Indeks 
 Poprzedni 
 Następny 
 Pełny tekst 
Procedura : 2010/2686(RSP)
Przebieg prac nad dokumentem podczas sesji
Wybrany dokument :

Teksty złożone :

O-0052/2010 (B7-0213/2010)

Debaty :

PV 19/05/2010 - 3
CRE 19/05/2010 - 3

Głosowanie :

Teksty przyjęte :


Pełne sprawozdanie z obrad
Środa, 19 maja 2010 r. - Strasburg Wydanie Dz.U.

3. Wyniki szczytu z dnia 7 maja 2010 r. oraz posiedzenia ECOFIN – Jakie jest polityczne znaczenie strategii UE 2020 w sytuacji bieżącego kryzysu finansowego i gospodarczego? – Następstwa kryzysu finansowo-gospodarczego dla strategii EU 2020 i jej zarządzanie – Jak strategia EU 2020 wpłynie na obecny kryzys gospodarczo-finansowy? (debata)
zapis wideo wystąpień
Protokół
MPphoto
 

  Przewodniczący. − Kolejnym punktem porządku dziennego są:

– wspólna debata na temat mechanizmów wzmocnionego ładu gospodarczego,

– oświadczenia Rady i Komisji Europejskiej dotyczące wyników szczytu w dniu 7 maja 2010 r. oraz posiedzenia ECONFIN [2010/269(RSP)],

– pytania ustne do Rady i Komisji dotyczące politycznego znaczenia strategii UE 2020 w sytuacji bieżącego kryzysu finansowego i gospodarczego (O-0052/2010 - B7-0213/2010), (O-0053/2010 - B7-0214/2010),

– pytanie ustne do Rady dotyczące wpływu kryzysu finansowego i gospodarczego na strategię UE 2020 i zarządzanie nią (O-0068/2010 - B7-0301/2010),

– pytania ustne do Rady i Komisji dotyczące politycznego znaczenia strategii UE 2020 w kontekście obecnego kryzysu finansowego i gospodarczego (O-0065/2010 - B7-0219/2010), (O-0066/2010 - B7-0220/2010).

 
  
MPphoto
 

  Diego López Garrido, przewodniczący Rady.(ES) Panie przewodniczący! Każdy zdaje sobie sprawę, że żyjemy w okresie wyjątkowych zawirowań finansowych. Trwają one od kilku miesięcy, a ich początki nie sięgają kilku miesięcy, ale kilku lat, kiedy to w Stanach Zjednoczonych nastał kryzys kredytowych instrumentów pochodnych.

Źródeł obecnych zawirowań należy zatem upatrywać w kryzysie prywatnego sektora instytucji finansowych, który szybko przeistoczył się w głęboką depresję w gospodarce realnej, która, technicznie rzecz biorąc, była w istocie głęboką recesją. Wiązało się to ze spadkiem produkcji i znacznym wzrostem bezrobocia, co były szczególnie dotkliwe w tych krajach, w których znacząco liczy się sektory nieruchomości lub budownictwa mieszkaniowego.

Nastąpiła bezpośrednia reakcja ze strony państw członkowskich i banków centralnych mająca na celu zapobieżenie zapaści systemu finansowego; podjęto również działania zaradcze w gospodarce realnej.

Reakcja ta przyniosła oczywiście następstwa w gospodarkach narodowych i finansach publicznych. Nie mówimy już więcej o finansach prywatnych, ale o finansach publicznych. Po pierwsze w wyniku wysokich deficytów nastąpił kryzys stabilności rachunków publicznych.

Kryzys pojawił się również w obszarze obligacji skarbowych. Te negatywne trendy kształtowały się na przestrzeni ostatnich miesięcy, a przyczyniły się do nich, niejednokrotnie spekulacyjne, działania na bardzo niestabilnych rynkach. Działania te doprowadziły również do znacznego wzrostu oprocentowania wymaganego na rynkach od państw członkowskich emitujących obligacje. Ponadto sytuacja ta wyraźnie dotknęła całą strefę euro, a zatem stała się problemem dotyczącym nie jednego, dwóch czy trzech krajów, ale stabilności całej strefy euro.

Tak wygląda sytuacja. Wszystkie te wydarzenia, czy też diagnoza sytuacji faktycznej uwzględniona przez Unię Europejską w jej odpowiedzi i działaniach w odpowiedzi na zaistniałe okoliczności; w moim odczuciu w całym tym okresie UE zachowywała się właściwie. Można by odnieść wrażenie, że proces decyzyjny przebiegał żmudnie. Można by odnieść wrażenie, że niektóre decyzje były podejmowane żenująco wolno, ale osiągnięto właściwe rezultaty w postaci mądrych, a co najważniejsze skoordynowanych działań ze strony UE.

Chociaż może wydawać się, że różnorodność środków nie pozwala nam zobaczyć całościowego obrazu, uważam, że UE wypracowała strategię stosowną do zaistniałych okoliczności, która siłą rzeczy musi obejmować pewne środki krótkoterminowe i w większym stopniu uwzględniać średni i długi okres, ponieważ chodzi o to, żeby zapobiec powtórce z kryzysu.

Jak już wspomnieliśmy, środki krótkoterminowe obejmują zastrzyki pieniędzy publicznych i koordynację ze strony UE: czyli działania znane pod nazwą europejskiego planu odbudowy, popieranego przez Komisję; planu polegającego na koordynowaniu działań doraźnych, czyli terapii szokowej prowadzonej przez państwa członkowskie w celu zmniejszenia szkód wynikających z tego ogromnego kryzysu, ale nie w celu całkowitej jego likwidacji.

Jednym z przejawów tych działań krótkoterminowych jest bez wątpienia pomoc dla Grecji, która była już kilka miesięcy wcześniej ostrzegana przez Komisję, że jej rachunki finansów publicznych są w opałach. Rada kieruje do Grecji serię rekomendacji na mocy art. 126 ust. 9 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, a ponadto Rada i Komisja śledzą rozwój sytuacji w tym zakresie.

Rekomendacje nie dotyczą jedynie płynności finansów publicznych, ale również reform strukturalnych systemu emerytalnego oraz potrzeby przeprowadzenia reform w systemie ochrony zdrowia. Następnie, 23 kwietnia, przyjęto mechanizm działań w odniesieniu do Grecji. Wczoraj nastąpiło pierwsze działanie w ramach tego mechanizmu, a mianowicie przekazanie Grecji środków przez państwa UE za pośrednictwem systemu funkcjonującego w ramach tego uzgodnionego mechanizmu.

Jest to zatem pierwszy wyraz tych krótkoterminowych działań, koniecznych w przypadku, gdy dane państwo członkowskie przeżywa poważne trudności, jak to ma miejsce w Grecji.

Oczywiście również w perspektywie krótkoterminowej – i znalazło to już wyraz w pytaniu ustnym skierowanym przez pana posła Daula, pana posła Verhofstadta, pana posła Schulza i innych – potrzebujemy strategii na rzecz pokonania kryzysu. Musi to być strategia wymierna i podlegająca kontroli, i oczywiście musi mieć ona na celu zapobieżenie bardzo poważnym problemom w obszarze finansów publicznych, ale również musi to być strategia stawiająca na wzrost.

Niemniej, oczywiście strategia krótkoterminowa nie wystarczy. Musimy realizować strategie średnio- i długoterminowe. Europejska gospodarka boryka się z problemami strukturalnymi, które w ostatecznym rozrachunku doprowadziły do jej osłabienia w obliczu wielce niepewnej sytuacji ekstremalnych zawirowań finansowych.

Unia Europejska podejmuje i sugeruje warte odnotowania środki średnio- i długoterminowe. Jest to ważne po pierwsze w związku z tym, że środki te będą odpowiedzią kryzys, który nastał w wyniku poważnej sytuacji gospodarczej dotykającej całej UE, a w szczególności systemu strefy euro. Aby móc odpowiedzieć na kryzys sektora finansowego, Unia Europejska zaplanowała szereg środków, które w ciągu najbliższych kilku dni będą przedmiotem debaty w Parlamencie: pakiet środków w zakresie nadzoru, który mam nadzieję zostanie przyjęty jak najszybciej. Mam również nadzieję, że Rada i Parlament osiągną porozumienie w tym względzie. W ramach tego pakietu, czy raczej w związku z nim, Rada ds. Gospodarczych i Finansowych (Ecofin) przyjęła wczoraj pewien akt prawny: rozporządzenie w sprawie funduszy hedgingowych, funduszy alternatywnych czy funduszy wysokiego ryzyka. Odnoszę się tu do pytania pani poseł Harms i pana posła Cohn-Bendita, którzy kładą ogromny nacisk na tę sprawę.

Należy również uwzględnić perspektywę działań w ramach G-20, w tym wdrożenie uzgodnień dokonanych przez G-20.

Podobnie, wspomnieliśmy już, że Unia Europejska boryka się ze słabościami strukturalnymi i że potrzebne są jej reformy strukturalne. Strategia „Europa 2020” ma to zapewnić, w oparciu o zobowiązanie państw członkowskich do realizacji określonych celów według zbioru zintegrowanych wytycznych. Wytycznym tym będą towarzyszyły plany krajowe, które zostaną zaprojektowane w ramach tak zwanych planów reform. Należy również powiedzieć, że oprócz strategii „Europa 2020”, ważne są działania podejmowane przez Komisję w odniesieniu do całego systemu produkcyjnego. W swoim komunikacie z 12 maja Komisja zaproponowała koordynowanie polityk gospodarczych.

Strategia „Europa 2020” jest zatem sposobem reagowania na zasadniczy problem związany z systemem produkcji w gospodarce, zapobiegania tym fundamentalnym słabościom systemu w przyszłości i sprawienia, że unijny system gospodarczy stanie się konkurencyjny i produktywny. Jest również sposobem na realizację celów w zakresie generowania wartości dodanej w gospodarce, z uwzględnieniem skutków społecznych, a tym samym potrzeby specjalizacji na rynku pracy, zwiększania zdolności do zatrudnienia i walki ze zmianami klimatycznymi.

Nie chodzi jednak tylko o problem z prywatnym systemem finansowym, ze strukturą produkcji i ogólnie z sektorem prywatnym. chodzi o finanse publiczne, które stanowią inny przedmiot unijnych środków średnio- i krótkoterminowych. Środki te określone zostały we wniosku Komisji z 12 maja, nad którymi Rada Ecofin zaczęła debatować wczoraj i nad którymi będzie nadal debatować. Środki te mają na celu utrzymanie dyscypliny budżetowej, zagwarantowanie przestrzegania paktu stabilności i wzrostu i stworzenia środków na rzecz zakończenia kryzysu i zapobiegania mu.

Mając to na uwadze, stworzono zespół zadaniowy, który zbierze się po raz pierwszy w najbliższy piątek, 21 maja, pod kierownictwem przewodniczącego Van Rompuya. Zespół będzie miał na celu zapewnienie dyscypliny budżetowej i będzie posługiwał się dokumentem Komisji w sprawie koordynowania polityki gospodarczej i budżetowej przedstawionym przez komisarza Rehna.

Dotyczy to wszystkich długoterminowych środków, wśród których należy również wspomnieć debatę, która rozpoczyna się w UE na temat podatku od zysków w sektorze finansowym i podatku, o którym zaczyna mówić nawet G-20, czyli podatku od transakcji finansowych, o którym mówi się już z kolei w UE. Jest to kwestia, którą w swoim pytaniu zaakcentowali pani poseł Harms i pan poseł Cohn-Bendit.

W tym względzie należy powiedzieć, że nad urzeczywistnienia tego pracują wszystkie unijne instytucje. Toczyła się na ten temat dyskusja na Radzie Europejskiej w grudniu zeszłego roku. Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu powierzono zadanie przeprowadzenia analizy międzynarodowych transakcji finansowych. Temat ten był przedmiotem obraz Rady Europejskiej w marcu, Komisja zaproponowała go 1 kwietnia, i był on również przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Rady Ecofin.

Jest to zatem kolejny środek, który będzie bez wątpienia omawiany na forum G-20 i który ma zasadnicze znaczenie; oto średnio- i długoterminowe środki zaproponowane przez UE. Wczoraj na przykład, na szczycie UE-Ameryka Łacińska, również zaproponowano reformę systemu finansowego. Innymi słowy Unia Europejska porusza te kwestie we wszystkich gremiach, w których zasiada.

Krótko mówiąc, panie przewodniczący, działania są podejmowana i panują warunki do przejścia do etapu tak zwanego zarządzania gospodarczego w Unii. Rada Europejska odgrywa w tym zakresie aktywną rolę, wspólnie z Komisją i Parlamentem, który jest organem legislacyjnym i kontrolnym.

Tak więc myślę, że możemy powiedzieć – już kończę, panie przewodniczący – że to prawda, iż kryzys wyraźnie obnażył słabości europejskiej unii walutowej w związku z brakiem unii gospodarczej, która jest określona w traktatach, ale która nie istnieje w rzeczywistości. Utrzymaliśmy unię walutową, ale nie przechodzimy do etapu unii gospodarczej. Wspomniane środki krótko-, średnio- i długoterminowe przyjęte przez UE wyraźnie przybliżają Unię do unii gospodarczej.

Obecny kryzys osłabił nasze gospodarki i wystawił Unię na próbę, ale nie zniszczył jej, nie doprowadził do jej fragmentacji. Unia Europejska zareagowała, i choć momentami mieliśmy wrażenie, że czyniła to wolno, działała pewnie. Czasami można było odnieść wrażenie, że wahała się, ale była zjednoczona, a jej odpowiedź była właściwa i odpowiadała wyzwaniom, przed którymi stoimy w chwili obecnej.

Mam nadzieję, że czerwcowa Rada Europejska wzmocni ten krok w kierunku europejskiego zarządzania gospodarczego, w kierunku wspólnego reagowania na kryzys ze strony UE. Dlatego mam również nadzieję, że odpowiednio przygotuje wspólne stanowisko na niezwykle ważny szczyt G-20 w Toronto, który będzie poświęcony uregulowaniu systemu finansowego, a także na ważną debatę w sprawie opodatkowania międzynarodowych transakcji finansowych.

 
  
MPphoto
 

  Olli Rehn, komisarz. – Panie przewodniczący! Cieszy mnie ta debata w sprawie odpowiedzi Unii Europejskiej na kryzys i bezpośrednich oraz długoterminowych wyzwań związanych z nadzorem gospodarczym, przed jakimi stoimy. Rozpocznę od bezpośrednich wyzwań i odpowiedzi na kryzys.

Dziesięć dni temu Unia Europejska podjęła śmiałe i konieczne decyzje, by chronić stabilność finansową w Europie. Była to podwójna odpowiedź na pogłębiający się kryzys, który przeistoczył się w systemowe wyzwanie dla euro. Była to odpowiedź, którą nazwałbym paktem konsolidacyjnym.

Po pierwsze zgodziliśmy się na europejski mechanizm stabilności finansowej, który zapewnia środki finansowe w wysokości do 500 miliardów euro, które zostaną uzupełnione finansowaniem ze środków MFW w stosunku 2:1. Po drugie uzgodniliśmy przyspieszenie konsolidacji fiskalnej w tych państwach, w których jest ona najpilniej potrzebna.

Podejmując te decyzje, Europa zaproponowała wiarygodny pakiet gwarantujący naszym obywatelom, rynkom i szerzej pojmowanemu światu, że będziemy za wszelką cenę bronić euro – naszej wspólnej waluty.

Nie będziemy czynić tego dla dobra mistycznych sił rynkowych, ale dla dobra zrównoważonego rozwoju i tworzenia miejsc pracy w Europie, zapewniając, że zagrożenia stabilności finansowej nie zniweczą trwającej obecnie odbudowy gospodarczej – mimo że jest ona nadal wątła i krucha. Taki jest nasz obowiązek względem naszych obywateli, a nasze działania mają bardzo konkretny wymiar. Wczoraj, działając w charakterze koordynatora i zarządzającego w imieniu państw członkowskich strefy euro, Komisja przekazała 14,5 miliarda dla Grecji, które MFW uzupełnił o 5,5 miliarda euro. Zadeklarowaliśmy, że będziemy gotowi spełnić bezpośrednie potrzeby w zakresie refinansowania, i wywiązaliśmy się z tej obietnicy na czas.

Oczywiście wszystko to zależy od całkowitego i kompletnego wdrożenia programu opracowanego przez Komisję wspólnie z rządem greckim i w porozumieniu z EBC i MFW.

Europejski Bank Centralny przyjął również środki szczególne, by zaradzić atakom, jakie były niedawno przypuszczane na euro. Oprócz tego, państwa członkowskie zrozumiały ogromne znaczenie konsolidacji fiskalnej, która ma na celu zapewnienie równowagi finansów publicznych, a tym samym wstępnych warunków zrównoważonego wzrostu gospodarczego.

W zeszłym tygodniu Hiszpania i Portugalia przedstawiła poważne nowe środki konsolidacji fiskalnej, które są ważnymi i trudnymi, ale jednocześnie koniecznymi, krokami na rzecz ograniczenia rozrostu deficytów publicznych w roku 2010 i 2011. Komisja przedstawi kompleksową ocenę odpowiedniości nowych celów i środków w ciągu dwóch tygodni.

Pragnę podkreślić, że szybsze zmniejszanie deficytu finansów publicznych jest w istocie głównym elementem pakietu środków na rzecz stabilności finansowej uzgodnionego 10 maja przez Ecofin. Równie ważne jest to, by obydwa kraje przyjęły reformy strukturalne, które przyczynią się do zwiększenia potencjalnego wzrostu, szczególnie reformy rynków pracy i systemów emerytalnych.

Choć bezpośrednim priorytetem w całej Europie jest przyspieszona konsolidacja fiskalna, jednocześnie musimy skoordynować nasze polityki gospodarcze i fiskalne poprzez wprowadzenie rozróżnienia wśród państw członkowskich. Innymi słowy działania w zakresie konsolidacji fiskalnej muszą być zróżnicowane w zależności od pola manewru dostępnego w ramach polityki fiskalnej i wrażliwości gospodarki.

Kraje nieposiadające pola manewru, jeżeli chodzi o politykę fiskalną będą musiały skoncentrować i przyspieszyć środki, podczas gdy inne, posiadające większe pole manewru w polityce fiskalnej, powinny utrzymać swoją mniej restrykcyjną politykę fiskalną dla dobra wzrostu i miejsc pracy w Europie.

Oczywiście poprzestanie na tym byłoby błędem. Pamiętajmy, że pierwsze 10 lat euro okazało się sukcesem: to punkt wyjścia. Niemniej kryzys pokazał, że musimy uznać wady systemowe euro. Wzajemne naciski między krajami okazały się być zbyt słabe, dobre czasy nie zostały wykorzystane do zmniejszenia długu publicznego; zignorowano ponadto nierównowagę makroekonomiczną.

Dokładnie dlatego w zeszłym tygodniu, 12 maja, Komisja przedstawiła ambitny zbiór wniosków legislacyjnych na rzecz wzmocnienia nadzoru gospodarczego w Europie. Chcemy wzmocnić nadzór budżetowy pełniący funkcję zapobiegawczą, zająć się nierównowagą makroekonomiczną i stworzyć trwałe i solidne ramy zarządzania kryzysowego. Liczę na poparcie Parlamentu dla tych ważnych wniosków. Zdecydują one o sukcesie Europy 2020 w nadchodzących latach.

Nasze wnioski opierają się na dwóch przesłankach. Po pierwsze lepiej zapobiegać niż leczyć – nie wspominając już o pozwalaniu sytuacji wymykać się spod kontroli i przeistaczać się w kryzys, z jakim mamy obecnie do czynienia. Po drugie, silniejszemu nadzorowi fiskalnemu powinien towarzyszyć zakrojony na szerszą skalę nadzór makroekonomiczny, by możliwe było dotarcie do korzeni i początków zrównoważonego rozwoju gospodarczego.

Nasze propozycje składają się z trzech filarów. Po pierwsze musimy wzmocnić zarówno narzędzia prewencyjne, jak i korekcyjne zawarte w pakcie na rzecz stabilności i wzrostu. Kamieniem węgielnym wzmocnienia nadzoru gospodarczego jest koordynowanie polityki fiskalnej z wyprzedzeniem, dzięki czemu możliwe będzie zapewnienie spójności budżetów krajowych ze wspólnie uzgodnioną europejską polityką i zobowiązaniami, tak by budżety krajowe nie narażały stabilności całej strefy euro i stabilności innych państw członkowskich.

Pragnę to powiedzieć bardzo jasno: nie będzie to oznaczało prześwietlania budżetów krajowych, pozycja po pozycji. Nie mamy ani takiego zamiaru, ani środków na to. Nadzór ten będzie polegał na analizowaniu i wzajemnym kontrolowaniu realizacji szeroko pojmowanych wytycznych budżetowych i zachowania równowagi fiskalnej przed przedłożeniem projektów budżetów krajowych przez rząd parlamentowi, z wykorzystaniem wynikającego z traktatu i paktu prawa do kierowania rekomendacji przez UE i żądania od państw członkowskich działań naprawczych.

Niektórzy to krytykują to rozwiązanie, mówiąc, że stanowi ono naruszanie suwerenności parlamentarnej. Ja sam jestem byłym deputowanym do parlamentu krajowego, i w pełni zdaję sobie sprawę z wrażliwości parlamentu na punkcie uprawnień fiskalnych parlamentu. Jednak każdy widzi, że nie chodzi tu o naruszanie demokracji i suwerenności parlamentarnej, ale o zapewnienie respektowania przez państwa członkowskie tych samych zasad, które zostały uprzednio przez te państwa uzgodnione: innymi słowy zapewnienia, by w ślad za słowami poszły czyny.

Musimy wprowadzić prawdziwie europejski wymiar do europejskiej polityki: Nie wystarczy analizowanie międzynarodowych decyzji dopiero po fakcie. W UE, szczególnie w strefie euro, wiemy aż nadto dobrze, że decyzje krajowe mają swoje oddziaływanie poza granicami kraju, a zatem należy wprowadzić koordynację na szczeblu europejskim, zanim podejmowane będą te decyzje krajowe.

Drugim filarem jest wyjście poza nadzór budżetowy na rzecz szerszego i pogłębionego nadzoru, by zaradzić zakłóceniami nierównowagi gospodarczej. Dlaczego jest to ważne? Różnice pod względem konkurencyjności i różnica między krajami strefy euro posiadającymi nadwyżkę i deficyt pogłębiły się w ciągu ostatnich 10 lat. Stanowiło to źródło kryzysu finansowego, który z taką siłą uderzył w UE, szczególnie w niektóre z naszych państw członkowskich. Powinniśmy zapobiegać pojawiającym się problemom, zanim nastąpi ich eskalacja i zamienią się w kryzys.

Dlatego proponujemy ustanowienie wskaźników i tablicy wyników, uzgodnienie progów ostrzegawczych i kierowanie do państw zaleceń oraz sygnałów wczesnego ostrzegania. Wskaźniki te mogłyby dotyczyć, na przykład, tendencji w zakresie produkcji, jednostkowe koszty pracy i zmiany sytuacji na rachunku bieżącym.

Oczywiście nie oznacza to, że będziemy dążyć do osłabiania eksportu jakiegokolwiek kraju; na pewno nie. Naszym celem jest przywrócenie zrównoważonego rozwoju gospodarczego w całej Europie. Musimy wzmocnić konkurencyjność eksportu, tam gdzie jest to konieczne, a także popyt krajowy, tam gdzie jest to konieczne i możliwe. Tak właśnie powinniśmy to rozgrywać jako europejska drużyna dla dobra całej Europy.

Po trzecie, musimy jasno powiedzieć tym, którzy obserwują strefę euro, że nigdy nie damy się pokonać. By zniechęcić kogokolwiek choćby do testowania naszych sił, musimy wprowadzić trwałe i solidne ramy zarządzania kryzysowego dla państw członkowskich strefy euro. Mechanizm tymczasowy ustanowiony 10 maja jest śmiałym krokiem w tym kierunku, ale w średnim i długim terminie Komisja zaproponuje bardziej stały mechanizm, podlegający rygorystycznym warunkom i oczywiście czerpiący z lekcji płynących z niedawnych doświadczeń. Tak, musimy uniknąć zagrożeń natury moralnej. Dlatego też musimy uczynić ten mechanizm tak nieatrakcyjnym, aby żaden przywódca, ani państwo, nie chciało dobrowolnie się do niego uciekać. Niemniej niedawne doświadczenia pokazały, że lepiej jest posiadać drużynę strażaków gotowych na ewentualność pożaru lasu, niż rekrutować strażaków dopiero wówczas, gdy pożar zamienił się już w ogromny pożar lasu. Lepiej być bezpiecznym, niż się sparzyć.

Na zakończenie, wspomniane przeze mnie wnioski Komisji stanowią zasadniczy element ogromnego postępu, jaki ma się dokonać w zakresie zarządzania gospodarką w Europie, ale pragnę również zwrócić państwa uwagę na jeszcze jedną niezwykle ważną decyzję – a mianowicie wniosek dotyczący przyjęcia Estonii do strefy euro. Przytoczyć tylko jedną liczbę. podczas gdy średnie zadłużenie w Europie wynosi obecnie 75%, w Estonii kształtuje się ono na poziomie około 7,5% - nie 75% ale 7,5% - i jest to wynik trwale się utrzymujący.

Wspomniany wniosek stanowi ważny sygnał dla wszystkich, że strefa euro pewnie przetrwa presję, a zrównoważona polityka gospodarcza i fiskalna przyniesie państwom członkowskim owoce. W ostatecznym rozrachunku inicjatywy Komisji, o ile zostaną przyjęte, doprowadzą do znacznego pogłębienia nadzoru gospodarczego w Europie i mądrego poszerzenia strefy euro. Rzeczywiście nadszedł czas by tchnąć życie w gospodarczy aspekt naszej unii gospodarczo-walutowej.

 
  
MPphoto
 

  Joseph Daul, w imieniu grupy PPE.(FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! Europa wreszcie zareagowała. Szefowie państw lub rządów wreszcie zajęli się problemami, decydując 10 dni temu o planie wsparcia dla naszej waluty – euro. Jest to plan, który dokładnie odzwierciedla skalę europejskiej solidarności, przecząc tym, którzy w nią wątpili, ale nadal jest on niewystarczający i muszą mu towarzyszyć środki na rzecz zmniejszenia deficytu naszych budżetów krajowych i środki na rzecz uzyskania porozumienia pomiędzy 27 państwami w sprawie budżetów społecznych i fiskalnych. Myślę, że wszyscy mówią o tym dzisiejszego ranka, i wszyscy mówimy o tym przez ostatnie dwa tygodnie. Tak więc, zróbmy to teraz! Plan ten został ukończony w zeszłą środę wraz z popieraną przeze mnie decyzją Komisji dotyczącą radykalnego wzmocnienia nadzoru i wdrożenia paktu na rzecz stabilności.

Panie i panowie! Nie wyplączemy się z kłopotów, dopóki nie wdrożone zostaną wszystkie te środki. Nie wyplączemy się z kłopotów, dopóki nie zdobędziemy się na polityczną odwagę, ponieważ środki, które powinniśmy byli już podjąć wspólnie na szczeblu UE i indywidualnie na szczeblu krajowym będą musiały być podjęte teraz. Dotyczy to zarówno rządów prawicowych, jak i lewicowych. Bardzo mi przykro, że niemieckim socjalistom zabrakło tej odwagi, gdy głosowali w Bundestagu nad europejskim planem pomocy.

Musimy z tego wszystkiego wyciągnąć lekcje. Pierwsza lekcja jest taka: musimy poznać prawdziwy stan krajowych finansów publicznych, tak jak znamy prawdziwy stan finansów UE. Proszę Komisję, by postarała się to zapewnić i by karała, a nie tylko nieśmiało krytykowała, każdy kraj, który nie wywiązuje się z tego obowiązku. Jak dobrze państwo wiecie, każdy kierowca boi się radaru, mandatów, punktów karnych. Tacy już jesteśmy, tak więc kary muszą istnieć. Są one podstawą każdej poważnej polityki w tym obszarze.

Druga lekcja jest taka: 27 państw UE musi się skupić na swojej polityce budżetowej na bardzo wczesnym etapie tego procesu. W zeszłym tygodniu zaapelowała o to Komisja. Ja sam prosiłem o to w tej Izbie kilka tygodni temu. Wiem, że państwa członkowskie denerwują się, gdy prosimy ich by się skupiły, ale muszą pogodzić się z tym, że od teraz będą przez nas denerwowane, jeżeli nadal będą traktowały finanse publiczne tak, jakby zamieszkiwały bezludną wyspę i jakby nie były połączone ze sobą wspólną walutą, a w związku z tym konieczną wspólną dyscypliną.

Ponadto, to samo co się tyczy budżetów krajowych, dotyczy również polityki fiskalnej. Raz jeszcze pragnę powiedzieć, że rozumiem rozgniewanie niektórych moich rodaków, gdy prosi się ich o poświęcenie dla tych, którzy pracują mniej i wcześniej przechodzą na emeryturę. To również nie może trwać nadal. To pierwsza lekcja, jaką wyniosłem z tego kryzysu. Euro będzie się opłacało, tylko jeżeli wspólnie zapewnimy sobie zasoby, by tak było. Nie zaprzeczę słowom doradcy finansowego prezydenta Obamy, pana Volckera, który powiedział, że euro upadnie, o ile nie zmienimy naszej kultury i zachowania. Musimy wykroczyć poza myślenie krajowe i zacząć myśleć po europejsku. Musimy przejść od polityki krótkoterminowej, zaprojektowanej po to, by nie dopuścić, aby nasze rządy krajowe straciły kilka punktów w sondażach, do planów średnio- i długoterminowych, których żądają między innymi nasi przedsiębiorcy, tak by mogli inwestować i zatrudniać.

Moja grupa prosi Europę, by się obudziła. Apeluje, by Komisja uczyniła, co do niej należy, czyli by zastosowała wobec państw członkowskich metodę kija i marchewki. By finansowo wynagrodziła tych, którzy porządkują swoje finanse publiczne i karała tych, którzy tego nie robią.

Komisja, panie komisarzu Rehn, nie może bać się tego uczynić. Będzie to korzystne dla Europejczyków i państw członkowskich. Głównym problemem z punktu widzenia naszych współobywateli, podnoszonym na wszystkich naszych spotkaniach, jest to, czy ich oszczędności są nadal bezpieczne. Rozumiem tych obywateli, którzy całe życie ciężko pracowali na swoje oszczędności. Tak więc o tym powinniśmy ich w pierwszym rzędzie zapewnić: że ich oszczędności są chronione. To, mówiąc w uproszczeniu, powinna uczynić Komisja; została do tego powołana.

Tylko w tym kontekście, panie i panowie, strategia 2020 będzie miała jakiekolwiek znaczenie. Tylko jeśli serio potraktujemy nasz cel i będziemy działać wspólnie w dziedzinie finansów publicznych, zdołamy wygrać z bezrobociem bitwę o edukację, szkolenia, badania i innowacyjność. Powiedziałem to wczoraj, i mówię to każdego dnia: jeżeli we wszystkich państwach członkowskich konieczne będą oszczędności, wówczas również i my, posłowie do Parlamentu i funkcjonariusze służby publicznej, będziemy musieli dać przykład, ponieważ w przeciwnym razie nie będziemy wiarygodni.

To wszystko co mam do powiedzenia, i nadal mam nadzieję – byłem już świadkiem kilku bardzo poważnych i głębokich kryzysów – że ten kryzys może przynajmniej stać się nowym punktem wyjścia dla Europy i jej obywateli.

 
  
MPphoto
 

  Martin Schulz, w imieniu grupy S&D. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ta debata toczy się w kontekście bardzo poważnej sytuacji, która stanowi zagrożenie dla Unii Europejskiej. Za nami dziesięciolecia leseferystycznej ideologii, w trakcie których każda osoba kwestionująca rzekomą wyższość kapitalistycznego systemu gospodarczego była obśmiewana. Ten system gospodarczy pogrążył nas w największym kryzysie finansowym, gospodarczym i zatrudnienia, a także w największym kryzysie moralności i wiarygodności instytucji od zakończenia drugiej wojny światowej.

System jest zły. Jest do pewnego stopnia niemoralny, a także wypaczony. Chciałabym podać państwu przykład, ponieważ wielu naszych obywateli nie rozumie obiegowego żargonu. O co chodzi z tym handlem transakcjami swapowymi na ryzyko kredytowe i ubezpieczeniami od ryzyka kredytowego? Oznacza to, że można zawrzeć polisę ubezpieczeniową, którą następnie można obracać jak towarem. Ujmę to bardziej obrazowo. Jestem pewien, że wspaniały dom, który posiada pan poseł Daul, jest ubezpieczony. Gdybym ja, Martin Schulz, mógł kupić polisę ubezpieczeniową od pożaru u pana Daula i gdybym zamiast niego otrzymał kwotę ubezpieczenia w przypadku pożaru, potrzebny byłby mi jedynie ktoś, np. pan Cohn-Bendit, który byłby gotowy podłożyć ogień pod dom.

To chory system. Należy go obalić i zakazać tych praktyk. Właśnie o tych mechanizmach tutaj mowa, a przykłady z życia wzięte nie są śmieszne. Jednym z nich jest fundusz emerytalny kalifornijskiego związku zawodowego nauczycieli, który chciał zakupić za pośrednictwem funduszu hedgingowego jedną z niemieckich linii lotniczych. Funduszowi emerytalnemu się to nie udało, ale zamiast tego kupił coś innego. Jednakże wówczas fundusz emerytalny zbankrutował. Zrujnowało to całe pokolenie nauczycieli, którzy wpłacali składki na fundusz przez 40 lat. Taka jest rzeczywistość naszego systemu gospodarczego, który osiągnął obecnie swoje granice i który trzeba teraz uwiązać na krótkim łańcuchu.

Teraz nadeszła kolej rządów. O tym właśnie mówili pan Mr López Garrido i pan komisarz Rehn. Łatwo powiedzieć, ale to my mamy obowiązek reagowania, to my zostaliśmy zmuszeni do działania, i moim zdaniem, reagujemy za późno. Należało o wiele wcześniej wprowadzić uregulowania w wielu obszarach, i często zabiegaliśmy o to w tej Izbie. Obecnie wprowadzamy przepisy w odniesieniu do funduszy hedgingowych, ale kiedy zostanie powołana Europejska Agencja Ratingowa? Czy normalne jest, że dokładnie w tym samym czasie, gdy spekulacje wobec Grecji osiągnęły punkt kulminacyjny, amerykańska agencja ratingowa obiera następny cel i obniża rating Portugalii? Co to za instytucje, że mogą decydować o losie całych narodów? Należy je kontrolować i regulować. Jednakże nie powinno się to dziać teraz. Powinno to nastąpić wiele lat temu i domagaliśmy się tego kilka lat temu, ale nasze apele zostały odrzucone. Zostały odrzucone przez te same rządy, które obecnie twierdzą, że panują nad kryzysem.

(Protesty)

Panie pośle Langen! Wiem, że złożył pan dzisiejszego popołudnia poprawkę, która ma sprawić, że Parlament nie będzie obradował w trakcie karnawału w Niemczech. To dobra rzecz. Tyle tylko, że gdy pan jest tu w Parlamencie na obradach, zawsze mamy do czynienia z karnawałem. Bardzo mi przykro.

Mamy w UE problem deficytu strukturalnego, za którego rozwiązanie odpowiadają nasze instytucje. Rzekomo utworzyliśmy unię gospodarczo-walutową. Jednak w rzeczywistości mamy unię monetarną, ale nie mamy unii gospodarczej. W Europie mamy do czynienia z mozaiką polityk gospodarczych. Łącznie 16 suwerennych państw nie koordynuje swoich polityk gospodarczych, wśród których są polityki wzajemnie ze sobą niespójne, w obrębie jednolitej strefy euro. Oznacza to ogromne ryzyko. Arnold Schwarzeneger, i jego wspaniały stan Kalifornia, zbankrutowali, ale nie ma to żadnego wpływu na dolara, ponieważ polityka gospodarcza Kalifornii jest częścią jednolitej strefy walutowej Stanów Zjednoczonych. Jeżeli na ryzyko narażane jest 2,8% produktu krajowego brutto strefy euro, które odpowiadają Grecji, siłą rzeczy nastąpi poważny kryzys. Musimy pozbyć się tego deficytu, dlatego też potrzebujemy zarządzania gospodarczego. Ten kto się temu sprzeciwia nie usłyszał strzałów ostrzegawczych.

Znajdujemy się w środku bardzo poważnego kryzysu legitymizacji. Ludzie zdają sobie sprawę, że ten system gospodarczy okazał się być porażką i nie ufają mu już. Zobaczyli, że instytucje krajowe i międzynarodowe są na usługach tego systemu, a zatem nie ufają już także tym instytucjom. W trakcie tej fazy, w obliczu tego zglobalizowanego i zeuropeizowanego wyzwania, wiele osób powraca do retoryki narodowej. Ta potrójna sprzeczność między kryzysem zaufania wobec naszego systemu gospodarczego i naszych instytucji państwowych, a powracaniem przez wiele instytucji do przyjmowania podejścia krajowego, a nie poszukiwania rozwiązań i struktur międzynarodowych, jest mieszaniną zagrażającą całej UE.

Dlatego potrzebujemy nadzoru gospodarczego, a w ostatecznym rozrachunku potrzebujemy również siły, by wdrażać własne przepisy. Wreszcie, pan Daul, będący przewodniczącym grupy zrzeszającej przedstawicieli Nea Dimokratia, powinien nieco powściągnąć swoją krytykę wobec innych państw.

 
  
MPphoto
 

  Guy Verhofstadt, w imieniu grupy ALDE.(FR) Panie przewodniczący! Nie wydaje mi się, by nacjonalistyczna albo marksistowska retoryka zapewniła nam rozwiązania, których potrzebujemy do rozwiązania obecnego kryzysu.

(Oklaski)

To czego obecnie doświadczamy, panie przewodniczący, nie jest moim zdaniem kryzysem walutowym w Unii, nie jest nawet kryzysem naszej wspólnej waluty; jest to raczej kryzys unijnych rządów. Tak wygląda nasza obecna sytuacja. Powiedziałbym nawet, że kryzys ten zrodził się z obsesyjnej wiary państw członkowskich, że mogą rozwiązać problemy Europy przy pomocy podejścia międzyrządowego, a tymczasem strefa walutowa, panie przewodniczący, musi podlegać nadzorowi z wykorzystaniem jednej metody, metody wspólnotowej, uwzględniającej interes europejski, który ze swej natury jest reprezentowany przez Radę Europejską i Radę Unii Europejskiej.

Ze swej strony pragnę zwrócić się dzisiejszego ranka do państwa z trzema przesłaniami. Pierwsze przesłanie kieruję, panie López Garridom, do Rady. Być może powinniśmy zwrócić się do hiszpańskiej prezydencji, by poprosiła członków Rady, aby okazali nieco więcej dojrzałości wobec kryzysu euro, ponieważ za każdym razem, gdy znajdywane jest rozwiązanie, by pomóc euro, jeden lub kilku szefów rządów i państw czuje się zmuszony dorzucić swoje i sabotować znalezione rozwiązanie. Dlatego uważam, że pierwszą rzeczą, o jaką trzeba poprosić Radę, jest większa dojrzałość i umożliwienie Komisji i Europejskiemu Bankowi Centralnemu przedstawienie rozwiązań.

Swoje drugie przesłanie kieruję do Komisji. Uważam, panie komisarzu Rehn, że w zeszłą środę podjął pan kilka odważnych decyzji, które są krokami w dobrym kierunku, ale uważam też, że Komisja musi pójść dalej. Na razie mamy zatem grupę roboczą. Ta grupa robocza Rady spotka się, by przedstawić rozwiązania w październiku lub pod koniec roku. Moim zdaniem, to o wiele za późno. Przygotowanie ambitnego ogólnego pakietu w najbliższych tygodniach i miesiącach jest obowiązkiem Komisji, która posiada prawo inicjatywy ustawodawczej. To właśnie należy uczynić. Nie wolno nam czekać na grupę roboczą Rady, by powiedziała nam, co mamy robić; inicjatywa należy do Komisji. To do Komisji należy opracowanie kompleksowego pakietu, który zostanie następnie przedstawiony Radzie i Parlamentowi i który powinien, w moim odczuciu, obejmować cztery elementy.

Po pierwsze wzmocnienie paktu na rzecz stabilności i wzrostu. Oznacza to, tak naprawdę, kary; osobiście popieram pomysł pana komisarza Rehna, i mam nadzieję, że popierają go wszyscy inni. Komisarz mówi, że w ramach tego pakietu należy powierzyć Komisji zadanie prześwietlania budżetu krajowego, zanim zostanie on zatwierdzony przez parlament krajowy. Nie chodzi tutaj o pomocniczość lub jej brak; chodzi o lojalność wobec paktu na rzecz stabilności i wzrostu i euro. Nie możemy mówić, z jednej strony, że jesteśmy stronami paktu na rzecz stabilności i wzrostu i członkami strefy euro, a z drugiej, że nasz budżet nie ma nic wspólnego z euro, lub że należy on do ściśle krajowych kompetencji.

Po drugie uważam, że ten pakiet musi również obejmować przekonującą strategię 2020. Ta, która powędrowała na stół Rady, panie Garrido, nie jest wcale przekonująca. Czy zamierzacie przyjąc konkluzje w czerwcu? Jakie jednak będą czerwcowe konkluzje w stosunku do strategii 2020?. Czy będą to takie same konkluzje, jakie przyjęliście w odniesieniu do strategii lizbońskiej, która zawiodła? Czy ponownie będzie to otwarta metoda koordynacji? No cóż, jeżeli jesteście poważni, musicie teraz zapewnić Komisji wszelkie instrumenty, jakich potrzebuje, by realnie zarządzać strategią 2020 – tą strategią gospodarczą, która ma nas wydobyć z kryzysu.

Trzecią rzecz, jaką bezsprzecznie trzeba uczynić, jest stworzenie europejskiego funduszu walutowego, który zastąpiłby utworzony mechanizm stabilności, ponieważ mechanizm ten, jak sam pan wspomniał, panie Rehn, nie sprosta zadaniu, przed którym stoimy. Raz jeszcze powtórzę, że to międzyrządowy mechanizm, który został obmyślony przez Radę Ecofin i który wymaga jednomyślności. Każdorazowa przyznawana pożyczka musi być zatwierdzona przez wszystkie państwa członkowskie. To system, który nie może funkcjonować na dłuższą metę, dlatego też potrzebny jest europejski fundusz monetarny, którym zarządzałaby Komisja, a w miarę konieczności, również EBC. Nie można jednak pozostawiać podejmowania tych decyzji, które należą do obowiązku wszystkich państw członkowskich strefy euro. Wreszcie, musimy ustanowić europejski rynek obligacji.

Tego oczekujemy od Komisji, panie komisarzu. Chcemy, byście byli na tyle ambitni i odważni, by położyć na stół negocjacyjny, zarówno w rozmowach z Radą, jak i Parlamentem, śmiały pakiet obejmujący cztery przedstawione przeze mnie punkty.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Rebecca Harms, w imieniu grupy Verts/ALE. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Moja grupa raz jeszcze zdecydowała się pozytywnie podejść do mechanizmu stabilizacji finansowej uzgodnionego w takcie weekendowych rozmów o kryzysie w Brukseli, które odbywały się dwa tygodnie temu.

Uzależniamy nasze poparcie od wyraźnego zobowiązania do bardziej uwspólnotowionej polityki gospodarczo-finansowej. To nic nowego dla mojej grupy. Jest to dla nas tradycją od wielu lat. Ale oprócz tego zobowiązania, komisarzu Rehn i panie López Garrido, domagamy się poważnej decyzji dotyczącej porzucenia walki z objawami kryzysu i zajęcia się zamiast tego ogólnym wyzwaniem, jakim jest obecny kryzys .

Z naszego punktu widzenia wygląda to tak, że staramy się zaleczyć objawy od 2008 roku – staramy się uratować banki od 2008 roku, kiedy to zbankrutowała firma Lehman Brothers. Raz jeszcze chcę powiedzieć, że musimy być uczciwi względem obywateli Europy. W przedostatni weekend nie udało się ustabilizować euro. Zamiast tego, raz jeszcze uratowano dużą liczbę niemieckich i francuskich banków. Ceny akcji bardzo jasno pokazały, co się stało. Musimy jednak wydostać się z zaklętego kręgu ratowania banków, który kosztuje nas miliardy. Nie wiemy już, skąd biorą się pieniądze i ośmielamy się wyłącznie podejmować drobne kroki w kierunku uregulowania rynków finansowych przez państwa, odbywającego się za zgodą Rady ds. Gospodarczych i Finansowych (Ecofin).

Dziś domagamy się głównie powrotu państwa na rynki finansowe i przyjęcia bardzo stanowczego podejścia. Państwo nie może być już zakładnikiem banków i spekulantów, na których narzekają wszyscy. Prawdą jest, że banki stanowią ważną część systemu, ale musi być coś nie tak z tym systemem, skoro nasze państwa są raz po raz sprowadzane na skraj katastrofy, a system polityczny to dopuszcza.

Chciałbym bardzo krótko podsumować sytuację. Musimy teraz podjąć wyraźne decyzje w odniesieniu do niektórych zagadnień. Istnieją oznaki wskazujące, że niektóre państwa członkowskie UE zmierzają we właściwym kierunku, ale uważamy, że należy wprowadzić zakaz toksycznych aktywów i krótkiej sprzedaży w całej UE; fundusze hedgingowe powinny podlegać bardzo ścisłej kontroli, a zamiast ciągle mówić o wprowadzeniu podatku od transakcji finansowych, musimy i wreszcie coś w tym kierunku zrobić. Potrzebujemy tego podatku, między innymi po to, by zrefinansować to, co robimy z pieniędzmi publicznymi. Uwzględnienie banków i spekulantów nie może być wyłącznie tematem przemówień żywcem wyciągniętych z telenoweli. Możemy zagwarantować rzeczywistą odpowiedzialność banków i spekulantów poprzez wprowadzenie tego podatku.

Drugą kwestią, która jest dla mnie ogromnie ważna, jest przyszłość skoordynowanej polityki budżetowej w Unii Europejskiej, innymi słowy, dyscyplina budżetowa. Termin ten jest mi dobrze znany w kontekście Niemiec. Proponuję jednak, byśmy – w kontekście zarządzania kryzysowego i głosowania w sprawie strategii „Europa 2020” – raz jeszcze uzgodnili, czego właściwie chcemy, jak państwa członkowskie i Europa powinny być postrzegane przez swoich obywateli za pięć, czy dziesięć lat, jeżeli chodzi o odpowiedzialność państwa. Czy europejska strategia powinna być wykorzystywana jako taran wymierzony w odpowiedzialność społeczną państwa? Bardzo chciałbym wiedzieć, jak to wszystko widzicie: żłobki, szkoły, uniwersytety, biblioteki, opieka nad starszymi, szpitale, muzea i teatry.

Tydzień temu mój kolega, pan poseł Cohn-Bendit, powiedział, że Grecja musi wprowadzić plan odbudowy. Zdaję sobie sprawę z katastrofalnej sytuacji finansowej wielu państw członkowskich i uważam, że niektóre z nich potrzebują czasu, by zdecydować, co trzeba zrobić. Jak wspomniałam, z pewnością potraktowanie systemu zabezpieczenia społecznego taranem byłoby najgorszym możliwym rozwiązaniem, jakie Unia Europejska mogłaby teraz przyjąć. Nie oznacza to jednak, że nie mamy przyjrzeć się uważnie naszej polityce budżetowej w celu zapewnienia, by różne pokolenia były jednakowo traktowane. Jako zieloni wielokrotnie popieraliśmy takie budżety w Niemczech.

Pragnę na koniec poruszyć jeszcze jedną kwestię. Gdybyśmy mieli teraz zrezygnować z naszej polityki klimatycznej i zrównoważonego rozwoju, jak sugerowało kilka osób, wówczas to dopiero realizowalibyśmy szatański plan. Nie możemy lekceważyć innowacji w przedsiębiorczości i biznesie, a także przyjaznego dla klimatu podejścia do produkcji i organizowania transportu publicznego. Musimy zabezpieczyć miejsca pracy za pomocą innowacji, przyszłej rentowności i zrównoważenia, ale to wymaga kosztów. Wprowadzenie nowych podatków jest tematem tabu. Jestem jednak przekonana, że wyjdziemy z kryzysu obronną ręką tylko wówczas, gdy przełamiemy tabu interwencji państwa, roli państwa i potrzeby inteligentnych podatków.

(Oklaski)

 
  
MPphoto
 

  Timothy Kirkhope, w imieniu grupy ECR. – Panie przewodniczący! Niestety cechą charakterystyczną niektórych zwolenników Unii Europejskiej w Parlamencie stała się wiara, że rozwiązaniem każdego problemu jest więcej integracji. Podejście to nie ma sensu. Europie brakuje nie dodatkowych mechanizmów realizacji uzgodnionych polityk, ale raczej politycznej woli do wypełniania zobowiązań, które zostały już podjęte, ale nie wykonane.

Dlatego wyrażam szczerą nadzieję, że inicjatywa „Europa 2020”, która jest bez wątpienia konieczna do poradzenia sobie z obecnym kryzysem finansowym, nie zakończy się podobnym niepowodzeniem. Co się jednak tyczy kryzysu w strefie euro, mówi nam się, że aby uniknąć podobnych kryzysów w przyszłości Unia potrzebuje stosownych uprawnień, by mogła domagać się przedstawienia projektu budżetu przez rządy krajowe przed jego przedstawieniem parlamentowi i nakładać ostrzejsze kary na państwa członkowskie – ale informacje nt. budżetów są już przecież dostępne; tyle tylko że są niedokładnie i słabo sprawdzane.

Czy jakość informacji i kompetencje osób je analizujących poprawi się tylko dlatego, że wprowadzona zostanie bardziej wymagająca procedura? Sankcje były dostępne już wcześniej; po prostu zabrakło wiarygodności. Poszerzenie ich zakresu nie sprawi, że zwiększy się prawdopodobieństwo ich stosowania. Czy nowe środki będą traktowane poważniej? Ponadto emitowanie zadłużenia, które stwarza ryzyko zwiększenia unijnego budżetu i bezpośrednie gwarantowanie pożyczek UE, jest znacznym odejściem od zasad racjonalnej polityki w zakresie finansów publicznych, której jesteśmy zobowiązani tu strzec.

W grupie ECR chcemy, by euro było sukcesem dla dobra tych, którzy decydują się na przyłączenie do strefy euro i tych, którzy przynależą do szeroko pojmowanej europejskiej gospodarki, ale to wymaga poważnego potraktowania przez państwa członkowskie ich obowiązków, szczerości we wzajemnych stosunkach a także wywiązywania się z uzgodnionych zobowiązań.

Komisja sama przyznaje, że jej propozycja doprowadzi do znacznego wzmocnienia unii gospodarczo-walutowej. Nie dziwi więc, że o ile angielska wersja tekstu z marcowego szczytu mówiła o “zarządzaniu”, o którym mówi również Komisja, wersja francuska mówiła o “rządach”. Wydaje się, że dla niektórych scentralizowane europejskie “rządy” w istocie stanowią ambitne zadanie, ale nie są w stanie rozwiązać problemów, z którymi się borykamy: byłyby one złym rozwiązaniem z punktu widzenia obywateli, naszych państw członkowskich, i według mnie również z punktu widzenia samej Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 

  Lothar Bisky, w imieniu grupy GUE/NGL.(DE) Panie przewodniczący! Niedawne posiedzenia Rady wskazują, że odbywają się dalekosiężne zmiany. Obecnie znajdujemy się w środku procesu urządowienia europejskiej polityki. W traktacie lizbońskim wychwalana jest rola Parlamentu i wzmocnienie tej roli. My również ją pochwalamy.

Obecnie przyjmowane są fundamentalne uzgodnienia między rządami i wydawane są niewyobrażalnie duże kwoty. Dotychczas parlamenty nie miały w tym względzie wiele do powiedzenia, a my musimy to zmienić. Metody stosowane przez rządy doprowadziły do wydania ogromnych kwot na ratowanie banków, które same odpowiadają za pogrążenie się w ogromnym zadłużeniu. Rządy uratowały kapitalizm typu kasynowego za pomocą pieniędzy podatników. Jednak te same rządy wahały się, gdy przyszło do ratowania zadłużonych państw. Zdołały one jakoś zdobyć 750 miliardów euro. Pozostaje pytanie, czy drukarnie pieniądza uratują rozwój gospodarczy. Uważam, że bardziej prawdopodobne jest, iż uratują one kapitał banków. Unia Europejska musi być jednak czymś więcej niż wolnym rynkiem wewnętrznym ze wspólną walutą.

Przewodniczący Barroso ma rację, mówiąc, że bez unii gospodarczej możemy zapomnieć o unii walutowej. Nie możemy jednak dopatrzeć się żadnych wyraźnych zarysów tej unii. Upieranie się przy pakcie na rzecz stabilności i wzrostu ma niewiele wspólnego z sensownym koordynowaniem polityki gospodarczej. Brakuje nam tak naprawdę unii społecznej. Brakuje nam trwałego i skutecznego uregulowania sektora finansowego. Brakuje nam skoordynowanej polityki podatkowej i płacowej i podatku od transakcji finansowych. Chociaż mówimy o takim podatku od dłuższego czasu, pozostaje on nadal czczą gadaniną.

Nadszedł czas, by zabezpieczyć państwo socjalne za pomocą instytucji UE, a nie demontować je. Grecy i inne narody boją się, ponieważ widzą środki podejmowane w dziedzinie polityki socjalnej. Nadszedł czas walki o harmonizację norm socjalnych na wysokim szczeblu.

Należy zakazać funduszy hedgingowych i rajów podatkowych. Czynimy bardzo powolne postępy w walce z kryzysem na rynkach finansowych. W świetle prędkości, z jaką działają spekulanci, robimy o wiele za mało. W trakcie takich sytuacji nadzwyczajnych, jak te, przed którymi co rusz przychodzi nam stawać, całkowitym błędem jest nacjonalizowanie miliardów strat, i prywatyzowanie zysków. Nie można dawać bankom bezpośredniego dostępu do pieniędzy podatników przy wsparciu państwa. A tak przy okazji, jedna rzecz jest dla mnie jasna, a mianowicie, że w obecnych okolicznościach będziemy musieli ponownie zdefiniować termin “przestępca ograbiający bank”.

 
  
MPphoto
 

  Niki Tzavela, w imieniu grupy EFD.(EL) Panie komisarzu! Pragnę skorzystać ze sposobności i podziękować panu osobiście za pańską ciężką i owocną pracę w odpowiedzi na kryzys gospodarczy w Grecji. Chciałabym również podziękować wszystkim frakcjom Parlamentu za wsparcie i solidarność, jakie okazały Grecji.

Mam trzy propozycje i pragnę gorąco zachęcić państwa do ich poparcia. Co się tyczy przyjęcia stałego instrumentu zarządzania gospodarczego, Instytut Breugela, który jest think tankiem w dziedzinie gospodarki, proponuje rzecz następującą: Europejski Bank Centralny powinien gwarantować europejskie obligacje do 60% PKB każdego kraju; są to tak zwane “błękitne obligacje”. W przypadku emisji obligacji powyżej tego 60% limitu, pozostała kwota powinna być pożyczana na rynku; są to tak zwane “czerwone obligacje”. Jest to propozycja stałego instrumentu zarządzania gospodarczego; nie musimy tworzyć nowych mechanizmów i tak dalej, a ponadto instrument ten może zostać przyjęty bardzo szybko.

Mam dwie doraźne propozycje dla Grecji: Międzynarodowy Fundusz Walutowy mógłby przedłużyć termin spłaty pożyczki udzielonej Grecji z trzech do pięciu lat. Przedłużenie tego terminu w podobny sposób przez naszych europejskich pożyczkodawców sprawiłoby, że spłata długu przez Grecję byłaby łatwiejsza i bardziej realistyczna, i byłby to również pozytywnym sygnałem dla rynków. Druga propozycja jest następująca: kwota pomocy dla Grecji mogłaby zostać wykorzystana do spłaty naszych obligacji. Racjonalnym rozwiązaniem tego problemu byłoby uruchomienie środków przez Europę już teraz, tak by były one przekazywane Grecji w przyszłości na rozwój greckiej gospodarki. Obecnie rząd grecki jest w defensywie; stara się zebrać pieniądze, by obniżyć swój dług. Nie możemy jednak równocześnie starać się pobudzać wzrost. Dlatego też, komisarzu, myślę, że dobrym pomysłem byłoby jednoczesne wspieranie starań na rzecz stymulowania wzrostu.

Na zakończenie chciałabym powiedzieć, że mamy nadzieję, iż grecki kryzys będzie jedyną ceną, jaką Unii Europejskiej przyjdzie zapłacić za odbywające się obecnie pospieszne tworzenie zarządzania gospodarczego, które powinno zostać stworzone dziesięć lat temu. Miejmy nadzieję, że kryzys grecki to jedyna cena, jaką będziemy musieli zapłacić.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Pani poseł Tzavela! Nie przerwałem pani dlatego że jest pani Greczynką, a problem ten jest bardzo ważny, ale dlatego, że przemawiała pani ponad jedną minutę. Proszę następnym razem trzymać się limitu.

 
  
MPphoto
 

  Nicole Sinclaire (NI). – Panie przewodniczący! Kiedy w zeszłym roku został pan wybrany na przewodniczącego tej Izby, obiecał pan, że będzie pan traktował wszystkie grupy jednakowo. Zauważyłam w trakcie tej interesującej debaty, że pan Schulz przekroczył swój czas o dwie minuty – wszystkie grupy przekroczyły swój czas – ale pan upomniał tylko jedną grupę. Czy może pan wyjaśnić dlaczego?

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Chciałbym powiedzieć, pani poseł Sinclaire, że kontroluję czas. Przemówienia te rzeczywiście trwały o kilka sekund dłużej, niż przewiduje Regulamin. Poseł, która przemawiała przed chwilą, najbardziej przekroczyła czas, ale pozwoliłem na to, ponieważ reprezentuje ona Grecję, i była to ponadto opinia kogoś, kto żyje w Grecji, w związku z czym kwestia ta wydała mi się bardzo ważna. Zasadniczo nie pozwalam, by przemawiający przekraczali przysługujący im czas, ale myślę, że wszyscy zgadzamy się, że słowa pani poseł Tzaveli były dla nas szczególnie ważne.

 
  
MPphoto
 

  Francisco Sosa Wagner (NI).(ES) Panie przewodniczący! Musieliśmy znaleźć się na krawędzi gospodarczej przepaści, aby szefowie państw i rządów zrozumieli, że drogą naprzód nie jest więcej nacjonalizmu, ale więcej Europy.

W tym kierunku zmierzają niektóre przyjęte środki, między innymi ograniczenie prawa veta w Radzie Europejskiej, czy też zalążki europejskiego ministerstwa skarbu.

Wreszcie, choć dość późno, zdaliśmy sobie sprawę, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku i nie ma sensu rozwiązywać indywidualnych sytuacji, szczególnie w sposób improwizowany.

Zastanawiam się jednak, czy to jedynie wyjątek od reguły, czy rzeczywiście jest to początek realnego europejskiego zarządzania gospodarką, ponieważ tak naprawdę potrzeba nam, panie i panowie, rządu. Potrzebujemy rządu z prawdziwego zdarzenia, jeżeli chcemy być wierni idei ojców założycieli.

Parlament musi zatem wspierać wszystkie reformy mające na celu wzmocnienie Europy i urzeczywistnić dyscyplinę budżetową i podatkową, zapominając jednocześnie o budzącej nostalgię suwerenności.

Szanowni państwo! Wzmocnienie Komisji Europejskiej i Parlamentu jest jedyną słuszną receptą na budowanie Europy, ponieważ w przeciwnym razie, Europa zniknie jak kamfora.

 
  
MPphoto
 

  Corien Wortmann-Kool (PPE).(NL) Panie przewodniczący! Dowiedziałam się, że gdy farma pana Daula płonie, w pierwszej kolejności trzeba gasić pożar. Dlatego nasza grupa, Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), w pełni popiera pakiet środków ratunkowych, który zadecydowała się wprowadzić Rada i Komisja.

To że w trakcie jednego weekendu trzeba było zadecydować o bezwzględnym przyjęciu pakietu środków wartego setki miliardów euro, bezwzględnie świadczy o tym, że potrzebne są surowsze i bardziej spójne reguły budżetowe i że należy je wzmacniać.

Panie przewodniczący! Rada była jednomyślna; wykażmy się podobną jednomyślnością. Niestety jednak, słuchając pana Schulza, przewodniczącego Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim, odnoszę wrażenie, że tej Izbie brakuje takiej jednomyślności. Wszyscy tu w Parlamencie chcemy Europy zrównoważonego rozwoju gospodarczego, wystarczającej liczby miejsc pracy dla naszych obywateli i dobrze prosperujących przedsiębiorstw. Możemy to osiągnąć tylko wówczas, gdy będziemy mieli stabilną walutę i stabilną gospodarkę.

Wdrażany pakt na rzecz stabilności i wzrostu ma zasadnicze znaczenie dla uzyskania ambitnej strategii „UE 2020”. Żeby obydwa te przedsięwzięcia się powiodły, potrzeba odpowiednich europejskich rządów. Leży to u podstaw rezolucji, nad którą debatowaliśmy z grupami tej Izby w zeszłym tygodniu. Komisarz Rehn zasługuje na nasze poparcie i myślę, że nieodpowiedzialne jest to, że nasi koledzy posłowie z grupy S&D odmawiają tego poparcia.

Chociaż przyczyną kryzysu w strefie euro nie jest nieodpowiedzialne zachowanie ze strony spekulantów, to jednak znacznie się do niego przyczyniło. Nasza grupa uważa, że komisarz Barnier musi energicznie pracować nad propozycjami na rzecz ukrócenia nieodpowiedzialnego zachowania rynków finansowych.

 
  
MPphoto
 

  Hannes Swoboda (S&D).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Pani poseł Wortman-Kool myli się co do dwóch rzeczy. Po pierwsze, z pewnością nie chcemy, żeby pana Daula spłonął. Nie chcemy, by domy płonęły. Chcemy podejmować środki ostrożności; taki jest nasz cel.

Po drugie, gorąco popieramy środki zaproponowane przez pana Rehna. Chodzi tylko o to, że w niektórych przypadkach nie idą one wystarczająco daleko, ponieważ większość środków jest proponowana dopiero wówczas, gdy farma pana Daula już płonie. Słusznie twierdzi pani, że musimy przede wszystkim zapobiegać wybuchaniu pożarów, i to jest główna kwestia, jaką pragnę omówić. Pan López Garrido powiedział dziś, że czas, jaki zabrało nam podjęcie decyzji, był irytująco długi. Irytująco długo zabrało nam również dostrzeżenie zmian, jakie dokonały się w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 10 lat.

Pan Rehn słusznie zauważył, że różnice między poszczególnymi krajami strefy euro pod względem konkurencyjności zwiększyły się, a nie zmniejszyły. Nie wspomina pan jednak, panie komisarzu, o czymś bardzo ważnym, a mianowicie o tym, że pogłębia się w Europie różnica między bogatymi a biednymi. Być może dla pana Verhofstadta zabrzmi to jak marksizm, lecz dla nas jest to kwestia zabezpieczenia społecznego i polityki socjalnej. Jednakże niektórych to po prostu nie interesuje.

Pytanie brzmi: w jaki sposób zamierzacie przekonać ludzi, by zaakceptowali te środki gospodarcze i surowe wymagania budżetowe, które słusznie proponujecie, skoro ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że Europę i euro charakteryzują rosnące różnice między bogatymi a biednymi. To niedopuszczalne, stąd coraz więcej protestów przeciwko koniecznym środkom, niż to normalnie ma miejsce.

Dlatego wzywamy Komisję i Radę do działania. Musimy zmniejszyć różnice pod względem konkurencyjności. Myślę, że macie całkowitą rację, mówiąc, że musimy doprowadzić do zwiększenia konkurencyjności takich krajów jak Grecja czy Hiszpania. Nie chodzi tu o pogarszanie warunków konkurencyjności w Niemczech, Holandii, Austrii i innych krajach, ale o poprawę warunków konkurencyjności w krajach słabszych gospodarczo. To jest bez wątpienia właściwa strategia, ale pańska propozycja, panie komisarzu, nie przewiduje żadnych konkretnych środków na rzecz jej urzeczywistnienia.

Mówił pan dzisiaj o reformie rynku pracy i systemu emerytalnego. To właściwe podejście, ale zreformowanie rynku pracy i emerytur nie wystarczy. Musimy również przyjrzeć się budżetowi. Jeżeli nie rozwiniemy naszej infrastruktury i nie wykorzystamy w ramach strategii „Europa 2020” wszystkich środków, którymi dysponujemy, w tym ekologicznymi technologiami i tak dalej, nie uda nam się osiągnąć tego celu. Dlatego proszę państwa, abyście wzięli pod uwagę to, że należy wzmocnić w Europie konkurencyjność i bezpieczeństwo socjalne.

 
  
MPphoto
 

  Adina-Ioana Vălean (ALDE). – Panie przewodniczący! Chciałabym odnieść się do sytuacji w tych państwach członkowskich, które nie są częścią strefy euro, a które mimo to podzielają te same obawy. Przywódcy polityczni naszych krajów starają się nam wmówić, że członkostwo w UE powinno być postrzegane jako gwarancja na ciężkie gospodarczo czasy, ale rzeczywistość pokazuje, że jest inaczej. Euro jest ciągle atakowane ze wszystkich stron, mimo wszelkich podejmowanych wysiłków, i wszyscy wiemy, że świeża gotówka jest tylko doraźnym lekarstwem na poważniejszą chorobę. To wyjątkowo poważna sytuacja, w związku z czym potrzebujemy wyjątkowych odpowiedzi.

Spójrzmy prawdzie w oczy; nie ma odwrotu od głębszej integracji gospodarczej, a to wymaga bliższej unii politycznej. Ponieważ istniejąca nierównowaga prowadzi do dramatycznych różnic między państwami członkowskimi i z racji tego, że konieczne jest zapewnienie dyscypliny finansowej na szczeblu europejskim, potrzebujemy dobrego zarządzania, sankcji i mechanizmów zgodności. Musimy znaleźć sposoby na zachęcanie do inwestycji, przyciąganie kapitału i śmiałe cięcia wydatków na biurokrację. Musimy widzieć, że rządy podejmują inteligentne środki. W Rumunii na przykład rząd tnie emerytury i pensje, zamiast zmniejszać koszty biurokracji lub dotacje dla klientów politycznych. W Rumunii mamy więcej pracowników służb specjalnych niż FBI, ale zamiast zmniejszać liczbę etatów w służbach specjalnych, zwalniamy lekarzy i nauczycieli.

Gorąco zachęcam Komisję, by upierała się przy proponowanych środkach i by nie rezygnowała pod presją państw członkowskich, ponieważ tylko nieliczne z nich mogą dziś świecić przykładem.

 
  
MPphoto
 

  Philippe Lamberts (Verts/ALE).(FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! Tak, potrzebujemy odpowiedzialnych wydatków publicznych. Tak. Musimy zrównoważyć nasze budżety. Wymaga to odpowiedzialnego zarządzania wydatkami, i dość już o tym powiedziano. Oczywiście wymaga to zwiększonego wzajemnego pilnowania się przez państwa, na zasadach równości. Ale nie, szanowni członkowie Rady – i dotyczy to, dodam, przede wszystkim męskich, a nie tak bardzo żeńskich członków Rady – to nieuczciwe wmawiać ludziom, że sprostamy obecnym wyzwaniom wyłącznie poprzez zmniejszenie wydatków, ponieważ najprawdopodobniej wpędzi to Europę w recesję, która z całą pewnością zniszczy tkankę społeczną, tę spójność społeczną, która jest częścią unijnej tożsamości. Dlatego, jeżeli chcemy przywrócić równowagę finansów publicznych, co jest jedynym wyjściem, a także jeżeli chcemy inwestować – ponieważ nie chodzi tylko o zmniejszenie deficytów, ale o inwestowanie w naszą przyszłość – będziemy musieli znaleźć nowe strumienie przychodów. Oznacza to zmuszenie sektora finansowego, by się dołożył, oznacza to nałożenie podatku od transakcji finansowych, ale również na banki, i nie jest to kwestia wyboru między jednym a drugim rozwiązaniem. Oznacza to zmuszenie tych, którzy zarobili najwięcej na tej sytuacji, aby się dołożyli – mam tu na myśli sektor energii; oznacza to skończenie z rozdawaniem prezentów – takich jak wszystkie te reformy podatkowe, które zostały wdrożone – najbogatszym członkom społeczeństwa lub przedsiębiorstwom korzystającym z rajów podatkowych, a także podjęcie rzeczywistej próby skończenia z oszustwami podatkowymi. Oznacza to, szanowni państwo, przełamane kolejnego tabu: nie tabu podatkowego ale tabu suwerenności, której wy, członkowie Rady – niestety przy wsparciu Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów) – będziecie bronić do upadłego. Lepiej mieć suwerenność podatkową i ponieść klęskę, niż rzeczywiście zająć się rozwiązaniem problemu u jego podstaw.

Wreszcie, jeżeli chodzi o nadzór finansowy, pragnę zachęcić...

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Derk Jan Eppink (ECR). – Panie przewodniczący! Urzędujący przewodniczący Rady właśnie zapytał, czy istnieje strategia wyjścia z kryzysu, i powiedziałbym mu, że owszem istnieje: strategia ta nazywa się konserwatyzmem fiskalnym. Nasz problem strukturalny polega na tym, że przerost wydatków publicznych trwał zbyt długo. Sektor publiczny znajdował się poza kontrolą przez wiele lat. Nawet w dobrych czasach rząd niemiecki Gerharda Schrödera przekroczył 3% próg, przy czym Grecja oczywiście pobiła wszelkie rekordy, ponieważ grecka klasa polityczna nie jest zupełnie w stanie gospodarować pieniędzmi.

Mieliśmy pakt na rzecz stabilności. Co pan Prodi mówił o pakcie na rzecz stabilności w 2002 roku? Pan wie. Był pan wówczas szefem rządu pana Liikanena. Powiedział, że pakt na rzecz stabilności jest głupotą. Dlatego musieliśmy go zmienić. To był strażnik traktatów. Rzeczywiście zmieniliśmy go i wjechaliśmy na cienki lód – i widzimy dziś tego rezultaty. UE czeka wiele lat fiskalnego konserwatyzmu, i to będzie bardzo ważne.

Potrzebujemy innowacji, więcej wolnego rynku i więcej umiejętności przedsiębiorczych, panie Schulz. Panie urzędujący przewodniczący Rady (z Hiszpanii): czy potrzebujemy więcej podatków? Nie! Pogorszyłoby to jedynie sytuację. Wpędzi to tylko UE w stagnację, a pan stanie się przeciwieństwem Robin Hooda.

Rozumiem gniew ludzi – emerytów, oszczędzających. Rozumiem niemieckich podatników. Wiedzą, że będą musieli zapłacić. Myślę, że to pretensjonalne ze strony pana Verhofstadta (o ile jeszcze tutaj jest), uciszać Angelę Merkel, gdy mówi o euro. Słowa te padły z ust byłego szefa rządu, który narozrabiał we własnym kraju. Tak więc co stara się udowodnić?

 
  
MPphoto
 

  Patrick Le Hyaric (GUE/NGL).(FR) Panie przewodniczący! Nie będzie pan w stanie uspokoić rynków finansowych, o ile nie zrezygnuje pan ze swojej świętej zasady, jaką jest całkowicie swobodny obrót kapitału i tak zwana wolna konkurencja, która tak naprawdę oznacza nierówną konkurencję.

Dziś na stół wykładane są ogromne kwoty, ale ma to jedynie na celu uspokojenie rynków finansowych, podczas gdy zwykłym ludziom obiecuje się wyłącznie ból. Na powrót wprowadziliście do europejskiej gry Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Dlaczego nie skonsultowano się z nami w sprawie tej decyzji? Teraz, w ramach pokazu siły uzurpuje pan sobie władzę, domagając się możliwości prześwietlania budżetów krajowych przez Komisję.

Bez przerwy mówi pan o deficytach i długach. Dlaczego jednak nigdy nie rozmawiamy o istniejących możliwościach generowania dochodu? Obecnie borykamy się z deficytem, ponieważ konsekwencje obniżaliśmy podatki od kapitału i stworzyliśmy warunki do coraz bardziej nierównych warunków podziału bogactwa. Dlatego wśród podejmowanych środków powinna znaleźć się zmiana statutu i roli Europejskiego Banku Centralnego. Potrzebujemy prawdziwej solidarności...

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Mario Borghezio (EFD).(IT) Panie przewodniczący, szanowni państwo! Jak długo euro przetrwa w swej obecnej formie? Czy nie zbliżamy się aby do jego likwidacji, która nastąpi za rok lub dwa?

Nie zgadzam się na stworzenie nowego uzupełniającego deficytu w wysokości 750 miliardów euro na pokrycie wcześniejszego deficytu, ani nie zgadzam się, że środki te są wystarczające do zbudowania społeczno-gospodarczej przyszłości 500 milionów Europejczyków, ani nie zgadzam się z dogmatem ratowania euro w jego obecnej postaci, ponieważ powinno się to odbywać poprzez utrzymanie jak najniższego kursu euro i obniżenie stóp procentowych w celu zasilenia kapitałem inwestycji w sektory produkcji naszego przemysłu, które ledwo zipią, a nie inwestycji w finanse publiczne.

Nie zgadzam się z Komisją Europejską, która oczekuje, że będzie weryfikowała i kontrolowała budżety państw członkowskich, zanim zrobią to parlamenty krajowe: żegnaj suwerenności. Nie zgadzam się na strategię gospodarczo-finansową, która nie uwzględnia konkretnych potrzeb.

 
  
MPphoto
 

  Hans-Peter Martin (NI).(DE) Panie przewodniczący! Jestem przeciwny niedopuszczalnemu antyeuropejskiemu podejściu Rady. Narzekacie na kryzys i wprowadzacie protektorat gospodarczy, ponosząc jednak główną odpowiedzialność za wiele przyczyn kryzysu. Nie zezwoliliście na wprowadzenie uregulowań, gdy był na nie czas. Jednym z tego przykładów jest Eurostat. Jego urzędnicy, którzy byli przedmiotem tak wielkiego potępienia i których wielokrotnie krytykowałem w innych dziedzinach, uczulali na problemy w Grecji, a także w Hiszpanii i Portugalii już we wczesnej fazie. Komisja zaapelowała, by nadać Eurostatowi konieczne uprawnienia do prowadzenia dochodzeń. Kto zablokował ten ruch? Hiszpanie, Brytyjczycy – pana Martina nie ma z nami – Niemcy, pan Daul i jego ludzie z Francji, a także Austriacy, ponieważ nie chcieliście, żeby oglądano wasze księgi, gdyż wiecie, jak wiele skrywają. Dotyczy to również pana Grassera, byłego ministra finansów, który teraz ciągle pojawia się w niemieckiej telewizji, zamiast odpowiadać na zarzuty przed austriackim sądem.

Tak naprawdę nie potrzebujemy oczywiście kryzysowych rządów. Nie zrobicie tego, co całkiem słusznie zrobili Amerykanie w trakcie podobnego kryzysu, a mianowicie nie przyjmiecie ustawy Glass Steagall Act, by podwyższyć kapitał, objąć kontrolą banki pośredniczące i ograniczyć ryzyko systemowe. Zamiast tego potrzebujemy demokratycznej legitymizacji, systemu dwuizbowego, który wreszcie położy kres bezsensowności Rady, która na zewnątrz jest tak proeuropejska, ale wewnątrz podejmuje decyzje bez demokratycznej legitymizacji, tak byśmy mogli stworzyć w Europie prawdziwą demokrację.

 
  
MPphoto
 

  Othmar Karas (PPE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Po pierwsze kryzys bardzo wyraźnie uwypukla ograniczenia traktatowe, nasze słabe strony, podwójne standardy postępowania Unii Europejskiej, deficyty, błędy i brak powagi.

Po drugie podkreśla również, że ten kto nie odrabia zadania domowego sam sobie szkodzi i szkodzi UE. Dotyczy to państw członkowskich, ale również Komisji i nas samych.

Po trzecie, kiedy Unia Europejska ustanawia dla siebie cele i zasady, a także uzgadnia procedury i sankcje, Komisja nie może być uzależniona od zgody państw członkowskich, by móc wywiązywać się ze swoich obowiązków. Procedura deficytu i sankcji musi być zautomatyzowana.

Po czwarte pragnę wezwać Radę, by zaprzestała blokowania prac Eurostatu. Eurostat musi mieć możliwość prowadzenia dochodzeń w państwach członkowskich, kiedy tylko zechce, a jego pracownicy muszą mieć możliwość rozmawiania z właściwymi ludźmi, mając jednocześnie pewność, że jest to słuszne. Potrzebujemy informacji, ale nie pod warunkiem uzyskania uprzedniej zgody.

Po piąte, wspomniano o funduszach hedgingowych i jeszcze nie podjęliśmy decyzji w tym temacie. Wzywam Radę, by jak najprędzej rozpoczęła negocjacje z Parlamentem, tak byśmy mogli odbyć pierwsze czytanie dotyczące rozporządzenia w sprawie funduszy hedgingowych jeszcze przed rozpoczęciem lata.

Po szóste, w kwestii podatku od transakcji, nie możemy tylko ciągle o niego apelować; musimy go urzeczywistnić. Komisja powinna szybko przedstawić wniosek dotyczący europejskiego podatku od transakcji.

Ósma kwestia dotyczy Rady. Zobowiązujemy się do przeprowadzenia oceny skutków w odniesieniu do całości ustawodawstw krajowych istotnych z punktu widzenia UE.

Dziewiąta kwestia dotyczy tego, że musimy zbadać skutki wszystkich tych środków na gospodarkę realną i potrzebujemy więcej Europy, a mniej działań międzyrządowych.

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Udo Bullmann (S&D).(DE) Panie przewodniczący, panie López Garrido, panie i panowie! Mam bardzo konkretne pytanie, które pozwoli nam pozbyć się naszej bezsilności i zamieszania, jakie stały się naszym udziałem w związku z kryzysem, sprawiając, że nikt nie wie, jak kryzys powstał i jak możemy się z niego podnieść. Pan poseł Schulz odniósł się bardzo krytycznie do produktów spekulacyjnych i ubezpieczenia od ryzyka kredytowego i do szkodliwej praktyki sprzedaży krótkiej, która sprowadziła Grecję na skraj katastrofy i może stanowić zasadniczy problem dla Portugalii i innych krajów. Panie López Garrido, w ostatnich miesiącach często pojawiał się pan na obradach Rady ds. Gospodarczych i Finansowych (Ecofin), dlaczego państwa członkowskie nie były w stanie podjąć wspólnych działań na rzecz zakazania tych produktów?

W ostatnich tygodniach i miesiącach zadawałem to pytanie w stolicy własnego kraju, a wam zabrało miesiące – aż do wczorajszego wieczoru – wprowadzenie zakazu szkodliwej praktyki krótkiej sprzedaży. Zadaje sobie pytanie, dlaczego musimy czekać, aż coś pójdzie nie tak, zanim skorzystamy z odpowiednich środków legislacyjnych, które już obowiązują, by chronić obywateli i gospodarki Europy.Myślę, że chodzi tu o porażającą, zniechęcającą powolność działania Rady, o której tu była mowa. Zawrę z panem umowę. My, w Parlamencie Europejskim, przedstawiamy konkretne propozycje. W kontekście regulowania organów nadzorczych i dyskusji o funduszach hedgingowych, zaproponowaliśmy podjęcie stosownych środków na szczeblu europejskim i to samo postanowimy w odniesieniu do instrumentów pochodnych, jeżeli pan, panie Langen, uczyni to, o czym zawsze pan mówi.

Pilnie pana wzywamy, by postarał się pan, żeby Rada wreszcie zaczęła pracować wspólnie z nami nad wprowadzeniem ustawodawstwa, tak byśmy mogli działać w Europie i nie musieli już bez końca czekać, aż Rada podejmie pierwszy krok. Musimy dysponować w Europie narzędziami, które umożliwią nam postęp. Proszę pomóc nam sprawić, by zdarzyło się to w Radzie. Niemniej decydujące znaczenie ma podjęcie przez Radę działań legislacyjnych.

 
  
MPphoto
 

  Marielle De Sarnez (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Jest to najprawdopodobniej najpoważniejszy kryzys, przed którym kiedykolwiek stała Europa, dlatego potrzebne są pilne działania; musimy podejmować decyzje, i to dobre decyzje i nie możemy się doczekać października.

Plan ratunkowy był pierwszą podjętą decyzją, która najprawdopodobniej nastąpiła zbyt późno, ale lepiej późno niż wcale. Teraz musimy szybko podjąć dalsze działania, ustanawiając, w długiej perspektywie czasowej, prawdziwy europejski fundusz walutowy, europejski rynek obligacji i europejską agencję ratingową, ponieważ jak wszyscy wiemy, wspólna waluta nie będzie w stanie dobrze funkcjonować bez konwergencji podatkowej, gospodarczej i politycznej. Ponadto dopóki Europa nie pokaże, że pragnie nadzoru, inicjatywę będą po prostu przejmowały rynki i spekulanci. Wiele się mówi o zarządzaniu gospodarką, ale być może powinniśmy się skupić na realnym zarządzaniu Unią Europejską, którego w ostatnim okresie zabrakło.

Moim zdaniem powinniśmy wyznaczyć dwa cele. Tak, oczywiście, trzeba zmniejszyć dług, ale musimy zmniejszać go w realistyczny i wiarygodny sposób, a jednocześnie, musimy uzyskać pole manewru i wdrożyć reformy, dzięki którym będziemy przygotowani na przyszłość. Musimy robić obydwie te rzeczy jednocześnie. Dlatego tak ważne jest tworzenie synergii między budżetami krajowymi państw członkowskich – wolałbym, żeby Komisja wyraziła to tymi słowami – w związku z czym być może ważne jest zreformowanie naszego systemu podatkowego i jego większe ukierunkowanie na rozwój i wzrost i zharmonizowanie go. Nie będzie unii walutowej, dopóki nie będzie konwergencji budżetowej, gospodarczej i politycznej.

 
  
MPphoto
 

  Pascal Canfin (Verts/ALE).(FR) Panie przewodniczący! Panie komisarzu! Jak pan wie, są dwa sposoby na obniżenie deficytu. Można zmniejszyć wydatki albo podnieść podatki. Wszystkie państwa członkowskie mogą ciąć wydatki równocześnie, choć niezależnie, bez potrzeby europejskiej koordynacji. Jednakże podnoszenie podatków, a ściślej rzecz biorąc, podatków od kapitału, przedsiębiorstw, zysków i banków, wymaga koordynacji.

W waszym zeszłotygodniowym komunikacie nie wspominacie o tej kwestii ani słowem. Moje pytanie, które jest dość powszechnie zadawane przez posłów ze wszystkich grup, brzmi następująco: czy w ciągu następnych kilku tygodni zamierzacie zaproponować plan koordynacji podatków, by zapewnić państwom członkowskim środki umożliwiające uzyskanie pola manewru, tak by mogły podwyższyć niektóre podatki, czego nie mogą uczynić samodzielnie? To jest wartość dodana, jaką Komisja Europejska może zapewnić w obecnym czasie. Niestety, nie macie państwo żadnym planów w tym względzie. Pan poseł Verhofstadt mówił, że macie prawo inicjatywy. W obecnej sytuacji macie obowiązek inicjatywy w tym obszarze.

 
  
MPphoto
 

  Peter van Dalen (ECR).(NL) Panie przewodniczący! Można się obawiać, że pakiet wsparcia dla Grecji nie spełni swojej funkcji. Przecież żadnemu krajowi świata nie udało się zmniejszyć deficytu z 14% do 3% w ciągu trzech lat. Nie inaczej będzie w przypadku Grecji. W Grecji panuje znaczny sprzeciw wobec środków oszczędnościowych, tak więc bardzo prawdopodobne jest, że kraj ten zostanie wciągnięty w spiralę ujemnego wzrostu, z dramatycznie zmniejszającymi się wydatkami konsumenckimi, mimo że do spłaty zaciągniętych pożyczek i odsetek od nich potrzeba zwiększenia tych wydatków.

Dlatego pewnego dnia Ateny znów nacisną na guzik alarmowy, mówiąc “nie dajemy sobie rady ze spłatą”. Istnieje spora szansa, że wówczas Europa umorzy pożyczki, argumentując to znanymi już słowami: “nie mamy wyjścia; musimy zapobiec gorszemu”. Panie przewodniczący! Lekcja, jaką musimy wynieść z kryzysu, jest następująca: mów prawdę i dotrzymuj słowa. Kraje strefy euro muszą uporządkować swoje budżety, publikować rzetelne dane, spełniać wymogi paktu na rzecz stabilności i wzrostu i oczyścić swoje długi. Kraje, które nie spełnią tych warunków, muszą opuścić strefę euro.

 
  
MPphoto
 

  Nikolaos Chountis (GUE/NGL).(EL) Panie przewodniczący! Jutro w Grecji ma się odbyć największy od 10 lat marsz bezrobotnych. Greccy pracownicy demonstrują przeciwko środkom przyjętym przez rząd, pracownikom, którzy ani nie pracują mniej, ani nie są wyżej opłacani od swoich odpowiedników; dysponujecie przecież danymi.

Panie komisarzu Rehn! Skrajną hipokryzją jest nazywanie tego trójstronnego mechanizmu “mechanizmem ratunkowym i solidarności”. To mechanizm europejskiej kary, w którym rolę złego gliniarza odgrywa Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Od sześciu miesięcy sugerujemy, byście skorzystali z art. 122 traktatu lizbońskiego Od sześciu miesięcy wzywamy Europejski Bank Centralny do zmiany jego polityki. Od sześciu miesięcy wzywamy was do zbadania karygodnych amerykańskich agencji ratingowych. Nie zrobiliście tego. Pozwoliliście spekulacjom wymknąć się spod kontroli, sprowadziliście Międzynarodowy Fundusz Walutowy do strefy euro, a teraz domagacie się surowych programów oszczędnościowych. Mechanizm ten musi stać się przedmiotem debaty Parlamentu Europejskiego, w trybie art. 218 traktatu lizbońskiego; potrzebujemy rzeczywistej debaty o polityce solidarności.

 
  
MPphoto
 

  Marta Andreasen (EFD). – Panie przewodniczący! Wszyscy pamiętamy pełną wielkich słów prezentację hiszpańskiego premiera z początku roku. Jednakże teraz Hiszpania idzie w ślady Grecji z deficytem 11% PKB. UE od razu rozgląda się, by znaleźć winnego, ale prawda jest taka, że to właśnie ta biurokracja jest odpowiedzialna za ten kryzys, ponieważ przyjęła ona te kraje do strefy euro, wiedząc, że ich gospodarki nie wytrzymają tempa – i czy zatrudniamy 1000 osób w Eurostatcie tylko po to, by bawiły się w kolekcjonerów danych.

Być może fundusze hedgingowe skorzystały na tej sytuacji, ale nie one są przyczyną kryzysu. Teraz UE domaga się cięcia kosztów, ale czy można realistycznie oczekiwać, że koszty greckiego sektora publicznego zostaną obniżone, skoro 20% ludności w wieku produkcyjnym jest zatrudnionych w sektorze publicznym a jedynym klientem 50% MŚP jest państwo? Teraz zaproponowano pakiet ratunkowy, ale rzeczywistość jest taka, że większość krajów, od których oczekuje się pomocy, nie ma pieniędzy, by to uczynić, jak to jest w przypadku Wielkiej Brytanii.

W każdym razie UE zawsze korzysta z okazji...

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Andreas Mölzer (NI).(DE) Panie przewodniczący! Jedną z przyczyn obecnych problemów jest zbyt pospieszna centralizacja i europeizacja, w tym również w zakresie wprowadzania europejskiej waluty. Faktem jest, że na dłuższą metę europejska waluta po prostu nie może być twardą walutą, ponieważ skupia ona pod parasolem polityki walutowej bardzo różne gospodarki narodowe, wśród których niektóre mają słabą pozycję.

Teraz wzywa się do wspólnej, centralnie zarządzanej polityki gospodarczej, która towarzyszyłaby wspólnej walucie, co niemal oznacza europejskie rządy gospodarcze. Niewątpliwie prawdą jest, że słabe gospodarki narodowe muszą podlegać surowej kontroli budżetowej oraz strategii zarządzania długiem, jeżeli chcą pozostać w strefie euro. Jednak ten rodzaj centralizacji, polegający na sprawowaniu przez Brukselę władzy budżetowej nad wszystkimi państwami członkowskimi byłby, moim zdaniem, przemożnym i niestosownym ingerowaniem w suwerenność państw członkowskich. Oznaczałoby to jeszcze większe pogorszenie się stanu rzeczy.

Kryzys nie może być wymówką do wprowadzania większej centralizacji UE, czego wiele osób domagało się tego jeszcze przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego. Jeżeli rzeczywiście chcemy wyciągnąć wnioski z obecnego kryzysu, być może będziemy musieli znaleźć całkowicie odmienną strukturę dla europejskiej polityki walutowej. Może to być coś na kształt europejskiej unii twardej waluty obejmującej rdzeń Europy, w ramach której gospodarki narodowe niespełniające kryteriów konwergencji nie miałyby miejsca w strefie euro.

Wiemy, że wkrótce programy oszczędnościowe będą na porządku dziennym w całej Europie. Jedna rzecz jest jasna: jeżeli państwa członkowskie i obywatele Europy są zmuszane do oszczędności, to Unia Europejska musi uczynić to samo, być może poprzez zbadanie dublujących się obszarów władzy oraz działań w gąszczu unijnych agencji, a także poprzez uporządkowanie kontroli budżetowej. My, posłowie do Parlamentu, będziemy musieli również zastanowić się, czy poprzez zwiększenie naszego budżetu na pracowników oraz podniesienie wydatków na sekretariaty, wysyłamy właściwy sygnał w czasie, gdy wszędzie wprowadzane są cięcia.

 
  
  

PRZEWODNICZY: Stavros LAMBRINIDIS
Wiceprzewodniczący

 
  
MPphoto
 

  Werner Langen (PPE).(DE) Panie przewodniczący! W dniu, w którym świętowaliśmy 60. rocznicę planu Schumana, dnia 9 maja 2010 r., Rada – przy współudziale Komisji – formalnie pogrzebała metodę Monneta. Na przykład wybrano podstawę prawną dla pomocy finansowej, która uniemożliwia udział Parlamentu, a mianowicie art. 122 ust. 2. Komisja tolerowała to wszystko. Chciałbym się przyłączyć do krytyki wyrażonej przez pana posła Verhofstadta. To nie jest kryzys systemu, ani kryzys euro, ale kryzys rządów. Kiedy widzę tu hiszpańskiego urzędującego przewodniczącego Rady, zadaje sobie pytanie, co hiszpańska prezydencja tak naprawdę osiągnęła. Nie przedstawiła żadnych pomysłów ani zachęt. Kiedy my debatujemy nad najważniejszym problemem, przed jakim stoi Europa, pan organizuje wystawne szczyty w Madrycie – nie będziemy tego panu żałować – ale nas potrzeba tutaj, na miejscu.

Komisja akceptuje wszystko co się jej podsunie. Pozwoliła sobie na to, by ulec Radzie, i w ciężkich bólach urodziła komunikat niezawierający ani jednej konkretnej propozycji. Pozostaje mi się tylko zgodzić w tym względzie z panem posłem Bullmannem. Gdzie są konkretne propozycje? Czy raz jeszcze dostaniemy pożywkę do dyskusji na kolejne dwa, trzy lata? To po prostu nie wystarczy. Chcemy, by Komisja miała odwagę podjąć inicjatywę, posługując się metodą Monneta, metodą wspólnotową, a także wspólnymi instytucjami i wnioskami.

Każdy tu zdaje sobie sprawę, że współpraca państw członkowskich w sprawach gospodarczych i finansowych była potrzebna już dawno temu. Oto przyczyna kryzysu. Przyczyną kryzysu jest poziom zadłużenia państw członkowskich oraz to, że utraciły one nad nim kontrolę. Odwracanie uwagi i kierowanie jej na obszary rynku finansowego nie jest dobrym podejściem. Pan Schulz przemawiał tak, jakby w najlepszym razie nadawał się na lidera swojej partii, ale ma rację w jednym i chciałbym mu to powiedzieć. Żałowaliśmy również tego, że nasi greccy koledzy z tej grupy nie poparli wspomnianego pakietu w greckim parlamencie. Myślę, że to nieodpowiedzialne. Powinniśmy jednak również wskazać, że wszystkie kraje przeżywające w Europie kryzys, wszystkie te, które zablokowały nowe posunięcia, w tym Wielka Brytania, Węgry, Portugalia i Hiszpania, mają rządy socjalistów.

 
  
MPphoto
 

  Juan Fernando López Aguilar (S&D).(ES) Panie przewodniczący! Obecna sesja Parlamentu Europejskiego rozpoczęła się rok temu i od tego czasu nie było ani jednego posiedzenia plenarnego, na którym nie omawialibyśmy kryzysu. Prawdą jest, że najważniejszą dla nas rzeczą jest rozmawianie o kryzysie, który doprowadził do likwidacji 20 milionów miejsc pracy w Europie. Bardzo ważne jest jednak, byśmy dobrze zdefiniowali przedmiot naszej debaty, ponieważ źle sformułowanego równania nie da się rozwiązać.

Kryzys nie jest “kryzysem euro w Grecji”. To kryzys, który obnażył trzy niedopuszczalne asymetrie, które należy zlikwidować.

Pierwszą jest asymetria między gospodarką realną a gospodarką finansową.

Drugą jest asymetria między unią walutową a brakiem polityki fiskalnej, budżetowej i gospodarczej, która towarzyszyłaby unii walutowej.

Trzecią jest dotkliwość kryzysu i wyzwań, jakie się z nim wiążą, i panujące mimo tego irytująca powolność reakcji i mechanizmy decyzyjne typowe dla Unii Europejskiej.

Dlatego nie nadążamy z odpowiedzią dla wszystkich tych milionów bezrobotnych, którzy spoglądają ku nam, i roztrząsamy problemy nieistniejące w innych krajach, które radzą sobie z kryzysem za pomocą lepszej decyzyjności.

Doczekaliśmy jednak jednocześnie nadzwyczajnych decyzji: komunikatu Komisji, nadzwyczajnych decyzji Rady Ministrów z zeszłego tygodnia i oczywiście strategii 2020.

Jednakże te nadzwyczajne środki mają swoją cenę: towarzyszą im znaczne wymagania, ograniczenia i groźba kary w stosunku do krajów, które nie są w stanie ograniczyć wydatków, a tym samym narażają wzrost.

Wczoraj rozmawialiśmy tu w Parlamencie o europejskiej konwencji praw człowieka i planie działań na rzecz realizacji programu sztokholmskiemu. Mieliśmy okazję przypomnieć, że Europa nie może wyłącznie składać się z rynku wewnętrznego i unii walutowej. Zasadniczo Europa nie została zbudowana na tych dwóch aspektach, ale na obywatelskości. Nadszedł zatem czas, by przypomnieć raz jeszcze, że te miliony Europejczyków wyrażają swoje niezadowolenie z Europy, jaką im oferujemy, z Europy, która kieruje więcej gróźb i kar pod adresem krajów, które nie stosują się do reguł, niż zachęt do budowania modelu wzrostu zdolnego do przywrócenia zatrudnienia i spójności społecznej i pomocy w walce z ubóstwem.

Bez Europy obywateli, rozwiązanie tego kryzysu nie będzie możliwe.

 
  
MPphoto
 

  Sylvie Goulard (ALDE).(FR) Panie przewodniczący! Po pierwsze chciałbym podziękować komisarzowi i hiszpańskiej prezydencji za wszystko, co zostało ostatnio osiągnięte, mimo że nastąpiło to zbyt późno. Żeglowanie po wzburzonych wodach nie jest łatwe.

Przełamaliście w ciągu dwóch tygodni więcej barier niż we wszystkich ostatnich latach łącznie, i pragnę państwa zachęcić, byście nadal szli tą drogą. Pragnę zwrócić się do każdego z was z przesłaniem. Po pierwsze chciałbym powiedzieć hiszpańskiej prezydencji, że w czerwcu będziecie odpowiedzialni za przyjęcie strategii 2020. Nie narażajcie swojego imienia na wyszydzenie. Strategia lizbońska zawiodła; niektóre z problemów, przed którymi stoją południowe państwa Europy wynikają z braku konkurencyjności. Jak powiedział pan poseł Verhofstadt, musimy pójść inną drogą. Potrzebujemy ponadto nadzoru finansowego. Właśnie wytłumaczono nam, że Parlament posuwa się za daleko. Jestem sprawozdawcą Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego. Zauważyłem, że w trakcie najbardziej burzliwego weekendu ostatnich kilku tygodni, słowo “systemowy” było wypowiadane kilkakrotnie. Wasza prezydencja jest odpowiedzialna za ten pakiet. Bądźcie ambitni! Macie nasze poparcie. Nie słuchajcie tych z Rady, którzy zbijają kapitał na braku regulacji.

Moja druga konkluzja jest skierowana do komisarza Rehna, którego odwagę cenię; W pełni popieram propozycję Komisji, by parlamenty krajowe ściślej współpracowały z UE. Jednak sprawa ta musi być traktowana bardzo ostrożnie, w przeciwnym bowiem razie będzie to doskonała okazja dla wszelkiej maści populistów i krytyków Europy. Ma pan nasze poparcie, ale musimy w większym stopniu włączyć parlamenty krajowe, a nie sprawiać wrażenie, że “Bruksela” wszystko dyktuje. Zauważam, że te same parlamenty krajowe, które mają się za obrońców demokracji, wpędziły Europę w obecną sytuację, głosując, rok w rok, za przyjęciem deficytów budżetowych.

 
  
MPphoto
 

  Kay Swinburne (ECR). – Panie przewodniczący! Znaleźliśmy się w sytuacji powstałej za przyczyną rządów; nie jest tak, że zabrakło reguł, które mogły zapobiec powstaniu tych kryzysów. Gdyby przestrzegano takich uregulowań jak pakt na rzecz stabilności i wzrostu i kryteria Maastricht, nie borykalibyśmy się z takim poziomem kryzysu, jaki obecnie mamy w wielu państwach członkowskich. Czuję się nieswojo, doszukując się paraleli między zachowaniem i umiejętnościami finansowymi rządów państw członkowskich i banków inwestycyjnych.

Co tydzień zbieramy się w Komisji Spraw Gospodarczych i Walutowych, by rozmawiać nad niestosownością zachowania naszych banków, stwierdzając, że nie przestrzegały one zasad lub że stosowały je w sposób elastyczny, posługując się metodami rachunkowości spreparowanymi za pomocą inżynierii finansowej. Nasze rządy robią dokładnie to samo. Domagamy się odpowiedzialnego ładu gospodarczego, a tymczasem stopień, w jakim nasze rządy korzystają z pozabilansowych instrumentów finansowych, instrumentów celowych i niezadeklarowanych zobowiązań warunkowych, nie wskazuje jak prowadzić odpowiedzialne zarządzanie finansami.

W Wielkiej Brytanii byliśmy zszokowani różnicą pomiędzy zadeklarowanym deficytem ustępującego rządu a tym, co faktycznie stwierdzono po otwarciu ksiąg. Nowy rząd w Wielkiej Brytanii dał nam wyraźny mandat do zweryfikowania prawdziwego stanu finansów. Naprawdę mam nadzieję, że reszta Europy może uczynić to samo; zweryfikować swoje finanse i znaleźć drogę naprzód.

 
  
MPphoto
 

  Cornelis de Jong (GUE/NGL).(NL) Panie przewodniczący! Potrzebujemy skoordynowanej europejskiej polityki zdolnej do zaradzenia następstwom kryzysu; ale Europa nie może już dłużej być rządzona przez duże przedsiębiorstwa, w tym duże instytucje finansowe.

Rządy musiały dwukrotnie ratować nasze instytucje finansowe, przy czym same instytucje nie dołożyły do rachunku ani grosza. W ciągu ostatnich dwóch lat pomoc na rzecz tych instytucji od samej tylko Holandii doprowadziła do wzrostu wydatków na obsługę zadłużenia o 2,5 miliarda euro. W tym samym okresie największy holenderski fundusz emerytalny, ABP, wydał 1 miliard euro na greckie obligacje państwowe, by uzyskać wyższe stopy procentowe. Innymi słowy, spekulacje trwają jak uprzednio, i wkrótce być może będziemy musieli również ratować wspomniany fundusze emerytalny.

„UE 2020” powinna wysłać rachunek pod właściwy adres. Zamiast wprowadzać zasadnicze cięcia w podstawowych usługach publicznych, należy obciążyć najwięcej zarabiających i spekulantów, poprzez częściowe umorzenie długu w takich krajach jak Grecja i na przykład poprzez nałożenie podatku na banki. W ten sposób zachowamy europejski model socjalny.

 
  
MPphoto
 

  Nikolaos Salavrakos (EFD).(EL) Panie przewodniczący! Chciałbym powiedzieć, że teoretycznie w pełni serca popieram propozycje komisarza Rehna, którego uznaję za politycznego przywódcę Europy i osobę, która zasługuje na nasze szczególne poszanowanie.

Jednakże pragnę również powiedzieć i podkreślić, że gorączka jest równie niebezpieczna co hipotermia, zarówno u człowieka, jak i w gospodarce. Nie możemy przeskoczyć z powolnej adaptacji na podstawie traktatu z Maastricht, przez którą cała europejska gospodarka przechodziła przez wiele lat, do przymusowej i natychmiastowej adaptacji, która przedłuży recesję. Bogaci jeszcze bardziej się wzbogacą a biedni jeszcze bardziej zbiednieją. Dlatego pragnę zauważyć, że trwający chaos gospodarczy na świecie wynika głównie z tworzenia dużych, niechcianych rezerw na skalę światową i że należy z nim walczyć poprzez wysiłki na rzecz stymulowania wzrostu na szczeblu europejskim, tak byśmy mogli walczyć z kryzysem w sposób racjonalny.

 
  
MPphoto
 

  Mario Mauro (PPE).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Pan Verhofstadt narzekał, że marksistowska i nacjonalistyczna retoryka nie wystarczą do wyprowadzenia nas z kryzysu. Spróbuję posłużyć się retoryką “europeistyczną”. Zaledwie kilka miesięcy temu, tu w tej Izbie, wielu z nas deklarowało swoją solidarność z Grecją. Faktycznie jaki jest pożytek z Europy, jeżeli nie wspieranie państw członkowskich będących w potrzebie?

Jednakże jaki jest pożytek z euro i Eurogrupy, jeżeli nie promowanie kultury odpowiedzialności i stabilności? Co się stanie, jeżeli solidarność stanie się synonimem Unii Europejskiej, której rola – wbrew traktatom – zostanie zredukowana do pokrywania rachunku tych krajów, które poświęcają swoją odpowiedzialność za przyszłość swoich obywateli w imię ulotnego sezonowego konsensusu?

Panie komisarzu! Czy jest to europeistyczna retoryka, jeśli prosimy Komisję Europejską, by była niezależna i autorytarna, a nie ulegała rządom, które fałszują księgi. Czy to europeistyczna retoryka, jeżeli domagamy się nowych uregulowań dla rynków finansowych? Czy to europeistyczna retoryka, jeżeli narzekamy na błędy w konstrukcji euro, dla którego nadal brakuje wspólnej polityki fiskalnej i emerytalnej?

Znajdujemy się w środku kryzysu, to prawda, ale ten kryzys nie powstał z nadmiaru lub przesadnego uczestnictwa Europy, ale z jej deficytu, braku. Europa musi udzielić stanowczej reprymendy państwom członkowskim, tak by były odpowiedzialne, stabilne i służyły przyszłym pokoleniom. Wszystko to nie będzie retoryką, jeżeli inicjatywy, o których mówimy, zostaną po prostu stworzone i wdrożone i będą stanowiły część strategii politycznej wyprzedzającej wydarzenia, tak byśmy nie musieli później naprawiać szkód.

 
  
MPphoto
 

  David-Maria Sassoli (S&D).(IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Europa ludzi, a nie Europa państw. Kryzys, którego doświadczamy, jest kryzysem niezdolności europejskiej polityki do panowania nad rynkiem. Aby ocalić euro, należy wzmocnić instytucje polityczne i porzucić międzyrządową logikę, tak by zapewnić europejski nadzór.

To nie retoryka, ponieważ kilka minut temu, w Berlinie, niemiecka kanclerz, Angela Merkel, włączyła alarm, stwierdzając, że zagrożone jest euro. Naciskanie guzika alarmowego bez wskazania zdecydowanych i przekonujących środków stwarza ryzyko dalszego osłabienia wspólnej waluty w oczach inwestorów i rynków, a także osłabienia całej Europy. Proszę sobie wyobrazić reakcję rynków w najbliższych godzinach, zważywszy, że kilka minut temu euro znów się załamało.

Może okazać się, że wychodząc z tej Izby, panie przewodniczący, będziemy biedniejsi i mniej bezpieczni. Nowy europejski ład sam w sobie umożliwi nam obronę wspólnej waluty, wspieranie wzrostu, zatrudnienia i integracji społecznej. Musimy zerwać ze starym podejściem polegającym na koordynowania polityk krajowych i wyposażyć się w silne instrumenty decyzyjne.

Nowy ład europejski musi zapewnić trzy szczeble interwencji: politykę na rzecz wzrostu, odpowiednie instrumenty finansowe i zarządzanie kryzysowe. Pakiet środków ratunkowych w wysokości 750 miliardów euro był ważny, ale zdajemy sobie sprawę, że nie wystarczy. Dziś potrzebujemy zdecydowanej inicjatywy politycznej, która może poprowadzić rynek, tak by umożliwić większą mobilność zasobów. Polityka monetarna i budżetowa okazały się niewystarczające do zapewnienia wydajności i konkurencyjności. Nie wolno nam się obawiać inwestowania, przede wszystkim w projekty leżące w interesie Wspólnoty, jak na przykład w infrastrukturę, energię, środowisko, wiedzę i kapitał ludzki.

Panie przewodniczący, na Parlamencie spoczywa ogromny obowiązek: wzmocnienia potencjału państw członkowskich, tak by mogły porzucić politykę międzyrządową i na nowo uwolniły ducha europejskości poprzez własną niezależność.

 
  
MPphoto
 

  Wolf Klinz (ALDE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Rządy europejskie znalazły się pod presją rynków. Wreszcie reagują, ale reagują po szkodzie, a nie przed szkodą. To skandal, że rządy i Komisja reagują dopiero po pojawieniu się na rynkach rzeczywistych słabości.

Powinny były zidentyfikować te słabości we wczesnej fazie. Gdy wprowadzono euro, wiedzieliśmy, że nie będziemy mieli wspólnej polityki walutowej i fiskalnej, jak to ma zwykle miejsce w przypadku pojedynczych krajów. W związku z tym przyjęliśmy środki będące jej substytutem, ale nie przestrzegaliśmy ściśle tych środków. Zasady zostały złamane bardzo szybko i to na samym początku, nawet przez większe państwa członkowskie. Potrzebujemy kolejnego skutecznego zbioru reguł obejmującego mechanizmy sankcji, w tym politykę piętnowania winnych, utratę praw głosu i zawieszanie wypłat z funduszy europejskich do czasu zapłacenia kary.

Po drugie jasne stało się, że istnieją napięcia wewnętrzne w strefie euro, które wystawiają jej siłę na próbę i które przyjmują formę różnic pod względem konkurencyjności. Komisja musi podjąć działania w tym zakresie. Musi zbadać budżety poszczególnych państw członkowskich, by ustalić, czy stwarzają one ryzyko dla strefy euro.

Oczywiście wiemy, że prawo do sporządzania budżetu jest jednym z głównych praw parlamentów krajowych. Nie daje to jednak usprawiedliwienia do zaniechania stworzenia wspólnego europejskiego podejścia. Jest ono pilnie potrzebne. Potrzebujemy więcej Europy, a nie mniej Europy. Być może jest to nasza ostatnia szansa. Jeżeli Komisja i Rada nie będą rozmawiały z Parlamentem, obawiam się, że pewnego dnia skończy się to jedną wielką katastrofą.

 
  
MPphoto
 

  Janusz Wojciechowski (ECR). - Zgadzam się z panem Mauro, że w walce z kryzysami mamy zbyt mało Europy. W ostatnich latach skupiliśmy się na integracji politycznej, zajmował nas traktat lizboński, wzmocnienie kompetencji instytucji politycznych, natomiast zaniedbaliśmy współpracę w zwalczaniu kryzysów. Mam na myśli różne kryzysy, które wymagają współpracy i solidarności. Nie tylko chodzi tu o kryzysy finansowe.

W czasie, gdy prowadzimy tę debatę, kilka krajów Unii Europejskiej, w tym mój kraj Polskę, zalewa wielka powódź, giną ludzie, są ogromne straty materialne. Ludzie oczekują, że w takich sytuacjach Unia Europejska przyjdzie im z pomocą, lecz tej pomocy jest niewiele. Unia Europejska jest słaba, gdyż ma za mały budżet, za mało pieniędzy na konkretne działania. W ślad za wzmocnieniem politycznym nie idzie odpowiednie wzmocnienie finansowe. Obawiam się, żeby w następstwie tego kryzysu, nie zwiększyła się jeszcze bardziej skłonność do redukowania budżetu, bo wówczas będziemy jeszcze bardziej słabi i bezradni.

 
  
MPphoto
 

  Jean-Pierre Audy (PPE).(FR) Panie przewodniczący! Nadszedł teraz taki moment kryzysu – który nie jest tylko kryzysem europejskim ale również światowym – w którym potrzebujemy prawdy i trzeźwości myślenia i w którym potrzebne jest przyjęcie odpowiedzialności.

Tworzy się ład światowy. Jaki będzie wpływ Europejczyków? Jak mamy wpływać na kształt tego ładu, skoro nie jesteśmy w stanie stworzyć własnego ładu europejskiego? Nie mogło to umknąć niczyjej uwadze, że po 50 latach integracji, wzrost narodowego egoizmu naraził nas na ryzyko 50 lat dezintegracji. Nie mogło umknąć niczyjej uwadze, że staraliśmy się stworzyć obywatelstwo bez obywateli, prowadzić politykę bez wyborców, wzbudzić wiarę w ideał praworządności bez poszanowania jej zasad.

Po upadku Muru Berlińskiego doprowadziliśmy do ponownego zjednoczenia naszego kontynentu, wierząc we własną siłę, ale jednocześnie byliśmy zbyt dumni, by zobaczyć własne słabości. I co się teraz dzieje? Kryzys uderzył w nas z pełnym impetem w czasie, gdy nasza integracja europejska jest wątła i obejmuje słabo rządzone, a w niektórych przypadkach, skorumpowane kraje. Obecnie próbie poddany jest łańcuch solidarności, a wszyscy wiemy, że każdy łańcuch jest na tyle mocny, na ile mocne jest jego najsłabsze ogniwo. Słusznie ratujemy najsłabszych, ponieważ nadszedł na to czas, i uratuje ich nasza siła. Problem nie polega na tym, że unijne uregulowania są niewystarczające, ale że zawiodło ich wdrażanie przez państwa członkowskie i Komisję, która nie dość ściśle monitorowała państwa członkowskie.

Potrzebujemy nie mniej, ale więcej Europy, ale musi to być Europa prawdy, trzeźwego myślenia i odpowiedzialności. Oczywiście musimy respektować pakt na rzecz stabilności i wzrostu, który musi zostać zreformowany. Jednak teraz stoimy przed wyzwaniem przywrócenia zaufania naszych obywateli, co oznacza zapewnienie wzrostu i miejsc pracy. Wzrost oznacza inwestycje. Jeżeli sektor publiczny nie będzie inwestował, nie możemy oczekiwać, że będzie to czynił sektor prywatny.

Oprócz mającej kluczowe znaczenie polityki przemysłowej, proponuję na te 10 lat strategii „UE 2020” europejski plan inwestycyjny wart 1 000 miliardów euro, który miałby na celu uczynienie z terytorium UE najbardziej konkurencyjnego regionu świata pod względem sieci transeuropejskich, infrastruktury, mostów energetycznych, szybkich kolei, usług szerokopasmowych, autostrad, wody, przestrzeni kosmicznej, badań, służby zdrowia, energii i edukacji, i osiągnięcie tego poprzez reformę naszych środków wsparcia budżetowego, we współpracy ze wszystkimi publicznymi zainteresowanymi stronami, a w szczególności EBI.

 
  
MPphoto
 

  Elisa Ferreira (S&D).(PT) Panie przewodniczący, panie komisarzu! Gdy unia gospodarczo-walutowa obchodziła swoje 10. urodziny, Komisja myślała, że euro było najważniejszym sukcesem Unii. Trudno byłoby nam teraz wydać podobną deklarację, nie modyfikując jej, ponieważ kryzys ujawnił, że unia gospodarczo-walutowa jest projektem nieukończonym.

Podjęto, w klimacie stanu zagrożenia, środki minimalne, by ją ratować, ale nie oszukujmy się: ciągła presja, bezpośrednie interesy głównych państw członkowskich, a także bolesna i powolna natura podjętych decyzji sprawiły, że opinia publiczna postrzega euro i Unię Europejską w kategoriach słabości i niepewności.

Musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Unia Europejska i euro stanowią proces integracyjny, a nie jedynie proces polegający na współpracy międzypaństwowej: są one nieskończonymi procesami, które należy wzmocnić, w przeciwnym bowiem razie procesy te zanikną. Należy zająć się trzema kwestiami. Po pierwsze trzeba umocnić instrumenty stworzone w klimacie stanu wyjątkowego: należy stworzyć europejski fundusz walutowy; poczynić postępy w zakresie euroobligacji; trzeba posunąć się do przodu z architekturą nadzoru i regulacyjną i w zakresie budowania europejskiego wymiaru zarządzania kryzysem bankowym.

Po drugie ważne jest zrozumienie, że nie może być mowy o silnej walucie, gdy gospodarka jest słaba: prognozowany dla Unii Europejskiej wzrost na poziomie 1% to za mało, zarówno z punktu widzenia jej struktury demograficznej, jak i walki z bezrobociem; a strategia 2020 okaże się niczym więcej tylko zbiorem dobrych pomysłów, o ile nie znajdą się środki na rzecz jej zrealizowania.

Po trzecie, panie komisarzu, ważna jest konsolidacja fiskalna, ale nie może ona współistnieć z pogłębiającymi się różnicami między państwami członkowskimi Unii: należy przeprowadzić pilny przegląd polityki konwergencji.

 
  
MPphoto
 

  Mirosław Piotrowski (ECR).(PL) Już po raz trzeci Parlament Europejski pochyla się nad centralnie przygotowanym dziesięcioletnim planem zatytułowanym „Europa 2020”. Wśród wielu posłów wzbudził on niechęć nie tylko ze względu na skojarzenia historycznie przebrzmiałymi systemami politycznymi, ale także z powodu spektakularnego fiaska jego poprzedniczki nazwanej strategią lizbońską.

 
  
MPphoto
 

  Jaime Mayor Oreja (PPE).(ES) Panie przewodniczący! Uważam, że najgorszym kryzysem, jaki mógł się nam przydarzyć, nie jest ten, którego doświadczamy obecnie, ale ten, którego doświadczymy, jeżeli nie uda nam się wyciągnąć właściwych wniosków politycznych z tego, co się dzieje.

Żyliśmy ponad stan, szczególnie w niektórych krajach. Odeszliśmy z gospodarki realnej na rzecz gospodarki finansowej, zarówno w ramach naszych rachunków finansów publicznych, jak i w naszym życiu rodzinnym i prywatnym.

Nie docierało do nas, że tak jak w przypadku każdego żywego organizmu, wzrastanie to nie to samo, co tycie. Wzrost wymaga wysiłków i proporcji, podczas gdy proces tycia oznacza brak proporcji i równowagi w stosunku do wkładanej przez nas pracy i dobrobytu, z jakiego korzystamy.

Kryzys nie jest zjawiskiem statycznym. Obraz kryzysu sprzed kilku miesięcy był inny, zupełnie inny, niż obecnie. Postać kryzysu za kilka miesięcy będzie inna, niż obecnie.

Ten kryzys miał charakter gospodarczego i finansowego, ale będzie w coraz większym stopniu nabierał wymiaru społecznego, i będzie wiązał się z konfliktami społecznymi. Oznacza to, że teraz, w obecnej fazie, zanim konflikt przeistoczy się w kryzys społeczny, politycy będą musieli uświadomić sobie, że naszym najpoważniejszym kryzysem jest kryzys zaufania. To nie jest tylko kryzys euro.

Przeanalizujmy wszystkie procesy polityczne i wyborcze, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich miesięcy. Panuje kryzys zaufania, a to oznacza, że musimy sobie zadać pytanie, jak musimy się zmienić, jak musi zmienić się nasza postawa: nasza postawa polityczna, instytucjonalna i osobista. W tym zakresie, zamiast myśleć o innych instytucjach Parlament musi zadać sobie pytanie, jak może przyczynić się do zmiany postawy instytucjonalnej i politycznej w tej Izbie.

Ośmielę się stwierdzić, że zdając sobie sprawę z przyczyn kryzysu – biurokracja, agencje, rządy – musimy zmienić dwie kwestie. Po pierwsze Europa wymaga od Parlamentu minimalnego poziomu konsekwencji: nie może wykrwawić się na śmierć w tak złożonej debacie w sprawie dwóch koncepcji europejskiego społeczeństwa. Po drugie musimy zdobyć się na odwagę i dostrzec co się nam tak naprawdę przytrafia.

 
  
MPphoto
 

  Anni Podimata (S&D).(EL) Po pierwsze, chciałabym zająć dziesięć sekund posiedzenia, by sprostować pewną rzecz. Pan Langen, którego nie ma w Izbie, powiedział, że to niedopuszczalne, że greccy posłowie głosowali przeciwko trzyletniemu programowi stabilizacji w greckim parlamencie. Chciałbym zauważyć, że dobrze byłoby, gdyby pan Langen powtórzył swoje rekomendacje na następnym posiedzeniu Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), ponieważ posłowie ci, którzy – tak się składa – byli jeszcze kilka miesięcy temu odpowiedzialni za rządzenie krajem, należą do PPE.

Wracając do przedmiotu debaty, faktem jest, że obecny kryzys ujawnił przewlekłą chorobę i słabość gospodarczej koordynacji strefy euro i globalnego systemu zarządzania gospodarką, w wyniku której w ogólnoświatowym systemie finansowym zgromadzona została ogromna niekontrolowana władza. Tak więc dziś musimy się przede wszystkim zająć kwestią demokracji, a Europa – o ile chce respektować swoje wartości i historię – musi przyjąć na siebie rolę lidera.

Decyzja dotycząca stworzenia mechanizmu wspierania stabilności w strefie euro jest ważnym krokiem, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak mechanizm zarządzania kryzysowego nie wystarcza; musimy zająć się przyczynami u źródła, nie tylko na szczeblu krajowym, ale również na szczeblu europejskim. Popełniamy błąd i narażamy naszą wspólną przyszłość dalszych pokoleń, kładąc jedyny nacisk na doraźną naprawę finansów i nie doceniając oddziaływania wzrostu, zatrudnienia i podstawowych struktur państwa socjalnego, które kształtowały się od dziesięcioleci.

Panie komisarzu! Propozycje dotyczące wzmocnienia współpracy gospodarczej, które przedstawił pan 12 maja, mogą pomóc w budowaniu bardziej spójnej Europy, w której mniej będzie makroekonomicznych zakłóceń, pod dwoma warunkami: po pierwsze pod warunkiem, że nie będą one ograniczone do sztywnego stosowania paktu na rzecz stabilności i wzrostu, a po drugie, że będą one obejmowały szczegółowe cele w zakresie wzrostu i zatrudnienia w ramach strategii 2020.

 
  
MPphoto
 

  Paulo Rangel (PPE). – (PT) Panie przewodniczący! Kilku kolegów z Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów) zarysowało już bardzo kompletny obraz sytuacji. Myślę, że teraz trzeba wspomnieć o roli państw członkowskich.

Prawdą jest, że rządy krajowe wszystkich państw członkowskich również mają tutaj do odegrania rolę pod względem narzucenia wymogów i warunków wzmocnienia wspólnej waluty i ruszenia z projektem integracji walutowo-gospodarczej. Chciałbym tu powiedzieć, że nasza partia – partia powiązana z grupą PPE, czyli portugalska Paria Socjaldemokratyczna (PSD) – popiera rządowe środki oszczędnościowe, ponieważ uważamy, że należy naprawić błędy popełnione w trakcie 15 lat socjalistycznych rządów w Portugalii, które teraz są wyraźnie widoczne dla wszystkich; PSD poprze środki na rzecz ich naprawienia.

Niemniej, choć popieramy środki oszczędnościowe, jednocześnie krytykujemy portugalski rząd - i jest to dobry przykład dla innych znajdujących się w podobnej sytuacji - ponieważ nie tnie wydatków. Aby zmniejszyć deficyt, konieczne jest nie tylko podnoszenie podatków, ale również zmniejszanie wydatków, a rząd powinien mieć odwagę, by przyjąć środki na rzecz ograniczenia wydatków, zmniejszenia deficytu i spłaty części długu publicznego.

Dotyczy to Portugalii, a także innych państw członkowskich znajdujących się w trudnej sytuacji. My, jako posłowie do PE, jesteśmy również odpowiedzialni za obronę w naszych krajach tych środków, które sa konieczne do umocnienia euro, i urzeczywistnienia tego zintegrowanego obszaru i tego marzenia – marzenia grupy PPE i marzenia, które podzielamy wszyscy. Dlatego krytykujemy rządy, które nie mają odwagi, by podjąć konieczne środki krajowe.

 
  
MPphoto
 

  Göran Färm (S&D).(SV) Panie przewodniczący! W niektórych kluczowych kwestiach, ta bardziej wspólnotowa polityka gospodarcza oddziałuje na budżet UE. Rozmawiamy o finansowaniu strategicznego projektu flagowego „Europa 2020”. Mówimy o pewnych kosztach, gwarancjach itd. dla mechanizmów pożyczkowych i o kontroli rynków finansowych. Równie wiele rozmawiamy o szeregu nowych obowiązkach wynikających z traktatu lizbońskiego. W Parlamencie Europejskim doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele państw członkowskich znajduje się obecnie w niezwykle trudnej sytuacji gospodarczej, borykając się często z ogromnymi problemami z budżetami krajowymi.

Z drugiej strony, jasne jest, że w tej sytuacji UE może pomóc, podejmując środki ważne dla odbudowy gospodarczej państw członkowskich, co da nowy impuls do wzrostu i tworzenia miejsc pracy. Budżet UE powinien zatem skupić się na tych obszarach, w których UE może zapewnić wartość dodaną – europejską wartość dodaną – i w których budżety państw członkowskich i UE mogą wzajemnie się uzupełniać i wspierać. Jednak oznacza to również, że państwa członkowskie nie mogą powierzyć UE znacznych dodatkowych obowiązków bez zapewnienia koniecznych zasobów.

Myślę o polityce na rzecz badań, projektach flagowych i edukacji oraz inwestycjach w infrastrukturę, potrzebnych, jeśli mamy oczekiwać lepszej przyszłości gospodarczej. Myślę zatem, że niezwykle ważne jest, by duch tej coraz bardziej wspólnotowej polityki gospodarczej znalazł również swoje odzwierciedlenie w konstruktywnym podejściu w negocjacjach w sprawie unijnego budżetu na rok 2011, w śródokresowym przeglądzie budżetu długoterminowego i w debacie w sprawie nowych ram finansowych po roku 2013. W przeciwnym razie nie będziemy mogli ruszyć do przodu i wprowadzić wspólnych środków na rzecz wspierania wzrostu i zatrudnienia.

 
  
MPphoto
 

  Theodoros Skylakakis (PPE).(EL) Panie przewodniczący! Jako grecki poseł do Parlamentu Europejskiego chciałbym powtórzyć w tej Izbie to, co mówiłem na forum publicznym w Grecji od samego początku i wyrazić wdzięczność za pomoc, którą mój kraj otrzymał ze środków europejskiego mechanizmu wsparcia, która w połączeniu z rygorystycznymi, acz w większości nieuniknionymi środkami, ocaliły grecką gospodarkę od rychłej zapaści.

Dobrze byłoby, gdyby mechanizm dla Grecji był przyjęty równie szybko, co przyjmowane były mechanizmy wsparcia dla innych gospodarek, gdy Europa wreszcie zdała sobie sprawę z ryzyka, na jakie byliśmy wszyscy narażeni. Dziś po raz pierwszy byłem świadkiem prawdziwej determinacji, zarówno ze strony Parlamentu, jak i innych europejskich instytucji, by bezpośrednio i realistycznie przyjrzeć się rzeczywistym impasom gospodarczym w Europie. Dlaczego znaleźliśmy się w tej sytuacji? Główną tego przyczyną jest to, że żyliśmy ponad stan i zapożyczaliśmy się bez opamiętania. Wydawaliśmy przed kryzysem, wydawaliśmy w czasie kryzysu i wydajemy teraz, kiedy wychodzimy z kryzysu. Każdy, kto chce się przekonać, co się dzieje, gdy ciągle wydaje się więcej niż się ma, powinien przyjechać do Grecji.

Propozycje utworzenia europejskiego funduszu walutowego i innych instytucji zawarte w negocjowanej rezolucji to krok we właściwym kierunku. Ale jeżeli fundusz ten ma zapewnić rzeczywiste zachęty, nie może jedynie uwzględniać wielkości długu i deficytu w ujęciu bezwzględnym, ale również prędkość redukowania długu i deficytu. Naszym prawdziwym problemem, i zwracam się tu do lewicy, jest to, że 4 miliardy ludzi z krajów rozwijających się, którzy żyją za 200 euro miesięcznie, odkryło kapitalizm i wyciąga rękę po światowe zasoby i rynki należące do nas, bogaczy żyjących za 2000 euro miesięcznie. My, na Zachodzie, nie mamy monopolu na kapitalizm, na którym zbudowano stary model europejski. Jeżeli się nie zmienimy, jeżeli nie przyspieszymy zmian strukturalnych, konkurencyjności i innowacji, to po prostu zubożejemy.

 
  
MPphoto
 

  Danuta Maria Hübner (PPE). – Panie przewodniczący! Nie ma wątpliwości co do powagi obecnego kryzysu, a „koszty stosowania” bezprecedensowych metod politycznych są bardzo wysokie. Zadaniem regulatorów i polityków jest podjęcie działań, które umożliwią zarówno przywrócenie równowagi zakłóconej przez załamanie się rynków, jak i skorygowanie wadliwej polityki rządowej. Działania te są już podejmowane, ale dopiero przyjdzie nam się przekonać jak prędko i za pomocą jakich środków państwa członkowskie Unii Europejskiej powrócą na ścieżkę wzrostu.

Więcej regulacji nie stanowi zabezpieczenia przed zagrożeniami obecnego kryzysu. Ponieważ zdecydowaliśmy się na więcej regulacji, powinno temu towarzyszyć większe uproszczenie i zmniejszenie złożoności rynków finansowych. Jasne jest również to, że polityka fiskalna i walutowa nie mogą zastąpić reform strukturalnych. Reformy strukturalne muszą być ukierunkowane na ograniczanie słabości unijnej gospodarki, wśród których należy wymienić szybko rosnące zadłużenie i deficyty, starzenie się społeczeństwa, wielce prawdopodobny rekordowy wzrost inflacji, zagrożenia związane z polityką walki ze zmianami klimatycznymi, niską produktywność i brak konkurencyjności.

Dysponując mniejszymi środkami publicznymi, będziemy musieli uczynić więcej; stąd też pieniądze publiczne, zarówno europejskie, jak i krajowe, będą musiały być wykorzystywane w sposób bardziej skuteczny. Przyjazne dla przedsiębiorstw środowisko regulacyjne, skuteczny rząd, podatki niezakłócające konkurencji, wysoka stopa uczestnictwa w rynku pracy, szczególnie wśród kobiet, dobry system edukacyjny, badania i innowacje – wszystko to stanowi minimalny pakiet środków na rzecz wzrostu, zatrudnienia i konkurencyjności. Bez wątpienia europejska strategia zwycięstwa musi być oparta na dyscyplinie fiskalnej, ale powinna skupiać się ona na innowacyjności, która stanowi jedyny sposób na pobudzenie wydajności i wzrostu w sposób zrównoważony.

Komisja Europejska i Parlament Europejski powinny odzyskać swoją strategiczną rolę i zmierzać w kierunku odważnych europejskich rozwiązań. Więcej Europy potrzebne jest zarówno obywatelom, jak i rynkom.

 
  
MPphoto
 

  Gay Mitchell (PPE). – Panie przewodniczący! Dla mnie oczywiste jest, że suwerenne państwa muszą odpowiadać za przyjęte zobowiązania i że należy od nich wymagać realizacji uzgodnionych celów, tak więc od tego zaczynam. Ale nadszedł również czas, żeby się rozglądnąć dookoła i przekonać się, jakie działania przyczyniają się do ostatnich zawirowań. W 1930 roku do pogłębienia recesji przyczynił się system waluty złotej i protekcjonizm. Natomiast w Unii Europejskiej, ucząc się na błędach z przeszłości, ustanowiliśmy solidarność i potencjał instytucjonalny, w postaci Banku Centralnego i Komisji.

Praca wykonana przez instytucje robi wrażenie, zważywszy, że państw członkowskich UE jest 27, w tym 16 państw w strefie euro. Ponadto nasze instytucje współpracowały z US Federal Reserve, Bank of England, bankiem centralnym w Japonii i innymi. Mimo to rynki – tak zwane rynki – negatywnie odbierały prawie każdy podejmowany krok. Teraz jestem całym sercem za wolnym rynkiem; protekcjonizm nie działa. Ale czy nasze rynki są wolne? Rynki zostały rozpędzone i wywierano na nie presję, w związku z czym zostaliśmy wpędzeni w kryzys. Czy nie możemy na podstawie dotychczasowych doświadczeń wywnioskować, że potężne grupy interesów są zdolne do wpływania na suwerenne państwa i wygrywania, i że niektóre z nich wykorzystują – dla dowolnych celów – tę władzę, by realizować własny program, wykorzystując rynki do własnych celów?

Program polityczny mógłby, dajmy na to, uwzględniać obawy, że euro może w przyszłości zastąpić dolar jako walutę rozliczania płatności za ropę naftową; program przedsiębiorstw i interesów gospodarczych mógłby polegać po prostu na gromadzeniu coraz większej władzy i bogactwa poprzez niszczenie suwerennych praw, w tym wspólnych suwerennych praw przysługujących w ramach Unii Europejskiej. Nadszedł czas, by przywódcy polityczni zastanowili się nad tym, co się dzieje. Powtarzam: należy zdyscyplinować państwa członkowskie, w tym państwo członkowskie, z którego pochodzę. Oczywiście jest to konieczność. Tymczasem my skupiamy całą uwagę na państwach członkowskich, a prawie wcale na tym, co kryje się za niektórymi działaniami na rynkach.

Chciałabym usłyszeć od prezydencji Rady i komisarza: Co robi się, by wymóc odpowiednie postępowanie? Gdy nie upilnowaliśmy tych ludzi w przeszłości, zobaczcie, co oni nam zrobili. Tak więc nadszedł czas, byście zajęli się również nimi, a nie tylko państwami członkowskimi.

 
  
MPphoto
 

  Alajos Mészáros (PPE). (HU) Strategia „Europa 2020” jest bardzo ważna, szczególnie teraz, w czasie nasilającego się kryzysu finansowo-gospodarczego. Kryzys ten uwidocznił tak zasadnicze pytania i negatywne procesy, że jeśli nie uwzględnimy ich w naszej strategii, może to zagrozić pomyślności naszej polityki gospodarczej.

Nie wolno nam zniszczyć reputacji euro i musimy uczynić wszystko co w naszej mocy dla trwałości unii walutowej. Reprezentuję ostatni kraj przystępujący do strefy euro. Obywatele Słowacji uważają, że wprowadzenie euro było sukcesem, dlatego również Słowacja stara się chronić euro za wszelką cenę.

Musimy uświadamiać ludzi, że kryzys walutowy może mieć poważne następstwa polityczne. Mogą one obejmować zwiększony eurosceptyzm i niepewność wśród tych krajów, które przygotowują się do przystąpienia do strefy euro. Musimy pomagać i wspierać te kraje, które jeszcze nie wprowadziły wspólnej waluty.

Projektując „strategię 2020”, należy nadać zasadniczą rolę polityce gwarantującej zrównoważony rozwój. Chociaż trwają prace nad dywersyfikacją rozwiązań energetycznych w Europie Środkowej, należy również zapewnić zwiększone wykorzystana alternatywnych źródeł energii, by ograniczyć zmiany klimatyczne. Musimy również uświadamiać ludzi, że wydajność obecnych alternatywnych źródeł energii jest skończona. Z punktu widzenia naszego długoterminowego bezpieczeństwa energetycznego, energia nuklearna jest rozwiązaniem, które może zagwarantować wystarczającą ilość energii przy najniższym poziomie emisji dwutlenku węgla, a zatem musimy kłaść ogromny nacisk na związaną z tym kwestię bezpiecznego składowania i produkcji paliwa jądrowego. Konieczne jest również zapewnienie bodźca dla dalszych badań nowoczesnych technologii energetycznych, takich jak innowacyjne reaktory syntezy jądrowej. Powstaje wiele ważnych pytań, które pragniemy uwzględnić w naszej strategii, i stoimy wobec ogromnego zadania poprawy koordynacji i integracji różnych obszarów. Tylko poprzez uczynienie tego możemy sprawić, że oprócz unii walutowej, uda nam się zbudować tak bardzo ważną unię gospodarczą.

 
  
MPphoto
 

  Marian-Jean Marinescu (PPE) . – (RO) Z ogromnym zadowoleniem przyjmuję środki zaproponowane przez Komisję i Radę. Gdyby środki te zostały wprowadzone już jakiś czas temu, moglibyśmy uniknąć wielu skutków kryzysu, które teraz dają nam się we znaki. Brak ładu gospodarczego doprowadził do podejmowania decyzji pod presją i bez konsultacji z Parlamentem Europejskim. Ponadto nie wprowadzono mechanizmów monitorowania przyjmowanych środków.

W zeszłym roku wpompowano w banki ogromne sumy. To był konieczny krok, ale uratowanie banków nie pomogło złagodzić kryzysu później. Kryzys trwa. Nie przestrzegano paktu na rzecz wzrostu i stabilności. Pogrążyliśmy się w niemożliwym do zaakceptowania deficycie. Państwa podejmowały różne środki w tych samych sytuacjach. Niektóre zdecydowały się powiedzieć swoim obywatelom prawdę i przyjąć środki oszczędnościowe. Brak wspólnych przepisów ma dla europejskich obywateli różne następstwa, mimo że do powstania kryzysu przyczyniły się wszystkie państwa członkowskie. Nie możemy przejadać więcej niż produkujemy, ani nie możemy wydawać więcej niż zbieramy.

Potrzebujemy stabilności finansowej. Dlatego też wnioski dotyczące utworzenia nowego mechanizmu stabilności europejskiego funduszu walutowego są bezwzględną koniecznością. Jednak środki te muszą zostać wsparte spójną strategią odbudowy gospodarczej i mechanizmami kontroli i kar. Pozwoli nam to skonstatować, że będziemy w stanie stworzyć realny, skuteczny ład gospodarczy z korzyścią dla wszystkich państw członkowskich.

 
  
MPphoto
 

  Mairead McGuinness (PPE). - Panie przewodniczący! Będę przestrzegała regulaminu. Z zadowoleniem przyjmuję komentarze hiszpańskiej prezydencji dotyczące systemów produkcji i skoncentrowania uwagi na konkurencyjności. Zdaje się, że potrzebujemy więcej takich rozmów w tym Parlamencie, w Radzie i w Komisji.

Co się tyczy pańskich uwag na temat powolnej reakcji, musimy się temu przyjrzeć, ponieważ istnieje problem letargu w ramach systemu europejskiego pod względem reagowania. Państwa członkowskie mogły były zareagować szybciej, gdy uderzył w nas kryzys bankowy. Jesteśmy w stanie to uczynić, ale nie potrafiliśmy tego zrobić w tym konkretnym przypadku.

Wreszcie Komisja poszukuje czterech filarów nowej strategii. Myślę, że Komisja musi zbadać własną rolę w tym kryzysie. Jak się zdaje monitorowanie realizacji postanowień paktu na rzecz wzrostu i stabilności odbywało się na zasadzie miękkiego podejścia do nadzoru, które się nie sprawdziło. Gdybyśmy wszyscy, jak mówili inni, przestrzegali zasad, nie mielibyśmy tego problemu. Powierzenie wam większej władzy będzie miało sens tylko wówczas, gdy rzeczywiście wykorzystacie władzę, którą dysponujecie już w tej chwili.

 
  
MPphoto
 

  Elena Băsescu (PPE).(RO) W trakcie obecnego kryzysu gospodarczego strategia „Europa 2020” zdaje się stanowić nie lada wyzwanie. Z drugiej strony, stanowi również okazję. Może dać ważny bodziec w postaci wspierania reform społeczno-gospodarczych wymaganych w dłuższym terminie. Zasadami, na które powinna się opierać, muszą być zasady solidarności i adaptacyjności.

Uważam, że należy utrzymać kwoty alokowane na Fundusz Spójności, ponieważ odgrywają one zasadniczą rolę w zmniejszaniu różnic pod względem rozwoju gospodarczego między regionami UE. Z drugiej strony, rozumie się samo przez się, że cele przyjęte na szczeblu Unii Europejskiej nie mogą automatycznie stać się celami krajowymi. Muszą być przyjmowane stosownie do możliwości każdego kraju. Rumuński rząd powołał grupę roboczą wysokiego szczebla, która określi cele krajowe. Jednocześnie pomoże koordynować sporządzanie krajowych planów reform.

 
  
MPphoto
 

  Antigoni Papadopoulou (S&D).(EL) W swym postępowaniu rynki i banki są niczym wilcza sfora, jak określił je szwedzki minister finansów – wilcza sfora gotowa rozerwać na strzępy słabsze gospodarczo kraje. Pierwszą ofiarą była Grecja, a w jej ślady poszła Hiszpania i Portugalia. W przypadku Grecji widzieliśmy, z jednej strony, jak bezlitośnie uderzyli w nią spekulanci, a z drugiej, widzieliśmy wspólnotową solidarność, która nadeszła późno i na bardzo surowych warunkach, zmuszając Greków do bardzo nieprzyjemnych poświęceń i wyjścia na ulicę. Mogło by się zdawać, że bohaterami międzynarodowego kryzysu gospodarczego są teraz państwa, a nie banki.

Musimy wyciągać wnioski z tej przeciwności losu. Unia Europejska potrzebuje więcej wspólnotowej solidarności, lepszego nadzoru systemu finansowego, ściślejszego przestrzegania przez państwa członkowskie postanowień paktu na rzecz stabilności, więcej skoordynowanej polityki finansowej i środków na rzecz zapobiegania nierównowadze konkurencyjnej. Obywatele Europy chcą więcej ludzkiej Europy, z mniejszymi nierównościami między państwami członkowskimi. Nadszedł czas na bardziej realistyczny, przyjazny ludziom program dla Unii Europejskiej 2020 roku, który uwzględniałby wyzwania obecnych czasów.

 
  
MPphoto
 

  Olle Schmidt (ALDE).(SV) Panie przewodniczący! Europa potrzebuje więcej współpracy i więcej solidarności – a nie protekcjonizmu i nacjonalizmu. Wiemy to – nauczyła nas tego historia.

Ciężko przychodzi mi zrozumieć strach, jaki ewidentnie odczuwają ministrowie, gdy przedstawia im się propozycję uprzedniego badania budżetów państw członkowskich. W ostatnich miesiącach bali się nawet najbardziej zahartowani ministrowie finansów, i to całkiem słusznie. Można oczywiście dopatrzyć się tu narodowej buty. Proszę bardzo, kontrolujcie inne kraje, ale nie mój. Weźcie pod lupę Grecję, Hiszpanię i Portugalię, ale nie mój kraj. Noli me tangere – nie dotykajcie mnie!

Nasze wzajemne uzależnienie od siebie wymaga otwartości i zaufania. Rządy szwedzki i fiński mają podobne doświadczenia wyniesione z poważnych kryzysów lat 90., w związku z czym powinny całym sercem poprzeć propozycje komisarza Rehna.

 
  
MPphoto
 

  Jaroslav Paška (EFD). (SK) Odpowiedzialna polityka budżetowa we wszystkich krajach Unii Europejskiej jest jedynie pierwszym krokiem w kierunku rozwiązania obecnego problemu. Następnym krokiem, który jest zdecydowanie trudniejszy do zrobienia, powinna być walka o miarodajną zmianę naszej struktury zatrudnienia. Znaczny odsetek obywateli UE jest zatrudniony w sektorach nieprodukcyjnych, szczególnie w administracji publicznej, a sfera produkcyjna nie jest w stanie utrzymywać takiej ogromnej rzeszy biurokratów, którzy jedynie komplikują życie, wymyślając więcej uregulowań i ograniczeń.

Niech pan spojrzy na Azję, panie komisarzu. Nie ma ona takiego dużego odsetka wykształconych ludzi, ani tak wielu uniwersytetów. Niemniej azjatyckie kraje mają małą administrację publiczną i nieskomplikowane otoczenie przedsiębiorczości, pozwalające im na rozwijanie naturalnego potencjału konkurencyjnego, który drzemie w wielu ludziach. Nieskomplikowane, przejrzyste otoczenie przedsiębiorstw, mniej administracji i więcej przestrzeni dla niezależnej, przedsiębiorczej i twórczej działalności naszych obywateli: oto najlepszy sposób wydostania się z obecnych tarapatów.

 
  
MPphoto
 

  Andrew Henry William Brons (NI). – Panie przewodniczący! Kryzys gospodarczy nie jest przejściową chorobą, którą państwa członkowskie UE wkrótce pokonają, powracając do pełnego zdrowia gospodarczego. Istnieją wady systemowe w podejściu do polityki gospodarczej UE i jej państw członkowskich. Cel dotyczący przyjęcia wspólnej waluty, docelowo przez ponad 27 państw, opiera się na fałszywym założeniu, że jedna waluta może być odpowiednia dla wielu bardzo różnych gospodarek. Wartość waluty musi odzwierciedlać stan gospodarki, której dana waluta służy.

Istnieją jednak inne wyraźne problemy. Uleganie globalizacji przez UE i jej państwa członkowskie jest receptą na katastrofę. Nie możemy zezwolić na napływ towarów i taniej siły roboczej do Europy. Nie możemy konkurować z towarami obcych krajów bez obniżenia naszych wynagrodzeń do stawek panujących w tych krajach. Prawne określenie płac minimalnych nie uratuje naszych pracowników przed dumpingiem płacowym ze strony pracowników migrujących, podzlecaniem pracy naszych obywateli lub przenoszeniem naszej produkcji do krajów trzeciego świata.

 
  
MPphoto
 

  Tunne Kelam (PPE). – Panie przewodniczący! Chciałbym podziękować komisarzowi Rehnowi za jego ciepłe słowa i ufność w wysiłki Estonii na rzecz przyłączenia się do strefy euro, i mogę pana zapewnić, że przy obecnym obciążeniu finansowym rzędu 7,5% PKB Estonia nie przyczyni się do wzrostu średniego poziomu zadłużenia UE. Ufam ponadto, że koledzy ze strefy euro uznają, iż Estonia stanowi dobry przykład; będzie to zachęcający sygnał również dla Łotwy i Litwy, przekonujący narody tych państw, że wysiłek ma sens i że wszyscy wnioskujący o przystąpienie do strefy euro będą traktowani przez pryzmat ich zasług.

Przystąpienie do strefy euro w tym momencie nie jest jedynie przywilejem. Oznacza przyjęcie na siebie zobowiązań do solidarności i wniesienie wkładu do paktu na rzecz konsolidacji od samego początku, ale jestem przekonany, że to właściwa decyzja; przekonamy się, że UE nie jest tylko okazją do brania, ale przede wszystkim, jest szansą na przyczynienie się do budowania naszej wspólnej sprawy.

 
  
MPphoto
 

  Danuta Jazłowiecka (PPE).(PL) Dzisiejsza dyskusja na temat zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej jest dyskusją fundamentalną, gdyż dotyka kwestii dalszego pogłębiania integracji europejskiej. Z uwagi na zaawansowane połączenia gospodarcze państwa członkowskie powinny czuć się na równi odpowiedzialne za europejski mechanizm stabilizacji, za całą sytuację gospodarczą w Europie.

Myślę, że nikt z nas nie powinien mieć wątpliwości, iż rzetelne monitorowanie zobowiązań i wydatków publicznych (przewodniczący przerwał mówcy), koordynowanie procesu tworzenia budżetów i planów reform w państwach członkowskich na wczesnym etapie, czy mechanizm pomocy w czasach kryzysu są rozwiązaniami idącymi w dobrym kierunku. Priorytetem powinno być sumienne wdrażanie zasad Paktu Stabilności i Wzrostu, co jest kluczem do zapewnienia budżetowej i makroekonomicznej stabilności w Unii Europejskiej. O ile zestaw kar i zasada naming and shaming są niezbędne do zdyscyplinowania krajów członkowskich we wdrażaniu zasad paktu oraz niezbędnych reform, o tyle z rezerwą odnoszę się do kar finansowych. Kary te bowiem stosowane w przypadku państw znajdujących się już w trudnej sytuacji finansowej mogłyby mieć odwrotny, negatywny skutek dla gospodarek tych krajów.

(Przewodniczący przerwał mówcy)

Dlatego apeluję, byśmy przyszłość Europy planowali odpowiedzialnie.

 
  
MPphoto
 

  Liisa Jaakonsaari (S&D).(FI) Panie przewodniczący! Kiedy nastaje kryzys, psychologiczną reakcją nań jest albo zwinięcie się w kłębek, obwinianie innych, poszukiwanie wrogów albo próbowanie znalezienia rozwiązań. Europa jest teraz świadkiem tego trzykierunkowego podejścia: z jednej strony w wielu krajach na fali są nacjonalizm i protekcjonizm; z drugiej strony poszukiwane są nowe rozwiązania, jak to czyni Komisja. Musimy docenić te wysiłki. Im silniejszy jest system polityczny w Unii Europejskiej i na szczeblu narodowym, tym lepiej będziemy mogli poskromić siły rynkowe. W przeciwnym razie sytuacja wymknie się spod kontroli.

Myślę, że jest jedna rzecz, której powinniśmy zaprzestać, a mianowicie powinniśmy przestać wyszydzać Grecję. Grecki naród, premier i politycy zasługują teraz na nasz respekt, ponieważ podejmują oni kilka bardzo trudnych decyzji. Jak powiedział pan Schmidt, Finlandia i Szwecja były na początku lat 90. u.w. Grecją. Musieliśmy podjąć decyzje, które były równie trudne, ale nam się udało.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Przepraszam, że przerywam. Zauważycie państwo w tej Izbie, że mimo iż pani poseł mówi bardzo ciekawe rzeczy o Grecji, przerwałem jej dokładnie po jednej minucie, tak więc staram się być najbardziej obiektywny, jak tylko mogę.

 
  
MPphoto
 

  Michael Theurer (ALDE).(DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! W obecnej debacie w sprawie funkcjonalnego systemu europejskiego zarządzania gospodarczego, lekceważy się moim zdaniem perspektywę długoterminową. Teraz nadszedł czas zintegrowania krótkoterminowych środków stabilizacyjnych ze strategią długoterminową. Potrzebujemy wizji gospodarki rynkowej. Fundamentalne zasady gospodarki społeczno-rynkowej zostały już określone w traktacie lizbońskim. Musimy je teraz urzeczywistnić.

Gospodarka społeczno-rynkowa była skutecznym modelem, który leżał u podstaw cudu gospodarczego Niemiec. Walter Eugen, ojciec tego cudu gospodarczego, wspomniał już w 1950 roku, że aktywność gospodarcza państwa powinna koncentrować się na wskazaniu systemu regulowania gospodarką a nie zarządzania procesami gospodarczymi. Dlatego apeluję o podejście regulacyjne, innymi słowy, o podjęcie przez państwo środków na rzecz wpływania na podstawowe warunki gospodarcze poprzez przepisy ogólne. To nie państwo tworzy miejsca pracy, ale to państwo musi stworzyć ramy regulacyjne dla tworzenia miejsc pracy i na tym właśnie musimy się skupić. Konkurencyjność nie jest początkiem ale wynikiem aktywności gospodarczej.

 
  
MPphoto
 

  Franz Obermayr (NI).(DE) Panie przewodniczący! W strategii „Europa 2020” musimy zająć się dogłębnymi przyczynami obecnego kryzysu. Czy rozsądne byłoby wprowadzenie unii walutowej typu amerykańskiego bez ustanowienia koniecznej centralnej kontroli polityki finansowej? Odpowiedź brzmi “nie”. Nie wolno pozwolić, by euro zamieniło UE w ogromny mechanizm redystrybucyjny oparty na obowiązkowej solidarności. Jeżeli mamy mieć unię walutową, musi to być twarda unia walutowa.

Dodatkowo w przyszłości nie wolno traktować wolnych rynków finansowych jako bytów oddzielonych od gospodarki realnej. Dlatego musimy w ramach strategii „Europa 2020” poradzić sobie ze spekulantami i funduszami hedgingowymi. Droga zaproponowana przez Austrię i wczoraj przez Niemcy, w kierunku podatku od transakcji finansowych, który obejmowałby zyski generowane przez banki i sektor finansowy, jest zdecydowanie właściwym podejściem. Bądźmy przykładem dla podatników i przypomnijmy wreszcie sektorowi finansowemu o jego obowiązkach. Musimy również bardziej odważnie stosować obowiązujące przepisy w odniesieniu do państw członkowskich. Każde państwo celowo fałszujące swoje statystyki musi być po prostu wyrzucone ze strefy euro. Kraje dopuszczające się oszustw muszą opuścić strefę euro.

 
  
MPphoto
 

  Paul Rübig (PPE).(DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie i panowie! Strategia „Europa 2020” stanowi dla nas szczególne wyzwanie. Generalnie musimy skupić się na małych i średnich przedsiębiorstwach (MŚP). Powinniśmy zapewnić, by do roku 2020 małe i średnie przedsiębiorstwa posiadały średni minimalny odsetek kapitału w wysokości 20 %.

Potrzebujemy silnych małych i średnich przedsiębiorstw w Europie, ponieważ zatrudniają one dwie trzecie siły roboczej, produkują 50 % produktu krajowego brutto i wpłacają 80 % podatków. Komisja zapomniała po prostu uwzględnić w programie celów mających na celu wzmocnienie małych i średnich przedsiębiorstw.

Panie komisarzu Rehn! Zwracam się do pana, by podjął pan działania na rzecz MŚP i opracował cele na rzecz wzmocnienia pozycji tych przedsiębiorstw i ich pracowników.

 
  
MPphoto
 

  Milan Zver (PPE).(SL) Dzisiejsza debata jest jedną z najlepszych debat, jakie odbyliśmy w sprawie kryzysu gospodarczo-finansowego, szczególnie w sprawie jego skutków w Grecji, i większość wystąpień skupiała się zasadniczo na kwestii tego, w jaki sposób powinniśmy zarządzać Unią Europejską w przyszłości. Zgodzę się jednak również z tym, o czym mówili ci, którzy zmierzają do znalezienia winnych tej sytuacji. Moim zdaniem jest to słuszna droga naprzód i ważne jest byśmy nią podążali. Musimy zadać pytania o odpowiedzialność niektórych instytucji europejskich, a nie tylko o zbiorczą odpowiedzialność instytucji, ale kto dokładnie jest odpowiedzialny za co.

Czy wolno mi zatem zasugerować, byśmy udzielili reprymendy na przykład panu Almunii, byłemu komisarzowi ds. gospodarczych i walutowych, który był dość krytycznie nastawiony do niektórych krajów za swojej kadencji, a potem pojawiła się sprawa grecka. Żądam, by wyjaśnił swoją rolę w tym wszystkim, a jeżeli tego nie uczyni, powinien zrezygnować.

 
  
MPphoto
 

  Seán Kelly (PPE). – Panie przewodniczący, po pierwsze w ostatnich kilku tygodniach wprowadziliśmy środki na rzecz rozwiązania kryzysu finansowego, który już nastał – kryzysu finansowego spowodowanego przez brak regulacji, brak nadzoru i brak zarządzania. Poprzez dzisiejsze środki staramy się przewidywać te sytuacje, tak by nie pojawiały się w przyszłości, i są one mile widziane.

Wszyscy lepiej się sprawujemy, jeżeli ktoś patrzy nam przez ramię. Dotyczy to zarówno rządów, jak i ludzi. Tak więc doceniamy to, co tu dziś uczyniono i myślę, że dzisiaj powinniśmy przejść do załatwienia problemu terrorystów finansowych z agencji ratingowych i spekulantów, którzy sieją spustoszenie w życiu ludzi i zmierzają do obalenia suwerennych rządów. Przyjmując takie dualistyczne podejście – zajecie się zarządzaniem na szczeblu gospodarczym i poradzenie sobie z finansowymi terrorystami – być może będziemy w stanie wybiec myślą ku lepszej przyszłości.

 
  
MPphoto
 

  Karin Kadenbach (S&D).(DE) Panie przewodniczący, panie komisarzu, panie wiceprzewodniczący! Mówimy dziś o wspólnym europejskich zarządzaniu gospodarczym. Myślę, że nadszedł czas, byśmy zdali sobie sprawę, że rynek nie ma niezależnej wartości i że obywatele Europy nie muszą służyć rynkowi, ale że zamiast tego rynek ma służyć ludziom, 500 milionom Europejczyków.

Wyrażam przekonanie, że potrzebujemy konsolidacji i wzrostu, ale oba te terminy wiążą się zazwyczaj z innymi aspektami, innymi słowy, z jednej strony, ze społecznie odpowiedzialną konsolidacją, a z drugiej, ze zrównoważonym wzrostem. Potrzebujemy pewności, by to osiągnąć, a mieszkańcy Europy potrzebują perspektyw. Będziemy jednak mogli zaoferować im te perspektywy, jeżeli zdołamy obiecać im, że będą żyli w Europie, w której będą mogli wspólnie korzystać z dobrobytu lub wprowadzić środki, które to zagwarantują. W Europie przyszłości wzrost powinien nie tylko przypadać w udziale nielicznym.

 
  
MPphoto
 

  Rachida Dati (PPE).(FR) Panie przewodniczący! Po pierwsze prawdą jest, że nagłe pojawienie się kryzysu greckiego i jego powaga wzbudziły ogromny strach wśród naszych współobywateli, strach, który moim zdaniem jest uzasadniony. Nie oznacza to jednak, jak powiedział jeden z przedmówców, że powinniśmy pokazywać Grecję palcem. Jednak ważne i pilne jest – jak już mówimy od jakiegoś czasu – byśmy wyciągnęli konieczne wnioski, ponieważ możemy zbudować bardziej polityczną Europę i przejść do zarządzania gospodarczego. Należy teraz pilnie zaproponować zarządzanie gospodarcze.

Rozumiem, że Komisja proponuje prześwietlanie budżetów krajowych z wyprzedzeniem. Osobiście, nie wydaje mi się, że powinniśmy teraz zmieniać te zasady. Potrzeba nam pilnie i zdecydowanie europejskiego zarządzania gospodarczego, a nie prześwietlania budżetów krajowych przez Komisję. Myślę, że ta propozycja nie tylko ujawni konstytucyjne niespójności, ale doprowadzi do opóźnień i komplikacji, które zdecydowanie nie są teraz potrzebne Europie. Pilnie potrzebujemy europejskiego zarządzania gospodarczego, a nie uprzedniego prześwietlania budżetów państwowych.

 
  
MPphoto
 

  Vasilica Viorica Dăncilă (S&D).(RO) Wszyscy wiemy, że strategia „Europa 2020” została uruchomiona po to, aby pomóc Unii Europejskiej pokonać obecny kryzys gospodarczy i przygotować jej gospodarkę na nową dekadę. Jednakże poważnym problemem jest to, że Europa 2020 nie zawiera nawet jasnych wytycznych w sprawie przeglądu jednej z najważniejszych wspólnych polityk, a mianowicie wspólnej polityki rolnej.

Jeszcze poważniejsze jest to, że odniesienie do rolnictwa, jako ważnego politycznego narzędzia osiągnięcia celów strategii „UE 2020” zostało poczynione dopiero w ostatniej minucie. Dlatego też nawet nie jesteśmy zdziwieni, że w dokumencie tym zbyt mało mówi się o polityce rolnej. W tym zakresie strategia „UE 2020” obejmuje niektóre pomysły dotyczące przyszłej WPR. Nie mniej nie przypisuje się niej kluczowej roli strategicznej WPR jako części szerszego podejścia globalnego, uwzględniającego ogromne wyzwania, jakimi są perspektywy podwojenia się światowego popytu na żywność i zmiany klimatyczne.

 
  
MPphoto
 

  Czesław Adam Siekierski (PPE).(PL) Szanowni państwo! Brak jest pogłębionych analiz przyczyn kryzysu w strefie euro oraz zapaści gospodarczej w Grecji, czy zagrożeń, przed jakimi stoją następne kraje. Czy światowy kryzys finansowy, który przekształcił się w kryzys gospodarczy, jest przyczyną tej sytuacji, czy mamy tutaj do czynienie z własnymi błędami, zaniedbaniami i brakiem działań?

Powiedzmy sobie jasno i szczerze, że w naszej Unii zabrakło koordynacji polityki finansowej. Nie przestrzegano paktu o stabilizacji wzrostu, nie przestrzegano dyscypliny finansowej. Budżety narodowe często były oderwane od rzeczywistości: koszty wysokie, dochody niskie, brak odpowiedzialności w rządzeniu państwem. Pytam: gdzie był Europejski Bank Centralny, gdzie była Komisja?

Powiedzmy sobie szczerze, że problem leży w tym, że państwa członkowskie nie pozwalają na monitoring, ocenę i analizę ich budżetu ze strony instytucji Unii. W ostatnich latach głównie zajmowaliśmy się traktatem lizbońskim, a mniej uwagi poświęcaliśmy unii gospodarczej, a szczególnie unii walutowej.

 
  
MPphoto
 

  Diego López Garrido, urzędujący przewodniczący Rady. – (ES) Panie przewodniczący! W istocie możemy powiedzieć, że Unia Europejska stoi wobec sytuacji podobnej do wielu innych sytuacji w bolesnej historii UE, które znalazły pozytywne rozstrzygnięcie. Europa znajduje się na rozdrożu, tak samo jak po drugiej wojnie światowej, która doprowadziła do utworzenia bytu, który wówczas nie nazywał się jeszcze Unią Europejską. Podobnie było wówczas, gdy upadł Mur Berliński, gdy Europa ponownie zjednoczyła się, kiedy to, tak przy okazji, nastąpił kryzys europejskiego systemu walutowego. Odpowiedzią na to było pójście naprzód i przyjęcie nowego traktatu. To samo uczyniliśmy na początku bieżącego stulecia, przyjmując traktat lizboński, i jest to jedyne wyjście z każdej trudnej sytuacji, jak ta w której znajdujemy się obecnie.

Inne alternatywy są rzecz jasna jawnym populizmem lub protekcjonizmem, i nie są sensowną opcją. Najlepszym wyjściem jest pójście drogą ku Europie, która naprawia swoje wady, tak jak wówczas, gdy nastąpił ten niezwykle poważny kryzys, z jakim nigdy nie spotkał się nikt z tej Izby.

A zatem sposobem rozwiązania sytuacji na rynkach deregulowanych; zaradzenia brakowi konkurencyjności systemu produkcji, który ma silne oddziaływanie, wywierając skutki społeczne na zatrudnienie; zaradzenia problemowi deficytu, w związku z którym wobec 20 spośród 27 krajów wszczęto procedurę nadmiernego deficytu; a także odpowiedzi na ewidentny brak zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej, jest więcej, a nie mniej Europy. W ten sposób trzeba teraz zareagować na tę sytuację.

Należy przypomnieć, że nastąpiła reakcja, że Unia Europejska zareagowała i mówię tu o wcześniejszych wystąpieniach komisarza Rehna i moim, w których nakreśliliśmy, na czym polegała unijna reakcja. Obecnie jednak czasy zmieniają się jeszcze szybciej i myślę, że musimy reagować szybciej, a nasza odpowiedź musi pozwalać na rozwiązywanie fundamentalnych problemów, które nadal istnieją w Unii Europejskiej i które zostały poddane próbie w wyniku kryzysu.

Dlatego pragnę zaproponować, by instytucje Unii Europejskiej, a także oczywiście Parlament, podjęli się wspólnej pracy nad pięcioma kwestiami, którymi powinniśmy się moim zdaniem zajmować szybciej. Powinniśmy przyspieszyć, zakończyć zadanie, które zostało zaplanowane i rozpoczęte w sposób prawidłowy.

Pierwszą kwestią jest solidarność. Musimy pogłębić solidarność w strefie euro, w związku z czym pomoc dla Grecji była tak bardzo odpowiednia i trak trafna była decyzja dotycząca utworzenia funduszu w wysokości 750 milionów euro – na trzyletni okres, a zatem nie jest on jeszcze mechanizmem stałym – aby zapobiec ewentualnym trudnym sytuacjom w rachunkach finansów publicznych lub nierównowadze rachunków publicznych. Myślę, że jest to zasadniczy element i że Rada słusznie go zaproponowała i przyjęła 9 maja. Równolegle prowadzone były działania Europejskiego Banku Centralnego, który interweniuje jeszcze teraz, odkupując dług od państw członkowskich poprzez kanały przewidziane w traktacie lizbońskim.

Po drugie jeszcze dziś Parlament rozpatrywał pakiet środków na rzecz nadzoru finansowego. Mieliśmy w pewnym sensie przedsmak tego, przyjmując wczoraj rozporządzenie w sprawie funduszy hedgingowych w Radzie ds. Gospodarczo-Finansowych (Ecofin). Zatem możemy to zrobić, oczywiście, że możemy to zrobić. To rozporządzenie już powstało, ale musimy jak najszybciej zamknąć negocjacje między Radą a Parlamentem w sprawie całego pakietu środków nadzoru finansowego. Tak przy okazji, pakiet ten reguluje między innymi działalność agencji ratingowych - że odniosę się do jednej z sugestii czy pytań postawionych przez posłów – agencje ratingowe będą objęte nadzorem europejskiego organu.

Po trzecie musimy poświęcić się konkurencyjności. Dlatego bardzo ważne jest, by strategia 2020 została przyjęta i zainicjowana w Radzie Europejskiej w czerwcu, i by zawierała ściśle określone cele, w tym pod względem ubóstwa i integracji społecznej, które nie zostały jeszcze wyznaczone. Powinna to być strategia określająca własny ład, i ład ten powinien być o wiele bardziej wymagający niż praktycznie nieistniejący ład traktatu lizbońskiego, jak wspomniał wcześniej poseł Verhofstadt. Powinna ona również przewidywać pozytywne zachęty do realizowania celów, na przykład wykorzystanie funduszy europejskich i funduszy strukturalnych.

Czwartym ważnym elementem jest pakiet w zakresie koordynacji polityki gospodarczej przedstawiony przez komisarza Rehna 12 maja, który był wczoraj przedmiotem debat w radzie Ecofin. Bezwzględnie konieczne jest przestrzeganie traktatu lizbońskiego, stanowiącego w art. 5 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), że państwa członkowskie są zobowiązane – nie chodzi o to, że jest to lepsze, czy pożądane, są zobowiązane – koordynować swoją politykę gospodarczą i zatrudnienia, i mogą również koordynować swoją politykę społeczną. Zgodnie z tym wydaje nam się, że wdrożenie art. 136 TFUE na mocy wspomnianego wniosku Komisji, jest bardzo ważne, i my również musimy przyspieszyć jego stosowanie w praktyce.

Wreszcie uważam ponadto, że musimy przyspieszyć debatę lub decyzję, które moim zdaniem muszą zostać podniesione na szczycie G-20, a mianowicie w sprawie międzynarodowych transakcji finansowych.

Apeluję do Parlamentu, by wspierał te bardzo istotne i bardzo ważne punkty, co stanowiłoby krok naprzód w kierunku tego, co się określa mianem zarządzania gospodarczego lub unijnego rządu, tak by możliwe było jak najszybsze podjęcie decyzji w tej sprawie. Nie możemy już dłużej z tym zwlekać.

Myślę, że jedność w UE nigdy nie była tak istotna jak teraz, i nie mówię tylko o jedności między państwami członkowskimi UE, ale również między instytucjami. Parlament jest europejską instytucją, Komisja jest europejską instytucją i Rada jest również europejską instytucją, Instytucje muszą teraz pracować wspólnie, tak by możliwe było rozpoczęcie tworzenia unijnego rządu i naprawienie zasadniczych problemów. Niech będzie to z naszej strony wyraz zaangażowania na rzecz rozpoczęcia nowej fazy politycznej w UE, która będzie korzystna dla obywateli oczekujących, że to uczynimy. Nie oczekujcie od nas niczego więcej; oczekujcie, że uczynimy właśnie to.

 
  
MPphoto
 

  Olli Rehn, komisarz. – Panie przewodniczący! Dziękuję posłom za bardzo poważną i merytoryczną debatę dotyczącą poważnej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się teraz w Europie. Pozwolę sobie po pierwsze powiedzieć, że wysoce sobie cenię szerokie poparcie udzielone przez Parlament Europejski na rzecz wzmocnienia ładu gospodarczego. Słuchałem również uważnie pana ministra Lópeza Garrido i dziękuję hiszpańskiej prezydencji za jej poparcie i za wspaniałą współpracę w tej kwestii a także w innych kwestiach.

Zdecydowanie zgadzam się z tymi spośród państwa, którzy apelowali o unię gospodarczą, która uzupełniłaby unię monetarną. Oto droga naprzód i zasadnicza lekcja, jaką musimy wyciągnąć z kryzysu. Musimy pracować nad trzema rzeczami. Po pierwsze potrzebujemy czujności i szybkiego rozwiązania kryzysu w Grecji, a także innych kryzysów w Europie. Uniknęliśmy kolejnego kryzysu typu Lehman Brothers na europejskiej ziemi, ale zdecydowanie jeszcze nie wyszliśmy z tarapatów, a zatem musimy nadal w sposób czujny i zdeterminowany zapewniać stabilność finansową w Europie, a tym samym chronić nadal jeszcze wątłą odbudowę gospodarczą naszego kontynentu.

Po drugie musimy przyspieszyć, zintensyfikować i zakończyć reformę regulacji rynków finansowych, opłat bankowych, sprzedaży krótkiej i agencji kredytowych. O wiele lepiej jest działać na szczeblu europejskim, i to jak najszybciej.

Potrzebujemy ram, by naprawić systemowe błędy rynków finansowych i w tym względzie zdecydowanie zgadzam się z panią poseł Jaakonsaari i panem posłem Swobodą. Rynek może być dobrym sługą, ale jest złym panem i jak powiedział pan Theurer, musimy zmierzać w kierunku podstawowej idei gospodarki społecznej, by stworzyć wiarygodne ramy prawne dla rynków finansowych poprzez ukończenie reformy regulacyjnej.

Po trzecie musimy przejść do decyzji dotyczących wzmocnienia zarządzania gospodarczego w Europie; musimy wzmocnić pakt na rzecz stabilności i wzrostu poprzez prewencyjny nadzór fiskalny; musimy wprowadzić możliwe do wyegzekwowania sankcje, które muszą mieć swoją podstawę w przepisach, o czym mówił pan poseł Kallas, i musimy nadać Eurostatowi uprawnienia kontrolne.

(Przewodniczący wyłączył mikrofon)

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Koledzy! To jest zakończenie bardzo ważnej debaty. Uprzejmie państwa proszę, byście starali się państwo ograniczać swoje rozmowy na sali do minimum i poszanowali końcową wypowiedź pana komisarza. Oddaję głos panu komisarzowi.

 
  
MPphoto
 

  Olli Rehn, komisarz. – Panie przewodniczący! Przywykłem do tego, ale byłbym wdzięczny, gdyby ta Izba okazała choćby odrobinę zainteresowania tym, o czym mówię.

Bezpośrednie rozwiązywanie kryzysu, kompletna reforma rynku finansowego oraz wzmocnienie zarządzania gospodarczego: oto trzy główne zadania, którymi musimy się jak najszybciej zająć.

Zgadzam się z posłem Marinescu, który odniósł się do komunikatu Komisji. Komunikat ten rzeczywiście daleko wykracza poza to, czego mogliśmy się spodziewać pół roku temu. Proszę przeczytać te 10 stron komunikatu w sprawie wzmocnienia zarządzania gospodarczego w Europie. Być może dziesięć stron nie brzmi zbyt imponująco, ale jest to dziesięć stron pełnych inicjatyw. To ciężka artyleria, której potrzebujemy w Europie. Za chwilę przejdę do konkretnych wniosków - wniosków legislacyjnych.

Podjęliśmy inicjatywę i będziemy posuwali się naprzód. Pan Verhofstadt powiedział, że nie powinniśmy oglądać się na zespół zadaniowy. No cóż, wnosimy czynny i konstruktywny wkład do prac zespołu zadaniowego, któremu przewodniczy Herman Van Rompuy, ale tak, skorzystamy z naszego prawa inicjatywy i wkrótce przedłożymy konkretne wnioski legislacyjne w sprawie wzmocnienia zarządzania gospodarczego.

To esencja metody wspólnotowej i domagaliście się tego państwo również w trakcie dzisiejszej debaty, i to całkiem słusznie. Nie mamy zbyt wiele czasu. Musimy działać bez zwłoki. Obecnie bezwzględnie konieczne jest, byśmy ruszyli z tymi wszystkimi inicjatywami do przodu.

Dlatego pragnę zakończyć stwierdzeniem, że potrzebujemy sojuszu instytucji, by realizować te cele. Unia Europejska zawsze uzyskiwała najlepsze rezultaty w drodze sojuszu Parlamentu i Komisji, tak więc liczę na państwa poparcie w tym zakresie. Ważne jest również, byśmy włączyli w działania parlamenty krajowe, co zasugerowała pani poseł Goulard.

Ale co najważniejsze, proszę sobie przypomnieć, że Parlament Europejski może pomóc wszystkim nam w Unii Europejskiej, byśmy działali szybciej i z determinacją. Tak więc proszę, przekonajcie swoich wyborców i pomóżcie przekonać państwa członkowskie, a nie tylko prezydencję hiszpańską, która jest głęboko do tego przekonana. Ufam, że możecie sprawić, i sprawicie, że wasz głos zostanie usłyszany, i liczę, że przyjmiecie bardzo zdecydowane i zdeterminowane stanowisko w rezolucji w sprawie strategii „Europa 2020” w trakcie obrad parlamentarnych, które odbędą się w tym tygodniu.

Drodzy przyjaciele! Potrzeba nam, ni mniej, ni więcej, całej naprzód, by wzmocnić zarządzanie gospodarcze w Europie.

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. – Zamykam debatę.

Oświadczenia pisemne (art. 149 Regulaminu)

 
  
MPphoto
 
 

  George Sabin Cutaş (S&D), na piśmie.(RO) Jeżeli mamy coś wynieść z obecnego kryzysu gospodarczego, to będzie to solidarność. To że żyjemy w świecie zglobalizowanym, w którym gospodarki poszczególnych krajów są od siebie współzależne, jest niczym nowym. Mimo to kraje nie porzuciły swojej izolacjonistycznej logiki, zgodnie z którą rozwiązania problemów gospodarczych są przeprowadzane na szczeblu krajowym, bez względu na ich szersze oddziaływanie.

Strategia lizbońska okazała się fiaskiem w związku z brakiem politycznego zaangażowania ze strony państw członkowskich na rzecz uzyskania wiodącej roli w realizacji jej celów. Aby zapewnić sukces strategii „UE 2020” w tych obszarach, w których zawiodła strategia lizbońska, należy bardziej skutecznie monitorować krajowe programy reform na szczeblu europejskim. Głównym celem dobrego zarządzania gospodarczego powinna być również integracja społeczna, a przedsiębiorstwa muszą nauczyć się traktować w sposób nadrzędny ludzi, nie zaś zyski finansowe.

 
  
MPphoto
 
 

  João Ferreira (GUE/NGL), na piśmie. – (PT) Ponad dziesięć lat po wprowadzeniu euro ostrzeżenia, które padały wówczas z naszych ust, okazują się ziszczać. Integracja gospodarek o różnych fazach rozwoju, przy nominalnych kryteriach konwergencji, a także przy indywidualnych politykach walutowo-kursowych – wszystko to dla spełnienia potrzeb mocarstw – pogłębiła różnice, prowadząc do sytuacji, w której na szwank narażone są gospodarki peryferyjne.

W obliczu wywołanego przez siebie kryzysu spekulacyjne kapitalistyczne centra decyzyjne – a także ich przedłużenia instytucjonalne w unijnych organach i w rządach – przypuściły właśnie nowy atak na mieszkańców i pracowników Europy. Lordowie UE uzurpują sobie uprawnienia budżetowe państw członkowskich i nie czynią tego w imię solidarności, która stanowi coraz bardziej obcy im koncept, ale w imię stabilności, jakiej mocarstwa domagają się dla euro; to niemożliwy do przyjęcia afront dla demokracji i suwerenności narodów. Afrontowi temu towarzyszą środki stanowiące czysty terroryzm socjalny, któremu rządy krajowe potulnie się podporządkowały. Odpowiedzią na tak zwane “europejskie rządy gospodarcze” oraz toczący się coraz bardziej niedemokratyczny proces integracji są walczący robotnicy w całej Europie. Z walki tej powstanie konieczna odpowiedź i dążenie do koniecznego postępu.

 
  
MPphoto
 
 

  Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie.(PT) Szkoda, że Rada i Komisja europejska przychodzą tu, by oświadczyć, że podejmują kroki na rzecz rozwiązania problemów w dziedzinie finansów i produkcji w ramach dyscypliny budżetowej, i przedstawiają powołanie zespołu zadaniowego jako wielki sukces na polu działań długoterminowych.

Mimo że przedstawiciele prezydencji hiszpańskiej i Komisji przyznali się do opóźnień we wprowadzaniu mało zdecydowanych środków, potwierdzili oni jednak ponownie, że zamierzają nadal podążać tą samą ścieżką kapitalistycznej integracji i że będą ją pogłębiać; biegają dookoła jak kurczaki bez głowy. Wolą pomijać milczeniem to, że tak zwany “tymczasowy instrument stabilizacyjny” i związane z nim fundusze będą niczym więcej jak tylko środkiem na złagodzenie bólu, jaki przynosi kryzys finansowy, zastosowanym do ukrycia tego, że tylko zerwanie z obecną polityką oraz zmiana kursu może przynieść postęp społeczny. W tym celu ważne jest nadanie priorytetu produkcji, jakości usług publicznych, tworzeniu miejsc pracy z prawami, pensjami, warunkami bytowymi, integracją społeczną i sprawiedliwym podziałem i rozdysponowaniem dochodów.

Jednakże wszystko to wymaga prawdziwej spójności gospodarczej i społecznej, w tym wyraźnego wzmocnienia unijnego budżetu, solidarności, zintensyfikowania polityki publicznej i monitorowania najważniejszych sektorów gospodarki przez państwo.

 
  
MPphoto
 
 

  Edit Herczog (S&D), na piśmie. (HU) Droga wyjścia z kryzysu gospodarczego jest wyboista, a na dodatek problemy fiskalne w Grecji i innych państwach członkowskich wstrząsnęły strefą euro. Problemy te nasuwają pytanie, czy Europa jest w stanie konkurować z potęgą gospodarczą Stanów Zjednoczonych i Chin. Swoją strategią „UE 2020” Unia Europejska musi zatem zapewnić skuteczną odpowiedź na kryzys gospodarczy i finansowy i sprawić, by potencjał gospodarczy tego bloku 500 milionów obywateli był nadal konkurencyjny, innymi słowy, by UE „27” nie pozostała w tyle za swoimi rywalami gospodarczymi i politycznymi. Złożoność dzisiejszych wyzwań wymaga zintegrowanego zestawu instrumentów politycznych. UE musi nadać zasadniczą wagę badaniom i innowacji w rozwiązywaniu takich wyzwań jak zmiany klimatu oraz w poszukiwaniu rozwiązań mogących sprostać rosnącej konkurencji na świecie. Ponieważ w okresie po ustąpieniu kryzysu ważniejsze niż kiedykolwiek stało się zapewnienie bodźca dla wzrostu i tworzenia miejsc pracy poprzez badania i innowację, sugeruję, by uczynić zeń najważniejszy cel strategii „UE 2020”. Słuszne są jednak nasze obawy, że obecny budżet nie pokrywa w wystarczającym stopniu potrzeb pieniężnych wymaganych do sprostania wyzwaniom XXI wieku. Jako członek Komisji Budżetowej apeluję do Komisji, by zaproponowała nowy model budżetu, który byłby śmiały i ambitny, ale jednocześnie realistyczny, tak by zagwarantować powodzenie strategii „UE 2020”.

 
  
MPphoto
 
 

  Anneli Jäätteenmäki (ALDE), na piśmie. (FI) To bardzo dobrze, że w strategii „Europa 2020” uwzględniono ludzi młodych. Nie uczyniono tego jednak w stopniu wystarczającym. Treść strategii jest ograniczona i pesymistyczna. Brakuje w niej konkretnych celów, a tymczasem potrzeba ich więcej. Niepokoją statystyki bezrobocia wśród młodzieży. Są one ponad dwukrotnie większe niż w obrębie innych kategorii bezrobocia. Na Łotwie, w Hiszpanii pracy nie ma blisko połowa ludzi młodych. Im dłużej ludzie pozostają bez pracy, tym większe ryzyko, nie tylko ubóstwa, ale również wykluczenia. Młodzi ludzi posiadający nieznaczne doświadczenie w pracy są w gorszej sytuacji na rynku pracy, szczególnie gdy przychodzi do zwolnień. Prognozy sugerują, że zabraknie pracowników. Nie możemy jednak brać za pewnik, że dzisiejsi młodzi bezrobotni będą w stanie sprostać temu przyszłemu deficytowi pracowników. To nie takie proste ponownie zintegrować długotrwale bezrobotnych młodych ludzi ze społeczeństwem. Potrzebujemy konkretnych środków. Młodzi potrzebują pracy, a nie obietnic. Bardzo ważne jest, byśmy wzięli odpowiedzialność za przyszłość i by dzieci oraz ludzie młodzi znaleźli się w centrum naszych planów.

 
  
MPphoto
 
 

  Lívia Járóka (PPE), na piśmie.(HU) Uruchomienie strategii „UE 2020”, która ma na celu harmonizację polityki gospodarczej i zatrudnienia państw członkowskich poprzez wspólne przepisy, jest być może najważniejszym zadaniem, jakie przed nami stoi. Z zadowoleniem przyjmuję to, że oprócz aspektów dotyczących zrównoważonej społecznej gospodarki rynkowej, ochrony środowiska i innowacji, w strategii położono również duży nacisk na walkę z ubóstwem i wykluczeniem, innymi słowy, na wzmocnienie spójności społecznej, co stanowi warunek wstępny realizacji wyżej wspomnianych celów u jeden z głównych filarów programu hiszpańsko-belgijsko-węgierskiego trio prezydencji. Uważam, że ważnym krokiem naprzód jest to, że Unia Europejska określiła, w drugiej części swoich zintegrowanych wytycznych dotyczących strategii, ambitne, wymierne cele w tym zakresie. Dwa spośród tych celów przedstawiają się następująco: zatrudnionych powinno być 75% ludności w wieku produkcyjnych, a liczba osób żyjących poniżej krajowego progu ubóstwa powinna zostać zmniejszona do 25%. Dla potrzeb monitorowania i weryfikowania postępów w realizacji tych celów i oceny walki z wykluczeniem społecznym warto jest rozważyć “wskaźniki z Laeken” przyjęte przez Radę Europejską w Laeken, wraz z ich składowymi, które zostały w międzyczasie rozszerzone i doprecyzowane. Wskaźniki z Laeken dają szczegółowy, wiarygodny obraz pozycji zajmowanej przez poszczególne grupy społeczne i w określonych segmentach życia publicznego. Są one od lat pomyślnie stosowane przez wiele instytucji UE, w tym Eurostat.

 
  
MPphoto
 
 

  Danuta Jazłowiecka (PPE), na piśmie.(PL) Głównym celem omawianej przez nas strategii „Europa 2020” powinno być zapewnienie wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej oraz zwiększenie zatrudnienia. Działania powinny mieć na celu zwiększenie aktywności gospodarczej a co za tym idzie osiągnięcie stałego wzrostu gospodarczego w długim okresie. Wskaźniki zaproponowane przez Komisję należy uzupełnić o wskaźnik nasycenia infrastrukturą teleinformatyczną, transportową, energetyczną, środowiskową i społeczną. Dobrze rozwinięta infrastruktura jest podstawą sprawnego funkcjonowania Rynku Wewnętrznego, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu wewnętrznego popytu oraz aktywności gospodarczej. Dodatkowo dobrze rozwinięta infrastruktura warunkuje zacieranie się różnic rozwojowych pomiędzy regionami prowadząc do podniesienia konkurencyjności i wzmacniania spójności ekonomicznej, społecznej i terytorialnej. Dodatkowo chciałabym odnieść się do wskaźnika zatrudniania, który powinien być traktowany priorytetowo. Nasze działania powinny skupiać się nie tylko na reformach strukturalnych, ale także na lepszym przygotowaniu i wykorzystaniu siły roboczej oraz kapitału intelektualnego w UE. Nikt z nas nie ma chyba wątpliwości, iż przy wdrażaniu Strategii EU 2020 potrzebne jest wzmocnienie przywództwa oraz odpowiedzialności politycznej krajów członkowskich, ale także Komisji Europejskiej w zakresie realizacji reform strukturalnych. W tym kontekście pomocna byłaby kompleksowa ocena wykonania strategii EU 2020 po ok. 5 latach od jej wdrożenia, czyli w momencie zakończenia mandatu obecnej Komisji Europejskiej- pozwoliłoby to wzmocnienie odpowiedzialności politycznej i powiązanie działań z rezultatami.

 
  
MPphoto
 
 

  Sandra Kalniete (PPE), na piśmie. – Wdrażanie strategii „UE 2020” powinno uwzględniać w szczególnym stopniu spójność gospodarczą, co oznacza, że nadal niezwykle ważne jest zmniejszanie różnic gospodarczych między tymi regionami UE, które pozostają w tyle, a tymi, którym się lepiej powodzi. Uważam, że uwaga UE powinna nadal skupiać się głównie na zasadzie solidarności i instrumentach wyrównywania różnic w dochodach. Uwaga powinna nadal skupiać się na tych regionach UE, które najbardziej ucierpiały w wyniku kryzysu społeczno-gospodarczego, i należy ocenić specyfikę sytuacji każdego z tych regionów oraz odpowiednio zareagować na wynikające z niej wyzwania.

W strategii „UE 2020” sektor rolnictwa jest traktowany podobnie jak każdy inny sektor naszej nowoczesnej gospodarki, i jestem z tego bardzo zadowolona. Jestem gorącą zwolenniczką wspólnej polityki rolnej, która zapewniłaby równe warunki gry wszystkim państwom członkowskim. Sprawiedliwa konkurencja na rynku wewnętrznym jest kluczem do konkurencyjności europejskiego rolnictwa na rynku ogólnoświatowym. Należy zapewnić synergię między strategią 2020 a reformą WPR po roku 2013 – obydwie muszą być skupione na propagowaniu inteligentnego zielonego wzrostu.

 
  
MPphoto
 
 

  Filip Kaczmarek (PPE), na piśmie.(PL) Polski minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski zwrócił uwagę, że elementem, który powinien być uwzględniony w strategii „Europa 2020” jest kultura. Muszę przyznać, że argumentacja ministra jest przekonująca. Chodzi bowiem o to, by „zaakcentować potrzebę pełnego wykorzystania potencjału kultury i przemysłów kreatywnych, kapitału intelektualnego i społecznego Europy”.

Przemysły kreatywne można potraktować, jako te, które pozwolą Europie budować przewagi konkurencyjne. Podczas nieformalnego spotkania ministrów kultury w marcu br. dyskutowano na temat strategii „Europa 2020”. W efekcie tej dyskusji prezydencja hiszpańska wezwała „Radę do uznania i wykorzystania kreatywnego potencjału Europy poprzez kulturę i powiązane z nią przemysły w strategii „UE 2020”; państwa członkowskie i Komisję do pracy, w zakresie ich właściwości, nad osiągnięciem postulatów /.../ poprzez inicjatywy przewodnie związane z innowacyjnością, konkurencyjnością, agendą cyfrową oraz włączeniem społecznym”.

 
  
MPphoto
 
 

  Iosif Matula (PPE), na piśmie.(RO) Ogromnych rozmiarów kryzys gospodarczy ostatnich lat przyczynił się do niepowodzenia realizacji celów określonych przez UE na początku tego wieku. Dlatego też ważne jest, byśmy zidentyfikowali wady agendy lizbońskiej i skupili się na pozytywnych wynikach, które uzyskaliśmy, a także byśmy unikali błędów z przeszłości. Uważam, że ważne jest, byśmy byli w stanie wyciągać lekcje z niepowodzenia strategii lizbońskiej i byli zdolni do podejmowania działań na rzecz złagodzenia tego niepowodzenia w przyszłości. Myślę, że wielce korzystne jest to, że znamy przyczyny niepowodzeń i wiemy jak ich uniknąć w realizacji nowej strategii „UE 2020”. Chciałbym, byśmy na tym etapie skupili się w szczególności na wzmocnieniu zarządzania wieloszczeblowego. Musimy włączyć w proces zarządzania władze lokalne i regionalne, a także społeczeństwo obywatelskie, ponieważ według statystyk władze lokalne i regionalne cieszą się najwyższym poziomem zaufania wśród zwykłych obywateli. Jednocześnie wzmocnienie aspektu regionalnego jest ujęte na liście priorytetów strategii „UE 2020”. W tym zakresie wydaje mi się, że funkcją przyszłej polityki spójności jest zidentyfikowanie i wykorzystanie konkretnego potencjału lokalnego.

 
  
MPphoto
 
 

  Rareş-Lucian Niculescu (PPE), na piśmie.(RO) W sprawozdaniu przedstawiono dokładnie ten sam ważny wkład funduszy strukturalnych i spójności w życie gospodarcze Europy i osiągnięcie celów, który przedstawiono nam jako część Agendy UE 2020. Warto podkreślić kilka koncepcji: kluczowa rola, jaką odgrywają miasta w osiąganiu tych celów i rola badań i edukacji.

Jednocześnie pragnę wyrazić swoje zaniepokojenie tym, że sprawozdanie nie jest bardziej kompleksowe, gdyż pomija rolę, jaką odgrywają fundusze rozwoju obszarów wiejskich. Poprzez ożywienie życia gospodarczego na obszarach wiejskich, zmodernizowanie rolnictwa w Europie, wspieranie młodych rolników i upowszechnianie najlepszych praktyk, fundusze rozwoju obszarów wiejskich same z siebie wnoszą ważny i dobrze odbierany wkład w ogólny rozwój gospodarczy w całej Unii Europejskiej.

 
  
MPphoto
 
 

  Kristiina Ojuland (ALDE), na piśmie.(ET) Panie przewodniczący! Zarysowując strategię „Europa 2020” Komisja w istocie zdołała wyrazić wiele rzeczy, jakich byśmy sobie życzyli, mimo to zdaje się, że zapomniała o obecnej sytuacji. Kilka państw członkowskich, w tym Estonia, wprowadziło ogromne cięcia, starając się zrównoważyć budżet krajowy. Spełniając kryteria Maastricht dla strefy euro, Estonia zdołała ustabilizować własny budżet. Jednocześnie konsekwencje nieodpowiedzialnej polityki budżetowej stosowanej do tej pory w kilku państwach członkowskich będą oczywiście nadal dawały się Unii Europejskiej we znaki przez najbliższe kilka lat. Biorąc pod uwagę obecną skomplikowaną sytuację gospodarczą, niejasne pozostaje to, w jaki sposób strategia Komisji i przewidziane w niej duże projekty będą w stanie jej sprostać. Powinniśmy uczyć się na błędach, tak byśmy – w przeciwieństwie do nieudanej strategii lizbońskiej – mogli uzyskać wyraźne zrozumienie tego, w jaki sposób osiągniemy wyznaczone cele i czy nasze zasoby umożliwią nam osiągnięcie tych celów. Nie potrzebujemy wielkich słów na szczeblu Unii Europejskiej; każde państwo członkowskie musi również walczyć o zrównoważenie swojego budżetu i uzyskanie wzrostu gospodarczego. Uwzględniając zmiany strukturalne odbywające się w światowej gospodarce, głównie nasilenie się konkurencji, a także zmiany demograficzne w Europie, musimy – zamiast przedstawiania wymyślnych i gołosłownych pomysłów – skupić się na radykalnej reformie całego systemu gospodarczo-społecznego Unii Europejskiej. Nie ma innej ucieczki od państwa opiekuńczego, które choć daje komfort, szybko staje się niekonkurencyjne i w związku z tym podupada. Zdecydowanie potrzebujemy niepopularnych decyzji, a podejmując je dziś, o wiele szybciej dostosujemy się do nowej rzeczywistości.

 
  
MPphoto
 
 

  Sirpa Pietikäinen (PPE), na piśmie.(FI) Kryzys gospodarczy, który obserwujemy, składa się z ciągu trzech powiązanych ze sobą wzajemnie kryzysów. Mamy kryzys finansowy, kryzys gospodarki realnej, który nastąpił później, a teraz następujący po nich kryzys gospodarki publicznej.

Kryzys ten ujawnił problemy europejskiej i ogólnoświatowej kontroli i nadzoru: kryzys gospodarczy to zasadniczo kryzys dotychczasowego systemu i polityki. Świat finansów i działalności gospodarczej nie znają już swoich granic. Nie da się zarządzać działalnością wykraczającą poza swoje granice, korzystają jedynie z narzędzi krajowych: potrzebujemy przepisów regionalnych i ogólnoświatowych.

Jak stwierdzono w sprawozdaniu pana posła Montiego, które pojawiło się w zeszłym tygodniu, pojedyncze doraźne rozwiązanie kryzysu już Europie nie wystarczy. Potrzebujemy rozwiązań wybiegających w przyszłość i długoterminowych, a także narzędzi, które pomogą nam zarządzać przyszłymi kryzysami lepiej niż teraz. Zasadnicze znaczenie mają tu chęć i zdolność państw członkowskich do współpracy, a na tym polu pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Rada zasługuje na pochwałę za zdecydowane działania, jakie realizuje w odpowiedzi na kryzys, który zagroził całej Unii, ale nie za szybkie działania: realne działania ze strony państw członkowskich nastąpiły tylko dlatego, że państwa były zmuszone je podjąć. Opieszałość jedynie doprowadziła do pogorszenia się sytuacji.

Jedną z najbardziej oczywistych form działania w przyszłości jest potrzeba reformy unijnego budżetu i zapewnienie, by budżety krajowe ściśle odpowiadały wspólnym celom. Kontrole finansowe i regulacja już stają się bardziej skuteczne, ale nadal potrzebujemy więcej środków, by zapewnić, aby wszystkie produkty finansowe zostały objęte zakresem skutecznej i możliwej do egzekwowania regulacji.

 
  
MPphoto
 
 

  Rovana Plumb (S&D), na piśmie.(RO) Zmniejszenie poziomu ubóstwa w UE o minimum 25% do roku 2020 jest celem ściśle powiązanym ze wzrostem zatrudnienia wśród ludności, który stanowi jeden z priorytetów polityki na rzecz integracji społecznej. Dlatego też potrzebna jest ambitna długofalowa strategia na rzecz walki z ubóstwem, obejmująca ambitne cele w zakresie zmniejszenia ubóstwa, której kluczowymi punktami powinny stać się zwiększenie stopy zatrudnienia i wzrost liczby dobrej jakości miejsc pracy, w tym dla kobiet, ludzi młodych, osób starszych i biednych pracowników.

Strategia ta musi obejmować środki mające na celu uzyskanie równowagi między pracą a życiem prywatnym i większy poziom uczestnictwa w otwartym rynku pracy, co oznacza również zniesienie ograniczeń dla pracowników z Bułgarii i Rumunii. Kolejnym celem w zakresie zmniejszenia ubóstwa jest określenie dochodu minimalnego na poziomie przynajmniej 60% mediany dochodów, pensji minimalnej na poziomie przynajmniej 60% przeciętnej pensji w danym sektorze na poziomie krajowym, a także sporządzenie skoordynowanej strategii mieszkaniowej w Europie. Wszystkie te środki powinny być realizowane według wyraźnie określonego harmonogramu, który byłoby łatwo wdrażać i monitorować.

 
  
MPphoto
 
 

  Joanna Katarzyna Skrzydlewska (PPE), na piśmie. – Jednym z założeń strategii „Europa 2020” jest wzrost zatrudnienia do poziomu 75 % osób w wieku produkcyjnym oraz walka z ubóstwem, która ma skutkować poprawą sytuacji życiowej 20 milionów ludzi. Takie efekty są bardzo pożądane i ambitne. Naszym celem jest zmodernizowany rynek pracy, z wysoko-wyspecjalizowaną i ściśle ukierunkowana kadrą pracowniczą o dużej wydajności. Jednakże uważam, że to będzie trudne do zrealizowania. W tej chwili 15 % młodych ludzi nie uzyskuje pełnego średniego wykształcenia. Ponad 30% uzyskuje dyplomy szkół wyższych ale mimo wszystko nie znajdują zatrudnienia bo uzyskane przez nich kwalifikacje nie odpowiadają potrzebom rynku. Program kształcenia przez całe życie nie uwzględnia szczególnej sytuacji osób bez wyższego wykształcenia. Jeśli zaś chodzi o zjawisko biedy najbardziej nią zagrożone są te same grupy społeczne: bezrobotni, źle wykształceni oraz osoby starsze. Tak wysokie bezrobocie to niewątpliwie efekt kryzysu, który między innymi spowodował spadek produkcji przemysłowej do poziomu z przed 20 lat. Popieram Komisje w konsekwentnym dążeniu do uczynienia gospodarki unijnej konkurencyjną w stosunku do Stanów Zjednoczonych czy Japonii ale sugeruję bardziej realistyczne podejście w tej wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej.

 
  
MPphoto
 
 

  Csaba Sógor (PPE), na piśmie.(HU) Kryzys gospodarczy i finansowy zmusił wiele państw członkowskich do wprowadzenia środków oszczędnościowych i zreformowania istniejących struktur. Po raz kolejny okazało się, że kryzys może przyspieszyć wprowadzanie zasadniczych zmian i reform. Unia Europejska musi się również zastanowić, w jakim kierunku musi ruszyć, by sprostać nowym wyzwaniom i poprawić konkurencyjność i czy będzie w stanie z większym powodzeniem uspójnić interesy państw członkowskich, a tym samym wzmocnić wewnętrzną spójność. Uważam, że baczne monitorowanie tej szczególnej sytuacji w nowych państwach członkowskich w trakcie procesu wdrażania reform ma zasadnicze znaczenie, nie tylko dla sukcesu strategii „Europa 2020”, ale również dla przyszłości samej Unii. Proszę Radę, by baczniej przyglądała się tej kwestii, szczególnie w zakresie zmian strukturalnych w obszarach wspólnej polityki rolnej i polityki spójności.

 
  
MPphoto
 
 

  Nuno Teixeira (PPE), na piśmie.(PT) Można wskazać różne aspekty strategii lizbońskiej, w przypadku których sukces był ograniczony. Osiągnięto niewiele spośród przyjętych celów z różnych względów: między innymi ze względu na brak woli politycznej i instrumentów – nie tylko finansowych. Władze lokalne i regionalne zwracały również uwagę, że nie włączono ich w wystarczającym stopniu ani w opracowywanie, ani we wdrażanie strategii, i że cele europejskie i krajowe nie były ze sobą zbieżne.

Wszystko to naznaczyło program strategii lizbońskiej brakiem wiarygodności, co wynika między innymi z tego, że choć program ten został opracowany bardzo szczegółowo, nie dość odpowiedzialny był sposób jego realizacji. W czasie niepewności gospodarczej, kruchych finansów publicznych i wysokiego bezrobocia, nowa strategia 2020 musi być postrzegana jako okazja do refleksji nad kierunkiem, w jakim zgodnie z życzeniem obywateli powinna podążać Unia Europejska. Niemniej trudno będzie zmierzać w tym samym kierunku, skoro państwa członkowskie i ich regiony – szczególnie regiony najbardziej oddalone – padają ofiarą takiej nierówności jak obecnie.

Być może nadszedł również czas, byśmy budowali nowe rodzaje powiązań gospodarczych, finansowych a nawet budżetowych, w szczególności w strefie euro. Jestem przekonany, że takie powiązania mogą wnieść decydujący wkład w realizację określanych obecnie celów, szczególnie tych odnoszących się do spójności terytorialnej.

 
  
MPphoto
 
 

  Jarosław Leszek Wałęsa (PPE), na piśmie. – W marcu Komisja Europejska przedstawiła nowy plan rozwoju gospodarczego dla Europy. „Europa 2020” jest kolejną po strategii lizbońskiej próbą ożywienia europejskiej gospodarki. Tym razem jest to jednak trudniejsze wyzwanie, bo ma być realizowane w kontekście kryzysu ekonomicznego. Wzrost inteligentny, wzrost zrównoważony oraz wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu to zaproponowane filary nowej strategii, które określają, gdzie Unia Europejska powinna się znaleźć przed rokiem 2020.

Zanim jednak zaczniemy je realizować, musimy wyciągnąć wnioski z załamania gospodarczego, które na dobre rozlało się po świecie. Gospodarki europejskie są silnie ze sobą powiązane. Żadne państwo członkowskie nie jest w stanie skutecznie stawić czoła globalnym zagrożeniom w pojedynkę. Działając wspólnie, jesteśmy silniejsi, zatem udane wyjście z kryzysu oraz realizacja założeń „Europy 2020” są uzależnione od ścisłej koordynacji polityk gospodarczych wszystkich krajów Unii Europejskiej. Niepodjęcie tych działań może doprowadzić do kolejnego straconego dziesięciolecia, trwałego zatrzymania wzrostu i masowego bezrobocia.

Nowa strategia opiera się na bardzo ambitnych założeniach. W związku z tym musimy zrobić wszystko, aby ta próba wypracowania kolejnej gospodarczej strategii dla Europy nie była pobożnym życzeniem i nie skończyła się jak strategia lizbońska, która miała przekształcić Unię Europejską w najbardziej dynamiczną gospodarkę opartą na wiedzy do roku 2010, a była spektakularną porażką. Dziękuję.

 
  
  

PRZEWODNICZY: ALEJO VIDAL-QUADRAS
Wiceprzewodniczący

 
Informacja prawna - Polityka ochrony prywatności