Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2009/2559(RSP)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Dokument w ramach procedury : B6-0140/2009

Teksty złożone :

B6-0140/2009

Debaty :

PV 11/03/2009 - 19
CRE 11/03/2009 - 19

Głosowanie :

PV 12/03/2009 - 7.5
Wyjaśnienia do głosowania
Wyjaśnienia do głosowania

Teksty przyjęte :

P6_TA(2009)0129

Debaty
Środa, 11 marca 2009 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

19. Sri Lanka (debata)
PV
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Następnym punktem posiedzenia jest debata nad projektem rezolucji przedstawionym przez Komisję Spraw Zagranicznych w sprawie pogarszającej się sytuacji humanitarnej na Sri Lance (B6-0140/2009).

 
  
MPphoto
 

  Marie Anne Isler Béguin (Verts/ALE).(FR) Panie przewodniczący, pani komisarz, panie i panowie! Przede wszystkim chcę podziękować przewodniczącemu Komisji Spraw Zagranicznych za zgodę na przyjęcie procedury określonej w art. 91 i ujęcie tej nadzwyczajnej rezolucji w poniedziałkowym porządku obrad, jako że na naszym ostatnim posiedzeniu plenarnym w Strasburgu mieliśmy już nadzwyczajną rezolucję w sprawie Sri Lanki. Chciałabym także podziękować Parlamentowi za zgodę na dzisiejszą debatę oraz pani komisarz za przyjście na tę debatę, choć wiem, jak bardzo jest pani zajęta.

Chcieliśmy tej rezolucji, ponieważ musimy wysłać silny sygnał polityczny rządowi i przedstawicielom Tamilów na Sri Lance z uwagi na pogarszającą się z każdym dniem tamtejszą sytuację. Mamy informacje z pierwszej ręki od tamilskich rodzin oraz od ludzi, którzy są w Europie i którzy zawsze wysyłają nam wiadomości i informacje o tym, co dzieje się z nimi samymi i z ich rodzinami uwięzionymi w rejonie walk między armią lankijską a siłami Tygrysów Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu. Ludzie ci naprawdę doznają strasznych cierpień.

Nie wiemy, ilu ludzi cierpi, ale szacujemy, że trzeba ewakuować od 150 do 200 tysięcy osób. Co jednak oznacza ewakuacja? Organizacje pozarządowe zwracają się do nas o przeprowadzenie ewakuacji drogą morską, lecz tu znowu muszę zapytać: dokąd? Dokąd ci ludzie mają się udać?

Dziś po południu spotkałam dziewczynkę, która urodziła się w obozie uchodźców lankijskich i która przebywa obecnie w Europie. Jeżeli ci ludzie mają opuszczać swój kraj i mieszkać w obozach dla uchodźców, to także nie jest rozwiązanie.

Dlatego w rezolucji tej domagamy się rzeczywistego zawieszenia broni. Oczywiście będziemy dyskutować z Grupą Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów na temat natychmiastowego, przejściowego zawieszenia broni. Naprawdę zwracamy się do władz o natychmiastowe zawieszenie broni w celu umożliwienia ludności cywilnej opuszczenia terenów walk, ponieważ wiemy, że są tam zabici. Dziś mieliśmy kolejny przykład. Oczywiście w tej rezolucji wzywamy rząd Sri Lanki do współpracy z krajami i organizacjami humanitarnymi, które chcą pomóc rozwiązać ten konflikt. Zapytujemy także, czy Unia Europejska może pomóc w dostawie niezwykle potrzebnej żywności i leków.

Na koniec chcę powiedzieć w imieniu mojej grupy – ponieważ to z inicjatywy Grupy Zielonych/Wolnego Przymierza Europejskiego przedstawiliśmy tę nadzwyczajną rezolucję w poniedziałek w Komisji Spraw Zagranicznych – że wzywamy do bardzo poważnego potraktowania tej sprawy przez posłów, którzy mają bardzo odmienne interesy związane z tym krajem. Chcę przypomnieć, że już od dawna niektóre grupy polityczne ubiegają się o możliwość wypowiedzi w sprawie Sri Lanki, a z powodów wewnętrznych w niektórych krajach nie byliśmy w stanie omówić kwestii Tamilów i ich sytuacji, która pogorszyła się od lat osiemdziesiątych.

Pani komisarz! Ponieważ jest pani tu z nami, być może możemy zadać sobie jeszcze jedno pytanie. Wydaje się, że Unia Europejska może pomóc w rozwiązaniu tego konfliktu. Być może przyszedł czas, abyśmy rozważyli możliwość powołania komórki ds. rozwiązania konfliktu w Unii Europejskiej.

Na przykładzie Kaukazu, na przykładzie całego świata przekonujemy się, że propozycje Unii Europejskiej są traktowane poważnie. Dziś w rozwiązywaniu tego konfliktu nie możemy już tylko wspierać, musimy aktywnie promować jego rozwiązanie. Jeżeli dziś zdołamy rozpocząć budowanie podstaw do rozwiązania tego konfliktu z silną obecnością Unii Europejskiej i z silnym komunikatem do władz, to uważam, że zwiększymy także nasz autorytet w kategoriach unii politycznej.

 
  
MPphoto
 

  Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Panie przewodniczący! Jako przedstawicielka współprzewodniczących z Tokio w procesie pokojowym w sprawie Sri Lanki, Komisja Europejska i ja osobiście bacznie śledzimy rozwój sytuacji na Sri Lance. Głęboko niepokoi nas aktualna sytuacja i tragiczne pod względem humanitarnym konsekwencje konfliktu, przedstawione we wnioskach Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych z 23 lutego oraz w oświadczeniu współprzewodniczących wydanym lokalnie 3 lutego.

Szczególnie martwi nas ciężkie położenie tysięcy wewnętrznych uchodźców – ma pani rację – uwięzionych w rejonie walk na północy Sri Lanki. To już nie kryzys, a humanitarna katastrofa. Potwierdzają to liczne niezależne źródła, włącznie z ONZ i Międzynarodowym Komitetem Czerwonego Krzyża. Niedawne ogłoszenie rządu w sprawie otwarcia dwóch dróg ewakuacyjnych na północy i na południu strefy bezpieczeństwa to pozytywny krok, ale chcemy wiedzieć, jak to się sprawdzi w praktyce.

Wezwaliśmy strony – Tygrysów Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu (LTTE) i władze Sri Lanki – do ochrony ludności cywilnej zgodnie z wymogami międzynarodowego prawa humanitarnego, w celu umożliwienia bezpiecznego i dobrowolnego przemieszczania się ludności ze strefy walk. Za dramatyczny wzrost liczby ofiar wśród ludności cywilnej w ostatnich miesiącach odpowiada zarówno LTTE, jak i armia lankijska. Zachodzi pilna potrzeba natychmiastowego działania w celu ratowania życia ludzkiego na Sri Lance, co potwierdza także podsekretarz ONZ – Sir John Holmes, który zwrócił uwagę na dużą liczbę ofiar, a także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża.

Komisja jest przekonana, że kryzys ten będzie miał trwałe konsekwencje dla pokoju, pojednania i jedności Sri Lanki, i w tym kontekście silnie popiera skierowane przez Sir Johna Holmesa do rządu Sri Lanki wezwanie do zaprzestania walk na czas potrzebny ludności cywilnej na bezpieczną ucieczkę, jak również wezwanie LTTE do wypuszczenia ludności cywilnej i wydanie zgody na pokojowe zakończenie walk.

Współprzewodniczący zaapelowali także do LTTE o złożenie broni, ale niestety, wezwanie to odrzucono, a wręcz zignorowano. Uważamy, że rząd Sri Lanki ma obowiązek chronić wszystkich swych obywateli i zgodzić się na humanitarne zawieszenie broni – to zagadnienie znalazło się także we wnioskach Rady ostatnim razem – aby umożliwić chorym i rannym opuszczenie Vanni oraz zapewnić możliwość dostarczenia żywności i leków. To także sugerowały w miniony weekend Indie.

W kontekście doniesień o egzekucjach pozasądowych, uprowadzeniach i poważnym zastraszaniu mediów, cały czas pozostajemy zaniepokojeni sytuacją w zakresie praw człowieka na Sri Lance. Bardzo ważne jest, by rząd odnosił się do najbardziej rażących przypadków. Takie zbrodnie nie mogą uchodzić bezkarnie.

Komisja Europejska jest nadal przekonana o braku możliwości militarnego rozstrzygnięcia konfliktu etnicznego na Sri Lance, do której to opinii także się przychylam. Potrzebny jest wszechstronny dialog, prowadzący do uzgodnień politycznych. Trwały pokój i pojednanie można osiągnąć tylko w drodze rozwiązania problemów, które doprowadziły do rebelii, zapewniając jednocześnie wszystkim społecznościom odpowiednią przestrzeń. Jako współprzewodnicząca zawsze powtarzam, że w grę wchodzi jedynie rozwiązanie polityczne w postaci jakiegoś projektu decentralizacji władzy, który już był przedstawiony, został zaniechany i teraz powinien znów wrócić do łask.

 
  
MPphoto
 

  Charles Tannock, w imieniu Grupy PPE-DE. – Pani komisarz! Brutalny konflikt domowy na Sri Lance nareszcie ma się ku końcowi. Oczywiście jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy będzie to oznaczało koniec działań terrorystycznych ze strony Tamilskich Tygrysów.

Z pewnością nie powinniśmy popierać trwałego zawieszenia broni na tym etapie, by nie dopuścić do przegrupowania Tygrysów. Moim zdaniem mogą oni albo złożyć broń, albo zostać pokonani militarnie przy jeszcze większej liczbie ofiar. Długoterminowe zawieszenie broni byłoby katastrofą, ponieważ – jak pokazuje atak samobójczy na Sri Lance na początku tego tygodnia – LTTE jest organizacją bezwzględną, rządną krwi i słusznie określaną przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone mianem terrorystycznej.

Powinniśmy zdecydowanie poprzeć wysiłki prezydenta Rajapaksy zmierzające do zakończenia rebelii, która przynosi Sri Lance tylko niewysłowione cierpienie i poważne opóźnienie rozwoju gospodarczego na tej pięknej wyspie. Tysiące niewinnych cywilów – wewnętrznych uchodźców wciąż jednak pozostaje uwięzionych w wąskim pasie przybrzeżnym. Tej ludności cywilnej należy umożliwić ucieczkę, aby armia mogła dokończyć ofensywę. Tygrysy wykorzystują ludność cywilną jako żywe tarcze. To naganne, ale można się było tego po nich spodziewać. Są oni głusi na wezwania społeczności międzynarodowej do złożenia broni i ustanowienia tymczasowego korytarza dla pomocy humanitarnej.

Umożliwienie ONZ i innym organizacjom zorganizowania bezpiecznego wyjścia tej ludności ze strefy walk jest jednak niezbędne dla uniknięcia dalszego przelewu krwi. Sri Lanka rozumie własną odpowiedzialność w tym względzie i chce uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej, ale – co zrozumiałe – cierpliwość armii jest ograniczona, a ponadto istnieją obawy, że Tygrysy będą próbować uciec przy okazji ewakuacji drogą morską, wtapiając się w ludność cywilną.

Dlatego w imieniu mojej części Izby popieram utworzenie korytarza humanitarnego i doprowadzenie do natychmiastowego, przejściowego zawieszenia broni lub do zaprzestania walk, choć chcemy także doprowadzić do pełnego zwycięstwa nad LTTE i do powstania pokojowego, sprawiedliwego i wieloetnicznego unitarnego państwa Sri Lanki, zbudowanego na miejscu LTTE i cieszącego się maksymalną autonomią obszarów większości tamilskiej oraz równym podziałem zasobów i uprawnień.

 
  
MPphoto
 

  Robert Evans, w imieniu Grupy PSE. – Panie przewodniczący! Z wielkim zadowoleniem przyjmuję tę debatę. Dziękuję też pani komisarz za jej poważne, mocne i głębokie oświadczenie. Temat jest bardzo ważny i szkoda, że rozmawiamy o nim o 23:00 w tak niewielkim składzie. Frekwencja nie odzwierciedla jednak moim zdaniem zainteresowania tym tematem ani powagi, z jaką traktują go posłowie. Posługując się słowami pani komisarz, powiem, że głęboko niepokoi nas ta sytuacja. Dzisiejsza debata potwierdza także, że sytuacja ta rozwija się i, jak na początku powiedziała pani Isler Béguin, musimy wysłać silny sygnał o jej pogarszaniu się z każdym dniem.

Popieram pierwotnie przedstawioną rezolucję, za wyjątkiem słowa „przejściowe”. Ubolewam nad sformułowaniem, jakiego właśnie użył pan Tannock, mówiąc, że długoterminowe zawieszenie broni byłoby katastrofą. Na pewno – i tu apeluję do pana – nie interesuje nas jedynie przejściowe zawieszenie broni. W każdym konflikcie na świecie nasz Parlament, w skład którego wchodzą ludzie współczujący, opowiadał się za trwałym zawieszeniem broni, które może otworzyć drogę do dyplomatycznej odbudowy i rozpoczęcia dialogu, a także do owego pokojowego, sprawiedliwego i wieloetnicznego społeczeństwa, o którym mówił pan Tannock i z czym się zgadzam.

Dlatego pochwalam pierwszą poprawkę Zielonych i jestem pewien, że wszyscy zebrani tutaj przyzwoici ludzie, zatroskani o losy cywilnej ludności na Sri Lance, także ją pochwalą. Przejściowe zawieszenie broni z natury wiąże się z powrotem wojny, czego nikt nie chce. Powrót wojny będzie oznaczał więcej ofiar, więcej cierpienia, większą humanitarna tragedię, a nie wierzę, by ktokolwiek po którejkolwiek stronie Izby tego właśnie pragnął.

Podobnie rzecz się ma z drugą poprawką. Popieram także tę poprawkę, ponieważ potępia ona wszelkie akty przemocy bez względu na to, kto je popełnia, po którejkolwiek stronie konfliktu. Nie możemy akceptować żadnej przemocy, włącznie z ostatnim atakiem samobójczym, o którym już mówiono.

Przejdźmy do poprawek 3, 4 i 5. Chciałbym odczytać fragment korespondencji od lankijskiego posła w okręgu Dżafna, pana Selvarajaha Kajendrena, z dnia 10 marca. Pisze on: „Chcę pilnie zwrócić pana uwagę ma ofiary wśród ludności cywilnej na Sri Lance. W tym tygodniu we wtorek, 10 marca 2009 r., między godziną 2:00 a 10:00 nad ranem armia wystrzeliła pociski artyleryjskie wyposażone w amunicję kasetową. Siły rządowe Sri Lanki masowo zaatakowały wszystkie części „strefy bezpieczeństwa” przy użyciu wszelkiego rodzaju śmiercionośnych pocisków, w tym także broni, która w wielu krajach jest zabroniona. W tym masowym ostrzale zginęło ponad 130 osób, włącznie z dziećmi, a ponad 200 odniosło ciężkie obrażenia.”

Wątpię, by ktokolwiek zasugerował, że to zmyślona wiadomość. Przeciwnie, myślę, że wszyscy chcemy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by zakończyć tę przemoc. Mój korespondent powołuje się także na swego współpracownika, pana S. Kanakaratnama, który mieszka w samym centrum „strefy bezpieczeństwa”. Mówi on, że od 1 stycznia do 6 marca tego roku na skutek bombardowania w „strefach bezpieczeństwa” zginęło 2 544 cywilów, a dobrze ponad 5 828 osób zostało ciężko rannych. Mówi także, że armia lankijska kontynuuje bombardowanie z powietrza i ostrzał artyleryjski, zabijając każdego dnia średnio 30 do 40 cywilów.

I nie wierzę, by były to wieści zmyślone. Z tego, co powiedziała pani komisarz, z dowodów dostarczonych przez wszystkie organizacje pozarządowe w tamtej okolicy wynika, że tak się tam właśnie dzieje.

Poprawka 6: Odnoszę się tu do sprawozdania Sir Johna Holmesa, które przesłał do mnie Jego Ekscelencja Ambasador Sri Lanki w Brukseli. W sprawozdaniu tym wskazuje on na poważne przeciążenie w niektórych obozach przejściowych. W mojej poprawce odzwierciedlam jego słowa. Rzeczywiście powinniśmy pomyśleć o tych obozach. Mam kilka zdjęć z tych obozów. Mogę je udostępnić wszystkim zainteresowanym. Także te zdjęcia uważam za prawdziwe, a nie sfabrykowane. Wiem, że biuro pani komisarz w Kolombo bacznie śledzi tę sprawę i ma bliskie kontakty w strefie realnego zagrożenia.

Poprawki 7 i 8 wzmacniają pierwotne odniesienie do strefy walk w celu zagwarantowania pełnej troski o potrzeby ludności cywilnej. Domagamy się swobodnego dostępu nie tylko do strefy walk, ale także do obozów uchodźców, aby organizacje humanitarne, które popierają wszyscy w tej Izbie, miały tam pełny dostęp. Każdy członek tej Izby poprze działania organizacji humanitarnych.

Na koniec poprawka 9, która sugeruje, abyśmy wysłali tę rezolucję do Sekretarza Generalnego ONZ, ponieważ uważam, że jest to kryzys humanitarny o wymiarze międzynarodowym, jak mówi sam tytuł, i że powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy. Dlatego dziękuję Zielonym za ten zapis i proszę wszystkich posłów o poparcie poprawek przedstawionych przez wszystkie grupy polityczne.

 
  
MPphoto
 

  Marie Anne Isler Béguin, w imieniu Grupy Verts/ALE.(FR) Panie przewodniczący! Dziękuję pani Ferrero-Waldner za jej przemowę i odpowiedź na wezwanie ze strony organizacji pozarządowych i uwięzionych ludzi.

Obawiamy się sytuacji podobnej do tej, jaka miała miejsce w Birmie po tsunami w roku 2006, gdy junta nie dopuściła pomocy humanitarnej. Dlatego teraz musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby pomoc humanitarna i nasza pomoc dotarła do potrzebujących.

Chciałabym jednak zwrócić się także do posłów z Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów oraz z Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim, ponieważ uważam, panie i panowie, że musimy się odwołać do mądrości. Złożyliśmy ten wniosek o nadzwyczajną rezolucję, aby umożliwić Parlamentowi wyrażenie opinii i zajęcie stanowiska w tej sprawie jutro.

Nie chciałabym w żadnym razie, aby któraś ze stron nie głosowała za tą rezolucją z powodu różnic zdań na temat natychmiastowego czy przejściowego zawieszenia broni, które to różnice rozumiemy, gdyż przedmiotowa debata już się odbyła. Dlatego szczerze wzywam państwa do mądrego postępowania.

Z drugiej strony chcę powiedzieć, zwracając się szczególnie do pana Tannocka, że – tu powtórzę słowa pani Ferrero-Waldner – konflikt zbrojny nigdy nie rozwiązał żadnego problemu. To wiemy. Wojna nigdy niczego nie rozwiązuje.

Moim zdaniem wzywanie do przejściowego zawieszenia broni jest nieodpowiedzialne w stosunku do zainteresowanej ludności. To oznaczałoby w rzeczywistości powrót walk w przyszłości – a cóż to byłaby za przyszłość po ewakuacji ludności? Czy możemy sobie pozwolić na opuszczenie ewakuowanej ludności? Tamilowie to ludzie, którzy posiadają ziemię. Dlatego chcą do niej wrócić. Są Lankijczykami.

Dlatego uważam, że musimy tej kwestii poświęcić wiele uwagi, ale jestem gotowa na ustępstwa i na wycofanie poprawek, pod warunkiem, że osiągniemy wspólne stanowisko, aby wysłać ten mocny sygnał polityczny całemu światu.

 
  
MPphoto
 

  Geoffrey Van Orden (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Nie powinniśmy mieć złudzeń co do okropnego wpływu wojny na niewinną ludność cywilną ani co do naszego moralnego obowiązku dążenia za wszelką cenę do jak najmniejszego narażenia tych ludzi i zapewnienia pomocy humanitarnej. Dlatego Parlament przyjął tę nadzwyczajną rezolucję w sprawie Sri Lanki przed niespełna trzema tygodniami.

Od dziesięcioleci Sri Lanka zmaga się z kampanią terrorystyczną prowadzoną przez potępianą w środowisku międzynarodowym organizację LTTE. Nie ma porównania między terrorystami a uprawnionymi siłami demokratycznego rządu. Pamiętajmy, że to LTTE udoskonaliła bombardowania samobójcze jako taktykę, że była pionierem kierowania kobiet do ataków samobójczych i że jawnie wciela dzieci do armii oraz stosuje żywe tarcze. W ciągu ostatnich 26 lat organizacja ta systematycznie dokonywała tysięcy rozmyślnych morderstw w całej Sri Lance, a dwa dni temu 14 osób zginęło w ataku samobójczym w czasie islamskiego święta w dzielnicy Matara.

LTTE prowadzi obecnie desperacką decydującą grę i, co typowe dla takich sytuacji, zwraca się do międzynarodowych apologetów o pomoc. Niewielka mniejszość posłów w tej Izbie była niezadowolona z rezolucji przyjętej przez większość w Parlamencie i, haniebnie i niestosownie, chciała wyrazić potępienie głównie w stosunku do rządu lankijskiego. Nie możemy popierać poprawek opartych na nieuzasadnionych – i często nonsensownych – zarzutach, jak słyszeliśmy od pana Evansa, albo na wybiórczych cytatach ze sprawozdania jednej organizacji pozarządowej. Nie mamy powodu, aby kwestionować zdecydowane zapewnienie rządu, że jego wojska nie ostrzelały i nie będą ostrzeliwać strefy bezpieczeństwa.

Sześć dni temu Sekretarz Generalny ONZ wezwał LTTE do wycofania broni i wojowników z terenów koncentracji ludności cywilnej i do współpracy we wszystkich działaniach humanitarnych zmierzających do zmniejszenia cierpień ludności cywilnej. Unia Europejska potępia działania LTTE uniemożliwiające ludności cywilnej opuszczenie terenu konfliktu.

Wszyscy członkowie Parlamentu mogą natomiast wezwać LTTE do złożenia broni i uwolnienia ludności cywilnej. Wówczas będzie można dostarczyć tak potrzebną pomoc humanitarną, ludzie będą mogli zacząć myśleć o lepszym życiu, a cała Sri Lanka będzie mogła wrócić na drogę demokratycznej polityki i budować prawe i lepiej prosperujące społeczeństwo dla wszystkich obywateli, wolne od opresji terrorystów.

 
  
MPphoto
 

  Jo Leinen (PSE).(DE) Panie przewodniczący, pani komisarz! W pełni zgadzam się z państwem, że Sri Lance potrzebne jest rozwiązanie polityczne, a nie militarne. Byłem w tym kraju wielokrotnie jako członek delegacji do spraw stosunków z państwami Azji Południowej. Wiem, jak ludzie tęsknią do pokoju po 25 latach przemocy.

Muszę jednak powiedzieć, że w takiej wojnie ruch wykonać powinna LTTE, która niestety tego nie robi. Państwo także o tym wspomnieli, a ministrowie spraw zagranicznych 23 lutego ponownie pilnie wzywali tę organizację do złożenia broni i zakończenia terroru. Proszę sobie tylko wyobrazić państwo członkowskie UE, w którym przez 25 lat panowałby terror. Łatwo sobie wyobrazić ten wielki chaos i nieporządek. Popieram sprawę Tamilów, ale jednakowo zdecydowanie sprzeciwiam się metodom stosowanym przez LTTE. Od tygodni słyszymy, że w tym małym okręgu zwyczajnie uwięziono ponad 100 ludzi. Agencja Reutera podała wczoraj, że według relacji naocznych świadków, zabija się ludzi, którzy próbują opuścić strefę. Musimy więc wezwać LTTE i wspierające ją siły do zaprzestania tych praktyk. Koniec, tak dłużej być nie może.

Oczywiście ludność cywilna w tej strefie walk jest narażona na ogień zaporowy z obu stron. Musimy także wezwać rząd do przestrzegania prawa międzynarodowego i do umożliwienia działań humanitarnych. To fundamentalizm po obu stronach domaga się tylu ofiar. Myślę, że powinniśmy się przygotować na powojenny porządek. Jak pani powiedziała, do lankijskiej konstytucji trzeba wprowadzić 13. poprawkę, która przewiduje decentralizację regionalnej administracji wśród ludzi, którzy tam mieszkają, a UE może zapewnić w tym względzie cenną pomoc. Jestem pewien, że wszyscy są na to przygotowani, zarówno po stronie Komisji, jak i naszej, czyli po stronie UE.

 
  
MPphoto
 

  Paul Rübig (PPE-DE).(DE) Panie przewodniczący, pani komisarz Ferrero-Waldner, panie i panowie! Myślę, że to, co powiedziała pani komisarz, tj. że rozwiązanie militarne nie jest możliwe, trzeba na Sri Lance nagłośnić. Jeśli chodzi o napięcia w kraju i problemy, które piętrzyły się tam od lat, rząd rzeczywiście próbuje wysuwać jakieś propozycje. Nie sprawdza się po prostu jego strategia komunikacyjna.

Oczywiście trzeba także zauważyć, że pozycja strategiczna Sri Lanki pozwala też na działanie czynników zewnętrznych, uruchamiając czynniki zewnętrzne, które trudno opanować w samym kraju. Dlatego należy także zagwarantować poprawę sytuacji gospodarczej oraz infrastruktury na tych terenach, aby umożliwić niezbędną komunikację między stronami konfliktu. Być może dałoby się wykorzystać tu takiego czy innego mediatora.

 
  
MPphoto
 

  Erik Meijer (GUE/NGL). (NL) Panie przewodniczący! To, co teraz dzieje się na Sri Lance, trwa od dobrych paru lat. To nie tylko problem humanitarny, ale głównie poważna porażka polityczna. Po latach brutalnych walk o oddzielenie północno-wschodniej części kraju, poprzednia administracja Norwegii zaproponowała mediację między większościowym rządem Sri Lanki a buntowniczym ruchem Tamilów. Negocjator norweski, który przez długi czas pracował nad osiągnięciem pokojowych rozwiązań, sam jest dziś ministrem w nowym rządzie. Niestety, jego propozycja pokojowego rozwiązania została od tego czasu zaniechana.

Latem 2006 roku rząd lankijski zakończył próby pokojowe i ponownie opowiedział się za jednostronnym wprowadzeniem rozwiązania militarnego. Rząd ten prawdopodobnie ulega dziś złudzeniu, że zdołał osiągnąć wielki sukces, natomiast w rzeczywistości pokojowe, harmonijne współistnienie dwóch narodów jako równorzędnych partnerów będzie w przyszłości jeszcze trudniejsze. Bez kompromisu w sprawie pokojowego rozwiązania, przyszłość rysuje się makabrycznie. Musimy wrócić do pokojowych mediacji, w których nie ma wygranych i zwyciężonych.

 
  
MPphoto
 

  Michael Gahler (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący! Dziękuję pani komisarz za tak wyraźne stanowisko. Myślę, że powinniśmy się teraz skoncentrować na losie ludności cywilnej, a jedyną rzeczą, jaka może tu w rzeczywistości pomóc, jest to, co zostało powiedziane na Radzie Ministrów dnia 23 lutego, czyli wezwanie ze strony UE do natychmiastowego zawieszenia broni. Jestem przeciwny dodawaniu słowa „przejściowe”, gdyż rozwiązanie takie prowadzić będzie do dalszej katastrofy humanitarnej.

Myślę też, że w sytuacji, gdy ludzie są uwięzieni w tej strefie, musimy się sprzeciwić wszelkim aktom przemocy, które uniemożliwiają ludziom opuszczenie strefy walk. W tej sytuacji nie ma dla mnie znaczenia, czy przemoc stosuje LTTE, czy wojska rządowe. My musimy się skoncentrować na ludziach.

Być może mogę się zwrócić do moich szanownych przyjaciół z byłej potęgi kolonialnej, którzy przygotowują się do opuszczenia naszej grupy. Mam nadzieję, że moje wrażenie, że istnieje pewna wewnętrzna zachęta do tak jednostronnego ataku na samą LTTE, jest fałszywe. Mam też nadzieję, że nie mają oni na myśli określonego segmentu elektoratu.

 
  
MPphoto
 

  Robert Evans (PSE). – Panie przewodniczący! To nie jest wniosek w sprawie przestrzegania regulaminu. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że chcę zabrać głos, do czego jestem uprawniony i co, jak sądzę, właśnie zrobiłem.

Chcę podziękować panu Meijerowi za jego uwagi. Odniósł się on także do odważnego działania pana Erika Soldheima z Norwegii, którego poznałem przed 10 dniami w Oslo.

Zgadzam się z panem Gahlerem, który mówił bardzo rozsądnie: chodzi nam o losy ludności cywilnej. Uważam, że najważniejszą z wszystkich poprawek jest poprawka 1, która wzywa do natychmiastowego, całkowitego zawieszenia broni w interesie całej ludności Sri Lanki.

Konieczność tę potwierdzają liczne dowody. To nie poszlaki. Niektóre dowody pochodzą z urzędu regionalnego dyrektora służby zdrowia przy rządzie lankijskim, który mówi o katastrofie humanitarnej i o trudnych warunkach, w jakich żyją ludzie. Potwierdza to Komisja Europejska, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, OZN, Międzynarodowa Grupa Kryzysowa oraz organizacja pomocy uchodźcom Refugee Care Holandia. Tematem dzisiejszej debaty jest pogarszająca się sytuacja humanitarna na Sri Lance. Mamy obowiązek uczynić wszystko, co w naszej mocy, by zapobiec temu, czemu jak myślę, możemy zapobiec, jeśli znajdziemy właściwy sposób.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Panie i panowie! Stosuję się ściśle do Regulaminu. Ponieważ mogłem udzielić głosu pięciu mówcom, a wypowiedziało się tylko trzech, zdecydowałem także, by udzielić głosu panu Evansowi.

 
  
MPphoto
 

  Benita Ferrero-Waldner, komisarz. − Panie przewodniczący! Chcę podziękować szanownym posłom za tę bardzo ważną debatę, mimo że była ona krótka i odbyła się tak późnym wieczorem.

Od początku kadencji tej Komisji, jako współprzewodnicząca dużo zajmowałam się problemem Sri Lanki. Były chwile, gdy mieliśmy pewną nadzieję – raczej na początku – ale teraz nadzieja osłabła. Chciałam uczestniczyć w procesie genewskim, ale to chyba było trudne dla rządu Sri Lanki. W każdym razie proces ten niestety się załamał. Byłam także gotowa udać się na północ i rozpocząć mediacje, jak mój poprzednik – Chris Patten. Ale północ nie była gotowa – oficjalnie pan Prabhakaran miał odrę lub ospę. W każdym razie zgadzam się zupełnie z panem Gahlerem, który powiedział – a jest to także mój problem – że powinniśmy na pierwszym miejscu postawić ludzi i kwestie humanitarne.

Jak często bywa, jesteśmy największym donatorem pomocy humanitarnej w Sri Lance. W latach 2008-2009, przeznaczyliśmy 19 milionów euro na pomoc humanitarną, która następnie udzielana była za pośrednictwem partnerów takich jak Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, ONZ, a także niektóre międzynarodowe organizacje pozarządowe. Organizacje te są gotowe nieść pomoc potrzebującej ludności, ale – jak informują – napotykają na prawdziwe problemy w uzyskiwaniu dostępu do terenu konfliktu. Od września 2008 roku Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża jest jedyną organizacją, której umożliwiono działanie na terenach kontrolowanych przez LTTE w Vanni. Światowemu Programowi Żywnościowemu pozwolono wysłać kilka konwojów żywnościowych, ale pokryły one tylko około 50% potrzeb. Od roku 2008 przekazaliśmy tym dwóm organizacjom kolejne 7 milionów euro na pomoc humanitarną. Konsekwentnie zabiegamy także, zarówno w Kolombo, jak i w Brukseli, o lepszy dostęp organizacji humanitarnych do tej ludności.

Dlatego mogę tylko powiedzieć – wraz z pozostałymi współprzewodniczącymi, a także szczególnie z Norwegią, że wykorzystaliśmy każdą możliwość nakłonienia stron konfliktu do wprowadzenia w życie umowy o zawieszeniu broni z 2002 roku i do rozwiązania konfliktu drogą pokojową, ale żadne z tych starań nie przyniosły rezultatu. Liczne wezwania do powrotu do negocjacji zawsze były zupełnie ignorowane i, niestety, wciąż przeważa ścieżka zbrojna. Od trzech lat zakres interwencji społeczności międzynarodowej zmniejsza się coraz bardziej, ale żaden z współprzewodniczących nie zarzucił tej misji. Wszyscy wciąż dążymy do pokojowego rozwiązania konfliktu, jak widać z ostatniej notatki prasowej współprzewodniczących z dnia 3 lutego, o której na pewno państwo wiedzą.

Dlatego teraz musimy ponownie domagać się dostępu organizacji humanitarnych, uwolnienia służb humanitarnych i ludności cywilnej, oraz próbować we właściwym czasie rozpocząć wspomaganie dialogu politycznego ze stronami konfliktu, aby przekonać je, że jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie polityczne. W przeciwnym razie toczyć się będzie wojna partyzancka, która niczego nie rozstrzygnie na tej pięknej wyspie. Kiedyś była ona rajem i znów może nim być.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Zamykam debatę.

Głosowanie odbędzie się jutro, 12 marca 2009 r.

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności