Artykuł
 

Wódka niezgody - głosowanie nad kompromisem

Konsumenci - 18-06-2007 - 14:51
Wyślij do znajomego
taśma produkcyjna  w zakładach wyrobów alkoholowych©BELGA/ITARTASS/Lystseva Marina

Jaka wódka trafi do tych butelek?

Wódka jaka jest, każdy widzi. Czyżby? W Unii trwa prawdziwa "wódczana wojna". Kraje tradycyjnie produkujące ten trunek: Polska, Szwecja, Finlandia, Litwa, Łotwa i Estonia spierają się z resztą. Poszło, nie po raz pierwszy zresztą, o recepturę. Tradycjonaliści twierdzą, że jeśli wódka, to tylko ze zboża lub ziemniaków. Pozostali chcą wódki destylowanej na przykład z owoców. Na szczęście dla konsumentów, po długich negocjacjach posłowie znaleźli już kompromis. Może pora na pojednawczy toast?

Krótka historia wódki
 
Słowo "wódka" brzmi podobnie we wszystkich językach europejskich. Korzenie tej nazwy leżą w językach słowiańskich, gdzie związek między "wódką" a "wodą" wciąż jest czytelny. Podobieństwo wynika najpewniej ze starszej, nadanej trochę zbyt optymistycznie nazwy łacińskiej aqua vitae - woda życia. Stąd "okowita" w języku naszych przodków. Wódka po raz pierwszy pojawiła się na terenie Polski i Rosji w XV wieku. Jej powstanie zawdzięczamy odkrytemu wówczas procesowi destylacji.
 
Obecnie wódkę produkować można z dowolnej rośliny uprawnej, która poddaje się procesowi fermentacji alkoholowej. Destylacja produktu fermentacji pozwala na uzyskanie spirytusu. Ten, rozcieńczony wodą - daje nam wódkę. W każdym kraju używa się innych składników. W Polsce są to żyto i ziemniaki, we Włoszech winogrona, jeszcze gdzie indziej, melasa z buraków cukrowych.
 
Istota sporu
 
W krajach Unii Europejskiej preferencje alkoholowe mają swoje korzenie historyczne i, co ciekawe, klimatyczne. Zimniejsza północ i wschodnia część Europy preferuje wódkę, centrum - zdecydowanie piwo. Im dalej na zachód i cieplejsze południe, tym więcej znajdziemy amatorów wina.
 
Tak zwany "pas wódki", czyli grupa krajów tradycyjnie wytwarzających i konsumujących ten alkohol: Polska, Szwecja, Finlandia, Litwa, Łotwa i Estonia obstaje przy ortodoksyjnej recepturze. Ich zdaniem są tylko trzy produkty godne dać początek wódce: zboże, ziemniaki i syrop z buraków cukrowych. Składniki, twierdzą producenci z tej części Europy, wybitnie wpływają na smak napoju. Wytrawny konsument pozna, z czego wydestylowano zawartość jego kieliszka. To kwestia tradycji, podkreślają.
 
Pozostałe kraje nie doceniają aż tak bardzo wrażliwości kubków smakowych amatorów ognistego trunku. Wódka, twierdzą, doskonale może być produkowana ze sfermentowanych jabłek albo innych owoców. Nikt nie poczuje różnicy.
 
Nie tylko wielowiekowa tradycja i szacunek dla konsumenta antagonizują europejski rynek. Jak zwykle chodzi o pieniądze. Produkcja wódki to również ogromny biznes. Szacuje się, iż co roku światowa sprzedaż tego trunku zamyka się kwotą przekraczającą dziewięć miliardów euro. Liderem światowej konsumpcji jest Rosja. Jej mieszkańcy wypijają rocznie 57% globalnej produkcji. Na Europę przypada marne 11% z 4,5 miliarda litrów spożywanych co roku na naszej planecie. Kraje "pasa wódki" produkują 70% europejskiego zbytu. Rynek w tych państwach pochłania 64% produkcji wódki w UE.
 
Na rynku światowym liczą się Stany Zjednoczone. Wódkę destyluje się tam również z trzciny cukrowej. USA są ważnym partnerem gospodarczym Unii, importują i eksportują znaczne ilości tego napoju. Amerykanie zapowiadają postępowanie na forum Światowej Organizacji Handlu (WTO), w wypadku gdyby Unia Europejska narzuciła zbyt ścisłą definicję wódki. Ich zdaniem stworzy to nielegalne bariery na światowym rynku.
 
Przepisy
 
Niektóre z państw członkowskich, na przykład Finlandia, Szwecja czy Wielka Brytania już od lat zabiegają o uaktualnienie istniejącej w tym zakresie legislacji. Przepisy pochodzą jeszcze z 1989 roku. Zarzuca się im przede wszystkim brak jasnej definicji, czym jest wódka.
 
Komisja Europejska wystąpiła w 2005 roku z propozycją harmonizacji, unifikacji i unowocześnienia istniejących regulacji prawnych w zakresie opisu, prezentacji i etykietowania spirytualiów.
 
Możliwe rozwiązanie
 
Parlamentarna komisja Ochrony Środowiska, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI) zajmuje się europejskimi przepisami regulującymi rynek napojów alkoholowych. Jakby nie patrzeć, wódka jest produktem spożywczym. Posłowie z tej komisji przyjęli 30 stycznia 2007 roku sprawozdanie niemieckiego deputowanego Horsta Schnellhardta z Europejskiej Partii Ludowej/Europejskich Demokratów. Zawiera ono propozycje uaktualnienia przepisów dotyczących wyrobów spirytusowych. Znajdziemy też w nim - definicję wódki. W poniedziałek i we wtorek 18-19 czerwca dokument znajdzie się na sesji plenarnej.
 
Parlament w oparciu o sprawozdanie posła Schnelhardta wypracował kompromis z Radą: tylko wódka, którą wydestylowano ze zboża lub ziemniaków będzie nosiła na etykiecie po prostu nazwę: "Wódka". Pierwotna wersja raportu wymieniała jeszcze melasę. Gdyby do produkcji użyto innych składników, napis będzie głosił: "Wódka wyprodukowana z… (nazwa składnika." Wygląda na to, że taka wersja wejdzie w UE do prawnego obiegu. Część posłów z krajów "pasa wódki" chciałaby ściślejszej definicji. Jak potoczą się losy sporu: oglądaj poniedziałkową debatę i rozstrzygające głosowanie w Strasburgu (we wtorek od 12.00). Decyzja Rady spodziewana jest 28-29 czerwca.   
 
 
 
Dot.: 20070131STO02626