Przewodniczący. − Panie i panowie! Wszyscy znamy wewnętrzną sytuację polityczną w Republice Czeskiej. W imieniu wszystkich tu obecnych chciałbym oświadczyć, że sytuacja nie powinna wpłynąć na pracę czeskiej prezydencji, i że musimy wykazać wolę gwarantującą kontynuowanie prac. Wspieramy premiera Czech, a zarazem przewodniczącego Rady Europejskiej, w jego dążeniu do sukcesu czeskiej prezydencji.
Chciałbym – i ma nadzieję, że mówię to w imieniu nas wszystkich – zachęcić przewodniczącego Rady Europejskiej do kontynuowania procesu ratyfikacji Traktatu z Lizbony zarówno w jego rodzinnym kraju, jak i w pozostałych państwach, gdzie jeszcze zostało sporo do zrobienia. Już od dziesięciu lat, czyli od momentu podjęcia decyzji w Nicei, pracujemy nad Traktatem w sprawie reformy Unii Europejskiej i chcemy teraz móc podjąć ostatnie trudne kroki tak, by możliwe było jego wejście w życie na początku roku 2010. Traktat z Lizbony jest nam potrzebny do zwiększenia demokracji tak, by Unia Europejska miała większą swobodę działania i do zwiększenia przejrzystości.
(Oklaski)
Kolejnym punktem posiedzenia są oświadczenia Rady i Komisji w sprawie wyników Rady Europejskiej z 19−20 marca 2009 r.
Mirek Topolánek, urzędujący przewodniczący Rady. – (CS) Panie i panowie! Chciałbym powitać wszystkich na posiedzeniu z okazji przedstawienia regularnego sprawozdania przewodniczącego Rady Europejskiej, przygotowanego po zakończeniu wiosennego szczytu Rady. Na początku chciałbym przeprosić i wyjaśnić, że dziś wyjątkowo nie będę mógł zostać do zakończenia debaty. W drugiej części posiedzenia, która nastąpi po wypowiedziach przedstawicieli poszczególnych partii, zastąpi mnie wicepremier, pan Vondra. Muszę wrócić do Pragi z powodu, o którym wspomniał już pan Hans-Gert Pöttering: bezprecedensowego utrudniania przez socjalistów naszych prac, z jakim mieliśmy do czynienia przez cały czas trwania prezydencji i o którym całkiem otwarcie mówiłem. Ewentualny upadek rządu nie zagrozi sprawowaniu przez nas prezydencji. Natomiast to, że socjaliści nie byli zainteresowani sprawowaniem przez Czechy prezydencji w Radzie Europejskiej i odmawiali nawet podstawowej współpracy będzie miało niszczące skutki głównie dla demokracji społecznej. Prezydencja raczej na tym nie ucierpi, ponieważ jestem przekonany, że udało nam się niewątpliwie osiągnąć zamierzenia przedstawione w moim inauguracyjnym przemówieniu w Parlamencie Europejskim, kiedy mówiłem, że postaramy się przewodniczyć dyskusji i osiągnąć kompromis. Wiosenne posiedzenie Rady jest tego dowodem. W moim kraju zwyczajem jest nieprzerywanie osobie mówiącej w imieniu innych osób, ale wygląda na to, że tutaj zwyczaje są inne.
Pozwolę sobie przejść do – trzymając się ściśle tematu wyników Rady Europejskiej – kwestii rzeczywistego powodu mojej dzisiejszej tu obecności i powodu podjęcia przez Radę Europejską określonych kroków. Najpierw jednak chciałbym skomentować szczyt trójstronny z partnerami społecznymi, który odbył się przed posiedzeniem Rady. Na tym szczycie zebrało się relatywnie duże zgromadzenie. Udział wzięli, poza mną i przewodniczącym Komisji Europejskiej, panem José Manuelem Barroso, także dwaj premierzy: premier Reinfeldt ze Szwecji i premier Zapatero z Hiszpanii. Po zakończeniu spotkania bardzo podniósł mnie na duchu i zaskoczył konsensus osiągnięty przez partnerów społecznych nie tylko w odniesieniu do celów przyjętych przez prezydencję, ale ogólnie do rozwiązań mających na celu poprawienie sytuacji w zakresie bezrobocia będącej wynikiem ogólnoświatowego kryzysu finansowego.
Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami, mogę powiedzieć więcej o spotkaniu trójstronnym, ale mówiąc w skrócie doszliśmy do porozumienia w sprawie trzech podstawowych zasad, a mianowicie chodzi o umożliwienie większej płynności na rynku pracy wraz z mobilnością siły roboczej oraz zwiększenie wysiłków mających na celu podniesienie poziomu wykształcenia i umiejętności pracowników tak, by mogli wejść na rynek pracy itd. Wiosenne posiedzenie Rady Europejskiej było tak naprawdę drugim zorganizowanym przez nas spotkaniem szefów państw lub rządów, niemniej jednak było pierwszym formalnym spotkaniem na szczycie. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudzała kwestia sposobu rozwiązania bieżącego kryzysu gospodarczego. Całkowicie odrzucam stwierdzenia, że niewiele czynimy w kwestii wprowadzenia szerszego zakresu środków. Pozwolę sobie podać jedną liczbę: 400 miliardów euro. Kwota 400 miliardów euro oznacza 3,3% całego PKB Unii i jej przyznanie wraz z automatycznymi stabilizatorami, które posiada UE, a USA nie, stanowi bezprecedensowe posunięcie. Uważam, że przykład zacytowany dziś przez José Manuela Barroso jest bardzo pouczający. Pracownik zwolniony przez firmę Saab w Szwecji będzie mógł korzystać z przywilejów społecznych całkowicie odmiennych niż te, które przysługują pracownikowi zwolnionemu przez General Motors w Chicago. Krajowe rządy w obu przypadkach wykazują zupełnie odmienne podejście, ponieważ automatyczne stabilizatory znacząco zwiększają kwotę 400 miliardów euro i zapewniają nam pod tym względem niezaprzeczalną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi. Zasadnicze poparcie porozumienia przez wszystkie 27 państw członkowskich potwierdza zasadność strategii lizbońskiej, ponieważ jest jednym z czterech filarów, na których w rzeczywistości jest ona zbudowana.
Wczoraj był tu premier Gordon Brown i miał możliwość dokładnego objaśnienia stanowiska wszystkich 27 państw członkowskich, instrukcji na szczyt G20 i pozostałych trzech rzeczywistych filarów tej strategii. Ustaliliśmy, że wszystkie środki krótkoterminowe muszą mieć charakter tymczasowy i właśnie tak je postrzegamy. Potwierdzone zostały średnio- i długookresowe priorytety oraz założenia strategii lizbońskiej, a priorytety krótkookresowe muszą być z nimi zgodne. Chciałbym otwarcie przyznać, że Rada Europejska była raczej przerażona wypowiedzią Sekretarza Skarbu USA, Timothy’ego Geithnera w sprawie trwałych środków. Stany Zjednoczone nie tylko powtarzają błędy popełnione w latach trzydziestych XX wieku poprzez wprowadzanie rozległych pakietów bodźców, tendencji protekcjonistycznych i nawoływania do protekcjonizmu, kampanii reklamowej „Kupuj produkty amerykańskie” itd. Połączenie tych działań i – co jeszcze gorsze – zamiar uczynienia ich trwałymi, oznaczają drogę do piekła. Powinniśmy przejrzeć podręczniki historii, które najwyraźniej pokryły się kurzem. Za największy sukces wiosennego posiedzenia Rady uważam wyraźne odrzucenie tego kierunku działania i krótkowzrocznego podejścia. Zdecydowanie nie zgadzam się z zarzutami przewodniczącego Europejskiej Partii Socjalistycznej, Poula Nyrupa Rasmussena, który twierdzi, że Rada Europejska robi zbyt mało w walce z kryzysem i czeka, aż uratują nas Stany Zjednoczone. Ścieżka wybrana przez USA nie tylko została zdyskredytowana przez historię, ale − tak jak powiedziałem wcześniej − w Stanach Zjednoczonych ubezpieczenia społeczne i ogólne zaspokajanie społecznych potrzeb zwykłych obywateli są uderzająco odmienne i znajdują się na znacznie niższym poziomie. Ścieżka wybrana przez USA jest niebezpieczna, ponieważ Amerykanie będą potrzebować gotówki na sfinansowanie pakietów bodźców społecznych i z łatwością tę gotówkę otrzymają, gdyż zawsze znajdzie się chętny do zakupu amerykańskich obligacji skarbowych. Zagraża to jednak płynności rynkowej, ponieważ „zabiera” płynność z globalnego rynku finansowego, co ze względu na brak gotówki w systemie stwarza niebezpieczeństwo zatrzymania sprzedaży obligacji skarbowych, na przykład europejskich, a z całą pewnością polskich, czeskich i być może także innych. Takie podejście daje powody do zmartwienia i moim zdaniem będzie tematem dyskusji podczas szczytu G20. Szczyt G20 będzie dla nas tylko jedną z możliwości omówienia tego tematu. Dyskusja może mieć dalszy ciąg podczas zorganizowanego później nieformalnego szczytu 27 państw członkowskich z przedstawicielami administracji USA i prezydentem Barackiem Obamą w Pradze. Jestem przekonany, że znajdziemy ze Stanami Zjednoczonymi wspólne stanowisko, ponieważ z pewnością nie chcemy konfrontacji między USA a Europą. W obecnym świecie – a kryzys raz jeszcze to udowodnił – żadna gospodarka nie funkcjonuje w odosobnieniu i stopień wzajemnych zależności jest bardzo wysoki. To oznacza, że w czasach kryzysu problem jest wspólny i możemy go rozwiązać jedynie poprzez wspólne działanie.
Przygotowania do szczytu G20 są (pod względem poszukiwania rozwiązań bieżącego kryzysu) drugim z filarów porozumienia. Dokumentacja przygotowana przez premiera Gordona Browna i jego administrację jest świetna i wczoraj mieliście szansę zapoznać się z jej treścią. Podejście oparte na trzech filarach zawiera rozwiązanie dla sektora finansowego i pakiety bodźców fiskalnych, regulujące i – powiedziałbym nawet – poprawiające wady systemu oraz odnawiające handel globalny, co oznacza dążenie do odnowionych rozmów rundy dauhańskiej w ramach WTO. Takie podejście dokładnie pokrywa się z określoną formą rozwiązania przedstawioną przez Radę Europejską, która otrzymała jednogłośne poparcie. Chciałbym również pochwalić porozumienie, ponieważ wreszcie udało się nam ustalić konkretną sumę w odniesieniu do zwiększenia zbywalnych aktywów Międzynarodowego Funduszu Walutowego i ustalić zobowiązanie na kwotę 75 miliardów euro. Przed szczytem G20 wszystkie 27 państw członkowskich przyjęło jednorodne stanowisko, mówi jednym głosem i ma wspólny cel. Uważam to za największy sukces, ponieważ całe posiedzenie Rady Europejskiej było sprawdzianem jedności i solidarności europejskiej, wartości europejskich oraz jednolitego wewnętrznego rynku europejskiego. Jeśli którakolwiek z tych zasad zostałaby podważona, wyszlibyśmy z kryzysu w słabszej kondycji. Uważam wręcz przeciwnie, że jeśli będziemy przestrzegać tych podstawowych właściwości, to po wyjściu z kryzysu staniemy się silniejsi. Wbrew obawom pana Rasmussena przed rozmowami w ramach szczytu G20 nie ma powodów do pesymizmu. Wierzę, że wszyscy zrozumieliśmy konieczność solidarnego działania i współpracy, co potwierdza poseł Graham Watson z Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy.
Bieżący kryzys jest, jak wszyscy wiemy, kryzysem zaufania. Trzecim kluczowym obszarem, od którego zależy wyjście z kryzysu, jest w związku z tym przywrócenie zaufania. Nie wystarczy po prostu wtłoczenie pewnych kwot pieniędzy do systemu. Próbowaliśmy tego sposobu, ale banki nadal nie udzielają pożyczek. Banki muszą rozpocząć proces pożyczania pieniędzy, ale nie zrobią tego, dopóki nie będą mieć zaufania. Odzyskana przez banki płynność, nie pomogła w rozwiązaniu problemu. Zaufania nie można kupić ani zdobyć poprzez wydawanie dekretów. W związku z tym w ramach procesu odbudowy podjęliśmy kolejne kroki w kierunku wzmocnienia zaufania poprzez podwojenie dla państw spoza strefy euro ram gwarancyjnych do kwoty 50 miliardów euro; tak na wszelki wypadek, gdyby okazały się potrzebne. Doszliśmy do porozumienia nawet w tej sprawie. Uzgodniliśmy nawet, że należy unikać podejścia ujednoliconego i w przypadku poszczególnych banków i krajów należy postępować zgodnie z indywidualną sytuacją, a także uznaliśmy, że jednakowe podejście do wszystkich przypadków jest w tym momencie niebezpieczne. Sytuacja na rynkach jest nerwowa: rynki w sposób nadmierny i negatywny natychmiast reagują na każdy sygnał. Dlatego też potrzebujemy wprowadzenia lepszych uregulowań prawnych. Chciałbym podkreślić, że termin „lepsze” może również oznaczać wprowadzenie uregulowań prawnych w obszarach, w których do tej pory ich nie było. To właśnie jest obszar, w którym posłowie do Parlamentu Europejskiego przystępują do działania. Chcielibyśmy dojść do porozumienia – i odbieramy sygnały, że jest to możliwe – w sprawie aktów prawnych, które merytorycznie zaspokoją naszą wizję i nasze pomysły dotyczące lepszej regulacji w zakresie agencji ratingowych, wypłacalności firm ubezpieczeniowych, bankowych wymogów kapitałowych, płatności transgranicznych, pieniędzy elektronicznych itd. Byłbym bardzo zadowolony, gdybyście zaakceptowali te rozporządzenia podczas posiedzenia tak, by mogły bezzwłocznie wejść w życie. Z zadowoleniem przyjąłem, jak wszyscy, sprawozdanie pana Larosièra, w którym znajduje się znakomita sekcja z analizą sytuacji i bardzo pouczająca sekcja dotycząca procesu wdrażania. I w tym względzie Rada Europejska osiągnęła rzeczywiste wyniki. Być może najważniejszym zadaniem wiosennego posiedzenia Rady Europejskiej było przeprowadzenie oceny dotychczasowego postępu we wdrażaniu planu odnowy, określonego przez Radę w grudniu. Dokładnie wokół tego planu koncentruje się większość wrzawy i głosów krytycznych – moim zdaniem niezasłużenie. Plan jest rzekomo niedostateczny, powolny i mało ambitny. Chciałbym to wyjaśnić. Wspominałem już o kwocie 400 miliardów euro, czy też wartości 3,3% PKB, które nie obejmują funduszy na rzecz ponownej kapitalizacji banków i gwarancji w wysokości ponad 10% PKB, co stanowi całkowitą kwotę na jaką obecnie stać UE. Fundusze te będą wciąż miały znaczący wpływ na pakt stabilności i wzrostu oraz na dług publiczny i sposób rozwiązywania problemów „dzień po”, czyli − mówiąc prościej − po zakończeniu kryzysu. Uważam, że nawet ostatecznie zaakceptowana kwota 5 miliardów euro, która stanowi jedynie małą część z 400 miliardów euro, jest wynikiem bardzo trudnych negocjacji mających wpływ na wiele państw. Po pierwsze, dzieje się tak dlatego, że kwota pieniężna nie stanowi środka antykryzysowego, jeśli nie będzie zebrana w okresie 2009−2010. Prawdą jest również, że brakuje przejrzystego systemu oceny projektów i właściwej listy projektów. Niektórych elementów nam brakuje, niektórych mamy zbyt wiele. W wyniku bardzo złożonych negocjacji udało nam się wreszcie dojść do porozumienia i prezydencja czeska wyraźnie odegrała w tym procesie dominującą rolę, ponieważ doprowadziła do porozumienia w sprawie zaakceptowania kwoty 5 miliardów euro i przekazania pieniędzy do Parlamentu Europejskiego, by mógł nimi rozporządzać.
Plan odnowy ma oczywiście aspekt Wspólnotowy, na który przeznaczona jest kwota około 30 miliardów euro i aspekt krajowy: każde państwo członkowskie w ramach planu wdraża swoje własne bodźce fiskalne. Moim zdaniem kluczową kwestią uzgodnioną przez Radę Europejską jest wiarygodność paktu stabilizacji i wzrostu. Musimy przestrzegać naszych własnych zasad, jeśli chcemy wyjść z kryzysu jako nienaruszona, niezniszczona i wzmocniona Unia. Uważam, że ogromnym błędem byłoby tworzenie nowych pakietów bez upewnienia się, że wszystkie procedury krajowe i Wspólnotowe zostały zapoczątkowane; bez upewnienia się, że znamy ich wpływ i wiemy, czy istnieje zapotrzebowanie na dalsze bodźce fiskalne. Rada Europejska zgodziła się z tą opinią. Rada Europejska podejmie dalsze środki, jeśli zajdzie bezwzględna konieczność, ale w tym momencie nie wiemy, czy jest to konieczne, ponieważ nikt nie wie, kiedy kryzys zacznie słabnąć, lub kiedy się zakończy. Zastosowanie dalszych środków bez sprawdzenia efektów dotychczas podjętych kroków w ramach bodźca fiskalnego w wysokości 400 miliardów euro, byłoby zupełnie pozbawione sensu. Plan jest ambitny, zróżnicowany i obszerny, pozwoli rozwiązać problemy związane ze wzrostem gospodarczym i zatrudnieniem, a także oczywiście problemy związane z sytuacją gospodarczą, w zależności od warunków panujących w danym kraju.
Drugim ważnym tematem obrad Rady Europejskiej była kwestia klimatu i energii. Uczyniliśmy znaczący postęp w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego i ochrony klimatu. Bezpieczeństwo energetyczne jest jednym z głównych priorytetów naszej prezydencji, a dowód, że bezpieczeństwo energetyczne jest ważne otrzymaliśmy w styczniu. Nie udało się jeszcze rozwiązać kryzysu gazowego, który może ponownie rozgorzeć jutro, pojutrze, za miesiąc, w przyszłym roku, praktycznie w każdej chwili. Dowodem na to, co mówię jest fakt, że nawet antykryzysowy pakiet 5 miliardów euro jest skierowany przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, na wzajemne powiązania między krajami europejskimi i uwzględnia szeroki zakres mechanizmów i projektów, mających na celu zmniejszenie uzależnienia od jednego szlaku dostaw. Uzgodniliśmy, że przed nadejściem zimy musimy przygotować mechanizm antykryzysowy do walki z załamaniem dostaw, by móc reagować na wszelkie ewentualne problemy. Zapotrzebowanie na ten mechanizm jest bardzo wyraźnie widoczne, a stało się oczywiste w styczniu, zwłaszcza w Słowacji i Bułgarii, jak również w wielu innych państwach.
Debata w sprawie klimatu: rozpoczęły się już rozmowy i przygotowania do konferencji w Kopenhadze. Problemem klimatu zajmie się zarówno Dania jako gospodarz konferencji, jak i Szwecja w trakcie trwania swojej prezydencji, a prezydencja czeska już w tej chwili prowadzi intensywne prace w tym zakresie. Próbujemy znaleźć wspólne stanowisko na szczeblu europejskim. Rozpoczynamy negocjacje z głównymi podmiotami, bez których nie uda się zapewnić powodzenia konferencji kopenhaskiej. Do tych podmiotów należą Stany Zjednoczone i oczywiście Japonia, Chiny i Indie, a także inne duże państwa i główne kraje zanieczyszczające. Najgorętsza dyskusja – chciałbym jedynie krótko ją opisać – toczyła się wokół pytania, czy już teraz powinniśmy ustalić nie tylko mechanizmy, ale także udziały poszczególnych państw UE w pakiecie finansowym, który przeznaczamy na pomoc krajom rozwijającym się, krajom trzecim, by mogły wypełnić swoje zobowiązania w ramach walki o ochronę klimatu. Podjęta przez nas decyzja była słuszna. Ustalenie przez nas barier i limitów nieprzestrzeganych przez pozostałe podmioty, byłoby słabą i złą taktyką w sytuacji, gdy prowadzimy negocjacje ze wszystkimi głównymi podmiotami, które obecnie więcej mówią niż robią. Nasza pozycja negocjacyjna jest o wiele lepsza, gdy mamy wolną rękę i taką decyzje podjęły kraje, które w rzeczywistości złożyły ostatni wniosek, tj. Szwecja, Dania, Holandia, Wielka Brytania i Polska. Jeśli chodzi o podejście reprezentowane przez Polskę, to oczywiście szanujemy interesy krajów, które są raczej ostrożne wobec tego mechanizmu oraz interesy krajów, które odgrywają wiodącą rolę w dziedzinie zmian klimatycznych. Wszystkie państwa, nawet te uznające kwestie klimatu za bezwzględny priorytet, są zgodne, że jeszcze nie znaleźliśmy właściwego mechanizmu, klucza i sposobu sformułowania, na długo przed rozpoczęciem konferencji w Kopenhadze.
Trzeci obszar dotyczy stosunków zewnętrznych. Rada Europejska formalnie zaakceptowała inicjatywę partnerstwa wschodniego jako dodatku do naszej polityki zagranicznej lub natychmiastowej polityki sąsiedztwa. Skoro na północy znajdują się lodowce, a na zachodzie Ocean Atlantycki, to znaczy, że nasi jedyni sąsiedzi żyją na południu i wschodzie Europy. I tam właśnie leżą kraje, które mogą ewentualnie zagrażać naszej gospodarce oraz sytuacji społecznej i naszemu bezpieczeństwu. Prezydencja czeska miała na celu stworzenie partnerstwa wschodniego i dlatego cieszę się, że zostało ono zaakceptowane wraz z przyznaną kwotą zobowiązań w wysokości 600 milionów euro. Chciałbym uprzedzić ewentualne pytania o udział Białorusi. Rozważamy taką możliwość. Białoruś uczyniła pewien postęp i obecnie przedłużamy zawieszenie zakazu wydawania wiz członkom reżimu. Dziś nasze drzwi stoją przed Białorusią otworem, ale nie podjęto żadnej konkretnej decyzji. Jeśli nie będzie zgody wszystkich 27 państw członkowskich i jeśli nie podejmiemy wspólnej decyzji, to prezydent Łukaszenko po prostu nie zostanie zaproszony; mimo, że zarówno opozycja, jak i państwa sąsiadujące z Białorusią zalecają zaproszenie tego kraju do UE. Obawiam się, że w tej chwili nie potrafię udzielić odpowiedzi na pytanie w sprawie Białorusi, dlatego postanowiłem je uprzedzić.
Zawiadomiłem Radę Europejską o zaplanowanym na 5 kwietnia spotkaniu i nieformalnym szczycie z prezydentem Obamą w sprawie pozostałych obszarów priorytetowych, szczególnie stosunków transatlantyckich. Szczegóły organizacyjne jeszcze nie zostały ostatecznie ustalone, ale w odpowiednim momencie poinformujemy państwa o wszystkim. Szczyt zostanie zorganizowany wokół trzech głównych obszarów tematycznych: dyskusji dotyczących szczytu G20, współpracy w dziedzinie energii i klimatu, gdzie UE, podobnie jak USA, chce nadal odgrywać kluczową rolę i zewnętrznych stosunków oraz strategicznego obszaru geograficznego położonego między Morzem Śródziemnym i Kaspijskim, czyli obejmującego Afganistan, Pakistan, Iran i oczywiście Bliski Wschód. Szczyt z USA ma rzecz jasna duże znaczenie, ale zdecydowanie powinniśmy unikać wygórowanych oczekiwań, ponieważ to nie będzie nadejście Mesjasza. Obecnie Stany Zjednoczone borykają się z własnymi problemami, które muszą rozwiązać. Dlatego właśnie dobrze, że w Pradze prezydent Obama będzie mówił o swoich podstawowych planach na ten rok; rok, w którym będzie oczywiście chciał przekazać obywatelom UE informacje dotyczące głównych stanowisk nowej administracji USA i głównych celów jej działania.
Rada Europejska pracowała jeszcze nad licznymi kwestiami, o których mogę państwa poinformować. Jeśli jakieś kwestie pominąłem, wrócę do nich podczas dyskusji, która nastąpi po wypowiedziach liderów partii. Prawdopodobnie nie spotkamy się już w tym samym gronie, ponieważ niektórzy z państwa rozpoczynają wkrótce kampanię przedwyborczą. Byłbym jednak wdzięczny, gdybyście zwalczyli pokusę rozpoczynania kampanii tu i teraz. Mam nadzieję, że walka o miejsca w Parlamencie Europejskim będzie uczciwa i że po wyborach spotkacie się tu ponownie, by kontynuować prace.
Przewodniczący. − Urzędujący przewodniczący Rady Europejskiej! Dziękuję za pańską determinację dotyczącą dalszego prowadzenia prac prezydencji pomimo trudnej sytuacji w pana kraju.
José Manuel Barroso, Przewodniczący Komisji. − (FR) Panie przewodniczący, urzędujący przewodniczący Rady Europejskiej, panie i panowie! Ostatnia Rada Europejska osiągnęła praktyczne rezultaty.
Chciałbym wyrazić uznanie dla prezydencji czeskiej, a szczególnie premiera Topolánka, który silną ręką prowadził dyskusje, koncentrując je na określonych celach. I widać tego skutki: zestaw decyzji ważnych samych w sobie, ale także bardzo dużo mówiących o obecnym zdeterminowaniu Europy. Realność naszych decyzji pokazuje, jak prawdziwa jest nasza jedność i niweczy negatywne oczekiwania, które raz jeszcze okazały się niewłaściwe. Skoncentruję się teraz na aspektach gospodarczych; nie ma potrzeby ponownego omawiania wszystkich kwestii, ponieważ premier Topolánek wspomniał o większości z nich.
Po pierwsze, Rada poparła wniosek Komisji w sprawie przeznaczenia 5 miliardów euro na strategiczne projekty energetyczne i Internet szerokopasmowy. Porozumienie osiągnięte w Radzie Europejskiej wyraźnie pokazuje determinację UE w kwestii wykorzystania wszystkich dostępnych narzędzi i uczynienia wszystkiego, co możliwe, by nie dopuścić do sytuacji, w której kryzys zagraża naszym długoterminowym celom, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa energetycznego i walki ze zmianami klimatycznymi.
Drugą ważną decyzją było podwojenie maksymalnej kwoty wsparcia przyznawanej na bilanse płatnicze państw członkowskich: 50 miliardów euro to bardzo poważne zobowiązanie. To dowód, że w Europie nawet w trudnych chwilach, solidarność nie jest jedynie pustym słowem.
W rzeczywistości dla Europejczyków najlepszym sposobem na zahamowanie kryzysu i przywrócenie warunków do wzrostu gospodarczego jest skoordynowanie stanowisk, wspólne działanie i wzajemne wsparcie.
Trzecia ważna decyzja pokazuje, że Unia ma ogromny udział w wysiłkach mających na celu rozwiązanie kryzysu na całym świecie. Bodziec budżetowy dla gospodarki europejskiej, jeśli uwzględnimy automatyczne stabilizatory, obecnie dochodzi do wysokości 4% PKB Europy. Dodaliśmy jednak do niego – podczas posiedzenia Rady Europejskiej – zobowiązanie wsparcia MFW kwotą 75 miliardów euro. Unia bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli, zarówno poprzez zdecydowane zwalczanie kryzysu, jak i poprzez wprowadzanie programu ambitnych i przyszłościowych reform regulacyjnych.
Unia Europejska faktycznie stworzyła przykład jedności i przywództwa, które – jeśli będą naśladowane – utorują drogę zróżnicowanym rozwiązaniom na szczeblu międzynarodowym. Wyraźnie pokazała to wczorajsza debata z brytyjskim premierem Gordonem Brownem. Unia Europejska podchodzi do szczytu w Londynie z solidnym i spójnym planem działania, opartym na czterech filarach: znaczącym i skoordynowanym bodźcu budżetowym, ambitnym planie działania regulacyjnego, zdecydowanym sygnale sprzeciwu wobec wszelkich form protekcjonizmu i trwałym zaangażowaniu w realizację milenijnych celów rozwoju, szczególnie w odniesieniu do osób najbardziej pokrzywdzonych.
To plan działania oparty na przywództwie, ale moim zdaniem pomimo to należy zauważyć, że – ponieważ nie było to oczywiste od samego początku – stanowisko państw członkowskich, które wezmą udział w londyńskim szczycie oraz stanowisko Komisji jest tak naprawdę stanowiskiem całej Unii złożonej z 27 państw, która chce utrzymać przywództwo tak, by móc zaszczepić na szczeblu międzynarodowym nowe podejście. To nie jest technokratyczny plan działania. Ponowne wprowadzenie do systemu gospodarczego − a zwłaszcza globalnego systemu finansowego − wartości etycznych, bez których gospodarka rynkowa nie może funkcjonować, stanowi spore wyzwanie. Należy ponownie wprowadzić ludzi w samo centrum globalnej gospodarki. Jesteśmy zwolennikami otwartych i konkurencyjnych gospodarek, ale takich, gdzie rynki służą obywatelom. Mniej więcej dlatego popieram ambitny wniosek pani kanclerz Merkel w sprawie stworzenia karty na rzecz zrównoważonej gospodarki. To pokazuje również, że jesteśmy zwolennikami społecznej gospodarki rynkowej.
Rada Europejska przyjrzała się jednak także sytuacji niezwiązanej z kryzysem. Jeśli chodzi o kwestię stosunków zewnętrznych, z zadowoleniem przyjmuję poparcie 27 państw członkowskich dla wniosku Komisji w sprawie stworzenia partnerstwa wschodniego, którego szczegóły będziemy mogli poznać podczas szczytu partnerstwa wschodniego zaplanowanego na 7 maja. Dzięki współpracy z Unią dla Śródziemnomorza mamy obecnie spójne ramy polityki sąsiedztwa, która bez wątpienia jest jednym z głównych priorytetów w dziedzinie stosunków zewnętrznych Unii.
Panie przewodniczący! Teraz musimy utrzymać rozmach prac nad odbudową gospodarczą; w przypadku kwoty 5 miliardów euro potrzebny jest prawdziwy pośpiech. W trudnych czasach ta inwestycja ma kluczowe znaczenie. Wszyscy wiemy, że zapaść kredytowa miała bezpośredni wpływ na projekty strategiczne. Stoi przed nami kilka wyzwań, szczególnie związanych z możliwością zamrożenia dostaw ropy i gazu, które zahamowały inwestycje w energię odnawialną, a także spowodowały wstrzymanie badań nad czystymi technologiami. Dlatego właśnie musimy przygotować wyraźną europejską odpowiedź.
Wiem, że Parlament jest zaangażowany w szybkie przyjęcie przedstawionej dokumentacji i mam nadzieję, że przeprowadzone przez państwa oceny wniosków pozwolą na szybkie rozpoczęcie negocjacji z Radą tak, by jeszcze przed nadejściem maja dokumenty nabrały mocy prawnej.
To samo dotyczy pakietu istniejących i planowanych środków dla systemu finansowego. Gdyby w odniesieniu do tych środków Parlamentowi i Radzie udało się osiągnąć porozumienie już w pierwszym czytaniu, przed przerwą wyborczą, oznaczałoby to wysłanie wyraźnego sygnału, że UE wie, co musi zrobić, by przywrócić porządek w systemie finansowym.
To kluczowa część składowa procesu przywracania zaufania i dlatego Komisja będzie kontynuować proces przyjmowania wniosków, zgodnie z ustaleniami zawartymi w swoim komunikacie z 4 marca 2009 r. w sprawie funduszy hedgingowych i niepublicznego rynku kapitałowego, w sprawie wynagrodzeń kadry kierowniczej i sposobu realizacji pomysłów przedstawionych w sprawozdaniu grupy wysokiego szczebla, którą powołałem pod przywództwem pana de Larosièra. W rzeczywistości sprawozdanie to spotkało się z miłym przyjęciem w Radzie Europejskiej i zostało jednogłośnie uznane za podstawę do dalszych prac. Taki wynik bardzo mnie ucieszył.
Musimy również wciąż pogłębiać współpracę. Kluczem do sukcesu jest koordynacja – koordynacja i wdrożenie. Wytyczne, które przedstawiliśmy w odniesieniu do aktywów o obniżonej jakości i wsparcia dla sektora motoryzacyjnego są już stosowane w celu najbardziej efektywnego ukierunkowania działań państw członkowskich.
Obecnie weszliśmy w fazę wdrażania planu naprawy i Komisja nasili swoje działania mające na celu monitorowanie sposobu wprowadzania w czyn ogłoszeń dotyczących krajowych bodźców. Posiadamy kilka instrumentów, w tym wciąż obowiązujące instrumenty przewidziane w strategii lizbońskiej. Przyjrzymy się również różnorodnym krajowym środkom podejmowanym w walce z kryzysem i stymulującym popyt, by sprawdzić jaką naukę można wynieść z tego procesu i jak możemy pomóc.
Taki sam duch powinien przyświecać nam podczas przygotowań do szczytu ds. zatrudnienia. Mówiłem to już wcześniej, tu w Parlamencie: ten kryzys powoduje prawdziwe trudności, najbardziej widoczne w jego wpływie na rynek pracy.
Bezrobocie rośnie i najprawdopodobniej wciąż będzie rosło. Dla mnie jest to problem numer jeden i sądzę, że powinien to być także problem numer jeden dla całej Europy. Pracownicy w Europie muszą wiedzieć, że ich przywódcy się o nich troszczą. Dlatego właśnie takie duże znaczenie ma zwołany na początek maja specjalny szczyt poświęcony kwestii zatrudnienia: by przyjrzeć się dotychczasowemu wpływowi środków odbudowy i by wymienić najlepsze doświadczenia oraz uzgodnić niezbędne kroki na przyszłość.
Musimy upewnić się, że wszystkie dźwignie, mające złagodzić wpływ kryzysu i przygotować ludzi do objęcia nowych miejsc pracy, są gotowe do użycia na szczeblu lokalnym, regionalnym, krajowym i europejskim. Musimy przede wszystkim zrobić, co w naszej mocy, by zakończyć działania państw członkowskich w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego i Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji.
Jak wiecie, Rada Europejska zadecydowała, że szczyt powinien mieć charakter trojki. Mówiąc otwarcie i szczerze – jak zawsze tutaj – ta decyzja mnie rozczarowała. Wolałbym, żeby wszystkie 27 państw członkowskich poświęciło niezbędny czas na wspólne omówienie najlepszego sposobu działania w zakresie tematu, który jest – cokolwiek by myśleć − kluczowym problemem dla obywateli Europy w czasie kryzysu, czyli zatrudnienia.
Wiemy oczywiście, że większość instrumentów działa na szczeblu krajowym, ale nie powinno to powstrzymać europejskich przywódców od omówienia na szczeblu europejskim możliwego sposobu skoordynowania działań. Wiemy również, że decyzje dotyczące sektora finansowego oraz przyjęcie planu naprawy stanowią jednocześnie środki dotyczące zatrudnienia.
Uważam jednak, że kwestia zatrudnienia zasługuje na specjalną uwagę przywódców europejskich. Mniejsza jednak o to, Komisja jest zmobilizowana i gotowa do wysłania w dniu 7 maja 2009 r. silnego przekazu. Osobiście uważam, że ten szczyt, który zgodnie z decyzją ma być trójstronny, powinien mieć otwarty charakter tak, by wszyscy chętni premierzy mogli wziąć w nim udział.
Chciałbym, podobnie jak premier Topolánek, powiedzieć, że tuż przed posiedzeniem Rady Europejskiej odbyliśmy wraz z premierem Szwecji, panem Reinfeldtem i premierem Hiszpanii, panem Zapatero bardzo ważną dyskusję z naszymi partnerami społecznymi. Wydaje mi się, że dostrzegliśmy u partnerów społecznych wolę współpracy. Przekazanie wszystkim Europejczykom, a zwłaszcza wszystkim europejskim pracownikom, informacji, że również my na szczeblu europejskim dbamy o dialog społeczny, jest bardzo ważne.
Zaprosiliśmy partnerów społecznych do Komisji. Zorganizowaliśmy spotkanie w Zgromadzeniu Komisarzy. Jestem zdecydowany na dalszą współpracę z partnerami społecznymi, Parlamentem Europejskim, rządami państw europejskich, oczywiście z prezydencją, a także z Komitetem Regionów oraz Komitetem Ekonomiczno-Społecznym, ponieważ naprawdę wierzę, że w obliczu problemu zatrudnienia potrzebna jest nam mobilizacja na szczeblu europejskim, ale nie tylko mobilizacja samych rządów i instytucji europejskich, ale również partnerów społecznych i naszych społeczeństw.
Jestem przekonany, że powinniśmy pokazać wszystkie możliwe opcje. Dlatego Komisja w nadchodzących tygodniach poświęci się pracy z naszymi partnerami i byłbym wielce zadowolony z udziału w tym procesie posłów do PE oraz całego Parlamentu Europejskiego. Posiadacie ogromną wiedzę z zakresu działań w terenie.
Mówiąc krótko, ta Rada Europejska podjęła bardzo istotne decyzje dotyczące kwestii gospodarczych i finansowych – i to przynosi bardzo konkretne wyniki. Ale nie był to pod żadnym względem koniec procesu. Musimy podtrzymać rozpęd, z jakim proces przebiega. W obliczu kryzysu, który będzie miał coraz większy wpływ, zwłaszcza na kwestie społeczne, musimy być otwarci na podejmowanie wszelkich niezbędnych działań. Utrzymanie tego poziomu determinacji ma ogromne znaczenie, podobnie jak umiejętność Europy, (poprzez koordynację i wdrażanie środków) do nie tylko wewnętrznego reagowania na wyzwania, ale również do wniesienia istotnego wkładu w globalną reakcję na kryzys przybierający ogromne rozmiary.
(Oklaski)
Joseph Daul, w imieniu grupy PPE-DE. – (FR) Panie przewodniczący, panie premierze Topolánek, panie komisarzu Barroso, panie i panowie! W ubiegły piątek Europa, która od samego początku kryzysu objęła przywództwo w zakresie ambitnego, ale naprawdę niezbędnego, procesu reformy rynków finansowych, pokazując drogę USA i reszcie świata, przyjęła plan działania na przewidziany na 2 kwietnia szczyt G20.
Podczas wczorajszej debaty w sprawie szczytu G20 niektórzy posłowie mówili, że plan jest niewystarczający; inni mówili, że zakłada zbyt wiele. Prawda jest taka, że w obliczu następujących po sobie kryzysów Europa zaznaczyła swoją obecność, skoordynowała swoje stanowisko i działała jako jedna drużyna.
Powtórzę: w sytuacji kryzysowej, która nas dotyka, podobnie jak w przypadku wszystkich problemów globalnych, takich jak energia, zmiany klimatyczne, sprawy zagraniczne, bezpieczeństwo i obrona rozwiązania krajowe już nie wystarczą. Utwierdzam się w swoim przekonaniu, gdy nawet premier Wielkiej Brytanii, którego słuchaliśmy wczoraj, wychwala zalety Unii Europejskiej deklarując, że jest – cytuję – „dumny z bycia Brytyjczykiem, dumny z bycia Europejczykiem”.
Decyzja podjęta w ubiegłym tygodniu przez Radę Europejską w sprawie ustanowienia funduszu w wysokości 50 miliardów euro na rzecz pomocy państwom członkowskim spoza strefy euro w tym trudnym okresie jest decyzja słuszną, ponieważ to, co wpływa na jedno z państw, wpływa na nas wszystkich. Takie znaczenie ma integracja europejska. Te środki dodane do kwoty 400 miliardów euro w ramach europejskiego planu naprawy gospodarczej pomogą ponownie stworzyć warunki do rozwoju gospodarczego i stworzyć dobrobyt, a co za tym idzie miejsca pracy. To samo dotyczy pakietu 5 miliardów euro, który postanowiliśmy zainwestować w celu wsparcia projektów w dziedzinie energii i środków związanych z Internetem i innymi kwestiami.
Wzywam Radę, by zrobiła, co w jej mocy w celu zagwarantowania, że przed zakończeniem bieżącej kadencji Parlamentu dojdzie do porozumienia w sprawie trzech obecnie omawianych głównych kwestii: kredytowych agencji ratingowych, dyrektyw w sprawie wymogów kapitałowych i dyrektywy Solvency II. W przypadku tego ostatniego tekstu Rada musi zwiększyć wysiłki, by doprowadzić do jego przyjęcia po pierwszym czytaniu, już w kwietniu.
Panie i panowie! Nie potrzebujemy kolejnych socjalistycznych środków ekonomicznych. Potrzebujemy więcej miejsc pracy, a będzie to możliwe dzięki wspomnianemu pakietowi środków. Ponadto z zainteresowaniem odnotowałem, że w ubiegłym tygodniu w Brukseli żaden europejski przywódca, ani lewicowy, ani prawicowy, nie poparł środków przedstawionych przez socjalistów. Potwierdza to również moje przekonanie, że nie zawsze istnieje jakakolwiek spójność między tym, co mówi przewodniczący grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim a tym, co robią rządy dowodzone przez socjalistów. Panie Schulz! Wciąż ma pan dużo pracy przed sobą, by przekonać swojego politycznego przyjaciela, pana Steinbrücka, że powinien stać się większym socjalistą.
Chciałbym również wspomnieć o przygotowaniach do zaplanowanej na grudzień konferencji w Kopenhadze i poprosić czeską prezydencję o przygotowanie do czerwca wniosków w sprawie międzynarodowych mechanizmów finansowych. W przypadku pakietu klimatyczno-energetycznego Europa nadała ton i nie może stracić tej przewagi. Zmiany klimatyczne nie będą czekać do zakończenia kryzysu. Dlatego naszym obowiązkiem jest przekonanie naszych partnerów do pójścia w nasze ślady w walce ze zmianami klimatycznymi i do przyjęcia celu zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o 30%.
Wydaje się, że prezydent Barack Obama postanowił przyjąć naszą pomocną dłoń i podjął decyzję o wdrożeniu w Stanach Zjednoczonych systemu wymiany kontyngentu emisji. Na zakończenie pragnę wyrazić swoje zadowolenie z faktu, że Europa nareszcie zaczyna poważnie traktować naszych wschodnich sąsiadów, poprzez stworzenie partnerstwa z Armenią, Azerbejdżanem, Białorusią, Gruzją, Republiką Mołdawii i Ukrainą. Przedmiotowe partnerstwo będzie przydatnym uzupełnieniem prac prowadzonych przez Zgromadzenie EURONEST, które powstanie z inicjatywy mojego ugrupowania i rozpocznie działanie za porozumieniem wszystkich grup parlamentarnych w kolejnej kadencji Parlamentu.
Z drugiej strony nadszedł najwyższy czas, by sekretariat Unii na rzecz Śródziemnomorza, utworzonej latem ubiegłego roku, rozpoczął działanie w Barcelonie i uruchomił prace nad określonymi projektami. Taką prośbę przedstawiło w ubiegłym tygodniu 27 państw członkowskich; w czerwcu oczekujemy gotowego planu działania.
Martin Schulz, w imieniu grupy PSE. – (DE) Panie przewodniczący, panie Topolánek! Uważam, że pańska obecność tutaj jest czymś nadzwyczajnym i przynosi panu zaszczyt ze względu na ciężkie warunki, w jakich się pan znalazł. Pana obecność tutaj dowodzi, że jest pan wojownikiem, ale nie rozumie pan jeszcze kompetencji urzędującego przewodniczącego Unii Europejskiej. Skoro zjawia się pan tu w celu zaangażowania się w wewnętrzną politykę Czech, to nie powinna pana dziwić nasz dyskusja nad nią. Moim zdaniem jednak występuje pan tutaj w roli urzędującego przewodniczącego Rady Europejskiej i w związku z tym nie mogę zrozumieć pańskiego komentarza w sprawie obstrukcji ze strony socjalistycznych demokratów.
(Oklaski)
Tak czy inaczej, pański rząd został obalony przez dwa głosy z Obywatelskiej Partii Demokratycznej i dwa głosy z Partii Zielonych. Co może pan zatem powiedzieć o obstrukcji ze strony swoich własnych ludzi?
Wczoraj wysłuchaliśmy przemówienia szefa jednego z europejskich rządów, który będzie gospodarzem zaplanowanego na przyszły tydzień szczytu G20, wygłosił on poglądy zupełnie odmienne niż pan jako urzędujący przewodniczący Rady. Treść wczorajszej wypowiedzi premiera Gordona Browna była zupełnie sprzeczna z pańską dzisiejszą wypowiedzią. Wspomniał pan, że droga wybrana przez Stany Zjednoczone była zła w przeszłości. Tak właśnie mówił pan tutaj przed chwilą. Mówił pan, że droga wybrana przez Geithnera jest zła i prowadzi do piekła, że Unia Europejska nie może współpracować ze Stanami Zjednoczonymi na takim poziomie. Nie reprezentował pan opinii Rady Unii Europejskiej, ale swoją własną. To bardzo poważny błąd z pana strony.
(Oklaski)
Teraz rozumiem również czemu różni ludzie na początku mówili nam, że nawiązanie dialogu z tym człowiekiem jest trudne. Urzędujący panie przewodniczący! To sposób, by wprowadzić Unię Europejską z powrotem w ślepą uliczkę.
Przewodniczący Komisji powiedział dziś bardzo ważną rzecz. Powiedział, że poważnym błędem byłoby negowanie szczytu społecznego, szczytu w sprawie zatrudnienia. W czasach, gdy miliony ludzi w Europie żyją w obawie przed utratą pracy, w czasach, gdy niewypłacalne banki i firmy ubezpieczeniowe, w tym amerykańskie, są ratowane z funduszy publicznych w kwotach sięgających miliardów lub nawet trylionów, co pan opisuje jako drogę do piekła, w sytuacji, gdy ludzie wiedzą, że w końcu będą musieli zapłacić za wszystko z własnych podatków, czy to w euro czy w koronach; w takiej właśnie sytuacji Rada Europejska mówi tym ludziom, że nie jesteśmy zainteresowani ich problemami związanymi z zatrudnieniem. Mówi, że nie mamy na to czasu. To fatalny błąd. To bardzo zły sygnał.
Panie przewodniczący Komisji! Dlatego właśnie uważam, że pańska rada dla prezydencji Rady nie jest wystarczająca. Nie chcemy trojki; chcemy, by dyskusja była otwarta dla wszystkich. Powinien pan ponownie zwołać szczyt tak, by szefowie państw lub rządów mogli przyjąć na siebie odpowiedzialność za omówienie na początku maja sytuacji w zakresie zatrudnienia w Europie.
(Oklaski)
Panie Topolánek! Chcę przedstawić panu trzy zalecenia zgodne z naszym punktem widzenia, by mógł je pan przemyśleć w ciągu kilku najbliższych dni: samo zmuszenie rządów w Unii Europejskiej do mobilizacji w 2009 r. kwoty w wysokości 1,5% ich PKB i następnie 1% PKB w 2010 r. w ramach pakietu do walki z problemami krótkoterminowej sytuacji gospodarczej, a na razie, jeśli dobrze sprawdziłem tylko cztery kraje spełniają te warunki, to za mało. Pana obowiązkiem, jako urzędującego przewodniczącego Rady, jest zagwarantowanie, by państwa wywiązywały się z narzuconych samym sobie zobowiązań.
Po drugie, zwracamy się z prośbą o ponowne zwołanie szczytu. Niech pan pokaże europejskiej opinii publicznej, że polityka zatrudnienia i inicjatywy mające chronić miejsca pracy znajdują się w centrum działań rządu.
Po trzecie, chcielibyśmy prosić, żeby zapewnił pan w Radzie przestrzeganie przejrzystości w odniesieniu do dalszych działań powyborczych z zakresu kwestii formalnych. Osobiście jest mi pana bardzo żal. Wiem, że był pan zwolennikiem ratyfikacji Traktatu z Lizbony, ale wiem również, że prezydent pańskiego kraju jest zaangażowany w tę sprawę i że podejmowane są wysiłki, by udaremnić panu przeprowadzenie ratyfikacji w Senacie. Jesteśmy tu, by panu pomóc. Jeśli tylko mamy taką możliwość, rozmawiamy z Senatorami z ODS, próbując przekonać ich do wyrażenia zgody na proces ratyfikacji. To żaden problem, jesteśmy po pana stronie i robimy, co w naszej mocy, by panu pomóc.
Jest jednak jeszcze jeden zupełnie oddzielny problem: musi nam pan w końcu powiedzieć, na czym zamierza pan oprzeć swoje dalsze działania? Czy na obowiązującym obecnie traktacie z Nicei, czy na traktacie z Lizbony, który jeszcze nie obowiązuje? Nie wystarczy powiedzieć, że zaczniemy działania w ramach traktatu nicejskiego, a później dodamy elementy z traktatu lizbońskiego. Dlatego właśnie uważam również, że – jeśli chodzi o nas – bezwzględnie należy przeprowadzić konsultacje po zakończeniu wyborów europejskich, ale dopiero po zwołaniu Parlamentu Europejskiego. Nie jestem przygotowany na przeprowadzenie konsultacji po 7 czerwca, dopóki Parlament nie zostanie oficjalnie zwołany na pierwsze posiedzenie. Musimy wciąż mieć możliwość domagania się choćby minimum instytucjonalnego szacunku. Panie Topolánek! Prosimy o spełnienie tych trzech próśb, a odzyska pan prestiż w naszych oczach.
(Oklaski)
Graham Watson, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Jedno niefrasobliwe słowo „recesja” służy do opisania ogromu rzeczywistego cierpienia spowodowanego kryzysem. W sytuacji, gdy idziemy do bankomatu, by wyciągnąć pieniądze i pokazuje się informacja „Brak wystarczających środków” – a my nie wiemy czyich: naszych czy banku?
(Śmiech)
Obecna Rada Europejska przygotowała dobry pakiet środków w odpowiedzi na wszystkie złowrogie ostrzeżenia o rozłamach i konfliktach. Gratuluję czeskiej prezydencji tego osiągnięcia.
Mamy obietnicę otrzymania większych kwot z MFW, obietnicę większego wsparcia dla najbardziej poszkodowanych gospodarek europejskich i porozumienie w sprawie uruchomienia europejskiego nadzoru systemu finansowego. Wszystkie wspomniane środki są bardzo mile widziane. Szczególnie ucieszyło mnie, że Rada uratowała dorobek pana Barroso, przeznaczając niewydaną kwotę 5 miliardów euro na plan naprawy. Inwestycje lokowane w transport, infrastrukturę i szerokopasmowe połączenia od razu stworzą miejsca pracy i przygotują Europę na przyszłość. A tymczasem pieniądze przeznaczone na budowę rurociągu Nabucco pozwolą złagodzić nasze problemy z uzależnieniem energetycznym od Rosji.
Urzędujący przewodniczący musi wyraźnie nas zapewnić, że środki z puli 5 miliardów euro rzeczywiście dotrą do tego projektu oraz zapewnić, że inwestycje w infrastrukturę dostaw gazu nie posłużą za substytut badań nad odnawialnymi źródłami energii. Ekologiczny rozwój gospodarczy stanowi kluczowy element bezpieczeństwa naszych obywateli, zarówno teraz, jak i w przyszłości, podobnie zresztą jak zasady zawarte w strategii lizbońskiej: model elastycznego rynku pracy i bezpieczeństwa socjalnego (flexicurity), gospodarka oparta na wiedzy, dopasowane do poszczególnych celów uregulowania z zakresu zatrudnienia – to są kluczowe elementy konkurencyjnej gospodarki i jednolitego rynku odnoszącego sukcesy. Rada zasługuje na pochwałę za to, że jej wyniki nie noszą śladu protekcjonistycznego tonu stosowanego w przeszłości.
Pomimo oczywistego porozumienia w wielu kwestiach, drobny niuans wciąż zakłóca priorytety państw członkowskich. Z jednej strony mamy tych, którzy skupiają się na solidnej regulacji na szczeblu międzynarodowym, a z drugiej tych, którzy kładą nacisk na silny pakiet zachęt. To tylko pozorny wybór. Bez wątpienia potrzebne są nam struktury nadzoru o prawdziwej mocy prawnej, ale potrzebujemy również środków o działaniu antycyklicznym do walki z objawami recesji. Należy podejść do problemów zarówno w długo-, jak i krótkookresowej perspektywie.
Podczas szczytu G20 nasi przywódcy muszą wyraźnie to mówić. Jeśli nie potrafimy uzgodnić naszej wspólnej strategii, nie możemy liczyć na to, że wpływ naszych działań będzie sumą naszych sił. Ameryka zjawi się na szczycie G20 ze swoim własnym planem działania. A my musimy mieć swój, by wspólnie dojść do ugody, która wszystkim przyniesie korzyści.
Urzędujący przewodniczący! Podczas posiedzenia Rady w ubiegłym tygodniu prawie w ogóle nie poruszył pan tematu podstawy prawnej, na której zostanie zbudowana kolejna Komisja, ale teraz prawdopodobnie Irlandia nie będzie jedynym krajem, który nie ratyfikuje traktatu z Lizbony. W związku z tym nalegam, by przed zakończeniem sesji parlamentarnej w maju zwołał pan przywódców Rady, Komisji i Parlamentu w celu uzgodnienia prawnie pewnego sposobu utworzenia Parlamentu i Komisji.
Urzędujący przewodniczący! W znanej melodii Smetany – Má Vlast – jest taki moment, gdzie wiolonczela i fagot przechodzą w crescendo, by z posępnej głębi wejść na niemożliwą wręcz do osiągnięcia wysoką nutę. Dla pańskiego rządu ten moment minął. Dla Europy jeszcze nie nadszedł. Niech pan dopilnuje, by wewnętrzne trudności w kraju nie zakłóciły pańskiego marszu.
(Oklaski)
Adam Bielan, w imieniu grupy UEN. – Panie Przewodniczący! Zacznę do gratulacji dla pana premiera Topolanka za doskonałe przygotowanie szczytu Unii Europejskiej i bardzo dobrą prezydencję jak dotąd. Kilka miesięcy temu wielu polityków powątpiewało, czy niewielki kraj Europy Środkowo-Wschodniej jest w stanie udźwignąć ciężar przewodnictwa Unii Europejskiej. Pan premier Topolanek i cały jego gabinet udowodnili, że jest to możliwe. Jeszcze raz gratuluję i w tym trudnym dla Pana momencie, ze względu na kłopoty wewnętrzne, życzę Panu, żeby Pan te kłopoty rozwiązał i żeby przygotowywał Pan również kolejny szczyt Unii Europejskiej za trzy miesiące.
Ale ponieważ jesteśmy wśród przyjaciół, musimy mówić sobie szczerze. Chciałbym powiedzieć o kilku kwestiach dotyczących tego szczytu, które oceniam krytycznie, chociaż moja krytyka nie odnosi się do pana premiera Topolanka osobiście.
Zacznę od wsparcia dla partnerstwa wschodniego. Przyznano na nie 600 milionów euro na pięć lat, ale wiemy, że jedynie 350 milionów euro to nowe środki. Łącznie daje to zaledwie 20 milionów euro rocznie na każde państwo uczestniczące w tym projekcie. Czy to naprawdę wystarczy, by Unia zbudowała swoje wpływy w tym regionie? Mówiąc o naszych wschodnich partnerach, chciałbym zapytać, co zostało ustalone, jeśli chodzi o wizy dla nich? Wydaje mi się, że zupełnie nic. Tak naprawdę podjęto decyzję o odmowie jakiejkolwiek współpracy w tym zakresie. Musimy sobie zadać pytanie, czy chcemy odstraszyć, czy zachęcić do współpracy naszych wschodnich sąsiadów? Wygląda na to, że niektóre państwa członkowskie po to, by nie narażać się Rosji, dążą do osłabienia idei partnerstwa wschodniego.
Z tego samego powodu widzimy obstrukcję, jeśli chodzi o budowę gazociągu Nabucco. Przecież przeznaczenie na ten projekt 200 milionów euro – przy szacowanym koszcie budowy na 8 miliardów euro – wzbudzi tylko uśmiech politowania na twarzach naszych partnerów. Przypomnę, że ze względu na nasze własne bezpieczeństwo energetyczne, to nam przede wszystkim powinno zależeć na zbudowaniu niezależnego od woli Kremla kanału transportującego surowce energetyczne z regionu basenu Morza Kaspijskiego do Europy.
Podczas ostatniego szczytu przyznano również 5 miliardów euro na tzw. pakiet antykryzysowy. Część tych środków ma trafić na duże projekty energetyczne, w tym 330 milionów euro do mojego kraju – Polski. Niestety, przyjęto bardzo trudny do wykonania warunek, że środki te muszą być wydane do końca przyszłego roku. Środki te w tym momencie stają się wirtualne, bo znając tempo absorpcji funduszy unijnych przez polski rząd mogą nie zostać wykorzystane i przepadną. Dlatego postuluję wydłużenie perspektywy czasowej dla tych funduszy.
Przy okazji omawiania ostatniego szczytu chciałbym również podsumować wcześniejszy nieformalny szczyt antykryzysowy w Brukseli, zwołany z inicjatywy pana premiera Topolanka. Otóż uczestnicy tego szczytu jednogłośnie sprzeciwili się protekcjonizmowi gospodarczemu. Tymczasem kilka dni temu otrzymaliśmy dowód, że postanowienia tego szczytu niewiele znaczą. Oto bowiem francuski koncern samochodowy Renault ogłosił, że przenosi produkcję ze Słowenii z powrotem do Francji. To pokazuje niestety, że w czasie kryzysu gospodarczego podstawowa dla Unii Europejskiej zasada solidarności ustępuje gospodarczym egoizmom. Apeluję do pana premiera Topolanka, żeby z tym skutecznie walczył.
Claude Turmes, w imieniu grupy Verts/ALE. – Panie przewodniczący! Moim zdaniem jedynie historia osądzi, czy ubiegłotygodniowy szczyt był dobry. Dziś chciałbym podnieść alarm. Znaleźliśmy się w kryzysie systemowym, który szybko może przeobrazić się w kryzys społeczny.
W latach 30. ubiegłego wieku Roosevelt wygrał bitwę polityczną z faszystami; Europa przegrała. Tak więc, czemu Roosevelt wygrał? Wygrał, ponieważ ufali mu nawet ci obywatele amerykańscy, którzy w wyniku kryzysu gospodarczego utracili ogromne dochody. Jakie cztery elementy składające się na zaufanie sprawiły, że Roosevelt wygrał?
Pierwszym były nowe uregulowania prawne. Roosevelt ostro zaatakował oligopole, duże firmy działające w USA i ponownie uregulował gospodarkę. Dokładnie to samo musimy zrobić podczas szczytu G20 w Londynie. Nawet jeśli premier Gordon Brown jest mistrzem w deregulacji, może ten szczyt pokaże, że zmiany są możliwe.
Drugi element stanowiło wzmocnienie struktury społecznej. Program Roosevelta był następujący: po pierwsze, redystrybucja dobrobytu oraz opodatkowanie bogatych obywateli i przekazanie pieniędzy biednym, a po drugie, bogaty program dla młodych ludzi w Stanach Zjednoczonych. Co my na szczeblu europejskim proponujemy młodym ludziom, by w wyborach europejskich nie oddali głosów na faszystów? Po trzecie – Martin już o nim wspominał – największym błędem pańskiego szczytu było umniejszanie znaczenia majowego szczytu społecznego. Jedynym sposobem na utrzymanie społeczeństwa w jedności jest zwiększanie funkcji społecznych, dlatego musimy nadać większe znaczenie majowemu spotkaniu i musimy rozszerzyć jego zakres. Musi pan zaprosić do rozmów wszystkie pozarządowe organizacje zajmujące się kwestiami środowiska i rozwoju oraz pozarządowe organizacje społeczne, które pracują nad przygotowaniem zmian niezbędnych społeczeństwu, wspólnie ze społeczeństwem i obywatelami..
Czwartym elementem zaufania w przypadku Roosevelta były inwestycje gospodarcze. Akurat ten element w istocie był chybiony, ponieważ gospodarka USA ruszyła ponownie dopiero podczas II wojny światowej. Nie chcemy rozpoczynać wojny. Wojną, którą teraz musimy wygrać jest wojna z naszą planetą. Naszą wojną są inwestycje ekologiczne – na tym polu musimy wygrać. W związku z tym powstają dwie kwestie.
Jedną jest konieczność wprowadzenia ekologicznych euroobligacji. Większą część kwoty 5 miliardów euro musimy umieścić w Europejskim Banku Inwestycyjnym w celu stworzenia efektu dźwigni dla odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej. Drugą natomiast jest konieczność skłonienie miast europejskich do działania. Obywatele Europy nie mieszkają na Morzu Północnym, na obszarach gdzie składowany jest dwutlenek węgla – tam nie zdobędziecie poparcia. Musimy wygrać w europejskich miastach – wśród ich mieszkańców – dzięki wprowadzeniu rozsądnego programu do nich adresowanego. Oznaczać to będzie wygraną dla gospodarki oraz zdobycie przychylności obywateli Europy.
Vladimír Remek, w imieniu grupy GUE/NGL. – Panie i panowie! To zupełnie oczywiste, że musimy znaleźć sposób rozwiązania kryzysu, który obecnie dręczy Europę i inne regiony świata. Nie podlega dyskusji, że podejmowane przez nas wysiłki muszą uwzględnić budowanie zaufania i wsparcie stabilności finansowej, o czym już wspominała Rada Europejska. Problem jest jednak jeden: kto i w jaki sposób może przywrócić zaufanie? Perspektywa na przyszłość będzie ponura, jeśli tę kwestię pozostawimy w rękach podmiotów, które poprzez swoją nienasyconą chciwość przyczyniły się do powstania kryzysu i nie spróbujemy wesprzeć podmiotów tworzących wartości, ale niemających wpływu na działalność firm ani całych gospodarek. Dlatego właśnie moim zdaniem niezwykle istotne są te punkty w dyskusji prowadzonej przez Radę, które dotyczą konieczności poruszenia kwestii związanych ze społecznym wpływem kryzysu. Gwałtowny wzrost bezrobocia stanowi problem i dlatego dla pracowników ogromne znaczenie mają środki stymulujące zatrudnienie i zapobiegające utracie pracy. Nie powinniśmy nastawiać się entuzjastycznie do planu, jeśli wsparcie będzie zapewnione jedynie największym firmom i ich menadżerom. Pochwalam próby skoncentrowania się na zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego i połączeniu europejskich sieci energetycznych oraz ogólny nacisk na rozwój infrastruktury w tej dziedzinie. Jest to jeden ze sposobów wsparcia na rzecz zatrudnienia i miejsc pracy oraz zabezpieczenia korzyści w przyszłości. Bez wątpienia czekają nas kolejne krytyczne momenty, a bieżący kryzys umożliwia nam przygotowanie się do nich. Uważam, że ponowne wsparcie dla niezastąpionej roli, jaką odgrywa energia jądrowa, jest dobrym posunięciem, pomimo występowania diametralnie odmiennych opinii na ten temat, nawet w ramach mojego ugrupowania politycznego.
Chciałbym ponownie skomentować kwestię partnerstwa wschodniego. Mówiąc ogólnie, jestem oczywiście zwolennikiem jak najszerszej współpracy międzynarodowej, ale w tym przypadku możemy dostrzec wyraźne próby – mniej więcej właśnie tak sformułowane – przybliżenia państw byłego Związku Radzieckiego do UE i odseparowania ich od Rosji. Tym samym ustanawiamy strefę wpływów, czyli robimy dokładnie to, co tak ostro krytykujemy u innych.
Hanne Dahl, w imieniu grupy IND/DEM. – (DA) Panie przewodniczący! W ubiegłym tygodniu na stronie EUObserver napisano, że Jacques Delors ma pesymistyczną wizję przyszłości strefy euro. Zatem w okresie poprzedzającym niedawny szczyt jeden z mistrzów europejskich wyraża swoje zaniepokojenie przyszłością UE i waluty europejskiej. Powiedział między innymi, że martwi go brak woli uporządkowania sektora finansowego i wprowadzenia nowych zasad regulujących jego działanie. Uprzednio nie miałam powodów, by zgadzać się z panem Delorsem, ale w tym wypadku muszę przyznać, że niestety jest słusznie zaniepokojony. Wyniki szczytu w tym zakresie są bardzo niejasne. Wielokrotnie w trakcie kryzysu pytałam Komisję o jej zamiary w związku z uregulowaniem i kontrolowaniem sektora finansowego. Komisja nie ma takiego zamiaru. Nieustannie przywołuje prawo rynku wewnętrznego do zarządzania bieżącymi wydarzeniami.
Pan Delors powiedział jeszcze jedno, co u mnie, jako eurosceptyka wywołuje niemalże déjà vu, związane z argumentami, jakie przy wcześniejszych okazjach przedstawiałam. Powiedział, że różnice między poszczególnymi gospodarkami w Europie są zbyt duże, by myśleć o strefie euro. Panie Delors, bingo! Dokładnie tak. Jednolita waluta jest częścią problemu, a nie rozwiązania. Europie potrzebne są silne uregulowania prawne dla sektora finansowego, ale o dużym zakresie płynności związanej z najlepszym sposobem, w jaki polityka gospodarcza poradzi sobie z kryzysem w poszczególnych krajach.
Jana Bobošíková (NI). – (CS) Panie i panowie! Ucieszyła mnie informacja, że w ubiegłym tygodniu Rada odłożyła na później przegląd nierealnej strategii lizbońskiej. Jestem również zadowolona z odłożenia w czasie decyzji dotyczącej finansowania w odniesieniu do zmian klimatycznych. W tym kontekście chciałabym pochwalić wypowiedź przewodniczącego Komisji pana José Manuela Barroso, który stwierdził, że UE nie powinna składać żadnych zobowiązań w dziedzinie klimatu, dopóki pozostałe kraje, a zwłaszcza Stany Zjednoczone i Chiny, nie zrobią tego samego. Chciałabym zauważyć, że te całkowicie racjonalne wyniki zostały osiągnięte przez szefów wszystkich 27 państw członkowskich i Komisję w sytuacji, gdy w UE nastąpił gwałtowny wzrost bezrobocia i spowolnienie gospodarcze, a traktat z Lizbony nie został jeszcze przyjęty. Pokazuje to wyraźnie, że do podjęcia pewnych podstawowych decyzji, dobrych z punktu widzenia obywateli państw członkowskich, traktat z Lizbony jest zupełnie niepotrzebny. Jest wręcz całkowicie zbyteczny, co zostało udowodnione dzięki podjętym przez Radę Europejską racjonalnym krokom opartym na bieżących ramach obowiązujących traktatów i pod czeskim przywództwem.
Wczoraj rząd pod przywództwem czeskiego premiera i przewodniczącego Rady EU, pana Mirka Topolánka stracił wotum zaufania. Wszystkim, którzy byli na tyle aroganccy, by krytykować tu w Parlamencie działania czeskiego Parlamentu i nazywać je nieodpowiedzialnymi chciałabym powiedzieć, że była to demokratyczna decyzja wybranego w wolnych wyborach parlamentu suwerennego państwa członkowskiego. To nie rząd Republiki Czeskiej przewodniczący UE, ale sama Republika Czeska, której obywateli mam zaszczyt tu reprezentować. Wiem, że mój kraj ma wystarczająco silne systemy administracyjne i demokratyczne, by jednoznacznie wypełniać swoje obowiązki na szczeblu UE.
Po upadku rządu premiera Topolánka najwyższą władzę polityczną w państwie ma prezydent Václav Klaus. Mieliście państwo okazję przekonać się w tym Parlamencie, że jest on mężem stanu o silnych upodobaniach demokratycznych, który postrzega integrację europejską nie jako jednokierunkową uliczkę pod kontrolą elit polityczno-biurokratycznych, ale jako złożony proces, który może zakończyć się sukcesem jedynie, gdy wyrasta z woli ludzi. Panie i panowie! Prezydent Klaus wyraźnie powiedział nam kilka tygodni temu, że nie widzi dla Czech alternatywy dla członkostwa w UE. Ponadto większość obywateli Czech uważa członkostwo w UE za korzystne. Dlatego też wszystkie rozważania na temat nieodpowiedzialności Republiki Czeskiej są zupełnie zbędne.
Na zakończenie chciałabym powiedzieć szefowi Sudeten German Landsmannschaft, panu Posseltowi, który publicznie ubolewał nad upadkiem ministrów Vondry i Schwarzenberga i wzywał Republikę Czeską do stworzenia silnego proeuropejskiego rządu, że Czechy nie są już Protektoratem Czech i Moraw, lecz suwerennym państwem, gdzie ministrów wyznacza Prezydent Republiki Czeskiej, a rząd sprawuje władzę z woli parlamentu, wybranego przez obywateli Czech.
Przewodniczący. − Pani Bobošíková! Demokracja oznacza również, że wszyscy demokraci mogą wyrażać swoje zdanie odnośnie procedur we wszystkich krajach w Unii Europejskiej i poza nią. To również jest cecha demokracji.
Mirek Topolánek, urzędujący przewodniczący Rady. – (CS) Mówiąc poważnie, wydaje mi się, że ulegamy presji retoryki przedwyborczej. Spróbujmy poważnie przyjrzeć się tym kwestiom i znaleźć jedność wśród 27 państw członkowskich, z których każdy ma własną historię i odczuwa odmienne objawy obecnego kryzysu finansowego oraz rodzaje wpływu na gospodarkę realną. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w sprawie wspólnego podejścia, to stanowisko zajmowane przez poszczególne kraje w momencie powstania problemu nie będzie miało znaczenia, ponieważ poprzez wystąpienie efektu domina wszyscy poniesiemy koszty. To punkt numer jeden.
Moja krytyka odnośnie podejścia wybranego przez USA nie była tylko sztuką dla sztuki, chciałem raczej podkreślić przewagę UE w tym względzie. Nasza przewaga polega na rozległym programie społecznym, który umożliwia nam uniknięcie inwestowania ogromnych sum w proces stabilizacji społecznej ludzi, którzy znaleźli się w kłopotach. System po prostu działa. Naszym głównym zadaniem jest utrzymanie działania systemu i zagwarantowanie obywatelom UE takich samych standardów społecznych, z jakich korzystali przed kryzysem. Uważam, że zdecydowanie nie jest to błahe zadanie i pochłonie dużo pieniędzy. Podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu pewnych konkretnych środków, a cytowane kwoty 5, 50 czy 75 miliardów euro, moim zdaniem pokazują wyraźne zobowiązanie Rady Europejskiej do zdecydowanej reakcji na bieżącą sytuację, nie tylko przez zastosowanie ogólnych środków w tych, bądź innych ramach, ale również poprzez podjęcie bardzo konkretnych kroków.
Istnieje ogromna różnica między składaniem pięknych obietnic, a rzeczywistym przekuwaniem ich w czyn. Teraz naszym wspólnym celem jest wdrożenie wszystkich omawianych środków, ich praktyczne zastosowanie i zbieranie informacji zwrotnej. Nikt dokładnie nie wie – i zupełnie poważnie mogę stwierdzić, że nawet makroekonomiści tego nie wiedzą – jakie mogą być skutki zastosowania poszczególnych środków. Z pewnością wiemy jednak, że ktoś będzie musiał zapłacić za tę akcję ratunkową i za całość działań. Wykażemy się dużą nieodpowiedzialnością, jeśli nie zastanowimy się nad następstwami działań, mimo, że nawet nie wiemy jak długo potrwa ta sytuacja lub jeśli nie zastanowimy się nad kwestią, komu przyjdzie zapłacić za te działania i jaki wpływ będą one miały na strefę euro oraz na pakt stabilności i wzrostu, a także, jakie szanse dadzą państwom takim, jak moje na wstąpienie do strefy euro i wprowadzenie jednolitej waluty. Nie odpowiem na komentarze przywódcy partii pana Schulza. Przed poprzednimi wyborami zrobił to premier Berlusconi, a ja nie chcę powtórzyć jego błędu. Uważam, że na niektóre ataki nie należy odpowiadać. Niemniej jednak nie możemy dopuścić, by podmioty drukujące banknoty jako jedyne czerpały zyski z kryzysu. To nie byłaby dobra sytuacja.
Szczyt w sprawie zatrudnienia. Oczywiście, że zaproponowaliśmy Komisji pełny format. Był to wspólny pomysł mój i komisarza Jose Manuela Barroso, ponieważ podobnie jak państwo czujemy potrzebę zaproszenia partnerów społecznych do dyskusji na szczeblu wyższym, niż rozmowy trójstronne, a także potrzebę omówienia z nimi problemów związanych z zatrudnieniem, wdrażaniem różnorodnych pakietów krajowych, skutkami dla obszaru zatrudnienia i kolejnymi krokami podejmowanymi w celu ochrony obywateli UE przed wpływem kryzysu. Nie my podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu szczytu w formie trojki. Rozumiem obawy wyrażane przez wielu szefów państw lub rządów, i ja sam byłem za pełnym formatem szczytu. Z drugiej jednak strony powinniśmy pamiętać, że jest to jedynie szczyt nieformalny, a jego wnioski nie są wiążące. Pod tym względem zredukowany format szczytu może stanowić o jego przewadze, ponieważ oznacza możliwość zaprezentowania zaleceń z nieformalnego szczytu podczas regularnego czerwcowego posiedzenia Rady; wtedy − być może − uda się je jednoznacznie zaakceptować. Moim zdaniem nie jest to aż tak poważny błąd i nie trzeba robić z niego problemu politycznego. Istotne, że odważyliśmy się zwołać ten szczyt, że zaprosiliśmy do udziału partnerów społecznych, że wraz z nimi przygotujemy szczyt w długim okresie – przed szczytem w sprawie zatrudnienia odbędą się trzy rundy negocjacji przy okrągłym stole w Sztokholmie, Madrycie i Pradze – i że próbujemy wyciągnąć wnioski, które okażą się wartościowe z punktu widzenia czerwcowego posiedzenia Rady.
Traktat z Lizbony. Pozwolę sobie dziś na jeden dowcip. Uważam, że od tej chwili numerem, pod który należy dzwonić z pytaniami o przyszłość traktatu lizbońskiego nie jest już numer do biura rządu i premiera Topolanka, ale raczej numer do Parlamentu i pana Jiriego Paroubka. Muszę przyznać, że odpowiedzialność za naprawę sytuacji należy do tych, którzy do niej doprowadzili. Oczywiście robię wszystko, co w mojej mocy, by wypełnić swoje zobowiązanie, bym nie musiał usuwać swojego podpisu z kamienia umieszczonego przed klasztorem św. Hieronima w Lizbonie.
Komisja. Rada podczas grudniowego szczytu podjęła wyraźną decyzję i zdajemy sobie sprawę ze złożoności sytuacji. Muszę przyznać, że naszym celem jest osiągnięcie na czerwcowym posiedzeniu Rady Europejskiej politycznego porozumienia. Oczywiście będziemy się z państwem konsultować: prowadzenie dyskusji z Parlamentem Europejskim jest kwestią fundamentalną. Z tego powodu rozważamy nawet − jeżeli Parlament Europejski będzie wystarczająco zainteresowany − możliwość przedłużenia czerwcowego posiedzenia o jeden tydzień, by przedłużyć debatę z 10 na 17 dni. Uważam, że okres 17 dni pozwoliłby nam na przeprowadzenie debaty. Takie konsultacje są kwestią fundamentalną, niemniej jednak przed podjęciem formalnej decyzji musimy bezwzględnie zadecydować, czy działamy w ramach traktatu z Nicei, czy też traktatu z Lizbony, ponieważ umożliwi nam to przewidzenie, jaką formę przyjmą porozumienia, czy liczba państw będzie taka sama, czy każde państwo będzie miało swojego komisarza itd. Musimy uwzględnić wyniki wyborów europejskich i mogę teraz jedynie powiedzieć, że będziemy postępować zgodnie z zaakceptowaną procedurą standardową, ponieważ znajdujemy się w próżni prawnej i w sytuacji, z którą należy sobie poradzić pod względem politycznym i praktycznym.
Dalsze dyskusje związane z kwestią wyboru pomiędzy uregulowaniami prawnymi a środkami zachęcającymi. Już na wstępie powiedziałem, że moim zdaniem UE przyjęła całkowicie poprawne podejście, nie opowiadając się ani za jednym, ani za drugim rodzajem postępowania, a jedynie oznajmiła, że uratowaliśmy sektor bankowy, a teraz należy go „posprzątać”. Komisja przygotowała plan w sprawie ocenienia poszczególnych złych aktywów (oceny wpływu) i poradzenia sobie z problemem. Moim zdaniem jedynym sposobem na zwiększenie zaufania do sektora bankowego, a także zaufania sektora bankowego, jest oczyszczenie sytuacji w bankach. Republika Czeska i Szwecja wiedzą, jak to zrobić, a Sekretarz Skarbu Stanów Zjednoczonych przedstawił własny plan działania dla swojego kraju. Uważam, że to jedyny sposób na znalezienie wyjścia z sytuacji. Wspominałem już o pakietach bodźców. Drugim filarem tej struktury są uregulowania prawne, które częściowo spoczywają w państwa rękach. Są one również częściowo wspomniane w świetnie przygotowanym sprawozdaniu pana Larosiera. Pakiet obejmie uregulowania prawne z zakresu funduszy hedgingowych i niepublicznego rynku kapitałowego i oczywiście pomoże rozwiązać kwestię sektora usług przybrzeżnych. Z pewnością dostrzegacie ogromny postęp w tej dziedzinie, a my przygotowujemy się pod tym względem na ewentualny przyszły kryzys. Nie działamy pod presją czasu po to, by z dnia na dzień tworzyć nowe uregulowania prawne. Ale działamy pod presją czasu po to, by ograniczyć ewentualne przyszłe problemy.
Odbyła się także dyskusja w sprawie roli, jaką odgrywa MFW. Uzgodniliśmy, że MFW powinien być sponsorem przyszłych rozwiązań, problemem nie jest jednak to, że mielibyśmy zbyt małą liczbę instytucji sprawujących niewielką władzę. Problem zależy od tego, czy największe podmioty na globalnym rynku finansowym będą szanować te instytucje, ponieważ w przeszłości nie miało to miejsca. W każdym razie to podstawowy temat debaty i kwestia, którą należy omówić podczas szczytu G20: akceptacja dla zwiększonej roli MFW, Banku Światowego i OECD w systemie międzynarodowych globalnych instytucji finansowych oraz poszanowanie tych instytucji i przedstawianych przez nie wniosków.
Uważam, że należy omówić kwestię partnerstwa wschodniego. Spotkałem się wczoraj ponownie z prezydentem Juszczenką i z zadowoleniem przyjmuję to porozumienie oraz podpisanie porozumienia pomiędzy Komisją Europejską a Ukrainą. Oznacza to istotny krok w kierunku ustabilizowania sytuacji. Niedawno odwiedziłem Azerbejdżan, gdzie rozmawiałem z prezydentem Alijewem. UE musi nadal służyć za latarnię morską dla tych państw. Nie chodzi tu o budowanie nowych barier, ale o misję UE; misję rozszerzenia obszaru bezpieczeństwa, obszaru wolności, obszaru dobrobytu i obszaru solidarności. Tu nie ma granic, co nie oznacza, że obiecujemy tym państwom przystąpienie do UE jutro, pojutrze lub w ogóle. Jeśli zgaśnie światło w latarni morskiej, stracimy kontrolę nad dalszymi zmianami zachodzącymi w tych krajach. Musimy zaprosić je do rozmów, zapewnić ich obywatelom nieograniczone możliwości podróżowania, zapewnić wymianę między instytucjami edukacyjnymi, i szkołami oraz zapewnić lepsze zarządzanie. Uważam, że to jest nasz obowiązek i w tym sensie partnerstwo wschodnie daje wyraźny dowód, że zdążamy w dobrym kierunku. W odpowiedzi na słowa pana Bielana chciałbym dodać, że zaakceptowanie puli 600 milionów euro było ogromnym sukcesem. Nie wszyscy się na to zgodziliśmy, nie było jednogłośnego porozumienia, ale osiągnęliśmy maksymalny możliwy kompromis, na który mogły zdobyć się wszystkie państwa członkowskie.
Na zakończenie chciałbym wspomnieć o skutkach społecznych. Muszę wrócić do kwestii trójstronności i pochwalić rolę obu partnerów społecznych. Nie rozmawialiśmy o ilości pieniędzy, jaką damy ludziom. Mówiliśmy o tym, jak dzięki rozwijaniu umiejętności, rozwojowi edukacji i wspieraniu MŚP, które tworzą liczne miejsca pracy, przygotować ludzi do danej sytuacji lub potencjalnie podobnej sytuacji w przyszłości. Obecnie koszty pracy oczywiście maleją, ponieważ chcemy jak najdłużej utrzymywać zatrudnienie ludzi, gdyż przywrócenie ich do pracy jest kilkukrotnie droższe niż utrzymanie w bieżącym zatrudnieniu.
Mobilność siły roboczej. Naprawdę niecierpliwie oczekuję rozpoczęcia debat w poszczególnych parlamentach krajowych (szczególnie w moim kraju) dotyczących sposobu, w jaki chcemy zmienić prawo pracy tak, by stworzyć bardziej elastyczną i mobilną siłę roboczą. To przeszkoda w znalezieniu rozwiązania. Koniecznie musimy zagwarantować szybkie zwiększenie liczby miejsc pracy oraz szybkie rozwiązanie kłopotów osób, które nie z własnej winy znalazły się w trudnej sytuacji.
Chciałbym jeszcze na koniec dodać parę słów o szczycie UE−Stany Zjednoczone. Bardzo doceniam to, że administracja USA, pod przywództwem prezydenta Baracka Obamy, przyjedzie do Pragi po zakończeniu szczytu G20 w Londynie i szczytu w Sztrasburgu-Kehl. Ma to dla nas ogromną wartość symboliczną i zapraszamy do nas również przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, ponieważ wyczuwam dezaprobatę dla faktu, że prezydent Stanów Zjednoczonych nie zdoła odwiedzić Parlamentu Europejskiego. Nie będzie zbyt wiele czasu na rozmowy, ale moim zdaniem musimy dowiedzieć się, czego chcą Stany Zjednoczone, a czego chcemy my i musimy dojść do porozumienia. Z pewnością nie chcemy wznosić kolejnych przeszkód – w końcu taki jest główny cel działania całej cywilizacji w strefie euro-atlantyckiej.
I wreszcie chciałbym odnieść się do uwag poczynionych przez panią Bobosikovą. Administracja Czech, jak do tej pory, całkiem dobrze radzi sobie z sytuacją. Nie zgadzam się z opinią, że możemy potknąć się organizacyjnie, że możemy nie podołać zadaniu zarządzania jedną z najbardziej wymagających prezydencji ostatnich lat tylko dlatego, że nieustannie stajemy w obliczu licznych problemów, których nikt nie mógł przewidzieć. Z pewnością nasz stopień elastyczności, nasz stopień kreatywności, nasza umiejętność reagowania, działania i szukania kompromisów nie zasługują na tak ostrą krytykę. Przypadek utraty wotum zaufania, który miał miejsce ostatnio w Republice Czeskiej wydarzył się również w Danii i Włoszech, a we Francji także nastąpiła zmiana rządu, aczkolwiek w wyniku wyborów. Nie postrzegam tej sytuacji w aż tak ciemnych barwach i zapewniam państwa, że czeska prezydencja w żaden sposób nie ucierpi z jej powodu i że my wszyscy odpowiedzialni za zarządzanie agendą UE bez wątpienia wywiążemy się z zadania.
Przewodniczący. − Urzędujący przewodniczący Rady Europejskiej! Dziękuję za wypowiedź. Życzymy panu całkowitego wypełnienia swoich obowiązków przewodniczącego Rady Europejskiej i zrobienia wszystkiego, co w pana mocy na drodze do osiągnięcia porozumienia w sprawie Traktatu z Lizbony, także w pana rodzinnym kraju. Proszę przyjąć nasze życzenia i podziękowania za dzisiejszą tu obecność.
Timothy Kirkhope (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Chciałbym wyrazić swoje uznanie dla imponującego sposobu, w jaki czeska prezydencja poradziła sobie z niektórymi podstawowymi problemami Europy. Prezydencja niezłomnie i wyraźnie określiła swoje cele w odniesieniu do kwestii takich, jak kryzys ekonomiczny i finansowy oraz bezpieczeństwo energetyczne i zmiany klimatu, a następnie w czasach sprawdzianu potrafiła zdecydowanie stanąć na czele Europy.
Szczególnie wyraźne przywództwo zademonstrował premier Topolanek, głównie poprzez ostrzeganie przed niebezpieczeństwem związanym z protekcjonizmem. Gdy inni igrali z próbami tworzenia niszczycielskich barier w zakresie handlu, prezydencja czeska jasno i konsekwentnie przekonywała do idei otwartego handlu, a szczególnie do uwzględnienia konieczności utrzymania jednolitego rynku. Na początku tego miesiąca pan Topolanek mówił, że protekcjonizm jest zawsze szkodliwy, a w przypadku UE wręcz nielogiczny. Mówił, że musimy wyciągnąć nauczkę z tego kryzysu, mówić „nie” izolacji, „nie” protekcjonizmowi i „tak” współpracy.
Miał całkowitą rację przypominając nam podstawową zasadę przyświecającą UE. Jego uczciwość stanowi wyraźny kontrast do obłudnej i samolubnej przemowy, którą wczoraj wygłosił w tej Izbie brytyjski premier. Styl długiego przemówienia pana Browna był kwiecisty, ale w treści zabrakło przede wszystkim wzmianki o najważniejszym, a mianowicie, że wśród wszystkich uprzemysłowionych państw to Wielką Brytanię pod jego przywództwem czeka najdłuższa i najcięższa recesja. Zignorował rolę, jaką powinien odegrać w naprawieniu i funkcjonowaniu poważnie uszkodzonych finansowych ram regulacyjnych. Zignorował olbrzymie zadłużenie, którym obciążył brytyjskie społeczeństwo.
Europa nie potrzebuje wysłuchiwać kazań brytyjskiego rządu mówiącego, co musimy zrobić, by wyjść z kryzysu. Europa i społeczność międzynarodowa musi teraz szybko odbudować zaufanie do naszych systemów finansowych, zagwarantować poprawnie działający system bankowy, któremu mogą zaufać pojedyncze podmioty, pan Schulz i przedsiębiorstwa oraz doprowadzić do ponownego udzielania pożyczek przez banki, co zwiększy zaufanie. Musimy przestrzegać zasad wolnego handlu i jednolitego rynku i jestem całkowicie przekonany, że prezydencja będzie kontynuowała prace na rzecz osiągnięcia tych podstawowych celów.
Poul Nyrup Rasmussen (PSE). – Panie przewodniczący! Poprosiliśmy Radę tu w Parlamencie, zaledwie na tydzień przed jej wiosennym posiedzeniem, by uzgodniła wyraźne wytyczne i określone środki mające na celu utrzymanie zatrudnienia i tworzenie nowych możliwości zatrudnienia. Obecna tu dziś Rada jest Radą milczenia i Radą złudzeń. Przykro mi, lecz nie dostrzegłem żadnych konkretnych środków. Owszem jest kwota 5 miliardów euro, ale czym ona jest? To jedynie 0,04% PKB naszej Unii. Inwestycje w połączenia szerokopasmowe są właściwym posunięciem, ale nie mówcie mi, że mają rzeczywisty wpływ na zmniejszenie gwałtownego spadku poziomu zatrudnienia, którego obecnie doświadczamy.
Nie zrozumieliście jeszcze, że ten kryzys to bardzo głęboka i poważna recesja. Przedsiębiorstwa i pracownicy, a także my domagamy się jednego: zróbcie więcej! MFW zaproponował, żebyśmy w tym oraz w następnym roku zainwestowali 2% PKB. Panie Barroso! Powiedział pan, że dobrze sobie radzimy; inwestujemy 3,3% PKB. Tak właśnie mówił pan dwa tygodnie temu, ale teraz ta liczba urosła już do 4%. Zadaję sobie pytanie, jak to możliwe? Metoda obliczenia jest prosta. Rośnie bezrobocie: bodziec finansowy wzrośnie, kiedy wzrosną wydatki na zasiłki dla bezrobotnych. Domyślam się, że gdy liczba bezrobotnych dojdzie w Europie do 25 milionów, dumnie ogłosi pan tutaj, że nasz pakiet bodźców wynosi 5% PKB. Nie możemy działać w ten sposób. Pan nie może działać w ten sposób. Potrzebne są nam prawdziwe inwestycje.
Panie przewodniczący Barroso! Paul Krugman powiedział, że pod względem realnego bodźca Europa dostarcza mniej niż połowę pakietu Stanów Zjednoczonych. Czy mogę do pana o coś zaapelować? Przy każdorazowym wzroście poziomu bezrobocia, proszę nie mówić ludziom, że Europa zwiększa działania, tylko dlatego że państwa członkowskie płacą większe kwoty na zasiłki dla bezrobotnych. Powinien im pan mówić, że jest pan zaangażowany w realizowanie nowego planu naprawy. Dziękuję za pana dzisiejsze słowa, gdy mówił pan, że ma nadzieję, iż zaplanowany na 7 maja szczyt w sprawie zatrudnienia będzie prawdziwym szczytem w sprawie zatrudnienia. W tej kwestii jesteśmy po pana stronie i będziemy pana wspierać, by tak się stało.
Powinniśmy wspomnieć działania prezydenta Francji, pana Sarkozy’ego i pamiętać, że podczas swojej prezydencji nie ograniczał liczby zwoływanych szczytów nadzwyczajnych. A teraz proponuje się, by szczyt w dniu 7 maja miał format trojki.
Kryzys w zakresie bezrobocia nie zniknie tylko dlatego, że odmawiamy przeprowadzenia większej liczby spotkań. Kryzys będzie trwał. Z tego powodu apeluję do pana: mamy plan naprawy; plan bardzo dobrze udokumentowany. Wiem, że przewodniczący Komisji zna go bardzo dobrze i jestem przekonany, że wspólnie możemy osiągnąć znacznie więcej, niż dotychczas. Chodzi tu o dalszy los podejmowanych przez Unię Europejską wysiłków gospodarczych, monetarnych i społecznych.
Przewodniczący Komisji! Powtórzę raz jeszcze: proszę nam pozwolić na przeprowadzenie w dniu 7 maja szczytu w sprawie zatrudnienia, który będzie poważny, dobrze zaplanowany i będzie miał szeroki zakres. Ma pan nasze poparcie, jeśli tylko może pan spełnić naszą prośbę.
(Oklaski)
Silvana Koch-Mehrin (ALDE). – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Unia Europejska udowodniła, że podczas kryzysu finansowego i gospodarczego miała łut szczęścia, a prezydencja czeska jak na razie również dobrze wypełnia swoje obowiązki.
Zakres i głębsze przyczyny kryzysu finansowego i gospodarczego stanowią dowód, że należy zmienić – na szczeblu krajowym, unijnym i światowym – sposób globalnego zarządzania makroekonomicznego rynkami finansowymi i ramy prawne mające do niego zastosowanie. Należy wprowadzić zmiany do prawodawstwa w zakresie nadzoru i poprawić środki ostrożności w odniesieniu do zarządzania kryzysowego. Prawodawstwo z zakresu zarządzania sektorem finansowym powinno mieć w przypadku cykli ekonomicznych działanie osłabiające, a nie rozjątrzające. Więcej uregulowań prawnych nie oznacza jednak lepszych uregulowań prawnych; a my potrzebujemy uregulowań prawnych − właściwych.
Dramatyczny kryzys na międzynarodowych rynkach finansowych i spowodowane nim zmiany stanowią wyzwanie dla liberalnego porządku gospodarczego. Powodem stworzenia zreformowanego, a nie zupełnie nowego, systemu finansowego są błędne decyzje rządów w zakresie polityki gospodarczej i finansowej, nieodpowiedni nadzór finansowy sprawowany przez rządy oraz pokazowe upadki kilku banków. Przekonanie o niezależności Europejskiego Banku Centralnego i jego podejście do stabilizacji monetarnej są słuszne i udowodniły już swoją wartość.
Mamy także dowody znaczenia, jakie wspólny rynek ma dla utrzymania dobrobytu i stabilizacji w Europie. Rynek wewnętrzny odgrywa kluczową rolę w skracaniu w Europie czasu trwania recesji oraz w jej tłumieniu. Państwa członkowskie muszą szybko podjąć ukierunkowane i tymczasowe środki wsparcia gospodarki realnej, ponieważ wiemy, że UE może tworzyć dobrobyt, o ile będzie nadal rozwijać rynek wewnętrzny, ale nie jeśli będzie rozdawać dotacje.
Unia Europejska musi zatem kontynuować prace zmierzające do zakończenia tworzenia jednolitego rynku i stworzyć efektywne ramy dla konkurencji na rynku. Jasno jednak widać, że UE nie zdała jeszcze egzaminu. Unia Europejska musi zdecydowanie przestrzegać swoich zasad. Nie może ponownie wpaść w przestarzałe tory myślowe, w protekcjonizm, politykę dzielenia rynku, ani też w wyścig o dotacje. Takie dążenia popiera czeska prezydencja i mam nadzieję, że możemy nadal na nią liczyć.
Inese Vaidere (UEN). – (LV) Panie i panowie! Chciałabym podziękować czeskiej prezydencji za to, że pod jej przywództwem Rada uczyniła istotny krok w kierunku zrozumienia prawdziwych problemów oraz sposobów ich rozwiązywania. Chciałabym zaznaczyć kilka obszarów, nad którymi musimy wciąż pracować. Po pierwsze chodzi o tworzenie i utrzymywanie miejsc pracy, przy nacisku położonym nie tyle na kwestie pomocy społecznej, ile głównie na inwestycje w infrastrukturę i naprawę przedsiębiorstw, by możliwe było tworzenie miejsc pracy. Po drugie, banki otrzymały hojne wsparcie finansowe w celu przywrócenia stabilizacji systemu finansowego, ale nie spieszą się z zastosowaniem środków w zakresie udzielania pożyczek. W tym obszarze potrzebne są zarówno wytyczne europejskie, jak i proaktywne środki wprowadzane przez rządy krajowe, mające na celu uświadomienie bankom ich obowiązków w tych trudnych czasach i zagwarantowanie, że banki ponownie rozpoczną udzielanie pożyczek przedsiębiorstwom i poszczególnym osobom. Po trzecie, fundusze strukturalne są w rzeczywistości dla przedsiębiorstw jedynym źródłem finansowania, które umożliwi odnowę działalności gospodarczej i dlatego z jednej strony musimy zwiększyć ich dostępność i zakres, a z drugiej musimy zmniejszyć biurokratyczne utrudnienia i wydłużyć czas pozyskiwania funduszy. Dziękuję państwu za uwagę.
Ian Hudghton (Verts/ALE). – Panie przewodniczący! Gordon Brown, premier Wielkiej Brytanii, chce żebyśmy uwierzyli w jego nagłą dumę z jedności Unii Europejskiej i przekonanie, że kraje UE razem są silniejsze i bezpieczniejsze. Teraz mówi nam, że należy wzmocnić uregulowania prawne dotyczące bankowości, rozwiązać problem rajów podatkowych i zreformować MFW.
Obecnie pan Brown nie jest w najmniejszym stopniu wiarygodny. Jego dorobek w zarządzaniu gospodarką Wielkiej Brytanii to zaniedbanie i katastrofa. Jest architektem dzisiejszego kryzysu gospodarczego, a nie zbawicielem świata. Był zwolennikiem delikatnych uregulowań prawnych, które stanowią bezpośrednią przyczynę problemów w sektorze bankowym.
Bez wątpienia wpływ spowolnienia gospodarczego jest odczuwalny na całym świecie. Rząd Szkocji robi wszystko, na co pozwalają mu jego ograniczone prawa, by odeprzeć najcięższe efekty kryzysu, złagodzić obciążenie podatkowe przedsiębiorstw poprzez obniżenie stóp, przyspieszyć inwestycje w projekty infrastrukturalne i nadać pierwszeństwo programom szkoleniowym i rozwijającym umiejętności pomagające w znalezieniu pracy.
Szkocja jest bogata w źródła energii i ma olbrzymi potencjał w zakresie rozwoju odnawialnych źródeł energii takich, jak przybrzeżny wiatr, działanie fal i przypływów. Wsparcie UE dla rozwoju systemu tworzenia i dystrybucji czystej energii pomoże nie tylko szkockiej gospodarce, ale także przyniesie korzyści pozostałym Europejczykom, przyczyniając się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego i złagodzenia zmian klimatycznych. Mam nadzieję, że już niedługo Szkocja będzie mogła odgrywać na arenie międzynarodowej bardziej aktywną i konstruktywną rolę jako normalne, niezależne państwo członkowskie Unii Europejskiej.
Gabriele Zimmer (GUE/NGL). – (DE) Panie przewodniczący! Jestem zaskoczona, że urzędujący przewodniczący Rady, który wczoraj stracił wotum zaufania w swoim parlamencie, jest tak surowy wobec błędnej polityki z przeszłości. Mówi, że droga wybrana przez Stany Zjednoczone została zdyskredytowana przez historię. Najwyraźniej ma na myśli, że w czasach kryzysu nie należy polegać na społecznych bodźcach i publicznie stwierdził, że nie należy zmuszać kadry kierowniczej w AIG do spłaty otrzymanych przez nich premii. Powiedział jednak również publicznie, że odpowiedzialność za kryzys finansowy, za kryzys gospodarczy, może być ograniczona do działań podejmowanych w przeszłości przez Stany Zjednoczone i że nie musi angażować się w proces samokrytyki i zadawać sobie pytań, czy podejmowana przez UE strategia komercjalizacji i presji konkurencyjnej oraz niepohamowana globalizacja przyczyniły się do bieżącej sytuacji.
Moim zdaniem jest to wyraźnie pokazane w odpowiednich ustępach opisanych w wynikach szczytu, w których stwierdzono, że w obecnej kryzysowej sytuacji odnowiona strategia lizbońska (w tym bieżące zintegrowane wytyczne) nadal spełnia rolę efektywnych ram wspierania wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. W dokumentach referencyjnych jednak bardzo wyraźnie odnotowano, że konieczne jest powiązanie z podejściem zrównoważonych finansów publicznych, a w związku z tym także z trwającą reformą emerytalną. Jestem tym zaskoczona. Poprzez takie podejście wypracowano schemat, w którym trwająca reforma emerytalna jest powiązana z trwającą prywatyzacją systemu emerytalnego, przy zwiększaniu pokrywanego przez kapitał odsetka kosztów opieki nad osobami w podeszłym wieku.
Takie postępowanie raz jeszcze wzmacnia dwie najważniejsze przyczyny obecnego kryzysu, a mianowicie: poleganie na rynkach finansowych, pomimo faktu, że kryzys został zapoczątkowany przez zawirowania właśnie na tych rynkach i dalsze zaostrzanie podziałów społecznych. Ale to właśnie eksplozja płynnego kapitału doprowadziła do podziału społecznego, podziału pod względem dystrybucji dochodu. W tym obszarze należy wprowadzić poprawki. W związku z tym nie rozumiem, dlaczego Komisja i Rada podczas rozmów na szczycie nie potrafiły przyjąć stosownych poprawek.
Mówiąc o strategii lizbońskiej należy również odnieść się do białej księgi Komisji w sprawie polityki w zakresie usług finansowych na lata 2005−2010, którą przygotowano hołdując idei integracji europejskiego rynku usług finansowych z globalnym rynkiem usług finansowych i odpowiednim artykułom zawartym w traktatach z Nicei i z Lizbony, na mocy których z jednej strony zabroniona jest jakakolwiek forma ograniczeń w odniesieniu do swobodnego przepływu kapitału, a z drugiej strony zachęca się instytucje finansowe do dostarczania niezakłóconych przepływów usług finansowych. Jest to całkowicie sprzeczne z wszelkimi formami walki przeciwko przyczynom kryzysu.
Johannes Blokland (IND/DEM). – (NL) Panie przewodniczący! Strategia lizbońska zapewni Europie dalszą możliwość konkurowania pod względem gospodarczym z resztą świata. Oczywiście będzie to możliwe, jeśli każde państwo weźmie realny udział i jeśli zagwarantujemy dobre warunki życia, w tym także w państwach rozwijających się.
Porozumienie osiągnięte w ubiegłym tygodniu na szczycie UE nie jest wystarczająco silne, by pobudzić do życia nową gospodarkę ukierunkowaną na zrównoważony rozwój. Kryzysy gospodarczy, klimatyczny i energetyczny wymagają zastosowania nowego podejścia, które z kolei wymaga niezbędnych inwestycji. Pod tym względem Unia Europejska musi objąć przywództwo. Oczekiwaliśmy porozumienia w sprawie finansowania umów z Bali i Poznania dotyczących klimatu. Po długich negocjacjach ministrów ochrony środowiska i finansów nie osiągnięto takiego porozumienia na szczycie UE, co jest niepokojące. Gdzie jest przywództwo UE, gdy mowa o rzeczywistym finansowaniu? Wyeliminowanie finansowania z planów dotyczących klimatu przyjętych dla państw rozwijających się stanowi poważne naruszenie postanowień porozumień klimatycznych. Nie takiego przywództwa potrzebujemy w okresie przygotowawczym do szczytu w Kopenhadze.
Andreas Mölzer (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Niestety doniosła wizja europejska spowodowała, że Bruksela pozostaje głucha i ślepa na liczne niepożądane zmiany zachodzące w UE. W miarę rozwijania się kryzysu obywatele ponoszą koszty za taką postawę – za neoliberalne złe wybory podejmowane w ubiegłych latach, za nierzetelne przygotowania do rozszerzenia na wschód, które zawiodły ich w pułapkę. Wstąpienie Turcji do UE, co jest już najwyraźniej przesądzone, również nie przyniesie wymaganego bezpieczeństwa energetycznego; a wręcz przeciwnie − przyniesie jedynie polityczną niestabilność, Islam i miliardową lukę w naszych finansach.
Na nadchodzącym szczycie G20 w sprawie finansów UE musi wyzwolić się z roli wasala, którą dotychczas odgrywała w stosunku do polityki Stanów Zjednoczonych i musi wdrożyć surowe zasady i rygorystyczne kontrole. Długotrwała odmowa Waszyngtonu zaangażowania się w jakąkolwiek formę uregulowania zapalnej kwestii finansów, która leży u podstaw obecnego dylematu związanego z sytuacją finansową.
Podczas kryzysu należy wprowadzić cięcia w budżecie. Istnieje wystarczający margines na oszczędności, na przykład w zakresie niekontrolowanego rozwoju agencji UE. Zwiększenie funduszu kryzysowego może stanowić jedynie pierwszy krok; potrzebujemy znacznie więcej planów na wypadek bankructwa któregoś z krajów i pomysłu na rozwiązanie poważnych problemów społecznych, których pojawienie się jest pewne jak amen w pacierzu.
Werner Langen (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałbym pogratulować czeskiej prezydencji. Pomimo poważnych problemów w kraju potrafiła wypełnić europejski plan działania w czasach najgorszego od dziesięcioleci kryzysu gospodarczego i finansowego. Moje gratulacje łączę z prośbą, by czeska prezydencja do końca swojej kadencji działała w tak dobry i skoncentrowany sposób, jak dotychczas.
Gdy słucham wypowiedzi przewodniczącego Grupy Socjalistycznej mam wrażenie, że znajduję się na innej planecie. Chwali on pana Browna, który zanim został premierem był ministrem skarbu, co oznacza, że ponosił odpowiedzialność za politykę finansową i warunki ramowe Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Przy wielu okazjach mówiono tu, że jedynie zmiana postawy Wielkiej Brytanii pozwoli nam wprowadzić niezbędne środki regulacyjne. Jak możemy nazywać naszym wybawcą osobę, która przez dziesięć lat skutecznie utrudniała tę zmianę? Nie potrafię tego zrozumieć.
Krytyka wygłoszona przez czeskiego premiera odnośnie do polityki Stanów Zjednoczonych polegającej na zwiększeniu podaży pieniądza jest pod każdym względem uzasadniona. Nie da się rozwiązać problemów poprzez zastosowanie środków, które spowodowały kryzys, a mianowicie poprzez nadmierne zwiększenie podaży pieniądza i zbyt dużą skalę życia na kredyt. Życie na kredyt właśnie stanowi problem.
W związku z tym najważniejszym priorytetem powinno być objęcie kontroli nad kryzysem na rynku finansowym, zmiana globalnej nierównowagi, wspólne podjęcie stojących przed nami zadań w obszarze ochrony klimatu i walki z ubóstwem, a także wdrożenie na świecie nowego rodzaju moralności opartej na społecznej gospodarce rynkowej. Jeśli podczas obecnego kryzysu wywiążemy się z tego zadania, oznaczać to będzie, że czeska prezydencja spełniła nasze wszystkie oczekiwania, niezależnie od dalszych losów traktatu z Lizbony i wewnętrznej sytuacji w Republice Czeskiej.
Libor Rouček (PSE). – (CS) Panie i panowie! Pan Mirek Topolanek, urzędujący przewodniczący Rady rozpoczął swoje dzisiejsze przemówienie w Parlamencie Europejskim od ataku na demokrację społeczną. Chciałbym zauważyć, że to bardzo typowa i charakterystyczna cecha tego rządu. Premier Topolanek, zamiast szukać porozumienia, współpracy i kompromisu w sprawach związanych z zarządzaniem UE, szukał kwestii spornych i podtrzymywał spory i konflikty. Te właśnie cechy charakterystyczne i nieumiejętność współpracy stanowią prawdziwe przyczyny upadku jego rządu. Chciałbym przypomnieć państwu, że to nie opozycja zdymisjonowała rząd; zrobili to posłowie należący do partii rządzącej i koalicyjnej Partii Zielonych.
Nie chcę jednak skupiać się na wewnętrznych sprawach politycznych Czech. Chciałbym jedynie przypomnieć Republice Czeskiej o spoczywających na niej − jako na kraju sprawującym prezydencję − obowiązkach wobec Unii i obywateli UE. Mamy przed sobą wiele zadań. Oczywiście wspomniano już o kryzysie gospodarczym i finansowym. W Pradze zostanie zorganizowany szczyt UE−Stany Zjednoczone. Mamy wraz z partnerami z USA doskonałą historyczną szansę na współpracę we wszystkich obszarach problemów dzisiejszego zglobalizowanego świata, począwszy od gospodarki i środowiska naturalnego, po rozwiązywanie konfliktów na Bliskim Wschodzie, w Afganistanie itd.
Na zakończenie chciałbym raz jeszcze skomentować kwestię traktatu lizbońskiego. Czescy socjaldemokraci zawsze popierali ideę Konstytucji Europejskiej i zawsze popierali ratyfikację traktatu z Lizbony. Wyraziliśmy poparcie w czeskim parlamencie i wyrazimy je w Senacie podczas głosowania. Wierzę, że Demokratyczna Partia Obywatelska, niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdzie, będzie nadal działała tak samo konstruktywnie i proeuropejsko oraz poprze przedmiotowy dokument.
Margarita Starkevičiūtė (ALDE). – (LT) Za każdym razem, gdy omawiamy kolejne spotkanie na szczycie szefów państw lub rządów, które ma na celu rozwiązanie problemów gospodarczych, uznajemy, że osiągnięto dobre wyniki, ale niestety pozostajemy w tyle za wydarzeniami, a mechanizm wdrażania decyzji nie jest jasny.
Co powinniśmy zrobić, by uniknąć takich problemów?
Po pierwsze, kraje muszą oszacować wpływ integracji na ich krajową politykę gospodarczą. Obecnie decyzje są często podejmowane na podstawie zdarzeń historycznych, naszych zachowań w poprzednich sytuacjach kryzysowych. Niestety teraz żyjemy w zintegrowanej Unii Europejskiej, która ma wspólny rynek i najczęściej wszystkie podejmowane w ten sposób decyzje nie odnoszą już takiego skutku, jak kiedyś.
Po drugie, należy stworzyć pewnego rodzaju tymczasowe ramy instytucjonalne dla mechanizmu wdrażania decyzji. Mamy czekać na ratyfikację traktatu z Lizbony? Życie ludzkie nie czeka, musimy podejmować decyzje już dziś. Nie ulega wątpliwości, że potrzebna jest większa koordynacja pomiędzy krajami wchodzącymi w strefę euro i krajami spoza niej. Jak możemy ją osiągnąć? Moim zdaniem mechanizm służący bliższej współpracy mógłby być oparty na tzw. mechanizmie kursowym – ERM II. Pomogłoby to w zbliżeniu do siebie nowej i starej Europy oraz w znalezieniu konsensusu.
Mirosław Mariusz Piotrowski (UEN). – (PL) Panie Przewodniczący! W trakcie ostatniego szczytu Rady Europejskiej poruszono wiele tematów. Jednym z nich była kwestia partnerstwa wschodniego i alternatywnych tras przesyłu gazu. Zadecydowano o przekazaniu na razie niewielkich środków na te cele, ale bez wątpienia jest to krok w słusznym kierunku. Europa stojąca w obliczu ogromnego kryzysu ekonomicznego musi poszukiwać skutecznych dróg wyjścia. Nie można jednak odejść od przyświecającej nam zasady solidarności. Powinniśmy być szczególnie wrażliwi na problemy nowo przyjętych członków Unii.
Jakkolwiek w trakcie szczytu poruszono jeszcze kwestie związane z ociepleniem klimatu, to w praktyce widać, że dotykający nas kryzys spycha na margines ten niezwykle kosztowny pseudonaukowy projekt. Środki finansowe przeznaczone na ten cel powinny zostać przekierowane na skuteczną, solidarną walkę ze skutkami kryzysu. Sytuacja wewnętrzna w Czechach nie powinna w żaden sposób tego zakłócić.
Rebecca Harms (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący! Bardzo ucieszyła mnie obecność pana Vondry na dzisiejszym posiedzeniu plenarnym i jestem zadowolona z przekazanej przez prezydencję informacji, że będzie kontynuowała swoje prace. Moim zdaniem wyrządzimy Europie niedźwiedzią przysługę, szczególnie w obecnej sytuacji kryzysowej, jeśli nie zbierzemy się razem, by pomóc prezydencji czeskiej w działaniu. Z tego, co usłyszałam od przedstawicieli Republiki Czeskiej, rząd nadal będzie urzędował i pozostanie u steru, ponieważ większość, która wczoraj się zgrupowała, nie jest wystarczająca do poparcia nowego rządu. Uważam, że podczas kryzysu bezwzględnie potrzebny jest taki rodzaj stabilizacji, przez który rozumiem solidarność z czeską prezydencją. Wzywam także wiele krajów zachodniej Europy, jak np. Francję, do powściągnięcia wywołanej europejskim kryzysem napastliwości wobec wschodu, jaką można było zauważyć w referendum we Francji.
Chciałabym zobaczyć odważniejsze przywództwo w odniesieniu do kwestii klimatycznych i włączenie się do potrzebnych teraz działań. Jeśli chcemy poczynić postępy w wychodzeniu z kryzysu, musimy odważyć się na próbowanie nowych działań. Mój szanowny kolega miał rację; żyjemy na kredyt. Ale żyjemy na kredyt również pod względem środowiska naturalnego i zmian klimatycznych. Bezustannie trwonimy zasoby naturalne. Nie zarządzamy gospodarką w zrównoważony sposób. ONZ, Ban Ki-moon, Bank Światowy, praktycznie wszyscy mówią nam, że dobrym posunięciem i szansą na przyszłość są obecne działania w Chinach, w Korei Południowej, gdzie ponad połowa krajowego krótkoterminowego programu gospodarczego jest skierowana na ochronę klimatu i zrównoważony rozwój. Niestety Rada Europejska nie zbiera całej potrzebnej odwagi. I niestety nie sądzę, że należy obwiniać jedynie Republikę Czeską.
Przewodniczący. − Pani Harms! Dziękuję bardzo. Ma pani całkowitą rację. Zgrzeszyliśmy wszyscy – niektórzy bardziej od pozostałych.
Mary Lou McDonald (GUE/NGL). – Panie przewodniczący! Bezwzględnym priorytetem w czasach kryzysu gospodarczego, rozpoczętego i napędzanego przez błędną politykę na szczeblu krajowym i unijnym, powinna być ochrona dotychczasowych i tworzenie nowych miejsc pracy. Należy zatamować krwotok bezrobocia. Do tego potrzebne są proaktywne interwencje rządów państw członkowskich.
Nie można pozwolić, by dogmat wolnego rynku stanął na drodze do dobrego życia pracowników. Delikatna regulacja rynków finansowych była zawsze drogą do zdzierstwa i korupcji. Chorobliwe dążenie do deregulacji i prywatyzacji sektora usług publicznych doprowadzi nas wszystkich do łez.
Tak więc, czy wspólnie powtarzany refren, że musimy wynieść lekcję z tego kryzysu gospodarczego, jest szczery? Oto jest pytanie. Jeśli tak, to nie znajdziemy teraz odpowiedzi na pytania o podstawowe zmiany w polityce UE, w rzeczywistości zaś w traktatach unijnych. Ta kwestia powinna być tematem rozważań Rady UE. Traktat z Lizbony to banał, karta polityk skazanych na porażkę. Potrzebujemy nowego traktatu na nowe czasy.
Paul Marie Coûteaux (IND/DEM). – (FR) Panie przewodniczący! Wyniki prezydencji z ostatniej Rady stanowią zabawną lekturę. Przypominają oświadczenia o zwycięstwie nad rozgromionymi armiami. Charakteryzuje je patetyczny ton takich oświadczeń, zawierają powtarzające się zapewnienia, że wraz ze zbliżającym się końcem kryzysu UE zbuduje na przyszłość silniejszą gospodarkę oraz potwierdzają strategię lizbońską, pomimo że w rzeczywistości schodzi ona zupełnie na boczny tor.
Wynika z tego, że eurokraci, eurofile i różnego rodzaju ultra-Europejczycy zamknięci w swoich szklanych wieżach stracili kontakt z rzeczywistością. Wszyscy zdają sobie sprawę, że recesja dotknęła najpierw strefy euro, ponieważ od ośmiu lat ma ona najniższą stopę wzrostu gospodarczego. Strefa euro miała także największe trudności pod względem konkurencyjności i zatrudnienia. A przede wszystkim strefa euro z powodu ogólnej tendencji pozbawiania krajów ich naturalnych środków ochronnych jest najsłabiej przygotowana do reagowania na kryzys.
W rzeczywistości kryzys będzie miał jeden pozytywny skutek, a mianowicie obudzi świadomość ludności, uśpioną przez oczekiwania finansowe i propagandę antynarodową. Jedynie państwa członkowskie będą posiadały instrumenty prawne niezbędne do przeprowadzenia działań o szerokim zasięgu i będą musiały usunąć unijne okowy oraz wspólną walutę, by możliwe było prowadzenie takich działań. Coraz wyraźniej widoczne – przynajmniej dla obywateli Francji – jest to, że nie ma bezpieczeństwa bez Francji, nie ma Francji bez francuskiej polityki i nie ma francuskiej polityki bez suwerenności krajowej i ludowej.
Roberto Fiore (NI). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Odnoszę wrażenie, że u podstaw przedmiotowej debaty leży dogmat, według którego banki powinny odgrywać centralną rolę w gospodarce, a proces globalizacji powinien stanowić podstawową część przyszłości gospodarczej.
Ten dogmat jest zły. Powinniśmy powrócić do tradycyjnej wizji gospodarki polegającej na sprawiedliwości społecznej i uczciwej produkcji. Skoro wszyscy się odżywiamy, wieczorami chodzimy spać i nosimy ubrania, to powinniśmy skoncentrować nasze działania i wysiłki na wzmocnieniu rolnictwa, budowaniu domów i rozwoju przemysłu wytwórczego.
Bez wprowadzenia nowej wizji będzie wpadać w nieustanne kryzysy, lichwa stosowana przez banki będzie nadal sprawować kontrolę nad ludźmi, a niesprawiedliwość będzie stale obecna w naszym życiu.
Jana Hybášková (PPE-DE). – (CS) Panie przewodniczący! Nie wiem nawet, do kogo przemawiam, ponieważ prezydencja czeska nie próbuje nawet brać udziału w dyskusji. Gratuluję wyników osiągniętych podczas szczytu. Zwiększenie zasobów MFW, podwojenie funduszu kryzysowego, partnerstwo wschodnie, wsparcie na rzecz infrastruktury strategicznej i wsparcie dla rurociągu Nabucco, te wszystkie elementy przyczyniają się do wypełnienia założeń prezydencji czeskiej, tzw. „trzy razy S”. To ogromna szkoda, że przygotowania do szczytu w Kopenhadze pozostają w tyle, a prezydencja czeska nie wykorzystała naszej pracy w zakresie pakietu klimatyczno-energetycznego.
Dziś jednak nie mamy do czynienia z żadnym z wymienionych elementów. Pańska prezydencja, podobnie jak rząd, reprezentuje politykę podwójnych standardów. Na forum Europy przybieracie pozę życzliwych Europejczyków i wspaniałych zwolenników integracji, ale w domu mówicie o zdeptaniu nas wszystkich, a traktat z Lizbony traktujecie, jakby był jedynie skrawkiem papieru. Nie potrafiliście zintegrować własnego rządu. Wybór Vaclava Klausa na prezydenta także wpisuje się w politykę podwójnych standardów. Miliony Czechów i Morawian mają na celu scementowanie naszych więzów z Europą Zachodnią, co pomoże nam w przezwyciężeniu najcięższych kryzysów. Osiągnięcie tego celu nie będzie możliwe bez ratyfikowania traktatu lizbońskiego. Przyjęcie traktatu jest obecnie poważnie zagrożone i częściowo jesteście za to odpowiedzialni. Jeśli pozostaniecie przy jakiejkolwiek formie władzy, powinniście wyraźnie opowiedzieć się za jego ratyfikacją. W Republice Czeskiej istnieją elity społeczne i polityczne, które chcą ratyfikacji i które są gotowe poprzeć każdego, kto do niej doprowadzi. Europejska Partia Demokratyczna, do której należę, zrobi wszystko, co w jej mocy, by doprowadzić do ratyfikacji.
Drugim poważnym zaniedbaniem jest kwestia euro. Możecie wziąć udział w szczycie G20 i reprezentować tam Europę. Ważne, by Europa broniła przed Stanami Zjednoczonymi swoich środków regulacyjnych i nie poddawała się polityce nadmiernych pakietów bodźców, która może prowadzić do hiperinflacji. Ważne jest stworzenie europejskiej komisji papierów wartościowych i utrzymanie paktu na rzecz stabilności. Te zalecenia odnoszą się jednak również do nas na szczeblu krajowym i to państwa ugrupowanie przyczyniło się do utrzymania nas przez wiele lat poza strefą euro.
Panie Topolanek! Zaproponowane środki są świetne. Obecnie to tylko wnioski, ale ich wdrożenie, jak powiedziała pani Merkel, ma znaczenie. Potrzebna jest nam wola polityczna i jedność, by możliwe było przełożenie słów na czyny. Mówił pan o kryzysie zaufania. Właśnie z tym mamy tu do czynienia. Zakończcie proces ratyfikacji traktatu z Lizbony, zmieńcie swoje stanowisko w sprawie euro i ułatwcie szybkie ściąganie zasobów strukturalnych. W przeciwnym razie będziecie mieć trudności w reprezentowaniu 60−70% Czechów i Morawian, którzy nie chcą w Europie funkcjonować na nierównych warunkach, ale chcą normalnie w niej żyć.
Jan Andersson (PSE). – (SV) Panie przewodniczący! Jeden problem dotyczy dziś dużej liczby europejskich obywateli. Chodzi o bezrobocie i głęboki rozłam, jaki za sobą pociąga. Ci ludzie musieli być niezwykle rozczarowani wynikami ostatniego szczytu. Podczas niego nie ustalono żadnej strategii walki z rosnącym bezrobociem. Mówią, że zrobiono już wszystko, co należało zrobić. Mówią również, że szczyt zaplanowany na początek maja nie będzie miał formy szczytu. Teraz ma to być spotkanie w formacie trojki. To wyraźny znak dla obywateli, że przywódcy UE nie uważają kwestii zatrudnienia i walki z bezrobociem za swój priorytet.
Parlament Europejski na miesiąc przed wyborami nie jest w ogóle zaangażowany. Pan Barroso wzywał dziś do dyskusji, ale wyniki Rady nie wspominają nawet o Parlamencie Europejskim.
Chciałbym krótko omówić kwestię automatycznych stabilizatorów. Podczas dzisiejszej debaty wspomniano o firmie GM, Stanach Zjednoczonych i Szwecji. To prawda, że w Szwecji mamy lepsze systemy ubezpieczeń społecznych, ale stopy zwrotu spadły z poziomu 80%. Pracownicy sektora motoryzacyjnego, którzy tracą pracę, obecnie otrzymają wypłatę w wysokości około 50−60% swojego wynagrodzenia. W związku z tym sytuacja nie wygląda już tak wspaniale.
Chciałbym powiedzieć na zakończenie parę słów odnośnie mobilności. Mobilność w ramach UE jest bardzo istotna, podobnie jak walka z protekcjonizmem. Komisja i Rada muszą jednak wziąć na siebie odpowiedzialność i zagwarantować w całej UE równe wynagrodzenie za równą pracę. Wtedy będziemy mogli działać na rzecz promowania mobilności i walki z protekcjonizmem.
Sophia in 't Veld (ALDE). – (NL) Panie przewodniczący! Wiele zostało powiedziane w odniesieniu do ilości pieniędzy, jaką musimy odłożyć, by zwalczyć bieżący kryzys gospodarczy. Moglibyśmy godzinami o tym dyskutować. Uważam, że niezbędne jest również uwzględnienie sytuacji przyszłych pokoleń i niepozostawianie im do rozwiązania wszystkich obecnych problemów. Obok tego być może nawet większe znaczenie ma cel, na który wydamy te pieniądze. Martwi mnie powtarzająca się odruchowa reakcja polegająca na wyrzucaniu pieniędzy na przestarzałe sektory przemysłu, która ma na celu ratowanie podupadających sektorów.
Zaskakuje również to, że w wynikach Rady sekcje poświęcone kryzysowi gospodarczemu oraz energii i zrównoważonemu rozwojowi są traktowane jak dwa odrębne problemy, podczas gdy nadszedł już czas, by je ze sobą powiązać. Nie chciałabym wpaść w ton aż tak pesymistyczny jak wcześniej pan Turmes, ale moim zdaniem nadszedł czas na inwestowanie w nowe technologie i wiedzę. Nie można tolerować sytuacji, w której pompuje się miliardowe kwoty w przemysł motoryzacyjny, podczas gdy w edukacji poszukuje się oszczędności. Zdecydowanie te kwestie powinny być inaczej zorganizowane.
Kolejnym ważnym punktem są rozwiązania dla państw z Europy Wschodniej i państw niemających wspólnej waluty. Te kraje zostały w pewien sposób zostawione same sobie, jedynie z cytowaną kwotą 50 miliardów euro. Zastanawiam się, czy Rada i Komisja rozważają również opcję przyspieszonego przystąpienia do strefy euro państw, które nie są jeszcze jej członkami, biorąc pod uwagę, że stabilność i siła tych państw leżą w interesie całej Europy.
Na zakończenie dodam, że bardzo niepokoi mnie stosowanie języka nacjonalistycznego i tendencja wszystkich przywódców krajowych do skłaniania się ku rozwiązaniom typu „nasz kraj najpierw”. Wszyscy musimy poważnie potraktować powstanie skrajnej prawicy i zagwarantować, że ten problem zostanie poruszony przed wyborami.
Seán Ó Neachtain (UEN). – (GA) Panie przewodniczący! Chciałbym wyrazić moje poparcie i przekazać gratulacje dla grupy przywódców europejskich, która spotkała się w ubiegłym tygodniu.
Jeśli idzie o Irlandię, to obecnie bardzo wyraźnie widać, że ostatecznym rezultatem jest nasza chęć otrzymania wsparcia z Unii Europejskiej. Mieliśmy silną gospodarkę, która uległa osłabieniu jak inne gospodarki na całym świecie. Jest dla nas oczywiste, że wyjdziemy z tego kryzysu dzięki wspólnej pracy i że największym wyzwaniem, przed jakim obecnie stoi Europa, jest współpraca i wzmocnienie – zamiast proponowanego osłabienia Unii – naszej jedności gospodarczej, by możliwe było wzajemne wspieranie się państw. Wyraźnie również widać, że podstawowe zasady ustanowione w traktacie z Lizbony są teraz potrzebne bardziej niż dotychczas. Jak mówi stare irlandzkie przysłowie: nie ma siły bez jedności.
Jean-Luc Dehaene (PPE-DE). – (NL) Panie przewodniczący! Możemy użalać się podczas każdego europejskiego szczytu, że wymiar europejski nie ujawnia się wystarczająco mocno w procesie podejmowania decyzji. Ja również oczekiwałem większego wymiaru europejskiego w przyjętym podejściu do walki z kryzysem. W obecnych czasach jednak większe znaczenie od zanudzania na temat dodatkowych planów i zapominanie o ich wdrażaniu, ma jednak wprowadzanie w życie już podjętych decyzji. Dlatego uważam, że Parlament wraz z Radą i Komisją musi teraz uznać za priorytet urzeczywistnienie już podjętych decyzji. I pod tym względem całkowicie popieram stanowisko Komisji.
Musimy również pokazać, że jesteśmy prawdziwie zjednoczeni w podejściu do kryzysu i mam nadzieję, że zarówno w Kopenhadze, jak i na szczycie G20 Unia będzie mogła efektywnie przemawiać jednym głosem. Aby jednak było to możliwe, musimy zapewnić wewnętrzne bezpieczeństwo naszych osiągnięć; zagwarantować, że rynek wewnętrzny pozostanie prawdziwie wewnętrznym rynkiem pozbawionym wewnętrznego protekcjonizmu i zapewnić wzmocnienie jednolitej waluty. Musimy wyciągnąć nauczkę z kryzysu i zwiększyć finansowanie Europejskiego Banku Centralnego, a także dostarczać środki finansowe w celu rzeczywistego umożliwienia działań w wymiarze europejskim. Musimy również zagwarantować przeprowadzenie dalszego rozszerzenia Unii i pokazać naszą solidarność w tych trudnych czasach z nowymi państwami członkowskimi. Po to właśnie jest Unia Europejska. Solidarność ze słabiej rozwiniętymi krajami musi stanowić część globalnego podejścia Unii Europejskiej.
Na zakończenie chciałbym wspomnieć o traktacie z Lizbony. Parlament musi wyraźnie określić swoje stanowisko. Musimy wiedzieć dokładnie, co zdarzy się tuż po wyborach europejskich. Wymaga to jednak przyjęcia przez Parlament wspólnego stanowiska i dlatego nie rozumiem poglądu Prezydium mówiącego, że nie ma potrzeby omawiania sprawozdań w sprawie stanowisk reprezentowanych w Izbie. Wzywam do zmiany tego postanowienia w celu umożliwienia nam przeprowadzenia negocjacji z Radą na podstawie stanowiska przyjętego przez Izbę.
Riitta Myller (PSE). – (FI) Panie przewodniczący! Najlepszym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego w Europie jest zwiększenie efektywności energetycznej i wykorzystywania odnawialnych źródeł energii. Wszystkie państwa członkowskie muszą natychmiast rozpocząć inwestowanie w te obszary, gdyż w przeciwnym razie nie zdołamy osiągnąć celów określonych w pakiecie klimatycznym.
Ponadto tego typu inwestycje wyjątkowo pasują do obecnych czasów. Dzięki efektywności energetycznej i energii odnawialnej tworzymy nie tylko nowe, zrównoważone zatrudnienie, co zostało już tu wielokrotnie stwierdzone, ale budujemy również podstawy dla rozwoju gospodarki niskoemisyjnej.
Teraz potrzebne są nam prawdziwe działania, niestety podczas szczytu nie udało się nam ludzi przekonać o tym. Mówiąc ogólnie, każdy lek na kryzys gospodarczy powinien mieć na celu zapobieganie osiągnięciu poziomu krytycznego w ociepleniu globalnym.. Kraje spotykające się na szczycie G20 również powinny dojść do takiego rezultatu. Jeśli Europa będzie przemawiać jednym głosem, to Stany Zjednoczone Ameryki również przyjmą ten sam cel.
Olle Schmidt (ALDE). – (SV) Panie przewodniczący! Prawie 20 lat temu runął Mur Berliński. W obecnej trudnej sytuacji gospodarczej ponownie mogliśmy dostrzec proces wznoszenia w Europie nowego, tym razem gospodarczego, muru. Nie możemy pozwolić, by do tego doszło!
Mimo, że przyznano dodatkowe zasoby na pomoc krajom dotkniętym problemami, to poziom zaangażowania przywódców UE jest raczej zróżnicowany. Niepokoi przeniesienie produkcji przez firmę Renault ze Słowenii do Francji. Nie możemy pozwolić, by widmo protekcjonizmu raz jeszcze zasiało spustoszenie. Koszty ponownej porażki w utrzymaniu jedności Europy są zdecydowanie zbyt wysokie. Historia ukarze tych, którzy nie wypełnią swoich obowiązków. W związku z tym cieszą mnie wczorajsze słowa pana Gordona Browna: „nie odejdziemy”. Pan prezydent Sarkozy powinien powiedzieć to samo.
Wniosek przygotowany przez grupę pod przewodnictwem pana de Larosièra jest pod każdym względem mile widziany. To zrównoważony wniosek, na mocy którego UE będzie mogła uniknąć nadmiernej regulacji, a monitorowanie rynków finansowych zostanie znacząco wzmocnione. Europejski Bank Centralny zacznie spełniać jeszcze ważniejszą rolę. Krajowe organa nadzoru otrzymają większą możliwość koordynacji swoich działań i wymiany informacji. Nawet w czasie kryzysu stosowana polityka musi być właściwa. Naszą odpowiedzią na trudne czasy nie może być proponowanie uregulowań prawnych, które bardziej hamują niż pomagają.
Charles Tannock (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Ze szczególnym zadowoleniem należy przyjąć deklarację Rady w sprawie partnerstwa wschodniego. Jako sprawozdawca popieram w dziedzinie wschodniego wymiaru europejskiej polityki sąsiedztwa, utrzymywanie bliższych stosunków z sześcioma państwami położonymi na wschodzie. Dobrą informacją jest przeznaczenie 600 milionów euro na partnerstwo wschodnie i z zadowoleniem przyjmuję stworzenie europejskiego instrumentu sąsiedztwa i partnerstwa, który ma na celu zwiększenie unijnego bezpieczeństwa energetycznego poprzez tworzenie lepszych miejsc składowania ropy i gazu oraz budowanie nowych rurociągów.
Rada słusznie popiera także nowo utworzone zgromadzenie parlamentarne EURONEST, które przyczyni się do rozwiązania zamrożonych konfliktów, takich jak spory w Górskim Karabachu i Naddniestrzu. Partnerstwo wschodnie nie może jednak być wykorzystywane do opóźniania realizacji planów dotyczących członkostwa w UE krajów wyraźnie upoważnionych do ubiegania się o taki status, a mianowicie Ukrainy i Mołdawii.
Rada słusznie zadecydowała o podwojeniu − z 25 miliardów na 50 miliardów euro − pakietu pomocowego przeznaczonego dla dotkniętych problemami finansowymi państw spoza strefy euro położonych w Europie Wschodniej. Dzięki temu możliwe będzie ustabilizowanie sytuacji w państwach takich, jak Węgry i Litwa. Nie możemy jednak zapominać również o Ukrainie, która cierpi z powodu poważnego kryzysu finansowego. Upadek sektora bankowego na Ukrainie może mieć zaraźliwe skutki dla pozostałych krajów w Europie Wschodniej, a także we Włoszech i Austrii, których banki są najsilniej zaangażowane na rynku ukraińskim.
Na zakończenie chciałbym dodać, że o ile akceptuję prawo Turcji i Rosji do pełnienia roli obserwatorów w EURONEST, o tyle uważam, że żaden kraj nie powinien wykorzystywać swojej pozycji do realizacji własnych celów polityki zagranicznej. Członkowie EURONEST to suwerenne państwa, które mają prawo do decydowania o swoich zamierzeniach w dziedzinie stosunków euroatlantyckich. Absurdalnie brzmią sugestie pana Siergieja Ławrowa, rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, że partnerstwo wschodnie ma służyć jako środek do zwiększenia strefy wpływów UE. Taki ton wypowiedzi pochodzi z czasów zimnej wojny, gdy stosowano politykę siły i nie przystoi współczesnej dyplomacji. Jeśli teraz którekolwiek państwo szuka strefy wpływów, to właśnie Rosja, co pokazała zeszłoroczna wojna z Gruzją i okresowe wywieranie wpływu przez Kreml na destabilizację polityczną w krajach takich, jak Ukraina i kraje nadbałtyckie.
Proinsias De Rossa (PSE). – Panie przewodniczący! Gratuluję panu uporania się z dość trudną wymową mojego imienia!
Konserwatyści obecni tutaj i w państwach członkowskich zachowują się jak niesforne dzieci. Przez wiele lat głośno tupali nóżkami, domagając się deregulacji systemu bankowego i szarej strefy, a teraz są gotowi przełknąć gorycz wprowadzenia mocnej regulacji – ale tylko, jeśli będziemy udawać, że od samego początku był to ich pomysł. Wciąż jednak dziecinnie domagają się wprowadzenia deregulacji w miejscach pracy, elastyczności, która oznacza brak ochrony, brak bezpieczeństwa i cięcia w usługach społecznych. Moi drodzy! To idealny przykład dolewania oliwy do ognia, którego nie można utrzymać pod kontrolą.
Pan Topolanek, urzędujący przewodniczący Rady, wybrał Szwecję do porównania z sytuacją Stanów Zjednoczonych. Dlaczego nie wybrał Czech? Dlaczego nie wybrał Irlandii? To proste: rząd irlandzki naraża na szwank służbę zdrowia, edukację, opiekę nad dziećmi i szkolenia. Pogłębia poczucie braku bezpieczeństwa poprzez zwiększanie bezrobocia, chociaż powinien utrzymywać zatrudnienie oraz nie potrafi zrobić nic, by pomóc małym firmom w przetrwaniu. Uważam, że należy zmienić rząd w Irlandii i zmienić postawę Rady Europejskiej. Zorganizujmy 7 maja spotkanie wszystkich państw członkowskich na szczycie w sprawie zatrudnienia.
Marco Cappato (ALDE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Jak na ironię ten etap debaty odbywa się bez urzędującego przewodniczącego Rady, który powinien tu być; jednak pana Topolanka nie ma z nami. Wczoraj jednakże w świetle zbliżającego się szczytu G20 przeprowadziliśmy debatę w sprawie strategii i przyszłości Europy z innym przewodniczącym, który z kolei musiał poprosić o zaproszenie, i otrzymał je z powodów nie do końca jasnych, nie licząc powodu oczywistego, czyli roli, jaką odgrywa jego rodzinny kraj.
Dlaczego zaczynam swoją wypowiedź od tych być może niemiłych uwag? Otóż dlatego, że kryzys gospodarczy i finansowy, przed którym stoi Europa, jest również kryzysem instytucjonalnym, co wyraźnie udowodniła konieczność opuszczenia debaty przez urzędującego przewodniczącego Rady przed czasem, spowodowana wewnętrznymi problemami politycznymi w jego państwie. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku kryzysu gospodarczego; inaczej mówiąc mamy doczynienia jedynie z reakcją na szczeblu krajowym, nie ma reakcji na szczeblu europejskim, nawet pod względem budżetu. Bardzo dobrze brzmi wspominanie o kwocie 400 miliardów euro, ale wszyscy wiedzą, że ta kwota prawie w całości pochodzi z budżetów krajowych. Panie przewodniczący Barroso! Nie wierzę, że w ostatnich latach zrobił pan wystarczająco dużo, by uświadamiać rządom i poszczególnym państwom, że jest jeszcze inna Europa, która czyni więcej, niż tylko koordynuje działalność państw; że Unia Europejska ma do spełnienia także funkcje polityczne.
Na zakończenie, skoro przewodniczący Topolanek wspomniał o rozciągnięciu partnerstwa wschodniego na Białoruś, chciałbym wspomnieć o Yanie Paliakowej, którą białoruskie służby doprowadziły do samobójstwa. Wspominam o niej, by podkreślić, że partnerstwo wschodnie powinno być bardziej zainteresowane przestrzeganiem prawa, demokracji i wolności, a nie jedynie prowadzeniem interesów z najgorszymi dyktaturami.
Marian-Jean Marinescu (PPE-DE) . – (RO) Wyniki przygotowane przez Radę są spójne z objawami kryzysu, przez który przechodzą państwa członkowskie.
Porozumienie w sprawie projektów dotyczących energii i szerokopasmowego Internetu musimy uznać za wynik bardzo pozytywny. Uwzględnienie wśród tych projektów gazociągu Nabucco oraz wzajemnych połączeń między państwami członkowskimi, jak te między Rumunią, Węgrami i Bułgarią, mogą pomóc w uniknięciu kryzysu podobnego do tego, który nastąpił w styczniu 2009 roku.
Podstawowym warunkiem do zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej jest wykorzystywanie źródeł energii z regionu Morza Kaspijskiego i strategicznego położenia Morza Czarnego. Kierunki polityki stworzone w ramach partnerstwa wschodniego muszą koniecznie uwzględniać maksymalne możliwe wykorzystanie tych obszarów z pożytkiem dla Unii Europejskiej.
Byłem zaskoczony, że w zaleceniach Rady ds. Gospodarczych i Finansowych nie uwzględniono środków, które nowy rumuński rząd ogłosił w swoim programie i które zaczął wdrażać poprzez przyjęcie budżetu na rok 2009.
Spośród środków zapoczątkowanych przez rumuński rząd zwracają uwagę dwa: decentralizacja mająca na celu wzmocnienie lokalnej autonomii oraz przeznaczenie zasobów na inwestowanie w obszary priorytetowe, takie jak infrastruktura i energia, mające na celu utrzymanie i tworzenie miejsc pracy. Kolejne zamierzenia, które można dołączyć do dwóch pierwszych, to zmniejszenie wydatków poprzez przydziały budżetowe i priorytetowe uruchomienie reformy systemu edukacji.
Wdrożenie wniosków zawartych w programie naprawy gospodarczej przygotowanym przez Radę, szczególnie dotyczących przyspieszenia przydzielania zasobów w ramach programów europejskich, a także zatwierdzenie pomocy państwa, zwłaszcza w przemyśle motoryzacyjnym, zapewniłoby rzeczywiste wsparcie w zmniejszeniu do minimum skutków kryzysu nie tylko w Rumunii, ale również w wielu pozostałych państwach członkowskich Unii Europejskiej.
Adrian Severin (PSE). – Panie przewodniczący! Kryzys, przez który obecnie przechodzimy, nie jest kryzysem w systemie, ale kryzysem systemu; kryzysem systemu gospodarczego oraz kryzysem demokracji. Skurczyło się nie tylko kredytowanie finansowe, ale również kredyt zaufania społecznego. Możemy już dostrzec na ulicach europejskich miast znaki ostrzegawcze, pokazujące brak zaufania i niepokój na szczeblu społecznym, co może doprowadzić do przewrotu politycznego i społecznego.
W związku z tym konieczne jest zwołanie społecznego szczytu Unii Europejskiej, który będzie etapem na drodze do europejskiego paktu w sprawie zatrudnienia. Szczyt społeczny powinien między innymi ustalić, że firmy zwalniające pracowników nie powinny wypłacać dywidend, że firmy międzynarodowe muszą negocjować nie tylko z krajowymi, ale również z europejskimi związkami zawodowymi, że zyskowność firm nie może być osiągana bez społecznej solidarności.
Kryzys europejskiej integracji zaostrza kryzys globalny. Część państw członkowskich opiera gospodarkę na działaniu firm macierzystych, a część państw członkowskich opiera gospodarkę na działaniu spółek zależnych. Te pierwsze należą do strefy euro, a drugie − nie. Programy mające ułatwić stabilizację i integrację drugiej grupy państw nabierają kluczowego znaczenia dla przetrwania kryzysu przez państwa z grupy pierwszej. Unia Europejska nie przetrwa, jeśli będziemy tworzyć nowe linie demarkacyjne.
Zbigniew Zaleski (PPE-DE). – (PL) Panie Przewodniczący! O szczycie można wybiórczo mówić w dwóch perspektywach czasowych: w tej dłuższej perspektywie działań strategicznych, do których zaliczam wymiar wschodni, łącznie z Białorusią. Uważam, że jest to zasadne działanie dla dobra Unii, naszych sąsiadów, a także dla przyszłych relacji z Rosją. Finansowe wsparcie jest konieczne i choć w okresie kryzysu może spotykać się z krytyką, to jestem przekonany, że w ten wymiar wschodni warto inwestować. Jeżeli strategia wschodnia się powiedzie, to Unia pokaże się jako poważny aktor na globalnej scenie politycznej. I nie tyle chodzi o jej osobowość prawną, lecz o to, że efekty wspólnych działań będą przemawiać za celowością dalszego integrowania się Europy.
Drugi wymiar ogranicza się do tu i teraz, a więc do kryzysu, czego przejawem jest między innymi redukcja zatrudnienia i finansowa bezsilność obywateli. Jednego panaceum nie ma. Ale w szerokiej strategii rządów i Unii należy uwzględnić troskę o małe i średnie przedsiębiorstwa. Po pierwsze dlatego, że przez kryzys pracownik traci tylko pracę, a bankrutujący przedsiębiorca może stracić i pracę, i pracowników, i cały biznes. Drobni przedsiębiorcy są najbardziej plastyczni i bodaj najlepiej potrafią się odnaleźć w trudnej sytuacji, jaką teraz mamy, a stanowiąc większość siły ekonomicznej w Europie mają wpływ na całość gospodarki.
Panie Barroso, jeżeli załamanie finansowe przejdzie w załamanie psychiczne, wtedy znajdziemy się w prawdziwym kryzysie. Jak długo motywacja i wola do działania jest żywa u obywateli, tak długo mamy szansę na wyjście na prostą i na tym polu unijne działanie jest bardzo istotnym elementem, z którego będziemy rozliczani. Życzę nam wszystkim efektów.
Edite Estrela (PSE). – (PT) Odpowiedź przyjęta podczas szczytu nie była wystarczająco ambitna. Co ze zdecydowanym zobowiązaniem do zniesienia rajów podatkowych i przybrzeżnych centrów finansowych? Co z decyzją o zmniejszeniu wynagrodzeń kierowniczej kadry w sektorze bankowym? Panie przewodniczący Barroso! Mamy prawo mówić, że bogaci powinni zapłacić za koszty kryzysu, ponieważ to oni go wywołali.
Jeśli idzie o szczyt w sprawie zatrudnienia, to nie może on być miniszczytem, ponieważ zatrudnienie nie jest miniproblemem; to ogromny problem mający wpływ na życie jednostek i rodzin. Ograniczanie szczytu nie jest sposobem na odbudowanie zaufania społeczeństwa.
I − by zakończyć − usłyszałem jak ktoś powiedział tu, że nie potrzebuje wniosków socjalistów. To bardzo butne stwierdzenie. Gdyby tylko obrońcy doktryny neoliberalnej posłuchali ostrzeżeń socjalistów, nie bylibyśmy teraz uwikłani w kryzys. Czy oni nigdy niczego się nie nauczą? Obawiam się najgorszego, jeśli nie zrozumieją powagi i głębi tego kryzysu, jeśli nie zrozumieją jego przyczyn. Obawiam się, że kryzys będzie trwał latami, a tego przecież nie chcemy.
Tunne Kelam (PPE-DE). – Panie przewodniczący! Uważam, że doprowadzenie przez Radę do sytuacji, w której 27 państw członkowskich może reprezentować wspólne stanowisko na szczycie G20 powinno działać budująco. To naprawdę spore osiągnięcie, a premierowi Topolankowi należą się gratulacje za odegranie konstruktywnej roli przez Radę. Podzielam jego zdanie, że sukcesem Rady była odmowa UE w sprawie obrania łatwiejszej drogi polegającej na potężnych dofinansowaniach i nacjonalizacji.
Teraz na Komisji i przewodniczącym Barroso, ze względu na niefortunny kryzys rządowy w Czechach, spoczywa większa odpowiedzialność za wyprowadzenie Wspólnoty z kryzysu, przy zapewnieniu spójności i stabilności. Jednocześnie Komisja musi zaproponować elastyczniejsze mechanizmy służące do trafionego w czasie wykorzystywania dodatkowych pieniędzy, zgodnego z decyzjami Rady. Procedury wdrożeniowe mogą okazać się zbyt nieporadne i zabierać zbyt wiele czasu. Szczególnie duże znaczenie ma przystosowanie warunków ramowych do potrzeb małych firm i innowacji. Teraz naprawdę nadszedł czas na zwiększone inwestowanie w badania, edukację i szkolenia.
Stagnacja gospodarcza nie jest jednak dobrym momentem na stagnację moralną. Kryzys, jak zawsze, tworzy możliwości przeprowadzenia reform. W rzeczywistości kryzys finansowy bierze swój początek w kryzysie wartości, więc naprawa sytuacji musi rozpocząć się od wzmocnienia naszych wspólnych wartości, zwłaszcza od zwiększonego zobowiązania do solidarności. A co najważniejsze, kryzys nie stanowi usprawiedliwienia dla stosowania protekcjonizmu. Wręcz przeciwnie, jesteśmy zobowiązani do wspólnego działania, popartego zrozumieniem, że Europa wyjdzie z kryzysu silniejsza dzięki wzajemnemu wsparciu i zaangażowaniu się w reformy zgodne z duchem strategii lizbońskiej.
Csaba Sándor Tabajdi (PSE). – (HU) Panie przewodniczący! Komisja Europejska i Rada, pomimo działania sił przeciwnych, odniosły sukces w zachowaniu jedności Unii Europejskiej. Ostatni szczyt zakończył się sukcesem, gdyż udało się ochronić jednolity rynek, skrytykować zagrażającą nam ideę protekcjonizmu i, co nie mniej ważne, zaoferować nową pomoc państwom członkowskim z Europy Środkowej i Wschodniej, walczącym ze zwiększonymi trudnościami.
Najpierw chciałbym podziękować przewodniczącemu Barroso, ponieważ wielkość pomocy finansowej dla regionu została podwojona przez zwiększenie do kwoty 50 miliardów euro. Rok temu premier Węgier zasugerował stworzenie systemu nadzoru nad rynkami finansowymi i bankami. I w zasadzie podczas szczytu decyzja w tej sprawie została wreszcie podjęta.
Powtórzę, co już podkreślił mój kolega Adrian Severin, że podczas szczytu omawiano kwestię odpowiedzialności banków macierzystych za ich spółki zależne i zrobiono bardzo istotny krok naprzód w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego.
Laima Liucija Andrikienė (PPE-DE). – (LT) Po pierwsze chciałabym złożyć uszanowanie premierowi Mirkowi Topolankowi i podziękować za jego pracę; bardzo dobrze rozumiemy, co oznacza sprawowanie prezydencji w Unii Europejskiej, a zwłaszcza, co oznacza sprawowanie prezydencji w Unii Europejskiej w obliczu globalnego kryzysu finansowego i recesji gospodarczej. W związku z tym szczerze życzę Republice Czeskiej sukcesu w walce z nowymi wyzwaniami i w dowodzeniu Unią Europejską do zakończenia jej prezydencji w połowie roku.
Jeśli idzie o Radę Europejską: dziś wielu z nas powtarza jak mantrę liczby odzwierciedlające porozumienia osiągnięte na posiedzeniu Rady Europejskiej. 5 miliardów euro na strategiczne projekty energetyczne i szerokopasmowy Internet. 50 miliardów euro dla państw członkowskich spoza strefy euro na płatności i równoważenie bilansów płatniczych. 75 miliardów euro na Międzynarodowy Fundusz Walutowy. 600 milionów euro na partnerstwo wschodnie. Ze wspomnianych 5 miliardów euro, kwota 175 milionów zostanie przeznaczona na budowę mostu energetycznego łączącego Szwecję z krajami nadbałtyckimi, które dotychczas były swoistą wyspą oddzieloną od unijnego rynku energetycznego. Czy to dużo, czy za mało? Czy szklanka jest w połowie pełna, czy w połowie pusta? W normalnych okolicznościach oceniłabym wyniki i porozumienia osiągnięte przez Radę Europejską jako zadowalające. Oczywiście, że mieliśmy nadzieję na więcej; oczywiście, że mieliśmy nadzieję na przyjęcie lepszego planu finansowania europejskiej naprawy gospodarczej. Po uwzględnieniu wszystkich manifestacji, przejawów nacjonalizmu i protekcjonizmu uważam jednak, że osiągnięte porozumienie bez wątpienia jest pozytywnym przejawem solidarności. W związku z tym chciałabym, by to porozumienie posłużyło za punkt wyjścia, za dobre rozpoczęcie dalszych prac.
Antolín Sánchez Presedo (PSE). – (ES) Panie przewodniczący, panie Barroso! Jedynie zjednoczona Europa, dla której najważniejsze są kwestie związane ze światowym rozwojem gospodarczym i zatrudnieniem, będzie mogła stanąć na czele międzynarodowych działań mających na celu naprawę gospodarczą, wzmocnienie środków zapobiegawczych i systemu zarządzania kryzysowego, ulepszenie regulacji systemów finansowych oraz wspieranie państw najbardziej dotkniętych skutkami pierwszego globalnego kryzysu.
Grupa G20 reprezentuje większość ludności świata (dwóch na trzech obywateli) oraz 90% działalności gospodarczej świata. Ma obowiązek dostarczyć skoordynowaną, efektywną i zrównoważoną potrójną reakcję, ożywiającą popyt i realną gospodarkę poprzez podejmowane w przyszłości inwestycje, ponowne rozpoczęcie udzielania pożyczek i promowanie mocnych międzynarodowych uregulowań prawnych z zakresu finansów oraz nadzoru, który zapewni przejrzystość, stabilność i odpowiednie bodźce eliminujące ryzyko systemowe i gwarantujące, że nie wrócimy do punktu wyjścia.
Potrzebujemy nowego porządku gospodarczego i globalnego systemu zarządzania na miarę XXI wieku, który pozwoli naprawić problemy i nierównowagi leżące u podstaw kryzysu oraz pozwoli, poprzez otwartą gospodarkę zbudowaną na solidarności, wspierać zrównoważony rozwój
Péter Olajos (PPE-DE). – (HU) Z zadowoleniem przyjmuję decyzję Rady dotyczącą stanowiska na nadchodzący szczyt G20. Cieszę się, że przywódcy polityczni zrozumieli, iż środki walki z globalnym kryzysem i walki ze zmianami klimatycznymi są ze sobą ściśle powiązane.
Istotą planu rozwoju „Nowe zielone porozumienie” zaproponowanego przez premiera Gordona Browna i prezydenta Baracka Obamę jest połączenie bodźców gospodarczych z inwestycjami z zakresu środowiska naturalnego oraz ze wsparciem na rzecz zwiększonej efektywności energetycznej i technologii przyjaznych środowisku.
Nie podzielam jednak zdania Rady, że postęp we wdrażaniu przyjętego w grudniu ubiegłego roku europejskiego programu bodźców gospodarczych jest zadowalający. Nie ulega wątpliwości, że pakiet budżetowy na dużą skalę, stanowiący 3,3% unijnego PKB – czyli ponad 400 miliardów euro – wygeneruje nowe inwestycje i stworzy nowe miejsca pracy, mimo że upłynie trochę czasu, zanim odczujemy jego wpływ na gospodarkę.
Program ten jednak w bardzo małym stopniu przyczynił się do procesu przemiany UE w gospodarkę niskoemisyjną. Mimo, że z naciskiem mówimy o zwiększeniu efektywności energetycznej i oszczędnościach w zakresie energii, to wciąż kierujemy coraz więcej uwagi i funduszy na działania dostawców energii, z przeznaczeniem na zdywersyfikowanie szlaków dostaw i promowanie interesu energetycznego UE wobec państw trzecich.
Niewątpliwie musimy rozwinąć infrastrukturę energetyczną, ale nie kosztem zmniejszenia zużycia energii. Unia Europejska chce wciąż odgrywać przywódczą rolę w kopenhaskim porozumieniu w sprawie klimatu. Ale w celu wywiązania się z tego zobowiązania musimy bezzwłocznie uzgodnić kwestie związane z rozwojem globalnego rynku dwutlenku węgla, finansową rekompensatą dla państw rozwijających się, wsparciem technicznym i budowaniem potencjału, a także z ustaleniem przynajmniej zasad rządzących podziałem obciążenia między państwa członkowskie.
Dariusz Rosati (PSE). – Panie przewodniczący! Chciałbym zacząć od podziękowania czeskiej prezydencji za zakończony sukcesem szczyt. Moim zdaniem podczas szczytu podjęto kilka ważnych decyzji, ale jednocześnie uważam, że potrzebujemy większej ilości decyzji i musimy działać szybciej.
Odnoszę wrażenie, że jadąc za tydzień na spotkanie G20 w Londynie, będziemy wciąż zbyt mocno zintegrowani, by działać samodzielnie i zbyt podzieleni, by działać razem. Moim zdaniem powinniśmy skupić się na trzech głównych priorytetach.
Pierwszym z nich jest oczywiście zatrudnienie. Miliony ludzi w Europie żyją w obawie przed utratą pracy i − mówiąc szczerze − nie rozumiem stanowiska francuskiego prezydenta, który jest przeciwny szczytowi: w tym momencie potrzebujemy właśnie dojrzałego szczytu.
Po drugie jestem zadowolony, że udało nam się wyeliminować – przynajmniej częściowo – tendencje protekcjonistyczne. Niemniej jednak są one wciąż obecne i sądzę, że solidarność będzie tu kluczowa.
I punkt trzeci: kluczem do sukcesu jest przywrócenie zaufania na rynkach. Nawet nie chodzi o to, że sądzę, iż na rynku jest zbyt mało pieniędzy; uważam, że ich ilość jest wystarczająca. Problem tkwi w przełożeniu tych pieniędzy na efektywny popyt i w tym celu musimy przywrócić zaufanie wśród gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Mario Mauro (PPE-DE). – (IT) Panie przewodniczący, panie przewodniczący Barroso, panie i panowie! Jedną z głównych kwestii w agendzie międzynarodowej jest kwestia połączenia środków wsparcia oraz bodźców ze środkami regulacyjnymi. Mamy nadzieję, że podczas szczytu G20 uda się znaleźć pewnego rodzaju porozumienie w sprawie napiętych stosunków, które odzwierciedlają odmienne strategie przyjęte przez główne gospodarki w walce z kryzysem.
Tak naprawdę nie jest żadną tajemnicą, że Waszyngton nalega na uznanie konieczności dalszego wspólnego angażowania się w przyjęcie środków krajowych mających na celu pobudzenie popytu i ożywienie gospodarki, podczas gdy w Komisji w Brukseli przeważa pogląd, że wszystkie pożyteczne i niezbędne ruchy w tym zakresie zostały już wykonane i że nadszedł czas oczekiwania na rezultaty wprowadzenia przez państwa członkowskie środków przeciw recesji.
Podobnie nie jest tajemnicą przekonanie Europejczyków, że teraz musimy skoncentrować się na przywróceniu wiarygodności, stabilności i niezawodności rynków finansowych poprzez przyjęcie surowszych przepisów regulacyjnych i efektywniejszych systemów monitorowania w odniesieniu do sektora bankowego i kredytowego, podczas gdy w Waszyngtonie opinia publiczna popiera raczej zasadę przezorności opartą na pojęciu ostrej reformy ram regulacyjnych i mechanizmów nadzoru.
Jeśli mam być szczery, to nie sądzę, by w naszej sytuacji mierzenie i porównywanie tych rozwiązań było pomocne. Powinniśmy raczej znaleźć sposób na połączenie obu stanowisk i pod tym względem wizja europejska powinna wziąć górę nad wszystkimi pozostałymi, inaczej mówiąc metoda europejska, której Komisja jest gwarantem, a nawet głosicielem. Panie przewodniczący Barroso! Nie mam wątpliwości, że jest pan właściwym człowiekiem, który może nadać realny kształt naszym nadziejom i wyciągnąć nas z zapaści.
Katrin Saks (PSE). – (ET) Na posiedzeniu Rady uzgodniono stanowisko w odniesieniu do kilku istotnych kwestii. Za dobry znak należy uznać projekty dotyczące energii i szerokopasmowego dostępu oraz decyzję o zwiększeniu funduszu wsparcia na rzecz państw z Europy Wschodniej.
Dla mnie jednak jedynym znakiem tego, co osiągnęła lub też nie osiągnęła Rada Europejska, jest informacja, którą przekazał nasz premier po powrocie do Estonii, a mianowicie, że Europa wraca do swoich podstawowych wartości. Odnosił się do tego, że Europa zaczyna tracić zainteresowanie wprowadzaniem dalszych pakietów bodźców i że pojawiają się oznaki powrotu do konserwatywnej polityki budżetowej. Jego poglądy nie dziwią, gdyż jest przedstawicielem ultraliberalnej partii, ale wskazują na ogólniejszy problem związany z tym, że przywódcy rządów o określonym zapleczu ideologicznym nie są przygotowani na podjęcie odważnych kroków wymagających pewnej wizji, ani na wdrożenie środków, które mogłyby być sprzeczne z ich ideologicznym przekonaniem.
Na kilka dni przed posiedzeniem Rady Europejskiej usłyszeliśmy wypowiedź Paula Krugmana, laureata Nagrody Nobla, w której mówił, że być może pakiet bodźców przygotowany przez Unię Europejską nie wystarczy. W tym roku możemy potrzebować nie 400 miliardów, ale 500 miliardów euro, a ogólnie być może nawet kwoty 3 trylionów. W związku z tym potrzebujemy zjednoczonego działania i proaktywnego podejścia, a nie niewidzialnej ręki.
José Manuel García-Margallo y Marfil (PPE-DE). – (ES) Panie przewodniczący, panie przewodniczący Komisji! Chciałbym zacząć od wyrażenia zaniepokojenia związanego z zastąpieniem zaplanowanego na maj szczytu w sprawie zatrudnienia, spotkaniem trojki. I nie ma znaczenia, jak bardzo otwarty charakter będzie miało to spotkanie. Uważam, że przez taką decyzję cofamy się do roku 1996, kiedy polityka zatrudnienia była uznawana za dziedzinę należącą wyłącznie do kompetencji państw członkowskich.
Po drugie, jeśli idzie o politykę monetarną, wraz z całym moim ugrupowaniem popieram fundamentalną niezależność Banku Centralnego, która jednak nie oznacza jego odporności na krytykę.
Chcę w tym momencie powiedzieć, że życzyłbym sobie, by Europejski Bank Centralny był odważniejszy w działaniach zmniejszających stopy procentowe, zważywszy na ich wpływ na europejską wielkość wywozu, a także, by był bardziej wielkoduszny podczas ustalania ostatecznych terminów spłaty udzielonych pożyczek: Rezerwa Federalna udziela pożyczek na okres 3 lat; z kolei pożyczki Banku Centralnego są przyznawane jedynie na okres 6 miesięcy.
I jeszcze jeden komentarz w odniesieniu do polityki monetarnej: mam nadzieję, że plany ratunkowe dotyczące podmiotów finansowych oraz ewentualne plany dotyczące skupowania aktywów zniszczonych lub o obniżonej jakości nie przekładają się na przewagę konkurencyjną banków, które otrzymają pomoc, nad tymi bankami, które prowadziły ostrożniejszą działalność i pomocy nie potrzebują.
Podczas porannego posiedzenie odbyła się tu szeroka debata w odniesieniu do kwestii bodźców fiskalnych. Czy są wystarczające? Czy zbyt małe? Czy Stany Zjednoczone robią więcej niż my? Niezależnie od wyników debaty, pewne jest, że obecny bodziec fiskalny jest największym, jaki był wprowadzony od 1929 r.
Jesteśmy zmuszeni do skoordynowania działań po obu stronach Atlantyku, ale dwie kwestie wymagają większej koordynacji: ukończenie rundy dauhańskiej w celu wysłania całemu światu sygnału przeciw protekcjonizmowi oraz wspólne sprawdzenie światowych poziomów nierównowagi, które stanowią główną przyczynę kryzysu.
W stanowisku Komisji związanym z paktem stabilności zauważyłem pewne sprzeczności. Dzisiejsze długi staną się przyszłymi podatkami i Komisja powinna zagwarantować połączenie środków krajowych ze strategią lizbońską, tak by nie narażały stabilności finansów na niebezpieczeństwo. Komisja musi w tym celu monitorować z najwyższą uwagą plany dotyczące odzyskania właściwej pozycji przez dany kraj, w tym moją rodzinną Hiszpanię, która zbłądziła i ma nadmierny deficyt.
Panie Przewodniczący! Chciałbym podziękować panu za hojność, którą zdecydowanie dostrzegłem, w przyznaniu mi czasu na wypowiedź.
Przewodniczący. − Szanowny panie pośle! Jesteśmy przeciwnikami inflacji monetarnej, jak również przeciwnikami inflacji w zakresie długości wypowiedzi.
Pierre Pribetich (PSE). – (FR) Panie przewodniczący! Na 22 stronach wyników Rady Europejskiej jedynie jeden krótki akapit poświęcono kwestii przyszłości przemysłu motoryzacyjnego, przyszłości europejskiej polityki przemysłowej. Czy to jest praktyczna odpowiedź na oczekiwania 12 milionów pracowników tego sektora i na problemy 6% pracującej ludności Unii Europejskiej? Czy taka odpowiedź jest dopasowana do tego, co mamy do stracenia? Nie przedstawiono wniosku w sprawie europejskiego planu, żadnych perspektyw dla przemysłu motoryzacyjnego i żadnej chęci skoordynowania polityk krajowych w tym zakresie.
W dniu 19 listopada 2008 r. zabrałem w tej Izbie głos w imieniu delegacji francuskich socjalistów, by przepytać wszystkie odpowiedzialne zainteresowane strony na szczeblu europejskim. Wyraziłem życzenie dotyczące przyjęcia nowego porozumienia w sprawie samochodów oraz przyjęcia krótko-, średnio- i długookresowej polityki przemysłowej opartej na zasadzie solidarności, zorganizowanej, szybkiej i efektywnej, która zapewniłaby skoordynowaną reakcję państw członkowskich i Unii Europejskiej.
Cztery miesiące później, w następstwie wspólnej rezolucji kilku grup ponownie kładziemy nacisk na przyszłość sektora motoryzacyjnego. Co powstrzymuje państwa od zareagowania, od działania, stawienia czoła temu wyzwaniu, zanim będzie zbyt późno? Panie Topolanek! To nie pusta retoryka, to wezwanie do działania.
Harlem Désir (PSE). – (FR) Panie przewodniczący! Po zakończeniu szczytu z trudem przychodzi nam ukrywanie rozczarowania.
Gdyby samozadowolenie i fikcja były narzędziami naprawy gospodarczej, to moglibyśmy uznać, że szczyt zakończył się sukcesem. Wiem, że w dużej mierze gospodarka polega na psychologicznym działaniu i że musimy próbować odbudowywać zaufanie, ale ostatecznie, gdy kryzys pogarsza się do tego stopnia, że wszystkie państwa członkowskie toną w recesji, a bezrobocie dramatycznie rośnie, raczej zdumiewająco brzmią deklaracje Rady mówiącej, że jest spokojna o średnio- i długookresowe perspektywy gospodarcze UE i że jest zdeterminowana, by zrobić wszystko, co konieczne do pobudzenia zatrudnienia i rozwoju gospodarczego.
Zdeterminowana do zrobienia czego? Agenda Rady została już oczyszczona z wszelkich wniosków, które mogły mieć związek z zatrudnieniem. Te kwestie przełożono na maj. Wreszcie podczas posiedzenia Rady postanowiono zmienić majowy szczyt w sprawie zatrudnienia na spotkanie trojki. Wygląda na to, że to prezydent Sarkozy zdołał przekonać pozostałe państwa członkowskie, iż nie ma potrzeby przygotowywania projektów wniosków mających na celu nadanie pierwszeństwa w działaniach Unii Europejskiej kwestiom związanym z zatrudnieniem. Przypomina to o rezygnacji, o którą wcześniej prosiły już inne rządy, np. konserwatywny rząd Wielkiej Brytanii, dotyczącej szeregu europejskich traktatów w sprawie zatrudnienia.
I tak dziś pan Sarkozy wzywa do rezygnacji z polityki zatrudnienia. Jeśli to podejście udzieli się innym państwom członkowskim, będziemy mieć prawdziwy powód do zmartwienia. Panie Barroso! Nie jestem nadmiernie zaskoczony działaniem – uważam jednak, że jest ono haniebne – pańskiej Komisji, która w pewien sposób podczas swojej kadencji marginalizowała agendę społeczną, która zrezygnowała z priorytetów Unii Europejskiej w obszarze spraw społecznych i zatrudnienia, i która ustąpiła poddając się rozkazowi wydanemu przez członka reprezentującego waszą większość, czyli konserwatywną Grupę Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów. Uważam również, że gdy idzie o skoordynowanie nie tylko polityk mających na celu naprawę sytuacji, ale także polityk w sprawie zatrudnienia, ostatecznie to pracownicy zapłacą koszty istnienia nie-Europy.
Kwota 400 miliardów euro, którą państwo tu dodajecie, jest również fikcyjna, ponieważ pochodzi nie tylko z sumy krajowych planów naprawy, ale przede wszystkim z sumy polityk, które nie są nawet krajowymi politykami naprawy, a raczej jedynie nikczemnymi stabilizatorami gospodarczymi, a mianowicie wzrostem wydatków społecznych powiązanym ze wzrostem bezrobocia. Wyłożyliście na stół dodatkowe 5 miliardów euro, ale była to bolesna decyzja.
Dlatego wierzę, że teraz potrzebny jest nam prawdziwy plan naprawy, jak ten przedstawiony przez Stany Zjednoczone, które wyłożyły ponad 780 milionów dolarów oraz koordynacja wysiłków mających na celu zapewnienie wsparcia pracownikom w sytuacji kryzysowej. Potrzebujemy także większego popytu, który jako kolejny czynnik przyczyni się znacznie bardziej do wyższej efektywności w ożywianiu rozwoju gospodarczego i odbudowywania zaufania oraz dynamiki naszej gospodarki niż okazywane samozadowolenie.
Elmar Brok (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący, urzędujący panie przewodniczący Rady, panie przewodniczący Komisji! Zobaczą panowie, że lepiej zrobiłem siadając tutaj.
Po pierwsze w przeciwieństwie do pana Schulza uważam, że prezydencja czeska pod przywództwem premiera Topolanka była jak dotychczas świetną prezydencją.
(Oklaski)
Jestem dumny, że to była i wciąż jest pierwsza prezydencja kraju z byłego Układu Warszawskiego i dlatego zasługuje na poparcie, że symbolizuje jedność Europy.
Drugim punktem, który chciałbym omówić jest trudna sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy w związku z traktatem lizbońskim. Chciałbym poprzeć prośbę, by premier Topolanek i lider opozycji pan Paroubek usiedli do rozsądnych negocjacji, ponieważ problemy związane z polityką wewnętrzną kraju nie mogą wpływać na losy całej Europy.
I jeszcze ostatni komentarz skierowany do pana Schulza: pan Gordon Brown zablokował wprowadzenie uregulowań prawnych rynków finansowych, a wraz z panem posłem Schulzem, niemieckim ministrem ds. zatrudnienia wywodzącym się z SPD, blokują kompromis dotyczący dyrektywy w sprawie czasu pracy, który pozostaje w zgodzie z rezolucją Parlamentu Europejskiego. Pan Schulz nie powinien wmawiać nam, że jako jedyny przemawia za społeczną Europą. Prawda jest zupełnie odmienna.
Silvia-Adriana Ţicău (PSE). – (RO) Kryzys gospodarczy mocno daje się we znaki przedsiębiorstwom i obywatelom w Europie. Możliwości gospodarek w państwach członkowskich znacząco się zmniejszają, upadają MŚP, a pracownicy tracą pracę.
Wraz z grupą innych posłów przekazaliśmy przewodniczącemu Barroso list opisujący sytuację pracowników przemysłu metalurgicznego w Rumunii i Francji, którzy formalnie przechodzą na bezrobocie, ale otrzymują 70% swojej pensji. Zwróciliśmy się z prośbą o przegląd warunków dostępu do Europejskiego Funduszu Socjalnego i Europejskiego funduszu dostosowania do globalizacji, by wesprzeć większą liczbę pracowników poważnie dotkniętych skutkami kryzysu i utratą pracy.
Unia Europejska potrzebuje rozwoju gospodarczego, a obywatele Europy potrzebują pracy i uczciwych zarobków. Europejski plan naprawy gospodarczej wprowadzony w listopadzie 2008 r. to wciąż tylko słowa. Niestety w styczniowym rozporządzeniu nie uwzględniono kwestii efektywności energetycznej, dzięki której mogłyby powstawać miejsca pracy.
Paul Rübig (PPE-DE). – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ja również chciałbym pogratulować czeskiej prezydencji. Wczorajsze porozumienie w sprawie roamingu było rewelacyjnym osiągnięciem, które przyniesie zyski obywatelom Europy.
Naszym zdaniem prezydencja czeska wyjaśniła kwestie związane z pakietem energetycznym i gazowym, a w przypadku innych licznych problemów prowadziła wyjątkowo dobre negocjacje. To samo można powiedzieć o postawie mieszkańców Europy, doceniających, zwłaszcza w czasach kryzysu, osoby podejmujące nadludzkie wysiłki. W związku z tym powinniśmy poprzeć składanie przez komisarza Kovacsa większej liczby wniosków w sprawie stopniowej deprecjacji. Musimy rozpocząć działanie już dziś, jeśli założymy, że do roku 2030 inwestycje na wybudowanie nowych elektrowni powinny wynieść ponad tysiąc miliardów euro. Dzięki temu możliwe będzie zapoczątkowanie rozwoju zatrudnienia i wzrostu gospodarczego.
Alojz Peterle (PPE-DE). – (SL) Chciałbym zacząć od złożenia szczerych gratulacji urzędującemu przewodniczącemu Rady za sukces, jaki osiągnęła czeska prezydencja w tych niezwykle wymagających okolicznościach.
Usłyszeliśmy dziś ostre słowa, ale mocno wierzę, że obywatele Unii Europejskiej nie są specjalnie zainteresowani naszą możliwością zwrócenia się w lewą lub prawą stronę areny politycznej, a raczej zakresem naszych działań w duchu europejskim, tj. co możemy osiągnąć efektywnie ze sobą współpracując.
Przed nami stoją przede wszystkim dwa zadania: wyrażenie społecznej wrażliwości wobec grup najmocniej dotkniętych i solidarności z nimi, a jednocześnie inwestowanie w mechanizmy, które najlepiej pomogą nam wyjść z kryzysu. Kryzys powinien zostać wykorzystany jako katalizator do przeprowadzenia restrukturyzacji gospodarczej, ale nie tylko w przemyśle motoryzacyjnym. Kryzys gospodarczy dowiódł, że bardzo potrzebujemy lepszej koordynacji polityki gospodarczej i silniejszych instytucji Wspólnotowych przewidzianych w traktacie z Lizbony.
W związku z tym z zadowoleniem przyjmuję konstruktywne wnioski zaproponowane w sprawozdaniu pana de Larosièra, dotyczące instytucji finansowych.
Christian Rovsing (PPE-DE). – (DA) Panie przewodniczący! Chciałbym odnieść się do kwestii wysokich dotacji wypłacanych przedsiębiorstwom, które mogą nie przetrwać kryzysu. Bezcelowe jest proszenie pracowników, by pozostali w przedsiębiorstwie znajdującym się w trudnej sytuacji lub wypłacanie im wynagrodzeń z pieniędzy publicznych, jeśli to przedsiębiorstwo później zostanie zlikwidowane. Pracownicy powinni mieć możliwość rozpoczęcia dalszego lub nowego szkolenia, albo możliwość przejścia do innego przedsiębiorstwa, które ma szanse na przetrwanie. Uważam, że w odniesieniu do przemysłu motoryzacyjnego zbyt małe znaczenie przywiązaliśmy do tworzenia całkowicie nowych rodzajów samochodów, napędzanych wodorem, bateriami lub ogniwami paliwowymi. Moim zdaniem znaczny odsetek siły roboczej mógł być przeniesiony do pracy w dziedzinach, które zapewniałyby pracę nawet za 10 lat.
Alexandr Vondra, urzędujący przewodniczący Rady. − Panie przewodniczący! Pozwolę sobie przedstawić krótkie podsumowanie debaty z punktu widzenia Rady i czeskiej prezydencji.
(CS) Wydaje mi się, że doszliśmy do umownego półmetka czeskiej prezydencji i chciałbym podziękować tym z państwa – a jest to całkiem spora grupa – którzy docenili naszą dotychczasową pracę. Oczywiście okazywany nam szacunek za nieustanny wysiłek – siedem dni w tygodniu, po dwadzieścia godzin na dobę – oraz za nasze osiągnięcia podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Rady Europejskiej, przynosi nam ogromną satysfakcję. Decyzje podjęte podczas tego posiedzenia miały podstawowe znaczenie i wagę. Wszystkim, którzy mają określone wątpliwości i pytania chciałbym powiedzieć jedno. Dajcie przyjętym środkom i decyzjom trochę czasu, by mogły zacząć przynosić rezultaty, pozwólcie im udowodnić ich przydatność w działaniu, ponieważ zdecydowanie wierzę, że te środki i decyzje mają swoje mocne strony, mają określony zakres działania i przyniosą nam korzyści w naszych zmaganiach z największym kryzysem gospodarczym w dziejach UE.
Rzeczywiste decyzje w sprawie przeznaczenia 5 miliardów euro na projekty dotyczące energii i szerokopasmowego Internetu są ważne, zwłaszcza w kontekście kryzysu gazowego, ponieważ pozwalają na pokazanie, że UE jest zdolna do szybkiego działania i reagowania na potrzeby wielu państw europejskich. Równie ważna jest decyzja w sprawie przeznaczenia kwoty 25 miliardów euro na zwiększenie limitów na rzecz pomocy dla państw UE, które mają problemy. Z kolei decyzja w sprawie 75 miliardów euro, którą zabieramy na szczyt G20 w Londynie również wyraźnie sygnalizuje, że UE jest przygotowana do przyjęcia na siebie części odpowiedzialności za reformę globalnych instytucji finansowych. Chciałbym również podkreślić pewną kwestię, o której wspominali już niektórzy z państwa, niezwiązaną z posiedzeniem Rady Europejskiej, a mianowicie trwające od kilku tygodni intensywne prace nad kilkoma wnioskami legislacyjnymi. Te prace nie są dziełem przypadku, ale wynikiem nieustannej pracy Rady pod przywództwem prezydencji czeskiej, dzięki czemu po trójstronnych rozmowach udało się nam dojść do porozumienia w sprawie całkiem zasadniczych wniosków dotyczących reform. Za konkretne wyniki pracy z ostatnich dwóch do trzech miesięcy można także uznać pakiet energetyczny na wewnętrznym rynku energetycznym dotyczący gazu i energii elektrycznej, pakiet lotniczy dotyczący przeglądu jednolitej europejskiej przestrzeni powietrznej, pakiet drogowy dotyczący modernizacji dostępu do rynku transportu drogowego, w tym drażliwego problemu kabotażu, regulacja dotycząca roamingu oraz pakiet dotyczący pestycydów. Chciałbym także podziękować Parlamentowi Europejskiemu, ponieważ te osiągnięcia są wynikiem wspólnych wysiłków Rady, Komisji i Parlamentu Europejskiego.
Kolejny przykład: od dziesięciu lat trwały nieprzynoszące rezultatów negocjacje w sprawie zmniejszenia stawek podatku VAT w przypadku niektórych sektorów opartych całkowicie lub w dużym stopniu na wysoce wymagającej pracy ręcznej. Dopiero, gdy przywództwo w ECOFIN objął czeski minister finansów, udało się dojść do porozumienia w tej sprawie i zatwierdzenia go w Radzie Europejskiej. Wielu spośród tu obecnych pyta, jak podejdziemy do problemu bezrobocia. Raz jeszcze chciałbym podkreślić to, co już powiedział tu nasz premier: prezydencja i Komisja doszły do porozumienia i szczyt w sprawie zatrudnienia odbędzie się w dniu 7 maja w ustalonej formie podczas posiedzenia Rady Europejskiej. Na szczycie zostaną zaproponowane konkretne środki na czerwcowe posiedzenie Rady Europejskiej, co oznacza, że rozmowy będą nadal prowadzone.
Wiele spośród dzisiejszych komentarzy dotyczyło kwestii otwartości UE. Chciałbym zaznaczyć, że za naszej prezydencji odbyła się w Pradze konferencja „Pięć lat później” zorganizowana przy współpracy z Komisją Europejską z okazji piątej rocznicy znaczącego rozszerzenia UE. Na konferencji przedstawiono rzeczywiste dane liczbowe przygotowane przez ekspertów gospodarczych, które wyraźnie pokazują, że rozszerzenie było prawdopodobnie najbardziej udanym projektem w historii UE. Ostatnie pięć lat wyraźnie pokazuje, że rozszerzenie UE przyniosło korzyści zarówno starym, jak i nowym państwom członkowskim.
Partnerstwo wschodnie: zgodziliśmy się z deklaracją, że szczyt założycielski odbędzie się 7 maja i obecnie współpracujemy z przyszłymi członkami partnerstwa wschodniego, takimi jak Ukraina, by zagwarantować, że jego działania przyniosą UE prawdziwe sukcesy. Ponadto kolejnym przykładem efektywnej pracy była poniedziałkowa konferencja w sprawie infrastruktury gazowej, która odbyła się w Brukseli dzięki Komisji Europejskiej. W wyniku tej konferencji powstała deklaracja w sprawie modernizacji infrastruktury gazowej na Ukrainie, co pozwoli zapobiegać pojawieniu się w przyszłości kryzysu podobnego do tego, który miał miejsce w styczniu bieżącego roku.
Chciałbym uspokoić każdego, kto ma jakiekolwiek wątpliwości związane z pewną kwestią. Tak, mamy problemy w kraju i doskonale wiemy, kto złożył wniosek o wotum zaufania. Zrobił to Jiří Paroubek, przywódca czeskiej socjalistycznej partii demokratycznej. Jesteśmy jednak odpowiedzialnym rządem, staramy się rozwiązać ten problem i w związku z tym nie ma powodu do obaw. Czeska prezydencja może zdecydowanie stwierdzić na półmetku swojej kadencji, że nasze działania w drugiej połowie będą tak samo dobre i odpowiedzialne, jak w pierwszej, a na zakończenie będziemy bez wątpienia mogli świętować te sukcesy, o których mówiliście tu dzisiaj w kontekście ocen prac ze stycznia, lutego i marca. Chciałbym wszystkich uspokoić mówiąc, że nasze podejście jest poważne i odpowiedzialne, i nie ma najmniejszych powodów do niepokoju.
Przewodniczący. − Panie Vondra! Wiele koleżanek i kolegów dziękowało czeskiej prezydencji za jej wkład w prowadzone prace. Ja również złożyłem swoje podziękowania na początku posiedzenia w obecności premiera Topolanka. Chciałbym jeszcze podziękować za pana osobisty wkład w działania. Zachęcamy czeską prezydencję do dalszych prac, tak by w drugiej połowie kadencji odnosiła sukcesy podobne do tych z pierwszej połowy. Życzymy powodzenia w dalszym działaniu.
José Manuel Barroso, Przewodniczący Komisji. − Panie przewodniczący! Chciałbym raz jeszcze podkreślić, jak wspaniałą współpracę udało się nam nawiązać z czeską prezydencją, która w bardzo trudnej sytuacji podejmuje ogromne wysiłki na rzecz Europy. Uważam, że zasługuje na nasze całkowite poparcie.
Na zakończenie. Za każdym razem, gdy chcę już zakończyć widzę tłumy wchodzące, by posłuchać.
(Śmiech)
Na zakończenie chciałbym pochwalić szerokie poparcie okazane wynikom Rady Europejskiej. Nie ma tu co prawda jednomyślności, ale moim zdaniem należy uczciwie powiedzieć, że − ogólnie biorąc − przeważało uznanie ważności tych wyników. Na duchu podnosi mnie to, co postrzegam jako wspólne zaangażowanie wszystkich trzech instytucji – Parlamentu, Rady i Komisji – w działania na rzecz połączenia sił w celu wyciągnięcia Europy z kryzysu.
Możemy być dumni z naszych osiągnięć, ale nie powinniśmy pozwolić sobie na samozadowolenie. Wciąż pozostało wiele do zrobienia i powinniśmy utrzymać skoncentrowane działania, ale jeśli okażemy zaufanie w nasze siły, z pewnością odczujemy korzyści z tych działań, a nasze wysiłki zakończą się sukcesem.
Słowem kluczowym musi być zaufanie: zaufanie, że potrafimy spełniać obietnice; zaufanie do działania i wdrażania, ale − jak wspomniałem wcześniej − chodzi o realne wdrażanie, a nie puste gesty. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, by zaufanie mogło wzrosnąć dzięki ogłaszaniu co miesiąc lub co tydzień nowego planu. Możemy je zwiększyć poprzez skoncentrowanie się na procesie wdrażania wspólnych postanowień oraz na efektywnym skoordynowaniu naszych wysiłków.
Potrzebujemy zaufania w odniesieniu do realizacji naszego planu działania dotyczącego uregulowań prawnych: bez regulacji nie uda nam się zbudować przekonania, że zmiana będzie miała trwały skutek.
Potrzebujemy zaufania w odniesieniu do budowania wiarygodności i solidności strefy euro oraz do mobilizowania niezbędnego wsparcia dla każdego potrzebującego państwa członkowskiego, zarówno ze strefy euro, jak i spoza niej.
Zaufanie jest również potrzebne w naszym wspólnym zaangażowaniu w ochronę szczególnego rodzaju naszej społecznej gospodarki rynkowej oraz w długoterminowym planie działania dotyczącym tworzenia gospodarki niskoemisyjnej. Naprawdę wierzę, że sukces możemy odnieść nie przez wygłaszanie daremnych przemówień, czy przez pewnego rodzaju kompleks niższości wobec Stanów Zjednoczonych Ameryki.
W rzeczywistości dostrzegam dziś tendencję Amerykanów do zbliżania się do tradycyjnie europejskich stanowisk. Z zadowoleniem przyjmujemy zbliżanie się Amerykanów do naszego stanowiska w zakresie walki ze zmianami klimatycznymi. Również w kwestii konieczności wzmocnienia systemu opieki społecznej Amerykanie zbliżają się do nas.
W związku z tym nie uważam, żeby wypowiedzi, które czasami słyszę – sugerujące, że Amerykanie i Europejczycy mają odmienne podejście do kryzysu – były pomocne. Wręcz przeciwnie: widzimy coraz większą zbieżność stanowisk Europy i Stanów Zjednoczonych i miejmy nadzieję, również pozostałych podmiotów, ponieważ chodzi tu nie tylko o nas i USA. I dlatego jestem spokojny o pozytywny wynik szczytu G20.
Moim zdaniem duże znaczenie ma przekonanie, że rozwiązanie problemu zależy od nas, a nie od innych. Ważne jest także zaufanie do instrumentów europejskich, a taka rozszerzona Europa, wspólnie walcząca z recesją, będzie mogła zareagować na największe problemy naszych obywateli, w tym oczywiście najważniejszy moim zdaniem problem bezrobocia.
Na zakończenie dodam, że właśnie dlatego moim zdaniem powinniśmy kontynuować prace opierając się na ustalonych już decyzjach i skupić się na wdrażaniu, nie zapominając o solidnej koordynacji działań i zaangażowaniu w osiągnięcie konkretnych wyników.
(Oklaski)
Przewodniczący. − Zamykam debatę.
Oświadczenia pisemne (art. 142 Regulaminu)
Călin Cătălin Chiriţă (PPE-DE), na piśmie. – (RO) Chciałbym wyrazić swoje poparcie dla decyzji przyjętych podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Na szczególną pochwałę zasługuje niezbędna decyzja o zwiększeniu funduszu pomocy w sytuacjach kryzysowych z 25 miliardów do 50 miliardów euro. Ten fundusz został stworzony z myślą o państwach członkowskich z Europy Środkowej, które stanęły w obliczu kryzysu bilansu płatniczego.
Przedmiotowa decyzja, przygotowana na podstawie przyjętych środków, by chronić państwa w strefie euro przed globalnym kryzysem, daje konkretny dowód solidarności UE i jej umiejętności pomagania państwom spoza strefy euro w przezwyciężaniu kryzysu gospodarczego. W wyniku znaczącej nierównowagi na rachunku obrotów bieżących i braku zdolności do uzyskania nowych pożyczek od zagranicznych kredytodawców, Rumunia stała się trzecim państwem członkowskim UE, po Węgrzech i Litwie, które skorzystało z funduszu pomocy w sytuacjach kryzysowych.
Instytucje UE mają obowiązek spełniać oczekiwania mocno dotkniętych kryzysem obywateli Europy. Jedynie solidarność europejska, współpraca transatlantycka i efektywne środki mogą pomóc w przezwyciężeniu globalnego kryzysu.
Genowefa Grabowska (PSE), na piśmie – (PL) – Mój kraj, Polska, jest szczególnie zainteresowany dobrym zarządzaniem nowym unijnym programem, jakim jest partnerstwo wschodnie. Dotyczy on bowiem naszych sąsiadów, zarówno tych najbliższych, jak Białoruś, Ukraina i Mołdowa, jak i tych dalszych – Armenii, Azerbejdżanu czy Gruzji.
Uważam, iż poprzez partnerstwo wzmocnimy zewnętrzną politykę UE, doprowadzimy do prawdziwej integracji gospodarczej między Unią, a jej wschodnimi partnerami i zapewnimy współpracę opartą nie tylko zasadach gospodarki rynkowej, ale także na poszanowaniu wspólnych wartości, takich jak demokracja, praworządność i respekt dla praw człowieka. Mamy przecież konkretne, wspólne cele: stworzenie stref wolnego handlu, promowanie mobilności obywateli krajów partnerskich, poprawę zdolności administracyjnych, współpracę w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza co do długoterminowych dostaw i tranzytu energii.
Ze strony UE mamy więc klarowną wizję partnerstwa. Teraz oczekujemy odpowiedzi od sześciu państw bezpośrednio nim zainteresowanych. Wyrażam nadzieję, że 7 maja br. Rada Europejska oficjalnie zainicjuje to przedsięwzięcie, równie ważne dla UE, jak i dla obywateli wszystkich krajów w nim uczestniczących.
András Gyürk (PPE-DE), na piśmie. – (HU) Z zadowoleniem należy przyjąć decyzję Unii Europejskiej o odłożeniu z pakietu bodźców gospodarczych kwoty 3,5 miliarda euro na kluczowe inwestycje dotyczące energii. Uważam to za ważny krok w kierunku wspólnej polityki energetycznej. Ostateczna lista dofinansowywanych projektów wyraźnie udowadnia, że dzięki styczniowemu kryzysowi gazowemu Komisja Europejska i państwa członkowskie nareszcie dostrzegły korzyści płynące z połączenia sieci przesyłowych. Wzmocnienie połączeń jest ważne głównie dlatego, że pozwala państwom członkowskim udzielać sobie nawzajem szybkiej pomocy w przypadku wstrzymania dostaw.
Chciałbym jednocześnie zwrócić uwagę, że istnieje kilka sprzeczności dotyczących ostatecznej listy dofinansowywanych inwestycji. Po pierwsze, zasada równowagi regionalnej ma pewną wadę, ponieważ mniejsze dofinansowanie otrzymają państwa członkowskie, które najdotkliwiej odczuły skutki styczniowego kryzysu gazowego. Po drugie, relatywnie niewielkie dofinansowanie, w stosunku do całego pakietu bodźców ekonomicznych, zostanie przeznaczone na wzmocnienie alternatywnych szlaków dostaw. Moim zdaniem dyskusje dotyczące kwestii gazociągu Nabucco były niewłaściwe. Ten gazociąg zwiększyłby bezpieczeństwo energetyczne całej Unii Europejskiej i dlatego jego budowa jest przedmiotem wspólnego zainteresowania. I kwestia ostatnia, lecz nie mniej ważna, na liście dofinansowywanych inwestycji nie znalazły się inwestycje z zakresu efektywności energetycznej. W ten sposób UE omija pierwotny cel, dla którego stworzono pakiet, a mianowicie tworzenie miejsc pracy.
Z powyższych powodów Parlament Europejski musi zwiększyć znaczenie zasady równowagi regionalnej, a także znaczenie alternatywnych szlaków dostaw i inwestycji w efektywność energetyczną.
Rareş-Lucian Niculescu (PPE-DE), na piśmie. – (RO) Decyzja Rady Europejskiej w sprawie przeznaczenia funduszy na gazociąg Nabucco i uznania go za priorytetowy projekt energetyczny stanowi właściwe i zaproponowane w odpowiednim czasie rozwiązanie problemu.
Przed posiedzeniem Rady złożyliśmy wniosek w sprawie rezolucji, by zwrócić uwagę na zagrożenia związane ze zmniejszeniem dofinansowania dla gazociągu Nabucco. Musimy pamiętać, że projekt ten ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa europejskich dostaw gazu, ponieważ jest jedynym projektem gwarantującym zróżnicowanie zarówno dostawców, jak i szlaków dostaw.
Esko Seppänen (GUE/NGL), na piśmie. – (FI) Jedną z decyzji podjętych na szczycie UE była ta o zmianie charakteru wiosennego szczytu w sprawie dialogu społecznego, tak by przywódcy UE byli reprezentowani jedynie przez trojkę prezydencji, a nie przez szefów wszystkich państw członkowskich. Moim zdaniem ta decyzja jest dowodem apatii wobec przyszłości Europy społecznej; apatii, której nie mogą zaakceptować organizacje rynku pracy przygotowane do wzięcia udziału w spotkaniu. Miejmy nadzieję, że na spotkaniu pojawi się jednak jak największa liczba szefów państw lub rządów.
Georgios Toussas (GUE/NGL), na piśmie. – (EL) Debata w Parlamencie Europejskim potwierdza, że kapitalistyczne siły polityczne skierowane w jedną stronę popierają szybszą restrukturyzację kapitalistyczną i elastyczniejsze umowy o pracę w ramach strategii lizbońskiej, a także ukończenie procesu budowania wewnętrznego rynku. Wspierają strategiczny wybór kapitału i UE, by przenieść ciężar walki z kryzysem na pracowników.
Traktat z Maastricht i pakt stabilności stanowią trampolinę dla zmasowanego ataku na prawa pracy i na dochód rodzin z klasy robotniczej pod pretekstem zmniejszania deficytów. Ostatnie decyzje Komisji w sprawie trwałych cięć wydatków przyniosą bolesne konsekwencje w sferze zdrowia publicznego, opieki zdrowotnej, praw pracowników do ubezpieczenia i emerytur; te decyzje w połączeniu z żądaniem zwiększenia podatków drastycznie obniżą standard życia zwykłych obywateli.
Zaproponowany sposób wyjścia z kryzysu i przejścia w stronę ekologicznej gospodarki, zwłaszcza w sferze energii, a także sieci szerokopasmowych i innowacji, zakłada rozszerzenie działalności dużych firm na nowe dochodowe sektory, z pominięciem ochrony środowiska i zaspokajania potrzeb zwykłych obywateli.
Pracownicy nie powinni zgadzać się na jakiekolwiek poświęcenie w celu zapewnienia zysków plutokracji i powinni sami ruszyć do ataku poprzez zorganizowanie się do walki, potępienie partii popierających traktat z Maastricht i jednokierunkową Europę. Powinni także okazać UE nieposłuszeństwo poprzez wsparcie w czerwcowych wyborach europejskich greckiej Partii Komunistycznej.
PRZEWODNICZY: DIANA WALLIS Wiceprzewodnicząca
Jean-Marie Le Pen (NI). – (FR) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Nasz kolega, pan Schulz, przewodniczący Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim, ma zamiar – pod pretekstem, że mógłbym być najstarszym posłem w przyszłej kadencji – zmienić regulamin wewnętrzny tej Izby. By to jednak poprzeć…
(Przewodnicząca wyłączyła mikrofon)
Przewodnicząca. − To nie należy do porządku obrad.
Jean-Marie Le Pen (NI). – (FR) Pani przewodnicząca, panie i panowie! Z tej okazji pan Schulz wygłosił oszczercze stwierdzenia i oskarżył mnie o popełnienie bluźnierstwa. Chciałbym powiedzieć, że ten spór jest bezpodstawny, a ja jedynie określiłem komory gazowe jako jeden z elementów w historii wojny światowej, co akurat jest prawdą.
(Mieszane reakcje)
Pani przewodnicząca! Chciałbym skorzystać z okazji i zaznaczyć, że zostałem ukarany odszkodowaniem w wysokości 200 tysięcy euro, co jedynie pokazuje jak wygląda wolność poglądów i wolność słowa w Europie i we Francji. Podnoszenie lamentu nie ukryje państwa odpowiedzialności za kryzys, kryzys euro-interncjonalizmu, którego jesteście orędownikami. Dlatego też pozwólcie mi mówić dalej.
Pani przewodnicząca! Chciałbym poprosić przewodniczącego Grupy Socjalistycznej w Parlamencie Europejskim o przeproszenie mnie za rzucanie fałszywych oskarżeń.
Martin Schulz (PSE). – (DE) Pani przewodnicząca! Wszystko jest bardzo proste. Każdy, kto nie chce, by ten człowiek przewodniczył formalnemu posiedzeniu inauguracyjnemu Parlamentu Europejskiego powinien poprzeć mój wniosek o zmianę regulaminu wewnętrznego.