Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Debaty
Środa, 21 października 2009 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

2. Przygotowanie Rady Europejskiej (29-30 października 2009) (debata)
zapis wideo wystąpień
PV
MPphoto
 
 

  Przewodniczący. – Kolejnym punktem porządku dziennego są oświadczenia Rady i Komisji dotyczące przygotowania Rady Europejskiej (29-30 października 2009).

 
  
MPphoto
 

  Cecilia Malmström, urzędująca przewodnicząca Rady.(SV) Panie przewodniczący! W przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Rady Europejskiej. Przygotowaliśmy porządek obrad o szerokim zakresie, obejmujący wiele kwestii mających wpływ na nasz dobrobyt. Będziemy omawiać kwestie takie, jak walka ze zmianami klimatu, znalezienie sposobów na wyprowadzenie UE z kryzysu finansowego i gospodarczego, promowanie bezpieczeństwa energetycznego i radzenie sobie z problemem nielegalnej imigracji.

Przyjęcie przejrzystego stanowiska wobec traktatu lizbońskiego pozwoli na najlepsze przygotowanie Unii Europejskiej do rozwiązania tych problemów. Niezwykle ważne jest jak najszybsze wejście w życie traktatu lizbońskiego, byśmy mogli między innymi kontynuować prace nad mianowaniem nowej Komisji. I dlatego właśnie Rada Europejska zajmie się również tymi kwestiami.

Zacznę od kwestii, którymi − z tego, co wiem − Parlament Europejski jest żywo zainteresowany. Szefowie państw lub rządów spróbują wyjaśnić pod koniec przyszłego tygodnia stanowisko wobec traktatu lizbońskiego i sposobu dalszego postępowania. Nasze prace, dzięki wyrażonemu w irlandzkim głosowaniu przytłaczającemu poparciu dla traktatu i podpisowi złożonemu przez prezydenta Polski, nabrały nowego tempa, ale jak wszyscy wiemy traktat nie może wejść w życie dopóki nie zostanie ratyfikowany przez wszystkie państwa członkowskie – dotychczas traktat ratyfikowało 26 spośród 27 państw członkowskich, lecz wciąż czekamy na Republikę Czeską. Zarówno Sejm, jak i Senat przyjęły traktat, ale później 17 senatorów złożyło wniosek do czeskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania, czy traktat z Lizbony nie jest sprzeczny z czeską konstytucją.

Oczywiście musimy uszanować proces demokratyczny obowiązujący w Republice Czeskiej. Krajowy Trybunał Konstytucyjny przeprowadzi w dniu 27 października, innymi słowy w przyszłym tygodniu, przesłuchanie publiczne w tej sprawie. Sądzimy, iż Trybunał wkrótce po zakończeniu przesłuchania wyda orzeczenie, ale wciąż nie znamy dokładnej daty. Prezydent Klaus, jak państwo wiecie, również zastrzegł określone warunki niezbędne do podpisania traktatu. Wciąż jeszcze czekamy i usiłujemy dowiedzieć się, na czym dokładnie mają polegać te wymagania i warunki. W związku z tym przebieg debaty w Radzie Europejskiej będzie w dużej mierze uzależniony od wydarzeń w Republice Czeskiej. Dla ustalenia terminu, w którym traktat z Lizbony będzie mógł wejść w życie, kluczowe będzie orzeczenie czeskiego Trybunału Konstytucyjnego i dalsza związana z nim procedura.

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej omówimy także podjęte dotychczas działania przygotowawcze mające zagwarantować jak najbardziej bezproblemowe wdrożenie traktatu. W związku z powyższym prezydencja przedstawi sprawozdanie przedstawiające aktualną sytuację w odniesieniu do wszystkich omawianych kwestii. W przedmiotowym sprawozdaniu przedstawimy opinie państw członkowskich w sprawach dotyczących na przykład Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, ten temat będziemy omawiać dziś po południu w tej Izbie, a także kwestii dotyczących zakresu kompetencji Służby, jej pozycji prawnej, zatrudniania personelu i finansowania. Przeczytałam sprawozdanie pana Broka przyjęte w poniedziałek przez Komisję Spraw Konstytucyjnych. I jak już wspomniałam, omówimy te zagadnienia szczegółowo dziś popołudniu.

Już teraz mogę powiedzieć, że przed przyszłotygodniowym posiedzeniem przedmiotowe sprawozdanie przedstawi wytyczne dotyczące uwag dla Wysokiego Przedstawiciela, które umożliwią mu (gdy tylko traktat wejdzie w życie) bardzo szybkie przedstawienie oficjalnego wniosku w sprawie sposobu funkcjonowania Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Rada powinna móc przyjąć wspomniany wniosek bardzo szybko, być może przed upływem kilku najbliższych miesięcy. Wiele z tych kwestii omówiliśmy już w ramach dialogu z Parlamentem Europejskim i mamy nadzieję, że dialog będzie nadal trwał przez kolejne tygodnie.

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej głównym tematem będą zmiany klimatu. Rada ma na celu podjęcie stosownych decyzji, w tym dotyczących finansowania, tak by UE mogła nadal odgrywać konieczną rolę przywódczą, tym samym przyczyniając się do pozytywnych rezultatów na szczycie w Kopenhadze.

Długa i ożywiona dyskusja dotycząca kwestii finansowania miała miejsce podczas wczorajszego posiedzenia Ecofin. Prezydencja zrobiła, co w jej mocy, by osiągnąć porozumienie, ale w końcu uznała, że to Rada Europejska powinna podjąć decyzję w tej sprawie. W celu umożliwienia postępu na tym polu w niektórych państwach członkowskich należy przeprowadzić dodatkowe debaty. Niezwykle ważne jest osiągniecie porozumienia, tak by cały proces nie został przerwany. Na obecnym etapie negocjacji międzynarodowych doskonale zdajemy sobie sprawę ze stojących przed nami trudności. W związku z tym UE, dzięki porozumieniu w sprawie finansowania, mogłaby doprowadzić do istotnego postępu w negocjacjach.

Posiedzenie Rady Europejskiej wypada w bardzo dogodnym momencie, tuż przed sesją negocjacji Międzyrządowego Zespołu ds. Klimatu przy ONZ, która odbędzie się w Barcelonie i przed spotkaniem ministrów finansów z grupy G-20, które odbędzie się w St. Andrews. Osiągniemy porozumienie w Kopenhadze tylko, jeżeli wszystkie strony podejmą działania. Właśnie teraz trwa spotkanie ministrów środowiska z UE, na którym omawiane są wnioski dotyczące zmian klimatu. Celem jest przedstawienie wszechstronnego obrazu stanowiska UE wobec omawianych obecnie kwestii.

Istotną częścią konkluzji Rady ds. Środowiska będzie sprecyzowanie strategii UE w odniesieniu do długoterminowej redukcji emisji oraz próba osiągnięcia porozumienia, które być może ułatwi podjęcie decyzji w sprawie zwiększenia naszego celu: redukcji emisji z 20 do 30% w porównaniu z poziomem emisji z roku 1990. Konkluzje Rady ds. Środowiska obejmą również kwestię decyzji w sprawie wniosku UE w ramach negocjacji dotyczących redukcji emisji w międzynarodowym transporcie lotniczym i morskim, pomogą w stworzeniu strategii UE w zakresie środków mierzenia, raportowania i weryfikowania inwestycji stosowanych w krajach rozwijających się oraz w określeniu roli mechanizmów sektorowych, a także pozwolą na dalsze budowanie strategii UE dotyczącej walki z wylesianiem i degradacją lasów w celu przyspieszenia negocjacji.

Rada Europejska oceni również postęp w procesie tworzenia nowych ram nadzoru UE nad rynkami finansowymi. Szefowie państw lub rządów, jak państwo wiecie, osiągnęli w czerwcu bardzo ambitne porozumienie, zakładające cel w postaci ustanowienia specjalnego organu, który byłby odpowiedzialny za makronadzór nad europejskim systemem finansowym oraz powołania trzech europejskich organów nadzoru nad rynkiem bankowym, ubezpieczeniowym i rynkiem papierów wartościowych. Komisja pod koniec września złożyła pakiet wniosków legislacyjnych. To bezwzględnie jeden z najważniejszych priorytetów prezydencji, i dlatego przyjęliśmy ambitny harmonogram. Naszym celem jest osiągnięcie przed końcem roku porozumienia w sprawie całego pakietu.

W związku z tym jestem niezmiernie zadowolona, że wczoraj Rada Ecofin zdołała uczynić istotny krok naprzód i przyjąć, nie udaremniając debaty w parlamentach krajowych, szerokie polityczne porozumienie w sprawie nowego organu makro-nadzoru. Ministrowie finansów zwrócili się do prezydencji szwedzkiej także z prośbą o kontynuację dialogu z Parlamentem Europejskim. Z dotychczasowego dialogu, który naszym zdaniem świetnie funkcjonuje, wynieśliśmy bardzo dobre doświadczenia.

Teraz bardzo ważne jest wykorzystanie okazji do jak najszybszego doprowadzenia do postępu prac. Musimy pokazać, że dokładamy wszelkich starań, by zapobiec przyszłym kryzysom, i że − gwarantując odzyskanie przez konsumentów i inwestorów zaufania do systemu finansowego − wypełniamy nasz wspólny obowiązek.

Chciałabym również wypowiedzieć się na temat zatrudnienia w Europie, gdyż wiem, że Rada Europejska również się nim zajmie. Ostatnio mogliśmy dostrzec w gospodarce delikatne oznaki odbudowy. Sytuacja na rynkach pracy jednakże jeszcze się pogorszy i będą nam potrzebne bodźce i środki wsparcia.

Jednym z aspektów, na który Rada Europejska powinna położyć nacisk, jest nasza zdolność do radzenia sobie ze skutkami kryzysu przy jednoczesnej realizacji naszego długoterminowego celu, jakim jest zwiększenie podaży pracy. Zrównoważone finanse publiczne wymagają wysokiego poziomu zatrudnienia. Wysoki poziom zatrudnienia jest również niezbędny w dążeniu do wzrostu gospodarczego, zwiększenia dobrostanu ludzi i budowania Europy bardziej spójnej społecznie.

W związku z powyższym chciałabym również przypomnieć państwu, co mówiliśmy o strategiach wyjścia. Ministrowie finansów potwierdzili, że poprawa jest realna, lecz krucha. I dlatego bezwzględnie musimy kontynuować ekspansywną politykę finansową. Rozmowy podczas posiedzenia Rady doprowadziły do porozumienia w sprawie przyjęcia strategii opartej na zasadach omówionych przez ministrów finansów na oficjalnym posiedzeniu w Göteborgu.

Chciałabym również wspomnieć o kwestii bezpieczeństwa energetycznego. W przyszłym tygodniu Rada Europejska, zgodnie z konkluzjami z czerwca 2009 roku, oceni osiągnięcia w odniesieniu do infrastruktury energetycznej (połączeń wzajemnych) i mechanizmów kryzysowych. Przygotowaliśmy sprawozdanie z postępu osiągniętego od stycznia. Rada Europejska uwzględni przedmiotowe sprawozdanie.

Rada Europejska przyjmie także Strategię Unii Europejskiej dla regionu Morza Bałtyckiego. Podczas sesji plenarnej Parlamentu we wrześniu odbyła się bardzo owocna debata w tej sprawie. Szefowie państw lub rządów zaakceptują konkluzje prezydencji, które zostaną przyjęte w poniedziałek na spotkaniu Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych. Przedmiotowa Strategia tworzy zintegrowane ramy służące do radzenia sobie z czyhającymi wyzwaniami i do wspierania spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej w UE. Jestem przekonana, że ta strategia może posłużyć jako inspiracja dla innych makroregionów w UE, a tym samym wzmocnić integrację europejską. Kształtuje się już strategia UE na rzecz regionu Dunaju, która będzie gotowa w samą porę, na rozpoczęcie prezydencji węgierskiej w roku 2011.

Prezydencja szwedzka z ogromną satysfakcją może przedstawić wyniki tej inicjatywy, która oczywiście została zapoczątkowana tu w Parlamencie Europejskim. Mamy nadzieję, że Rada Europejska zdoła zachęcić wszystkie zainteresowane strony do bardzo szybkiego rozpoczęcia procesu wdrażania strategii. Jest to bezwzględnie konieczne, jeśli chcemy zapoczątkować rozwiązywanie poważnych problemów środowiskowych i osiągnąć cele przewidziane w strategii.

Rada Europejska oszacuje również postęp osiągnięty w procesie wdrażania konkluzji dotyczących imigracji w regionie Śródziemnomorskim. Rada z zadowoleniem odniesie się do środków podjętych w krótkim okresie, takich jak na przykład uruchomienie projektu pilotażowego na Malcie, a także do poczynionego już postępu w tworzeniu Europejskiego Urzędu Wsparcia w zakresie Polityki Azylowej. Wspomnimy również o ponownym wszczęciu przez UE i Turcję rozmów dotyczących kwestii migracji.

Oczekujemy, że Rada Europejska wezwie do podjęcia dalszych wysiłków na rzecz uporania się z bieżącą sytuacją w regionie Morza Śródziemnego oraz będzie kontynuowała prace nad rozwiązaniami długoterminowymi, opartymi na solidarności państw członkowskich. Oczekujemy również, że Rada podkreśli konieczność zwiększenia wysiłków na rzecz wdrożenia globalnego podejścia UE do kwestii migracji. Wezwiemy Radę do wzmocnienia agencji Frontex i wprowadzenia wspólnych zasad dotyczących działań Frontexu na morzu.

Poza tym odbędzie się również debata w sprawie stosunków zewnętrznych. Rada ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych w czerwcu zwróciła się do instytucji europejskich z prośbą o sprawdzenie, w jaki sposób UE może dalej angażować się w sytuację w Afganistanie i Pakistanie. Pierwszy projekt został omówiony podczas nieformalnego wrześniowego spotkania w Gymnich, a obecnie państwa członkowskie w grupach roboczych omawiają wniosek szczegółowy. UE w przyszłym tygodniu na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych przyjmie plan zwiększenia naszego zaangażowania w Afganistanie i Pakistanie. Plan ten skoncentruje się na zwiększeniu w obu krajach możliwości państwa i jego instytucji. Niezwykle ważna jest możliwość natychmiastowego wdrożenia przedmiotowego planu.

Jeśli mamy poprawić sytuację w Afganistanie i Pakistanie, niezbędne jest zastosowanie szerokiego zakresu środków międzynarodowych. Same tylko rozwiązania wojskowe nigdy nie zdołają doprowadzić do zrównoważonego rozwiązania. Postęp gospodarczy zostanie zaprzepaszczony bez zastosowania środków bezpieczeństwa i kontroli. Musimy także inwestować w tworzenie instytucji demokratycznych i wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego. W obu krajach UE ma pod tym względem niezwykle ważną rolę do odegrania. Istnieją zarówno problemy wspólne, jak i aspekty regionalne i bez wątpienia stosowane podejście jest odmienne w przypadku każdego z tych państw. Zajmiemy się tą kwestią w przyszłym tygodniu podczas Rady Europejskiej, a ja oczywiście wysłucham wszelkich komentarzy i pytań kierowanych przez posłów do Parlamentu.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  José Manuel Barroso, Przewodniczący Komisji. – Panie przewodniczący! W dużej mierze zgadzam się z tym, co w imieniu Rady Europejskiej powiedziała pani Cecilia Malmström. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na dwie kwestie: z jednej strony traktat lizboński i wszystkie sprawy instytucjonalne, a z drugiej walka ze zmianami klimatu i oczekiwania przed szczytem w Kopenhadze.

Uważam przede wszystkim, że Rada Europejska powinna podjąć ostateczne decyzje umożliwiające wejście w życie traktatu z Lizbony. Od lat wiadomo, że ratyfikacja nowego traktatu nie będzie łatwą sprawą. Doświadczyliśmy wielu niepowodzeń i kilku rozczarowań, ale za każdym razem górę brało nadrzędne przesłanie traktatu – pociągająca obietnica demokratycznej i skutecznej Europy. Jestem przekonany, że teraz po silnym wsparciu traktatu lizbońskiego przez obywateli Irlandii będzie podobnie i zdołamy pokonać tę ostatnią przeszkodę na drodze do wdrożenia traktatu.

Obecnie, po zakończeniu procesu ratyfikacji w Polce, możemy powiedzieć, że wszystkie państwa członkowskie w demokratyczny sposób przyjęły traktat lizboński. Musimy jeszcze poczekać na zakończenie procesu ratyfikacji w Republice Czeskiej. Oczywiście należy uszanować trwające właśnie w Republice Czeskiej procedury konstytucyjne, jak również należy uszanować demokratyczną wolę wprowadzenia traktatu w życie. Parlament Republiki Czeskiej zdecydowanie wyraził swoją demokratyczną wolę i dlatego mam nadzieję, że teraz żadne sztucznie tworzone przeszkody ani opóźnienia nie przyczynią się do powstania nowych trudności na drodze do pełnej ratyfikacji.

Przedstawiłem już tu w Parlamencie znaczenie zminimalizowania opóźnień w procesie mianowania Komisji Europejskiej. Ponieważ jednak znajdujemy się w krytycznym dla Europy momencie, musimy zrobić, co w naszej mocy, by stworzyć Komisję zgodnie z postanowieniami traktatu lizbońskiego. Musimy realizować plan działania poparty przez Parlament z chwilą wybrania mnie na przewodniczącego w nowej kadencji. Jeśli chcemy zbudować silną, spójną i skuteczną Unię Europejską, potrzebna jest ratyfikacja traktatu z Lizbony, by zrealizować plan działania oraz zapewnić właściwe funkcjonowanie instytucji. Zatem raz jeszcze pragnę podkreślić, że Rada Europejska musi wywiązać się ze swoich obowiązków i musi dostrzec wyjątkowość sytuacji, a także zrozumieć, że Europa będzie ponosić realne koszty, dopóki instytucje europejskie nie zaczną właściwie funkcjonować.

Jednocześnie należy kontynuować prace nad wdrożeniem traktatu i przygotować się na jego wejście w życie. Wiem, że obecny Parlament jest w pełni zaangażowany w te prace. Cieszę się, że mogę z państwem współpracować w celu zagwarantowania jak najszybszego dostępu do korzyści płynących z traktatu. Parlament rozpoczął już prace na wielu polach i znacznie przyczynił się do rozwoju sytuacji poprzez sprecyzowanie koncepcji w obszarach takich, jak europejska inicjatywa obywatelska. Wiem, że dziś po południu posłowie rozpoczną debatę nad sprawozdaniem pana Elmara Broka w sprawie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Przedmiotowe sprawozdanie, oparte na dobrych założeniach, ma zagwarantować, że Służba Działań Zewnętrznych, podobnie jak pozostałe innowacyjne koncepcje przedstawione w traktacie, doprowadzi do wzmocnienia i lepszego funkcjonowania systemu wspólnotowego.

Wiem, że od samego początku istniały obawy, iż ESDZ będzie pewnego rodzaju organem międzyrządowym, dryfującym poza systemem Unii Europejskiej, ale Służba powinna być mocno zakorzeniona w systemie Unii. Niewątpliwie powinna blisko współpracować ze wszystkimi instytucjami, a przede wszystkim z Komisją. Decyzje przygotowywane przez ESDZ będą w sprawach z zakresu wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa podejmowane przez Komisję lub przez Radę. W rzeczy samej jestem przekonany, że sukces ESDZ będzie zależał od jej umiejętności zagwarantowania, że działania zewnętrzne Unii Europejskiej to coś więcej niż tylko suma działań jej poszczególnych instytucji. ESDZ może naprawdę stać się skutecznym narzędziem w rękach Unii Europejskiej, pozwalającym osiągać cele na arenie globalnej, jeśli tylko będzie potrafiła wykorzystać demokratyczne wsparcie ze strony Parlamentu, powiązania Rady z rządami krajowymi i doświadczenie Komisji oraz wizję europejską. Wspólnotowa europejska służba zewnętrzna, oparta na metodzie wspólnotowej, będzie silnym i potężnym narzędziem dla zjednoczonej Europy wywierającej wpływ na świat.

Jednocześnie Rada Europejska musi przyjąć aktywną agendę polityczną. Musi podtrzymać tempo prac na rzecz radzenia sobie z kryzysem gospodarczym, głównie z jego wpływem na zatrudnienie. Musimy kontynuować prace, do których zobowiązaliśmy się na szczycie G-20. Musimy dołożyć wszelkich starań, by wnioski Komisji Europejskiej w sprawie nadzoru finansowego weszły w życie najszybciej, jak tylko możliwe. Musimy realizować nasz program w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.

Pod względem polityki najważniejszą kwestią podczas Rady będzie szczyt w Kopenhadze. Osiągniecie pozytywnych rezultatów w Kopenhadze nadal jest głównym celem dla Europejczyków i poważnym zadaniem dla społeczności globalnej. Do spotkania w Kopenhadze pozostało mniej niż 50 dni. Negocjacje wciąż postępują powoli. Raz jeszcze Unii Europejskiej przypada w udziale obowiązek objęcia przywództwa i podtrzymania impetu działań. Zaproponowane przez nas cele stały się dla innych inspiracją do przyspieszenia, ale wiemy, że pobudzenie działań na skalę globalną wymaga od nas dalszych kroków. Musimy udzielić krajom rozwijającym się pomocy w zakresie konkretnych koncepcji finansowych, co Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym miesiącu. Szacujemy, że kraje rozwijające się jeszcze przed rokiem 2020 będą potrzebowały dodatkowo około 100 miliardów euro rocznie. Znaczną część tego zapotrzebowania powinny pokryć budżety krajowe, to znaczy budżety dużych gospodarek wschodzących, rozwijających się, lecz wschodzących oraz zyski z rynku węgla, jednak potrzebne jest również międzynarodowe dofinansowanie publiczne na dużą skalę, ze znacznym udziałem Unii Europejskiej.

Agenda konferencji w Kopenhadze nie dotyczy wyłącznie zmian klimatu. Klimat jest oczywiście głównym celem szczytu, ale wiąże się on również z kwestią rozwoju i nie wolno nam zapominać o tym niezwykle istotnym wymiarze. Nasze działanie będzie związane z poważnym zobowiązaniem, zwłaszcza w chwili, gdy budżety publiczne są tak napięte, ale doskonale wiemy, że im dłużej czekamy, tym większe są koszty. Także w tym przypadku zadaniem Rady Europejskiej jest znalezienie twórczych rozwiązań i pokazanie, że Unia Europejska jednoczy siły w obliczu konieczności walki ze zmianami klimatu.

Po pierwsze szczyt w Kopenhadze musi udowodnić, że realizujemy dążenie do redukcji emisji; po drugie musi pokazać, że jesteśmy przygotowani do udzielenia pomocy stronom gotowym do podjęcia się tego zadania. Realizacja planu działania pokazującego, że Unia Europejska przynosi swoim obywatelom realne korzyści jest najlepszym sposobem, by wyrazić poparcie dla idei aktywnej Europy przewidzianej w traktacie lizbońskim.

Potrzebujemy skutecznych ram instytucjonalnych, by stworzyć ambitny plan działania, i tu wrócę do mojej pierwszej uwagi. Traktat z Lizbony jest pierwszym traktatem w rozszerzonej Europie. Obecne pokolenie, zwłaszcza nasi przyjaciele z Europy Środkowej i Wschodniej, doskonale pamięta czasy, gdy Europa była podzielona. My jednak nie będziemy żyć wiecznie. Instytucje przetrwają i dlatego musimy zbudować instytucje godne rozszerzonej Europy. Traktat lizboński jest traktatem na miarę Europy XXI wieku, wyposażonej w potężne instytucje, które mają możliwość osiągania konkretnych wyników w Europie 27 państw, a w przyszłości nawet większej. Same instytucje to jednak nie wszystko. Potrzebujemy silnej woli politycznej, by osiągnąć nasze cele i mam nadzieję, że pod koniec miesiąca Rada Europejska wykaże się taką wolą w odniesieniu do osiągnięcia ambitnych wyników w Kopenhadze.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Joseph Daul, w imieniu grupy PPE.(FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) oczekuje, że najbliższa Rada Europejska zakończy przedłużający się okres niepewności w odniesieniu do instytucji europejskich oraz da niezbędny impuls do utworzenia nowej Komisji, a także mianowania stabilnego przewodniczącego Rady i Wysokiego Przedstawiciela przewidzianych w traktacie lizbońskim.

Rada musi przede wszystkim podjąć stosowne środki mające ożywić proces odbudowy rozwoju i umożliwić Europie tworzenie miejsc pracy, ponieważ kryzys będzie trwał dopóty, dopóki nie odbudujemy spójności społecznej.

Po pierwsze, w kwestii instytucji chciałbym przypomnieć, że decyzja prezydenta Polski o podpisaniu traktatu oznacza, iż wszystkie kraje, z wyjątkiem jednego, utorowały Europie drogę naprzód, którą możemy podążać bez dalszej straty czasu.

W dniu 27 października, czyli dwa dni przed Radą Europejską, Czeski Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy zgodność traktatu z krajową konstytucją. Oczywiście uszanujemy jego decyzję, niezależnie od brzmienia.

Z drugiej strony moje ugrupowanie ubolewa nad faktem, że prezydent Czech znalazł kolejny pretekst − gdyż każdy z nas doskonale wie, że to tylko pretekst − pozwalający mu na opóźnienie podpisania, choć parlament krajowy przyjął traktat z Lizbony. Z żalem odnotowuję, że inne kraje podążają jego śladem i domagają się dalszych zapewnień odnośnie różnych aspektów traktatu. Nie możemy ulec pokusie otworzenia puszki Pandory i dlatego gratuluję prezydencji tak jasnego wyrażenia swojego zdania w tej sprawie.

Grupa PPE oczekuje od Rady Europejskiej wyraźnego zapewnienia, że Unia Europejska nie będzie tolerowała żadnej taktycznej gry na zwłokę. Każdy w Europie, bezpośrednio lub pośrednio, poparł traktat i teraz musimy postawić następne kroki. Każdy z nas wie, że dopóki europejska debata publiczna jest zmonopolizowana przez kwestie instytucjonalne i dopóki Europa nie posiada narzędzi niezbędnych do demokratycznego i skutecznego podejmowania decyzji, dopóty nie zajmiemy się w należytym tempie i z należytym zaangażowaniem realnymi problemami politycznymi, gospodarczymi i środowiskowymi. Wyraźnie widać, że znajdujemy się w sytuacji patowej.

Parlament musi jak najszybciej kontynuować przesłuchania przyszłych komisarzy i (jeśli to tylko możliwe) jeszcze przed końcem roku musi podjąć decyzje dotyczące nominacji na wszystkie wolne stanowiska w Komisji oraz Radzie.

Grupa PPE oczekuje od Rady Europejskiej wyraźnych wytycznych w odniesieniu do polityki gospodarczej, opartych na konkluzjach szczytu G-20 w Pittsburgu, który przyniósł mieszane rezultaty. Choć już teraz widzimy w prasie, że sytuacja wygląda tak, jakby nic się nie wydarzyło.

Europa musi dołożyć wszelkich starań, by umożliwić przedsiębiorstwom powrót do wystarczającego poziomu działalności gospodarczej, który umożliwi rekrutowanie nowych pracowników, jak również inwestowanie w badania. Europa musi także uczynić, co w jej mocy, by stworzyć sprawiedliwe środowisko handlowe.

I na zakończenie, w kwestii klimatu oczekuję, że Rada Europejska stworzy strategię dopasowaną do sytuacji, czyli do dotychczasowej bezsilności naszych partnerów w podejmowaniu zobowiązań, którą widzimy na mniej niż dwa miesiące przed szczytem w Kopenhadze. Zadam jedno proste pytanie: jaką formę nacisku zamierzamy wywierać na Stany Zjednoczone, Chiny i wszystkie kraje wschodzące? Czy będzie to nacisk umiarkowany i uprzejmy, czy też może niezmiernie silny? I choć jestem bardzo zadowolony, że Europa jest pionierem w tej dziedzinie, to nie może ona być jedyną stroną podejmującą wysiłki niezbędne w walce z globalnym ociepleniem.

Od szczytu w Kopenhadze dzieli nas jedynie 50 dni – to niezbyt wiele, ale wystarczy, jeżeli wiemy, co zrobić, by wypaść przekonująco. I dlatego proszę przewodniczącego Rady i przewodniczącego Komisji o wyjaśnienie w jaki sposób zamierzają wykorzystać 50 najbliższych dni.

Panie przewodniczący, panie i panowie! Październikowe posiedzenie Rady Europejskiej będzie kluczowym wydarzeniem, które pokaże, czy Europa zdaje sobie sprawę z naglącej potrzeby rozpoczęcia działania w zakresie gospodarki, kwestii społecznych i wzniesienia się ponad spory instytucjonalne. Moje ugrupowanie, Europejska Partia Ludowa, odwołuje się do poczucia odpowiedzialności każdego z 27 państw członkowskich UE.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Hannes Swoboda, w imieniu grupy S&D.(DE) Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, panie Barroso! Chciałbym krótko odnieść się do kwestii Kopenhagi, zanim przejdę do spraw instytucjonalnych.

Pani Malmström! Ma pani całkowitą rację, co potwierdził pan Barroso, mówiąc że decyzja dotycząca Kopenhagi jest jedną z podstawowych decyzji, które musimy podjąć. Potrzebujemy wiążących założeń, a nie ogólnych stwierdzeń. Osiągnięcie tego nie będzie łatwe, ponieważ Amerykanie nie ukończyli jeszcze swojego procesu legislacyjnego. Także po zakończeniu szczytu w Kopenhadze, w trakcie następnego roku, będziemy musieli podjąć pewne decyzje. Proces musi jednak zostać zakończony przyjęciem wiążących zobowiązań. Jest to kwestia bezwzględnie podstawowa.

Po drugie, w odniesieniu do rynków finansowych i sytuacji gospodarczej, chciałbym zauważyć, że wysokość wypłacanych obecnie premii jest zarówno skandaliczna, jak i irytująca. Odnosi się to przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, ale podobnie będzie w Europie. Oczywiście to nie jest najważniejszy problem, ale pokazuje, że wielu menadżerów nadal nie rozumie na czym polega nowa regulacja rynków finansowych, i jakie są ich obowiązki wobec ogółu ludności. Pani Malmström! Przyznaję pani rację, że należy nadać pierwszeństwo szczególnie problemowi zatrudnienia. Nie chodzi tylko o utrzymanie bodźców uruchomionych w ramach planu odbudowy gospodarczej. Chodzi również o wprowadzenie nowych środków stymulujących zatrudnienie.

Wczoraj przewodniczący Komisji odpowiedział pozytywnie na prośbę pana Stephena Hughesa. Niezmiernie się cieszę, że przynajmniej potrafiliśmy osiągnąć kompromis mówiący, iż w najbliższych latach zatrudnienie musi znajdować się w centrum naszych działań.

Teraz chciałbym wypowiedzieć się w kwestii traktatu lizbońskiego. Po pierwsze, w odniesieniu do braku podpisu prezydenta Václava Klausa, zakładam że Trybunał Konstytucyjny wyda pozytywne orzeczenie. Moim zdaniem wykorzystywanie dekretów Beneša w taki sposób, że powstaje możliwość ponownego rozpoczęcia procesu ratyfikacji i opóźnienia podpisania traktatu przez prezydenta, jest nie do przyjęcia. Pragnę przypomnieć posłom z Republiki Czeskiej, że przed przystąpieniem ich kraju do UE zleciliśmy przygotowanie sprawozdania w sprawie dekretów Beneša, w którym sprawdzaliśmy, czy dekrety te nie stanowią przeszkody na drodze Republiki Czeskiej do UE. Pani Malmström! Z pewnością pani o tym pamięta, gdyż była pani wtedy jedną z nas. Wtedy większość zadecydowała, że dekrety nie stanowią przeszkody. Obecnie dekrety nie mają innego wpływu, ale miały wpływ na sytuację w momencie ich przyjęcia. Skoro mówimy, że dekrety Beneša nie stanowiły przeszkody w przystąpieniu Czech do UE, to znaczy, że teraz nie należy wykorzystywać tych samych dekretów w celu wyrażenia sprzeciwu wobec podpisaniu traktatu z Lizbony. Musimy jasno wyrazić naszą opinię w tym względzie.

Traktat lizboński ma dwa główne założenia: z jednej strony więcej demokracji w Europie, w tym więcej demokracji parlamentarnej, szczególnie zaś w Parlamencie Europejskim

(Sprzeciwy)

– nie chcecie tego słuchać, ponieważ nie jesteście za zwiększeniem demokracji – a z drugiej strony więcej skuteczności. Pani Malmström! Stoi teraz przed panią bardzo ważne zadanie, by w nadchodzących tygodniach zagwarantować, że na drodze do tych celów nie staną kwestie instytucjonalne i problemy związane z obsadzaniem stanowisk. Wczoraj pan Barroso słusznie zauważył, że potrzebujemy niezależnego od nas przewodniczącego Rady, który jednak potrafi dobrze współpracować z Komisją – pragnę dodać, że także z Parlamentem – i który uważa, że u podstaw procesu decyzyjnego leży metoda wspólnotowa. Jest to niezwykle ważne. Nie potrzebujemy przewodniczącego Rady, który się popisuje, oszałamia i usiłuje zamydlić nam oczy. Potrzebujemy przewodniczącego Rady, który będzie potrafił skutecznie z nami współpracować.

Służba Działań Zewnętrznych jest nam bez wątpienia potrzebna i to nie tylko z powodów wspomnianych przez przewodniczącego Komisji, czy też w celu zapewnienia skutecznej regulacji dotyczącej jedności i wspólnej polityki zagranicznej, ale również ze względu na kontrolę parlamentarną. Nie wolno dopuścić, by niektóre aspekty zniknęły nagle z traktatu lizbońskiego, który miał na celu przyznanie większej kontroli parlamentarnej, co doprowadzi do tego, że w efekcie będziemy mieć mniej kontroli parlamentarnej, jeśli Służba Działań Zewnętrznych ma działać zupełnie niezależnie.

Wiem, że musimy dojść do kompromisu. Powinna pani wiedzieć, że wraz ze sprawozdawcą panem Brokiem, w pełni zgadzamy się z przewodniczącym Komisji, który mówi o konieczności zbudowania wyraźnej struktury. Dla nas raz jeszcze decydującym czynnikiem jest kontrola parlamentarna, w tym kontrola nad funkcjonowaniem Służby Działań Zewnętrznych i polityką zagraniczną tworzoną przez Wysokiego Przedstawiciela, choć oczywiście uznajemy tu również rolę Rady. Traktujemy panią jak naszego współtowarzysza, ponieważ wcześniej była pani jedną z nas i walczyła w tej sprawie w Komisji Spraw Zagranicznych. Mam nadzieję, że zdołamy wdrożyć traktat lizboński w zamierzony sposób, by zwiększyć demokrację, kontrolę parlamentarną i stworzyć skuteczniejszą politykę zagraniczną.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Zoltán Balczó (NI).(HU) Panie Swoboda! Wspomniał pan, że w momencie przyjęcia do UE Republika Czeska otrzymała zapewnienie, że dekrety Beneša nie stanowią problemu, gdyż nie są wiążące. Czy zdaje sobie pan sprawę, że wciąż obowiązują poważne konsekwencje wprowadzenia tych dekretów? W związku z tym, gdyby istniała tu praworządność, a przecież uważamy, że praworządność obowiązuje w całej Europie, to Republika Czeska pod tym względem miałaby wciąż niezałatwione sprawy zarówno z Niemcami Sudeckimi, jak i z Węgrami.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Panie Swoboda! Czy mógłby się pan do tego odnieść?

 
  
MPphoto
 

  Hannes Swoboda, w imieniu grupy S&D.(DE) Panie przewodniczący! Moje zaangażowanie na tym polu jest bardzo duże, ponieważ w Austrii żyje liczna grupa Niemców Sudeckich, których prawa uznaję, a problemy i zmartwienia dobrze znam. Musimy jednakże przestać zadręczać się przeszłością i spojrzeć w przyszłość. Przyszłość nie dotyczy dekretów Beneša, lecz wolnej Europy, zamieszkałej przez wolnych obywateli, których prawa wynikają z Karty praw podstawowych. Taka jest moja wizja Europy.

 
  
MPphoto
 

  Guy Verhofstadt, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! „Ten pociąg nabrał już takiej prędkości i przejechał tak daleką drogę, że obawiam się, iż jego zatrzymanie lub zawrócenie nie będzie możliwe”. To cytat z wypowiedzi prezydenta Klausa i prawdopodobnie jest to jedyny przypadek, gdy mogę się z nim zgodzić. Ten pociąg nabrał już takiej prędkości i przejechał tak daleką drogę, że jego zatrzymanie lub zawrócenie nie jest możliwe.

To bardzo ważny cytat z prezydenta Klausa, ponieważ najwyraźniej pozwala założyć, że prezydent zaakceptował wreszcie fakt, że już nic nie zdoła opóźnić wdrożenia traktatu lizbońskiego. Moim zdaniem to całkiem naturalne, że teraz po ratyfikowaniu i przyjęciu traktatu przez 27 państw członkowskich, możemy również spodziewać się podpisu prezydenta Czech.

Uważam, że tę zmianę w nastawieniu można wytłumaczyć jedynie naszą i państwa determinacją w dążeniu do realizacji całego procesu przewidzianego w traktacie z Lizbony, którą musimy podtrzymać w nadchodzących dniach i tygodniach. Mam nadzieję, że będą to dni, a nie tygodnie. Pani Malmström! Inaczej mówiąc, moim zdaniem najlepszy sposób na zapewnienie podpisu prezydenta Klausa i na przeprowadzenie ostatecznej ratyfikacji jest prosty i polega na realizowaniu całego procesu i wdrożeniu traktatu. Prezydent powiedział, że pociąg nabrał takiej prędkości, że jego zatrzymanie jest niemożliwe, więc go nie zatrzymujmy.

I z tego względu Rada musi koniecznie przyspieszyć procedurę nominowania nowej Komisji i najszybciej, jak tylko możliwe, zaproponować pakiet w sprawie przewodniczącego Rady i Wysokiego Przedstawiciela. Raz jeszcze powtarzam, to najlepszy sposób, by pokazać prezydentowi Klausowi, że ma rację, że ten pociąg z każdym dniem nabiera rozpędu, i że nie ma innego wyjścia, niż złożenie podpisu pod traktatem. Jeśli wy będzie czekać, prezydent też poczeka. Jeśli ruszycie naprzód, prezydent podpisze traktat. Takie jest moje zdanie.

Moja druga uwaga dotyczy Służby Działań Zewnętrznych. Mam nadzieję, że Rada zdoła osiągnąć porozumienie w tej sprawie, ale nie porozumienie jakiekolwiek. Powinniśmy unikać powielania. Obawiam się, że obecnie tworzymy dwie struktury równoległe: jedną stanowią przewidziane w nowym traktacie delegacje Komisji i Unii, które obecnie obejmują ponad 6 tysięcy osób, w tym personel regionalny, pracujących dla Komisji i przewodniczącego Komisji, a drugą stanowi nowa Służba Działań Zewnętrznych, w ramach której dla Wysokiego Przedstawiciela pracuje kilka tysięcy osób.

Całkowicie oczywiste i bezwzględnie konieczne jest, by na zakończenie całego procesu sprawami zewnętrznymi zajmowała się wyłącznie jedna struktura, a nie system równoległy, złożony z jednej strony z delegacji Komisji, a z drugiej ze służby działań zewnętrznych. Mam nadzieję, że dojdziemy w Radzie do porozumienia, ale mam również nadzieję, że w tym porozumieniu wyraźnie przyjmiemy, że nie ma miejsca na żadne powielanie struktur Komisji, polegające na jednoczesnym funkcjonowaniu delegacji Komisji i Służby Działań Zewnętrznych.

 
  
MPphoto
 

  Rebecca Harms, w imieniu grupy Verts/ALE.(DE). Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, panie Barroso! W sprawie Republiki Czeskiej chciałabym przede wszystkim zauważyć, że moim zdaniem prezydent Klaus zdecydowanie nie potrafi przegrywać, a jego działania są przejawem szczególnego rodzaju zuchwałości politycznej. Chciałabym prosić państwa o niereagowanie na działania prezydenta, który nie potrafi przegrywać, który najwyraźniej nawet nie szanuje czeskiego prawa, ponieważ jak widać nie szanuje on decyzji konstytucyjnej większości, która zagłosowała za przyjęciem traktatu przez Republikę Czeską i który, żądając rezygnacji Republiki Czeskiej z uznania Karty praw podstawowych, lekceważy czeskie ustawodawstwo. Moim zdaniem w odniesieniu do tego czeskiego intryganta, nasza reakcja to o jeden krok za dużo. Obywatele Republiki Czeskiej, którzy zrobili tak wiele na rzecz ponownego zjednoczenia Europy, gdy Niemcy opuścili ich kraj, zasługują na znacznie więcej. To wszystko, co mam do powiedzenia o prezydencie Klausie.

(Oklaski)

Panie Barroso! Jeśli chodzi o kwestię zmian klimatu, to dotychczas rzadko zgadzałam się z panem w tak dużym stopniu, jak dziś. Jestem niezwykle zadowolona, że raz jeszcze podkreślił pan tutaj, jak ważne jest, by Europejczycy podjęli wyraźne zobowiązanie w sprawie przekazania określonej sumy na międzynarodowy fundusz środków ochrony klimatu na rzecz krajów rozwijających się. Wczoraj z zawstydzeniem przeczytałam, że niemiecki sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów uczestniczący w negocjacjach w Luksemburgu, porównał je do gry w pokera. Powiedział, że grając w pokera nie pokazuje się kart innym graczom. Przygotowania do szczytu w Kopenhadze bez wątpienia nie są jednak rozgrywką pokerową. Te przygotowania, jak wielokrotnie podkreślała pani Merkel oraz inni czołowi politycy Unii Europejskiej, są największym wyzwaniem. Są najważniejszym wyzwaniem stojącym przed społecznością ludzi żyjących razem na jednej planecie. Moim zdaniem tę sprawę należy traktować poważnie.

Począwszy od roku 2020 powinniśmy udostępnić kwotę 100 miliardów euro, by pomóc krajom rozwijającym się w wypełnieniu podjętych zobowiązań z zakresu ochrony klimatu, które muszą realizować, posługując się środkami dostosowawczymi. Wkład w przypadku kraju takiego jak Niemcy od roku 2020 wynosiłby około 3 miliardów euro. Jest to niezwykle niska kwota w porównaniu z kwotami, jakie udostępniamy obecnie w ramach pakietów odbudowy gospodarczej lub funduszy na rzecz ratowania sektora finansowego. Wstydzę się powszechnej akceptacji dla porażki w Kopenhadze i strasznego, kompromitującego porównania do gry w pokera. Sposób prowadzenia wczoraj w Luksemburgu negocjacji przez Unię Europejską pokazuje, że nie jesteśmy siłą napędową. Unia nie objęła przywództwa w zakresie międzynarodowej ochrony klimatu. Wręcz przeciwnie − stanowi jedną z głównych przeszkód na drodze do postępu. Musicie zrozumieć, że cały świat podąża tropem negocjacji, które dziś trwają w Luksemburgu i które odbędą się w Brukseli w przyszłym tygodniu.

Mogę jedynie ponownie wezwać pana Barroso do zagwarantowania, że Komisja nie zboczy z kursu. Finansowanie funduszu międzynarodowego musi być przejrzyste. Mówimy o tym już od dwóch lat, od wydarzeń na Bali. Pani Malmström! Moim zdaniem Szwedzi w obecnych negocjacjach postępują prawidłowo. Musicie działać konsekwentnie i uszanować głosowanie w parlamentarnej Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności. Celem jest obniżenie do roku 2020 emisji CO2 o 30 procent. Nigdy nie osiągniemy celu 20C, jeśli zawęzimy nasze pole widzenia.

Mam poważny problem z wiarygodnością szwedzkiej prezydencji Rady. Uważam, że powinniście wreszcie przekonać należącą do Skarbu Państwa firmę Vattenfall, by nie inwestowała, konsekwentnie i bez ograniczeń, w węgiel na terytorium Europy, a szczególnie, by nie inwestowała przede wszystkim tam, gdzie nie ma obowiązku zakupu świadectw. Strategia stosowana przez firmę Vattenfall, w procesie przygotowań do światowych negocjacji w sprawie klimatu, szkodzi dobrej reputacji prezydencji. Chciałabym również prosić prezydencję o zagwarantowanie, że firma Vattenfall odstąpi od wszczętego postępowania prawnego przeciwko Republice Federalnej Niemiec, dotyczącego wprowadzenia w niemieckim prawie o ochronie środowiska zmian korzystnych dla działania elektrowni węglowych posiadanych przez Vattenfall. Moim zdaniem, jest to niestety mała, choć wciąż rosnąca, plamka na waszej nieskazitelnej reputacji. Przed przystąpieniem do szczytu w Kopenhadze musicie zagwarantować, że wszystko jest w porządku.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Koleżanki i koledzy! Proszę ograniczać wypowiedzi do wyznaczonego czasu. Wasze wypowiedzi są bardzo istotne, niemniej jednak mam kolejny wniosek w sprawie pytania z „niebieskiej karty”. Nie wyrażę zgody na każde pytanie z niebieskiej karty, ponieważ musimy kontynuować naszą dyskusję. Za kilka minut wpłynie kolejny wniosek, przyjmę go, jeśli będzie to wniosek dotyczący art. 149(8) Regulaminu.

 
  
MPphoto
 

  Timothy Kirkhope, w imieniu grupy ECR. – Panie przewodniczący! Pozwolę sobie zacząć od pogratulowania rządowi szwedzkiemu z powodu wywiązywania się z zadań prezydencji, a szczególnie sposobu, w jaki dążył do uzyskania rozwiązań w tak ważnych kwestiach, jak zmiany klimatu i wychodzenie z dotykającego nas kryzysu gospodarczego i finansowego. Moim zdaniem pan Reinfeldt i jego rząd zasługują na podziękowanie za sposób realizacji tych zadań, ale podobnie jak w przypadku wielu wcześniejszych prezydencji, rząd szwedzki musiał również dostosować się w działaniu do licznych wewnętrznych zakłóceń instytucjonalnych – w obecnym przypadku dotyczących traktatu z Lizbony.

Teologia instytucjonalna nie jest dla obywateli Europy kwestią priorytetową. Bez wątpienia potrzebujemy strategii lizbońskiej, a nie traktatu z Lizbony.

Strategii lizbońskiej przyświeca szlachetne założenie: cel stworzenia najbardziej dynamicznej i konkurencyjnej na świecie gospodarki opartej na wiedzy, która od 2010 roku umożliwi zrównoważony wzrost gospodarczy i tworzenie większej liczby dobrych miejsc pracy, a także większą spójność społeczną i poszanowanie środowiska naturalnego.

Strategia lizbońska, która już teraz powinna była przynieść realną zmianę w życiu milionów ludzi i zapewnić solidne podstawy naszej gospodarczej przyszłości, okazała się, co zresztą powiedział sam pan Reinfeldt, porażką.

Czemu nigdy nie potrafimy osiągnąć rezultatów, które mają znaczenie dla obywateli? Nigdy nie udało się zrealizować godnych pochwały celów przyjętych w deklaracji z Laeken, a teraz strategia lizbońska stoi w obliczu podobnego braku celu i osiągnięć.

Panie przewodniczący! Tak blisko, a jednak tak daleko. Raz jeszcze inicjatywy dotyczące gospodarek państw członkowskich muszą być dla zwykłych obywateli całkowicie zrozumiałe. Tworzenie miejsc pracy nie powinno polegać na tworzeniu stanowisk, na których byli premierzy będą przewodniczącymi Rady, a miłośnicy podróży będą Wysokimi Przedstawicielami do Spraw Zagranicznych.

Te dwa miejsca pracy raczej nie pomogą przypartym do muru małym i średnim przedsiębiorstwom w żadnym państwie członkowskim. Nie złagodzą skutków kryzysu odczuwanych obecnie przez miliony rodzin.

Zmiany instytucjonalne nie pomagają walczyć ze zmianami klimatu. Musimy stawić czoła największym zagrożeniom, musimy znaleźć praktyczne i wykonalne rozwiązania. Tysiące stron papieru wykorzystywanego do tworzenia dokumentów, z których większość jest dla obywateli zbyt trudna do zrozumienia, to po prostu marnowanie lasów, które powinniśmy chronić.

Wywierajmy nacisk na społeczność światową, która powinna zjednoczyć się w działaniu na rzecz ratowania planety dla przyszłych pokoleń, a nie na tych, którzy nie do końca podzielają entuzjazm niektórych osób dotyczący instytucji europejskich.

Pomimo to mam nadzieję, że prezydencja szwedzka, w czasie, który jeszcze jej pozostał i podczas samej konferencji, będzie potrafiła skupić uwagę wszystkich europejskich przywódców na głównych kwestiach niepokojących obywateli. Na kwestiach, które skupiały uwagę prezydencji na początku jej kadencji, a mianowicie dotyczących gospodarki, Europy i oczywiście zmian klimatu. Życzę prezydencji powodzenia na tym ostatnim etapie i dziękuję za dotychczasową pracę.

 
  
MPphoto
 

  Lothar Bisky, w imieniu grupy GUE/NGL.(DE) Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, panie Barroso! W okresie ostatnich trzech miesięcy i w związku z możliwością wejścia traktatu lizbońskiego w życie, który moje ugrupowanie odrzucało z trzech uzasadnionych powodów, trwały spekulacje dotyczące kwestii związanych z obsadzaniem stanowisk personelem.

Chcemy, mówiąc krótko, by naszym priorytetem była raczej Europa społeczna, niż kategoryczne zorientowanie na rynek. Po drugie chcemy rozbrojenia zamiast zwiększenia potencjału wojskowego i po trzecie, chcemy zwiększenia demokracji bezpośredniej, a nie Europy zbudowanej z elit.

Powinniśmy wreszcie zająć się konkretnymi kwestiami. Coraz więcej ludzi traci pracę, podczas gdy my kłócimy się o nazwiska i stanowiska. Bez wątpienia banki zostały uratowane. Jednocześnie pan Barroso wzywa nas do szybkiego zakończenia realizacji planu odbudowy gospodarczej – wczoraj ustalono termin ostateczny na rok 2011 – i do szybkiego zmniejszenia deficytów budżetowych państw członkowskich. Doprowadzi to do obniżenia wynagrodzeń i emerytur, cięć w sektorze usług publicznych i ograniczeń w przepisach o ubezpieczeniach społecznych, wyższych podatków od wartości dodanej oraz braku układów zbiorowych. Jednym z bieżących przykładów może być sytuacja w niemieckim sektorze firm sprzątających: robotnicy strajkowali przez trzy dni.

Takie problemy dotykają obywateli Europy i takimi problemami powinna zajmować się Rada. Głównym powodem zaniepokojenia jest zamiast tego dodawanie kolejnych klauzul do traktatu lizbońskiego, by zachęcić prezydenta Czech do jego podpisania. Jeśli w praktyce to rzeczywiście takie proste, jak się wydaje, chciałbym prosić szefów rządów o głębsze zastanowienie się nad dodaniem do traktatu klauzuli dotyczącej postępu społecznego. Będzie to zdecydowanie bardziej stosowne.

Na początku kadencji Parlamentu przedstawiono zestaw dobrych wniosków w sprawie bardziej społecznej polityki UE. Nie dotyczyły one jedynie klauzuli postępu społecznego, ale także nowego planu odbudowy gospodarczej dla Europy w celu stworzenia i utrzymywania miejsc pracy oraz zwiększonych inwestycji i zrównoważonego wzrostu w odniesieniu do ochrony środowiska.

Wezwano do utworzenia europejskiego paktu na rzecz zatrudnienia w sprawie tworzenia większej liczby lepszych miejsc pracy, równego wynagrodzenia, większych praw pracowników i lepszych warunków pracy. Toczyły się rozmowy w sprawie zwiększenia solidarności pomiędzy państwami członkowskimi i zapewnienia stabilności systemów ubezpieczeń społecznych i emerytalnych.

W kierunkach polityki prowadzonej przez państwa członkowskie lub Komisję nie dostrzegłem jeszcze obecności żadnej strategii mogącej doprowadzić nas do tych celów. Rzeczywiście Rada musi obecnie rozważyć nominacje do nowej Komisji i ewentualne zmiany w traktacie lizbońskim. Należy jednakże skoncentrować się na wspomnianych przeze mnie problemach i ich rozwiązaniach. Sposób głosowania mojej grupy w sprawie kolegium Komisarzy będzie od tego zależał.

 
  
MPphoto
 

  Nigel Farage, w imieniu grupy EFD. – Panie przewodniczący! Dziś rano pan Barroso powiedział, że wszystkie państwa członkowskie demokratycznie ratyfikowały traktat. To nieprawda. Obywatele Wielkiej Brytanii nie mieli okazji do wyrażenia swojej opinii w tej kwestii, mimo że obiecano im przeprowadzenie referendum. Nie uznam ważności traktatu, dopóki nie przeprowadzimy referendum.

(Sprzeciwy)

Teraz wszyscy patrzymy na prezydenta Klausa, bacznie obserwując, co zrobi, bądź czego nie zrobi w przyszłym tygodniu. Sytuacja jest interesująca. Wiem, że wszyscy nienawidzicie prezydenta Klausa, ponieważ wierzy w demokrację krajową.

(Sprzeciwy)

Ale jego działanie to po prostu wyraz sprzeciwu i obrony krajowych interesów Czech. Prezydent Klaus obawia się roszczeń ze strony Niemców, które dotyczą nieruchomości w Sudetach i po wysłuchaniu wypowiedzi niemieckich posłów na ten temat, moim zdaniem bezwzględnie ma podstawy do obaw.

Zatem, panie prezydencie Klaus, proszę się nie poddawać; jeśli nie spełnią pana oczekiwań, proszę nie podpisywać traktatu. Jeśli zaś spełnią pana oczekiwania, to traktat będzie musiał zostać ratyfikowany w 25 państwach członkowskich, co oznacza, że odbędzie się referendum w Wielkiej Brytanii. Jestem przekonany, że jako demokraci chcecie państwo doprowadzić do brytyjskiego referendum w sprawie traktatu. Ja z pewnością chcę.

Zastanawiam się, czy na zakończenie szczytu naprawdę będziemy mieć nowego europejskiego imperatora? Czy będzie to Tony Blair wraz z małżonką Cherie? Cóż, doszedłem do wniosku, że chcę, by to był Tony Blair. Zwracam się z prośbą o nominowanie Tony’ego Blaira, człowieka który oddał 2 miliardy GBP z rabatu brytyjskiego w zamian za nic; człowieka, który obiecał nam referendum w sprawie konstytucji i odmówił jego przeprowadzenia.

Wyraźnie widać, że w Unii Europejskiej nagroda za zdradę kraju jest − w rzeczy samej − wysoka. Dlatego proszę: nominujcie Tony’ego Blaira. Dla obywateli Wielkiej Brytanii będzie to dowód, że w Unii Europejskiej nie liczą się wybrani przedstawiciele, że kluczowe stanowiska otrzymują ludzie rezygnujący z krajowej demokracji na rzecz Unii Europejskiej. Proszę, bardzo proszę: niech Tony Blair zostanie pierwszym prezydentem Europy.

 
  
MPphoto
 

  Diane Dodds (NI). – Panie przewodniczący! Determinacja Rady i Komisji, by popchnąć do przodu ratyfikację traktatu lizbońskiego jest rozczarowująca, choć nie nieoczekiwana. Wiem, że ta koncepcja może nie cieszy się zbytnią popularnością w Izbie, ale szczerze wierzę, że w Wielkiej Brytanii należałoby przeprowadzić referendum w sprawie traktatu. Nie rozumiem, czemu zarówno Konserwatyści, jak i Laburzyści nie chcą do tego dopuścić.

Pani minister! Dziś chcę jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na kryzys finansowy wciąż prześladujący Europę. Pan Mervyn King, prezes Banku Anglii, oświadczył wczoraj wieczorem, że w Wielkiej Brytanii pożyczki państwa na rzecz banków wynoszą prawie 1 bilion GBP. Powiedział wręcz, że nigdy wcześniej tak nieliczna grupa ludzi nie pożyczyła tak dużej kwoty pieniędzy tak wielkiej grupie, na dodatek przy tak małej realnej poprawie sytuacji. Następnie pan King stwierdził, że regulacja dotycząca banków to za mało, że u podłoża obecnego kryzysu bankowego leży dylemat moralny polegający na tym, że instytucje finansowe i bankowe wiedzą, iż są zbyt duże i dlatego nie mogą upaść, oraz że podatnicy − czy to w Wielkiej Brytanii, czy w każdej innej części Europy − zawsze będą musieli udzielić im pomocy, niezależnie od wielkości kryzysu. Pani minister! To bardzo poważne stwierdzenie, które wypowiada jeden z czołowych przedstawicieli świata bankowego. Potrzebna jest wola, by na posiedzeniach Rady zająć się tym dylematem moralnym, a nasza Izba powinna zainteresować się, czy taka wola istnieje i w jaki sposób zostanie wykorzystana.

 
  
MPphoto
 

  Cecilia Malmström, Urzędująca przewodnicząca Rady.(SV) Panie przewodniczący! Dziękuję za umożliwienie mi skomentowania kilku kwestii już teraz, choć oczywiście pozostanę do końca debaty.

Najpierw chciałabym zwrócić się do pana posła Verhofstadta. Nie, ja również nie sądzę, żeby zatrzymanie pociągu było możliwe. Mam nadzieję, że pociąg już wkrótce wjedzie na stację. Mogę zapewnić zarówno pana Verhofstadta, jak i szanownych posłów do PE, że prezydencja szwedzka pozostaje w kontakcie z Republiką Czeską i mamy nadzieję, że już niedługo będziemy mogli udzielić dokładniejszej i bardziej precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, co i kiedy stanie się z traktatem. Podobnie jak państwo chcemy, by wszystko jak najszybciej zaczęło układać się w logiczną całość, zarówno w odniesieniu do stanowisk, które należy obsadzić, jak i listy komisarzy, która ma zostać przedstawiona Parlamentowi Europejskiemu w czasie przesłuchania, które przeprowadzą posłowie. Na szczycie podejmiemy wszystkie niezbędne decyzje, których podjęcie będzie możliwe. Zakończymy wszystkie przygotowania, tak by traktat z Lizbony mógł wejść w życie, gdy tylko zostanie ratyfikowany we wszystkich państwach członkowskich.

Chciałabym również podziękować za ogromne wsparcie, którego udzielili posłowie wszystkich ugrupowań w kwestii będącej bez wątpienia najwyższym priorytetem prezydencji, a mianowicie osiągnięcia porozumienia w Kopenhadze. Ma to ogromne znaczenie. Na Europie spoczywa ogromna odpowiedzialność za rozwiązanie problemu finansowania, tak byśmy mogli udowodnić, że wywiązujemy się ze swoich obowiązków globalnych i potrafimy wysyłać właściwe sygnały.

Panie Daul! Pozostajemy w ścisłym kontakcie z pozostałymi podmiotami. Za kilka tygodni odbędzie się spotkanie na szczycie z Rosją, Chinami oraz USA, a w rozmowach z tymi krajami pierwszeństwo będą miały kwestie związane z klimatem i energią. Poza tym za dziesięć dni odbędą się spotkania w grupach roboczych i szczyt w Barcelonie. Ponadto w St. Andrews spotkają się ministrowie finansów, więc mamy wiele okazji do omówienia tych problemów. Nie jestem zadowolona z osiągniętych dotychczas rezultatów, ale wciąż mam nadzieję, że w Kopenhadze zdołamy dojść do porozumienia. Ludność całego świata tego od nas oczekuje.

Uważam również, że dobrze by było, gdyby UE mogła wykazać się wynikami w zakresie radzenia sobie z kryzysem finansowym. I choć obecnie dostrzegamy pewne pozytywne sygnały, to nie wolno nam zapominać, że potrzebne są nowe organy nadzoru, tak byśmy byli lepiej przygotowani do unikania podobnych kryzysów w przyszłości i umieli je na czas rozpoznawać. W związku z tym mam nadzieję, że uda się jak najszybciej stworzyć systemy kontroli i organ makronadzoru.

Niezmiernie ważne są kwestie instytucjonalne. Unia Europejska musi mieć możliwość podejmowania decyzji w sposób demokratyczny i skuteczny. Traktat z Lizbony pod tym względem stanowi narzędzie istotne. Jednocześnie Unia Europejska nigdy nie zdobędzie zaufania obywateli, jeśli nie osiągniemy wyników w określonych kwestiach. Ludzie na całym świecie, a szczególnie w Unii Europejskiej, zastanawiają się nad sposobami wychodzenia z kryzysu gospodarczego i kwestiami związanymi z ochroną środowiska. Uważam, że jeśli zdołamy poczynić postępy i osiągnąć konkretne rezultaty podczas szczytu, a także później jesienią, stworzymy bardzo dobre podstawy do zwiększenia zasadności powoływania instytucji europejskich i zwiększenia zaufania do ich działań.

 
  
MPphoto
 

  José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji.(FR) Panie przewodniczący! Moim zdaniem przewodniczący grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci), pan Joseph Daul oraz pani poseł Harms zadali kilka bardzo istotnych pytań.

Jak możemy zagwarantować powodzenie w Kopenhadze, zwłaszcza gdy pozostali partnerzy nie starają się równie mocno? Rzeczywiście występują trudności, ponieważ niektóre kraje rozwinięte nie wykazują ambicji pod względem konkretnych zobowiązań do zmniejszenia emisji. Również największe gospodarki w krajach rozwijających się nie wykazują chęci do zintegrowania swoich planów krajowych, tak by pasowały do porozumienia globalnego, a ponadto obecnie nie istnieje wiarygodny plan finansowy.

Co możemy zatem zrobić w tej sprawie?

Po pierwsze uważam, że Europa nie powinna teraz ograniczać swoich ambicji. Stanowiłoby to wymówkę dla elementów wywrotowych, by nie podejmować żadnych wysiłków. Konsekwentnie naszym zadaniem jest dalsze demonstrowanie ambitnego podejścia i przywództwa, ale jednocześnie musimy zaznaczać, że nasza oferta, zwłaszcza oferta finansowa, jest warunkowa – i tu zwracam się konkretnie do pana Josepha Daula. Jesteśmy gotowi pomóc krajom, które dokładają uczciwych starań, by zmniejszyć emisje. W związku z tym należy złożyć ofertę warunkową pod względem finansowym, ale ograniczanie naszych ambicji byłoby błędem.

Uważam, że sukces w Kopenhadze jest nadal możliwy. Istnieją także aspekty pozytywne. Stany Zjednoczone ponownie przystąpiły do negocjacji. Należy przypomnieć, że kilka lat temu Stany Zjednoczone nie uczestniczyły w całym procesie, a teraz jednak angażują się w negocjacje. Należy również wspomnieć, że Australia i Japonia ogłosiły ambitne cele, jeszcze niewiążące, ale zdecydowanie na szczeblu politycznym. Nawet Chiny, Meksyk, Brazylia i Korea Południowa przedstawiły ambitne plany krajowe, ale jeszcze nie uzgodniły stanowiska w sprawie włączenia ich do porozumienia globalnego.

W związku z tym podkreślmy aspekty pozytywne i nadajmy działaniom dynamikę. Mam nadzieję, że pod koniec miesiąca Rada Europejska nie da broni sceptykom i złowróżbnym prorokom mówiącym, że potrzebujemy planu B. Mówiłem już, że nie ma planu B, gdyż nie ma planety B. Teraz musimy się skoncentrować, gdyż nie wolno nam przegapić historycznej szansy, jaką stwarza szczyt w Kopenhadze.

Na koniec chciałbym wyrazić swoje zaskoczenie. Nigdy w życiu nie spodziewałbym się, że usłyszę brytyjskiego posła do PE krytykującego tak wspaniałą instytucję jaką jest Parlament Brytyjski. Jednym z najważniejszych darów Wielkiej Brytanii dla cywilizacji był, i wciąż jest, parlament brytyjski.

(Oklaski)

Bądźmy szczerzy. To rząd brytyjski wynegocjował traktat. Rząd brytyjski podpisał traktat. Parlament Wielkiej Brytanii – w Izbie Gmin i w Izbie Lordów – zaakceptował traktat. Jej Królewska Mość ratyfikowała traktat. Instrumenty ratyfikacji obowiązujące w Wielkiej Brytanii zostały ujęte w traktatach rzymskich.

Zatem Wielka Brytania ratyfikowała traktat lizboński i mam nadzieję, że każdy, a zwłaszcza brytyjscy posłowie, uszanują brytyjski ustrój demokratyczny.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Othmar Karas (PPE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Pan Farage właśnie wychodzi. Mam nadzieję, że nikt z tu obecnych nie znienawidził go za to, co insynuował wobec nas. Nienawiść jest sprzeczna z etosem europejskim, a egoizm, protekcjonizm i nacjonalizm to najwięksi wrogowie wspólnoty Unii Europejskiej.

Po drugie, mam nadzieję, że wbrew temu, co sugerował pan poseł, nikt w tej Izbie nie gra demokracją parlamentarną przeciwko obywatelom i nikt nie widzi granicy między nami a tym, co robimy jako przedstawiciele naszych obywateli.

Podczas przygotowań do szczytu byliśmy świadkami gorących dyskusji i mamy nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny wyda stanowcze, wyzwalające orzeczenie. Oczekujemy, że Rada wypełni swoje zobowiązania wobec Europy i nie pozwoli, by jeden człowiek wziął ją jako zakładnika; oczekujemy, że zdoła podjąć niezbędne decyzje dotyczące obsadzania personelem, instytucji, harmonogramu, treści i finansów.

Wzywam jednak rządy, by przy wyborze i nominowaniu komisarzy nie kierowały się najmniejszym wspólnym mianownikiem, ale by raczej znalazły rozwiązanie najlepsze dla Wspólnoty, której wszyscy stanowimy część. Wzywam rządy, by podczas wyboru komisarzy nie toczyły znanych, starych politycznych gier międzypartyjnych, ale by u podłoża procesu wyboru położyły wspólną odpowiedzialność europejską. Wzywam przewodniczącego Komisji do przygotowania dla komisarzy i państw członkowskich ambitnego zestawu wymogów.

Moja druga uwaga dotyczy nadzoru nad rynkami finansowymi. Z zadowoleniem przyjmuję wnioski w sprawie makronadzoru, ale nie są one w najmniejszym nawet stopniu wystarczające. Potrzebujemy makronadzoru dodatkowego, ale moim zdaniem wniosek Komisji stanowi jedynie najmniejszy wspólny mianownik, absolutne minimum. Musimy pójść dalej. Musimy powołać organ nadzoru europejskich rynków finansowych, który będzie miał władzę pozwalającą na podjęcie niezbędnych środków, podobną do władzy Europejskiego Banku Centralnego.

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Jo Leinen (S&D).(DE) Panie przewodniczący! Żądanie prezydenta Klausa, by wprowadzić dodatkowe klauzule do Karty praw podstawowych jest zarówno nieuzasadnione, jak i zbędne. Jednak łatwo je odrzucić, ponieważ karta dotyczy wyłącznie prawa UE i ma zastosowanie jedynie do przyszłości. W związku z tym Rada powinna, jeśli to konieczne, złożyć deklarację polityczną. Za kilka tygodni powinna nastąpić ratyfikacja traktatu, na którą czekamy od dziewięciu lat.

Rada Europejska musi poczynić niezbędne przygotowania, ale nie powinna wyciągać pochopnych wniosków. Dotyczy to również Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Wysoki Przedstawiciel, a nie urzędnicy Rady, jest odpowiedzialny za przedstawienie koncepcji dotyczącej Służby. I dlatego chciałbym prosić prezydencję Rady o zagwarantowanie, że Służba nie będzie ukierunkowana jednostronnie, ale − tak jak powiedział pan Barroso − zostanie włączona do systemu wspólnotowego.

Przedmiotowy traktat daje nam podstawy prawne do zbudowania wspólnej polityki energetycznej i wspólnej polityki na rzecz ochrony klimatu. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że przed szczytem w Kopenhadze rozwieją się wszelkie wątpliwości, ponieważ nie możemy pozostawić ich bez odpowiedzi aż do samej konferencji. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności postawiła wyraźne żądania, w tym żądania odnośnie do finansowania. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu podczas szczytu dojdziemy do porozumienia w sprawie finansowania. Ponadto potrzebujemy w ramach UE wewnętrznego porozumienia o podziale obciążenia. Niemcy i inne kraje muszą ustąpić, ponieważ musimy zawrzeć uczciwy układ zarówno w ramach UE, jak i między UE a krajami rozwijającymi się na całym świecie.

 
  
MPphoto
 

  Marielle De Sarnez (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Chciałabym zadać trzy pytania.

Po pierwsze, chodzi o kwestię zmian klimatu. Każdy wie, że Unia Europejska ma szczególny obowiązek objęcia w Kopenhadze przywództwa nad pozostałymi krajami. W tym celu musimy przyjąć wymagającą i ambitną postawę w odniesieniu do celów, ale musimy także uznać nasz dług wobec krajów rozwijających się. Każdy kraj musi wyrazić zgodę na podjęcie stosownego wysiłku finansowego. To nie zadziała, jeśli nie wykażemy się solidarnością.

Moja druga uwaga dotyczy kwestii migracji. Bez wątpienia ulepszenie funkcjonowania Frontexu jest dobrym posunięciem, ale musimy podążać w stronę harmonizacji prawa do azylu, dokonać przeglądu konwencji dublińskiej i przede wszystkim przygotować rzetelną politykę imigracyjną, jeśli chcemy naprawdę pomagać krajom Europy Południowej. Moim zdaniem to jedyny sposób pozwalający na spokojne i rozsądne rozwiązanie tego problemu.

I na zakończenie: trzecia uwaga dotyczy polityki zagranicznej. Rada zamierza zrobić postęp w procesie tworzenia Służby Działań Zewnętrznych − tym lepiej! Prawdopodobnie będziemy mieć Wysokiego Przedstawiciela − tym lepiej! Lecz jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy mówili jednym głosem, przynajmniej w kwestiach związanych z konfliktami nękającymi świat. Mam na myśli przede wszystkim Afganistan, gdzie liczba stacjonujących żołnierzy europejskich jest prawie taka sama jak liczba żołnierzy amerykańskich.

W dniu 3 listopada odbędzie się szczyt UE-Stany Zjednoczone Ameryki i na Europejczykach spoczywa w związku z tym szczególna odpowiedzialność. Musimy przedstawić strategię, która nie jest wyłącznie wojskowa. Jeśli my tego nie zrobimy, nikt inny z pewnością też nie.

 
  
MPphoto
 

  Gerald Häfner (Verts/ALE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ratyfikacja traktatu lizbońskiego znajduje się na finiszu i nadszedł czas, by spojrzeć w przyszłość. Musimy stworzyć Europę bardziej społeczną, bardziej przyjazną środowisku i bardziej demokratyczną. Szczególnie w tych dziedzinach mamy sporo zaległości do nadrobienia.

Chciałbym zobaczyć Europę, w której obywatele postrzegają siebie nie jako obserwatorów lub przedmiot Wspólnoty Europejskiej, ale jako jej podmiot. Chciałbym zobaczyć Europę, o której ludzie mogą powiedzieć, że jest Europą działającą na rzecz obywateli. Mamy jednak wiele do zrobienia, zanim to osiągniemy.

Powiedziałem, że ratyfikacja traktatu lizbońskiego znajduje się na finiszu, ale to właśnie na tym etapie może łatwo zboczyć z kursu.

Jestem przygnębiony tym, że tuż przed zakończeniem procesu ratyfikacji jesteśmy świadkami coraz większej liczby rażących naruszeń etosu europejskiego i europejskiego prawa. Jeden z europejskich prezydentów usiłuje zrobić zakładników ze swojego narodu, swojego kraju i całej Europy. Dopiero teraz nagle tłumaczy, że Karta praw podstawowych nie powinna mieć zastosowania wobec jego kraju. Jeśli prawdą jest to, czego dowiedziałem się wczoraj, to prezydent otrzymał nawet stosowne zapewnienia w tej sprawie. Byłoby to szokujące i dlatego chciałbym usłyszeć wyjaśnienie tej sytuacji oraz wyraźne stwierdzenie, że żadne tego typu zapewnienia nie zostały mu dane. W przeciwnym razie wygląda na to, że wracamy do średniowiecza, gdy despotyczni władcy przyznawali swoim podwładnym tylko te prawa, które chcieli przyznać. Nie żyjemy jednak w średniowieczu, żyjemy w Europie, a Europa jest wspólnotą zbudowaną i opartą na prawie, jest demokracją.

Czeski Parlament i Senat zagłosowały już za przyjęciem traktatu i nie zgłaszały żadnych tego rodzaju żądań. Zrobiły tak oczywiście ze słusznego powodu, gdyż chcą, by Karta praw podstawowych miała zastosowanie również w Republice Czeskiej. Przedmiotowa karta jest sercem traktatu i nie możemy pozwolić, by to serce bez ważnego powodu zostało z niego wyrwane.

Prawa podstawowe to niezbywalne prawa wszystkich obywateli, które nie powinny być dostępne tylko niektórym. Europa jest wspólnotą opartą na prawie, jest demokracją. To nie targowisko. Oznacza to, że musimy zapobiegać zawieraniu tego rodzaju przerażających układów, rozgrywanych kosztem Karty praw podstawowych, i że pod żadnym pozorem nie wolno nam pozwolić, by zastosowanie Karty podlegało jakimkolwiek warunkom lub było podważane. Nie możemy pozwolić, by tego typu instrumenty podlegały negocjacjom i by Europa zmieniła się w jarmark.

Obecne wydarzenia pokazują, jak istotne jest wzmocnienie demokracji w Europie.

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Oldřich Vlasák (ECR). (CS) Panie przewodniczący, pani minister, panie komisarzu, panie i panowie! Chciałbym odnieść się do poprzedniej wypowiedzi. To zupełnie oczywiste, że kwestie instytucjonalne i proces ratyfikacji traktatu z Lizbony zdominują kolejne posiedzenie Rady Europejskiej. Moim zdaniem w debatach dotyczących przyszłego kierunku rozwoju UE powinniśmy zachowywać się wobec siebie z pokorą i jednocześnie powinniśmy ze spokojem uszanować niepodległe mechanizmy decyzyjne poszczególnych państw członkowskich i ich podmiotów konstytucyjnych.

A teraz chciałbym powrócić do mojego własnego tematu. Osobiście uważam, że strategia makroregionalna jest nie mniej ważnym punktem w porządku obrad Rady. Panie przewodniczący, panie i panowie! Już podczas ubiegłej kadencji Parlamentu uzgodniono, że region Morza Bałtyckiego nadaje się do przeprowadzenia projektu pilotażowego, mającego na celu wdrożenie wewnętrznej strategii UE na rzecz makroregionu i w związku z tym jestem zadowolony, że najprawdopodobniej ta decyzja Rady zostanie ratyfikowana.

Jednocześnie uważam, że nadszedł już czas na zastanowienie się nad tym, w jaki sposób można tę strategię pilotażową powielać. Jeśli spojrzymy na mapę Europy pod tym kątem, to zauważymy, że największe różnice, czy to gospodarcze, społeczne, czy też kulturowe, wciąż występują wzdłuż granic między byłym blokiem komunistycznym a państwami kapitalistycznymi Europy Zachodniej. Te różnice są również widoczne tu, w Parlamencie. Dwadzieścia lat temu upadł mur berliński, a my wciąż mówimy o starych i nowych państwach członkowskich. Minęło dwadzieścia lat od aksamitnej rewolucji, a my wciąż stosujemy wyjątki w zakresie swobodnego przepływu osób, wykorzystując okresy przejściowe w odniesieniu do swobodnego przepływu pracowników. To bezwzględnie widoczne przeszkody, które należy systematycznie usuwać…

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Georgios Toussas (GUE/NGL) . – (EL) Panie przewodniczący! Oświadczenia Rady i Komisji w sprawie zbliżającego się posiedzenia Rady Europejskiej sygnalizują nasilenie polityki Unii Europejskiej i rządów państw członkowskich skierowanej przeciwko obywatelom, polegającej na zmasowanym ataku na klasę robotniczą. Nadrzędnym celem Unii Europejskiej i rządów jej państw członkowskich − obojętne czy centroprawicowych, czy centrolewicowych − jest ochrona nieustającej zyskowności monopoli poprzez przenoszenie ciężaru kryzysu gospodarek kapitalistycznych na przedstawicieli klasy robotniczej w Unii Europejskiej.

Podczas gdy Unia Europejska wspierała monopolistyczne kolosy, dając im do dyspozycji pakiet setek miliardów euro i gdy na obecnym etapie nie można wykluczyć kolejnej transzy finansowania, faworyzowana jest koncepcja szybszego wsparcia restrukturyzacji kapitalistycznych, zaplanowanych w ramach strategii lizbońskiej. W epicentrum tych ataków skierowanych przeciwko sile roboczej znajduje się odstąpienie od ośmiogodzinnego dnia pracy i układów zbiorowych oraz ogólne zastosowanie zasady flexicurity i utworzenie − poprzez wzmocnienie funkcjonowania lokalnych porozumień w sprawie zatrudnienia oraz stażu − tymczasowo elastycznych, źle płatnych miejsc pracy. Na prokrustowym łożu kładzione są ubezpieczenia społeczne, dobrobyt i systemy edukacyjne w celu wprowadzania poważnych zmian ze szkodą dla robotników, dalej torujących drogę monopolistycznym grupom przedsiębiorstw, które wnikają w sektory gospodarki kapitalistycznej kreujące dobrobyt. Jednocześnie masowe zwolnienia, które tylko w zeszłym roku wyniosły ponad pięć i pół miliona osób, terroryzowanie pracowników i zwiększenie obowiązków w pracy przyczyniły się do powstania w miejscach pracy iście średniowiecznych warunków. Jednym z typowych przykładów jest długotrwałe naruszanie praw pracowników France Telecom, gdzie 25 osób w końcu popełniło samobójstwa z powodu niedopuszczalnych warunków pracy i nasilenia się praktyk niewolniczych

 
  
MPphoto
 

  William (The Earl of) Dartmouth (EFD). – Panie przewodniczący! Głównym problemem w państwach członkowskich, jak wcześniej wspomniał pan poseł Bisky, jest kryzys w zakresie zatrudnienia. Bezrobocie młodzieży wynosi 24% we Francji, 25% we Włoszech i 39% w Hiszpanii.

Niemniej jednak możemy być pewni, że posiedzenie Rady Europejskiej, odbywające się w kontekście masowego bezrobocia, będzie przepełnione nastrojem potężnego triumfu. Taki triumfalizm jest niestosowny i niesmaczny, ale pojawi się na posiedzeniu, ponieważ elity zakładają, że już mają swój traktat lizboński.

Wszelkie dotychczasowe kroki w kierunku stworzenia waszego europejskiego superpaństwa były realizowane ukradkiem lub przy zastosowaniu manipulacji, a w przypadku traktatu z Lizbony poziom manipulacji był tak bezwstydny i ewidentny, że całemu traktatowi brakuje demokratycznej legalności. Będą konsekwencje takiego postępowania. Pozwolę sobie zacytować: „Biją w dzwony, a wkrótce będą załamywali ręce”.

 
  
MPphoto
 

  Csanád Szegedi (NI).(HU) Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, panie i panowie! Wszelkie debaty nad podpisaniem traktatu lizbońskiego są zbyteczne, dopóki nie wyjaśnimy sobie, jakie są nasze podstawowe wartości. Pozwolę sobie na przedstawienie kilku przykładów odnoszących się do największej w Europie mniejszości pozbawionej prawa do głosowania, którą jest społeczność węgierska żyjąca poza granicami Kotliny Panońskiej. Czy wiedzieli państwo na przykład, że nawet w obecnych czasach prawo do samostanowienia terytorialnego w odniesieniu do liczącej dwa miliony osób węgierskiej mniejszości narodowej, zamieszkującej jedno z państw członkowskich Unii Europejskiej wciąż nie jest uwzględnione w żadnym programie działań, choć wszyscy wiemy, że autonomia terytorialna jest europejską instytucją prawną?

Czy zdają sobie państwo sprawę, że w tym samym kraju, czyli w Rumunii, nawet obecnie kilkadziesiąt tysięcy Czangów Węgierskich nie może wyznawać wiary ani uczyć się w swoim ojczystym języku? Mamy z kolei państwo młodsze ode mnie, Słowację, gdzie obowiązuje ustawa o języku słowackim, którą możemy słusznie uznać za ujmę dla Europy. I na zakończenie wspomnę o nikczemnych politykach, którzy wykorzystują niehumanitarne dekrety Beneša jako podstawę do negocjacji. W takim razie, skoro dekrety Beneša są uznawane za podstawę do negocjacji, w jak dyktatorskiej i rasistowskiej Europie żyjemy? Mamy już dość narzucanych nam − zawsze pod przykrywką demokracji − dyktatur.

Posłowie do PE z ramienia partii Jobbik chcą żyć w Europie wolnej od dekretów Beneša, wolnej od ustawy o języku słowackim i wolnej od traktatu lizbońskiego, gdzie żaden Węgier nie będzie szykanowany ze względu na pochodzenie etniczne i język ojczysty. Chciałbym zapytać pana posła Swobodę: kiedy ofiary stosowania dekretów Beneša otrzymały rekompensaty, skoro twierdzi, że dekrety nie są wiążące?

 
  
MPphoto
 

  Marian-Jean Marinescu (PPE).(RO) W tym Parlamencie niektórzy mówcy zawsze, niezależnie od omawianego tematu, poruszają jedną i tę samą kwestię, na dodatek nie zawsze w sposób stosowny.

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej priorytetem powinno być bez wątpienia znalezienie rozwiązania, tak by Republika Czeska mogła zakończyć procedurę ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Rozwiązanie to musi jednakże być uczciwe wobec wszystkich pozostałych państw członkowskich.

Jednocześnie nie wolno nam zapominać o trwającym wciąż kryzysie gospodarczym, dla którego musimy bezzwłocznie znaleźć rozwiązanie. Kryzys gospodarczy i finansowy wraz ze szczególnymi środkami finansowymi przyjętymi w ubiegłym roku w znacznym stopniu zdestabilizowały finanse publiczne większości państw członkowskich Unii Europejskiej. Komisja jak dotychczas wie, że 17 z 27 państw członkowskich ma nadmierne deficyty, a z szacunków wynika, że wkrótce dołączą do nich kolejne trzy państwa.

Państwa członkowskie, niezależnie od swojej potęgi gospodarczej, przekroczyły zakładane limity, ponieważ kryzys spowodował gwałtowny spadek dochodów do budżetu i osłabienie wzrostu w stopniu wykraczającym poza zaplanowane wydatki publiczne. W rzeczywistości istnieją wyraźne warunki niezbędne do przeprowadzenia w bliskiej przyszłości odbudowy gospodarczej i dlatego możemy zapoczątkować rozmowy w sprawie zmniejszenia bodźców finansowych w określonych obszarach.

Musimy jednakże uwzględnić indywidualną sytuację każdego z państw członkowskich, a instytucje europejskie muszą zrozumieć, że nie doszliśmy jeszcze do etapu, na którym możemy całkowicie zaniechać wsparcia publicznego dla wszystkich sektorów gospodarki. Państwa członkowskie muszą dojść do porozumienia w sprawie kontynuowania strategii odbudowy i właściwych instrumentów jej wsparcia, w tym przyspieszenia reform strukturalnych, które w średnim okresie mogą zmniejszyć deficyt finansowy i bez wątpienia mogą przyczynić się do odbudowy gospodarczej.

Jeśli państwa członkowskie nie będą właściwie zarządzać w okresie po zakończeniu odbudowy, mogą doprowadzić do destabilizacji wewnętrznego rynku Unii Europejskiej. W związku z tym decyzja i pozwolenie w sprawie dalszego zapewnienia wsparcia publicznego powinny być oparte na warunkach uwzględniających indywidualną specyfikę każdego państwa.

 
  
MPphoto
 

  Liisa Jaakonsaari (S&D).(FI) Panie przewodniczący! Zgadzam się z panem posłem Marinescu; nadchodząca Rada powinna znaleźć rozwiązania dwóch problemów. Jednym z nich jest zakończenie ratyfikacji traktatu lizbońskiego, a drugim nowe sposoby wyjścia z kryzysu gospodarczego i finansowego. Obecnie przechodzimy najcięższy kryzys w gospodarczej historii Europy. Ten kryzys wstrząśnie naszymi obywatelami pod względem ich możliwości, dochodów, emerytur i zatrudnienia. I musimy mieć tego świadomość.

Unia Europejska bardzo dobrze rozpoczęła proces odbudowy. Powinniśmy podziękować za to Komisji. Komisja i Europejski Banki Centralny podjęły działania tak szybko, że nawet Stany Zjednoczone Ameryki poszły za europejskim przykładem. Następnie wydarzenia w sposób dość osobliwy uległy spowolnieniu i ludzie zaczęli mówić, że kryzys minął. W rzeczywistości jednak kryzys jest wciąż przed nami, ponieważ nad Unią Europejską zawisła prawdziwa gilotyna o czterech ostrzach w postaci rosnącego bezrobocia, zadłużonych gospodarek krajowych, starzejącej się populacji i dużej zmian strukturalnych, które dokonają się w sektorze leśnictwa, samochodowym itd.

Tak naprawdę jedyny dobry aspekt kryzysu gospodarczego polega na tym, że niezbędne jest zastosowanie polityki w celu rozwiązania problemów. Komisja ma raczej małe ambicje, jeśli chodzi o stworzenie nowej struktury finansowej. Miejmy nadzieję, że powołana przez Parlament grupa robocza ds. kryzysu finansowego posłuży jako nowe źródło wytycznych. Regulacja rynków finansowych musi być naszym celem. Nie należy jednak dopuścić do nadmiernej regulacji, która powstrzymałaby rozwój i wzrost zatrudnienia.

 
  
MPphoto
 

  Silvana Koch-Mehrin (ALDE).(DE) Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, panie Barroso, pani wiceprzewodnicząca Wallström! Zgaduję, że pani Malmström wolałaby, żeby przyszłotygodniowy szczyt trwał dwa tygodnie zamiast dwóch dni, ponieważ jest tyle tematów do omówienia. Są to tematy niezwykle ważne dla obywateli Europy, takie jak kryzys gospodarczy i sposoby wyjścia z kryzysu, pokazanie możliwości tworzenia nowych miejsc pracy i oczywiście kwestia Afganistanu. To nie są tematy nowe. Nowością jest jednak to, że tym razem możemy omówić każdy z nich z nowej perspektywy, a mianowicie wiedząc, że UE naprawdę będzie mogła funkcjonować skuteczniej i że w UE będzie obowiązywał nowy traktat.

Taka perspektywa jest fascynująca i w związku z tym powinniście działać szybko, by wdrożyć wspólną strukturę nadzoru nad europejskimi rynkami finansowymi, by stworzyć wspólną politykę zagraniczną i przygotować się do szczytu w Kopenhadze. Powinniście również natychmiast ustalić jaka będzie przyszła struktura przywództwa w UE i położyć kres tej autofascynacji. Musimy przestać przypatrywać się sobie z zachwytem, ponieważ potrzebujemy raczej sprawozdań z sukcesów Unii Europejskiej. I dlatego życzę państwu powodzenia, szczęścia i niezbędnej do działania władzy.

 
  
MPphoto
 

  Oriol Junqueras Vies (Verts/ALE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Chciałbym zauważyć, że nie mogę przemawiać w języku katalońskim, ponieważ nie jest on jeszcze oficjalnie uznanym językiem, choć mówi nim ponad 10 milionów Europejczyków. I dlatego dziś przemawiam w języku włoskim.

Niedawno rząd fiński uznał, że wszyscy obywatele mają prawo dostępu do szerokopasmowego Internetu, który powinien być usługą powszechną. W rzeczywistości ta usługa jest częścią składową rozwoju gospodarczego, sprawiedliwości społecznej i równowagi terytorialnej, ponieważ gwarantuje dostęp do informacji, tym samym zapobiegając powstawaniu przepaści cyfrowej. I w podobny sposób niedrogi szerokopasmowy dostęp ma kluczowe znaczenie w budowaniu, przewidzianej w założeniach strategii lizbońskiej, gospodarki opartej na wiedzy.

Czy najbliższa Rada Europejska przyjmie środki pozwalające zagwarantować, że także w tym obszarze Unia Europejska jako całość da przykład reszcie świata?

 
  
MPphoto
 

  Martin Callanan (ECR). – Panie przewodniczący! Podczas Rady Europejskiej omawiane będą liczne ważne kwestie, ale z mojego punktu widzenia jedną z najważniejszych jest przyszłość traktatu z Lizbony.

Wielu moich przedmówców w dzisiejszej debacie mówiło, bez żadnej jawnej ironii, że traktat lizboński pozwoli zwiększyć demokrację i odpowiedzialność instytucji UE, zapominając że celowo przyjęli pogląd, iż w postępie ratyfikacji samego traktatu nie ma miejsca na demokrację ani odpowiedzialność. Szefowie rządów zawarli zmowę, by nie dopuszczać do przeprowadzenia referendów w sprawie traktatu, żeby przypadkiem obywatele nie okazali się niewygodną przeszkodą i nie wyrazili swojego realnego sprzeciwu wobec traktatu.

Z ogromnym zainteresowaniem wysłuchałem wcześniejszych komentarzy pana Barroso. Pozwolę sobie wytłumaczyć, czemu traktat tak złości obywateli Wielkiej Brytanii. Wszystkie trzy największe partie polityczne w swoich manifestach wyborczych podczas ogólnych wyborów w Wielkiej Brytanii w 2005 roku. zobowiązały się do przeprowadzenia referendum w sprawie konstytucji w jej ówczesnej formie. Konstytucja zmieniła się następnie w traktat lizboński, pozostając w rzeczywistości tym samym dokumentem. Później podczas głosowania w Izbie Gmin dwie spośród tych partii nie wywiązały się z obietnic wyborczych i odmówiły obywatelom referendum, zatem mamy tu do czynienia z kwestią podstawowego zaufania i odpowiedzialności w polityce. Ludność chce przeprowadzenia referendum, które jej obiecano. Komentarze pana Barroso byłyby słuszne, gdyby nie obiecano nam referendum i gdyby w Wielkiej Brytanii mógł odbyć się zwykły proces ratyfikacji parlamentarnej.

Popierałem kandydaturę pana Barroso, gdy startował ponownie w wyborach na przewodniczącego, ale nie potrzebujemy jego kazań dotyczących zaufania i odpowiedzialności w polityce, skoro jednocześnie popiera tych, którzy odmawiają ludności prawa do referendum. I dlatego właśnie, mówiąc krótko, ludność Wielkiej Brytanii, ma taki emocjonalny stosunek do kwestii referendum. Anglicy spoglądają na swoich sąsiadów w Irlandii i widzą, że oni dwukrotnie otrzymali możliwość głosowania nad dokumentem, podczas gdy im odmówiono możliwości głosowania choćby raz. Nie można z jednej strony argumentować, że traktat przyniesie Europie zwiększoną demokrację i odpowiedzialność i jednocześnie odmawiać wyborcom w UE prawa głosu w sprawie przedmiotowego dokumentu.

 
  
MPphoto
 

  Mario Borghezio (EFD).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ja także chciałbym wymienić kilka aspektów, którymi należy się zająć ze względu na ewentualne wejście w życie traktatu lizbońskiego oraz przede wszystkim w obliczu bardzo istotnego skutku, jaki dla traktatu z Lizbony miało niedawne orzeczenie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego.

Chciałbym w szczególności skoncentrować się na kwestii braku legitymacji demokratycznej, wynikającym z dwóch aspektów: niedostatecznej reprezentacji największych liczebnie krajów w Parlamencie Europejskim oraz w różnych instytucjach europejskich, a także braku zrozumienia dla parlamentów krajowych w odniesieniu do egzekwowania władzy suwerennej na szczeblu Unii Europejskiej.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej, ważnej moim zdaniem, słabej stronie traktatu z Lizbony, a mianowicie o praktycznym ignorowaniu roli parlamentów krajowych. Uważam, że traktat lizboński w obecnej formie zadał śmiertelny cios zasadzie pomocniczości, ponieważ wykazuje tak niewielki szacunek dla parlamentów krajowych.

Orzeczenie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, szczególnie ze względu na jego autorytet i moc, powinno było doprowadzić i nadal powinno prowadzić do szeroko zakrojonej debaty prawnej i politycznej w tej Izbie, dotyczącej konkretnie niebezpieczeństw i zagrożeń, które mogą powstać w wyniku wprowadzonego przez traktat procesu federalizacji Unii Europejskiej.

Chciałbym również wspomnieć o prawach narodowości bezpaństwowych, od Padanii do Bretanii, od Korsyki do Doliny Aosty. Liczne narodowości bezpaństwowe zasługują na wzmiankę, zwłaszcza jeżeli pamiętamy, że ojcowie założyciele chcieli zbudować Europę narodów, a nie Europę federalną czy Europę grup interesów.

 
  
  

PRZEWODNICZY: Gianni PITTELLA
Wiceprzewodniczący

 
  
MPphoto
 

  Franz Obermayr (NI).(DE) Panie przewodniczący! Chciałbym zauważyć w odniesieniu do kwestii nielegalnej migracji w Unii Europejskiej, że w ostatnim roku nastąpił jej istotny i bardzo poważny wzrost. Zdaniem Komisji liczba odnotowanych nielegalnych imigrantów wzrosła o 63 %.

W roku 2008 do bazy danych EURODAK wprowadzono odciski palców pobrane od 62 tysięcy zatrzymanych nielegalnych imigrantów. Trudno nawet zgadywać, ilu imigrantów nie udało się złapać.

Położenie geograficzne Austrii, z której pochodzę, czyni z tego kraju szczególny cel imigrantów, co spowodowało zgubne konsekwencje. Na przykład 58 z 64 zatrzymanych ostatnio Kurdów ukryło się w ośrodku recepcyjnym i wystąpiło o azyl, co wymaga przeprowadzenia długotrwałej procedury.

Obciążenie związane z nieustannie rosnącą liczbą nielegalnych imigrantów – pragnę podkreślić słowo „nielegalnych” – staje się dla obywateli UE nie do zniesienia. Nie powinien dziwić nas rosnący sceptycyzm naszych obywateli wobec UE i poczucie rezygnacji, jeśli nie zdołamy szybko rozwiązać tego problemu. W związku z tym zwracam się do Rady Europejskiej z prośbą o omówienie tej kwestii na posiedzeniu w dniach 29 i 30 listopada.

 
  
MPphoto
 

  Elmar Brok (PPE).(DE) Panie przewodniczący, pani wiceprzewodnicząca Wallström, pani urzędująca przewodniczaca Malmström, panie i panowie! Traktat z Lizbony musi wejść w życie i zostać szybko wdrożony. Ponad dziesięć lat debat toczonych między instytucjami to naprawdę za dużo. Teraz w końcu te instrumenty są nam potrzebne, by pomagać obywatelom Europy. Musimy działać na rzecz obywateli poprzez walkę z bezrobociem i podobnymi problemami, zwłaszcza podczas bieżącego kryzysu gospodarczego. Z tego powodu musimy szybko zakończyć trwające debaty.

I dlatego proszę prezydenta Klausa o usunięcie się z drogi, by traktat ratyfikowany we wszystkich 27 państwach mógł wejść w życie. Trybunał Konstytucyjny w Republice Czeskiej już dwukrotnie wyraził zgodę na wprowadzenie traktatu i zrobi to po raz trzeci. Poza tym zupełnie oczywiste jest, że Karta praw podstawowych ma zastosowanie wyłącznie w kontekście prawa europejskiego. Przepisy dotyczące ziemi należą wyłącznie do kompetencji władz krajowych. Prawo obowiązujące ponad prawem wspólnotowym nie będzie unieważnione przez prawo wspólnotowe. Prezydent Klaus nie musi się martwić, ponieważ te trzy zabezpieczenia wciąż obowiązują. W razie konieczności Rada Europejska będzie musiała raz jeszcze to wyjaśnić, poprzez wydanie deklaracji.

Chciałbym w tym kontekście skomentować jeszcze jedna kwestię. Wdrożenie traktatu musi odzwierciedlać trzy zasady przedstawione w projekcie konstytucji i Konwencie Konstytucyjnym: skuteczność, przejrzystość i demokrację. Chciałbym w tym momencie wspomnieć przede wszystkim o Służbie Działań Zewnętrznych, ponieważ zajmiemy się tym tematem ponownie dziś po południu. W celu osiągnięcia skuteczności nie wolno poświęcać przejrzystości, demokracji, a zwłaszcza zasady wspólnoty. Należy wprowadzić niezbędne gwarancje. Można by rzec, że część Komisji ma charakter sui generis, ale w Komisji możliwa jest dyskusja nad różnymi problemami. Pani Malmström! Z tego powodu chciałbym prosić panią o porzucenie obecnych planów pani rządu i o nieprzygotowywanie na przyszłotygodniowym posiedzeniu Rady Europejskiej wytycznych dla Służby Działań Zewnętrznych, które ograniczyłyby zakres negocjacji. Zamiast tego proszę podjąć wraz z Wysokim Przedstawicielem ostateczne decyzje w tej kwestii, tak byśmy mieli wspólną, uczciwą podstawę do negocjacji.

 
  
MPphoto
 

  William (The Earl of) Dartmouth (EFD). – Panie pośle Brok! Wspomniał pan o dziesięcioletnich debatach nad traktatem lizbońskim. Czy nie przyszło panu na myśl, że w ciągu dziesięciu lat debatowania pan i pańscy koledzy po prostu ponieśliście porażkę i nie zdołaliście przekonać wystarczającej liczby osób? I dlatego właśnie teraz w celu wdrożenia traktatu uciekacie się do rażącej manipulacji, o której wspomniałem wcześniej?

 
  
MPphoto
 

  Elmar Brok (PPE).(DE) Pragnę powiedzieć szanownemu posłowi, że zmiany instytucjonalne wynikające z traktatu nicejskiego, traktatu konstytucyjnego i traktatu lizbońskiego zawsze cieszyły się szerokim poparciem ludności w Europie oraz szerokim poparciem większości państw europejskich. I zawsze istniały pojedyncze państwa, które podejmowały różne decyzje, częściowo dla wewnętrznych celów politycznych. Teraz z kolei decyzja zapadła w parlamentach 27 państw – a parlamenty nie są drugorzędną formą demokracji – lub w drodze referendum w przypadku Irlandii. W rezultacie znaczna większość, w tym także większość pańskich współobywateli, jest za przyjęciem traktatu z Lizbony.

 
  
MPphoto
 

  Libor Rouček (S&D). (CS) W przededniu posiedzenia Rady Europejskiej chciałbym skomentować kilka kwestii odnośnie do ratyfikacji traktatu lizbońskiego w mojej ojczystej Republice Czeskiej. Za pośrednictwem swoich demokratycznie wybranych przedstawicieli zasiadających w obu izbach parlamentu Czesi wyraźnie poparli traktat z Lizbony. Ze wszystkich badań opinii publicznej wynika, że obywatele chcą szybkiego podpisania traktatu przez prezydenta Klausa. Czesi chcą mieć zagwarantowane w Europie takie same prawa człowieka, obywatelskie i socjalne, jakie mają pozostali Europejczycy. I dlatego właśnie tak zdecydowanie poparli również Kartę praw podstawowych. Prezydent Klaus jest znany ze swojego długotrwałego sprzeciwu wobec Karty, a zwłaszcza wobec rozdziałów poświęconych kwestiom socjalnym. I teraz pod pretekstem tak zwanego zagrożenia sudeckiego usiłuje pod presją czasu wynegocjować wyłączenie Republiki Czeskiej z Karty.

Unia Europejska nie powinna wdawać się w tę niegodną grę. Większość Czechów chce przyjęcia całej Karty, w tym jej rozdziałów dotyczących kwestii socjalnych. Wciąganie Niemców Sudeckich w tę rozgrywkę 65 lat po zakończeniu II wojny światowej jest posunięciem smutnym, żałosnym i poniżającym dla roli prezydenta Czech. Zarówno Czesi, jak i Niemcy Sudeccy doświadczyli w wyniku wojny i wysiedleń zbyt wiele okropieństw i cierpień. Jestem przekonany, że i Czesi, i Niemcy Sudeccy zrozumieli lekcję płynącą z tych tragicznych doświadczeń, że Czesi, Niemcy i Niemcy Sudeccy chcą żyć obok siebie i razem, w pokoju i zgodzie, budować zjednoczoną Europę.

 
  
MPphoto
 

  Fiona Hall (ALDE). – Panie przewodniczący! Prezydencja szwedzka i Komisja odnoszą się do znaczenia porozumienia UE w sprawie finansowania środków do walki ze zmianami klimatu podejmowanych na rzecz krajów rozwijających się. Ja się z tym zgadzam. Ale oferta złożona przez Komisję jest tak zawoalowana, że kraje rozwijające się mają podstawy do jej kwestionowania.

Pan Barroso powiedział przed chwilą, że rynek węglowy w krajach wschodzących pokryje większość z kwoty 100 miliardów euro, która stanowi roczny szacunkowy koszt łagodzenia zmian klimatu i dostosowania się do nich.

Nie ma jednak pewności, że międzynarodowy rynek węglowy zapewni krajom rozwijającym się przepływ finansowy w wysokości 38 miliardów euro rocznie. Widzieliśmy jak niestałe są ceny węgla w przypadku unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji i ile czasu zajmuje powstanie porządnego rynku węglowego.

Założenie, że kraje rozwijające się i wschodzące będą zadowolone z konieczności sfinansowania swoich własnych środków efektywności energetycznej to kolejny poważny błąd. Jest to dość absurdalne. Brak wyraźnych mechanizmów finansowania stoi na przeszkodzie do osiągnięcia efektywności energetycznej w naszych państwach członkowskich, a jednak zakładamy, że kraje rozwijające się znajdą pieniądze na ten cel. Potrzebne są nam dodatkowe środki finansowe.

 
  
MPphoto
 

  Andreas Mölzer (NI). (DE) Panie przewodniczący! Chciałbym skomentować trzy kwestie w związku ze zbliżającym się posiedzeniem Rady. Po pierwsze moim zdaniem irlandzkie „tak” dla traktatu wynika głównie z kryzysu finansowego, chociaż rok temu banki zostały uratowane dzięki pieniądzom podatników. Teraz bankowcy ponownie będą otrzymywać olbrzymie wynagrodzenia. Bez wątpienia UE będzie oceniana według stopnia, w jakim potrafi zakończyć znikanie w czarnej dziurze miliardów euro pochodzących z pieniędzy podatników.

Po drugie, w wyniku wprowadzenia traktatu z Lizbony na najważniejszych stanowiskach w UE pojawiają się nowe osoby. Ich kwalifikacje zawodowe są zdecydowanie kiepskie, ponieważ większość kandydatów stanowią niespełnieni politycy, którzy stracili władzę w swoich krajach. Kto teraz będzie reprezentował UE? Przewodniczący Rady, Wysoki Przedstawiciel, czy przewodniczący Komisji? Bez wątpienia zagości tu chaos.

Panie przewodniczący! Mój trzeci komentarz jest następujący: jeśli czeski prezydent Václav Klaus podpisze traktat z Lizbony, pod warunkiem dołączenia klauzuli mówiącej, że dekrety Beneša − inaczej mówiąc dekrety sprzeczne z prawem międzynarodowym i z prawami człowieka − utrzymują moc prawną, to będziemy mieli dwa rodzaje praw podstawowych: prawa Niemców, Niemców Sudeckich i prawa wszystkich pozostałych. Nie możemy na to pozwolić!

 
  
MPphoto
 

  Jacek Saryusz-Wolski (PPE). – Panie przewodniczący! W obliczu zbliżającego się wdrożenia traktatu lizbońskiego oczekujemy od październikowej Rady Europejskiej postępów w odniesieniu do jednej z kwestii priorytetowych, czyli Służby Działań Zewnętrznych. Parlament Europejski konsekwentnie nawoływał do stworzenia prawdziwie wspólnej dyplomacji na szczeblu europejskim. ESDZ ma potencjał pozwalający na zapewnienie jedności i spójności naszych działań zewnętrznych, co jest tak bardzo potrzebne, jeśli Unia ma przemawiać jednogłośnie i skutecznie stawiać czoła wyzwaniom zewnętrznym, takim jak bezpieczeństwo energetyczne.

Oczekujemy, że Rada w celu wykorzystania możliwości stworzonej dzięki powołaniu ESDZ uwzględni stanowisko Parlamentu Europejskiego, przyjęte w tym tygodniu w Komisji Spraw Konstytucyjnych. A zwłaszcza weźmie pod uwagę, że w celu zbudowania silnej polityki zewnętrznej, musimy wyposażyć nowego szefa europejskiej dyplomacji w stosowne narzędzia, które umożliwią mu wzmocnienie naszej polityki zagranicznej. ESDZ powinna działać w oparciu o metodę wspólnotową, przy wyraźnym zaangażowaniu Komisji i Parlamentu Europejskiego. Zakres kompetencji Wysokiego Przedstawiciela musi być szeroki, obejmując takie dziedziny polityki związane z WPZiB jak rozszerzenie, stosunki sąsiedzkie, handel i rozwój.

Zasadność demokratyczna, którą może zagwarantować jedynie silne zaangażowanie Parlamentu Europejskiego, stanowi warunek silnej, spójnej polityki zagranicznej. Zaangażowanie Parlamentu powinno odbywać się na dwóch etapach: konsultacje ex ante prowadzone przez Parlament podczas procesu tworzenia Służby i konsultacje ex ante prowadzone przez Parlament podczas ustanawiania celów polityki zagranicznej. W momencie, gdy Wysoki Przedstawiciel i Służba rozpoczną swoje działania, Parlament Europejski powinien być upoważniony do odgrywania aktywnej roli w procesie analizowania polityki zagranicznej UE i działań Służby.

Nie możemy pozwolić, by postanowienia dotyczące polityki zagranicznej przygotowane w oparciu o traktat lizboński zostały osłabione na etapie jego wdrażania. Zasadność demokratyczna nowej Służby jest również uzależniona od jej składu. Należy uwzględnić równowagę geograficzną Unii. Najważniejszą zasadą jest sprawiedliwa reprezentacja wszystkich państw członkowskich w instytucjach UE i ESDZ nie powinna być wyjątkiem.

 
  
MPphoto
 

  Pervenche Berès (S&D).(FR) Panie przewodniczący, urzędująca pani przewodnicząca Rady! Zamierzacie zwołać Radę Europejską po upływie ponad czterech miesięcy od rozpoczęcia nowej kadencji Parlamentu, w okresie zawieszenia decyzji w sprawach związanych z Unią Europejską, gdy wciąż funkcjonuje Komisja zajmująca się bieżącymi sprawami.

Wydaje mi się, że najbliższa Rada Europejska powinna przekazać dwie wiadomości, jeśli nie chcemy doprowadzić obywateli Europy do całkowitej rozpaczy. Po pierwsze, w rok po wykazaniu przez wszystkie europejskie państwa solidarności wobec banków, musicie rozpocząć debatę na szczeblu europejskim w sprawie opodatkowania transakcji finansowych lub wkładu, jaki banki muszą wnieść do budżetów państw członkowskich, by zagwarantować sobie solidarność.

Pani Malmström! Wczoraj przewodniczący Komisji w imieniu Komisji Europejskiej powiedział nam, że popiera budżet w przyjętej dziś postaci i że teraz, w rok po uruchomieniu planu odbudowy, żadne nowe pozycje nie zostaną w nim uwzględnione. Jednakże w ostatnim roku sytuacja w zakresie zatrudnienia i zadłużenia znacząco się pogorszyła. Zaproponowany dziś budżet nie sfinansuje nawet drugiej części planu odbudowy zaprojektowanego rok temu. Zatem Rada Europejska powinna wykorzystać następującą radę i wpłynąć na: opodatkowanie transakcji finansowych, solidarność banków wobec budżetów państw członkowskich oraz prawdziwy plan odbudowy, w formie zapoczątkowanej rok temu, chociaż wtedy krytykowaliśmy go za zbyt mały zakres.

 
  
MPphoto
 

  Marian Harkin (ALDE). – Panie przewodniczący! Zacznę od tego, że bardzo cieszy mnie obecność mojej dawnej koleżanki, pani poseł Cecilii Malmström, zwłaszcza w świetle przekonującego irlandzkiego „tak” dla traktatu z Lizbony oraz podpisu złożonego przez demokratycznie wybranego prezydenta Polski. Uważam i mam nadzieję, że te dwa kolejne dowody poparcia ułatwią prezydencji szwedzkiej pokierowanie pełną ratyfikacją traktatu lizbońskiego.

Większość Europejczyków jest jednak zdecydowanie bardziej zainteresowana działaniami UE w walce z obecnym kryzysem gospodarczym, niż szczegółami dotyczącymi traktatu. Zatem moim koleżankom i kolegom nastawionym sceptycznie wobec Europy chciałabym powiedzieć: „pogódźcie się z tym”. Zanim Irlandczycy zagłosowali za przyjęciem traktatu, 27 milionów Europejczyków powiedziało traktatowi „tak”, a 24 miliony „nie”. Na tym polega zasadność demokratyczna.

Zatem zajmijmy się światem prawdziwym. W tym kontekście pragnę wspomnieć o instrumencie mikrofinansowania w ramach programu Progress, który da bezrobotnym szansę na nowy początek i otworzy im drogę do przedsiębiorczości. Przedmiotowy instrument zapewni kwotę 100 milionów euro i wpłynie na udostępnienie mikrokredytu w wysokości 500 milionów euro. Zwracam jednak uwagę Komisji i Radzie: to zdecydowanie zbyt mało. Teraz naprawdę nadarza się okazja, by UE reagowała na prawdziwe potrzeby swoich obywateli, ale do tego potrzebujemy większych inwestycji.

 
  
MPphoto
 

  Wim van de Camp (PPE).(NL) Panie przewodniczący! Bardzo dobrze, że Unia Europejska choć przez chwilę napawa się sukcesem w irlandzkim referendum. Powinniśmy również dziękować za to, że uczyniliśmy ważny krok w stronę przyjęcia traktatu z Lizbony. Oczywiście martwi nas wszystkich sytuacja w Republice Czeskiej. Oczekujemy orzeczenia trybunału w tej sprawie, ale w stosunkach z panem Klausem powinniśmy zachować cierpliwość i rozsądek. Nasz atak, może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.

Konferencja w Kopenhadze i jej powodzenie stanowi źródło nadziei, nie tylko dla Europy, ale także dla całego świata. Stabilizacja jest źródłem rozwoju technologicznego. W walce z kryzysem gospodarczym mogą również pomóc istotne zmiany technologiczne w Europie, jak na przykład składowanie CO2.

I tak dochodzę do trzeciego punktu mojej wypowiedzi: kryzysu gospodarczego. Chcemy Europy obywateli. Należy poświęcić więcej uwagi kwestii zatrudnienia i plany Rady pod tym względem są dobre. Jednak dla wielu obywateli te plany są wciąż zbyt odległym tematem, ponieważ większość z nich nie ma o nich pojęcia. Równie istotny jest nadzór finansowy nad instytucjami bankowymi i mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu zrobicie postępy także w tym zakresie.

I na zakończenie − podejście do kwestii azylu. Zdecydowanie popieram zamiary prezydencji szwedzkiej, ale nie udało się osiągnąć konkretnych rezultatów, także wynikających z rozważań Rady. Na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych w ubiegłym tygodniu zgłoszono zażalenie, że Komisja, Rada i Parlament wciąż osiągają zbyt mało konkretnych rezultatów.

 
  
MPphoto
 

  Gianluca Susta (S&D).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Uważam, że nadszedł już czas, by Izba zamknęła tę niekończącą się debatę w sprawie traktatu z Lizbony, która − jak dziś zauważyliśmy − wciąż trwa.

Moim zdaniem musimy uszanować wolę Parlamentu, wolę 27 europejskich państw, z których 26 na różne sposoby, ale zawsze demokratycznie, ratyfikowało traktat, a tym samym musimy odrzucić wszelkie sprzeciwy wobec traktatu i jego demokratycznej treści. Uważam również, że posiedzenie Rady zaplanowane na koniec miesiąca będzie świetną okazją do ponownego potwierdzenia konieczności ożywienia koncepcji Europy po wejściu traktatu w życie i ożywienia gospodarki, a także potwierdzenia, że Europa nie wycofa się w odniesieniu do najważniejszej kwestii, czyli zmian klimatu. I patrząc z tej perspektywy wydaje mi się, że ostatnie zapewnienia urzędującego przewodniczącego oraz dzisiejsze wypowiedzi to zdecydowanie za mało.

Europa po Lizbonie nie potrafi zinterpretować ważnej treści nowego traktatu i nie potrafi działać zgodnie z warunkami strategii lizbońskiej. I dlatego, jeśli Europa zamieszkała przez 500 milionów obywateli ma nadal być największą potęgą gospodarczą świata, potęgą przygotowującą się do odegrania roli głównego podmiotu politycznego na arenie międzynarodowej, Komisja musi w pełni wykorzystać swoją władzę do przedstawienia prawodawstwa europejskiego w zakresie kwestii związanych z gospodarką, odbudową gospodarczą i odbudową rynku pracy. I dlatego wzywam Komisję, by w celu rozwiązania problemów gospodarczych przełożyła długą listę rozdziałów teoretycznych na realną politykę.

Moim zdaniem tego właśnie nam brakuje. Brakuje nam poważnego planu odbudowy gospodarczej, brakuje nam działania w głównych obszarach, takich jak ożywienie polityki infrastrukturalnej poprzez zastosowanie euroobligacji i brakuje nam europejskiego podejścia. A tego oczekujemy od Rady Europejskiej pod koniec miesiąca.

 
  
MPphoto
 

  Johannes Cornelis van Baalen (ALDE). – Panie przewodniczący! Walka z kryzysem gospodarczym, oznaczająca także pomoc małym i średnim przedsiębiorstwom, jest niezwykle ważna. Musimy zobowiązać się do realizacji wniosków komisji Stoibera, ponadto chciałbym dowiedzieć się, czy Komisja i Rada są zaangażowane w ten proces, i jakie są nasze zamierzenia, ponieważ musimy zmniejszyć formalności administracyjne.

Kolejnym problemem, który chciałbym omówić jest protokół rozszerzający układ z Ankary. Turecki minister spraw zagranicznych powiedział w oficjalnym wywiadzie w Hadze, że Turcja nie ratyfikuje protokołu rozszerzającego układ z Ankary. Wypowiedź ta znalazła się w autoryzowanym wywiadzie zamieszczonym w dniu 7 października 2009 r. w „De Volkskrant”. Co zamierzamy z tym zrobić? Nie możemy przecież uprzejmie poprosić ich raz jeszcze, jak zalecał komisarz Rehn z Komisji Spraw Zagranicznych. Dzień 1 listopada jest terminem ostatecznym. Jakie działania zamierzamy podjąć?

 
  
MPphoto
 

  Gunnar Hökmark (PPE).(SV) Panie przewodniczący, pani minister, panie komisarzu! Cieszę się, że państwa widzę. Przed szczytem Rady Europejskiej chciałbym wspomnieć o dwóch kwestiach. Moja pierwsza uwaga dotyczy klimatu. Moim zdaniem musimy przystąpić do negocjacji z założeniem, że najlepszym rozwiązaniem problemu jest rozwiązanie wymagające od wszystkich wspólnego zaangażowania. Mówię to, ponieważ czasami niektóre wypowiedzi w debacie brzmiały, jakby chodziło o stworzenie najlepszego rozwiązania dla Europy lub pojedynczego kraju. To jednak nie wystarczy, jeśli nie zdołamy włączyć do działań Chin, Indii i całej rzeszy innych państw, które obecnie nie są zaangażowane we wspólne zobowiązania na rzecz klimatu. Oznacza to, że pragmatyzm i wyniki muszą być najważniejsze. Ten rodzaj rozwiązania musi również opierać się na gotowości wszystkich państw do przyjęcia zobowiązań. Nie możemy dopuścić, by zobowiązania i polityki realizowane w innych częściach świata były oparte na ciągłych inwestycjach z Europy. Muszą one raczej opierać się na solidnej gospodarce, wzroście i rozwoju nowych możliwości, przy pomocy Europy i innych bogatych państw.

Moja druga uwaga dotyczy rynków finansowych. Moim zdaniem należy podkreślić, że stabilizacja na rynkach finansowych najbardziej wymaga tak zwanej stabilnej makroekonomii, inaczej mówiąc stabilnych finansów publicznych. Oznacza to, że ważniejsza jest debata dotycząca możliwości wyzwolenia się z dużych deficytów budżetowych, niż debata dotycząca tego jak powinny wyglądać poszczególne regulacje rynku finansowego. Aczkolwiek stabilne rynki finansowe wymagają od nas stabilnego wzrostu, stabilnych inwestycji i tworzenia nowych miejsc pracy. Czyli, pracując nad legislacją rynków finansowych, musimy zagwarantować, że obejmuje ona lepszy nadzór, środki transgraniczne i przejrzystość, a niekoniecznie tak wiele przepisów zapewniających inwestycje i rozwój w innych krajach. Ponieważ to zagrażałoby stabilizacji naszej gospodarki i naszych rynków finansowych.

 
  
MPphoto
 

  Juan Fernando López Aguilar (S&D).(ES) Panie przewodniczący! Pozytywne wyniki referendum w Irlandii sprawiają, że wejście w życie traktatu z Lizbony jest bardziej niż dotychczas prawdopodobne i bliskie. To dobre wieści, ponieważ oznaczają, że w końcu będziemy mieć instytucje zdolne do podejmowania działań, które przede wszystkim pomogą nam wyjść z kryzysu i zająć się jego wymiarem społecznym, a mianowicie kwestią rosnącego bezrobocia. W porządku obrad powinny jednakże znaleźć się kwestie związane ze zmianami klimatu, energią i zasadami sprawiedliwego handlu.

Szczyt daje również okazję do zapewnienia początkowego, decydującego rozmachu, niezbędnego w określaniu składu nowej Komisji. Słyszeliśmy już, jak przewodniczący Barroso wygłaszał przepowiednie dotyczące kryteriów wyboru.

Chciałbym zwrócić uwagę na znaczenie dwóch kwestii. Po pierwsze, jako członek Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim uważam, że skład Komisji powinien być zrównoważony. Grupa S&D podkreślała już znaczenie jakie miałoby członkostwo Wysokiego Przedstawiciela w tej politycznej rodzinie, ale bez wątpienia równie ważne jest zapewnienie równowagi płci.

Z drugiej strony grupa wspomniała także o rozdzielaniu portfeli i odniosła się do jednego z nich, ważnego dla mnie jako prawnika zaangażowanego w walkę o wolność, oraz przewodniczącego Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Przedmiotowy portfel dotyczy podzielenia Dyrekcji Generalnej ds. Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych na DG zajmującą − się sprawami z zakresu sprawiedliwości i praw podstawowych oraz DG − zajmującą się kwestiami bezpieczeństwa.

Moim zdaniem to nie jest dobre rozwiązanie. Dobre rozwiązanie nie wymaga podporządkowania sprawiedliwości względem bezpieczeństwa lub przeciwstawiania tych dwu kwestii. Wymaga raczej stworzenia Dyrekcji Generalnej ds. Sprawiedliwości i Praw Podstawowych, drugiej Dyrekcji Generalnej do Spraw Wewnętrznych i trzeciej DG, która nie łączyłaby bezpieczeństwa z imigracją, ale oddzielała te problemy, czyli wymaga stworzenia DG ds. Bezpieczeństwa i kolejnej DG ds. Imigracji, Azylu i Uchodźców, co uwzględnia tematykę praw podstawowych.

 
  
MPphoto
 

  Brian Crowley (ALDE). – Panie przewodniczący! Jeśli spojrzymy wstecz na ostatnie 10 lat, zauważymy że posłowie do PE, członkowie Rady i komisarze zgłaszali już wiele pomysłów, wiele planów i wniosków podobnych do tych, które proponujemy w naszych debatach przed nadchodzącym szczytem. W moich oczach ostatni rok udowodnił jedno, a mianowicie to, że Unia potrafi poruszyć cały świat, gdy działa wspólnie i solidarnie, realizując poważne plany i ambicje. Być może w odniesieniu do naszych dalszych działań nadszedł czas na większe plany i większe ambicje.

Wielu posłów mówiło o pladze bezrobocia, która w ostatnich miesiącach dotknęła ogromną liczbę osób i stwierdzało, że nadszedł czas na podjęcie poważnych działań, by usunąć balast w postaci regulacji i pozbyć się balastu w postaci przeszkód stojących przed przedsiębiorstwami i przedsiębiorcami je tworzącymi.

Chciałbym przypomnieć, że mówiąc o solidarności, nie mamy na myśli przeciwstawiania dużych małym. Obawiam się, że nowa grupa G-20 może mieć negatywny wpływ na małe i średnie kraje, które dopiero wschodzą na nowych rynkach.

I na zakończenie jedno zdanie do urzędującej przewodniczącej: równie dobrze może pani podczas prezydencji szwedzkiej dodać do porządku obrad Rady kwestię wydłużenia terminu ochrony praw autorskich.

 
  
MPphoto
 

  Tunne Kelam (PPE). – Panie przewodniczący! Teraz, kiedy traktat z Lizbony niedługo powinien wejść w życie, jesteśmy świadkami historycznej chwili, gdy należy skoncentrować się przede wszystkim na wspólnej przyszłości Europy i jej wspólnym dobrobycie. Obawiam się, że nie jest to najlepszy pomysł, by wykorzystywać ostatnie chwile na realizację interesów krajowych, czy granie na nerwach pozostałym partnerom.

Bez wspólnych instytucji i wspólnej polityki nie zdołamy rozwiązać globalnych wyzwań stojących przed Europą. Aczkolwiek Europa, teraz bardziej niż dotychczas, potrzebuje dalekowzroczności, moralnego zaangażowania i przestrzegania wspólnych wartości europejskich, czyli tego, co dawno temu zainspirowało ojców założycieli do przerwania błędnego kręgu historii i egoizmów narodowych. I dlatego, by zapewnić Europie dalszy rozwój i wiarygodność w oczach świata, niekoniecznie potrzebujemy dobrych przewodników, ale raczej prawdziwych mężów stanu, silnych przywódców demokratycznych, którzy mają wizję i władzę pozwalające na wprowadzenie zmian również w Europie.

W związku z tym potrzebne jest wyraźne zobowiązanie do stworzenia wspólnych instytucji europejskich i ich praktyczne wdrożenie. Potrzebna jest nie tylko wspólna polityka zagraniczna i polityka bezpieczeństwa wraz ze służbą działań zewnętrznych, ale również wspólna polityka energetyczna. Rada Europejska zatwierdzi także strategię dla regionu Morza Bałtyckiego. Chciałbym raz jeszcze podziękować Komisji i prezydencji szwedzkiej za uwzględnienie tej kwestii. Teraz Rada ma za zadanie wdrożenie tej strategii bez straty czasu. Mam nadzieję, że także prezydencja hiszpańska i belgijska poświęcą zasłużoną uwagę strategii dla regionu Morza Bałtyckiego. Popieram koncepcję pani minister Malmström, mówiącą że strategię dla regionu Morza Bałtyckiego można postrzegać jako model projektu pilotażowego dla innych makroregionów Europy. Niemniej jednak żadna strategia UE pozbawiona wystarczających zasobów na realizację nie będzie traktowana poważnie. Obecna pozycja w budżecie wymaga pieniędzy i wiarygodności.

 
  
MPphoto
 

  Edite Estrela (S&D).(PT) Chciałabym krótko omówić dwie kwestie. Pierwsza dotyczy traktatu z Lizbony: oczekujemy, że w następstwie irlandzkiego głosowania za przyjęciem traktatu oraz podpisania go przez prezydenta Polski, Trybunał Konstytucyjny Republiki Czeskiej wyda orzeczenie w tej sprawie, a prezydent Klaus zrobi, co należy i podpisze traktat. Rada nie może ulec szantażowi ze strony prezydenta Republiki Czeskiej. Traktat lizboński, poza tym, że zapewnia różnorodne korzyści, takie jak wzmocnienie władzy Parlamentu Europejskiego i rozszerzenie praw obywateli, ma także podstawowe znaczenie dla lepszego funkcjonowania instytucji europejskich. I dlatego traktat z Lizbony powinien bezzwłocznie wejść w życie. Rada i Komisja powinny wyznaczyć termin ostateczny, przed upływem którego prezydent Klaus musi wreszcie zacząć zachowywać się jak przystało na prezydenta demokratycznego kraju, będącego członkiem Unii Europejskiej. Nawet przez chwilę nie możemy dopuścić myśli, że kaprys jednego przywódcy może zagłuszyć wolę większości.

Moja druga uwaga dotyczy konferencji w Kopenhadze. Panie i panowie! Światu potrzebne jest globalne porozumienie, by walczyć ze zmianami klimatu; zarówno kraje rozwinięte, jak i rozwijające się muszą powstrzymać proces nadmiernego przegrzania planety i dlatego muszą połączyć wysiłki i podjąć odważne decyzje. Kopenhaga daje nam olbrzymią szansę na uniknięcie katastrofy, którą zapowiadają naukowcy. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, by powoływać się na kryzys finansowy jako powód do opóźnienia lub ograniczenia na konferencji w Kopenhadze naszych planów. Takich prób nie należy traktować poważnie. Jeśli mamy ocalić naszą planetę, potrzebujemy wyczucia ambicji.

 
  
MPphoto
 

  Gay Mitchell (PPE). – Panie przewodniczący! Potrzeba zaledwie jednego pokolenia, by ludność Unii Europejskiej stanowiła około 6% ludności na świecie. Już teraz jesteśmy blisko tego progu i dlatego po prostu nie możemy nadal co pół roku zmieniać prezydencji w Radzie Europejskiej i pozwolić, by 5 różnych osób wypowiadało się w imieniu Unii w kwestiach związanych ze sprawami zagranicznymi. W tym samym czasie jednak populacja świata wzrośnie o około dwa miliardy ludzi, a 90% z tego wzrostu nastąpi w krajach należących obecnie do świata rozwijającego się, gdzie każdego roku umiera prawie 11 milionów dzieci, z czego 5 milionów umiera z powodu braku dostępu do leków, które w tak zwanym zachodnim świecie są dostępne od ponad 30 lat.

W tym kontekście nie tylko dobra organizacja pozwalająca na wewnętrzne zarządzanie Europą jest istotna; równie istotna jest nasza zdolność do rozwiązywania takich trudnych sytuacji w krajach rozwijających się. I dlatego chciałbym opowiedzieć się za powołaniem silnego, niezależnego i odrębnego komisarza ds. pomocy rozwojowej, który będzie dysponował odrębnym budżetem i kompetencjami, który za pośrednictwem Komisji Rozwoju będzie odpowiadał przed tą Izbą.

Niezwykle ważne jest również zapewnienie Wysokiemu Przedstawicielowi, czy ministrowi spraw zewnętrznych, niezależnie od nazwy jaką nadamy tej osobie, wielu zadań do wykonania, tak by miał pełne ręce roboty. Jednak jedna kwestia wymaga i musi wymagać naszej szczególnej uwagi. Chciałbym zdecydowanie opowiedzieć się za utrzymaniem stanowiska komisarza ds. rozwoju, ale także za tym, by stanowisko to objęła osoba, która sprosta zadaniu, osoba zdeterminowana w dążeniu do zagwarantowania naszym sąsiadom znajdującym się blisko członkostwa w Unii Europejskiej godnego traktowania. Takie posunięcie jest konieczne zarówno z pobudek egoistycznych, jak i bezinteresownych.

 
  
MPphoto
 

  Monika Flašíková Beňová (S&D). (SK) Na zbliżającej się Radzie najważniejszym tematem będzie zakończenie ratyfikacji traktatu z Lizbony i jego wdrożenie.

Proces zapoczątkowany przez traktat lizboński wzmocni Unię, zarówno wewnętrznie, jak i globalnie. Wzmocnienie pozycji Unii jest ściśle powiązane ze wzmocnieniem współpracy w ramach obecnego trzeciego filara. Unia stanie się bardziej otwarta, skuteczniejsza i bardziej demokratyczna. Największym wyzwaniem i najważniejszym priorytetem jest zabezpieczenie praw podstawowych oraz wolności, a także jedności i bezpieczeństwa w Europie. Pełne wsparcie, efektywne wdrożenie i wystarczające poszanowanie obowiązujących przepisów prawa oraz instrumentów z zakresu ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich stanowią sposób na osiągniecie tych celów.

W programie sztokholmskim położono nacisk na zapewnienie tych praw, zwłaszcza w obszarze sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Musimy dać pierwszeństwo mechanizmom, które ułatwią obywatelom dostęp do sądownictwa, by ich prawa i słuszne interesy były egzekwowane w całej Unii. Nasza strategia musi również uwzględniać wzmocnienie współpracy policyjnej i egzekwowania praw, a także polepszenie bezpieczeństwa w Europie. Strategię bezpieczeństwa wewnętrznego należy tworzyć z myślą o zwalczaniu narastającego w państwach członkowskich ekstremizmu, eliminowaniu napięcia wywoływanego przez nieodpowiedzialnych polityków. Należy ją budować poprzez konkretne rozwiązania dotyczące tak delikatnych kwestii, jak na przykład imigracja, polityka azylowa lub kwestia Romów i mniejszości narodowych, ale tak by omawiane kwestie nie były nadużywane przez prawicowych ekstremistów.

Wszystkie zainteresowane strony mogą odczuć korzyści właściwie zorganizowanej migracji. Europa potrzebuje elastycznej polityki imigracyjnej, zdolnej do reagowania na potrzeby społeczeństwa i rynku pracy w poszczególnych państwach członkowskich UE.

W odniesieniu do zabezpieczenia wiarygodnej, zrównoważonej w długim okresie, polityki imigracyjnej i azylowej, musimy jednak zwracać szczególną uwagę na problem nielegalnej imigracji, która poważnie niepokoi naszych obywateli.

 
  
MPphoto
 

  Mario Mauro (PPE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Odwagi, odwagi, odwagi. Właśnie takie zalecenie chciałbym przekazać przed zbliżającym się posiedzeniem Rady i dlatego uwzględnianie ewentualnych korzyści dla Europejczyków powinno być jedyną stosowaną metodą w podejmowaniu decyzji w przypadku debat w sprawie nominacji na nowych komisarzy, nowego ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej, czyli osób, które w najbliższej przyszłości wraz z przewodniczącym Barroso i pozostałymi komisarzami będą nadzorować realizację europejskiej polityki.

W związku z tym należy wybrać osoby o bogatym dorobku politycznym i o prawych charakterach, które w swoich wysiłkach politycznych na szczeblu krajowym kierowały się troską o wspólne dobro. Opierając się na tych podstawach, musimy kontynuować rozwiązywanie najważniejszych problemów, jak na przykład zmiany klimatu, być może badając wymagania poszczególnych gospodarek i kryzysu gospodarczego, przy pomocy śmiałych inicjatyw, takich jak euroobligacje, które należałoby również umieścić w porządku obrad najbliższej Rady.

Na zakończenie chciałbym zacytować słowa wypowiedziane przez papieża Benedykta XVI, słowa których poparcie przez najbliższą Radę Europejską bardzo by mnie ucieszyło, ponieważ są wypowiedzianym w porę przypomnieniem o wspólnej odpowiedzialności wszystkich obywateli i wszystkich przedstawicieli politycznych, polegającej na tym, by spełnić prośbę o zjednoczone i wspólne poszukiwanie prawdy − kluczowego bodźca, ponieważ musimy rozpocząć budowę rzeczy ważnych dla nas i przyszłych pokoleń.

Postęp i cywilizacja wywodzą się z jedności, Europa była świetnym tego przykładem, gdy wyrażała te podstawowe wartości zaczerpnięte z wiary chrześcijańskiej, przekształcając je w kulturowe dziedzictwo i tożsamość narodów. Dlatego też uważam, że wiadomo, w którą stronę powinniśmy podążać, by móc sprostać najważniejszemu wyzwaniu, jakim jest przywrócenie Europy na pozycję globalnego mocarstwa.

 
  
MPphoto
 

  Zuzana Roithová (PPE). (CS) Panie przewodniczący! Traktat z Lizbony jest kwestią kluczową. Praktyka sądowa czeskiego Trybunału Konstytucyjnego jest spójna i nie sądzę, by w przyszłym tygodniu Trybunał uznał, że traktat jest niezgodny z czeską konstytucją. Wątpię jednak, by prezydent przestał blokować ratyfikację traktatu. W Republice Czeskiej nie obowiązuje jednak system prezydencki i rząd może wszcząć postępowanie przeciwko prezydentowi, który wykracza poza swoje kompetencje. Wiadomo na przykład, że Václav Klaus przez lata odmawiał wyznaczenia pewnego prawnika na sędziego, dlatego że kiedyś przegrał z nim w sądzie, i że nie szanuje decyzji Najwyższego Sądu Administracyjnego. Teraz obok wspomnianego prawnika zakładnikami kaprysów naszego prezydenta stało się 500 milionów Europejczyków. Poczynione szkody nie są małe. W czasach kryzysu nominowanie nowej Komisji zostało wstrzymane, Parlament nie ma władzy pozwalającej na ustanowienie budżetu, parlamenty krajowe nie mogą tymczasem wydawać żółtych czy czerwonych kart i nie wykorzystujemy nowych sposobów na zwalczanie epidemii, kryzysów energetycznych, terroryzmu i przestępczości zorganizowanej ani też nowych zasad w zakresie obrony cywilnej i pomocy humanitarnej.

Istnieje możliwość odrzucenia Karty, a wszystko z powodu martwych dekretów Beneša. Ta sytuacja jest po prostu absurdalna, nie tylko ze względu na moment, ale także dlatego, że nie ma żadnych podstaw prawnych do odrzucenia Karty. W art. 345 traktatu z Lizbony wyraźnie stwierdzono, że Karta nie ma zastosowania wobec kwestii własności w państwach członkowskich. Karta nie stwarza nowych możliwości prawnych ponad tymi, które już obowiązują w Republice Czeskiej w odniesieniu do sporów własnościowych. Ponadto rozporządzenie nr 44 w sprawie uznawania orzeczeń sądowych nie uwzględnia kwestii własnościowych sprzed 50 lat. Niemniej jednak czeskie środki masowego przekazu kipią od wątpliwości. Co tak naprawdę dzieje się w Republice Czeskiej? Wiadomo, że podczas najbliższych wyborów prezydenckich w Republice Czeskiej dojdzie do ciężkiej walki między kandydatami, a Václav Klaus, poprzez obecne przedstawienie teatralne, usiłuje podtrzymać swój wizerunek silnego przywódcy, który w pojedynkę może przeciwstawić się całej UE i bronić własności Czechów przed obcokrajowcami. Doceniam to, że UE nie wywierała na Republikę Czeską żadnych nacisków i chciałabym prosić o trochę cierpliwości do czasu, gdy deficyt demokracji spowodowany przez naszego prezydenta nie zostanie zniwelowany, na długo przed wyborami w Wielkiej Brytanii. Na zakończenie chciałabym raz jeszcze wezwać Radę do poparcia Republiki Czeskiej w jej sprzeciwie wobec jednostronnego wprowadzenia przez Kanadę wobec obywateli Czech wymogów wizowych i do podjęcia decyzji o wprowadzeniu wspólnych sankcji.

 
  
MPphoto
 

  Georgios Papastamkos (PPE). (EL) Panie przewodniczący! W swojej wypowiedzi skoncentruję się na trzech kwestiach. Pierwszą z nich jest kryzys gospodarczy. Uderzył on potężnie we wszystkie systemy gospodarcze, zarówno te silne, jak i te słabsze. Jeśli przeanalizujemy dziesięć lat doświadczeń UGW w świetle kryzysu gospodarczego, to wyraźnie zauważymy, że należy bardziej zeuropeizować politykę gospodarczą. Zauważymy również, że należy zeuropeizować ryzyko gospodarcze. Zaufanie to dobra rzecz, ale kontrola jest jeszcze lepsza.

Druga kwestia dotyczy zmian klimatu. Unia Europejska postępuje słusznie stając w awangardzie globalnej dyplomacji ekologicznej. Całkowicie zgadzam się z przewodniczącym komisji panem Barroso, że nie ma planu B w przygotowaniach do szczytu w Kopenhadze. Dług ekologiczny obciąża wszystkich bez wyjątku. Popieram ideę stworzenia globalnego banku ds. klimatu, który będzie dysponował funduszami Banku Emisji przeznaczonymi na sfinansowanie wysiłków podejmowanych przez kraje rozwijające się na rzecz stworzenia norm rozwoju przyjaznych środowisku.

I moja trzecia uwaga dotyczy imigracji. Bez wątpienia musimy przyspieszyć proces przyjęcia wspólnej polityki imigracyjnej. Z imigracją wiążą się jednak także pewne aspekty polityki zagranicznej. Musimy najszybciej jak tylko możliwe ustanowić w ramach polityki zagranicznej efektywne stosunki z krajami trzecimi, ponieważ silne naciski są wywierane na poszczególne kraje, zwłaszcza w południowej części Europy. Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że stanowisko Turcji jest prowokujące. Cieszę się, że prezydencja szwedzka zwróciła na to uwagę. Unia Europejska powinna wysłać Turcji i pozostałym krajom głośny, wyraźny i skuteczny przekaz. Te ramy stanowią część dorobku wspólnotowego i każdy musi to uszanować.

 
  
MPphoto
 

  Peter Liese (PPE).(DE) Panie przewodniczący! Pani Malmström i pan Barroso poruszyli już temat zmian klimatu i przygotowań do konferencji w Kopenhadze. Zgadzam się z każdym, kto uważa, że Rada musi wyciągnąć ambitne wnioski. W rozważaniach nad kwestią finansowania i decyzją o tym, kto ma doprowadzić do redukcji emisji, radziłbym jednak nie ograniczać się jedynie do przemysłu, który od 2005 roku jest objęty systemem handlu emisjami.

Obciążenie tym zadaniem powinno spoczywać na większej liczbie gałęzi przemysłu. Dotychczas w systemie handlu emisjami nie uwzględniono jeszcze ponad 50% emisji. W celu osiągnięcia założeń i zagwarantowania dofinansowania większa liczba sektorów przemysłu musi przyjąć na siebie odpowiedzialność. Mam tu na myśli transport powietrzny i sektory związane z żeglugą. Działania podejmowane dotychczas przez Radę i Komisję rozczarowały mnie. Omawiany temat nie został uwzględniony w konkluzjach Rady podczas przygotowań do szczytu w Pittsburgu.

Jeśli chcemy odnieść sukces na konferencji w Kopenhadze, bezwzględnie musimy przyspieszyć działania. W poniedziałek zrobiła to Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności. Chciałbym prosić Radę i Komisję, by bardziej szczegółowo zajęły się tym tematem.

Po drugie chciałbym powiedzieć, że wiem, iż dyskusje będą nieformalne, ale Rada musi także omówić skład nowej Komisji. Zachowując skromność, chciałbym coś zasugerować. Prawodawstwo farmaceutyczne, z powodów historycznych, podlega nadzorowi Dyrekcji Generalnej ds. Przemysłu i komisarza ds. przemysłu. Bez wątpienia prawodawstwo farmaceutyczne jest kwestią przemysłu, ale jest również kwestią zdrowotną. Ten obszar prawodawstwa stanowi część polityki zdrowotnej we wszystkich państwach członkowskich, w Parlamencie Europejskim, nawet w Stanach Zjednoczonych. W związku z tym być może nadszedł czas na próbę wprowadzenia zmian w tym zakresie. Poprośmy przewodniczącego Komisji o przyjrzenie się tej sprawie.

 
  
MPphoto
 

  Vytautas Landsbergis (PPE). – Panie przewodniczący! Pan przewodniczący Barroso w swojej miłej odpowiedzi skierowanej do pana Farage wspomniał tu wczoraj, że przewodniczący Rady musi być prawdziwym Europejczykiem. Jestem przekonany, że pan przewodniczący i liczni spośród tu obecnych podzielają jego zdanie. Czy osoba na tym stanowisku powinna także być prawdziwym „Gazpromianinem”, jak Gerhard Schröder, Paavo Lipponen itd.? A może uważacie, że te cechy są kompatybilne, czyli dobry „Gazpromianin”, zwłaszcza jeśli głosował za przyjaznymi stosunkami opartymi na przekupstwie, jest najlepszym Europejczykiem? W ten sposób zdołamy przyspieszyć trwający właśnie proces przemiany UE w „UG”, czyli w „Unię Gazpromu”, co pozwoli nam uniknąć sytuacji, w której Rosja zupełnie ignoruje UE i dąży wyłącznie do jej podziału. Jaka jest państwa opinia, jeśli chodzi o objęcie prezydencji przez „Gazpromian”?

 
  
MPphoto
 

  Mirosław Piotrowski (ECR).(PL) Panie przewodniczący! Traktat lizboński nie został jeszcze ratyfikowany i cały czas pozostaje projektem politycznym. Oznacza to, że w Unii Europejskiej nadal obowiązuje zasada jednomyślności. Każdy kraj ma prawo zgłaszania zastrzeżeń. Prezydent Czech Vaclav Klaus postępuje w ramach ustalonych reguł. Wywieranie nacisków na prezydenta tak naprawdę nie dotyczy tylko jego osoby, ale wielu milionów obywateli krajów Europy przedstawiających poważne zastrzeżenia, co do tego dokumentu. Podczas najbliższego szczytu Rady przywódcy krajów Unii Europejskiej powinni głęboko zastanowić się nad celowością i konsekwencjami świadomego omijania woli obywateli, których reprezentują.

 
  
MPphoto
 

  Silvia-Adriana Ţicău (S&D).(RO) Chciałabym zachęcić Radę Europejską do przyjęcia strategii dla regionu Morza Bałtyckiego. Moim zdaniem posłuży ona za dobry model dla przyszłej strategii Unii Europejskiej dla regionu Dunaju.

Region Dunaju obejmuje 10 państw, z czego sześć o łącznej liczbie 200 milionów mieszkańców należy do Unii Europejskiej. Ta liczba obejmuje 75 milionów osób mieszkających na obszarach graniczących z Dunajem. I dlatego moim zdaniem wykorzystanie tej strategii jako modelu do zbudowania także strategii dla regionu Dunaju jest bardzo ważne, ponieważ region Dunaju w nadchodzących latach będzie potrzebował planu i programu działania.

Pozostając przy temacie programu Rady Europejskiej uważam również, że największe znaczenie ma dla nas przyjęcie na szczeblu europejskim instrumentów finansowych niezbędnych do rozwoju gospodarki ekowydajnej. W tym wypadku mam na myśli przede wszystkim efektywność energetyczną budynków i zrównoważony transport.

 
  
MPphoto
 

  Jean-Pierre Audy (PPE).(FR) Panie przewodniczący, pani minister, pani wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej! Moje pytanie dotyczy przyjęcia traktatu lizbońskiego, a zwłaszcza obietnicy złożonej obywatelom Irlandii, że każdy kraj będzie miał jednego komisarza.

W grudniu 2008 roku uzgodniono, że Rada Europejska podejmie stosowne środki prawne w celu zagwarantowania, że na każdy kraj przypadnie jeden komisarz. Pani Malmström! O jakich środkach prawnych mówimy? Krążą informacje, że wraz z traktatem akcesyjnym Chorwacji do traktatu lizbońskiego zostanie wprowadzona poprawka. A może obowiązują inne właściwe ustalenia prawne? Czy możemy otrzymać takie informacje? I jak wyobrażacie sobie zwiększenie o 18 osób liczby posłów do PE, skoro 18 dodatkowych posłów do PE powinno zasiąść w Parlamencie w następnej kadencji, po wprowadzeniu w życie traktatu z Lizbony?

 
  
MPphoto
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL).(PT) Panie przewodniczący! Zmianie polityk liberalnych, które doprowadziły do poważnego kryzysu gospodarczego i społecznego w trakcie nadchodzącej Rady powinno się nadać najwyższy priorytet. Należy stawić czoła ubóstwu, które dotyka około 80 milionów obywateli Unii Europejskiej, w tym ponad 30 milionów robotników, których wynagrodzenia są tak niskie, że zaledwie wystarczają im i ich rodzinom na przeżycie i uniemożliwiają wydobycie się z ubóstwa. Teraz należałoby zobowiązać się do walki z bezrobociem, które wciąż rośnie, i które przed upływem następnego roku, jeśli natychmiast nie podejmiemy stosownych kroków, może dotknąć 30 milionów osób.

W związku z tym głównym wyzwaniem dla najbliższej Rady będzie przerwanie stosowania neoliberalnych polityk wynikających z traktatu lizbońskiego i paktu stabilności. Należy je zastąpić prawdziwym programem na rzecz postępu i rozwoju społecznego, który wesprze usługi publiczne wysokiej jakości, produkcję oraz mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa, doceniając osoby pracujące i stwarzając więcej miejsc pracy − w tym dla kobiet i młodych ludzi – dające pracownikom więcej praw.

 
  
MPphoto
 

  Enikő Győri (PPE).(HU) Panie i panowie! Słyszałem z krążących plotek, że powstał pomysł ewentualnego przekonania prezydenta Czech, pana Klausa, zakładający uwzględnienie w późniejszym terminie dekretów Beneša w traktacie lizbońskim. Z trzech powodów chciałbym, żebyśmy wystrzegali się takich czarów i nonsensów prawnych. Po pierwsze, uważam, że w ten sposób stworzylibyśmy niebezpieczny precedens, zgodnie z którym każdy ekspert konstytucjonalista poczuje, że może (działając wstecz) ingerować w treść umowy. Jest to niebezpieczna możliwość, ponieważ − jak wiemy − rząd Słowacji już oznajmił, że jeśli prezydent Klaus może postępować w ten sposób, to oni również. W związku z tym, moim zdaniem, ustanowimy niebezpieczny precedens.

Po drugie, przytaczanie przykładu Irlandczyków nie jest słuszne. Irlandczycy domagali się tego, co oryginalnie uwzględniono w traktacie lizbońskim, a nie sprzeciwiali się temu, czego w nim nie było. I dlatego ich wniosek nie napotkał żadnych przeszkód prawnych. Po trzecie, treść 13 ze 143 dekretów Beneša pozbawiła prawa do głosowania Węgrów i Niemców. Uważam, że Unia Europejska nie może pozwalać, by powoływano się na takie dokumenty.

 
  
MPphoto
 

  Rachida Dati (PPE).(FR) Panie przewodniczący! Chciałabym powrócić do argumentu z mojej wczorajszej wypowiedzi w sprawie przygotowań do Kopenhagi, a następnie wspomnieć o wczorajszym posiedzeniu Ecofin, które nie zakończyło się dużym sukcesem.

Pytałam o odpowiedzialność, którą ponosimy jako państwa uprzemysłowione, zobowiązującą nas do zachowywania się tak, by kraje rozwijające się mogły naśladować nasze wysiłki na rzecz walki ze zmianami klimatu.

W Kopenhadze nie możemy działać tak, jakbyśmy wszyscy mieli jednakowe możliwości, gdyż oznaczałoby to, że wszyscy zaczynamy w tym samym miejscu, by na koniec nigdzie nie dotrzeć. W związku z tym, by przekonać naszych partnerów w rozwoju do dołączenia do nas, musimy bez wątpienia zająć się kwestią pomocy, jakiej należy im udzielić, a nie czekać na wyniki szczytu w Kopenhadze.

Wszystkie 27 państw członkowskich na najbliższej Radzie Europejskiej, a także w ważnym kontekście zmian klimatu, musi bezwzględnie uzgodnić sposób, w jaki Unia Europejska myśli o pomocy dla krajów rozwijających się.

Wczoraj, jak już wspomniałam, Rada ministrów finansów Ecofin nie zdołała ustalić wspólnego stanowiska w sprawie tego zestawu problemów. Wiemy jednak, że ta kwestia jest bezwzględnie najważniejsza. Komisja Europejska przedstawiła już swoje wnioski i mam nadzieję, że możemy przejąć inicjatywę i pociągnąć za sobą partnerów, by osiągnąć solidarność globalną, niezbędną do przezwyciężenia problemów związanych ze zmianami klimatu.

 
  
MPphoto
 

  Charles Goerens (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Moje pytanie jest skierowane do urzędującej przewodniczącej Rady. Ma pani świadomość, że w odniesieniu do przyszłej prezydencji Rady Europejskiej najważniejsza jest wiedza, czy osoba na tym stanowisku zamierza we wszelkich okolicznościach preferować metodę wspólnotową. Czy pani zdaniem to kryterium powinno stanowić warunek wstępny w nominowaniu na stanowisko urzędującego przewodniczącego Rady?

Ostatnio, od czasu do czasu, byliśmy świadkami międzyrządowych zmian poglądów. Uważam, że nadszedł czas, by zakończyć ten etap i powrócić do początków procesu integracji europejskiej, zachować wierność spuściźnie Roberta Schumana i Jeana Monneta.

 
  
MPphoto
 

  Angelika Werthmann (NI). (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Mówiąc o „kryzysie gospodarczym i finansowym”, zawsze używamy cudzysłowu. Czemu nie odnosimy się do kryzysu strukturalnego? Wszystko zaczęło się od prawdziwego kryzysu w sektorze bankowym, w tym także w bankach inwestycyjnych. To tylko jeden sektor przemysłu, ale spowodował, że ucierpiała cała gospodarka światowa.

 
  
MPphoto
 

  Romana Jordan Cizelj (PPE).(SL) Panie i panowie! Konferencja w Kopenhadze rozpocznie się już wkrótce, a od ubiegłorocznej konferencji poczyniliśmy jedynie małe postępy. Powinniśmy byli osiągnąć znacznie więcej i działać z większą determinacją. Obecnie wciąż walczymy, nie tylko w kwestiach finansowych, ale nawet w kwestii podjęcia zobowiązania w sprawie celów redukcji emisji poszczególnych krajów.

Kraje uprzemysłowione muszą odegrać na tym polu większą rolę i musimy wysłać wyraźny przekaz Stanom Zjednoczonym Ameryki. W przypadku USA konkretny problem polega na tym, że doskonale wiemy, iż do grudnia nie zdołają przyjąć nawet niezbędnego ustawodawstwa krajowego. Moim zdaniem powinniśmy wyrazić nasze oczekiwanie, by prezydent Obama spełnił jedną z najważniejszych obietnic przedwyborczych: że Ameryka odegra w walce ze zmianami klimatu aktywną rolę. Podobnie zresztą powinniśmy wyrazić nasze oczekiwanie, że prezydent Obama wykorzysta swoją obecność na konferencji w celu doprowadzenia do pozytywnych konkluzji.

 
  
MPphoto
 

  Jaromír Kohlíček (GUE/NGL). (CS) Urzędująca pani przewodnicząca Rady, panie komisarzu, panie i panowie! Niewątpliwie Rada Europejska jest ważnym organem i w związku z tym powinna rozwiązywać podstawowe problemy. Problemem numer jeden jest zapewnienie miejsc pracy, pozwalających ludziom osiągnąć przyzwoity standard życia. Zaskoczył mnie cały szereg wystąpień pozbawionych znaczenia, które zdradzają brak wiedzy mówców i nierozsądnie łączą się w przedziwny gulasz, złożony z odwetowych żądań i ekstremalnie liberalnych metod. Rada Europejska powinna odrzucić tego typu głosy, a jednocześnie dać jasno do zrozumienia, że jej głównym celem jest ponowne rozruszanie przemysłu i naprawienie krytycznej sytuacji w rolnictwie. Jeśli zamiast tego Rada przystąpi do cięć w sferze socjalnej i utrzyma pomoc dla banków i najzamożniejszych, nie należy oczekiwać żadnego pozytywnego impulsu, zwłaszcza gdy będziemy upierać się w sprawie abstrakcyjnych kryteriów stabilności finansowej. Na zakończenie wszystkim, którzy desperacko sprzeciwiali się ratyfikacji traktatu z Lizbony w drodze referendum chciałbym powiedzieć: zaprowadźcie porządek na własnym podwórku i nie pouczajcie innych, jeśli nie potraficie wytłumaczyć swoim własnym obywatelom, co dobrego niesie ze sobą przedmiotowy traktat.

 
  
MPphoto
 

  Agustín Díaz de Mera García Consuegra (PPE).(ES) Panie przewodniczący! Chciałbym wspomnieć o wyzwaniach, którym musimy sprostać i które musimy przezwyciężyć w obszarze wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Chodzi mianowicie o stworzenie właściwej, wspólnej polityki migracyjnej i azylowej; skuteczną kontrolę na naszych granicach zewnętrznych; skuteczną politykę integracyjną i repatriacyjną, wiarygodną i solidną grupę roboczą Eurojust; sprawienie, by Europol pod kontrolą Parlamentu Europejskiego służył Wspólnocie; postęp w harmonizacji wymiaru sprawiedliwości w sprawach cywilnych i karnych; skuteczne stosunki transatlantyckie, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, oparte na zaufaniu i równości; słuszne rozwiązanie kwestii danych SWIFT; skuteczną politykę ochrony danych; lepszą ochronę waluty euro przed fałszowaniem i aktywne wsparcie dla Karty praw podstawowych.

 
  
MPphoto
 

  Robert Goebbels (S&D).(FR) Panie przewodniczący! Mam bardzo proste pytanie. Mamy świeżo nominowanego przewodniczącego nowej Komisji, ale kiedy będziemy mieć tę nową Komisję? W tak trudnych czasach współpraca z Komisją, której połowa członków właśnie pakuje walizki, jest niemożliwa. Europie potrzebny jest nowy bodziec, potrzebna jest jej nowa Komisja.

 
  
MPphoto
 

  Seán Kelly (PPE). – Panie przewodniczący! Jedną z lekcji płynących z ostatniego referendum w Irlandii jest ta, że dobra kampania PR wiele znaczy. Obywatele Irlandii zagłosowali przeciwko traktatowi lizbońskiemu w czerwcu 2008 roku. A trochę ponad rok później 75% większość opowiedziała się za traktatem. Czy Unia Europejska w tym okresie przejściowym miała znacznie większy wpływ na ich życie? Nie. Jednak przesłanie Unii Europejskiej znacznie lepiej potrafiła w drugiej kampanii reklamowej sprzedać strona opowiadająca się za traktatem.

Moim zdaniem, zwłaszcza teraz, gdy traktat lizboński wchodzi w życie, przy nowych kompetencjach ważne jest to, że wykonamy dużo pożytecznej pracy. Komisja musi jednakże również zaangażować się w stosowną strategię PR, by efekty tych działań dotarły do obywateli. Zatem chciałbym zapytać Komisję, jakie ma pod tym względem plany, by przyszłe referenda mogły przebiegać łatwiej niż w przeszłości.

 
  
MPphoto
 

  Petru Constantin Luhan (PPE).(RO) Panie przewodniczący! Nazywam się Luhan, a nie Luman. Cieszę się, że grupy polityczne popierają proces ratyfikacji. Traktat z Lizbony jest potrzebny, by zagwarantować wydajne działanie Unii Europejskiej. Traktat powinien wejść w życie najszybciej jak tylko możliwe.

W chwili obecnej Republika Czeska jest jedynym państwem członkowskim, które jeszcze nie ratyfikowało traktatu. Zgodnie z tym, co powiedziała już grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci), wzywamy prezydenta Klausa do wykazania się rozsądkiem i ratyfikowania traktatu przed przypadającą na koniec października Radą Europejską. W przeciwnym razie utkniemy w tej instytucjonalnej debacie i nie będziemy mogli skupić się na prawdziwych problemach naszych obywateli, takich jak kryzys gospodarczy i finansowy, bezrobocie i włączenie społeczne, ani też nie będziemy mogli wzmocnić wizerunku Unii Europejskiej jako prawdziwie globalnego podmiotu.

Moim zdaniem omówiliśmy zalety przedmiotowego traktatu tak szczegółowo, że nie ma sensu ponowne ożywianie tej debaty. Obecnie jesteśmy zainteresowani tym, by na najbliższej Radzie Europejskiej móc potwierdzić, że we wszystkich państwach członkowskich proces ratyfikacji został zakończony, ponieważ wtedy będziemy mogli przejść do kolejnego etapu, jakim jest ustanowienie kolegium komisarzy.

 
  
MPphoto
 

  Cecilia Malmström, Urzędująca przewodnicząca Rady.(SV) Panie przewodniczący, panie i panowie! Dziękuję za pytania i komentarze. Często mówimy o Europie obywateli, Europie ludzi, a następnie interpretujemy te słowa tak, by pasowały do naszych politycznych celów. Nie ma w tym nic złego, ale obywatele wszystkich państw członkowskich na pytanie „Czego oczekujecie od Europy?”, zgodnie odpowiadają „chcemy współpracy opartej na kilku wartościach, która pozwoli rozwiązać nasze wspólne problemy, takie jak kryzys gospodarczy, bezrobocie, kwestie związane z klimatem, przestępczość międzynarodowa, problem migracji itd.”

I po to tu jesteśmy. Na szczycie, który odbędzie się za dziesięć dni, omówimy wiele spośród tych kwestii. Bez wątpienia nie rozwiążemy wszystkich problemów, ale mamy nadzieję, że zdołamy poczynić pewne kroki we właściwym kierunku i tym samym zbliżyć się do „Europy obywateli”. Musimy podjąć decyzje w sposób demokratyczny, otwarty i przejrzysty.

Możemy mieć odmienne poglądy w sprawie traktatu z Lizbony. Zdaniem prezydencji szwedzkiej i Rady, a także − jak sądzę − większości posłów w tej Izbie, traktat lizboński sprawi, że Europa zbliży się do obywateli. Będziemy podejmować decyzje w sposób bardziej wydajny i demokratyczny oraz zwiększymy siłę i wpływy Unii Europejskiej w zakresie stosunków na szczeblu globalnym. W związku z tym wdrożenie traktatu w życie jest bardzo ważne i mogę państwa zapewnić, że dołożymy wszelkich starań, by jak najszybciej doprowadzić do zakończenia tego procesu.

W odniesieniu do prezydenta Czech wciąż nie ma żadnego rozwiązania. Owszem dochodziły mnie pewne spekulacje, niemniej jednak rozwiązania wciąż nie ma. Prowadzimy ożywione rozmowy z naszymi przyjaciółmi w Pradze i mamy nadzieję, że już wkrótce zdołamy przedstawić państwu wniosek w sprawie rozstrzygnięcia omawianego problemu. Chciałabym zauważyć, że zanim poczynimy kolejne kroki, niewątpliwie musimy zaczekać na orzeczenie czeskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Tymczasem będziemy kontynuować przygotowania w odniesieniu do procedury współdecydowania z Parlamentem i Europejską Służbą Działań Zewnętrznych, którą omówimy dziś po południu. Powrócę jeszcze do licznych wyrażonych opinii i pozostałych pytań dotyczących traktatu z Lizbony. Przeprowadziliśmy owocne rozmowy z przewodniczącym Parlamentu, panem Buzkiem i jego współpracownikami w sprawie ustaleń, jak po wprowadzeniu w życie nowych zasad będzie wyglądać współpraca Parlamentu, Rady i Komisji.

Kilka pytań dotyczyło sytuacji w Afganistanie. Pani de Sarnez! Owszem, mamy nadzieję, że poczynimy postępy w dyskusjach dotyczących przyjęcia bardziej ujednoliconego podejścia UE do kwestii Afganistanu, opartego zarówno na wojskowej obecności Unii w regionie, jak i zwiększonym wsparciu dla społeczności cywilnej oraz na realizacji demokratycznych procesów budowy państwa. Obecnie trwają intensywne rozmowy w sprawie możliwości wsparcia przez nas wyborów zaplanowanych na 7 listopada. Zostało już bardzo mało czasu. W tak krótkim okresie rozmieszczenie na miejscu europejskich obserwatorów jest trudne, ale bez wątpienia zrobimy wszystko, by było to możliwe.

Stworzenie wspólnej polityki azylowej i imigracyjnej jest długookresowym celem Unii Europejskiej, który popieramy. Nie osiągniemy tego celu przed końcem roku, częściowo dlatego, że najpierw musi wejść w życie traktat z Lizbony. Zgadzam się jednak z państwem, że jest to istotna kwestia. Tymczasem pracujemy nad programem sztokholmskim i jedną z omawianym kwestii są problemy związane z migracją. Niewątpliwie są one bardzo złożone i dotyczą współpracy z krajami trzecimi, handlu, pomocy i możliwości wprowadzenia ram działania, by umożliwić legalną imigrację do Europy. Problemy te dotyczą również systemów solidarności i systemów recepcyjnych. Komisja przedstawi sprawozdania z postępów osiągniętych w tym zakresie. Następnie w grudniu podejmiemy dalsze decyzje.

Panie van Baalen! Kwestia protokołu rozszerzającego układ z Ankary jest bardzo ważna. Często powtarzamy naszym tureckim przyjaciołom, że muszą ratyfikować i wdrożyć ten protokół. Na najbliższym szczycie nie będziemy omawiać tego problemu, ale kwestie związane z rozszerzeniem będziemy omawiać trochę później, jesienią bieżącego roku, by w grudniu podjąć ewentualną decyzję. W związku z tym bez wątpienia powrócę jeszcze do tej kwestii.

Jeśli chodzi o liczbę komisarzy, to Rada Europejska zadecydowała, że każdemu państwu będzie przysługiwał jeden komisarz. Na mocy obowiązującego traktatu zmiany można wprowadzić od roku 2014. Gdy tylko traktat wejdzie w życie, zyskamy czas na przegląd ewentualnych zmian prawnych, niezbędnych do zagwarantowania, że każde państwo utrzyma komisarza. I z pewnością to zrobimy. Prowadzimy rozmowy z różnymi organami prawnymi, by sprawdzić, czy konieczne będą dalsze poprawki do traktatu, czy też może wystarczy, że taką decyzję podejmuje jednogłośnie Rada Europejska.

To samo można powiedzieć w odniesieniu do kwestii dodatkowych 18 posłów do PE. Wraz z wejściem w życie traktatu rozpoczniemy przygotowania do zwiększenia ich liczby. Niektóre państwa już poczyniły przygotowania, by móc jak najszybciej wysłać dodatkowych posłów. Panie Audy! W niektórych państwach członkowskich krajowy system głosowania jest trochę bardziej skomplikowany. I w związku z tym wybór dodatkowych posłów może potrwać dłużej. Mam nadzieję, że przygotowania rozpoczną się najszybciej, jak tylko możliwe. Cieszę się, że Parlament Europejski pozwolił przyszłym, dodatkowym posłom, w czasie oczekiwania na formalne powołanie na posłów do PE, sprawowanie funkcji obserwatorów. Dołożymy wszelkich starań, wraz z nadchodzącą prezydencją hiszpańską, by zapewnić najszybsze i najłagodniejsze wprowadzenie zmian.

Na zakończenie chciałabym podziękować, nie tylko za dzisiejszą debatę, ale również za niezwykle mocne wsparcie udzielone prezydencji przez Parlament w odniesieniu do kwestii klimatu. Dołożymy wszelkich starań, by umożliwić podjęcie na posiedzeniu Rady Europejskiej decyzji w sprawie finansowania europejskiego, opartego zarówno na wkładzie europejskim, jak i na krajowym wkładzie własnym przeznaczonym dla krajów rozwijających się. W ten sposób wyślemy silny przekaz i ożywimy negocjacje międzynarodowe, tak by zakończyć je jak największym sukcesem w Kopenhadze. Podjęcie stosownych, konkretnych kroków w celu zwalczania globalnego ocieplenia i ustanowienia przepisów globalnych stanowi najpoważniejsze i najważniejsze zadanie naszego pokolenia. Jestem niezmiernie wdzięczna za wsparcie i zaangażowanie okazywane w tym względzie przez Parlament Europejski.

 
  
MPphoto
 

  Margot Wallström, wiceprzewodnicząca Komisji. – Panie przewodniczący! Przede wszystkim bardzo dziękuję za tę ożywioną i interesującą debatę. Wyraźnie widać, w tej Izbie i w naszej debacie, namacalne wręcz poczucie, że wdrożenie traktatu lizbońskiego jest pilnie potrzebne. Komisja, podobnie jak Parlament, z niecierpliwością oczekuje wejścia nowego traktatu w życie, co państwo zapewne rozumieją.

Wiemy, że we wszystkich państwach członkowskich zakończył się polityczny proces przyjmowania traktatu. Oczywiście to do każdego państwa członkowskiego należy zakończenie procesu ratyfikacji, który każde państwo musi przeprowadzić z poszanowaniem krajowych procedur wewnętrznych, ale wiadomo również, że żadne państwo członkowskie nie działa w odosobnieniu. Ich decyzje lub opóźnienia mają wpływ na wszystkich pozostałych.

Mamy niewątpliwie nadzieję, że już wkrótce Republika Czeska będzie mogła ratyfikować traktat. Chciałabym również przypomnieć wszystkim tu obecnym o lojalnej współpracy, która jest jedną z zasad Unii Europejskiej i jedną z jej głównych cech. Moim zdaniem niezwykłe znaczenie ma wzajemne zaufanie państw członkowskich w odniesieniu do podejmowanych zobowiązań.

Pozwolę sobie również skomentować to, że wielu posłów do PE w swoich wypowiedziach wprowadziło rozróżnienie lub podział na rzeczywistość, z bezrobociem i kryzysem gospodarczym z jednej strony, a tekst traktatu lizbońskiego z drugiej. Bez wątpienia jednak cała koncepcja polega na tym, że tekst traktatu lizbońskiego ma radzić sobie z kontekstem rzeczywistym, a my mamy być lepiej wyposażeni do podejmowania skutecznych decyzji w kwestii polityki imigracyjnej lub azylowej, bezpieczeństwa energetycznego itd. Taka jest cała koncepcja i zamiast te zakresy dzielić, musimy je łączyć. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce zakończymy tę odwieczną debatę w sprawie kwestii instytucjonalnych i zdołamy wykorzystać nowe, skuteczne narzędzia.

Obecnie Komisja ciężko pracuje, by przygotować się na wdrożenie traktatu z chwilą jego wejścia w życie. Wiem, że dziś po południu poświęcicie czas na debatę w sprawie Służby Działań Zewnętrznych. W związku z tym nie będę teraz wdawała się w dyskusję na ten temat. Powiem jedynie, że stoimy przed wielkim wyzwaniem.

Połączenie w działaniu różnych podmiotów na polu stosunków zewnętrznych jest wyzwaniem, a osiągnięcie efektu synergii dyplomatycznej powinno być celem nadrzędnym. Niezbędny jest określony poziom myślenia kreatywnego przy jednoczesnym poszanowaniu równowagi międzyinstytucjonalnej.

Nowa Służba musi również w pełni odpowiadać przed tą Izbą, przed Parlamentem Europejskim. Jestem przekonana, że tworzenie Służby Działań Zewnętrznych zakończy się sukcesem, jeśli tylko Rada, Parlament i Rada będą działać wspólnie. Musimy również uszanować fakt, że przedstawienie wniosku należy do Wysokiego Przedstawiciela i wiceprzewodniczącego Komisji, działających w porozumieniu z Komisją.

W odniesieniu do innej ważnej kwestii, a mianowicie europejskiej inicjatywy obywatelskiej, Komisja zamierza wydać w połowie listopada Zieloną Księgę. Mamy zamiar przeprowadzić rozległe konsultacje z obywatelami, społecznością cywilną i wszystkimi zainteresowanymi stronami, by tuż po wejściu w życie traktatu z Lizbony przedstawić wnioski legislacyjne.

Konsekwencje kryzysu gospodarczego i finansowego zajmą ważne miejsce w porządku obrad Rady. Ten temat często powracał w dzisiejszej debacie. Zgadzam się z tymi, którzy mówili, że nie ma tu miejsca na samozadowolenie. To prawda, że polityka realizowana w odpowiedzi na kryzys zaczyna przynosić rezultaty: rynki finansowe zaczynają się konsolidować, rośnie zaufanie do rynku. Pełna odbudowa jest jednak wciąż odległa, a skutki wzrostu bezrobocia są, i wciąż będą, bardzo poważne. Wysiłki podejmowane na szczeblu politycznym muszą także nadal wspierać aktywne polityki rynku pracy.

Bez wątpienia Komisja podtrzymuje swoją propozycję budżetu; mówię to w odpowiedzi na niektóre pytania zadawane podczas debaty. Mamy nadzieję, że Parlament, poprzez wyniki głosowania, potwierdzi nasze ambicje. Przewodniczący Barroso powiedział już wczoraj w rundzie pytań, że dotychczasowe działania to wciąż za mało.

Sytuacja w związku z bezrobociem wymaga od nas zintensyfikowanego działania, nie tylko na europejskim, ale także na krajowym szczeblu. Dziś naszym największym zmartwieniem jest bezrobocie i mamy nadzieję, że możemy liczyć na dalszą pracę Parlamentu Europejskiego w tym zakresie. Mamy również nadzieję, że uda nam się wspólnie wywrzeć nacisk na Radę i na organy na szczeblu krajowym, by doprowadzić do przyjęcia naszego wniosku w sprawie ułatwienia zarządzania funduszami strukturalnymi, ponieważ to by zdecydowanie pomogło rozwiązać problem.

Kolejny poruszany temat dotyczył obciążenia administracyjnego. Komisja w najbliższy czwartek przyjmie dalekosiężny komunikat w sprawie zmniejszenia obciążenia administracyjnego. W przedmiotowym komunikacie przedstawiono dotychczasowe osiągnięcia i pokazano, co jeszcze pozostało do zrobienia. W jego przygotowaniu wykorzystano istotne dokonania grupy Stoibera. Omawiane sprawozdanie przedstawia bardzo pozytywny obraz sytuacji. Złożono również wniosek w sprawie radzenia sobie z obciążeniem administracyjnym. Niestety większość wniosków czeka na akceptację w Radzie i dlatego ponownie mamy nadzieję, że Parlament Europejski pomoże nam wywrzeć nacisk na państwa członkowskie, by umożliwić rzeczywisty krok naprzód w rozwiązaniu tych kwestii.

Chciałabym również wypowiedzieć się w sprawie nadzoru nad rynkami finansowymi, gdyż temat ten w ostatnich miesiącach regularnie pojawiał się w agendzie Komisji. Należy zbudować zupełnie nowe ramy nadzoru na szczeblu UE i jesteśmy zadowoleni, ponieważ dostrzegamy już pewne postępy. W Radzie doszło do porozumienia odnośnie wniosku Komisji w sprawie Rady ds. Ryzyka Systemowego dla nadzoru makroostrożnościowego. Mamy nadzieję, że wniosek zyska poparcie Parlamentu. Znacznie większy wysiłek jest potrzebny w przypadku organów nadzoru dla nadzoru makroostrożnościowego i liczymy na dobrą wolę Rady i Parlamentu, by jak najszybciej znaleźć ambitne i skuteczne rozwiązanie.

Na zakończenie chciałabym poruszyć temat, który również zajmuje wysoką pozycję w planie działania prezydencji szwedzkiej, mianowicie chodzi o zmiany klimatu, ponieważ do konferencji w Kopenhadze pozostało już tylko kilka tygodni. Uważam, że kilku spośród moich przedmówców poruszyło kwestię zasadniczą, która zadecyduje o sukcesie lub porażce. Nazwałabym ją sprawiedliwością klimatyczną, ponieważ chodzi o stosunki między krajami rozwijającymi się a rozwiniętymi i o chęć przedstawienia wiarygodnego wniosku w sprawie finansowania środków łagodzenia zmian i środków dostosowania się do zmian oraz o sposób udowodnienia naszej intencji objęcia przywództwa.

Komisja przedstawiła wniosek w sprawie finansowania i była jedynym organem, który to zrobił. Wniosek został przez wielu skrytykowany za niewystarczające założenia. Jestem przekonana, że sam wniosek to za mało, ale to tylko pierwszy krok i mam nadzieję, że zmusi także pozostałe organy do podjęcia wysiłku i do przedstawienia innych wniosków, tak by umożliwić negocjacje w Kopenhadze. Oczywiście będziemy nadal aktywnie działać i zamiast obniżać nasze ambicje, raczej będziemy zachęcać pozostałe strony i partnerów, w tym także po raz pierwszy Stany Zjednoczone, do pełnego uczestnictwa i dołączenia do stołu negocjacyjnego, tak by zareagować na wszystkie problemy obywateli.

Zapewniam państwa, że nie zamierzamy ograniczać naszych ambicji, zrobimy wszystko, by zagwarantować nasze aktywne działanie na rzecz osiągnięcia w Kopenhadze dobrego porozumienia.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Zamykam debatę.

Oświadczenia pisemne (art. 149 regulaminu)

 
  
MPphoto
 
 

  Gerard Batten (EFD), na piśmie. – Słychać rozgorączkowane spekulacje, że pierwszym prezydentem Unii Europejskiej, wybranym na mocy traktatu z Lizbony/Konstytucji Europejskiej, może zostać Tony Blair. Prawie trzydzieści osiem tysięcy osób podpisało się pod ogólnoeuropejską petycją wyrażającą sprzeciw przeciwko jego kandydaturze. Łatwo zrozumieć czemu. Pan Blair, jako premier Wielkiej Brytanii udowodnił, że jest lubiącym fantazjować kłamcą. W tajemniczy sposób, pobierając jedynie stosunkowo skromną pensję premiera, stał się mulitmilionerem. W przypadku skandalu w sprawie wydatków posłów, który ogarnął Izbę Gmin, w niewytłumaczalny sposób zaginęły dokumenty rejestrujące wydatki tylko jednego posła. Były to akta pana Blaira. Podzielam obrzydzenie osób sprzeciwiających się prezydencji pana Blaira. Lecz kto byłby lepszym niż pan Blair kandydatem na prezydenta w Unii zbudowanej na oszustwie, kłamstwach i korupcji? Pan Blair doprowadził Wielką Brytanię na krawędź bankructwa. To samo może zrobić w UE. Unia Europejska i Tony Blair są siebie warci.

 
  
MPphoto
 
 

  Ivo Belet (PPE), na piśmie. (NL) Panie przewodniczący! Zakładamy, że porządek obrad zbliżającej się Rady Europejskiej uwzględni także kryzys gospodarczy, szczególnie sytuację firmy Opel. Przejęcie firmy Opel i obiecana w związku z nim olbrzymia pomoc państwa jest dla Europy czymś więcej, niż sprawdzianem; tu w grę wchodzi wiarygodność Komisji Europejskiej, która musi zagwarantować, że przyznana pomoc będzie zgodna z prawem. Nie należy dopuszczać do sytuacji, w której sprawne i rentowne fabryki są zamykane tylko dlatego, że państw członkowskie, w którym są zlokalizowane nie może zapewnić im tak dużej pomocy jak inne, większe i potężniejsze, państwo członkowskie.

Musimy wyciągnąć nauczkę z przypadku firmy Opel: jeszcze nie jest zbyt późno na uruchomienie skoordynowanej europejskiej strategii na rzecz sektora motoryzacyjnego. Plan CARS 21 był i nadal jest godny pochwały, ale nie jest wystarczający. Europa musi stworzyć mocny plan na przyszłość, który znacząco przyspieszy postęp w procesie tworzenia samochodu elektrycznego. W tym celu musimy posadzić do stołu negocjacyjnego europejskich producentów samochodów i skoncentrować na tych działaniach zasoby z siódmego programu ramowego. Nadszedł czas na opuszczenie naszych stanowisk obronnych i na przesłanie pozytywnego sygnału wszystkim robotnikom największego sektora przemysłu w Europie.

 
  
MPphoto
 
 

  Maria Da Graça Carvalho (PPE), na piśmie. (PT) Jednym z głównych celów najbliższej Rady Europejskiej będzie zagwarantowanie sukcesu konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu, która odbędzie się grudniu w Kopenhadze.

Konkluzje Rady w sprawie stanowiska UE w Kopenhadze mają zasadnicze znaczenie dla zapewnienia jednomyślnego stanowiska UE. Utrzymanie ambitnego stanowiska w negocjacjach jest istotne. UE powinna pokazać, że jest zjednoczona i dać przykład przywództwa, zwłaszcza poprzez pomoc dla krajów rozwijających się, które w celu dostosowania się do wpływu zmian klimatu i zmniejszenia emisji od 2020 roku będą musiały ponieść wydatki w wysokości około 100 miliardów euro rocznie.

Największe znaczenie dla zagwarantowania porozumienia w Kopenhadze ma zbudowanie struktury systemu finansowania na rzecz krajów rozwijających się, szczególnie tych najsłabiej rozwiniętych oraz określenie źródeł i kwot dofinansowania.

Przedmiotowe porozumienie pozwoli na wprowadzenie w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. protokołu zastępującego protokół z Kioto i zapewni skuteczną redukcję emisji gazów cieplarnianych, jednocześnie pozwalając na utrzymanie konkurencyjności przemysłu europejskiego na rynkach globalnych.

 
  
MPphoto
 
 

  András Gyürk (PPE) , na piśmie. (HU) Mamy nadzieję, że ostatnie przeszkody na drodze do wdrożenia traktatu lizbońskiego zostaną usunięte najpóźniej do ostatniego październikowego posiedzenia Rady Europejskiej. Takie porozumienie może pod wieloma względami zainspirować Unię Europejską do stworzenia wydajniejszego procesu decyzyjnego. Chciałbym podkreślić jeden przykład: bezpieczeństwo energetyczne. Jedną z oznak postępu jest poświęcenie odrębnego rozdziału w traktacie WE kwestii polityki energetycznej; to nie zdarzało się do tej pory. Uważam, że − uwzględniwszy wydarzenia kilku ostatnich lat − nowy rozdział pozwoli wyznaczyć wytyczne w polityce energetycznej UE. Objęte wsparciem założenia biorą pod uwagę zwiększenie wydajności energetycznej, wsparcie wykorzystywania odnawialnych źródeł i połączeń międzysystemowych. Mnie, posła do PE z nowego państwa członkowskiego, szczególnie cieszy uwzględnienie koncepcji solidarności w nowym rozdziale poświęconym energii. Traktat z Lizbony jednakże w żaden sposób, a przynajmniej nie w przypadku polityki energetycznej, nie daje nam gotowego rozwiązania. Włączenie nowego rozdziału działa bardziej w charakterze ostrzeżenia: Europa musi bezzwłocznie podjąć kroki zmierzające do zmniejszenia uzależnienia od dostawców i do wspierania celów środowiskowych.

Traktat z Lizbony sam w sobie nie daje żadnych gwarancji, a jedynie możliwość. Możliwość dla państw członkowskich do skonsolidowania podstaw wspólnej unijnej polityki energetycznej, bez zapominania o interesie krajowym. Rozwój alternatywnych szlaków dostaw, połączenia międzysystemowe, czy nawet zapewnienie ochrony przeciwko zakupom poza granicami nie będzie w przyszłości możliwe bez wystarczającego poziomu politycznej determinacji i współpracy państw członkowskich.

 
  
MPphoto
 
 

  Iosif Matula (PPE), na piśmie. (RO) Wpływ irlandzkiego poparcia dla traktatu z Lizbony jest odczuwalny na całym kontynencie europejskim. Przedmiotowy traktat ma bez wątpienia na celu uproszczenie procesu podejmowania decyzji po rozszerzeniu UE na wschód. W tym świetle przesłanie przekazane przez naszych partnerów w Irlandii jest oznaką poparcia zasady solidarności obywateli Europy. Rozmawiamy dziś także o jednym z ostatnich posiedzeń Rady Europejskiej organizowanych w ramach zmiennego systemu prezydencji UE. Ma to tym większe znaczenie, że musimy dokonać wyboru osób na główne stanowiska na najbliższe lata. Ta kwestia wywołała ożywione debaty, obejmujące niezliczone, wrażliwe punkty polityczne. Moim zdaniem, nasza rola polega na poradzeniu sobie z sytuacją, tak by wyraźnie opisane zasady wzięły górę nad jakimkolwiek poczuciem dumy. Naszym obowiązkiem jest zaoferowanie Unii Europejskiej spójności, wydajności, długookresowej przyszłości i zrównoważonego rozwoju wszystkich regionów, tak by Unia mogła stawiać czoła wyzwaniom na globalnej scenie politycznej, czy to pod względem kryzysu gospodarczego, zmian klimatu, naszej wspólnej tożsamości itd. Unia Europejska zdobędzie zasłużoną moc tylko, gdy wszyscy będziemy na szczeblu globalnym nadawać na tej samej częstotliwości i gdy będziemy rozpoznawani jako podmiot prowadzący zjednoczone działania.

 
  
  

(Posiedzenie zostało zawieszone na kilka minut)

 
  
  

PRZEWODNICZY: Alejo VIDAL-QUADRAS
Wiceprzewodniczący

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności