Przewodniczący − Kolejnym punktem porządku dziennego jest debata nad
– pytaniem ustnym do Rady w sprawie utworzenia wspólnego unijnego programu przesiedleń, zadanym przez Rui Tavaresa w imieniu grupy GUE/NGL (O-000042/2011 – B7-0205/2011),
– pytaniem ustnym do Rady w sprawie utworzenia wspólnego unijnego programu przesiedleń dla uchodźców, zadanym przez Nadję Hirsch, Sophię in ’t Veld, Sonię Alfano, Nathalie Griesbeck w imieniu grupy ALDE (O-000045/2011 – B7-0206/2011),
– pytaniem ustnym do Rady w sprawie utworzenia wspólnego unijnego programu przesiedleń, zadanym przez Manfreda Webera, Simona Busuttila, Georgiosa Papanikolaou w imieniu grupy PPE (O-000054/2011 – B7-0208/2011).
Rui Tavares, autor − (PT) Panie Przewodniczący! Uchodźcy stanowią prawdopodobnie najbardziej narażone na zagrożenia grupy ludności na świecie, a spośród nich najbardziej narażeni są ci, którzy nie mogą ani wrócić do domów, ani pozostać w krajach tranzytowych. Wysoka Komisja ONZ ds. Uchodźców przedstawiła dane liczbowe: każdego roku jest 200 tysięcy uchodźców. Wiemy, że połowa z tej ludności zostaje przesiedlona do Stanów Zjednoczonych i innych państw. Wiemy również, że Europa robi zbyt mało w tym kierunku: dotyczy to zaledwie 4 500 uchodźców rocznie.
Zgodzimy się zatem, że tragedia uchodźców to problem istotny i pilny. Jak istotny? Rada już udzieliła odpowiedzi na to pytanie. Szwedzka prezydencja wspominała o przesiedlaniu 100 tysięcy uchodźców rocznie, a belgijska prezydencja na koniec swojej kadencji – z premierem Yvesem Leterme’em na czele – stwierdziła, że uchodźcy stanowią o sensie aktualnego obrazu Unii Europejskiej. Proszę wybaczyć, ale uchodźcy są ważni dla węgierskiej prezydencji z przyczyn historycznych, jako że to właśnie w sprawie Węgier w 1956 roku społeczność międzynarodowa podjęła wspólne działania w celu przesiedlenia tysięcy tamtejszych uchodźców.
Jak pilny jest zatem problem związany z tragedią uchodźców? Niestety to pytanie jesteśmy zmuszeni zadać Radzie. Jaki priorytet ma dla Rady sprawa uchodźców? Czy jest na tyle pilna, by wreszcie złożyć podpis, opatrzyć kawałek papieru swoim podpisem? Rok temu Parlament zagłosował za przyjęciem dwóch sprawozdań, z których jedno było rezultatem procedury współdecyzji w sprawie Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców. Za tym, co istotne, przemówiła jednym głosem znakomita większość z nas: od greckich komunistów po brytyjskich konserwatystów. Odrobiliśmy naszą pracę domową. Minął rok, a my wciąż czekamy na Radę. Procedura współdecyzji przekształciła się w procedurę współniezdecydowania. Ową procedurę można by nazwać farsą, gdyby nie chodziło o rzeczywistą ludzką tragedię.
Przyjęte przez nas sprawozdanie zawierało nadzwyczajne środki mające zastosowanie w dopełnieniu do rocznych priorytetów Komisji. Uczyniliśmy tak, ponieważ wiedzieliśmy, że w każdej chwili może wybuchnąć kryzys humanitarny. Taki kryzys właśnie wybuchnął w Północnej Afryce, tuż obok nas, a my wciąż nie mamy tych nadzwyczajnych środków gotowych do wdrożenia. A nie mamy ich, ponieważ Rada niestety nie zakończyła procedury współdecyzji.
Ponadto od razu po jej zakończeniu, oprócz samych nadzwyczajnych procedur, dysponowalibyśmy dodatkowymi pieniędzmi dla państw, które chcą rozpocząć przesiedlenia oraz czytelnymi kategoriami priorytetów dla państw członkowskich. Mielibyśmy także wszystko to, co zostało zawarte w naszym sprawozdaniu z własnej inicjatywy: jakość i szybkość działania oraz utworzoną jednostkę ds. przesiedleń w Europejskim Urzędzie Wsparcia w dziedzinie Azylu.
Członkowie Rady – na tym zakończę, Panie Przewodniczący – jesteście współlegislatorami. Nie do nas należy pouczanie Rady, jak stanowić prawo, lecz to zalegające w szufladzie weto nie pomaga nikomu, nie pomaga ono zwłaszcza wiarygodności instytucji.
(Przewodniczący wyłączył mikrofon)
Nadja Hirsch, autorka pytania – (DE) Panie Przewodniczący! Bardzo intensywnie pracowaliśmy nad programem przesiedleń, przy ogromnym nakładzie energii, ponad podziałami i sojuszami międzygrupowymi. Jednomyślnie chcieliśmy wysłać czytelny sygnał w tej kwestii. Przypisaliśmy sprawie najwyższy priorytet, ponieważ jest ona niezwykle istotna. Stawką jest życie ludzi.
Niemniej jednak w tej sytuacji oraz wobec bieżących wydarzeń w Afryce Północnej zostaliśmy ponownie wezwani, aby doprowadzić do rezultatów w dwukrotnie szybszym czasie. Straciliśmy już cały rok. Wykorzystaliśmy dostępny czas najlepiej, jak potrafiliśmy, aby wywołać obywatelską i społeczną debatę, jako że w ostatecznym rozrachunku potrzebujemy wsparcia także ze strony państw członkowskich, władz regionalnych i ludności lokalnej, skoro program ten ma również zostać zaprowadzony w nowych państwach członkowskich. Nie możemy tak po prostu odstąpić od tej dyskusji, ani od stopniowo osiąganego konsensusu społecznego, tylko dlatego, że Rada oraz inne kluczowe podmioty nie są w stanie osiągnąć porozumienia i znalazły się w impasie. Sprawa jest zbyt poważna. Rozpoczęliśmy tę debatę i zgodnie z naszymi liberalnymi przekonaniami chcemy, aby sprawa została potraktowana autentycznie priorytetowo.
Sądzimy, że udało się osiągnąć porozumienie między wszystkimi grupami w Parlamencie. Wyraziliśmy nasze stanowisko i obecnie czekamy, aż Rada przyjmie wyraźny kurs, by sprawa trafiła do agendy, a państwa członkowskie, które dotąd nie odegrały tu żadnej czynnej roli, zostaną teraz zachęcone do udziału. Z opinii zwrotnych otrzymanych w toku naszych dyskusji wynika, że te państwa członkowskie chcą się zaangażować. Dlatego też Grupie Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy – choć wierzę, że ze względu na znakomity poziom współpracy mogę przemówić w imieniu wszystkich zaangażowanych grup – zależy głównie na tym, by sprawie przyznano priorytet, oraz by wspierać debatę o szerokim zasięgu społecznym, zamiast szkodzić jej przez ciągłe odwlekanie sprawy.
Georgios Papanikolaou, autor pytania – (EL) Panie Przewodniczący! Nawiązując do wypowiedzi przedmówców dodam, że przede wszystkim, Pani Minister, niemal rok po przyjęciu rezolucji przez Parlament, w co włożono wiele wysiłku, dokładnie w tej sprawie została wysłana misja do Syrii i próbowaliśmy zaangażować jak najwięcej państw członkowskich do udziału w programie przesiedleń dla uchodźców; mimo to niestety wciąż nie udało nam się niczego osiągnąć. Nawet jeśli w Radzie zaistniały problemy natury formalnej, i potrzebny jest również udział Parlamentu, jesteśmy tu po to, aby znaleźć rozwiązania tych problemów. Oto nasz cel.
Odwołujemy się do wymiaru humanitarnego tego programu, lecz także do instrumentu, jaki otrzymała Europa, aby mogła skuteczniej realizować swoją politykę zagraniczną. Czyż instrument ten nie byłby dziś istotnym narzędziem w rękach pani baronessy Ashton, gdyby udała się ona do Północnej Afryki i mogła sięgnąć po przyjęty przez nas program?
Odnosimy się oczywiście do potrzeb globalnych. Musimy jednak zrozumieć, rzecz jasna, że obecnie problem znajduje się tuż u naszych drzwi. Apeluje się do Europy o podjęcie wiodącej roli w regionie śródziemnomorskim. Musimy uruchomić ten program, Pani Minister, i kontynuować go. Debatując o środkach budżetowych na okres po 2013 roku musimy także zrozumieć, że istnieją środki na ten program także do roku 2013 i jeśli stracimy więcej czasu, to nie zdołamy ich już wykorzystać.
Podsumowując pragnę Pani przypomnieć, Pani Minister, o przedłożonych wcześniej propozycjach, do których my, Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) wciąż powracamy – chodzi mianowicie o program przesiedleń dla uchodźców. Pani Minister, nie możemy pozwolić sobie na czekanie na kolejną Lampedusę. Musimy pojąć, jak istotna jest ta inicjatywa i że musimy z nią ruszyć cała naprzód.
(Oklaski))
Enikő Győri, urzędująca przewodnicząca Rady − (HU) Panie Przewodniczący, Szanowni Posłowie! Parlament Europejski przedstawił Radzie Europejskiej trzy pytania dotyczące przesiedleń uchodźców. Bardzo dziękuję wszystkim autorom pytań za szczegółowe zobrazowanie obaw, które skłoniły ich do zadania tych pytań. Wszystkie trzy pytania były związane z wnioskiem Komisji dotyczącym zmiany decyzji ustanawiającej Europejski Fundusz na rzecz Uchodźców na okres 2008-2013, w związku z utworzeniem wspólnego unijnego programu przesiedleń dla uchodźców. W moim odczuciu debata ta również wyraża głęboki niepokój Parlamentu o los najbardziej potrzebujących. Dlatego też przede wszystkim pragnę podziękować szanownym posłom za tak pieczołowitą troskę o rozwiązanie problemu uchodźców. Jak zauważył poseł Tavares, jeżeli chodzi o Węgry, to zważywszy na dziedzictwo rewolucji 1956 roku oraz przywiązanie do jej tradycji, węgierska prezydencja ma moralny obowiązek doprowadzić do postępu w sferze spójnego unijnego programu przesiedleń.
Kryzys północnoafrykański, do którego nawiązali niektórzy z przedmówców, zasygnalizował potrzebę utworzenia sprawnego, jednolitego europejskiego systemu azylowego. Zgadzam się ze stanowiskiem Parlamentu Europejskiego, że jeśli Unia Europejska chce utrzymać wiodącą rolę w zakresie świadczenia pomocy humanitarnej, to musi przyjąć odpowiedzialność za rozwiązanie sytuacji uchodźców. Chciałabym przedstawić najświeższe informacje dotyczące aktualnej sytuacji uchodźców na granicy libijskiej. Na początku marca odwiedziłam pogranicze tunezyjsko-libijskie. Z każdą godziną napływały tam w tym czasie tysiące uchodźców, z czego większość stanowili migrujący pracownicy, dla których znalezienie drogi do domu, sposobu na repatriację, było sprawą najistotniejszą. Spośród nich w najtrudniejszej sytuacji znajdowali się ci, którzy przybyli w ogóle bez żadnych dokumentów. Na miejscu zajęły się nimi międzynarodowe organizacje pomocowe. Liczba tych ludzi stale rosła; repatriacja takich osób jest jako taka niewykonalna, dlatego w takich przypadkach z pewnością należy rozważyć system przesiedleń. Dziś, czy raczej wczoraj i dziś, węgierski minister spraw zagranicznych János Martonyi przebywał po drugiej stronie, na pograniczu libijsko-tunezyjskim. Głównym powodem jego wizyty było zapoznanie się z sytuacją uchodźców. Udaliśmy się na granicę i spotkaliśmy tam egipskich urzędników. Obecnie sytuacja na tym odcinku granicy uległa zmianie. Od trzech dni nie ma tam napływu uchodźców z Libii.
Teraz mamy około 200 osób kwalifikujących się do objęcia programem przesiedleń. Pozostali, którzy przybyli dotychczas, są teraz ewakuowani, to znaczy władze egipskie, czasem przy wsparciu państw członkowskich UE, udzielają im pomocy w powrotach do domów. Przy okazji minister Martonyi rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Narodowej Rady Tymczasowej w Bengazi, a także z egipskim ministrem spraw wewnętrznych, aby zasięgnąć wiadomości o sytuacji uchodźców. Co się tyczy wspólnej europejskiej polityki azylowej, pragnę podkreślić, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby stworzyć wspólną politykę oraz system oparty na pełnym zastosowaniu konwencji genewskiej z 1951 roku w sprawie statusu uchodźców, a także innych właściwych konwencji międzynarodowych, co jest zgodne ze zobowiązaniami podjętymi w ramach programu sztokholmskiego przez Radę Europejską. Prezydencji węgierskiej zależy na postępie w projektach należących do pakietu w sprawie uchodźców. Potwierdza to również nasza, będąca wynikiem ubiegłotygodniowej zgody państw członkowskich, gotowość do bezzwłocznego rozpoczęcia nieformalnych rozmów trójstronnych w sprawie dyrektywy dotyczącej kryteriów azylu, aby zmieścić się w docelowym terminie 2012 roku.
Jeszcze raz dziękuję Państwu za styczniową debatę nad tym zagadnieniem, której przewodniczyłam. Wtedy również odpowiadałam na pytania posłów. Pragnę również podkreślić, że Rada, uznając znaczenie przesiedleń jako brakującego rozwiązania dla uchodźców, z zadowoleniem przyjęła projekt decyzji w sprawie utworzenia wspólnego unijnego programu przesiedleń oraz powiązane obwieszczenie Komisji z września 2009 roku. Te inicjatywy wywodzą się z porozumienia osiągniętego we wrześniu 2008 roku przez Radę Europejską w związku z Europejskim paktem na rzecz migracji i azylu, w myśl którego przesiedlenia na terytorium Unii Europejskiej osób pod ochroną Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców mogą póki co być przeprowadzane na zasadzie dobrowolności.
Jako konkretny przykład mogę wskazać konkluzje Rady z lipca oraz listopada 2008 roku, w których państwa członkowskie UE zobowiązały się przesiedlić na swoje terytorium uchodźców z Iraku, a raczej do tego ich zachęciliśmy w treści konkluzji. We wrześniu 2009 roku Rada rozpoczęła szczegółowe badanie projektu nowelizacji decyzji w sprawie utworzenia Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców. W pierwszej połowie 2010 roku odbyło się kilka nieformalnych spotkań z Parlamentem Europejskim. Państwa członkowskie, wykazując ogromną elastyczność, przyjęły wnioski Parlamentu Europejskiego niemal w całości, aby osiągnąć wspólny cel, jakim jest utworzenie lepszego, bardziej elastycznego systemu zgodnie z projektem Komisji. Jak słusznie zauważyli szanowni posłowie w treści swoich pytań, Rada Europejska oraz Parlament Europejski osiągnęły porozumienie w sprawie treści politycznej decyzji, w rezultacie wspomnianych juz nieformalnych spotkań. Przykładowo Rada poparła jedną z najistotniejszych propozycji Parlamentu, dotyczącą stworzenia mechanizmu zachęcającego nowe państwa członkowskie – m.in. poprzez instrumenty finansowe – do przystąpienia do programu przesiedleń. Jednakowoż Rada nie mogła poprzeć propozycji Parlamentu Europejskiego zakładającej, że przyjmowanie wspólnych unijnych priorytetów rocznych w zakresie przesiedleń będzie przebiegać zgodnie z art. 290 traktatu, poprzez zastosowanie procedury dotyczącej aktów delegowanych.
W tej kwestii stanowisko Rady jest identyczne ze stanowiskiem Komisji. Cykl programowy działania programu ogólnego „Solidarność i zarządzanie przepływami migracyjnymi” przewiduje ścisłe terminy, a skuteczne planowanie można zapewnić poprzez akty wykonawcze. Ponadto Rada zgodziła się z opinią Komisji, że określanie rocznych priorytetów w zakresie przesiedleń ma jedynie charakter wykonawczy, jako że w istocie oznacza to, iż szczegółowe unormowania zawarte w decyzji stosowane są w konkretnych sytuacjach. Należy żałować, że Rada i Parlament Europejski nie zdołały porozumieć się w sprawie propozycji na poziomie, który umożliwiłby coroczne określanie wspólnych unijnych priorytetów w zakresie przesiedleń.
Nie zapominajmy jednak, że przesiedlenia należą do działań wspieranych z bieżącego Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców na okres 2008-2013. Prawdą jest, że na podstawie proponowanych zmian państwa członkowskie uczestniczące w programie przesiedleń po raz pierwszy otrzymają nieco większe wsparcie finansowe i że będzie możliwość corocznego określania regionów geograficznych na potrzeby przesiedleń oraz wskazywania nacji z zapotrzebowaniem na przesiedlenia. Niemniej jednak nawet teraz państwom członkowskim przysługuje stała kwota 4 000 euro za każdą osobę przesiedloną, należącą do jednej z kategorii określonych w odpowiedniej decyzji. Poza tym nie ma przeszkód, aby państwa członkowskie, które dotąd nie były zaangażowane, rozpoczęły działalność przesiedleniową w ramach obecnego programu. Mam przyjemność poinformować Państwa, że Węgry przyłączą się do tego programu w przyszłym roku, i obecnie osiągnęły gotowość do uczestnictwa w programie przesiedleń.
Na koniec pragnę podkreślić, że oczywiście Rada zamierza uwzględnić wszystkie wykonalne projekty oraz zaproponować wspólnie akceptowane rozwiązanie zaległych kwestii związanych z tym zagadnieniem. Zgodnie z projektem Komisji, naszym celem jest dalsze uelastycznienie i poprawa skuteczności istniejącego mechanizmu. Bardzo bym chciała, aby ta niezmiernie ważna sprawa nie stała się zakładniczką kolejnego dylematu związanego z wykładnią prawa. Istnieje wiele spraw, w których bardzo istotne zagadnienia stają się zakładnikami dylematu między aktem wykonawczym a aktem delegowanym – a chciałabym, aby podczas węgierskiej prezydencji dokonano postepów. Bardzo dziękuję.
Agustín Díaz de Mera García Consuegra, w imieniu grupy PPE – (ES) Panie Przewodniczący! Sądzę, że nikt nie będzie zaskoczony, kiedy znów usłyszy ode mnie, że solidarność z uchodźcami i przesiedleńcami powinna stanowić podstawowy element polityki UE w dziedzinie azylu i imigracji.
Nie chodzi jednak tylko o solidarność z osobami pochodzącymi z wrażliwych i defaworyzowanych społeczności, lecz także z państwami członkowskimi, które ze względu na swoje położenie geograficzne, kulturę i język doświadczają zwiększonego naporu w tej mierze.
Podczas gdy w jednych krajach liczba wniosków o ochronę oraz liczba napływających imigrantów jest niewielka, inne kraje nie są w stanie same poradzić sobie z naporem na ich granice, którego doświadczają każdego dnia.
Po przyjęciu przez Parlament w maju 2010 roku sprawozdań dotyczących komunikatów Komisji w sprawie unijnego programu przesiedleń oraz zmian w Europejskim Funduszu na rzecz Uchodźców nadal czekamy, aż Rada zakończy procedurę współdecyzji.
Projekty pilotażowe rozpoczęte w 10 państwach członkowskich to kropla w morzu potrzeb, z którymi wciąż musimy się uporać.
Państwa członkowskie leżące na południu Europy doświadczają ogromnego naporu, zwłaszcza po rozpoczęciu ruchów ludowych w Egipcie i Tunezji oraz wojny w Libii.
Lampedusa, licząca 5 000 mieszkańców, od rozpoczęcia konfliktów przyjęła już prawie 6 000 imigrantów.
Wspomniane projekty pilotażowe są absolutnie niewystarczające, niemal bezskuteczne w rozładowaniu naporu, z którym borykają się Włochy i Malta, a który wkrótce dotrze do innych państw śródziemnomorskich.
Unia jako całość musi pomóc tym państwom. Konieczne jest, aby Rada pokonała wreszcie przeszkody hamujące obecnie pełne wdrożenie europejskiego programu przesiedleń i przegłosowała blokujące go mniejszości. Przesiedlenia i migracje na masową skalę dotykają Unię jako całość, a nie jej część.
Już kończę, Panie Przewodniczący. W zeszłym tygodniu zaapelowałem o obecność Parlamentu Europejskiego na granicy libijskiej i dziś ponawiam ten apel. To, że 10 posłów spędziło ostatni tydzień w Egipcie nie wystarczy; musimy mieć możność samodzielnej oceny sytuacji humanitarnej.
Claude Moraes, w imieniu grupy S&D – Panie Przewodniczący! Dziś w tej sali wyraźnie rozbrzmiewa ponadpartyjne wołanie do Rady, by uczyniła wszystko, co możliwe, aby przesiedlenie uchodźców stało się faktem.
Przesiedlanie uchodźców to nie to samo co dzielenie obciążenia. Chcąc usprawnień wspólnego systemu azylowego, żądamy tu usunięcia przeszkód, które zmniejszają wiarygodność europejskiego systemu przesiedleń, obejmującego ledwie 4 000 uchodźców na całą Unię Europejską, co warto porównać z danymi liczbowymi dotyczącymi USA i Kanady. Nie zapominajmy, że ogromna większość przesiedleńców na świecie zalewa państwa rozwijające się. Wniosek z sytuacji w Afryce Północnej jest taki, że ludność ta napływa do państw niezdolnych uporać się z tym obciążeniem.
Rada musi odblokować sytuację, abyśmy mogli dysponować wiarygodnym systemem przesiedleń. Jest to żądanie wszystkich partii, które adresujemy dzisiejszego popołudnia do Rady.
PRZEWODNICZY: RAINER WIELAND Wiceprzewodniczący
Nathalie Griesbeck, w imieniu grupy ALDE – (FR) Panie Przewodniczący, Pani Minister Győri! Mam jedną liczbę do przytoczenia, a także jedno spostrzeżenie i jedną uwagę. Jedna liczba: na świecie jest ponad 10 milionów uchodźców. Jest to ludność szczególnie wrażliwa, zagrożone kobiety, dzieci i nieletni bez opieki. To poważny kryzys, na który musimy znaleźć odpowiedzi dowodzące naszego przywiązania do praw człowieka.
Jedno spostrzeżenie: To już rok, odkąd Parlament udzielił zgody, zatem przyłączam się do apeli posłów adresowanych do pani minister Győri o uwzględnienie bardzo silnego konsensusu w Parlamencie w tej sprawie.
Jedno pytanie: Nie chce mi się wierzyć, by Rada kierowała się jakimś cynizmem, wykorzystując w toku procedury fakt, że pierwsze czytanie nie jest ograniczone terminem, aby blokować procedurę współdecyzji. Co zatem z przesiedleniami w sytuacjach kryzysowych? Pani Győri, nie można z tym czekać do roku 2012.
Wzywam państwa członkowskie, aby wyzbyły się dwulicowości, która objawia się przyjmowaniem stanowczych i spójnych stanowisk podczas wystąpień, a w toku kształtowania ram prawnych postępowaniem zgoła przeciwnie, czego mamy tu przykład. Owe ramy prawne muszą sprostać kardynalnej potrzebie, potrzebie teraźniejszego świata.
Timothy Kirkhope, w imieniu grupy ECR – Panie Przewodniczący! Zabieram głos jako były brytyjski minister ds. imigracji. Nie ma wątpliwości co do tego, że ochrona osób szczególnie wrażliwych i potrzebujących prawdziwego azylu, zwłaszcza w kontekście bieżących wydarzeń na świecie, jest sprawą ogromnej wagi, priorytetem dla Parlamentu, a dla samej Rady – jak sądzę – rzeczą jeszcze ważniejszą.
Wielka Brytania, podobnie jak inne państwa członkowskie, w przeszłości odegrała swoją rolę w przesiedlaniu uchodźców w ramach krajowych programów przesiedleń, lecz ogromnie ważne jest, abyśmy przyjąwszy skoordynowane, nacechowane współpracą i komunikatywne podejście przedyskutowali, jak można najlepiej pogodzić kwestię pomocy dla najbardziej potrzebujących z sytuacją w państwach członkowskich nadmiernie obciążonych krajowymi priorytetami. Pozostaję tu jednak ostrożny, ponieważ programy w tej sferze nie powinny podważać praw narodu do tworzenia własnej polityki.
Potrzebna jest również współpraca i komunikacja między Parlamentem i Radą, aktywniejsze działanie i większa determinacja Rady. Chciałbym usłyszeć zapewnienie, że Rada zamierza regularnie informować Parlament o swoim sposobie działania oraz o tym, czy – bądź też jak – ostatnie wydarzenia w Afryce Północnej wpłyną na tempo jej działań oraz procedurę. Pragnę również dowiedzieć się, czy wzrost obciążeń w przyszłości zaowocuje propozycjami ustalenia obligatoryjnych kontyngentów uchodźców do przesiedlenia do państw członkowskich. Rado, proszę, kontynuujmy dzieło.
Franziska Keller, w imieniu grupy Verts/ALE – Panie Przewodniczący! Program przesiedleń to ważny instrument w postępowaniu z uchodźcami. Inne państwa, takie jak USA, każdego roku przesiedlają na swoje terytorium tysiące uchodźców. Przesiedlenie jest dla ludzi, którzy nie dotarli, czy nawet nie próbowali dotrzeć do Unii Europejskiej, aby ubiegać się tu o azyl, zatem dla tych wszystkich szefów państw, którzy stale powtarzają, że powinniśmy uporać się z migracją tam, skąd bierze ona początek, zanim znajdzie koniec w Unii Europejskiej, byłby to doskonały instrument.
Jednak to kraje znacznie biedniejsze aniżeli którekolwiek z państw członkowskich UE, m.in. Pakistan i Syria, przyjmują zamiast UE ogromną liczbę uchodźców. Jako że państwa te borykają się z brakiem ośrodków przyjmowania uchodźców, wielu uchodźców musi znosić warunki urągające jakimkolwiek standardom. UE może i powinna okazać w tej mierze pomoc. Przesiedlenie irackich uchodźców na terytorium UE dowiodło, że taki system się sprawdza. Jednakże liczba przyjętych uchodźców irackich była żałośnie mała.
Znacznie więcej międzynarodowo uznawanych uchodźców potrzebuje uczciwej szansy na nowe życie i moim zdaniem to niebywałe, że Rada wespół z Komisją usiłują zapobiec wykonywaniu przez Parlament jego parlamentarnych uprawnień. To niedopuszczalne, że zarzucacie nam opóźnianie procedury; to właśnie my próbujemy wykonywać nasze normalne parlamentarne uprawnienia! Myślę, że winna opóźnieniom jest właśnie Rada, odmawiając nam owych praw. Są to nie tylko nasze uprawnienia, lecz także powinności, jako wybranych w wyborach przedstawicieli społeczeństwa europejskiego.
Chciałabym poznać wasz faktyczny, dokładny harmonogram przezwyciężenia trudności, których doświadczyliście. Czy zobowiązujecie się osobiście włączyć tę sprawę do agendy najszybciej jak to możliwe? Z każdym dniem tracimy więcej czasu.
Istnieją inne instrumenty, które mogłyby okazać się wielce przydatne w bieżącej sytuacji. Przesiedlenia mogłyby również sprawdzić się na dłuższą metę podczas opanowywania sytuacji w Północnej Afryce, lecz są też inne instrumenty, które nie zostały użyte. Przykładem może być dyrektywa w sprawie tymczasowej ochrony lub wewnętrznego rozmieszczania uchodźców. Takimi instrumentami dysponujemy, lecz nie sięgamy po nie. Odnoszę w związku z tym wrażenie, że państwa członkowskie nie zamierzają bronić praw człowieka, że zachowują się bojaźliwie, kiedy przychodzi do ochrony międzynarodowej. Ciekawa jestem, jak i po co zamierzacie wprowadzić wspólny system azylowy w 2012 roku – bo jak sądzę, jest to nieco za późno.
Csanád Szegedi (NI). – (HU) Panie Przewodniczący, Panie i Panowie! Kiedy mówimy teraz o migracji, nie możemy oprzeć się analizie sytuacji w Północnej Afryce. Z jednej strony pożądane jest, aby ludność z Afryki Północnej poczuła powiew demokracji, z drugiej zaś strony należy ubolewać, że w tych czasach, a nawet w tej chwili giną masy ludzi. Dzieci, kobiety, niewinni cywile. Dodam, że jest to zaledwie skutek krótkoterminowy. Ostatecznie negatywne skutki migracji naprawdę ujawnią się dopiero w perspektywie długofalowej. Zważmy prosty fakt, że w ostatnich kilku dniach Libię opuściło niemal pół miliona ludzi, uchodźców. Przesiedlenie tych uchodźców jest szczególnie trudne, jako że Europa Zachodnia jest już przepełniona. Z kolei w Europie Wschodniej przyjmowanie dodatkowych imigrantów utrudnia liczebność oraz proporcja etniczna Romów. W Europie Zachodniej to samo dotyczy ludności z Czarnej Afryki bądź ludności arabskiej.
Zadajmy sobie jednak pytanie: co, jeśli osiedlimy tych imigrantów w Europie? Co stanie się potem? Kto da im pracę? Co z napięciami społecznymi? Co z napięciami na tle religijnym, etnicznym i kulturowym? W obecnej sytuacji absurdalne jest osiedlanie na siłę w Europie jeszcze większej liczby imigrantów. Powód, dla którego ten proces, ta liberalna konstrukcja zostały wstrzymane jest taki, że koncepcja migracji jest z gruntu wadliwa. Niech posłowie liberałowie zastanowią się, jak to możliwe, że tak niewielu z nich jest obecnych na tej sali podczas dyskusji nad tak istotnym dla nich zagadnieniem? Dlaczego obecny jest zaledwie jeden czy dwóch posłów z grupy liberalnej? Wstydźcie się! I nie liczcie, że osiągniecie swoje cele, jeśli uczestniczycie w posiedzeniach plenarnych przy takim poziomie aktywności. Europejski Fundusz na rzecz Uchodźców powinien raczej posłużyć do tworzenia warunków bytowych dla ludności w Północnej Afryce oraz lokalnie w państwach pochodzenia uchodźców, przywracając Europejczykom ich godność i pracę. Bardzo dziękuję.
Carlos Coelho (PPE). – (PT) Panie Przewodniczący! Bardzo miło było mi słyszeć, jak urzędująca przewodnicząca Rady podkreślała znaczenie kwestii uchodźców oraz programu przesiedleń. Dane liczbowe Komisji ONZ ds. Uchodźców nie pozostawiają wątpliwości: mowa tu o milionach uchodźców oraz o ponad 200 tysiącach ludzi, którzy potrzebują objęcia programem przesiedleń każdego roku.
Mamy zatem do czynienia z kryzysem humanitarnym w otaczającym nas świecie; teraz trwa on nie tylko w Afganistanie, Somalii i Kongo, lecz także w Egipcie, Libii oraz wielu innych krajach. A my, w obliczu kryzysu humanitarnego, jak przypomniał nam poseł Papanikolaou, mamy niewydatkowane środki budżetowe z racji niezatwierdzenia programów.
Tak przedstawia się sytuacja, Pani Minister Enikő. Ucieszyłem się również słysząc od Pani, że procedury tej nie sparaliżują kwestie natury prawnej. Prawda jest jednak taka, że procedura ta została sparaliżowana, i to w ogromnej mierze przez kwestie prawne. Mamy procedurę współdecyzji i nie było sprzeciwu Rady wobec rozwiązań Parlamentu. Poseł Tavares przygotował znakomite sprawozdanie i nie doczekaliśmy się przeciwstawnych propozycji Rady wobec stworzonego modelu programu przesiedleń. Widzimy natomiast, że Rada jest skrępowana przez kwestie prawne, a to nie powinno mieć miejsca. Zadane przez posła Tavaresa na początku debaty pytanie o to, co jest priorytetem oraz czy kwestia przesiedleń uchodźców jest, czy też nie jest istotna dla prezydencji i Rady jest pytaniem zasadniczej wagi.
Mamy wrażenie, że w gruncie rzeczy kwestia ta nie jest dla Rady istotna. Rada zostanie zwołana jutro, po czym – jak wiemy z proponowanych konkluzji Rady – projekt dotyczący kwestii przepływów migracyjnych zostanie odłożony do lipcowej Rady. Pani Enikő, nasze przesłanie jest następujące: Parlament Europejski nie prosi Rady o opóźnianie procedury; Parlament Europejski prosi Radę o podjęcie decyzji.
Sylvie Guillaume (S&D) – (FR) Pani Győri, Panie i Panowie! W obliczu kryzysu humanitarnego w Libii dziś bardziej niż kiedykolwiek istotne jest, aby Europa zaopatrzyła się w środki służące wspólnym działaniom w sferze przesiedleń.
Chociaż od 1 marca UNHCR wzywała społeczność międzynarodową do udziału w pilnej akcji przesiedleńczej, żadne państwo członkowskie nie wyraziło zamiaru uczestnictwa. Jedynie Włochy przyjęły 58 Erytrejczyków, pilnie ewakuowanych z Trypolisu, słyszę jednak, że jest mowa o programie czy propozycji przesiedlenia 4 tysięcy osób, które utkwiły w Libii. Dlatego też chciałabym dowiedzieć się o tym więcej.
Istotnie ze względu na swoją odpowiedzialność w tym zakresie Unia Europejska nie może pozwolić sobie na bezczynność. Musimy okazać większą solidarność z tymi krajami oraz ich ludnością. Tunezja i Egipt zgodziły się otworzyć swoje granice dla opuszczających Libię. Europa musi udzielić im wsparcia oraz podjąć swoją rolę w międzynarodowych działaniach w celu ochrony uchodźców.
Jednakże oprócz kryzysu humanitarnego w Libii, wymagającego pilnych działań, Europa musi zmierzyć się z wieloma wyzwaniami dotyczącymi przesiedleń. Wymienię trzy z nich.
Po pierwsze, Europa musi pracować nad bardziej przychylną polityką przesiedleń wobec tych, dla których przesiedlenie to ostatnia deska ratunku. W związku z tym powinniśmy mieć na uwadze, że w 2009 roku na świecie przesiedlono około 85 tysięcy uchodźców, z czego zaledwie 8,4 % przesiedlono do państw członkowskich Unii Europejskiej.
Oprócz celu ilościowego, każda wiarygodna polityka przesiedleńcza powinna także zapewniać wysokie standardy gotowości przed przesiedleniem kandydatów, z uwzględnieniem sytuacji najbardziej wrażliwych jednostek oraz jakości ośrodków przyjmowania i integracji w kraju przyjmującym.
Wreszcie, skoro europejski program przesiedleń stanowi dopełnienie istniejących krajowych mechanizmów azylowych, powinien – co wyraźnie stwierdzono w stanowisku Parlamentu z 2010 roku – bazować na rozmaitych doświadczeniach i wynikach państw członkowskich oraz podlegać zwiększonej koordynacji.
Anna Rosbach (ECR) – (DA) Panie Przewodniczący! Wszędzie na świecie przepływają strumienie uchodźców. Dzieje się tak po części wskutek wojen i zamieszek, a po części wskutek klęsk żywiołowych. Ci ludzie poszukują tymczasowego schronienia. Zdecydowana większość uchodźców wraca do swoich krajów pochodzenia, lecz około 200 tysięcy trzeba przesiedlić gdzie indziej na świecie. Okoliczności jednak zmieniają się nieustannie, a ze względu na zamieszki i wojny w Północnej Afryce obecnie trwa zwiększony napór tysięcy uchodźców na południowe granice Europy. Możliwości przyjmowania tych ludzi przez poszczególne państwa członkowskie są bardzo różne.
Dlatego zapytuję, czy Rada może nam powiedzieć, jaki odsetek tego strumienia uchodźców może zostać objęty programem przesiedleń. Program ów rozszerzy uprawnienia UE w sferze uchodźców i azylu. Wydaje mi się to problematyczne. Podobnie jak inni posłowie zadający pytania, i ja chcę zapytać, czy Rada może określić ramy czasowe udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy jest za, czy też przeciwko wspólnemu unijnemu programowi przesiedleń.
Carmen Romero López (S&D) – (ES) Panie Przewodniczący, Panie i Panowie! Problem, nad którym dziś debatujemy to rzecz jasna problem sfery opinii publicznej.
Jak przekonać państwa członkowskie, że wspólna polityka przesiedleń jest lepsza od indywidualnej? To, że państwo członkowskie chce utrzymać suwerenność w tym zakresie, nie jest przeszkodą dla przyjęcia unijnej polityki określającej pewne priorytety ani nie zapobiega odzwierciedleniu tych polityk w dotacjach z Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców.
Dlatego należy pilnie przełamać impas w tej sprawie, istnieje bowiem wiele możliwych rozwiązań. Być może Rada winna wziąć to pod rozwagę.
Skoro państwa członkowskie mogą bez żadnych dodatkowych warunków otrzymywać finansowanie z Europejskiego Funduszu na rzecz Uchodźców, to wspólna polityka przesiedleń nie powstanie nigdy.
Stąd też wspólny system azylowy stanowi nierozwiązaną kwestię, której nie da się ukryć. Ponadto niepodjęcie wspólnej strategii jest nieinteligentne i godne pożałowania, a jedynym rezultatem tego będzie pogłębianie z każdym dniem skutków braku odpowiedzi.
Nie chodzi tylko o wartości; bardziej kosztowny dla państw członkowskich jest brak koordynacji i ogólnej solidarności.
Monika Flašíková Beňová (S&D) – (SK) Panie Przewodniczący! Niemal rok temu oznajmiłam na posiedzeniu plenarnym, że mniej niż połowa państw członkowskich UE ma oficjalne programy przesiedleń dla uchodźców z państw trzecich.
Co więcej, programy te nie są dobrze skoordynowane. Na skutek niskiego poziomu koordynacji i współpracy między państwami członkowskimi UE, koszty powiązane z przesiedleniami są nieproporcjonalnie wysokie. Wciąż pozostaje prawdą, że przy wystarczającej woli politycznej zdołamy utworzyć skuteczny, sprawiedliwy i jednolity program przesiedleń. W związku z tym konieczne będzie stworzenie nie tylko programu, ale także specjalnego funduszu na przesiedlenie uchodźców w Unii. Pakiet ten miałby sfinansować utworzenie krajowych programów przesiedleń tam, gdzie dotąd ich nie ma, a także koordynację działalności na szczeblu centralnym.
Choć wiemy o tym od dawna, i w ostatnim roku udało się osiągnąć polityczny konsensus między Parlamentem, Komisją a Radą, to ostateczna decyzja nie zapadła. Dlatego przyłączam się do apelu posłów do Rady o zaliczenie zakończenia procedury współdecyzji do priorytetów.
Ilda Figueiredo (GUE/NGL) – (PT) Panie Przewodniczący! Poważnie niepokoję się o sytuację humanitarną uchodźców, o osoby uciekające przed wojnami, konfliktami zbrojnymi, głodem, wykorzystywaniem i ubóstwem, a także o kobiety i dzieci będące ofiarami handlu ludźmi. Solidarność z tymi ludźmi to sprawa nadrzędna, wymagająca podjęcia konkretnych środków, czy to w sferze pomocy dla uchodźców, czy też wsparcia dla państw, w których ze względu na bliskie położenie geograficzne uchodźcy najczęściej poszukują schronienia.
Ostatnie konflikty w krajach Afryki Północnej, obok wojen na Bliskim Wschodzie, pogorszyły już i tak bardzo trudną sytuację. Dlatego konieczne jest dysponowanie skutecznymi i natychmiastowymi środkami przesiedleń uchodźców, aby przyjąć ich godnie, jak na to zasługują. Nie możemy doczekać się decyzji, których podjęcie się przeciąga, podczas gdy tysiące ludzi co dzień pukają do naszych bram, bez odzewu, do którego mają prawo.
Kinga Gál (PPE) – (HU) Panie Przewodniczący, Pani Minister! Jak widzimy, co Pani również stwierdziła, wydarzenia ostatnich kilku tygodni najlepiej pokazały, że sprawa uchodźców może w każdej chwili stać się poważną, palącą kwestią w Europie. Jasne jest również, że UE nie jest przygotowana na sytuacje kryzysowe, na większe fale uchodźców, ani na zapewnienie strategicznego rozwiązania sytuacji uchodźców. Przesiedlenia stanowią jedno z naszych ważnych narzędzi w tej mierze. Oczywiście należy też oczekiwać większej solidarności oraz lepszej koordynacji. Jak stwierdzono podczas debaty, sfera ta wymaga konsensusu społecznego. My wszyscy, jak i państwa członkowskie, również mamy dużo do zrobienia na tym polu. Tym niemniej doceniamy, że prezydencja węgierska nie zamierza ustanawiać barier prawnych oraz okazuje otwartość i zaangażowanie w rozwiązanie tej kwestii.
Franz Obermayr (NI) – (DE) Panie Przewodniczący! Wąska, elitarna, zachowująca poprawność polityczną grupa ludzi najwyraźniej żywi przekonanie, że wciąż nie mamy dość uchodźców w Europie i że należy wykorzystać Europejski Fundusz na rzecz Uchodźców w celu sprowadzenia tu tych, którzy dotarli już do sąsiadujących z UE państw trzecich, ponieważ tutejszy standard życia jest wyższy. Takie podejście wydaje się szczególnie oderwane od rzeczywistości, jeśli zważymy, że setki tysięcy uchodźców z Afryki Północnej już zalewa Europę, a wyspa Lampedusa już znajduje się na granicy eksplozji.
Lepszym rozwiązaniem byłoby osiedlenie uchodźców w pobliżu ich ojczystych krajów, w jak najbliższym im środowisku kulturowym, na przykład w Egipcie i Tunezji, co pozwoliłoby uniknąć problemów natury integracyjnej w Europie. Oba te kraje po demokratycznych zmianach należy uznać za państwa trzecie bezpieczne dla uchodźców, do których powinniśmy skierować kontrolowaną i zrównoważoną pomoc strukturalną.
Enikő Győri, urzędująca przewodnicząca Rady − (HU) Panie Przewodniczący, Szanowni Posłowie! Spróbuję udzielić szczegółowych odpowiedzi w najważniejszych kwestiach. Przede wszystkim przyjrzyjmy się danym Unii Europejskiej, skoro tylu z Państwa stwierdziło, że w kwestii gościnności znajdujemy się daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami. Nie wydaje mi się, by tak było. Łączna liczba uchodźców przesiedlonych na terytorium UE w ujęciu rocznym jest faktycznie niższa od podobnych danych liczbowych w USA, Kanadzie czy Australii. I choć Rada w pełni zdaje sobie sprawę, że przesiedlenia wciąż będą sposobem na trwałe rozwiązywanie sytuacji uchodźców, to powinniśmy mieć na względzie, że roczna liczba spontanicznych wniosków o azyl wpływających do UE znacznie przekracza liczbę wniosków składanych w innych regionach świata. Według danych statystycznych opublikowanych przez Biuro Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców, w latach 2005-2009 27 państw członkowskich przyjęło 1 150 980 azylantów, podczas gdy w Kanadzie i USA przyjęto 391 090 azylantów.
Uważam więc, że liczby te mówią same za siebie. Wielu z Państwa pytało o objaśnienie dokładnego harmonogramu, jaki zamierza przyjąć prezydencja węgierska. Nie mamy wątpliwości co do tego, że musimy iść naprzód; sprawa jest niezwykle pilna. Powiedziałam to już w styczniu, kiedy sytuacja uchodźców w związku z wydarzeniami w Afryce Północnej nie była tak paląca, jak teraz. Oznacza to, że mamy już konkretne plany i zamierzamy przyspieszyć przedmiotowe prace. Jak Państwo wiedzą, prezydencja belgijska, mając na względzie dotrzymanie terminu 2012 roku, zaproponowała strategię, by skupić się na czterech priorytetowych aktach prawnych. Znają je Państwo: chodzi o dyrektywę w sprawie kwalifikacji, rozporządzenie Dublin, rozporządzenie Eurodac oraz dyrektywę o pobycie długoterminowym.
Trwały również dalsze rozmowy w związku z dwiema dyrektywami wymagającymi najwięcej pracy, mianowicie dyrektywy w sprawie procedur oraz dyrektywy o warunkach przyjmowania. Wtedy strategia ta zyskała szerokie poparcie w Radzie, Parlamencie oraz Komisji i przyniosła wymierne rezultaty. Jak Państwo wiedzą, Parlament i Rada osiągnęły porozumienie w sprawie dyrektywy o pobycie długoterminowym i zostanie ona oficjalnie przyjęta przez Radę w ciągu kilku tygodni. Co się tyczy dyrektywy w sprawie kwalifikacji, prezydencja węgierska otrzymała mandat do rozpoczęcia nieformalnych rozmów trójstronnych. W związku z tym naszym celem jest niezwłoczne rozpoczęcie tych rozmów – i zwracamy się do Parlamentu, aby był naszym partnerem w tym zakresie.
Jeżeli zaś chodzi o rozporządzenia Dublin i Eurodac, w Radzie poczyniono spory postęp i nierozwiązanych pozostaje zaledwie kilka kwestii o charakterze zdecydowanie politycznym. Co się tyczy dyrektyw w sprawie procedur oraz warunków przyjmowania, Komisja oznajmiła, że zamierza przedłożyć nowe projekty. W poprzednim cyklu Parlament Europejski zakończył pierwsze czytanie dyrektywy w sprawie warunków przyjmowania, a parlamentarna Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych bada obecnie projekt Komisji dotyczący zmiany dyrektywy w sprawie procedur. Oznacza to, że zarówno Parlament Europejski, jak i Rada uściślają obecnie swoje stanowiska. Umożliwi to obu organom legislacyjnym rozpoczęcie rozmów o dyrektywie w sprawie kwalifikacji oraz o rozporządzeniach Dublin i Eurodac. Po przedłożeniu przez Komisję projektów dotyczących dyrektywy w sprawie procedur oraz dyrektywy w sprawie warunków przyjmowania, będziemy kontynuować prace również nad tymi dwoma aktami prawnymi.
Jeżeli chodzi o Północną Afrykę, wspomniałam o wizytach prezydencji w strefie przygranicznej z związku z bieżącą sytuacją. Ocenimy sytuację w zakresie migracji na spotkaniu Rady Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, które odbędzie się 11 kwietnia. Pragnę jednak w tym punkcie zaznaczyć – jako że pojawiła się w tym względzie krytyka – że obecny projekt konkluzji Rady Europejskiej nawiązuje również do powagi sytuacji uchodźców. Ocenimy postęp prac, jeśli uznamy to za konieczne. Jesteśmy również gotowi wyznaczyć jeszcze jedno specjalne posiedzenie Rady Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych podczas prezydencji węgierskiej. Dążymy zatem do przyspieszenia prac legislacyjnych. Zachęcamy Państwa, jak i Komisję Europejską, by zrobić to samo. Wielu z Państwa, w tym poseł Coelho, wspomniało o problemie związanym ze zmianą decyzji w sprawie azylu. Cóż, jak powiedziałam w moim pierwszym wystąpieniu, istnieje porozumienie co do zawartości politycznej, ale obecnie wstrzymuje nas kwestia natury prawnej. Przy okazji, trwa debata między Radą a Parlamentem, czy powinniśmy rozwiązać niektóre zagadnienia, od nowej żywności po rozmaite instrumenty polityki zagranicznej i zewnętrze instrumenty finansowe, w drodze aktów wykonawczych, czy też w drodze aktów delegowanych.
Pragnę oznajmić, że jest to kwestia bardzo istotna. Zrozumienie tej procedury prawnej oraz kwestii użycia aktów delegowanych lub wykonawczych wymaga od obywateli UE nieco wysiłku. Naszym zadaniem jest znalezienie rozwiązań najbardziej pilnych spraw, bez względu na formułę prawną. Usilnie staram się trzymać traktatu lizbońskiego w każdym działaniu, które podejmuję. Traktat nie rozgranicza wyraźnie stosowania poszczególnych aktów. Sądzimy, że w grę wchodzi akt wykonawczy i sprawę należy uregulować w ten właśnie sposób, w drodze aktu wykonawczego. Porozmawiajmy i skonsultujmy się na ten temat. Powinniśmy jednak zdecydowanie unikać ugrzęźnięcia w kwestiach prawnych. Nasze pierwotne plany na czerwcową Radę Europejską przewidywały, że zajmiemy się sprawami uchodźców, a teraz stało się to jeszcze większym priorytetem. Uważam jednak, że jeśli zdołamy wypełnić posiedzenia Rady odpowiednią treścią – co jest naszym obowiązkiem – to i Rada Europejska zdoła podjąć decyzje większej wagi, niż mogliśmy na to liczyć kiedy indziej, powiedzmy miesiąc lub dwa temu.
Padło również pytanie, co się stanie, jeśli strumień uchodźców podąży w tym kierunku. Uważam, że jeszcze nie czas, by to sobie wyobrażać. Zrobiliśmy wiele w sferze uchodźców w różnych formacjach Rady. Komisja nadzwyczaj dobrze razi sobie w sprawach humanitarnych, podobnie jak władze egipskie i tunezyjskie oraz ludność lokalna, a także międzynarodowe organizacje ds. uchodźców. Sądzę, że każdy kontroluje sytuację. Repatriacja, sprawa najpilniejsza, również postępuje. Nie oznacza to, że przesiedlenia są nieistotne.
Przy okazji, mimo że mamy nierozwiązany dotąd problem natury prawnej, każdy może się togo podjąć na zasadzie dobrowolności. O ile mi wiadomo, Włochy już dobrowolnie przesiedliły na swoje terytorium 125 osób, co oznacza, że niektóre sprawy doczekały się częściowego rozwiązania dzięki szczerym wysiłkom państw członkowskich. Nie oznacza to jednak, że prawodawstwo jest zbędne. Jest ono faktycznie potrzebne. Spróbujmy dojść do porozumienia. Bardzo dziękuję za uwagę. Jak ogłosiła kiedyś węgierska prezydencja, będzie to prezydencja, która pokaże, że ma serce, czego również dowodzi nasze zaangażowanie w kwestię strategii wobec Romów. Zapewniam Państwa, że to również dotyczy zagadnienia uchodźców. Bardzo dziękuję.
Rui Tavares, autor pytania − Panie Przewodniczący! Mam uwagę metodologiczną. Rada powiedziała nam, że zgadzają się na wszystko oprócz art. 290, zatem po koordynacji z naszymi kontrsprawozdawcami, jako sprawozdawca w sprawie przesiedleń, chcę zgłosić dwie uwagi o charakterze metodologicznym.
(Przewodniczący wyłączył mikrofon)
Przewodniczący − Panie Pośle Tavares, proszę wybaczyć, lecz tak daleko wybiegliśmy poza harmonogram, że byłem zmuszony wyłączyć Panu mikrofon.