Index 
 Précédent 
 Suivant 
 Texte intégral 
Compte rendu in extenso des débats
Mardi 13 septembre 2011 - Strasbourg Edition révisée

6. Discours de M. Bronisław Komorowski, président de la République de Pologne
Vidéo des interventions
Procès-verbal
MPphoto
 

  Przewodniczący. − Witam w Parlamencie Europejskim prezydenta Polski z tym większą radością, że to jest już druga wizyta prezydenta w naszym Parlamencie. Z pierwszą wizytą przybył kilka dosłownie dni po wyborze na prezydenta w wolnych wyborach.

Proszę Państwa! Prezydent Komorowski w gruncie rzeczy jest jednym z nas. Był parlamentarzystą przez długie lata, był wicemarszałkiem sejmu, a potem marszałkiem sejmu. Podziela także system wartości, który dla nas w Parlamencie Europejskim jest najważniejszy: wolność każdego człowieka, demokracja, budowa zdrowej gospodarki nakierowanej na ludzi. Są to najważniejsze życiowe hasła i przekonania prezydenta Komorowskiego.

W czasie, gdy Polska jeszcze nie była niepodległym krajem wydawał i drukował podziemne pisma. Był także internowany w stanie wojennym. Zaraz po wyzwoleniu Polski pełnił ważne funkcje w administracji państwowej. Był wiceministrem w kilku rządach, był także ministrem Obrony Narodowej w rządzie, którym miałem zaszczyt kierować. Dodam też, że mnie z prezydentem Komorowskim łączy polityczna i osobista przyjaźń.

Proszę Państwa! W dobie zagrożeń demograficznych dla naszego kontynentu warto również przypomnieć, że prezydent Komorowski daje temu odpór i jest ojcem pięciorga dzieci.

(Oklaski)

Oczywiście, jak widać, nie przeszkadza mu to w karierze politycznej. Wszystko można połączyć.

Proszę Państwa! bardzo jesteśmy ciekawi wypowiedzi prezydenta Polski, zwłaszcza dlatego, że jesteśmy w trudnym okresie. Prezydent Komorowski jest głową państwa przewodniczącego Unii Europejskiej. Wszystkim nam zależy na przezwyciężeniu naszych trudności, i dzisiaj ze strony polskiej prezydencji oczekujemy na pozytywne, dobre sygnały o rozwiązaniu wielu problemów europejskich.

Panie Prezydencie! Bardzo prosimy!

 
  
MPphoto
 

  Bronisław Komorowski, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej. − Szanowny Panie Przewodniczący! Panie Deputowane i Panowie Deputowani! Bardzo serdecznie dziękuję za taką miłą prezentację mego byłego szefa, mego przyjaciela Jerzego Buzka. Chciałbym powiedzieć, że dla mnie spotkanie z Państwem jest też źródłem wielkiego wzruszenia. Widzę tutaj na sali wiele osób, nie tylko zresztą z kręgu polskich przyjaciół, ale także wiele osób, z którymi współpracowałem w sprawach ważnych także dla członkostwa Polski i całego regionu, naszej części Europy, w Unii Europejskiej.

Chciałbym również powiedzieć – skoro Jerzy Buzek wspomniał o moich wcześniejszych zaangażowaniach – że dla mnie dzisiejsze spotkanie tutaj z Parlamentem Europejskim jest czymś niezwykłym, jeśli cofnę się wspomnieniami do tego czasu najtrudniejszego, jeszcze z czasów właśnie stanu wojennego w Polsce, gdy wydawałem takie pismo w podziemiu, które się nazywało „ABC” (od Adriatyk, Bałtyk, Morze Czarne). Staraliśmy się pisać, redagować to pismo z nadzieją, że kiedyś – być może w odległej przyszłości – nie tylko Polska, ale i inne kraje naszego regionu będą krajami wolnymi, demokratycznymi, że będą mogły uczestniczyć także w procesach, od których mój kraj i cały region był oddzielony złymi wyrokami historii przez kilkadziesiąt lat.

Dzisiaj wspomnienie tamtej pracy redakcyjnej, która wydawała się w zasadzie bez szans na sukces, jest wspomnieniem ważnym z punktu widzenia kształtowania także postaw optymizmu, optymistycznego widzenia świata. Skoro można od pisma podziemnego, drukowanego w konspiracji (ale poświęconego nie tylko i wyłącznie swoim własnym, polskim problemom, ale problemom całego regionu) przejść do spotkania z Parlamentem Europejskim w sytuacji, gdy Polska sprawuje przewodnictwo w Unii Europejskiej, jest źródłem, ponownym źródłem, optymizmu politycznego co do przyszłości naszego kontynentu.

Szanowni Państwo! Dzieje Europy są historią konfliktów, historią podziałów, historią sporów i wojen. Z drugiej strony są jednak także świadectwem nieodpartego dążenia zamieszkujących ją narodów do jedności. Podziały geograficzne, kulturowe, etniczne czy językowe nie przeszkodziły ludziom na naszym kontynencie zbudować zjednoczonej Europy. Zrozumieliśmy bowiem, że różnorodność nie jest zagrożeniem, ale jest szansą i atutem.

Pierwszy projekt zjednoczenia Europy, który w pełni się powiódł, wyszedł z niewielkiego grona państw, narodził się po tragedii wojen, w czasach ostrego ideologicznego podziału kontynentu. Plan Schumana oraz Europejska Wspólnota Węgla i Stali stanowiły swoisty kopernikański przewrót na Starym Kontynencie. Tak bowiem jak ten wielki uczony Mikołaj Kopernik zmienił nasze postrzeganie świata, tak praktyka integracji zmieniła nasz sposób widzenia stosunków międzynarodowych, i to w skali całego kontynentu. Europejczycy przekonali się ostatecznie, że współpraca i integracja pozwala zbudować lepszą przyszłość ponad podziałami stanowiącymi trudne dziedzictwo historii.

Cena, którą trzeba było zapłacić za pokój, za bezpieczeństwo i dobrobyt w Europie, dobrowolna rezygnacja z części państwowej suwerenności opłaciła się jak nigdy wcześniej w historii. Plan ojców założycieli Unii Europejskiej nie powiódłby się jednak, gdyby nie odważne idee wiecznego pokoju i federacji europejskiej, rozwijane przez intelektualistów na Starym Kontynencie. Wśród autorów tych projektów był zarówno czeski król Jerzy z Podiebradu, francuscy książęta i duchowni, niemieccy filozofowie – Europejczycy wszystkich wyznań i języków. Byli wśród nich także Polacy. I – co dla naszych dziejów charakterystyczne – tworzyli oni swoje plany jedności i pokoju w Europie także w czasach dla Polski najcięższych, bo w czasach, gdy Polski nie było na mapie Europy. W zjednoczonej Europie widzieli szansę na odzyskanie i utrwalenie przez nasz naród niepodległości. Jeden z nich, Wojciech Jastrzębowski, swój „Traktat o wiecznym pokoju”, który nazwał wtedy konstytucją dla Europy, napisał tuż po jednej z krwawych bitew powstania listopadowego 1831 r., marząc o Polsce niepodległej i Polsce bezpiecznej. Wiemy dzisiaj, że aby zbudować zjednoczoną Europę, najpierw trzeba było ją po prostu wymyślić.

Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! Istotny przełom w integracji europejskiej, rzeczywiste zjednoczenie Europy nastąpiło po upadku żelaznej kurtyny, po 1989 roku. Upadek komunizmu i transformacja Europy Środkowo-Wschodniej dały nowy impuls do integracji Europy. Państwa Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej oraz jej instytucje – Komisja Europejska i Parlament Europejski – podjęły trud przekształcenia wspólnego rynku w Unię Europejską, unię, w której obszar wspólnotowości był znacznie poszerzony. Wskażę tylko na trzy wielkie projekty, które w moim przekonaniu są symbolami tej transformacji: na wspólną politykę zagraniczną, bezpieczeństwa i obrony, na strefę Schengen oraz na unię monetarno-gospodarczą. W tym samym czasie narody Unii Europejskiej dokonały rzeczy nie mniej wielkiej i nie mniej trudnej, a mianowicie przeprowadziły wielkie rozszerzenie. Integracja Wschodu i Zachodu kontynentu była możliwa i wciąż postępuje dzięki skoordynowanemu wysiłkowi po obu stronach granicy niegdyś dzielącej Europę.

Wielkie rozszerzenie z lat 2004-2007 wymagało ogromnej pracy wszystkich zaangażowanych rządów, dyplomatów, parlamentów, organizacji pozarządowych, wielu podmiotów, których nie sposób tutaj wymienić. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej, przygotowując się do członkostwa, przeszły wielkie wewnętrzne zmiany. Musieliśmy w naszej części Europy, musieliśmy u nas w Polsce pokonać w przyspieszonym tempie drogę od totalitaryzmu i gospodarki centralnie sterowanej do demokracji i wolnego rynku.

Miało to swą cenę i to bolesną cenę w postaci bezrobocia, pogarszania się klimatu politycznego i fali populizmu. W Polsce udało się jednak ustabilizować system polityczny oraz zbudować system gospodarczy i finansowy, który sprawdził się w okresie kryzysu lat 2008 i 2009. Z własnego doświadczenia wiemy, że odwaga we wprowadzaniu zmian po prostu się opłaca.

Polska transformacja była dziełem samych Polaków, ale jej kierunek wyznaczało dążenie do połączenia z jednoczącą się Europą. I Europa bardzo nam w tym pomogła. To była solidarność tej Europy, dla której historia po 1945 r. była łaskawsza, solidarność z tą częścią, która padła ofiarą wyroków historii. Polacy o tej solidarności pamiętają. O pomocy i solidarności Unii Europejskiej w tym miejscu, w Parlamencie Europejskim, który był jej orędownikiem, wie się bardzo dużo. To Parlament jest strażnikiem europejskiej solidarności.

(oklaski)

Szanowny Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! Dzisiaj w Radzie Unii Europejskiej przewodniczy Polska – dynamiczna, pełna wiary w sukces europejskiego projektu, aktywna w stosunkach zewnętrznych i zaangażowana na rzecz umacniania integracyjnych dokonań Europy. Polska prezydencja przypada jednak na czas trudny dla Europy, dla jej społeczeństw i dla gospodarek. Stoimy w obliczu wyzwań trudniejszych niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich lat. W większości państw Unii Europejskiej mamy do czynienia nie tylko z kryzysem finansów publicznych, z kryzysem polityki fiskalnej, ale też ze słabym wzrostem gospodarczym. Dochodzą do tego problemy demograficzne Europy, które mają swoje implikacje od ekonomicznych do cywilizacyjnych i politycznych.

Rola niektórych instytucji finansowych w doprowadzeniu do obecnego kryzysu, ich rosnąca autonomia, oderwanie się rynków finansowych od realnej gospodarki i potrzeb społecznych podważają wiarę w racjonalność wolnego rynku. Wiele decyzji gospodarczych o poważnych konsekwencjach społecznych podejmowanych jest poza demokratycznie wybieranymi parlamentami i rządami. Niewystarczająca zdolność rządów i organów Unii do radzenia sobie z efektami kryzysu rodzi gdzieniegdzie niewiarę w Europę, budzi społeczny europesymizm, wzmaga skłonności do działań jednostronnych, do szukania rozwiązań na własną rękę.

Dzisiaj pod znakiem zapytania stanęło jedno z największych osiągnięć integracji europejskiej, a mianowicie europejski model społeczny. Jego sednem, jego istotą, była dotąd dynamiczna równowaga pomiędzy trzema wartościami, pomiędzy wolnością, sprawiedliwością i solidarnością. To właśnie ten model sprawiał, że życie w Europie było – i jest nadal – uważane za najbardziej ludzkie. To dlatego tak wielu ludzi z różnych części świata pragnie mieszkać w Europie, pragnie różnymi drogami tutaj docierać, często podejmując gigantyczne osobiste ryzyko.

Unia Europejska i jej społeczeństwa znajdują się w punkcie zwrotnym, w być może najtrudniejszym momencie od czasu zapoczątkowania procesu integracji. Walka o wiarygodność i przyszłość wspólnej waluty dokonuje się w drodze przyspieszonych decyzji, ustanawiających mechanizmy reagowania kryzysowego oraz pogłębiających koordynację polityk makroekonomicznych. Chociaż mój kraj jest jeszcze poza strefą euro, chcemy współdziałać w tworzeniu i realizowaniu planów naprawczych. Wiemy, że stawką jest przyszłość projektu o fundamentalnym znaczeniu dla Europy i jej miejsca w świecie. Rozpad euro i unii gospodarczo-monetarnej mógłby być wstępem do odwrócenia procesu integracji z najgorszymi możliwymi konsekwencjami, łącznie z porzuceniem Unii jako projektu politycznego.

(oklaski)

Niektórzy mówią (albo mają nadzieję) o niechybnym powrocie do przeszłości, do prób dominacji, nacjonalistycznych postaw, do ponownego wznoszenia granic jako konsekwencji upadku wspólnej waluty. Nie dopuszczamy w Polsce myśli o takich scenariuszach.

(oklaski)

Nie dopuszczamy, kierując się także naszym polskim doświadczeniem i doświadczeniem ostatniego pokolenia „Solidarności” w Polsce. My w Polsce wiemy dobrze, jak łatwo jest cywilizacyjny dorobek wielu pokoleń obrócić w niwecz w ciągu kilku lat. Myśmy to po prostu przeżyli. Unii i jej poszczególnym politykom potrzebne są odważne decyzje, tak odważne jak te, które zapoczątkowały przed sześćdziesięciu laty proces integracji europejskiej. Początkowo nie wszyscy rozumieli nowy charakter relacji pomiędzy suwerennością a bezpieczeństwem i rozwojem. Dlatego upadł projekt Europejskiej Wspólnoty Obronnej. Warto przypomnieć, że Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali a potem EWG nie utworzyli wszyscy, którzy wtedy mogli to zrobić. Później jednak przystąpili do wspólnot, uczestniczą w tym procesie i są beneficjentami tego procesu.

W obliczu wyzwań zewnętrznych oraz problemów wewnętrznych w Unii Europejskiej nie można stać w miejscu. Musimy wiele zmienić, jeżeli chcemy uniknąć kontestacji społecznych na skalę znacznie większą niż to, co widzieliśmy w różnych krajach w ciągu ostatnich miesięcy czy tygodni w obliczu kłopotów, w obliczu problemów w obszarze głównie gospodarczym.

Proszę Państwa! Kryzys to też jest element polskiego doświadczenia. Kryzys to nie tylko zagrożenie, ale to także szansa, by dać nowy impuls procesowi pogłębiania integracji europejskiej. Szansa przemyślenia i przebudowania naszych wspólnych instytucji, aby Unia odzyskała zdolność dalszego rozwoju i integracji. Stąd program polskiej prezydencji, w którym „Więcej Europy!” to nasza odpowiedź na kryzys.

(oklaski)

Francuski prezydent Charles de Gaulle porównał kiedyś budowę zjednoczonej Europy do konstrukcji gotyckiej katedry. Tu, w sąsiedztwie wspaniałej strasburskiej katedry, należy zauważyć i pamiętać, że średniowieczni budowniczowie katedr nie znali wszystkich szczegółów swojej planowanej budowli, nie znali jej ostatecznego kształtu. Znali jednak cel swojej pracy, wiedzieli, czemu ta budowla ma służyć. Takiej świadomości, tak długofalowej perspektywy wymaga także, w moim przekonaniu, dzisiejsza sytuacja w Europie.

Nasze cele wyznaczać powinny trzy związane ze sobą wartości: bezpieczeństwo, rozwój i solidarność. Nowe instrumenty mają zapewnić Unii Europejskiej witalność, postęp oraz pozycję międzynarodową. Zarazem konieczne jest bezwzględne utrzymanie spoistości całej Unii. Wymaga to zachowania otwartego charakteru procesu pogłębiania integracji. Polska prezydencja dołoży wszelkich starań, żeby w najbliższym czasie sfinalizować reformę zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej.

Z tego miejsca chciałbym podziękować Parlamentowi Europejskiemu za ogromne zaangażowanie i wartościowy wkład w udoskonalanie rozwiązań, składających się na tzw. sześciopak, którego celem jest wzmocnienie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu i utrzymanie w ryzach finansów publicznych krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie apeluję o wsparcie wysiłków prezydencji zmierzających do szybkiego przyjęcia pakietu, który ma fundamentalne znaczenie dla stabilności gospodarczej naszej europejskiej wspólnoty.

(oklaski)

Powodzenie całości projektu europejskiego jest funkcją jego najbardziej zaawansowanych i ambitnych części. Myślę tutaj przede wszystkim o wspólnej walucie, która mimo aktualnych problemów jest wielkim osiągnięciem. Coraz częściej pojawiają się propozycje, by w oparciu o strefę euro pogłębić proces integracji europejskiej. Rzeczywistość, także rzeczywistość kryzysu, skłania do otwartości na dyskusję w tej kwestii. Należy jednak pamiętać, że tak głębokie zmiany – jeśli nie mają zaszkodzić całości projektu pod tytułem „Europa” – powinny dokonywać się na drodze zmian w traktatach. Potrzeba uzyskania zgody wszystkich państw członkowskich z całą mocą stawia pytanie i postulat zapewnienia wszystkim krajom szans na znalezienie się w obszarze pogłębionej integracji po spełnieniu jasnych kryteriów. Stawia pytanie, czy takim jasnym kryterium nie powinno być po prostu posiadanie własnej, narodowej, zdrowej gospodarki.

Nie odbieram kryzysu finansów publicznych jako porażki wspólnej waluty, jednakże powinniśmy poszukiwać rozwiązań, które pozwolą trwale ją ustabilizować i w pełni wykorzystać jej potencjał dla tworzenia dobrobytu Europejczyków.

Aktualny kryzys pokazuje, że wzmocnienie ekonomicznego filaru unii gospodarczej i walutowej jest niezbędne. Musimy lepiej koordynować polityki gospodarcze, warto rozwijać wyłaniającą się platformę koordynacji w postaci paktu Euro+, który nie tylko angażuje państwa strefy euro, ale również wszystkie państwa spoza strefy, które wierzą w powodzenie wspólnej waluty i wykazują determinację, by do niej przystąpić. Wzmocnienie koordynacji polityk makroekonomicznych państw członkowskich kryje w sobie potencjał dalszej integracji politycznej Unii Europejskiej.

Szanowny Panie Przewodniczący i Szanowni Państwo! Sytuacja międzynarodowa wymaga wzmocnionej współpracy całej Unii. Żadne państwo Unii Europejskiej nie jest w stanie w pojedynkę skutecznie oddziaływać na porządek międzynarodowy, na nowe zjawiska czy problemy, nie jest w stanie samodzielnie opanowywać zewnętrzne kryzysy. Wobec globalnych wyzwań naszych czasów w sferze bezpieczeństwa, ochrony klimatu czy rozwiązywaniu kryzysu światowych finansów jedynie silniej zintegrowana Unia ma szansę skutecznego oddziaływania na innych i współdecydowania o przyjmowanych rozwiązaniach.

(oklaski)

Obecna sytuacja powinna stać się impulsem na rzecz wzmocnienia europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Odpowiednie propozycje zostały przedłożone przez państwa Trójkąta Weimarskiego. Wielkim wyzwaniem dla Unii Europejskiej jest umiejętna polityka wobec jej bezpośredniego otoczenia. Wiele w ostatnich miesiącach mówimy w Europie o pomocy dla „arabskiej wiosny”. Mamy w pamięci rok 1989, tę słynną „jesień narodów, jesień ludów”. Stąd nikogo w Polsce nie trzeba przekonywać o doniosłości wydarzeń w Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz o konieczności wsparcia dążeń wolnościowych w tych krajach. Uwaga nie może skupiać się jednak jedynie na południowym sąsiedztwie. Potrzebujemy poważniejszego niż dotychczas podejścia Unii Europejskiej do jej wschodnich sąsiadów. Nie ma bowiem sprzeczności między koniecznością zaangażowania Unii Europejskiej we wspieranie krajów położonych na wschód i na południe od Unii. To wszystko jest nasze sąsiedztwo!

(oklaski)

Chodzi o długofalową politykę wobec tych narodów Europy Wschodniej, które mają perspektywę członkostwa, nawet jeśli jest ona odległa. Widzimy to na przykładzie Ukrainy, która w trudnych warunkach podejmuje wysiłki, aby zbliżyć się do Unii, aby się z nią stowarzyszyć, – a być może w dalekiej perspektywie – otrzymać perspektywę członkostwa.

Chciałbym przekazać także moje osobiste wrażenia z rozmowy z prezydentem Ukrainy, niełatwe rozmowy o niełatwych sprawach. Chciałbym przekazać moje głębokie przekonanie, że jest na Ukrainie duża determinacja w uzyskiwaniu warunków niezbędnych do zbliżenia, do uczestnictwa w integracji europejskiej. W tym się mieści również działanie na rzecz podniesienia standardów demokratycznych wewnątrz kraju.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w Warszawie w końcu września, powinien doprowadzić do sformułowania czytelnej i ambitnej deklaracji politycznej. Narody partnerskie na wschodzie Europy oczekują naszego jasnego sygnału, jaki rodzaj partnerstwa chcemy z nimi budować, jak bardzo chcemy się angażować w realizację ich europejskich aspiracji, jak dalece chcemy, by granice nie stanowiły ograniczenia dla kontaktów międzyludzkich. Na ile rzeczywiście jesteśmy gotowi wspólnie umacniać wspólną europejską tożsamość opartą o wspólne europejskie korzenie?

(oklaski)

Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! „Pojęcie Europy…” – pisał Zbigniew Herbert, wielki polski poeta, ważny dla polskiego pokolenia „Solidarności” – bo poeta, który mówił, pisał o wolności w taki sposób, jak moje pokolenie, pokolenie ludzi „Solidarności”, czuło tę kwestię, wagę kwestii walki o wolność. Zbigniew Herbert pisał w ten sposób: „Pojęcie Europy było zawsze pojęciem chwiejnym i nieprecyzyjnym z tej prostej przyczyny, że nie jest to nazwa kontynentu oblanego morzem, dokładnie zamkniętego w swoich granicach. Natomiast budzi ono określone skojarzenia i śmiem przypuszczać, przyspieszone bicie serca”. Herbert pisał to w 1973 r., w czasach głębokiego podziału Europy, który zdawał się wykluczać z Europy narody ją współtworzące od tysiąca lat przez sam fakt, że znalazły się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Pamiętam dobrze to uczucie z tamtych czasów, to bicie serca przy nieśmiałych marzeniach o wolności, nieśmiałych, a potem odważnych, marzeniach o uczestnictwie Polski w rozwoju świata wolnego. Pamiętam to bicie serca i chciałbym, abyśmy nadal czuli się emocjonalnie związani z Europą, tak aby sama myśl o Europie, o jej przyszłości nadal wywoływała drżenie serca. Ale nie to drżenie bojaźliwe, tylko drżenie, przyspieszony puls, towarzyszący podejmowaniu nowych, śmiałych wyzwań, podejmowaniu ważnych decyzji.

My w Polsce głęboko wierzymy w Europę i chcemy Unii Europejskiej dynamicznej i odważnej, otwartej i solidarnej. Chcemy Unii, która zapewni Europie rolę w świecie na miarę wielkości jej cywilizacji, Unii, która będzie chronić witalność tej cywilizacji, cywilizacji europejskiej. Chcemy Unii, która da wszystkim jej narodom bezpieczeństwo, która będzie trafną odpowiedzią na potrzeby i troski jej obywateli. Wiemy, że taka Unia jest możliwa. Taką Unię wraz z innymi narodami Europy chcemy budować.

(Izba oklaskuje mówcę na stojąco.)

 
  
MPphoto
 

  Przewodniczący. − Panie Prezydencie! Dziękujemy za te słowa. Wspomniał Pan o swojej działalności sprzed 30-40 lat w trójkącie Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne. Dzisiaj rozszerzył Pan ten trójkąt o kolejne bardzo ważne, kluczowe morze w Europie – Morze Śródziemne. Wspomniał Pan o naszym partnerstwie południowym i o konieczności działania w tym kierunku. Powiedział Pan takie zdanie: „Różnorodność nie jest zagrożeniem. Może być atutem i dać siłę”. Zgadzamy się z Panem. Mówił Pan także o tym, że Polska może być źródłem optymizmu dla naszego kontynentu. Bardzo na to liczymy. Potrzeba rozwagi i odwagi w naszych działaniach. Wreszcie, na co zwróciłem uwagę, powiedział Pan: „To Parlament Europejski jest stałym obrońcą europejskiej solidarności”. Są to ważne dla nas słowa. Jesteśmy przekonani, że Parlament Europejski chce i będzie uczestniczyć we wszystkich przedsięwzięciach, które mają na celu wzmocnienie naszej Wspólnoty, poprawę w zakresie wielu jeszcze trudnych dzisiaj do rozwiązania problemów. My – jako reprezentacja 500 mln Europejczyków – bierzemy na siebie odpowiedzialność za działanie wspólnotowe, które było tak ważne dla całej Europy przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Jesteśmy przekonani, że będzie ono ważne w przyszłości. Dziękujemy Panie Prezydencie!

 
  
  

IN THE CHAIR: EDWARD McMILLAN-SCOTT
Vice-President

 
Avis juridique - Politique de confidentialité