Buzek (PPE-DE). - Panie Przewodniczcy! Panie Prezydencie Francji! Panie Przewodniczący Barroso! Zgadzam się z Panem Prezydentem. Jest to trudny moment dla Europy. Każdy z nas odczuwa to jakoś osobiście, ja także. Gdy byłem odpowiedzialny za negocjacje akcesyjne mojego kraju z Unią Europejską, zrobiłem wszystko, aby przyszła współpraca europejska dobrze się układała. Pragnę też podkreślić, że dzisiaj na szczęście nie ma problemu polskiego poparcia dla Unii i dla Traktatu. Za Traktatem głosowała zdecydowana większość polskiego parlamentu, a prawie 80% Polaków jest za członkowstwem w Unii.

Popieram ocenę Pana Prezydenta. Musimy działać w imieniu i na rzecz naszych obywateli. Dla nas, polityków, priorytetem jest pakiet energetyczno-klimatyczny, ale musimy zrobić wszystko, aby jego wprowadzenie nie uderzyło w Europejczyków wysokimi cenami i brakiem konkurencyjności naszej gospodarki. Trzeba ten pakiet przyjąć dość szybko, ale źle by było, gdyby zwyciężyła szybkość, a przegrała rozwaga. Nasz pakiet ma być dowodem naszego przewodnictwa w walce z ociepleniem. Zgadzam się, to nam jest potrzebne, najpierw w Poznaniu, a potem w Kopenhadze. Ale ten pakiet nie będzie wzorem dla nikogo. Nikt go nie będzie naśladował, jeśli gospodarka europejska przegra w wyniku wprowadzenia go w życie. Dlatego cieszę się, że Pan Prezydent widzi te zagrożenia i wierze, że zasady handlu emisjami, bo o to głównie chodzi, zostaną w dobrej wierze przebudowane. Mamy doświadczenia. Regulacja REACH została w Parlamencie z udziałem Rady i Komisji znacząco zmieniona, z korzyścią dla wszystkich. Możemy iść tą samą drogą.

Panie Prezydencie! Gratuluję objęcia przewodnictwa w Europie i życzę zrealizowania dwóch najważniejszych spraw na najbliższe pół roku: sprawy Traktatu i sprawy pakietu energetyczno-klimatycznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Enrique Barón Crespo (PSE).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Będzie pan musiał wziąć za rogi byka wątpliwości w sprawie Lizbony; Francja ma już ogromne doświadczenie zarówno w popychaniu integracji europejskiej do przodu, jak i w jej cofaniu. Proszę, aby znalazł pan rozwiązanie dla Irlandczyków, mając przy tym na względzie wolę przeważającej większości obywateli Europy, która także ma znacznie.

Chciałbym też powiedzieć, że ze społecznego punktu widzenia, w traktacie lizbońskim znalazła się Karta Praw Podstawowych, znalazł się europejski model społeczny. Na przykład, zebrano już ponad milion podpisów niepełnosprawnych Europejczyków, którzy reprezentują jedną czwartą gospodarstw domowych, a którzy popierają traktat, ponieważ eliminuje on dyskryminację w życiu świeckim. Dlatego ma pan poparcie w dążeniu do realizacji całościowego modelu społecznego.

Jeśli chodzi o imigrację, zwracał się pan do lewicy, ale musi pan przyznać, że rządy lewicowe prezentowały idee, które pozwoliły na przygotowanie mniej zamkniętego, a bardziej postępowego pakietu, który w mojej opinii może zostać dodatkowo poprawiony przez Parlament, musimy jednak nieprzerwanie pracować nad tą kwestią.

Ponadto, panie prezydencie – i to także wiąże się bezpośrednio z imigracją – mówił pan o WPR, ale nie wspomniał pan o Doha; tym niemniej, to ważne, aby zjednoczona Europa umiała znaleźć rozwiązanie i odnieść się do Milenijnych Celów Rozwoju, ponieważ wszystkie te kwestie należą do jednego pakietu; chodzi o wykorzystywanie naszego potencjału gospodarczego na rzecz rozwoju całej ludzkości.

 
  
MPphoto
 
 

  Stefano Zappalà (PPE-DE).(IT) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Szanowni państwo, jako szef włoskiej delegacji Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów, cieszę się, że przejął pan ster w Europie, i cieszą mnie pańskie słowa. Bije od pana entuzjazm i duma. Wierzy pan, i przekonuje pan innych do wiary w instytucję, Europę, która boryka się z wieloma problemami i naprawdę potrzebuje mądrych, oświeconych i świadomych przywódców, a dowiódł pan już, że jest pan jednym z nich.

Włochy od dawna łączy z Francją silna więź kulturowa i społeczna: te dwa kraje poświęciły wiele dla stworzenia i zbudowania Europy, którą wszystkie państwa członkowskie mają dziś obowiązek rozwijać. Każdy, kto pracuje w ten instytucji, wie, jak wiele przeszkód może pojawić się na drodze procesów rozwoju i integracji, ponieważ procesy te trzeba budować dla ludów o zróżnicowanej historii, kulturze, statusie społecznym i tradycje. Oportunistyczne poglądy polityczne, które wyraził przed chwilą pan Schulz pod adresem cieszącego się obecnie dużym poparciem rządu włoskiego, z pewnością nie są tu pomocne. Jednakże proces ten musi posuwać się do przodu mimo rozczarowań, z jakimi niekiedy się wiąże.

Traktat lizboński, traktat doskonały, został odłożony na później, a powrót do niego będzie wymagał dużo dobrej woli, jeśli chcemy uniknąć marginalizowania tych, którzy go nie zrozumieli. Nie zgadzam się jednak z tym, co pan powiedział: Przed dalszym rozszerzeniem musimy zdefiniować nowe zasady, nie pozostawiając jednak Irlandii bez poparcia. Fala imigracji w Europie, dotycząca zwłaszcza niektórych państw członkowskich, a głównie mojego kraju i obszaru śródziemnomorskiego, musi być regulowana i postrzegana jako wspólny problem, a nie jako powód do wprowadzania podziałów czy faktycznego wykorzystywania sytuacji poprzez penalizację tych państw, które już dziś poświęcają tak wiele. Obywateli naszych państw należy chronić, a integrację budować na rozsądnych podstawach.

Panie urzędujący przewodniczący, rząd włoski i obywatele naszego kraju obserwują pana uważnie i obdarzyli pana zaufaniem, pewni, że zarówno historia, jak i obecny status społeczny, które pan dziś reprezentuje, dadzą Europie zastrzyk nadziei i rozwoju.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Gurmai (PSE). - (HU) Trzy kwestie – jako jedyna mówczyni ze wschodniej strony muru berlińskiego. Jestem rozczarowana, że w swej przemowie pan prezydent nie poruszył kwestii równouprawnienia. Na szczęście, panie urzędujący przewodniczący, my, kobiety z siedmiu partii politycznych, określiłyśmy dokładnie, czego chcemy, w naszym liście: to kwiat, nasz kwiat dla pana, drogi panie prezydencie.

Po pierwsze, chcę wyrazić poparcie dla działań prezydencji francuskiej na szczeblu europejskim na rzecz społecznej równości płci, jednocześnie jednak wydaje się sprzeczne z tymi działaniami zamykanie lokalnych instytucji, zajmujących się równouprawnieniem. Czy na szczeblu europejskim zalecana jest realizacja innej polityki niż rekomendowana przez Francję?

Po drugie: prezydent poinformował obywateli Francji, że w ciągu następnych 5 lat powstanie 350 000 placówek opieki nad dziećmi. To istotny krok, ponieważ zapewnia on równość szans mężczyzn i kobiet na rynku pracy, dając im możliwość połączenia życia zawodowego i rodzinnego. Dobra jakość, przystępne ceny i dostępność dla wszystkich są tu niezbędne, ponieważ jest to instrument równości szans i integracji.

Jeśli chodzi o życie rodzinne, czy uważa pan, że kobiety będą w stanie połączyć pracę zawodową i życie rodzinne, pracując 65 godzin w tygodniu? Kobiety są bardziej bezbronne w miejscu pracy, na ogół nie należą też do organizacji branżowych.

Tak, potrzebujemy wspólnej polityki imigracyjnej w Europie, musi ona jednak określać prawa i obowiązki obywateli i imigrantów. Polityka migracyjna musi zostać uzupełniona polityką integracyjną w państwach przyjmujących. Dziękuję bardzo.

 
  
MPphoto
 
 

  Ioannis Varvitsiotis (PPE-DE). - (EL) Panie przewodniczący! Chciałbym zwrócić się do pana urzędującego przewodniczącego Rady z tymi sowy: czekałem na pańskie dzisiejsze przemówienie ze szczególnym zainteresowaniem. Stanowisko, jakie pan dziś zajął, przekonało mnie, że sześć miesięcy pańskiej prezydencji odbije się szerokim echem.

Cały świat stoi w przededniu jednego z najpoważniejszych kryzysów gospodarczych ostatnich dziesięcioleci, ale Europa także zmaga się ze swymi kryzysami.

Nie ulega wątpliwości, że dzisiejsza Europa złożona z 27 państw nie może funkcjonować na zasadach dawnej piętnastki. Europa przechodzi dziś kryzys instytucjonalny. Nie budzi też wątpliwości fakt, że niektóre państwa członkowskie nie chcą dziś politycznego zjednoczenia Europy, i nie chcą, aby wizja naszych poprzedników ziściła się. To kryzys tożsamości. Kryzys instytucjonalny zostanie rozwiązany, w jaki sposób możemy jednak pokonać kryzys tożsamości?

Obawiam się, że istnieje tylko jedno rozwiązanie: państwa członkowskie, które chcą harmonizacji politycznej, powinny iść do przodu, a państwa członkowskie, które postrzegają Europę jedynie jako unię gospodarczą, powinny pozostać w tyle. Obawiam się, że jeśli nie przyjmiemy takiego rozwiązania, Europa przestanie w pewnym momencie być liczącym się graczem na scenie międzynarodowej.

Kryzysy mogą stać się niezwykle silnym motorem dla postępu, wymaga to jednak odwagi. Wierzę, że ma pan zarówno wizję, jak i odwagę. Proszę działać odważnie!

 
  
MPphoto
 
 

  Othmar Karas (PPE-DE).(DE) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Zasadniczy kierunek pańskich dążeń ma moje pełne poparcie. Wierzę, że jest pan właściwym urzędującym przewodniczącym na ten niezwykle trudny czas, że nie brakuje panu niezbędnej wrażliwości na obawy ludzi, a także determinacji, która pozwoli panu przewodzić i godzić sprzeczne interesy. Odpowiadając na pytania, nie uchylał się pan od odpowiedzi i nazywał pan rzeczy po imieniu. Nie ucieka pan, ale stawia czoła rzeczywistości.

Chciałbym przede wszystkim podkreślić pańskie silne przywiązanie do demokracji parlamentarnej. Jest ono szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, gdy w niektórych państwach członkowskich – w tym w mojej ojczyźnie, Austrii – widzimy, jak demokracja bezpośrednia ściera się z parlamentarną, działanie posłów w kwestiach europejskich w krajach demokracji parlamentarnej. Musimy wspólnie walczyć o demokrację parlamentarną i stawić czoła jej zniedołężnieniu.

(Oklaski)

Kolejna istotna dla mnie kwestia to fakt, że odniósł się pan bezpośrednio do tchórzostwa, lub, powiedzmy, podwójnych standardów, stosowanych przez wiele rządów i przedstawicieli rządów w odniesieniu do spoczywającej na nich współodpowiedzialności w Europie, ponieważ te podwójne standardy są jedną z głównych przyczyn nieufności i wzajemnego wytykania się palcami, czemu musimy położyć kres. Nie chodzi o to, abyśmy wszyscy nabrali odwagi, ale o to, abyśmy wymagali od wszystkich uczciwości i zasad.

Chciałbym poruszyć też trzy inne kwestie. Pierwsza z nich to pańskie stanowisko wobec traktatu. Nie zachowuje się pan jak zając oślepiony reflektorem, nie czeka pan na Irlandię, ale kontynuuje pan proces ratyfikacji, negocjując zarazem z Irlandią. Wierzę głęboko, że dojdziemy do porozumienia z Irlandią wyłącznie, jeśli pozostałe 26 państw członkowskich ratyfikuje traktat.

Nie możemy jednak pozostawić Chorwacji samej sobie. Cieszy mnie pańskie dążenie do otwarcia wszystkich rozdziałów negocjacyjnych do końca roku. Musimy też opracować harmonogram dla Macedonii. Chcę poprosić też Radę o podjęcie decyzji w sprawie programu „Small Business Act” podczas szczytu grudniowego, ponieważ najistotniejsze kompetencje należą do państw członkowskich. Potrzebujemy dokumentu wiążącego prawnie, a nie kolejnej publicznej deklaracji politycznej.

 
  
MPphoto
 
 

  Genowefa Grabowska (PSE). - Panie Przewodniczący! Mam dobrą wiadomość płynącą z Polski. Panie Prezydencie! Dzisiaj trwa w polskim parlamencie debata, która zakończy się rezolucją skłaniającą polskiego prezydenta do dopełnienia konstytucyjnego obowiązku i podpisania Traktatu Lizbońskiego. Taka jest wola polskiego społeczeństwa, które w 80% popiera Unię Europejska i jest z członkowstwa bardzo zadowolonych. Proszę mi pokazać inne państwo, w którym poparcie dla Unii jest tak wysokie. To jest sygnał, iż Polska wywiąże się ze swoich traktatowych zobowiązań.

Druga kwestia: moja prośba do Pana, Panie Prezydencie. Proszę, żeby zechciał Pan umieścić w agendzie sytuację dzieci w Unii Europejskiej i powołać rzecznika, pełnomocnika do spraw dzieci, na wzór Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Chcemy, aby Rada osiągnęła porozumienie i zaakceptowała tę bardzo potrzebną w Europie instytucję.

 
  
MPphoto
 
 

  Hartmut Nassauer (PPE-DE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Gdybym miał podsumować dzisiejszą poranną debatę, musiałbym powiedzieć, że to dobrze, iż Francja objęła prezydencję właśnie teraz, i to dobrze, że pan, panie prezydencie Sarkozy, zajął stanowisko urzędującego przewodniczącego Rady. To dobry dzień dla Europy i dla tego Parlamentu, ponieważ po raz pierwszy od dawna mamy przed sobą kogoś, kto mówi o Europie z pasją, a nie tylko używając dobrych argumentów. Być może właśnie tego nam potrzeba, aby przekonać Irlandczyków i naszych własnych obywateli: pasji i prawidłowej oceny sytuacji, a prawidłowa ocena dotyczy między innymi ujęcia Europy w określone ramy.

Chciałbym powiedzieć panu, na czym polega „tajemnica sukcesu”: potrzebujemy nie tylko traktatu w Irlandii, ale także nowej kultury pomocniczości. Potrzebujemy dla Europy granic, które oddzielą ją od reszty świata, ale potrzebujemy też granic w Europie. Nowa kultura pomocniczości pozwoli nam odzyskać akceptację w Europie; całkowicie zgadzam się w tym zakresie z przewodniczącym Barroso. Wszystkiego dobrego, panie prezydencie.

 
  
MPphoto
 
 

  Marian Harkin (ALDE). - Panie przewodniczący! Chciałabym powitać pana prezydenta Sarkozy’ego w Parlamencie Europejskim. Szczerze doceniam jego wyważoną i dobrze uargumentowaną wypowiedź.

Jako posłanka z Irlandii, przywitam go także, gdy odwiedzi Irlandię jako przewodniczący UE, jako przewodniczący, który podejmuje praktyczne działania na rzecz poprawy życia obywateli. Wynika to jasno z przyjętych przez niego priorytetów.

Popieram także jego komentarze dotyczące bezpieczeństwa żywności i zachowania stanu równowagi przy narzucaniu przepisów i ograniczeń naszym własnym firmom i rolnikom. Jak powiedział, potrzebujemy ochrony pozbawionej protekcjonizmu.

Zarówno w jego słowach, jak i w tonie głosu dało się słyszeć przywiązanie do Europy. Podzielam je zarówno ja sama, jak i wielu obywateli Irlandii. Prezydent mówił o pokonywaniu naszych trudności. Będzie to wymagało czasu i dobrej woli każdej ze stron. Nie można tu wyznaczać terminów.

Jako osoba, która agitowała za głosowaniem na „tak”, wiem, że zgodzi się ze mną, gdy powiem, że irlandzkie „nie” jest tak samo prawomocne, jak „nie” francuskie, holenderskie czy duńskie. Należy mu się takie samo poszanowanie, gdy będziemy szli dalej. Możemy iść dalej. Czekam na to już dziś, i życzę panu przewodniczącemu wszystkiego dobrego w okresie jego prezydencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Tadeusz Masiel (UEN).(FR) Panie przewodniczący, panie urzędujący przewodniczący Rady! Prezydencja francuska określiła właśnie swoje cele, a ja życzę jej samych sukcesów. Podstawowym celem prezydencji francuskiej będzie wzmocnienie Unii Europejskiej i przywrócenie jej zdolności do działania. W tym kontekście brak ratyfikacji traktatu z Lizbony stanowiłby utraconą szansę. Europa potrzebuje Francji, zwłaszcza w tym trudnym momencie; potrzebuje Francji, która została nawrócona, przez pana, panie prezydencie, po referendum francuskim.

Niestety, to nie Polska prowadzi dziś Europę, pewnego dnia jednak tak się stanie, i wierzę, że będzie tak już niebawem. Mam nadzieję, że prezydencja francuska, ze swą polityką integracji europejskiej, pożądanej imigracji, rozszerzenia na Bałkany, a niekoniecznie na Turcję, pozwoli Europejczykom odzyskać wiarę w Europę i przywiązanie do niej.

 
  
MPphoto
 
 

  Gay Mitchell (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Irlandia potrzebowała 700 lat, aby pozbyć się Brytyjczyków z Republiki Irlandii, a dziś muszę tu siedzieć i słuchać ludzi, których wyrzuciliśmy, a którzy mówią nas, co powinniśmy robić w Irlandii. Myślę, że to już troszeczkę za wiele. Proszę pozwolić, aby decyzje w sprawie Republiki Irlandii mogli podejmować obywatele Republiki Irlandii.

Po drugie, chcę zwrócić się do prezydenta Francji: jeśli chce pan, aby obywatele Irlandii zmienili zdanie, proszę przywieźć ze sobą pana Le Pen. To wystarczy, aby obywatele Irlandii zmienili zdanie.

Kierowałem kampanią wyborczą Fine Gael, która należy do Europejskiej Partii Ludowej, w sprawie czterech referendów europejskich: Jednolitego Aktu Europejskiego, traktatu z Maastricht, traktatu amsterdamskiego i traktatu lizbońskiego, i chcę panu powiedzieć, że traktat lizboński przepadł z różnych powodów. Ludzie go nie rozumieli; rząd pozostaje przy władzy od roku 1994; politycy odgrywają rolę członków trybunałów dochodzeniowych; główne partie rządowe i opozycyjne – establishment polityczny – chciały przyjęcia traktatu. Pojawiły się obawy dotyczące obronności i poboru do wojska, aborcji i eutanazji – czemu towarzyszyło rozdawanie strzykawek przez posłów tego Parlamentu – z opodatkowaniem, zatrudnieniem, imigracją. W wielu przypadkach, na czele stały skrajne ugrupowania prawicowe i lewicowe.

Chciałbym powiedzieć panu urzędującemu przewodniczącemu tylko tyle. Proszę przygotować się do wizyty w Irlandii. Jeśli traktuje pan swój wkład w zmianę sytuacji w Irlandii jako istotny, proszę przygotować się do tej wizyty, a także przygotować się do słuchania. Zostanie pan przyjęty bardzo ciepło, ale sytuacja jest trudna i złożona, potrzeba więc czasu, aby ją rozwiązać.

 
  
MPphoto
 
 

  Adrian Severin (PSE).(FR) Panie prezydencie! Europejczycy pokładają ogromne nadzieje w prezydencji francuskiej, trzeba więc dobrze wykorzystać te nadzieje. Prezydencja musi unikać podsycania nierealistycznych marzeń, jak i nieracjonalnych obaw, także w krajach sąsiednich i kandydujących.

Jeśli chodzi o traktat lizboński, brakuje dyplomatycznej zachęty do ratyfikacji. Prezydencja musi mieć swój wkład w opracowanie strategii awaryjnej lub zabezpieczenia na wypadek niepomyślnego biegu wydarzeń. Aby uniknąć najgorszego, musimy od początku pokazać, że jesteśmy na najgorsze przygotowani.

Na koniec chciałbym powiedzieć kilka słów na temat niebezpiecznego zjawiska, jakim jest odrodzenie nacjonalizmu w Europie. Populizm narodowy to najbardziej alarmujący przejaw tego zjawiska, który leży także u podstaw propagandy na rzecz irlandzkiego „nie”, rasistowskiej ksenofobii we Włoszech, ale także retoryki w zakresie narodowego charakteru polityki społecznej. Europa musi pełnić funkcje socjalne, inaczej bowiem dojdzie do jej upadku. Mam nadzieję, że prezydencja francuska wykaże się wrażliwością na ten aspekt rzeczywistości.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Przykro mi, ale nie mamy już czasu na dalsze wystąpienia. Przekroczyliśmy już dość znacznie limit czasu. Jestem bardzo wdzięczny panu prezydentowi Sarkozy’emu, jak również przewodniczącemu Barroso za poświęcenie nam dziś czasu. Dlatego chciałbym na zakończenie udzielić głosu najpierw panu przewodniczącemu Barroso, a następnie panu prezydentowi Sarkozy’emu.

 
  
MPphoto
 
 

  José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji. (FR) Panie przewodniczący! Na początek chciałbym bardzo krótko powtórzyć gratulacje, skierowane do pana prezydenta przez ogromną większość kolegów posłów, którzy zabierali dotąd głos: chciałbym pogratulować panu prezydentowi Sarkozy’emu pewności siebie, entuzjazmu, energii i woli politycznej, jaką dziś okazał, a którą, o czym jestem przekonany, on sam, jego ministrowie i koledzy będą wykazywali przez cały czas trwania prezydencji francuskiej.

Chciałbym powiedzieć, że zupełnie mnie to nie zaskoczyło. Byłem absolutnie przekonany, że objęcie przez Francję prezydencji Rady w tym szczególnie trudnym okresie to bardzo dobra wiadomość. Oczywiście, pan prezydent i my wszyscy wolelibyśmy widzieć mniej chmur na horyzoncie z instytucjonalnego punktu widzenia, sądzę jednak, że właśnie w tym trudnym czasie będziemy w stanie dostrzec potencjał polityczny i w pełni docenić wagę silnej woli politycznej.

Popieram tę demokratyczną debatę polityczną. Wielokrotnie mówiliśmy, że musimy uznać istnienie politycznych różnic i różnorodnych stanowisk, choćby w tym Parlamencie. Musimy umieć wyrażać te różnice, ponieważ Europa różni się od krajowego ustroju politycznego. W ramach naszych demokratycznych ustrojów krajowych, zawsze, gdy dochodzi do debaty politycznej, nawet, gdy stanowiska są skrajnie odmienne, nie poddajemy w wątpliwość prawomocności państwa, podczas, gdy w Unii Europejskiej bardzo często, gdy ci z nas, którzy ją popierają, wyrażają swoje zastrzeżenia, muszą stawić czoła tym, którzy są przeciwni Unii, a którzy wykorzystują wszelkie odmiany populizmu, aby zniszczyć nasze instytucje, kładąc na szali ten wspaniały program pokoju i solidarności, jakim jest nasza Europa.

(Oklaski)

Dlatego właśnie musimy umieć wyrażać wszystkie stanowiska, umacniając jednak obóz pro-europejski w tym niezwykle trudnym okresie. Powiedzmy to jasno, w czerwcu 2009 roku czekają nas wybory europejskie. Jeśli różne siły polityczne i instytucje Europy nie będą ze sobą współpracować w celu zajęcia konstruktywnego stanowiska, dostarczymy argumentów tym wszystkim, którzy w skrajnych przypadkach są gotowi wykorzystać populizm, ksenofobię i nacjonalizm, kojarząc przy tym pojęcia nacjonalizmu i ojczyzny, co jest błędem. Co więcej, często cytuję wielkiego pisarza francuskiego, który powiedział, że „Patriotyzm to miłość do własnego narodu; nacjonalizm to nienawiść do innych.”

Możemy kochać naszą ojczyznę, a jednocześnie bronić naszego europejskiego projektu z przekonaniem, z jakim przemawiał dziś pan prezydent Sarkozy. Dlatego mam nadzieję, że debata, która będzie się toczyć przez następne sześć miesięcy, umocni instytucje europejskie, a także nasz projekt dla Europy na przyszłość.

Chciałbym udzielić odpowiedzi na pewne konkretne pytanie. To jedyne konkretne pytanie, jakie mi zadano, a pozostałe zostawię oczywiście panu prezydentowi Sarkozy’emu, który będzie w stanie dużo lepiej niż ja udzielić na nie odpowiedzi. Pytanie to zadała pani posłanka Napolitano, a dotyczyło ono programu kulturalnego Euromed.

Spieszę panią poinformować, że bieżący program, program kulturalny Euromed, uzyskał na ten rok finansowanie w wysokości 15 milionów euro. To prawda, że nie podjęto jeszcze decyzji na lata 2009-2010, jednakże znajdujemy się pod ogromną presją kosztów zewnętrznych, a w takich przypadkach, co należy powiedzieć otwarcie, kraje trzecie, objęte tymi działaniami, traktują priorytetowo współpracę dwustronną ze szkodą dla budżetów regionalnych. Dlatego jest to kwestia, którą należy omówić z państwami Euromed. W rzeczy samej, jednym z interesujących aspektów inicjatywy Francji, ukierunkowanej na utworzenie Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego - którą, notabene, wspieram od samego początku - jest fakt, że wprowadza ona bardziej zdecydowany element współpracy regionalnej.

Niekiedy pada pod moim adresem pytanie, co wnosi Unia na rzecz regionu Morza Śródziemnego do procesu barcelońskiego. Oczywiście, jest to element szerzej zakrojonego zawłaszczenia politycznego oraz podniesienia standardu politycznego, szczególnie dzięki organizowanym co dwa lata szczytom; jednakże mamy tu także do czynienia z aspektem określonych projektów regionalnych, a także, mam nadzieję, bardzo konkretnych projektów, dla których będziemy w stanie stworzyć wymiar sektora prywatnego, ponieważ nadal potrzebujemy więcej środków.

Tak wygląda więc konkretny obszar, nad którym pracujemy, a na zakończenie chciałbym tylko powiedzieć: „Powodzenia Francjo, powodzenia, mój drogi przyjacielu, prezydencie Sarkozy!’.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Chciałbym podziękować panu przewodniczącemu Barroso i panu wiceprzewodniczącemu Jacquesowi Barrotowi za to, że byli tutaj przez całe trzy godziny.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady. (FR) Panie przewodniczący! Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że wydaje mi się naturalne, gdy ma się zaszczyt pełnić rolę urzędującego przewodniczącego Rady, aby spędzić z Parlamentem tyle godzin, ile Parlament zechce, nie tylko pierwszego dnia prezydencji, ale raczej, i te słowa kieruje do pana, panie przewodniczący Parlamentu Europejskiego, a także do przewodniczących grup oraz do Konferencji Przewodniczących, jeśli będziecie państwo chcieli, abym w określonych terminach podczas prezydencji pojawiał się w Parlamencie Europejskim, jestem do dyspozycji Parlamentu. Trzeba współpracować z instytucjami europejskimi.

Parlament Europejski to kluczowy ośrodek demokracji parlamentarnej. To nie kwestia możliwości; to kwestia priorytetów. Prezydencja potrzebuje Parlamentu Europejskiego, a tym samym pozostaje do jego dyspozycji.

(Oklaski)

Jeśli mówcy pozwolą, chciałbym skierować kilka słów do każdego z nich. Po pierwsze, chciałbym powiedzieć panu Bushill-Matthewsowi, że zaliczam się do tych, którzy uważają, że Europa potrzebuje Wielkiej Brytanii. Nigdy nie należałem do tych Europejczyków czy Francuzów, którzy sądzą, że powinniśmy traktować naszych brytyjskich przyjaciół nieufnie. Wielka Brytania może dać Europie dużo więcej, niż sądzi. Wielka Brytania to brama do anglosaskiego świata, to przedstawiciel wiodącego języka globalnego o dynamicznej gospodarce, czego dowiodła w ostatnich latach. Chciałbym powiedzieć naszym konserwatywnym kolegom z Wielkiej Brytanii: „uwierzcie, że Europa was potrzebuje, że macie w niej swoje miejsce, i że jeśli Brytyjczycy będą stali tylko jedną nogą w Europie, ulegnie ona osłabieniu”. Naród brytyjski jest wspaniałym narodem. Nie musi obawiać się Europy, zaś Europa może oczekiwać od Wielkiej Brytanii bardzo wiele.

Panu Poignant, który przejrzał mnie na wskroś i dostrzegł, że kocham politykę, a Parlament przypomina mi mój własny ogród, chciałbym powiedzieć, że tak, Parlament to miejsce dla demokracji i nie szanuję lub nie rozumiem tych przywódców politycznych, którzy nie chcieliby wyrażać i bronić swoich przekonań w kolebce demokracji parlamentarnej. Mam nadzieję, że pańska uwaga była raczej wyrazem żalu, niż wygórowanej wizji harmonizacji rynku zatrudnienia.

To samo dotyczy pana Désir; zgadzam się z panem całkowicie, jestem przeciwny pełnej harmonizacji, ponieważ nie zyskałaby ona uznania obywateli. Jednakże wprowadzenia minimalnych zasad rynku zatrudnienia, w kontekście jednolitego rynku gospodarczego, jest czymś całkowicie naturalnym.

Musimy wszyscy zdawać sobie sprawę z trudności. Weźmy na przykład Austrię, która ma socjalistycznego premiera i rząd; powiedzą wam oni, że wiek emerytalny to 65 lat, a okres składkowy wynosi 45 lat. Macie państwo świadomość, ile trudności musiałem pokonać, aby zredukować okres składkowy do 40 lat, a początkowo nie udało mi się zyskać poparcia francuskiej Partii Socjalistycznej.

Dlatego proszę wyjaśnić mi, w jaki sposób, choć tak trudno było mi wprowadzić 40-letni okres składkowy we Francji, sześć miesięcy prezydencji europejskiej ma mi wystarczyć, aby znaleźć kompromis pomiędzy 45-letnim okresem składkowym w Austrii i 40-letnim we Francji. Jak można to zrobić? Marzenie od rzeczywistości oddziela długa droga, ale być może na tym polega różnica pomiędzy francuską i europejską Partią Socjalistyczna. Niekiedy czuję się nawet bardziej związany z europejską Partią Socjalistyczną, niż z francuską Partią Socjalistyczną; przyznaję się do tej słabości i oczywiście za nią przepraszam.

(Poseł Schulz zabrał głos przy wyłączonym mikrofonie)

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − To tak nie działa. Nie państwo decydują o tym, kto zabiera głos. Nie można podzielić czasu wystąpień pomiędzy Grupę Socjalistyczną w Parlamencie Europejskim i urzędującego przewodniczącego Rady. Panie prezydencie Sarkozy, czy jest pan skłonny wysłuchać pytania pana posła Schulza? Jeśli tak, udzielę mu głosu.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady. − (FR) Panie przewodniczący! Tak, pod warunkiem, że nie znajdę się na linii ognia w debacie dotyczącej wyłącznie Niemiec.

 
  
MPphoto
 
 

  Martin Schulz (PSE).(DE) Dziękuję bardzo, panie przewodniczący! Jest pan bardzo uprzejmy. Panie prezydencie Sarkozy, to miło, że chce pan w ten sposób zbliżyć się do socjalizmu. Ponieważ w swoim wystąpieniu poparł pan stanowczo niemiecką Partię Socjaldemokratyczną, dystansując się tym samym od kanclerz Merkel, proponuję, aby postąpił pan następująco. Jeśli czuje się pan tak dobrze wśród socjaldemokratów Europy, proszę najpierw zbliżyć się do socjaldemokracji niemieckiej, następnie my przybliżymy panu socjaldemokratów francuskich, a ostatecznie zostanie pan naprawdę dobrym towarzyszem.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Panie pośle Schulz! To w mniejszym stopniu kwestia uprzejmości, a w większym przestrzegania procedur – a więc tego, co chcielibyśmy przecież widzieć w Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolas Sarkozy, urzędujący przewodniczący Rady. (FR) Panie przewodniczący! Jak pan widzi, mam już socjalistę po swojej prawej stronie, ale znajdzie się tu miejsce dla socjalisty po lewej.

(Oklaski)

Jak państwo wiecie, uważam, że nie tracimy czasu, ponieważ jestem zdania, że demokracja na szczeblu europejskim może być wolna od przemocy, jaką niejednokrotnie obserwujemy na szczeblu lokalnym. Szczebel europejski pozwala nam wszystkim odejść nieco od rutyny wyborczej, która jest brutalna, często niesprawiedliwa i zawsze trudna. Wreszcie, fakt, że na takim forum, jak to, możemy ze sobą rozmawiać z uśmiechem i z szacunkiem, także skłoni ludzi do traktowania idei europejskiej z większą przychylnością i do jej przyswojenia jako własnej. W każdym razie, nie uważam, aby był to stracony czas, i chciałbym, aby pan Poignant i pan Schulz byli o tym przekonani.

Pani De Sarnez ma dużo racji. Musimy zmienić naszą politykę rozwoju, postawić żywność i rolnictwo na pierwszym miejscu. To absolutnie konieczne; kraje afrykańskie potrzebują zasobów, aby zyskać samowystarczalność w zakresie wyżywienia, a niewątpliwie część funduszy, jakie przeznaczamy na rozwój dużych infrastruktur należy zainwestować w mikroprojekty w dziedzinie rolnictwa. W tym zakresie całkowicie się z panią zgadzam.

Wezwała mnie pani także do obrony wizji Europy. Podzielam tę ambicję. Mam nadzieję, że zechce pani udzielić mi wskazówek co do kształtu tej wizji. Wie pani doskonale, że pomiędzy nieco oderwanymi od rzeczywistości wielkimi ideałami a technicznymi problemami codziennego życia, każdy z nas musi nieustannie decydować, co zrobić ze wspaniałymi ideami, które wykraczają niekiedy w dużym stopniu poza codzienne trudności, z jakimi borykają się nasi obywatele, i jak rozwiązywać problemy techniczne, które mają wpływ na ich życie. Nie jest to proste, ale będę się starał dążyć do tego celu.

Odpowiadając panu Crowley, tak, musimy się rozwijać, aby uniknąć nielegalnej imigracji. Co więcej, wszyscy mamy świadomość, że najlepszym narzędziem w walce z imigracją jest rozwój. 475 milionów młodych Afrykańczyków nie skończyło jeszcze 17 lat, a Cieśnina Gibraltarska, która oddziela Afrykę od Europy, ma 12 km szerokości. Klęski Afryki będą klęskami Europy, i tego nie zmienią żadne bariery ani granice. Dlatego musimy zadbać o politykę rozwojową. W tym zakresie, wybór pomiędzy współpracą wielostronną i dwustronną jest bardzo trudny. To istotna kwestia, której mam zamiar poświęcić wiele uwagi.

Pan Irujo mówił o różnorodności językowej. W zupełności się zgadzam, w tym – a, jak rozumiem, nie podoba się panu wyrażenie ‘język regionalny’ – jeśli chodzi o języki urzędowe. Należę do tych, którzy są zdania, że pozwalając ruchom na rzecz autonomii i niepodległości objąć monopol na języki regionalne, udzielilibyśmy im wsparcia, a to byłoby bardzo poważnym błędem. Mówię tu o Korsyce we Francji, gdzie żyją Korsykanie, kochający Korsykę i mówiący po korsykańsku w swoich wioskach; nie są jednak zagrożeniem dla jedności narodowej. Dlatego różnorodność językowa jest w moim przekonaniu tak samo istotna, jak różnorodność kulturowa, a z pewnością nie można mówić o różnorodności kulturowej tam, gdzie istnieje tylko jeden język.

Panie Farage, pańskie wystąpienie bardzo mi się podobało, chcę jednak powiedzieć jedną rzecz: Brytyjczycy byli dość zadowoleni z tego, że zamknąłem Sangatte, ponieważ w rzeczywistości to ja zamknąłem Sangatte, a to wy mnie o to poprosiliście. Nawet, jeśli jest pan Brytyjczykiem, który kocha swój kraj, nie jest pan w stanie rozwiązać wszystkich jego problemów imigracyjnych, a muszę panu powiedzieć, że Francja nie zamierza być strażnikiem granic Wielkiej Brytanii. Proszę pozwolić mi stwierdzić, że bardzo łatwo jest powiedzieć: ‘w moim kraju nie chcę dowodów tożsamości ani nie chcę wspólnej polityki imigracyjnej’, nie przeszkadza to jednak panu cieszyć się, gdy cudzoziemcy nie posiadający odpowiednich dokumentów są zatrzymywani we Francji i nie mogą dostać się do Wielkiej Brytanii. Podobnie, jak Francja, Wielka Brytania nie poradzi sobie sama.

Chciałbym dodać, panie Farage, że szanuję Polaków, nie było pana jednak w moim gabinecie, gdy z kilkoma kolegami negocjowaliśmy w sprawie traktatu lizbońskiego. Byliśmy w Brukseli, a kto znalazł się w moim gabinecie? Nie premier Tusk, ponieważ w tym czasie premierem był brat pana Kaczyńskiego. Był tam prezydent Kaczyński, i powiem jedno: to człowiek, do którego mam zaufanie i którego szanuję. Jednak w Europie, gdy się coś podpisuje, jeśli od początku nie szanuje się swoich zobowiązań, nie ma już Europy, nie ma nic, nie ma negocjacji. Gdy jeden z nas podejmuje w Brukseli zobowiązanie w imieniu swego kraju, musi też podjąć takie zobowiązanie w ojczyźnie. To właśnie powiedziałem, ni mniej, ni więcej.

(Oklaski)

Mówię to z pełnym poszanowaniem dla Polaków: panie Farage, jestem zdania, że broniłem Polski. Przewodniczący Barroso wie o tym lepiej, niż ktokolwiek inny. Potrzebujemy Polski, ale potrzebujemy też poszanowania dla danego słowa.

Pani Sudre, dziękuję pani za wsparcie. Całkowicie zgadzam się z pani analizą i bardzo pani za nią dziękuję. Panie Rasmussen, jak rozumiem, był to pan Rasmussen I, a wiem także, kim jest Rasmussen II, chciałbym powiedzieć, że Dania to dobry przykład kraju, który potrafi iść z postępem, co pozwala mi też odpowiedzieć wszystkim, którzy zabierali głos w kwestii irlandzkiej.

Oczywiście, nie powinniśmy zmuszać Irlandczyków do niczego i musimy ich szanować, musimy jednak mieć też odwagę, aby powiedzieć naszym irlandzkim przyjaciołom: „Wy także musicie szanować nasze państwa, które ratyfikowały traktat. Nie pouczamy was, ale weźcie pod uwagę fakt, że inni także mają prawo do opinii, i że w pewnym momencie będziemy musieli znaleźć wspólną drogę. Europa nie chce iść dalej bez was, ale nie może też stanąć w miejscu z waszego powodu.” Mówię to z pełnym szacunkiem dla kraju, który zagłosował na „nie”.

My, Francuzi, przysporzyliśmy wam wielu problemów i trudności, jednak w pewnym momencie musieliśmy wyjść z trudnej sytuacji, w której wszyscy patrzyli na siebie nawzajem, czekając, aż ktoś podejmie inicjatywę. Prezydencja francuska, wspólnie z prezydencją Komisji i prezydencją Parlamentu Europejskiego musi przejąć inicjatywę. Następnie niektórzy z was powiedzą ‘tak’, a inni powiedzą ‘nie’. Osobiście sądzę, że istnieje rozwiązanie, z pewnością jednak nie polega ono na utrzymaniu status quo lub stwierdzeniu: ‘poczekamy i pozwolimy zadziałać upływowi czasu’. Osobiście sądzę, że czas będzie działał na naszą niekorzyść, że Europa czeka od wielu lat i nie ma sensu czekać dłużej. Znajdziemy rozwiązanie; jestem o tym przekonany, podobnie, jak znaleźli je Duńczycy.

Pani Mehrin, byłem ogromnie wzruszony, gdy określiła mnie pani mianem ‘mężczyzny przychylnego kobietom’. Nie będę dociekał, co miała pani na myśli; szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem, co to znaczy, wolę jednak tego nie roztrząsać, ponieważ nie chciałbym, aby pani źle mnie zrozumiała. Wiem, że Europa wielu prędkości istnieje. Nie wszyscy jesteśmy w strefie euro i nie wszyscy jesteśmy w Schengen. Ostatecznie jednak, zanim zbudujemy instytucjonalną Europę wielu prędkości, chciałbym, abyśmy spróbowali wspólnie przystąpić do działania. Proszę nie krytykować prezydencji za ambicję włączenia w to wszystkich, ponieważ, pani poseł, jeśli już zanim zaczniemy stwierdzimy „tak, czy siak, nie ma to znaczenia, zostawmy to”, jednego dnia będziemy negocjować wyjątki socjalne dla Brytyjczyków, kolejnego – wyjątki instytucjonalne dla Irlandczyków, a jeszcze kolejnego – wyjątek dla Polaków. Obawiam się, że znajdziemy się w sytuacji, w której wszystkie kraje zaczną słusznie domagać się zrobienia dla nich wyjątku, i co stanie się wtedy z Unią Europejską? Co stanie się z projektem, stworzonym przez jej założycieli. O to mi chodzi. Być może musimy dojść do tego punktu, chciałbym jednak, abyśmy wcześniej spróbowali dotrzeć tam wspólnie, całą rodziną.

Chciałbym także powiedzieć tym, którzy niepokoją się o Chorwację, że oczywiście popieram dalsze negocjacje i uważam, że błędem byłoby zamknięcie drzwi do Europy dla Bałkanów, ponieważ Bałkany potrzebują pokoju i demokracji, które może im dać Unia Europejska, nie mam jednak zamiaru wracać do debaty nad Lizboną.

Chciałbym powiedzieć panu Bielanowi, że nie jest moim zamiarem grożenie Irlandii; ponadto, nie był bym w stanie tego zrobić, a nawet nie przyszłoby mi to do głowy. Pojadę tam i wysłucham Irlandczyków, jednocześnie jednak wszyscy musimy zrozumieć, że w badaniach opinii publicznej 80% obywateli mówi o sobie, że są pro-europejscy; możemy więc z nimi współpracować, nie uciekając się do gróźb.

Podatek VAT na paliwo to propozycja francuska; nie chcę nakładać go na nikogo. Chciałbym po prostu zwrócić państwa uwagę na fakt, że jestem przekonany, iż ceny ropy będą rosły. Musimy mieć odwagę poinformowania o tym naszych obywateli.

Produkcja ropy spada co roku o 3% z powodu wyczerpywania zasobów, a także wzrostu zużycia ropy o 2 do 3% w wyniku rozwoju krajów o wschodzących gospodarkach. Sądzę po prostu, że VAT to podatek proporcjonalny do ceny. Jeśli jutro ropa będzie kosztowała 175 dolarów za baryłkę, czy będziemy mogli bez słowa pobierać 20% podatków od rosnących niebotycznie cen ropy? Zwracam się do was z tym pytaniem. Wraz z prezydencją Komisji, przedstawimy sprawozdanie w tym zakresie w październiku. Będę dążyć do przeforsowania swoich opinii, zobaczymy, z jakim skutkiem.

Jeśli chodzi o Ukrainę, odbędzie się szczyt i będziemy posuwać się do przodu. Musimy zachęcać Ukrainę, aby podążała drogą ku demokracji, i musimy ją zbliżyć do Unii Europejskiej. Ukraina nie jest krajem mało znaczącym, ma 42 miliony mieszkańców. To niełatwa decyzja. W chwili obecnej jesteśmy na etapie nawiązywania relacji, jednak każdy, kto chodzi ulicami Kijowa, widzi, że to stolica europejska.

Panie Langen, dziękuję panu za komplementy, które naprawdę mnie wzruszyły. Podobało mi się porównanie z Tonym Blairem. Nie wiem, dlaczego użył pan tego porównania, ale sądzę, że Tony Blair jest jednym z polityków, którzy zrobili bardzo wiele dla Europy, a także dla swojego kraju, i nie wiem, prawdę mówiąc, czy nie miałby nic przeciwko temu, że tak mówię, ale jestem zdania, że w wielu obszarach przywrócił on wiarygodność i siłę brytyjskiej debacie politycznej i europejskiej debacie politycznej. Uważam, że w Europie potrzebujemy przywódców, a w swoim czasie Tony Blair był bezsprzecznie jednym z nich.

To, co powiem, zostanie odczytane jako większa przychylność wobec lewicy, choć zauważyłem, że komplementy pod adresem pana Blaira nie zawsze padają z tej właśnie strony politycznego spektrum.

Tak, panie Goebbels, inni muszą dołożyć pewnych starań, i kwestia ta będzie podnoszona w trakcie negocjacji w sprawie zmian klimatu, jednak Europa musi dać odpowiedni przykład. Nie mówię tego z naiwności. Sądzę, że zyskujemy na wiarygodności, gdy postępujemy zgodnie z wyznawanymi przez nas zasadami. Ktoś mógłby powiedzieć, że lepiej będzie poczekać. Osobiście sądzę, że musimy podjąć ryzyko działania. Zasadniczo, panie Goebbels, moja filozofia polityczna brzmi: nie ma nic gorszego od bezczynności. Najgorszym ryzykiem jest unikanie wszelkich ryzyk.

Panie Cavada, ma pan rację, musimy stawić czoła tym obawom. Dziękuję panu za wsparcie.

Jeśli chodzi o Unię na rzecz krajów Morza Śródziemnego, chcę powiedzieć, że w moim odczuciu, kontynuując wątek otwarty przez pana przewodniczącego Barroso, proces barceloński nie spotyka się z krytyką. Tym niemniej, chciałbym powiedzieć jedną rzecz. Barcelona była bardzo dobrą koncepcją, ale podczas szczytu w Barcelonie wystąpił pewien problem. Z tego, co pamiętam, pojawił się tam tylko jeden przywódca państwa arabskiego, premier Abu Mazen. Jak pan sądzi, w jaki sposób możemy utworzyć Unię na rzecz krajów Morza Śródziemnego, zbliżyć do siebie północne i południowe wybrzeże, jeśli południowe wybrzeże nie chce do nas przyjść?

Z tego, co wiem, podczas szczytu w Paryżu, jakkolwiek pan Bernard Kouchner może mnie później poprawić, obecni będą wszyscy przywódcy z państw arabskich. Być może to niewielka różnica, dla mnie ma ona jednak znaczenie fundamentalne.

Chciałbym też powiedzieć panu Zahradilowi, że nie chodzi o to, by wytworzyć kryzys wokół Lizbony, ale nie powinniśmy też zachowywać się tak, jak gdyby nic się nie stało. Nie powinniśmy dramatyzować, jednakże to niepokojące, że ostatnie trzy referenda w Unii Europejskiej zakończyły się negatywnie, jakkolwiek przyczyny były tu niewątpliwie zróżnicowane, fakt ten jednak w najlepszym razie nie zachęca do optymizmu.

Nie będę odpowiadał pani Napoletano, ponieważ pan przewodniczący Barroso udzielił już pani wyczerpującej odpowiedzi.

Panie Sánchez-Neyra, tak, sportowi należy nadać wymiar europejski, i sądzę, że skorzystalibyśmy na tym, gdyby statystyki Igrzysk Olimpijskich były przygotowywane dla poszczególnych krajów wraz z kolumną uwzględniającą medale europejskie. Byłby to sygnał, że żyjemy także w Europie sportowej.

Panie Désir, udzieliłem już panu odpowiedzi w kwestii standardów rynku pracy. Jeśli chodzi o politykę społeczną, nasza debata odbija się szerokim echem. 35-godzinny tydzień pracy nie wystarczy, aby wygrać wybory, ani też, aby stworzyć dobrą politykę socjalną. Chciałbym dodać, że włożyłem tak wiele wysiłku w zniesienie automatycznego, sztywnego przepisu dotyczącego 35-godzinnego tygodnia pracy we Francji w imię harmonizacji europejskiej, ponieważ żaden inny kraj nie podążył za wami tą drogą. Żaden. Nawet jeden. Nie zrobiły tego nawet europejskie rządy socjalistyczne. Dlatego, jak pan widzi, cieszę się, że wzywamy do harmonizacji polityki społecznej, chciałbym jednak powiedzieć naszym przyjaciołom – socjalistom francuskim, że harmonizacja socjalna nie polega na forsowaniu we Francji idei, których nie popiera nikt inny w Europie, ponieważ stworzyliśmy sytuację wyjątkową, na czym cierpi nasz kraj.

Chciałbym podziękować panu Buzkowi za zaangażowanie Polski w sprawy Europy. Nigdy nie wątpiłem w przywiązanie Polski do Europy. Polska to jeden z sześciu najbardziej zaludnionych państw Europy, i właśnie dlatego powiedziałem prezydentowi Kaczyńskiemu, że potrzebujemy jego podpisu, ponieważ Polska nie jest mało znaczącym krajem Europy. Ma niezwykłe znaczenie, także symboliczne, a musimy oczywiście ograniczyć kryzys instytucjonalny wyłącznie do kwestii Irlandii.

Panie Barón Crespo, Doha, tak, powiedziałem to przewodniczącemu Barroso, powiedziałem to Gordonowi Brownowi, jednak, mówiąc w skrócie, Doha, ale nie za wszelką cenę. Chciałbym tu podjąć się obrony dwóch idei, które są bliskie mojemu sercu. Po pierwsze, powiedziano mi, że jeśli nie będzie umowy, nie będzie wzrostu. Przepraszam, ale od siedmiu lat nie ma umowy, a od lat sześciu świat odnotowuje bezprecedensowy wzrost. Umowa WTO jest lepsza niż brak umowy, nie należy jednak mówić, że bez umowy wzrost jest niemożliwy. Odnotowujemy wzrost od sześciu lat.

Po drugie, pan przewodniczący Barroso, premier Kanady, a nawet Angela Merkel mówią obecnie, że to nie wystarczy. Brazylia nie poczyniła żadnych kroków w kierunku złagodzenia barier taryfowych w przemyśle; nie ma żadnych starań w dziedzinie usług. Poza tym, co można powiedzieć na temat zamknięcia rynku chińskiego? Z tego punktu widzenia, nie ma tu żadnego wyjątku dla Francji. Po pierwsze, jako urzędujący przewodniczący Rady, muszę lojalnie bronić stanowiska Unii. Jednakże, jeśli chodzi o to stanowisko, nie słyszałem, aby ktokolwiek, nawet rząd brytyjski, stwierdził, że umowa powinna zostać podpisana na bieżącym etapie negocjacji. Oznacza to, że jesteśmy w Europie jednomyślni, nawet, jeśli nie z tych samych przyczyn, mówiąc, że obecny stan rzeczy nie jest zadowalający; że Europa zrobiła wszystko, co mogła, i nie może zrobić nic więcej, jeśli inne duże regiony światowe nie będą chciały posuwać się do przodu. Sądzę, że w tej kwestii wszyscy się zgadzamy.

Chciałbym powiedzieć panu Zappalà, że jestem mu wdzięczny za poparcie w kwestii europejskiej polityki imigracyjnej, a pani Gurmai, że uważam równouprawnienie mężczyzn i kobiet za kwestię bardzo ważną, nie wiem jednak, czy jej uwaga odnosiła się też do mnie. W każdym razie, fakt, że jest ona Węgierką, sam w sobie jest niezaprzeczalnie pozytywny.

Chciałbym powiedzieć panu Varvitsiotisowi, że mam pełną świadomość faktu, iż Europa przeżywa kryzys tożsamości, a także, że być może Parlament Europejski mógłby wesprzeć wszystkie pozostałe instytucje w tym zakresie. Dlaczego nie mielibyśmy przeprowadzić prawdziwej debaty, panie przewodniczący Pöttering, na temat tego, czym jest tożsamość europejska? Kwestia tożsamości europejskiej powinna stać się przedmiotem europejskiej debaty parlamentarnej, a nie przedmiotem rozważań głowy państwa czy rządu. Być może Parlament Europejski mógłby zorganizować szereg debat na ten temat, w takim przypadku zaś chętnie stawimy się, aby przekazać nasze stanowisko. Osobiście sądzę, że zdefiniowanie tożsamości europejskiej jest raczej zadaniem dla Parlamentu, niż dla rządów, które, co naturalne, zajmują się codziennymi kwestiami administracyjnymi w każdym z poszczególnych państw. Jeśli istnieje forum, na którym tożsamość europejska powinna zostać zdefiniowana, sądzę, i mam nadzieję, że przewodniczący Barroso zgodzi się ze mną, to nie jest nim Rada Europejska ani Komisja, ale przede wszystkim parlament Europejski.

Chciałbym odpowiedzieć panu Karasowi, który stwierdził, że powinienem wykazać się dyplomacją. Oczywiście, to zrozumiałe, postaram się działać dyplomatycznie. Mam nadzieję, że ze swej strony, nie wyrażał on wątpliwości, czy mój temperament nie stanie na przeszkodzie moim umiejętnościom dyplomatycznym. Nie chodzi tu po prostu o rozstrzygnięcie, czy lepiej jest być słabym, ale zręcznym, czy też dynamicznym, ale nietaktownym. Być może można nawet być zarazem dynamicznym i sprawnym, w każdym razie jednak dziękuję, że dano mi możliwość, aby to udowodnić.

(Głośne oklaski)

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. − Bardzo dziękuję, panie prezydencie Sarkozy. Jestem posłem Parlamentu Europejskiego od 29 lat i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wcześniej urzędujący przewodniczący Rady spędził trzy i pół godziny, uczestnicząc w naszej debacie i odpowiadając na wszystkie wystąpienia. Będziemy czekać na pańską kolejną wizytę.

Na tym kończymy ten punkt posiedzenia.

Oświadczenia pisemne (Artykuł 142)

 
  
MPphoto
 
 

  Roberta Alma Anastase (PPE-DE), na piśmie. (RO) Wierzę, że Francja objęła prezydencję w Unii Europejskiej w kluczowym momencie, gdy Europa poszukuje właściwych sposobów działania w obliczu licznych wyzwań strategicznych.

Jako członkini Komisji Spraw Zagranicznych oraz sprawozdawczyni w kwestii współpracy w basenie Morza Czarnego, chciałabym skupić się na istotnym aspekcie, który powinien być promowany w ramach polityki zagranicznej UE. Popieram inicjatywę Francji w zakresie dążenia do konsolidacji europejskiej polityki sąsiedztwa, nalegam jednak, aby wymiar wschodni był traktowany z taką samą uwagą i zaangażowaniem, jak wymiar śródziemnomorski.

Cel ten powinien mieć zastosowanie zarówno do relacji dwustronnych, w kontekście negocjacji w sprawie przyszłych stosunków umownych UE, jak i do relacji wielostronnych w ramach synergii czarnomorskiej.

Wreszcie, Francja obejmie prezydencję w UE w Roku Dialogu Międzykulturowego, i powinna skutecznie kontynuować realizację działań w tym zakresie.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie.(FR) Po pierwsze, chciałbym wyrazić uznanie dla zaangażowania urzędującego przewodniczącego Rady, Nicolasa Sarkozy, w sprawy Europy, oraz dla jego wizji w zakresie bieżących wyzwań stojących przed Unią.

Popieram deklarację polityczną, zgodnie z którą nowe instytucje bazujące na traktacie lizbońskim mają kluczowe znaczenie, a także przekonanie, że planowanie dalszych akcesji bez ich utworzenia byłoby nieodpowiedzialne. Europa wyników musi uwzględniać oczekiwania obywateli i okazać się rozwiązaniem, a nie problemem.

Popieram ideę utworzenia mechanizmu granicznego, który zapewni sprawiedliwą i wolną od zniekształceń konkurencję, uwzględniającą wpływ czynników środowiskowych, związanych z kwestiami energii i klimatu.

Potraktowanie europejskiej polityki legalnej imigracji jako priorytetu jest też koniecznością humanitarną, gospodarczą i społeczną. Chciałbym pogratulować Brice’owi Hortefeux jego doskonałej pracy na rzecz europejskiego paktu imigracyjnego.

Jeśli chodzi o obronność w Europie, śmiałe stanowisko prezydenta pozwoli nam posuwać się do przodu w tej trudnej kwestii, w szczególności poprzez zaangażowanie żołnierzy ze wszystkich krajów i wspieranie powstania europejskiego przemysłu obronnego.

Prezydent ma rację, broniąc WPR, której znaczenie wzrosło dziś bardziej, niż kiedykolwiek.

Na zakończenie chcę podkreślić konieczność poprawy dialogu politycznego z EBC, aby zapewnić Europie zarządzanie gospodarką zgodnie z obecnymi wymogami globalnymi.

 
  
MPphoto
 
 

  Alessandro Battilocchio (PSE), na piśmie.(IT) Dziękuję, panie przewodniczący! Chciałbym przekazać panu prezydentowi Sarkozy’emu moje najlepsze życzenia pomyślnej pracy, gdy bierze w swoje ręce los Rady na okres sześciu miesięcy. Niestety, nad przyszłością Europy zawisły czarne chmury: paradoksalne głosowanie Irlandii (Irlandia stała się „celtyckim tygrysem”, jakiego dziś znamy, dzięki funduszom UE), kryzys rządowy w Austrii, deklaracje prezydenta Polski to niepokojące sygnały. Musimy odnaleźć w sobie siłę i umiejętności, aby ponownie wytyczyć Europie drogę, która ożywi entuzjazm i przychylność obywateli, nadal postrzegających UE jako twór odległy i dość zawiły. Chcę też skorzystać z okazji, aby zachęcić urzędującego przewodniczącego do pewnej prowokacji: aby zbliżyć obywateli do UE, należy wysyłać im konkretne sygnały. Byłoby znakomicie, gdyby prezydent Francji rozpoczął poważną debatę na temat dwóch siedzib Parlamentu: skoncentrujmy wszystkie nasze działania w Brukseli i zaniechajmy comiesięcznych podróży do Strasburga (gdzie naszą siedzibę można wykorzystać w innych celach, na przykład jako ośrodek rozwoju technologicznego): te „wycieczki to w rzeczywistości ogromne i nieuzasadnione marnotrawstwo zasobów finansowych i energetycznych”.

 
  
MPphoto
 
 

  Ivo Belet (PPE-DE), na piśmie. – (NL) Prezydencja francuska wyznaczyła właściwe priorytety, takie jak klimat, imigracja i obronność, chciałbym jednak skupić się na jednym z aspektów, który cieszy się mniejszym zainteresowaniem, a niewątpliwie ma ogromne znaczenie dla naszych młodych obywateli i dla całego sektora sportowego w Europie.

Prezydencja francuska popiera w sporcie zasadę „sześć plus pięć”: ograniczenia liczby graczy zagranicznych. Cele są dobre: zobowiązanie klubów, aby inwestowały więcej w szkolenie własnej młodzieży, a tym samym przyczyniały się do odbudowy równowagi rywalizacyjnej. Parlament zgadza się z tym podejściem w pełni.

Stąd nasze poparcie dla zasady rekrutacji rodzimych graczy, która – choć w bardziej umiarkowanym stopniu – kieruje się tymi samymi przesłankami. Pytanie, czy zasada sześć plus pięć jest wykonalna na szczeblu europejskim. Jest ona sprzeczna z zasadą swobodnego przemieszczania się pracowników i może zostać zastosowana wyłącznie na bazie naruszenia traktatu UE, a jesteśmy dalecy od poparcia takiego działania. Wątpliwe jest, czy zaakceptowałby to Trybunał Sprawiedliwości, nawet w świetle nowego artykułu dotyczącego sportu w traktacie lizbońskim.

My, posłowie Parlamentu, chcemy przyłączyć się do poszukiwania rozwiązań, które będą korzystne dla europejskiej piłki nożnej. Wzywamy po prostu do opracowania dobrego rozwiązania, które nie pogrąży piłki nożnej w chaosie. Nikt z nas nie potrzebuje powtórki ze sprawy Bosmana.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) Prezydent Sarkozy poświęcił mniej więcej jedną trzecią swojego wystąpienia na obronę traktatu lizbońskiego oraz na wywieranie presji na Irlandię i szantażowanie jej, zapominając o przyjętych zasadach Unii Europejskiej, głoszących, że przyjęcie nowego traktatu wymaga ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. No cóż, skoro większość obywateli Irlandii go odrzuciła, traktat nie ma szans na sukces. Nie należy kontynuować procesu ratyfikacji. Naleganie na ratyfikację traktatu jest sprzeczne z zasadami demokracji.

Kolejny priorytet to rozwój polityki imigracyjnej, w ramach której dyrektywa w sprawie powrotu, znana też jako haniebna dyrektywa, wyróżnia się brakiem poszanowania dla podstawowych praw człowieka i traktowaniem nielegalnych imigrantów jako przestępców, a nie jako ludzi, którzy uciekli przed głodem ze swych ojczyzn, szukając lepszej przyszłości dla siebie i dla swych rodzin.

Kwestia socjalna została całkowicie pominięta. Prezydent ma świadomość sprzeciwu wobec wniosku w sprawie zmiany dyrektywy dotyczącej czasu pracy oraz wniosków, które Rada przyjęła i przesłała do Parlamentu Europejskiego, których celem jest ograniczenie praw pracowniczych, otwarcie furtki dla średniego tygodnia pracy trwającego 60 lub 65 godzin, deregulacja zatrudnienia i obniżenie płac.

 
  
MPphoto
 
 

  Bogdan Golik (PSE), na piśmie. – Chciałbym wyrazić nadzieję, że pół roku francuskiej prezydencji minie pod znakiem owocnej, efektywnej pracy dla dobra wszystkich mieszkańców zjednoczonej Europy.

W tym miejscu pragnę podkreślić istotne znaczenie rolnictwa dla Wspólnoty Europejskiej. Przykładowo w Polsce w 2005 r. ponad 17% zatrudnionych pracowało w rolnictwie. Pośrednio kwestia rolna jest ważna dla wszystkich państw członkowskich – mam tu na myśli głównie zagadnienie bezpieczeństwa żywnościowego w kontekście rosnących cen produktów spożywczych na rynkach światowych.

Mam nadzieję, że prezydencja Francji przyniesie rozwiązanie kilku kwestii spornych dotyczących europejskiego modelu rolnictwa. Europa nie ma tak dobrego klimatu ani warunków agrarnych, żeby całkowicie zrezygnować ze wspierania swoich rolników. Koszty produkcji mięsa, mleka czy zbóż zawsze będą na naszym kontynencie wyższe niż w Ameryce Południowej, USA czy Australii. Należy przy tym pamiętać, iż również wyżej wymienione kraje wspierają swoich rolników.

Uważam, że wyższe ceny produktów rolnych stwarzają szansę rozwojową dla europejskiego rolnictwa. Istnieje jednak niebezpieczeństwo przejęcia dodatkowego dochodu przez ogniwa pośrednie, np. wzrost cen żywności powoduje ponadproporcjonalny wzrost cen środków produkcji rolniczej. W rezultacie nadwyżka dochodowa jest absorbowana przez gałęzie pośrednie.

Rolnictwo stanowi wciąż ważny sektor gospodarki. Zmieniły się warunki w jakich obecnie funkcjonuje, ale główne priorytety: zapewnienie godziwych dochodów dla rolników oraz bezpieczeństwo żywnościowe są wciąż aktualne.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie.(PT) Gdy Sarkozy zamydlił oczy swojemu narodowi, twierdząc, że uszanuje ich wolę wyrażoną w referendum, przeprowadzonym w roku 2005 – w wyniku którego odrzucono ‘konstytucję europejską’ – a zarazem forsując ‘mini-traktat’, stanowiący przeróbkę odrzuconego traktatu, przedstawiając go w nowej formie i unikając kolejnego referendum, obecnie przejął ster wobec procesu zapoczątkowanego przez Angelę Merkel, czyli kolejnej próby narzucenia federalistycznego, neoliberalnego, militarystycznego traktatu, który został odrzucony już trzykrotnie.

Zważywszy na pogłębiający się kryzys kapitalizmu, wielkie korporacje i najsilniejsi gracze UE, zwłaszcza Francja i Niemcy, pokazują ‘drogę wyjścia’, forsując federalistyczną, neoliberalną i militarystyczną politykę oraz projekt traktatu, chcąc skonsolidować fundament super-państwa, aby umocnić imperialistyczne mechanizmy interwencyjne w ścisłej współpracy z USA i NATO.

W tym celu korzystają z nacisku i szantażu (rozszerzenie, EU dwóch prędkości itd.). UE, głucha, ślepa i niema na wolę wyrażoną przez naród irlandzki, spiskuje przeciwko niemu, aby zorganizować kolejne referendum w roku 2009, jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

 
  
MPphoto
 
 

  Gyula Hegyi (PSE), na piśmie. (HU) Jednym z najważniejszych zadań prezydencji francuskiej będzie koordynacja zobowiązań państw członkowskich w związku ze zmianami klimatu. To bardzo ważne, abyśmy ograniczyli emisję gazów cieplarnianych na poziomie unijnym. Cel ten może zostać zrealizowany, jeśli potraktujemy poważnie protokół z Kioto, jeśli będziemy konsekwentnie obniżać poziom emisji w sposób znaczący w stosunku do roku bazowego 1990, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Byłoby niewątpliwie skandalem, gdyby państwa członkowskie, które nie tylko nie ograniczyły, ale nawet podniosły poziom emisji w latach 1990 – 2005, otrzymały za to nagrodę od Unii Europejskiej i korzystały nadal z przywilejów sprzecznych z protokołem z Kioto. Byłoby to tym bardziej oburzające, gdyby państwa członkowskie, które traktują protokół z Kioto poważnie i które rzetelnie ograniczają poziom emisji – w tym Węgry – zostały za to ukarane dalszymi ograniczeniami. Mam nadzieję, że prezydencja francuska nie zgodzi się na takie kpiny z protokołu z Kioto oraz na dyskryminację nowych państw członkowskich, w tym mojej ojczyzny.

 
  
MPphoto
 
 

  Mieczysław Edmund Janowski (UEN), na piśmie. – Dziękuję panu prezydentowi Francji za wystąpienie, które porusza wiele fundamentalnych problemów Unii. To prawda, że musimy zastanowić się nad wydobyciem Europy z kryzysu. Małą pociechą jest to, iż w sytuacji bliskiej kryzysu znalazł się praktycznie cały świat. Ma to istotny wymiar gospodarczy i społeczny. Chodzi mi o zagrożenie głodem wielu regionów globu, gdyż galopują ceny żywności, oraz o bezpieczeństwo energetyczne, a także o stan środowiska. Coraz bardziej labilny staje się światowy system finansów. Dlaczego to akcentuję? Dlatego, że nie możemy być zadufani. Niecałe 500 milionów mieszkańców UE stanowi dziś mniej niż 8% ludności świata, za 40 lat będzie to zaledwie próg wyborczy – 5%. Nasze europejskie widzenie nie może więc pomijać wartości nadrzędnych, związanych z zachowaniem cywilizacji euro-atlantyckiej. To ma zaś także wymiar etyczny.

Potrzebna jest zatem w każdym kraju UE należyta troska o rodzinę, która jako maleńka wspólnota, jest zarazem fundamentem całej Wspólnoty Europejskiej. Nie powinniśmy o tym zapominać. Inaczej pogubimy się tak jak teraz, nadużywając słowa małżeństwo do związków, które nie są małżeństwem. Prawdą jest to, że potrzebujemy nowych ram prawnych, muszą one być jednak zrozumiałe dla ludzi. To mieszkańcy Unii są podmiotem działań Parlamentu, Rady czy Komisji. My tylko pełnimy służbę. Tak właśnie postrzegajmy sprawę Irlandii.

 
  
MPphoto
 
 

  Filip Kaczmarek (PPE-DE), na piśmie. – Zgodnie z powszechnym oczekiwaniem jednym z priorytetów prezydencji francuskiej jest kwestia ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Jednakże nieoczekiwanie dla większości obserwatorów bohaterem samego początku prezydencji francuskiej została Polska, a właściwie nie tyle Polska, co prezydent Lech Kaczyński. Nie rozumiem argumentów prezydenta Polski, który odmawia podpisania dokumentów ratyfikacyjnych traktatu lizbońskiego. Traktat został ratyfikowany przez Sejm i Senat. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby opóźnić złożenie podpisu przez prezydenta. Traktat nie został na przykład skierowany do Trybunału Konstytucyjnego. Wygląda to na lekceważenie Parlamentu i złamanie umowy z premierem Donaldem Tuskiem. Zgadzam się z prezydentem Sarkozym, że nie jest to sprawa o charakterze politycznym, tylko etycznym. Polska wynegocjowała traktat, podpisała go i zgodnie z prawem międzynarodowym jest zobowiązana do przeprowadzenia procesu ratyfikacji. Mam też głęboką nadzieję, że sytuacja w zakresie ratyfikacji traktatu zmieni się wkrótce i nastroje pod koniec prezydencji francuskiej będą znacznie lepsze niż obecnie.

 
  
MPphoto
 
 

  Eija-Riitta Korhola (PPE-DE), na piśmie. (FI) Panie przewodniczący! Szanuję wyrażone jednoznacznie życzenia pana urzędującego przewodniczącego Rady, Nicholasa Sarkozy’ego, który chce ambitnie pracować nad kwestiami energetycznymi UE oraz nad pakietem klimatycznym i wypracować konwencję w tym zakresie w trakcie prezydencji francuskiej. Mam nadzieję, że przede wszystkim jest to sygnał, iż wyzwania związane ze zmianą klimatu stały się wreszcie sprawą kluczową dla naszej polityki.

Chcę jednak przypomnieć panu urzędującemu przewodniczącemu Rady o wadze tego zadania – handel emisjami to niezwykle ważne narzędzie rynkowe, które ma wpływ na tak wielu ludzi, że nie możemy pozwolić sobie na realizację harmonogramu politycznego kosztem środowiska i zrównoważonego rozwoju. W przeciwnym razie, Francja może wyjść na błazna, z czego nie byłaby dumna.

W zeszłym miesiącu prowadziłam seminarium, podczas którego organizacje ochrony środowiska, instytucje naukowe oraz podmioty, których dotyczy handel emisjami, mogły wyrazić swoje opinie na temat skutków gospodarczych tego zjawiska. Ich stanowisko było jednoznaczne: wniosek Komisji doprowadzi do znacznego wzrostu kosztów, nie przynosząc proporcjonalnych korzyści dla środowiska. Chcę się powołać na niepokojące wyniki analizy McKinsey’a w tym zakresie. Handel emisjami wymaga udoskonalenia. Sytuacja jest poważna. Nie możemy wykorzystać przemysłu europejskiego, który dobrze sobie radzi na własnym polu, jako królika doświadczalnego, dopóki system funkcjonuje w sposób niedbały. Powstrzymanie się od działania jest lepszym rozwiązaniem, niż działanie szkodliwe.

Wierzę, że jesteśmy w stanie z czasem osiągnąć dobry rezultat, niezbędne są jednak pewne kluczowe zmiany. Emisje dwutlenku węgla nie znikną dzięki pobożnym życzeniom i obietnicom, jeśli nie zostaną wcielone w treść dyrektywy. Powinniśmy trzymać się twardego stanowiska w kwestii złagodzenia zobowiązań, jednak procedura w bardzo dużym stopniu pozostaje kwestią dyskusji. W Parlamencie zaprezentowaliśmy rozciągnięty front w odpowiedzi na stanowisko Komisji wobec rozważanych alternatyw. Proszę pana urzędującego przewodniczącego, aby się z nim zapoznał.

 
  
MPphoto
 
 

  Marian-Jean Marinescu (PPE-DE), na piśmie. (RO) Panie przewodniczący! zaprezentował pan niezwykle ambitny program, który, mam nadzieję, zostanie pomyślnie zrealizowany.

Pakt w sprawie imigracji to kluczowy priorytet w dążeniu do zlikwidowania nielegalnej imigracji i zbudowania wspólnej polityki imigracyjnej.

Tym niemniej, chcę podkreślić jeden z aspektów, który powinien pan rozważyć przed podjęciem zaplanowanych działań: pakt powinien obejmować szereg działań, uwzględniających restrykcje na europejskim rynku pracy, narzucone pracownikom z niektórych nowych państw członkowskich.

Nie jest normalną sytuacja, w której migracja gospodarcza z krajów trzecich przewyższa swobodny przepływ migrantów pomiędzy państwami wewnątrz Unii.

Niektóre z państw członkowskich wdrożyły przepisy przejściowe, regulując dostęp do rynku pracy dla pracowników z UE.

Z chwilą wprowadzenia w życie polityki legalnej imigracji pojawia się ryzyko stworzenia niekorzystnej sytuacji dla obywateli Europy w porównaniu z obywatelami krajów trzecich.

W tym kontekście chcę pogratulować Francji jej pierwszego kroku w tym kierunku w dniu 1 lipca, gdy nastąpiło otwarcie francuskiego rynku pracy dla obywateli państw, które przystąpiły do Unii Europejskiej w roku 2004.

Mam nadzieję, że Rumunia i Bułgaria zostaną potraktowane podobnie tak szybko, jak będzie to możliwe, i zachęcam inne państwa członkowskie do wzięcia przykładu z Francji.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolae Vlad Popa (PPE-DE), na piśmie. – Francja wzięła na siebie misję realizacji programu europejskiego przez sześć miesięcy w trudnej sytuacji, jaka wytworzyła się z chwilą odrzucenia traktatu lizbońskiego przez Irlandię.

Program prezydencji francuskiej UE jest ambitny, należy jednak mieć także na uwadze oczekiwania ludzi. Ostatnie wyniki Eurobarometru wskazują, że tylko 52% obywateli UE uważa członkostwo za dobre dla swoich państw. Potrzebujemy strategii, która uświadomi obywatelom europejskim, że wspólne interesy są dużo istotniejsze z ekonomicznego i politycznego punktu widzenia, niż to, co nas różni.

Oczywiście, priorytetem dla prezydencji francuskiej jest określenie metody na złagodzenie skutków decyzji irlandzkiej, ponieważ proces europejski musi być kontynuowany, zważywszy, że traktat nicejski nie umożliwia dalszego rozszerzenia.

Jeśli chodzi o drugi priorytet prezydencji francuskiej w UE – wspólną politykę rolną i przygotowanie na przyszłe wyzwania – należy wspomnieć, że system płatności jednolitej będzie miał zastosowanie w Rumunii od roku 2013. Jako beneficjent WPR, Rumunia otrzyma w tym roku 735 milionów euro w postaci europejskiego wsparcia bezpośredniego dla rolników rumuńskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Martine Roure (PSE), na piśmie.(FR) Ograniczę się do dwóch stwierdzeń:

- Ubieganie się o azyl w 27 krajach jest absolutnie niemożliwe. Mamy rozporządzenie dublińskie II, które reguluje kwestię odpowiedzialności krajów przyjmujących. Jednakże, prawdą jest, że państwa członkowskie nadal dzielą różnice w zakresie uznawania potrzeby ochrony międzynarodowej, co jest realnym problemem.

- Druga sprawa, którą chcę poruszyć, to podstawowy problem ludzkości. W jaki sposób możemy żyć wszyscy razem w świecie zglobalizowanym? Musimy zwalczyć przyczyny, które sprawiają, że zdesperowani ludzie opuszczają własny kraj, a w mojej opinii, europejski pakt imigracyjny nie zapewni właściwej równowagi pomiędzy walką z handlarzami ludźmi, promowaniem legalnej imigracji i opracowaniem ambitnej polityki współrozwoju.

 
  
MPphoto
 
 

  Katrin Saks (PSE), na piśmie. (ET) W tym roku Unia Europejska ma szansę przejrzeć się w lustrze i stwierdzić, czy decyzje podejmowane w ostatnich latach przyniosły owoce. W zeszłym roku rozpoczęła się realizacja polityki energetycznej i środowiskowej dla Europy, a niedawno odnotowaliśmy potężny wzrost zjawiska nielegalnej imigracji. Zmagamy się też z problemami w zakresie ochrony: połączone siły europejskie realizują operacje wojskowe na całym świecie, a od roku 2004 tworzymy europejskie grupy bojowe i europejskie jednostki szybkiego reagowania.

Nowa prezydencja w osobie prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego wniosła powiew świeżości i optymizmu do polityki europejskiej, przyniosła nam ideę mini-traktatu, a także zmianę podejścia do nowych państw członkowskich. Przykładów jest wiele. Dzięki własnej energii i inicjatywie, pan prezydent z pewnością zdoła uruchomić lub przyspieszyć realizację wielu trudnych projektów.

Z tego względu, chcę podkreślić, że kraj sprawujący prezydencję nie zajmuje się sprawami europejskimi niezależnie, jakkolwiek ma prawo przedstawiać pewne propozycje działania. Fakt, że prezydencja nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podejmowane przez Radę Europejską, ma dla niej znaczenie fundamentalne, i na tym powinna się skupić, zamiast szafować pustymi obietnicami. Przede wszystkim mam ogromną nadzieję, że prezydencja francuska zdoła zaszczepić Europejczykom nadzieję w związku z realizacją konkretnych projektów.

 
  
MPphoto
 
 

  Toomas Savi (ALDE), na piśmie. – Panie urzędujący przewodniczący Rady! Podczas ostatniego szczytu europejskiego w Brukseli omawiano utworzenie Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego – to inicjatywa istotna dla całego regionu śródziemnomorskiego, a także jeden z priorytetów prezydencji francuskiej.

Mam jednak szczerą nadzieję, że położenie nacisku na Unię na rzecz regionu Morza Śródziemnego w trakcie prezydencji nie przyczyni się do zaniedbania kwestii regionu Morza Bałtyckiego i strategii dla regionu Morza Bałtyckiego. Morze Bałtyckie stało się praktycznie jeziorem na obszarze Unii Europejskiej, zważywszy, że od roku 2004 otacza je osiem państw członkowskich. Strategia dla regionu Morza Bałtyckiego obejmuje kwestie ochrony środowiska, gospodarki, kultury, edukacji i bezpieczeństwa, formułując zrównoważony plan rozwoju tego regionu.

Będę niezwykle zadowolony, jeśli prezydencja francuska skupi się na kwestiach związanych z Morzem Bałtyckim, a także, jeśli priorytetowe traktowanie regionu Morza Śródziemnego nie odbędzie się kosztem regionu Morza Bałtyckiego.

Biorąc pod uwagę fakt, że niebawem rozpoczyna się okres prezydencji Szwecji, rozpoczęcie pracy nad strategią dla regionu Morza Bałtyckiego byłoby wskazane, aby zapewnić większą spójność prac realizowanych w trakcie kolejnych prezydencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Silvia-Adriana Ţicău (PSE), na piśmie. (RO) W ciągu najbliższych sześciu miesięcy, na prezydencji francuskiej będzie spoczywała ogromna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej.

Unia potrzebuje Traktatu Lizbońskiego. Istniejące ramy instytucjonalne, a w tym wymóg jednogłośnego podejmowania określonych decyzji, ciążą nam. Ponadto, traktat lizboński wzmacnia poziom demokratyzacji, zwiększa zakres uprawnień parlamentów państwowych i wprowadza procedurę współdecydowania w większości obszarów.

Prezydencja francuska powinna też wspierać wspólną politykę rolną, która umożliwi rolnikom europejskim osiąganie wyższej wydajności.


Wraz ze wszystkimi państwami członkowskimi, prezydencja francuska powinna szukać rozwiązania dla impasu, w jakim znalazła się Unia po referendum irlandzkim.

Prezydencja francuska ogłosiła swoje priorytety na kolejny okres: zmiany klimatu, imigracja, wspólna polityka rolna, obronność i bezpieczeństwo Unii.

Jesienią, w Kopenhadze, Unia będzie uczestniczyć w zawarciu międzynarodowej umowy będącej następstwem porozumień z Kioto. Unia powinna dać przykład działania w walce ze zmianą klimatu, dlatego też przyjęcie pakietu energetyczno-klimatycznego powinno stać się jednym z głównych celów prezydencji francuskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Bernard Wojciechowski (IND/DEM), na piśmie. – Nikt nie jest w stanie wyjaśnić przyczyn wyniku referendum w Irlandii.

Norma staje się prawem na podstawie powszechnej akceptacji ze strony obywateli. Jej sens powinien być zgodny z przekonaniami dotyczącymi jedności. Pana rodak, myśliciel, który spoczął w Panteonie, Rousseau, pisał, że „każde prawo, które nie zostało przez ludzi ratyfikowane, jest nieważne, nie jest w ogóle prawem”. Dlatego właśnie ludzie powinni kontrolować rządy, ze strony których zagraża im uzurpacja przysługujących im praw. W jaki sposób ludzie mają jednak kontrolować rząd przy pomocy instrumentu, którego nie rozumieją, którego struktura jest tak skomplikowana i niejasna, jak struktura ostatniego traktatu?

Nie wątpię, że chce pan sprawiać wrażenie – parafrazując Dominique de Villepina – w tej ‘świątyni’ Parlamentu Europejskiego – ‘strażnika ideałów i strażnika sumienia’. Liczę jednak, że będzie pan bardziej zainteresowany przekazywaniem informacji na temat platform wspólnej realizacji interesów europejskich opinii publicznej, co może sprawić, że media przestaną zajmować się pańskim życiem prywatnym i skupią się na pana działaniach politycznych.

 
  
  

(Posiedzenie zostało zawieszone o godzinie 13.40 i wznowione o godzinie 15.00.)

 
  
  

PRZEWODNICZY: GERARD ONESTA
Wiceprzewodniczący

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności