Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2008/0087(CNS)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

A6-0337/2008

Debaty :

PV 08/10/2008 - 23
CRE 08/10/2008 - 23

Głosowanie :

PV 09/10/2008 - 7.6
CRE 09/10/2008 - 7.6
Wyjaśnienia do głosowania

Teksty przyjęte :

P6_TA(2008)0468

Debaty
Czwartek, 9 października 2008 r. - Bruksela Wydanie Dz.U.

10. Wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania
zapis wideo wystąpień
PV
  

Ustne wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

Sprawozdanie: Pier Antonio Panzeri (A6-0365/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Rumiana Jeleva (PPE-DE). - (BG) Panie przewodniczący, szanowne koleżanki i koledzy! Pozwolę sobie zacząć od złożenia gratulacji koledze, panu posłowi Panzeriemu, w związku z jego sprawozdaniem. Pełniłam rolę kontrsprawozdawcy grupy PPE-DE i głosowałam za przyjęciem tego sprawozdania.

Głosowałam w ten sposób, ponieważ uważam, że dzięki naszym staraniom zmierzającym do wypracowania kompromisów udało nam się wprowadzić pewne poprawki i osiągnąć bardziej proporcjonalne podejście w przypadku niektórych propozycji. Równocześnie pragnę nadmienić, że poprawki zaproponowane przez naszą grupę, dzięki którym sprawozdanie nabrałoby bardziej kompleksowego charakteru, nie zostały zatwierdzone.

W treści sprawozdania, wśród głównych powodów istnienia, a nawet rozszerzania się szarej strefy w niektórych sektorach gospodarki, zdecydowanie powinny się znaleźć nadmierne obciążenia podatkowe i wysokie składki na ubezpieczenie społeczne. W walce ze zjawiskiem pracy nierejestrowanej społeczność biznesową musimy zaliczać do sprzymierzeńców.

Należy ułatwiać działalność małym i średnim przedsiębiorstwom poprzez zmniejszanie obciążeń administracyjnych i upraszczanie procedur. Najwyraźniej jednak na tym etapie nie ma możliwości zaproponowania dyskusji ani zmian ze względu na to, że za podstawę sprawozdania przyjęto na początku inny zbiór zasad, a zostało ono zakończone i poddane głosowaniu w oparciu o zupełnie inne reguły.

 
  
  

Sprawozdanie: Gabriele Zimmer (A6-0364/2008)

 
  
MPphoto
 

  Anja Weisgerber (PPE-DE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosowałam przeciwko sprawozdaniu pani poseł Zimmer, ale mimo to z całego serca chcę wyrazić poparcie dla celu sprawozdania, którym jest wspieranie integracji społecznej i walki z ubóstwem, również z ubóstwem dzieci, w Unii Europejskiej. Zdecydowanie z zadowoleniem przyjmuję podejście polegające na popieraniu odpowiednich systemów dochodów minimalnych jako podstawowego warunku koniecznego dla prowadzenia godnego życia. Ta zasada musi się stosować do osób pracujących i bezrobotnych.

Nie mogę jednak głosować za sprawozdaniem, w którym wielokrotnie ponagla się państwa członkowskie do wprowadzenia minimalnych wynagrodzeń i wzywa Radę do zaakceptowania docelowego poziomu minimalnych wynagrodzeń w UE. Takie żądanie stanowi naruszenie zasady pomocniczości i podstawowych kompetencji państw członkowskich w zakresie przepisów socjalnych.

W sprawozdaniu z wyraźnym zadowoleniem przyjmuje się wniosek Komisji dotyczący dyrektywy horyzontalnej, obejmującej wszystkie formy dyskryminacji. Jestem przeciwna dyskryminacji, ale uważam, że przyjęte podejście nie jest właściwe.

 
  
MPphoto
 

  Syed Kamall (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Dziękuję za umożliwienie mi przedstawienia wyjaśnienia dotyczącego głosowania. Tak jak moja poprzedniczka uważam, że nie sposób nie zgodzić z celami tego sprawozdania, dotyczącymi wspierania integracji społecznej i zwalczania ubóstwa.

Należy jednak zdecydowanie stwierdzić, że musimy odstąpić od koncepcji, zgodnie z którą, niezależnie od rodzaju problemu, rozwiązanie trzeba znaleźć na szczeblu UE. W rzeczywistości takiego rozwiązania często nawet nie da się znaleźć na szczeblu krajowym.

Jeżeli faktycznie zależy nam na rozwiązaniu problemu ubóstwa, jeśli w istocie chcemy sprzyjać integracji społecznej, musimy raczej poszukiwać rozwiązań w ramach naszych własnych społeczności. W całej Unii Europejskiej, w całym moim kraju, w całym mieście, które reprezentuję, w Londynie, najznakomitszym mieście na świecie, napotykamy wiele grup w obrębie lokalnych społeczności, podejmujących działania mające na celu zwalczanie ubóstwa „na pierwszej linii”, bez jakiejkolwiek interwencji ze strony państwa. Grupy te rozumieją istniejące problemy, a społeczności działają wspólnie. My musimy natomiast stworzyć odpowiednie warunki dla lokalnych społeczności, by mogły one radzić sobie z tymi problemami: jeżeli chcą państwo szukać rozwiązań, proszę zajrzeć na stronę internetową Centrum Sprawiedliwości Społecznej w moim okręgu wyborczym w Londynie.

 
  
MPphoto
 
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE). - (PL) Panie przewodniczący! Ubóstwo to zjawisko wieloaspektowe. Zazwyczaj wiąże się z bezrobociem, zwłaszcza długotrwałym. Dlatego praca przedstawiana jest jako najlepsze zabezpieczenie przed tym zjawiskiem. Nie może być to jedyne zabezpieczenie (na co dowodem jest występujące dosyć często ubóstwo ludzi pracujących) w walce z ubóstwem, którym zagrożonych jest 78 milionów ludzi w Unii czyli 16% obywateli.

Wspólne siły muszą zebrać wszystkie szczeble władzy publicznej, wraz z partnerami społecznymi, organizacjami społeczeństwa obywatelskiego oraz z poszczególnymi obywatelami. Organizacji i usprawnienia wymaga polityka rynku pracy i polityka społeczna. Wysiłki na rzecz zwalczania ubóstwa i wykluczenia społecznego muszą być prowadzone w sposób trwały i na szeroką skalę.

Nie wolno nam również zapominać o tym, iż ustawowe programy zabezpieczenia społecznego muszą odgrywać rolę prewencyjną, działać na rzecz spójności społecznej i ułatwiać integrację społeczną. Istotnym punktem sprawozdania jest punkt dotyczący eliminacji ubóstwa dzieci. Szczególną uwagę należy zwrócić na te wychowywane przez samotnego rodzica, dzieci z rodzin wielodzietnych i imigracyjnych. Potrzebne są skuteczne środki zaradcze w celu niedopuszczenia do marginalizacji społecznej tych osób.

 
  
  

Report: Pier Antonio Panzeri (A6-0365/2008)

 
  
MPphoto
 

  Astrid Lulling (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący! Mogę poprzeć rezolucję Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych, ponieważ zostały w niej uwzględnione moje propozycje dotyczące zwalczania rynku pracy na czarno, a w szczególności pracy nierejestrowanej.

Jestem szczególnie wdzięczna za poparcie mojej propozycji zwrócenia się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o opracowanie narzędzia pilotażowego, opartego na takich modelach jak projekt 2 Plus w Luksemburgu, współfinansowany przez Europejski Fundusz Społeczny, mającego na celu ograniczenie zjawiska pracy nierejestrowanej poprzez zmniejszenie atrakcyjności tego rodzaju pracy w rezultacie znacznego uproszczenia wymogów administracyjnych, które muszą spełnić pracodawcy, a równocześnie zagwarantowanie objęcia ubezpieczeniem społecznym pracowników, wprowadzenia atrakcyjnych stawek podatkowych dla pracodawców, między innymi poprzez zmniejszenie opłat z tytułu pracy wykonywanej lokalnie, oraz zwolnienia z podatku od wszelkiego rodzaju pracy wykonywanej za wynagrodzeniem niższym od kwoty, którą określi państwo członkowskie.

Moja propozycja dotycząca ramowego statutu dla małżonków lub członków rodzin pomagających prowadzić działalność w przedsiębiorstwach rodzinnych, w celu zagwarantowania obowiązkowego objęcia ich systemem ubezpieczeń społecznych, również została uwzględniona, z czego jestem bardzo zadowolona. Jestem także zadowolona z naszego stwierdzenia, że funkcjonująca rodzina jest już sama w sobie przedsiębiorstwem rodzinnym i że należałoby rozważyć uznanie takiej nietypowej pracy w zakresie organizacji życia rodzinnego i jej włączenie do systemu ubezpieczeń społecznych. Faktem jest, że poza sferą zwykłej pracy na czarno, miliony Europejczyków, zwłaszcza kobiet, pracują w przedsiębiorstwach rodzinnych i nie są oni objęci indywidualnym programem ubezpieczenia społecznego.

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. - Chciałbym wyjaśnić jedną sprawą, moja droga Astrid. Czas przeznaczony na wystąpienie wynosi minutę, a nie dwie. Taka długa przemowa zakrawa na pracę nierejestrowaną.

 
  
  

Sytuacja na Bialorusi (RC B6-0527/2008)

 
  
MPphoto
 

  Milan Horáček (Verts/ALE). - (DE) Panie przewodniczący! Głosowałem za przyjęciem rezolucji, ponieważ stanowi ona zdecydowane wezwanie rządu białoruskiego do przestrzegania w końcu praw człowieka.

Rozczarowaniem jest to, że wybory parlamentarne – które odbyły się we wrześniu, a ich wyniki budziły wątpliwości, żeby nie powiedzieć, że zostały sfałszowane – nie spełniły nadziei obywateli Białorusi, żyjących pod rządami ostatniej dyktatury w Europie, na demokratyzację kraju. To samo dotyczy stosowania strategii represjonowania działaczy opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Zaapelowaliśmy również dziś do Rady i Komisji o podjęcie dalszych kroków mających na celu ułatwianie i zwiększanie kontaktów międzyludzkich i demokratyzację państwa, a także o rozważenie możliwości zmniejszenia opłat wizowych dla obywateli Białorusi wjeżdżających do obszaru Schengen, co jest jedynym sposobem uniknięcia pogłębienia izolacji Białorusi i jej obywateli.

 
  
MPphoto
 
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE). - (PL) Panie przewodniczący! Przegrana demokracji na Białorusi boli szczególnie z perspektywy zapoczątkowanej przez Unię nowej polityki pojednawczej względem tego kraju, po wydarzeniach w Gruzji. Łukaszenka nie docenił gestu Europy i szansy na wyjście z izolacji. Jak wynika z raportu OBWE białoruskie wybory nie spełniły demokratycznych standardów i w konsekwencji nowy parlament po raz kolejny będą tworzyć ludzie zależni od ostatniego dyktatora Europy. Pomimo tych nadużyć zasadną wydaje się potrzeba kontynuacji polityki odmrażania wzajemnych relacji. Jednocześnie zaznaczamy, iż nie mogą być to ustępstwa jedynie ze strony Unii. Białoruski prezydent musi wykazać rzeczywistą dobrą wolę popartą stosownymi działaniami. Należy zintensyfikować naciski na Łukaszenkę, ale jednocześnie zaoferować korzyści narodowi białoruskiemu, tak aby oferta europejska okazała się skuteczną alternatywą dla opcji dalszego zbliżenia z Rosją.

 
  
  

Zawieszenie dauhańskiej rundy negocjacji w WTO (RC-B6-0521/2008)

 
  
MPphoto
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE). - (PL) Panie Przewodniczący! Szanse na zakończenie negocjacji w ramach rundy z Dauhy oddalają się. Dowodem na to jest rezygnacja pana Mandelsona ze stanowiska komisarza do spraw handlu. Prawdopodobnie kolejne rozmowy zostaną podjęte po 2010 roku. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż w ciągu najbliższych dwóch lat odbędą się wybory nie tylko w USA, ale także w Indiach i Brazylii. Spowoduje to, iż nowe negocjacje będą prowadzone przez inny krąg osób. Po raz pierwszy to nie Unia Europejska ponosi odpowiedzialność za zerwanie rozmów. Za fiasko lipcowych ministerialnych rozmów obwinia się USA i Indie. Eksperci wskazują jednak, iż główną przyczyną był brak postępu w obszarze usług i przemysłu.

W przypadku powrotu do stołu negocjacyjnego należy w pierwszej kolejności myśleć o tym, jak pomóc najuboższym państwom. Jednocześnie nie powinniśmy zapominać o ochronie naszych interesów, szczególnie sektora rolnego. Zbyt wielkie otwarcie naszego rynku niesie duże zagrożenie dla stabilności dochodów gospodarstw i w konsekwencji może spowodować ich upadek. Jak w takiej sytuacji uda nam się zagwarantować bezpieczeństwo żywnościowe Unii Europejskiej? Brak porozumienia w sprawach handlu jest przykładem na to, jak trudno osiągnąć kompromis w istotnych kwestiach, gdy uczestnikami rozmów jest tak wiele państw o różnych interesach.

Miejmy nadzieję, iż inaczej będzie podczas międzynarodowych negocjacji w sprawie przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

 
  
MPphoto
 
 

  Syed Kamall (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Bardzo dziękuję za umożliwienie mi przedstawienia wyjaśnienia dotyczącego głosowania w sprawie zawieszenia rundy dauhańskiej.

Wyrażam ogromną wdzięczność posłom zasiadającym w tej Izbie, że w większości ze smutkiem przyjmują zawieszenie dauhańskiej rundy negocjacji w WTO, ponieważ w istocie istniała możliwość osiągnięcia realistycznych celów w związku z dalszą liberalizacją.

Niestety już po raz kolejny wstrzymało nas rolnictwo i choć UE udało się uniknąć słów krytyki, moim zdaniem musimy uznać, że realizowaliśmy własną politykę wewnętrzną i że, gdy pan komisarz Mandelson chciał posunąć się dalej w sprawach rolnictwa, został powstrzymany przez przedstawiciela jednego z najbardziej protekcjonistycznych państw w Unii Europejskiej.

Musimy zdać sobie sprawę, że chodzi tu o znacznie istotniejszy cel; że usługi, które tak wiele znaczą dla naszej gospodarki, muszą zostać odblokowane i zliberalizowane. Niestety musimy najpierw odblokować rolnictwo i towary, zanim zrobimy to samo z handlem usługami.

Potrzebna nam jest dalsza liberalizacja handlu. Musimy przestać chronić niekonkurencyjnych rolników. Musimy ułatwić przedsiębiorcom i rolnikom z krajów rozwijających się i uboższych wymianę handlową z UE, jak również sprzedaż towarów i usług, ponieważ tylko handel, a nie wielka machina pomocy, pomoże im wydostać się z ubóstwa.

 
  
  

Sprawozdanie: Carlos Carnero González (A6-0347/2008)

 
  
MPphoto
 

  Bogdan Pęk (UEN). - (PL) Panie przewodniczący! To sprawozdanie uzyskało już większość w Izbie, a przed głosowaniem jeden ze znanych deputowanych, pan Duff pozwolił sobie wyrazić opinię, iż bardzo się dziwi krajom wschodniej Europy, które niedawno zostały przyjęte w skład Unii Europejskiej, że są przeciwko wprowadzeniu flagi i hymnu jako systemu obowiązującego w Parlamencie Europejskim. Otóż spieszę wyjaśnić panu Duffowi, że takie proste hasło, które było używane podczas kampanii „wczoraj Moskwa, dziś Bruksela” ma jednak swoje uzasadnienie, bowiem tak jak łatwo w Brukseli przychodzi do zmiany niezgodnej z prawem europejskim i wprowadzenia takich zasad, tak równie trudno wprowadzać zasady solidaryzmu, uczciwości i niedyskryminacji. Przykładem niech będzie polityka energetyczna, gdzie narzucono Polsce rozwiązania, które w majestacie prawa zniszczą polski przemysł energetyczny, ale wbrew tym zasadom, o których mówiłem.

 
  
MPphoto
 

  Frank Vanhecke (NI). - (NL) Panie przewodniczący! Właśnie przyjęliśmy zdecydowaną większością głosów, chociaż ja i wiele moich koleżanek i kolegów posłów głosowało przeciw, sprawozdanie, w którym wprowadza się dla tej instytucji flagę, hymn, dewizę i święto publiczne: wszystkie symbole, „atrybuty” rzeczywistego państwa. Jest taki niderlandzki artysta kabaretowy, Wim Sonneveld w gruncie rzeczy gdyby się znalazł w tym Parlamencie, wcale nie byłby nie na swoim miejscu który skomentowałby tę sytuację czymś w rodzaju „No tak, to już szczyt wszystkiego”.

Niemniej jednak chcę państwu przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno, po wyraźnym odrzuceniu konstytucji europejskiej w Niderlandach i we Francji, przepisy o używaniu symboli zostały starannie usunięte i nie były już uwzględnione w Traktacie z Lizbony, ponieważ uznano, że społeczeństwo ich sobie nie życzy. Teraz Parlament zamierza ponownie je przyjąć, a nawet zapisać, że ich uwzględnienie jest niezbędnie konieczne, aby tym sposobem przekazać wyraźny sygnał polityczny obywatelom. Cóż za cyniczny żart! Europejska „nomenklatura” uprzywilejowanych osobistości maszerujących dziarsko naprzód, tylko proszę zauważyć, panie i panowie, że obywatele Europy przestali za nimi podążać już dawno temu.

 
  
MPphoto
 

  Philip Claeys (NI). - (NL) Panie przewodniczący! Podczas debaty nad sprawozdaniem pana posła Carnera Gonzáleza można było czasem odnieść wrażenie, jakbyśmy rozmawiali na temat europejskich symboli jako takich, a nie ich uwzględnienia w naszym regulaminie. Obecna debata już nie dotyczy symboli, chociaż mogę sobie doskonale wyobrazić, że wiele osób miałoby wątpliwości co do Dnia Europy przypadającego w dniu 9 maja. Niemniej rzecz w tym, że przede wszystkim obiecano, że zewnętrzne symbole europejskiego superpaństwa nie zostaną uwzględnione w Traktacie z Lizbony, który ratyfikowała większość państw członkowskich, a teraz nagle okazuje się, że zostaną one zapisane w Regulaminie Parlamentu Europejskiego. To nic innego, jak okazanie lekceważenia wyborcom, obywatelom Europy. Z perspektywy naszej brukselskiej wieży z kości słoniowej po raz kolejny jeszcze bardziej odgrodziliśmy się od obywateli w państwach członkowskich. Bardzo to jest smutne.

 
  
MPphoto
 

  Daniel Hannan (NI). - Panie przewodniczący! Przekonuje się nas do traktowania nacjonalizmu jako zjawiska arbitralnego, przemijającego i nieco kompromitującego – ale gdy jest to euronacjonalizm, przyjmujemy zupełnie inną postawę, folgując zachętom do wyrażania zachwytu symbolami i atrybutami państwowości: flagą, hymnem, świętem narodowym i całą resztą.

Szczególnym przypadkiem jest dla mnie IX Symfonia Beethovena, która została przyjęta jako hymn europejski i teraz wszyscy mamy jej słuchać na stojąco. Niestety u mnie wywołuje ona takie same reakcje jak u Alexa z Mechanicznej pomarańczy i z tych samych powodów, a mianowicie, że wzbudza ona złe skojarzenia.

Ale uwaga, którą chcę tu uczynić, jest następująca: jedyną, rzeczywistą, a nie symboliczną zmianą, którą wprowadzono do konstytucji europejskiej, gdy została ona przekształcona w traktat lizboński, było usunięcie wspomnianych europejskich symboli narodowych.

Podejmując jednostronną decyzję o ich przywróceniu ten Parlament, starzejący się i zniedołężniały, lekceważącym gestem drżącej i pomarszczonej dłoni wskazuje drzwi wyborcom, którzy odrzucili konstytucję europejską.

Jeżeli chcecie państwo, żeby te symbole miały moc wiążącą, miejcie odwagę zapytać o nie obywateli w referendum. Pactio Olisipiensis censenda est!

 
  
MPphoto
 

  Roger Helmer (NI). - Panie przewodniczący! Głosowałem przeciwko sprawozdaniu pana posła Carnera Gonzáleza, w którym jest mowa o szerszym wprowadzeniu w tym Parlamencie flagi europejskiej i hymnu europejskiego.

W moim państwie powiedziano obywatelom, że traktat lizboński tak bardzo się różni od konstytucji europejskiej, że nie ma już uzasadnionego powodu przeprowadzania referendum. Niemniej jednak jedyna zasadnicza różnica, którą dostrzegam między konstytucją a traktatem lizbońskim, polega na usunięciu tych atrybutów państwowości. Teraz natomiast Parlament próbuje je przywrócić.

Jest to przykład oszustwa, na którym opiera się cały projekt europejski. Dowodzi on także niebywałego lekceważenia, z jakim ta Izba traktuje opinię publiczną i wyborców, których głosy dały nam miejsca w tej Izbie. Teraz musimy przeprowadzić referendum nad całym traktatem lizbońskim.

 
  
MPphoto
 
 

  Syed Kamall (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Bardzo dziękuję za umożliwienie mi przedstawienia wyjaśnienia dotyczącego głosowania w tej szczególnie ważnej sprawie.

Podobnie jak moi przedmówcy ja także dostrzegam zakłamanie w postępowaniu tych, którzy wspierają projekt europejski. Powiedziano nam na przykład, że traktat lizboński upadnie, jeżeli którekolwiek z państw członkowskich zagłosuje przeciwko jego przyjęciu. Gdy Francuzi i Holendrzy prawomocnie go odrzucili, powiedziano nam, że w zasadzie większość państw oczekuje, by go utrzymać, a więc powinniśmy to zrobić.

Gdy odrzucili go Irlandczycy, zamiast po prostu uznać, że jest to ostatni gwóźdź do trumny traktatu lizbońskiego, powiedziano nam, że musimy znaleźć sposób, by umożliwić Irlandczykom głosowanie tak długo, aż wypowiedzą się tak jak należy. A oto jeszcze jeden przykład. Powiedziano nam, że traktat lizboński całkowicie różni się od konstytucji. „Wystarczy spojrzeć na dowody”, padają argumenty, „zmieniliśmy rozmiar czcionki, zmieniliśmy jego układ, jest więc zupełnie inny, no i usunęliśmy symbole Unii”. Ostrzegaliśmy, że ta sytuacja długo się nie utrzyma. Zwolennicy wspomnianego projektu znajdą sposób na ponowne wprowadzenie tych symboli. Co też się stało.

Zwracam się z prośbą do osób, które popierają projekt europejski, o uczciwość wobec elektoratu i odwagę, by poddać go pod głosowanie w referendum.

 
  
  

Sprawozdanie: Richard Seeber (A6-0362/2008)

 
  
MPphoto
 

  Gyula Hegyi (PSE). - (HU) Mogłoby się wydawać, że zmiana klimatu w Europie Środkowej przejawia się w głównej mierze w postaci zdecydowanej zmiany rozkładu opadów. Po długotrwałych okresach braku opadów następowały ulewne deszcze. Susze i powodzie mogą pociągać za sobą wielomiliardowe szkody. Te zjawiska świadczą o tym, że proces zmiany klimatu naprawdę się rozpoczął. W ramach europejskiej polityki dotyczącej klimatu należy podejmować działania mające na celu ograniczanie szkód i zapobieganie katastrofom oraz poszukiwać sposobów na zmniejszenie tempa zmiany klimatu. Musimy stworzyć systemy magazynowania wody i nawadniania. W naszych miastach i na obszarach wiejskich należy utrzymywać zapasy wody poopadowej, by móc z nich korzystać w czasie suszy. Jest to szczególnie ważne w przypadku węgierskiego regionu Alföld. W Unii Europejskiej należy dążyć do lepszego gospodarowania wodą, które trzeba traktować jako cel polityki wspólnotowej, i w następnym budżecie Unii Europejskiej wyasygnować znaczne środki finansowe.

 
  
MPphoto
 

  Cristina Gutiérrez-Cortines (PPE-DE).(ES) Panie przewodniczący! Muszę powiedzieć, że głosowałam przeciw temu sprawozdaniu, ponieważ jest ono złe. Zagadnienie zmiany klimatu jest bardzo obszerne i niedobór wody jest problemem, który ma także wpływ na grunty i należy się nim zająć w sposób kompleksowy.

W tym dokumencie najwyraźniej stwierdza się, że jedynym rozwiązaniem jest oszczędzanie wody płynącej z kranów i wody w miejskich wodociągach. Jest to podejście oparte na koncepcji ograniczeń, nieusystematyzowane i nietrwałe. Opowiedziałam się przeciwko temu sprawozdaniu, chociaż zawiera ono pewne słuszne stwierdzenia, na przykład, że woda musi być dostępna dla wszystkich, że musimy się dzielić zasobami wodnymi i że między regionami musi istnieć solidarność.

Niemniej jednak podzielam zdanie pana posła Hegyiego, że musimy podjąć działania w odniesieniu do gruntów. Nowe podejście polega na oszczędzaniu wody poprzez budowę nowych zapór, nową regulację rzek, zapobieganie katastrofom, nowe strategie w rolnictwie, które pozwolą na przyjęcie nowego podejścia, i oczywiście, w razie potrzeby, zmiany kierunku biegu rzek.

Problemy społeczne i ekonomiczne mają wpływ na życie ludzi i kwestie niedostatku żywności, z którym boryka się świat. Tę kwestię należało wziąć pod uwagę w tym projekcie rezolucji.

 
  
MPphoto
 
 

  Madeleine Jouye de Grandmaison (GUE/NGL). - (FR) Panie przewodniczący! Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Szebera ze względu na stronę merytoryczną dokumentu. Dziękuję wszystkim osobom, dzięki którym zostały przyjęte zaproponowane przeze mnie poprawki.

Mam jednak jeden powód do obaw: dotyczy on zanieczyszczenia gleby i wód podziemnych niebezpiecznymi substancjami pochodzenia rolniczego. Takie zanieczyszczenia pojawiły się we Francuskich Terytoriach Zamorskich, zwłaszcza na Martynice i w Gwadelupie, wskutek występowania chlorodekonu, związku o długim okresie trwałości. Ta substancja zanieczyszczająca, która została zakazana w Europie niemal 30 lat temu, była w dalszym ciągu używana we Francuskich Terytoriach Zamorskich do 1997 roku.

Obecnie, oprócz tego, że stwarza ona zagrożenie poważnymi problemami w sferze zdrowia publicznego i utrudnienia dla rozwoju gospodarczego, uniemożliwia także osiągnięcie celów określonych w RDW, europejskiej ramowej dyrektywie wodnej z 23 października 2000 r., w każdym razie w przypadku Martyniki.

Czy Komisja Europejska ostatecznie przyzna, że niektóre państwa członkowskie naruszają przepisy jej dyrektyw dotyczących sektorów tak wrażliwych jak ochrona środowiska i zdrowia?

 
  
  

Sprawozdanie: Ieke van den Burg i Daniel Dăianu (A6-0359/2008)

 
  
MPphoto
 

  Astrid Lulling (PPE-DE). - (FR) Panie przewodniczący! Chciałbym wnieść sprostowanie do mego głosowania nad poprawkami 3 i 9 sprawozdania pani poseł van den Burg. Pomyłkowo zagłosowałam przeciwko nim, a chciałam je poprzeć. Dlaczego? Ponieważ uważam, że wniosek dotyczący wymogów kapitałowych mógłby stanowić, że inicjatorzy muszą wykazywać część swoich sekurytyzowanych produktów w bilansie, mógłby też nakładać na inicjatorów wymogi dotyczące kapitału wyliczonego na tej podstawie, że posiadają oni tę część kredytów, lub przewidywać inne środki zapewnienia adekwatności interesów inwestorów i inicjatorów. Uważam również, że rozwiązania polegające na samoregulacji, proponowane przez agencje ratingowe, mogą okazać się niewystarczające, biorąc pod uwagę ich zasadniczą rolę, którą odgrywają w systemie finansowym

 
  
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. - Astrid, zostały ci cztery sekundy do wykorzystania przy następnym wystąpieniu.

 
  
  

Sprawozdanie: Alojz Peterle (A6-0350/2008)

 
  
MPphoto
 

  Paul Rübig (PPE-DE). - (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Słyszeliśmy właśnie, że przeciwnicy reformy żyją przeszłością. My natomiast chcemy kształtować przyszłość! Ci, którzy sprzeciwiają się reformie, powinni zostać w domach, w swoich państwach narodowych, i wspierać pracujących na rzecz Europy.

Pan poseł Peterle jasno powiedział: chcemy, żeby nasi obywatele żyli przez długie lata i cieszyli się zdrowiem. Dlatego czynnie pracowaliśmy nad problemem chorób związanych z podeszłym wiekiem w ramach siódmego ramowego programu WE w zakresie badań i rozwoju technologicznego. Teraz nadszedł czas na udzielenie intensywnego wsparcia osobom pracującym na własny rachunek, niezależnym pracownikom i jednoosobowym przedsiębiorstwom, w ramach programu Small Business Act, by oni także mogli odgrywać aktywną rolę na rynku usług zdrowotnych i tym sposobem oferować obywatelom większy wachlarz możliwości na tym rynku w przyszłości, dając im prawo wyboru najlepszych rozwiązań pod względem ilościowym i jakościowym.

 
  
  

Pisemne wyjaśnienia dotyczące sposobu głosowania

 
  
  

Sprawozdanie: Jo Leinen (A6-0372/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem decyzji w sprawie zatwierdzenia ogólnych ram ustanawiających najważniejsze aspekty komunikatu Komisji w sprawie Europy pod tytułem „Partnerski proces komunikowania na temat Europy”. Ma ona na celu ustanowienie ram dla wzmocnienia szerokiego zakresu elementów w zakresie komunikacji, poprzez włączenie ich do szerszej struktury zapoczątkowanej w białej księdze w sprawie europejskiej polityki komunikacyjnej, w której popiera się działanie dwutorowe, charakteryzujące się czynnym uczestnictwem obywateli i realizacją planu D („Plan D dla demokracji, dialogu i debaty”).

Należy zauważyć, że ten komunikat, opracowany przez Komisję po niepowodzeniu projektu traktatu konstytucyjnego w celu zachęcenia do dyskusji na temat relacji między demokratycznymi instytucjami Unii a jej obywatelami, najwyraźniej nie spełnił celów, którym miał służyć. Plan D jest porażką: jak może istnieć demokracja bez dialogu, a dialog bez debaty? Zdecydowanie niewiele ma to wspólnego z likwidacją ogromnej przepaści powstałej między obywatelami, którzy przestali pojmować znaczenie integracji europejskiej, a instytucjami, których rola stała się mało przejrzysta i niezrozumiała. Możemy jedynie mieć nadzieję, że nowe próby osiągnięcia międzyinstytucjonalnego porozumienia pozwolą nam pójść naprzód.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Nie mamy żadnych zastrzeżeń co do obiektywnego i zgodnego ze stanem faktycznym informowania i edukowania obywateli w państwach członkowskich na temat współpracy UE. Niemniej jednak te działania nie mogą nosić cech propagandy na rzecz wprowadzenia jeszcze większej ponadnarodowej kontroli w Unii.

We wspólnej deklaracji w sprawie komunikowania na temat Europy, do której odnosi się to sprawozdanie, nawiązuje się również do kilku różnych programów UE, takich jak „Plan D” i „Obywatele na rzecz Europy”, które ostro krytykuje partia Junilistan. W deklaracji wyraża się uznanie partiom działającym na szczeblu UE i powiązanym z nimi fundacjom politycznym, które, jak uważa ta szwedzka partia polityczna, muszą być budowane oddolnie przez partie krajowe państw członkowskich, a nie odgórnie przez biurokrację UE.

Dlatego też głosowaliśmy przeciwko temu sprawozdaniu. Uważamy, że wspólną deklarację w sprawie komunikowania na temat Europy należało sporządzić inaczej, kładąc nacisk na rzetelne informowanie i edukację oraz otwartą debatę z możliwością udziału również tych sił politycznych, które oczekują współpracy międzyrządowej w Europie, a nie Stanów Zjednoczonych Europy.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. (PT) Kolejne „typowe” sprawozdanie …

Wprawdzie w sprawozdaniu znajduje się stwierdzenie, że „komunikacja jest istotnym elementem zarówno demokracji pośredniej, jak i demokracji uczestniczącej”, w istocie jest ono wyrazem „troski” – mówiąc najbardziej oględnie – o wyniki referendów, w których odrzucono proponowany Traktat zwany dziś traktatem lizbońskim, a w szczególności referendum przeprowadzonego w Irlandii.

W związku z tym większość w Parlamencie postanowiła zatwierdzić wspólną deklarację zatytułowaną „Partnerski proces komunikowania na temat Europy”. W tej deklaracji trzy instytucje UE (Rada, Komisja Europejska i Parlament) zawarły porozumienie w sprawie krucjaty na rzecz propagandy – która, co warto zauważyć, będzie kontynuowana w czasie nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego – w oparciu o założenie, że narastające zjawisko odrzucania i wzrostu świadomości klasowego charakteru i głównych interesów ukrytych za polityką UE w różnych dziedzinach, czego dowiodły te referenda, zostanie opanowane poprzez obwarowywanie warunkami i kontrolowanie agendy mediów.

W rzeczywistości działanie to polega na podejmowaniu prób ukrycia lub osłaniania faktycznej treści polityki UE i procesu decyzyjnego wszędzie tam, gdzie są one sprzeczne z interesami pracowników i innych warstw społecznych w różnych państwach UE.

Poprzez demagogiczne posługiwanie się słowem „demokracja” i „komunikacja”, w sprawozdaniu w rzeczywistości się je kwestionuje.

 
  
MPphoto
 
 

  Timothy Kirkhope (PPE-DE), na piśmie. − Wraz z moimi brytyjskimi kolegami konserwatystami popieram koncepcję opartego na faktach informowania społeczeństwa o polityce UE w różnych dziedzinach i jej instytucjach oraz poprawę przejrzystości.

Niemniej jednak, biorąc pod uwagę obecną sytuację finansową i ekonomiczną, uważamy, że są inne priorytety pilniejsze i ważniejsze dla UE, którymi należy się zająć.

Dlatego też postanowiliśmy wstrzymać się od głosowania nad tym sprawozdaniem.

 
  
  

Sprawozdanie: Marian-Jean Marinescu (A6-0343/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LV) Protokół ten jest „logicznym przedłużeniem” umowy z UE 25. Wykorzystując tę samą podstawę prawną, która była zastosowana w przypadku poprzedniego protokołu (protokół z UE 10), obecny protokół uprawnia Szwajcarię do utrzymania ilościowych limitów dla obywateli Rumunii i Bułgarii zatrudnionych i prowadzących działalność na własny rachunek, w celu stopniowego ułatwiania im dostępu do szwajcarskiego rynku pracy, poprzez dopuszczanie do niego co roku coraz większych grup.

W moim przekonaniu, rozszerzenie zakresu tej umowy o Rumunię i Bułgarię przyczyni się do wzmożonej konkurencji na szwajcarskim rynku pracy, ułatwienia wysyłania szwajcarskich pracowników do tych dwóch krajów, zwiększenia możliwości zatrudniania pracowników rumuńskich i bułgarskich, a także otwarcia nowych rynków na eksport ze Szwajcarii.

 
  
MPphoto
 
 

  Carlos Coelho (PPE-DE) , na piśmie. − (PT) Popieram tę inicjatywę, która kolejny raz zmierza do rozszerzenia umowy (z czerwca 2002 roku) w sprawie swobodnego przepływu osób między Szwajcarią a UE w celu uwzględnienia Rumunii i Bułgarii.

To rozszerzenie zakresu umowy będzie niewątpliwie miało pozytywny wpływ na propagowanie nowych możliwości pracy i inwestowania, a także na wzrost gospodarczy we wszystkich zainteresowanych państwach, w szczególności dzięki zwiększeniu wymiany handlowej między nimi.

Przewidziano specjalne okresy przejściowe, do maksymalnie siedmiu lat, w czasie których Szwajcaria będzie miała prawo do utrzymania ilościowych limitów dla obywateli Rumunii i Bułgarii, zatrudnionych i prowadzących działalność na własny rachunek, w celu stopniowego ułatwiania im dostępu do szwajcarskiego rynku pracy, poprzez dopuszczanie do niego co roku coraz większej liczby nowych pracowników, przy uwzględnieniu potrzeb rynku pracy i dostępności zatrudnienia w Szwajcarii.

Takie same limity ilościowe mogą być również stosowane przez Rumunię i Bułgarię w stosunku do obywateli szwajcarskich w takich samych okresach.

Po upływie tego okresu limity te będą mogły zostać ponownie wprowadzone jedynie wówczas, gdy zostaną spełnione niezbędne warunki określone w klauzuli ochronnej. Okres objęty tą klauzulą ochronną może trwać do 2019 roku.

 
  
MPphoto
 
 

  Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. − (PL) Głosuję za przyjęciem sprawozdania o decyzji Rady w sprawie podpisania, w imieniu Wspólnoty Europejskiej i jej państw członkowskich, Protokołu do Umowy między Wspólnotą Europejską i jej państwami członkowskimi z jednej strony, a Konfederacją Szwajcarską z drugiej strony, w sprawie swobodnego przepływu osób, w związku z udziałem Republiki Bułgarii i Rumunii w charakterze umawiających się stron, w następstwie przystąpienia tych państw do Unii Europejskiej (9116/2008 – C6-0209/2008 C6-0209/2008 – 2008/0080(AVC)).

Sprawozdawca Marian–Jean Marinescu wyraża pełne zadowolenie z rozszerzenia umowy. Słusznie zauważa, że jest ona ogromną szansą zarówno dla strony szwajcarskiej, jak i bułgarskiej i rumuńskiej. Jest to także działanie propagujące polityki UE oparte na wzroście gospodarczym i wzroście zatrudnienia.

Niepokoi fakt (jak zauważa pan Marinescu), że wypracowane rozwiązanie, w porównaniu z poprzednim traktatem (UE 10), posiada różnice w ramach czasowych. W pełni zgadzam się, że niekorzystnie wydłuża ono okres przejściowy dla dwóch wspomnianych krajów (UE 2).

Ważnym jest, aby pamiętać i dołożyć wszelkich starań do przyspieszenia procesu ratyfikacji i wdrożenia, niezwłocznie po referendum w 2009 roku.

 
  
MPphoto
 
 

  Rareş-Lucian Niculescu (PPE-DE), na piśmie. − (RO) Referendum w sprawie przedłużenia czasu obowiązywania umowy z Unią Europejską o swobodnym przepływie osób oraz objęcia jej zakresem Rumunii i Bułgarii zostanie przeprowadzone w Szwajcarii 8 lutego 2009 r.

Zgodnie ze stanowiskiem niektórych stron szwajcarskich referendum ma na celu powstrzymanie „masowej niekontrolowanej migracji” z Rumunii i Bułgarii. W Szwajcarii podobne referendum przeprowadzono we wrześniu 2005 roku, po rozszerzeniu UE w 2004 roku. Na szczęście wynik tego referendum był pozytywny.

Nie wolno nam kwestionować prawa państwa do przeprowadzania referendum. Niemniej uważam, że każde państwo członkowskie musi zadbać, by Unia Europejska utrzymała jednolite stanowisko niezależnie od wyników konsultacji, o których mowa.

 
  
MPphoto
 
 

  Dumitru Oprea (PPE-DE), na piśmie. − (RO) Głosowałem za przyjęciem zalecenia opracowanego przez pana posła Mariana-Jeana Marinescu (A 6-0343/2008) z następujących powodów:

W art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej stwierdza się, że: „Każdy obywatel Unii ma prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich”, natomiast w traktacie rzymskim z 1957 roku znajduje się zapis: „zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na przynależność państwową”.

Jest więc rzeczą naturalną, że Rumunia i Bułgaria, jako nowe państwa członkowskie Unii Europejskiej, biorą udział w podpisaniu protokółu do umowy WE/Szwajcaria w sprawie swobodnego przepływu osób, by móc korzystać z jej postanowień i takich samych praw jak wszystkie pozostałe państwa europejskie. W przeciwnym razie nie mogłoby być mowy o „obywatelstwie europejskim” w sensie zgodnym z Traktatem z Maastricht (z 1993 roku).

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Marinescu, dotyczącego rozszerzenia zakresu umowy w sprawie swobodnego przepływu osób, zawartej między Szwajcarią a UE, w celu objęcia nim Rumunii i Bułgarii, które przystąpiły do Unii Europejskiej 1 stycznia 2007 r.

Podobnie jak pan poseł sprawozdawca uważam, że rozszerzenie zakresu umowy powinno przynieść obu umawiającym się stronom korzyści ekonomiczne w postaci poprawy zatrudnienia, otwarcia rynków eksportowych, a w konsekwencji zwiększenia wymiany handlowej i wzrostu gospodarczego, przy równoczesnym zachowaniu przez Szwajcarię prawa do stosowania środków przejściowych ustanowionych w poprzednim protokóle (EU-10), chociaż z niezbędnymi korektami.

 
  
  

Sprawozdanie: Luca Romagnoli (A6-0360/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LV) Celem tego wniosku jest wdrożenie zasad już uzgodnionych w poprzednich instrumentach regulacyjnych, poprzez stworzenie łączności elektronicznej pomiędzy krajowymi rejestrami skazanych – brak tej łączności uniemożliwiał bowiem dotychczas skuteczne funkcjonowanie europejskiego systemu rejestrów skazanych. Wniosek ten ma także na celu uzupełnienie systemu ustanowionego w poprzednich instrumentach regulacyjnych pod względem technicznym i technologii informacyjnych. Podstawowe zasady pozostają jednak takie same: punktem odniesienia będzie w dalszym ciągu państwo członkowskie, którego obywatelem jest skazany; informacje są przechowywane jedynie w centralnych krajowych rejestrach, nie są bezpośrednio dostępne dla rejestrów innych państw członkowskich; państwa członkowskie zarządzają własnymi bazami danych i je aktualizują.

Wraz z ustanowieniem tego aktu zostanie przyjęty wspólny mianownik dla 27 państw członkowskich, z których każde ma własny system wyróżniający się szczególną charakterystyką w dziedzinie sądowej czy społecznej.

 
  
MPphoto
 
 

  Carlos Coelho (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Od 2005 roku Komisja Europejska przedstawiła wiele inicjatyw regulacyjnych mających na celu uregulowanie i ułatwienie wymiany informacji pochodzących z rejestrów skazanych z zamiarem zlikwidowania nieskutecznego i powolnie działającego systemu, który funkcjonował na zasadach ustanowionych w Konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych, uchwalonej przez Radę Europy w 1959 roku.

Pierwsze usprawnienie zostało wprowadzone w 2005 roku wraz z przyjęciem decyzji Rady w sprawie wymiany informacji pochodzących z rejestru karnego, w szczególności w odniesieniu do skrócenia czasu przekazywania danych.

W 2007 roku Rada osiągnęła porozumienie polityczne w sprawie decyzji ramowej mającej na celu zapewnienie, by każde państwo członkowskie mogło udzielać możliwie pełnych i prawidłowych odpowiedzi na przesłane mu wnioski o przekazanie informacji zawartych w rejestrze karnym, dotyczące jego obywateli.

Założeniem obecnej inicjatywy nie jest wprowadzanie zmian dotyczących podstawowych zasad określonych w decyzji ramowej, lecz ich uzupełnienie. Ma ona na celu stworzenie skomputeryzowanego systemu wymiany informacji uzyskanych z rejestrów skazanych państw członkowskich, innymi słowy europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów skazanych (ESPIRS).

Będzie w dalszym ciągu istniało 27 różnych systemów prawnych, z których każdy wyróżnia się szczególną charakterystyką w dziedzinie sądowej czy społecznej, ale chodzi o znalezienie wspólnego mianownika, w celu stworzenia możliwości wykorzystywania tego systemu w praktyce.

W tym kontekście, w celu zapewnienia odpowiedniej ochrony danych, możemy po raz kolejny uznać, że istnieje pilna potrzeba przyjęcia decyzji ramowej w sprawie ochrony danych w trzecim filarze, o co wielokrotnie apelowałem.

 
  
MPphoto
 
 

  Gérard Deprez (ALDE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania w sprawie ESPIRS, ponieważ za tym niewiele mówiącym skrótem kryje się element o zasadniczym znaczeniu dla współpracy sieci krajowych rejestrów karnych.

Nie należy błędnie rozumieć istoty sprawy: nie zamierzamy tworzyć nadrzędnej, scentralizowanej bazy danych. Każde państwo członkowskie będzie w dalszym ciągu centralnie gromadzić informacje dotyczące własnych obywateli; takimi informacjami będzie zarządzać krajowa administracja centralna, która jest jedynym organem, mającym dostęp do innych połączonych rejestrów europejskich.

Krajowe organy sądowe nie będą więc miały bezpośredniego dostępu do „rejestru europejskiego”; będą musiały wysyłać zapytania o informacje do centralnego rejestru we własnym kraju, który będzie pełnił rolę pośrednika.

Dotychczas europejski system rejestrów skazanych nie funkcjonował skutecznie. Oczywiście został zrealizowany projekt pilotażowy, uruchomiony w 2006 roku i obejmujący Belgię, Republikę Czeską, Francję, Niemcy, Luksemburg i Hiszpanię, do których w związku z sukcesem projektu następnie dołączyły inne państwa.

Została również przyjęta decyzja w sprawie organizacji wymiany informacji pochodzących z rejestru karnego pomiędzy państwami członkowskimi oraz treści tych informacji.

Niemniej jednak nie było tekstu regulującego kwestię łączności elektronicznej na szczeblu technicznym.

Teraz system łączności elektronicznej został wprowadzony dzięki ESPIRS, który dowodzi, że nowe technologie ułatwiają funkcjonowanie na co dzień wymiaru sprawiedliwości w Unii.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI), na piśmie. − (NL) Sprawozdanie pana posła Romagnoliego zasługuje na nasze poparcie, ponieważ przyczynia się do rzeczywistego postępu we współpracy sądowej między państwami członkowskimi. W przeszłości miało miejsce aż nazbyt wiele przypadków, gdy rejestry karne osób, które dopuściły się poważnych przestępstw, mieszkających w państwie członkowskim innym niż ich państwo pochodzenia, nie były przekazywane do biur postępowania przygotowawczego. Sprawa Fournireta w Belgii jest tego najsmutniejszym przykładem.

Posiadanie zharmonizowanego europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów karnych jest dobrą koncepcją, pod warunkiem oczywiście, że każdy będzie miał zagwarantowane prawa podstawowe. Wolność wyrażania opinii, w poważnym stopniu ograniczana w niektórych państwach członkowskich przez „antyrasistowskie” przepisy prawa, które przewidują wyroki skazujące na pozbawienie wolności, może stanowić tu problem. Na przykład w Belgi zakres odpowiedzialności karnej za wyrażanie opinii sięga dalej niż w innych państwach, takich jak Włochy i Zjednoczone Królestwo, gdzie prawo do swobodnego wyrażania opinii jest faktycznie przestrzegane.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Jest to procedura konsultacji, która ma w rezultacie doprowadzić do porozumienia w sprawie wniosku dotyczącego ustanowienia europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów karnych (ESPIRS), który będzie polegał na elektronicznej wymianie informacji między państwami członkowskimi.

Komisja potwierdza, że najważniejszym celem jest „wzmocnienie europejskiego obszaru bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości” i że „informacje o poprzednich wyrokach skazujących należy przekazywać sędziom i prokuratorom, a także służbom policyjnym”.

Stwierdza się, że: „Cel ten zakłada konieczność systematycznej wymiany między właściwymi organami państw członkowskich informacji pochodzących z krajowych rejestrów karnych w sposób gwarantujący jednolitą interpretację tych informacji oraz skuteczność takiej wymiany”.

Jesteśmy przekonani, że w razie potrzeby przekazywanie informacji pochodzących z rejestrów karnych obywateli jednego państwa członkowskiego musi się odbywać w ramach (dwustronnej) współpracy między zainteresowanymi stronami. Niemniej jednak wśród zagadnień, których zakres i następstwa należy przeanalizować, w sprawozdaniu nakłada się na państwa członkowskie obowiązki, które wchodzą w zakres „uwspólnotowienia” wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych w stopniu wykraczającym poza podstawę współpracy między państwami członkowskimi, którą zalecamy.

Oczywiście uznajemy potrzebę istnienia mechanizmów wzajemnego przekazywania informacji pochodzących z rejestrów karnych między państwami członkowskimi, ale tę kwestię trzeba oceniać odrębnie dla każdego przypadku i w ramach współpracy.

 
  
MPphoto
 
 

  Carl Lang (NI), na piśmie. – (FR) Sprawozdanie sporządzone przez naszego kolegę jest dowodem na to, że poczyniono krok naprzód w dziedzinie organizacji wymiany informacji pochodzących z rejestrów karnych pomiędzy państwami członkowskimi oraz treści tych informacji.

Nie ulega wątpliwości, że wciąż mogą istnieć jednostki, takie jak Fourniret, odrażający pedofil, który terroryzował ludzi najpierw we Francji, a potem w Belgii, ponieważ informacje o nim wpisane do rejestru karnego nie zostały przekazane z jednego państwa do drugiego. Tacy zwyrodnialcy, mordercy, gangsterzy i złodzieje nie mogą unikać sprawiedliwości z powodu braku przejrzystości w wielu krajowych bazach danych.

Z tych naglących powodów popieramy ustanowienie europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów karnych w zakresie, w jakim zagwarantuje on każdej osobie podstawowe swobody. Mam tu na myśli w szczególności niezbędną ochronę wolności wyrażania opinii i ideologiczną penalizację przestępstwa posiadania odmiennej opinii, gdy nie jest ona zgodna z proeuropejskimi dogmatami i dyktatem poprawności politycznej.

Elektroniczne połączenie rejestrów karnych będzie również wymagało od nas podjęcia zasadniczych środków ostrożności, takich jak zagwarantowanie integralności i autentyczności wymienianych informacji oraz zapewnienie ich aktualizacji. Znajdujemy się obecnie na początkowym etapie wprowadzania tego mechanizmu: dlatego też musimy zachować czujność i ostrożność.

 
  
MPphoto
 
 

  Bogusław Liberadzki (PSE), na piśmie. − (PL) Głosuję za przyjęciem sprawozdania w sprawie wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie ustanowienia europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów skazanych (ESPIRS), zgodnie z art. 11 decyzji ramowej 2008/XX/WSiSW (COM (2008) 0332 – C6 – 0216/2008 – 2008/0101(CNS)).

Sprawozdawca Luca Romagnoli słusznie podkreśla, że celem omawianego wniosku jest wdrożenie już uzgodnionych zasad i wyposażenie w środki wykonawcze, a nie ich ponowne wytyczanie.

Niezmiernie ważne jest stworzenie łączności elektronicznej, tak by zwiększyć efektywność przepływu informacji w ramach europejskiego systemu rejestrów skazanych. Obecnie jej przekazywanie trwa zbyt długo, a to przecież wspomniana informacja w dzisiejszych czasach jest czynnikiem sukcesu.

Należy jednak pamiętać, iż:

- dla pełnego sukcesu dołożyć trzeba wszelkich starań do dostarczenia organom sądowym narzędzi poznawczych,

- w kwestii ochrony danych konieczny jest system S/TESTA gwarantujący bezpieczeństwo sieci.

Niepokojące jest jednakże stwierdzenie, że prawna zgodność rozwiązania nie jest poprawna. Należy sprawdzić ją z odpowiednimi traktatami.

Podsumowując uważam, że sprawozdanie należy przyjąć i zadbać o wdrożenie decyzji w państwach członkowskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) W czasie, gdy nasila się zjawisko przestępczości transgranicznej współpraca między państwami członkowskimi nabiera większego niż dotychczas znaczenia. Nie powinniśmy zapominać, że przestępstwo, które może podlegać surowym karom w jednym państwie, w innym może być uznawane za drobne wykroczenia. Musimy sobie z tego zdawać sprawę. Kwestią zasadniczej wagi jest także przestrzeganie wymogów dotyczących ochrony danych oraz praw osób oskarżonych i pokrzywdzonych. Wydaje się, że jest to zagwarantowane w sprawozdaniu, które mamy przed sobą, dlatego też poparłem je w głosowaniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Nicolae Vlad Popa (PPE-DE), na piśmie. − (RO) Głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, ponieważ uważam, że odgrywa ono ważną rolę we wdrażaniu europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów skazanych, poprzez stworzenie technicznych i praktycznych środków umożliwiających wymianę informacji między państwami członkowskimi.

Niemniej jednak jestem zdania, że tekst poddany głosowaniu można w przyszłości ulepszyć (po początkowym okresie wykorzystywania sieci łączności S-TESA), poprzez stosowanie systemów łączności Europejskiej Sieci Sądowniczej z następujących powodów:

- przyjmując sprawozdanie pani poseł Kaufmann, Parlament Europejski poparł stworzenie nowoczesnej i bezpiecznej sieci telekomunikacyjnej dla Europejskiej Sieci Sądowniczej;

- informacje z rejestrów sądowych są jednym z zagadnień objętych zakresem działania Europejskiej Sieci Sądowniczej, która zajmuje się propagowaniem sprawiedliwości w państwach członkowskich;

- korzystanie z jednej sieci łączności pozwoli uzyskać znaczne oszczędności;

- stosowanie jednolitego systemu łączności do celów o charakterze prawnym umożliwi zainteresowanym stronom szybki, bezpieczny, spójny i łatwy dostęp do potrzebnych im informacji.

 
  
MPphoto
 
 

  Charles Tannock (PPE-DE), na piśmie. − Brytyjscy konserwatyści głosowali przeciw temu wnioskowi, ponieważ zawiera on rozwiązania zwiększające dostęp władz krajowych do informacji na temat wpisów do rejestrów karnych bez zapewnienia odpowiedniej kontroli. W dalszym ciągu opowiadamy się za współpracą międzyrządową w dziedzinie sądownictwa karnego, ale nie za automatycznym prawem dostępu do takich danych.

 
  
  

Sprawozdanie: Pier Antonio Panzeri (A6-0365/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Anna Hedh, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) My, szwedzcy socjaldemokraci, postanowiliśmy głosować za przyjęciem sprawozdania w sprawie zaostrzenia walki z pracą nierejestrowaną (A6-0365/2008). W sprawozdaniu uwzględniono wiele ważnych przepisów, między innymi uregulowania dotyczące odpowiedzialności głównych wykonawców za nieprawidłowości ze strony podwykonawców. Sprawozdanie zawiera również sprzeciw wobec ostatnich tendencji Trybunału Sprawiedliwości w interpretacji dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników.

Ogólnie rzecz biorąc jest to udane sprawozdanie, jednak pragniemy wyraźnie zaznaczyć, że naszym zdaniem polityka podatkowa, a przede wszystkim wybór poziomu opodatkowania, jest sprawą leżącą w gestii państw członkowskich. Nie było jednak możliwości poddania każdej z tych części sprawozdania pod osobne głosowanie.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania z inicjatywy własnej mego włoskiego kolegi, pana posła Piera Antonia Panzeriego, w sprawie zaostrzenia walki z pracą nierejestrowaną, sporządzonego na podstawie komunikatu Komisji Europejskiej. Zawiera ono zalecenie wzmożenia działań na rzecz zwalczania szarej strefy, której działalność zagraża całej gospodarce, pozbawia pracowników ochrony, szkodzi konsumentom, przyczynia się do zmniejszenia wpływów z podatków i prowadzi do nieuczciwej konkurencji między przedsiębiorstwami.

Istotne jest, by dokonać wyraźnego rozróżnienia między działalnością przestępczą bądź niezgodną z prawem a legalną pracą, która nie została zgłoszona władzom tzn. nie wiąże się z respektowaniem pewnych regulacyjnych ograniczeń, a mianowicie przepisów dotyczących płatności składek na ubezpieczenie społeczne i podatków. Naturalnie należy zaostrzyć kontrole. Niemniej jednak musimy kontynuować działania na rzecz ograniczenia obciążeń podatkowych siły roboczej, stosownie do sytuacji w każdym państwie, poprzez poprawę jakości finansów publicznych. Sprawą zasadniczej wagi jest uproszczenie procedur administracyjnych w ramach systemów podatkowych i opieki społecznej, ponieważ utrudnienia wynikające z tych procedur sprzyjają nierejestrowanej pracy, w szczególności w grupie osób pracujących na własny rachunek i w małych przedsiębiorstwach.

Musimy niezwłocznie przeanalizować możliwości stworzenia europejskiej platformy współpracy między inspektorami przeprowadzającymi kontrole w miejscach pracy a innymi właściwymi organami odpowiedzialnymi za monitorowanie i zwalczanie oszustw.

 
  
MPphoto
 
 

  Philip Bushill-Matthews (PPE-DE), na piśmie. − Brytyjscy konserwatyści popierają środki mające na celu zaostrzenie walki z nierejestrowaną pracą, w szczególności niektóre z nich, wymienione w sprawozdaniu – to znaczy na przykład te, które stanowią zachętę dla państw członkowskich do zmniejszania obciążeń podatkowych siły roboczej i propagujące korzyści wynikające z legalnego zatrudnienia.

Nie możemy jednak poprzeć niektórych innych elementów sprawozdania.

Należy do nich stworzenie platformy na szczeblu wspólnotowym w celu koordynacji działalności inspektoratów pracy oraz przegląd dyrektywy 96/71/WE dotyczącej delegowania pracowników. Brytyjscy konserwatyści uważają, że ta dyrektywa powinna być bardziej skutecznie wprowadzana w życie, lecz nie wymaga modyfikacji prawnej, która mogłaby doprowadzić do dezorientacji pracodawców i pracowników. Z tych powodów konserwatyści wstrzymali się od głosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Petru Filip (PPE-DE), na piśmie. − (RO) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania dotyczącego przyspieszenia walki z pracą nierejestrowaną, ponieważ zjawisko to stanowi poważny problem w całej Wspólnocie. Rozszerzanie się rynku pracy na czarno jest przede wszystkim konsekwencją zbyt wysokiego poziomu opodatkowania i nadmiernej biurokracji, prowadząc do znacznego spadku wpływów z tytułu podatków, a także pośrednio do niedoborów budżetowych.

Ponadto zatrudnianie pracowników bez dopełnienia wymaganych formalności sprzyja nieuczciwej konkurencji. Chciałbym podkreślić, że w tym kontekście, oprócz większej uwagi, którą władze powinny zwrócić na zmniejszenie podatków na rynku pracy i ograniczenie biurokracji, należy stymulować tworzenie nowych miejsc pracy i zachęcać do wprowadzania elastycznych zasad dotyczących pracy tymczasowej i dorywczej.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Sprawnie funkcjonujący rynek pracy wymaga dobrych przepisów prawa i skutecznej koordynacji współpracy partnerów społecznych z właściwymi organami. Praca nierejestrowana jest tylko jednym z wielu poważnych problemów, których rozwiązanie muszą znaleźć partnerzy społeczni.

W sprawozdaniu pana posła Panzeriego jest mnóstwo dobrych intencji, zaś w odniesieniu do niektórych kwestii, wiele porad dla poszczególnych państw członkowskich, jak ogólnie mają one organizować własne rynki pracy i w szczególności rozwiązywać problem pracy nierejestrowanej. Sprawozdawca między innymi zachęca państwa członkowskie do kontynuacji reform systemów podatkowych i ubezpieczenia społecznego i podejmowania wspólnie uzgodnionych działań mających na celu walkę z pracą nierejestrowaną. Pan poseł sprawozdawca proponuje również przyjęcie wspólnego podejścia do imigracji do UE oraz zwraca uwagę na „konieczność zintegrowania przez państwa członkowskie wszelkich reform polityki gospodarczej, systemu podatkowego i ochrony socjalnej w państwach członkowskich oraz uwzględnienia w nich głównych przyczyn nierejestrowanej pracy”.

Członkowie partii Junilistan uważają, że polityka dotycząca rynku pracy jest sprawą wewnętrzną danego państwa, i dlatego jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, że UE wciąż stara się zwiększyć swój wpływ w tej dziedzinie kosztem prawa do samostanowienia poszczególnych państw członkowskich. Dlatego też członkowie partii Junilistan postanowili głosować przeciwko temu sprawozdaniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Małgorzata Handzlik (PPE-DE), na piśmie. − (PL) Nierejestrowana praca jest złożonym zjawiskiem o wielu wymiarach: gospodarczym, społecznym, instytucjonalnym, a nawet kulturowym. Odbywa się ona ze szkodą dla wielu podmiotów. Budżet Państwa pozbawiony jest dochodów, z których przecież finansuje swoje wydatki, a same osoby, które pracują na czarno, często nie mają dostępu do przysługujących osobom zatrudnionym przywilejów, nie wspominając o ryzyku dla zdrowia i bezpieczeństwa pracowników oraz niewielkich perspektywach rozwoju zawodowego.

Niezgłoszona praca jest także problemem rynku wewnętrznego, szkodząc jego funkcjonowaniu. Jednak jej przyczyny są różne w państwach członkowskich, dlatego środki podejmowane na rzecz walki z tym zjawiskiem muszą być zróżnicowane. Zgadzam się z głównym założeniami sprawozdania, które zmierzają do zaostrzenia walki z tym zjawiskiem, dlatego poparłam sprawozdanie przygotowane przez posła Piera Antonia Panzeriego.

Jednakże chciałabym wyraźnie podkreślić, iż nie uważam, że proponowany przegląd zapisów dyrektywy, zwłaszcza w kontekście orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, będzie skutecznym narzędziem walki z nierejestrowanym zatrudnieniem. Konsekwentnie będę sprzeciwiała się wezwaniom do zmiany zapisów dyrektywy o delegowaniu pracowników.

Uważam, iż w kontekście walki z nierejestrowaną pracą wzmocnienie współpracy administracyjnej i wymiany informacji pomiędzy państwami członkowskimi jest wystarczającym rozwiązaniem, gdy dotyczy ona delegowania pracowników.

 
  
MPphoto
 
 

  Jens Holm i Eva-Britt Svensson (GUE/NGL), na piśmie. (SV) Uważamy, że należy podjąć skuteczne działania w celu położenia kresu zjawisku pracy nierejestrowanej.

Nie możemy jednak zgodzić się na to, by elementem rozwiązania problemu pracy nierejestrowanej miała być przykładowo wspólna polityka imigracyjna. Dlatego też wstrzymaliśmy się od głosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − Praca nierejestrowana jest zjawiskiem, które ma negatywny wpływ na wszystkie państwa członkowskie UE. Występuje ono najbardziej powszechnie w przypadku zawodów pracochłonnych i często niskopłatnych, a wykonujący ją pracownicy nie korzystają z żadnej ochrony bezpieczeństwa pracy, świadczeń socjalnych ani praw pracowniczych. UE i jej państwa członkowskie muszą podjąć działania mające na celu ograniczenie skali zjawiska pracy nierejestrowanej, w związku z tym głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Panzeriego.

 
  
MPphoto
 
 

  Carl Lang (NI), na piśmie. – (FR) Walka z pracą nierejestrowaną to sprawa o zasadniczym znaczeniu, zwłaszcza że ta choroba coraz silniej toczy naszą gospodarkę, hamując wzrost gospodarczy i zakłócając konkurencję na rynku wewnętrznym poprzez społeczny dumping. Pierwszymi ofiarami oddziaływania szarej strefy są legalnie zatrudnieni pracownicy, obywatele państw członkowskich, których prawa ekonomiczne i socjalne, należne im na mocy prawa, są zagrożone.

Moglibyśmy z zadowoleniem przyjąć przedmiotowe sprawozdanie ze względu na to, co się w nim potępia. Niestety stało się ono dla nieustępliwych pro-Europejczyków kolejną okazją do wykorzystania możliwości imigracji ekonomicznej na dużą skalę jako dźwigni społecznej: w ich przekonaniu imigracji ratunkowej dla załamanej europejskiej gospodarki i kurczącej się populacji. To wezwanie do zastąpienia imigracji nielegalnej siły roboczej imigracją „legalną” jest bezpodstawną hipokryzją. Co więcej, nie ma żadnego sensu ekonomicznego, socjalnego ani społecznego.

Francja i Europa nie muszą otwierać większej liczby „kanałów legalnej imigracji”, jeżeli nie potrafią powstrzymać imigracji nielegalnej. Żeby pobudzić wzrost na rynku wewnętrznym i odzyskać nad nim kontrolę, musimy odbudować zaufanie obywateli poprzez prowadzenie polityki prorodzinnej i prourodzeniowej, poprzez doskonalenie szkoleń i poradnictwa dla ludzi młodych i osób bezrobotnych, a także, w ostatecznym rozrachunku, poprzez stosowanie zasady wspólnotowej preferencji i ochrony.

 
  
MPphoto
 
 

  Kartika Tamara Liotard (GUE/NGL), na piśmie. − (NL) Wstrzymałam się od głosowania nad sprawozdaniem pana posła Panzeriego w sprawie „zaostrzenia walki z pracą nierejestrowaną”. Jakkolwiek sprawozdanie zawiera kilka słusznych stwierdzeń, uważam jednak, że znów wprowadzi ono „na skróty” elementy modelu „flexicurity” na europejski rynek pracy. Model „flexicurity” stworzy pracodawcom warunki sprzyjające większej elastyczności i przyczyni się do mniejszego bezpieczeństwa pracowników, a na to nie mogę się zgodzić.

 
  
MPphoto
 
 

  Mary Lou McDonald (GUE/NGL), na piśmie. − W sprawozdaniu zostało poruszonych wiele problematycznych rozwiązań, między innymi propagowanie nietypowych umów o pracę i modelu „flexicurity”, które stanowią zagrożenie dla stałych umów o pracę. Problematyczne jest także to, że sprawozdanie zostało umieszczone w kontekście strategii lizbońskiej zawierającej poważne błędy.

Jak się zdaje są również rozbieżności w jego różnych wersjach językowych w przypadku zagadnień dotyczących pracowników delegowanych do pracy.

Pomimo tych problemów, sprawozdanie zawiera na tyle dużo pozytywnych elementów, bym mogła je poprzeć.

 
  
MPphoto
 
 

  Erik Meijer (GUE/NGL), na piśmie. − (NL) W Europie mniej więcej 20% pracy to praca nierejestrowana. Taka sytuacja stanowi zagrożenie dla naszego systemu zabezpieczenie społecznego. W tym wniosku przyznaje się, że rynek jest w pewnym stopniu zniekształcony i że konsekwencją takiego stanu rzeczy jest nieuczciwa konkurencja. Popieramy działania mające na celu zwalczanie pracy nierejestrowanej, ale musimy wstrzymać się od głosowania, ponieważ ten wniosek ma poważne wady. Niestety opiera się na neoliberalnej koncepcji, która nastawia jednych pracowników przeciwko innym. Walkę z pracą nierejestrowaną wykorzystuje się jako pretekst do propagowania większej elastyczności pracy. Stawia to Europejczyków w gorszej sytuacji na rynku pracy, ponieważ są zmuszeni konkurować z tańszą siłą roboczą napływającą z zewnątrz.

Rozszerzenie UE w 2004 i 2007 roku ma dalekosiężne konsekwencje. Różnice w systemach opieki socjalnej w obrębie UE znacząco się pogłębiły, ponieważ w wielu nowych państwach członkowskich sektory przemysłu, dawniej odnotowujące sukcesy, teraz się załamały. Te państwa obecnie w głównej mierze importują towary, a eksportują siłę roboczą. Obywatele polscy i rumuńscy wyjeżdżają do innych państw, w których podejmują pracę w zamian za niskie wynagrodzenie na poziomie, jaki w tych krajach nawet nie jest dozwolony, i na niedopuszczalnych warunkach. Wykorzystuje się następnie sytuację powstałą wskutek akceptowania przez nich niskich wynagrodzeń i obniża się płace innym. Europa nie może dalej się integrować, jeżeli istnieją tak znaczne różnice w poziomie dochodów w obrębie UE i te różnice wykorzystuje się do celów konkurencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosuję za przyjęciem sprawozdania pana posła Panzeriego w sprawie zaostrzenia walki z pracą nierejestrowaną.

Uważam, że bardziej niż kiedykolwiek dotąd istnieje konieczność zwalczania tego rozprzestrzeniającego się zjawiska, które przyczynia się do hamowania uczciwej konkurencji między przedsiębiorstwami i lokalnymi obszarami, stwarza trudności administracyjne i ma zdecydowanie negatywne skutki dla pracowników zatrudnianych legalnie. Podzielam pogląd, że zachodzi potrzeba podjęcia zdecydowanych i wspólnie uzgodnionych działań w celu zwalczania tego zjawiska, poprzez stosowanie środków zapobiegawczych i zachęcających, poprzez zwiększanie poczucia odpowiedzialności, a także wykorzystywanie środków represyjnych, w formie skutecznego nadzorowania i stosowania odpowiednich kar.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. − Musimy zrobić więcej, by pomóc tym pracownikom, którzy odczuwają negatywne skutki wykorzystywania ich w „pracy nierejestrowanej”. Ich zdrowie i bezpieczeństwo są zagrożone przez pozbawionych skrupułów pracodawców.

 
  
MPphoto
 
 

  Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie.(EL) Głosujemy przeciwko temu sprawozdaniu, ponieważ zasadniczo ma ono na celu ugruntowanie zjawiska brutalnego wykorzystywania pracowników. Nie ma w nim mowy o żadnych sposobach rozwiązania problemu pracy nierejestrowanej z punktu widzenia interesów pracowników. Przeciwnie, za jego podstawę przyjmuje się potrzebę utrzymania rentowności kapitału i wzmocnienia konkurencyjności monopoli UE w ramach strategii lizbońskiej. Z tego powodu, zamiast takich działań jak inspekcje i nakładanie kar na pracodawców, w sprawozdaniu proponuje się środki zachęcające do pomnażania kapitału, takie jak „zmniejszenie kosztów pozapłacowych”. Prowadzi to do ograniczenia lub uchylenia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne. Do tego rodzaju środków należą także zwolnienia podatkowe; zmniejsza się obciążenia finansowe dla przedsiębiorstw i wprowadza nieformalne umowy o pracę.

Takie działania nie tylko nie rozwiązują problemu pracy nierejestrowanej, ale też przyczyniają do kompletnej bezkarności. W konsekwencji nastąpi wzrost tego rodzaju form zatrudnienia, zostaną pogwałcone prawa do pracy, ochrony socjalnej i ubezpieczenia, a klasa pracująca będzie jeszcze bardziej wyzyskiwana.

Klasa pracująca nie może oczekiwać żadnych korzystnych dla niej rozwiązań ze strony UE, Parlamentu Europejskiego czy personelu wywodzącego się z plutokracji polityków.

Walka prowadzona przez pracowników w ramach ruchu pracowniczego ma na celu odwrócenie kierunku skierowanej przeciwko społeczeństwu polityki UE i burżuazyjnych rządów państw członkowskich. Przyniesie ona radykalną zmianę w układzie sił i zagwarantuje, że dobra wytworzone przez pracowników będą wykorzystywane z pożytkiem dla ludzi.

 
  
MPphoto
 
 

  Bernard Wojciechowski (IND/DEM), na piśmie. − (PL) Praca nierejestrowana w UE stała się powszechnym zjawiskiem. Na przykład w Danii aż 18 procent społeczeństwa wykonuje taką pracę lub miało z nią kontakt.

Bardzo często za tę pracę pracownikowi nie grozi nic. Najczęściej karany jest pracodawca, a w „najlepszym” wypadku pracownik zmuszony jest tylko zapłacić grzywnę, która i tak jest niższa od grzywny płaconej przez pracodawcę. Teoretycznie za pracę nierejestrowaną nie można nikogo deportować do kraju ojczystego, choć niektóre kraje (m.in. Dania i Belgia) zastrzegają, że w „niektórych wypadkach” (takich jak np. „uporczywe” i „długotrwałe” łamanie prawa) będzie to możliwe.

Unia Europejska powinna dołożyć wszelkich starań do skutecznej walki z tym zjawiskiem. Najskuteczniejszym sposobem jest obniżenie podatków i zlikwidowanie barier administracyjnych na legalnym rynku pracy, aby w końcu praca nierejestrowana przestała być opłacalna dla obu stron.

 
  
  

Sprawozdanie: Gabriele Zimmer (A6-0364/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Anna Hedh, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) My, szwedzcy socjaldemokraci, głosowaliśmy za przyjęciem tego sprawozdania dotyczącego ważnej sprawy, którą jest zwalczanie wykluczenia społecznego. Niemniej jednak pragniemy wyjaśnić dokładnie nasze stanowisko w odniesieniu do kwestii związanych z minimalnymi płacami. Podzielamy pogląd, że w Europie należy zmniejszyć liczbę pracujących ubogich. Wszystkie osoby pracujące i otrzymujące wynagrodzenie w Europie muszą mieć zagwarantowane akceptowalne dochody. Państwa członkowskie, które chcą tę kwestię uregulować w drodze wprowadzenia minimalnego wynagrodzenia ustawowego, mogą to zrobić. Jest także oczywiste, że państwa członkowskie, które sprawę ustalania wysokości wynagrodzeń pozostawiły partnerom społecznym, muszą w dalszym ciągu podążać tym torem.

W ramach strategii lizbońskiej przeprowadza się porównania różnych modeli rynku pracy i metod zapewniania pracownikom otrzymywania wynagrodzeń za pracę na rozsądnym poziomie. Ważne jest, by między państwami członkowskimi miała miejsce tego rodzaju wymiana doświadczeń.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania mojej niemieckiej koleżanki, pani poseł Gabrieli Zimmer, w sprawie propagowania integracji społecznej i walki z ubóstwem, w tym ubóstwem dzieci, w Unii Europejskiej. Sporą część ludności Unii dotyka problem wykluczeniem społecznego: 16% ludności żyje na progu ubóstwa, mimo że ma pracę, co piąty obywatel żyje w mieszkaniu niespełniającym norm, 10% osób żyje w gospodarstwach domowych, w których nikt nie pracuje, stopa długotrwałego bezrobocia sięga 4% i odsetek uczniów wcześnie porzucających naukę przekracza 15%. Wśród innych aspektów wykluczenia społecznego należy wymienić brak dostępu do technologii informacyjnych, który staje się coraz bardziej znamienny

Tak jak większość moich koleżanek i kolegów posłów z zadowoleniem przyjmuję podejście Komisji do aktywnej społecznej integracji, które musi zapewnić ludziom możliwość godnej egzystencji i uczestnictwa w życiu społeczeństwa i w rynku pracy. Popieram apel skierowany do państw członkowskich o opracowanie programów minimalnych dochodów, w celu propagowania integracji społecznej, i programów wsparcia, aby wydźwignąć ludzi z ubóstwa i stworzyć im możliwości godnego życia.

 
  
MPphoto
 
 

  Šarūnas Birutis (ALDE), na piśmie.(LV) Zwalczanie ubóstwa i wykluczenia społecznego jest najważniejszym zagadnieniem w agendzie Unii Europejskiej i państw członkowskich. W marcu 2000 roku, gdy zaczęto wprowadzać w życie strategię lizbońską, Rada zaleciła państwom członkowskim i Komisji Europejskiej podjęcie działań zmierzających do radykalnego zmniejszenia ubóstwa, które do 2010 roku mają doprowadzić do wyeliminowania tego zjawiska. Państwa członkowskie wykazały determinację poprzez podejmowanie wielu przedsięwzięć zarówno na szczeblu UE, jak i krajowym. Niemniej jednak walka z ubóstwem i podejmowanie prób reintegracji ludzi, którzy zostali odrzuceni przez rynek pracy, wciąż jest niezwykle trudnym zadaniem dla rozszerzonej Unii Europejskiej. Nie zdołamy osiągnąć celów odnowionej strategii lizbońskiej, jeżeli będziemy w dalszym ciągu marnotrawić kapitał ludzki, który jest naszym najcenniejszym zasobem.

Większość państw członkowskich realizuje politykę w zakresie opieki społecznej, jak i politykę aktywizacji, podejmując starania o reintegrację osób, które zostały wykluczone z rynku pracy. Niemniej jednak w dalszym ciągu istnieje duża grupa osób, które mają bardzo niewielkie szanse na znalezienie zatrudnienia i którym z tego powodu zagraża wykluczenie społeczne i życie poniżej poziomu ubóstwa. Programy minimalnych dochodów są jedynym sposobem na uniknięcie skrajnego ubóstwa dla osób najdalej odsuniętych od rynku pracy. Jednakże oprócz tej funkcji programy minimalnych dochodów powinny zachęcać osoby zdolne do pracy do integracji z rynkiem pracy. Dlatego też najważniejszym zadaniem jest zapewnienie, by polityka w zakresie opieki socjalnej skutecznie gwarantowała mobilizację osób zdolnych do pracy oraz osiąganie długoterminowego celu, jakim jest zagwarantowanie akceptowalnych warunków życia tym, którzy znajdują się i pozostaną poza rynkiem pracy.

 
  
MPphoto
 
 

  Philip Bushill-Matthews (PPE-DE), na piśmie. − Brytyjscy konserwatyści opowiadają się za propagowaniem integracji społecznej i zwalczaniem ubóstwa. Jakkolwiek sprawozdanie zawiera pewne pozytywne elementy naświetlające trudną sytuację niektórych grup w społeczeństwie, nie możemy jednak poprzeć innych punktów, które dotyczą na przykład określenia minimalnego poziomu wynagrodzenia obowiązującego w całej UE. W wielu państwach członkowskich UE ustalono wprawdzie minimalne wynagrodzenie ale brytyjscy konserwatyści uważają, że decyzje w tej sprawie pozostają w gestii państw członkowskich.

W sprawozdaniu znajdują się również negatywne odniesienia do pracy w niepełnym wymiarze godzin, którą delegacja uważa za absolutnie niereprezentatywną dla sytuacji w Zjednoczonym Królestwie. Z tych powodów konserwatyści wstrzymali się od głosowania nad tym sprawozdaniem.

 
  
MPphoto
 
 

  Charlotte Cederschiöld, Christofer Fjellner, Gunnar Hökmark i Anna Ibrisagic (PPE-DE), na piśmie. (SV) Postanowiliśmy głosować przeciw sprawozdaniu w sprawie propagowania integracji społecznej i walki z ubóstwem, w tym ubóstwem dzieci, w UE, ponieważ wiele propozycji dotyczy dziedzin, którymi należy się zajmować na szczeblu krajowym. Sprawy dotyczące opieki zdrowotnej należą przede wszystkim do kompetencji krajowych, podobnie jak konkretne zagadnienia związane z polityką dotyczącą rynku pracy. Tymi dwoma obszarami najlepiej zajmować się na szczeblu krajowym, bliżej obywateli. Środki takie jak minimalne płace również są sprzeczne z celem tego sprawozdania, ponieważ przyczyniają się do powstawania wielu przeszkód w walce z wykluczeniem społecznym.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Wiemy, że odsetek pracujących ubogich wzrasta w wyniku rozszerzania się skali zjawiska niepewnej i niskopłatnej pracy. Dlatego problem ten powinien być jedną z głównych trosk tych, którzy czują się odpowiedzialni za Unię Europejską. Płaca ogólnie rzecz biorąc, a płaca minimalna w szczególności – niezależnie od tego, czy jej poziom został określony przepisami prawa, czy ustalony w drodze układu zbiorowego – musi zapewniać godny standard życia.

Przyjęcie tego sprawozdania ma ważne znaczenie, szkoda jednak, że większość nie wyraziła zgody na przeprowadzenie debaty w tej sprawie na posiedzeniu plenarnym. Propagowanie integracji społecznej i walka z ubóstwem, w szczególności ubóstwem dzieci, w UE, to są niewygodne tematy, ponieważ nie lubimy stawiać czoła faktom. Powiedziano, że 20 milionów osób w UE, w większości kobiet, czyli około 6% całej ludności, wykonuje niskopłatną pracę i że 36% ludzi pracujących grozi zaliczenie do kategorii pracujących ubogich. W różnych zaleceniach sformułowanych w sprawozdaniu Parlament Europejski apeluje do państw członkowskich o ograniczenie ubóstwa dzieci o 50% do 2012 roku i podjęcie w całej UE zobowiązania do położenia kresu zjawisku dzieci ulicy do 2015 roku.

 
  
MPphoto
 
 

  Petru Filip (PPE-DE), na piśmie. − (RO) Składam gratulacje w związku ze sprawozdaniem, ponieważ bardzo dobrze zostały w nim ujęte aspekty propagowania aktywnego procesu społecznej integracji i z tego powodu głosowałem za przyjęciem dokumentu będącego przedmiotem debaty. By ta integracja społeczna była bardziej efektywna, chciałbym państwu przypomnieć o pewnych kwestiach, które uważam za właściwe z punktu widzenia procesu uczenia się, ponieważ moim zdaniem młodzi ludzie powinni otrzymywać jak najstabilniejsze szkolenie w oparciu o zorganizowaną i spójną metodę rozwoju społecznego i zawodowego.

W moim przekonaniu potrzebne jest nam jednolite podejście do systemów edukacji w 27 państwach członkowskich UE, ale także musimy się skoncentrować na uznawaniu dyplomów i świadectw kwalifikacji zawodowych i na nauczaniu języków obcych w celu wyeliminowania barier komunikacyjnych w obrębie Europy. Chciałbym także wyrazić zadowolenie z wprowadzenia spójnej metody monitorowania przyszłych absolwentów i ich praktycznego szkolenia związanego z wchodzeniem na rynek pracy, poprzez organizację giełd pracy na szczeblu regionalnym, a nie tylko krajowym, mających na celu poprawę dynamiki zatrudnienia w UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Bruno Gollnisch (NI), na piśmie. – (FR) To sprawozdanie dotyczące ubóstwa w Europie świadczy o druzgocącej porażce polityki realizowanej przez Unię Europejską w różnych dziedzinach, a ponadto dowodzi braku realizmu w tej Izbie.

Jest ponad 80 milionów osób „zagrożonych ubóstwem”, posłużę się w tym miejscu sformułowaniem zaczerpniętym ze sprawozdania, ponad 100 milionów Europejczyków żyje w mieszkaniach niespełniających norm, a więcej niż 30 pracowników otrzymuje skrajnie niskie zarobki. Te statystyki są w rzeczywistości znacznie wyższe, ponieważ przyjmuje się, że tylko w samej Francji 7 milionów pracowników doświadcza ubóstwa.

Chciałbym skupić się na tej ostatniej kwestii. Pani poseł sprawozdawczyni proponuje minimalne płace i wystarczający poziom dochodów jako rozwiązanie problemu wykluczenia społecznego, ale jaki pożytek ma to przynieść Europie, gdzie równocześnie propaguje się imigrację na znaczną skalę taniej siły roboczej? Jakie korzyści mają stąd wyniknąć dla Europy, w której dopuszcza się społeczny dumping w państwach członkowskich, co znalazło odzwierciedlenie w skandalicznych wyrokach Trybunału Sprawiedliwości w sprawach Viking i Laval? Jaki ma być pożytek dla Europy, w której poświęca się jej pracowników na rzecz globalnego systemu wolnego handlu? Czy celem jest uzupełnianie karygodnie niskich płac i ich utrzymanie z funduszy publicznych?

Kolejny raz dostrzegamy ograniczenia systemu, który narzucacie nam od 50 lat. Nadszedł czas na zmianę!

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − To skandal, że ubóstwo dzieci w dalszym ciągu pozostaje palącym problemem w Europie w XXI wieku. W moim kraju, w Szkocji, która ma bogate zasoby naturalne, poziom ubóstwa dzieci jest karygodny – a tymczasem rząd Zjednoczonego Królestwa w Londynie przejawia rozrzutność, zajmując się takimi kosztownymi i niehumanitarnymi projektami jak remont systemu rakietowego Trident. Na szczęście rząd szkocki czyni użytek z przysługujących mu obecnie uprawnień, starając się rozwiązywać problemy związane z ubóstwem dzieci. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu szkocki sekretarz stanu ds. edukacji poinformował o programie zapewnienia dzieciom bezpłatnych posiłków w szkołach w ciągu pierwszych trzech lat nauki. Jest to bardzo mile widziany krok w obecnej sytuacji gospodarczej. Ta inicjatywa pomoże w zwalczaniu ubóstwa dzieci. O wiele więcej będzie można zrobić, gdy Niepodległa Szkocja przejmie pełną kontrolę nad krajowymi finansami.

 
  
MPphoto
 
 

  Thomas Mann (PPE-DE), na piśmie. (DE) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pani poseł Zimmer, w sprawie walki z ubóstwem. Politycy muszą podjąć zdecydowane działania na rzecz ograniczenia ubóstwa i zwalczania wykluczenia społecznego. Dla kogoś, kto z trudem utrzymuje się z niewystarczających świadczeń z opieki społecznej, pracuje na podstawie niepewnego stosunku pracy albo wychowuje się w rodzinie z długą historią życia w ubóstwie, piękne słowa to za mało. Odpowiednia ochrona społeczna, indywidualne kształcenie i szkolenie od najmłodszych lat oraz motywacja do wydostania się ze spirali ubóstwa własnym wysiłkiem, to są aspekty, które odgrywają tu decydującą rolę.

Dlatego też wielka szkoda, że nie ma już możliwości zgłaszania poprawek do sprawozdań z inicjatywy własnej podczas posiedzenia plenarnego. Grupa PPE-DE odrzuca punkt 5 i punkty od 10 do 17, w których jest mowa o minimalnej płacy. Sprzeciwiamy się ustanawianiu warunków dla całej UE: partnerzy w procesie negocjacji zbiorowych powinni mieć możliwość podejmowania własnych decyzji w sposób autonomiczny. Oczywiście nie chcemy pracujących ubogich, czyli osób, które ciężko pracują, a otrzymują o wiele za niskie wynagrodzenie. Sprawiedliwość jest podstawowym elementem społecznej gospodarki rynkowej i musi istnieć uczciwość również w sferze płac. Niemiej jednak nie możemy poprzeć budowania na tej podstawie koncepcji prawa do minimalnego wynagrodzenia.

Znów został przedstawiony wniosek dotyczący horyzontalnej dyrektywy w sprawie niedyskryminacji, który moja grupa jednogłośnie odrzuca. Wolelibyśmy również otrzymać bardziej zwięzłe sprawozdanie. Ponieważ jednak zarówno cele, jak i środki są słuszne – a mianowicie zmniejszenie ubóstwa w całej UE – większość mojej grupy jest gotowa głosować za przyjęciem sprawozdania.

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Walka z ubóstwem jest sprawą priorytetową w każdym demokratycznym społeczeństwie, które wyrasta na gruncie ludzkiej godności i udziału wszystkich obywateli w rozwoju społeczeństwa. Dotychczas przyjęte środki nie przyniosły jeszcze pożądanych rezultatów w postaci zdecydowanego ograniczenia zjawiska wykluczenia społecznego i ubóstwa. Brakuje nam całościowego podejścia do problemu o zasięgu ogólnoświatowym, który jest na tyle złożony, że ma poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne dla całego społeczeństwa.

Propagowanie wzrostu gospodarczego jako podstawowego celu z punktu widzenia pomyślnej, sprawiedliwej i zrównoważonej ekologicznie przyszłości dla Europy wiąże się z koniecznością wspierania dochodów w celu przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu, powiązania z rynkami pracy o charakterze integracyjnym, lepszego dostępu do usług dobrej jakości i aktywnego uczestnictwa wszystkich obywateli. Nie możemy pozwolić, żeby 16% ludności Europy było zagrożonych ubóstwem, albo jeden na pięciu Europejczyków żył w mieszkaniu niespełniającym norm, czy jeden na dziesięciu europejskich obywateli żył w rodzinie, w której nikt nie ma pracy. To są powody naszej nieustannej walki z ubóstwem, nieszczęściem, które zagraża każdemu i stanowi przeszkodę w prawidłowym rozwoju naszych społeczeństw.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosuję za przyjęciem sprawozdania pani poseł Zimmer w sprawie propagowania integracji społecznej i walki z ubóstwem, w tym ubóstwem dzieci, w Unii Europejskiej.

Najwyraźniej jeszcze wiele pozostaje w Unii Europejskiej do zrobienia, by integracja, o której tak często rozmawiamy, była rzeczywista i skuteczna. Cele, którymi są eliminowanie ubóstwa, rozwój rynków pracy, co sprzyja integracji społecznej, i zagwarantowanie wszystkim obywatelom dostępu do usług wysokiej jakości oraz dochodów na poziomie wystarczającym do godnego życia – czyli aspekty, które wylicza pani poseł Zimmer w swoim sprawozdaniu – należy oczywiście zatwierdzić i uznać, że zasługują one na naszą pełną uwagę.

 
  
MPphoto
 
 

  Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. (SV) Sprawa sprawozdania pani poseł Gabriele Zimmer jest typowym przykładem sytuacji, która powstaje, gdy wybrany temat nie jest wystarczająco dopracowany. W sprawozdaniu zawarto oczywiście wiele pomysłowych koncepcji na temat znaczenia rozsądnej presji fiskalnej, wraz z garścią dziwnych stwierdzeń dotyczących ważnej roli płac otrzymywanych przez obywateli i minimalnych wynagrodzeń zalecanych przez UE. Niezależnie od poglądów na temat kwestii merytorycznych – moja opinia w odniesieniu do dwóch ostatnich zagadnień jest zdecydowanie negatywna – nietrudno dostrzec, że nie są to obszary, w których UE ma lub powinna mieć kompetencje. Ponieważ ani racje polityczne ani szczebel polityczny nie są zbieżne z moimi podstawowymi przekonaniami jako liberała i członka szwedzkiej partii liberalnej, Folkpartiet, głosowałem za odrzuceniem wniosku, pomimo że sprawozdanie zawiera również wiele spostrzeżeń wartych rozważenia.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. − Zwalczanie ubóstwa w UE ma zasadnicze znaczenie dla budowania społeczeństwa o bardziej wyrównanych szansach dla wszystkich. Co piąte dziecko w UE żyje na progu ubóstwa, a przecież Europa jest jednym z bogatszych miejsc na świecie. Musimy wspólnie pracować nad znalezieniem sposobów zlikwidowania ubóstwa dzieci w UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Bernard Wojciechowski (IND/DEM), na piśmie. − W 2006 roku 19 procent dzieci było zagrożonych ubóstwem wobec 16 procent całkowitej populacji. Dziś spośród 78 milionów ludzi biednych na naszym kontynencie 19 milionów to dzieci.

Niewystarczające dochody, słaby dostęp do podstawowych usług, ograniczone możliwości rozwoju oraz różnice w efektywności polityk powszechnych i ukierunkowanych, to tylko kilka z wielu przyczyn ubóstwa.

Polityka wsparcia rodzin z dziećmi przewiduje walkę z ubóstwem i wykluczeniem społecznym, na które narażeni są samotni rodzice. Uwzględniać ona powinna również walkę z „zagrożeniem”, jakie stanowią wyżej wymienione problemy. Dlatego też uważam, że UE powinna dołożyć wszelkich starań w tym celu.

 
  
  

Sprawozdanie: Zbigniew Zaleski (A6-0337/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania mego szanownego polskiego kolegi i przyjaciela, pana posła Zbigniewa Zaleskiego. Sprawozdanie ma na celu zatwierdzenie wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie zawarcia porozumienia w formie wymiany listów między Wspólnotą Europejską a Ukrainą w sprawie utrzymania zobowiązań dotyczących handlu usługami, zawartych w umowie o partnerstwie i współpracy, która została podpisana w Luksemburgu w 1994 roku i weszła w życie w dniu 1 marca 1998 r. Te usługi są objęte zobowiązaniami Ukrainy będącymi częścią procesu jej przystąpienia do Światowej Organizacji Handlu (WTO), nie dotyczą jedynie międzynarodowego transportu morskiego, który w dalszym ciągu pozostaje przedmiotem umowy dwustronnej.

Podzielam zdanie sprawozdawcy, że sektor usług ma zasadnicze znaczenie dla gospodarki UE i Ukrainy. Z zadowoleniem przyjmuję wszystkie działania podejmowane przez Unię Europejską, których celem jest wspieranie starań Ukrainy o członkostwo w Światowej Organizacji Handlu.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Członkowie partii Junilistan opowiadają się za zwiększeniem wymiany handlowej i zacieśnieniem stosunków gospodarczych z Ukrainą. Poprzednio głosowaliśmy za zawarciem umowy o współpracy z Ukrainą (sprawozdanie: Elmar Brok A6-0023/2004).

Podstawą sprawozdania pana posła Zaleskiego jest wniosek Komisji mający na celu jedynie wznowienie niektórych umów o współpracy z Ukrainą po przystąpieniu tego kraju do WTO. Niemniej jednak to sprawozdanie cechują ambicje interwencjonistyczne i daleko idące propozycje dotyczące sposobów kontrolowania przez UE rozwoju sytuacji w wielu obszarach polityki na Ukrainie, między innymi polityki energetycznej, polityki finansowej, polityki w zakresie telekomunikacji, usług wodociągowych, turystyki i edukacji.

Ponieważ partia Junilistan zdecydowanie przeciwstawia się aspiracjom UE w dziedzinie polityki zagranicznej, postanowiliśmy głosować przeciwko temu sprawozdaniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) W uzasadnieniu towarzyszącym temu sprawozdaniu sprawozdawca przechodzi sam siebie pokazując, gdzie w istocie leży sedno sprawy, i dlatego przedstawione w nim racje stanowią uzasadnienie naszego głosowania przeciwko temu sprawozdaniu.

Pan poseł sprawozdawca potwierdza, że: „Przystąpienie [Ukrainy] do WTO utoruje drogę do utworzenia kompleksowej strefy wolnego handlu UE-Ukraina, obejmującej kolejne zobowiązania w zakresie handlu usługami” i że dla osiągnięcia tego celu: „Ukraina powinna przedsięwziąć reformy krajowe i prowadzić ambitne negocjacje z UE”.

Na podstawie tych założeń pan poseł sprawozdawca podaje uzasadnienie, z którego pochodzi kilka poniższych przykładów:

- „przyspieszenie integracji ukraińskiej infrastruktury transportowej, zwłaszcza portów i dróg wodnych, z europejską siecią transportu wzdłuż paneuropejskich korytarzy transportowych”;

- „pełne włączenie Ukrainy do jednolitej europejskiej przestrzeni powietrznej, co może oznaczać pewną liberalizację działalności związanej z lotnictwem, w tym działalności lotnisk”;

- „zaznacza jednak niezbędne warunki wstępne dla pełnej integracji Ukrainy z systemem energetycznym UE, a mianowicie prawidłowo działający rynek energii oraz skuteczna polityka tranzytu ropy i gazu”;

- „zawarcie umowy o wolnym handlu umożliwia nie tylko zniesienie ograniczeń w przepływie kapitału, ale również ograniczeń dotyczących usług finansowych”.

Bardzo wiele słów, tylko w jakim celu...

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosuję za przyjęciem sprawozdania pana posła Zaleskiego w sprawie zawarcia porozumienia UE-Ukraina w sprawie utrzymania zobowiązań dotyczących handlu usługami zawartych w umowie o partnerstwie i współpracy, w odniesieniu do swobody świadczenia usług transportu międzynarodowego na ich wodach śródlądowych (morzach i rzekach).

Podzielam zdanie pana posła Zaleskiego co do istnienia ogromnych możliwości zwiększenia handlu między UE a Ukrainą, zwłaszcza w zakresie handlu przedmiotowymi usługami. Uważam, że sprawozdanie jest całkowicie zgodne z europejską polityką sąsiedztwa, którą od 2004 roku objęto również Ukrainę, i że sektor usług jest jednym z tych sektorów, w których ta polityka może być najbardziej bogata w korzyści ekonomiczne dla obu stron.

 
  
  

FKMSR: Przegląd statutu – publiczna odpowiedzialność i skład Rady Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (RMSR) – propozycje zmian (B6-0450/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem rezolucji przedstawionej przez Komisję Gospodarczą i Monetarną, dotyczącej zreformowania RMSR (Rady Międzynarodowych Standardów Rachunkowości) i będącej częścią debaty, która odbyła się po zadaniu pytania ustnego w ramach konsultacji dotyczących Fundacji Komitetu Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (FKMSR).

Ważne jest, by pamiętać, że w drodze procedury komitetowej, Unia Europejska, w ramach prawa wspólnotowego, dokonuje adaptacji międzynarodowych standardów rachunkowości opracowanych przez RMSR. Niezależnie od tej wspólnotowej procedury przyjmowania aktów prawa, sprawą zasadniczej wagi jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania RMSR, a stworzenie grupy monitorującej jest słusznym posunięciem. Ta grupa monitorująca powinna w sposób zrównoważony odzwierciedlać najważniejsze światowe obszary walutowe, różnorodność kulturową, interes zarówno krajów o gospodarce rozwiniętej, jak i wschodzącej, oraz instytucji międzynarodowych, które określają wymogi rachunkowości wobec organów publicznych.

Ta grupa monitorująca musi odgrywać czynną rolę w promowaniu przejrzystości sprawozdawczości finansowej oraz rozwoju i skutecznego funkcjonowania rynków kapitałowych, jak również w unikaniu procykliczności i zapewnianiu stabilności rynków finansowych oraz zapobieganiu ryzyku systemowemu.

 
  
MPphoto
 
 

  Peter Skinner (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem rezolucji poddanej uprzednio stosownej debacie w komisji i w Izbie.

Istotne jest to, że mamy silny organ monitorujący złożony z przedstawicieli instytucji, które są odpowiedzialne wobec organów wybieranych.

Mam teraz nadzieję, że przejrzystość decyzji można obecnie traktować jako równie istotną jak same decyzje.

 
  
  

Sytuacja na Białorusi (RC B6-0527/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 9 października 2008 r., przedstawionej przez sześć grup politycznych, między innymi grupę PPE-DE, w sprawie sytuacji na Białorusi po wyborach parlamentarnych w dniu 28 września 2008 r. Oświadczenia prezydenta Aleksandra Łukaszenki dały nam pewne nadzieje: w dniu 10 lipca 2008 r. publicznie zaapelował on o przeprowadzenie otwartych i demokratycznych wyborów i swój apel powtórzył w telewizji w dniu 29 sierpnia 2008 r., obiecując, że wybory będą wydarzeniem bezprecedensowym pod względem uczciwości. Jest nie do przyjęcia, że pomimo niewielkiej poprawy sytuacji, wybory, które odbyły się w dniu 28 września 2008 r., miały niewiele wspólnego z uznanymi międzynarodowo demokratycznymi standardami, co zostało potwierdzone przez misję obserwacji wyborów OBWE. Ze strachu przed demokracją ostatni dyktator w Europie zmarnował możliwość włączenia się do postępującego procesu wspaniałych i historycznie doniosłych zmian, których jesteśmy świadkami od czasu zburzenia muru berlińskiego w 1989 roku i upadku komunizmu.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Członkowie partii Junilistan uważają, że UE jest związkiem państw opartym na wartościach, powinna więc odgrywać rolę w propagowaniu demokracji i praw człowieka w swoim sąsiedztwie, a więc również na Białorusi.

Nie wydaje się, by wybory parlamentarne, które odbyły się na Białorusi we wrześniu, odpowiadały międzynarodowym standardom. Podkreślili to również międzynarodowi obserwatorzy. Wielka szkoda, dla Białorusi, dla regionu i dla Europy, że zostały one przeprowadzone w sposób nieprzejrzysty i niedemokratyczny.

Niemniej jednak rezolucja zawiera kilka stwierdzeń, które nie powinny się w niej znaleźć. Na przykład Parlament Europejski wzywa Białoruś do zniesienia procedury wczesnego głosowania. Być może prawdą jest, że miały miejsce pewne oszustwa wyborcze przy takim trybie głosowania, uważamy jednak, że każde państwo ma prawo do niezależnej decyzji w sprawie sposobu przeprowadzania wyborów, dopóki są one demokratyczne. W rezolucji znajdują się także koncepcje dotyczące wiz, a naszym zdaniem ta kwestia leży w gestii danego kraju. Każde suwerenne państwo ma prawo samodzielnie decydować o tym, kto może mieszkać na jego terytorium.

Niezależnie od zastrzeżeń, które zgłosiliśmy, głosowaliśmy za przyjęciem rezolucji, ponieważ uważamy, że sprawą istotną jest podkreślanie, że Białoruś musi się stać demokratycznym krajem.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Już po raz kolejny podkreślam, żeby nie oczekiwać od nas, że będziemy tuszować przejawy hipokryzji i próby jawnej ingerencji.

Wśród wielu innych aspektów wartych odnotowania, większość w tym Parlamencie próbowała, w tej rezolucji, w drodze pokrętnych manewrów, zakwestionować to, czego nie zakwestionowała misja obserwacji wyborów OBWE (na przykład demokratyczny mandat wybranego parlamentu) i nakłaniać nas do wykorzystania funduszy UE do finansowania operacji polegających na ingerencji.

Niemniej jednak zasadnicza kwestia dotyczy tego, jakie moralne prawo ma Parlament, który ocenia wybory przeprowadzane w różnych państwach na podstawie geostrategicznych, politycznych i ekonomicznych interesów największych sił UE. Chciałbym przypomnieć państwu o porażce związanej z nieuznaniem wyników wyborów palestyńskich... Chciałbym też przypomnieć o ingerencji w przypadku wyników wyborów w Gruzji ... To tylko cynizm w czystej postaci.

Jakie moralne prawo ma Parlament, by nalegać na przyjęcie proponowanego Traktatu, który został odrzucony przez Francuzów i Holendrów w 2005 roku, a także Irlandczyków w 2008 roku, kompletnie nie licząc się z ich demokratycznie i suwerennie wyrażoną wolą?

Jakie moralne prawo ma Parlament, które upoważnia go przyjęcia, na tym posiedzeniu, sprawozdania mającego na celu narzucenie tak zwanych „symboli Unii’, skoro Unia z prawnego punktu widzenia nie istnieje, i po tym, jak te symbole zostały usunięte z treści proponowanego Traktatu?

 
  
MPphoto
 
 

  Filip Kaczmarek (PPE-DE), na piśmie. − (PL) Głosowałem za przyjęciem rezolucji w sprawie Białorusi. Jest to rezolucja wyważona i potrzebna. Próbujemy w niej znaleźć receptę na poprawę sytuacji na Białorusi. Marzymy bowiem o Białorusi demokratycznej, wolnej, dzielącej z nami europejskie wartości i standardy. Wierzę, że poprawa sytuacji jest możliwa. Sztuka polega na znalezieniu odpowiedniego scenariusza i zrealizowaniu jego założeń. Mam nadzieję, że przyjęta rezolucja przybliża nas do takiego rozwiązania.

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Białoruś wyraźnie kwestionuje cel Unii Europejskiej, którym jest działanie w charakterze propagatora demokracji na świecie, w szczególności w sąsiadujących z Unią państwach.

W teoretycznych dyskusjach na ten temat opowiadamy się po stronie tych, którzy wierzą, że propagowanie demokracji jest równie uzasadnione i ważne jak obrona własnych interesów. Z tego powodu jestem przekonany, że oprócz spraw bieżących, które są niezwykle istotne (takich jak uwolnienie więźniów politycznych czy niewielka poprawa jakości procesu wyborczego), powinniśmy podkreślać, że ważną dla nas kwestią jest udzielenie odpowiedzi na pytanie: co UE może zrobić w celu propagowania demokracji w sąsiadujących z nią krajach? Jakimi mechanizmami dysponuje UE (a w szczególności, jakie mechanizmy powinna mieć do dyspozycji) w tym celu? Jeżeli naprawdę chcemy być demokratycznymi sąsiadami i nie mamy marchewki w postaci propozycji akcesji dla każdego, jaką drogę powinniśmy wobec tego obrać?

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie sytuacji na Białorusi po wyborach parlamentarnych w dniu 28 września 2008 r.

Pomimo znamiennych dowodów otwartości ze strony władz białoruskich, takich jak uwolnienie więźniów politycznych i odmowa uznania jednostronnej deklaracji niepodległości złożonej przez Południową Osetię i Abchazję, w gruncie rzeczy uważam, że demokratyczny charakter ostatnich wyborów jest co najmniej wątpliwy.

Ta sytuacja jest wynikiem polityki wewnętrznej, która w żaden sposób nie przystaje do stosowanej w Unii Europejskiej, czego dowodem jest istnienie kary śmierci i wykorzystywanie niektórych artykułów kodeksu karnego jako instrumentów represjonowania. Rząd białoruski musi więc w przyszłości podjąć kroki w celu zagwarantowania faktycznie demokratycznych wyborów zgodnych z przepisami prawa międzynarodowego.

 
  
MPphoto
 
 

  Charles Tannock (PPE-DE), na piśmie. − Ja i moi koledzy, brytyjscy konserwatyści, głosowaliśmy dziś zdecydowanie za przyjęciem wspólnego projektu rezolucji w sprawie sytuacji na Białorusi. Udzielamy pełnego poparcia demokratycznym siłom opozycyjnym na Białorusi i zgadzamy się ze wszystkimi najważniejszymi uwagami dotyczącymi wątpliwego demokratycznego mandatu nowego parlamentu.

W odniesieniu do punktu 19 rezolucji pragniemy wyraźnie zaznaczyć, że kara śmierci jest dla brytyjskich konserwatystów zasiadających w PE już tradycyjnie kwestią sumienia.

 
  
  

Zawieszenie dauhańskiej rundy negocjacji w WTO (RC-B6-0521/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem rezolucji grupy PPE w sprawie zawieszenia dauhańskiej rundy negocjacji w WTO, opracowanej przez mojego greckiego przyjaciela i byłego ministra, pana posła Georgiosa Papastamkosa, i podpisałem się pod tą rezolucją. Te negocjacje znalazły się w patowej sytuacji w lipcu 2008 roku i przykro mi, że stało się tak z powodu bezkompromisowego uporu Pascala Lamy’ego, który dążył do zawarcia, za wszelką cenę, zbyt ambitnego porozumienia, zapominając, że negocjacje dauhańskie są przede wszystkim i w głównej mierze rundą rozwojową mającą pomóc najmniej rozwiniętym i rozwijającym się krajom.

To niepowodzenie nakłada się na problemy związane z obecną, niepewną sytuacją gospodarczą na świecie i stawia pod znakiem zapytania wiarygodność WTO, a w rezultacie powoduje przesunięcie w kierunku regionalnych i dwustronnych umów handlowych. Jestem zdecydowanym zwolennikiem wielostronnego podejścia do polityki handlowej i uważam, że WTO ma możliwość zapewnienia kompleksowych, ambitnych i wyważonych wyników handlu międzynarodowego przy pełnym poszanowaniu milenijnych celów rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Szkoda, że na miejscu przeznaczonym dla Komisji Europejskiej nie było pana komisarza Petera Mandelsona, ponieważ mógłby zdać sprawozdanie ze swego mandatu, a jednocześnie uznaję pilną potrzebę posiadania przez brytyjski rząd przedstawiciela, który będzie wyjaśniał istotę europejskiego podejścia, w szczególności w aspekcie przezwyciężania kryzysu finansowego.

 
  
MPphoto
 
 

  Glyn Ford (PSE), na piśmie. − Poparłem tę wspólną rezolucję, w której Parlament wyraża ubolewanie i zawód z powodu zawieszenia dauhańskiej rundy negocjacji w WTO. Cel był już tak blisko, a zarazem tak daleko. Rzeczywistość jest taka, że wobec zbliżających się wyborów prezydenckich w USA, które mają się odbyć w listopadzie, a w ich następstwie nastania nowej administracji w Waszyngtonie, do lata przyszłego roku nie będzie nikogo, kto podejmie rolę negocjatora handlowego ze strony Stanów Zjednoczonych. W tej sytuacji sama Europa zmieni położenie swego politycznego środka ciężkości. Negocjacje dauhańskie są potrzebne i konieczne, ale powrócimy do nich nie wcześniej niż w 2010 roku. W tym czasie UE musi kontynuować swoje regionalne negocjacje umów w sprawie wolnego handlu z Republiką Korei, krajami należącymi do ASEAN i Indiami.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Członkowie partii Junilistan uznają, że UE ma do odegrania główną rolę w polityce handlowej. Dobre relacje i dobrze rozwinięta globalna wymiana handlowa to podstawowe warunki działań zmierzających do osiągnięcia pomyślnej koniunktury gospodarczej we wszystkich krajach na świecie, nie tylko najbiedniejszych.

Dlatego też Junilistan popiera wiele postulatów zawartych w rezolucji. Partia ta z zadowoleniem przyjmuje wezwanie krajów rozwiniętych i zaawansowanych krajów rozwijających się do zaoferowania krajom najmniej rozwiniętym stuprocentowego, bezcłowego i bezkontyngentowego dostępu do rynku, w tym także do rynku wewnętrznego. Popieramy propozycję dotyczącą reformy WTO (po zakończeniu rundy dauhańskiej), zmierzającej do podniesienia skuteczności i przejrzystości w tej instytucji i do wzmocnienia jej demokratycznego mandatu.

Ubolewamy jednak, że w rezolucji znalazły się odniesienia do traktatu lizbońskiego. Propozycję dotyczącą wejścia w życie Traktatu należy uznać za wyjątkowo niepewną, w szczególności w świetle odrzucenia go wcześniej tego roku przez Irlandczyków. Powtarzające się odniesienia do traktatu lizbońskiego świadczą więc o odmowie akceptacji reguł demokratycznego systemu.

Niemniej jednak w ujęciu ogólnym postulaty rezolucji opierają się na racjonalnym pojmowaniu znaczenia ogólnoświatowego handlu dla stałego rozwoju i dobrobytu. Dlatego też członkowie partii Junilistan postanowili zagłosować za przyjęciem całej rezolucji.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. (PT) Oto mamy przypadek przysłowiowego strusia z głową schowaną w piasku...

Wobec załamania negocjacji WTO z lipca 2008 roku – w których wzięło udział zaledwie siedmiu członków tej organizacji – z powodu różnic w opiniach między UE i Stanami Zjednoczonymi z jednej strony a najważniejszymi krajami rozwijającymi się z drugiej, po raz kolejny większość w tym Parlamencie została zmuszona przez okoliczności do złagodzenia języka, którym przemawia w celu podjęcia próby uratowania agendy i celów liberalizacji światowego handlu w drodze obecnej rundy negocjacji.

Zasadniczo, chowając się za eufeministycznie brzmiącą nazwaną „dauhańska agenda rozwoju”, a także innymi werbalnymi „komunałami”, większość w tym Parlamencie nie zakwestionowała sprawy zasadniczej, którą jest obecny mandat negocjacyjny, zdefiniowany przez Radę siedem lat temu i będący przedmiotem desperackich prób formalizacji, podejmowanych przez Komisję Europejską.

Jednakże pomimo tych nieustannych wysiłków, agenda kontroli gospodarczej wspierana przez najważniejsze grupy finansowe i gospodarcze UE, teraz znalazła się w kontekście narastających sprzeczności i interesów krajów rozwijających się.

Prawdziwe intencje UE znajdują swój wyraz w dwustronnych umowach w sprawie „wolnego handlu”, które próbuje ona narzucać Grupie krajów Afryki, Karaibów i Pacyfiku (AKP) oraz krajom Ameryki Łacińskiej i Azji.

 
  
MPphoto
 
 

  Mary Lou McDonald (GUE/NGL), na piśmie. − Z chwilą załamania negocjacji stawało się coraz bardziej oczywiste, że rolnictwo w UE jest odsuwane na dalszy plan w imię „rozwoju”, ale ten „rozwój”, o którym mowa, leżał raczej w interesie dostawców usług w krajach rozwiniętych i korporacji żywnościowych prowadzących działalność o ogólnoświatowym zasięgu, a nie ludzi z krajów rozwijających się.

Należy natychmiast zaniechać dyskusji na temat propozycji komisarza Mandelsona.

W obecnym klimacie, w którym konsekwencje braku regulacji finansów międzynarodowych są bardziej widoczne niż kiedykolwiek dotąd, bezpieczeństwo żywnościowe musi stać się sprawą pierwszorzędnej wagi i być traktowane w sposób przynoszący korzyści krajom rozwijającym się i rozwiniętym. Jest to uzasadnieniem dla ustanowienia mechanizmów pozarynkowych mających na celu wspieranie sektora rolnego. W obecnym klimacie, w którym konsekwencje braku kontroli finansów międzynarodowych są aż nadto oczywiste, ta sprawa jest szczególnie pilna.

Dauhańska runda negocjacji WTO musi zostać poddana całkowitej reorientacji, by stworzyć UE i krajom rozwijającym się sytuację, w której każda ze stron zyskuje.

 
  
MPphoto
 
 

  Rovana Plumb (PSE), na piśmie (RO) Jako socjaldemokraci jesteśmy zaniepokojeni, że zawieszenie dauhańskiej rundy negocjacji Światowej Organizacji Handlu może mieć negatywne skutki dla realizacji milenijnych celów rozwoju.

W obecnych uwarunkowaniach związanych z kryzysem gospodarczym, finansowym i żywnościowym, istotne znaczenie ma wspieranie wielostronnego systemu, który zagwarantowałby zapewnienie wiarygodnego i sprawiedliwego handlu. Dlatego też ważne jest, by Parlament Europejski aktywnie uczestniczył w międzynarodowych negocjacjach handlowych w duchu traktatu lizbońskiego.

Rumunia popiera wniosek dotyczący zakończenia rundy, przy zapewnieniu proporcjonalnych rozwiązań w ramach całego pakietu i w obrębie poszczególnych sektorów: rolnictwa i produktów przemysłowych.

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Koleje impasy w rundzie dauhańskiej to złe wiadomości dla świata. Następuje globalizacja gospodarki, niezależnie od tego, czy rządy jej pragną, czy nie. Dlatego też należy zadać pytanie, czy władze krajowe chcą tę globalizację regulować, czy zależy im na pobudzaniu i stymulowaniu mechanizmów sukcesu tego ogólnoświatowego procesu tworzenia dobrobytu. Jeżeli odpowiedź na nie jest twierdząca, tak jak twierdzimy, wówczas należy propagować większą wymianę handlową, większą przejrzystość oraz większą jasność i przewidywalność reguł. Impas rundy dauhańskiej nie przyniesie korzyści ani krajom rozwiniętym, ani rozwijającym się. Nie będzie sprzyjał poprawie dobrobytu ani zwiększeniu pewności w czasach niepokojów w światowej gospodarce. Z tych względów deklaracja dotycząca potrzeby zdecydowanej kontynuacji procesów, które doprowadziły do zwiększenia międzynarodowej wymiany handlowej, zasługuje na naszą akceptację. Niezmiennie entuzjastyczne nastawienie Parlamentu Europejskiego do zalet i rzeczywistych uwarunkowań handlu jest dobrym znakiem.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji dotyczącej zawieszenia dauhańskiej rundy negocjacji w WTO.

Doskonale zdaję sobie sprawę z trudności związanych z celem, którym jest osiągnięcie jednoznacznych wyników negocjacji. Jestem przekonany, że trudności związane z rundą dauhańską wyraźnie świadczą o potrzebie wewnętrznej reformy WTO, ukierunkowanej na zapewnienie przejrzystości i skuteczności, których tej organizacji jak dotąd brakuje. Chciałbym ponadto jeszcze raz podkreślić potrzebę zapewnienia, w ramach dauhańskiej rundy rozwoju, pomocy technicznej, by wspomagać kraje rozwijające się. I wreszcie, jestem przekonany, że pozytywne zakończenie negocjacji dauhańskich w obecnych okolicznościach może okazać się czynnikiem stabilizującym gospodarkę na całym świecie.

 
  
  

Sprawozdanie: Carnero González (A6-0347/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) My, szwedzcy socjaldemokraci, postanowiliśmy głosować przeciw sprawozdaniu pana posła Carlosa Carnera Gonzáleza w sprawie używania przez Parlament symboli Unii (A6-0347/2008).

Te symbole już istnieją i są używane, a zatem ta sprawa nie musi być uregulowana w taki sposób.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania mojego hiszpańskiego kolegi, pana posła Carlosa Carnera Gonzáleza, w sprawie dodania do regulaminu Parlamentu nowego artykułu 202a dotyczącego używania przez Parlament symboli Unii. Te trzy symbole (flaga przedstawiająca krąg 12 złotych gwiazd na niebieskim tle, hymn pochodzący z „Ody do radości” z IX Symfonii Beethovena i dewiza „Zjednoczona w różnorodności”) pomagają w zbliżeniu obywateli do Unii Europejskiej i budowaniu europejskiej tożsamości, która jest dopełnieniem naszych tożsamości narodowych.

Te symbole są używane od ponad 30 lat przez wszystkie instytucje europejskie i zostały oficjalnie przyjęte przez Radę Europejską w 1985 roku. Jestem bardzo zadowolony z wyboru 9 maja na Dzień Europy: w ten sposób została upamiętniona data 9 maja 1950 r. W tym dniu francuski minister spraw zagranicznych, Robert Schuman, w swoim przemówieniu, które wygłosił w Sali Zegarowej pałacu przy Quai d'Orsay, publicznie przedstawił koncepcję Jeana Moneta polegającą na włączeniu produkcji stali i węgla pod wspólny nadzór i przekazaniu pod zarząd Władzy Najwyższej, skupiając w ten sposób w jednym miejscu zasoby niezbędne dla przemysłu zbrojeniowego. W tamtym czasie jego celem było niedopuszczenie do kolejnej wojny między Francją a Niemcami i trwałe włączenie Niemiec do obozu zachodniego na początku okresu zimnej wojny.

 
  
MPphoto
 
 

  Koenraad Dillen (NI), na piśmie. − (NL) Głosowałem przeciwko temu sprawozdaniu. Unia Europejska nie jest państwem, nie wolno więc jej przystrajać się symbolami państwa czy narodu, takimi jak hymn narodowy, flaga i tak dalej. Taka była też intencja traktatu lizbońskiego i dokumentu będącego jego kopią, czyli tak zwanej konstytucji europejskiej, przeciw której głosowali Irlandczycy, Francuzi i Holendrzy. Należałoby tu wykazać choć trochę szacunku dla demokratycznej woli ludzi, jeżeli Europa chce zdobyć demokratyczny mandat. Flagi i hymny są dla narodów, a nie dla stowarzyszeń współpracy gospodarczej między państwami.

 
  
MPphoto
 
 

  Bruno Gollnisch (NI), na piśmie. – (FR) To sprawozdanie w sprawie używania symboli Unii Europejskiej przez Parlament wcale nie jest sprawozdaniem, lecz aktem „konstytucyjnej wiary”, wyrazem swego rodzaju religijnego kredo!

Symbole Unii Europejskiej – flaga, hymn i dewiza – już jako takie nie istnieją z punktu widzenia prawa, ponieważ dwa europejskie narody zasadniczo odrzuciły konstytucję europejską w 2005 roku. Nie występują również w traktacie lizbońskim, który stracił na znaczeniu od czasu irlandzkiego głosowania. Nie istnieje żadne europejskie superpaństwo!

Próby powołania go do życia poprzez używanie symboli mogłyby się wydawać zabawne, gdyby nie stanowiły odzwierciedlenia państwa głęboko zakorzenionej pogardy dla demokratycznej deklaracji woli i dążenia do narzucenia za wszelką cenę ponadnarodowego eurokratycznego państwa.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Dostrzegamy, że podejmuje się desperackie próby budowania narodu europejskiego z jego własną tożsamością narodową. Z doświadczenia wiadomo, że sztuczne stworzenie wspólnej tożsamości nie jest możliwe. Istnieje na to wiele przykładów, między innymi Belgia, państwo, które zostało utworzone niemal 180 lat temu poprzez połączenie Flandrii i Walonii. Pomimo posiadania wspólnej rodziny królewskiej, flagi, hymnu narodowego i waluty, w Belgii następuje rozłam.

Flagi UE, hymny narodowe i Dni Europy mogą okazać się problematycznymi symbolicznymi atrybutami bez większego znaczenia. Niemniej jednak są częścią ogólnych aspiracji Parlamentu Europejskiego, czyli stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Pierwotna konstytucja UE, która została odrzucona w referendach we Francji i Niderlandach, zawierała odniesienia między innymi do hymnu narodowego UE i flagi. Zostały one usunięte i przywódcy UE przedstawili „nowy” traktat, tak zwany traktat lizboński. Teraz więc Parlament Europejski próbuje wziąć odwet i ukradkiem wprowadzić symbole UE tylnymi drzwiami.

Uważamy, że taka współpraca w UE jest potencjalnie skazana na podobne losy jak projekt dotyczący esperanto, sztucznego języka, który nigdy nie stał się językiem ogólnoświatowym, lecz w znacznej mierze poszedł w zapomnienie. Tożsamość i jedność budują ludzie, nie elity.

Dlatego też głosowaliśmy przeciwko sprawozdaniu.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Przyjmując to sprawozdanie – 503 głosami poparcia przy 96 głosach przeciw i 15 wstrzymujących się – większość tej Izby po raz kolejny wykazała głębokie lekceważenie dla demokracji i suwerenności ludzi.

Jest to próba narzucenia tak zwanych „symboli Unii”, w tym wypadku poprzez włączenie ich do regulaminu tego Parlamentu, który będzie zawierał postanowienia, że: „flaga podnoszona jest we wszystkich budynkach Parlamentu i z okazji oficjalnych wydarzeń”, że „flaga wywieszana jest we wszystkich salach posiedzeń Parlamentu”, że „hymn odgrywany jest przed każdym posiedzeniem inauguracyjnym oraz na innych uroczystych posiedzeniach” i że „dewiza Unii [„Zjednoczona w różnorodności”] powielana jest na oficjalnych dokumentach Parlamentu”.

W sprawozdaniu podkreśla się „znaczenie symboli dla ponownego złączenia obywateli z Unią Europejską i budowania europejskiej tożsamości, która dopełnia tożsamości narodowe państw członkowskich”.

Czy to „ponowne złączenie” polega na lekceważeniu i próbach pominięcia demokratycznie i suwerennie wyrażonej woli obywateli, którzy odrzucili pierwszą propozycję traktatu „konstytucyjnego”, a następnie traktat „lizboński”? Co za hipokryzja...

Czy to „ponowne złączenie” polega na narzuceniu tych „symboli Unii”, podczas gdy ta Unia z prawnego punktu widzenia nie istnieje i po usunięciu ich z treści proponowanego Traktatu? Co za cynizm...

Zasadniczo jest to zwyczajnie jeszcze jeden manewr będący próbą wskrzeszenia odrzuconego i dwukrotnie pogrzebanego traktatu, który został zaproponowany.

 
  
MPphoto
 
 

  Anna Hedh (PSE), na piśmie. − (SV) Postanowiłam zagłosować przeciwko sprawozdaniu pana posła Carlosa Carnera Gonzáleza w sprawie używania przez Parlament symboli Unii. Postąpiłam tak dlatego, że nie uważam, żeby sprawę używania tych symboli należało regulować w formie postanowień traktatu czy regulaminu. One tak czy inaczej istnieją.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − Nie mogłem głosować za przyjęciem sprawozdania Carnera, ale też nie chciałem popierać stanowiska eurosceptyków. Jestem gorącym zwolennikiem Unii Europejskiej. Zasada przewodnia partii, której jestem przewodniczącym, mówi, że Szkocja powinna być niepodległym narodem – i uważamy, że ten Niepodległy Kraj należałoby traktować jako wolne państwo członkowskie EU. Niemniej jednak moim zdaniem obywatele Europy nie odczuwają przemożnego pragnienia, by Unia przyjmowała atrybuty superpaństwa. Symbole UE były wpisane w konstytucję UE – a ten dokument został odrzucony we Francji i w Niderlandach. Te symbole zostały więc pominięte w traktacie lizbońskim, który mimo to nie został przyjęty w Irlandii. Jeżeli Europa chce ponownie połączyć się ze swoimi obywatelami, musi prowadzić politykę, która ma liczyć się dla ludzi – a nie zabawiać się niewiele znaczącymi symbolami zupełnie pozbawionymi treści.

 
  
MPphoto
 
 

  Mikel Irujo Amezaga (Verts/ALE), na piśmie. − (ES) Obywatele Europy, a także większość posłów, są bardzo zaniepokojeni stanem gospodarki i ewidentnym brakiem stabilności sektora bankowego. Gdzie jest bezpieczeństwo naszych miejsc pracy, oszczędności i emerytur? Europejscy obywatele, dalecy od „zjednoczenia w różnorodności”, jak głosi maksyma UE, przerażeni natomiast niepomyślną sytuacją, będą się przyglądali głosowaniu z niedowierzaniem.

To sprawozdanie dowodzi, że Parlament Europejski pozwala sobie na swego rodzaju bezużyteczne zajmowanie się własnymi sprawami i przekreśla całą naszą dobrze wykonywaną pracę. Parlamentarne autorytety wciąż wyrywają sobie włosy z głów, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego europejscy obywatele nie mogą dać Parlamentowi tego, co mu się należy. Okazuje się, że uznały, że symbole i hymny rozwiążą ten problem.

Moim zdaniem, gdyby niektórzy posłowie w mniejszym stopniu troszczyli się o dywany i Beethovena, a poświęcali więcej uwagi wykonywaniu rzeczywistej pracy parlamentarnej, nie musielibyśmy zabiegać o zaufanie wyborców.

 
  
MPphoto
 
 

  Carl Lang (NI), na piśmie. – (FR) Europa chce się przyozdabiać atrybutami państwa. Chce mieć własny hymn, flagę, święto, walutę i dewizę. A my nie chcemy tego superpaństwa; nie chcemy tego narzuconego federalizmu.

W 2005 roku Francuzi i Holendrzy w referendum odrzucili projekt konstytucji europejskiej, który zawierał te symbole. W czerwcu 2008 roku traktat lizboński odrzucili Irlandczycy, a tym samym nie wyrazili zgody na symbole tego superpaństwa.

Podejmowanie próby ponownego wprowadzenia ich ukradkiem w drodze zmian Regulaminu Parlamentu Europejskiego jest działaniem skandalicznym.

Obywatele Europy mają prawo do swego zdania w tej sprawie i należy je uszanować. Mają oni również obowiązek pamiętać. W świetle coraz większej globalizacji naszych społeczeństw i gospodarek, nie wolno nam zapominać, zwłaszcza teraz bardziej niż kiedykolwiek przedtem, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, jakie cenimy wartości i jaką mamy tożsamość.

Europa nie zostanie zbudowana poprzez negowanie historii jej obywateli i narodów, i działanie wbrew narodowym realiom.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Marie Le Pen (NI), na piśmie. – (FR) Jedną z nielicznych cech różniących konstytucję europejską od traktatu lizbońskiego, podpisanego przez 25 szefów państw lub rządów, były właśnie te symbole UE – flaga, hymn, dewiza i Dzień Europy – które zostały jednogłośnie odrzucone 13 grudnia 2007 r. Sprawą o zasadniczym znaczeniu było zachować pozory i nie wzbudzać u europejskich obywateli wrażenia, że wprowadza się struktury państwa federalnego.

Podejmując próbę ponownego wprowadzenia tych symboli, Parlament Europejski po raz kolejny wykracza poza granice prawa i świadomie narusza Traktaty europejskie.

Nie ulega wątpliwości, że instytucje europejskie takie próby podejmowały już wcześniej. Skandaliczny sposób, w jaki te instytucje starają się skłonić Irlandię do przeprowadzenia jeszcze jednego referendum, jest karykaturalnym wyrazem ich koncepcji demokracji. Wszystko, co stoi na przeszkodzie europejskiej integracji, musi zostać wyeliminowane wszelkimi możliwymi środkami, również prawnymi.

Jak możemy mieć choć trochę zaufania do Europy, skoro depcze zasady, których powinna bronić i odwzorowuje wizerunek Związku Radzieckiego, gdzie wolność poglądów i wolność słowa była wpisana w Konstytucję, lecz nigdy nie stosowana?

Panie i panowie! Demokracja nie jest podzielna, tak jak totalitaryzm. Dziś jest to aż nazbyt oczywiste.

 
  
MPphoto
 
 

  Erik Meijer (GUE/NGL), na piśmie. − (NL) Sprawozdawca, pan poseł Carnero González, mówi, że jest bardzo wątpliwe, czy uznanie flagi mogło stanowić przeszkodę ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Tym samym rzuca cień wątpliwości na wypowiedź niderlandzkiego premiera, pana Balkenende. Pan Balkenende stwierdził w Strasburgu w dniu 23 maja 2007 r., że symbole UE nie powinny znaleźć się w traktacie konstytucyjnym.

Postąpił w ten sposób przede wszystkim dlatego, że w przeciwnym razie niderlandzka Rada Stanu uznałaby za konieczne przeprowadzenie kolejnego niderlandzkiego referendum. Pan poseł Carnero González proponuje teraz, że flaga, hymn i dewiza UE powinny być wpisane do Regulaminu Parlamentu Europejskiego. W uzasadnieniu podaje argument, że w ten sposób zostanie wysłany sygnał, że te symbole są wyrazem europejskich wartości. Oczekuje on, że UE stanie się wzorcem wolności, rozwoju i solidarności na świecie. UE co najmniej w równym stopniu jednak charakteryzuje się aspiracjami, które wymknęły się spod kontroli, irytującym wtrącaniem się w nie swoje sprawy, wywieraniem ryzykownej presji na budowanie wolności gospodarczej i demonstrowaniem siły militarnej.

Lepiej będzie, jeśli Europa ukształtuje swoją tożsamość poprzez „słuchanie wyborców”. Ta polityka symboli niczego nie zmieni. Niebieska flaga widnieje już na wszystkich banknotach i tablicach rejestracyjnych samochodów. Wciąż postępujemy tak, jakby traktat lizboński obowiązywał, tymczasem on został odrzucony zgodnie z ustanowionymi w nim zasadami.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) Siły symboli nie powinno się lekceważyć. Mogą one być wyrazem niewymiernych wartości i kształtować tożsamość. Niemniej jednak symbole mogą także mieć negatywne konotacje; na przykład symbol ludzkiej tożsamości, którym jest DNA, przekształcił się w symbol manipulacji genetycznej. Jako „manipulatorskie” określiłbym również obecne podejście UE.

W referendach z 2005 roku Francuzi i Holendrzy odrzucili konstytucję UE, a jednak z typowym dla UE uporem podejmuje się teraz próby nadania nowych szlifów całemu projektowi poprzez odstąpienie od symboli UE i przedstawienie w nowej szacie tego nieudanego, lecz niemal identycznego projektu jako traktatu lizbońskiego. Jeżeli UE będzie trwała przy tej próbie wskrzeszenia oryginalnego Traktatu poprzez wprowadzenie tylko jednej rzeczywistej zmiany, a mianowicie usunięcie unijnych symboli, utraci to, co jeszcze pozostało z jej wiarygodności. Jest to jawna próba wprowadzenia w błąd naszych obywateli, a wobec tego odrzucam to sprawozdanie.

 
  
MPphoto
 
 

  Cristiana Muscardini (UEN), na piśmie. − (IT) Chciałabym pogratulować panu posłowi sprawozdawcy włączenia symboli Unii do regulaminu, teraz, kiedy niespodziewanie zostały one usunięte z nowego Traktatu. Zasiadając w Konwencie Europejskim, zawsze twierdziłam, że Unia powinna mieć duszę, dzięki której zbliży się do obywateli Europy poprzez hołdowanie wspólnym wartościom.

Wykluczenie symboli z Traktatu było którymś z kolei aktem odsunięcia instytucji europejskich od obywateli. W istocie, jak obywatele mieli się identyfikować z Unią, jeżeli ta Unia sama siebie pozbawia tożsamości, rezygnując z symboli, które powinny – raczej – ją reprezentować tak w państwach członkowskich, jak w jej relacjach międzynarodowych?

Uznawanie o symboli Unii przez każdego stanowi pierwszy krok w kierunku wspólnych intencji budowania wspólnego europejskiego domu, w którym będzie można nie tylko udzielać europejskim obywatelom odpowiedzi politycznych, ale też przywrócić w polityce poczucie dumy z miejsca, które na nią zasługuje w naszym sposobie pojmowania „publicznego dobra” i zarządzania tym dobrem.

Dlatego też chciałabym jeszcze raz pogratulować panu posłowi sprawozdawcy w nadziei, że inicjatywa Parlamentu Europejskiego zostanie podjęta przez pozostałe instytucje europejskie, i z przekonaniem, że przyczyni się ono do wzmocnienia instytucji parlamentarnej, do której przynależymy.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. − (SK) Od czasu ustanowienia Wspólnoty Europejskie, a następnie Unia Europejska, dążyły do posiadania symboli, które społeczeństwo może łatwo zidentyfikować. Proces ratyfikacji traktatu konstytucyjnego został przerwany z powodu niepomyślnych wyników referendów we Francji i Niderlandach. W traktacie lizbońskim, który powstał na gruncie kompromisu i zastąpił traktat konstytucyjny, nie przyjęto symboli, ze względu na presję ze strony niektórych państw członkowskich.

Społeczeństwo jest przyzwyczajone, że każda organizacja ma własne logo. Flagi, godła, hymny, maksymy, barwy i innego rodzaju symbole składają się na wizerunek emocjonalny wartości leżących u podstaw organizacji, która się nimi posługuje.

To doświadczenie, wspólne dla naszych państw, regionów, kościołów, partii, organizacji obywatelskich itd., ma również znaczenie na szczeblu UE. Flaga przedstawiająca krąg 12 złotych gwiazd na niebieskim tle zawsze mnie fascynowała. Kiedy przyjechałam do Słowacji i zobaczyłam takie flagi na budynkach, poczułam się szczęśliwa, że Słowacja jest częścią wspólnego europejskiego domu. Trudno byłoby znaleźć taki dobrze znany utwór muzyczny czy wiersz, który lepiej niż hymn Unii Europejskiej – IX Symfonia Ludwiga van Beethovena – symbolizowałby ideę integracji europejskiej.

Jakkolwiek jednolita waluta nie jest jeszcze stosowana we wszystkich państwach członkowskich, jednak kraje trzecie w szczególności zaczynają utożsamiać UE z euro w taki sam sposób, w jaki Stany Zjednoczone identyfikują z dolarem. Uważam, że dewiza „Zjednoczona w różnorodności” doskonale oddaje istotę projektu europejskiego. Zgadzam się na używanie symboli Unii i dlatego głosowałam za przyjęciem sprawozdania sporządzonego przez sprawozdawcę, pana posła Carnera Gonzáleza.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Chciałbym zgłosić do protokółu swój głos za przyjęciem sprawozdania pana posła Carnera Gonzáleza w sprawie dodania do regulaminu Parlamentu nowego artykułu dotyczącego używania przez Parlament symboli Unii.

Jak dobrze wiadomo, symbole mają większe znacznie od wszelkich sloganów czy słów. Są one ważnymi elementami każdej formy komunikacji, zwłaszcza jeżeli ma ona związek z procesem identyfikacji w obrębie grupy społecznej czy organizacji. Flagi, wizerunki i hymny mają zasadnicze znaczenie dla rozpoznawalności organizacji przez członków społeczeństwa.

W związku z tym wyrażam podziw dla inicjatywy naszego kolegi, mającej na celu pomóc obywatelom w większym zaangażowaniu się na rzecz projektu europejskiego i lepszym jego poznaniu, a także przyczynieniu się tym samym do ugruntowania jego racji bytu.

 
  
MPphoto
 
 

  Daniel Strož (GUE/NGL), na piśmie. − (CS) Na temat sprawozdania dotyczącego używania symboli Unii mogę tylko powiedzieć, że jest to kolejny przykład obchodzenia demokratycznych procedur w Unii Europejskiej. Jakiś czas temu symbole Unii straciły na znaczeniu, gdy projekt tak zwanej konstytucji europejskiej został odrzucony. Konstytucja, a w każdym razie jej zasadniczy kontekst, ma być de facto „reaktywowany” przez traktat lizboński, a teraz Parlament Europejski próbuje przywrócić symbole Unii. Mogę jedynie zapytać, co organy i instytucje europejskie zamierzają zrobić w przypadkach nadużywania tych symboli? Na przykład ostatnio cały świat mógł oglądać zdjęcia gruzińskiego prezydenta, który, gdy rozpoczynał konflikt z Rosją, miał w swoim gabinecie nie tylko gruzińską flagę, ale także flagę UE. Takie sytuacje są zdecydowanie nie do przyjęcia.

 
  
MPphoto
 
 

  Konrad Szymański (UEN), na piśmie. − (PL) Głosowałem przeciwko prawnemu uznaniu symboliki europejskiej przez Parlament Europejski, ponieważ:

- jest to nielojalne wobec ustaleń Rady Europejskiej, w ramach których wszystkie państwa członkowskie zdecydowały się na wykreślenie sprawy symboliki europejskiej z traktatu reformującego, który zastąpił projekt traktatu konstytucyjnego;

- decyzja Parlamentu jest wprowadzaniem symboliki tylnymi drzwiami, wbrew woli państw członkowskich. Używanie takich wybiegów prawnych przez Parlament jest oznaką słabości, nie siły;

- takie kroki budzą uzasadnioną nieufność wielu obywateli państw członkowskich UE, którzy nie życzą sobie przypisywania organizacji międzynarodowej, jaką jest Unia Europejska, symboli zarezerwowanych dla państw.

 
  
MPphoto
 
 

  Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie.(EL) Narody Europy są rozdrażnione tym proponowanym zaproszeniem Parlamentu Europejskiego do odgrywania głównej roli w propagowaniu symboli UE i ich powszechnym używaniu. W drodze inicjatywy parlamentarnej podejmuje się starania o „przywrócenie do życia” „eurokonstytucji”, nie tylko w jej poprawionej wersji, czyli w formie traktatu lizbońskiego, który został ostatnio odrzucony przez Irlandczyków, lecz w początkowej postaci traktatu konstytucyjnego, który również został potępiony przez obywateli Francji i Niderlandów.

Zajmując takie stanowisko, Parlament kolejny raz stawia się w roli filaru i architekta reakcyjnych reform. W rażący sposób lekceważy werdykt obywateli francuskich, niderlandzkich i irlandzkich i oczywiste preferencje wszystkich innych narodów europejskich, które nie są entuzjastami polityki, instytucji, wartości, wizji i symboli europejskiej plutokracji, tak typowych dla antyludowego charakteru UE.

Narody Europy muszą wzmóc wysiłki, by w końcu odrzucić reakcyjną eurokonstytucję. Muszą walczyć z imperialistyczną UE ubóstwa, niesprawiedliwości, wojny i ucisku. One już zapowiadają jej rozwiązanie i dążą do ustanowienia swojej władzy, powołania do życia nowych instytucji i przyjęcia symboli odpowiadających ich potrzebom i wartościom.

 
  
  

Sprawozdanie: Richard Seeber (A6-0362/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jan Andersson, Göran Färm, Anna Hedh, Inger Segelström i Åsa Westlund (PSE), na piśmie. (SV) My szwedzcy socjaldemokraci zgadzamy się, że konsumenci muszą odegrać istotną rolę, jeżeli ma być osiągnięte zrównoważone zużycie wody w UE. Niemniej jednak uważamy, że kampanie edukacyjne i informacyjne należy prowadzić przede wszystkim na szczeblach lokalnym i regionalnym i nie na żądanie UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem doskonałego sprawozdania z inicjatywy własnej, sporządzonego przez mojego austriackiego kolegę, pana posła Richarda Seebera, w odpowiedzi na komunikat Komisji Europejskiej zatytułowany „Rozwiązanie problemu dotyczącego niedoboru wody i susz w Unii Europejskiej”.

Podzielam opinie tych, którzy wyrażają ubolewanie, że w podejściu przyjętym przez Komisję Europejską zabrakło wymiaru międzynarodowego. Popieram propozycje pana posła sprawozdawcy, zgodnie z którymi, ze względu na specyfikę problemu niedoboru wody i susz, należy podejmować skoordynowane działania na szczeblu UE i państw członkowskich oraz na szczeblu władz regionalnych i lokalnych. Skutki niedoboru wody odczuwa co najmniej 11% ludności w Europie i wywierają one wpływ na 17% terytorium Unii Europejskiej, a ostatnie wydarzenia świadczą o tym, że przypuszczalnie problem niedoboru wody w Europie znacznie się pogłębi.

Istnieje pilna potrzeba opracowania w Unii Europejskiej polityki w odniesieniu do wody, takiej, która umożliwiłaby nam zagwarantowanie ludziom żyjącym w Europie, przedsiębiorstwom, organom publicznym, florze i faunie itd. wystarczających ilości wody odpowiedniej jakości na zaspokojenie ich potrzeb.

 
  
MPphoto
 
 

  Liam Aylward (UEN), na piśmie. − Niedobór wody jest palącym problemem, który dotyka obywateli europejskich i innych krajów świata. To sprawozdanie uświadamia nam, że w UE marnuje się 20% wody z powodu nieskutecznego gospodarowania; w społeczeństwie brak jest świadomości w zakresie propagowania oszczędności wody, a w 17% regionów UE występują poważne problemy spowodowane ograniczeniem wody. By na nie reagować, UE musi przyjąć całościowe podejście i precyzyjne środki lepszego gospodarowania wodą i zaopatrzenia w wodę.

Jest oczywiste, że mamy ogromne możliwości (oszczędność do 40%) w zakresie oszczędzania wody poprzez usprawnienia technologiczne, zmiany zachowań ludzi i wzorców produkcji, które powinny zostać wprowadzone w miejsce obecnego zarządzania kryzysowego. Wodooszczędne technologie i zarządzanie nawadnianiem w sektorach przemysłowym i rolnym mogą przyczynić się do oszczędności rzędu 43%, a środki efektywnego gospodarowania wodą mogą przynieść zmniejszenie strat wody o prawie jedną trzecią. Obecnie w rolnictwie zużywa się 64% wody, a 20% na potrzeby energetyczne, 12% zużywa społeczeństwo a 4% przemysł. Ponadto coraz częściej występujące susze wskutek zmiany klimatu są przyczyną pożarów lasów, które wyniszczają środowisko.

UE postawiła sobie za cele: zwiększenie skali powtórnego wykorzystywania ścieków i odsalanie wody, udoskonalenie polityki dotyczącej gospodarowania zasobami wodnymi w oparciu o zasadę „zanieczyszczający płaci”, wprowadzenie systemu etykietowania, prowadzenie badań naukowych i monitorowania w celu powstrzymania zjawiska pustynnienia, stosowanie systemów rotacji upraw i propagowanie bardziej efektywnego zużycia wody przez społeczeństwo.

 
  
MPphoto
 
 

  Konstantinos Droutsas (GUE/NGL), na piśmie.(EL) Pięknymi słówkami nie ukryje się antyludowego charakteru propozycji zawartych w sprawozdaniu, którego głównym celem jest forsowanie reakcyjnej koncepcji „gospodarowania zasobami wodnymi w oparciu o podejście regulacji popytu”. Raport kończy się wyliczeniem wielu działań zasadniczo służących podniesieniu ceny wody i kosztów jej dostarczania. Ponadto nakłada się w nim kolejne dotkliwe opłaty na ludność i ubogich rolników prowadzących gospodarstwa średniej wielkości, ponieważ woda staje się dobrem całkowicie skomercjalizowanym. Celem jest także zwiększenie rentowności grup monopolistycznych przedsiębiorstw.

W rezolucji nie rozróżnia się problemu suszy od problemu niedoboru wody. Są to dwa zupełnie inne zjawiska, które wymagają reagowania w odmienny sposób. Nie ma w niej wzmianki o zasadzie ochrony, ani o poprawie wskaźnika zasobów wodnych nadających się do eksploatacji, w celu udostępnienia tych zasobów, i o wskaźniku opadów.

W sprawozdaniu nie docenia się pozytywnej roli lasów jako aktywnego czynnika ograniczającego naturalne zjawisko suszy i mającego znaczenie w walce z niedoborem wody. W rezultacie nie tylko nie proponuje się działań polegających na ponownym zalesianiu, lecz wręcz podkreśla się potrzebę „zwiększania powierzchni lasów” jedynie wtedy, „kiedy to należy przeciwdziałać wzrostowi” poziomu emisji.

W sprawozdaniu bagatelizuje się ryzyko powodzi i potrzebę podejmowania środków ochrony przeciwpowodziowej. Przeciwnie, podkreśla się „potrzebę unikania tworzenia barier dla naturalnego przebiegu rzek” i wyolbrzymia problemy społeczne i środowiskowe wywoływane przez rzeki o zmienionym biegu.

Ludzie pracujący walczą o odpowiednie zaopatrzenie w czystą, bezpieczną wodę. Przeciwstawiają się komercjalizacji wciąż jeszcze społecznego dobra, chociaż na tę zyskodajną zdobycz polują monopole.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Nie zgadzamy się z tokiem rozumowania leżącym u podstaw koncepcji, że gospodarowanie zasobami wodnymi musi się odbywać zgodnie z zasadami rynkowymi i że w związku z tym ceny (taryfy) muszą być zasadniczym instrumentem kontroli zużycia wody. W sprawozdaniu podkreśla się potrzebę osiągania zwrotu z inwestycji, jakby był on rozwiązaniem lub częścią rozwiązania problemu niedoboru wody. A tak nie jest.

Oczywiście wydaje się, że problem strat wody, plany zagospodarowania wód w dorzeczach, powtórne wykorzystanie „szarej wody”, wymiana między państwami i stopniowa realizacja przedsięwzięcia polegającego na ustanowieniu obserwatorium stanowią przedmiot troski lub propozycji, które są pozornie pełne dobrych intencji. Niemniej jednak nie zostały one ujęte w systemie ustanowionym w ramowej dyrektywie wodnej, który wymaga stosowania ekonomicznych i finansowych zasad gospodarowania wodą, bez ochrony jej podstawowych warunków: zagwarantowania do niej prawa i demokratycznego zarządzania.

Podnosi się również obawy, które należy wziąć pod uwagę, pomimo że stoją one w sprzeczności z polityką UE. W sprawozdaniu jest mowa o bezpośrednim związku między polityką w dziedzinie leśnictwa a polityką rolną, między niepowstrzymaną rozbudową infrastruktury miejskiej a zjawiskiem pustynnienia i suszami. Niemniej jednak ani razu nie podnosi się kwestii, że WPR przyczynia się do pustynnienia w krajach takich jak Portugalia.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − Jako przedstawiciel Szkocji uważam, że wiele problemów poruszonych w sprawozdaniu pana posła Seebera przypuszczalnie w ograniczonym stopniu mieści się w zakresie zainteresowania moich wyborców. Niemniej jednak zapewnienie wysokiej jakości zasobów wodnych ma ogromne znaczenie we wszystkich strefach geograficznych UE i zagadnienia takie jak straty wody wskutek nieefektywnego gospodarowania i stresów dotyczą każdego z nas. W Szkocji zaopatrzeniem w wodę zajmują się przedsiębiorstwa publiczne odpowiedzialne przed szkockim parlamentem, a zgodnie z wizją rządu szkockiego, w przyszłości szkocki sektor wodny stanie się dla całego świata znamiennym przykładem najlepszego sposobu świadczenia usług wodnych. W pełni popieram tę wizję i polecam ją tej Izbie.

 
  
MPphoto
 
 

  Sebastiano (Nello) Musumeci (UEN), na piśmie. − (IT) Problemy niedoboru wody i susz, które są ze sobą bezpośrednio powiązane, dotykają wiele obszarów położonych w szczególności na południu Europy i pociągają za sobą tragiczne konsekwencje dla środowiska i lokalnych mieszkańców.

W regionie, z którego pochodzę, na Sycylii, regularnie każdego roku występują dotkliwe w skutkach okresy stresu wodnego i suszy, które wyrządzają poważne szkody w rolnictwie. Jest to alarmujący problem, któremu można byłoby częściowo zaradzić, gdyby podejmować energiczne działania na co najmniej dwóch frontach. Pierwszym jest infrastruktura: na przykład na Sycylii, która jest wyspą, znaczne ilości wody – orientacyjnie około 30% – traci się z powodu niewłaściwej konserwacji sieci wodociągowej. Drugim jest zapobieganie: w pełni zgadam się z panem posłem sprawozdawcą, który stwierdza, że szkolenie i edukacja, w drodze kampanii informacyjnych, rozpoczynające się już w szkołach, mają kluczowe znaczenie dla zmiany zachowań i tworzenia kultury oszczędzania i efektywnego wykorzystania wody.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. − (SK) Wstrzymałam się od głosu w głosowaniu nad sprawozdaniem pana posła Richarda Seebera. Jest ono zbyt długie, a niektóre zawarte w nim zalecenia powtarzają się. Największym problemem jest to, że całe sprawozdanie opiera się na starym modelu gospodarowania zasobami wodnymi i tylko w jednym miejscu, a mianowicie w punkcie 48, znajduje się krótkie nawiązanie do nowego modelu, tzn. do potrzeby propagowania zlewni wód deszczowych.

Pozostałe sugestie i propozycje są zbyt chaotyczne i wobec tego ich zastosowanie w praktyce nie przyniesie pomyślnych rezultatów. W sprawozdaniu pomija się kwestię zintegrowanego podejścia i skupia wyłącznie na oszczędności wody wodociągowej. Jest ono bardzo ściśle ustrukturyzowane i dlatego nie ma możliwości jego jednoznacznej interpretacji.

I wreszcie, powtórzy się historia z ramową dyrektywą wodną UE. Celem tej dyrektywy było propagowanie zintegrowanego zarządzania ciekami wodnymi w zlewniach. Sprowadziło się to tylko do szczegółowej polityki. Dowodem na to jest przyjęcie w ubiegłym roku nowej dyrektywy: dyrektywy w sprawie oceny ryzyka powodziowego. Pod pojęciem „zintegrowany” rozumie się traktowany całościowo, a nie krok po kroku. Niestety podejście nie było zintegrowanie i ramowa dyrektywa jest wykorzystywana jako kalendarz bloczkowy przez osoby zajmujące się gospodarowaniem zasobami wodnymi. To zajmują się problemem powodzi, a zaraz potem problemem suszy.

Podobna sytuacja miała miejsce w Słowacji w dobie socjalizmu, zwłaszcza w regionie Niziny Wschodniosłowackiej. Najpierw staraliśmy się rozwiązać problem odwadniania, a potem, na kolejnym etapie, problem nawadniania. Dzisiaj Nizina Wschodniosłowacka przypomina parujący talerz: wymusza przepływ chmur w kierunku chłodniejszych Karpat, gdzie powstają ogromne powodzie.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Seebera, w którym porusza on poważny problem niedoboru wody i suszy w Unii Europejskiej.

Woda jest zasobem ograniczonym. Ochrona naszych ekosystemów, zasobów wodnych, wody przeznaczonej do spożycia i wody do kąpieli ma zasadnicze znaczenie dla ochrony środowiska. Dlatego też wspólne działania na szczeblu europejskim pozwolą zapewnić gospodarowanie tym cennym zasobem w sposób najlepszy z możliwych.

Chciałbym ponadto pogratulować panu posłowi Seeberowi jego pracy. Zwrócił on uwagę na najważniejsze problemy, z którymi Unia Europejska powinna się zmierzyć: ogromne zużycie wody i związane z nim starty wody, lekceważenie i brak świadomości problemu, a także brak wspólnego europejskiego podejścia.

 
  
MPphoto
 
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE-DE), na piśmie. − (PL) Problem niedoboru wody i susz wraz z postępującymi skutkami globalnego ocieplenia urasta obecnie do rangi kluczowego. W ostatnich dekadach obserwujemy wzmożoną częstotliwość występowania ekstremalnych susz i niedoborów wody będących w dużym stopniu rezultatem nieracjonalnej gospodarki wodnej i rabunkowym wykorzystywaniem wody dla celów rolniczych.

Na skutek zmian klimatycznych jak również działalności człowieka, także UE staje w obliczu poważnych zagrożeń. Obecnie już ponad jedna trzecia Europejczyków mieszka na obszarach dotkniętych deficytem wody. Należy się spodziewać, że odsetek ten będzie rósł, jeśli natychmiast nie zostaną podjęte stosowne działania w kierunku zrównoważenia i racjonalizacji zużycia. A prognozowany wzrost ludności z 6 do 9 miliardów do 2050 roku spowoduje jeszcze większy popyt na wodę.

Niektórzy eksperci zaczynają porównywać wodę do ropy naftowej. Tania i ogólnie dostępna woda to już historia. W rolnictwie z problemem niedoboru wody należy walczyć poprzez rozwój systemów retencyjnych i melioracji nawadniającej oraz tworzenia swoistej kultury odpowiedzialnego oszczędzania wody poprzez aktywną politykę uświadamiania.

Każdy z nas powinien zacząć oszczędnie i w efektywny sposób korzystać z zasobów wody. Konieczne jest także stosowanie technologii zapobiegania marnowania wody, zwiększenie społecznej wrażliwości na ten problem oraz bardziej zintegrowane podejście do problematyki wody i susz.

 
  
  

Zarządzenie regionem arktycznym (RC-B6-0523/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego, złożonej przez pięć grup politycznych, do których należy także PPE-DE, w sprawie zarządzania regionem arktycznym. W XX w. temperatura powietrza w Arktyce wzrosła o około 5°C, czyli rosła dziesięć razy szybciej niż w przypadku obserwowanej średniej światowej temperatury przy powierzchni ziemi. Zasadniczo przewiduje się, że w ciągu następnych 100 lat w Arktyce nastąpi dalsze ocieplenie o około 4 do 7°C.

Zdecydowanie popieram wniosek, że minął czas na diagnozy, a nadeszła pora działania. Ponadto do państw członkowskich UE zaliczają się trzy państwa arktyczne, a kolejne dwa to sąsiedzi UE pozostający z nią w bliskich stosunkach i uczestniczący w rynku wewnętrznym w ramach porozumienia o EOG, co oznacza, że UE i jej państwa stowarzyszone stanowią ponad połowę członków Rady Arktycznej.

Ten region ma istotne znaczenie dla zachowania równowagi w najważniejszych sferach życia planety, składam więc gratulacje autorom rezolucji, która powstała w czasie, gdy obchodzimy Międzynarodowy Rok Polarny.

 
  
MPphoto
 
 

  Glyn Ford (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem poprawki 6 zaproponowanej przez Partię Europejskich Socjalistów, która wzywa do utworzenia w regionie arktycznym strefy zdemilitaryzowanej i wolnej od broni jądrowej. Doskonale zdaję sobie sprawę, że na tych wodach prowadzą działania okręty podwodne Zjednoczonego Królestwa, ale nie jest to powód, żeby nie popierać propozycji dotyczącej osiągnięcia porozumienia międzynarodowego w sprawie zakazu wprowadzania broni jądrowej do tej strefy i zakończenia w niej działalności wojskowej w przyszłości. Jestem zawiedziony, że ta kwestia nie została uwzględniona, chociaż z zadowoleniem przyjmuję odniesienie do Konwencji ONZ o prawie morza i zwrócenie uwagi na potrzebę ratyfikowania jej przez Senat Stanów Zjednoczonych.

 
  
MPphoto
 
 

  Pedro Guerreiro (GUE/NGL), na piśmie. − (PT) Bardzo negatywnie przyjmujemy odrzucenie proponowanych poprawek do tej rezolucji, w których podkreślono „zagrożenia związane z ewentualnym wykorzystaniem Arktyki w celach strategicznych lub wojskowych oraz konieczność utworzenia na Oceanie Arktycznym strefy zdemilitaryzowanej i wolnej od broni nuklearnej” i stwierdzenie, że Parlament Europejski „pozostaje szczególnie zaniepokojony toczącym się wyścigiem po zasoby naturalne w Arktyce, który może doprowadzić do zagrożeń w dziedzinie bezpieczeństwa UE i do powszechnej międzynarodowej niestabilności”.

W rezultacie, oprócz kilku punktów, które uważamy za słuszne, w rezolucji dopuszcza się perspektywę dla trwającego wyścigu po zasoby naturalne tego kontynentu, w szczególności w miejscu, gdzie stwierdza się, że „kwestie dalekiej północy stanowią element polityki wymiaru północnego UE” i że Parlament „jest przekonany, że należy nadal podnosić świadomość znaczenia Arktyki dla całego świata poprzez opracowanie osobnej polityki UE wobec Arktyki”.

W rezolucji wzywa się również Komisję, by „włączyła do swojego planu prac politykę energetyczną i politykę bezpieczeństwa w regionie arktycznym” i do „odegrania aktywnej roli w Arktyce, której pierwszym przejawem powinno być przynajmniej uzyskanie statusu obserwatora w Radzie Arktycznej”.

 
  
MPphoto
 
 

  Jens Holm, Kartika Tamara Liotard, Erik Meijer, Esko Seppänen i Søren Bo Søndergaard (GUE/NGL), na piśmie. − Podzielamy wyrażone w rezolucji zaniepokojenie skutkami zmiany klimatu dla równowagi życia ludności regionu, jak i naturalnych siedlisk, i uznajemy znaczenie Arktyki dla klimatu na świecie, i dlatego traktujemy sytuację w regionie arktycznym jako naszą wspólną sprawę.

Nie możemy jednak poprzeć tej rezolucji, ponieważ jej punktem wyjścia są przede wszystkim interesy UE. Uważamy, że polityka, której podstawą nie są interesy ludności żyjącej w regionie arktycznym, nie ma racji bytu. Jesteśmy przekonani, że punktem wyjścia wszystkich zadań i inicjatyw dotyczących regionu arktycznego musi być poszanowanie suwerenności terytorium zajmowanego przez ludność regionu arktycznego i w równym stopniu traktowanie ludności tego regionu jako równorzędnych partnerów.

I wreszcie, podczas głosowania większość odrzuciła poprawkę, w której podkreślono konieczność utworzenia na Oceanie Arktycznym strefy zdemilitaryzowanej i wolnej od broni jądrowej, otwierając tym samym drogę polityce w stosunku do Arktyki, w przypadku której w tej rezolucji wzywa się do militaryzacji regionu arktycznego i rozmieszczania w nim broni jądrowej. W żadnym razie nie możemy tego poprzeć.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji w sprawie zarządzania regionem arktycznym w naszym zglobalizowanym świecie.

Jestem przekonany o konieczności ujęcia potencjału regionu arktycznego w kontekście globalnym. Dlatego też UE potrzeba jest konkretna polityka względem tego regionu, oparta na poszanowaniu lokalnych mieszkańców i środowiska. Z zadowoleniem przyjmuję inicjatywę naszego kolegi, ponieważ środowisko jest zagadnieniem o szczególnie ważnym znaczeniu: istnieje konieczność stworzenia trasgranicznej struktury politycznej i prawnej, która pośredniczyłaby w mediacjach w razie konfliktów politycznych dotyczących zasobów naturalnych.

 
  
MPphoto
 
 

  Søren Bo Søndergaard (GUE/NGL), na piśmie. − Podzielamy wyrażone w rezolucji zaniepokojenie skutkami zmian klimatu dla równowagi życia ludności regionu, jak i naturalnych siedlisk, i uznajemy znaczenie Arktyki dla klimatu na świecie, i dlatego traktujemy sytuację w regionie arktycznym jako naszą wspólną sprawę.

Nie możemy jednak poprzeć tej rezolucji, ponieważ jej punktem wyjścia są przede wszystkim interesy UE. Uważamy, że polityka, której podstawą nie są interesy ludności żyjącej w regionie arktycznym, nie ma racji bytu. Jesteśmy przekonani, że punktem wyjścia wszystkich zadań i inicjatyw dotyczących regionu arktycznego musi być poszanowanie suwerenności terytorium zajmowanego przez ludność regionu arktycznego i w równym stopniu traktowanie ludności tego regionu jako równorzędnych partnerów.

I wreszcie, podczas głosowania większość odrzuciła poprawkę, w której podkreślono konieczność utworzenia na Oceanie Arktycznym strefy zdemilitaryzowanej i wolnej od broni jądrowej, otwierając tym samym drogę polityce w stosunku do Arktyki, w przypadku której w tej rezolucji wzywa się do militaryzacji regionu arktycznego i rozmieszczania w nim broni jądrowej. W żadnym razie nie możemy tego poprzeć.

 
  
  

Sprawozdanie: Alejandro Cercas (A6-0357/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania z inicjatywy własnej, sporządzonego przez mojego hiszpańskiego kolegę, pana posła Alejandra Cercasa (PSE, ES) w sprawie stosowania przepisów socjalnych w transporcie drogowym. Podzielam ubolewania z powodu nadal występujących znaczących różnic w stosowaniu i wykonywaniu rozporządzenia (EWG) nr 3820/85 w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego.

Musimy nakłaniać państwa członkowskie do większej rzetelności we wprowadzaniu w życie przepisów socjalnych dotyczących transportu drogowego oraz do przyspieszenia procesu transpozycji dyrektywy 2002/15/WE w sprawie organizacji czasu pracy osób wykonujących czynności w trasie w zakresie transportu drogowego, aby w sposób właściwy zapewnić bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz zdrowie i bezpieczeństwo kierowców, a także wyznaczyć jednoznaczne ramy uczciwej konkurencji.

Komisja Europejska musi wykazywać maksymalną stanowczość wobec uchybień państw członkowskich w stosowaniu prawa wspólnotowego dotyczącego aspektów socjalnych transportu drogowego, zapewniać środki przymusu w razie nieprzestrzegania przepisów i podejmować działania zapobiegawcze, w razie konieczności na drodze sądowej, w celu zapewnienia surowego przestrzegania prawodawstwa wspólnotowego. Ma to zasadnicze znaczenie dla zagwarantowania uczciwej i niezakłóconej konkurencji.

 
  
MPphoto
 
 

  Proinsias De Rossa (PSE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem tego sprawozdania, ze względu na naglącą potrzebę dokonania przez państwa członkowskie transpozycji przepisów socjalnych w transporcie i zapewnienie ich należytego wykonania. Zdrowie i dobro kierowców pojazdów transportujących towary, a także bezpieczeństwo innych użytkowników dróg, zależy od jasnych zasad regulujących takie aspekty jak czas pracy, czas prowadzenia pojazdu i okresy odpoczynku, oraz dotyczących kontroli i kar za nieprzestrzeganie tych zasad.

Dlatego jest bardzo ważne, by państwa członkowskie przyspieszyły transpozycję dyrektywy 2002/15/WE, a także, by Parlament Europejski zapewnił wsparcie w celu objęcia wszystkich kierowców transportu drogowego przepisami dotyczącymi czasu pracy w tej dziedzinie, niezależnie od formy zatrudnienia. Nie widzę powodu, dla którego kierowcy pracujący na własny rachunek mieliby być wyłączeni z zakresu tych środków, mają się one bowiem przyczyniać do bezpieczeństwa na naszych drogach.

 
  
MPphoto
 
 

  Hélène Goudin i Nils Lundgren (IND/DEM), na piśmie. (SV) Po dużym wahaniu postanowiliśmy zagłosować za przyjęciem tego sprawozdania. Niemniej jednak chcemy pokreślić, że zagadnienia dotyczące sektora transportu drogowego mają charakter transgraniczny, a warunki pracy kierowców pracujących na własny rachunek do nich się zaliczają.

Z niektórymi częściami sprawozdania się nie zgadzamy, na przykład z dotyczącą bezpieczeństwa miejsc parkingowych dla kierowców zawodowych. Naszym zdaniem ta sprawa należy do kompetencji państw członkowskich. Ponadto uważamy, że kwestie związane z czasem pracy również leżą w gestii państw członkowskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − Unijne przepisy socjalne w dziedzinie transportu drogowego są sprawą zasadniczej wagi. Transport drogowy ma istotne znaczenie gospodarcze w całej Unii. Niemniej jednak ważne jest również, by te przepisy socjalne były stosowane w celu ochrony zarówno kierowców, jak i całego społeczeństwa. W istniejącym prawodawstwie występują nieprawidłowości i problemy z transpozycją przepisów do prawa krajowego. W związku z powyższym głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Cercasa.

 
  
MPphoto
 
 

  Ona Juknevičienė (ALDE), na piśmie.(LV) Transport drogowy jest jedną z dziedzin gospodarki, której przypada bardzo ważna rola na europejskim rynku wewnętrznym. Ta dziedzina jest szczególnie ważna z punktu widzenia zatrudnienia, ponieważ ponad 3 miliony osób w UE pracuje w sektorze transportu. Pomimo że w prawodawstwie UE istnieje ogromna ilość przepisów mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa na drogach obywatelom europejskim oraz bezpieczeństwa i zdrowia kierowcom pojazdów przewożących pasażerów i towary, w państwach członkowskich stale rośnie liczba przypadków naruszania zasad dotyczących okresów odpoczynku i przerw.

Na tę sytuację składają się dwie przyczyny: niedokonanie przez państwa członkowskie transpozycji przepisów dotyczących transportu drogowego do ustawodawstwa krajowego, lub przeprowadzanie jej w sposób niezwykle drobiazgowy. Wymogi dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia kierowców pracujących na podstawie umowy o pracę różnią się od tych, które odnoszą się do kierowców pracujących na własny rachunek. Obecna sytuacji, w której przepisy prawodawstwa w sprawie czasu pracy stosują się wyłącznie do osób posiadających umowy o pracę, a nie obowiązują pracujących na własny rachunek, grozi zakłóceniem konkurencji w sektorze transportu. Wzrasta liczba kierowców fikcyjnie pracujących na własny rachunek, ponieważ wymogi dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia, stosujące się do takich osób, są mniej rygorystyczne. Ta sytuacja sprzyja nieuczciwej konkurencji, ale też powoduje zagrożenie bezpieczeństwa i zdrowia kierowców oraz innych użytkowników dróg. Komisja Europejska dąży do zapewnienia, by kierowcy pracujący na własny rachunek byli zobowiązani do przestrzegania takich samych zasad ustanowionych w odpowiednich przepisach prawa.

Te środki pozwoliłyby nam osiągnąć lepsze poziomy bezpieczeństwa drogowego i zapewnić odpowiednie warunki ochrony zdrowia i bezpieczeństwa kierowców, a także zagwarantować uczciwą konkurencję w sektorze transportu drogowego.

 
  
MPphoto
 
 

  Erik Meijer (GUE/NGL), na piśmie. − (NL) Ten wniosek jest próbą podjęcia wcześniejszych decyzji w sposób poważny, w drodze lepszych kontroli, lepszych informacji, bezpiecznych miejsc parkingowych przy autostradach i zniesienia, począwszy od 23 marca 2009 r., wyłączenia przewidzianego dla osób pracujących na własny rachunek. Transpozycja do prawa krajowego i wprowadzanie w życie przepisów socjalnych dotyczących transportu drogowego dramatycznie się opóźnia.

Cztery państwa członkowskie, które nie dopełniły tego obowiązku, są chronione tak długo, aż otwarcie zostaną wymienione z nazwy. Nie wprowadzając uregulowań dotyczących czasu pracy i prowadzenia pojazdów, a także okresów odpoczynku, działają ze szkodą dla bezpieczeństwa drogowego i kierowców zawodowych. Moja partia, SP, popiera plan rozwiązania tej sytuacji, chociaż zostały już odrzucone lepsze wnioski we wcześniejszych głosowaniach. Robimy to dlatego, że naszym zdaniem przestrzeganie przepisów socjalnych ma ważne znaczenie, a także dlatego, że kierowcy pracujący na własny rachunek również powinni zostać objęci zakresem dyrektywy. W ten sposób położy się kres nadużyciom, których dopuszczają się pracodawcy, zmuszając swoich pracowników do przechodzenia na system pracy polegający na samozatrudnieniu i odmawiając zawierania z nimi umów o pracę.

Osoby fikcyjnie zaliczane do pracujących na własny rachunek mają gorsze warunki pracy i muszą przyjmować na siebie niemożliwe do udźwignięcia ryzyko związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Konkurencja w sektorze jest bardzo ostra. Rozważania o przestrzeganiu zasad trzeba przełożyć na działania. Tylko wtedy kierowcy będę osiągać zarobki na wystarczającym poziomie i mieć zapewnione bezpieczne utrzymanie.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Chciałbym, żeby zapisano w protokóle, że głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Cercasa w sprawie stosowania przepisów socjalnych w transporcie drogowym.

Parlament Europejski musi się głośno wypowiadać na temat spraw o tak ważnym znaczeniu. Tylko w taki sposób możemy zapewnić bezpieczeństwo na drogach, bezpieczeństwo kierowców i pasażerów, a zwłaszcza uczciwą konkurencję w obrębie wspólnego obszaru europejskiego.

Ponadto bardzo pochwalam inicjatywę naszego kolegi, ponieważ ważne jest, by mieć jasne reguły i monitorować procedury, gdyż dzięki temu można będzie właściwie organizować czas pracy osób pracujących w sektorze transportu.

 
  
MPphoto
 
 

  Olle Schmidt (ALDE), na piśmie. (SV) Przepisy prawa, którymi zajął się pan poseł Alejandro Cercas, nie są niekontrowersyjne. Moim zdaniem każdy się zgodzi, że jest w interesie zarówno kierowców samochodów ciężarowych, jak całego społeczeństwa, by pojazdami ciężkimi nie kierowały osoby cierpiące z powodu niedoboru snu. Zasady w tej dziedzinie są bezsprzecznie konieczne. Równocześnie musimy sobie zdawać sprawę, że protest kierowców samochodów ciężarowych, który wybuchł na moście Oresund w listopadzie 2007, nie wydarzył się przypadkowo. Przepisy dotyczące czasu pracy, które UE ustanowiła w wielu dziedzinach zawodowych, spotykały się wielokrotnie z krytyką pracodawców i pracowników. Należałoby więc raczej zwrócić się do Komisji z wnioskiem o przeprowadzenia oceny wpływu, by zbadać, w jaki sposób te przepisy funkcjonowały i jak zostały przyjęte, a nie wzywać do jeszcze bardziej rygorystycznego ich stosowania. Ten rodzaj przepisów prawodawstwa wymaga znacznej elastyczności, aby przepisy te mogły skutecznie funkcjonować, powiedzmy zarówno w Rumunii, jak i w Danii. Dlatego też wstrzymałem się od głosowania.

 
  
  

Sprawozdanie: Ieke van den Burg i Daniel Dăianu (A6-0359/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania z inicjatywy własnej, sporządzonego przez moją holenderską koleżankę, panią poseł Ieke van den Burg, i mego rumuńskiego kolegę, Daniela Dăianu, i zawierającego zalecenia dla Komisji w sprawie działań następczych w związku z przyszłą strukturą nadzoru finansowego.

Popieram formalne żądanie skierowane do Komisji dotyczące przedstawienia wniosków legislacyjnych mających na celu udoskonalenie ram regulacyjnych w odniesieniu do usług finansowych UE nie tylko z uwagi na kryzys finansowy, ale też dlatego, że nie będziemy mogli budować europejskiego rynku wewnętrznego bez europejskiej polityki w dziedzinie regulacji. Nie jestem zadowolony, że w sprawozdaniu nie znalazła się prośba do Komisji o zastosowanie procedury ustanowionej w art. 105 ust. 6 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który stanowi, że Rada może powierzyć Europejskiemu Bankowi Centralnemu specyficzne zadania dotyczące polityk w dziedzinie nadzoru ostrożnościowego nad instytucjami kredytowymi.

Zdecydowanie popieram rozporządzenie mające na celu wzmocnienie i wyjaśnienie statusu i odpowiedzialności komitetów trzeciego poziomu procedury Lamfalussy'ego (CESR dla papierów wartościowych, CEIOPS dla ubezpieczeń i emerytur, i CEBS dla banków) i nadanie tym komitetom statusu prawnego współmiernego do ich obowiązków.

 
  
MPphoto
 
 

  Carlos Coelho (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Członkowie PSD (portugalskiej Partii Socjal-Demokratycznej) popierają to sprawozdanie, które jest szczególnie stosowne w świetle międzynarodowego kryzysu finansowego. Należy zagwarantować stabilność finansową, musimy więc ustanowić środki pozwalające w skali długookresowej panować nad ryzykiem systemowym.

Problemy o zasięgu globalnym wymagają skoordynowanych rozwiązań na skalę ogólnoświatową. Współpraca międzynarodowa ma zasadnicze znaczenie dla zapewnienia i odbudowania wiarygodności rynków.

Unia Europejska nie jest wyjątkiem i rozwiązanie bieżących problemów nie może być uzależnione od niezależnych inicjatyw poszczególnych państw członkowskich, lecz wymaga wspólnie uzgodnionych działań. Sprawą niezwykle ważną jest spójność przedsięwzięć państw członkowskich UE.

Po krótkoterminowej interwencji musimy niezwłocznie przeprowadzić reformę instytucjonalną systemu finansowego w celu ustabilizowania gospodarki, pobudzenia wzrostu gospodarczego czy lepszego wykorzystania możliwości stwarzanych przez innowacje finansowe.

Ważne jest, by zapewnić większą przejrzystość i doskonalszy proces informacji finansowej przy wykorzystaniu dostępnych technologii. Tylko w taki sposób ludzie będą mogli mieć coraz większy dostęp do najlepszych praktyk, produktów i usług finansowych. Innowacyjność i rynki finansowe muszą służyć propagowaniu lepszej ochrony konsumentów.

 
  
MPphoto
 
 

  Bruno Gollnisch (NI), na piśmie. – (FR) Ten Parlament stoi na stanowisku charakteryzującym się niezachwianą wiarą w uczciwość rynków finansowych, ich odporność i zdolność do samoregulacji, dlatego też istnieje tak niewiele przepisów w odniesieniu do nich na szczeblu europejskim i być może ogólnoświatowym.

Niemniej jednak w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie, czego dowodzi obecny kryzys. Znaleźliśmy się na skraju przepaści za sprawą instytucji pośrednictwa finansowego, globalnej integracji europejskiego sektora finansowego, swobodnego przepływu kapitału na szeroką skalę, sekurytyzacji zglobalizowanej gospodarki i gry toczącej się na zwariowanym rynku, na którym tworzy się produkty coraz bardziej skomplikowane i w coraz większym stopniu oderwane od rzeczowej działalności gospodarczej. Protektorem jest państwo i w obecnych uwarunkowaniach to decyzje państw się liczą.

System domniemanej wolnej konkurencji międzynarodowej osiągnął granice swoich możliwości i musi zostać zmieniony, a te zmiany należy zacząć od samej Unii Europejskiej, której polityka w różnych dziedzinach i skłonności ideologiczne są częściowo odpowiedzialne za obecną sytuację. Dziś Unia daje dowody swojej całkowitej bezużyteczności, ponieważ Unia to państwa, które działają i przeciwstawiają się działaniom. Dzień jutrzejszy przyniesie dowody jej zdolności do wyrządzania szkód, ponieważ wciąż istnieje ewentualność nakładania sankcji za stosowanie krajowych środków ochronnych, w imię konkurencji.

Tak, najwyższy czas, żebyśmy położyli kres tej Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Mairead McGuinness (PPE-DE), na piśmie. − Głosowałam za przyjęciem tego sprawozdania ze względu na alarmującą sytuację finansową, w obliczu której znalazła się UE i inne światowe rynki finansowe.

To sprawozdanie jest ważne, ponieważ potrzebne są nam uzgodnienia dotyczące skutecznych regulacji i środków kontroli w celu poprawy monitorowania funkcjonowania rynków usług finansowych.

W szczególności z zadowoleniem przyjmuję poprawkę ustną zawierającą apel o zapewnienia takiego samego poziomu ochrony depozytów bankowych wszystkim obywatelom UE. To niesprawiedliwe, że obywatele jednego państwa członkowskiego mogą korzystać z większej ochrony w odniesieniu do deponowanych kwot – zakres ochrony w państwach członkowskich waha się od 20 000 euro do nieograniczonych gwarancji w Irlandii.

Z zadowoleniem przyjmuję również apel o bardziej skoordynowaną reakcję w UE na kryzys finansowy i zmniejszenie różnic pomiędzy krajowymi systemami państw członkowskich w możliwie największym zakresie.

Chciałabym także wezwać rząd irlandzki do przedstawienia wszystkich szczegółowych informacji na temat systemu gwarancji bankowych i wzięcia pod uwagę, że obecnie objęto nim również banki nieirlandzkie, mając na względzie reguły konkurencji UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Głosowałem za przyjęciem projektu rezolucji z zaleceniami dla Komisji w sprawie działań następczych w związku z metodą Lamfalussy'ego: przyszła struktura nadzoru.

Wobec kryzysu dotykającego rynki jest kwestią niezwykle ważną, by wprowadzić nowe środki regulujące sferę usług finansowych w Unii Europejskiej. Stabilność gospodarcza jest jednym z podstawowych celów Unii, dlatego też w pełni popieram tę inicjatywę, która ma na celu zapewnienie obywatelom spokojnej i stabilnej przyszłości.

 
  
MPphoto
 
 

  José Albino Silva Peneda (PPE-DE), na piśmie. − (PT) Unia Europejska stoi w obliczu kryzysu zaufania spowodowanego brakiem kierunku działania, przejrzystości, przywódczej roli i autorytetu instytucji europejskich.

Nie ma kierunku działania, ponieważ nikt nie ma jeszcze jasnej koncepcji, jaką obrać drogę wyjścia z kryzysu.

Brakuje przejrzystości, ponieważ okazało się, że rynki finansowe działają w sposób bardziej zawikłany niż uważano.

Brak roli przywódczej wynika stąd, że podczas gdy Stanom Zjednoczonym udało się stworzyć wizerunek oparty na pragmatycznej teorii prawdy i wykazać, że nie utracą one kontroli nad sytuacją, Europa zaprezentowała wizerunek oparty na chaosie, a nawet sprzecznościach.

Brakuje autorytetów, ponieważ każde państwo członkowskie w dalszym ciągu postępuje zgodnie z własnym uznaniem. Nie został więc dotąd ustalony wspólny model gwarancji depozytów.

Jeżeli państwa członkowskie posługujące się wspólną walutą nie zdołają wprowadzić w praktyce ponadnarodowych mechanizmów pomocy, wówczas znajdziemy się w sytuacji, która może doprowadzić do załamania euro.

Ta wyjątkowa sytuacja o zasięgu ogólnoświatowym wymaga wyjątkowych reakcji na skalę globalną i, w szczególności, reakcji natychmiastowych.

Kryzys zaufania można będzie przezwyciężyć jedynie w drodze pilnych i wspólnie uzgodnionych działań.

Parlament Europejski robi to, co do niego należy. Mam nadzieję, że Rada stanie na wysokości zadania w obecnej sytuacji, która jest bądź co bądź nadzwyczajna.

 
  
MPphoto
 
 

  Peter Skinner (PSE), na piśmie. − Czas na centralne umiejscowienie jednego autorytetu na szczeblu europejskim prawdopodobnie jeszcze nie nadszedł. Niemniej jednak mają miejsce wyraźne naciski, które dowodzą, że taki sposób myślenia (choć wybiegający wprzód) jest słuszny. Mam nadzieję, że w czasie trwania obecnego kryzysu finansowego UE nie ugnie się pod ciężarem aktualnych problemów związanych z nadzorem. Podejście oparte na kolegiach, przyjęte w systemie Solvency 2, jest najważniejszym sposobem na ich rozwiązanie i wypracowanie swego rodzaju kompromisu.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. − Byłam przerażona, widząc, jak członkowie partii UKIP i niektórzy brytyjscy konserwatyści próbują nie dopuścić do zgłoszenia ustnej poprawki, która w obecnym klimacie w gospodarce pozwoliłaby chronić osoby posiadające oszczędności. Ich działania były kompromitujące.

 
  
MPphoto
 
 

  Andrzej Jan Szejna (PSE), na piśmie. − (PL) Popieram sprawozdanie przygotowane przez panią Ieke van den Burg na temat działań podjętych w następstwie dyrektyw Lamfalussy'ego dotyczących przyszłej struktury nadzoru.

Nie ulega wątpliwości, iż w obliczu obecnego kryzysu finansowego wywołanego przez niezwykle ryzykowne inwestycje i inne działania banków w USA, istnieje pilna potrzeba reformy regulacji i nadzoru rynków finansowych. Skoordynowana polityka UE wobec kryzysu finansowego nie będzie jednak dobrze funkcjonować bez traktatu lizbońskiego. Ratyfikacja jest konieczna, by zapewnić właściwą reprezentację instytucji europejskich w międzynarodowej architekturze finansowej.

Integracja rynku jest zjawiskiem korzystnym, niestety nieodzowny nadzór finansowy nie dotrzymał jej kroku. Uważam, iż wymaga on jak najszybszej aktualizacji poprzedzonej kompleksowym przeglądem rozwiązań regulacyjnych i nadzorczych UE.

Powinniśmy zagwarantować odpowiedni stopień przejrzystości dla obywateli, inwestorów i organów nadzorczych. W tym celu dobrym pomysłem jest stworzenie grupy doradców, która zajmie się długoterminową wizją nadzoru i przygotuje projekt czy plan działania w zakresie reformy długoterminowej.

Podzielam pogląd, iż aby zmniejszyć ryzyko przyszłych kryzysów, Unia Europejska powinna już dziś przygotować bardziej spójne i skuteczne uregulowania prawne.

 
  
  

Sprawozdanie: Alojz Peterle (A6-0350/2008)

 
  
MPphoto
 
 

  Jean-Pierre Audy (PPE-DE), na piśmie. – (FR) Głosowałem za przyjęciem sprawozdania z inicjatywy własnej, sporządzonego przez mojego szanownego słoweńskiego kolegę i przyjaciela, pana posła Alojza Peterle’a, które stanowi odpowiedź na białą księgę Komisji pod tytułem „Razem na rzecz zdrowia: strategiczne podejście dla UE na lata 2008-2013”. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) liczba przypadków chorób przewlekłych, a zwłaszcza udaru i chorób serca, stopniowo przeważa nad chorobami zakaźnymi. Dlatego też istnieje pilna potrzeba przyjęcia bardziej konkretnych środków w zakresie zapobiegania chorobom poprzez przeprowadzanie oceny oddziaływania na zdrowie.

Walka z podrabianiem leków musi być traktowana jako priorytet. Ubolewam, że Komisja nie zbadała szczegółowo problemów dotykających pracowników służby zdrowia, którzy muszą znajdować się w centrum każdej polityki dotyczącej zdrowia. Zgadzam się z panem posłem sprawozdawcą, że jednym z priorytetowych celów w sektorze zdrowotnym powinno być zmniejszenie nierówności i rozbieżności zdrowotnych. Opowiadam się za nowoczesnym podejściem do promowania i ochrony zdrowia, w szczególności w odniesieniu do najbardziej wrażliwych grup społecznych, jak małe dzieci, i zintegrowania polityki ochrony zdrowia i polityki społecznej.

 
  
MPphoto
 
 

  Edite Estrela (PSE), na piśmie. − (PT) Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Peterle’a w sprawie strategii dotyczącej zdrowia na lata 2008-2013, ponieważ uważam, że zapewnienie wysokiego poziomu ochrony ludzkiego zdrowia przez całe życie człowieka musi być priorytetem UE.

Powtórzę tu zalecenia sformułowane w tym sprawozdaniu, w szczególności przedstawione przeze mnie propozycje podkreślające znaczenie opracowywania planów profilaktyki i działań na rzecz propagowania zdrowego stylu życia w całej UE, a także programów badań przesiewowych dla ułatwienia wczesnego wykrywania i natychmiastowego leczenia chorób, co zmniejszyłoby wskaźnik umieralności i zachorowalności na te choroby.

Chciałabym także podkreślić potrzebę poprawy jakości opieki zdrowotnej i pomocy udzielanej obywatelom, wobec powszechnego występowania chorób przewlekłych i coraz większej skali zjawiska starzenia się ludności europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Genowefa Grabowska (PSE) na piśmie. − (PL) W pełni popieram sprawozdanie kolegi Peterle’a. Uważam, że jest ono dobrą kontynuacją priorytetów Słowenii, która w czasie swej prezydencji sprawy zdrowia postawiła na bardzo wysokim miejscu. Nic to dziwnego, wszak zdrowie to najcenniejsza wartość w ludzkim życiu. W Europie obserwujemy niestety niepokojące tendencje zdrowotne, takie jak: wzrost zachorowań na raka, choroby układu krążenia i cukrzycę czy otyłość. Musimy także zmierzyć się z nowym wyzwaniem związanym ze starzeniem się ludności, zmianami klimatycznymi, globalizacją, a nawet skutkami terroryzmu - w postaci zagrożeń bioterroryzmem.

Jednak między systemami zdrowotnymi państw członkowskich istnieją poważne nierówności, zwłaszcza w zakresie dostępu do opieki zdrowotnej, profilaktyki, wykrywalności i skuteczności leczenia niektórych chorób. Skutkuje to znaczącymi różnicami w długości życia Europejczyków. To smutne, że obserwując zdrowotną mapę Europy można znów mówić o „żelaznej kurtynie”, tym razem - zdrowotnej.

Jeżeli chcemy zmienić tę sytuację, musimy poprawić formy współpracy w tym zakresie, wzmocnić skuteczność naszych działań oraz wykorzystać cały europejski „potencjał medyczny”. Popieram wniosek Sprawozdawcy o zwiększenie nakładów na systemy opieki zdrowotnej. Uważam, że pieniądze zainwestowane w opiekę zdrowotną powinny nie być kosztem, ale istotną częścią inwestycji w jakość kapitału ludzkiego. Zdrowie obywateli UE musi być traktowane jako jedna z kluczowych kwestii politycznych i społecznych, od których zależy przyszłość UE.

 
  
MPphoto
 
 

  Ian Hudghton (Verts/ALE), na piśmie. − Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Peterle’a w sprawie strategii UE na rzecz zdrowia. W sprawozdaniu uznaje się, że zapewnianie opieki zdrowotnej podlega kompetencji państw członkowskich i zdecydowanie uważam, że tak powinno pozostać. W tym Parlamencie i w całej UE są tacy, którzy twierdzą, że usługi opieki zdrowotnej powinny w pełni i w sposób otwarty podlegać działaniu zmiennym siłom wolnego rynku, ale ja absolutnie nie zgadzam się z takimi poglądami. Niemniej jednak UE ma ważną rolę do odegrania w dziedzinie wymiany informacji i propagowania zdrowego stylu życia. Komisja musi teraz przedstawić konkretne propozycje działań w całej Europie, dotyczących propagowania zdrowia, ale równocześnie zapewnić państwom członkowskim prawo do podejmowania własnych decyzji w sprawie świadczenia usług zdrowotnych.

 
  
MPphoto
 
 

  Ona Juknevičienė (ALDE), na piśmie.(LT) Prawo dostępu do opieki zdrowotnej mają wszyscy obywatele UE, a zagwarantowanie wszystkim jednakowego dostępu do wysokiej jakości usług medycznych jest podstawowym zadaniem organów publicznych państw członkowskich.

Popieram ten dokument i przyznaję, że zostały w nim uwzględnione wszystkie najpoważniejsze problemy związane z opieką zdrowotną. Niewątpliwie zarówno na szczeblu UE, jak i poszczególnych państw członkowskich powinniśmy bardziej koncentrować się na długoterminowej opiece zdrowotnej. Jest to szczególnie ważne w przypadku osób w podeszłym wieku i dotkniętych niepełnosprawnością psychiczną oraz opieki domowej.

W związku z brakiem wystarczającej liczby opiekunów i uznaniem ważnego znaczenia usług, które świadczą, należy dążyć do poprawy ich warunków pracy i zapewnić opiekunom szkolenia spełniające standardy wysokiej jakości. Państwa członkowskie powinny reagować na apele Parlamentu Europejskiego o zapewnienie pacjentom dostępu do leków ratujących życie, nawet jeśli są one kosztowne, w celu zagwarantowania powszechnego prawa do zdrowia.

Państwa członkowskie powinny bezzwłocznie wprowadzić w życie prozdrowotną strategię UE. Byłoby to czynnikiem stymulującym i ułatwiającym świadczenie międzynarodowych usług opieki zdrowotnej i swobodny przepływ pracowników służby zdrowia i pacjentów, a także przyczyniłoby się do wzmocnienia współpracy między podmiotami prywatnymi i publicznymi. Najważniejsze jest to, że wraz z wprowadzeniem w życie strategii UE na rzecz zdrowia, obywatele w całej UE zyskaliby dostęp do opieki zdrowotnej wysokiej jakości.

 
  
MPphoto
 
 

  Miroslav Mikolášik (PPE-DE), na piśmie. − (SK) Obecnie w dalszym ciągu występują znaczne różnice w dziedzinie zdrowia w poszczególnych państwach członkowskich UE. Według Eurostatu występująca między państwami UE różnica oczekiwanej długości życia w chwili urodzenia wynosi 9 lat w przypadku kobiet i 13 lat w przypadku mężczyzn, zaś różnica w śmiertelności noworodków jest sześciokrotna. W związku z tym ze szczerym zadowoleniem przyjmuję wysiłki podjęte przez pana posła Peterle’a, który w swoim sprawozdaniu podkreśla potrzebę zmniejszenia tych nierówności. Ponieważ 40% chorób wiąże się z niezdrowym trybem życia, a jednej trzeciej zachorowań na raka można zapobiec dzięki odpowiednio wczesnej diagnozie, uważam, że uwagi na temat ważnego znaczenia zapobiegania chorobom są szczególnie cenne.

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że ponieważ na zapobieganie chorobom nadal przeznacza się tylko 3% budżetów służby zdrowia, należy na ten cel udostępniać więcej funduszy z tych budżetów. Poprzez zwiększanie świadomości społeczeństwa w zakresie ważnego znaczenia zapobiegania chorobom i zdrowego stylu życia możemy w ostatecznym rozrachunku obniżyć koszty opieki zdrowotnej, ponieważ mniej kosztowne jest zapobieganie chorobom niż ich leczenie. Zdecydowanie uważam, że państwa muszą podejmować działania zmierzające do poprawy jakości opieki zdrowotnej i w tym kontekście odpowiednią podstawę stanowi biała księga Komisji i konkluzje Rady z grudnia 2007 roku.

 
  
MPphoto
 
 

  Andreas Mölzer (NI), na piśmie. (DE) W Niemczech zamyka się przymusowo od 20 do 30 gabinetów lekarskich, ponieważ lekarze doprowadzani są do bankructwa wskutek roszczeń odszkodowawczych z tytułu domniemanego zapisywania zbyt drogich leków i znacznym obszarom kraju grozi niedostateczny poziom opieki zdrowotnej. Są to tylko niektóre skutki absurdalnej polityki zdrowotnej realizowanej w ciągu ostatnich lat. Scenariusz w innych częściach Europy wcale nie jest bardziej optymistyczny. Nie chodzi tylko o to, że finansowanie opieki zdrowotnej jest niestabilne, ale, mówiąc krótko: zmusza się lekarzy i personel pielęgniarski do spędzania coraz większej ilości czasu przy biurkach, zajmowania się biurokracją, zamiast zadaniami z zakresu faktycznego świadczenia opieki zdrowotnej.

Potrzebne nam są radykalne przemyślenia w skali ogólnoeuropejskiej. Potrzebne są nam na przykład racjonalne strategie zapewnienia odpowiednich lekarzy i wzorców najlepszych praktyk. Ale też musimy zajmować się podstawowymi problemami, takimi jak spadek wskaźnika urodzin wśród rdzennej ludności Europy, poprzez stosowanie lepszych środków zachęcających do prokreacji. Potrzebne są nam także modele zdrowego stylu życia. Zapobieganie chorobom jest tylko jednym elementem układanki w sferze opieki zdrowotnej. Dlatego też wstrzymałem się od głosowania.

 
  
MPphoto
 
 

  Zita Pleštinská (PPE-DE), na piśmie. − (SK) Zdrowie jest jedną z wartości, które ludzie cenią sobie w życiu najbardziej. Dlatego też z zadowoleniem przyjmuję strategię Komisji na rzecz zdrowia, zatytułowaną „Razem na rzecz zdrowia: strategiczne podejście dla UE na lata 2008-2013”. Głosowałam za przyjęciem sprawozdania pana posła Alojza Peterle’a, który za jego postawę przyjął trzy kluczowe słowa: współpraca, różnice i zapobieganie.

Wprawdzie, zgodnie z zasadą solidarności, opieka zdrowotna wchodzi w zakres wyłącznych kompetencji państw członkowskich, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nadać jej wymiar europejski w oparciu o współpracę. Wszystkie państwa członkowskie mogą odnieść korzyści wynikające z wzajemnej wymiany know-how w ramach najlepszych praktyk. Jeżeli jedno państwo członkowskie dysponuje możliwościami skutecznego wyleczenia pacjenta chorego na raka, obywatele z innych zakątków UE powinni mieć równorzędne możliwości skorzystania z takiej szansy.

Największe nierówności zdrowotne istnieją w poszczególnych państwach członkowskich i w ich obrębie. Co do raka – różnice w poziomie przeżywalności ludności w nowych i starych państwach członkowskich są tak znaczne, że można mówić o „zdrowotnej żelaznej kurtynie”. Potrzebny jest kluczowy strategiczny przełom w dziedzinie zapobiegania chorobom. W związku z tym punktem wyjścia powinno być długookresowe planowanie działań zapobiegawczych.

Środki finansowe na badania nad chorobami nowotworowymi w Europie stanowią zaledwie jedną piątą funduszy, które na ten cel przeznacza się w Stanach Zjednoczonych. Musimy o wiele więcej niż do tej pory inwestować w ochronę zdrowia i nieustannie uwzględniać kwestie zdrowotne w polityce w różnych dziedzinach na wszystkich poziomach.

 
  
MPphoto
 
 

  Rovana Plumb (PSE), na piśmie (RO) Gratuluję panu posłowi sprawozdawcy .

 
  
MPphoto
 
 

  Luís Queiró (PPE-DE), na piśmie. − (PT) W białej księdze w sprawie zdrowia w Unii Europejskiej porusza się wiele ważnych kwestii dotyczących przyszłości Europy, a w szczególności zmian paradygmatu, które będą miały wpływ na funkcjonowanie naszych społeczeństw w przyszłości. Dlatego zgadzam się z panem posłem, gdy zwraca on uwagę na zagadnienia związane z nowymi wyzwaniami, takie jak starzenie się społeczeństwa, zmiana klimatu, globalizacja i mobilność. Muszą one stać się podstawą nowej polityki, ponieważ to one przyczynią się do zasadniczych zmian społecznych i ekonomicznych. Musimy jednak również brać pod uwagę obecne problemy zdrowotne ludności, do których należą choroby układu krążenia, cukrzyca, otyłość i choroby nowotworowe. Polityka w zakresie zapobiegania chorobom nabiera coraz większego znaczenia i w związku z tym musimy stworzyć przejrzyste ramy odpowiednio dostosowane do obecnych okoliczności, przy uwzględnieniu sytuacji w 27 państwach członkowskich i istniejących nierówności między grupami społecznymi i poszczególnymi państwami członkowskimi, by można było przyjąć ogólnosektorową politykę w zakresie zdrowia, która pozwoli stworzyć warunki dla skutecznego rozwoju polityki zdrowotnej.

 
  
MPphoto
 
 

  Luca Romagnoli (NI), na piśmie. − (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Głosowałem za przyjęciem sprawozdania pana posła Peterle’a w sprawie zobowiązań UE i podejścia do zdrowia.

Przedmiotowa sprawa jest niezwykle ważna w świetle nowych zagrożeń zdrowotnych, wobec których stoi Unia Europejska. Dlatego też musimy wypracować wspólne podejście do zapewnienia europejskim obywatelom odpowiedniej ochrony przed tymi zagrożeniami. Ponadto bardzo pochwalam inicjatywę naszego kolegi, ponieważ swoim sprawozdaniem zwrócił uwagę wszystkich na ważne znaczenie zdrowia, którego nie należy rozumieć jedynie jako stan charakteryzujący się brakiem choroby czy zniedołężnienia.

 
  
MPphoto
 
 

  Catherine Stihler (PSE), na piśmie. − Koordynacja najlepszych praktyk w polityce zdrowotnej jest w UE sprawą ważną, z punktu widzenia zapewnienia obywatelom UE możliwie najlepszego leczenia i ochrony zdrowia.

 
  
MPphoto
 
 

  Andrzej Jan Szejna (PSE), na piśmie. − (PL) Podczas głosowania opowiedziałem się za przyjęciem sprawozdania ,,Razem na rzecz zdrowia: Strategiczne podejście dla UE na lata 2008-2013". Strategia ta jest swoistą odpowiedzią na białą księgę Komisji Europejskiej w zakresie polityki zdrowotnej na lata 2008-2013. Głównymi założeniami białej księgi jest propagowanie zdrowego stylu życia oraz eliminowanie barier w dostępie do służby zdrowia w państwach Unii, ochrona obywateli przed zagrożeniami dla zdrowia, dbanie o równowagę systemów zdrowia oraz wdrażanie nowych technologii w tej dziedzinie. Uważam, iż w strategii prozdrowotnej należy położyć szczególny nacisk na profilaktykę oraz wczesne wykrywanie chorób.

Obserwujemy obecnie niepokojące tendencje zdrowotne, takie jak wzrost zachorowań na raka, cukrzycę oraz choroby układu krążenia. Tymczasem na profilaktykę przeznacza się jedynie 3% budżetów służby zdrowia, a przecież zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.

Walka z chorobami cywilizacyjnymi będzie skuteczna wówczas, gdy zapewnimy obywatelom odpowiednie warunki ochrony zdrowia oraz leczenia, będziemy przeciwdziałać nierówności w dostępie do służby zdrowia poszczególnych grup społecznych, a także zmniejszymy różnice pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej w dostępie do niej. Niezmiernie ważne jest również staranie o zapewnienie higieny i bezpieczeństwa w miejscach pracy. Musimy także w większej mierze dostosować opiekę zdrowotną do potrzeb pacjentów.

 
  
MPphoto
 
 

  Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie.(EL) Zdrowie publiczne i jego komercjalizacja to cele, które założyła sobie UE. Chodzi przede wszystkim o pomnażanie zysków kapitalistów poprzez degradację struktur publicznych, które ogranicza się do wysoko kosztowych sektorów nierentownych dla prywatnych podmiotów.

W UE traktuje się zdrowie jako środek służący zwiększaniu wydajności pracowników i ograniczaniu kosztów społecznych. Podejmuje się interwencje w sektorze, który należy do wyłącznych kompetencji państw członkowskich, stosując kryteria odnoszące się do prywatnych przedsiębiorstw, propagując działalność przedsiębiorczą i lekceważąc podstawowe prawo człowieka do zdrowia i życia. Równocześnie UE posługuje się zdrowiem jako pretekstem do promowania ekspansjonistycznych, imperialistycznych planów, proponując włączenie usług zdrowotnych do takich dziedzin jak wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa, handel międzynarodowy i stosunki z krajami trzecimi.

Wspólnotowe ramy dla usług zdrowotnych i zarządzania innowacjami w systemach opieki zdrowotnej, tworzenie europejskich ośrodków wiodących i inne proponowane działania są tylko pierwszym krokiem do skoncentrowania usług zdrowotnych w rękach kilku wielonarodowych właścicieli. Będą oni wchodzili w układy z towarzystwami ubezpieczeniowymi, żeby świadczyć usługi w oparciu o nieakceptowany system oparty na klasowej dyskryminacji.

Głosujemy przeciwko temu sprawozdaniu, ponieważ jednoczymy się z pracownikami w walce z komercjalizacją i prywatyzacją służby zdrowia. Popieramy walkę o system bezpłatnej ochrony zdrowia publicznego i wysokiej jakości usługi, które w pełni zaspokajają potrzeby zwykłych rodzin.

 
  
MPphoto
 
 

  Bernard Wojciechowski (IND/DEM), na piśmie. − (PL) Jestem za przyjęciem sprawozdania dotyczącego strategii Unii Europejskiej na rzecz zdrowia w latach 2008-2013. Zbyt niskie kwoty z budżetów służby zdrowia przeznacza się na zapobieganie chorobom. Jest to zaledwie 3% środków.

Ciągle obserwujemy wzrost zachorowań na choroby cywilizacyjne: nowotwory, schorzenia układu krążenia, cukrzycę. Są to schorzenia, które w dużym stopniu wynikają ze złych nawyków żywieniowych i niezdrowego stylu życia. W przypadku tych chorób zapobieganie - m.in. poprzez kampanie informacyjne - byłoby dużo tańsze dla budżetu służby zdrowia.

Kolejna sprawa to warunki leczenia, które na terenie Unii Europejskiej są bardzo różnorodne. Od stojących na wysokim poziomie w państwach „starej” Unii, po słabe w państwach, które niedawno dołączyły do Wspólnoty. Przejawia się to chociażby w wyższej śmiertelności noworodków oraz zmniejszonej długości życia kobiet i mężczyzn.

Unia Europejska powinna podjąć kroki na rzecz zrównania warunków leczenia we wszystkich krajach Wspólnoty. Polityka zdrowotna powinna być jednym z priorytetów Unii Europejskiej.

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności