Przewodniczący. − Kolejnym punktem porządku dziennego jest debata nad pytaniem ustnym do Komisji dotyczącym ochrony tradycyjnych mniejszości narodowych i etnicznych oraz imigrantów w Europie, skierowanym przez Csabę Sándora Tabajdi, Hannesa Swobodę, Jana Marinusa Wiersmę, Véronique De Keyser, Katrin Saks i Claude'a Moraesa w imieniu Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim (O-0002/2009 - B6-0005/2009).
Csaba Sándor Tabajdi, autor pytania. – (HU) Panie przewodniczący, panie i panowie! Na kontynencie europejskim zamieszkuje ponad 300 odrębnych mniejszości narodowych i etnicznych oraz wspólnot językowych. Członkowie tradycyjnych mniejszości narodowych lub społeczności imigranckich stanowią około 15% ogółu obywateli 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Choć dążeniem Unii Europejskiej jest zachowanie różnorodności kulturowej, to językom grup mniejszościowych grozi wymarcie, a samym grupom — asymilacja. Stale rosnące społeczności imigranckie zmagają się z kryzysem integracji; wystarczy przypomnieć sobie rozruchy na przedmieściach francuskich miast, na peryferiach Paryża, ataki terrorystyczne w Londynie czy napięcia na tle etnicznym w Holandii.
Czy Unia Europejska zachowuje wiarygodność potępiając akty pogwałcenia praw człowieka i mniejszości w państwach trzecich? Czy decydenci unijni należycie zajmują się problematyką mniejszości narodowych i etnicznych w potencjalnych państw kandydujących w regionie Bałkanów Zachodnich, skoro niektóre z państw członkowskich nie są w stanie uporać się z tą kwestią u siebie, a tak naprawdę ich praktyki są zgoła przeciwstawne wobec obranego kierunku polityki? Ci, którzy nie potrafią i nie chcą odpowiedzieć na te pytania, którzy chowają głowy w piasek, igrają z przyszłością Europy.
Dzisiejszą debatę poprzedzały głosy zaniepokojenia, niektórzy podnosili wręcz, że ta problematyka jest zbyt delikatna. Owszem, materia ta jest nadzwyczaj wrażliwa. Co stanie się z Unią Europejską, kiedy będziemy debatować tylko nad kwestiami, które nie godzą w niczyje interesy? Nie możemy zamieść tych problemów pod dywan! Obywatele europejscy oczekują od nas szczerych odpowiedzi. Unia Europejska musi być gwarantem — na szczeblu lokalnym, regionalnym i krajowym — praw mniejszości autochtonicznych, tradycyjnych, romskich, jak również milionów ludzi mających status mniejszości, bo nie mających niepodległego państwa, takich jak Katalończycy, Baskowie, Szkoci, Bretończycy, Alzatczycy, Korsykanie, Walijczycy, mniejszości węgierskie w Rumunii, Serbii i na Słowacji oraz inne społeczności narodowe.
Pomocniczość, samorządność, dzielenie się władzą i współdecydowanie to fundamentalne wartości Unii Europejskiej. Bardzo ważne, aby formy współdecydowania, samorządności i autonomii kształtować na podstawie porozumień między większościami a mniejszościami, przy pełnym poszanowaniu suwerenności i integralności terytorialnej państw członkowskich. Osobom należącym do mniejszości imigranckich na terytorium danego państwa musimy udzielić jak najdalej idącej pomocy w procesie integracji, a z kolei te grupy mniejszościowe winny okazywać jak najgłębsze poszanowanie dla języka i zwyczajów danego państwa. Jeśli Parlament Europejski naprawdę aspiruje do statusu centrum władzy, to powinien zmierzyć się z tą delikatna problematyką.
Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji. − (FR) Panie przewodniczący, panie i panowie, panie pośle Tabajdi! Poszanowanie mniejszości to nadrzędny wymóg wśród warunków, jakie powinno spełniać nowe państwo, by móc przystąpić do Unii. Kryteria kopenhaskie dotyczą w szczególności kandydatów do przystąpienia do Unii.
Poszanowanie praw jednostek należących do mniejszości wraz z poszanowaniem zasady niedyskryminacji należy do fundamentalnych zasad Unii. Jednakże Unia nie dysponuje ogólnymi uprawnieniami w sferze ochrony praw mniejszości. Zagwarantowanie takiej ochrony zgodnie z postanowieniami konstytucji i zobowiązaniami międzynarodowymi należy do władz krajowych.
Ponadto kwestie organizacji instytucjonalnej lub autonomii mniejszości należą do właściwości państw członkowskich. Podobnie w gestii państw członkowskich leżą decyzje dotyczące ratyfikacji Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych czy też, podpisania Europejskiej karty języków regionalnych i mniejszościowych czyli dwóch najważniejszych instrumentów wprowadzonych przez Radę Europy.
Unia nie jest zatem władna przyjąć ogólnego prawodawstwa ustanawiającego standardy ochrony mniejszości oraz mechanizmy kontrolne, jak sugerują autorzy pytania. Unia może jednak przyjąć środki dotyczące kwestii w obszarze swojej właściwości, które pozytywnie wpłyną na sytuację jednostek należących do mniejszości.
Przykładowo Komisja prowadzi politykę zwalczania dyskryminacji na tle rasowym, etnicznym lub religijnym. Zapewni ona wdrożenie unormowań prawodawstwa wspólnotowego w tej dziedzinie oraz wdrożenie dyrektywy uzupełniającej te unormowania.
Następnym przykładem jest przyjęcie w dniu 28 listopada decyzji ramowej przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Przedmiotowa decyzja ramowa służy poprawie sytuacji przedstawicieli mniejszości odczuwających skutki niektórych rodzajów zachowań. Unia podjęła także działania dotyczące sytuacji mniejszości romskiej.
Integracja imigrantów to kwestia istotnej i wciąż rosnącej wagi dla państw członkowskich Unii Europejskiej. W 2005 r. Komisja przedstawiła wspólny program integracji, który stanowi projekt dyrektywy ramowej w sprawie wspólnego podejścia do integracji w Unii Europejskiej. Oprócz tego Unia przyznała budżet w wysokości 825 mln euro na Europejski Fundusz na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich na lata 2007–2013.
W 2009 r. pojawią się trzy nowe inicjatywy Komisji: ukaże się trzecie wydanie podręcznika integracji, powstanie Europejskie Forum Integracji, które ma służyć zwiększeniu zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego w naszą pracę, a także strona internetowa poświęcona integracji — jedyny portal informacyjny na temat integracji, promujący wymianę najlepszych praktyk wśród interesariuszy w sferze integracji.
Rola Unii Europejskiej w domenie wielojęzyczności nie polega na zastępowaniu działań państw członkowskich, lecz raczej na wspieraniu ich i dopełnianiu. Polityka Komisji Europejskiej dotycząca wielojęzyczności obejmuje języki regionalne, a także języki, którymi posługują się mniejszości.
Poszanowanie różnorodności językowej i kulturowej to jedna z podwalin Unii Europejskiej. Zapis o poszanowaniu różnorodności językowej i kulturowej znalazł się w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej — art. 22 Karty stanowi: „Unia szanuje zróżnicowanie kulturowe, religijne i językowe”.
W ostatnim komunikacie Komisji przyjętym we wrześniu 2008 r. również czytamy, że każdy z wielu języków — narodowych, regionalnych bądź używanych przez mniejszości lub imigrantów wnosi dodatkową wartość w naszą wspólną kulturę. Do podstawowych narzędzi Unii w tej dziedzinie należą programy finansowania, w szczególności program „Uczenie się przez całe życie”, na lata 2007-2013.
Wreszcie Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej to bardzo cenne narzędzie gromadzenia danych przydatnych przy opracowywaniu i wdrażaniu wszystkich instrumentów oraz założeń polityki wspólnotowej. Przychylając się do wniosku Parlamentu Europejskiego skierowanym do Agencji Praw Podstawowych, która — gwoli przypomnienia — mieści się w Wiedniu, w programie prac Agencji na rok 2009 ujęto przygotowanie sprawozdania porównawczego na temat dyskryminacji na tle etnicznym i rasowym w Unii Europejskiej. Dzięki temu otrzymamy uaktualnienie danych pochodzących ze sprawozdania na temat rasizmu dotyczących 2007 r.
Tyle mogę na ten temat powiedzieć. Innymi słowy, brakuje nam podstawy prawnej, by organizować ochronę mniejszości. Ta materia zdecydowanie należy do uprawnień państw członkowskich, choć Unia musi stanowczo unikać jakiejkolwiek dyskryminacji wobec jakiegokolwiek obywatela należącego do mniejszości.
Rihards Pīks, w imieniu grupy PPE-DE. – (LV) Dziękuję, panie przewodniczący. Poseł Tabajdi podjął się tytanicznego zadania — próby wyodrębnienia i sklasyfikowania wspólnot ludzi, które powstawały w różnych okolicznościach historycznych; które mniej lub bardziej licznie zamieszkują w państwach o odmiennych korzeniach etnicznych lub językowych. Jak wiemy, na przestrzeni wieków w Europie wielokrotnie dochodziło do zmian nazw i granic państw, zarówno na skutek wojen, jak i łączenia się lub dzielenia państw, tworzenia lub rozpadu imperiów, a częstokroć ludzie — bez zmiany miejsca, w którym żyli — stawali się poddanymi różnych koron bądź mieszkańcami różnych krajów. Podobnie procesy migracyjne przebiegały zarówno na poziomie jednostek, jak i przemieszczeń całych społeczności etnicznych. Skutki tych zaszłości stanowią nasze dziedzictwo. Bez wątpienia dziś każdy mieszkaniec Unii Europejskiej zasługuje na życie godne istoty ludzkiej, a także na równe szanse. Tylko co tak naprawdę możemy nazwać mniejszością w sensie współczesnym i czy państwa dojdą do porozumienia i sformułują jednolite kryteria? To ważne, gdyż obecnie na kształt nowej migracji składa się zarówno migracja wewnątrz Unii Europejskiej, jak i migracja z krajów spoza UE. Sądzę, że tą kwestią powinni najpierw zająć się specjaliści, badacze, historycy, etnografowie i lingwiści, a potem być może zostawić ostatnie słowo politykom. A jeśli to politycy zabiorą się za sprawę pierwsi, to nie pozostanie wolna od subiektywizmu politycznego i egoizmu, zwłaszcza w świetle zbliżających się wyborów. Dziękuję.
Katalin Lévai, w imieniu grupy PSE. – (HU) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Ponad 45 milionów ludzi przynależy do 57 różnych mniejszości żyjących w Unii Europejskiej i innych państwach kontynentu europejskiego. W dzisiejszych czasach, kiedy widmo rasizmu dręczy Europę, kiedy szowinizm większości w państwach narodowych szerzy się w Europie Środkowej i Wschodniej osiągając niepokojące rozmiary, nie możemy dłużej zamiatać polityki dotyczącej mniejszości pod dywan. Jak już słyszeliśmy — również z ust komisarza — Unia nie posiada zestawu regulacji w sprawie ochrony tożsamości mniejszości, który byłby stosowany we wszystkich państwach członkowskich. Kwestia mniejszości należy do sfery kompetencji państw członkowskich, zatem owe społeczności muszą przeważnie zadowalać się tym, co wynegocjują z własnymi rządami. Łączna liczba obywateli, którzy należą do różnych mniejszości narodowych w państwach członkowskich Europy Środkowej i Wschodniej jest znacznie wyższa, niż w państwach Europy Zachodniej, a ich problemy nierzadko są bardziej złożone. Aby nie tylko mniejszości narodowe, ale i wszyscy należący do narodów tworzących faktyczne mniejszości w UE czuli się w Europie naprawdę jak w domu, należy stworzyć w prawodawstwie europejskim ramy prawne zawierające kompleksowe normy służące ochronie mniejszości.
Potrzebne są nam takie struktury polityczne, które nie dążą do wyłączności, lecz dzielą między sobą obszary kompetencji. Kiedy taki model wejdzie w życie na terytorium Unii Europejskiej, mniejszości narodowe zyskają na znaczeniu oraz otrzymają nowe możliwości ochrony własnego języka lub kultury. W tym aspekcie kluczowa jest ratyfikacja traktatu lizbońskiego, gdyż dzięki wysiłkowi rządu węgierskiego w dwóch jego artykułach ujęto prawa osób należących do społeczności mniejszościowych. Przyjęcie traktatu byłoby wielkim krokiem naprzód w historii Unii Europejskiej. Panujący kryzys gospodarczy nie szczędzi mniejszości — dodaje jadu konfliktom i sprzyja ultraprawicowej demagogii. Europa nie może sobie pozwolić, zwłaszcza w bieżących czasach, na pozostanie głuchą na głosy mniejszości. Nie może opuścić mniejszości w dobie kryzysu.
Henrik Lax, w imieniu grupy ALDE. – (SV) Debata na szczeblu europejskim na temat sytuacji rozmaitych grup mniejszościowych jest bardzo pożądana. Wspólna koncepcja praw i obowiązków przynależnych mniejszościom narodowym, etnicznym lub językowym, imigrantom lub bezpaństwowcom może zaowocować różnorakimi korzyściami dla tych grup oraz całej Unii. Blisko jedna dziesiąta obywateli UE należy do mniejszości narodowych, językowych bądź etnicznych. Niektórzy z nich, jak na przykład ja — szwedzkojęzyczny Fin — są dobrze traktowani. Inni są dyskryminowani lub zaprzecza się ich prawow. Ważne, aby historyczne mniejszości narodowe postrzegały siebie jako pełnoprawnych członków Unii. Unia Europejska potrzebuje wsparcia ze strony własnych mniejszości i nie wolno jej zaniedbywać stwarzania tym grupom możliwości czynnego uczestnictwa w procesie decyzyjnym oraz w działaniach służących zapewnieniu bezpiecznej i harmonijnej wspólnej przyszłości.
Oczywiste jest, że te same reguły, które mają zastosowanie m.in. do społeczności imigranckich, nie mogą mieć zastosowania do mniejszości narodowych. Imigranci wymagają szczególnej pomocy w integracji w nowej ojczyźnie. Osobną kategorię stanowią bezpaństwowcy. Korzystając z wszelkich dostępnych środków należy stworzyć im zachęty do przyjmowania obywatelstwa kraju, w którym zamieszkują.
Unia potrzebuje również wspólnego poglądu na kwestie mniejszości, aby móc ustrzec siebie i państwa członkowskie przed naciskami i prowokacjami, kiedy to prawa mniejszości są wykorzystywane jako oręż w celu szerzenia rozłamów i zamętu. Zaangażowanie Rosji oraz jej propaganda w Estonii i na Łotwie stanowią przykład ku przestrodze. Nie możemy wkładać broni w ręce tych, którzy chcą naszej krzywdy.
Europa potrzebuje reprezentatywnego forum mniejszości, które może pełnić funkcję doradczą w sprawach, którymi zajmuje się Parlament Europejski lub Rada Europy. Ważne jest też, aby stosowna komisja parlamentarna przejęła bezpośrednią odpowiedzialność za kwestie dotyczące mniejszości. Parlament powinien zatwierdzić oświadczenie dotyczące praw mniejszości.
Wreszcie chciałbym zadać szczegółowe pytanie: czy Komisja jest gotowa przyjąć odpowiedzialność za wszczęcie europejskiej debaty na temat mniejszości oraz czynnie propagować godziwe traktowanie mniejszości występujących w Unii, a nie tylko samą różnorodność językową, gdyż częstokroć tym sposobem zbywana jest problematyka grup mniejszościowych.
(Oklaski)
Jan Tadeusz Masiel, w imieniu grupy UEN. – (PL) Panie przewodniczący, panie komisarzu! Niektóre grupy mniejszościowe zamieszkują nasze państwa członkowskie od wieków, inne od niedawna.
Do tradycyjnej grupy mniejszościowej, obecnej praktycznie od zawsze w krajach Unii, należą m.in. Romowie. Ze smutkiem stwierdzam, że w moim kraju — w Polsce — mimo iż Romowie nie są dyskryminowani, to stopień ich integracji pozostawia wiele do życzenia. Oni sami uważają podobnie. Myślę, że jest im potrzebna większa pomoc ze strony państwa, zwłaszcza pomoc w kształceniu zawodowym i w ogóle w zdobywaniu edukacji.
W kwestii integracji tej czy innej grupy mniejszościowej państwa członkowskie powinny odgrywać wiodącą rolę, ale wspólne unijne ustawodawstwo byłoby nam w tym bardzo pomocne. Zwłaszcza w określeniu praw i obowiązków nowych przybyszy z krajów muzułmańskich, którzy z trudem się w Europie integrują.
Mikel Irujo Amezaga, w imieniu grupy Verts/ALE. – (ES) Panie przewodniczący! Pragnę wyrazić głęboką wdzięczność za pracę posła Tabajdiego przy przygotowaniu i przedłożeniu przedmiotowego pytania ustnego, nad którym dziś debatujemy, jak również za niebywały trud włożony w przygotowanie projektu rezolucji, niestety nie objętego debatą. Z pewnością uda nam się go przedyskutować na kolejnych posiedzeniach plenarnych.
Przedmiotowa rezolucja jest konieczna, gdyż stało się jasne, że musimy zapewnić minimalny poziom ochrony grup mniejszościowych w Unii Europejskiej, która obecnie nie istnieje w ogóle.
Nie podzielam poglądu komisarza Barrota, który często usprawiedliwiał się brakiem właściwości Unii Europejskiej w tej materii. Zachodzi oczywista sprzeczność, kiedy wspomnieć kryteriach kopenhaskich, wspomnieć o innych regulacjach, a w tym samym czasie — kiedy być może brakuje zainteresowania lub odwagi — zasłaniać się brakiem właściwości, aby, powiedzmy sobie jasno, nie czynić postępów w sferze ochrony grup mniejszościowych, gdyż ostatecznie zmagamy się z odwiecznym dylematem. Stoimy nie tyle w obliczu problemu, co raczej przed wyzwaniem, które Unia Europejska musi podjąć. Tak należy postrzegać tę kwestię.
Kathy Sinnott, W imieniu grupy IND/DEM. – Panie przewodniczący! W każdym państwie członkowskim UE istnieją grupy ludzi postrzegane jako odmienne z uwagi na ich cechy wyróżniające, m.in. pochodzenie etniczne, język, sposób ubierania, muzykę, którą grają bądź wyznanie, które praktykują. Kiedy obywatele danego kraju wykazują poszanowanie wrodzonej godności każdego człowieka, różnice te postrzega się jako wzbogacenie i ludzie są cenieni. W istocie tam, gdzie ceni się godność istoty ludzkiej, nie postrzega się mniejszości negatywnie. Jednakże w wielu krajach jest niewiele takiego poszanowania bądź nie ma go wcale, co prowadzi do dyskryminacji, nadużycia praw mniejszości i stawiania mniejszości w najgorszym położeniu.
W treści porozumienia kopenhaskiego położono nacisk na zapewnianie przez państwo zamierzające przystąpić do UE przynajmniej minimalnego dopuszczalnego poziomu poszanowania dla wszystkich przebywających na jego terytorium. Idea ta upada, kiedy ignorujemy kryteria i pozwalamy na członkostwo państwom, w których dochodziło do marginalizacji i prześladowania jednostek.
Przykładowo w Irlandii, wiele niepełnosprawnych dzieci i dorosłych było umieszczanych w zakładach opieki w najgorszych warunkach, w momencie przystępowania do Unii i przez lata po uzyskaniu członkostwa.
Dziś, pomimo wprowadzenia kryteriów kopenhaskich, w krajach, które ostatnio przystąpiły do Unii lub planują akcesję, panują podobne koszmarne warunki dla wrażliwych grup mniejszościowych. W tych przypadkach kryteria kopenhaskie zostały wyraźnie zignorowane, ale traktowanie mniejszości nie stanowiło przeszkody dla członkostwa. Taka sytuacja niweczy cel porozumienia. Jeżeli od państwa, które ma przystąpić do UE, wymaga się spełnienia kryteriów kopenhaskich w odniesieniu do traktowania własnych obywateli, to powinna istnieć możliwość zawieszenia członkostwa, kiedy takie państwo ich nie spełnia.
Sergej Kozlík (NI). – (SK) Zajmujemy się tu problemem mniejszości etnicznych, a to oznacza przede wszystkim węgierską mniejszość etniczną, panie pośle Tabajdi. W istocie Węgry to kraj, w którym w ostatnich dziesięcioleciach niemal zupełnie pozbyto się mniejszości etnicznych. Potwierdzają to słowa byłego rzecznika praw mniejszości na Węgrzech, Jenö Kaltenbacha. W tym okresie liczba Słowaków zamieszkujących na terytorium Węgier zmniejszyła się z ponad 300 000 do 18 000. Język węgierski jest wyłącznym językiem wykładowym w szkołach dla zdziesiątkowanej słowackiej mniejszości etnicznej na Węgrzech. Nauczanie języka słowackiego w tych szkołach odbywa się przez 4 godziny tygodniowo.
Na Słowacji nie podejmuje się działań odwetowych, a położenie mniejszości węgierskiej żyjącej na Słowacji jest nieporównywalnie lepsze. W szkołach dla mniejszości węgierskiej wyłącznym językiem wykładowym jest język węgierski. Język słowacki jest nauczany jako język uzupełniający, przez kilka godzin tygodniowo. Posługa religijna dla mniejszości słowackich na Węgrzech jest udzielana jedynie w języku węgierskim, tylko przez duchownych węgierskich. Natomiast wśród społeczności węgierskich na Słowacji czynności duszpasterskie wykonują wyłącznie węgierscy duchowni.
Parlament Europejski jednak paradoksalnie nie poświęca uwagi problemom mniejszości słowackiej, niemieckiej, serbskiej i innych szykanowanych mniejszości na Węgrzech. Powraca za to dyskusja na temat marginalnych problemów mniejszości węgierskiej, którymi rząd słowacki i tak obecnie się zajmuje. Już dziś, w ramach tego procesu zatwierdzono poprawki do ustawy o edukacji, gwarantujące druk nazw geograficznych w języku węgierskim i ukraińskim w podręcznikach szkolnych dla mniejszości. To politycy i posłowie węgierscy pod pretekstem rozwiązywania problemów etnicznych nieustannie narzucają swe pomysły dotyczące autonomicznych rozwiązań, z autonomią terytorialną włącznie. W ostatnim czasie prezydent Węgier wysunął taki pogląd podczas wizyty strony rumuńskiej w Budapeszcie, który spotkał się jednak z kategorycznym sprzeciwem. Takie postawy należy demaskować i zdecydowanie potępiać również na forum Parlamentu Europejskiego.
Kinga Gál (PPE-DE). - (HU) Podczas gdy interesy dowolnych mniejszości społecznych objęte przepisami przeciwdziałającymi dyskryminacji są żarliwie bronione, to da się zauważyć powściągliwość, jeżeli chodzi o europejską ochronę prawną tradycyjnych mniejszości narodowych, nie wspominając o podobnie powściągliwej woli politycznej w tym przedmiocie. Istnienie tych mniejszości w Unii Europejskiej to nie kwestia polityczna, a fakt — w Unii żyją miliony ludzi nie będących imigrantami. Zamieszkują państwa członkowskie i nigdy nie opuszczali ziem swoich przodków. To bieg wydarzeń historycznych w XX wieku sprawił, że zmieniły się granice ich krajów, pozostawiając ich „po drugiej stronie” i stawiając w obliczu nierozwiązywalnych dylematów. Jak zachować własną tożsamość i społeczność, jak stworzyć dzieciom bezpieczny obraz przyszłości w XXI wieku? Przyznajmy chociaż, że problemów tych społeczności nie da się rozwiązać operując wyłącznie uniwersalnymi prawami człowieka i regulacjami przeciwdziałającymi dyskryminacji. . Grupy te słusznie domagają się wszystkiego tego, co w przypadku społeczności o podobnej liczebności Unia Europejska uznaje za prawa należących do większości. Oto dlaczego regulacje na szczeblu unijnym są konieczne, a pomoc UE niezbędna. Społeczności takie mają prawo sądzić, że na przykład autonomia, która przyniosła koniunkturę i rozwój mniejszościom w Południowym Tyrolu, również i im przyniesie pożądane rozwiązania.
Z pewnością formy autonomii — niewykluczone, że również autonomia terytorialna — mogą zapewnić optymistyczną i pomyślną przyszłość tym społecznościom. Obraz tych społeczności powinien być wolny od mistyfikacji, o ich sytuacji należy otwarcie dyskutować, bo skoro dany wariant może stanowić pozytywne rozwiązanie bez naruszania integralności terytorialnej w jednym państwie członkowskim, to podobnie może się sprawdzić w innym państwie członkowskim. Uprawnione żądania tych mniejszości, wywodzone z fundamentalnych zasad i bieżącej praktyki w Unii Europejskiej nie mogą stanowić unijnych tematów tabu w XXI wieku!
Bárbara Dührkop Dührkop (PSE). – (ES) Panie przewodniczący! To dziwne, że podczas każdej kadencji parlamentarnej wytykaliśmy nieistniejącą lub słabą ochronę prawną i materialną tej bądź innej grupy mniejszościowej w państwach członkowskich.
Wraz z rozszerzeniem na wschód nieuniknione było dalsze skomplikowanie sytuacji.
Unia 27 państw liczy ponad 100 grup mniejszościowych, jeżeli do mniejszości etnicznych i językowych dodać grupy powstałe na skutek ostatnich ruchów migracyjnych. Należy wspomnieć w szczególności — co z resztą już uczyniono — o Romach, grupie etnicznej żyjącej wśród nas od wieków. Grupa ta posiada własne cechy charakterystyczne i znajduje się w najbardziej niekorzystnej sytuacji ze wszystkich grup mniejszościowych.
Panie komisarzu! Podwajanie naszych wysiłków w kierunku stopniowej integracji, a nawet asymilacji tych grup i urzeczywistnianie owej jedności mimo różnorodności to główne wyzwanie dla Europy. Nie na próżno traktat lizboński bezpośrednio nawiązuje — po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej — do praw osób należących do mniejszości i dochowywania przez nie własnych wartości.
Każda grupa społeczna jest inna. Mniejszości językowo-historyczne państw członkowskich oraz ich uznane i niekwestionowane prawo do wyrażania się w ojczystym języku ma niewiele, lub nie ma nic wspólnego z nowymi przepływami migracyjnymi, które mają własną charakterystykę.
Za punkt wyjścia przyjmujemy Europejską Kartę Języków Regionalnych lub Mniejszościowych oraz zwracamy się do Europejskiego Funduszu Społecznego o skierowanie uwagi i środków na grupy mniejszościowe.
Ne dalej jak w 2008 r. obchodziliśmy Europejski Rok Dialogu Międzykulturowego. Wierzę że ten dialog dopiero się rozpoczął. Uważam, że powinniśmy wykorzystać ten rozmach i dalej propagować dialog z zamiarem tworzenia mechanizmów kontroli na szczeblu europejskim, których celem jest ochrona grup mniejszościowych.
Na koniec uwaga: Mamy obowiązek zapewnić w naszych państwach członkowskich ochronę i zachowanie tradycji oraz wartości powstającej wielokulturowej Europy, a powinnością Parlamentu jest wytyczenie standardów integracji we wspólnych ramach europejskich, które ułatwią pokojowe współistnienie.
István Szent-Iványi (ALDE). – (HU) Panie przewodniczący! Jeden na dziesięciu obywateli europejskich należy do mniejszości narodowej. Wielu z nich czuje się przybranymi dziećmi we własnej ojczyźnie. Liczą oni, że Unia Europejska zagwarantuje im prawa oraz pomoże w polepszeniu ich sytuacji. Największa zaległość Unii Europejskiej w sferze praw człowieka dotyczy ochrony mniejszości. Bo choć istnieją podstawy prawne dla skutecznej ochrony mniejszości, to wola polityczna, by do takiej ochrony dążyć, okazuje się często niewystarczająca. Ratyfikacja traktatu lizbońskiego może poprawić sytuację, choć nie jest to magiczne rozwiązanie samo w sobie. Istotne jest, aby istniejące instytucje skutecznie pracowały — potrzeba zwłaszcza wzmocnić profil działań Agencji Praw Podstawowych wobec mniejszości. Jeśli w składzie nowej Komisji znajdzie się komisarz wyłącznie odpowiedzialny za sprawy mniejszości, to różne mniejszości uznają to za pozytywny sygnał. Będzie to wyraźny komunikat, że członkowie mniejszości to również pełnoprawni obywatele jednoczącej się Europy. Europa nie może mieć przybranych dzieci, bo w takim czy innym sensie, wszyscy należymy do mniejszości.
László Tőkés (Verts/ALE). – (HU) Panie przewodniczący! Z wdzięcznością i uznaniem przyjmuję włączenie do porządku obrad zagadnienia ochrony tradycyjnych mniejszości narodowych i etnicznych oraz imigrantów w Europie. Bolało mnie to, że wobec braku niezbędnego wsparcia ze strony grup politycznych nasza wspólna, dzisiejsza debata zmierza ku końcowi bez żadnych decyzji oraz że wciąż nie jest możliwe przyjęcie porozumienia ramowego UE w sprawie ochrony mniejszości. W krajach byłego bloku komunistycznego nadrzędna była zasada nieinterwencji. Uważam za niedopuszczalne, by Unia Europejska podobnie pozostawiała rozwiązanie problemu mniejszości w obszarze kompetencji poszczególnych państw członkowskich. Uważam, że deklaracje prezydenta Traiana Băsescu w Budapeszcie odrzucające zasadne żądania Węgrów z Siedmiogrodu o przyznanie autonomii oraz praw zbiorowych przypominają stanowisko dyktatury z czasów komunizmu. Unia Europejska jest wspólnym domem również dla mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych i z tego konkretnego powodu Unia nie może dłużej odkładać zapewnienia im instytucjonalnej, prawnie uregulowanej ochrony.
Patrick Louis (IND/DEM). – (FR) Panie przewodniczący! W naszej kulturze zakorzeniona jest praworządność oraz prawa jednostki, stąd też należy i właściwym jest bronić praw jednostki należącej do mniejszości, choć niebezpieczne byłoby usankcjonowanie mniejszości innych niż narodowe jako społeczności rządzących się własnym prawem.
Wobec mniejszości innych niż narodowe — mam na myśli tylko takie — należy zaniechać podejścia wspólnotowego, gdyż inaczej grozi nam nieuchronne zniszczenie spójności wielu narodów europejskich. Tam, gdzie panuje praworządność, regulacja sposobu współistnienia ludności winna pozostać w sferze uprawnień krajowych. Zatem jeżeli większość staje się wrogiem mniejszości, to mamy do czynienia z poważnym podważeniem demokracji.
Stojąc w obliczu ubóstwa lub zagrożenia, niektórzy ludzie decydują się uciekać z kraju swego pochodzenia, by stać się uchodźcami. Prawo azylu to sposób na „głosowanie nogami”. Na szczęście prawo azylu stało się prawem podstawowym, choć wiąże się z nim powinność — podobnie jak z każdym prawem. W tym przypadku powinnością jest akceptacja norm, języka i zwyczajów krajów przyjmujących.
Prawo azylu jest cenne, jako że jest prawem przyrodzonym każdego człowieka. Nawet jeśli należysz do mniejszości, to ta przynależność nie legitymizuje powstania prawa społeczności. Poddanie się prawu kraju, w którym zamieszkujesz jest ostateczne i nie może być inaczej. Złudna jest wiara, że zlepek przemijających wspólnot o różnych zaszłościach może stworzyć państwo. Czas pokaże, że w ten sposób może powstać tylko rezerwat obojętności lub pole bitwy.
Dlatego albo pokochasz kraj przyjmujący albo wynośśię. Oto powinność, która wywodzi się ze swobody przemieszczania.
Marian-Jean Marinescu (PPE-DE) . – (RO) Pragnę wyrazić poparcie dla ochrony mniejszości i poszanowania ich kultur, języków, tradycji i obyczajów. Żywię przekonanie, że państwa członkowskie powinny w ustawodawstwach krajowych odnieść się do ochrony mniejszości.
Mam wrażenie, że ustawodawstwo rumuńskie w tej dziedzinie jest szczególnie dobrze skonstruowane i może posłużyć za wzór dla innych państw członkowskich. Słuszności tego stwierdzenia dowodzi obecność mojego kolegi posła do tego parlamentu, którego darzę ogromnym szacunkiem, a który urodził się, wychował i wykształcił w społeczności Węgrów z Siedmiogrodu, a teraz z powodzeniem reprezentuje Węgry w tej Izbie. Jednakże ochrona mniejszości nie może prowadzić do przesady, której przejawami są prawa zbiorowe, propagowanie autonomii i samostanowienie, w tym terytorialne.
Nie wydaje mi się, by podział mniejszości na różne kategorie był pomocny, gdyż może on nasuwać myśl, że owe kategorie wymagają odrębnego traktowania. Wszyscy obywatele muszą być równo traktowani oraz korzystać z tych samych praw i mieć te same obowiązki wobec społeczności, wśród których żyją. Decentralizacja i lokalna autonomia usankcjonowana prawem krajowym stanowi doskonałe odzwierciedlenie wszystkich aspiracji obywateli, bez względu na ich narodowość lub pochodzenie etniczne. Nie jest przyjęte poddawanie pod dyskusję pojęć dotąd nie zdefiniowanych w obowiązującym prawie międzynarodowym i nie zatwierdzonych na szczeblu państw członkowskich. Nie potrzebujemy również przyjmować postanowień uchwalonych przez Radę Europy.
Sytuacja mniejszości romskiej wymaga osobnej wzmianki. Żywię głębokie przekonanie, że wspólne programy unijne, zwłaszcza w dziedzinie edukacji, znacznie przyspieszą proces integracji Romów.
Pragnę wreszcie przypomnieć, że każdy naród, nieważne jak liczny, stanowi mniejszość w społeczeństwie europejskim liczącym 500 mln obywateli.
Monika Beňová (PSE). – (SK) Ochrona mniejszości to bezdyskusyjnie jedna z najważniejszych zasad. W moim kraju, Republice Słowackiej, zagwarantowano nadzwyczaj wysoki standard ochrony mniejszości. Mówiąc mniejszościach etnicznych można stwierdzić, że ów standard został również zagwarantowany w formie autonomii kulturowej i edukacyjnej, gdyż posiadamy uniwersytet naszej największej mniejszości etnicznej.
Jestem jednak stanowczo przeciwna wszczynaniu dyskusji na temat autonomii terytorialnej, gdyż uważam to za kwestię wielkiej wagi politycznej i prawnej, jak również — operując kategoriami zgoła ludzkimi — za kwestię rozdzierającą serce. Może to wywołać ogromne nieszczęście. Wszczynanie dyskusji na temat autonomii terytorialnej zdecydowanie zagraża również jedności i rozwojowi Unii Europejskiej.
Podsumowując — panie komisarzu! Wspomniał pan o szacunku — tak, to najzupełniej właściwe, że społeczeństwo większości winno żywić najgłębszy szacunek dla mniejszości, lecz myślę, że mniejszości w zdrowo funkcjonującym społeczeństwie powinny żywić taki sam szacunek dla tego społeczeństwa.
Tatjana Ždanoka (Verts/ALE). - Panie przewodniczący! Pragnę złożyć podziękowania posłowi Tabajdi za jego świetną pracę. Żal, że nie możemy zwieńczyć naszej debaty przyjęciem rezolucji.
Jestem stanowczo przekonana, że prawa mniejszości powinny stanowić część acquis communautaire. Niestety Komisja jest bardzo niechętna sugerowaniu jakichkolwiek działań w tej materii. Pamiętajmy, że prawa mniejszości stanowią integralną część praw człowieka i dlatego nasze standardy powinny być jak najwyższe. Nie zapominajmy, że poszanowanie i ochrona mniejszości to jedno z kryteriów kopenhaskich. Komisja nawet nie stosuje tych kryteriów prawidłowo w procesie akcesyjnym.
Jesteśmy gotowi pójść na ustępstwa licząc, że potem sytuacja ulegnie poprawie, lecz po zakończeniu akcesji wciąż brakuje narzędzi, by zająć się sprawą, co komisarz Barrot podniósł w zeszłym miesiącu. Wypracowaliśmy wspólny standard Unii Europejskiej w sferze praw mniejszości, co było absolutną koniecznością.
Edit Bauer (PPE-DE). – (HU) Bardzo dziękuję, panie przewodniczący. Istnieje kilka obszarów politycznych w Unii Europejskiej, gdzie stosuje się dwie różne miary. Kryteria kopenhaskie dotyczące praw mniejszości mają zastosowanie do państw przystępujących — jak już dziś słyszeliśmy — lecz te same prawa nie istnieją w prawodawstwie Wspólnoty. Skoro bogactwa Europy należy upatrywać w zróżnicowaniu kulturowym i nikt nie chce być świadkiem wymierania kultur i języków małych narodów, to mniejszości etniczne tym bardziej potrzebują ochrony, w tym ochrony prawnej. W nowych państwach członkowskich zniknęła pozorna ochrona pod parasolem internacjonalizmu socjalistycznego i nasiliły się nastroje narodowe. Ponadto w nowych państwach członkowskich częstokroć pojawiają różne formy nacjonalizmu opresyjnego, zwłaszcza od czasu, kiedy kryteria kopenhaskie przestały być wiążące. Nierzadko jesteśmy świadkami nasilania się inicjatyw asymilacyjnych — rzekomo w interesie samych mniejszości. Niestety po to narzędzie polityczne często sięgają populiści, aby zwrócić większość przeciwko mniejszości.
Ustanowienie wewnętrznych norm prawnych w celu ochrony statusu prawnego mniejszości jest nieuniknione. Normy te muszą nadążać za najlepszymi praktykami europejskimi, bazując na różnych formach samorządności, której nie trzeba zdemaskować jako wyczerpującej znamiona przestępstwa politycznego, ani też odrzucać. Należy raczej rozszerzyć zasadę pomocniczości, aby umożliwić mniejszościom podejmowanie decyzji w ich własnych sprawach. Niewykluczone, że pomocna w tym względzie okaże się metoda otwartej koordynacji, do czasu utworzenia podstawy prawnej. Do pana komisarza kieruję następujące pytanie: Czyż nie jest możliwe posłużenie się tą opcją, tą metodą dla znalezienia rozwiązania kwestii statusu prawnego mniejszości? Pragnę wreszcie podziękować posłowi Tabajdi za jego doskonałą pracę w tej dziedzinie.
Corina Creţu (PSE) . – (RO) Dysponujemy na szczeblu europejskim spójnym zbiorem regulacji, kryteriów i zaleceń gwarantujących ochronę obywatelom należącym do mniejszości narodowych, a przypadki naruszeń ich praw należą do rzadkości w Unii Europejskiej. Rumunia umożliwiła własnym mniejszościom korzystanie z praw narodowych, których zakres wykracza poza standardy europejskie. Faktycznie obecność w tej izbie posłów rumuńskich, którzy należą do mniejszości węgierskiej, stanowi tego namacalny dowód.
Niezbędne dla harmonii międzyetnicznej w Europie jest poszanowanie praw człowieka, lecz należy powstrzymywać wszelkie incydenty separatystyczne powodowane kryzysem praw grup etnicznych. Projekt europejski dotyczy integracji i nie polega na tworzeniu enklaw na podstawie kryteriów etnicznych.
Sądzę też, że powinniśmy poświęcić więcej uwagi sytuacji mniejszości narodowych w krajach sąsiadujących z UE, zwłaszcza, kiedy chodzi o obywateli tej samej narodowości, co społeczeństwa niektórych państw członkowskich. Jako przykład można wskazać Rumunów na Ukrainie, w Serbii i Mołdawii pozbawionych podstawowych praw i poddawanych usilnym procesom wynarodowienia.
Josu Ortuondo Larrea (ALDE). – (ES) Panie przewodniczący! W Unii Europejskiej występują języki, którymi władają historyczne grupy europejskie, a którymi nie można się posłużyć tu, w debatach parlamentarnych, gdyż nie są uznawane za języki państwowe. To ujma dla demokracji reprezentatywnej.
Jednym z przypadków jest język baskijski, euskera, który nie jest językiem mniejszości a językiem urzędowym, przynajmniej w południowym regionie Kraju Basków, który administracyjnie stanowi część terytorium Hiszpanii. Choć sprawy się mają zgoła inaczej — i proszę nie brać tego do siebie, panie komisarzu — w północnej części Kraju Basków zaliczanego do Francji, której prezydent powiedział na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, że odmawiając poszanowania tożsamości narodowej i języków sieje się nasiona upokorzenia, a w ten sposób, bez poszanowania, nie zapanuje pokój na świecie. Tak się składa, że ani język baskijski, ani korsykański, bretoński czy okcytański nie są w najmniejszym stopniu uznawane urzędowo, ani nie otrzymały wsparcia celem zapewnienia ich poszanowania oraz zachęty do ich używania.
Dlatego zwracam się do Agencji Praw Podstawowych o dalsze obserwowanie i działania służące zapewnieniu, żeby w państwach członkowskich nie dochodziło do naruszeń prawa ludności europejskiej do posługiwania się ojczystym językiem ani do dyskryminacji obywateli, a wszystkie rdzenne języki były uznawane za urzędowe na odpowiednich obszarach.
(poseł kontynuował wystąpienie w języku baskijskim)
Eskerrik asko jaun-andreok zuen laguntzagatik Europako hizkuntza guztien alde.
Daniel Petru Funeriu (PPE-DE). - Panie przewodniczący! Cieszy mnie ta debata, i to tym bardziej, że historia Europy pokazuje, iż w czasach kryzysu napięcia etniczne mogą zaognić skądinąd stabilną sytuację. Chciałbym wierzyć, że zamiarem inicjatorów tej debaty było uwypuklenie szlachetnych wartości podstawowych oraz realiów projektu europejskiego, gdyż realia Unii Europejskiej to w rzeczy samej najwyższe standardy traktowania mniejszości na świecie. Stąd też powinniśmy głośno powiedzieć, że niniejsze zgromadzenie nie akceptuje teraz i nie zaakceptuje w przyszłości działań wprowadzających podziały lub obniżających standardy, o których wspomniałem.
Jak podkreślił komisarz Barrot, w każdym państwie Unii istnieją wyraźne, przeważnie urzędowe ramy prawne zapewniające ochronę naszej różnorodności kulturowej. Czy zatem istnieje alternatywa dla szkolnictwa wyższego służąca zrównoważeniu wielokulturowego społeczeństwa? Przykłady brane z rzeczywistości pokazują, że rozwiązywanie problemów związanych ze edukacją napędza rozwój Wspólnoty. Z natury edukacja bardziej jednoczy niż dzieli. Uczy nas, że zawsze znajdujemy się w mniejszości wobec kogoś. Uniwersytet Babeş-Bolyai w Rumunii, z siedzibą w mieście Cluj w Siedmiogrodzie stanowi przykład wielokulturowego uniwersytetu, nieraz przytaczany przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie jako budujący przykład doskonałości wielokulturowej i międzyetnicznej.
Ilekroć zachodzi potrzeba, kształcenie na poziomie wyższym w języku mniejszości staje się częścią krajowego systemu edukacji. Kolejny przykład to Uniwersytet Sapientia w Rumunii.
Te pozytywne przykłady nie oznaczają jednak, że możemy spuścić ten problem z oka. Musimy mieć świadomość, że być może najtrudniejsze wyzwanie dopiero przed nami: rozwiązanie trudnej sytuacji społeczności romskich w Europie. Osobiście wierzę, że najskuteczniejszą drogą do rozwiązania tego niesamowicie trudnego problemu europejskiego w perspektywie długookresowej jest edukacja. Bardzo chciałbym, aby doszło do niezwykle ważkiej debaty na temat sposobów wykorzystania przez Europę naszego unikalnego systemu edukacyjnego, abyśmy pozostali jednością przy całej naszej złożoności.
Silvia-Adriana Ţicău (PSE). – (RO) Rada Europy jest instytucją zajmującą się prawami człowieka. Prawa i ochrona mniejszości są objęte mandatem państw członkowskich, zgodnie z zasadą pomocniczości. Mniejszości tradycyjne i etniczne, mniejszości migracyjne oraz imigranci muszą stosować się do ustawodawstwa krajowego państwa członkowskiego, w którym przebywają.
Uważam, że integracja nowych mniejszości migracyjnych nie powinna stanowić części polityki imigracyjnej, nad którą Unia obecnie pracuje. Politykę tę da się zdefiniować dopiero wtedy, gdy na terytorium Unii znikną obecne bariery w swobodnym przemieszczaniu się pracowników z państw członkowskich, które przystąpiły do Unii po 2004 r.
Ochrona mniejszości migracyjnych zalicza się do zasad propagowanych przez Europę socjalną. Uczciwe warunki pracy dla wszystkich obywateli europejskich, niezależnie do państwa członkowskiego ich pochodzenia, dadzą im gwarancję godnego bytu. Jako socjalista europejski wspieram opracowywanie europejskich ram legalnej imigracji, lecz przede wszystkim czynnie opowiadam się za poszanowaniem podstawowych zasad Unii Europejskiej względem wszystkich jej obywateli.
Csaba Sógor (PPE-DE). - (HU) Niestety dziś projekt decyzji trafia pod obrady Parlamentu jedynie w formie pytania. Przedstawiciele tradycyjnych mniejszości i społeczności narodowych usiłowali przekonać większość za pomocą pokojowych, parlamentarnych środków, że to, co sprawdziło się w 14 państwach członkowskich Unii Europejskiej, sprawdzi się na całym obszarze UE. Tradycyjne mniejszości narodowe znalazły się w nowym państwie zupełnie bez własnej winy, nie ruszając się nawet ze swoich odwiecznych siedlisk. Nikt ich nie pytał, czy chcą zmienić obywatelstwo lub przyjąć nowy język urzędowy. Tradycyjne mniejszości narodowe to najbardziej lojalni obywatele własnych państw. Mimo wojen, kryzysów gospodarczych, wewnętrznych starć politycznych czy asymilacji nie opuścili oni odwiecznych ziem swoich przodków, a zarazem nowej ojczyzny. Ich lojalność jest niezłomna. Dokładnie z tego powodu wydaje się niepojęte, że kilkudziesięciomilionowe populacje dużych państw mogą obawiać się paruset tysięcy, lub co najwyżej pół miliona członków mniejszości.
Rozmaite formy samorządności funkcjonujące w Unii Europejskiej, m.in. autonomia terytorialna i kulturowa, wynikają z polityki konsensusu zarówno ze strony większości, jak i mniejszości i nie osłabiają władzy gospodarczej, politycznej czy społecznej danego państwa, bądź władzy Unii Europejskiej. Mój kraj, Rumunia, istnieje w obecnej formie od 1920 r. W1930 roku 28% populacji zamieszkującej jego terytorium stanowili nie Rumuni. Dziś odsetek ten zmalał do 10%. Podobne obawy występują w kilku innych państwach członkowskich. Istnieją regulacje i prawa, lecz ich wykonania nie można zagwarantować, choć różnorodność językowa, etniczna i regionalna to europejski walor. Dlatego ważne jest przygotowanie projektu wytycznych na podstawie istniejących, udanych przykładów unijnych, które są możliwe do zaakceptowania przez wszystkich i nie naruszają integralności terytorialnej państw.
Gábor Harangozó (PSE). – (HU) Bardzo dziękuję, panie przewodniczący. Panie komisarzu, panie i panowie! Przede wszystkim pragnę wyrazić moje zadowolenie z inicjatywy posła Csaby Tabajdiego służącej polepszeniu sytuacji mniejszości zamieszkujących na terytorium Unii Europejskiej. Choć znakomite przykłady dowodzą, że mniejszości narodowe są uznawane za wartość i szanse Unii Europejskiej — m.in. Południowy Tyrol czy Wyspy Alandzkie, to niestety w Europie Wschodniej napotykamy na zgoła przeciwne postawy, niejednokrotnie prezentowane nawet przez mężów stanu. Dokładnie z tego powodu musimy natychmiast sprzeciwić się deklaracjom, które ostatecznie i na zawsze pozbawią mniejszości narodowe żądań autonomii, poprzez odesłanie do wymagań ustanowionych przez Unię Europejską. Dlatego powinniśmy stanowczo zabierać głos oraz głosić, że mniejszości narodowe mają prawo do autonomii, co jest egzekwowaniem praw mniejszości na szczeblu Wspólnoty. Musimy również zagwarantować te fundamentalne prawa poprzez system prawny Unii Europejskiej. W związku z tym w pełni popieram koncepcję opracowania kompleksowej regulacji w sferze ochrony praw mniejszości na szczeblu europejskim. Dziękuję bardzo.
Michl Ebner (PPE-DE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Dziś jest bardzo radosna okazja, za która podziękowania należą się posłowi Tabajdiemu, przewodniczącemu „intergrupy” oraz orędownikowi praw mniejszości.
Dziś mówię w języku włoskim, który jest językiem państwa, a nie moim ojczystym. Czynię tak z konkretnego powodu: we Włoszech żyje wiele mniejszości narodowych z różnych krajów i grup etnicznych. Chcę to dziś zamanifestować — a także zamanifestować, że mniejszość etniczna nie jest mniejszością etniczną samą dla siebie, lecz musi poczuć solidarność — oddać tym mniejszościom głos tu, w Parlamencie. Chcę również powiedzieć mniejszościom włoskim żyjącym za granicą, że inaczej nie mieliby tej możliwości.
Komisarz Barrot mówił dziś o niedyskryminacji. Moim zdaniem niedyskryminacja to za mało, gdyż naszym celem jest zapewnienie równych praw, a równość praw ma miejsce wtedy, gdy mamy do czynienia z mniejszościami i udzielamy im daleko idącej pomocy w osiągnięciu poziomu równego z poziomem większości. Z tego względu w niektórych sytuacjach potrzebna jest pozytywna dyskryminacja. To jak sądzę jest nowa idea — idea, którą trzeba wcielić w czyn.
Unia Europejska jest wyposażona w kompetencje. Robiąc użytek z art. 21 i art. 22 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz z art. 2 traktatu lizbońskiego — miejmy nadzieję, że rychło wejdzie w życie — wraz się kryteriami kopenhaskimi oraz dodając nieco elastyczności i wyobraźni legislacyjnej, powinniśmy osiągnąć wiele wspaniałych rzeczy. Warto wspomnieć w szczególności o art. 2 traktatu lizbońskiego dotyczącym ochrony praw jednostek — tutaj specjalne podziękowania należą się byłemu ministrowi spraw zagranicznych panu Frattini, który zdecydowanie przyczynił się do zamieszczenia tego artykułu.
Dążymy do zapewnienia ochrony praw dla grup: oto nasz cel. W Unii Europejskiej istnieje 168 grup mniejszościowych i około 330 na całym kontynencie europejskim, czyli 100 mln obywateli naszego kontynentu znalazło się w tej sytuacji. W Południowym Tyrolu osiągnęliśmy poziom, który rzecz jasna można jeszcze poprawić, choć jest już bardzo, ale to bardzo zadowalający. Kiedy słyszę z ust deputowanych do tego parlamentu lub członków populacji większościowych, że u nich mniejszości są dobrze traktowane, robię się nieco podejrzliwy. Bardziej ucieszyłoby mnie, gdybym o dobrym traktowaniu usłyszał od przedstawicieli tych mniejszości.
Będąc w Unii Europejskiej musimy zrozumieć, że mniejszości wnoszą dodatkową wartość, stanowią pomosty między kulturami, narodami i krajami. Musimy dążyć do osiągnięcia jedności mimo różnorodności kulturowej.
Katrin Saks (PSE). – (ET) Panie i panowie! Zróżnicowanie językowe i kulturowe, które uznajemy za kapitał Unii Europejskiej nierzadko staje się problemem na szczeblu państw członkowskich, zwłaszcza na obszarach, gdzie doszło do zmiany przebiegu granic z uwagi na zaszłości historyczne, gdzie mniejszość stała się większością, a z kolei większość mniejszością — jak to miało miejsce w Estonii, mojej ojczyźnie. Dla pojedynczego kraju takie sytuacje to prawdziwe wyzwania.
Na szczeblu Unii Europejskiej istotne jest, aby nie stosować podwójnej miary. Kryteria kopenhaskie, o których wspominali przedmówcy w swoich wystąpieniach, a które obowiązane są spełnić nowe państwa przystępujące były już omawiane, ale wiemy również doskonale, że te same kryteria, te same wymogi — między innymi wymogi dotyczące edukacji — nie zostały spełnione w wielu starych państwach członkowskich. Niezwykle istotne jest równe traktowanie wszystkich państw, jak i stosowanie minimalnych standardów wobec wszystkich.
Rareş-Lucian Niculescu (PPE-DE) . – (RO) Przede wszystkim nie uważam, że Unia Europejska potrzebuje nowej polityki wobec mniejszości. Jesteśmy winni równe prawa wszystkim obywatelom europejskim, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego. Z drugiej zaś strony jeżeli ci, którzy postawili pytanie, nad którym debatujemy, naprawdę chcą polityki europejskiej w tej materii, to możemy ich zapewnić, że ustawodawstwo rumuńskie może posłużyć jako model dobrych praktyk.
Rumunia posiada bodaj najprzychylniejsze i najnowocześniejsze w Europie ustawodawstwo w dziedzinie mniejszości narodowych. Mniejszości te korzystają z rozległych praw politycznych i społecznych, identycznych z przysługującymi wszystkim obywatelom. Mniejszości bardziej liczne, na przykład Węgrzy, korzystają z prawa do edukacji w języku ojczystym na każdym poziomie. Przedstawiciele mniejszości zasiadają w parlamencie krajowym nawet jeśli nie zdobyli wymaganej większości głosów. Faktem jest, że partia mniejszości węgierskiej, o której była już mowa podczas dzisiejszej i wczorajszej wieczornej debaty, wchodziła w skład rządu rumuńskiego przez 12 z 19 lat demokratycznej państwowości Rumunii.
Flaviu Călin Rus (PPE-DE) . – (RO) Wszelkie mniejszości należy wspierać, nie tylko poprzez zachowanie ich unikatowej tożsamości, wartości, tradycji i języków, lecz także poprzez rozwój ich kultury. W mojej opinii Rumunia, będąca państwem unitarnym i suwerennym, jest modelowym krajem, jeżeli chodzi o poszanowanie indywidualnych praw członków każdej mniejszości.
Z zadowoleniem dowiaduję się o postępach poczynionych przez moich kolegów posłów, jak również o nieustającej dbałości o ochronę mniejszości etnicznych, tradycyjnych i narodowych. Jest to oczywiste i pożądane podejście. Jeżeli jednak chodzi o relacje między większością a mniejszością, pragnę zwrócić waszą uwagę na dwa aspekty: 1) uważam, że nie tylko członkowie mniejszości powinni uczestniczyć w tego rodzaju działaniach, lecz większości także powinny zajmować się problematyką mniejszości w takim samym zakresie, aby wspierać i chronić to, co nazywamy „jednością w różnorodności”, jak ma to miejsce w Rumunii. 2) zdaję sobie sprawę, że również powinny dbać o status większości, gdyż dopiero obydwie te grupy tworzą — wyłącznie razem — jednolitą całość, która sprzyja rozwojowi każdego społeczeństwa.
Nicodim Bulzesc (PPE-DE). – (RO) W ramach tej debaty pragnę zgłosić uwagę, że mniejszości narodowe robią wiele szumu, gdyż brakuje im argumentów na poparcie wszystkich swoich roszczeń. Proponuję zatem hasło: „robienie szumu nie wnosi nic dobrego, a to co dobre, nie robi szumu”.
Regulacje unijne nie mogą wyłącznie chronić mniejszości i stwarzać niekorzystnych warunków dla społeczności narodowych, ponieważ dopuszczamy pozytywną dyskryminację. Przedstawię wam przykład na to, jak rzeczywistość zaprzecza czynionym tu zapewnieniom. Niektórzy utrzymują, że prawa mniejszości węgierskich w Rumunii nie są przestrzegane w dziedzinie edukacji, zatem jako osoba z doświadczeniem na polu edukacji, wskazuję jako przykład uniwersytety rumuńskie, które spełniają europejskie standardy w sferze traktowania mniejszości.
Alexandru Nazare (PPE-DE) . – (RO) W ramach tej debaty chcę zwrócić uwagę na pogorszenie się sytuacji w sferze praw religijnych Rumunów zamieszkujących dolinę Timoc w Serbii. Mowa o społeczności liczącej ponad 100 000 Rumunów.
Korzystając z okazji wyrażam niepokój, jeżeli chodzi o decyzję rady miejskiej w serbskim mieście Negotin w sprawie zburzenia fundamentów rumuńskojęzycznego kościoła prawosławnego, mimo że duchowny Boian Alexandru, uzyskał wszystkie wymagane pozwolenia. Miał to być drugi kościół dla Rumunów żyjących w Serbii. Budowniczy pierwszego kościoła, ojciec Alexandru za swoją zuchwałość został skazany na karę dwóch miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Podkreślam, że Serbia zobowiązała się w myśl art. 5 Układu o stabilizacji i stowarzyszeniu do poszanowania praw człowieka oraz ochrony mniejszości etnicznych i religijnych.
Swoje wystąpienie zakończę cytatem z listu ojca Alexandru, w którym wyraża on nadzieję, że władze serbskie nie zburzą kościoła, w którym czynności liturgiczne mają być prowadzone w języku rumuńskim. Cytuję: „pomóc nam uzyskać te prawa w kraju, w którym żyjemy, Serbii, abyśmy mieli chociaż własny kościół i szkołę oraz mogli rozmawiać po rumuńsku”.
Adrian Severin (PSE). - Panie przewodniczący! Właściwość Unii Europejskiej nie sięga tam, gdzie waży się status mniejszości narodowych w państwach członkowskich. Bynajmniej nie stanowi to problemu, gdyż wszystkie państwa członkowskie są również członkami Rady Europy, organizacji należycie wyposażonej i doświadczonej, by zajmować się tą kwestią. Powielanie działań Rady Europy może wpłynąć ujemnie na zakres naszej pracy nad problematyką mniejszości, wywołując tylko zamieszanie i frustrację.
Ponadto zauważam, że w naszym podejściu do kwestii mniejszości kładziemy zbyt duży nacisk na rozwiązania, które były skuteczne w minionych dziesięcioleciach lub stuleciach. Uważam, że w tej dziedzinie lepiej będzie pogłębić naszą wyobraźnię aniżeli pamięć.
W końcu zamiast sięgać w sfery już wyeksploatowane, Unia Europejska powinna nastawić się na rozwój koncepcji transnarodowej ochrony praw kulturowych na kontynencie, gdzie każda społeczność etniczno-kulturowa stanowi mniejszość.
Dragoş Florin David (PPE-DE). – (RO) Sądzę, że we współczesnym ogólnoświatowym klimacie globalizacji i swobody przemieszczania się, idee dotyczące władztwa terytorialnego wyrażane podczas dzisiejszej wieczornej sesji są pozbawione sensu. Jak mniemam, ponad milion Rumunów mieszka w Hiszpanii i we Włoszech, ale nie widzę powodu, dla którego mieliby zabiegać o autonomię terytorialną w tych krajach.
Uważam, że doskonałym pomysłem jest utworzenie komisji lub podkomisji w Parlamencie Europejskim w celu monitorowania praw mniejszości — struktura taka przysłużyłaby się realizacji polityki europejskiej na tym szczeblu — lub przynajmniej przyjęcie określonych procedur zapewniających poszanowanie praw mniejszości. Nie wydaje mi się, by Rumunia kiedykolwiek odmówiła przyjęcia wizyty prezydenta jakiegokolwiek państwa europejskiego, i powtarzam, że krążące na ten temat informacje to tylko pogłoski. Jestem przekonany, że Rumunia może posłużyć za model dobrych praktyk dla wielu państw Unii Europejskiej.
Iuliu Winkler (PPE-DE). - (HU) Bardzo dziękuję, panie przewodniczący! Mniejszości narodowe zamieszkujące terytoria Unii Europejskiej wzbogacają naszą Unię. Parlament Europejski musi przejąć inicjatywę w obronie mniejszości etnicznych, podejmując poważną debatę na temat statusu prawnego mniejszości. Parlament musi podjąć odpowiedzialność za opracowanie i przyjęcie ram regulacyjnych wiążących wszystkie państwa członkowskie. Takie ramy regulacyjne będą faktycznie służyć interesom społeczności mniejszościowych dopiero wtedy, gdy — pamiętając o zasadzie pomocniczości — zawarte w nich unormowania będą uwzględniać fakt, że przyjmowanie różnych form autonomii opartej na konsensusie między większością a mniejszościami to droga do przyznania społecznościom mniejszościowym właściwego statusu. Dziękuję.
Miloš Koterec (PSE). – (SK) Zgadzam się, że mniejszości należy szanować, a ich prawa muszą być zagwarantowane ustawowo przez państwa członkowskie. Należy zachować różnorodność kulturową i językową, gdyż jest ona podstawą zdrowo funkcjonującej Unii. Nie pozwolimy jednak ugrupowaniom politycznym z pozycji mniejszościowej forsować interesów autonomicznych, które nierzadko godzą w zasadę integralności terytorialnej państw, a ponadto częstokroć wywodzą się z poczucia niesprawiedliwości wywołanego decyzjami zapadłymi w przeszłości.
Autonomia terytorialna oparta na podstawie narodowej, nie ugruntowana jednorodnością, a często nadużywająca politycznie statusu mniejszości, który ma ludność stanowiąca większość w danym mikroregionie lub społeczności, stanowi zagrożenie dla życia w pokoju i współistnienia w Unii Europejskiej.
Christopher Beazley (PPE-DE). – (FR) Panie przewodniczący! Mam do pana komisarza dwa pytania.
Podczas tej debaty wielu posłów, moich kolegów, mówiło o stosowaniu podwójnej miary i nierównym rozłożeniu obowiązków na stare i nowe państwa członkowskie. Jakie środki podejmujecie wobec starych państw członkowskich, państw piętnastki, które nie zastosowały się do porozumienia kopenhaskiego?
Moje drugie pytanie dotyczy mniejszości religijnych, Żydów i wyznawców islamu zamieszkujących na naszym kontynencie, w naszej Unii: jakie środki podejmuje Komisja w celu ochrony ich wyznań, praw i stylu życia?
Csaba Sándor Tabajdi, autor pytania. − (FR) Panie przewodniczący, panie komisarzu! Najpierw należy udzielić odpowiedzi na pytanie o to, czy kwestia mniejszości narodowych podlega wyłącznej właściwości krajowej.
Moim zdaniem nie, bo skoro kwestia praw człowieka nie jest sprawą wewnętrzną państw członkowskich Unii Europejskiej, to nie jest nią również kwestia praw mniejszości narodowych. Wymaga to, rzecz jasna, wyjaśnienia. Jugosławię zbombardowano gdyż łamane były prawa Kosowian, dlaczego zatem nie postawić przedmiotowej kwestii jasno?
Po drugie, dlaczego sytuacja w nowych państwach członkowskich przed akcesją była lepsza niż obecnie?
Po trzecie, pan poseł Beazley podniósł kwestię stosowania podwójnych miar. To prawda, że mimo rozmaitych problemów sytuacja społeczności węgierskiej w Rumunii jest lepsza. Istnieją problemy w Rumunii, ale sytuacja jest lepsza niż w Alzacji czy Bretanii. Czemu stosuje się tam podwójną miarę?
Po czwarte, porozmawiajmy o autonomii terytorialnej. Na Wyspach Alandzkich należących do Finlandii i w Południowym Tyrolu we Włoszech autonomia regionalna ustabilizowała sytuację w kraju. System regionów autonomicznych w Hiszpanii to również bardzo dobry przykład, z wyjątkiem nielicznych ekstremistów baskijskich, którzy zasługują na nasze potępienie.
Wreszcie, panie przewodniczący, należy przyznać, że niedyskryminacja i równe traktowanie to za mało, by rekompensować niekorzystną sytuację mniejszości. Podsumowując, zadowolone mniejszości to czynniki stabilizujące sytuację w krajach Europy. Jak mawia Henrik Lax, „kiedy polityka jest prowadzona prawidłowo, to zawsze procentuje”. Takie są fakty. Pragnę podziękować za debatę.
Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji. – (FR) Panie przewodniczący, uważnie przysłuchiwałem się wszystkim wypowiedziom i pasja kryjąca się za niektórymi stanowiskami wywarła na mnie wrażenie.
Poseł Tabajdi właśnie wymienił cały szereg problemów. Dobrze wiem, że te problemy istnieją, ale muszę ponownie — żałuję, ale nic więcej nie mogę uczynić — przypomnieć, że ochrona grup, mniejszości narodowych jako grup, nie mieści się w sferze kompetencji UE, ani nawet w zakresie kompetencji Agencji Praw Podstawowych.
Niemniej jednak, za moją namową, Agencja przyjrzy się kwestii dyskryminacji etnicznej i rasowej podczas aktualizacji sprawozdania na temat rasizmu, lecz będę powtarzał, że traktaty nie przewidują właściwości w tej dziedzinie: ani dla Unii Europejskiej, ani dla Komisji, ani dla Agencji.
Pojawiła się wzmianka o otwartej metodzie koordynacji, lecz i ta metoda wymaga od nas uprawnień w tej materii. Pozostaje zatem jasne, że póki Rada nie zmieni swojego stanowiska, co mogłoby otworzyć inne drogi, to obecnie kładziemy szczególny nacisk na walkę z dyskryminacją, która może dotknąć ludność należącą do mniejszości.
Należy wyraźnie zaznaczyć, że dysponujemy narzędziami na szczeblu wspólnotowym do zwalczania dyskryminacji. Art. 13 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską stworzył podstawę prawną dla dwóch dyrektyw: dyrektywy z dnia 29 czerwca 2000 r. wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne, oraz dyrektywy z dnia 27 listopada 2000 r. ustanawiającej ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy.
Z tego punktu widzenia faktycznie istnieje wola zwalczania wszystkich form dyskryminacji wobec obywateli należących do grup mniejszościowych. Ponadto na mój wniosek Agencja Praw Podstawowych zamierza podjąć dogłębne badanie wszystkich form takiej dyskryminacji.
Tyle mam w tej sprawie do powiedzenia. Nie mogę pójść dalej, gdyż nie dysponujemy narzędziami prawnymi. Państwa członkowskie nam na to nie zezwolą.
Mówi się na przykład, że położenie Romów w Unii Europejskiej jest rzeczywiście opłakane, a ich integracja stanowi najwyższy priorytet zarówno dla Unii, jak i Komisji, co powtarzano po wielokroć podczas pierwszego europejskiego szczytu w sprawie Romów zwołanym 16 września, w którym uczestniczyłem wraz z przewodniczącym Barroso i komisarzem Špidlą. W następstwie szczytu komisarz Špidla zamierza utworzyć europejską platformę w sprawach Romów. Dzięki takiej elastycznej strukturze zdołamy podjąć wyzwania na szczeblu UE. Niemniej jednak musimy zachować ostrożność, gdyż w opinii Komisji takie podejście etniczne może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Konkludując pragnę powiedzieć, że jestem poruszony tym, co tu dziś usłyszałem. To jasne, że prawdziwa siła Unii Europejskiej tkwi w znajdywaniu rozwiązań owego konfliktu między mniejszościami a większością w danym państwie, lecz prawdą jest również to, że Unia Europejska stanowi federację państw narodowych, co oznacza, że trudno nam będzie pójść jeszcze dalej.
Nie istnieje zatem nic, co powstrzymywałoby państwa przed nieformalną wymianą dobrych, a wręcz najlepszych praktyk. W państwa wypowiedziach pojawiały się nawiązania do bardzo dobrych praktyk w niektórych nowych państwach członkowskich Unii, a ja nie wątpię, że takie dobre praktyki mogą służyć za inspiracje w innych przypadkach.
Panie przewodniczący, oto co miałem do powiedzenia i żałuję, że nie jestem w stanie udzielić lepszej odpowiedzi, ale przede wszystkim mam obowiązek trzymać się faktycznego stanowiska Unii Europejskiej. Mimo to pragnę jeszcze raz podkreślić, że w razie dyskryminacji wobec jednostek należących do grupy mniejszościowej stanowczo zaoponuję, gdyż moim szczerym zamiarem jest zapewnienie poszanowania zasady niedyskryminacji, którą — mam nadzieję — Karta Praw Podstawowych ugruntuje na poziomie instytucjonalnym po ratyfikacji traktatu lizbońskiego.
Przewodniczący. − Zamykam debatę.
Oświadczenia pisemne (art. 142)
Genowefa Grabowska (PSE), na piśmie. – (PL) Żadne państwo w dzisiejszej Europie nie neguje praw mniejszości. Zgodnie z mottem UE „Zjednoczeni w różnorodności” budujemy Europę wielokulturową, gdzie obok wielkich monolitycznych narodów żyją i korzystają z pełni praw politycznych i obywatelskich także mniejszości narodowe. Wydaje się, że co do tego faktu Europa jest zgodna i nikt, kto kwestionuje prawa mniejszości nie zyska dzisiaj poklasku! Prawa mniejszości są wpisane zarówno w porządek prawny poszczególnych państw członkowskich UE, jak i potwierdzone w wielu porozumieniach międzynarodowych.
Dlatego ze zdumieniem przyjęłam wyrok litewskiego Najwyższego Sądu Administracyjnego z dnia 30 stycznia, br., który uznał „umieszczanie tablic z polskimi nazwami ulic obok tablic z nazwami litewskimi” za sprzeczne z prawem i nakazał administracji rejonu wileńskiego usunięcie napisów w języku polskim w ciągu jednego miesiąca. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że w rejonie wileńskim Polacy stanowią aż 70% mieszkańców, a tablice z polskimi nazwami ulic są tam niemal powszechne. Stało się tak pomimo, że Litwa związała się Europejską Kartą Samorządu Terytorialnego oraz ratyfikowała Europejską Konwencję Ramową o Ochronie Mniejszości Narodowych (1995), która dopuszcza możliwość używania języka mniejszości, także dla nazewnictwa ulic (art. 11). Trudno zrozumieć dlaczego Litwa, od pięciu lat członek UE, lekceważy unijne standardy i nie zapewnia na swym terytorium praw mniejszościom narodowym.
Iosif Matula (PPE-DE), na piśmie. – (RO) Panie przewodniczący, panie i panowie! Pochodzę z pogranicza węgiersko-rumuńskiego w okręgu Arad, gdzie problemy dotyczące mniejszości zostały rozwiązane dawno temu.
Na tym obszarze znajomi i koledzy z lat dziecięcych, którzy pobierali nauki w szkole podstawowej, a następnie podjęli studia wyższe w języku węgierskim, wciąż posługują się językiem węgierskim w miejscach pracy.
Przewodniczyłem Radzie Okręgu Arad oraz Samorządowi Regionu Południowej Rumunii. W tym regionie leżą okręgi Arad, Timis i Bihor po stronie rumuńskiej oraz Csongrád i Békés po stronie węgierskiej, a Rumuni i Węgrzy razem zrealizowali dziesiątki wspólnych projektów i obecnie pracują nad następnymi. Wszyscy posługują się jednym językiem europejskim, aby rozwiązywać wspólne europejskie problemy.
Zachęcam każdego, kto chce dowiedzieć się z pierwszej ręki o rumuńskim modelu rozwiązywania problemów z mniejszościami do zapoznania się z rzeczywistą sytuacją, zanim zacznie wyrażać opinie na różnych forach europejskich.
Andrzej Tomasz Zapałowski (UEN), na piśmie. – (PL) Kwestia praw mniejszości narodowych w państwach UE jest kwestią ważną z punktu widzenia praw człowieka, ale jak życie pokazuje jest także niekiedy wykorzystywana do działań mających na celu szerzenie rewizjonizmu i podważania granic w Europie.
Nie ulega żadnym wątpliwościom, iż prawo do posługiwania się swoim językiem, utrzymanie tradycyjnej kultury i obyczajów należy do tej palety praw, które trzeba wspierać.
Obecnie w UE dochodzi często do sytuacji, w której niektóre mniejszości demonstrują chęć powrotu określonych terytoriów do państwa, z którym się narodowo utożsamiają i przez to prowokują większość do kontrdziałań. Są także przypadki ignorowania milionowej mniejszości poprzez nieprzydzielenie jej statusu mniejszości. Dzieje się tak np. z Polakami w Niemczech, przy czym kraj ten łamie podstawowe prawa mniejszości.
Inną kwestią jest ludność napływowa spoza Europy. Oczywiście ma ona prawo do własnej kultury i języka, ale nie może ona tworzyć swoistych obszarów, na które przenoszą wprost prawo z krajów pochodzenia. Jeżeli przybywają do nas, to muszą się państwowo asymilować i ponosić odpowiedzialność obywatelską za kraje w których się osiedli.