Porządek dzienny przewiduje oświadczenie przewodniczącego Komisji Europejskiej na temat stanu Unii. Jak państwo pamiętają, wczoraj dyskutowaliśmy o problemie frekwencji na najważniejszych debatach plenarnych w Parlamencie. Prezydium Parlamentu rozważało wczoraj ten problem i jest tego samego zdania, jeśli chodzi o konieczność zwiększenia obecności na kluczowych debatach, co Konferencja Przewodniczących. Równocześnie stwierdziliśmy, że potrzeba więcej czasu i należy zastanowić się nad sposobami, które mogłyby doprowadzić do zwiększenia obecności w czasie najistotniejszych debat. Po wieczornych konsultacjach z przewodniczącymi grup politycznych pragnę państwa poinformować, że tym razem procedura sprawdzania obecności nie będzie stosowana. Równocześnie chciałbym powitać państwa na szczególnej debacie, która − w co głęboko wierzymy − ma ogromne znaczenie dla przyszłości Unii Europejskiej. Cieszę się, że frekwencja jest dość wysoka, co zapewni tej debacie właściwą oprawę. Pierwszy raz debatujemy nad stanem Unii. Jest to krok w kierunku budowy parlamentarnej Europy. Traktat lizboński przyznał nam specjalne uprawnienia, ale więcej uprawnień oznacza więcej odpowiedzialności. Jesteśmy odpowiedzialni wobec 500 milionów obywateli, którzy nas wybrali. Na corocznych sesjach będziemy omawiali takie sprawy, jak bieżąca kondycja, stan Unii, priorytety polityczne, gospodarcze, społeczne i sposoby działania, podejmowanie decyzji, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom obywateli. Jest to element demokratycznego nadzoru nad instytucją wykonawczą Unii Europejskiej, czyli nad Komisją Europejską.
Sprawozdania te przedstawi nam przewodniczący Komisji. Witamy wśród nas pana José Manuela Barroso. Witamy także wszystkich komisarzy, którzy przybyli razem z przewodniczącym i są z nami na sali. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że Parlament Europejski zrobił już wiele, aby zbliżyć się do obywateli i przedstawić możliwości demokratycznej kontroli, nadzoru nad instytucją wykonawczą. W lipcu przewodniczący Barroso przedstawił swoje exposé, a we wrześniu ubiegłego roku, zanim podjęliśmy decyzję o wybraniu go na przewodniczącego, rozmawiał ze wszystkimi grupami politycznymi. Przeprowadziliśmy również przesłuchania wszystkich komisarzy w komisjach Parlamentu Europejskiego. Zawarliśmy nowe porozumienie ramowe pomiędzy Komisją a Parlamentem Europejskim, które zapewnia także działania metody wspólnotowej, w którą tutaj w Parlamencie Europejskim głęboko wierzymy. I wreszcie, w ciągu najbliższych kilku tygodni, odbędzie się prezentacja programu legislacyjnego Komisji Europejskiej na rok 2011. Wykonujemy zatem zadania powierzone nam przez obywateli Europy.
Panie przewodniczący! Żyjemy w niełatwych i pełnych wyzwań czasach. Liczymy na to, że Komisja Europejska wykona zadania i spełni rolę strażniczki traktatów, źródła inicjatyw i projektów legislacyjnych Unii. Jesteśmy ciekawi opinii pana i Komisji na temat stanu Unii, możliwości działania i wielu kwestii, które pozostają jeszcze do rozwiązania w Unii Europejskiej.
José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji. – Panie przewodniczący, szanowni posłowie! Mam ogromny zaszczyt przedstawić w tej Izbie pierwsze sprawozdanie ze stanu Unii. Od tej chwili sprawozdanie ze stanu Unii będzie okazją do przygotowania planu naszych prac na kolejne 12 miesięcy.
Wiele spośród decyzji, które podejmiemy w nadchodzącym roku, będzie miało długoterminowe konsekwencje. Decyzje te zdefiniują rodzaj Europy do jakiej dążymy. Zdefiniują Europę możliwości, w której jednostki aspirujące otrzymują wsparcie, a osoby w potrzebie nie są zaniedbywane. Europę otwartą na świat i otwartą na swoich obywateli. Europę, która zapewnia spójność gospodarczą, społeczną i terytorialną.
Kryzys gospodarczy i finansowy w ubiegłym roku zmusił Unię do stawienia czoła jednemu z największych wyzwań w jej historii. Jak nigdy dotąd uwidoczniła się nasza współzależność, a nasza solidarność została poddana próbie.
Kiedy spojrzę wstecz na nasze reakcje, to wierzę, że z tej próby wyszliśmy zwycięsko. Dostarczyliśmy wielu potrzebnych odpowiedzi: w sprawie pomocy finansowej dla państw członkowskich znajdujących się w sytuacji wyjątkowej, zarządzania gospodarczego, regulacji finansowej oraz wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Zdołaliśmy zbudować bazę, w oparciu o którą możemy modernizować nasze gospodarki. Europa pokazała, że powstanie i zostanie zauważona. Tym, którzy przewidywali upadek Unii Europejskiej udowodniliśmy, że nie mieli racji. Instytucje europejskie i państwa członkowskie wykazały się zdolnościami przywódczymi. Każdemu obywatelowi Europy mogę powiedzieć, że może być spokojny, gdyż Unia Europejska zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zabezpieczyć przyszłość obywateli.
Prognoza gospodarcza dla Unii Europejskiej jest lepsza niż rok temu, w dużej mierze dzięki naszym stanowczym działaniom. Naprawa gospodarcza nabiera tempa, chociaż nierównomiernego w całej Unii. Tegoroczny wzrost gospodarczy będzie wyższy niż pierwotnie przewidywany. Stopa bezrobocia, choć wciąż zdecydowanie zbyt wysoka, przestała rosnąć. Niewątpliwie wciąż istnieją pewne niewiadome i zagrożenia, w szczególności poza granicami Unii Europejskiej.
Nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń. Przed nami jeszcze wiele pracy. Nie ma miejsca na samozadowolenie. Problem bezrobocia jest niezwykle poważny. Rozszerzenie dyscypliny budżetowej odegrało rolę w procesie przeciwdziałania spadkowi działalności gospodarczej. Teraz jednak nadszedł czas wyjścia. Bez reform strukturalnych nie zapewnimy trwałego wzrostu. Musimy wykorzystać najbliższe 12 miesięcy na przyspieszenie realizacji planu reform. Nadszedł czas na modernizację naszej społecznej gospodarki rynkowej, tak aby mogła konkurować na arenie światowej i reagować na wyzwanie demograficzne. Nadszedł czas, by poczynić właściwe inwestycje na przyszłość.
To moment prawdy dla Europy, która musi pokazać, że jest czymś więcej niż zlepkiem 27 różnych rozwiązań narodowych. Możemy albo płynąć razem, albo tonąć oddzielnie. Odniesiemy sukces tylko, jeśli działając na szczeblu krajowym, regionalnym czy też lokalnym, będziemy myśleć na skalę europejską.
Dzisiaj omówię aspekty, które uważam za priorytety w naszej wspólnej pracy na najbliższy rok. Nie zdołam w tym miejscu zająć się każdym elementem polityki europejskiej, ani każdą podejmowaną inicjatywą. Prześlę państwu za pośrednictwem przewodniczącego Buzka bardziej szczegółowy dokument programowy.
Zasadniczo w nadchodzącym roku widzę pięć głównych wyzwań dla Unii: uporanie się z kryzysem gospodarczym i ładem gospodarczym; przywrócenie wzrostu gospodarczego na rzecz zatrudnienia poprzez przyspieszenie realizacji planu reform Europa 2020; budowanie przestrzeni wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa; rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowoczesnego budżetu UE oraz pokazanie naszych umiejętności na arenie globalnej.
Pozwolę sobie zacząć od kwestii kryzysu gospodarczego i ładu gospodarczego. Na początku bieżącego roku, gdy państwa należące do strefy euro, jak i sama waluta potrzebowały naszej pomocy, postąpiliśmy w sposób zdecydowany.
Otrzymaliśmy bolesną lekcję. Obecnie czynimy istotne postępy w zakresie zarządzania gospodarczego. Komisja w maju i czerwcu przedłożyła swoje wnioski, które spotkały się z dobrym przyjęciem ze strony Parlamentu oraz grupy zadaniowej pod przewodnictwem przewodniczącego Rady Europejskiej. Te wnioski stanowią podstawę, wokół której budowany jest konsensus. W dniu 29 września przedstawimy najpilniejsze wnioski legislacyjne, tak aby nie zwalniać tempa.
Niezrównoważone budżety nas osłabiły. Zadłużenie i deficyt prowadzą do szybkiego rozkwitu i bankructwa, a poza tym niszczą społeczną siatkę bezpieczeństwa. Pieniądze wydawane na obsługę długu to pieniądze, których nie można przeznaczyć na dobro społeczne ani na przygotowanie nas na koszty związane ze starzeniem się populacji. Pokolenie długu tworzy niezrównoważony gospodarczo naród. Nasze wnioski, poprzez zwiększony nadzór i egzekwowanie prawa, wzmocnią pakt na rzecz stabilności i wzrostu.
Musimy zająć się kwestią poważnych nierówności makroekonomicznych, zwłaszcza w strefie euro. Dlatego dość wcześnie przygotowaliśmy wnioski, aby wykryć gwałtowne wzrosty wartości aktywów, brak konkurencyjności i inne źródła występowania nierównowagi.
Dostrzegam obecnie po stronie rządów chęć zaakceptowania ściślejszego monitorowania, wspartego bodźcami na rzecz zgodności i wcześniejszych sankcji. Komisja wzmocni swoją rolę niezawisłego sędziego i organu pilnującego przestrzegania nowych zasad. Połączymy unię walutową z prawdziwą unią gospodarczą.
Przedmiotowe reformy, jeżeli zostaną wdrożone zgodnie z naszymi propozycjami, zagwarantują również stabilność euro w długim okresie. A jest ona kluczem do naszego sukcesu gospodarczego.
Aby nasza gospodarka się rozwijała, potrzebujemy także silnego i zdrowego sektora finansowego – sektora, który służy gospodarce realnej i może poszczycić się właściwą regulacją i stosownym nadzorem.
Podjęliśmy działania w celu zwiększenia przejrzystości funkcjonowania banków. Dziś sytuacja wygląda lepiej niż przed rokiem. Wraz z publikacją wyników testu warunków skrajnych banki powinny obecnie móc udzielać sobie wzajemnie pożyczek, tak aby kredyty mogły popłynąć do europejskich obywateli i firm.
Zaproponowaliśmy wprowadzenie ochrony oszczędności w wysokości do 100 tysięcy euro. Zaproponujemy wprowadzenie zakazu znieważającej nagiej krótkiej sprzedaży. Poruszymy kwestię swapów ryzyka kredytowego. Skończyły się dni stawiania pieniędzy na to, że czyjś dom spłonie. Nieustannie nalegamy, by banki, a nie podatnicy, musiały wyłożyć pieniądze na spłacenie kosztów związanych z ich własnym ryzykiem porażki. Pracujemy nad prawodawstwem mającym zakazywać wypłacania premii za szybkie zyski, które jutro staną się wielkimi stratami. W ramach takiego podejścia bronię również podatków od działalności finansowej i na jesieni bieżącego roku przedłożymy odpowiednie wnioski.
Bardzo dobrą wiadomością jest niedawne przyjęcie umowy politycznej w sprawie pakietu nadzoru finansowego. Wnioski Komisji, przygotowane na podstawie sprawozdania de Larosière’a, dadzą nam skuteczny europejski system nadzoru. Chciałbym podziękować Parlamentowi za odegranie w tym procesie konstruktywnej roli i mam nadzieję, że Parlament w bieżącym miesiącu wyrazi ostateczną zgodę.
Pójdziemy również o krok dalej w odniesieniu do regulacji. Już wkrótce poznają państwo inicjatywy w sprawie kredytowych instrumentów pochodnych, dalsze instrumenty w sprawie kredytowych agencji ratingowych oraz ramy postępowania naprawczego wobec banków i ramy zarządzania kryzysowego. Naszym celem jest zreformowanie sektora finansowego przed końcem roku 2011.
Zdrowe finanse rządowe i odpowiedzialne rynki finansowe dają nam pewność siebie oraz siłę gospodarczą na rzecz trwałego wzrostu. Musimy wyjść poza debatę dotyczącą wyboru pomiędzy konsolidacją budżetową a wzrostem gospodarczym. Możemy mieć i jedno i drugie.
Szanowni posłowie! Zdrowe finanse publiczne są środkiem wiodącym do celu: wzrost gospodarczy na rzecz zatrudnienia. Naszym celem jest wzrost, trwały i sprzyjający włączeniu społecznemu. To on jest naszym najważniejszym priorytetem. W tym obszarze musimy inwestować.
Teraz zaczyna się strategia Europa 2020. Musimy skoncentrować i przyspieszyć reformy najmocniej wspierające wzrost. Takie działanie może podnieść stopę wzrostu o ponad jedną trzecią jeszcze przed rokiem 2020.
Oznacza to skoncentrowanie się na trzech priorytetach: zwiększeniu liczby zatrudnionych ludzi, podniesieniu konkurencyjności naszych firm oraz poszerzeniu jednolitego rynku.
Zacznę od ludzi i zatrudnienia. Od roku 2008 pracę straciło ponad 6,3 miliona osób. Każda z nich powinna mieć możliwość powrotu do pracy. Europejskie stopy zatrudnienia wynoszą średnio 69 % dla grupy osób między 20 a 64 rokiem życia. Uzgodniliśmy, że przed rokiem 2020 powinny one wzrosnąć do 75 %, w szczególności poprzez zwiększenie liczby zatrudnionych kobiet i pracowników w starszym wieku.
Większość kompetencji w zakresie polityki zatrudnienia nadal pozostaje w gestii państw członkowskich. Dobrze o tym wiemy, ale nie będziemy stali na uboczu. Chcę Unii Europejskiej, która pomaga swoim obywatelom wykorzystać nowe możliwości, która jest prospołeczna i sprzyja włączeniu społecznemu. Taką Europę zbudujemy, jeśli państwa członkowskie, instytucje europejskie i partnerzy społeczni zrobią postępy w zakresie realizacji wspólnej agendy reform.
Reformy powinny być skoncentrowane na umiejętnościach i miejscach pracy oraz na inwestycjach w proces uczenia się przez całe życie. Powinny koncentrować się na odblokowaniu potencjału jednolitego rynku w zakresie wzrostu, aby zbudować silniejszy jednolity rynek zatrudnienia.
Możliwości istnieją. Mamy bardzo wysoki poziom bezrobocia, ale obecnie w Europie są także 4 miliony wakatów. Komisja pod koniec bieżącego roku zaproponuje stworzenie „europejskiego przeglądu wakatów”, który pozwoli obywatelom uzyskać informacje, gdzie w Europie są wolne miejsca pracy i jakie umiejętności są poszukiwane. Przedstawimy także plany dotyczące europejskiego paszportu umiejętności.
Musimy również zająć się problemem ubóstwa i wyłączenia społecznego. Musimy upewnić się, że nie zapominamy o osobach najbardziej narażonych. Taki jest cel „Europejskiego programu walki z ubóstwem”, który pozwoli skoncentrować europejskie działania na rzecz grup wrażliwych, takich jak dzieci i osoby starsze.
W miarę zwiększania się liczby osób podróżujących, studiujących lub pracujących za granicą wzmocnimy także prawa obywateli poza granicami ich kraju. Już jesienią bieżącego roku Komisja zajmie się kwestią trwale występujących przeszkód.
Wzrost gospodarczy musi być oparty na konkurencyjności naszych firm. Powinniśmy nadal ułatwiać życie małym i średnim przedsiębiorstwom. To one dostarczają dwa z trzech miejsc pracy w sektorze prywatnym. Do ich największych zmartwień należą innowacje i biurokracja. Pracujemy nad obydwoma aspektami.
Komisja tuż przed latem ogłosiła przyjęcie największego w historii pakietu z siódmego programu ramowego w zakresie badań, wartego 6,4 miliarda euro. Pieniądze z tego pakietu trafią do MŚP oraz naukowców.
Inwestowanie w innowacje oznacza również wspieranie rozwoju w Europie światowej klasy uniwersytetów. Chcę, aby przyciągały one najmądrzejszych i najlepszych, zarówno z Europy, jak i z całego świata. Podejmiemy inicjatywę w sprawie modernizacji uniwersytetów europejskich. Chcę zobaczyć Europę silną pod względem nauki, edukacji i kultury.
Musimy poprawić wyniki Europy w zakresie innowacji, nie tylko na uniwersytetach, ale w ramach całego łańcucha: od badań do sprzedaży, szczególnie poprzez partnerstwa na rzecz innowacji. Potrzebna jest nam Unia innowacji. W przyszłym miesiącu Komisja ustali, w jaki sposób ją zbudować.
Kolejnym kluczowym testem będzie sprawdzenie, czy państwa członkowskie są gotowe na przełom w postaci patentu ważnego w całej Unii Europejskiej. Nasi wynalazcy często płacą dziesięciokrotnie wyższą cenę niż ich konkurenci w Stanach Zjednoczonych lub Japonii. Przedłożyliśmy już wniosek. Dzięki temu znacząco obniżylibyśmy koszty i podwoili zwrot kosztów. Po wieloletnich dyskusjach nadszedł czas na podejmowanie decyzji.
Będziemy również nadal zwalczać biurokrację. MŚP duszą się w pętlach regulacji. Aż 71 % dyrektorów generalnych mówi, że największą przeszkodą w osiągnięciu sukcesu jest biurokracja. Komisja przedłożyła wnioski w celu wygenerowania w europejskich firmach rocznych oszczędności w wysokości 38 miliardów euro.
Pobudzanie innowacji, ograniczanie biurokracji i rozwój wysoko wykwalifikowanej siły roboczej: to są sposoby na zagwarantowanie, że produkcja europejska będzie nadal na światowym poziomie. Chcemy mieć w Europie silną, ale nowoczesną, bazę przemysłową. Rozkwitająca baza przemysłowa w Europie ma nadrzędne znaczenie dla naszej przyszłości. Komisja w przyszłym miesiącu przedstawi nową politykę przemysłową dla ery globalizacji.
Mamy ludzi i mamy przedsiębiorstwa. Obie strony potrzebują otwartego i nowoczesnego jednolitego rynku.
Rynek wewnętrzny stanowi największy atut Europy, a my nie wykorzystujemy go w wystarczającym stopniu. Musimy natychmiast to zmienić. Jedynie 8% z 20 milionów europejskich MŚP zajmuje się handlem transgranicznym, a jeszcze mniej inwestycjami transgranicznymi. Pomimo istnienia Internetu ponad jedna trzecia konsumentów nie ma zaufania do transgranicznych zakupów. Pan Mario Monti przedstawił na moją prośbę wspaniałe sprawozdanie i zidentyfikował 150 brakujących powiązań oraz wąskich gardeł na rynku wewnętrznym. W przyszłym miesiącu we wszechstronnym i ambitnym akcie o jednolitym rynku przedstawimy sposób na pogłębienie jednolitego rynku.
Energia jest kluczową siłą napędową wzrostu i głównym priorytetem w działaniu. Musimy ukończyć budowę jednolitego rynku energii, zbudować i wzajemnie połączyć sieci energetyczne, a także zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i solidarność. Musimy dla energii zrobić to, co zrobiliśmy dla telefonów komórkowych, a mianowicie musimy dać konsumentom na jednym europejskim rynku prawdziwy wybór. W ten sposób zbudujemy w Europie prawdziwą społeczność energetyczną.
Musimy sprawić, by granice nie miały znaczenia dla rurociągów lub kabli energetycznych, stworzyć infrastrukturę dla energii słonecznej i wiatrowej, a także zapewnić w całej Europie wspólne normy, tak aby ładowanie elektrycznych akumulatorów stało się czynnością tak naturalną, jak napełnianie baku.
W przyszłym roku, aby zrealizować tę wizję, przedstawimy plan działania w dziedzinie energii, pakiet infrastrukturalny i plan działania na rzecz efektywności energetycznej. Pod koniec bieżącego roku osobiście odwiedzę region Morza Kaspijskiego w celu promowania południowego korytarza gazowego jako sposobu na wzmocnienie bezpieczeństwa dostaw.
Aby zbudować Europę wydajną pod względem zasobów, musimy spojrzeć poza kwestie związane z energią. W XX wieku świat cieszył się wyjątkowym wzrostem, intensywnym pod względem zasobów. W XX wieku byliśmy świadkami, w skali globalnej, czterokrotnego wzrostu liczby ludności, któremu towarzyszył czterdziestokrotny wzrost produkcji ekonomicznej. W tym samym czasie jednakże szesnastokrotnie zwiększyliśmy zużycie paliw kopalnych, trzydziestopięciokrotnie wielkość połowów i dziewięciokrotnie zużycie wody. Z kolei emisja dwutlenku węgla wzrosła siedemnastokrotnie.
Oznacza to, że musimy zrealizować nasz pakiet klimatyczny i energetyczny, będący główną siłą napędową zmian. Oznacza to zintegrowanie różnorodnych strategii politycznych w zakresie zmian klimatu, energii, transportu i środowiska w ramach spójnego podejścia do efektywnej gospodarki zasobami i niskoemisyjnej przyszłości.
Przewidujący sektor rolny odegra istotną rolę wśród europejskich instrumentów mających służyć walce z największymi wyzwaniami, takimi jak globalne bezpieczeństwo żywnościowe, utrata różnorodności biologicznej i trwałe gospodarowanie zasobami naturalnymi. Podobnie zresztą jak nasza polityka morska.
To wszystko nie tylko wzmocni naszą przyszłą gospodarkę, ale dostarczy nowych możliwości zatrudnienia już dziś. Począwszy od roku 2000 zatrudnienie w przemyśle ekologicznym rosło o 7 % rocznie. Do roku 2020 chcę uzyskać liczbę 3 milionów „zielonych miejsc pracy”, trzy miliony „zielonych” pracowników, którzy dołączą do naszych pracowników fizycznych i umysłowych.
Potrzebujemy trwałego wzrostu i potrzebujemy także wzrostu inteligentnego. Przez ostatnich 15 lat technologie informacyjne i komunikacyjne napędzały połowę europejskiego wzrostu wydajności. Ta tendencja jeszcze się nasili. Europejska agenda cyfrowa do roku 2020 stworzy jednolity rynek cyfrowy warty 4 % PKB Unii.
Panie przewodniczący! Wszystkie nasze działania podejmujemy z myślą o obywatelach Europy. Podstawowym wymiarem naszego projektu europejskiego jest budowanie przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Ciężko pracujemy, aby wdrożyć plan działania ze Sztokholmu. Szczegółowo zajmiemy się kwestią azylu i migracji.
Dla legalnych migrantów Europa będzie miejscem, w którym szanuje się wartości ludzkie i ich przestrzega. Jednocześnie ukrócimy zjawisko wykorzystywania nielegalnych imigrantów na terenie Europy i na naszych granicach. Komisja przedstawi nowe wnioski w sprawie utrzymywania porządku na naszych granicach zewnętrznych. Przedstawimy strategię na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego w celu walki z zagrożeniem przestępczością zorganizowaną i terroryzmem.
Europejczycy przekonają się, że ich podstawowe prawa i obowiązki są przestrzegane w każdym miejscu. Każdy w Europie musi szanować prawo, a rządy muszą szanować prawa człowieka, w tym prawa mniejszości. W Europie nie ma miejsca dla rasizmu i ksenofobii.
(Oklaski)
W odniesieniu do tak delikatnych kwestii, a także w sytuacji problematycznej, musimy działać odpowiedzialnie. Gorąco wzywam, aby nie budzić duchów europejskiej przeszłości. Przestrzeń wolności i bezpieczeństwa pozwoli na zbudowanie miejsca, w którym Europejczycy mogą żyć w dobrobycie.
Szanowni posłowie! Kolejnym wyzwaniem na przyszły rok jest uporządkowanie przyszłego budżetu Unii Europejskiej. W przyszłym miesiącu przedstawimy pierwsze pomysły Komisji dotyczące rewizji budżetu. W ten sposób rozpoczniemy otwartą − pozbawioną tematów tabu − debatę, zmierzającą do przygotowania naszych wniosków legislacyjnych, które zostaną przedstawione w drugim kwartale przyszłego roku.
Musimy wydawać pieniądze w obszarach, w których zyskujemy za nie największą wartość. Powinniśmy inwestować pieniądze tam, gdzie pobudzą one wzrost i pomogą zrealizować agendę europejską. Naszą miarką powinna być jakość wydatków. Należy koniecznie omawiać nie tylko ilość, ale również jakość wydatków i inwestycji. Wierzę, że Europa oferuje prawdziwą wartość dodaną. Dlatego będę dążył do przyjęcia ambitnego budżetu europejskiego na okres po roku 2013.
Sądzę, iż powinniśmy skoncentrować nasze środki, aby wesprzeć priorytety w ramach naszych strategii politycznych. Nie chodzi tu o wydawanie więcej lub mniej, ale o wydawanie w sposób inteligentniejszy, poprzez wspólne rozpatrywanie budżetu europejskiego i budżetów narodowych. Budżet UE nie służy Brukseli. Ma służyć ludziom, których państwo reprezentują: bezrobotnym pracownikom przekwalifikowywanym w ramach Funduszu Społecznego, studentom uczestniczącym w programie Erasmus oraz regionom korzystającym z Funduszu Spójności.
Wzajemne powiązania energetyczne, badania i pomoc rozwojowa stanowią oczywiste przykłady na to, że jedno euro wydane na szczeblu europejskim przynosi więcej, niż jedno euro wydane na szczeblu krajowym. Niektóre państwa członkowskie, jak państwu wiadomo, dostrzegają tę logikę nawet w obszarach należących do zasadniczych kompetencji krajowych, jak obrona. Uznają fakt, że mogą wiele zaoszczędzić, jeśli tylko zmobilizują niektóre środki i działania. Mobilizacja pieniędzy na szczeblu europejskim pozwala państwom członkowskim ciąć koszty, unikać dublowania wydatków i osiągać większy zwrot z inwestycji.
Dlatego powinniśmy również badać nowe źródła finansowania głównych europejskich projektów infrastrukturalnych. Na przykład zaproponuję utworzenie wraz z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym unijnych obligacji z przeznaczeniem na projekty.
(Oklaski)
Ponadto będziemy dalej rozwijać partnerstwa publiczno-prywatne.
Zgodnie z tym, co wyraźnie powiedział Parlament, musimy również zająć się kwestią zasobów własnych. Obecny system jest napięty do granic możliwości, choć podparty bogatym zestawem poprawek. Nasi obywatele zasługują na sprawiedliwszy, wydajniejszy i przejrzystszy system. Niektórzy nie zgodzą się ze wszystkimi przedstawianymi pomysłami. W rzeczy samej jestem niezmiernie zadziwiony, że niektórzy już je odrzucają, chociaż jeszcze ich nawet nie znają.
(Oklaski)
Wiem, że Parlament jest zainteresowany kwestią okresu objętego przyszłym budżetem. Istnieją różnorodne opcje. Osobiście chciałbym przyjrzeć się wersji dziesięcioletniej, przewidującej przeprowadzenie po pięciu latach oceny śródokresowej wymiaru finansowego. Nazwijmy tę opcję „pięć plus pięć”. Ta wersja da nam możliwość planowania w dłuższym okresie i wyraźniejsze powiązanie z mandatem wykonawczym naszych obu instytucji.
Oczywiście częścią wiarygodnego budżetu europejskiego jest rygorystyczne realizowanie oszczędności. Myślę o kosztach administracyjnych w ramach Komisji i innych organów wspólnotowych, jak agencje. Musimy zlikwidować wszelkie obszary nieudolności. W celu poprawienia zarządzania finansowego wykorzystamy zalecenia Trybunału Obrachunkowego.
Szanowni posłowie! Ostatnim wyzwaniem, które chcę dziś omówić jest pokazanie naszych umiejętności na arenie międzynarodowej. Podczas rozwiązywania codziennych problemów czasami tracimy perspektywę i zapominamy o osiągnięciach Europy: pokojowa i zakończona powodzeniem transformacja w Unię Europejską, która podwoiła swoje rozmiary i negocjuje kolejne przystąpienia; silna waluta – euro – która jest główną walutą na świecie oraz silne partnerstwo z naszymi sąsiadami, które wzmacnia nas wszystkich. Nie musimy się obawiać żadnych zagrożeń ze strony XXI wieku, jeśli tylko będziemy działać w sposób zdecydowany.
W miarę powstawania partnerstw strategicznych XXI wieku Europa powinna wykorzystać szansę na określenie swojej przyszłości. Z niecierpliwością czekam, aż Unia odegra w stosunkach globalnych rolę odpowiednią do jej zdolności gospodarczych. Nasi partnerzy nas obserwują i oczekują od nas jako od Europy, a nie 27 niezależnych państw, zaangażowania. Jeśli nie będziemy działać wspólnie, Europa nie będzie miała siły przebicia na świecie, który pójdzie naprzód bez nas, bez Unii Europejskiej, ale także bez jej państw członkowskich. Dlatego w swoich wytycznych politycznych wzywam Europę do przyjęcia roli podmiotu globalnego i przywódcy globalnego, co dla naszego pokolenia będzie kluczowym zadaniem i sprawdzianem.
Przedstawię wraz z wysoką przedstawiciel i wiceprzewodniczącą Ashton naszą wizję możliwości zwiększenia roli Europy na świecie. Dzięki powołaniu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych dysponujemy środkami, które pozwolą na spełnienie naszych aspiracji.
W naszym zglobalizowanym świecie stosunki, które budujemy z partnerami strategicznymi decydują o naszym dobrobycie. Aby skutecznie działać na arenie międzynarodowej, potrzebujemy siły Unii Europejskiej. Wielkość ma znaczenie, teraz bardziej niż kiedykolwiek.
Walka ze zmianami klimatu stanowi dobry przykład. Konferencja w Kopenhadze pokazała, że gdy pozostałe strony nie podzielały naszych aspiracji, to dodatkowo sami sobie nie pomogliśmy, gdyż nie mówiliśmy jednym głosem. Być może rzeczywiście negocjacje się przeciągały, ale zmiany klimatu nie czekają. Chcę, abyśmy nasilili współpracę z partnerami międzynarodowymi, żeby ich suche notatki prasowe przemieniły się w wiarygodne zobowiązania do redukcji emisji i realizacji szybkiej pomocy finansowej.
W najbliższych dwóch miesiącach odbędą się istotne spotkania na szczycie z partnerami strategicznymi. Im lepiej zdołamy opracować wspólny plan wraz z wyraźnie określonymi interesami europejskimi, tym więcej osiągniemy. Na przykład dostrzegam ogromny potencjał w rozwoju transatlantyckiej agendy na rzecz wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.
Grupa G20, forum gdzie kluczowe podmioty gospodarcze świata zajmują się wspólnymi wyzwaniami, jest miejscem, w którym już teraz wykorzystujemy naszą siłę. Wraz z przewodniczącym Van Rompuy’em w listopadzie na szczycie w Seulu będziemy chcieli zobaczyć konkretne wyniki: dalszy postęp globalnej koordynacji gospodarczej, bardziej stabilne i odpowiedzialne rynki finansowe oraz umowę w sprawie reformy międzynarodowych instytucji finansowych, efektywniejsze globalne siatki bezpieczeństwa finansowego, a także większy postęp w zakresie agendy rozwojowej G-20. Na tym forum będziemy nadal odgrywać rolę przywódczą i w przyszłym roku będziemy ściśle współpracować z francuską prezydencją G-8/G-20.
Chcemy także uzyskać poparcie dla rundy dauhańskiej. Handel stymuluje wzrost i dobrobyt. Będziemy również dążyć do podpisania dwustronnych i regionalnych umów o wolnym handlu. W październiku Komisja przedstawi odnowioną politykę handlową mającą przynieść Europie nowe korzyści.
Otwarcie na świat oznacza także stanie u boku krajów rozwijających się, szczególnie w Afryce. Na spotkaniu wysokiego szczebla w sprawie milenijnych celów rozwoju, które odbędzie się za dwa tygodnie w Nowym Jorku, zamierzam zobowiązać się – mając państwa wsparcie i w imieniu Unii Europejskiej – do przeznaczenia na milenijne cele rozwoju dodatkowej kwoty 1 miliarda euro.
Rola podmiotu globalnego dotyczy także obrony naszych wartości. Prawa człowieka nie podlegają negocjacjom. Jestem zaszokowany zjawiskiem naruszania praw kobiet w niektórych krajach. Jestem przerażony, gdy słyszę, że Sakineh Mohammadi-Ashtiani została skazana na śmierć przez ukamienowanie. To barbarzyństwo niedające się opisać.
(Oklaski)
W Europie potępiamy takie czyny, dla których nie ma żadnego uzasadnienia w żadnym kodeksie moralnym ani religijnym.
Nasze wartości oznaczają również, że musimy nieść pomoc osobom w sytuacji kryzysowej, na całym świecie. Pomoc humanitarna dla Pakistanu jest najświeższym przykładem solidarności europejskiej w praktyce. Jest to uderzający przykład konieczności przedstawienia różnych rodzajów wsparcia ze strony Komisji i państw członkowskich jako jednego prawdziwie europejskiego pakietu pomocowego. Państwa członkowskie dysponują helikopterami i zespołami obrony cywilnej. Musimy teraz skoncentrować te środki, aby stworzyć prawdziwą zdolność reagowania kryzysowego na szczeblu europejskim. Właśnie to zaproponuje Komisja w październiku. Wzywam państwa członkowskie do udowodnienia, że poważnie podchodzą do kwestii wykorzystania swojej siły przez Unię w tym obszarze.
Czynimy również postępy w zakresie wspólnej polityki zagranicznej, ale nie łudźmy się – bez wspólnej polityki obronnej nie zdobędziemy siły potrzebnej nam na arenie światowej. Uważam, że nadszedł moment, by sprostać temu wyzwaniu.
(Oklaski)
Szanowni posłowie! Wciąż jeszcze budujemy nowy układ instytucjonalny Europy opisany w traktacie lizbońskim. Tak naprawdę znaczenie ma to, co instytucje dają obywatelom. Znaczenie ma sposób, w jaki Europa zmienia ich codzienne życie.
Tajemnicą powodzenia Europy jest jej wyjątkowy model wspólnotowy. Komisja, bardziej niż kiedykolwiek, musi realizować agendę polityczną wraz z jej wizją i wnioskami. Wzywałem do zbudowania szczególnej relacji pomiędzy Komisją i Parlamentem, dwoma instytucjami wspólnotowymi w pełnym tego słowa znaczeniu. Nasilam współpracę polityczną z państwem.
Europa to nie tylko Bruksela czy Strasburg. To także nasze regiony. To miasta, miasteczka i wioski, z których państwo pochodzą. Spacerując po swoich okręgach wyborczych, możecie wskazać projekty europejskie, tak ważne dla ich dobrobytu.
Na koniec i tak wszyscy płyniemy jedną łodzią: instytucje europejskie, państwa członkowskie i regiony. Unia nie osiągnie swoich celów w Europie bez państw członkowskich, a państwa członkowskie nie osiągną swoich celów na świecie bez Unii Europejskiej.
Obywatele Europy oczekują od nas podjęcia działań koniecznych do wyjścia z kryzysu. Musimy pokazać im, że podejmowane dziś wspólne wysiłki doprowadzą do wzrostu zatrudnienia, nowych inwestycji i Europy przygotowanej na przyszłość.
Jestem przekonany, że Europa ma to, co jest w tym celu potrzebne. Osiągniemy wyniki, do których dążymy. Jedno jest pewne: walki nie wygramy pesymizmem i nieustannym przewidywaniem klęski; wygramy ją wiarą we własne siły i wspólną silną wolą.
Wyjaśniłem dziś, jak moim zdaniem Unia Europejska może to osiągnąć. Zobowiązałem się do przedłożenia wniosków w sprawie budowania unii gospodarczej. Przedstawiłem argumenty za szybką realizacją planu reform. Określiłem, w jaki sposób można zmodernizować naszą społeczną gospodarkę rynkową, aby poprzez projekty przewodnie strategii Europa 2020 zapewnić wzrost i zatrudnienie w ramach inteligentnej, zrównoważonej gospodarki sprzyjającej włączeniu społecznemu. Powiedziałem, w jaki sposób zbudować w Europie wspólną politykę energetyczną. Broniłem konieczności utworzenia przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, w ramach której Europejczycy przekonają się, że ich podstawowe prawa i obowiązki są przestrzegane niezależnie od miejsca. Wyraźnie powiedziałem, że Komisja będzie dążyć do przyjęcia ambitnego budżetu. Zaproponowałem utworzenie unijnych obligacji z przeznaczeniem na finansowanie projektów. Ogłosiłem nasze wzmożone zaangażowanie w realizację milenijnych celów rozwoju. Wyraźnie wyjaśniłem, dlaczego potrzebujemy wspólnej zdolności w zakresie reagowania kryzysowego, wspólnej polityki zagranicznej i wspólnej polityki obronnej. Wezwałem przywódców europejskich do wspólnego działania, jeśli zamierzają być podmiotem globalnym i bronić interesów Europy.
Przedmiotowa agenda rzeczywiście zakłada olbrzymią transformację, jest ambitna i pełna wyzwań. Jeśli Europa ma odnieść sukces, Komisja będzie potrzebowała państwa wsparcia, aby zbudować silniejszą, sprawiedliwszą Europę z korzyścią dla obywateli.
(Oklaski)
Przewodniczący. – Panie przewodniczący Barroso! Dziękuję za przedstawienie nam sprawozdania w sprawie stanu Unii.
Joseph Daul, w imieniu grupy PPE. – (FR) Panie przewodniczący, panie Barroso, przewodniczący Rady, panie i panowie! Obecni tu dziś przewodniczący grup politycznych i przewodniczący Parlamentu oraz Komisji mają powody do zadowolenia, a państwo udowodnili, że mogą być obecni bez nakładania kar. Cóż, na tym właśnie polega demokracja. Dziękuję wszystkim.
(Oklaski)
Jaki jest stan Unii Europejskiej? Jakie nasze wspólne działania w ostatnich latach zakończyły się sukcesem, a jakie porażką? Jakie mamy plany? Jakie środki polityczne, a przede wszystkim − jakie środki finansowe udostępnimy, aby te plany wdrożyć?
Panie przewodniczący! Przedmiotowa debata jest potrzebna, dlatego cieszę się, że Parlament i Komisja, dwie instytucje wspólnotowe reprezentujące ogólne interesy Europy i ich broniące, uczestniczą dziś w tych ćwiczeniach, które Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) chciałaby uznać za wychodzące w przyszłość.
Europejczycy czasami, a właściwie często, zastanawiają się, co Europa tak naprawdę robi, aby reagować na problemy i oczekiwania obywateli. Jednocześnie, jak od lat wynika z badań opinii publicznej, Europejczycy nie proszą o mniejszą obecność Europy, ale o większą.
Większa obecność Europy w odniesieniu do migracji: idealnym odzwierciedleniem problemu poszanowania ludzi jest kwestia romska, która wymaga długookresowej strategii europejskiej.
Większa obecność Europy w zakresie reprezentowania obywateli na świecie. Na przykład, jak możemy uzasadnić naszą nieobecność podczas negocjacji między Izraelem a Palestyną, skoro dostarczamy największą pomoc w tym regionie?
(Oklaski)
Europejczycy tego nie rozumieją i mają rację. Nasi współobywatele mają także świadomość, że potrzebujemy większej, a nie mniejszej, obecności Europy w celu zapewnienia bezpieczeństwa, czy to osobistego, energetycznego, czy też żywnościowego. Wiedzą, że Europa musi być bardziej skoordynowana, aby stymulować wzrost gospodarczy i zatrudnienie, jak to pan pięknie opisał, aby regulować rynki i unikać ponownych ataków spekulacyjnych. Rozumieją, że potrzebujemy również większej obecności Europy, aby zlikwidować nierówności i wzmocnić nasz europejski model społeczny, naszą społeczną gospodarkę rynkową.
W związku z tym potrzebujemy większej obecności Europy nie po to, by ingerować w szczegóły codziennego życia, ale by zajmować się wspólnymi wyzwaniami w sposób skuteczniejszy, a także bardziej zyskowny i mniej kosztowny, do czego jeszcze wrócę.
Jak już mówiłem, nasi współobywatele zastanawiają się, dlaczego Europa nie jest skuteczniejsza i lepiej zorganizowana, dlaczego jej głos nie jest w większym stopniu uwzględniany na arenie międzynarodowej. Całkiem słusznie oczekują, że wysiłki gospodarcze i finansowe, o których podjęcie ich poprosiliśmy, przyniosą efekty i że wspólnie wyprowadzimy każdego z trudnej sytuacji.
Potrzebujemy mocniejszego zarządzania na skalę europejską. To do nas, Parlamentu i Komisji, należy zadanie zrealizowania tego celu, przekonania państw członkowskich do wspólnej pracy i wspólnych inwestycji. Nie chodzi tu o atakowanie suwerenności lub prestiżu państw członkowskich. Wręcz przeciwnie, to jedyny sposób na poważne i skuteczne budowanie przyszłości dla 500 milionów europejskich obywateli i dla przyszłych pokoleń.
W związku z tym proszę, by Komisja – proszę pana, panie Barroso, ale także każdego komisarza – podjęła więcej inicjatyw mających na celu zaproponowanie środków i reform, których potrzebujemy w Europie dla jej lepszego funkcjonowania i by wyjaśniła naszym współobywatelom założenia tych projektów.
Ja i moja grupa chcielibyśmy, aby Parlament wsparł te wysiłki poprzez wykorzystanie swoich nowych przywilejów, należnych mu jako organowi prawodawczemu współtworzącemu prawo z Radą. Nie jest to tylko kwestia władzy, ale także kwestia zrozumienia, którą musimy omówić, aby Europa mogła robić postępy.
Panie przewodniczący Komisji, panie i panowie! Oprócz tego, że musimy działać ambitnie, to musimy także przyjrzeć się dotychczas przebytej drodze. Uważam, że w odniesieniu do kilku ważnych projektów Europa nie musi się wstydzić za działania podejmowane w ostatnich miesiącach. Po kryzysie na Wall Street, który miał miejsce jesienią 2009 roku, to Europa wyszła z inicjatywą zreformowania rynków finansowych. Po bezprecedensowych atakach spekulacyjnych, których Europa doświadczyła wiosną ubiegłego roku, to właśnie ona podjęła równie bezprecedensowe środki na rzecz wzmocnienia i ustabilizowania gospodarki. Pierwsze skutki tej strategii politycznej są już odczuwalne, ale musimy pójść jeszcze dalej.
Europa odegrała także pionierską rolę w walce z ociepleniem globalnym. Naprawdę trzeba to powiedzieć: konferencja w Kopenhadze pozostawiła po sobie gorzki posmak. Nasze ambicje pozostały niezmienione, a próg jest już ustalony na dobre. Możemy być z tego dumni.
Co musimy zrobić w nadchodzących miesiącach i latach, aby skonsolidować nasze działania, wzmocnić zaufanie naszych współobywateli do wspólnych działań? Zaproponuję trzy sposoby.
Pierwszy polega na wzmocnieniu naszej gospodarki, na zmniejszeniu nierówności poprzez zestaw instrumentów, które pobudzą zwroty z inwestycji, zaufanie przedsiębiorców oraz pokażą nową możliwość tworzenia nowych kreatywnych źródeł bogactwa i zatrudnienia. Panie i panowie komisarze, panie przewodniczący! Musimy sprawić, by zasady, jak tu powiedziano, „przeskakiwały” ponad granicami. Niedopuszczalne jest występowanie w XXI wieku drakońskich zasad, które nie mają już nic wspólnego z rzeczywistością europejską.
Drugi sposób to przyjęcie poważniejszego podejścia w ramach wspólnej polityki zewnętrznej i, jak wielokrotnie państwo powtarzali, zwiększenie naszej roli jako podmiotu międzynarodowego. Nie możemy się już więcej zadowalać wypowiedziami, że Europa jest skomplikowana, że to wymaga czasu i że musimy być cierpliwi. Ponadto, nie możemy już więcej cieszyć się, że jesteśmy głównym dawcą pomocy, skoro nie możemy zagwarantować, że wysyłana przez nas pomoc dociera na miejsce wraz z helikopterami pana Putina i pana Obamy. Uważam, że także w tym obszarze musimy przyjąć poważne stanowisko.
Europa jest jednym z najważniejszych mocarstw na świecie, a jej głównym priorytetem, moim zdaniem, musi być budowanie z głównymi partnerami, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, stosunków na równych prawach. Wspomniałem o tym wcześniej, mówiąc o stosunkach transatlantyckich.
Dziś rano chcę jednak również podkreślić znaczenie, jakie dla Europy ma budowanie strategicznych i ukierunkowanych stosunków nie tylko z Rosją, ale także z Chinami, Indiami i Brazylią. Chciałbym, żeby pod tym względem Europejska Służba Działań Zewnętrznych była instrumentem skutecznym. Dzięki wdrożeniu tego instrumentu możemy zagwarantować oszczędności w poszczególnych państwach członkowskich.
Trzeci sposób upewnienia się, że europejska struktura jest przygotowana na wyzwania, dotyczy kluczowego czynnika, czyli pieniędzy. Wiem, że jeszcze musimy tę kwestię szczegółowo omówić. Czy zamierzamy nadal inwestować samodzielnie w innowacje i badania? W edukację i szkolenia? W bezpieczeństwo i obronę? W naszą politykę energetyczną?
Czy w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone, Chiny i Indie mogą rozwijać badania podstawowe i stosowane, plasując się na rynkach przyszłości, zamierzamy wciąż powtarzać, że Europejczycy są zbyt niezdecydowani, by skoncentrować zasoby w celu uzyskania ekonomii skali i wykonania dużego skoku naprzód pod względem efektywności? Obecnie zmuszamy naszych naukowców do opuszczania Europy. Musimy bezwzględnie upewnić się, że nasi badacze chcą wrócić do Europy i tu pozostać.
Panie Barroso! To są właśnie prawdziwe problemy, które Parlament i Komisja muszą poruszyć, kiedy będzie mowa o negocjacjach w sprawie finansowania projektów europejskich w latach 2014−2020. Takie pytania zadają sobie nasi współobywatele i oczekują poważnych odpowiedzi.
Zdecydowanie nadszedł czas, by Europa wykorzystała swoje własne zasoby. Nie bójmy się tych słów. Ponadto kwestia podatku europejskiego nie może być tematem tabu. Nie chodzi o stworzenie podatku, który zostanie dodany do podatków krajowych; wręcz przeciwnie: chodzi o osiągnięcie ekonomii skali i upewnienie się, że fundusze publiczne jako całość są lepiej wydawane, a tym samym, o zmniejszenie obciążeń odczuwalnych przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
Panie Barroso, panie i panowie! Wymiar europejski i międzynarodowy stanowi dowód dla młodego pokolenia, które nie oczekuje od nas długich przemówień, a raczej rozwiązań swoich problemów i perspektyw na przyszłość. Naszym głównym celem musi być zagwarantowanie edukacji i szkoleń dla osób w wieku 15−25 lat. Ustabilizowanie finansów publicznych i inwestowanie w innowacje, otwieranie nowych drzwi pozwalających młodym ludziom wykorzystywać ich umiejętności w Europie, niekoniecznie w innych krajach – takie priorytety muszą przyświecać naszym działaniom. I to na tej podstawie ocenią nas współobywatele.
Panie przewodniczący, panie i panowie komisarze! Musicie przedstawić nam propozycje i powtórzę tu słowa człowieka dobrze wszystkim znanego, Jana Pawła II: „Nie lękajcie się”. Jeśli przedłożą państwo dobre wnioski będziemy po państwa stronie, aby Europa robiła postępy, dla dobra współobywateli, dla dobra grupy PPE.
Ponieważ zostało mi kilka sekund, chciałbym jeszcze coś państwu powiedzieć: przede wszystkim bądźcie prowokacyjni; czyńcie daleko wysunięte sugestie, a wspólnie zdołamy opracować dobre wnioski służące Europejczykom.
(Oklaski)
Martin Schulz, w imieniu grupy S&D. – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Przedmiotowy punkt porządku dziennego nosi tytuł „Oświadczenie przewodniczącego Komisji w sprawie stanu Unii”. Dziś wysłuchaliśmy opowieści o programie prac, ambitnym i zaangażowanym. Natomiast bardzo mało było w tym informacji o rzeczywistym stanie Unii. Zatem, jaki jest dzisiaj stan Unii? Stan Unii nie jest dobry. Byłoby dobrze, gdyby w swojej inwentaryzacji zagłębił się pan w powody, dla których nie jest on dobry.
Nie jest dobry częściowo dlatego, że pan, panie przewodniczący Barroso, i pańska Komisja nie wywiązujecie się właściwie z zadań wynikających z traktatów. W czasie kryzysu często zadawałem sobie pytanie „Gdzie jest Komisja?”. A później, gdy pana o to pytam, słyszę: „Tak, wydałem oświadczenie w tej sprawie i wydałem oświadczenie prasowe w tamtej sprawie, pan Šefčovič powiedział coś na ten temat, a pani Reding na tamten!”. Kiedy sprawdzam te informacje, to rzeczywiście okazuje się, że to prawda, że Komisja wydała oświadczenie. Muszę jednakże zadać sobie pytanie: „Dlaczego ta informacja nie wychodzi na zewnątrz? Dlaczego społeczeństwo tego nie słyszy?”. Taka jest inwentaryzacja ze stanu Unii! Podczas swojej kadencji zbyt długo szedł pan na ustępstwa, szczególnie po wejściu w życie traktatu z Lizbony, ustępstwa wobec rozwijającego się dyrektorskiego rządu w Europie, w Radzie, pod przywództwem niemiecko-francuskim.
(Oklaski)
Pana zadaniem jest obrona metody wspólnotowej. Znaczna część pana wypowiedzi jest słuszna i może być pan spokojny o poparcie ze strony 75 % tej Izby. Tak to wygląda. Jednakże, kiedy mówi pan o zasobach własnych, to ma pan przeciwko sobie trzy czwarte Rady. Ze zniecierpliwieniem czekam, by sprawdzić, czy poprze pan swoje dzisiejsze słowa czynami i podejmie walkę ze zjawiskiem rosnącej współzależności rządów w Unii Europejskiej.
(Oklaski)
Dam państwu przykład. Zgadzam się, że Europa odniesie sukces tylko, jeżeli będziemy bronić naszych podstawowych wartości. Do wartości podstawowych w Europie należy brak rasizmu i brak ksenofobii. Co do tego wszyscy jesteśmy zgodni. Należy do nich jednak także zasada, że rządowi podlegającemu wewnętrznej presji politycznej nie wolno w drodze rozwiązania prześladować mniejszości. Możemy podać kilka nazwisk. Chodzi o rządy Nicolasa Sarkozy’ego, François Fillona i Brice’a Hortefeux. Chciałbym usłyszeć, jak wymienia pan te nazwiska, ponieważ wtedy wiedzielibyśmy, że pan, panie Barroso, podejmuje walkę.
(Oklaski i głosy sprzeciwu)
Podstawowe wartości Unii Europejskiej obejmują przede wszystkim – znaczna część pana wypowiedzi w tym kontekście jest słuszna – sprawiedliwość społeczną. Czym jest jednak sprawiedliwość społeczna w Unii? Opisywał pan dramatyczny wzrost bezrobocia w Europie. Ten wzrost bezrobocia doprowadzi do procesu masowego ubożenia i realizacji scenariusza zagrożeń. Rośnie liczba osób – w tym także wśród wciąż pracujących – żyjących w strachu: strachu przed utratą zatrudnienia, strachu o stabilność społeczną i strachu przed przyszłością. Należy zobrazować to danymi liczbowymi. Z jednej strony mamy rosnącą liczbę milionerów, corocznie przybywają ich tysiące, a z drugiej strony mamy miliony osób spychanych w otchłań ubóstwa. Taki podział społeczny stanowi największe zagrożenie dla demokracji w Europie.
(Oklaski)
W sierpniu „The Guardian” opublikował dane statystyczne, z których wynikało, że w ubiegłym roku banki HSBC, Barclays i Royal Bank of Scotland osiągnęły zyski w wysokości ponad 20 miliardów euro, z czego kwotę 9 miliardów euro przeznaczają na premie dla kierowników. Dzieje się to w chwili, gdy rządy w Unii Europejskiej tną emerytury. Oczekuję od pana przedstawienia wniosków dotyczących sposobów na zlikwidowanie podziałów społecznych.
(Oklaski)
W związku z tym oświadczam panu, że należy wprowadzić podatek od transakcji finansowych. Musimy zaangażować banki, zwłaszcza zaś sektor spekulacyjny, w walkę z następstwami kryzysu gospodarczego. Panie przewodniczący Barroso! Zawarliśmy umowę międzyinstytucjonalną polegającą na tym, że jeśli Parlament dzięki prawnej większości wezwie Komisję do przedłożenia odpowiedniego wniosku w sprawie dyrektywy, to Komisja zobowiązała się do przedłożenia takiego wniosku. Może być pan pewien, że grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim przedstawi taką prośbę. I będziemy wtedy od pana oczekiwali podjęcia stosownej inicjatywy.
Pan Šemeta powiedział, że nie potrzebujemy i nie otrzymamy podatku od transakcji finansowych. Pan mówi: „Chcę wprowadzenia podatku od transakcji finansowych”. Oświadczamy, że poprzemy pana Barroso przeciwko panu Šemecie; otrzymają nasz wniosek w tej sprawie. Jeśli państwo nie zrobią, co do nich należy wykorzystamy instrument w postaci inicjatywy obywatelskiej. Proszę mi wierzyć! Wtedy wyprowadzimy na ulice ludzi, o których tu mówię, będziemy protestować, dopóki spekulanci nie przyczynią się do procesu uporządkowania finansów w Europie.
(Oklaski)
Europa potrzebuje także edukacji, kwalifikacji i możliwości rozwoju osobistego. W naszej Unii osoba, która rodzi się uboga, nie może na zawsze pozostać w swoim getcie. Musimy stworzyć możliwości awansu społecznego. W tym celu ważne jest, by Europa odegrała swoją rolę i przyczyniła się do rozwoju edukacji, podnoszenia kwalifikacji i zapewnienia równych szans, zwłaszcza młodym ludziom. W związku z tym uważam, że ma pan rację: mylą się pozbawieni natchnienia europejscy ministrowie finansów, którzy ze względu na konieczność ograniczania nadmiernego długu w swoich krajach muszą ciąć budżety krajowe i dlatego mówią, że niezbędne są również cięcia w budżecie UE. Unia Europejska nie musi wyrównywać nadmiernego deficytu. Przy realizowanych inwestycjach UE musi wykorzystać politykę regionalną, politykę społeczną, badania i kwalifikacje oraz inwestycje w narzędzia pobudzające wzrost gospodarczy, aby pomóc wyrównać nierówności społeczne i aby umożliwić sobie takie działanie. W tym celu potrzebujemy silnego budżetu unijnego. Dziś powiedział pan to samo. W tym względzie ma pan nasze wsparcie. Zatem, proszę okazać sprzeciw wobec pani Lagarde, pana Schäublego i ministrów finansów z innych państw! Panie przewodniczący Barroso! Jeśli potrzebuje pan naszej pomocy, proszę do nas zadzwonić. Przybędziemy panu z pomocą.
(Oklaski)
Sprawiedliwość społeczna oznacza również, że nie wolno nam zostawić przyszłym pokoleniom kontynentu, na którym nie warto już żyć. Ma pan rację, dlatego w celu zapewnienia sprawiedliwości społecznej potrzebna jest nam także nowa, zrównoważona polityka przemysłowa, która łączy kwestie środowiskowe i gospodarcze. To jest słuszne podejście.
Ze zniecierpliwieniem czekam, czy zdoła pan zagwarantować, że nie powtórzy się katastrofa, jaką było fiasko konferencji w Kopenhadze, że nie powtórzy się sytuacja, w której Unia Europejska nie miała zdolności negocjacyjnej. Raz jeszcze powtórzę, że to nie była wina Komisji. To była wina 27 rządów, które po prostu nie potrafiły dojść do porozumienia na szczeblu międzynarodowym.
(Oklaski)
Ta sytuacja dowodzi, że obecnie funkcjonują dwie przeciwstawne szkoły: jedna, popierająca zależność międzyrządową i druga, popierająca metodę wspólnotową. Po wejściu w życie traktatu lizbońskiego powstaje pytanie, czy Europa przewidziana w traktacie lizbońskim jest Europą szefów państw lub rządów, którzy za zamkniętymi drzwiami omawiają posunięcia ich zdaniem dobre dla kontynentu? Byliśmy świadkami takiego postępowania podczas kryzysu w Grecji. Ostateczny dokument negocjowały już tylko dwie osoby: pani kanclerz Merkel i pan prezydent Sarkozy, których podejście było następujące: „Panie van Rompuy, proszę poczekać na zewnątrz i zostawić to nam”. Nie wiem, czy prawdą jest to, co zostało na ten temat powiedziane, ale możemy sobie prawie wyobrazić, że tak. Europa może być albo Europą międzyrządową, albo Europą metody wspólnotowej. Europa oparta na metodzie wspólnotowej jest Europą, w której Komisja współpracuje z Parlamentem.
Uważam przedstawioną inwentaryzację stanu Unii za niepełną. Większość przedstawionych przez pana perspektyw i oświadczeń uznaję za dobre i słuszne. Za rok, przy okazji kolejnego sprawozdania ze stanu Unii, ocenimy pana, porównując dzisiejszą wypowiedź i to, co zdoła pan do tego czasu osiągnąć. Pańskie wystąpienie było konserwatywno-liberalne, zielone, radykalnie socjalistyczne. Dla każdego coś dobrego.
(Głosy sprzeciwu)
Zatem, może pan zyskać poparcie każdej ze stron. Może pan na nas liczyć, jeśli będzie pan walczył z podstępnym zjawiskiem międzyrządowości i jeśli będzie pan aktywnie bronił metody wspólnotowej. W przeciwnym razie rozliczymy pana przy kolejnym sprawozdaniu w sprawie stanu Unii.
(Oklaski)
Przewodniczący. – Dziękuję, panie przewodniczący Schulz, za wystąpienie.
Teraz w imieniu grupy Porozumienia Demokratów i Liberałów na Rzecz Europy głos zabierze pan przewodniczący Guy Verhofstad.
Panie przewodniczący Verhofstad! Z tego, co rozumiem, nie chce pan podzielić swojego wystąpienia na dwie części; chce pan jedynie, by jedna część wystąpienia była trochę dłuższa. Czy mam rację?
Guy Verhofstadt, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Stan Unii oznacza przede wszystkim spojrzenie wstecz i wyciągnięcie lekcji z przeszłości, a następnie spojrzenie w przyszłość. Bądźmy ze sobą szczerzy i przyznajmy, że ubiegły rok był dla Unii bardzo trudny.
Był to dla Unii rok trudny, ponieważ pojawiły się poważne problemy, ale nie starczyło nam jedności, by je rozwiązać. Grecja znalazła się na krawędzi upadku, euro od miesięcy było obiektem ataków, a rządy europejskie potrzebowały kilku miesięcy, by wreszcie wyrazić zgodę na uratowanie państwa członkowskiego i naszej wspólnej waluty. Zatem nie jest dla mnie, ani − jak sądzę − dla innych tu w Parlamencie, niespodzianką informacja, że zaufanie publiczne do Europy dramatycznie spadło.
Widać to w ostatnich badaniach w ramach Eurobarometru, z których wynika, że mniej niż połowa naszych obywateli uważa członkostwo swojego kraju w UE za atut. Zaufanie do naszych instytucji w ubiegłym roku spadło do poziomu 42%. Taki jest stan Unii dzisiaj. Jest on alarmujący, ale jednocześnie musimy zauważyć, że nie jest to zaskoczeniem. Parlament wielokrotnie wzywał przywódców europejskich do przerwania zastoju w Europie, do pójścia naprzód, do rezygnacji z protekcjonizmu i nacjonalizmu oraz do pracy nad europejskimi rozwiązaniami.
Również o to samo proszą europejscy obywatele, ponieważ z tych samych badań Eurobarometru wynika, że nie mniej niż 86 % społeczeństwa chce europejskiego ładu gospodarczego. Społeczeństwo wierzy, że jedynie Unia może przynieść rozwiązanie kryzysu finansowego i gospodarczego. Obecnie obywatele nie dostrzegają jednak takich działań, co jest powodem rozczarowania Unią.
Wiem, że był to także trudny rok dla Komisji, ponieważ tak naprawdę było to tylko pół roku. Aż tyle czasu potrzebowały nasze stolice, by zrozumieć, że obowiązuje nowy traktat i nowy sposób pracy, a także nowa równowaga władzy w Unii. W związku z tym możemy powiedzieć, że dziś tak naprawdę zaczyna się druga kadencja przewodniczącego Komisji.
Jest to druga kadencja, w której potrzebna jest nowa wizja i nowe odpowiedzi. W każdym razie nadszedł czas na przyspieszenie i na realizację istotnych reform. Z punktu widzenia naszej grupy zasadniczo istnieje siedem dużych, ważnych obszarów reform.
Najpierw należy doprowadzić do końca naszą reakcję na kryzys finansowy. Przygotowaliśmy już akty prawne w sprawie wymogów kapitałowych i premii. Mamy test warunków skrajnych, a w ubiegłym tygodniu doszliśmy do porozumienia w sprawie nadzoru finansowego, które jest dobre, zwłaszcza dlatego, że przywództwo prezesa Europejskiego Banku Centralnego gwarantuje europejskie podejście do kwestii nadzoru.
Nie oznacza to jednak, że nasza praca dobiegła końca. Powiem raczej, że wręcz przeciwnie. Nie jesteśmy nawet w połowie drogi. Komisja musi bezzwłocznie przedstawić wnioski w sprawie kredytowych instrumentów pochodnych, krótkiej sprzedaży, kredytowych agencji ratingowych, nadużyć na rynku, wymiany handlowej i instrumentów finansowych.
Drugie ważne zadanie polega na tym, że potrzebne jest nam prawdziwie europejskie zarządzanie gospodarcze. Ubiegły rok pokazał, że wspólna waluta bez wsparcia wspólnej polityki gospodarczej po prostu nie ma sensu. Jest to sytuacja niedorzeczna, a nawet gorzej: sytuacja niebezpieczna. Nie stać nas na to, by być jedną Unią, a jednocześnie mieć 27 odmiennych strategii gospodarczych, jak ma to miejsce dzisiaj.
(Oklaski)
To oczywiste, że jeśli chcemy, by pakt na rzecz stabilności i wzrostu oraz nowa strategia gospodarcza okazały się sukcesem, to musimy zastosować metodę kija i marchewki, a także wprowadzić stosowne sankcje.
Moim zdaniem, i − jak sądzę − zdaniem większości w Izbie, Rada słusznie o tym myśli w związku z grupą zadaniową, ale nie może to zastąpić prawa Komisji do podejmowania inicjatywy oraz obowiązku, jaki ma Komisja, by jak najszybciej zaproponować globalny wniosek legislacyjny w sprawie zarządzania gospodarczego.
(Oklaski)
Cieszę się, ponieważ ogłosił pan, że zamierzacie przedstawić wniosek w dniu 29 września. To, co dzieje się w tym samym czasie w Radzie, nie jest ważne. Pana zadaniem i obowiązkiem jest przedstawienie wniosku w dniu 29 września.
Tym samym przechodzę do trzeciego obszaru priorytetowego, czyli jednolitego rynku. Pan Mario Monti przygotował świetne sprawozdanie w tej sprawie, a nasze zdanie jest bardzo proste: pozwólcie nam wykorzystać przedmiotowe sprawozdanie. Ponieważ niezrozumiałe jest na przykład to, że w dzisiejszych czasach podróż pociągiem z krajów Europy Środkowej i Wschodniej do Brukseli, Paryża lub Amsterdamu wciąż zajmuje ponad 40 godzin. Jak mieszkańcy tych regionów mają się czuć połączeni z Unią Europejską? Jak tamtejsze rynki mają być w pełni zintegrowane? Inwestujmy w sieci transeuropejskie.
Czwarty ważny priorytet, a być może najważniejsze dziś przesłanie, dotyczy budżetu i nowych ram finansowych. Postawmy sprawy jasno. W sytuacji, gdy potrzebujemy bardziej europejskich rozwiązań, cel przyjęty przez niektóre rządy krajowe, polegający na ograniczeniu budżetu o 20 % lub 30 %, jest niedorzeczny.
(Oklaski)
Potrafię zrozumieć, że rządy stojące w obliczu ogromnego deficytu budżetowego chcą zmniejszać swoje składki bezpośrednie na Unię. To normalna, spontaniczna reakcja. Stąd zrodziła się nasza propozycja, by zastąpić składki narodowe, własnymi zasobami europejskimi.
Przejdę zatem do piątego priorytetu: naszej wiarygodności na świecie. Dysponujemy Służbą Działań Zewnętrznych, ale teraz potrzebujemy jeszcze stworzenia nowej strategii na rzecz Unii i poprosiliśmy o to wiceprzewodniczącą Komisji baronessę Ashton (byłoby lepiej, gdyby była tu obecna). Nasza polityka zagraniczna jest wciąż prowadzona na podstawie dokumentu przygotowanego przez Javiera Solanę jeszcze w roku 2003. Świat się zmienił od roku 2003, zatem ramy strategiczne również powinny zostać zmienione i zmodernizowane.
Prowadzi mnie to do kwestii zmian klimatu. W Kopenhadze utraciliśmy rolę przywódczą, a odzyskanie przywództwa jest jedynym sposobem na to, by konferencja w Cancún okazała się inna. W celu odzyskania przywództwa niezbędny jest jeden element: musimy mówić jednym głosem i propagować jedną wizję, a nie 27 odrębnych wizji, jak to miało miejsce w Kopenhadze.
(FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! Na koniec muszę powiedzieć, że jestem zagubiony, jeśli chodzi o element, który stanowi zasadniczo – pozwolą państwo, że użyję tego zwrotu – raison d'être naszej Unii, a mianowicie o ochronę swobód obywatelskich i praw człowieka, poza granicami Unii oczywiście, ale co jeszcze ważniejsze także w samej Unii Europejskiej.
W związku z tym muszę z całą powagą powiedzieć, że obecne wydarzenia we Francji są, moim zdaniem, niedopuszczalne.
(Oklaski)
Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Podobnie jak wielu spośród tu obecnych zauważyłem, że liczne rządy w obliczu kryzysu gospodarczego coraz bardziej ulegają pokusie stosowania populizmu, ksenofobii, a czasami nawet rasizmu.
(Oklaski)
Wykorzystują zaniepokojenie społeczeństwa i lęk przed innością. Piętnują mniejszości. Powiedziałbym nawet, że stosują podejrzane metody, aby gmatwać sytuację w odniesieniu do migracji. Chciałbym bardzo wyraźnie zaznaczyć, że moim zdaniem taka postawa jest niezgodna z zasadami i wartościami, które czynią z Unii jedną z najpiękniejszych i najwspanialszych idei politycznych zrodzonych z ludzkiego ducha i serca.
(Oklaski)
Panie przewodniczący! Zamierzam powiedzieć to wyraźnie: Romowie są obywatelami Europy, pełnoprawnymi obywatelami.
(Oklaski)
Nigdy nie zgodzimy się na łamanie ich praw – nigdy – w świecie targanym wieloma wątpliwościami. Wierzę, że Europa musi pozostać kontynentem wolności, tolerancji i sprawiedliwości. Panie przewodniczący! Komisja, stróż traktatów, musi reagować bezkompromisowo. To nie jest jedynie jej prawo; to jej instytucjonalny obowiązek.
(Oklaski)
Daniel Cohn-Bendit, w imieniu grupy Verts/ALE. – (FR) Panie przewodniczący! Zrobię to, co pan przewodniczący Verhofstadt: wykorzystam cały przysługujący mi czas na jednorazowe wystąpienie.
Panie przewodniczący, panie i panowie! Wydaje mi się, że panowie Schulz i Verhofstadt zwrócili uwagę na podstawową trudność w naszej sytuacji i żałuję, że pan nie wykazał się wystarczającą trzeźwością umysłu lub prawdomównością, by to zauważyć.
Z chwilą wejścia w życie traktatu lizbońskiego rozpoczęła się bitwa dotycząca jego interpretacji. Uważam, że większość przedstawicieli rządów nie przeczytała traktatu i po jego wprowadzeniu odkryła, że w rzeczywistości traktat lizboński jest środkiem i instrumentem uwspólnotowienia europejskich obszarów polityki. We wszystkich dyskusjach tocząca się walka zawsze zmierza do tego samego, tak było w odniesieniu do służb zagranicznych, tak było w odniesieniu do regulacji finansowej. Podstawowe pytanie, które już tu padło, brzmi: czy dążymy do Europy międzyrządowej, czy do wzmocnienia Europy opartej na metodzie wspólnotowej? Dokładnie tak wygląda dziś sytuacja Unii.
Moim marzeniem jest, by Komisja złożyła publiczną deklarację. Obecnie w instytucjach europejskich trwa walka polityczna, która dotyczy interpretacji traktatu z Lizbony i wpływa na europejskie obszary polityki. Obywatele Europy muszą poznać nasze myśli i odczucia wyrażane w debatach międzyinstytucjonalnych. Panie Barroso! W tej kwestii nie powiedział pan ani słowa.
Przejdę zatem do drugiego punktu. Komisja z tymi swoimi ogólnymi oświadczeniami jest mistrzem Europy. To bardzo piękne oświadczenia. Kiedy jednak należałoby wskazać winnych palcem, opisać sytuację dotyczącą państwa członkowskiego, nazwać pewne osoby lub rządy po imieniu, Komisja zdecydowanie milczy. Przestaje istnieć. Mogę podać cały wachlarz przykładów.
Wrócę do sytuacji w Grecji. Wszyscy wiedzą, że tracił pan kontrolę nad sytuacją w Grecji; tak naprawdę wiedział pan o tym dwa lub trzy lata przed kryzysem, na pana biurko trafiały sprawozdania w tej sprawie. Nie było żadnego oficjalnego oświadczenia. Poszedł pan do kościoła się pomodlić, wierząc że dzięki modlitwie sprawy w Grecji same się uporządkują. Nie uporządkowały się. Później poparł pan – i my również większością głosów – zastosowanie niebywałego nacisku wobec Grecji i Greków, którzy popełnili tyle samo błędów, co greckie elity.
Panie Barroso! Teraz jednak, gdy wywieramy naciski na obywateli greckich w celu rozwiązania problemu, jakoś nie słyszałem, by wspomniał pan, że w sierpniu rozpoczęły się negocjacje pomiędzy rządem greckim a dużymi francuskimi i niemieckimi firmami zbrojeniowymi w sprawie dalszej sprzedaży broni do Grecji przez firmy europejskie.
(Oklaski)
Tak, jak już trzy- lub czterokrotnie powtarzałem, wszyscy zupełnie oszaleliśmy, ale czy zaczniemy działać? Czy zdaje pan sobie sprawę, ile pieniędzy wydała Grecja na broń w ostatnich dziesięciu latach? Jaka to kwota? Mówimy tu o 50 miliardach euro wydanych przez dziesięć lat! Panie przewodniczący Barroso! Wiedział pan o tym. Jednym z problemów tych państw jest właśnie struktura powiązana z europejską kwestią nacjonalizmu i walki lub też debaty pomiędzy Grecją a Turcją.
Gdzie podziała się inicjatywa Komisji i inicjatywa Europy, pozwalająca interweniować, tak aby dzięki przyłączeniu Turcji zakończyć tę niedorzeczną debatę, która sprawia, że Grecy wydają bez sensu miliardy euro, ponieważ Grecja skupuje broń, której Francja i Niemcy nie potrzebują dla swoich armii. To bardzo sprytne! To jest mój przykład, panie Barroso, braku interwencji ze strony Komisji.
Mogę przedstawić także drugi przykład, wspomniany przez pana Verhofstadta. To, co dziś dzieje się w odniesieniu do Romów, jest sprawdzianem wiarygodności karty praw podstawowych, stanowiącej część traktatu lizbońskiego. Ujmując to od strony moralnej i filozoficznej, zacytuję słowa Alberta Camusa: „Demokracja polega na ochronie mniejszości, a nie po prostu na wykonywaniu woli większości”.
(Oklaski)
Czy Komisja czeka? Czy ma na swoim biurku sprawozdanie? Powiedzmy to na głos: postępowanie Francji jest sprzeczne z postanowieniami traktatów europejskich. Powiedzenie tego i podanie do wiadomości publicznej jest naprawdę proste.
(Oklaski)
Podam panu jeszcze jeden przykład tego, czego pan nie mówi. Mówił pan o gospodarce, bezrobociu i wzroście. Ani słowem nie wspomniał pan o konieczności zmiany charakteru wzrostu. Nie wspomniał pan, że katastrofa ekologiczna i zmiany klimatu zmusiły nas do ponownej interpretacji naszego wyobrażenia wzrostu. Nie było na ten temat żadnej wzmianki.
Nie mówił pan o konferencji w Cancún. Do konferencji zostały jeszcze trzy miesiące. Nie padło ani jedno słowo, że jeśli chcemy zachować wiarygodność w kwestii zmian klimatu, to musimy powrócić do celu zmniejszenia emisji CO2 o 30 % i że musimy być forpocztą w tej debacie. Panie przewodniczący! W tej kwestii zachowuje pan wymowne milczenie.
W związku z tym chciałbym powiedzieć, że jest pan nieobecnym prezydentem Europy, która potrzebuje prezydenta. Tak wygląda nasz problem i obecna sytuacja Unii.
Na zakończenie chciałbym panu powiedzieć jedno. Mówił pan, na przykład, o inwestycjach europejskich. Może pan sprawdzić czas, zostały mi jeszcze trzy minuty. Wiem, że to denerwujące, ale takie jest życie. Chciałem panu powiedzieć jedno: proszę potraktować tę sytuację poważnie. W Europie 40 % produkcji CO2 pochodzi z budynków. Proszę wykorzystać europejskie zasoby w celu utworzenia europejskiego funduszu energetycznego; proszę dać europejskim miastom możliwość odnowienia budynków poprzez utworzenie europejskiego funduszu Keynesa w Europie, ponieważ indywidualne państwa nie mają takiej zdolności.
(Oklaski)
Zasadniczo takie jest moje przesłanie. W Europie trwa ożywiona debata nad tym, czy potrzebujemy inwestycji publicznych. Powiem panu, panie przewodniczący Barroso, jedno: zastosujcie teorię Keynesa w Brukseli. Dzisiaj inwestycje publiczne muszą być inwestycjami europejskimi na rzecz ekologicznej transformacji naszej gospodarki. Czy pan to rozumie, panie Barroso? Mam nadzieję, że jeśli tak, to podczas kolejnej debaty w sprawie Europy udowodni pan, że zrozumiał, iż nie żyjemy już w latach 70. XX wieku, że dziś stoimy w obliczu kryzysu finansowego i ekologicznego.
Na zakończenie podam liczbę, nad którą wszyscy musimy się zastanowić. Straty spowodowane kryzysem sięgają 50 bilionów euro. Stanowi to równowartość pięciuset lat inwestycji publicznych w pomoc rozwojową. Dzięki tym pieniądzom zbudowalibyśmy 10 miliardów szkół w krajach afrykańskich. Panie Barroso! W takiej sytuacji znajduje się świat.
(Oklaski)
Michał Tomasz Kamiński, w imieniu grupy ECR. – (PL) Zacznę od dobrej wiadomości dla przewodniczącego Barroso, takiej wiadomości, której można by mu nawet pogratulować. Jego dzisiejszy występ został wyceniony drożej niż bilety na następny koncert Stinga w Pradze, które nawet nie kosztują 150 euro. Ale zacznę od anegdoty. Panie przewodniczący! Mamy w Polsce taką popularną anegdotę: wszedł człowiek na drzewo i piłuje gałąź, na której siedzi. Obok przechodzi turysta i mówi mu: człowieku, jak będziesz piłował tę gałąź, to spadniesz. Turysta idzie dalej, gałąź się obrywa. Człowiek spada z gałęzi, podnosi się i patrzy za turystą: prorok, czy co?
Proszę państwa, Europejscy Konserwatyści, zanim jeszcze ta grupa powstała, byli takim turystą, który mówił siedzącej na gałęzi europejskiej biurokracji: piłujecie gałąź, na której siedzicie. Dzisiaj w pana przemówieniu odkrywam szansę na to, że ten proces piłowania gałęzi zakończy się. Przedstawił pan wiele pomysłów, które z całą pewnością są godne poparcia, i myślę, że są one zbudowane tak, aby zadowolić każdą grupę w tym Parlamencie. Ale nie sposób nie zgodzić się z przewodniczącym Schulzem, że był to projekt skierowany w przyszłość, a nie usłyszeliśmy, i o to mam do pana żal, analizy dzisiejszej sytuacji w Unii. Dlaczego Unia tak a nie inaczej funkcjonuje, dlaczego Unia nie podoba się lub nie spełnia oczekiwań tak dużej części obywateli? I tu dochodzimy do istotnego punktu. Bardzo dobrze, że skoncentrował się pan na rozwoju gospodarczym i na potrzebie tego rozwoju w Europie, na nowych miejscach pracy. Z całą pewnością podzielam stanowisko, zgodnie z którym jednym z największych problemów dzisiejszej europejskiej gospodarki jest bezrobocie. Ale bądźmy uczciwi! Nie można z jednej strony słusznie martwić się losem bezrobotnych i spadkiem miejsc pracy w Europie, a z drugiej strony proponować takie rozwiązania gospodarcze, które w sposób naturalny prowadzą do eksportu miejsc pracy z Europy na inne kontynenty. Tego nie da się rozdzielić. Nie można mówić jednocześnie, że chcemy zwiększać w Europie poziom zatrudnienia, a z drugiej strony nakładać na europejskie firmy i na europejskie gospodarki nowe obciążenia i nową biurokratyczną „czapę”. Z tym trzeba skończyć. Dostrzegam w pana przemówieniu, panie przewodniczący, myślenie w dobrym kierunku. Mówił pan o tym, że Europa musi mówić jednym głosem na świecie. Powtarzamy to tutaj bardzo często, ale widać przecież gołym okiem, że różne rządy w Europie mają zupełne różne podejście w fundamentalnych sprawach w dziedzinie polityki zagranicznej. I to jest fakt, którego nie można ignorować. Jak więc może Europa mówić jednym głosem na arenie światowej, jeżeli różne rządy europejskie mówią różnymi głosami? Proszę państwa, nie oszukujmy się, tak będzie. Możecie, panowie, w tej sali zaklinać rzeczywistość, twierdząc, że tych 27 rządów nie ma, ale one są. Są wybierane przez obywateli Unii Europejskiej i my bronimy prawa tych rządów do reprezentowania swoich obywateli na arenie Unii. Chcemy równowagi pomiędzy tym, co wspólnotowe, a tym, co narodowe w Europie i dlatego będziemy bronili idei państwa narodowego wpisanego oczywiście we wspólnotę europejską. Ale mówiąc o tym, chcę powiedzieć, że zgadzam się z każdym głosem wypowiedzianym w tej sali. Mówię to teraz z głębi serca. Nie można akceptować sytuacji, w której jakiś rząd w Europie, dla celów wewnętrznych próbuje podpalać beczkę z prochem, jaką w Europie był nacjonalizm i szowinizm. Na to nie może być zgody, ale tak się dzieje w wielu krajach europejskich. W tym roku mieliśmy już przykłady krajów, które graniczą z Polską, gdzie sprawy mniejszości próbowano wykorzystać do celów politycznych. Jednym z największych osiągnięć Unii Europejskiej, pod którym ja, nie będący jego wielkim entuzjastą, ale patrzący na nie pozytywnie, jest to, że Europa jest przestrzenią demokracji, tolerancji i braku wojny od 60 lat. To jest coś, co trzeba utrzymać. Chciałbym powiedzieć także, że musimy być bardziej otwarci i wiarygodni w tym, co dostarczamy obywatelom Unii Europejskiej. Największym problemem naszej wspólnoty jest to, że na poziomie deklaracji jest mówione co innego, a na poziomie faktów i tego, co dociera do obywatela, jest robione zupełnie co innego. Wierzę w Europę i my, europejscy konserwatyści, wierzymy w tę wspólnotę. Ale wierzymy w nią w jej różnorodności. Nie wierzymy w jedno nowe zjednoczone państwo, które ma stopić się w jeden naród. Ten projekt nie przejdzie. Obywatele Europy doskonale rozumieją, że można być dobrym Polakiem, dobrym Europejczykiem, dobrym Niemcem, i można żyć razem, traktując się z szacunkiem i budując razem wspólną przyszłość. Panie przewodniczący! Mam nadzieję, że panu się uda. Ale drogą do naprawy sytuacji nie jest powtarzanie starych błędów. Chcę panu wyraźnie powiedzieć, że moim zdaniem Europa nie może starać się rozwiązywać problemów, które przed nami stoją, powtarzając błędy przeszłości. Dzisiaj, w pana przemówieniu, widzę szansę na Europę większej swobody gospodarczej, na Europę ściślejszej integracji, w tym znaczeniu mówiąc o wspólnym rynku. Jestem bardzo zadowolony, że idea single market act wyszła z tego Parlamentu, z Komisji Rynku Wewnętrznego. Było to sprawozdanie pana Montiego opracowane w komisji, której przewodniczącym jest mój kolega Michel Herber i jesteśmy z tego dumni. Takiego pogłębienia właśnie chcemy. Chcemy wspólnego rynku i większej swobody w gospodarce.
Lothar Bisky, w imieniu grupy GUE/NGL. – (DE) Panie przewodniczący, panie przewodniczący Barroso! Przedstawił pan imponujący wgląd w zadania różnorodnych obszarów polityki. Niemniej jednak pan, jak i wszyscy tu obecni, musimy przyznać, że zaufanie obywateli europejskich słabnie. Pan przewodniczący Verhofstadt zwrócił na to naszą uwagę i dlatego nie zajmę się tą kwestią bardziej szczegółowo. To są wiarygodne badania.
Obywatele widzieli, jak pakiety szybkiej pomocy i pakiety naprawy gospodarczej wynoszące miliardy euro płyną do tak zwanych banków związanych z systemem. Widzieli także spiętrzające się niebezpiecznie wysokie długi narodowe. Teraz zadają sobie pytanie, kto jest za to odpowiedzialny, zwłaszcza w sytuacji, gdy pomimo lepszej perspektywy gospodarczej otrzymują kolejny cios w postaci instrumentów oszczędnościowych wprowadzanych przez państwa członkowskie. Te instrumenty oszczędnościowe doprowadzą do wzrostu cen usług publicznych, cięć świadczeń społecznych, cięć wydatków na edukację, cięć płac, podniesienia wieku emerytalnego w obliczu niepewnych emerytur oraz często do niepewności zatrudnienia.
Protest wykracza daleko poza granice państw dotkniętych kryzysem. Dzisiaj związki zawodowe strajkują we Francji, a 29 września rozpocznie się strajk w wielu miasteczkach i miastach Europy, będący wyrazem sprzeciwu wobec strategii oszczędnościowej państw członkowskich. Obywatelom obiecano, że traktat lizboński przyczyni się do powstania bardziej społecznej i demokratycznej Europy. Unia Europejska, w tym Komisja i Parlament, straci wiarygodność, jeśli powie teraz, że odpowiedzialność za środki oszczędnościowe ponoszą państwa członkowskie. Teraz zdecydowanie to Unia Europejska jest odpowiedzialna za kwestie takie, jak na przykład skuteczne reformy rynku finansowego, zakaz dotyczący działalności funduszy hedgingowych, zakaz spekulacji surowcami naturalnymi i kredytowymi instrumentami pochodnymi w zakresie żywności, czy też podatek od transakcji finansowych oraz odejście od koncepcji flexicurity. W nadchodzących miesiącach powinniśmy zaangażować się w działania w tych obszarach.
Sytuacja w Unii jest bardzo zróżnicowana w obrębie różnych grup społecznych i pełna niekonsekwencji. W każdym razie raz jeszcze niebezpiecznie zwiększyły się podziały społeczne w krajach UE. W Europejskim Roku Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym ogromne kwoty pieniężne, sięgające miliardów euro, przeznaczono na ratowanie lub zabezpieczenie banków. Pieniądze te nie trafiły do ludzi w prawdziwej potrzebie i nie zostały przeznaczone na edukację.
Nikt nie zamierza kwestionować lub lekceważyć sukcesów odniesionych przez UE. Ukrywanie prawdziwych niekonsekwencji występujących w Unii Europejskiej nikomu jednak nie pomoże. Ja także na zakończenie chciałbym wypowiedzieć się na temat sytuacji Romów we Francji. Uważam, że Unia Europejska ma dobre tradycje, jednak każdy, kto chce zwalczyć niepokój społeczny kosztem jakiejś mniejszości, i w rzeczy samej poprzez zastosowanie nieuczciwych środków, nadużywa swoich uprawnień politycznych. Chcę postawić sprawę bardzo jasno: nadużywanie niepokoju społecznego jest zwyczajnie nie do przyjęcia w przypadku Wspólnoty, która zawsze podkreśla konieczność obrony uniwersalnych praw człowieka i wartości moralnych. Te wartości moralne i prawa człowieka mają zastosowanie wobec Francuzów, Polaków, Anglików, Hiszpanów lub Niemców żyjących w UE, tak samo jak wobec Sintich i Romów żyjących w Europie.
(Oklaski)
Nigel Farage, w imieniu grupy EFD. – Panie przewodniczący! Ta wspaniała okazja, jaką jest oświadczenie pana przewodniczącego Barroso w sprawie stanu Unii, nie stawia go na równi z prezydentem Obamą. Panie Barroso! Jest jedna zasadnicza różnica: prezydent Obama został wybrany, a pan nie. Jego wystąpienia słuchało 48 milionów obywateli, a tutaj w Parlamencie Europejskim musimy błagać posłów do PE o pojawienie się na sali i wysłuchanie pana przemowy.
Zignorował pan stan Unii całkowicie. Powiedział pan, jak pana zdaniem rozwija się sytuacja, wyjaśnił swój sposób działania. Tymczasem Eurobarometr, organ badawczy Komisji, mówi nam prawdę. Mówi nam, że w ostatnim półroczu nastąpił dramatyczny spadek zaufania społeczeństwa pod względem przekonania obywateli o słuszności przynależenia do Unii: spadek zaufania o 10 % w Niemczech, o 17 % w Grecji i o 9 % w Portugalii. Mniej niż połowa obywateli UE uważa, że warto należeć do tego klubu.
Jeszcze bardziej odkrywcze jest to, że w pana ojczystej Portugalii w ostatnim półroczu co czwarty obywatel stracił wiarę w instytucje UE. To, panie Barroso, trudno nazwać wyrazem sukcesu lub wiary, a jednak od wielu tu obecnych bije wielkie samozadowolenie.
Cóż, proszę się za bardzo nie cieszyć, ponieważ obywatele sami się domyślili: prawdziwy stan Unii jest taki, że jest ona coraz bardziej znienawidzona i pogardzana. Wciąż jednak niektórzy twierdzą, że to dlatego, iż obywatele chcą większej obecności Europy! Pan Verhofstadt powiedział, że obywatele chcą większej liczby wspólnych obszarów polityki. Nie! Dowody są wyraźne.
(Głosy z sali)
Panie przewodniczący! To interesujące. Kiedy to ja przekrzykuję mówców, słyszę ostrzeżenia o nałożeniu grzywny. Mniejsza z tym.
(Oklaski ze strony grupy EFD)
Są dowody na to, że im więcej jest wspólnych obszarów polityki, tym mniejsze jest zadowolenie ludności. Ludzie dostrzegli spustoszenie wspólnej polityki rybołówstwa; dostrzegli nierówność w zakresie wspólnej polityki rolnej; utracone szanse biznesowe wspólnej polityki handlowej; no i oczywiście dostrzegli kwestię najważniejszą: wspólną walutę, źle przemyślaną polityczną próbę zmuszenia ludności do unii walutowej, bez pytania kogokolwiek, czy chce do niej należeć. Cóż, wyraźnie widać, że wspólna waluta nie służy Niemcom i nie służy Grecji. Zostaliśmy zamknięci w gospodarczym więzieniu. Może pan udawać, że kryzys minął, ale to nieprawda, ponieważ obligacyjne stopy ryzyka kredytowego od obligacji pięcio- i dziesięcioletnich wynoszą teraz 8 %.
Może się pan uśmiechać, panie Schulz, ale nie ma pan pojęcia o rynkach finansowych ani o sposobach ich funkcjonowania. A w pana ojczyźnie z kolei, dlaczego niemiecki podatnik ma płacić coraz wyższe rachunki za innych?
Ta forma rządzenia nie sprawdza się, a jednak dziś usłyszeliśmy, że zamierzamy przyjąć wspólną politykę obronną i wspólną politykę zagraniczną.
Kolejnym powodem tego, że wyniki badań są takie, a nie inne, jest to, że obywatele nie szanują pana, gdyż oszukiwał pan, by tylko przeforsować traktat lizboński. Mówiono nam, że traktat wszystko uprości, że będziemy wiedzieć, na czym stoimy. Cóż, tak się nie stało. Kto rządzi UE? Pan, panie Barroso? Czy może mój stary przyjaciel, pan Herman Van Rompuy? Prezydencja hiszpańska? To naprawdę dobre! Wciąż nie potraficie państwo stworzyć rządu we własnym kraju, a i tak przewodniczycie Unii Europejskiej! Nieważne jak na to spojrzeć, wszystko jest tak naprawdę na pokaz.
Unia Europejska jeszcze nigdy nie miała takiej władzy, a jednocześnie nigdy nie była tak nielubiana. Ponieważ nie jest pan zadowolony z kwoty 2,4 miliarda euro wydawanej rocznie na propagandę unijną, chce pan zwiększyć ogólny budżet o 6 % i − jak rozumiemy − pan osobiście ma dysponować zatrudnioną na pełen etat ekipą telewizyjną, łażącą wszędzie za panem, a także nowymi rzecznikami prasowymi, nowymi administratorami serwera WWW. Panie Barroso! Pan nie analizuje, dlaczego sytuacja rozwija się w złym kierunku; pan tego po prostu nie rozumie.
(Oklaski ze strony grupy EFD)
Andreas Mölzer (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Być może ja również mógłbym wykorzystać czas przysługujący mi na dwa wystąpienia za jednym razem i przemawiać przez trzy minuty.
Projekt europejski – skoro omawiamy stan Unii – wielu ludziom w całej Europie wydaje się pod czteroma względami poważnie zagrożony. Ludziom wydaje się, że dobrobyt i bezpieczeństwo społeczne w Europie są zagrożone. Udowodnił to kryzys finansowy i – być może daremna – pomoc udzielona Grecji, podobnie jak rosnące masowe bezrobocie i masowa imigracja do naszych systemów społecznych. Pod tym względem Unia w oczach obywateli wygląda jak bezzębny tygrys, który nie potrafi sprawować kontroli nad rynkami finansowymi lub stworzyć właściwych kryteriów.
Po drugie, obywatele czują, że zagrożona jest ich wolność obywatelska. W Unii prawie nie istnieje demokracja bezpośrednia, która jest traktowana z pogardą, jak to miało na przykład miejsce w przypadku pierwszego referendum irlandzkiego, czy też referendów we Francji i Holandii. Z kolei na przykład kwestia przechowywania danych, co manifestuje umowa SWIFT ze Stanami Zjednoczonymi, wywołuje w ludziach uczucie, że są wiecznie szpiegowani. Regulacja w związku z paternalistycznym systemem coraz bardziej rozprzestrzenia się na terytorium Unii, dając obywatelom wrażenie ograniczania ich wolności osobistej. Także wolność myśli i słowa jest coraz bardziej zagrożona przez poprawność polityczną. W tym kontekście odnoszę się do debaty w sprawie pana Sarrazina w Niemczech.
Po trzecie, ludziom wydaje się, że zagrożona jest różnorodność kulturowa i tożsamość narodowa Europejczyków. Taki skutek wywoła asymilacja kulturowa i globalizacja duchowa, podobnie jak masowa imigracja i islamizacja oraz oczywiście nadużywanie systemu azylowego. Prawdopodobnie tożsamość narodowa Europejczyków znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie.
Po czwarte, poważnie zagrożone jest także poszanowanie Europy na świecie. Europa pod względem polityki zagranicznej stała się pośmiewiskiem. Wspomniano tu przykład negocjacji na Bliskim Wschodzie, w których Europa nawet nie uczestniczyła, chociaż jesteśmy poważnym płatnikiem na arenie międzynarodowej. Europa na świecie cieszy się minimalnym uznaniem i w rzeczywistości wcale nie jest ważnym podmiotem w obszarze polityki zagranicznej lub globalnej.
Zdołaliśmy doprowadzić Unię Europejską do obecnego stanu, w którym wewnętrznie tworzy system, zdaniem obywateli coraz bardziej uciążliwy i surowy, który nie uwzględnia regionalizmu, różnorodności kulturowej i podobnych czynników, a podmiotom z zewnątrz wydaje się słaby. Europa, która wewnątrz jest surowa i kontrolująca względem obywateli, charakteryzująca się centralizmem i biurokracją, a na zewnątrz jest słaba, nie ma pozycji na świecie i nie jest zdolna do zabezpieczenia swoich własnych interesów na szczeblu globalnym.
Taki jest stan Unii; Unii, która nie jest już gotowa zabezpieczać interesy ludności europejskiej i interesy swoich obywateli.
José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji. – (FR) Panie przewodniczący! Uważnie i z wielkim zainteresowaniem wysłuchałem wszystkich wypowiedzi. Usiłowałem zrozumieć, które kwestie pod względem merytorycznym miały zasadnicze znaczenie.
W istocie uważam, że przynajmniej połowa członków do PE wyraźnie chce większej obecności Europy, chce metody wspólnotowej i chce ambitniejszego podejścia. Nie padły słowa konkretnej krytyki wobec wniosków Komisji.
Niektórzy mówili, że woleliby usłyszeć w wystąpieniu analizę sytuacji. Wolę budować przyszłość, zamiast komentować przeszłość i przyszłość. Uważam, że najważniejsze jest, by nie komentować – to zadanie zostawiam komentatorom, dla których swoją drogą mam wielki szacunek – i sądzę, że naszą rolą, rolą Komisji jest przedkładanie wniosków. Dla mnie oświadczenie w sprawie stanu Unii dotyczy także stanu, do jakiego poprzez wspólne wysiłki chcemy Unię doprowadzić. Takie oświadczenie zawierające określone i ambitne wnioski dziś państwu przedstawiłem.
Nie chcę jednakże uchylać się od odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie. To prawda, że Unia znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym. To prawda, że obowiązuje nowy traktat. Prawdą jest także to, że niektóre osoby na szczeblu krajowym dążą do międzyrządowej interpretacji tych instytucji.
Wyraźnie zdefiniowaliśmy naszą wizję i jestem zwolennikiem metody wspólnotowej oraz ducha wspólnotowego, o czym zresztą mówiłem w swoim wystąpieniu. Najlepszym sposobem dążenia do osiągnięcia ducha wspólnotowego jest jednakże nieangażowanie się w niekończące się dyskusje w sprawie instytucji, a tym bardziej nieangażowanie się w instytucjonalną walkę partyzancką, której nie chcę, i w której nie wezmę udziału. Dla Komisji najlepszym sposobem na odegranie należnej jej roli organu podejmującego inicjatywy jest przedstawienie istotnych, odważnych wniosków wysokiej jakości, a dla państwa możliwość współpracowania z nami w tym duchu, co przypadkiem już państwo uczynili. Przedłożyliśmy wnioski w tej sprawie i uważam, że właśnie w tym obszarze naprawdę będziemy mogli przetestować nasze zaangażowanie w budowę silniejszej Europy.
Niektórzy z moich przedmówców przedstawiali wyniki badań opinii publicznej, w których mierzono poziom poparcia dla instytucji europejskich lub poziom zaufania do nich. To prawda, że istnieją trudności – poważne trudności – na które powinniśmy zareagować. Przeprowadziwszy bardziej szczegółową analizę, zauważyliby państwo, że o ile zaufanie do instytucji europejskich rzeczywiście czasami stwarza problemy, to występuje też problem dużo poważniejszy, który dotyczy poziomu zaufania do polityków i rządów krajowych. A prawda jest taka, że nikt o tym nie wspomniał.
Obecnie z gospodarczego i społecznego punktu widzenia znajdujemy się w niezwykle trudnej sytuacji i teraz wszyscy musimy wykazać się odpowiedzialnością. Doskonale wiemy, że w trudnych pod względem gospodarczym czasach opinia publiczna zazwyczaj ma małe zaufanie do instytucji politycznych, czy to na szczeblu krajowym, czy europejskim. Moim zdaniem najlepszą reakcją na te zmartwienia jest osiąganie dobrych wyników i przedstawianie wniosków.
Co do istoty uważam, że się zgadzamy, przynajmniej jeśli chodzi o proeuropejską większość w Parlamencie Europejskim. Jesteśmy zwolennikami konsolidacji regulacji finansowej. Wyraźnie oznajmiliśmy, że nie zrzekniemy się prawa Komisji do inicjatywy. Chcemy ponadto, by banki i instytucje finansowe przyczyniły się do rozwiązania problemu, do którego powstania się przyczyniły. I dlatego jesteśmy za opodatkowaniem działalności finansowej. Chcemy propozycji dotyczących wzrostu gospodarczego w Europie. I będziemy dążyć w tym kierunku.
Niektórzy wspominali o problemie, który − nawiasem mówiąc − zostanie omówiony dziś po południu podczas posiedzenia parlamentarnego, a mianowicie o kwestii Romów. Nie omówię teraz tego tematu szczegółowo, ponieważ zajmiemy się nim dziś po południu. Powiem jedynie, że Komisja od dłuższego czasu interesuje się tym problemem.
Na początku bieżącego roku byliśmy nawet współorganizatorami spotkania ministerialnego w sprawie Romów. Wydaje mi się, że na tym spotkaniu ministerialnym obecni byli tylko dwaj lub trzej ministrowie z Europy. Pani Reding reprezentowała Komisję. Dysponujemy ważnymi programami wsparcia na rzecz pomocy dla Romów i na rzecz ich integracji ze społeczeństwem. Prowadzimy konstruktywne i poważne rozmowy z wszystkimi rządami w Europie, zarówno z rządami krajów, z których pochodzą Romowie, jak i z rządami krajów, w których społeczność romska jest aktualnie silnie obecna.
Wierzę, że mogę prosić państwa o nieprowadzenie politycznych gierek w tej kwestii. Jest ona bowiem niezwykle delikatna i poważna. Europejczycy nie pomogą w jej rozwiązaniu, polaryzując dyskusję w tej delikatnej sprawie.
Powiedzieliśmy, że – ja sam powiedziałem to wyraźnie przed chwilą – zasadnicze stanowisko Komisji i Unii Europejskiej polega na sprzeciwie wobec wszelkich form dyskryminacji. Dyskryminacja jest absolutnie niedopuszczalna. Jeśli jednak chodzi o udzielenie odpowiedzi na pytania zadawane w niektórych państwach członkowskich, to musimy także powiedzieć, że wszyscy nasi obywatele mają prawa i obowiązki. Ponadto zawsze musimy podkreślać znaczenie równowagi pomiędzy wolnością, szczególnie swobodą przemieszczania się, a bezpieczeństwem.
Jeśli nie uszanujemy tej równowagi, grozi nam poważne ryzyko wykorzystania tej kwestii przez siły ekstremistyczne, które zgodnie z metodą populistów nadużyją poczucia niepewności obecnego wśród naszych grup społecznych. W związku z tym dajmy poważną i odpowiedzialną odpowiedź, uniknijmy sytuacji, w której ta niezwykle poważna i niezwykle delikatna kwestia zostanie wykorzystana do celów politycznych. Komisja przyjmie taką odpowiedzialność.
Dlatego właśnie wierzę, że przed nami jeszcze niezwykle dużo pracy. Jeśli krytyka, jaką niektóre osoby skierowały względem mnie, dotyczy tego, że dążę do konsensusu pomiędzy głównymi europejskimi siłami politycznymi, to chętnie ją przyjmuję. Rzeczywiście Komisja musi reprezentować ogólny interes europejski. Musimy podjąć próbę reprezentowania tego właśnie interesu ogólnego poprzez dążenie do pozyskania różnorodnych proeuropejskich sił politycznych. I to właśnie robimy.
Odbyła się dyskusja w sprawie budżetu. Wysłuchałem państwa głosów. Wydaje mi się, że większość z państwa opowiada się za ambitnym budżetem europejskim. Panie i panowie! Postawmy sprawy jasno: Komisja przedstawi propozycję ambitnego budżetu, ale nie wolno nam prowadzić debaty w tej sprawie jedynie tu w Parlamencie Europejskim, musimy zdobyć poparcie europejskiej opinii publicznej. W związku z tym proszę państwa o pomoc i wsparcie, tak abyśmy mogli wytłumaczyć siłom politycznym, które w naszych państwach członkowskich tworzą rządy, dlaczego tak często pieniądze wydawane na szczeblu europejskim w rzeczywistości stanowią oszczędności w porównaniu z pieniędzmi, które moglibyśmy wydać na szczeblu krajowym, co swoją drogą słusznie zauważył pan Daul.
Musimy wygrać tę potyczkę z opinią publiczną, poprzez przeprowadzenie demokratycznej debaty w naszych krajach. Dlatego proszę państwa o wsparcie, by w przedmiotowej debacie udział wzięły reprezentowane przez państwa siły polityczne, nie tylko w Sztrasburgu lub Brukseli, ale także w stolicach, ponieważ musimy zbudować kompromis pomiędzy Parlamentem a Radą. Różnorodne instytucje muszą dojść do porozumienia. Komisja będzie obecna. Komisja przedstawi ambitne wnioski, niezmiennie w duchu partnerstwa na rzecz silniejszej Europy, Europy opartej na współpracy, a nie Europy podzielonej.
Joseph Daul, w imieniu grupy PPE. – (FR) Panie przewodniczący! Wykorzystam przysługujące mi dwie minuty, by powrócić do zadanych pytań i spróbować na nie odpowiedzieć. Nie zamierzam nikogo osobiście atakować. Państwo mnie znają: nie zaatakuję nikogo i nigdy tego nie robiłem.
Po pierwsze, w odniesieniu do budżetu i naszych wspólnych ustaleń, znaczna część Parlamentu uważa, że potrzebny jest nam własny budżet, aby możliwe było zmniejszenie zasobów wykorzystywanych na szczeblu krajowym. Jest to moje pierwsze podsumowanie, ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z decyzją jednogłośną. Nie chodzi tu o krytykowanie szefów państw lub rządów, czy też pani Lagarde lub pana Schäublego; chodzi o przekonanie naszych własnych partii, jak powiedział pan Barroso; chodzi o właściwe omówienie tego tematu i właściwą pracę nad tematem na odpowiednich szczeblach, w ramach naszych partii i w naszych krajach, ponieważ to są decyzje, które muszą być jednomyślne. Będzie to trudniejsze do osiągnięcia niż wypowiadanie tutaj wzniosłych słów, ale będziemy walczyć; będę walczył o zapewnienie zasobów własnych na szczeblu europejskim.
(Oklaski)
Po drugie, w odniesieniu do kwestii Romów nazywajmy rzeczy po imieniu. Panie i panowie, panowie przewodniczący! Jesteśmy ludźmi odpowiedzialnymi i musimy znaleźć rozwiązania. Tak mówi burmistrz miasta. Napotykamy olbrzymie problemy, jeśli chodzi o naszych współobywateli, którzy są prawdziwymi demokratami i których możemy stracić na rzecz obozu populistycznego. Mamy w tym zakresie obowiązki. Niemniej jednak poważną zbrodnią jest ubolewanie nad nimi. Nie mówię, że chodziło mi o Romów. Proszę nie przekręcać moich słów. Musimy walczyć z bandytyzmem, przestępczością i prostytucją.
Od 1 stycznia rolnikom w moim okręgu skradziono jedenaście traktorów. Sądzą państwo, że ludzie są szczęśliwi? Proszę się przyjrzeć wydarzeniom w naszych miastach. Panie i panowie! Mamy tu do czynienia z bardzo delikatnym tematem, z którym musimy dla dobra naszych obywateli obejść się bardzo ostrożnie. I w tej kwestii – nie rozpoczynam tu debaty krajowej, rozpoczynam debatę europejską – zgadzam się z panem Barroso. Musimy pracować nad tym problemem w celu zaproponowania rozwiązań w odniesieniu do Romów zasiadających w Parlamencie, a także w odniesieniu do Rumunii i innych zainteresowanych państw.
Uważam, że ten temat jest zbyt ważny. Jeśli uda nam się zapewnić dzieciom tych imigrantów dostęp do edukacji i szkoleń, to w okresie dziesięcioletnim wygramy tę bitwę. I chciałbym poddać tę kwestię pod dyskusję.
Martin Schulz, w imieniu grupy S&D. – (DE) Panie przewodniczący! Chciałbym pokrótce skomentować dwa punkty poruszone przez pana posła Daula. Przede wszystkim zgadzamy się, że potrzebujemy zasobów własnych. Wspólnie o nie walczymy, ponieważ jednak niezbędna jest jednomyślność, a prawdopodobnie nie zdołamy podjąć jednomyślnej decyzji, to w związku z tym nie będzie zasobów własnych. Zatem należy wyraźnie powiedzieć, że w takim wypadku nie będzie również cięć w budżecie UE. Mam nadzieję, że do tego wniosku dojdziemy wspólnie.
Teraz wypowiem się jako były burmistrz. Przez 11 lat byłem burmistrzem miasta, które w dużej mierze miało do czynienia z Romami. Moje miasto leży na granicy oddzielającej Niemcy, Belgię i Holandię. Dla wielu Romów służymy za obszar tranzytowy. Przez 11 lat borykałem się z tym problemem i dlatego, panie Daul, chciałbym powiedzieć panu oraz koleżankom i kolegom posłom tylko jedno. Tak, Romowie są trudną mniejszością. To prawda, ale nawet trudne mniejszości mają prawo do ochrony swoich praw podstawowych. Takie jest zasadnicze przesłanie. Pod tym względem pan Bernard Kouchner ma rację.
Moja druga uwaga dotyczy tego, że państwa praworządne mają obowiązek ścigać sądownie wszelkie działania przestępcze. Na wypadek kradzieży, prostytucji lub korupcji państwo prawa musi wyegzekwować przepisy prawne, niezależnie od tego, kto jest podejrzany o popełnienie tych czynów. Każde państwo ma do tego prawo. Obowiązkiem każdego państwa jest jednakże przeprowadzenie dochodzenia w każdej indywidualnej sprawie, a nie tworzenie wrażenia, że od samego początku całe grupy społeczne są podejrzane. Naszym zdaniem jest to niedopuszczalne.
(Oklaski)
I na koniec chciałbym powiedzieć, że nie wolno podejmować działań partyzanckich. Powiedział pan już, że prowadzę instytucjonalne działania partyzanckie. To absolutnie nie jest prawda. Powinien pan przeprowadzić instytucjonalne natarcie czołowe – do tego się wszystko sprowadza, panie Barroso. Nasza krytyka wobec pana nie dotyczy pańskiej bardzo specyficznej zdolności znajdowania kompromisu. Niewątpliwie jest pan do tego zdolny. Dziś przekonał się pan, że wszyscy są z pana zadowoleni.
Panie Barroso! W rozmowach w cztery oczy zdecydowanie potrafi pan atakować, bardzo dobrze o tym wiedzą pańscy komisarze i ja także. Chciałbym jednakże prosić, by choć raz wykazał się pan zdolnością do publicznej ofensywy, zwłaszcza w odniesieniu do szefów państw lub rządów, ponieważ tego właśnie w Europie potrzebujemy, potrzebujemy osoby, która jest gotowa stawić czoła siłom pragnącym ponownej nacjonalizacji Europy.
Panie Farage! Panu powiem tylko tyle: być może rzeczywiście nie wiem, jak to funkcjonuje, że ludzie swobodnie napychają sobie kieszenie, ale doskonale wiem, jak położyć kres ich rozgrywkom.
Michał Tomasz Kamiński, w imieniu grupy ECR Group. – (PL) Panie przewodniczący! Jeżeli odebrał pan moją wypowiedź, jako krytykę pod pana adresem, gdyż stara się pan brać pod uwagę potrzeby każdej grupy, to mogę zapewnić, że nie jest to krytyka. Doceniam pana zdolności dyplomatyczne w tym zakresie, myślę że jeszcze większą trudność sprawia panu balansowanie pomiędzy różnymi państwami członkowskimi. Wymaga to zapewne od pana jeszcze większych wysiłków niż usatysfakcjonowanie każdej grupy politycznej. Ponieważ użył pan sformułowania o proeuropejskiej większości i antyeuropejskiej mniejszości, chciałbym poprosić wszystkich kolegów, aby w imię demokratycznej i uczciwej debaty nie „wrzucać do jednego worka” tych, którym się Europa nie podoba jako projekt i nie chcą Unii Europejskiej (ja się z tymi ludźmi nie zgadzam), z tymi, którzy mówią, że chcemy coś w Europie zmieniać, ten projekt nas interesuje. Nie zgadzamy się z wieloma kwestiami, które w tej izbie mają większość, ale zasiadamy w tym parlamencie po to, by Europa była czymś lepszym, a nie czymś gorszym i jesteśmy zawsze gotowi na debatę w tej sprawie. Cenię w panu, panie przewodniczący, że pan na tę debatę z nami jest otwarty.
Co do sprawy Romów, która tutaj była poruszana: nieczęsto zgadzam się z przewodniczącym Schultzem, ale w tym zakresie zgadzam się z nim. Uważam, że jeżeli problem ma charakter kryminalny, to każdy kraj wykorzystuje wszelkie możliwości, obywatele po to płacą podatki, by państwo walczyło z kryminalistami. Jest to oczywiste. Należy natomiast unikać takiej sytuacji, w której w jakikolwiek sposób jakiejś grupie etnicznej przypisuje się szczególną skłonność do przestępstwa, bo to jest − moim zdaniem − bardzo niebezpieczne i zbliża się do uprzedzeń rasistowskich. To są sprawy, które trzeba traktować delikatnie, nie wolno ich polityzować ani z jednej, ani z drugiej strony. Potrzebne jest podejście konstruktywne i należy rozwiązywać problem.
Lothar Bisky, w imieniu grupy GUE/NGL. – (DE) Panie przewodniczący! Chciałbym powrócić do słusznego sprzeciwu pana przewodniczącego Barroso wobec rasizmu i ksenofobii.
W tym względzie chciałbym jednak zauważyć, że wciąż nie jestem zadowolony z debaty w sprawie Romów, którą oczywiście będziemy dziś po południu kontynuować. Omawiane są także niezwykle niebezpieczne kwestie towarzyszące. Na przykład w Niemczech trwa obecnie debata w sprawie pana Sarrazina, która jest niezmiernie problematyczna. I pod tym względem nie dostrzega się, że w Niemczech występują słabo wykształcone grupy społeczne – należą do nich zarówno Niemcy, imigranci oraz Romowie i mieszkańcy innych krajów – które otrzymują stosunkowo kiepską opiekę w szkołach, a my dysponujemy niewystarczającymi środkami i brakuje nam inteligentnych metod, aby móc naprawdę pomóc tym dzieciom. I to rodzi rasizm. Na koniec chciałbym zauważyć, że czasami rasizm może rodzić się mimowolnie.
Nie chciałbym także zapomnieć o debacie w sprawie Grecji. W tej kwestii mogę powiedzieć, że w swojej ojczyźnie, w końcu nieszczególnie ksenofobicznej, byłem świadkiem wydarzeń, które wydawałyby mi się niemożliwe. Musimy nieustannie zachowywać czujność wobec nacjonalistycznych, ksenofobicznych i rasistowskich oświadczeń padających w Unii Europejskiej.
(Oklaski)
Nigel Farage, w imieniu grupy EFD. – Panie przewodniczący! Oczywiście to porażka unijnej polityki jest bezpośrednią przyczyną zamieszania wokół kwestii Romów we Francji.
Poważnym błędem była zgoda na przystąpienie Bułgarii i Rumunii do Unii Europejskiej, podczas gdy w tych krajach bardzo mocno dyskryminowane były miliony Romów. Nic dziwnego, że teraz, gdy należą do Unii, szukają możliwości przeprowadzenia się w inne miejsce.
To tłumaczy wszystko, czyż nie? Każda ze strategii politycznych kończy się porażką i prowadzi do problemu – czy to w odniesieniu do kwestii Romów, czy kwestii euro – a przez cały czas trwania procesu dostrzegamy fanatyczną wręcz ambicję polityczną, by stworzyć Stany Zjednoczone Europy, niezależnie od konsekwencji. Pomysł ten nigdy nie został poparty przez głosujące społeczeństwo. Taki, panie Barroso, jest prawdziwy stan Unii.
Olivier Chastel, urzędujący przewodniczący Rady. – (FR) Panie przewodniczący, panie Barroso, panie i panowie! Chciałbym w imieniu prezydencji Rady wyrazić zadowolenie z oświadczenia przewodniczącego Komisji w sprawie stanu Unii.
To ważne wystąpienie miało miejsce we właściwym momencie. W następstwie transformacji instytucjonalnej i w następstwie kryzysu gospodarczego, i finansowego, który dotknął całą Unię, pozwala nam ono ponownie poddać pod dyskusję wszystkie tematy europejskie.
Panie przewodniczący! Z uwagą odnotowałem przewidujące i ambitne podejście Komisji, które ma na celu reagować na bieżące wyzwania, a także bronić wartości Unii, jak już powiedzieliśmy dziś rano.
Pięć głównych obszarów określonych przez przewodniczącego Komisji – wyjście z kryzysu i poprawienie zarządzania gospodarczego; ponowne odkrycie drogi do wzrostu gospodarczego poprzez reformy strukturalne w ramach strategii Europa 2020; wdrożenie programu sztokholmskiego na rzecz wzmocnienia obszaru wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa wewnętrznego; modernizacja budżetu Unii oraz wreszcie pozwolenie Europie na zajęcie należnego jej miejsca na arenie międzynarodowej – zgadza się w pełni z priorytetami trzech prezydencji, oczywiście także z priorytetami prezydencji belgijskiej, przedstawionymi tej Izbie w lipcu ubiegłego roku przez premiera.
Realizacja tych celów będzie jednakże wymagać czasu i dlatego kilka kolejnych prezydencji będzie musiało temu poświęcić niezbędne wysiłki. Panie przewodniczący! Prezydencja oraz Rada szczegółowo przestudiują pana wystąpienie, a także towarzyszący mu dokument roboczy. Na obecnym etapie jednakże pozwolę sobie na dwie uwagi.
Przede wszystkim współobywatele oczekują od naszych instytucji nadania konkretnych kształtów tym projektom, co pozwoli im spokojniej patrzeć w przyszłość. Do pilnych projektów, na podstawie których oceniane będą nasze trzy instytucje, należy skuteczny nadzór finansowy i regulacja finansowa, przystępny i konkurencyjny patent wspólnotowy oraz zdolna do działania europejska służba dyplomatyczna.
Następnie pozwolę sobie podkreślić, że jedynie wspólna na szczeblu wspólnotowym praca naszych instytucji – Parlamentu Europejskiego, Komisji i Rady, a także przewodniczącego Rady Europejskiej i wysokiej przedstawiciel do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa – umożliwi realizację tego typu projektów i być może pozwoli nam również zwalczyć eurosceptycyzm, który nieustannie zyskuje popularność w państwach członkowskich.
Dlatego właśnie prezydencja belgijska zaproponowała, panie przewodniczący, nasilenie współpracy z Parlamentem Europejskim w zakresie wdrażania bieżących priorytetów. Zaplanowaliśmy regularne spotkania na szczeblu administracyjnym oraz politycznym w celu ożywienia tej współpracy. I w tym duchu prezydencja zamierza kontynuować prace w nadchodzących czterech miesiącach.
Corien Wortmann-Kool (PPE). – (NL) Panie przewodniczący! Chociaż ton wypowiedzi liderów poszczególnych grup był bardzo zróżnicowany, to jedno widać wyraźnie, a mianowicie wiele spośród działań politycznych ogłoszonych przez Komisję Europejską może liczyć na szerokie poparcie w tej Izbie, ponieważ wszyscy popieramy metodę wspólnotową. Trzeba jeszcze przeprowadzić bardzo wiele rozmów w tym zakresie. Dzisiaj chciałabym zwrócić szczególną uwagę na kwestię młodzieży, naszych dzieci. W końcu to one muszą być należycie wyposażone, by w przyszłości generować dobrobyt, by przetrwały zdrowe usługi publiczne, a rosnąca grupa osób starszych mogła wciąż otrzymywać emerytury. Dlatego teraz musimy rozwiązać problem wysokiego poziomu długu publicznego i w tym celu należy przyjąć bolesne środki i dlatego nie możemy zaakceptować 20 % stopy bezrobocia wśród młodzieży. Ten cel został ujęty w strategii UE 2020, ale oznacza to, że potrzeby dzieci z grup znajdujących się w niekorzystnej sytuacji i dzieci z grup mniejszościowych wciąż będą marginalizowane. W związku z tym Rada stoi przed wyzwaniem dotyczącym zwiększenia zatrudnienia młodzieży w celu spełnienia ambitnego planu Parlamentu zakładającego, że 90% młodych osób ma zatrudnienie lub się kształci, a jedynie 10 % pozostaje na bezrobociu. Osiągnięcie tego progu do roku 2020 jest dla Unii Europejskiej bardzo ważnym celem.
Csaba Sándor Tabajdi (S&D). – (HU) Panie przewodniczący! W wyniku międzynarodowego kryzysu finansowego i spadku koniunktury w Unii Europejskiej pojawiły się nowe podziały. Nie istnieją już podstawy do podziału na stare i nowe państwa członkowskie. Przewodniczący Barroso nie wspomniał o powodach, które sprawiają, że zaczyna się pogłębiać przepaść między wschodnimi a południowymi regionami UE. Przed przystąpieniem my, mieszkańcy nowych państw członkowskich, jako inspirujący przykład traktowaliśmy powodzenie z jakim Irlandia, Hiszpania i Portugalia doganiały resztę Europy. Czy taka tendencja będzie w tych krajach kontynuowana? Czy Europa wielu prędkości będzie ewoluowała? Czy nowe państwa członkowskie z Europy Środkowej i państwa nadbałtyckie będą miały szanse na dogonienie UE? Czy po roku 2012 wystarczy zasobów? Panie przewodniczący! Nowe państwa członkowskie chcą Unii Europejskiej odznaczającej się siłą, solidarnością i dynamiką działań.
Reinhard Bütikofer (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący, panie Barroso! Wypowiadał się pan w pięknych słowach. Słyszę te słowa, ale zadaję sobie pytanie: a co z działaniem? Weźmy na przykład kwestię romską. Dla mnie nie jest ważne, że w szczególnie surowych słowach krytykuje pan prezydenta Sarkozy’ego. Chciałbym za to wiedzieć, co zamierza pan zrobić, co zamierza zrobić Komisja, by wyegzekwować to, co zdaniem wszystkich tu obecnych, jest najważniejsze, a mianowicie chodzi o zapewnienie nienaruszalności praw obywateli i zagwarantowanie, że mają one zastosowanie wobec wszystkich? Na tak postawione pytanie, zadawane przez wszystkie strony w Parlamencie, pan odpowiada: „Będziemy działać odpowiedzialnie”. Niestety ta odpowiedź jest jednak oparta na koncepcji, że frazesy są najsilniejszą bronią europejskiej polityki. Tak po prostu nie może być!
Moja druga uwaga dotyczy tego, że mówiono tu o utracie zaufania przez obywateli Europy. W swoim wystąpieniu bardzo mało mówił pan o obywatelach. Instytucje europejskie muszą jednakże wobec obywateli wykazać się skromnością. Zatem zła jest zasada mówiąca, że „każde europejskie euro wydane w Europie przynosi lepsze wyniki”. Przy braku stosownej skromności względem obywateli nawet najbardziej wzniosłe cele rozpadną się z hukiem.
Timothy Kirkhope (ECR). – Panie przewodniczący! Jak zauważył przewodniczący Komisji drastycznie spadło przekonanie, że UE jest tworem pozytywnym, a wiele osób uważa, że członkostwo nie przyniosło żadnych korzyści ich państwom. Powinniśmy się tym martwić, ale obawiam się, że grupy, których zdaniem rozwiązaniem na każdy kryzys jest zwiększona obecność Europy, wywierają naciski na Komisję. Rzeczywiście niektórzy przekonują, że wyniki badań opinii publicznej pokazują poparcie dla zwiększonego europejskiego ładu gospodarczego. Tymczasem społeczeństwo wcale nie chce większej obecności Europy; chce lepszej Europy, która delikatnymi działaniami zapewnia wartość dodaną.
Państwa członkowskie przydzieliły Unii Europejskiej kluczowe zadania, które należy wykonać, takie jak ukończenie budowy rynku wewnętrznego oraz rozszerzenie międzynarodowej strefy wolnego handlu. Takie powinny być nasze priorytety i dlatego popieramy zasady zawarte w głównej inicjatywie pana Barroso, czyli w strategii UE 2020 oraz ponowne rozpoczęcie działania jednolitego rynku, w co tak mocno zaangażowani byli członkowie mojej grupy.
Mario Mauro (PPE). – (IT) Panie przewodniczący, przewodniczący Komisji, panie i panowie! Nie ma wątpliwości, że wiele rządów pod osłoną nocy psuje to, co Komisja stworzy w świetle dnia. W związku z tym Komisja musi przyczynić się do właściwej interpretacji zasady pomocniczości, tak aby nie stała się ona usprawiedliwieniem dla udaremniania i ograniczania postępu zapoczątkowanego dzięki traktatowi lizbońskiemu.
Swoim koleżankom i kolegom liberałom i socjalistom chcę powiedzieć, co następuje: czemu nie wezwiecie komisarzy wywodzących się ze środowisk liberalnych i socjalistycznych, by zrezygnowali ze swoich stanowisk, skoro jesteście tak bardzo zmartwieni sytuacją, że oskarżacie rządy demokratyczne o prowadzenie rasistowskiej polityki i skoro naprawdę wierzycie w to, co mówicie, że Komisja jest zamieszana w rasizm lub ma skłonności do takiego postępowania?
I na koniec mam sugestię dla przewodniczącego Buzka: wobec nieobecnych posłów do PE powinniśmy zastosować takie same sankcje, jakie zapewne zastosuje Komisja Europejska w związku z nieobecnością wiceprzewodniczącej Ashton.
Catherine Trautmann (S&D). – (FR) Panie przewodniczący! Dla nas, we Francji, stan Unii na dziś jest taki, że obywatele, ludzie i całe miasta grzmią z niezadowolenia. Nasi współobywatele europejscy przechodzą bezprecedensowy kryzys zaufania i postanowili maszerować w rytmie wyznaczanym przez odmowę i żądania, ale również przez nadzieję. Stoi za tym nieudany wniosek w sprawie reformy emerytalnej, ale nie tylko. W grę wchodzi godne starzenie się. W grę wchodzi zapewnienie solidarności międzypokoleniowej, która pozwala dziś młodym ludziom wieść życie zawodowe, dając im emeryturę, z której będą mogli korzystać.
Panie Barroso! Komisja opublikowała zieloną księgę, dotyczącą tego właśnie tematu, w sprawie reformy systemów emerytalnych, która przed latem spowodowała falę niepokoju wśród związków zawodowych. Przedłożony przez pana wniosek w sprawie podniesienia wieku emerytalnego wydaje mi się niewykonalny. Byłoby lepiej, gdyby Komisja powiedziała nam, w jaki sposób zagwarantować pracownikom możliwość utrzymania zatrudnienia do chwili osiągnięcia legalnie obowiązującego wieku emerytalnego. Chciałabym usłyszeć państwa propozycje i chciałabym także uzyskać szczegółowe informacje na temat tego, co nazwał pan raczej konsolidacją budżetową niż koordynacją gospodarczą naszych państw członkowskich, która moim zdaniem musi być ukierunkowana na solidarność społeczną.
Anneli Jäätteenmäki (ALDE). – (FI) Panie przewodniczący! Po wysłuchaniu wystąpienia pana Barroso stwierdzam, że było to wystąpienie dotyczące programu roboczego. Myślałam, że być może dla UE problemem jest, że w ramach UE nie potrafimy przeprowadzić analizy stanu Unii.
W przemówieniu znalazło się wiele wspaniałych założeń, ale żadnych konkretów. Myślę na przykład o złożonej przez pana Barroso obietnicy, że UE stanie w obronie małych i średnich przedsiębiorstw. Zabrzmiała ona znajomo, ale patrząc wstecz, nie widzę żadnych wniosków. Mam nadzieję, że teraz jakieś powstaną.
Kolejnym aspektem, który chciałabym, aby przybrał realniejszą formę, jest polityka zagraniczna. Niewątpliwie problem polega na tym, że państwa członkowskie nie dadzą przedstawicielom UE miejsca na działanie. Przed zbliżającym się szczytem G-20 dowiedziałam się, że Francja ma mu przewodniczyć. Jaki jest cel takiej decyzji? Na szczycie powinien być przedstawiciel UE, samej tylko Unii Europejskiej. Uważam, że należy poruszyć tę kwestię i jeśli UE chce mówić nowym głosem, to właśnie przedstawiciel UE powinien wystąpić z przemówieniem. Musimy przeprowadzić debatę w tej sprawie.
Eleni Theocharous (PPE). – (EL) Panie przewodniczący! Czasami widzi nas pan tutaj, na szczycie Himalajów. Panie Barroso! Pańska wizja Europy jako obszaru sprawiedliwości, wolności, demokracji, dobrobytu i wysokich norm moralnych w odniesieniu do nowoczesnych strategii politycznych jest niezwykle ważna. Żałuję, że nie miałam czasu, by przeanalizować wypowiedź pana Kamińskiego w tej sprawie. Niestety zabrakło mi czasu. Ta wizja jest także naszą wizją i dlatego mój mały kraj, Cypr, przekazał wiele na rzecz wolności i demokracji w Europie i na świecie. I ciężko walczył, by przystąpić do Unii Europejskiej.
Zatem, panie Barroso, dlaczego podważa pan tę wizję i zapobiega jej realizacji, skoro to także pańska wizja? Dlaczego pozwala pan na próby rozbrojenia podstawowych zasad i wartości, na których zbudowana jest Unia? Nawiązuję do kwestii Cypru, w której pana naleganie, by zastosować wobec regulacji w sprawie handlu bezpośredniego postanowień art. 207 traktatu lizbońskiego narusza postanowienia traktatu akcesyjnego, szczególnie zaś protokołu 10 w sprawie przystąpienia całego Cypru do Unii Europejskiej i boleśnie odbija się na suwerenności Cypru, a jednocześnie na solidarności wobec państw członkowskich i na wiarygodności Unii.
Proinsias De Rossa (S&D). – Panie przewodniczący! Chciałbym powiedzieć panu Barroso, że się myli. Bez przeprowadzenia analizy i retrospekcji nie zdoła pan przedstawić rozsądnych wniosków. Myli się pan także w innym względzie, gdyż nie może pan zapewnić jednocześnie konsolidacji budżetowej, którą obecnie wdrażamy oraz wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.
Nie wyciągamy nauczek z historii. Dosłownie w każdym państwie członkowskim demontowane są zabezpieczenia społeczne wprowadzone w następstwie Wielkiego Kryzysu z roku 1929.
W swoim wystąpieniu podkreślił pan społeczną gospodarkę rynkową i spójność społeczną, ale w swoim programie podkreśla pan konkurencję na rynku i konsolidację finansową, które wykluczają społeczną gospodarkę rynkową.
Chcę, aby w pełni wykorzystał pan prawny i polityczny zakres postanowień art. 3, 9, 14 oraz protokołu 26 w celu stworzenia nowego paktu społecznego w Europie. W przeciwnym razie nie odbudujemy zaufania społeczeństwa europejskiego i jedności obywateli na rzecz budowy Unii Europejskiej.
Charles Goerens (ALDE). – (FR) Panie przewodniczący! Żałuję, że pan Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej, nie zabrał głosu w tej debacie.
Moim zdaniem oświadczenie ze stanu Unii powinno odzwierciedlać również realia instytucjonalne UE. W rzeczywistości z chwilą wejścia w życie traktatu lizbońskiego byliśmy świadkami pewnego rodzaju „uprezydentowienia” kilku kluczowych obszarów polityki europejskiej, które uosabia przewodniczący Rady Europejskiej.
W ramach radzenia sobie z kryzysem euro grupa zadaniowa powołana przez pana van Rompuy’a i działająca pod jego przewodnictwem mogłaby być − jak sądzę − przedmiotem dyskusji w sprawie stanu Unii. I jeżeli nikt nie zmusza przewodniczącego Rady Europejskiej do wizyty i wystąpienia w Parlamencie, to również nikt go przed tym nie powstrzymuje.
Przewodniczący Barroso! Chciałbym usłyszeć pana zdanie w tej sprawie i chciałbym również, aby wymienił pan osoby, dla których obecność pana van Rompuy’a mogłaby stanowić niedogodność.
Rui Tavares (GUE/NGL). – (PT) Panie przewodniczący Barroso! Wygłaszanie oświadczeń w sprawie stanu Unii nie ma sensu, jeśli w sytuacji, gdy pod ostrzałem znajduje się jedna z podstawowych zasad Unii, reakcja przewodniczącego Komisji jest chłodna, nieśmiała i słaba. Panie Barroso! Pańskie pierwsze odniesienie do wydarzeń dotyczących Romów we Francji jest mniej więcej właściwe; jednak drugie, mówiąc szczerze, okazało się kompromitacją Komisji. A to dlatego, że to, co dotknęło Romów, teraz przenosi się na grupy biedne: wczoraj prezydent Sarkozy powiedział, że Europejczycy niemający środków na utrzymanie we Francji nie mogą pozostawać na jej terytorium przez okres dłuższy niż trzy miesiące. Oznacza to, że nie tylko znajdziemy się na krawędzi złamania zasady swobody przemieszczania się, która jest dla UE zasadą podstawową, ale również staniemy się bardziej podatni na kryzys, ponieważ jak doskonale wiemy, mobilność siły roboczej jest jednym ze sposobów reagowania na kryzys.
W Stanach Zjednoczonych, jeśli sektor motoryzacyjny pada w Detroit, ludzie przemieszczają się do Chicago; w Europie nie będą mieli takiej możliwości. Jeśli Komisja teraz będzie o tym wyraźnie mówić, to przeciwstawiając się takiemu niszczeniu zasad podstawowych Unii, wyświadczy Europie olbrzymią przysługę. Jeśli Komisja teraz się nie odezwie, to wyrządzi Europie olbrzymią krzywdę.
Oreste Rossi (EFD). – (IT) Panie przewodniczący, panie przewodniczący Barroso, panie i panowie! Gdybyśmy byli we Włoszech, to pańskie wystąpienie opisalibyśmy jako „chrześcijańsko-demokratyczne”, inaczej mówiąc przemyślane tak, by trafić do każdego.
Czy w Europie są dostępne cztery miliony miejsc pracy? Jeśli tak, zaoferujmy je bezrobotnym, których liczba − jak wiadomo − sięga kilkudziesięciu milionów, aby stworzyli europejski rynek pracy. Wychodzimy z kryzysu? To dobrze, zatem pomóżmy przedsiębiorstwom i pracownikom, dając im dotacje na rzecz nowego wzrostu gospodarczego, a także stosowne pensje i emerytury; stwórzmy europejski rynek energetyczny. Europa się starzeje? Szkoda, zatem pomóżmy tradycyjnym rodzinom, złożonym z mężczyzn i kobiet, by dzięki składkom społecznym i usługom publicznym mogli rodzić i wychowywać dzieci.
Nasilmy walkę ze zmianami klimatu? Dobrze, ale to nie jest droga jednokierunkowa; przedsiębiorstwa nie mogą samodzielnie poświęcać się finansowo, z korzyścią dla ich konkurentów spoza Europy. Chrońmy prawa mniejszości? To słuszne posunięcie, ale jeśli członkowie tych mniejszości nie szanują naszych praw, możemy odesłać ich z powrotem do ich krajów ojczystych. Nie możemy pozwolić, by Europa stała się punktem zbornym wszystkich zdesperowanych ludzi z całego świata; musimy udzielać im pomocy w ich własnych krajach.
Andrew Henry William Brons (NI). – Panie przewodniczący! Pan Barroso mówił o trwałym wzroście. Tak naprawdę doświadczyliśmy wzrostu ujemnego. Mówił o zwiększeniu odsetka osób zatrudnionych, podczas gdy stopa zatrudnienia zmalała. Mówi o zwiększeniu konkurencyjności europejskich towarów i usług. Tymczasem Unia Europejska, podobnie jak każde z jej państw członkowskich, jest zwolennikiem globalizmu i dobrowolnie zgadza się na zalew tanich towarów pochodzących z państw trzeciego świata, charakteryzujących się tanią siłą roboczą.
Jedynym sposobem na konkurowanie z tymi krajami jest obniżenie naszych wynagrodzeń do ich poziomu. Na wszelki wypadek, gdyby nasi pracodawcy i pracownicy tego nie rozumieli, zapełniamy nasze kraje pracownikami z trzeciego świata, którzy olbrzymie obszary naszych państw zamieniają na trzeci świat, gdzie stawki wynagrodzenia spadają poniżej płacy minimalnej, a warunki pracy są niezadowalające. Zwalniamy pracowników w sektorze usług handlowych, a ich miejsca pracy przenosimy do krajów trzeciego świata.
Poszczególne państwa Europy, a także Unia Europejska w imieniu całego kontynentu, samounicestwiają własną tożsamość i gospodarkę.
Marian-Jean Marinescu (PPE). – (RO) Większość państw członkowskich stoi w obliczu problemów związanych z deficytem i długiem.
Na szczeblu europejskim opracowano wnioski legislacyjne. Teraz należy je dopracować i wdrożyć. Obecną sytuację naprawić może jedynie wspólna polityka finansowa i europejskie zarządzanie gospodarcze. Mam nadzieję, że dzięki nowemu prawodawstwu system bankowy będzie uczestniczył nie tylko w zyskach, ale również w procesie rozwoju i podejmowania ryzyka gospodarczego.
W przyszłym budżecie należy uwzględnić bieżącą sytuację, ale nie z myślą o zmniejszeniu budżetu. Należy opracować realne do zastosowania instrumenty, aby zapewnić efektywne wydawanie pieniędzy na szczeblu krajowym i europejskim. Wielkość budżetu i jego rozłożenie należy przygotować w oparciu o wymogi wspólnej polityki rolnej, spójności, energetycznej oraz strategii dotyczącej zmian klimatu.
Wspomniano tu, że w Europie brakuje milionów miejsc pracy. W bieżącym budżecie dysponujemy jeszcze niewydanymi zasobami. Należy przenieść je do obszarów, które tworzą zatrudnienie.
Z drugiej strony państwa członkowskie muszą mieć możliwość przeniesienia funduszy z obszarów, w których występuje zbyt niski popyt, do obszarów, w których liczba zgłoszeń przekroczyła przyznane zasoby.
Jakiś czas temu ktoś włamał się do mojej szafki, tu w Parlamencie. Nie sądziłem, że miało to coś wspólnego z określonym regionem lub ludźmi. Myślałem, że po prostu chodziło o kogoś, kogo trzeba znaleźć i ukarać.
Monika Flašíková Beňová (S&D). – (SK) Przedstawił pan w swoim sprawozdaniu bardzo ambitny i zaangażowany program na nadchodzący okres i Parlament Europejski niewątpliwie ze zniecierpliwieniem czeka na instrumenty, które pan wymienił.
Minuta to bardzo mało, ale chcę powiedzieć jedynie, że Parlament Europejski, a raczej członkowie do PE być może są pana oponentami, ale konstruktywnymi oponentami i chcemy panu pomóc we wdrożeniu przedstawionych przez pana założeń. Moglibyśmy połączyć siły przeciwko siłom hamującym proces integracji Unii Europejskiej, inaczej mówiąc przeciwko Radzie Europejskiej.
Chcielibyśmy zaoferować panu przyjazną dłoń i nasze wsparcie w walce z rządami, które promują egotyzm narodowy i które poprzez ten narodowy egotyzm opóźniają rozwój oraz dalszą integrację Unii Europejskiej. W związku z tym mam nadzieję, że już wkrótce spotkamy się tu ponownie i omówimy konkretne środki, i że wspólnie przezwyciężymy opór Rady.
Glenis Willmott (S&D). – Pani przewodnicząca! Przewodniczący Komisji mówił o trwałym wzroście i o dążeniu do 75 % stopy zatrudnienia w całej UE, z którym to celem wszyscy się zgadzamy.
Tymczasem w całej UE drastyczne cięcia w sektorze usług publicznych zwiększają liczbę bezrobotnych, zabierając pieniądze z gospodarki i ograniczając zakres usług podstawowych. W jaki sposób ma to pomagać gospodarce i prowadzić do uniknięcia kryzysu zatrudnienia? To naprawdę nie ma sensu. Raczej jest to zagrożenie wobec procesu naprawy gospodarczej i takie ryzyko podejmuje rząd Camerona w mojej ojczystej Wielkiej Brytanii.
Utrzymanie inwestycji w obszarach, w których UE może odgrywać wiodącą rolę, takich jak energie odnawialne i szybka kolej, pomoże w zbudowaniu Europy, jakiej chcemy, pomoże w zbudowaniu Europy, jakiej potrzebujemy i pomoże w zabezpieczeniu gospodarki.
I wreszcie musimy zagwarantować budżety na pomoc zagraniczną, postrzegane w praktyce przez niektórych jako łatwy cel. Należy zdecydowanie zachęcić kraje, którym do spełnienia założonych pułapów brakuje, i to brakuje sporo, by ponownie przemyślały swoją niszczycielską politykę.
Ulrike Lunacek (Verts/ALE). – (DE) Pani przewodnicząca, panie przewodniczący Komisji! Bardzo mocno podkreślił pan, jak ważne jest, by w odniesieniu do sprawy Romów postępować ostrożnie oraz nie mówić głośno i wyraźnie o tym, co dzieje się we Francji. Panie Barroso! Oczekuję, że pan i pańska Komisja będziecie w tej kwestii wypowiadać się znacznie jaśniej.
Oczywiście ostrożne postępowanie jest słuszne, ale powinno dotyczyć osób, w tym Romów, które zostały wydalone z Francji i odesłane do domu. Jeśli o mnie chodzi to uważam, że nie zadziałał pan wystarczająco szybko i pańska wypowiedź pod adresem rządu francuskiego nie była wystarczająco przejrzysta. O tym także porozmawiamy dziś po południu.
Potrzebna jest nam wspólna polityka europejska, która pozwoli tym grupom społecznym – nie tylko we Francji, ale również w innych państwach – żyć w dowolnie wybranym kraju. Romowie w Europie są Europejczykami, co zauważyło już kilku moich przedmówców. We Francji, jak sądzę, 90 % Romów ma obywatelstwo francuskie. Bieżąca polityka stosowana we Francji jest sprzeczna ze wszystkimi europejskimi prawami podstawowymi i w związku z tym oczekuję od pana jasnych wypowiedzi w tej sprawie.
Miloslav Ransdorf (GUE/NGL). – (CS) Mam wiadomość dla pana przewodniczącego Barroso. Plemię Indian z Dakoty ma takie powiedzenie: „Jeśli siedzisz na martwym koniu, zsiądź”. Zalecana przez pana strategia 20-20-20 (cele 20-20-20) jest takim martwym koniem. Przekładając to przysłowie na kontekst europejski, można stwierdzić, że nasze zachowanie jest odwrotne od zachowania Indian. Powołujemy grupy zadaniowe mające poprawić wyniki martwego konia, poprawić dietę martwego konia i poprawić jego wizerunek. Panie przewodniczący! Zachęcam pana do zastanowienia się, czy nie nadszedł czas, by zsiąść z martwego konia.
Jaroslav Paška (EFD). – (SK) Panie Barroso! W sprawozdaniu ze stanu Unii położył pan szczególny nacisk na przyszłe zarządzanie gospodarcze Europą, być może dlatego, że Europa wciąż nie może dotrzymać kroku dynamicznie rozwijającym się gospodarkom Azji i Ameryki.
Sposobu na wyjście z tej trudnej sytuacji doszukuje się pan w instrumentach opisanych w strategii 2020. Nie chcę kwestionować pańskiej ambicji dążenia do wyprowadzenia Europy z tych problemów, ale największą przeszkodą na drodze do wzrostu gospodarczego w Europie moim zdaniem jest problem, o którym wcale pan nie wspomniał. Chodzi mianowicie o skomplikowane środowisko biznesowe Unii Europejskiej, charakteryzujące się wybujałą biurokracją, która skutecznie tłamsi kreatywność i przedsiębiorczość, czyli cechy równie powszechne w Europie, co w USA, Japonii, Chinach i Indiach. Proste, przejrzyste środowisko prawne oraz małe obciążenie biurokratyczne z pewnością dałyby Europie silny nowy impuls, ożywiając wzrost gospodarczy. Chciałbym pana poprosić, panie przewodniczący Barroso, o zastanowienie się nad tą kwestią.
Mairead McGuinness (PPE). – Pani przewodnicząca! To była interesująca debata. Chciałabym jednakże zauważyć, że nastąpił kryzys zaufania i być może przewodniczący Komisji powinien to odnotować. Wystąpił kryzys zaufania do demokracji, ponieważ społeczeństwo wierzy, że wybrani przedstawiciele ponieśli porażkę w zakresie regulacji rynków finansowych i innych. Uważam, że musimy uznać naszą słabość na tym polu.
Istnieje przekonanie, że Unia Europejska poradzi sobie lepiej niż poszczególne państwa członkowskie i zdecydowanie takie silne przekonanie występuje w reprezentowanym przeze mnie państwie, czyli w Irlandii, znajdującym się w głębokim kryzysie gospodarczym i bankowym, który wymaga dogłębnej analizy i badania. Największym naszym problemem jest bezrobocie i jeśli obecnie mamy surowo egzekwować postanowienia paktu stabilności i wzrostu, to martwię się o wpływ, jaki może to mieć na zatrudnienie, gdy rośnie liczba rozczarowanych młodych ludzi w obecnej sytuacji kryzysowej.
Z zadowoleniem przyjmuję komentarze dotyczące bezpieczeństwa żywności, różnorodności biologicznej i trwałego wzrostu, ale proszę uważać, by runda dauhańska i dwustronne umowy handlowe nie zniszczyły tych szlachetnych celów.
Othmar Karas (PPE). – (DE) Pani przewodnicząca! Przede wszystkim muszę podkreślić, że w tym kontekście liczne aspekty poruszone podczas debaty są istotne. Potrzebna jest nam nowa dynamika. Musimy opowiedzieć się za Unią Europejską, za naszymi celami i naszymi wartościami. Przyszłość zaczyna się dziś, nie pojutrze. W związku z tym niezbędna jest szczegółowa analiza połączona z właściwymi konsekwencjami na przyszłość.
Obecnie stoimy w obliczu wielu problemów. Toczy się walka pomiędzy przyszłością i wspólną Europą z jednej strony, a umacnianiem nacjonalizmu z drugiej. Musimy zadecydować, podobnie jak w przeszłości, że ponownie pragniemy wykorzystać kryzys, by uczynić kolejny krok w kierunku integracji. Dalsze utrzymywanie istniejącego stanu rzeczy nie jest rozwiązaniem. Jeśli nie pójdziemy naprzód, cofniemy się.
W związku z tym musimy wesprzeć projekt mający na celu zbudowanie oprócz unii walutowej także unii gospodarczej i społecznej. W tym celu potrzebujemy inicjatyw, harmonogramów i określonych mechanizmów sankcji, a nie oświadczeń. Musimy opowiedzieć się za zakazem stosowania dyskryminacji, za zasadą pacta sunt servanda i za solidarnością. Potrzebujemy większej liczby przejawów solidarności i musimy te przejawy solidarności traktować nie jak koszty, ale jak inwestycje.
Izaskun Bilbao Barandica (ALDE). – (ES) Pani przewodnicząca! Europa, panie Barroso, musi przełożyć swoje dobre zamiary na plany. Należy docenić rolę przywódczą, jaką zapewnia stały przewodniczący Unii, ponieważ w przypadku umowy w sprawie nadzoru finansowego odegrał on decydującą rolę. Dla państw członkowskich to jest droga naprzód: muszą dojść do porozumienia w sprawie strategii w zakresie polityki gospodarczej i zagranicznej, które będą skuteczne tylko, gdy przyjmiemy wspólne stanowisko. W przeciwnym razie będziemy nadal tracić pozycję i znaczenie międzynarodowe zarówno w kwestii utrzymywania pokoju i gwarantowania bezpieczeństwa, jak i w sprawach gospodarczych i społecznych.
W związku z tym integracja przebiega od góry do dołu, ale musimy także integrować się od dołu do góry, by stworzyć prawdziwą Europę regionów. Musimy tego dokonać poprzez zastosowanie postanowień protokołu w sprawie stosowania zasady pomocniczości ustanowionych w ramach traktatu lizbońskiego, które to postanowienia, jak wynika z danych Komisji, przez ostatnie dziewięć miesięcy nie były realizowane oraz poprzez wykorzystanie doświadczenia i wiedzy, które posiadają regiony w dziedzinie innowacji i konkurencyjności, ponieważ dzięki temu sytuacja Europy się poprawi.
Ponadto jak mamy być bardziej innowacyjni, skoro z pańskich danych wynika, że państwa członkowskie zamierzają ograniczyć budżety przeznaczone na innowacje? Nie mówi pan zbyt wiele o obywatelach: musimy być dla nich użyteczni i musimy naprawdę na nich polegać, jeśli chcemy zbliżyć społeczeństwo europejskie do projektu UE.
Malika Benarab-Attou (Verts/ALE). – (FR) Pani przewodnicząca, panie przewodniczący Barroso, panie i panowie! Działania wobec Romów – ich wypędzenie i odmówienie im prawa do swobody przemieszczania się po Europie – są niedopuszczalne i sprzeczne z europejskimi wartościami. Przedmiotowa sytuacja jest jednakże jedynie symptomem poważniejszego i ogólniejszego problemu. Jest ona zaledwie odzwierciedleniem choroby trawiącej nasze tak zwane nowoczesne społeczeństwa, w których tracimy z oczu to, co nas jako istoty ludzkie łączy. Nie, istoty ludzkie nie są towarami, które można magazynować i usuwać.
Polityka, którą jako Unia Europejska realizujemy w odniesieniu do kwestii dotyczących przemieszczania się osób na terytorium Unii oraz wjazdów z krajów trzecich i wyjazdów do nich, jest nie do przyjęcia. Nie możemy kontynuować tej polityki Europy obleganej i bojaźliwej.
Swoboda przepływu osób jest zasadą podstawową. Tak było zawsze i na tych fundamentach zbudowaliśmy nasze dzisiejsze społeczeństwa. Dziś, jeśli chodzi o przemieszanie się Europejczyków i obywateli spoza Europy, równość nie jest już gwarantowana.
I gdy turyści oraz emeryci europejscy mogą swobodnie podróżować na Południe, zwłaszcza do Maghrebu, to obywatele tych samych państw nie mają możliwości przemieszczania się. Wizy Schengen i stosowanie ich przez państwa członkowskie UE jest niehumanitarne. Te istotne przeszkody w zakresie przemieszczania się powstrzymują obywateli krajów południowych przed odwiedzaniem państw północnych w charakterze turystów, przyjaciół lub członków rodzin.
Przewodniczący Barroso! Jakie działania – odważne, konkretne działania – zamierza pan podjąć, by umożliwić nam ponowne przestrzeganie naszych wartości w tym obszarze?
José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji. – (FR) Pani przewodnicząca! Przede wszystkim chciałbym powitać belgijską prezydencję Rady i pochwalić wystąpienie jej przedstawiciela.
Sądzę, że Parlament − organizując tę debatę w sprawie stanu Unii − miał na celu rozpoczęcie także realizacji programu. Dlatego musimy skoncentrować się również na pracach legislacyjnych. W Europie, jak państwu wiadomo, Komisja ma prawo do inicjatywy, ale oczywiście później potrzebujemy zaangażowania ze strony Parlamentu i Rady, aby móc zakończyć proces legislacyjny.
Chciałbym również podkreślić aspekt poruszony przez prezydencję belgijską, a mianowicie znaczenie osiągania konkretnych wyników. Przedstawiliśmy, zarówno w moim wystąpieniu, jak i w dokumencie, który przekazałem państwu za pośrednictwem przewodniczącego Buzka, bardzo ambitny projekt programu, dotyczący na przykład patentu wspólnotowego, usług publicznych, o czym niektórzy z państwa mówili, a także wielu innych środków, które stanowią prawdziwy sprawdzian nie tylko metody wspólnotowej, ale także prawdziwych ambicji na rzecz Europy.
Jeśli chodzi o ambicję, chciałbym podkreślić pozytywne zmiany. Właśnie się dowiedziałem, że Rada Ecofin przyjęła nasz wniosek w sprawie europejskiego okresu oceny. To jeden z dobrych przykładów. Jak państwo bez wątpienia pamiętają, kiedy Komisja kilka miesięcy temu przedstawiła pomysł dotyczący wprowadzenia europejskiego okresu oceny, czy też okresu przypadającego na początek roku, w którym moglibyśmy wspólnie pracować nad przygotowaniem naszych budżetów, by sprawdzić w jaki sposób możemy skoordynować nasze strategie gospodarcze, od razu pojawiła się ożywiona reakcja pewnych doskonale państwu znanych jednostek, które twierdziły, że takie działanie podważy suwerenność narodową, a nawet podważy rolę parlamentów narodowych. Było to całkowicie niezgodne z prawdą.
Prawda jest taka, że dzięki pracy wykonanej przez grupę zadaniową pod przewodnictwem pana Van Rompuy’a, dzięki wnioskom zdecydowanie popartym przez Komisję i Radę oraz dzięki nieustannemu wsparciu ze strony tej Izby, ostatecznie odnieśliśmy sukces. Obecnie trwa proces tworzenia europejskiego ładu gospodarczego. Już o tym mówiłem, ale powtórzę raz jeszcze: ekonomia pieniądza to za mało, potrzebna jest nam prawdziwa europejska polityka gospodarcza.
W tym kierunku zmierzamy. Ogłosiłem to w swoim wystąpieniu, a Komisja będzie walczyć o przyjęcie tych wniosków.
Jeden z posłów do PE powiedział: „przedstawił pan kilka interesujących wniosków, ale skąd ma pan pewność, że ich realizacja zakończy się powodzeniem?”. Jest to dobre pytanie. Musimy pracować razem. Dzięki takim aspiracjom poczynimy postępy. Ostatecznie musimy mieć wyraźne wsparcie Parlamentu oraz wsparcie, czasami jednomyślne, naszych państw członkowskich. Komisja przyjmuje na siebie swoją odpowiedzialność i wzywam pozostałe instytucje, by poszły w jej ślady.
Dziś po południu odbędzie się szczególna debata w kwestii Romów. W debacie udział weźmie wiceprzewodnicząca oraz komisarz ds. sprawiedliwości i praw podstawowych, pani Reding, a także komisarz do spraw społecznych, pan Andor. Uważam, że będzie to wspaniała okazja do szczegółowego omówienia ważnych, poruszonych przez państwa kwestii.
Jeśli chodzi o zasadę pomocniczości, to śpieszę zaznaczyć, że jesteśmy zwolennikami pomocniczości i solidarności w Europie. Nie powiedziałem, że zawsze lepiej wydać jedno euro na szczeblu europejskim, niż na szczeblu krajowym. Tego nie powiedziałem. Powiedziałem natomiast – i powtórzę to raz jeszcze – że rzeczywiście istnieje wiele obszarów, w których występuje efekt synergii i efekt skali. Wydawanie na szczeblu europejskim stanowi jedyny sposób zagwarantowania, że Europa może działać i może czerpać największe korzyści na rzecz swoich obywateli.
Musimy przeprowadzić debatę i to w sposób poważny, ponieważ widziałem, że większość posłów do PE ma ambitne pomysły dotyczące przyszłego budżetu. W oczach społeczeństw w naszych państwach członkowskich musimy wygrać tę debatę. Niewątpliwie będzie to bardzo złożona debata, mająca miejsce w niezwykle trudnej sytuacji gospodarczej. Jeśli państwa członkowskie nie mogą zwiększyć swojego wkładu do budżetu, to będziemy musieli znaleźć zasoby, aby Unia Europejska mogła osiągać wyniki.
Nie możemy prosić Europy o wyniki, jeśli nie dajemy jej żadnych zasobów na ten cel. Osiągnięcie wyników w takiej sytuacji byłoby niemożliwe, zatem musimy przeprowadzić niezwykle poważną debatę w sprawie zasady solidarności i pomocniczości.
Niektóre z wymienionych przez państwa obszarów polityki muszą być rozwinięte na szczeblu krajowym. Kwestia wieku emerytalnego, kwestia ubezpieczeń społecznych – to są kwestie przede wszystkim o znaczeniu krajowym. Istnieją różne modele. Komisja mówi jedynie, że niewątpliwie musimy przeprowadzić reformy w tym sektorze, o czym zresztą wspominaliśmy w różnych dokumentach. Jeśli w świetle zmian demograficznych mających miejsce w Europie i starzenia się społeczeństwa chcemy zagwarantować stałość naszych emerytur – nie tylko naszych, ale także naszych dzieci – to bez wątpienia niezbędne jest przeprowadzenie reform. Od każdego rządu zależy teraz określenie tempa i zakresu kompletnej reformy.
Tymczasem chociaż chcemy wygrać globalną bitwę o konkurencyjność, nigdy nam się to nie uda, jeśli będziemy nieustannie ograniczać godziny pracy, jeśli będziemy zmniejszać liczbę ludzi zatrudnionych. Nie zdołamy tego osiągnąć i musimy mieć odwagę, by powiedzieć, że jeśli Europa chce wygrać walkę o konkurencyjność, szczególnie w starciu z pewnymi gospodarkami wschodzącymi, musimy pracować ciężej i musimy pracować dłużej. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to nie mówi prawdy. Więcej i lepiej, taka jest prawda.
Podobnie należy wyraźnie powiedzieć, że bez konsolidacji budżetowej nie przywrócimy zaufania. Jeśli nie ma zaufania, nie ma wzrostu. Jeśli nie ma wzrostu, nie ma zatrudnienia. W związku z tym konsolidacja budżetowa stanowi element zasadniczy.
Jednocześnie potrzebne są nam inwestycje w obszarach skoncentrowanych, oczywiście, na przyszłości; te inwestycje są potrzebne zarówno na szczeblu europejskim, jak i krajowym. Stanowi to poważne wyzwanie dla nas zasiadających w instytucjach europejskich, ale także dla osób odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji na szczeblu krajowym. W jaki sposób w tak trudnym okresie możemy zagwarantować, że realizowane przez nas inwestycje koncentrują się na przyszłości? Obecnie w Europie określamy obszary, o które chodzi. Wymieniłem obszary, w odniesieniu do których zamierzamy przedłożyć wnioski na rzecz bardziej ambitnej Europy.
W przypadku MŚP wspomnieliśmy oczywiście o kilku określonych pomysłach. Zachęcam państwa do przejrzenia dokumentu, który towarzyszy mojemu wystąpieniu, szczególnie jego części dotyczącej aktu o jednolitym rynku, czyli prawodawstwa, jakie zamierzamy zaproponować w odniesieniu do podpisów elektronicznych, licznych instrumentów na rzecz uproszczenia oraz usunięcia określonych przeszkód, które obecnie bardzo utrudniają życie naszym firmom, zwłaszcza małym i średnim przedsiębiorstwom. Tak naprawdę, jak na razie dla znacznej większości małych i średnich przedsiębiorstw nie ma zintegrowanego rynku. Funkcjonują one głównie na rynkach krajowych, ale na razie nie mogą jeszcze korzystać z żadnych transgranicznych możliwości.
Na zakończenie muszę dodać, że podobnie jak moi przedmówcy, którzy poruszyli tę kwestię, wierzę że mamy problem z zaufaniem. Kwestia zaufania nie dotyczy tylko szczebla europejskiego, ale także instytucji politycznych w ogóle. Oznacza to, że wszystkie podmioty odpowiedzialne za podejmowanie decyzji politycznych mają przed sobą poważne wyzwanie i poważny obowiązek. Uważam, że właśnie prezentując siłę przekonania możemy stworzyć reakcje zarówno poważne, jak i zdecydowane; nie należy zajmować słabej pozycji środkowej, nie należy sięgać po fałszywy kompromis, należy mieć odwagę, by z myślą o Europie prowadzić politykę równowagi, politykę szacunku dla różnic występujących w Europie.
W Europie różnice istnieją. Istnieją różnice pomiędzy naszymi państwami członkowskimi; czasami ich interesy krajowe są ze sobą sprzeczne. Taka jest prawda i całkiem słusznie rządy powinny bronić swoich interesów krajowych. Pytanie brzmi: w jaki sposób możemy im pokazać, że osiągną więcej na szczeblu krajowym, jeśli także Europa będzie mocniejsza? Czasami występują również różnice ideologiczne. I one są uzasadnione. Czy jednak wychodząc poza te różnice ideologiczne możemy, czy też nie możemy dojść do mocniejszego kompromisu na korzyść Europy?
Wierzę, że możemy. Komisja codziennie dochodzi do kompromisów; moje koleżanki i koledzy z 27 państw pochodzą z odmiennych środowisk kulturowych i krajowych, wyznają odmienne ideologie. Codziennie ciężko pracujemy dla dobra Europy. Uważam, że wraz z państwem, z przedstawicielami wybranymi bezpośrednio przez naszych współobywateli, możemy zrobić jeszcze więcej dla Europy reprezentującej takiego ducha, Europy opartej na solidarności, Europy opartej na przekonaniu, Europy będącej jednocześnie Europą jednolitego rynku i Europą spójności.
Przewodniczący. – Zamykam debatę nad tym punktem porządku dziennego.
Oświadczenia pisemne (art. 149 Regulaminu)
Jean-Pierre Audy (PPE), na piśmie – (FR) Naprawdę podobało mi się oświadczenie przewodniczącego Barroso w sprawie stanu Unii, ponieważ wybiegało ono w przyszłość. Szkoda jednak, że pan przewodniczący nie zajął się kwestią stosunków z państwami członkowskimi, w tym sensie, że z jego ust nie padły żadne zapewnienia dla obywateli, że zapowiadane strategie zostaną faktycznie zrealizowane. Nasi obywatele pogubią się w tych wszystkich niuansach globalnych, krajowych, unijnych i międzyrządowych. Bardzo cieszy mnie propozycja utworzenia funduszu inwestycyjnego, który umożliwi nam przejście do opracowania strategii inwestycyjnej na następne 10 lat. Fundusz przewiduje inwestycje rzędu biliona euro w ciągu 10 lat w tych częściach Unii Europejskiej, które inwestują za mało. Czas pomyśleć o przyszłości naszego europejskiego kontynentu wspólnie: mamy 27 armii i żadnych wrogów, jedną unię celną i 27 władz celnych – lista jest długa. Szkoda, że przewodniczący Rady Europejskiej, pan Van Rompuy, nie mógł uczestniczyć w debacie. Proponuję ustanowienie organu – można by go nazwać Kongresem UE – w którym zasiadaliby posłowie do PE i delegacje parlamentów państw członkowskich oraz rządów i w którym w przyszłości mogłyby być wygłaszane oświadczenia o stanie Unii, dzięki czemu państwa członkowskie mogłyby bardziej bezpośrednio uczestniczyć w kształtowaniu przyszłości kontynentu.
João Ferreira (GUE/NGL), na piśmie. – (PT) Oświadczenia takie, jak dziś ponownie wygłoszone tutaj przez przewodniczącego Komisji Europejskiej, w których stwierdza się, że najgorsza sytuacja kryzysowa została przezwyciężona, są równie częste, co nieugięte zaprzeczanie otaczającej nas rzeczywistości. Tak naprawdę Unia Europejska jest pogrążona w głębokim kryzysie, którego końca na razie nie widać, o czym świadczy rosnący w wielu krajach poziom bezrobocia oraz ubóstwa. Przewodniczący Komisji jest dziś tu obecny, by mówić o przyszłości UE. Tymczasem ogłosił wznowienie praktyk i strategii politycznych z przeszłości, dokładnie tych samych, które doprowadziły nas do tego ponurego stanu rzeczy: pakt stabilności i wzrostu; „reformy strukturalne”, czyli innymi słowy atak na prawa społeczne i pracownicze: „konsolidacja rynku wewnętrznego”, czyli ciąg dalszy liberalizacji i prywatyzacji; liberalizacja i deregulacja handlu międzynarodowego; oraz nasilenie zewnętrznych interwencji UE, w tym interwencji militarnych. Takie działania jedynie rozjątrzą obecny kryzys gospodarczy i społeczny, zarówno na szczeblu unijnym, jak i globalnym. Pracownicy i społeczeństwo odrzucają ten kierunek, co wyraźnie widać w protestach organizowanych w wielu krajach, gdzie miliony ludzi demonstrują przeciwko wprowadzeniu instrumentów, które pan Barroso nam tu proponuje.
András Gyürk (PPE), na piśmie. – (HU) Pan Barroso w swoim wystąpieniu wspomniał także o głównych działaniach priorytetowych w zakresie polityki energetycznej. Pozwolę sobie na trzy uwagi dotyczące tej kwestii. Po pierwsze, zgadzamy się, co do tego, że projekty infrastrukturalne są niezbędne. Wciąż jednak nie rozumiemy, jakiej wielkości zasoby wspólnotowe Unia Europejska przeznaczy na ten cel. Budowa wzajemnych połączeń sieci i budowa południowego korytarza gazowego stanowią cele godne podziwu, ale pozostaną tylko projektami na papierze, jeśli Unia nie zaangażuje się finansowo, by wspomóc wysiłki podejmowane przez sektor prywatny. Nie należy zatem lekceważyć znaczenia negocjacji w sprawie budżetu na kolejne siedem lat.
Po drugie, w dokumentach UE w sprawie strategii energetycznej nie dostrzegamy, by uwzględnione zostały kwestie tworzenia miejsc pracy. Tymczasem bezwzględnie należy potraktować priorytetowo projekty, które oprócz tego, że spełniają inne kryteria, to tworzą także zatrudnienie. Naszych oczekiwań nie spełnił plan dotyczący bodźców w wysokości 4 miliardów euro. Podczas gdy technologia sekwestracji dwutlenku węgla (CCS) mająca skromny potencjał pod względem tworzenia zatrudnienia spotkała się z poważnym poparciem, to większość projektów dotyczących efektywności energetycznej, które naprawdę mogą tworzyć miejsca pracy, pojawiła się dopiero po raz pierwszy w prawodawstwie dodatkowym.
I wreszcie, padły piękne słowa, że ładowanie elektrycznych akumulatorów samochodowych stanie się w UE czynnością tak naturalną jak dziś tankowanie. Osiągnięcie tego celu będzie jednakże wymagało sporego wysiłku prawodawców. Należy zlikwidować olbrzymie przeszkody w zakresie legislacji i normalizacji stojące na drodze technologii odnawialnych, a także należy rozszerzyć programy na rzecz badań i rozwoju.
Edit Herczog (S&D), na piśmie. – (HU) Miło jest słyszeć, że obecna sytuacja gospodarcza regionu wschodnio-środkowej Europy jest teraz także korzystniej oceniana. Wiara, że kryzys już całkowicie przeminął, byłaby jednakże przedwczesna. Poprawiły się również perspektywy gospodarcze Węgier. Jednocześnie w pewnym stopniu pogorszyła się ocena bieżącej sytuacji gospodarczej kraju. Wzrosły przewidywania dotyczące inflacji na najbliższe sześć miesięcy. Odpowiednio: Węgry są jedynym krajem, w którym przez pewien czas nie przewiduje się spadku krótkoterminowych stóp procentowych. Tę niekorzystną tendencję wzmacnia wzrost wartości franka szwajcarskiego, ponieważ w tej walucie denominowana jest większość kredytów hipotecznych. Każde państwo w regionie wprowadza cięcia wydatków, co nakłada ogromny ciężar na warunki społeczne.
Przewiduje się, że największe szanse powodzenia ma Republika Czeska. Prognozy dotyczące Węgier są jednakże ostrożne: z przeprowadzonych ocen wynika, że szanse na sukces węgierskiego pakietu cięć wydatków są nikłe. Szczegółowe sprawdzenie wniosku przedłożonego przewodniczącemu UE przez dziewięć państw członkowskich jest ważną kwestią dla państw tego regionu. W przedłożonym wniosku zauważono, że wyliczenie długu narodowego powinno dokładnie odzwierciedlać koszty przyjętych już reform systemu emerytalnego. Komisja w zielonej księdze w sprawie emerytur, biorąc za punkt wyjścia niekorzystne tendencje demograficzne w Europie, wzywa do reformy systemu emerytalnego, tymczasem bieżąca metodologia stawia kraje środkowoeuropejskie, które już wdrażają takie reformy, w niekorzystnym położeniu. Wzywam Parlament Europejski do uważnego śledzenia zmian w tym zakresie.
Stavros Lambrinidis (S&D), na piśmie. – (EL) Panie przewodniczący Barroso! Koszt zakończenia kryzysu należy sprawiedliwie podzielić, a wyjścia z kryzysu nie można szukać jednostronnie, poprzez wprowadzanie cięć, które nieuchronnie zwiększają poziom bezrobocia w niektórych państwach członkowskich (tym samym niosąc korzyści gospodarkom niektórych państw członkowskich). Wręcz przeciwnie: potrzebujemy równego rozwoju, który w okresie cięcia wydatków publicznych oznacza znajdowanie nowych funduszy inwestycyjnych. Unia Europejska w celu osiągnięcia tych założeń powinna propagować dwie określone strategie polityczne, zarówno w stosunkach między państwami członkowskimi, jak i na szczeblu międzynarodowym podczas szczytu G-20, i powinna wreszcie zacząć działać z przekonaniem i zdecydowaniem. Po pierwsze, musi podjąć zdecydowane działanie przeciwko rajom podatkowym. W czasach, gdy pracownicy i emeryci w naszych krajach cierpią z powodu cięć wydatków, niedopuszczalne jest, by kilka prywatnych jednostek i firm poprzez takie „legalne” uchylanie się od płacenia podatków zabierało z naszej gospodarki kwotę nie mniejszą niż trylion euro. Po drugie, potrzebujemy podatku od transakcji kredytowych, tak aby podmioty, które doprowadziły do kryzysu wreszcie spłaciły swoją część kosztów. Globalny podatek w wysokości 0,05 % przyniósłby rocznie kwotę ponad 400 miliardów euro w postaci dochodu niezbędnego dla trwałego wzrostu i zatrudnienia w państwach członkowskich.
Iosif Matula (PPE), na piśmie. – (RO) Obecnie obywatele zastanawiają się przede wszystkim, w jaki sposób przezwyciężyć kryzys gospodarczy i jego skutki uboczne. Dlatego właśnie jestem zdecydowanie za wprowadzeniem europejskiego ładu gospodarczego, co może nam pomóc w wyjściu z kryzysu. Instytucje UE muszą mieć dostęp do wydajnych zasobów, by móc podejmować działania. W związku z tym popieram utworzenie stałych struktur, takich jak te zaproponowane przez Komisję Europejską, niezbędnych do zarządzania kryzysami. Instytucje UE muszą ponadto kontrolować przestrzeganie postanowień paktu stabilności i wzrostu, w tym dyscypliny budżetowej. Decyzje budżetowe i gospodarcze jednego państwa mają bezpośredni wpływ na sytuację gospodarczą we wszystkich państwach członkowskich UE (co udowodnił w praktyce także kryzys w Grecji i co przewidziano w traktacie lizbońskim). W przyszłości analizy gospodarcze przeprowadzone przez ekspertów Komisji Europejskiej we właściwym czasie będą bardzo pomocne w unikaniu i przezwyciężaniu kryzysów. Wprowadzanie „europejskiego okresu oceny” da państwom członkowskim możliwość korzystania w dobrym momencie z profesjonalnych ocen i analiz dotyczących budżetów i ich wyników makroekonomicznych, tym samym niezwykle zwiększając użyteczność dialogu pomiędzy Komisją Europejską a rządami państw członkowskich. Chciałbym podkreślić, że wprowadzenie zarządzania gospodarczego na szczeblu europejskim powinno pomóc państwom znajdującym się w trudnej sytuacji. Każdy kryzys jest sprawdzianem ze stosowania zasad solidarności i odpowiedzialności, a także ze spójności i skuteczności Unii Europejskiej.
Kristiina Ojuland (ALDE), na piśmie – (ET) Panie Przewodniczący Komisji! Pańskie dzisiejsze przemówienie było niesamowite. Przypominają mi się „tare dobre sowieckie czasy”, kiedy to częstotliwość przemówień wzrastała zawsze, gdy pogarszała się sytuacja gospodarcza. Wciąż słyszymy „zwiększajmy, wzrastajmy, poprawiajmy”. Termin „Partia Komunistyczna” zastępuje Pan terminem „Komisja Europejska”. Pańskie dzisiejsze przemówienie to wprowadzanie w błąd i populizm. Chce Pan się podobać wszystkim grupom politycznym, od lewicy do skrajnej prawicy. Mówi Pan o sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarce rynkowej, a także o tym, jak Komisja Europejska zapewni nowe miejsca pracy. Nie wydaje mi się, aby Pan sam wierzył we własne słowa. Odkąd to Komisja Europejska tworzy miejsca pracy; odkąd to rządy państw członkowskich tworzą miejsca pracy? O ile mi wiadomo, miejsca pracy tworzą przedsiębiorcy, o których, nawiasem mówiąc, w ogóle nie wspomina Pan w swoim wystąpieniu! Dlaczego zwodzi Pan europejskich obywateli, obiecując im sprawiedliwość społeczną w sytuacji, gdy nasza gospodarka ledwo zipie? Zamiast mamić ludzi obietnicami lepszego życia, powinien Pan im powiedzieć prawdę: że muszą głównie liczyć na siebie, pracować ciężej i starać się zachować konkurencyjność na rynku pracy. Szkoda, że nie powiedział Pan nic, co mogłoby pomóc europejskim przedsiębiorcom przetrwać rosnącą konkurencję na świecie i że nie zapowiedział Pan zmniejszenia obciążeń podatkowych i uproszczenia przepisów. Muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana pańskim wystąpieniem.
Czesław Adam Siekierski (PPE), na piśmie. – (PL) Za nami pierwsza w historii debata o stanie Unii. Nie ulega wątpliwości, że była ona bardzo potrzebna i należy mieć nadzieję, że inicjatywa ta będzie kontynuowana w kolejnych latach. Moje zastrzeżenia dotyczą jednak samego przebiegu i treści debaty. Po pierwsze uważam, że przewodniczący Barroso w bardzo małym stopniu odniósł się do obecnego stanu Unii. Dużo natomiast mówił o przyszłych wyzwaniach i to według mnie w sposób zbyt ogólnikowy i mało konkretny. Brakło odniesienia m.in. do traktatu lizbońskiego i jego wpływu na funkcjonowanie Unii i jej instytucji. W wystąpieniu przewodniczącego zabrakło także gruntownej analizy obecnej trudnej sytuacji gospodarczej w Europie, która wynika między innymi z nieprzestrzegania paktu stabilności i wzrostu przez państwa strefy euro. Należy również podkreślić, że zabrakło efektywnego monitoringu jego przestrzegania przez Komisję Europejską. Jest to zastanawiające w świetle tego, że przewodniczący Barroso pełnił swój urząd również w zeszłej kadencji, podobnie jak komisarz Almunia odpowiedzialny wówczas za sprawy gospodarcze i monetarne, a obecnie komisarz ds. konkurencji. Czy Komisja, dysponując aparatem urzędniczym liczącym setki osób, mogła nie zauważyć nieprawidłowości na przykład w Grecji? Wydaje się to wątpliwe, biorąc pod uwagę brak reakcji również w stosunku do największych państw członkowskich nagminnie łamiących zalecenia paktu i kryteria konwergencji.
Catherine Stihler (S&D), na piśmie. – Chociaż z zadowoleniem przyjmuję wystąpienie przewodniczącego Komisji przed Parlamentem, to muszę skrytykować jego stanowisko w sprawie trudnej sytuacji Romów we Francji. Brak wzmianki o decyzji administracji francuskiej był błędem.
Nuno Teixeira (PPE), na piśmie. – (PT) Europejczycy przechodzą dramatyczny okres, charakteryzujący się niezwykle wysoką stopą bezrobocia, bardzo słabym wzrostem gospodarczym i słabymi finansami publicznymi. Ponadto nie czują się tak naprawdę związani z projektem europejskim i z pracą instytucji europejskich. Ta sytuacja ulegnie zmianie tylko, gdy nasi współobywatele ponownie zrozumieją, że należą do priorytetów Unii Europejskiej, określonych przez jej instytucje i jeśli uwierzą, że osiągnięcie tych celów priorytetowych jest realne.
Pierwsze wystąpienie przewodniczącego Komisji Europejskiej w sprawie stanu Unii obrazuje jego zobowiązanie do ponownego określenia tych trosk w wytycznych dotyczących polityki krótko- i średniookresowej. Jestem przekonany, że jeśli wszyscy się zaangażujemy, to możemy obrócić te trudne czasy na swoją korzyść i przynieść obywatelom nadzieję. Strategia Europa 2020 jest wyjątkową szansą, by tego dokonać, ale strategia ma sens tylko, gdy jej oraz jej ambitnym celom towarzyszą środki na realizację.
Zdecydowany wzrost gospodarczy, który może być pobudzony przez reformy i inwestycje w ramach nowej strategii, będzie miał kluczowe znaczenie w realizacji planów dotyczących stabilności i wzrostu; takie działanie wspiera spójność terytorialną poprzez zmniejszanie istniejących nierówności pomiędzy państwami członkowskimi i pomiędzy ich regionami, zwłaszcza tymi w najmniej korzystnym położeniu, jak na przykład regiony najbardziej oddalone.
Silvia-Adriana Ţicău (S&D), na piśmie. – (RO) Unia Europejska prowadzi społeczną gospodarkę rynkową. Rozwój gospodarczy i społeczny UE zależy zarówno od istnienia konkurencyjnego otwartego rynku, jak i od ilości i jakości miejsc pracy mogących zapewnić przyzwoite życie. Kryzys gospodarczy i finansowy wywarł olbrzymi wpływ na zatrudnienie w UE. Bezrobocie w ostatnich dwóch latach wzrosło alarmująco, z poziomu 6,8 % (w maju 2008 roku) do poziomu 10 % (w lipcu 2010 roku). Właśnie dlatego Europejczycy najbardziej martwią się o utrzymanie swoich miejsc pracy. Tworzenie zatrudnienia wymaga poważnych inwestycji w obszarach, które mogą znacząco podnieść konkurencyjność UE. Uważam, że priorytetowe inwestycje UE powinny dotyczyć modernizacji i rozwoju infrastruktury energetycznej i transportowej, rolnictwa, edukacji i zdrowia, spójności gospodarczej i społecznej oraz wydajnej ekologicznie, konkurencyjnej polityki przemysłowej na rzecz zapewnienia zrównoważonego rozwoju. Priorytety te jednakże powinny znaleźć odzwierciedlenie w budżecie UE oraz w budżetach narodowych. Ponadto w celu podniesienia konkurencyjności UE i tworzenia zatrudnienia Unia powinna postawić sobie za cel zwiększenie efektywności energetycznej i zmniejszenie uzależnienia energetycznego od tradycyjnych dostawców energii.
(Posiedzenie zostało zawieszone o godz. 11.55 i wznowione o godz. 12.05)